Nieco obawiam si� zaczyna� jakikolwiek w�tek po dzisiejszych
wynurzeniach na grupie, ale mo�e warto.
Przewidywane przez niekt�rych zmiany w komercyjnym wynoszeniu �adunk�w
na orbit� chyba w�a�nie nadchodz�.
Od jakiego� czasu odnotowuje si� zmiany nosicieli satelit�w, jednak
ostatnio je�li s� jakie� zmiany to raczej tylko w jednym kierunku,
mianowicie do firmy ILS, operatora Proton�w.
W Europie trwa ju� dyskusja nad nast�pczyni� rakiety Ariane5. Co ciekawe
nowa rakieta ma mie� mniejszy ud�wig na GTO, na poziomie ok. 6t, czyli
por�wnywalny z oceanicznym Zenitem. Czy�by podw�jne �adunki by�y a�
takim ci�arem i uci��liwo�ci� dla Arianespace? Bo, �e jest to jaki�
problem jest oczywiste.
Korzy�ci z takiej zmiany jest wiele, przede wszystkim d��y si� do
likwidacji chyba najwi�kszej bol�czki obecnych lot�w kosmicznych, a
mianowicie wielomiesi�cznej pustki na wyrzutni.
Trzeci podmiot zaanga�owany w komercyjne wynoszenie �adunk�w, czyli
SeaLaunch ma powa�ne problemy finansowe, takie, �e potrzebna mu jest
ochrona przed wierzycielami. Firma cz�stotliwo�ci� start�w nie powala i
chyba siďż˝ to nie zmieni na lepsze.
Og�lnie mo�na rzec, i� jest za ma�o start�w, za du�o ch�tnych do
latania, a rakiety, jakimi pos�uguj� si� firmy zbyt cz�sto zawodz�. Mo�e
winne jest porozumienie wspomnianych firm, o przekazywaniu sobie
klient�w, w razie problem�w?
Jeszcze jest jeden problem, zbyt cz�sto satelity s� niedopracowane,
ulegaj� uszkodzeniom. Co w wielu przypadkach op�nia start, burz�c
harmonogram start�w na przestrzeni wielu miesi�cy. A to z kolei podwa�a
zaufanie do takich firm.
Nie jest to artyku� dla Lotnictwa, ale mo�e b�dzie zacz�tkiem sensownej
dyskusji, kt�ra nie zako�czy si� wyganianiem adwersarzy na obiad ;P
--
perian
Talk is cheap. Supply exceeds Demand.
te wlasnie czytalem o Ariane 6 i jestem zaskoczony jej udzwigiem.
Najwyrazniej jednak chodzi o zmiejszenie kosztow produkcji i wieksza
dywersyfikacje rakiet wynoszacych satelity lub ich klastry, ktore ogolem nie
pozeraja nawet 80% calkowitych mozliwosci 5-tki (od typu G do ECA). Zatem
pewnie 5-tka bedzie wykorzystywana do wynoszenia takich autobusow jak ATV,
tudziez wielkich satelitow, jak m.in. ten srodowiskowy Envisat, zas 6-tki
wynosilyby przypuszczalnie ladunki mniejsze, nie wymagajace startu wielkiej
A-5.
Co do awaryjnosci rakiet, to ostatnio mozna przypiac sie praktycznie jedynie
do PROTONOW-M, bodajze w zeszlym roku 2 awarie z rzedu, ale nie pamietam
dokladnie, wiec prosze nie bic. Arianki spisuja sie od dlugiego czasu
znakomicie, tylko pierwszy, dziewiczy lot byly klap�.
ISS
No ale Adam, skladane na orbicie? przeciez to nie star trek :)
Jak mialby wygladac ten proces skladania, cumowanie np. jednego skladnika do
drugiego? Ale przeciez takie skladniki trzeba wyniesc 2 rakietami, chyba, ze
calkowity koszt wyniesienia i przeprowadzenia takiej operacji cumowania (a
co za tym idzie implementacji odpowiedniego systemu naiwgacyjnego i systemu
dokowania) bedzie wyraznie mniejszy od "klasycznego" wynoszenia calosci...
Kolejnym ryzykiem jest mozliwosc nawalenia ktoregos ze skladnikow, a ryzyko
takie - rzecz jasna - rosnie wraz z czestotliwoscia wystrzalu na orbite
elementow takiego satelity.
Nie bardzo to widze powiem szczerze, predzej widze koncepcje space thug'ow
czyli ciagnikow-tankowcow, ktore beda mogly uzupelniac paliwo wysluzonym juz
nieco satelitom
ISS
> Nie bardzo to widze powiem szczerze, predzej widze koncepcje space thug'ow
> czyli ciagnikow-tankowcow, ktore beda mogly uzupelniac paliwo wysluzonym juz
> nieco satelitom
... nie licz na to, ostatni gosc ktory chcial cos takiego zrobic jeszcze teraz
oglada swiat "w kratke" siedzac w wiezieniu stanowym: http://www.justiceforwalt.com/ ;-)
Amerykanie sa strasznie czuli na punkcie rozwiazan, ktore moglyby operowac
w poblizu ich satelitow. Chyba tylko chinczycy moga prowadzic i prowadza
pod tym wzgledem niezalezna polityke. Poszukaj hasla "BX-1" Z powazaniem
Adam Przybyla
zgadza sie, owszem, pytanie czy takie czesci zapasowe beda dostepne w
krotkim czasie po ewentualnej awarii jednego z niedoszlych skladnikow, mowa
o na tyle szybkiej reakcji i wyslaniu zastepczego skladnika aby ten pierwszy
mial sens egzystencji na orbicie do czasu przywleczenia czesci zapasowej.
Generalnie rozchodzi sie o koszt utrzymywania takiego skladnika na orbicie,
skoro - powiedzmy - bez calosci jest on bezuzyteczny.
