Kupuje czlowiek bilet na koncert, wydaje te 100, 150 zlotych, a na
wejsciu...
... sprawdzaja mu plecak
... z aparatem pan nie wejdzie, prosze zostawic w depozycie
... z otwarta butelka coli pan nie wejdzie, prosze zostawic w depozycie
Jest jakas podstawa prawna? I co zrobic z tym fantem - zaplacilem, a
jakis przypakowany burak nie wpuszcza mnie na koncert, chce zebym
zostawil w jakims parszywym depozycie moj drogi aparat i jeszcze na
dodatek nie pozwala mi wniesc mojej coli, bo otwarta.
Mam wrazenie, ze ochronka dziala nielegalnie - tak jak marketowa, co nie
wpuszcza z plecakami...
Czy faktycznie nei wolno, i na podstawie jakich oprzepisów, wchodzic na
koncert z aparatem?
A jesli wolno, a nie wpuszczaja, to co robic?
> Czy faktycznie nei wolno, i na podstawie jakich oprzepisów, wchodzic na
> koncert z aparatem?
>
> A jesli wolno, a nie wpuszczaja, to co robic?
Koncert, na który kupiłeś bilet to trochę inna sprawa niż market. Kupując
bilet akceptujesz warunki regulaminu. Ciekawy jestem tylko gdzie taki
regulamin musi być dostępny i co w przypadku gdy w regulaminie nie ma nic o
zakazie foto, a ochrona robi problem? Wiadomo można później próbować zwrócić
bilet no ale nie po to się go kupowało...
Pozdrawiam
> jeszcze na dodatek nie pozwala mi wniesc mojej coli, bo otwarta.
>
Bez sensu... To zamknietą można wnieść i otworzyć sobie w środku ?
Pozdrawiam Przemek
Widocznie tak, bo wtedy wiadomo, że to jest cola. Przy otwartej butelce
to może być dowolny płyn.
--
_PSYLO_ | http://www.cafepc.pl
Gad: 5563748 |
________________________________________________________
E-mail podany w nagłówku nie jest sprawdzany regularnie.
>> jeszcze na dodatek nie pozwala mi wniesc mojej coli, bo otwarta.
>
> Bez sensu... To zamknietą można wnieść i otworzyć sobie w środku ?
Podejrzewam, że chodzi o to, by nie wnosić alkoholu.
--
Marcin Mokrzycki
gg:659336 o2:mmokrzycki
No pierwsze slysze. Bo kupujac bilet mowie:
- poprosze bilet na koncert
na co slysze
- 100 zlotych, oto pana bilet.
Nic o regulaminie.
Hm?
(JA wiem, do czego niby tutaj pieje ochrona - zeby ludzie nei wnosili
alkoholu - ale ja nei wnosze alkoholu, wnosze otwarta butelke coli)
1. Jak sobie wyobrażasz sprawdzanie każdego pacjenta z otwartą butelką,
który deklaruje, że nie ma w niej alkoholu?
2. Alkoholu nie można wnosić, bo:
a) na niektórych koncertach i imprezach alkoholu w ogóle nie wolno
pić/mieć/sprzedawać
b) a jeśli na danej wolno, to masz go sobie kupić wewnątrz (oczywiście
po odpowiedniej cenie)
--
Zobacz, jak się pracuje w Google:
http://pracownik.blogspot.com
> No pierwsze slysze. Bo kupujac bilet mowie:
> - poprosze bilet na koncert
> na co slysze
> - 100 zlotych, oto pana bilet.
>
> Nic o regulaminie.
prosze bilet na MPK/MKS/PKS
- zwykly czy ulgowy
- zwykly
- prosze
tu tez nie ma slowa o regulaminie ale kupujac bilet i wsiadajac do
autobusu sie na niego zgadzasz
leon
roznica jest taka, ze nikt nie oczekuje, ze nie wsiade z aparatem czy
coca colą.
Nie wiem, to nie m oj problem niejako.
(znaczy teraz moj, bo uznano, ze kazdy kto ma otwarta butelke wnosi alkohol)
> 2. Alkoholu nie można wnosić, bo:
>
> a) na niektórych koncertach i imprezach alkoholu w ogóle nie wolno
> pić/mieć/sprzedawać
>
podstawa prawna?
> b) a jeśli na danej wolno, to masz go sobie kupić wewnątrz (oczywiście
> po odpowiedniej cenie)
podstawa prawna?
