Dzisiaj telefonicznie dowiedzialerm sie, ze nie ma zadnego "Porozumienia
o rozwiazaniu umowy" bo przedstawiciel mogl je zostawic i podpisac tylko
pod warunkiem zawarcia nowej umowy - ktorej ja nie podpisalem i nie
przyjalem (On tez nie dostal zadnego innego papieru z moja pieczatka i
podpisem poza w/w "Porozumieniem"). Facecik przez telefon zagrozil mi
windykacja i dochodzeniem roszczen, bo wg nich zadnego rozwiazania umowy
nie bylo.
Co o tym myslicie? Co moge z tym fantem zrobic. Jesli "prawo jest po
mojej stronie" to moge sobie z nimi nawet powojowac w sadzie. Czy
probowac sie z nimi ukladac i jakos dokonac zgodnego z ich mniemaniem
rozwiazania umowy?
A moze doszlo tu do naruszenia prawa? W koncu gosc rozwiazuje umowy "pod
warunkiem podpisania nowej" dodatkowo wciska wszystkim papier, ktory
wtedy kiedy jest to wygodne dla firmy "Internet" NIC NIE ZNACZY.
--
Reseller
> Z koncem listopada 2007 firma "Internet - Adam Nowak" przeksztalcila sie
> w "Internet Telekom" sp. z o.o.
To jest kluczowe zdanie dla twojego problemu. Czy jesteś pewien, że
nastąpiło przekształcenie, a nie proste przejęcie klientów jednej firmy
przez drugą? Z dalszego opisu wynika, że to raczej ten drugi wypadek.
Na 100% firma "Internet - Adam Nowak" wciąż istnieje, a
współwłaścicielem "Internet Telekom" sp. z o.o. jest ów Adam Nowak...
Chodzi mi tylko o to, czy skutecznie rozwiązałem z nimi umowę, czy też
nie.