====
> BTW, sonda lecaca teraz do komety prawie przez wiekszosc czasu tj 14 lat
> (dobrze podaje?)
> jest w spoczynku, wiec mozna czekac dlugo na zamiennik.
====
to zupelnie inny rodzaj misji, tzw. "one-way ticket w dalekie rejony US",
wiadomo, ze w tego typu misjach nie ma mowy (przynajmniej nie ma to sensu) o
jakichkolwiek zamiennikach.
=====
> ... nie licz na to, ostatni gosc ktory chcial cos takiego zrobic jeszcze
> teraz
> oglada swiat "w kratke" siedzac w wiezieniu stanowym:
> http://www.justiceforwalt.com/ ;-)
> Amerykanie sa strasznie czuli na punkcie rozwiazan, ktore moglyby operowac
> w poblizu ich satelitow. Chyba tylko chinczycy moga prowadzic i prowadza
> pod tym wzgledem niezalezna polityke. Poszukaj hasla "BX-1" Z powazaniem
> Adam Przybyla
=====
no facet przekombinowal z podatkami, ale przeciez mowimy o technologii
przyszlosci, a nie o jednym z cwaniaczkow, ktory przez 6 lat uchylal sie od
placenia podatkow na gigantyczna sume.
ISS
ISS
>
> ====
>
>> BTW, sonda lecaca teraz do komety prawie przez wiekszosc czasu tj 14 lat
>> (dobrze podaje?)
>> jest w spoczynku, wiec mozna czekac dlugo na zamiennik.
>
> ====
>
> to zupelnie inny rodzaj misji, tzw. "one-way ticket w dalekie rejony US",
> wiadomo, ze w tego typu misjach nie ma mowy (przynajmniej nie ma to sensu) o
> jakichkolwiek zamiennikach.
>
A czemu nie? Jelsi mozna taka misje wyslac w kilku kawalkach to mozna
to skladac na orbicie i potem dopiero wyslac (bardzo przyblizam).
> =====
>
>> ... nie licz na to, ostatni gosc ktory chcial cos takiego zrobic jeszcze
>> teraz
>> oglada swiat "w kratke" siedzac w wiezieniu stanowym:
>> http://www.justiceforwalt.com/ ;-)
>> Amerykanie sa strasznie czuli na punkcie rozwiazan, ktore moglyby operowac
>> w poblizu ich satelitow. Chyba tylko chinczycy moga prowadzic i prowadza
>> pod tym wzgledem niezalezna polityke. Poszukaj hasla "BX-1" Z powazaniem
>> Adam Przybyla
> =====
>
> no facet przekombinowal z podatkami, ale przeciez mowimy o technologii
> przyszlosci, a nie o jednym z cwaniaczkow, ktory przez 6 lat uchylal sie od
> placenia podatkow na gigantyczna sume.
... mysle, ze w tamtym srodowisku (patrz te wirtualen pieniadze
co jakis czas odbijajace sie czkawka calej, swiatowej gospodarki)
to normalka, tz. w tamtych rejonach finansjery;-) Ale oczywiscie moge sie mylic;-)
Z powazaniem
Adam Przybyla
> BTW, sonda
> lecaca teraz do komety prawie przez wiekszosc czasu tj 14 lat (dobrze
> podaje?) jest w spoczynku, wiec mozna czekac dlugo na zamiennik.
A co to jest "spoczynek" w odniesieniu do sondy kosmicznej?
--
(STS)
Zdrowy rozs�dek to zbi�r uprzedze� nabytych do osiemnastego roku �ycia.
[A. Einstein]
Z tego, co wiem, po odej�ciu kilku klient�w na Protona i Ariane,
firmie zosta�y jedynie cztery satelity do wyniesienia. Oznacza to
prawie pewny upadek firmy na pocz�tku przysz�ego roku. Chyba, �e
coďż˝ siďż˝ zmieni, ale jak na razie, oznak tego nie widaďż˝.
--
Waldemar Zwierzchlejski
http://astro.zeto.czest.pl
> Jeszcze jest jeden problem, zbyt cz�sto satelity s� niedopracowane,
> ulegaj� uszkodzeniom. Co w wielu przypadkach op�nia start, burz�c
> harmonogram start�w na przestrzeni wielu miesi�cy. A to z kolei podwa�a
> zaufanie do takich firm.
Mozesz podaj jakies konkretne przyklady?
Nie mam takiego odczucia, ale tez nie robie statystyk. Moze masz racje, ale
wedlug pobieznego przegladu pamieci, to raczej zawodzily czesciej rakiety
nosne, ich stopnie gorne, a nie satelity "niedopracowane".
Wylaczam przypadki losowe, ze np. 5,10 satelita jakiejs serii nagle przestal
dzialac, bo i takie cos pomne.
--
(STS)
Kosmetyka - to nauka o kosmosie kobiety. [Karl Kraus]
> ... rozumiem to jako ograniczenie zuzycia zasobow, wylacznie
> zbednych systemow.
OK. Teraz jasne.
> O ile sytem bylby na stabilnej orbicie,
System? Sonda chyba :)
> to nie ma
> potrzeby aby musial sie specjalnie nim ktos przejmowac. Od czasow prac
> nad DS-1 sondy sa w miare autonomiczne.
Ale seanse telemetryczne sa z nimi ciagle prowadzone (ciagle, nie oznacza
24/24 h), podczas ktorych raportuja sondy stan wnetrznosci, choc zgoda, nie
wszystkie aparaty sa caly czas on-line.
No, ale to juz jest cos, a nie pozostawienie automatu na samopas na rok na
przyklad.
czyli nie maja zadnych nowych kontraktow na wyniesienie w 2010 kolejnych
satelitow..... no troszke szkoda.
ISS
>> Jeszcze jest jeden problem, zbyt cz�sto satelity s� niedopracowane,
>> ulegaj� uszkodzeniom. Co w wielu przypadkach op�nia start, burz�c
>> harmonogram start�w na przestrzeni wielu miesi�cy. A to z kolei podwa�a
>> zaufanie do takich firm.