> Koncert, na który kupiłeś bilet to trochę inna sprawa niż market. Kupując
> bilet akceptujesz warunki regulaminu. Ciekawy jestem tylko gdzie taki
> regulamin musi być dostępny i co w przypadku gdy w regulaminie nie ma nic o
> zakazie foto, a ochrona robi problem? Wiadomo można później próbować zwrócić
> bilet no ale nie po to się go kupowało...
> Pozdrawiam
Na drugiej stronie biletu sa odpowiednie informacje. W ostatnim (w
moim przypadku bilecie na The Police) podpunkcie jest mowa o " e)
odmowic wniesienia na teren imprezy alkoholu, srodkow odurzajacych
oraz wszelkich przedmiotow mogacych pozostawac w sprzecznosci z
regulaminem imprezy i ustawa o bezpieczenstwie imprez masowych, oraz
obowiazujacymi przepisami prawa" a w w drugim podpunkcie "b) odmowic
wniesienia na teren imprezy oraz uzycia w trakcie imprezy aparatu
fotograficznego, kamery lub innego rodzaju sprzetu nagrywajacego audio-
video"
Alkoholu, substancji niebezpiecznych itp. Nie jestem ekspertem w tej
dziedzinie, ale akurat pod tym względem w pełni rozumiem ochronę. W
otwartej "butelce coli" może być cokolwiek. Nikt się nie będzie bawił w
wąchanie i szybkie ekspertyzy chemiczne. Zrozum, że za ktoś odpowiada za
bezpieczeństwo imprezy masowej i robi wszystko co możliwe, żeby nie
doszło do nieprzyjemnych incydentów.
Nie znam - ale chodzi o jakieś przepisy dot. szkół.
>> b) a jeśli na danej wolno, to masz go sobie kupić wewnątrz (oczywiście
>> po odpowiedniej cenie)
>
> podstawa prawna?
Regulamin organizatora.
>> Podejrzewam, że chodzi o to, by nie wnosić alkoholu.
>>
> Ale po za podejrzeniem potrzebna podstawa prawna - bo taki zakaz to imho
> zmuszenie do niekorzystnego zarzdzania moim mieniem przeze mnie.
USTAWA z dnia 22 sierpnia 1997 r. o bezpieczeństwie imprez masowych
Art. 14
2. Osobom obecnym na imprezie masowej zabrania się wnoszenia i posiadania w
jej trakcie broni lub innych niebezpiecznych przedmiotów, materiałów
wybuchowych, wyrobów pirotechnicznych, materiałów pożarowo niebezpiecznych,
napojów alkoholowych, środków odurzających lub substancji psychotropowych.
No ale bilet masz w rece przed czy po zaplaceniu?
Nie jestem uczniem.
>
>>> b) a jeśli na danej wolno, to masz go sobie kupić wewnątrz
>>> (oczywiście po odpowiedniej cenie)
>>
>> podstawa prawna?
>
> Regulamin organizatora.
Nie zostalem poinformowany o zadnym regulaminie.
Ale ma tyle mozliwosci, ile dopuszcza prawo.
A tutaj uwazam, ze jest to przegięcie.
A terrorysci i tak wniosa co trzeba - i nawet ochronka si enei pozna, ze
ta szczelnie zakapslowana butelka to jest trucizna...
Wiec?
Czyli kupujac zakladasz ze:
a) nie ma regulaminu organizatora
b) organizator nie przejmuje sie ustawa o imprezach masowych
c) po zakupie i zapoznaniu sie z punktami na bilecie nie masz
mozliwosci zwrotu biletu
d) nie ma mozliwosci zapoznania sie z regulaminem przed zakupem
roznicy nie ma, bo oczekuje sie od ciebie, ze nie wsiadziesz np z lodami. a
to, ze regulamin ten nie jest egzekwowany wynika tylko z kosztow jakie
generowaloby umieszczenie w kazdym autobusie kontrolera.
--
marekN
> No dobrze. W mojej butelce nie ma zadnego z tych srodkow.
>
> Wiec?
Więc wezwij policję.
Ale miejsce koncertu może być w pobliżu szkoły (przy czym ta odległość
liczy się pomiędzy szkołą, a każdym z wejść - nie całą powierzchnią).
