- PiS bawi się w dobrego i złego policjanta. Trzeba do tego dwóch
policjantów, a PiS to jedna osoba - mówi politolog
Antoni Macierewicz nie towarzyszy ostatnio Jarosławowi Kaczyńskiemu na
konferencjach prasowych, smoleński fighter psułby najnowszy wizerunek
prezesa, który - na razie na czas Euro 2012 - przedstawia się jako polityk
twardy, ale nie radykalny
Nie inaczej było wczoraj, gdy na konferencji ''Polska zasługuje na więcej.
Nowoczesny program rozwoju kraju'' z Kaczyńskim wystąpili m.in. Beata Szydło
i Mariusz Błaszczak. A prezes - który konsekwentnie odrzucał zaproszenia
Bronisława Komorowskiego na posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego - tym
razem o spotkanie z prezydentem poprosił.
- Jesteśmy gotowi w sprawie ustawy o podniesieniu wieku emerytalnego
rozmawiać z prezydentem RP. Chciałem wezwać prezydenta RP do tego, żeby nie
podpisywał tej ustawy. I żeby nas, w tym także mnie, i ja jestem gotów do
takiej rozmowy, przyjął; żebyśmy mogli nasze argumenty przedstawić -
powiedział szef PiS, tłumacząc że ''prezydent państwa jest prezydentem
wszystkich obywateli''.
Co się dzieje? Kaczyński wykorzystał okazję, jaką stworzyło Euro 2012 i
zaoferował na czas turnieju rozejm, który pozwoli mu sprawdzić, czy
łagodniejsza retoryka będzie skuteczna. Bo radykalna - z katastrofą, a
raczej zamachem smoleńskim jako lejtmotywem - kompletnie się nie sprawdziła.
W pierwszym sondażu po wyborach PiS miał 24 proc., w najnowszym - tyle samo.
To jest ten sławny ''szklany sufit''.
I to mimo tego, że w tym samym czasie PO straciła 12 punktów proc. Dokładna
analiza ''Gazety'' wskazała, że Platforma traci głównie wyborców prawicowych
i centroprawicowych, czyli, wydawałoby się, potencjalnych zwolenników PiS.
Ale ci ludzie wcale do PiS nie przyszli, dziś deklarują się jako
niezdecydowani lub niegłosujący. - PiS o nich dotąd nie walczył, choć to
największy rezerwuar wyborców. Skupił się na niszczeniu Solidarnej Polski.
Musiał być więc skrajnie prawicowy - komentuje politolog Jarosław Flis.
Ważny polityk PiS sufitu nad swoją partią nie widzi, ale przyznaje: -
Istotne spadki PO nie przekładają się na istotne wzrosty PiS. Poziom emocji
miedzy PO a PiS jest tak wysoki, że blokuje przepływy między partiami. Co
gorsza, robimy błędy. Debatę o emeryturach przegraliśmy, bo się do niej nie
przygotowaliśmy, jakbyśmy nie potrafili przewidzieć, co za parę dni będzie
głównym tematem w mediach.
Teraz błędy mają być wyeliminowane, wizerunek odmieniony, retoryka
delikatnie złagodzona.
- PiS próbuje bawić się w dobrego i złego policjanta. To bywa skuteczne,
kłopot w tym, że trzeba do tego mieć dwóch policjantów. Jednej osobie słabo
to wychodzi. A PiS to jeden człowiek - mówi Flis.
Więcej...
http://wyborcza.pl/1,75478,11833106,Ziobrysci_sa_slabi__wiec_PiS_idzie_ku_centrum.html#ixzz1wTfJ8dR8
Przemek
--
"Istnieje przedsiębiorstwo produkujące kłamstwa - PiS jako partia i "Gazeta
Polska", media o. Rydzyka jako narzędzie propagandy.
I nie chodzi tu tylko o kłamstwo smoleńskie, ale o kłamstwa dotyczące wielu
innych spraw: domniemanego obecnego rozbioru Polski, mitycznego dorobku
politycznego Lecha Kaczyńskiego,
krzywdy ludzkiej, która jest wszechobecna i celowo implementowana."