Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Setna rocznica katastrofy tunguskiej

3 views
Skip to first unread message

zuza

unread,
Jun 29, 2008, 2:45:25 AM6/29/08
to

Jakub Wróblewski

unread,
Jun 29, 2008, 3:12:05 AM6/29/08
to
Witam,

Uzytkownik "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> napisal w wiadomosci
news:e4cc10c1-3d7f-4e91...@a70g2000hsh.googlegroups.com...
> http://portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1494755,1,czasopisma.html

"...obiekt o srednicy 50 m, poruszajacy sie pod katem 45 stopni Celsjusza z
predkoscia 20 km/s, doprowadzi do wybuchu o sile okolo 10 megaton."

Pozdrawiam,
Jakub Wróblewski

zuza

unread,
Jun 29, 2008, 3:31:15 AM6/29/08
to
On 29 Cze, 09:12, Jakub Wróblewski <jakubw_bez_t...@mimuw.edu.pl>
wrote:
> Witam,

> "...obiekt o srednicy 50 m, poruszajacy sie pod katem 45 stopni Celsjusza z
> predkoscia 20 km/s, doprowadzi do wybuchu o sile okolo 10 megaton."

No myślę, że Celsjusz jest ( byłby...) pod wrażeniem :))), zatem "nie
doprowadzi" ;)

Pozdrawiam, zuza

maziek

unread,
Jun 29, 2008, 4:01:11 AM6/29/08
to
Sat, 28 Jun 2008 23:45:25 -0700 (PDT), zuza:

Sat, 28 Jun 2008 23:45:25 -0700 (PDT), zuza:

W ostatnim ŚN jest art. raport z ostatnich badań. Naukowcy zwrócili
uwagę na niewielkie (350 na 500m) prawie okrągłe i nienaturalnie
głębokie jezioro położone niedaleko od przewidywanego przecięcia
trajektorii obiektu z powierzchnią ziemi. Sondowanie jeziora pokazało
kształt bardzo podobny do profilu krateru uderzeniowego, zaś badania
dna pokazały obecność skalistego przedmiotu o średnicy 1m. Jezioro
powstało sądząc z osadów "w ramach" katastrofy.

Teza jest taka, że po ekspolzji obiektu jeden z fragmentów przetrwał i
wbił się w wieczną zmarźlinę powodując wtórnie ekspozję gwałtownie
wydzielonej wody i pary wodnej, co spowodowało powstanie jeziora.

Ekipa zamierza niebawem wydobyć obiekt, co być może ostatecznie
wyjaśni sprawę - czy to kometa, czy planetoida, czy statek kosmitów
;-).

--
ukłony, maziek


--
ukłony, maziek

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 4:24:58 AM6/29/08
to
Newsuser "maziek" <m...@t.com> wrote ...

Po co sie trudzic - przeciez wiadomo, co to bylo :)


--
(STS)
Sola ratio perfecta beatum facit.
Tylko doskonały rozum czyni człowieka szczęśliwym. [Seneka]

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 4:28:51 AM6/29/08
to
Newsuser "Jakub Wróblewski" <jakubw_...@mimuw.edu.pl> wrote ...

Tak bylo w tekscie? Juz jest inaczej.

Jakub Wróblewski

unread,
Jun 29, 2008, 4:33:09 AM6/29/08
to
Witam,

Uzytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisal w wiadomosci
news:g47g8l$aj5$1...@srv.cyf-kr.edu.pl...


>>> http://portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1494755,1,czasopisma.html
>>
>> "...obiekt o srednicy 50 m, poruszajacy sie pod katem 45 stopni
>> Celsjusza z predkoscia 20 km/s, doprowadzi do wybuchu o sile okolo 10
>> megaton."
>
> Tak bylo w tekscie? Juz jest inaczej.

Jedno poprawili, ale innych nie. Kawalek dalej zostalo.

Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski
--
http://faq.jakubw.pl - kopie FAQ grup dyskusyjnych pl.sci.*:
*.matematyka: http://ux1.mat.mfc.us.edu.pl/~pgladki/faq/
*.fizyka: http://mer.chemia.polsl.pl/~pborys/psffaq/faq/
*.kosmos: http://baza.polsek.org.pl/

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 4:35:05 AM6/29/08
to
Newsuser "Jakub Wróblewski" <jakubw_...@mimuw.edu.pl> wrote ...
> Witam,
>
> Uzytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisal w
> wiadomosci news:g47g8l$aj5$1...@srv.cyf-kr.edu.pl...
>>>> http://portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1494755,1,czasopisma.html
> >>
>>> "...obiekt o srednicy 50 m, poruszajacy sie pod katem 45 stopni
>>> Celsjusza z predkoscia 20 km/s, doprowadzi do wybuchu o sile okolo 10
>>> megaton."
> >
>> Tak bylo w tekscie? Juz jest inaczej.
>
> Jedno poprawili, ale innych nie. Kawalek dalej zostalo.

No tak. Autor tekstu - Jaroslaw Chrostowski - to wszystko tlumaczy ;)

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 4:41:37 AM6/29/08
to
Newsuser "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> wrote ...

> Newsuser "Jakub Wróblewski" <jakubw_...@mimuw.edu.pl> wrote ...
>> Witam,
> >
>> Uzytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisal w
>> wiadomosci news:g47g8l$aj5$1...@srv.cyf-kr.edu.pl...
>>>>> http://portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1494755,1,czasopisma.html
> > >>
>>>> "...obiekt o srednicy 50 m, poruszajacy sie pod katem 45 stopni
>>>> Celsjusza z predkoscia 20 km/s, doprowadzi do wybuchu o sile okolo 10
>>>> megaton."
> > >
>>> Tak bylo w tekscie? Juz jest inaczej.
> >
>> Jedno poprawili, ale innych nie. Kawalek dalej zostalo.
>
> No tak. Autor tekstu - Jaroslaw Chrostowski - to wszystko tlumaczy ;)

No i na dodatek autor podwaza definicje IAU, aby "uniknac
niejednoznacznosci":
---
PS. Zgodnie z definicja Miedzynarodowej Unii Astronomicznej, termin "meteor"
odnosi sie do zjawisk atmosferycznych towarzyszacych przelotowi niewielkiego
ciala niebieskiego w atmosferze. Autor uznaje te definicje za wysoce
nieprecyzyjna i aby uniknac niejednoznacznosci, w tekscie uzywa terminu
"meteor" wylacznie w znaczeniu "niewielki obiekt zderzajacy sie z Ziemia".
---

Czyli wedlug red. Chrostowskiego meteor to cialo, ktore zderza sie z ziemia
(Ziemi).
No, ciekawe, ciekawe ...

Jakub Wróblewski

unread,
Jun 29, 2008, 4:40:01 AM6/29/08
to
Witam,

Uzytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisal w wiadomosci

news:g47gkb$be6$1...@srv.cyf-kr.edu.pl...


>>>> "...obiekt o srednicy 50 m, poruszajacy sie pod katem 45 stopni
>>>> Celsjusza z predkoscia 20 km/s, doprowadzi do wybuchu o sile okolo 10
>>>> megaton."
>

> No tak. Autor tekstu - Jaroslaw Chrostowski - to wszystko tlumaczy ;)

Raczej nadgorliwa korekta...

Pozdrawiam,
Jakub Wróblewski


Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 4:43:36 AM6/29/08
to
Newsuser "Jakub Wróblewski" <jakubw_...@mimuw.edu.pl> wrote ...

Z dokladnoscia do ";)" ale czytaj moje merytoryczne spostrzezenie o
pojmowania pojecia "meteor" przez J.Ch.

zuza

unread,
Jun 29, 2008, 4:52:22 AM6/29/08
to
On 29 Cze, 10:24, "Stanislaw Sidor" <sts_nos...@uranos.eu.org> wrote:

> > W ostatnim ŚN jest art. raport z ostatnich badań. Naukowcy zwrócili
> > uwagę na niewielkie (350 na 500m) prawie okrągłe i nienaturalnie
> > głębokie jezioro położone niedaleko od przewidywanego przecięcia
> > trajektorii obiektu z powierzchnią ziemi. Sondowanie jeziora pokazało
> > kształt bardzo podobny do profilu krateru uderzeniowego, zaś badania
> > dna pokazały obecność skalistego przedmiotu o średnicy 1m. Jezioro
> > powstało sądząc z osadów "w ramach" katastrofy.

> > Teza jest taka, że po ekspolzji obiektu jeden z fragmentów przetrwał i
> > wbił się w wieczną zmarźlinę powodując wtórnie ekspozję gwałtownie
> > wydzielonej wody i pary wodnej, co spowodowało powstanie jeziora.

> > Ekipa zamierza niebawem wydobyć obiekt, co być może ostatecznie
> > wyjaśni sprawę - czy to kometa, czy planetoida, czy statek kosmitów
> > ;-).
>
> Po co sie trudzic - przeciez wiadomo, co to bylo :)

Co to było ???
zuza :))

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 4:58:08 AM6/29/08
to
Newsuser "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> wrote ...

Przeczytaja "Astronautow" Lema, albo obejrz "Der Schweigende Stern" :)

zuza

unread,
Jun 29, 2008, 5:04:29 AM6/29/08
to

Dzięki :)), i dołączę do grupy szaleńców, dzięki czemu powstanie
kolejna 88 fascynująca hipoteza ;)

Pozdrawiam , zuza

maziek

unread,
Jun 29, 2008, 5:24:58 AM6/29/08
to
Sun, 29 Jun 2008 10:58:08 +0200, Stanislaw Sidor:

> Newsuser "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> wrote ...
>> On 29 Cze, 10:24, "Stanislaw Sidor" <sts_nos...@uranos.eu.org> wrote:

> Przeczytaja "Astronautow" Lema, albo obejrz "Der Schweigende Stern" :)

Blach, dlaczego Astronautów? Sam Lem określił to jako grafomańskie
początki... Weź już lepiej Fiasko, też mi się nie podoba, ale
literatura...


--
ukłony, maziek

zuza

unread,
Jun 29, 2008, 6:03:21 AM6/29/08
to

Ale sceptycy twierdzą, że tak może nie być.....
Mi : w pobliżu Cheko nie odkryto śladów impaktu, brakuje tam
fragmentów skalnych zdeformowanych przez temp. i ciśnienie,
zaś wokół rosną drzewa starsze niż stuletnie....., może
to jednak statek kosmitów :> ?
Chyba przeczytam coś Lema ;)

pozdrawiam, zuza

Krzysztof Gajdemski

unread,
Jun 29, 2008, 6:34:31 AM6/29/08
to
Jest Sun, 29 Jun 2008 10:58:08 +0200, Stanislaw Sidor pisze:

Albo też ,,Poniedziałek zaczyna się w sobotę'' braci Strugackich. Będzie
a propos.

k.
--
Krzysztof Gajdemski | songo (at) debian.org.pl | KG4751-RIPE
Registered Linux User #133457 | BLUG Registered Member #0005
PGP key at: http://s.debian.org.pl/gpg/gpgkey * ID: 3C38979D
Szanuję was wszystkich, którzy pozostajecie w cieniu - Snerg

zuza

unread,
Jun 29, 2008, 6:40:26 AM6/29/08
to
On 29 Cze, 12:34, Krzysztof Gajdemski <so...@root.org.pl> wrote:
> Jest Sun, 29 Jun 2008 10:58:08 +0200, Stanislaw Sidor pisze:
>
> > Newsuser "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> wrote ...
> >> On 29 Cze, 10:24, "Stanislaw Sidor" <sts_nos...@uranos.eu.org> wrote:
>
> >>>> Teza jest taka, że po ekspolzji obiektu jeden z fragmentów przetrwał i
> >>>> wbił się w wieczną zmarźlinę powodując wtórnie ekspozję gwałtownie
> >>>> wydzielonej wody i pary wodnej, co spowodowało powstanie jeziora.
>
> >>>> Ekipa zamierza niebawem wydobyć obiekt, co być może ostatecznie
> >>>> wyjaśni sprawę - czy to kometa, czy planetoida, czy statek kosmitów
> >>>> ;-).
>
> >>> Po co sie trudzic - przeciez wiadomo, co to bylo :)
> >> Co to było ???
> >> zuza :))
> > Przeczytaja "Astronautow" Lema, albo obejrz "Der Schweigende Stern" :)
>
> Albo też ,,Poniedziałek zaczyna się w sobotę'' braci Strugackich. Będzie
> a propos.

Ja jednak poszukam " Piątek skończył się w środę", będzie
bardziej..."a'propos" ;)

zuza

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 6:43:25 AM6/29/08
to
Newsuser "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> wrote ...
> On 29 Cze, 10:58, "Stanislaw Sidor" <sts_nos...@uranos.eu.org> wrote:
>> Newsuser "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> wrote ...
>> Przeczytaja "Astronautow" Lema, albo obejrz "Der Schweigende Stern" :)
>
> Dzięki :)), i dołączę do grupy szaleńców, dzięki czemu powstanie
> kolejna 88 fascynująca hipoteza ;)
>
> Pozdrawiam , zuza

Najwyzej dolaczysz do milosnikow starej dobrej s-f :)

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 6:43:53 AM6/29/08
to
Newsuser "maziek" <m...@t.com> wrote ...

Wiem co pisze - przeczytaj Astronautow :>

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 6:44:40 AM6/29/08
to
Newsuser "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> wrote ...

> Chyba przeczytam coś Lema ;)

Astronautow! To dzis rarytas :)

maziek

unread,
Jun 29, 2008, 7:32:54 AM6/29/08
to
Sun, 29 Jun 2008 12:43:53 +0200, Stanislaw Sidor:


> Wiem co pisze - przeczytaj Astronautow :>

Nie no, jako młodziak fascynat w 2 klasie sz.p. wielokrotnie
przeczytałem, a teraz na starość sobie nawet odświeżyłem. Gorszy lub
równie zły jest tylko Obłok Magellana...


--
ukłony, maziek

WM

unread,
Jun 29, 2008, 8:25:58 AM6/29/08
to
maziek <m...@t.com> napisał(a):
>
> Ekipa zamierza niebawem wydobyć obiekt, co być może ostatecznie
> wyjaśni sprawę - czy to kometa, czy planetoida, czy statek kosmitów
> ;-).
>

Są sugestie, że to mogła być mała planetoida.
Obliczenia wykazały, że jej rozmiary były mniejsze niż dotychczas sądzono.
Tu jest trochę filmików z symulacji komputerowej
uderzenia domniemanej 'planetoidy tunguskiej' w Ziemię.

http://www.sandia.gov/news/resources/releases/2007/asteroid.html

Skoro mógł to być podobno wybuch gazu, to ja stawiam hipotezę, że był to
wybuch pyłu węglowego z roztopionego i rozbryźniętego meteorytu węglowo-
lodowego ;-)


Pozdrawiam WM

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 8:42:06 AM6/29/08
to
Newsuser "Jakub Wróblewski" <jakubw_...@mimuw.edu.pl> wrote ...

Sam red. J.Ch wytlumaczyl, ze automatem przerabial "zle" kalwiny na stopnie
Celsjusza i nie zauwazyl glupot, jakie wyszly ... a korektor (o ile byl) to
zapewne dumny "humanista" i nie bedzie sie w takie trudne rzeczy papral :) -
wazne, ze po polsku dobrze napisane.

jch

unread,
Jun 29, 2008, 8:52:05 AM6/29/08
to
Stanislaw Sidor wrote:

> No tak. Autor tekstu - Jaroslaw Chrostowski - to wszystko tlumaczy ;)

No tak. Stanislaw Sidor - autor komentarza. To wszystko tlumaczy.

Rozumiem, panie Sidor, ze panskim zdaniem - co zreszta bylo wielokrotnie
widac z panskich wypowiedzi - polscy dziennikarze naukowi to idioci,
ktorzy kat mierza w stopniach temperatury. Przyznam, ze podziwiam panski
poziom inteligencji. Wpasc na takie wyjasnienie! O, to trzeba umiec!

Mniej "inteligentnym" od pana Sidora - zatem, mam nadzieje,
rozsadniejszym - uprzejmie wyjasniam, skad sie taki blad wzial w moim
tekscie.

W pracach naukowych, z ktorych korzystalem, jak to w pracach naukowych -
operuje sie jednostkami o jak najglebszym sensie fizycznym, zatem
temperature wyraza sie w kelwinach. W tym momencie stoje przed
dylematem. Kelwin? Napisze "K" za liczba lub "kelwin" i kto to pojmie?
Trafie na jakiegos sidoropodobnego i sobie nie poradzi. Moze lepiej
Celsjusz? Dobra, niech bedzie lepiej znany ludziom Celsjusz. Ale
Celsjusz oznacza koniecznosc uzycia symbolu stopnia. Dobra, zmienilem.

W tym momencie w gre wchodzi drugi, zwiazany nierozerwalnie z
Celsjuszem, element - znak stopnia. Kurcze, a jak zle mi go wyswietla w
tekscie w HTML-u? To moze lepiej zamienic znak stopnia od razu na
"stopnie Celsjusza". Zmienilem machinalnie, zapomnialem bowiem na
smierc, ze w jednym akapicie znaku stopnia uzywam jako miary kata. Mea
culpa, przyznaje, moglem blad wylapac (bo tekst czytalem takze pozniej).
Prosze mi jednak wierzyc, ze po takiej operacji zmiana jest dla autora
"przezroczysta" - nie widzi jej, bo przelatuje fragment tekstu domyslnie
widzac w nim to, co bylo wczesniej i co zostalo zweryfikowane.

Od wylapywania takich bledow jest jednak korekta, a w zasadzie nawet
wczesniej redakcja merytoryczna. Blad dla osoby z zewnatrz jest przeciez
widoczny na kilometr.

Przy okazji: nie ma nieomylnych dziennikarzy naukowych, panie Sidor.
Nieomylni moga byc jedynie tacy, ktorzy powielaja utarte schematy lub
tacy, ktorzy pracuja w redakcjach, w ktorych teksty moga byc czytane
przez inne, kompetentne osoby. Myla sie wszyscy - od gwiazd polskiego
dziennikarstwa naukowego po profesorow. Robia najprostsze bledy.
Niekiedy w szokujacej liczbie.

Dlatego w nauce autor daje swoj tekst do przeczytania kolegom z zespolu,
w ktorym pracuje. Dlatego weryfikuje go szefostwo. Dlatego potem, w
czasopismie, poprawia go redaktor merytoryczny. I dlatego, panie Sidor,
w nauce funkcjonuje cos takiego jak peer review.

Niestety, naklady na redakcje i redaktorow zajmujacych sie naukami
scislymi sa w Polsce infinitezymalne. W rezultacie teksty czesto ida bez
korekty merytorycznej. Przechodza wowczas zarowno powazne bledy
merytoryczne, jak i drobne, acz dla autora dotkliwe potkniecia. Moze to
i dobrze - plebs ma okazje sie dowartosciowac...

W artykule rzeczywiscie jest jeden moj blad merytoryczny, ale nie sadze,
aby byl pan w stanie go znalezc, podobnie jak nie sadze, aby byl pan w
stanie zrozumiec, w jaki sposob powstal. Z tego powodu nie bede sprawy
wyjasnial, tym bardziej, ze blad jest w miejscu w zasadzie nieistotnym
dla calosci artykulu.

