Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

dwie genealogie i 3 miliony potomków

2 views
Skip to first unread message

Jacek Cieczkiewicz

unread,
Jan 22, 2006, 8:23:34 AM1/22/06
to
Witajcie.
Mam pewne wątpliwości odnośnie "genealogicznej" celowości badań genetycznych.
Z jednej strony są one najoczywiściej potrzebne. Z całą pewnością w
kryminalistyce - choćby dlatego, ze dają możliwość ustalenia tożsamości
denata, lub choćby dlatego, że pozwalają na ustalenia sprawcy przestępstwa. W
medycynie, jasne, że są niezmiernie potrzebne, a Małgosia może coś na ten
temat powiedzieć. W prawie cywilnym, powiedzmy, że tak. Można ustalić, czy
osoba zgłaszająca się do spadkobrania beztestamentowego nie jest oszustem
(ale to już przykład ździebko naciągany).
Badanie DNA w genealogii najwijmy ją "medycznej" to dziś już zapewne jedno z
podstawowych narzędzi ustalania zagrożeń chorobami dziedzicznymi - i znów
temat dla Małgosi.
Natomiast śmiem wątpić, że badania DNA staną się kiedykolwiek sensownym
narzędziem genealogii jako nauki historycznej. Co z punktu widzenia genealoga
może znaczyć, że Kowalski spod Warszawy nosi fragment kodu genetycznego
Karola Wielkiego? Otóż to nie znaczy absolutnie nic. Od śmierci Karola
Wielkiego do dziś minęło 1191 lat. Tak więc między Karolem a tymże Kowalskim
było od 40 do 50 pokoleń. Mam takie małe i głupie pytanie. A jak tę lukę
wypełnić. Zakładam, że tenże Kowalski nie pochodzi z żadnej z linii legitimae
tori. Udało się Kowalskiemu prześledzić swoich przodków do 10 pokoleń wstecz.
Jak znaleźć brakujące pokolenia? W tak usyskanej wiedzy dla rodzinnej
historii więc nic nie wynika.
Skąd pęd do szukania przodków poprzez badania genetyczne? Sprawa prosta to
tylko i wyłącznie reklama. Firmy robiące takie badania na potrzeby
kryminalistyki i genetyki klinicznej nie związałyby, zajmując sie tylko tym,
końca z końcem. Trzeba było wmówić cymbałom, że dzięki temu znajdą swoich
krewnych, a może czasem będą w stanie chwalić się, że pochodzą od jakiej
szlachetnie urodzonej osoby. Przepraszam, ale to mi pachnie tym samym co
pięknie pokazano w Czterdziestolatku - portretem przodka prosto z Desy -
zaspokojeniem ludzkich snobizmów.
Jacek


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Paweł Bochenek

unread,
Jan 22, 2006, 11:28:27 AM1/22/06
to
Jacek Cieczkiewicz <ajc...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał(a):


Jacku, jakby nie patrzeć - generalnie genealogia jest snobizmem ;)
pzdr., PB

Małgorzata Nowaczyk

unread,
Jan 22, 2006, 12:38:52 PM1/22/06
to
Zacznijmy od początku: w tym miesiącu w American Journal of Human Genetics,
jednym z najbardziej prestiżowych i najbardziej czytanych przez naukowców
genetyków miesięczniku ukazały się dwa artykuły: jeden o potomkach Nialla
irlandzkiego, drugi o potomkiniach 4 kobiet aszkenazyjskich, od których
pochodzi 8 milionów współczesnych żydów (a raczej, których DNA
mitochondrialne posiada 8 miliońów współczesnych żydów). W zeszłym roku był
artykuł o chromosomie Y, który posiada 8% mężczyzn mieszkających pomiędzy
Pacyfikiem a Morzem Czarnym, który okrzyknięto chromosomem Dzyngis Chana.

W wypadku książąt i &#8220;innych&#8221; irlandzkich badania genetyczne porównano z
pieśniami i balladami historycznymi, które wywodzą rody o danych nazwiskach
od synów, wnuków i innych męskich potomków (z prawego czy nieprawego łoża)
Nialla. Właśnie w Irlandii, chyba jedynym miejscu w Europie, gdzie wielkie
huragany historyczne nie zniszczyły pamięci ludzkiej, gdzie pieśni były
zapamiętane a potem skrzętnie zapisane gdy tylko do Irlandii dotarli
wykształceni księża (XI wiek), gdzie zachowały się niemal wszystkie księgi
i &#8211; co bardzo ważne, nie dochodziło do wielkich migracji ludnośi czy też
najazdów, napadów czy też potopów, można te dwa diametralnie różne źródła
pogodzić ze sobą. Ale nie bierzmy tego wszysktiego jako credo &#8211; są to
wyłącznie hipotezy. To teorie, a nie udokumentowana prawda. Nie trzeba się
aż tak nimi przejmować.

&#8220;Firmy robiące takie badania na potrzeby kryminalistyki i genetyki
klinicznej nie związałyby, zajmując sie tylko tym, końca z końcem.&#8221;

Tutaj nie masz racji, Jacku. Firmy, które wykonują testy genetyczne dla
potrzeb medycyny liczą sobie bardzo drogo za każdy test (w granicach 1000-
2000 dolarów USA), więc to nie o to chodzi. Natomiast firmy, które reklamują
się w Inernecie celem &#8220;wykonana genealogii genetycznej&#8221; robią to wyłącznie
dla pieniędzy &#8211; wśród dobrych naukowców też istnieją ludzie, którzy chcą
zarobić.

Ciekawa bardzo jest historia badań chromosomu Dzyngis Chana. Gdy w zeszłym
roku &#8220;odnaleziono&#8221; jego chromosom Y, firma OxfordAnestors od razu ogłosiła,
że za ileś tam set funtów sterlingów zrobi badania chromosomu Y aby wykazać,
czy twój męski krewny od niego pochodzi. Gdy w zeszłym tygodniu
przygotowując wykład chciałam znaleźć te dane, okazało się, że już tych
badań nie robią. Czyżby było za mało chętnych? Prawdopodobnie nie opłacało
im się to finansowo.

&#8220;W medycynie, jasne, że są niezmiernie potrzebne, a Małgosia może coś na ten
temat powiedzieć. [&#8230;] Badanie DNA w genealogii najwijmy ją "medycznej" to

dziś już zapewne jedno z podstawowych narzędzi ustalania zagrożeń chorobami

dziedzicznymi - i znów temat dla Małgosi.&#8221;

Przepraszam, ale nie wypowiem się tutaj na te tematy bo i nie miejsce i brak
czasu.

&#8220;Natomiast śmiem wątpić, że badania DNA staną się kiedykolwiek sensownym

narzędziem genealogii jako nauki historycznej. Co z punktu widzenia
genealoga może znaczyć, że Kowalski spod Warszawy nosi fragment kodu

genetycznego Karola Wielkiego?[&#8230;]&#8221;

Ale przyznam się szczerze, że gdyby udało się mi &#8211; czterokrotnej chłopce -
pokazać, że mamy w rodzinie coś królewskiego (Chana, Nialla czy też Karola
Wielkiego), to bym się nie pogniewała! Czasami też zastanawiam, czy by nie
zapłacić sobie za te klany mitochondrialne. Ten lapsus rozumu jednak mija i
oszczędzam co najmniej 500 funtów sterlingów.

A co sadze o klasycznej genealogii to wszyscy dobrze wiecie!!!
PaPa
MN

0 new messages