>
> Mozesz podaj jakies konkretne przyklady?
Cho�by ostatnie przypadki:
- TerreStar-1 na Ariane5, op�nienie kilka tygodni, ze wzgl�du na
w�tpliwo�ci co do niezawodno�ci satelity
- MEASAT-3a na Zenicie 3SLB, op�nienie wielomiesi�czne, uszkodzenie
satelity podczas przygotowaďż˝.
Oba te przypadki wp�ywaj� na op�nienia, burz� harmonogram.
No tak, ale wina nie le�y po stronie satelity, czy jego producenta,
po prostu podczas zamykania os�ony startowej nieuwa�ny operator
d�wigu uderzy� jego elementem w panele baterii s�onecznych oraz
jedn� z anten, uszkadzaj�c je.
Zdarza sie to takze przy obsludze orbitera (wahadlowca). Zdarzalo sie juz,
ze jakies klucz czy inne narzedzie spadajac z wysoka uszkadzalo jego
poszycie.
> Zdarza sie to takze przy obsludze orbitera (wahadlowca). Zdarzalo sie
> juz, ze jakies klucz czy inne narzedzie spadajac z wysoka uszkadzalo
> jego poszycie.
Nic nie przebije pieprzni�cia NOAA-N' na pod�og�.
MJ
> Zdarza sie to takze przy obsludze orbitera (wahadlowca). Zdarzalo sie
> juz, ze jakies klucz czy inne narzedzie spadajac z wysoka uszkadzalo
> jego poszycie.
W pocztakach lotow szatli pogieli drzwi komory towarowej (nie wiem czy
nie w OV-99), wstawiali nowe z budowanego szatla zeby nie robic opoznien.
--
Jaroslaw "jaros" Berezowski
Ale Linux mu dziala ;)
Informacje z tego zrodla nalezy traktowac nieco ostroznie. Probuja wydlubac
to cos.
--
(STS)
Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia.
[A. Einstein]
Nie pisalem wyzej o "nieiarygodnosci", ale o ostroznosci. Informacje tam
podawane maja czesto swe zrodla w personuelu niskiego szczebla i moga nie
odzwierciedlac rzeczywistej sytuacji w 100%, aczkolwiek sa to cenne
informacje, ktore innymi drogami byc moze nie wyszlyby nigdy na forum
publiczne.
Mo�e, zanim zaczniesz panikowa�, najpierw przeczytaj �r�d�o?
http://www.nasaspaceflight.com/2009/06/window-damage-on-atlantis-threatens-six-month-delay-to-sts-129/
Tam jest napisane m. in.: "Such discussions will not take place
unless unacceptable damage is found on the pane after
the knob is finally removed.".
>
> Zdarza sie to takze przy obsludze orbitera (wahadlowca). Zdarzalo sie
> juz, ze jakies klucz czy inne narzedzie spadajac z wysoka uszkadzalo
> jego poszycie.
Wahadlowce maja jakies specjalne pole grawitacyjne powodujace spadanie
narzedzi ?
>>> Zdarza sie to takze przy obsludze orbitera (wahadlowca). Zdarzalo
>>> sie juz, ze jakies klucz czy inne narzedzie spadajac z wysoka
>>> uszkadzalo jego poszycie.
>>
>>
>> Wahadlowce maja jakies specjalne pole grawitacyjne powodujace
>> spadanie narzedzi ?
>
> Maja zwykle, opisywane wzorem Newtona.
I rozpedza owe newtonowskie pole taki np. mlotek do niebezpiecznej szybkosci
?
>>>>> Zdarza sie to takze przy obsludze orbitera (wahadlowca). Zdarzalo
>>>>> sie juz, ze jakies klucz czy inne narzedzie spadajac z wysoka
>>>>> uszkadzalo jego poszycie.
>> I rozpedza owe newtonowskie pole taki np. mlotek do niebezpiecznej
>> szybkosci ?
>
> Glownie go rozpedza pole ziemskie.
Czy Pan umie czytac ze zrozumieniem i odpowiedziec na proste pytanie ?
Ja bym prosil aby zmiast wywracac kota ogonem wyjasnil pan dokladnie co
powoduje ze narzedzia podczas lotu orbitalnego potrafia "spadac z wysoka"
na wahadlowiec.
Prosze czytac ze zrozumieniem - czy gdzies napisano, ze "w czasie lotu
orbitalnego"?
Czy ja cos takiego napisalem?
A napisal pan przypadkiem, ze ten orbiter ( wahadlowiec) stal na ziemi ?;-)
A jak w kosmosie mogl klucz spasc z wysoka i to jeszcze podczas obslugi
orbitera?
Kto w kosmosie obsluguje orbiter?
Na grupie sci* obowiazuje pewne minimum wiedzy OGOLNEJ koniecznej do
zadawania pytan.
Nie to żebym stawał po stronie STSa, bo też sie z nim użeram, ale...
> Zdarza sie to takze przy obsludze orbitera (wahadlowca). Zdarzalo sie
> juz, ze jakies klucz czy inne narzedzie spadajac z wysoka uszkadzalo
> jego poszycie.
Czy da się spaść z wysokiej orbity? No to jak sądzisz o jakie
'spadanie z wysoka' może chodzić? ;-)
Hala montażowa, rusztowanie, a na rusztowaniu młotek. Ktoś go zaczepi butem,
a on sruuuuuu i zbije szatłowi kierunkowskaz.
--
Pozdrawiam,
Sqeeb
Orbita, ISS + STS, odgwizdali fajrant, m�otki, meselki, kielnie,
wasserwagi posk�adane. Kto� nie dopilnuje, kto� nie zauwa�y, zaczepi
butem albo pu�ci sznurek i sruuuuuu ... Wymiata wszystko na swej drodze.
