http://www.iftia.univ.gda.pl/~fizjks/
a w niej na dziaďż˝ "Publicystyka"
http://www.iftia.univ.gda.pl/~fizjks/publicystyka/publicystyka.html
I wlaz�em do pierwszego artyku�u od g�ry (tytu� jak w temacie)
http://www.iftia.univ.gda.pl/~fizjks/publicystyka/popular1.html
A tam na takie oto cďż˝ m.in.:
<cytat>
Reakcje odbiorc�w [na materia�y pop-sci] bywaj� r�ne. Krytyczny wobec
siebie czytelnik zdaje sobie spraw� z tego, �e mimo swoich wysi�k�w
wielu rzeczy nie rozumie lub nie jest pewny poprawno�ci tego rozumienia.
B�dzie mo�e pr�bowa� szuka� innych �r�de� wyja�nienia. Jest to
przynajmniej intelektualnie uczciwe. Gorzej jednak, gdy ksi��ka (film,
program TV) trafi do odbiorcy przekonanego o swej m�dro�ci, kt�ry
prezentowane tre�ci zrozumie po swojemu i b�dzie uwa�a�, �e wie ju�
wszystko i to wie najlepiej. Kogoďż˝ takiego nawet trudno wyprowadziďż˝ z
b��du. A ju� zupe�na kl�ska jest w�wczas, gdy trafi to w r�ce
kompletnego maniaka, kt�ry przekonany o swej genialno�ci zaczyna na
bazie zas�yszanej popularyzacji konstruowa� swoje w�asne teorie i
interpretacje. Kiedy ogarni�ty poczuciem misji zaczyna je g�osi� i
publikowa� dalej, powo�uj�c si� przy tym na wielkie nazwiska autor�w
ksi��ek popularnonaukowych. Wi�kszo�� instytut�w naukowych do�wiadczy�o
kontakt�w z takimi "geniuszami" przynosz�cymi swe elaboraty z zamiarem
ich upowszechnienia i nie przyjmuj�cymi do wiadomo�ci s��w krytyki. S�
to juďż˝ przypadki skrajne, ale tym niemniej warto odnotowaďż˝ i taki
uboczny skutek popularyzacji. Fachowa sk�din�d i kompetentnie napisana
ksi��ka popularna mo�e sta� si� po�ywk� dla r�nych paranaukowych
pomys��w. Liczne tego przyk�ady wida� zar�wno w ksi�garniach jak i w
internecie (np. na li�cie dyskusyjnej pl.misc.paranauki). Rozwijaj�ce
si� w ostatnich latach liczne ideologie z okolic tzw. New Age tak�e
cz�sto karmi� si� swoi�cie przetworzonymi teoriami wsp�czesnej nauki.
R�ni guru szermuj�cy naukow� terminologi� ubit� w dziwaczny be�kot
potrafi� znakomicie oddzia�ywa� na odpowiednio podatnych s�uchaczy. Ale
to ju� nieco inne zagadnienie zahaczaj�ce o psychologi� i socjologi� (a
mo�e i psychiatri�).
</cytat>
�wi�te s�owa Panie Profesorze. �wi�te. Na p.s.k. i p.s.f. energicznie
udziela si� kilku osobnik�w idealnie podpadaj�cych pod powy�szy opis.
My�l�, ze nie musz� m�wi� o kogo chodzi - wszyscy zapewne si� domy�l�.
Jest tylko jeden spos�b na poradzenie sobie z nimi. W stopce.
--
Pozdrawiam
Jarek Lubczy�ski
(eljot_007 at poczta dot pf dot pl)
Nie dyskutuj z debilem:
najpierw sprowadzi ciďż˝ do swojego poziomu,
a potem pokona do�wiadczeniem.
> Fachowa sk�din�d i kompetentnie napisana
> ksi��ka popularna mo�e sta� si� po�ywk� dla
> r�nych paranaukowych pomys��w.
Odkrycie na miarďż˝ Nobla! :)
Czym mniej kompetentnie napisana ksi��ka popularna tym wi�cej pola dla
po�ywki!
Czym wi�cej be�kotu i uproszcze� tym wi�cej po�ywki ...