Imponuje mi przy tym, ze w calym tekscie jedyna rzecza, ktora przykula
pana uwage, byly owe nieszczesne stopnie Celsjusza. To sie nazywa
umiejetnosc oceny informacji...

Co do definicji IAU - Sidor, typowa internetowa "madralo", odpowiedz mi
(po lekturze mojego artykulu, moze ci to oczy otworzy): w ktorym miejscu
fala uderzeniowa powstala w wyniku wtargniecia obiektu kosmicznego w
atmosfere przestaje byc zjawiskiem atmosferycznym kwalifikujacym sie do
objecia terminem "meteor"? Metr od niego? Dwa? Czy po powaleniu 80
milionow drzew? Czy dzet, ktory dotarl do powierzchni, a ktory to dzet
jest przeksztalcona materia pierwotnej bryly, nie powinien byc aby twoim
zdaniem nazywany meteorytem?

Dobra, nie bede sie znecal nad szanownym panem, tylko nad IAU, bowiem to
definicja "meteora" przyjeta przez IAU jest glupkowata, oparta na slabej
znajomosci fizyki zjawiska (kula ognista, bedaca efektem wtargniecia
duzego obiektu, zgodnie z ta definicja jest meteorem - ktory rozchodzi
sie po powierzchni Ziemi zreszta, a moze i w kosmosie, i moze trwac
dlugie minuty) i nieuwzgledniajaca historycznego rozwoju wiedzy.
Astronomia zreszta slynie z glupkowatych definicji. Meteoroid jest tu
kolejnym bardzo pieknym przykladem, gdyz do okreslenia ciala
niebieskiego uzywa sie tu nazewnictwa sugerujacego podobienstwo do
pierwotnego zjawiska (w mysl definicji meteora - atmosferycznego), na
dodatek w zupelnie arbitralny sposob narzucajac gorny rozmiar - 10 m. 10
m i centymetr to juz nie meteoroid. Strach pomyslec, jakie rozmiary
mialyby meteoroidy, gdyby ludzkie cialo mialo budowe przypominajaca
stonogi...

Zdziwi sie pan, jesli nie pozdrowie?

jch

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 9:10:58 AM6/29/08
to
Newsuser "jch" <a...@b.com> wrote ...

> Stanislaw Sidor wrote:
>
>> No tak. Autor tekstu - Jaroslaw Chrostowski - to wszystko tlumaczy ;)
>
> No tak. Stanislaw Sidor - autor komentarza. To wszystko tlumaczy.
>
> Rozumiem, panie Sidor, ze panskim zdaniem - co zreszta bylo wielokrotnie
> widac z panskich wypowiedzi - polscy dziennikarze naukowi to idioci,
> ktorzy kat mierza w stopniach temperatury. Przyznam, ze podziwiam panski
> poziom inteligencji. Wpasc na takie wyjasnienie! O, to trzeba umiec!


Panie J.Ch. Po co tak kombinowac i sie tlumaczyc?
Po prostu trzeba sie przyznac, ze sie spierd**lo artykul, ze az wstyd.
Nie tylko o stopniach Celsjuszach mowe, ale o waznych merytorycznie innych
sprawach.
Juz uwazna lektura krytycznych i merytorycznych komentarzy wystarczy, aby
sie wstydzic.
Nie bede ich cytowal, bo nie ja je zauwazylem - prosze polemizowac z ich
autorami.


> Niestety, naklady na redakcje i redaktorow zajmujacych sie naukami
> scislymi sa w Polsce infinitezymalne. W rezultacie teksty czesto ida bez
> korekty merytorycznej. Przechodza wowczas zarowno powazne bledy
> merytoryczne, jak i drobne, acz dla autora dotkliwe potkniecia. Moze to
> i dobrze - plebs ma okazje sie dowartosciowac...

ROTFL.

> Co do definicji IAU - Sidor, typowa internetowa "madralo", odpowiedz mi
> (po lekturze mojego artykulu, moze ci to oczy otworzy): w ktorym miejscu
> fala uderzeniowa powstala w wyniku wtargniecia obiektu kosmicznego w
> atmosfere przestaje byc zjawiskiem atmosferycznym kwalifikujacym sie do
> objecia terminem "meteor"? Metr od niego? Dwa? Czy po powaleniu 80
> milionow drzew? Czy dzet, ktory dotarl do powierzchni, a ktory to dzet
> jest przeksztalcona materia pierwotnej bryly, nie powinien byc aby twoim
> zdaniem nazywany meteorytem?
>
> Dobra, nie bede sie znecal nad szanownym panem, tylko nad IAU, bowiem to
> definicja "meteora" przyjeta przez IAU jest glupkowata, oparta na slabej
> znajomosci fizyki zjawiska (kula ognista, bedaca efektem wtargniecia
> duzego obiektu, zgodnie z ta definicja jest meteorem - ktory rozchodzi
> sie po powierzchni Ziemi zreszta, a moze i w kosmosie, i moze trwac
> dlugie minuty) i nieuwzgledniajaca historycznego rozwoju wiedzy.

No tak - w IAU zasiadaja sami ignoranci, fizyki nie znaja, matoly i dupki
...
Rozumiem, oczywiscie.

> Astronomia zreszta slynie z glupkowatych definicji.

No to tez oczywiste. :)))

> Meteoroid jest tu
> kolejnym bardzo pieknym przykladem, gdyz do okreslenia ciala
> niebieskiego uzywa sie tu nazewnictwa sugerujacego podobienstwo do
> pierwotnego zjawiska (w mysl definicji meteora - atmosferycznego), na
> dodatek w zupelnie arbitralny sposob narzucajac gorny rozmiar - 10 m. 10
> m i centymetr to juz nie meteoroid. Strach pomyslec, jakie rozmiary
> mialyby meteoroidy, gdyby ludzkie cialo mialo budowe przypominajaca
> stonogi...
>
> Zdziwi sie pan, jesli nie pozdrowie?

Zdziwilem sie, bo jak przeczyta ten tekst zawodowy astronom to zglupieje od
tych przedefiniowan pojec redaktora J.Ch. Zglupieje nawet normalny amator,
ktory zna wspolczesna fachowa terminologie IAU.

To prawie tak, jak tworczosc profesora Jana Pajaka, ktory przedefiniowal na
swoje potrzeby termin "totalizm" i od kilku juz lat produkuje "naukowe"
publikacje poslugujac sie tym terminem :)
Sa tacy, co go rozumieja ...

Zycze wiec wiekszych niz "infinitezymalne" nakladow na korektorow i
redaktorow sprawdzajacych, aby lepiej łatali partactwo i bylejakosc
zrodlowych sciwriterow.

Pozdrawiam.

maziek

unread,
Jun 29, 2008, 9:22:17 AM6/29/08
to
Sun, 29 Jun 2008 12:25:58 +0000 (UTC), WM:

> maziek <m...@t.com> napisał(a):
>>
>> Ekipa zamierza niebawem wydobyć obiekt, co być może ostatecznie
>> wyjaśni sprawę - czy to kometa, czy planetoida, czy statek kosmitów
>> ;-).
>>
>
> Są sugestie, że to mogła być mała planetoida.

Pamiętam doświadczenia z lat 70-tych - kilkugramowy ładunek TNT zsuwał
sie po nici nad makietą terenu z wbitymi miękkimi drucikami
(synmobolizującymi drzewa). W końcu udało się tak dobrać punkt
zaczepienia nici, jej kierunek, wielkość ładunku i wysokość eksplozji,
zeby drzewa powaliły sie dokładnie w ten sam sposób, jak w naturze...
W "SONDZIE" widziałem ;-). Ech, gdzież SONDA, Braniac jeno... Jakby na
skrzypcach piłą chciał grać a nie smykiem...

Dziś w google.maps nie widać już rany...


--
ukłony, maziek

jch

unread,
Jun 29, 2008, 9:35:33 AM6/29/08
to
Stanislaw Sidor wrote:

> Panie J.Ch. Po co tak kombinowac i sie tlumaczyc?

Z prostej przyczyny. Nie czytaja nas wylacznie idioci i konsumenci. Byc
moze wsrod czytelnikow jest ktos, kto pisze lub pisac bedzie na podobne
tematy. Niech wie, czego sie moze spodziewac. Moze w tym czy innym
przypadku pomoze mu to uniknac podobnego bledu.

> Po prostu trzeba sie przyznac, ze sie spierd**lo artykul, ze az wstyd.

Nie wstydze sie tego artykulu. Wrecz przeciwnie, uwazam, ze jest bardzo
dobry.

> Nie tylko o stopniach Celsjuszach mowe, ale o waznych merytorycznie innych
> sprawach.

Ktorych? Geneze stopni Celsjusza panu wyjasnilem, choc watpie, aby do
pana to dotarlo - wszak jak kazdy internetowy trol wie pan wszystko
lepiej. Co wiecej, ten byk w zasadzie byl do usuniecia po pierwszym
internetowym komentarzu. Byloby po problemie.

Byk jest jeden - szacunki rozmiaru mete... - no, czego, Sidor, skoro
wybuchlo nie dolatujac, ale efekty atmosferyczne powalily las? - i masy
pochodzily z dwoch roznych prac. Zostawilem w artykule konkretny rozmiar
dla jednej z symulacji (60 m), podczas gdy podalem gorny limit masy.
Problem byl banalny - w tym, jak zwiezle okreslic liczby miedzy 100 a
200 - nie jest to kilkadziesiat metrow, nie jest to kilkaset. Skonczylo
sie na tym, ze zostawilem wartosc liczbowa, ktora w zestawieniu z gornym
limitem masy byla bledna. Mea culpa.

We wszystkich pozostalych miejscach w artykule terminy meteor i meteoryt
sa uzywane koherentnie i w sposob jednoznaczny (a nie dwuznaczny, z czym
wiazaloby sie stosowanie durnej definicji IAU), meteoroida zas nie
uzywam z zalozenia jako definicji o plytkim znaczeniu fizycznym.

>> Niestety, naklady na redakcje i redaktorow zajmujacych sie naukami
>> scislymi sa w Polsce infinitezymalne. W rezultacie teksty czesto ida bez
>> korekty merytorycznej. Przechodza wowczas zarowno powazne bledy
>> merytoryczne, jak i drobne, acz dla autora dotkliwe potkniecia. Moze to
>> i dobrze - plebs ma okazje sie dowartosciowac...
>
> ROTFL.

Nie oczekiwalem sensownego komentarza.

> No tak - w IAU zasiadaja sami ignoranci, fizyki nie znaja, matoly i dupki
> ...
> Rozumiem, oczywiscie.

Prosze sprobowac zastosowac argument merytoryczny. Nie interesuje mnie
autorytet IAU. Moze i jest duzy, ale - jak to panu wspominalem - bledy
robia wszyscy. Dlaczego IAU wylacza pan z tej grupy? I to bedac
swiadkiem niedawnej glupkowatej (rowniez) dyskusji na temat definicji
planety, ktora wreszcie przyjeto w formie uniemozliwiajacej odnalezienie
jakiejkolwiek planety (w dawnym znaczeniu terminu) pozaslonecznej?

> Zdziwilem sie, bo jak przeczyta ten tekst zawodowy astronom to zglupieje od
> tych przedefiniowan pojec redaktora J.Ch. Zglupieje nawet normalny amator,
> ktory zna wspolczesna fachowa terminologie IAU.

Nie interesuje mnie konsekwentne stosowanie zlej terminologii, panie
Sidor. Tym bardziej, ze gdyby nie byl pan jedynie
krzykaczem-teoretykiem, zauwazylby pan, ze zjawisk opisanych w artykule
NIE DA sie opisac JEDNOZNACZNIE stosujac KONSEKWENTNIE terminologie IAU.
Sorry, nie jest moja wina, ze terminologia ta nie przystaje do
wspolczesnej wiedzy. Ale na to, aby to zrozumiec, musialby byc pan kims
wiecej niz kiepskim powielaczem kiepskich definicji.

> Zycze wiec wiekszych niz "infinitezymalne" nakladow na korektorow i

> redaktorow sprawdzajacych, aby lepiej ³atali partactwo i bylejakosc
> zrodlowych sciwriterow.

Och, moze miec pan swoja satysfakcje. Naprawde, czuje sie zdolowany.
Poswiecilem temu artykulowi sporo czasu, duzo wiecej, niz wynikaloby z
wynagrodzenia. Dokopalem sie do kilkudziesieciu prac naukowych,
przeoralem sie przez nie, przewalilem kilkadziesiat stron oryginalnych
rosyjskich sprawozdan z miejsca katastrofy. Postaralem sie opisac
zjawisko ciekawie i interesujaco, pokazujac jego zapierajaca dech w
piersiach fizyke, unikajac stereotypowego bzdurzenia typu tysiace
komarow na Kuliku czy wybuchajace statki kosmiczne. Zalatwilem ciekawe
ilustracje i filmy. I wszystko, w zasadzie, na darmo.

Moze pan miec swoja glupkowata satysfakcje, Sidor. Ma pan pelne prawo.

jch

Message has been deleted

zuza

unread,
Jun 29, 2008, 10:16:42 AM6/29/08
to
On 29 Cze, 15:35, jch <a...@b.com> wrote:
> Stanislaw Sidor wrote:
> > Panie J.Ch. Po co tak kombinowac i sie tlumaczyc?

> Och, moze miec pan swoja satysfakcje. Naprawde, czuje sie zdolowany.


> Poswiecilem temu artykulowi sporo czasu, duzo wiecej, niz wynikaloby z
> wynagrodzenia. Dokopalem sie do kilkudziesieciu prac naukowych,
> przeoralem sie przez nie, przewalilem kilkadziesiat stron oryginalnych
> rosyjskich sprawozdan z miejsca katastrofy. Postaralem sie opisac
> zjawisko ciekawie i interesujaco, pokazujac jego zapierajaca dech w
> piersiach fizyke, unikajac stereotypowego bzdurzenia typu tysiace
> komarow na Kuliku czy wybuchajace statki kosmiczne. Zalatwilem ciekawe
> ilustracje i filmy. I wszystko, w zasadzie, na darmo.

Nie sądzę, że "na darmo" :)

> Moze pan miec swoja glupkowata satysfakcje, Sidor. Ma pan pelne prawo.

Po prostu nie mogę uwierzyć, że ciekawy temat i ciekawy artykuł
zrodziły *taką* dyskusję. Gdybym to przewidziała, tego wątku by nie
było ( przynajmniej nie za moją sprawą) :(

Pozdrawiam, zuza

WM

unread,
Jun 29, 2008, 10:53:57 AM6/29/08
to
maziek <m...@t.com> napisał(a):

> Pamiętam doświadczenia z lat 70-tych - kilkugramowy ładunek TNT zsuwał
> sie po nici nad makietą terenu z wbitymi miękkimi drucikami
> (synmobolizującymi drzewa). W końcu udało się tak dobrać punkt
> zaczepienia nici, jej kierunek, wielkość ładunku i wysokość eksplozji,
> zeby drzewa powaliły sie dokładnie w ten sam sposób, jak w naturze...
> W "SONDZIE" widziałem ;-). Ech, gdzież SONDA, Braniac jeno... Jakby na
> skrzypcach piłą chciał grać a nie smykiem...
>

Ja pamiętam czasy, gdy w kinach po kronice filmowej, przed właściwym filmem
wyświetlano krótkometrażowe filmy.
Udało mi się wtedy trafić na radziecki filmik o meteorycie tunguskim.
Było tam to o czym mówisz, ale wcześniej niż wydano program Sonda.

Znalazłem, to był chyba ten sam materiał filmowy, co w trzeciej częsci
tego cyklu przedstawiającego stare radzieckie ekspedycje i badania
meteorytu tunguskiego:

Część I
http://pl.youtube.com/watch?v=LvQsuP0j69Y&feature=related
Część II
http://pl.youtube.com/watch?v=_at8MlAUCEI
Część III
http://pl.youtube.com/watch?v=YngSIIigfrE&feature=related

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 11:27:33 AM6/29/08
to
Newsuser "jch" <a...@b.com> wrote ...
> Stanislaw Sidor wrote:
>
>> Panie J.Ch. Po co tak kombinowac i sie tlumaczyc?
>
> Z prostej przyczyny. Nie czytaja nas wylacznie idioci i konsumenci. Byc
> moze wsrod czytelnikow jest ktos, kto pisze lub pisac bedzie na podobne
> tematy. Niech wie, czego sie moze spodziewac. Moze w tym czy innym
> przypadku pomoze mu to uniknac podobnego bledu.

To trzeba bylo napisac "przepraszam - moj blad" i byloby po sprawie, a nie
pluc na wszystkich wokol, wlacznie z IAU oraz wywalac 'kilobajt' literek
opisujacy wlasne nieudolnosci w poslugiwaniu sie edytorem tekstu. To dla
piszacych jest oczywiste (ze takie bledy sie robi), ale oczywiste jest tez,
ze mozna dac tekst do przeczytania chocby dziecku po podstawowce.

>
>> Po prostu trzeba sie przyznac, ze sie spierd**lo artykul, ze az wstyd.
>
> Nie wstydze sie tego artykulu. Wrecz przeciwnie, uwazam, ze jest bardzo
> dobry.

Odmiennego zdania sa jego czytelnicy :))) Patrz wpisy pod artykulem.
Nadmienie, ze natrafilem na niego po zajawce na psk i nie komentowalem go,
bo nie mam takiego zwyczaju.

> Byk jest jeden - szacunki rozmiaru mete... - no, czego, Sidor, skoro
> wybuchlo nie dolatujac, ale efekty atmosferyczne powalily las? - i masy
> pochodzily z dwoch roznych prac. Zostawilem w artykule konkretny rozmiar
> dla jednej z symulacji (60 m), podczas gdy podalem gorny limit masy.
> Problem byl banalny - w tym, jak zwiezle okreslic liczby miedzy 100 a
> 200 - nie jest to kilkadziesiat metrow, nie jest to kilkaset. Skonczylo
> sie na tym, ze zostawilem wartosc liczbowa, ktora w zestawieniu z gornym
> limitem masy byla bledna. Mea culpa.

No i w porzadku. Drobne wpadki kazdemu sie przytrafiaja, tylko po co isc w
zaparte, ze jest sie "doskonalym"?
Trzeba napisac - "błąd" i po sprawie.

>
> We wszystkich pozostalych miejscach w artykule terminy meteor i meteoryt
> sa uzywane koherentnie i w sposob jednoznaczny (a nie dwuznaczny, z czym
> wiazaloby sie stosowanie durnej definicji IAU), meteoroida zas nie
> uzywam z zalozenia jako definicji o plytkim znaczeniu fizycznym.

Definicje IAU pozwalaja napisac POPRAWNY pojeciowo i naukowo tekst. Jesli
Pan tego nie potrafi, to juz nie moja wina, a osobiscie nie o jakies glupie
stopnie Celsjusza mi chodzi, ale o REDEFINICJE pojec czynione przez autora
(tu Pana).
Tak to niebawem sie okaze, ze ktos popelni tekst, w ktorym meteorytem jest
Ceres, Slonce to planeta, a Pluton ... az sie boje domyslac, czym jest :)))
i bedzie sie upieral, ze podlug jego "mÄ…drych" definicji wszystko jest w
porzadku.