> roznica jest taka, ze nikt nie oczekuje, ze nie wsiade z aparatem czy coca
> colą.
To sprobuj Panie aspoleczny wsiasc z butla gazu propan-butan lub z gotowym
do jazdy (nie zabezpieczonym) rowerem.
Nie podobaja si eregulaminy organizatorow koncertow, to na ni enie chodz,
proste. Z takim podejsciem nie ma dla Ciebie miejsca w normalnym
spoleczenstwie.
Pozdrawiam
SDD
uwazasz, ze wejscie miedzy ludzi z butla propan-butanu niesie podobne
ryzyko jak wejscie z otwarta butelką coli?
> uwazasz, ze wejscie miedzy ludzi z butla propan-butanu niesie podobne
> ryzyko jak wejscie z otwarta butelką coli?
Doswiadczenei zyciowe uczy, ze nawet wieksze.
Jest niezwykle malo prawdopodobne, ze nastapi wypadek drogowy, ktory
doprowadzi do eksplozji butli lub ze butla samoistnie eksploduje.
Prawdopodobienstwo, ze koncertowicz napiwszy sie przygotowanej przez siebei
mikstury o barwie coli a z zawartoscia roznego rodzaju srodkow odurzajacych
(chocby i C2H5OH) zacznie urzadzac burdy, zaczepiac czy zanieczyszczac
innych uczestnikow imprezy jest bardzo wysokie.
Pozdrawiam
SDD
skoro przed i w trakcie zakupu nikt mnie nie informuje o jakims
regulaminie, to po kupieniu zakladam, ze go nei ma.
tak samo jak zakladam kupujac bulki w p[iekarni, ze po ich zakupieniu
nie bede zobowiazany do wykonania fikolka w tył trzy razy.
> b) organizator nie przejmuje sie ustawa o imprezach masowych
organizator na pewno przejmuje sie duza iloscia rzeczy...
> c) po zakupie i zapoznaniu sie z punktami na bilecie nie masz
> mozliwosci zwrotu biletu
no zalozmy ze nie mam, ze kupilem builet, schowalem do portfela i 3 dni
pozniej nie zostalem puszczony na koncert...
> d) nie ma mozliwosci zapoznania sie z regulaminem przed zakupem
przyjmuje, ze podobnie jak w piekarni, regulamin jesli takowy istnieje
nie wymaga ode mnie fikołków...
No i co im powiem? Ze mnei nei chca wpuscic na koncert?
> No i co im powiem? Ze mnei nei chca wpuscic na koncert?
Prawdę.
>> Więc wezwij policję.
> No i co im powiem? Ze mnei nei chca wpuscic na koncert?
Dokładnie to im powiedz, że cei nei chcą wpuścić. Stwierdzą, że ten bełkot
to skutek wypitego alkoholu i sprawa się sama rozwiąże.
AK
PW
> > c) po zakupie i zapoznaniu sie z punktami na bilecie nie masz
> > mozliwosci zwrotu biletu
>
> no zalozmy ze nie mam, ze kupilem builet, schowalem do portfela i 3 dni
> pozniej nie zostalem puszczony na koncert...
Ale nie mamy czego zakladac. Masz prawo zwrotu i juz. A ze nie
zwracasz mimo tego co pisze na bilecie to twoja brocha nie
organizatora.
> skoro przed i w trakcie zakupu nikt mnie nie informuje o jakims
> regulaminie, to po kupieniu zakladam, ze go nei ma.
Nieznajomość prawa nie chroni przed odpowiedzialnością. Regulamin musi być.
Więc nie możesz zakładać, że go nie ma.
--
Tristan
Zatrudnię specjalistę od Kubuntu na latopie, który doprowadzi moje Lenovo
do działania pod Kubuntu 8.04. Może być zdalnie.
> Alkoholu, substancji niebezpiecznych itp. Nie jestem ekspertem w tej
> dziedzinie, ale akurat pod tym względem w pełni rozumiem ochronę. W
> otwartej "butelce coli" może być cokolwiek. Nikt się nie będzie bawił w
> wąchanie i szybkie ekspertyzy chemiczne. Zrozum, że za ktoś odpowiada za
> bezpieczeństwo imprezy masowej i robi wszystko co możliwe, żeby nie
> doszło do nieprzyjemnych incydentów.