Czym wi�cej stwierdze� podawanych "na wiar�" tym ...
Uwa�am, �e "idealna" ksi��ka popularno-naukowa daje tej po�ywki tyle
co kot nap�aka� i solidny spamer usenetowy tym si� nie nakarmi,
niestety "idealnych" ksi��ek popularnych brak a ich jako��, nie tych
idealnych tylko tych dostepnych na rynku, zwykle wo�a o pomst� wiadomo
do czego ... cho� istniej� oczywi�cie ciekawe pozycje warte polecenia
...
A.
Ciekawa wypowiedz. Z wieloma tezami bym sie nie zgodzil i sadze, ze pan
profesor bylby gleboko zaklopotany argumentacja.
Nie w tym lezy szkopul, ze popularyzacja prowadzi czesc ludzi na
manowce. Przeniesmy bowiem ten argument na grunt fizyki - czy z powodu
istnienia bomby atomowej nalezy zaprzestac uczenia szczegolnej teorii
wzglednosci do czasu, az moralnosc ludzka dojrzeje do wyeliminowania
agresji z zycia narodow? Zycze wytrwalosci w czekaniu...
Chyba nie o to chodzi, zeby zwalac wszystko na popularyzacje. Przyczyn
powodujacych, ze popularyzacja sprzyja patologii, jest bowiem wiele, od
latwych do wyeliminowania do wrecz systemowych. Reke dam sobie uciac, ze
profesorowa "szkodliwosc popularyzacji" bylaby przynajmniej rzad
wielkosci mniejsza, gdyby np. zamiast robic dzieciom metlik w glowach
nauka religii od przedszkola, zaczac od podstawowki rzetelnie uczyc
metodologii naukowej. A poniewaz madre spoleczenstwo to niekoniecznie
takie, w ktorym latwo o kariere i nad ktorym latwo panowac, trudno sie
spodziewac tu jakiegos przelomu. Mamy wiec na dzien dobry przeszkode
fundamentalna - i dziesiatki mniejszych, o ktorych nie mam czasu teraz
tu pisac.
jch
Sometimes people amuse themselves by answering them. This can get you into
various kinds of trouble. There was the gentleman with the theory of the
Universe, which he illustrated in colored pencils, while he was serving his time
at a medium security institution in Washington State. (...)
Powy�ej to tylko fragment. Jak kto� chce si� po�mia�, to ca�o�� w formie
tekstowej jest tu:
http://oyc.yale.edu/astronomy/frontiers-and-controversies-in-astrophysics/content/transcripts/transcript11.html
Strona g��wna:
http://oyc.yale.edu/astronomy/frontiers-and-controversies-in-astrophysics/content/downloads
Sďż˝ to nagrania (wideo, audio i tekst) z przedmiotu Astrophysics na uniwersytecie
Yale. Poziom akurat tego kursu jest bardzo przyst�pny, polecam
nie-profesjonalistom znudzonym programami na Discovery itp.
--
w adresie "N0$PAM" zamieďż˝ na "mkrog"
/.../
gdyby np. zamiast robic dzieciom metlik w glowach
> nauka religii od przedszkola, zaczac od podstawowki rzetelnie uczyc
> metodologii naukowej.
Czyli jak łapać granty. Przetestuj to lepiej najpierw na szczurach.
Proste pytanie: Przychodzi koleś i się pyta: kupić Sprajta czy Colę i
udziel mu odpowiedzi metoda naukową. Zanim nastawiasz przypisów padnie z
pragnienia.
--
http://nowy.tezeusz.pl/blog/smok.eustachy
http://pclinuxos.org.pl/
Teorii liczb czy zbior�w uczy sie od przedszkola, choc nie jest to
najlatwiejsza dziedzina wiedzy (w kazdym razie znam kilka mniej
wymagajacych intelektualnie). Wszystko zalezy od poziomu i sposobu
prezentacji zagadnien, drogi panie.
Fragment o szczurach pomine bardzo litosciwym milczeniem.