> Prosze sprobowac zastosowac argument merytoryczny. Nie interesuje mnie
> autorytet IAU. Moze i jest duzy, ale - jak to panu wspominalem - bledy
> robia wszyscy. Dlaczego IAU wylacza pan z tej grupy? I to bedac
> swiadkiem niedawnej glupkowatej (rowniez) dyskusji na temat definicji
> planety, ktora wreszcie przyjeto w formie uniemozliwiajacej odnalezienie
> jakiejkolwiek planety (w dawnym znaczeniu terminu) pozaslonecznej?

Terminologia IAU pozwala napisac formalnie i pojeciowo poprawny tekst
opisujacy zjawisko "Tunguska".
Jak ktos tego nie potrafi, niech upatruje w tym wlasny problem a nie IAU.

>
>> Zdziwilem sie, bo jak przeczyta ten tekst zawodowy astronom to
>> zglupieje od tych przedefiniowan pojec redaktora J.Ch. Zglupieje nawet
>> normalny amator, ktory zna wspolczesna fachowa terminologie IAU.
>
> Nie interesuje mnie konsekwentne stosowanie zlej terminologii, panie
> Sidor. Tym bardziej, ze gdyby nie byl pan jedynie
> krzykaczem-teoretykiem, zauwazylby pan, ze zjawisk opisanych w artykule
> NIE DA sie opisac JEDNOZNACZNIE stosujac KONSEKWENTNIE terminologie IAU.
> Sorry, nie jest moja wina, ze terminologia ta nie przystaje do
> wspolczesnej wiedzy. Ale na to, aby to zrozumiec, musialby byc pan kims
> wiecej niz kiepskim powielaczem kiepskich definicji.

No to lepiej redefiniowac pojecia podlug potrzeb i pisac bzdury
niezrozumiale dla tych, co terminologie znaja. Gratuluje pomyslu.
Na szczescie to onet - tu mozna nawet pisac, ze w IAU siedza same pedaly i
dlatego im takie definicje wychodza.

>
>> Zycze wiec wiekszych niz "infinitezymalne" nakladow na korektorow i

>> redaktorow sprawdzajacych, aby lepiej Âłatali partactwo i bylejakosc


>> zrodlowych sciwriterow.
>
> Och, moze miec pan swoja satysfakcje. Naprawde, czuje sie zdolowany.
> Poswiecilem temu artykulowi sporo czasu, duzo wiecej, niz wynikaloby z
> wynagrodzenia. Dokopalem sie do kilkudziesieciu prac naukowych,
> przeoralem sie przez nie, przewalilem kilkadziesiat stron oryginalnych
> rosyjskich sprawozdan z miejsca katastrofy. Postaralem sie opisac
> zjawisko ciekawie i interesujaco, pokazujac jego zapierajaca dech w
> piersiach fizyke, unikajac stereotypowego bzdurzenia typu tysiace
> komarow na Kuliku czy wybuchajace statki kosmiczne. Zalatwilem ciekawe
> ilustracje i filmy. I wszystko, w zasadzie, na darmo.

... i wszystko przeze mnie na marne. Jaka szkoda.
Zaindukowal mi Pan poczucie winy, ale mniemam, ze do kolejnego tekstu astro
przylozy sie juz Pan porzadniej.


--
(STS)
Sola ratio perfecta beatum facit.

Tylko doskonały rozum czyni człowieka szczę¶liwym. [Seneka]

maziek

unread,
Jun 29, 2008, 1:41:51 PM6/29/08
to
Sun, 29 Jun 2008 14:53:57 +0000 (UTC), WM:

Tak, to chyba dokładnie to. Twoja zdolnośc do wykopywania materiałów
mi imponuje :).

P.S. Fajne jest w drugiej połowie III części tłumaczenie z rosyjskiego
na angielski...


--
ukłony, maziek

jch

unread,
Jun 29, 2008, 1:53:28 PM6/29/08
to
Stanislaw Sidor wrote:

> To trzeba bylo napisac "przepraszam - moj blad" i byloby po sprawie, a nie
> pluc na wszystkich wokol, wlacznie z IAU oraz wywalac 'kilobajt' literek
> opisujacy wlasne nieudolnosci w poslugiwaniu sie edytorem tekstu. To dla
> piszacych jest oczywiste (ze takie bledy sie robi), ale oczywiste jest tez,
> ze mozna dac tekst do przeczytania chocby dziecku po podstawowce.

Co tez zrobilem w jednym z pierwszych komentarza. I co, pomoglo, Sidorek?

>>> Po prostu trzeba sie przyznac, ze sie spierd**lo artykul, ze az wstyd.
>> Nie wstydze sie tego artykulu. Wrecz przeciwnie, uwazam, ze jest bardzo
>> dobry.
> Odmiennego zdania sa jego czytelnicy :))) Patrz wpisy pod artykulem.

Czytelnicy w tym kraju uwazaja mecz Hiszpania - Niemcy za najwspanialsza
rozrywke sportowa, Lecha Kaczynskiego wybrali na prezydenta, a
popularyzacji nauki poswiecaja tyle uwagi, ze czasopisma
popularnonaukowe ledwo wiaza koniec z koncem - chyba ze sprzedaja pismo
z plyta DVD. Prosze znalezc lepszy uklad odniesienia.

> Nadmienie, ze natrafilem na niego po zajawce na psk i nie komentowalem go,
> bo nie mam takiego zwyczaju.

Szczeniackie wykrety. Kazdy na tej grupie wie, ze w doczepianiu sie do
pierdol nie ma mistrza nad Sidora. Znamy sie nie od lat, kogo chcesz
pan, panie Sidor, ta gadka przekonac?

> No i w porzadku. Drobne wpadki kazdemu sie przytrafiaja, tylko po co isc w
> zaparte, ze jest sie "doskonalym"?

> Trzeba napisac - "bA*,Ä...d" i po sprawie.

Nie napisalem? Napisalem. Moze powinienem nieukom jak pan jeszcze
wytlumaczyc, co oznacza mea culpa, co? Co wiecej, uwazam, ze bledy sa
nie po to, aby idiota mogl sie z nich smiac, tylko po to, aby
inteligentny czlowiek mogl z nich wyciagac wnioski - lub przynajmniej
miec swiadomosc pewnych zjawisk. Dlatego TLUMACZE, dlaczego zrobilem
blad. Rozumiesz, Sidor, istote tej roznicy - dac do wklepania
definicyjke a wytlumaczyc zjawisko?

> Definicje IAU pozwalaja napisac POPRAWNY pojeciowo i naukowo tekst. Jesli
> Pan tego nie potrafi, to juz nie moja wina, a osobiscie nie o jakies glupie
> stopnie Celsjusza mi chodzi, ale o REDEFINICJE pojec czynione przez autora
> (tu Pana).

Definicje sa po to, aby je modyfikowac, a nie po to, aby jak szympans je
powielac. Tak robi sie wszedzie. I, panie Sidor, definicje IAU NIE
POZWALAJA napisac poprawnie tego tekstu, chocby dlatego, ze terminem
meteor obejmuja w zasadzie nawet fale dzwiekowe rejestrowane na drugim
krancu swiata (oj, chyba zaznacze, ze kraniec swiata to przenosnia...).
Podobnie, nie pozwalaja w przyzwoity sposob nawet nazwac obiektu, ktory
wywolal zdarzenie, gdyz wymuszaja posiadanie informacji o jego
pochodzeniu. Meteoroid to nie jest, kometa - nie wiadomo, planetoida -
nie wiadomo, jak to, u licha, nazwac?

> Tak to niebawem sie okaze, ze ktos popelni tekst, w ktorym meteorytem jest
> Ceres, Slonce to planeta, a Pluton ... az sie boje domyslac, czym jest :)))

> i bedzie sie upieral, ze podlug jego "mÄ...drych" definicji wszystko jest w
> porzadku.

Nie watpie, ze boi sie pan myslec samodzielnie. Dal pan juz temu
wielokrotnie wyraz przy okazji rozumienia roznych definicji, ze slynny
ekosystemik panu przypomne.

> Terminologia IAU pozwala napisac formalnie i pojeciowo poprawny tekst
> opisujacy zjawisko "Tunguska".
> Jak ktos tego nie potrafi, niech upatruje w tym wlasny problem a nie IAU.

To mantra? Wiec jak w mantrze: nie, nie pozwala, bo termin meteor jest
stosowany w rozumieniu, w jakim pojmowali to zjawisko starozytni, ktorzy
sadzili, ze a) jest efektem atmosferycznym, b) konczy sie po chwili (bo
tak sie konczy zywot wiekszosci z nich. W artykule opisujacym zlozone
efekty atmosferyczne zwiazane z wtargnieciem bryly w ziemska atmosfere
za diabla nie mozna spojnie stosowac kretynskiego "meteora". Nie da sie.

> No to lepiej redefiniowac pojecia podlug potrzeb i pisac bzdury
> niezrozumiale dla tych, co terminologie znaja. Gratuluje pomyslu.
> Na szczescie to onet - tu mozna nawet pisac, ze w IAU siedza same pedaly i
> dlatego im takie definicje wychodza.

Redefiniowanie pojec to, jak wspomnialem, norma. Najwazniejsze, aby
stosowac je spojnie i w jasny dla czytelnika sposob. Termin byl
stosowany spojnie, w artykule jest informacja i o definicji IAU, i o
zakresie merytorycznym terminu, w jakim jest uzywany w artykule. Nie
moja wina, ze zapomnial pan, jak sie uzywa mozgu.

> ... i wszystko przeze mnie na marne. Jaka szkoda.
> Zaindukowal mi Pan poczucie winy, ale mniemam, ze do kolejnego tekstu astro
> przylozy sie juz Pan porzadniej.

W przeciwienstwie do pana. Pan nie dosc, ze do zadnej tworczej
dzialalnosci reki nie przylozy, to jeszcze nawet do krytyki nie potrafi
sie przylozyc przyzwoicie.

No i czekam na odpowiedz na moje pytanie, Sidor. W ktorym to miejscu,
zgodnie z definicja IAU (i po przeczytaniu mojego artykulu, w ktorym
jest chyba pierwszy w polskiej literaturze popularnonaukowej opis fizyki
zjawiska), skonczyl sie meteor tunguski. W ktorym miejscu - i czasie,
Sidor. Prosimy - sadze, ze inni tez sa zainteresowani - wykazac nam
sensownosc definicji meteora "by IAU" do opisu zjawisk przedstawionych w
artykule.

jch

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 2:43:29 PM6/29/08
to
Newsuser "jch" <a...@b.com> wrote ...
> Stanislaw Sidor wrote:
>
>> To trzeba bylo napisac "przepraszam - moj blad" i byloby po sprawie, a
>> nie pluc na wszystkich wokol, wlacznie z IAU oraz wywalac 'kilobajt'
>> literek opisujacy wlasne nieudolnosci w poslugiwaniu sie edytorem
>> tekstu. To dla piszacych jest oczywiste (ze takie bledy sie robi), ale
>> oczywiste jest tez, ze mozna dac tekst do przeczytania chocby dziecku
>> po podstawowce.
>
> Co tez zrobilem w jednym z pierwszych komentarza. I co, pomoglo, Sidorek?

A czy ja sie czypiam tych stpni Celsjusza? Czepiam sie rzeczy
powazniejszych - np. manipulowania definicjami IAU podlug swoich potrzeb.

>
>>>> Po prostu trzeba sie przyznac, ze sie spierd**lo artykul, ze az wstyd.
>>> Nie wstydze sie tego artykulu. Wrecz przeciwnie, uwazam, ze jest bardzo
>>> dobry.
>> Odmiennego zdania sa jego czytelnicy :))) Patrz wpisy pod artykulem.
>
> Czytelnicy w tym kraju uwazaja mecz Hiszpania - Niemcy za najwspanialsza
> rozrywke sportowa, Lecha Kaczynskiego wybrali na prezydenta, a
> popularyzacji nauki poswiecaja tyle uwagi, ze czasopisma
> popularnonaukowe ledwo wiaza koniec z koncem - chyba ze sprzedaja pismo
> z plyta DVD. Prosze znalezc lepszy uklad odniesienia.

No tak - oprocz dowaleniu IAU dowalasz tez narodowi, ze wybral takiego a nie
innego Prezydenta.
Wybral tez Walese, Kwasniewskiego.
Ktory wybor byl wlasciwy?
Wiem - narod jest z redefinicji J.Ch. - glupi.


>
>> Nadmienie, ze natrafilem na niego po zajawce na psk i nie komentowalem
>> go, bo nie mam takiego zwyczaju.
>
> Szczeniackie wykrety. Kazdy na tej grupie wie, ze w doczepianiu sie do
> pierdol nie ma mistrza nad Sidora. Znamy sie nie od lat, kogo chcesz
> pan, panie Sidor, ta gadka przekonac?

Do czego sie czepiam? Do jakich pierdol?
Czy ja zacytowalem te "stopnie Celsjusza"? Sprawdz, a potem obszczekuj.
Czepiam sie zas rzeczy fundamentalnych, jak manipulowaniem definicjami i
uzywaniu pojec niezgdnie z ich przyjetym formalnie znaczeniem. Juz nawet te
przeliczanie objetosci na mase bym odpuscil.

>
>> No i w porzadku. Drobne wpadki kazdemu sie przytrafiaja, tylko po co
>> isc w zaparte, ze jest sie "doskonalym"?
>> Trzeba napisac - "bA*,Ä...d" i po sprawie.
>
> Nie napisalem? Napisalem. Moze powinienem nieukom jak pan jeszcze
> wytlumaczyc, co oznacza mea culpa, co? Co wiecej, uwazam, ze bledy sa
> nie po to, aby idiota mogl sie z nich smiac, tylko po to, aby
> inteligentny czlowiek mogl z nich wyciagac wnioski - lub przynajmniej
> miec swiadomosc pewnych zjawisk. Dlatego TLUMACZE, dlaczego zrobilem
> blad. Rozumiesz, Sidor, istote tej roznicy - dac do wklepania
> definicyjke a wytlumaczyc zjawisko?


No to inteligentny czlowiek wysnuje wniosek, ze red. J.Ch. napisal arta na
kolanie i w dodatku manipuluje w nim definicjami IAU robiac czytelnikom
koktajl pojeciowy podlug wlasnego widzimisie.
Potem mlody czlowiek napisze w szkole, ze meteor to "niewielki obiekt
zderzający się z Ziemią" i dostanie pale, dlatego, ze red J.Ch. chcial
swiatu udowodnic swoja madrosc.

>
>> Definicje IAU pozwalaja napisac POPRAWNY pojeciowo i naukowo tekst. Jesli
>> Pan tego nie potrafi, to juz nie moja wina, a osobiscie nie o jakies
>> glupie stopnie Celsjusza mi chodzi, ale o REDEFINICJE pojec czynione
>> przez autora (tu Pana).
>
> Definicje sa po to, aby je modyfikowac, a nie po to, aby jak szympans je
> powielac.

Definicje sa po to, aby stanowily WSPOLNY jezyk porozumiewania sie istot
inteligentnych.
Kto nimi manipuluje podluch wlasnego widzimisie, nie ma na celu uzyskac
porozumienie, a raczej somodowartosciowac sie.

> Tak robi sie wszedzie.

ROTFL.
No to przedefinjujmy punkt, prosta itd .. prawda? "Wszedzie" :)))
Idz Wasc juz ogladac ten mecz, bo pierdoly wypisujesz.

> I, panie Sidor, definicje IAU NIE
> POZWALAJA napisac poprawnie tego tekstu, chocby dlatego, ze terminem
> meteor obejmuja w zasadzie nawet fale dzwiekowe rejestrowane na drugim
> krancu swiata (oj, chyba zaznacze, ze kraniec swiata to przenosnia...).
> Podobnie, nie pozwalaja w przyzwoity sposob nawet nazwac obiektu, ktory
> wywolal zdarzenie, gdyz wymuszaja posiadanie informacji o jego
> pochodzeniu. Meteoroid to nie jest, kometa - nie wiadomo, planetoida -
> nie wiadomo, jak to, u licha, nazwac?

Jesli bu juz w jakiejs dziedzinie doszlo do sytuacji braku aparatu
pojeciowego czy definicyjnego, to wprowadza sie WLSNE pojcia, a nie
REDEFINIUJE pojecia stosowane w nauce i to przyjete przez IAU.
Zrobiles co najgorsze mozna bylo wymyslec, ale dowartosciowales sie, ze
jestes lepszy od IAU.

>
>> Tak to niebawem sie okaze, ze ktos popelni tekst, w ktorym meteorytem
>> jest Ceres, Slonce to planeta, a Pluton ... az sie boje domyslac, czym
>> jest :))) i bedzie sie upieral, ze podlug jego "mÄ...drych" definicji
>> wszystko jest w porzadku.
>
> Nie watpie, ze boi sie pan myslec samodzielnie. Dal pan juz temu
> wielokrotnie wyraz przy okazji rozumienia roznych definicji, ze slynny
> ekosystemik panu przypomne.

Samodzielne myslenie nie polega na redefinicju przyjetych w nauce pojec.
Kto redefiniuje je podlug swojego widzimisie obiera kurs na paranauke.
Chyba, ze taki byl zamysl ... i chcesz konkurowac w redefinicjach z
profesorem Janem Pająkiem.

>
>> Terminologia IAU pozwala napisac formalnie i pojeciowo poprawny tekst
>> opisujacy zjawisko "Tunguska".
>> Jak ktos tego nie potrafi, niech upatruje w tym wlasny problem a nie IAU.
>
> To mantra? Wiec jak w mantrze: nie, nie pozwala, bo termin meteor jest
> stosowany w rozumieniu, w jakim pojmowali to zjawisko starozytni, ktorzy
> sadzili, ze a) jest efektem atmosferycznym, b) konczy sie po chwili (bo
> tak sie konczy zywot wiekszosci z nich. W artykule opisujacym zlozone
> efekty atmosferyczne zwiazane z wtargnieciem bryly w ziemska atmosfere
> za diabla nie mozna spojnie stosowac kretynskiego "meteora". Nie da sie.

Jest tez pojecie 'meteoroid', mozna pisac o 'ciele kosmicznym' - da sie,
tylko trzeba ruszyc mozgownica i nie wynosic sie nad madrzejszych od siebie
(tu ludzie z IAU).

> Redefiniowanie pojec to, jak wspomnialem, norma.

Norma dla paranauki. Fakt.
Dla jednego cos jest tym, a dla innego tamtym i wszyscy maja racje :))

> Najwazniejsze, aby
> stosowac je spojnie i w jasny dla czytelnika sposob. Termin byl
> stosowany spojnie, w artykule jest informacja i o definicji IAU, i o
> zakresie merytorycznym terminu, w jakim jest uzywany w artykule. Nie
> moja wina, ze zapomnial pan, jak sie uzywa mozgu.


Redefinicja pojawia sie na koncu tekstu. Czlowiek obeznany w normalnej
terminologii nie doczyta do tego miejsca, bo uzna autora za manipulanta i
ignoranta i trafi go szlag wczesniej.
Potem inny autor po swojemu zredefiniuje pojecie "meteor" i jak sie w tym
orientowac?
BTW, a prosze, pokaz mi te norme redefinicji w astronomii.