>
Czyli jak rozumiem nie miałbyś nic przeciwko "dogłębnym" rewizjom
osobistym, hmm? W końcu ktoś może coś szmuglować ukryte w, hmm,
zakamarkach ;->
>> roznica jest taka, ze nikt nie oczekuje, ze nie wsiade z aparatem czy coca
>> colą.
>
> roznicy nie ma, bo oczekuje sie od ciebie, ze nie wsiadziesz np z lodami. a
Regulamin ZTM (i paru innych), który notabene ma podstawę prawną w
postaci ustawy Prawo Przewozowe, nic nie wspomina o lodach.
Domyślam się, że masz na myśli ten kawałek o "przedmitach mogących
zabrudzić współpasażerów" (czy coś w tym stylu), ale jest to zapis na
tyle ogólny, że ciężki do jednoznacznej interpretacji.
Pomijając lody w opakowaniu, które nikogo nie upaćkają (uwaga formalna:
wyrażaj się precyzyjnie - znowu trzeba zgadywać, że miałeś na myśli np.
lody w trakcie konsumpcji) można polemizować na temat tego, czy np.
zabłocone buty pod to czasem nie podpadają ;->
Nie popadajmy w skrajności. Aczkolwiek jeśli organizator imprezy na
swoim terenie postawiłby taki warunek dla chcących wejść (i umieścił go
w dostępnym regulaminie) to myślę, że miałby prawo go wyegzekwować -
licząc się oczywiście ze znacznie ograniczonym zainteresowaniem imprezą.
BTW, widziałeś regulamin tej imprezy? Bo ja nie, więc ciężko mówić o
konkretach.
Jeśli nikt by Cię nie poinformował o np. obowiązku jazdy na światłach,
to też byś się kłócił z policjantem? Regulamin _musi_ być obecny na
takiej imprezie.
> organizator na pewno przejmuje sie duza iloscia rzeczy...
Owszem, bardzo dobrze, na imprezę przychodzą /różni/ ludzie i trzeba się
przygotować na różne ewentualności. Do tego dochodzą kwestie finansowe,
umowy ze sponsorami itd.
> przyjmuje, ze podobnie jak w piekarni, regulamin jesli takowy istnieje
> nie wymaga ode mnie fikołków...
Próbujesz przekształcić w skrajność całkiem logiczne postanowienia
organizatora.
> uwazasz, ze wejscie miedzy ludzi z butla propan-butanu niesie podobne
> ryzyko jak wejscie z otwarta butelką coli?
Tak, bo niestety dość powszechnym zdarzeniem na koncertach jest to, że
jakiś debil po opróżnieniu zawartości szklanej butelki rzuca ją w tłum.
Więc akurat ten zakaz tylko dobrze świadczy o ostrożności organizatorów
imprezy.
pozdrawiam
a co z *plastikowa* butelka?
> a co z *plastikowa* butelka?
Pod tym względem nieco mniejsze zagrożenie, choć i tak zabraniają bo nie
wiadomo co delikwent w tej butelce wniesie.
pozdrawiam
a nie zauważyłeś że podczas kupna nie zapoznano go z regulaminem?
wątpię żeby jakikolwiek regulamin zmieścił się na świstku biletu:O)
nawet jak coś przeczytał, to nie znaczy że się z tym zgadza, że się pod tym
podpisał, kupił bilet i tyle.
przestań bai opowiadać!!!
do jazdy jesteś przeszkolony z regulaminu (kodeks drogowy), oraz
wyegzaminowany z tej wiedzy (prawo jazdy), i masz obowiązek go znać,
przy zakupie bilety nikt nie zapoznaje kupującego z regulaminem, a jakis tam
zapis że ktś się niby z nim zapoznal jest niezgodnyny z prawem (przynajmniej
powinien być)
tu chodzi wyłącznie o nie wnoszenie własnego alkoholu, bo na każdym
koncercie można alkohol kupić :O(
skad ta pewnosc? ze musi?
znasz regulamin kina do ktorego chodzisz?
> Więc nie możesz zakładać, że go nie ma.
zakladam, ze go nie ma.
Znaczy wpuszcza mnie, jak powiem policjantom "ochrona nie chce mnie
wpuscic na koncert, bo mam otwarta cole, a oni z otwartą cola nie
wpuszczaja"?
???????????
zebys mial ulatwiona m,ozxliwosc polania kogos wodą|?