> Proste pytanie: Przychodzi koleA*> i siďż˝^(TM) pyta: kupiďż˝++ Sprajta czy Colďż˝^(TM) i
> udziel mu odpowiedzi metoda naukowďż˝.... Zanim nastawiasz przypisA~^(3)w padnie z
> pragnienia.
Gdyby metodologia naukowa miala cos wspolnego z polskim procesem
edukacji, prawdopodobnie wiedzialby pan cokolwiek o zakresach
stosowalnosci i nie podawal infantylnych i zupelnie pomylonych przykladow.
jch
Po naszemu (nie wszyscy na psk znaj� j�zyk Shakespeare'a a powinni ;-P):
Ka�dy �atwo mo�e sobie samego siebie przekona�, �e jest utajonym
geniuszem. Wiele ludzi wm�wi�o sobie, �e s� takimi cichymi geniuszami. I
oni wysy�aj� [do autora tekstu] emalie ;-), w kt�rych to [...] t�umacz�
dlaczego Einstein si� myli�. I dlaczego tak naprawd� ca�a nauka od
zarania dziej�w a� po dzie� dzisiejszy jest do bani. A tylko Oni, Ci
gieniusie, maj� �wi�t� racj�. I, oni m�wi�: wicie, rozumicie, tak
naprawd� nikt Einsteinowi nie wierzy� - jakby to mia�o znaczy�, �e teraz
trzeba wierzy� im, geniuszom. Cz�sto swoje m�dro�ci [dla podkre�lenia
ich wa�no�ci] wyg�aszaj� WIELKIMI LITERAMI. [tak naprawd�] jest to
rodzaj swoistej patologii.
No to jeszcze raz cytata z prof. Sikorskiego, ten smakowitszy kawa�ek:
<cytat>
Gorzej jednak, gdy ksi��ka (film, program TV) trafi do odbiorcy
przekonanego o swej m�dro�ci, kt�ry prezentowane tre�ci zrozumie po
swojemu i b�dzie uwa�a�, �e wie ju� wszystko i to wie najlepiej. Kogo�
takiego nawet trudno wyprowadzi� z b��du. A ju� zupe�na kl�ska jest
w�wczas, gdy trafi to w r�ce kompletnego maniaka, kt�ry przekonany o
swej genialno�ci zaczyna na bazie zas�yszanej popularyzacji konstruowa�
swoje w�asne teorie i interpretacje. Kiedy ogarni�ty poczuciem misji
zaczyna je g�osi� i publikowa� dalej, powo�uj�c si� przy tym na wielkie
nazwiska autor�w ksi��ek popularnonaukowych. Wi�kszo�� instytut�w
naukowych do�wiadczy�o kontakt�w z takimi "geniuszami" przynosz�cymi swe
elaboraty z zamiarem ich upowszechnienia i nie przyjmuj�cymi do
wiadomo�ci s��w krytyki. [...] Ale to ju� nieco inne zagadnienie
zahaczaj�ce o psychologi� i socjologi� (a mo�e i psychiatri�).
</cytat>
W zasadzie dok�adnie to samo :)
[...]
Chyba podobne zjawisko mozemy obserwowaďż˝ na grupie nawet obecnie w co
najmniej dw�ch w�tkach :)
--
Pozdrawiam
Jarek Lubczy�ski
(eljot_007 at poczta dot pf dot pl)
There are 10 kinds of people:
Those who understand binary and those who don't
No - jak s�dz� - nie do ko�ca taki by� sens przekazu Pana Profesora, tu
Pan sprowadziďż˝ jego tezďż˝ do skraju absurdu.
>
> Chyba nie o to chodzi, zeby zwalac wszystko na popularyzacje. Przyczyn
> powodujacych, ze popularyzacja sprzyja patologii, jest bowiem wiele, od
> latwych do wyeliminowania do wrecz systemowych. Reke dam sobie uciac, ze
> profesorowa "szkodliwosc popularyzacji" bylaby przynajmniej rzad
> wielkosci mniejsza, gdyby np. zamiast robic dzieciom metlik w glowach
> nauka religii od przedszkola, zaczac od podstawowki rzetelnie uczyc
> metodologii naukowej. [...]