> No i czekam na odpowiedz na moje pytanie, Sidor. W ktorym to miejscu,
> zgodnie z definicja IAU (i po przeczytaniu mojego artykulu, w ktorym
> jest chyba pierwszy w polskiej literaturze popularnonaukowej opis fizyki
> zjawiska), skonczyl sie meteor tunguski. W ktorym miejscu - i czasie,
> Sidor. Prosimy - sadze, ze inni tez sa zainteresowani - wykazac nam
> sensownosc definicji meteora "by IAU" do opisu zjawisk przedstawionych w
> artykule.

Nikt tego nie powie "w ktorym miejscu sie skonczyl", bo zjawiska nie
zarejestrowano przyrzadowo, a to co do dzis mamy to jedynie n modeli i
spekulacji.
Odpowiedz krotka - nie wiem, ale nie z powodu braku definicji, ale braku
DANYCH.

--
(STS)
Sola ratio perfecta beatum facit.

Tylko doskonały rozum czyni człowieka szczęśliwym. [Seneka]

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 2:50:05 PM6/29/08
to
Newsuser "jch" <a...@b.com> wrote ...
> Stanislaw Sidor wrote:
>
>> To trzeba bylo napisac "przepraszam - moj blad" i byloby po sprawie, a
>> nie pluc na wszystkich wokol, wlacznie z IAU oraz wywalac 'kilobajt'
>> literek opisujacy wlasne nieudolnosci w poslugiwaniu sie edytorem
>> tekstu. To dla piszacych jest oczywiste (ze takie bledy sie robi), ale
>> oczywiste jest tez, ze mozna dac tekst do przeczytania chocby dziecku
>> po podstawowce.
>
> Co tez zrobilem w jednym z pierwszych komentarza. I co, pomoglo, Sidorek?

A czy ja sie czypiam tych stpni Celsjusza? Czepiam sie rzeczy


powazniejszych - np. manipulowania definicjami IAU podlug swoich potrzeb.

>


>>>> Po prostu trzeba sie przyznac, ze sie spierd**lo artykul, ze az wstyd.
>>> Nie wstydze sie tego artykulu. Wrecz przeciwnie, uwazam, ze jest bardzo
>>> dobry.
>> Odmiennego zdania sa jego czytelnicy :))) Patrz wpisy pod artykulem.
>
> Czytelnicy w tym kraju uwazaja mecz Hiszpania - Niemcy za najwspanialsza
> rozrywke sportowa, Lecha Kaczynskiego wybrali na prezydenta, a
> popularyzacji nauki poswiecaja tyle uwagi, ze czasopisma
> popularnonaukowe ledwo wiaza koniec z koncem - chyba ze sprzedaja pismo
> z plyta DVD. Prosze znalezc lepszy uklad odniesienia.

No tak - oprocz dowaleniu IAU dowalasz tez narodowi, ze wybral takiego a nie


innego Prezydenta.
Wybral tez Walese, Kwasniewskiego.
Ktory wybor byl wlasciwy?
Wiem - narod jest z redefinicji J.Ch. - glupi.


>


>> Nadmienie, ze natrafilem na niego po zajawce na psk i nie komentowalem
>> go, bo nie mam takiego zwyczaju.
>
> Szczeniackie wykrety. Kazdy na tej grupie wie, ze w doczepianiu sie do
> pierdol nie ma mistrza nad Sidora. Znamy sie nie od lat, kogo chcesz
> pan, panie Sidor, ta gadka przekonac?

Do czego sie czepiam? Do jakich pierdol?


Czy ja zacytowalem te "stopnie Celsjusza"? Sprawdz, a potem obszczekuj.
Czepiam sie zas rzeczy fundamentalnych, jak manipulowaniem definicjami i
uzywaniu pojec niezgdnie z ich przyjetym formalnie znaczeniem. Juz nawet te
przeliczanie objetosci na mase bym odpuscil.

>


>> No i w porzadku. Drobne wpadki kazdemu sie przytrafiaja, tylko po co
>> isc w zaparte, ze jest sie "doskonalym"?
>> Trzeba napisac - "bA*,Ä...d" i po sprawie.
>
> Nie napisalem? Napisalem. Moze powinienem nieukom jak pan jeszcze
> wytlumaczyc, co oznacza mea culpa, co? Co wiecej, uwazam, ze bledy sa
> nie po to, aby idiota mogl sie z nich smiac, tylko po to, aby
> inteligentny czlowiek mogl z nich wyciagac wnioski - lub przynajmniej
> miec swiadomosc pewnych zjawisk. Dlatego TLUMACZE, dlaczego zrobilem
> blad. Rozumiesz, Sidor, istote tej roznicy - dac do wklepania
> definicyjke a wytlumaczyc zjawisko?

No to inteligentny czlowiek wysnuje wniosek, ze red. J.Ch. napisal arta na
kolanie i w dodatku manipuluje w nim definicjami IAU robiac czytelnikom
koktajl pojeciowy podlug wlasnego widzimisie.
Potem mlody czlowiek napisze w szkole, ze meteor to "niewielki obiekt
zderzający się z Ziemią" i dostanie pale, dlatego, ze red J.Ch. chcial
swiatu udowodnic swoja madrosc.

>


>> Definicje IAU pozwalaja napisac POPRAWNY pojeciowo i naukowo tekst. Jesli
>> Pan tego nie potrafi, to juz nie moja wina, a osobiscie nie o jakies
>> glupie stopnie Celsjusza mi chodzi, ale o REDEFINICJE pojec czynione
>> przez autora (tu Pana).
>
> Definicje sa po to, aby je modyfikowac, a nie po to, aby jak szympans je
> powielac.

Definicje sa po to, aby stanowily WSPOLNY jezyk porozumiewania sie istot
inteligentnych.
Kto nimi manipuluje podlug wlasnego widzimisie, nie ma na celu uzyskac


porozumienie, a raczej somodowartosciowac sie.

> Tak robi sie wszedzie.

ROTFL.
No to przedefinjujmy punkt, prosta itd .. prawda? "Wszedzie" :)))
Idz Wasc juz ogladac ten mecz, bo pierdoly wypisujesz.

> I, panie Sidor, definicje IAU NIE


> POZWALAJA napisac poprawnie tego tekstu, chocby dlatego, ze terminem
> meteor obejmuja w zasadzie nawet fale dzwiekowe rejestrowane na drugim
> krancu swiata (oj, chyba zaznacze, ze kraniec swiata to przenosnia...).
> Podobnie, nie pozwalaja w przyzwoity sposob nawet nazwac obiektu, ktory
> wywolal zdarzenie, gdyz wymuszaja posiadanie informacji o jego
> pochodzeniu. Meteoroid to nie jest, kometa - nie wiadomo, planetoida -
> nie wiadomo, jak to, u licha, nazwac?

Jesli bu juz w jakiejs dziedzinie doszlo do sytuacji braku aparatu
pojeciowego czy definicyjnego, to wprowadza sie WLASNE pojcia, a nie


REDEFINIUJE pojecia stosowane w nauce i to przyjete przez IAU.
Zrobiles co najgorsze mozna bylo wymyslec, ale dowartosciowales sie, ze
jestes lepszy od IAU.

>


>> Tak to niebawem sie okaze, ze ktos popelni tekst, w ktorym meteorytem
>> jest Ceres, Slonce to planeta, a Pluton ... az sie boje domyslac, czym
>> jest :))) i bedzie sie upieral, ze podlug jego "mÄ...drych" definicji
>> wszystko jest w porzadku.
>
> Nie watpie, ze boi sie pan myslec samodzielnie. Dal pan juz temu
> wielokrotnie wyraz przy okazji rozumienia roznych definicji, ze slynny
> ekosystemik panu przypomne.

Samodzielne myslenie nie polega na redefinicju przyjetych w nauce pojec.


Kto redefiniuje je podlug swojego widzimisie obiera kurs na paranauke.
Chyba, ze taki byl zamysl ... i chcesz konkurowac w redefinicjach z
profesorem Janem Pająkiem.

>


>> Terminologia IAU pozwala napisac formalnie i pojeciowo poprawny tekst
>> opisujacy zjawisko "Tunguska".
>> Jak ktos tego nie potrafi, niech upatruje w tym wlasny problem a nie IAU.
>
> To mantra? Wiec jak w mantrze: nie, nie pozwala, bo termin meteor jest
> stosowany w rozumieniu, w jakim pojmowali to zjawisko starozytni, ktorzy
> sadzili, ze a) jest efektem atmosferycznym, b) konczy sie po chwili (bo
> tak sie konczy zywot wiekszosci z nich. W artykule opisujacym zlozone
> efekty atmosferyczne zwiazane z wtargnieciem bryly w ziemska atmosfere
> za diabla nie mozna spojnie stosowac kretynskiego "meteora". Nie da sie.

Jest tez pojecie 'meteoroid', mozna pisac o 'ciele kosmicznym' - da sie,


tylko trzeba ruszyc mozgownica i nie wynosic sie nad madrzejszych od siebie
(tu ludzie z IAU).

> Redefiniowanie pojec to, jak wspomnialem, norma.

Norma dla paranauki. Fakt.


Dla jednego cos jest tym, a dla innego tamtym i wszyscy maja racje :))

> Najwazniejsze, aby


> stosowac je spojnie i w jasny dla czytelnika sposob. Termin byl
> stosowany spojnie, w artykule jest informacja i o definicji IAU, i o
> zakresie merytorycznym terminu, w jakim jest uzywany w artykule. Nie
> moja wina, ze zapomnial pan, jak sie uzywa mozgu.

Redefinicja pojawia sie na koncu tekstu. Czlowiek obeznany w normalnej
terminologii nie doczyta do tego miejsca, bo uzna autora za manipulanta i
ignoranta i trafi go szlag wczesniej.
Potem inny autor po swojemu zredefiniuje pojecie "meteor" i jak sie w tym
orientowac?
BTW, a prosze, pokaz mi te norme redefinicji w astronomii.

> No i czekam na odpowiedz na moje pytanie, Sidor. W ktorym to miejscu,


> zgodnie z definicja IAU (i po przeczytaniu mojego artykulu, w ktorym
> jest chyba pierwszy w polskiej literaturze popularnonaukowej opis fizyki
> zjawiska), skonczyl sie meteor tunguski. W ktorym miejscu - i czasie,
> Sidor. Prosimy - sadze, ze inni tez sa zainteresowani - wykazac nam
> sensownosc definicji meteora "by IAU" do opisu zjawisk przedstawionych w
> artykule.

Nikt tego nie powie "w ktorym miejscu sie skonczyl", bo zjawiska nie


zarejestrowano przyrzadowo, a to co do dzis mamy to jedynie n modeli i
spekulacji.
Odpowiedz krotka - nie wiem, ale nie z powodu braku definicji, ale braku
DANYCH.

--

(STS)
Sola ratio perfecta beatum facit.

Tylko doskonały rozum czyni człowieka szczęśliwym. [Seneka]

maziek

unread,
Jun 29, 2008, 4:21:34 PM6/29/08
to
Sun, 29 Jun 2008 03:03:21 -0700 (PDT), zuza:

> Ale sceptycy twierdzą, że tak może nie być.....

Poczekajmy, aż wyciągną ten kamol (czy tam kibelek)

> Chyba przeczytam coś Lema ;)

Lema zawsze :). Tylko nie zaczynaj od Astronautów.


--
ukłony, maziek

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 4:25:34 PM6/29/08
to
Newsuser "maziek" <m...@t.com> wrote ...

A dlaczego nie? Rewelacyjne klimaty ... czasow, ktore nie nadeszly :)

maziek

unread,
Jun 29, 2008, 5:04:06 PM6/29/08
to
Sun, 29 Jun 2008 22:25:34 +0200, Stanislaw Sidor:


>> Lema zawsze :). Tylko nie zaczynaj od Astronautów.
>
> A dlaczego nie? Rewelacyjne klimaty ... czasow, ktore nie nadeszly :)

Nie mówię, żeby nie czytać, tylko żeby od tego nie zaczynać.

--
ukłony, maziek

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 5:23:37 PM6/29/08
to
Newsuser "maziek" <m...@t.com> wrote ...

A czemu nie? Przeciez to chronologiczne poczatki jego tworczosci.
Ma zaczynac Lema czytac, jak juz twierdzil, ze w kosmos nie ma po co sie
ruszac?

Roman

unread,
Jun 29, 2008, 5:35:40 PM6/29/08
to

Użytkownik "maziek" <m...@t.com> napisał w wiadomości
news:1lqtbjvdasln8.4mwqz2benarx$.dlg@40tude.net...

> P.S. Fajne jest w drugiej połowie III części tłumaczenie z rosyjskiego
> na angielski...

? ? ? Praktycznie nie słychać tekstu rosyjskiego, więc trudno mówić o
formalnej jakości tłumaczenia. . .
A w tych fragmentach lektor jest zapewne rosjaninem i ma taki nieporadny
akcent. . . heheheh.
My, potomkowie Franka Dolasa (vel Grzegorza Brzęczyszczykiewicza) nie
powinniśmy się temu dziwić. . .

Roman


Pawel

unread,
Jun 29, 2008, 5:36:19 PM6/29/08
to
Stanislaw Sidor wrote:
>>>> Lema zawsze :). Tylko nie zaczynaj od Astronautów.
>> >
>>> A dlaczego nie? Rewelacyjne klimaty ... czasow, ktore nie nadeszly :)
>>
>> Nie mówię, żeby nie czytać, tylko żeby od tego nie zaczynać.
>
> A czemu nie? Przeciez to chronologiczne poczatki jego tworczosci.
> Ma zaczynac Lema czytac, jak juz twierdzil, ze w kosmos nie ma po co sie
> ruszac?

Chronologiczne początki to raczej Człowiek z Marsa, i tam już kosmos wg.
Lema jest jakiś taki mroczny (przynajmniej Mars).

--
In pariete - manus et crus cerebrumque

maziek

unread,
Jun 29, 2008, 5:47:42 PM6/29/08
to
Sun, 29 Jun 2008 23:23:37 +0200, Stanislaw Sidor:

> A czemu nie? Przeciez to chronologiczne poczatki jego tworczosci.

Głównie dlatego, że sam Lem mówił, że nie bardzo wie, czy tę książkę
napisała cenzura czy on.


--
ukłony, maziek

jch

unread,
Jun 29, 2008, 5:57:48 PM6/29/08
to
Wie pan, Sidor, co jest najwiekszym bledem, jaki popelnic moze
dziennikarz naukowy? Dyskusja z internetowym trolem.

Mam kiepski dzien, wiec jeszcze chwile podyskutuje.

> A czy ja sie czypiam tych stpni Celsjusza? Czepiam sie rzeczy
> powazniejszych - np. manipulowania definicjami IAU podlug swoich potrzeb.

Nie manipuluje definicjami IAU. Wyraznie w artykule napisalem, ze je
odrzucam. IAU nie ma wylacznosci na termin "meteor". Mam - jesli jest
taka potrzeba - swiete prawo go modyfikowac, o ile wyraznie zaznaczam,
ze to czynie, oraz wyjasniam, na czym polega istota modyfikacji. Co tez
uczynilem. Wiem, ten styl rozumowania pana przerasta Sidor. Przykro mi.
Moze warto znalezc innego idola niz encyklopedia?

> No tak - oprocz dowaleniu IAU dowalasz tez narodowi, ze wybral takiego a nie
> innego Prezydenta.
> Wybral tez Walese, Kwasniewskiego.
> Ktory wybor byl wlasciwy?
> Wiem - narod jest z redefinicji J.Ch. - glupi.

Narod, z definicji, jest glupi. Czy sie to panu podoba, czy nie.
Natomiast czesc tego narodu z definicji nie jest glupia i to wlasnie ta,
niestety, dosc drobna i najwyrazniej zanikajaca czesc narodu mnie
interesuje. Zreszta w dosc specyficzny sposob. Jakos nie czuje w sobie
misji do przeksztalcania glupka w medrca. Raczej interesuje mnie proces
dokladnie odwrotny: zrobic wszystko, aby medrzec nie stal sie glupkiem.

> Do czego sie czepiam? Do jakich pierdol?
> Czy ja zacytowalem te "stopnie Celsjusza"? Sprawdz, a potem obszczekuj.

Od kiedy to jestem na ty z internetowym trolem?

> Czepiam sie zas rzeczy fundamentalnych, jak manipulowaniem definicjami i
> uzywaniu pojec niezgdnie z ich przyjetym formalnie znaczeniem.

Wyjasnialem kilkukrotnie powod. Definicja IAU jest, delikatnie mowiac,
zasciankowa. Dla nich meteor to wciaz tylko krotki blysk na niebie. Ja,
cholera, wiem, ze ow blysk to jedynie krotka manifestacja obecnosci
czegos, co istnieje znacznie dluzej. Bodaj Newton wprowadzil dla
rozroznienia ciala kosmicznego termin meteoroid, jednakze definicja ta
jest rowniez niefortunna, jezykowo i metodologicznie. Nawet nie chce mi
sie tu uzasadniac, dlaczego, grono nie to. Najwazniejsze jest to, ze ta
definicja nie dziala. Podobnie zreszta jak nazwa "meteoroid", w ktorej
granica definicji jest 10 metrow. Tak, jak IAU wprowadza terminy
astronomiczne, tak biolodzy wprowadzaja nazwy obserwowanych stad
zwierzat - jedno stado nazywaja tak, inne siak - bo im pasuje (nie
wierzy pan w to porownanie? a prosze sobie chocby przypomniec ostatnio
wprowadzone "plutoidy"). Astronomowie wyraznie gubia sie w terminologii
- wiedza rozszerza sie szybciej niz oni sa w stanie sie dogadac. A ja
jestem fizykiem, Sidor. Mam w nosie tak wprowadzane definicje. Jedyne
definicje, ktore uznaje, musza byc gleboko osadzone w prawach przyrody.
Lub przyjmowane ad hoc, na potrzeby chwili. Tyle ze te ostatnie mozna
wowczas swobodnie redefiniowac.

> No to inteligentny czlowiek wysnuje wniosek, ze red. J.Ch. napisal arta na
> kolanie i w dodatku manipuluje w nim definicjami IAU robiac czytelnikom
> koktajl pojeciowy podlug wlasnego widzimisie.

Jesli taki jest poziom inteligencji w Polsce, coz ja za to moge. Nie ja
wbijam uczniom do glowy, ze najwazniejsze jest sztywne trzymanie sie
szablonu. Niewazna wiedza, wazna liczba tytulow na olimpiadach, nie?

> Potem mlody czlowiek napisze w szkole, ze meteor to "niewielki obiekt

> zderzaj±cy siê z Ziemi±" i dostanie pale, dlatego, ze red J.Ch. chcial
> swiatu udowodnic swoja madrosc.

Argument idioty. Gdybym mial sie kierowac tym, co wmawia sie uczniom w
szkolach... Panie Sidor, miej pan litosc...

> Definicje sa po to, aby stanowily WSPOLNY jezyk porozumiewania sie istot
> inteligentnych.
> Kto nimi manipuluje podlug wlasnego widzimisie, nie ma na celu uzyskac
> porozumienie, a raczej somodowartosciowac sie.

Och, tak. No dobrze, Sidor. Od dzis, za kazdym razem, gdy uzyje pan
terminu "planeta pozasloneczna", bede panu przypominal, ze modyfikuje
pan na wlasne potrzeby definicje IAU. Wie pan, Sidor, dlaczego, mam
nadzieje?