>> Nieznajomość prawa nie chroni przed odpowiedzialnością. Regulamin musi być.
>
> skad ta pewnosc? ze musi?
USTAWA z dnia 22 sierpnia 1997 r. o bezpieczeństwie imprez masowych
Art. 5.
3. Organizator imprezy masowej udostępnia uczestnikom imprezy masowej
regulamin obiektu lub regulamin imprezy masowej.
> znasz regulamin kina do ktorego chodzisz?
>
USTAWA z dnia 22 sierpnia 1997 r. o bezpieczeństwie imprez masowych
Art. 3a. *Nie są imprezami masowymi*, w rozumieniu niniejszej ustawy,
*imprezy odbywające się w* teatrach, operach, operetkach, filharmoniach,
*kinach*, muzeach, bibliotekach, domach kultury i galeriach sztuki, a także
imprezy organizowane w placówkach oświatowych, imprezy sportowe
organizowane wyłącznie dla sportowców niepełnosprawnych, imprezy
organizowane w ramach współzawodnictwa sportowego dzieci i młodzieży oraz
imprezy rekreacyjne.
>> Więc nie możesz zakładać, że go nie ma.
>
> zakladam, ze go nie ma.
A to już Twój problem.
Wow. W jakiej czasoprzestrzeni zyja ludzie ktorzy zdajac egzamin ze
znajomosci regulaminu zdaja rowniez ze znajomosci przyszluch w nim
ustalen? Regulamin sie zmienia, masz go znac? masz. Ty masz go znac a
nie ktos ma cie z nim zaznajamiac.
Jest czy powinien byc? Jak to drugie to wiesz. 100 tysiecy podpisow i
heja na wiejska.
niech sie zgodze jeszcze, z eniewolno wnosic napoczetych napoi bo
alkohol, trzezwosc, bezpieczenstwo...
a teraz - dlaczego nei moge wniesc aparatu?
Czyli wszyscy sa winni?
Kazdy to potencialny cpun, zlodziej, morderca...
Chyba zyjemy jednak w nienormalnym spoleczenstwie...
Kupilem bilet na mecz Anglia-Polska w 2005 roku w manchester. Tez na bilecie
widnialo jak wol "zakaz wnoszenia aparatow itp.."
Wchodzac na stadion mialem na szyii aparat fotograficzny a w reku kamere DV
nikt nawet mi uwagi nie zwrocil...
Wszystko zalezy od osobistej kultury ciecia czyli bramkarza. W Polsce kazdy
kto ma mundur uwaza sie za rambo skrzyzowanego z brsem wilisem ze szklanej
pulapki i czuje ten dreszczyk wladzy... Dlatego tak jest w Polsce a nie
inaczej. Zapis o zakazie wnoszenia foto (jak sie pozniej dowiedzialem) na
mecze w Uk zostal zapisany po ukazywaniu sie filmow i zdjec robionych przez
agencie prasowe, by wyeliminowac nieuczciwa konkurencie (agencie placa za
zaproszenia i prawa do filmow i zdjec) zwykly kibic z trybuny moze sobie dla
siebie robic tyle zdjec ile mu sie chce... bo wiadomo, ze to mila pamiatka a
w dodatku firmy fotograficzne maja tez zyski. W prasie czy TV zdjecie
wykonane przez kibica ma marne szanse na ukazanie sie, chyba, ze jest
"wyjatkowe" czyli jako ciekawostka.
butelka z coca-colą, a właściwie po coca-coli w rękach kretyna jest
bardziej niebezpieczna niż butla z gazem.
Polemizowalbym, zwlaszcza po wybuchu butli z gazem...
> skoro przed i w trakcie zakupu nikt mnie nie informuje o jakims
> regulaminie, to po kupieniu zakladam, ze go nei ma.
No i nie poinformowali Cie, że za bilet będą chcieli od Ciebie
pieniądze, skandal ;P
j.