A potem marnuj� czas i pieni�dze na �ledzenie i tworzenie takich stron:
I jak tu nie doszukiwa� si� jaki� anomalii grawitacyjnych? A to, �e
polecia�o ze stacji to szczeg�. Wahad�owiec przecie� by� zacumowany do
niej. :)
A mo�e gremliny im si� zal�g�y ? :)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gremlin
> Gremlin --- fikcyjny stw�r powo�any do �ycia przez legend� miejsk� w zak�adach produkuj�cych samoloty Spitfire w czasie II wojny �wiatowej w Wielkiej Brytanii. Pierwsze wzmianki o gremlinach pojawi�y si� w 1940 r. w filii Supermarine koncernu Vickers-Armstrong w Castle Bromwich po tym, jak w produkowanych samolotach zauwa�ono seri� niewyt�umaczalnych usterek. Obwiniano o nie gremliny, kt�re podejrzewano o sympatie nazistowskie lub irlandzkie (w takim razie gremlin by�by echem leprechauna).
>
> Gremliny mo�na uzna� za nowoczesn� odmian� chochlik�w. Sytuacja, w kt�rej jakie� urz�dzenie nie dzia�a, cho� powinno, jest okre�lana mianem efektu Gremlina/Gremlin�w (ang. Gremlin effect, GE).
i obszerniej:
Panie Sidor. Prosze sobie lepiej darowac tego typu blyskotliwe uwagi.
Nie ulega watpliwosci ze zjadl pan juz wszystkie rozumy lecz brakuje panu
podstawowej rzeczy jaka jest umiejetnosc prowadzenie najprostszej dyskusji.
Dziesiatki razy bylo to zdaje sie panu uswiadamiane.
Nie powinien pan w takim razie udzielac sie na grupach dyskusyjnych. Prawda
?
G* prawda. Czytaj wasc, co sie pisze, a nie bede sie wkurzal, ze trzeba
elementarz i tabliczke mnozenia tlumaczyc, albo dyskutowac o tym, ze klucz
nie moze w kosmosie spasc z wysoka na wahadlowiec i to podczas jego obslugi.
Pisalem grzecznie, az do napasci na mnie:
---
"Czy Pan umie czytac ze zrozumieniem i odpowiedziec na proste pytanie ?
Ja bym prosil aby zmiast wywracac kota ogonem wyjasnil pan dokladnie co
powoduje ze narzedzia podczas lotu orbitalnego potrafia "spadac z wysoka"
na wahadlowiec. "
---
Nie dosc, ze przypisales mi slowa "podczas lotu orbitalnego", ktorych nie
napisalem, wypaczajac sens mojej wypowiedzi, to jeszcze napastliwie, ze
"odwracam kota ogonem" - a wystarczylo przeczytac tekst i ruszyc mozgownica,
ktora powinna reszte podpowiedziec, a dalej juz grzecznie i bez
napastliwosc.
A teraz spocznij i przemysl swe zycie :)
A jak sie uzerasz i o co? :) Przybliz mi :>
>
>> Zdarza sie to takze przy obsludze orbitera (wahadlowca). Zdarzalo sie
>> juz, ze jakies klucz czy inne narzedzie spadajac z wysoka uszkadzalo
>> jego poszycie.
>
> Czy da si� spa�� z wysokiej orbity? No to jak s�dzisz o jakie
> 'spadanie z wysoka' mo�e chodzi�? ;-)
>
> Hala monta�owa, rusztowanie, a na rusztowaniu m�otek. Kto� go zaczepi
> butem, a on sruuuuuu i zbije szat�owi kierunkowskaz.
Jak maturzysta to w mig rozumie, to znaczy, ze jasno i klarownie napisalem
:P
> Jak maturzysta to w mig rozumie, to znaczy, ze jasno i klarownie
> napisalem :P
Jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę, że dzisiejszy poziom edukacji
to dno ;-p
--
Pozdrawiam,
Sqeeb
> Nie dosc, ze przypisales mi slowa "podczas lotu orbitalnego", ktorych nie
> napisalem, wypaczajac sens mojej wypowiedzi, to jeszcze napastliwie, ze
> "odwracam kota ogonem" - a wystarczylo przeczytac tekst i ruszyc mozgownica,
> ktora powinna reszte podpowiedziec, a dalej juz grzecznie i bez
> napastliwosc.
Tejk it izi.
> A teraz spocznij i przemysl swe zycie :)
Dobra, daruj już mu, bo ta dyskusja do niczego nie prowadzi.
--
Pozdrawiam,
Sqeeb
No moze ... konczac liceum mat-fiz za PRL potrafilem juz liczyc kilka klas
rownan rozniczkowych i calkowac tez :)
Potem sie okazalo, ze tak "olbrzymia" wiedza :))) wyniesiona z liceum i tak
jest o kant dupy rozbic za mala, aby bez paru lat jej poglebiania na
studiach skapowac, o co chodzi w porzadnych problemach naukowych, wiec miej
cierpliwosc i chec do wiedzy posiadania - nie wszystko da sie na raz.
Choc niektorzy uwazaja, ze wystarczy liczyc tylko sprawnie procenty, a
zwlaszcza procent skladany :) a reszte mozna olac.
Doprowadzic powinna do takiego wniosku, ze nie napada sie na kogos
bezpodstawnie wciskajac do wypowiedzi slowa, ktore zmieniaja sens tej
wypowiedzi.
A jak sie juz przez przypadek napadnie nieslusznie, to istnieje piekne slowo
"przepraszam", ktore najczesciej lagodzi obyczaje i oczyszcza atmosfere z
moca preparatu reklamowanego w TV :)
Zauwaz, ze sam pytales z poczatku, jak sie do ludzi tutaj zwracac i
otrzymales odpwiedz, ze na "ty" bo dyskutuje sie tutaj argumentami a nie
pyskowkami czy na tytuly naukowe przed nazwiskiem.