>> Tak robi sie wszedzie.
>
> ROTFL.
> No to przedefinjujmy punkt, prosta itd .. prawda? "Wszedzie" :)))
> Idz Wasc juz ogladac ten mecz, bo pierdoly wypisujesz.

Zazdroszcze powierzchownosci rozumienia metodologii nauki.
Sadzi szanowny pan, ze definicji punktu sie nie zmienia? I wie pan co,
Sidor? MA PAN RACJE! Tyle ze nie w tym miejscu, w ktorym to sobie pan w
swej - poprawnej inaczej - wiedzy imaginujesz. Punkt w matematyce jest
bowiem pojeciem pierwotnym, ktorego po prostu sie nie definiuje. Punkt
to "takie coś", Sidor, obojetnie jakby to nieprecyzyjnie brzmialo. Szok,
nie? ;-)

A co z fizyka, Sidor? Punkt materialny - matematyczna idealizacja, punkt
z masa. Punktem tym, zaleznie od potrzeb, moze byc glowa Sidora
(dostrzegam podobienstwo z uwagi na brak wymiarow), Ziemia lub nawet
Slonce. W danej chwili pojecie punktu jest traktowane adekwatnie do
potrzeb fizyka. Szok, nie? ;-)

Temat prostej tez rozwinac czy woli sie pan kompromitowac juz w samotnosci?

> Jesli bu juz w jakiejs dziedzinie doszlo do sytuacji braku aparatu
> pojeciowego czy definicyjnego, to wprowadza sie WLASNE pojcia, a nie
> REDEFINIUJE pojecia stosowane w nauce i to przyjete przez IAU.
> Zrobiles co najgorsze mozna bylo wymyslec, ale dowartosciowales sie, ze
> jestes lepszy od IAU.

Nie do wiary. NAPRAWDE TAK SIE ROBI? Skoro o robocie mowa - co pan robil
na lekcjach matematyki, fizyki i historii w tej swojej podstawowce, w
ktorej powinni czytac moje artykuly? Zostanmy w zakresie pojeciowym
astronomii. Gwiazdy - Sidor, gwiazdy. Nazwa przyporzadkowana konkretnej
klasie obiektow od tysiecy lat. Nigdy nie byla zmieniana, Sidor? Nigdy
nie bylo tak, ze gwiazdy byly czyms innym niz kulami gazu, w ktorych
zachodza reakcje termojadrowe? Uczylismy sie wyraznie innej historii
astronomii... A planety, Sidor? Definicja planety nie byla aby kiedys w
historii zmieniana? Lecytynke? Czy "De revolutionibus" pan woli?

> Samodzielne myslenie nie polega na redefinicju przyjetych w nauce pojec.
> Kto redefiniuje je podlug swojego widzimisie obiera kurs na paranauke.
> Chyba, ze taki byl zamysl ... i chcesz konkurowac w redefinicjach z

> profesorem Janem Paj±kiem.

Zalezy kto redefiniuje. Gdy pan - jestem pewien, ze do Pajaka blisko.

> Jest tez pojecie 'meteoroid', mozna pisac o 'ciele kosmicznym' - da sie,
> tylko trzeba ruszyc mozgownica i nie wynosic sie nad madrzejszych od siebie
> (tu ludzie z IAU).

Slonce polskiego internetu ty moje, zajrzyj do tych durnych definicji
IAU, skoro sie juz na nie powolujesz (powodzenia, w swoim czasie
szukalem). Zobaczysz ku swemu bezbrzeznemu zdumieniu (byloby mniejsze,
gdybys czytal teksty ze zrozumieniem - wszak pisalem o tym w jednym z
postow; zreszta chyba nawet nie w jednym...) iz termin "meteoroid" ma
arbitralnie ustalona gorna granice na 10 m. Obiekt tunguski - ach,
napiszmy to explicite - METEOR TUNGUSKI - musial miec grubo wiecej.
Ostatnie, co mozna uzyc do jego opisu, to termin "meteoroid".

>> Redefiniowanie pojec to, jak wspomnialem, norma.
> Norma dla paranauki. Fakt.

Nie, norma w nauce. Tej zwyklej. Nie tej prostackiej,
podrecznikowo-szkolno-encyklopedycznej. W ktorej wszystko musi byc
przede wszystkim lopatologiczne. Sidor, dam ci zadanie domowe, ktore
wywroci twoj swiatopoglad do gory nogami - moze wreszcie skutecznie. Ty
dobrze poszperaj, co to znaczy "masa"...

> Redefinicja pojawia sie na koncu tekstu. Czlowiek obeznany w normalnej
> terminologii nie doczyta do tego miejsca, bo uzna autora za manipulanta i
> ignoranta i trafi go szlag wczesniej.

Coz za to moge. Nie da sie, niestety, napisac artykulu
popularnonaukowego zaczynajacego sie zestawem definicji. Stad uwaga jest
na koncu. A ze ktos jest na tyle glupi lub na tyle zmanipulowany
sztampowa, przestarzala wiedza, ze nie doczyta do konca? Panie Sidor, a
czy to naprawde moj problem - czy raczej tego ktosia?

> Potem inny autor po swojemu zredefiniuje pojecie "meteor" i jak sie w tym
> orientowac?
> BTW, a prosze, pokaz mi te norme redefinicji w astronomii.

Masz wyzej, slonce. W gwiazdkach, planetach, atomach i setkach innych
terminow. W zasadzie moglbym zaryzykowac i stwierdzic, ze w rzetelnej
nauce nie ma chyba pojecia, ktore nie bylo wczesniej wielokrotnie
redefiniowane. Dlatego redefinicja "meteora" nie jest dla mnie
problemem. Problemem jest to, ze tak niewiele osob zdaje sobie sprawe,
ze termin ten wymaga redefinicji. Byc moze wynika to z faktu, ze
potrzeby intelektualne wiekszosci ograniczaja sie do slepego przyjecia
definicji, nie zas do zapoznania z najnowsza wiedza. Dzis wiemy nieco
wiecej o tym zjawisku, Sidor, niz czterdziesci lat temu, i te wiedze
powinnismy w definicji uwzgledniac.

> Nikt tego nie powie "w ktorym miejscu sie skonczyl", bo zjawiska nie
> zarejestrowano przyrzadowo, a to co do dzis mamy to jedynie n modeli i
> spekulacji.
> Odpowiedz krotka - nie wiem, ale nie z powodu braku definicji, ale braku
> DANYCH.

Bzdura, Sidor. Zaden brak danych. Przebieg wtargniecia meteora (stosuje
definicje z artykulu) mozna opisac dzis ze szczegolami. Przebieg
zjawiska potwierdza wiele obserwacji zebranych za pomoca roznych metod
obserwacyjnych, na Ziemi i Jowiszu. Mamy tez symulacje, ktorych
oprogramowanie - nie wiem, czy pan wie? - musi byc najpierw przez kogos
napisane na podstawie modelu teoretycznego. Trudno zakladac, ze osoby
przygotowujace ten model nie maja pojecia o zjawiskach, ktore modelowaly
(choc, naturalnie, da sie i to wyobrazic... tyle ze chyba w panskim
wszechswiecie). Ergo: wiadomo, jak przebiega to zjawisko. Wiadomo, co
sie dzieje z materia obiektu i wokol niej. I za cholere nic tam nie
pasuje do terminu "meteor". Nic. Albo, co gorsza, wszystko.

Pan wybaczy, ale pana mozliwosci intelektualne znam dosc dobrze.
Doprawdy, szkoda mi tracic wiecej czasu.

jch

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 7:20:38 PM6/29/08
to
Newsuser "jch" <a...@b.com> wrote ...
> Wie pan, Sidor, co jest najwiekszym bledem, jaki popelnic moze
> dziennikarz naukowy? Dyskusja z internetowym trolem.
>
> Mam kiepski dzien, wiec jeszcze chwile podyskutuje.

Kiepski dzien miales, jak za redefiniowanie pojec astronomicznych sie
wziales.

>
>> A czy ja sie czypiam tych stpni Celsjusza? Czepiam sie rzeczy
>> powazniejszych - np. manipulowania definicjami IAU podlug swoich potrzeb.
>
> Nie manipuluje definicjami IAU. Wyraznie w artykule napisalem, ze je
> odrzucam.

No tak ... i redefiniujesz dlatego pojecie meteoru.
Czystej wody paranauka.

> IAU nie ma wylacznosci na termin "meteor". Mam - jesli jest
> taka potrzeba - swiete prawo go modyfikowac, o ile wyraznie zaznaczam,
> ze to czynie, oraz wyjasniam, na czym polega istota modyfikacji. Co tez
> uczynilem. Wiem, ten styl rozumowania pana przerasta Sidor. Przykro mi.
> Moze warto znalezc innego idola niz encyklopedia?

Wiesz - ja tez zredefiniuje pojecie "idiota" i zaczne go uzywac po swojemu i
bardzo czesto w znaczeniu jak najbardziej pozytywnym.
Pasuje? Mam do tego prawo wedlug ciebie. Prawda?
Po to sie formalizuje jezyk nauki, aby autor sobie jaj nie robil i nie
pisal, co mu slina na jezyk przyniesie i aby go czytelnicy wlasciwie
rozumieli, ale idziesz w paranauke, wiec szerokiej drogi.


>
>> No tak - oprocz dowaleniu IAU dowalasz tez narodowi, ze wybral takiego
>> a nie innego Prezydenta.
>> Wybral tez Walese, Kwasniewskiego.
>> Ktory wybor byl wlasciwy?
>> Wiem - narod jest z redefinicji J.Ch. - glupi.
>
> Narod, z definicji, jest glupi. Czy sie to panu podoba, czy nie.

Mnie sie akurat nie podoba. Moge miec wlasne zdanie?

> Natomiast czesc tego narodu z definicji nie jest glupia i to wlasnie ta,
> niestety, dosc drobna i najwyrazniej zanikajaca czesc narodu mnie
> interesuje. Zreszta w dosc specyficzny sposob. Jakos nie czuje w sobie
> misji do przeksztalcania glupka w medrca. Raczej interesuje mnie proces
> dokladnie odwrotny: zrobic wszystko, aby medrzec nie stal sie glupkiem.

No i dlatego publikujesz na onecie. Ze tez prorok sobie abone taka znalazl.

>
>> Do czego sie czepiam? Do jakich pierdol?
>> Czy ja zacytowalem te "stopnie Celsjusza"? Sprawdz, a potem obszczekuj.
>
> Od kiedy to jestem na ty z internetowym trolem?

Od dzis. Takie prawa sa na usenecie. Nie podoba sie?
Ja ich nie stworzylem - ja je przyjalem, a stworzyli je madrzy ludzie dekady
temu.

A co do meritum masz cos mi do zarzucenia? Fakty sa takie, ze NIE CZEPIAM
sie tych cholernych stopni Celsjusza, nawet nie ja o nich tu wspomnialem.

>
>> Czepiam sie zas rzeczy fundamentalnych, jak manipulowaniem definicjami i
>> uzywaniu pojec niezgdnie z ich przyjetym formalnie znaczeniem.
>
> Wyjasnialem kilkukrotnie powod. Definicja IAU jest, delikatnie mowiac,
> zasciankowa. Dla nich meteor to wciaz tylko krotki blysk na niebie.

I tak ma byc, bo wtedy wszyscy rozumieja, co to jest "meteor".

> Ja,
> cholera, wiem, ze ow blysk to jedynie krotka manifestacja obecnosci
> czegos, co istnieje znacznie dluzej. Bodaj Newton wprowadzil dla

> rozroznienia ciala kosmicznego termin meteoroid [...]

I dalej wymowki jak glupiego Jasia, co waĹĽkÄ™ nazywa sokolem.
Odpusc juz sobie.
Nie lepiej bylo jak to w cywilizowanych tekstach bywa, zamiast redefiniowac
naukowe pojecia, wprowadzic wlasne i je zdefiniowac?
Ale nie - J.Ch. jest madrzejszy od IAU i musi to na oenecie udowodnic!

> Astronomowie wyraznie gubia sie w terminologii
> - wiedza rozszerza sie szybciej niz oni sa w stanie sie dogadac. A ja
> jestem fizykiem, Sidor. Mam w nosie tak wprowadzane definicje. Jedyne
> definicje, ktore uznaje, musza byc gleboko osadzone w prawach przyrody.
> Lub przyjmowane ad hoc, na potrzeby chwili. Tyle ze te ostatnie mozna
> wowczas swobodnie redefiniowac.

No to jak tekst astronomiczny napisze chemik, geolog ... ksiadz, to
wprowadzi jeszcze inne definicje meteoru i beda jaja po pachy :))) ROTFL.

> Jesli taki jest poziom inteligencji w Polsce, coz ja za to moge. Nie ja
> wbijam uczniom do glowy, ze najwazniejsze jest sztywne trzymanie sie
> szablonu. Niewazna wiedza, wazna liczba tytulow na olimpiadach, nie?

Wazne jest uzywanie zrozumialego jezyka tam, gdzie pojecia sformalizowano.
Neologizmy NIGDY nie sa zabronione, gdy sa potrzebne.
Redefinicje ssane z palce niemal zawsze wprowadzaja zamieszanie.

>> ROTFL.
>> No to przedefinjujmy punkt, prosta itd .. prawda? "Wszedzie" :)))
>> Idz Wasc juz ogladac ten mecz, bo pierdoly wypisujesz.
>
> Zazdroszcze powierzchownosci rozumienia metodologii nauki.
> Sadzi szanowny pan, ze definicji punktu sie nie zmienia? I wie pan co,
> Sidor? MA PAN RACJE! Tyle ze nie w tym miejscu, w ktorym to sobie pan w
> swej - poprawnej inaczej - wiedzy imaginujesz. Punkt w matematyce jest
> bowiem pojeciem pierwotnym, ktorego po prostu sie nie definiuje. Punkt

> to "takie coĹ›", Sidor, obojetnie jakby to nieprecyzyjnie brzmialo. Szok,
> nie? ;-)

A kto zabroni rozpedzonemu J.Ch przyjac, ze punkt "takie inne cos", jak mu
pasuje?
BTW, definicja punktu w geometrii euklidesowej jest taka, ze jest to jej
aksjomat, ale posiada odpowiednie cechy ...
W przestrzeni zas kartezjanskiej (to nadal matematyka i geometria), punkt
juz nie jest pojeciem pierwotnym i jest definiowalny. Cuda????

>
> A co z fizyka, Sidor? Punkt materialny - matematyczna idealizacja, punkt
> z masa. Punktem tym, zaleznie od potrzeb, moze byc glowa Sidora
> (dostrzegam podobienstwo z uwagi na brak wymiarow), Ziemia lub nawet
> Slonce. W danej chwili pojecie punktu jest traktowane adekwatnie do
> potrzeb fizyka. Szok, nie? ;-)

Nie szok! Jest to jednoznaczne pojecie w dziedzinie, w ktorej sie go uzywa.
Piszac o meteorze w basni, mozesz sobie go definiowac jak chcesz, ale w
astronomii jest to jednoznaczne pojecie.

>
> Temat prostej tez rozwinac czy woli sie pan kompromitowac juz w
> samotnosci?

Rozwijaj dalej, jak onet juz ci nie wystarcza za ambone.

>
>> Jesli bu juz w jakiejs dziedzinie doszlo do sytuacji braku aparatu
>> pojeciowego czy definicyjnego, to wprowadza sie WLASNE pojcia, a nie
>> REDEFINIUJE pojecia stosowane w nauce i to przyjete przez IAU.
>> Zrobiles co najgorsze mozna bylo wymyslec, ale dowartosciowales sie, ze
>> jestes lepszy od IAU.
>
> Nie do wiary. NAPRAWDE TAK SIE ROBI? Skoro o robocie mowa - co pan robil
> na lekcjach matematyki, fizyki i historii w tej swojej podstawowce, w
> ktorej powinni czytac moje artykuly?

W mojej szkole nie czytalo sie tekstow J.Ch. To sa fakty.

> Zostanmy w zakresie pojeciowym
> astronomii. Gwiazdy - Sidor, gwiazdy. Nazwa przyporzadkowana konkretnej
> klasie obiektow od tysiecy lat. Nigdy nie byla zmieniana, Sidor? Nigdy
> nie bylo tak, ze gwiazdy byly czyms innym niz kulami gazu, w ktorych
> zachodza reakcje termojadrowe? Uczylismy sie wyraznie innej historii
> astronomii... A planety, Sidor? Definicja planety nie byla aby kiedys w
> historii zmieniana? Lecytynke? Czy "De revolutionibus" pan woli?

Nie widzisz tego, ze definicje planety zmianiono po wielu przemysleniach i
dyskusjach oraz po naplywie olbrzymiego materialu empirycznego i czynili to
ludzie calkowiecie kompetentni, a nie redaktor piszacy na onet, co mu slina
na jezyk przyniesie?
Postep wszedzie jest mozliwy i wskazany, ale nie poprzez zamet pojeciowy!
Co by dzis bylo, jakby kazdy sobie definiowal "planete" jak mu do tezy i
tekstu pasuje?
No chyba, ze to jakas moda wsrod redaktorow pop-sci, z musza definiowac po
swojemu :)))

Wciskasz tu ukradkiem zmiany w definicjach dokonywane formalnie przy okazji
omawiania zmian dokonywanych ukradkiem - na wlasny uzytek. To brzydka metoda
erystyczna.

>
>> Samodzielne myslenie nie polega na redefinicju przyjetych w nauce pojec.
>> Kto redefiniuje je podlug swojego widzimisie obiera kurs na paranauke.
>> Chyba, ze taki byl zamysl ... i chcesz konkurowac w redefinicjach z

>> profesorem Janem Paj±kiem.


>
> Zalezy kto redefiniuje. Gdy pan - jestem pewien, ze do Pajaka blisko.

Ja nie redefiniuje pojec pod wlasne potrzeby, a ty robisz to z latwoscia, a
potem dziwisz sie, ze ludzie nie rozumiaja, jakim to jezykiem napisane. Masz
przyklady w komentarzach. Przeczytaj.

>
>> Jest tez pojecie 'meteoroid', mozna pisac o 'ciele kosmicznym' - da sie,
>> tylko trzeba ruszyc mozgownica i nie wynosic sie nad madrzejszych od
>> siebie (tu ludzie z IAU).
>
> Slonce polskiego internetu ty moje, zajrzyj do tych durnych definicji
> IAU, skoro sie juz na nie powolujesz (powodzenia, w swoim czasie
> szukalem). Zobaczysz ku swemu bezbrzeznemu zdumieniu (byloby mniejsze,
> gdybys czytal teksty ze zrozumieniem - wszak pisalem o tym w jednym z
> postow; zreszta chyba nawet nie w jednym...) iz termin "meteoroid" ma
> arbitralnie ustalona gorna granice na 10 m. Obiekt tunguski - ach,
> napiszmy to explicite - METEOR TUNGUSKI - musial miec grubo wiecej.
> Ostatnie, co mozna uzyc do jego opisu, to termin "meteoroid".

Jesli nawet tak jest (ze ograniczono do 10 m ) i 10 m to za malo, to masz n
opcji kolejnych - planetoida, kometa ... lub ogolnie "cialo kosmiczne".
Cokolwiek MATERIALNEGO, aby nie mylic pojecia formalnego METEOR czyli
zajawiska, z cialem, ktore zajawisko wywoluje, ale lepiej namieszac i
udawac, ze jest sie najmadrzejszym. Fajnie.
Kapujesz juz, jakiego gwaltu sie dopusciles?