> nawet jak coś przeczytał, to nie znaczy że się z tym zgadza, że się pod
> tym podpisał, kupił bilet i tyle.
no wlasnie kupil bilet, znaczy sie wyrazil zgode na istniejacy rtegulamin,
przyklad z biletami byl juz podany, zasada dzialania taka sama
tak. polecam tak robic za kazdym razem jak idziesz na koncert. w koncu ktos
sie czegos nauczy ;)
--
marekN
> a teraz - dlaczego nei moge wniesc aparatu?
czy ty wylaczyles myslenie czy tylko sie z nami droczysz?
a prawa autorskie i majatkowe do wykonywanej na koncerice muzyki, oraz
generalnie do samego koncertu jako takiego, mowi ci to cos?
art.384 par. 2 kc
KG
> Jeśli nikt by Cię nie poinformował o np. obowiązku jazdy na światłach,
> to też byś się kłócił z policjantem? Regulamin _musi_ być obecny na
> takiej imprezie.
Obowiązek jazdy na światłach wynika z ustawy a nie regulaminu.
>> organizator na pewno przejmuje sie duza iloscia rzeczy...
>
> Owszem, bardzo dobrze, na imprezę przychodzą /różni/ ludzie i trzeba się
> przygotować na różne ewentualności. Do tego dochodzą kwestie finansowe,
> umowy ze sponsorami itd.
Różne ewentualności czyli na przykład to że zrobią zdjęcie i przez to
ktoś straci duszę?
Umowę ze sponsorami czyli "widzowie nie będą robić zdjęć i będą klaskać
po każdym utworze i prosić 5x o bis"? Wolno w ogóle umieszczać w umowie
zapisy dotyczące świadczeń które ma spełnić strona trzecia ("zaśpiewamy,
ale jak widzowie nie będą robić zdjęć")?
>> przyjmuje, ze podobnie jak w piekarni, regulamin jesli takowy istnieje
>> nie wymaga ode mnie fikołków...
>
> Próbujesz przekształcić w skrajność całkiem logiczne postanowienia
> organizatora.
Wiesz - rejestr klauzul niedozwolonych jest pełen "logiczych postanowień
różnych organizatorów".
Pozdrawiam,
Henry
> ???????????
>
> zebys mial ulatwiona m,ozxliwosc polania kogos wodą|?
Pewnie ochroniarze robią między sobą zakłady kto zmusi wchodzącego do
większej głupoty zanim ten zaprotestuje ;-)
Pozdrawiam,
Henry
no nie do konca, bo dopiero majac bilet w rece dowiedzial sie o
niemoznosci wniesienia aparatu.
to cos jak "otwierajac opakowanie zgadzasz sie na warunki licencji.
licencja znajduje sie wewnatrz opakowania"
uzytek wlasny - mowi ci to cos?
dobrze, ze palucha w odbyt nei pakują... bo tak moze przeciez
organizator we regulaminie zaznaczyc "wejscie za okazaniem biletu oraz
wypieciem dupska w celu penetracji paluchem".
W koncu regulamin byc musi, to i jest!
> no nie do konca, bo dopiero majac bilet w rece dowiedzial sie o
> niemoznosci wniesienia aparatu.
a kto mu bronil, zapewne gdzies na stronie, lub w punkcie gdzie bilety
kupowal taki regulamin byl dostepny
> uzytek wlasny - mowi ci to cos?
ale organizator sobie tego nie zyczy i jego prawo
> Tak, bo niestety dość powszechnym zdarzeniem na koncertach jest to, że
> jakiś debil po opróżnieniu zawartości szklanej butelki rzuca ją w tłum.
Nie będzie miał butelki - rzuci czymś innym. Albo zrobi inną głupotę.
> Więc akurat ten zakaz tylko dobrze świadczy o ostrożności organizatorów
> imprezy.
To może od razu obowiązkowe kaftany bezpieczeństwa dla całej widowni?
ROTFL
> licząc się oczywiście ze znacznie ograniczonym zainteresowaniem imprezą.
To może jeszcze od razu "wstęp tylko dla białych"?
Kolejny zwolennik rewizji osobistych...
(bo nie wiadomo, co kto wniesie pod ubraniem lub w innych zakamarkach)
Sęk w tym, że obywatele są rutynowo informowani o przepisach -
informacja ma postać Dzienników Ustaw i przed poinformowaniem
społeczeństwa o nowym przepisie nie ma on mocy prawnej.
> Regulamin _musi_ być obecny na
> takiej imprezie.
Tyle że regulamin musi mieć umocowanie w ustawie, a takie nie dają
podstawy do zakazywania własnych napojów (poza alkoholem) czy innych
przedmiotów (z wyjątkiem przedmiotów niebezpiecznych).