Owszem tak (�ycz� wytrwa�o�ci w czekaniu ;-) na takie - sk�din�d s�uszne
- zmiany). Nie da siďż˝ ani w tym kraju (uwarunkowania, hmmmm, powiedzmy,
kulturowe) ani w �adnym innym: w spo�ecze�stwie czysto konsumpcyjnym
baga� wiedzy og�lnej jest ca�kowicie zb�dny, wr�cz przeszkadza w
zarabianiu pieni�dzy, rz�dzeniu lud�mi czy jak�e wa�nym i powa�nym
praktycznym wyborze mi�dzy Spritem a Col�, �eby daleko przyk�adu nie
szuka�. Przy takim tempie degradacji wiedzy w spo�ecze�stwach za dwa -
trzy pokolenia nauki �cis�e znowu - jak w okresie �redniowiecza - stan�
si� wiedz� zamkni�t�, dost�pn� tylko w wybranym kr�gu os�b
wtajemniczonych. I �adna popularyzacja wtedy ju� nie pomo�e.
Mimo faktycznej kontrowersyjno�ci (sam Autor podkre�la, �e stawia tez�
obrazoburcz�) artyku�u nale�y przyzna�, �e jednak Pan Profesor
zdecydowanie ma racjďż˝ przynajmniej w zacytowanym przeze mnie w
poprzednim po�cie (od s��w "Gorzej jednak, gdy...") fragmencie. Albowiem
po owocach poznacie ich...
Co chwil� czytam niemi�osierne bzdury wypisywane cho�by na p.s.k. przez
"geniuszy" bez nauk, kt�rzy zapewne przeczytali kilka akapit�w z jakich�
r�nych �r�de�, bez �adnego zrozumienia, za to po znalezieniu jakich�
urojonych zwi�zk�w przyczynowo-skutkowych mi�dzy nimi posklejali te -
sk�din�d cz�sto prawdziwe - informacje byle jak do kupy i wyg�aszaj�
jako prawdy objawione. A o tym, ze OTW umar�a to by� nawet jako�
niedawno pot�ny flejm na grupie :>. Na szcz�cie OTW nic nie wie o
swojej �mierci i nadal ma si� �wietnie, co wi�cej, jako�� specjalnie nie
wida� znacz�cej konkurencji w walce o jej byt :)
�eby by�o jasne - sam jestem tylko amatorem astro- i kosmo- co
podkre�lam na ka�dym kroku (chocia� z niez�� jak s�dz� podbudow�
teoretyczn�) ale mam skromn� nadziej� mie�ci� si� (razem z du�� liczb�
innych os�b na p.s.k.) w tym kawa�ku cytowanego tekstu:
<cytat>
Reakcje odbiorc�w [na materia�y pop-sci] bywaj� r�ne. Krytyczny wobec
siebie czytelnik zdaje sobie spraw� z tego, �e mimo swoich wysi�k�w
wielu rzeczy nie rozumie lub nie jest pewny poprawno�ci tego rozumienia.
B�dzie mo�e pr�bowa� szuka� innych �r�de� wyja�nienia. Jest to
przynajmniej intelektualnie uczciwe.
</cytat>
Heh, �eby tylko czasu mie� wi�cej na poszukiwania. R�wnie� tej wiedzy,
kt�ra przez lata odparowywa�a na skutek zaniechania :)
--
Pozdrawiam
Jarek Lubczy�ski
(eljot_007 at poczta dot pf dot pl)
There are 10 kinds of people:
Odniose sie do poruszanych watkow w sposob ciagly.
Przeniesienie pewnej drogi rozumowania w inny kontekst sluzy ocenie
rzetelnosci tego rozumowania. Jesli w jednym miejscu rozumowanie
prowadzi do akceptowalnych wnioskow, a w drugim do nieakceptowalnych,
natychmiast widac, ze powinno zostac poddane krytycznej ocenie. Profesor
postawil teze obrazoburcza, ale skrajnie przejaskrawiona.
Sam rowniez wielokrotnie otrzymywalem maile, listy, wykresy i rysunki
roznego typu maniakow, zwykle w liczbie kilku miesiecznie. Ba, mam nawet
przygotowana formulke, ktora zwykle wysylam w odpowiedzi. Rekordzista
osobiscie przyniosl mi gruba ksiazke - mam ja do dzisiaj - o... plciowym
rozmnazaniu gwiazd. Nie, nie pisal o tych z Hollywood.