Tak winno byc i niestraszne jest, aby np. profesor belewederski przyznal
racje licealiscie, gdy argumenty sa po stronie licealisty. Tak wygladac
powinna wymiana mysli, a nie inwektyw i moze uda sie taki poziom utrzymac na
p.s.k mimo, ze od kilku lat bramkuje sie Usenet przez portale WWW klasy
Gazeta Wyborcza albo Onet czy cos kolo tego.
> >> Jak maturzysta to w mig rozumie, to znaczy, ze jasno i klarownie
> >> napisalem :P
> >
> > Jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę, że dzisiejszy poziom edukacji
> > to dno ;-p
>
> No moze ... konczac liceum mat-fiz za PRL potrafilem juz liczyc kilka klas
> rownan rozniczkowych i calkowac tez :)
> Potem sie okazalo, ze tak "olbrzymia" wiedza :))) wyniesiona z liceum i tak
> jest o kant dupy rozbic za mala, aby bez paru lat jej poglebiania na
> studiach skapowac, o co chodzi w porzadnych problemach naukowych, wiec miej
> cierpliwosc i chec do wiedzy posiadania - nie wszystko da sie na raz.
>
> Choc niektorzy uwazaja, ze wystarczy liczyc tylko sprawnie procenty, a
> zwlaszcza procent skladany :) a reszte mozna olac.
Taaa... Teraz są organizowane (odpłatnie lub nie) wykłady 'mające na celu
zmniejszenie przepaści edukacyjnej między szkołą średnią a wyższą'.
Od września zaczynamy rok akademicki ;-)
--
Pozdrawiam,
Sqeeb
> Taaa... Teraz s� organizowane (odp�atnie lub nie) wyk�ady 'maj�ce na celu
> zmniejszenie przepa�ci edukacyjnej mi�dzy szko�� �redni� a wy�sz�'.
> Od wrze�nia zaczynamy rok akademicki ;-)
A na jakim kierunku?
Oszacuje, za ile pojmiesz rownania rozniczkowe :)
> Doprowadzic powinna do takiego wniosku, ze nie napada sie na kogos
> bezpodstawnie wciskajac do wypowiedzi slowa, ktore zmieniaja sens tej
> wypowiedzi.
> A jak sie juz przez przypadek napadnie nieslusznie, to istnieje piekne slowo
> "przepraszam", ktore najczesciej lagodzi obyczaje i oczyszcza atmosfere z
> moca preparatu reklamowanego w TV :)
Nie wiem czy to kwestia obyczajów czy edukacji, ale większość ludzi
nie potrafi przyznać się do błędu. Najczęściej obraca kota ogonem.
Właśnie STS... aż Cie przeszpieguję czy czasami 'nie masz racji' ;->
> Zauwaz, ze sam pytales z poczatku, jak sie do ludzi tutaj zwracac i
> otrzymales odpwiedz, ze na "ty" bo dyskutuje sie tutaj argumentami a nie
> pyskowkami czy na tytuly naukowe przed nazwiskiem.
> Tak winno byc i niestraszne jest, aby np. profesor belewederski przyznal
> racje licealiscie, gdy argumenty sa po stronie licealisty. Tak wygladac
> powinna wymiana mysli, a nie inwektyw i moze uda sie taki poziom utrzymac na
> p.s.k mimo, ze od kilku lat bramkuje sie Usenet przez portale WWW klasy
> Gazeta Wyborcza albo Onet czy cos kolo tego.
Winno być wiele rzeczy inaczej niż jest. Problem z bramkowaniem usenetu polega
na tym, że ludzie nie mają pojęcia z czym to się je. Nie chcę nikogo urazić,
ale ze swojego skromnego doświadczenia wnioskuję, że o wiele łatwiej dogadać
się z człowiekiem słabowyedukowanym na jego poziomie niż magistrem, doktorem
itp. Choć zdarzają się wyjątki od tej reguły. Kwestia przerośniętych ambicji?
Ego? Syndrom ciasnych majtek?
Chociaż z drugiej strony jaki ten świat byłby nudny jakby tak się wszyscy
szanowali...
--
Pozdrawiam,
Sqeeb
> > Taaa... Teraz są organizowane (odpłatnie lub nie) wykłady 'mające na celu
> > zmniejszenie przepaści edukacyjnej między szkołą średnią a wyższą'.
> > Od września zaczynamy rok akademicki ;-)
>
> A na jakim kierunku?
> Oszacuje, za ile pojmiesz rownania rozniczkowe :)
Jeszcze nie wiem. Jutro wyniki matur.
Fizyka lub Fizka Techniczna lub Lotnictwo i Kosmonautyka.
Poziom prawdopodobieństwa dostania się na w/w kierunek jest
odwrotnie proporcjonalny do numeru wyliczonego kierunku w zdaniu ;-]
Nie wiem jak na tym Lotnictwie, ale pewnie też jakieś wyrównawcze
zajęcią są.
--
Pozdrawiam,
Sqeeb
> Winno byďż˝ wiele rzeczy inaczej niďż˝ jest. Problem z bramkowaniem usenetu
> polega na tym, �e ludzie nie maj� poj�cia z czym to si� je. Nie chc�
> nikogo urazi�, ale ze swojego skromnego do�wiadczenia wnioskuj�, �e o
> wiele �atwiej dogada� si� z cz�owiekiem s�abowyedukowanym na jego
> poziomie ni� magistrem, doktorem itp. Cho� zdarzaj� si� wyj�tki od tej
> regu�y. Kwestia przero�ni�tych ambicji? Ego? Syndrom ciasnych majtek?
>
> Chocia� z drugiej strony jaki ten �wiat by�by nudny jakby tak si� wszyscy
> szanowali...
Problem z dogadaniem jest moim zdaniem inny. Braki w wiedzy fundamentalnej,
potrzebnej do zrozumienia zagadnienia - czyli problem "wiary" w autorytety.