>
>>> Redefiniowanie pojec to, jak wspomnialem, norma.
>> Norma dla paranauki. Fakt.
>
> Nie, norma w nauce. Tej zwyklej. Nie tej prostackiej,
> podrecznikowo-szkolno-encyklopedycznej. W ktorej wszystko musi byc
> przede wszystkim lopatologiczne. Sidor, dam ci zadanie domowe, ktore
> wywroci twoj swiatopoglad do gory nogami - moze wreszcie skutecznie. Ty
> dobrze poszperaj, co to znaczy "masa"...

Olewam twoje zadania, bo dyskutujemy o sformalizowanych pojaciach IAU z
astronomii, a nie o pojeciu ktore mozna spotkac w wielu innych dziedzinach i
jezyku potocznym np. "ciemna masa" :) co chyba juz znasz i z luboscia
stosujesz.

>
>> Redefinicja pojawia sie na koncu tekstu. Czlowiek obeznany w normalnej
>> terminologii nie doczyta do tego miejsca, bo uzna autora za manipulanta i
>> ignoranta i trafi go szlag wczesniej.
>
> Coz za to moge. Nie da sie, niestety, napisac artykulu
> popularnonaukowego zaczynajacego sie zestawem definicji.

Da sie. Nawet tak trzeba. A najgorzej mieszac w glowach tak, jak zrobiles -
wywalony art, a na koncu REDEFINICJA formalnego terminu IAU. Wstyd!

> Stad uwaga jest
> na koncu. A ze ktos jest na tyle glupi lub na tyle zmanipulowany
> sztampowa, przestarzala wiedza, ze nie doczyta do konca? Panie Sidor, a
> czy to naprawde moj problem - czy raczej tego ktosia?

Twoj problem, ze macisz w glowach nie umieajac sie poslugiwac istniejaca
astronomiczna sformalizowana terminologia lub w ostatecznosci definiujac na
wlasne potrzeby nowe pojecia.
Przeczytaj choc komentarze pod artem.

>
>> Potem inny autor po swojemu zredefiniuje pojecie "meteor" i jak sie w tym
>> orientowac?
>> BTW, a prosze, pokaz mi te norme redefinicji w astronomii.
>
> Masz wyzej, slonce. W gwiazdkach, planetach, atomach i setkach innych
> terminow.

Nie widze. Podaj kawa na lawe formalny (IAU) terminu astro, ktory mozna
redefiniowac jak sie podoba.

> W zasadzie moglbym zaryzykowac i stwierdzic, ze w rzetelnej
> nauce nie ma chyba pojecia, ktore nie bylo wczesniej wielokrotnie
> redefiniowane.

Alez bylo, ale po formalnej redefinicji juz sie go trzymano w takim
znaczeniu, jakie ma.
Dzis "meteor" ma zdefiniowane znaczenie. Jak go IAU zmieni, to zmieni sie
wspolczesny jezyk nauki.

> Dlatego redefinicja "meteora" nie jest dla mnie
> problemem. Problemem jest to, ze tak niewiele osob zdaje sobie sprawe,
> ze termin ten wymaga redefinicji. Byc moze wynika to z faktu, ze
> potrzeby intelektualne wiekszosci ograniczaja sie do slepego przyjecia
> definicji, nie zas do zapoznania z najnowsza wiedza. Dzis wiemy nieco
> wiecej o tym zjawisku, Sidor, niz czterdziesci lat temu, i te wiedze
> powinnismy w definicji uwzgledniac.

Gdyby byla potrzeba redefinici pojecia "meteor" IAU by go zmienila, tak jak
zmienia inne definicje - chocby planety. Moze nawet zmieni kiedys, ale dzis
jest jak jest i tego nalezy sie trzymac, aby tekst byl zrozumialy.

>
>> Nikt tego nie powie "w ktorym miejscu sie skonczyl", bo zjawiska nie
>> zarejestrowano przyrzadowo, a to co do dzis mamy to jedynie n modeli i
>> spekulacji.
>> Odpowiedz krotka - nie wiem, ale nie z powodu braku definicji, ale braku
>> DANYCH.
>
> Bzdura, Sidor. Zaden brak danych. Przebieg wtargniecia meteora (stosuje
> definicje z artykulu) mozna opisac dzis ze szczegolami.

Tak, tak ... telepaci pomogli i przyrzadowo wszystko zarejestrowano.
Gratuluje pewnosci siebie.

> Przebieg
> zjawiska potwierdza wiele obserwacji zebranych za pomoca roznych metod
> obserwacyjnych, na Ziemi i Jowiszu. Mamy tez symulacje, ktorych
> oprogramowanie - nie wiem, czy pan wie? - musi byc najpierw przez kogos
> napisane na podstawie modelu teoretycznego. Trudno zakladac, ze osoby
> przygotowujace ten model nie maja pojecia o zjawiskach, ktore modelowaly
> (choc, naturalnie, da sie i to wyobrazic... tyle ze chyba w panskim
> wszechswiecie). Ergo: wiadomo, jak przebiega to zjawisko. Wiadomo, co
> sie dzieje z materia obiektu i wokol niej. I za cholere nic tam nie
> pasuje do terminu "meteor". Nic. Albo, co gorsza, wszystko.

Przypominam - "meteor" to zajawisko atmosferyczne i jak najbardziej pasuje
do obserwacji naocznych swiadkow.
A jak nie pasuje, pisz o UFO lub wprowadz nowe pojcie.

>
> Pan wybaczy, ale pana mozliwosci intelektualne znam dosc dobrze.
> Doprawdy, szkoda mi tracic wiecej czasu.

No to idz i bij piane dalej na onecie redefiniujac coraz wiecej
sformalizowanych pojec, a potem placz u psychoanalityka, ze "nikt mnie nie
rozumie".
Funadamentem dobrego tekstu pop-sci jest uzywanie sformalizowanych i
funkcjonujacych w danej dziedzinie pojec, a nie redefiniowanie ich podlug
swoich potrzeb.

Przypomne - wedlug J.Ch. METEOR to:
************************************
"niewielki obiekt zderzajÄ…cy siÄ™ z ZiemiÄ…"
************************************

Moze IAU przyjmie wnet taka definicje, to pierwszy zloze gratulacje Autorowi
:)

----------------------------------------------------------------------------
--

P.S.
Ostatnie moje dane odnosnie definicji "meteoroidu" sa takie:
---
"A solid object moving in interplanetary space, of a size considerably
smaller than an asteroid and considerably larger than an atom or molecule."
---
Byla propozycja The Royal Astronomical Society aby podac maksymalny rozmiar
10 m, ale nie wiem, czy zostala przyjeta.
Jesli tak, chetnie poznam zrodlowy zapis i uzupelnie swoja wiedze.

--
(STS)
Sola ratio perfecta beatum facit.

Tylko doskonały rozum czyni człowieka szczę¶liwym. [Seneka]

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 29, 2008, 7:26:53 PM6/29/08
to
Newsuser "maziek" <m...@t.com> wrote ...

Widzisz ... odgrazal sie Lem, ze zabroni jej reedycji ... nawet po smierci.
W zeszlum roku sprawdzalem - wydaja ja na nowo (i wadli pare lat temu tez) i
ma wziecie.
Rynek komercyjny tym juz steruje, a co z tego, ze zawiera wstawki
optymistycznego socrealizmu?
Takie czasy byly i ksiazka jest swiadkiem historii!

Dasz sie pociac za to, ze nigdy juz koncepcja komunizmu nie wroci? :)
EU juz jakby realizuje sporo funkci komunizmu z ksiazek Lema :))) - nawet
Centralny Komputer jest, co trzyma informacje przydatne dla strefy Schengen.

zuza

unread,
Jun 30, 2008, 12:06:33 AM6/30/08
to
On 29 Cze, 22:21, maziek <m...@t.com> wrote:
> Sun, 29 Jun 2008 03:03:21 -0700 (PDT), zuza:
>
> > Ale sceptycy twierdzą, że tak może nie być.....
>
> Poczekajmy, aż wyciągną ten kamol (czy tam kibelek)

Za parę miesięcy się przekonamy...

> > Chyba przeczytam coś Lema ;)
>
> Lema zawsze :). Tylko nie zaczynaj od Astronautów.

A od czego mam zacząć ? Od Fiaska? ( bo
tytuł jakiś pesymistyczny taki ...:))

Pozdrawiam, zuza

jch

unread,
Jun 30, 2008, 12:29:47 AM6/30/08
to
Stanislaw Sidor wrote:

> Kiepski dzien miales, jak za redefiniowanie pojec astronomicznych sie
> wziales.

Nie jestesmy na ty, Sidor, powtorze. Nie zycze sobie, abysmy byli na ty
i malo mnie obchodzi miejsce, w ktorym tego sobie nie zycze. Jasne?

> No tak ... i redefiniujesz dlatego pojecie meteoru.
> Czystej wody paranauka.

Zadalem poprzednio proste pytanie. Powtorze, bo wyraznie masz pan
problemy ze zrozumieniem. Stosujac te - w swoim mniemaniu poprawna -
definicje meteora "by IAU" prosze podac mi moment, w ktorym rozpoczyna
sie zjawisko meteora, oraz moment, w ktorym sie konczy - powiedzmy dla
przypadku, ktory doprowadzil do wytworzenia libijskiego szkla
pustynnego. Prosta pilka, Sidor - pokaz mi, jak ta definicja "poprawna"
dziala w praktyce. Gdzie jest koniec, gdzie poczatek zjawiska. Dasz pan
wreszcie rade?

> Wiesz - ja tez zredefiniuje pojecie "idiota" i zaczne go uzywac po swojemu i
> bardzo czesto w znaczeniu jak najbardziej pozytywnym.
> Pasuje? Mam do tego prawo wedlug ciebie. Prawda?
> Po to sie formalizuje jezyk nauki, aby autor sobie jaj nie robil i nie
> pisal, co mu slina na jezyk przyniesie i aby go czytelnicy wlasciwie
> rozumieli, ale idziesz w paranauke, wiec szerokiej drogi.

Pojecie idiota zostalo akurat redefiniowane w chwili umasowienia dostepu
do internetu.

> Mnie sie akurat nie podoba. Moge miec wlasne zdanie?

Alez skad. Przeciez ja zabraniam!
Rany boskie, zacznij pisac cos konkretnego, trolu.

> No i dlatego publikujesz na onecie. Ze tez prorok sobie abone taka znalazl.

O jeden artykul za daleko. Fakt. Poprawie sie.

> Od dzis. Takie prawa sa na usenecie. Nie podoba sie?

Nie. I mam do tego prawo. A panskim chamskim obowiazkiem jest to
uszanowac. Albo miec w dupie - jak to na usenecie od lat w modzie.

> Ja ich nie stworzylem - ja je przyjalem, a stworzyli je madrzy ludzie dekady
> temu.

Dekady temu w usenecie nie roilo sie od takiej liczby troli.

> A co do meritum masz cos mi do zarzucenia? Fakty sa takie, ze NIE CZEPIAM
> sie tych cholernych stopni Celsjusza, nawet nie ja o nich tu wspomnialem.

Fakty sa takie, ze nie umiesz pan czytac ze zrozumieniem, a tam, gdzie
to zrozumienie sie pojawia, jego zakres jest ograniczony do wyjatkowo
waskiego kontekstu. Poczytaj pan ten watek od poczatku.

> I tak ma byc, bo wtedy wszyscy rozumieja, co to jest "meteor".

No prosze. Panie Sidor, problem w tym, ze zgodnie z definicja IAU,
meteor to nie jest blysk na niebie. Pan te definicje w ogole czytales?
Widziales jak gdzies pan, czy tylko kojarzysz pan z jakiegos artykulu
ktorejs z tuz dziennikarstwa specjalizujacej sie w przekopiowywaniu
fragmentow encyklopedii?

> Nie lepiej bylo jak to w cywilizowanych tekstach bywa, zamiast redefiniowac
> naukowe pojecia, wprowadzic wlasne i je zdefiniowac?
> Ale nie - J.Ch. jest madrzejszy od IAU i musi to na oenecie udowodnic!

Panie Sidor, skoncz pan te komentarze, zajmij sie pan wyjasnieniem nam
wszystkim, ktorym ze zjawisk opisywanych w artykule jest "meteor" firmy
IAU. Czekam(y?) z niecierpliwoscia.

> No to jak tekst astronomiczny napisze chemik, geolog ... ksiadz, to
> wprowadzi jeszcze inne definicje meteoru i beda jaja po pachy :))) ROTFL.

Kazda definicja bedzie dobra, o ile jest spojna i jednoznaczna w
jednoznacznie podanym kontekscie. Na potrzeby artykulu moge nawet
redefiniowac pojecie geniusz i przypisac panu. Tez, w okreslonym
kontekscie, bedzie to poprawne.

> Wazne jest uzywanie zrozumialego jezyka tam, gdzie pojecia sformalizowano.
> Neologizmy NIGDY nie sa zabronione, gdy sa potrzebne.
> Redefinicje ssane z palce niemal zawsze wprowadzaja zamieszanie.

Nie wtedy, gdy sa jednoznacznie, jawnie wprowadzane. Poza tym nie jest
mozliwe "uzywanie zrozumialego jezyka" tam, gdzie pojecia sformalizowano
zle.

> A kto zabroni rozpedzonemu J.Ch przyjac, ze punkt "takie inne cos", jak mu
> pasuje?
> BTW, definicja punktu w geometrii euklidesowej jest taka, ze jest to jej
> aksjomat, ale posiada odpowiednie cechy ...

Nie, skarbie. Definicji punktu w geometrii - kazdej, nie tylko
euklidesowej - NIE MA. Natomiast jego WLASNOSCI sa opisywane
aksjomatami. Zero zrozumienia, Sidor, z pana wylazi.

> W przestrzeni zas kartezjanskiej (to nadal matematyka i geometria), punkt
> juz nie jest pojeciem pierwotnym i jest definiowalny. Cuda????

Mam problem. Prosze mi zdefiniowac, co to jest "przestrzen
kartezjanska". Pojecia nie mam. Cale zycie uczylem sie o ukladzie
kartezjanskim, ktory jest jedynie ukladem wspolrzednych. Co to ma
wspolnego z geometria - i to do tego wylacznie euklidesowa - za cholere
nie wiem. Brnij pan dalej, robi sie ciekawie, a moj stopien zirytowania
trolami internetowymi jest tego rzedu, ze z przyjemnoscia pobrne z
panem. Do bolu.

> Nie szok! Jest to jednoznaczne pojecie w dziedzinie, w ktorej sie go uzywa.
> Piszac o meteorze w basni, mozesz sobie go definiowac jak chcesz, ale w
> astronomii jest to jednoznaczne pojecie.

Bzdurny kontragument. Poprosze cos z sensem.

> Rozwijaj dalej, jak onet juz ci nie wystarcza za ambone.

Nie jestesmy na ty, panie Sidor.

>>> Jesli bu juz w jakiejs dziedzinie doszlo do sytuacji braku aparatu
>>> pojeciowego czy definicyjnego, to wprowadza sie WLASNE pojcia, a nie
>>> REDEFINIUJE pojecia stosowane w nauce i to przyjete przez IAU.
>>> Zrobiles co najgorsze mozna bylo wymyslec, ale dowartosciowales sie, ze
>>> jestes lepszy od IAU.
>> Nie do wiary. NAPRAWDE TAK SIE ROBI? Skoro o robocie mowa - co pan robil
>> na lekcjach matematyki, fizyki i historii w tej swojej podstawowce, w
>> ktorej powinni czytac moje artykuly?
> W mojej szkole nie czytalo sie tekstow J.Ch. To sa fakty.

Prosze sie ustosunkowac do meritum zarzutu, panie Sidor. Nie bylo nim -
nie wiem, czy pan zrozumial? - odniesienie do podstawowki.

> Nie widzisz tego, ze definicje planety zmianiono po wielu przemysleniach i

Nie jestesmy na ty, panie Sidor.

> dyskusjach oraz po naplywie olbrzymiego materialu empirycznego i czynili to
> ludzie calkowiecie kompetentni, a nie redaktor piszacy na onet, co mu slina
> na jezyk przyniesie?

Gdy czytam obecna definicje planety, jestem pewny, ze nie wszyscy byli
kompetentni. Gdy zas sobie przypomne atmosfere, w ktorej definicja ta
zostala przyjeta, kojarzy mi sie ona bardziej z koniunkturalizmem niz
rzetelna dyskusja. Sledzil pan w ogole losy tej definicji, panie Sidor?

> Wciskasz tu ukradkiem zmiany w definicjach dokonywane formalnie przy okazji
> omawiania zmian dokonywanych ukradkiem - na wlasny uzytek. To brzydka metoda
> erystyczna.

W ktorym miejscu zmiana byla wprowadzona przeze mnie ukradkiem, panie
kompetentny inaczej? I jak mozna do opisu zjawiska, do ktorego definicja
meteora nie zostala przystosowana, uzywac tejze definicji w sposob
spojny? Mam czekac z artykulem, az IAU zauwazy slabosc swojej definicji
i jej nieadekwatnosc do wspolczesnej wiedzy? Obawiam sie, ze medycyna
nie jest jeszcze dostatecznie rozwinieta, bym tego doczekal.

> Ja nie redefiniuje pojec pod wlasne potrzeby, a ty robisz to z latwoscia, a
> potem dziwisz sie, ze ludzie nie rozumiaja, jakim to jezykiem napisane. Masz
> przyklady w komentarzach. Przeczytaj.

Nie redefiniujesz pan? A poscik obok - ten o wschodzie Alfy Centauri?

> Jesli nawet tak jest (ze ograniczono do 10 m ) i 10 m to za malo, to masz n
> opcji kolejnych - planetoida, kometa ... lub ogolnie "cialo kosmiczne".
> Cokolwiek MATERIALNEGO, aby nie mylic pojecia formalnego METEOR czyli
> zajawiska, z cialem, ktore zajawisko wywoluje, ale lepiej namieszac i
> udawac, ze jest sie najmadrzejszym. Fajnie.
> Kapujesz juz, jakiego gwaltu sie dopusciles?

Kompletnie nie, bo znam kontekst historyczny tego terminu, PANIE Sidor.
W przeciwienstwie do pana czytalem rowniez sporo artykulow i prac w
epoce sprzed sprostaczenia (tj. poprzedzajacej popularyzacje internetu i
gloryfikacje konsumpcjonizmu), w ktorej wielu autorow uzywalo terminow
meteor w sensie fizycznym, rozumiejac kontekst historyczny. Od jakis 15
lat obserwuje natomiast tendencje do powrotu do zakresu definicji
meteora przyjetej bodaj przez starozytnych Grekow. Hm. No, mozna.

> Olewam twoje zadania, bo dyskutujemy o sformalizowanych pojaciach IAU z
> astronomii, a nie o pojeciu ktore mozna spotkac w wielu innych dziedzinach i
> jezyku potocznym np. "ciemna masa" :) co chyba juz znasz i z luboscia
> stosujesz.