Co więcej nawet jeśli potraktować regulamin jako umowę cywilną, to IMHO
będzie to klauzula niedozwolona, bo wymagają zawarcia innej umowy (umowy
przechowania). Patrz: Kodeks Cywilny, artykuł 385(3) punkt 7.
[ciach]
> Próbujesz przekształcić w skrajność całkiem logiczne postanowienia
> organizatora.
Logiczne?
organizator moze sobie tez nie zyczyc ludzi w zielonych majtkach.
"dla bialych, pod warunkiem, ze nie maja zielonych majtek"
> Co więcej nawet jeśli potraktować regulamin jako umowę cywilną, to IMHO
> będzie to klauzula niedozwolona, bo wymagają zawarcia innej umowy (umowy
> przechowania). Patrz: Kodeks Cywilny, artykuł 385(3) punkt 7.
Czytaj cały przepis. Jeśli klient w regulaminie został prawidłowo
poinformowany o warunkach korzystania z usługi, to przechowanie rzeczy
nie będzie nie miała bezpośredniego związku.
--
pozdrawiam serdecznie, Olgierd
czytej Lege Artis ==> http://olgierd.bblog.pl/ <==
>> Czytaj cały przepis. Jeśli klient w regulaminie został prawidłowo
>> poinformowany o warunkach korzystania z usługi, to przechowanie rzeczy
>> nie będzie nie miała bezpośredniego związku.
>>
> Dobra, zalozmy ze mam aparat fotograficzny warty 2000, co nie jest jakis
> ful wypas, troche po prostu lepsza glupawka. I co? I ja mam zostawic to
> w depozycie? Troche sie boje, moge prosic weksel na kwote 2000 w zamian
> za zostawienie aparatu?
Nie, nie musisz, możesz zostawić w domu albo w samochodzie, albo dać
innej osobie na przechowanie.
> organizator moze sobie tez nie zyczyc ludzi w zielonych majtkach.
a ty kupujac bilet sie z tym godzisz :)
>>> Dobra, zalozmy ze mam aparat fotograficzny warty 2000, co nie jest
>>> jakis ful wypas, troche po prostu lepsza glupawka. I co? I ja mam
>>> zostawic to w depozycie? Troche sie boje, moge prosic weksel na kwote
>>> 2000 w zamian za zostawienie aparatu?
>>
>> Nie, nie musisz, możesz zostawić w domu albo w samochodzie, albo dać
>> innej osobie na przechowanie.
>>
> Wlasnie chce dac innej osobie na przechowanie - tj. do depozytu.
No do dasz. A jak poprosisz o weksel to usłyszysz czy go dostaniesz.
Aaa! Czyli chodzi o kasę - zmuszanie do zawierania dodatkowej umowy
(zakup "ich" towaru).
>> Nieznajomość prawa nie chroni przed odpowiedzialnością. Regulamin musi
>> być.
>
> skad ta pewnosc? ze musi?
>
> znasz regulamin kina do ktorego chodzisz?
Uwaga formalna: regulamin NIE jest prawem.
I jakie ma to znaczenie? Umowa też 'nie jest prawem' w sensie, że nie
skutkuje erga omnes, ale jednak strony stosunku są związane jej
brzmieniem -- prawda?
Organizator moze w regulaminie tez napisac, ze kazdy kto kupi bilet
przed wejsciem obetnie sobie prawe ucho....
Dlatego zakaz wniesienia aparatu foto musi wynikac w regulaminie z USTAWY.
Problrem dotyczy tego, co wolno w regulaminie ujac. Bo jak pisalem - w
rtegulaminie/umowie moze byc obligowanie do obciecia lewego jądra przed
wejsciem do sektora...
Już nie wymyślaj na siłę argumentacji dla swoich tez. Art. 43(1)
ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałania alkoholizmowi
zabrania spożywania napoi alkoholowych przyniesionych przez siebie lub
przez inną osobę w miejscach wyznaczonych do ich sprzedaży lub podawania.
Natomiast art. 16 ww. ustawy w ogóle zabrania wnoszenia napojów
alkoholowych na imprezy sportowe i rozrywkowe.