O technice mozna rozmawiac na fakty: "o, ten pwiedzial, ze masa Saturna-V
wynosi tyle, a inny udowodnil w zrodlach, ze jest inaczej i po problemie"
... sa zrodla tych faktow powszechnie uznane i latwo je sprawdzic.
Gorzej zas dyskutowac, gdy roznice w poziomie wiedzy podstawoej sa duze i
dyskutuje sie problem dosc zlozony, nietrywialny matematycznie.
Na przyklad ktos powie, ze "rozwiazanie analityczne ruchu trzech cial w
ogolnosci nie istnieje". Jest to fakt od dawna znany, ale czlowiek obija sie
o niego przy okazji np. studiowania mechaniki na poziomie akademickim, bo
potrzebny jest do tego porzadny rachunek rozniczkowo-calkowy.
I jak tu komus wytlumaczyc, ze sie nie da analitycznie, jak nie ma jak
udowodnic, zeby pojal? :)))
Jak pozniej zajac sie przypadkiem bardziej szczegolnym rozpracowanym przez
Sundmana i Wanga?
Dac linka do Wiki, to sie rozpeta flejm, ze Wiki to popluczyny, sciek albo
co jeszcze gorszego ... a pisanie wzorkow skwitowac mozna, ze "delikwent
sciemnia, popisujac sie wiedza, ktorej i tak nikt nie sprawdzi" :>
Im mniej sie o czyms wie, tym w wiecej trzeba wierzyc - tyczy sie to
kazdego, wlacznie z Sir Rogerem Penrose i Sir Stephenem Hawkingiem. :)
Jak na UW, to szybko sie wdrozysz :) Za rok bedzisz wymiatac calkami :) albo
sobie fizyke odpuscisz :>
> lub Fizka Techniczna
Jeslina PW, to juz nieco mniej, ale i tak 'olimpiadek' mat-fiz pozaliczasz
niemalo w pierwszym roku :)
> lub Lotnictwo i Kosmonautyka.
A to roznie moze byc, ale raczej przez dwa pierwsze lata beda uczyc wyzszej
matematyki niezbednej do przedmiotow zawodowych, a rachunek rozniczkowy to
podstawa.
> Poziom prawdopodobie�stwa dostania si� na w/w kierunek jest
> odwrotnie proporcjonalny do numeru wyliczonego kierunku w zdaniu ;-]
Pochwal sie wiec, po fakcie :)
> Nie wiem jak na tym Lotnictwie, ale pewnie te� jakie� wyr�wnawcze
> zaj�ci� s�.
Wyrownawcze raczej wszedzie sa na dobrych politechnikach w interesie samych
politechnik :)
> > Jeszcze nie wiem. Jutro wyniki matur.
> > Fizyka
>
> Jak na UW, to szybko sie wdrozysz :) Za rok bedzisz wymiatac calkami :) albo
> sobie fizyke odpuscisz :>
>
> > lub Fizka Techniczna
>
> Jeslina PW, to juz nieco mniej, ale i tak 'olimpiadek' mat-fiz pozaliczasz
> niemalo w pierwszym roku :)
Nie podoba mi się Warszawa ;-)
Nie składałem nigdzie tam.
> > lub Lotnictwo i Kosmonautyka.
>
> A to roznie moze byc, ale raczej przez dwa pierwsze lata beda uczyc wyzszej
> matematyki niezbednej do przedmiotow zawodowych, a rachunek rozniczkowy to
> podstawa.
>
> > Poziom prawdopodobieństwa dostania się na w/w kierunek jest
> > odwrotnie proporcjonalny do numeru wyliczonego kierunku w zdaniu ;-]
>
> Pochwal sie wiec, po fakcie :)
Nie wykluczone, że jeżeli się na to lotnictwo nie dostane w tym roku,
to spróbuję też za rok ;-)
> > Nie wiem jak na tym Lotnictwie, ale pewnie też jakieś wyrównawcze
> > zajęcią są.
>
> Wyrownawcze raczej wszedzie sa na dobrych politechnikach w interesie samych
> politechnik :)
Mhm :)
--
Pozdrawiam,
Sqeeb
> Problem z dogadaniem jest moim zdaniem inny. Braki w wiedzy fundamentalnej,
> potrzebnej do zrozumienia zagadnienia - czyli problem "wiary" w autorytety.
W w/w przypadku nie było mowy o żadnej wiedzy. Czyste niezrozumienie, które
później było pogłębiane przez niechęć przyznania się do błędu. Coś jak
z dziećmi na podwórku, jak pojawi się nowy, to od razu chce zaistnieć
i nie może zrobić nic co by mu 'rispektu' zabrało wśród reszty bandy,
więc wypiera się wszystkiego nogami i rękami ;-)
> Im mniej sie o czyms wie, tym w wiecej trzeba wierzyc - tyczy sie to
> kazdego, wlacznie z Sir Rogerem Penrose i Sir Stephenem Hawkingiem. :)
Czyli jeżeli nie wiem czy jest życie po śmierci, to muszę wierzyć że
tak jest bo to wygodniejsze? A jeśli to czyste oszukiwanie samego siebie?
--
Pozdrawiam,
Sqeeb
Gdyby byla wiedza, to by wyfiltrowala sytuacje nieprawdopodobne :)
Ty nie miales z tym problemu.
>
>> Im mniej sie o czyms wie, tym w wiecej trzeba wierzyc - tyczy sie to
>> kazdego, wlacznie z Sir Rogerem Penrose i Sir Stephenem Hawkingiem. :)
>
> Czyli je�eli nie wiem czy jest �ycie po �mierci, to musz� wierzy� �e
> tak jest bo to wygodniejsze? A je�li to czyste oszukiwanie samego siebie?
Masz wybor. Mozesz nie wierzyc, ale wtedy wierzysz w zaprzeczenie :) To tez
wiara.