Nie watpie, ze olewanie jest akurat jedna z tych dziedzin aktywnosci, w
ktorej jestes pan, Sidor, geniuszem. Prosze wiec odrobic zadanie domowe
i przyjrzec sie temu, co to znaczy masa. W fizyce, panie Sidor.

> Da sie. Nawet tak trzeba. A najgorzej mieszac w glowach tak, jak zrobiles -
> wywalony art, a na koncu REDEFINICJA formalnego terminu IAU. Wstyd!

Nie badz pan smieszny, Sidor. Nie znasz pan zadnych realiow
popularyzacji nauki w Polsce. Nie wiesz pan, co trzeba zrobic, by
przemycic odrobine wiedzy wykraczajacej poza glupkowata encyklopedie. To
bylby temat na dlugie godziny opowiadania, panie Sidor. Ale w gronie,
ktore rokuje nadzieje na inteligentna dyskusje - czyli bez pana.

> Twoj problem, ze macisz w glowach nie umieajac sie poslugiwac istniejaca
> astronomiczna sformalizowana terminologia lub w ostatecznosci definiujac na
> wlasne potrzeby nowe pojecia.
> Przeczytaj choc komentarze pod artem

Czytalem. I?

>>> Potem inny autor po swojemu zredefiniuje pojecie "meteor" i jak sie w tym
>>> orientowac?
>>> BTW, a prosze, pokaz mi te norme redefinicji w astronomii.
>> Masz wyzej, slonce. W gwiazdkach, planetach, atomach i setkach innych
>> terminow.
> Nie widze. Podaj kawa na lawe formalny (IAU) terminu astro, ktory mozna
> redefiniowac jak sie podoba.

Przyklad pojecia, ktore ulegalo wielokrotnej redefinicji, ma pan wyzej.
Jesli pana zdolnosci percepcyjne nie pozwalaja na zrozumienie tych dosc
prostych zdan, wypada mi jedynie wyrazic wspolczucie. I nigdzie tam nie
pisalem o tym, ze pojecia redefiniuje sie tak, jak sie komus podoba.
Redefiniuje sie tak, jak wymagaja tego zagadnienia, w ramach ktorych
pojecia sa stosowane. To istotna roznica.

> Alez bylo, ale po formalnej redefinicji juz sie go trzymano w takim
> znaczeniu, jakie ma.

Nie, naprawde? Hm. To w takim razie jednak musze zerknac sam, co to jest
na przyklad "masa". Tylko zaraz - gdzie mam zerkac? Do podrecznika
mechaniki klasycznej? Czy do prac z fizyki teoretycznej? I co to jest,
na litosc boska, w fizyce "formalna definicja"? Ktora instytucja
zajmujaca sie fizyka definiuje termin "masa", panie Sidor?

> Dzis "meteor" ma zdefiniowane znaczenie. Jak go IAU zmieni, to zmieni sie
> wspolczesny jezyk nauki.

20 lat temu norma bylo uzywanie "meteora" w rozumieniu podanym przeze
mnie. Prosze sobie poszperac w polskich pracach naukowych z tego
zakresu. A definicja meteora IAU pochodzi z... no, wlasnie, Sidor, wiesz
pan, z ktorego roku?

> Gdyby byla potrzeba redefinici pojecia "meteor" IAU by go zmienila, tak jak
> zmienia inne definicje - chocby planety. Moze nawet zmieni kiedys, ale dzis
> jest jak jest i tego nalezy sie trzymac, aby tekst byl zrozumialy.

Tekst jest w pelni zrozumialy. Niezrozumialy staje sie, gdy ktos zaczyna
stosowac do niego definicje meteora, ktora nie przystaje do opisu
zjawiska.

>> Bzdura, Sidor. Zaden brak danych. Przebieg wtargniecia meteora (stosuje
>> definicje z artykulu) mozna opisac dzis ze szczegolami.
> Tak, tak ... telepaci pomogli i przyrzadowo wszystko zarejestrowano.
> Gratuluje pewnosci siebie.

Coz jest niepewnego w moich stwierdzeniach? Metoda naukowa? Ma pan cos
pewniejszego? Na pl.idiotyzmy.paranauka pana nauczyli?

> Przypominam - "meteor" to zajawisko atmosferyczne i jak najbardziej pasuje
> do obserwacji naocznych swiadkow.
> A jak nie pasuje, pisz o UFO lub wprowadz nowe pojcie.

Skoncz pan te glupkowate odzywki, podobnego natezenia kretynizmow nie
widzialem od lat. Jesli wspolczesne obserwacje meteorow ograniczasz pan
do analizy relacji swiadkow, powinienes sie pan leczyc, a nie na tej
grupie pisac.

> Funadamentem dobrego tekstu pop-sci jest uzywanie sformalizowanych i
> funkcjonujacych w danej dziedzinie pojec, a nie redefiniowanie ich podlug
> swoich potrzeb.
>
> Przypomne - wedlug J.Ch. METEOR to:
> ************************************
> "niewielki obiekt zderzajÄ…cy siÄ™ z ZiemiÄ…"
> ************************************
>
> Moze IAU przyjmie wnet taka definicje, to pierwszy zloze gratulacje Autorowi

Tak, ten kontekst jest w miare jednoznaczny. Znakomicie takze sluzy
wyjasnieniu zjawiska rozblysku na niebie.

> Ostatnie moje dane odnosnie definicji "meteoroidu" sa takie:
> ---
> "A solid object moving in interplanetary space, of a size considerably
> smaller than an asteroid and considerably larger than an atom or molecule."
> ---
> Byla propozycja The Royal Astronomical Society aby podac maksymalny rozmiar
> 10 m, ale nie wiem, czy zostala przyjeta.
> Jesli tak, chetnie poznam zrodlowy zapis i uzupelnie swoja wiedze.

Panskie dane sa mniej wiecej tyle warte, ile reszta panskich wypowiedzi.
Idz pan lepiej odrobic zadanie domowe. Ja za matolow zadan nie odrabiam.

jch

WM

unread,
Jun 30, 2008, 1:07:58 AM6/30/08
to
Stanislaw Sidor <sts_n...@uranos.eu.org> napisał(a):
> Dasz sie pociac za to, ze nigdy juz koncepcja komunizmu nie wroci? :)
> EU juz jakby realizuje sporo funkci komunizmu z ksiazek Lema :))) - nawet
> Centralny Komputer jest, co trzyma informacje przydatne dla strefy
Schengen.
>
>

Raczej totalitaryzm typu 'Echelon' + podatki.
Będą opłaty za prawo do używania lepszych genów,
które ktoś wcześniej opatentował ;-)
W imię równych szans dla wszystkich, prawo do dziedziczenia będzie zniesione.

maziek

unread,
Jun 30, 2008, 3:05:58 AM6/30/08
to

Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w wiadomości
news:g494t3$nka$1...@srv.cyf-kr.edu.pl...

> Widzisz ... odgrazal sie Lem, ze zabroni jej reedycji ... nawet po
> smierci.
> W zeszlum roku sprawdzalem - wydaja ja na nowo (i wadli pare lat temu tez)

O ile wiem, to odgrażał się i zrealizował brak wznowień Obłoku Magellana
oraz II i III części Szpitala. O Astronautach zas miał zdanie jakie miał.
Nota bene Szpital jest wczesniejszy od Astronautów i jego pierwsza część (ta
ogólnie znana) jest dobra. Co kto robi z jego książkami i czy socjalizm
wróci to sprawa druga lub trzecia, ale Astronauci odstają od jego dorobku i
IMO jest sens czytać z różnych powodów, historycznych, biograficznych,
socjologiocznych ale nie dla dobrej literatury.

--
ukłony, maziek


maziek

unread,
Jun 30, 2008, 3:41:45 AM6/30/08
to

Użytkownik "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> napisał w wiadomości
news:ab4a7217-b249-4b69...@59g2000hsb.googlegroups.com...

On 29 Cze, 22:21, maziek <m...@t.com> wrote:

A od czego mam zacząć ? Od Fiaska? ( bo
tytuł jakiś pesymistyczny taki ...:))

W kwestii kontaktów z zamiejscowa inteligencją Lem był zawsze pesymistyczny
"na powaznie".
A Fiasko to książka, którą pożegnał się z belletrystyką i osobiście jej nie
lubię.

Na wesoło co nie znaczy na na luzie to polecam Cyberiadę albo Dzienniki
Gwiazdowe na początek. Wizja Lokalna jest bardzo OK (IMO najlepsza) ale pod
warunkiem, że ktoś lizną PRL bo tak to trochę niezrozumiała może być.

Na poważnie w nurcie filozoficznym Dialogi lub Summę (ciężkie i ceglaste).

Na poważnie w nurcie powieściowym Niezwyciężony, Głos Pana, Solaris
oczywiście (choć ja nie gustuję)

No cały cykl opowieści o Pilocie Pirxie oczywiście, choć może bardziej teraz
dla znawców.

Na czytanie w kawałkach i do poduszki doskonały jest wywiad rzeka Tako
Rzecze Lem, oraz zbiorki felietonów, jakie pisał do TK (te ostatnie dostepne
w sieci). Tako Rzecze to w pewnym sensie kwintesencja Lema i moze od tego
warto zacząć.

--
ukłony, maziek


maziek

unread,
Jun 30, 2008, 4:12:03 AM6/30/08
to

Użytkownik "Roman" <roma...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:g48v6r$mb7$1...@news.onet.pl...

> A w tych fragmentach lektor jest zapewne rosjaninem i ma taki nieporadny
> akcent. . . heheheh.
> My, potomkowie Franka Dolasa (vel Grzegorza Brzęczyszczykiewicza) nie
> powinniśmy się temu dziwić. . .

Tylko ten akcent miałem na myśli, zas moje przekonanie być może jest mylne,
że jednak w ich ustach ten akcent jest śmieszniejszy niż w naszych...

--
ukłony, maziek


Krzysztof Kucharski

unread,
Jun 30, 2008, 4:26:30 AM6/30/08
to

Użytkownik "maziek" <maz...@gmail.com> napisał w wiadomości
news:g4a2qj$eon$1...@atlantis.news.neostrada.pl...

Witam

[...]


> A Fiasko to książka, którą pożegnał się z belletrystyką i osobiście
> jej nie lubię.

[...]

Dlaczego nie lubisz tej powieści? "Nie, bo nie" czy z innego powodu?
;-)

Dla mnie "Fiasko" jest jednym z najważniejszych dzieł Lema. Tragifarsa
omyłek i niezrozumienia z jednej strony, zaś z drugiej - zakończenie
pewnego etapu twórczości (i żywota bohatera). Przez swój humanistyczny
wymiar, przez ukazanie ludzkiego braku doskonałości przy jednoczesnym
dążeniu do tejże - jest dla mnie zwyczajnie prawdziwa, a przez to
wartościowa. Czas i miejsce akcji to tylko sztafaż ;-)
BTW - "Solaris" dla mnie w jakiś tam sposób dopełnia się z "Fiaskiem"
naprzemiennie, omawiając te same fundamentalne dla człowieka kwestie z
różnych punktów widzenia.
Należy pamiętać, że Lem _nie_ był pisarzem s.f. ;-) Był filozofem,
humanistą piszącym o kwestiach zasadniczych pod płaszczykiem prozy
S.F. To był tylko taki lukier, ułatwiający przełknięcie gorzkiej
pigułki gawiedzi ;-)

OK, kończę już... - poranną kawę.

;-)

Pozdrawiam - Krzysztof Kucharski

maziek

unread,
Jun 30, 2008, 4:35:20 AM6/30/08
to

Użytkownik "Krzysztof Kucharski" <szpunk....@friko6.onet.pl> napisał w
wiadomości news:g4a5bs$tn8$1...@news.onet.pl...

Po pierwsze zabił w niej Pirxa, i tego mu nigdy nie wybaczę ;-)...
Po drugie teza, jakoby konsekwencją dążenia do nawiązania kontaktu było
zniszczenie innej inteligencji (?. Planety zamieszkałej w każdym razie)
tylko dlatego, że sobie tego kontaktu nie życzy jest dla mnie nispójna,
nawet uwzględniając pokrętną naturę człowieka. Wszystko co piszesz zgoda, no
ale u mnie się to jakoś nie przebija przez dojmujące wrażenie absurdu
założenia.

Solaris - hmm, tam mi się podoba teza, że czyjś umysł może się otorbić w
naszym jak cysta i można go potem wyciągnąć na światło dzienne, a nawet
przydać mu ciało. Lem drążył ten temat, zaczął bodaj od Terminusa (te byty
ginących astronautów pozostają zagnieżdzone w elektronicznym móżdżku robota)
i w pewnym sensie powrócił do tego w Pokoju na Ziemi. Ale Solaris jest
ogólnie jakaś taka nie lemowata. Choć sam Lem stawiał ją na pierwszym
miejscu razem z Cyberiada.

--
ukłony, maziek


zuza

unread,
Jun 30, 2008, 5:24:04 AM6/30/08
to
On 30 Cze, 09:41, "maziek" <mazz...@gmail.com> wrote:


>> A od czego mam zacząć ? Od Fiaska? ( bo
>> tytuł jakiś pesymistyczny taki ...:))

> W kwestii kontaktów z zamiejscowa inteligencją Lem był zawsze pesymistyczny
> "na powaznie".
> A Fiasko to książka, którą pożegnał się z belletrystyką i osobiście jej nie
> lubię.

Wobec tego tej nie szukam.....

> Na wesoło co nie znaczy na na luzie to polecam Cyberiadę albo Dzienniki
> Gwiazdowe na początek. Wizja Lokalna jest bardzo OK (IMO najlepsza) ale pod
> warunkiem, że ktoś lizną PRL bo tak to trochę niezrozumiała może być.

Ktoś "liznął" PRL..........zacznę w takim razie od "Wizji Lokalnej" ,
dzięki :)

> Na poważnie w nurcie filozoficznym Dialogi lub Summę (ciężkie i ceglaste).

> No cały cykl opowieści o Pilocie Pirxie oczywiście, choć może bardziej teraz
> dla znawców.

Pamiętam wersję kinową "Pilota Pirxa"......., znawcą nie jestem, ale
film w tamtych
czasach robił "wrażenie"..

> Na czytanie w kawałkach i do poduszki doskonały jest wywiad rzeka Tako
> Rzecze Lem, oraz zbiorki felietonów, jakie pisał do TK (te ostatnie dostepne
> w sieci). Tako Rzecze to w pewnym sensie kwintesencja Lema i moze od tego
> warto zacząć.

Dzięki :)

Pozdrawiam , zuza

maziek

unread,
Jun 30, 2008, 7:23:21 AM6/30/08
to

Użytkownik "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> napisał w wiadomości
news:6bf08783-a461-42f5...@m73g2000hsh.googlegroups.com...

On 30 Cze, 09:41, "maziek" <mazz...@gmail.com> wrote:

Ktoś "liznął" PRL..........zacznę w takim razie od "Wizji Lokalnej" ,
dzięki :)

Uważaj, ja musiałem czytać tę ksiązkę w ułożeniu bezpiecznym bocznym z dala
od wystających krawędzi, hihi...

--
ukłony, maziek


Jarosław Lubczyński

unread,
Jun 30, 2008, 7:24:51 AM6/30/08
to
zuza pisze:

> [...]


>
> Pamiętam wersję kinową "Pilota Pirxa"......., znawcą nie jestem, ale
> film w tamtych
> czasach robił "wrażenie"..

Na mnie też zrobił wrażenie. Piorunujące. Zwłaszcza scenka w której
pokazano statek (nie pomnę jego nazwy) Pirxa i płomień z dyszy jego
silnika zakrzywiający się do góry jakby wychodził ze zwykłej zapalniczki
ustawionej poziomo przed kamerą. Ryknąłem sobie radośnie wtedy w kinie,
jako jedyny zresztą, aż misie głupio zrobiło :)

--
Pozdrawiam
Jarek Lubczyński
(eljot_007 at poczta dot pf dot pl)

There are 10 kinds of people:
Those who understand binary and those who don't

maziek

unread,
Jun 30, 2008, 7:56:21 AM6/30/08
to

Użytkownik "Jarosław Lubczyński" <gu...@who.com.pl> napisał w wiadomości
news:g4agf1$leq$1...@opal.futuro.pl...

> ustawionej poziomo przed kamerą. Ryknąłem sobie radośnie wtedy w kinie,
> jako jedyny zresztą, aż misie głupio zrobiło :)

Cóż, demoludwood tobyło. Ale jednak rączki rozrywające się przy 20g były
niezłe...

--
ukłony, maziek


zuza

unread,
Jun 30, 2008, 8:08:10 AM6/30/08
to
On 30 Cze, 13:23, "maziek" <mazz...@gmail.com> wrote:
> Użytkownik "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> napisał w wiadomościnews:6bf08783-a461-42f5...@m73g2000hsh.googlegroups.com...

> On 30 Cze, 09:41, "maziek" <mazz...@gmail.com> wrote:
>
> Ktoś "liznął" PRL..........zacznę w takim razie od "Wizji Lokalnej" ,
> dzięki :)
>
> Uważaj, ja musiałem czytać tę ksiązkę w ułożeniu bezpiecznym bocznym z dala
> od wystających krawędzi, hihi...

Będę uważać...., choć na boku czytać zdrowo nie jest ;), zwłaszcza z
ręką
pod głową....., ale o krawędzi ostrych nieobecność zadbam :)

pozdrawiam, zuza

zuza

unread,
Jun 30, 2008, 8:15:36 AM6/30/08
to
On 30 Cze, 13:24, Jarosław Lubczyński <gu...@who.com.pl> wrote:
> zuza pisze:
>
> > [...]
>
> > Pamiętam wersję kinową "Pilota Pirxa"......., znawcą nie jestem, ale
> > film w tamtych
> > czasach robił "wrażenie"..
>
> Na mnie też zrobił wrażenie. Piorunujące. Zwłaszcza scenka w której
> pokazano statek (nie pomnę jego nazwy) Pirxa i płomień z dyszy jego
> silnika zakrzywiający się do góry jakby wychodził ze zwykłej zapalniczki
> ustawionej poziomo przed kamerą. Ryknąłem sobie radośnie wtedy w kinie,
> jako jedyny zresztą, aż misie głupio zrobiło :)

A ja pamiętam, że kogoś rozerwało....i pewnie Pirx to był,
choć może i nie, ale żal mi go było ;)....., zaś efekty specjalne
nawet " w tamtych czasach" lekko beznadziejne były :)

pozdrawiam, zuza :)


Jarosław Lubczyński

unread,
Jun 30, 2008, 8:57:10 AM6/30/08
to
maziek pisze:

> Użytkownik "Jarosław Lubczyński" <gu...@who.com.pl> napisał w wiadomości
> news:g4agf1$leq$1...@opal.futuro.pl...
>
>> ustawionej poziomo przed kamerą. Ryknąłem sobie radośnie wtedy w kinie,
>> jako jedyny zresztą, aż misie głupio zrobiło :)
>
> Cóż, demoludwood tobyło.

Ale nawet tu i wtedy (a raczej zwłaszcza tu) ktoś powinien wpaść na
pomysł, żeby i zapalniczkę i kamerkę przekręcić o 90st :)

Jarosław Lubczyński

unread,
Jun 30, 2008, 9:00:07 AM6/30/08
to
zuza pisze:

> On 30 Cze, 13:24, Jarosław Lubczyński <gu...@who.com.pl> wrote:
>> zuza pisze:
>>
>>> [...]
>>> Pamiętam wersję kinową "Pilota Pirxa"......., znawcą nie jestem, ale
>>> [...]