L.
w jaki sposob "depozyt" gwarantuje mi, ze bierze odpowiedzialnosc za
moja wlasnosc?
a od kiedy to kupno czego kolwiek wiąże się ze zgodą na jakieś regulaminy?
mi się wydaję że zgodę można wyrazić podpisem pod przeczytany6m regulaminem,
czy może coś źle mi się zdaje?
jak coś podajesz to przynajmniej zacytuj:
"
Art. 384. (152) § 1. (153) Ustalony przez jedną ze stron wzorzec umowy, w
szczególności ogólne warunki umów, wzór umowy, regulamin, wiąże drugą
stronę, jeżeli został jej doręczony przed zawarciem umowy.
§ 2. W razie gdy posługiwanie się wzorcem jest w stosunkach danego rodzaju
zwyczajowo przyjęte, wiąże on także wtedy, gdy druga strona mogła się z
łatwością dowiedzieć o jego treści. Nie dotyczy to jednak umów zawieranych z
udziałem konsumentów, z wyjątkiem umów powszechnie zawieranych w drobnych,
bieżących sprawach życia codziennego."
no i gdzie masz tu zgodę na regulamin bez zapoznania się z nim, bez
potwierdzenia zgody podpisem, oraz że kupno czegokolwiek jest zgodą na
cokolwiek?
masz go znać, bo posiadasz uprawnienia (prawo jazdy), które cię do tego
zobowiązują!
jak kupujesz suszarkę do włosów nie masz obowiązku znać krawa drogowego,
karnego, czy regulaminu domu publicznego:O)
>>> Uwaga formalna: regulamin NIE jest prawem.
>>
>> I jakie ma to znaczenie? Umowa też 'nie jest prawem' w sensie, że nie
>> skutkuje erga omnes, ale jednak strony stosunku są związane jej
>> brzmieniem -- prawda?
>>
> Problrem dotyczy tego, co wolno w regulaminie ujac. Bo jak pisalem - w
> rtegulaminie/umowie moze byc obligowanie do obciecia lewego jądra przed
> wejsciem do sektora...
No to teraz sobie odpowiedz, czy takie bzdety w regulaminie będą wiążące
dla stron, a następnie czy wykonawca/usługodawca może -- ze względu na
swój uzasadniony interes komercyjny -- np. odmówić zgody na jakiekolwiek
utrwalanie występów.
Argumentując ad absurdum: 'skoro jest wolność, to ja mam ochotę
zrealizować się w tej chwili przez to, że będę przebywał *właśnie w tym
miejscu*, więc proszę się ode mnie odczepić z jakimiś biletami!'
>>> organizator moze sobie tez nie zyczyc ludzi w zielonych majtkach.
>>
>> a ty kupujac bilet sie z tym godzisz
>
> Organizator moze w regulaminie tez napisac, ze kazdy kto kupi bilet
> przed wejsciem obetnie sobie prawe ucho....
Ale pisz o realiach, nie wymyślaj cudów.
>>> znasz regulamin kina do ktorego chodzisz?
>>
>> Uwaga formalna: regulamin NIE jest prawem.
>
> Dlatego zakaz wniesienia aparatu foto musi wynikac w regulaminie z
> USTAWY.
To ciekawe. Gdyby tak było cały świat składałby się tylko z ustaw, a
żaden regulamin nie miałby sensu ;-)))
>>> No do dasz. A jak poprosisz o weksel to usłyszysz czy go dostaniesz.
>>>
>> Czyli prosic moge
>>
> ale czy "depozyt" moze odmowic?
Może.
Zgaduję, że stawiając samochód na parkingu strzeżonym też nie żądasz
wydania jakiegokolwiek weksla?
> w jaki sposob "depozyt" gwarantuje mi, ze bierze odpowiedzialnosc za
> moja wlasnosc?
Art. 835 kc i nast.
>> 2. Alkoholu nie można wnosić, bo:
>>
>> a) na niektórych koncertach i imprezach alkoholu w ogóle nie wolno
>> pić/mieć/sprzedawać
>>
>
> podstawa prawna?
art. 21 ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych
L.
Zaś w kwestii wnoszenia alkoholu art. 16 ust. 1 i 2 ustawy o wychowaniu w
trzeźwości.
Tez wlasnie tak mi sie zdaje.
Inaczej kupujac serek moglbym zostac zobligowany do zjedzenia tegoz
serka na terenie parku tylkko w skarpetkach miedzy 17.30 a 19.00 twarza
ki zachodzacemu sloncu.... Bo przeciez sprzedawca serka albo jego
producent taki regulamin stworzy z mocą umowy ;)