Problem tu przedstawiony zas tyczy sie wielu sytuacji z zycia czlowieka, gdy
nie jest sie w stanie samodzielnie powtorzyc jakiegos eksperymentu czy
procesu dowodowego i ... trzeba uwierzyc.
Osobiscie np. nigdy nie przegladalem prac Hawkinga-Penrose, w ktorych
wykazuja zjawisko "parowania" czarnych dziur ... pozostaje mi uwierzyc, ze
ich formalizm jest OK, bo sprawdzili to naukowcy biegli w te klocki siedzac
nad tym lata.
Gdybym dalej grzebal, to bym cala dluga litanie napisal, gdzie po prostu
wierze w to, ze inni ludzie nie pomylili sie, a wiec uznaje poki co ich
autorytet. :)
Sa tez przypadki takie, gdzie uwazam jakies tezy z bledne i mam na to dowody
:> ... a wtedy polemizuje z autorytetami.
> >> Problem z dogadaniem jest moim zdaniem inny. Braki w wiedzy
> >> fundamentalnej, potrzebnej do zrozumienia zagadnienia - czyli problem
> >> "wiary" w autorytety.
> >
> > W w/w przypadku nie było mowy o żadnej wiedzy. Czyste niezrozumienie,
> > które później było pogłębiane przez niechęć przyznania się do błędu. Coś
> > jak z dziećmi na podwórku, jak pojawi się nowy, to od razu chce zaistnieć
> > i nie może zrobić nic co by mu 'rispektu' zabrało wśród reszty bandy,
> > więc wypiera się wszystkiego nogami i rękami ;-)
>
> Gdyby byla wiedza, to by wyfiltrowala sytuacje nieprawdopodobne :)
> Ty nie miales z tym problemu.
Ze zrozumieniem tekstu pisanego, a nie z wiedzą ;-P
> >> Im mniej sie o czyms wie, tym w wiecej trzeba wierzyc - tyczy sie to
> >> kazdego, wlacznie z Sir Rogerem Penrose i Sir Stephenem Hawkingiem. :)
> >
> > Czyli jeżeli nie wiem czy jest życie po śmierci, to muszę wierzyć że
> > tak jest bo to wygodniejsze? A jeśli to czyste oszukiwanie samego siebie?
>
> Masz wybor. Mozesz nie wierzyc, ale wtedy wierzysz w zaprzeczenie :) To tez
> wiara.
No tak. Z punktu widzenia logiki nie da się nie wierzyć że Bóg nie istnieje.
Bo wtedy wierzymy że Boga nie ma... Genialne ;-)
> Problem tu przedstawiony zas tyczy sie wielu sytuacji z zycia czlowieka, gdy
> nie jest sie w stanie samodzielnie powtorzyc jakiegos eksperymentu czy
> procesu dowodowego i ... trzeba uwierzyc.
> Osobiscie np. nigdy nie przegladalem prac Hawkinga-Penrose, w ktorych
> wykazuja zjawisko "parowania" czarnych dziur ... pozostaje mi uwierzyc, ze
> ich formalizm jest OK, bo sprawdzili to naukowcy biegli w te klocki siedzac
> nad tym lata.
> Gdybym dalej grzebal, to bym cala dluga litanie napisal, gdzie po prostu
> wierze w to, ze inni ludzie nie pomylili sie, a wiec uznaje poki co ich
> autorytet. :)
> Sa tez przypadki takie, gdzie uwazam jakies tezy z bledne i mam na to dowody
> :> ... a wtedy polemizuje z autorytetami.
No to prawie cała(bo troche doświadczeń już sie robiło) moja wiedza
z fiz, mat, hist, geo (...) opiera się na wierzeniach...
--
Pozdrawiam,
Sqeeb
Tak na boku: w ostatnich tygodniach szlag trafił trzy nowe satelity
Made in China, łącznościowe i nawigacyjne. Taka to potęga kosmiczna.
--
Waldemar Zwierzchlejski
http://astro.zeto.czest.pl
Lacznosciowe pewnie na geostacjonarnej, a te nawigacyjne - co to za jedne?
Wszystkie trzy na GEO (łącznościowy nie jest jeszcze zidentyfikowany,
bo przecież Chińczycy sie tym nie chwalą). Nawigacyjne (Beidou, Compass)
to BD-1D i G-2.
System nawigacyjny (a raczej jego zalążek) made in China obejmuje
satelity umieszczone zarówno na GEO, jak i na orbicie zwyczajowej
dla satelitów tych systemów (NavStar, GLONASS, Galileo), tzn. i=55 st,
h=21500 km.
Informacja dotyczy wyłącznie satelitów krajowych, awarie tych, które
wynosili dla innych, to inna bajka. Źródło:
http://forum.nasaspaceflight.com/index.php?topic=5060.345
A dlaczego akurat wówczas byłoby to takie ciekawe, a tak,
to nie jest?
Moim zdaniem, to po prostu kolejny satelita oparty na busie DFH-4,
który odszedł do krainy wielkich łowów po niedługim czasie.
Po prostu kiepski wyrób, musi z chińskich części go robili :))
Jest coś takiego:
http://space.skyrocket.de/doc_sat/ch__dfh-4.htm
No to Chińczykom wyraźnie odwróciła się karta. Dzisiaj wynieśli
na orbitę 221-21135 km, 22,33 stopnia (bardzo daleką od zaplanowanej
GTO, indonezyjskiego satelitę komunikacyjnego Palapa D-1. Satelita
nie jest w stanie wejść na geostacjonarną o własnych siłach.
Ot, chińszczyzna... :)
> No to Chińczykom wyraźnie odwróciła się karta. Dzisiaj wynieśli
> na orbitę 221-21135 km, 22,33 stopnia (bardzo daleką od zaplanowanej
> GTO, indonezyjskiego satelitę komunikacyjnego Palapa D-1. Satelita
> nie jest w stanie wejść na geostacjonarną o własnych siłach.