Profesor zdaje sie nie rozumiec, ze tacy "zakreceni" ludzie sa
konieczni. To naturalny koszt istnienia nauki. Takich ludzi nie bedzie
tylko wtedy, gdy nie bedzie samej nauki. Sam patrze na owych "wariatow"
jak na podlegajace statystyce zjawisko fizyczne - kreatywnosc ludzkiego
mozgu jest ogromna i musi znajdowac swoje ujscie, u jednych w jeden
sposob (zostaja naukowcami), u innych w drugi (ten, ktoremu chce
zapobiec profesor). Moim zdaniem jesli wyeliminuje sie "wariatow", z
czasem nie bedzie tez samej nauki.
Poza tym ci "wariaci" pelnia calkiem niezla role popularyzacyjna.
Niekiedy naprawde trzeba sie nameczyc, aby wykazac prawdziwe bledy w ich
rozumowaniu. Istnienie zwariowanych tez pozwala takze podnosic poziom
krytycyzmu, przynajmniej u czesci osob. Profesor chce walczyc z
wiatrakami. Ja wole zatrudnic je do produkowania maki.
Problem takze nie w tym, aby wariatow eliminowac, tylko w tym, aby ich
liczebnosc utrzymywac w sensownych proporcjach w stosunku do tych,
ktorzy maja pojecie o rzetelnej metodologii naukowej.
Naturalnie nie wierze w nauczanie w podstawowkach metodologii naukowej.
Nie doczekam, nasza cywilizacja jest na to, mowiac grzecznie, za mloda,
a mowiac wprost - zbyt glupia i konsumpcyjna. Choc moze, z czasem, ktos
kiedys poslucha argumentow. Nigdy nie wiadomo, czasem nawet jedna osoba
moze zmienic bardzo wiele tam, gdzie cale masy nie widzialy zadnej
szansy. Istotne jest to, aby probowac, a nie wycofywac sie.
Jesli chodzi o tempo degradacji, czesciowo sie zgadzamy, choc moje
przewidywania sa na poczatku bardziej optymistyczne - za kilka pokolen
dopiero dojdzie do rozkwitu konsumpcji, bo potencjal wspolczesnej nauki
jest tak duzy, ze jego wykorzystanie zapewne zajmie kilkaset lat.
Bedziemy wiec przezywali "rozkwit", jak Cesarstwo Rzymskie. A potem
wszystko padnie pyskiem na twarz, jak to sie Rzymowi zdarzylo. Upadek
cywilizacji naukowo-technicznej nie jest przeciez wymyslem fantastow,
mial juz miejsce w naszej historii. Niepowetowana strata jest fakt, ze o
tym w szkolach takze nie ucza. Malo wygodne. Zwlaszcza w czasach, gdy
zwolnienie dziecka z lekcji religii w swieckiej, panstwowej szkole,
wymaga od rodzica pisemnej zgody.
W mojej opinii zjawiskiem znacznie gorszym od "wariatow" jest
spychalskie nastawienie osob wyksztalconych do problemu. Wiekszosc osob
stara sie nie reagowac i udawac, ze problemu "wariatow" nie ma. Proces
jest samonapedzajacy - coraz wiecej udaje, ze nie widzi "wariatow",
"wariaci" czuja sie coraz swobodniej, jest ich coraz wiecej, ludzi
rozsadnych - coraz mniej. Ten proces jest razaco efektywny w internecie
i widac go m.in. na tej grupie. Ale to wcale nie wina owych "wariatow",
tylko podejscia ludzi kompetentnych, naiwnej wiary "to minie" lub
wlasnie spychalstwa "przeciez ja jestem za madry i kulturalny, aby
reagowac i nie daj bog kogos wyprosic".
> Reakcje odbiorc�w [na materia^(3)y pop-sci] bywaj? r�?ne. Krytyczny wobec
> siebie czytelnik zdaje sobie sprawe^ z tego, ?e mimo swoich wysi^(3)k�w
> wielu rzeczy nie rozumie lub nie jest pewny poprawno?ci tego rozumienia.