> A ja pamiętam, że kogoś rozerwało....

...prawie...
> i pewnie Pirx to był,

...pewno nie...
> choć może i nie,

...nawet na pewno nie...


> ale żal mi go było ;).....,

... a mnie nie :)

Przeczytaj opowiadanie "Rozprawa" to dowiesz się własnoocznie :)

Jarosław Lubczyński

unread,
Jun 30, 2008, 9:02:50 AM6/30/08
to
zuza pisze:


Ale wcześniej KONIECZNIE powinnaś przyswoić sobie "Dzienniki Gwiazdowe
Ijona Tichego" (podróże + wspomnienia), też w pozycji bezpiecznej
obowiązkowo :-D

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 30, 2008, 2:12:26 PM6/30/08
to
Newsuser "jch" <a...@b.com> wrote ...
> Stanislaw Sidor wrote:
>
>> Kiepski dzien miales, jak za redefiniowanie pojec astronomicznych sie
>> wziales.
>
> Nie jestesmy na ty, Sidor, powtorze. Nie zycze sobie, abysmy byli na ty
> i malo mnie obchodzi miejsce, w ktorym tego sobie nie zycze. Jasne?


Takie juz zwyczaje na usnecie panuja od dekad, ze wszyscy tu sa na "ty".
Oczywiscie mozesz mi pisac "pan" i nie obraze sie. Jesli to jest dla ciebie
odrazajace lub stresujace - nie wchodz na usenet.

A lektura twoich postow niezle sie ubawilem. Gdziekolwiek cos nie po twojej
mysli, tak od razu zabiegi erystyczne, chachmecenie i wycieczki - a to na
obrazanie narodu, Prezydenta, to plucie na IAU, czy nieudolne przyklady
"redefinicji" w nauce po chelpienie sie, ze dzieci w szkole powinny czytac
teksty J.Ch.

Podsumuje. Przyczepilem sie, ze napisales o METEORZE
jawnie redefiniujac pod koniec tekstu obecna definicje IAU:
***************************************
meteor: "niewielki obiekt zderzajÄ…cy siÄ™ z Ziemia"
***************************************

A nieco pozniej:
**********************************************************
Dobra, nie bede sie znecal nad szanownym panem, tylko nad IAU, bowiem to
definicja "meteora" przyjeta przez IAU jest glupkowata, oparta na slabej
znajomosci fizyki zjawiska (kula ognista, bedaca efektem wtargniecia
duzego obiektu, zgodnie z ta definicja jest meteorem - ktory rozchodzi
sie po powierzchni Ziemi zreszta, a moze i w kosmosie, i moze trwac
dlugie minuty) i nieuwzgledniajaca historycznego rozwoju wiedzy.
Astronomia zreszta slynie z glupkowatych definicji.
**********************************************************

Nie widze szans, aby w twojej glowie zaswitalo, ze zle czynisz, ale nie moj
cyrk i nie moje malpy.
Bujaj sie dalej z tym sam i ... czasem czytaj, co ludzie wypisujac pod takim
tekestami chocby na onecie.

EOT

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 30, 2008, 2:17:24 PM6/30/08
to
Newsuser "WM " <cie...@WYTNIJ.gazeta.pl> wrote ...

> Stanislaw Sidor <sts_n...@uranos.eu.org> napisał(a):
>> Dasz sie pociac za to, ze nigdy juz koncepcja komunizmu nie wroci? :)
>> EU juz jakby realizuje sporo funkci komunizmu z ksiazek Lema :))) - nawet
>> Centralny Komputer jest, co trzyma informacje przydatne dla strefy
> Schengen.
> >
> >
>
> Raczej totalitaryzm typu 'Echelon' + podatki.
> Będą opłaty za prawo do używania lepszych genów,
> które ktoś wcześniej opatentował ;-)
> W imię równych szans dla wszystkich, prawo do dziedziczenia będzie
> zniesione.

Obawiam sie, ze masz racje :(
Mam podobne rokowania co do przyszlosci. Bez inwestycji np. (na dzisiejsze
pieniadze) 100k PLN na "wyczesczenie kodu" nie bedzie pozniej szans, aby
dziecko zostalo przyjete do lepszych szkol, bo "zle rokuje" i ... jak w
filmie "Metropolis" - do podziemia wytwarzac dobra materialne i zajmowac sie
utrzymaniem ruchu.

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 30, 2008, 2:20:01 PM6/30/08
to
Newsuser "maziek" <maz...@gmail.com> wrote ...

>
> Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w
> wiadomości news:g494t3$nka$1...@srv.cyf-kr.edu.pl...
>
>> Widzisz ... odgrazal sie Lem, ze zabroni jej reedycji ... nawet po
>> smierci.
>> W zeszlum roku sprawdzalem - wydaja ja na nowo (i wadli pare lat temu
>> tez)
>
> O ile wiem, to odgrażał się i zrealizował brak wznowień Obłoku Magellana
> oraz II i III części Szpitala. O Astronautach zas miał zdanie jakie miał.

Rok czy dwa temu cytowalem jego wypowiedz. Moze gugiel nie zgubil :)

> Nota bene Szpital jest wczesniejszy od Astronautów i jego pierwsza część
> (ta ogólnie znana) jest dobra. Co kto robi z jego książkami i czy
> socjalizm wróci to sprawa druga lub trzecia, ale Astronauci odstają od
> jego dorobku i IMO jest sens czytać z różnych powodów, historycznych,
> biograficznych, socjologiocznych ale nie dla dobrej literatury.


Sprawa gustow. Mnie sie np. najbardziej podoba "Niezwyciezony" z tego
okresu, ale Szpital wole jako film.

zuza

unread,
Jun 30, 2008, 2:29:11 PM6/30/08
to
On 30 Cze, 15:00, Jarosław Lubczyński <gu...@who.com.pl> wrote:

> >>> [...]
> >>> Pamiętam wersję kinową "Pilota Pirxa"......., znawcą nie jestem, ale
> >>> [...]

> > A ja pamiętam, że kogoś rozerwało....

> ...prawie...

"Jak zaaranżować całkowity brak aranżacji?"...[St.Lem}

> > i pewnie Pirx to był,

> ...pewno nie...

"Kto wyobraźnią wojuje, w wyobraźni tonie" [St. Lem]

> > choć może i nie,
>
> ...nawet na pewno nie...

"Nikt niczego nie czyta. Jeżeli ktoś coś przeczyta, to nie
zrozumie. Jeżeli już ktoś coś przeczyta i zrozumie, to i tak
nie zapamięta." [St.Lem] ..., ale to był film...

> > ale żal mi go było ;).....,
>
> ... a mnie nie :)

" Nie ma snów śnionych wspólnie" [ St. Lem]

> Przeczytaj opowiadanie "Rozprawa" to dowiesz się własnoocznie :)

Postaram się :)

> Ale wcześniej KONIECZNIE powinnaś przyswoić sobie "Dzienniki Gwiazdowe
>Ijona Tichego" (podróże + wspomnienia), też w pozycji bezpiecznej
>obowiązkowo :-D

"Człowiek nie dlatego się śmieje, że jest wesoły, ale dlatego jest
wesoły, ponieważ się śmieje" [St. Lem].........., przyswoję sobie
w pozycji indywidualnej ;)

Pozdrawiam, zuza


Stanislaw Sidor

unread,
Jun 30, 2008, 2:54:16 PM6/30/08
to
Newsuser "Jarosław Lubczyński" <gu...@who.com.pl> wrote ...

> zuza pisze:
>
>> [...]
> >
>> Pamiętam wersję kinową "Pilota Pirxa"......., znawcą nie jestem, ale
>> film w tamtych
>> czasach robił "wrażenie"..
>
> Na mnie też zrobił wrażenie. Piorunujące. Zwłaszcza scenka w której
> pokazano statek (nie pomnę jego nazwy) Pirxa i płomień z dyszy jego
> silnika zakrzywiający się do góry jakby wychodził ze zwykłej zapalniczki
> ustawionej poziomo przed kamerą. Ryknąłem sobie radośnie wtedy w kinie,
> jako jedyny zresztą, aż misie głupio zrobiło :)

Raczej nie plomien, a juz dym :) Efekt powalajacy.
Chyba palnik tlen-acetylen tam wsadzili.

Stanislaw Sidor

unread,
Jun 30, 2008, 3:00:31 PM6/30/08
to
Newsuser "Jarosław Lubczyński" <gu...@who.com.pl> wrote ...
> zuza pisze:
>> On 30 Cze, 13:23, "maziek" <mazz...@gmail.com> wrote:
>>> Użytkownik "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> napisał w wiadomościnews:6bf087
>>> 83-a461-42f5-b8...@m73g2000hsh.googlegroups.com... On 30

>>> Cze, 09:41, "maziek" <mazz...@gmail.com> wrote:
>>> Ktoś "liznął" PRL..........zacznę w takim razie od "Wizji Lokalnej" ,
>>> dzięki :)
> >>
>>> Uważaj, ja musiałem czytać tę ksiązkę w ułożeniu bezpiecznym bocznym
>>> z dala od wystających krawędzi, hihi...
> >
>> Będę uważać...., choć na boku czytać zdrowo nie jest ;), zwłaszcza z
>> ręką
>> pod głową....., ale o krawędzi ostrych nieobecność zadbam :)
>
>
> Ale wcześniej KONIECZNIE powinnaś przyswoić sobie "Dzienniki Gwiazdowe
> Ijona Tichego" (podróże + wspomnienia), też w pozycji bezpiecznej
> obowiązkowo :-D

Moze poczytasz zuzi - bedzie najbezpieczniej :))

jch

unread,
Jun 30, 2008, 4:46:08 PM6/30/08
to
Stanislaw Sidor wrote:

> Takie juz zwyczaje na usnecie panuja od dekad, ze wszyscy tu sa na "ty".
> Oczywiscie mozesz mi pisac "pan" i nie obraze sie. Jesli to jest dla ciebie
> odrazajace lub stresujace - nie wchodz na usenet.

Nie wchodze. Od lat brzydze sie zasadami panujacymi w usenecie, czemu
dawalem niejednokrotnie wyraz. I pomyslec, ze kiedys to usenet byl tym,
co w erze poprzedzajacej "umasowienie" WWW przekonalo mnie do internetu...

Zas fakt, ze w tym miejscu przebywam (bynajmniej nie dlatego, ze pragne,
lecz dlatego, ze zostalem wywolany przez pewnego internetowego trola po
nazwisku), nijak nie upowaznia pana, panie Sidor, do odzywania sie do
mnie per "ty". Zwlaszcza, gdy sobie tego oficjalnie nie zycze. Ale u
pana z kulturka bylo kiepska odkad pamietam, coz wiec sie dziwic, ze ma
pan problemy z adaptacja do najprostszych zasad spolecznych.

> A lektura twoich postow niezle sie ubawilem.

Jak kazdy glupek.

> Gdziekolwiek cos nie po twojej
> mysli, tak od razu zabiegi erystyczne, chachmecenie i wycieczki - a to na
> obrazanie narodu, Prezydenta, to plucie na IAU, czy nieudolne przyklady
> "redefinicji" w nauce po chelpienie sie, ze dzieci w szkole powinny czytac
> teksty J.Ch.

Ani nie chelpie, ani nie pluje. Twardo nazywam wiele definicji IAU albo
nieudolnymi, albo koniunkuralnymi, albo przestarzalymi. Zreszta w czesci
przypadkow "albo" mozna zastapic przez "lub". Zabawne, ze przerasta pana
zauwazenie, ze krytykuje nie samo IAU jako cala organizacje, a konkretne
dzialania IAU w zakresie definicji konkretnych terminow. Subtelnosc dla
pana niezauwazalna. Podobnie jak rozroznienie zakrycia od wschodu...

> Podsumuje.

Co? Swoja glupkowata pyskowe? Swoje szczekactwo? Swoja jawna
niekompetencje? Swoje jawne unikanie jak tylko mozna odpowiedzi na
rzeczowe pytania? Powtorze wiec jedno z podstawowych pytan, po raz
trzeci zreszta (gorzej niz w przedszkolu jest z panem, Sidor, naprawde):
kiedy, zgodnie z definicja IAU, konczy sie zjawisko meteora? I, w
zasadzie, kiedy sie zaczyna? Plus pytanie pomocnicze: a jak kamolek
walnie w Ksiezyc, to te resztki atmosferki wokol niego to juz
upowazniaja do mowienia o meteorku, czy moze nie? A jesli nie, to od
jakiej atmosferki sa meteorki?

Z niecierpliwoscia czekam na odpowiedz znakomitego studenta szkolnych -
wiec zazwyczaj bezmyslnych, bo adresowanych do wszystkich - definicyjek.
Skoncz pan szczekac, skoncz pan pluc, pokaz pan, jak ta panskim zdaniem
bezbledna definicyjka dziala w praktyce.

> Nie widze szans, aby w twojej glowie zaswitalo, ze zle czynisz, ale nie moj
> cyrk i nie moje malpy.
> Bujaj sie dalej z tym sam i ... czasem czytaj, co ludzie wypisujac pod takim
> tekestami chocby na onecie.

Wierze, ze dla pana, panie Sidor, komentarze na Onecie sa wyznacznikiem
wiedzy i inteligencji. Tu sie calkowicie zgadzamy.

jch

Jarosław Lubczyński

unread,
Jul 1, 2008, 12:36:33 AM7/1/08
to
Stanislaw Sidor pisze:

> Newsuser "Jarosław Lubczyński" <gu...@who.com.pl> wrote ...
>> zuza pisze:
>>> On 30 Cze, 13:23, "maziek" <mazz...@gmail.com> wrote:
>>>> Użytkownik "zuza" <an...@wroc.vulcan.pl> napisał w wiadomościnews:6bf087
>>>> 83-a461-42f5-b8...@m73g2000hsh.googlegroups.com... On 30
>>>> Cze, 09:41, "maziek" <mazz...@gmail.com> wrote:
>>>> Ktoś "liznął" PRL..........zacznę w takim razie od "Wizji Lokalnej" ,
>>>> dzięki :)
>>>>
>>>> Uważaj, ja musiałem czytać tę ksiązkę w ułożeniu bezpiecznym bocznym
>>>> z dala od wystających krawędzi, hihi...
>>> Będę uważać...., choć na boku czytać zdrowo nie jest ;), zwłaszcza z
>>> ręką
>>> pod głową....., ale o krawędzi ostrych nieobecność zadbam :)
>>
>> Ale wcześniej KONIECZNIE powinnaś przyswoić sobie "Dzienniki Gwiazdowe
>> Ijona Tichego" (podróże + wspomnienia), też w pozycji bezpiecznej
>> obowiązkowo :-D
>
> Moze poczytasz zuzi - bedzie najbezpieczniej :))
>

Chętnie, ale czuję przez skórę, że Zuza to duża dziewczynka i umie nie
tylko pisać ale i czyttać :)

Jarosław Lubczyński

unread,
Jul 1, 2008, 1:07:36 AM7/1/08
to
jch pisze:
> [...]
>
> jch

Przepraszam, że się wtrącę w tak merytoryczną dyskusję ale pod wskazanym
przez kol. zuzę linkiem nie ma już wzmiankowanego artykułu a po takiej
reklamie jak wyżej też chciałbym go przeczytać. Gdzie go mogę obecnie
znaleźć?

maziek

unread,
Jul 2, 2008, 2:12:02 AM7/2/08
to

Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_n...@uranos.eu.org> napisał w wiadomości
news:g4b793$vbj$1...@srv.cyf-kr.edu.pl...

> Sprawa gustow. Mnie sie np. najbardziej podoba "Niezwyciezony" z tego
> okresu, ale Szpital wole jako film.

Ta, Niezwyciężony jest bardzo dobry. I powieściowo i w sensie pomysłu.
Szpital to nie s-f, więc trudno porównywać
Zaś na film na postawie Szpitala Lem pomstował. Tak niestety jest, że byty
stworzone przez jednego człowieka odrywają sie od niego i potem nie ma on
już na nie wpływu.

Podobnie jest z wydawaniem książek, których wznawiania pisarz sobie nie
życzył. AFAIK rzecz polega na tym, że nie do wszystkich miał pełnię praw,
niektóre za PRL-u zostały tak nieudolnie sprzedane przez wydawnictwo, że
można z nimi robić, co się chce. Przykładowo Solaris na angielski została
przetlumaczona z francuskiego, bo książkę tak głupio sprzedano do
francuskiego wydawcy, że mógł on sobie potem zrobić z nią co mu w duszy
grało. Oczywiście wyszedł z tego kit, ale Lem, choć o ile wiem dość długo
próbował, nic nie mógł poradzić.

--
ukłony, maziek


Jarosław Lubczyński

unread,
Jul 4, 2008, 1:56:21 AM7/4/08
to
jch pisze:

> [..]
>
> jch

Ponawiam swoją prośbę:
pod adresem

http://portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1494755,1,czasopisma.html

*nie ma* już inkryminowanego artykułu, a chętnie bym wyrobił sobie
własne zdanie na jego temat. Proszę zatem *ponownie* o wskazanie
miejsca, gdzie mogę ów artykuł znaleźć (Google poddał się) lub o
wysłanie mi go na adres podany w stopce.

jch

unread,
Jul 4, 2008, 2:09:00 AM7/4/08
to
Jarosław Lubczyński wrote:

> Ponawiam swojÄ... proA*>bÄ^(TM):
> pod adresem
>
> http://portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1494755,1,czasopisma.html
>
> *nie ma* juA*1/4 inkryminowanego artykuA*,u, a chÄ^(TM)tnie bym wyrobiA*, sobie
> wA*,asne zdanie na jego temat. ProszÄ^(TM) zatem *ponownie* o wskazanie
> miejsca, gdzie mogÄ^(TM) A~^(3)w artykuA*, znaleA*^(o)Ä++ (Google poddaA*, siÄ^(TM)) lub o
> wysA*,anie mi go na adres podany w stopce.

Prosze jeszcze o chwile cierpliwosci.

jch

Jarosław Lubczyński

unread,
Jul 4, 2008, 3:20:21 AM7/4/08
to
jch pisze:

>
> Prosze jeszcze o chwile cierpliwosci.
>
> jch

OK

Delfino Delphis

unread,
Jul 8, 2008, 7:49:25 PM7/8/08
to
Pawel wrote:
> Stanislaw Sidor wrote:
>>>>> Lema zawsze :). Tylko nie zaczynaj od Astronautów.
>>>> A dlaczego nie? Rewelacyjne klimaty ... czasow, ktore nie nadeszly :)
>>> Nie mówię, żeby nie czytać, tylko żeby od tego nie zaczynać.
>> A czemu nie? Przeciez to chronologiczne poczatki jego tworczosci.
>> Ma zaczynac Lema czytac, jak juz twierdzil, ze w kosmos nie ma po co sie
>> ruszac?
>
> Chronologiczne początki to raczej Człowiek z Marsa, i tam już kosmos wg.
> Lema jest jakiś taki mroczny (przynajmniej Mars).
>
A Człowieka z Marsa polecam bardzo, IMHO lepsze niż kilka późniejszych.
0 new messages