>
> Ot, chińszczyzna... :)
To posla mu druga CZ-3B ze sprawnym gornym stopniem ;)
Ehe... Ale pojawiła się oficjalna informacja (od producenta
satelity), że są w stanie te brakujące 400 m/s dociągnąć we
własnym zakresie. Pytanie tylko, na ile wystarczy wówczas
paliwa do korekty i stabilizacji. Może lepiej będzie wziąć
odszkodowanie i wysłać zastępcę?
Jesli po takim manewrze satelita posluzy np. 5 lat, to i tak bedzie to jakis
zysk/sukces, a odszkodowanie przeciez nie jest raczej 100%.
Kiedys ktos (chyba z JPL; juz nie pomne) obliczal taka zwariowana
trajektorie, aby poprzez oblot Ksiezyca posadzic satelite na GEO ...
satelite, co nie wlazl na wlasciwa GTO. Ciekawe, czy biora taki przypadek
pod uwage i czy orbita kwalifikuje sie do takiego manewru.
Myślę, że o 5 latach nie ma mowy, to będzie raczej znacznie
krótszy okres. Ale dokładnych danych brak, zresztą trzeba
wybrać możliwie najmniej energochłonną metodę dopełznięcia
na GEO.
> Kiedys ktos (chyba z JPL; juz nie pomne) obliczal taka zwariowana
> trajektorie, aby poprzez oblot Ksiezyca posadzic satelite na GEO ...
> satelite, co nie wlazl na wlasciwa GTO. Ciekawe, czy biora taki przypadek
> pod uwage i czy orbita kwalifikuje sie do takiego manewru.
>
Nie tylko obliczali, ale nawet to zrobili:
http://solarsystem.nasa.gov/missions/profile.cfm?MCode=Asiasat&Display=ReadMore
Jednak satelita znalazł się wówczas na sporo wyższej orbicie, choć
z kolei inklinacja była znacznie większa. Ale Hughes opatentował
tę metodę, więc pewnie jeszcze trzeba by im coś odpalić, gra może
nie być warta świeczki.
>> Kiedys ktos (chyba z JPL; juz nie pomne) obliczal taka zwariowana
>> trajektorie, aby poprzez oblot Ksiezyca posadzic satelite na GEO ...
>> satelite, co nie wlazl na wlasciwa GTO. Ciekawe, czy biora taki przypadek
>> pod uwage i czy orbita kwalifikuje sie do takiego manewru.
> >
>
> Nie tylko obliczali, ale nawet to zrobili:
> http://solarsystem.nasa.gov/missions/profile.cfm?MCode=Asiasat&Display=Rea
> dMore Jednak satelita znalazł się wówczas na sporo wyższej orbicie, choć
> z kolei inklinacja była znacznie większa. Ale Hughes opatentował
> tę metodę, więc pewnie jeszcze trzeba by im coś odpalić, gra może
> nie być warta świeczki.
Napisali, ze jednak docelowo im sie udalo:
---
A second circumlunar mission began on 1 June and culminated in a
34,300-kilometer flyby of the Moon. After four more engine firings, the
satellite was finally in a 24-hour orbit by 17 June 1998, above 153ý. The
satellite, now owned by Hughes, has been renamed HGS 1.
---
Wiki tez to potwierdza: http://en.wikipedia.org/wiki/HGS-1
No bo się udało, napisałem, że (wcześniej) satelita (AsiaSat-3)
znalazł się na orbicie wyższej i o większej inklinacji, niż
obecnie Palapa-D1.
>> Kiedys ktos (chyba z JPL; juz nie pomne) obliczal taka zwariowana
>> trajektorie, aby poprzez oblot Ksiezyca posadzic satelite na GEO ...
>> satelite, co nie wlazl na wlasciwa GTO. Ciekawe, czy biora taki przypadek
>> pod uwage i czy orbita kwalifikuje sie do takiego manewru.
> ... nie mozna, wiem, ze to chore, ale ktos ma patent
> na ten pomysl.
Patent nie zabrania tylko wymaga oplaty licencyjnej jego zastosowanie.
Jak sie oplaci, to czemu nie?
No dobrze ... to teraz da sie czy nie zastosowac te patentowana metode?
To tam "wpuszczaja" juz?
Poczytaj relacje na biezaco: http://spaceflightnow.com/ ,
http://www.nasaspaceflight.com/
Masz tez na wideo NASA TV. 24/24 godziny relacje z misji kosmicznej.
> To tam "wpuszczaja" juz?
>
> Poczytaj relacje na biezaco: http://spaceflightnow.com/ ,
> http://www.nasaspaceflight.com/
> Masz tez na wideo NASA TV. 24/24 godziny relacje z misji kosmicznej.
Trzeba zeby admin zaakceptowal utworzenie nowego
profilu. Ale admina albo nie ma, albo nie sprawdza
maila albo cos. Mialem nadzieje, ze kilka osob ma
tam prawa admina i ze ktoras z nich czyta te grupe.
> Przeciez czytac mozesz. Sprawdzilem. Da sie.
Da sie, ale oni tam maja takie fajne obrazki w
zalacznikach. Ich sie ogladac nie da, jesli nie
jest sie zalogowanym. Np tu:
http://astro4u.net/yabbse/index.php?PHPSESSID=655e77eec56c1ef96ab93b2313aba760&topic=14692.425
To jest bardzo wygodne, wy�apuja najlepsze momenty.
Mo�na prosi� o konkret?
AMC-14, pisaliśmy o nim wówczas. W sumie udało się
go wypchnąć prawie na geostacjonarną, ale oczywiście
nie za bardzo użytkową, bo mocno nachyloną do równika:
January 29, 2009 -- After more than 6 months of low-thrust maneuvering,
AMC-14 has finally reached an inclined (13.1°) geosynchronous orbit at
34.8°East.
http://en.wikipedia.org/wiki/AMC-14