> Be^dzie mo?e pr�bowa^(3) szuka? innych 1/4r�de^(3) wyja?nienia. Jest to
> przynajmniej intelektualnie uczciwe.
Tym bardziej nie rozumiem zastrzezen profesora. Przeciez na tym polega
nauka - na formulowaniu spekulacji, przeksztalcaniu ich w teorie,
weryfikowaniu doswiadczalnym teorii. Spekulacja jest tym samym podstawa
calego procesu naukowego poznawania swiata. Tym, co odroznia wariata od
naukowca nie jest fakt, ze jeden spekuluje a drugi nie, bo robia to
obaj. Roznica tkwi w tym, ze naukowiec jest swiadomy istnienia zakresow
stosowalnosci, koniecznosci weryfikacji doswiadczalnej itp. W
przeciwienstwie wiec do profesora uwazam, ze nalezy i trzeba dyskutowac
o zagadnieniach z frontu nauki. Nalezy mowic o spekulacjach i
przypuszczeniach. Nalezy rozwazac rozne mozliwosci, w tym nawet
nieprawdopodbne. Bo nalezy ludzi uczyc krytycznego, naukowego spojrzenia
na swiat. Popularyzacja, ktora sprowadza sie do prezentowania uznanych
faktow, jest popularyzacja WIEDZY i w mojej ocenie jej oddzialywanie
dlugofalowe jest fatalne - produkujemy ludzi, ktorzy wiedza, lecz ktorzy
nie potrafia sami krytycznie oceniac. Popularyzowac powinno sie nie
wiedze, a NAUKE - a wiec przede wszystkim jej metodologie.
jch
> Smok Eustachy wrote:
>> Czyli jak A*,apaÄ++ granty. Przetestuj to lepiej najpierw na szczurach.
>
> Teorii liczb czy zbiorów uczy sie od przedszkola, choc nie jest to
> najlatwiejsza dziedzina wiedzy (w kazdym razie znam kilka mniej
> wymagajacych intelektualnie). Wszystko zalezy od poziomu i sposobu
> prezentacji zagadnien, drogi panie.
>
Zmiękło kakao.
> Fragment o szczurach pomine bardzo litosciwym milczeniem.
>
No nie przyjęłyby zbyt życzliwie...
>> Proste pytanie: Przychodzi koleA*> i siÄ^(TM) pyta: kupiÄ++ Sprajta czy
>> ColÄ^(TM) i udziel mu odpowiedzi metoda naukowÄ.... Zanim nastawiasz
>> przypisA~^(3)w padnie z pragnienia.
>
> Gdyby metodologia naukowa miala cos wspolnego z polskim procesem
> edukacji, prawdopodobnie wiedzialby pan cokolwiek o zakresach
> stosowalnosci i nie podawal infantylnych i zupelnie pomylonych
> przykladow.
>
Czyli powoli pojmujesz, że w poważnych problemach metoda naukowa na nic.
Noooo...muszę przyznać, że jestem nieco zaskoczony taką intelektualnie
bezpruderyjną ale wyważoną i racjonalną wypowiedzią na grupie
opanowanej w dużym stopniu przez naukowych Eunuchów...
> Czyli powoli pojmujesz, A*1/4e w powaA*1/4nych problemach metoda naukowa na nic.
Jedyne co w tej rozmowie pojmuje to to, ze na grupy sci nie powinien
miec szanowny pan prawa wstepu. Nie dla psa kielbasa.
jch
Dopiero Anderson z kolegami odgadł wzór na anomalie grawitacyjne,
którego jak na ironię nie sposób wyprowadzić z teorii grawitacji
zwanej otewu. To nie jest jakaś kolejna podpucha, że oto np. udało się
przekroczyć prędkość światła, którą z kolei łatwo się zbija, bo przy
otewu są inne założenia i teoria złudzeń dalej ma sie dobrze. Przy
flyby jest kolejna sprzeczność otewu z doświadczeniem, którego wyników
nie ma szans obliczyć przy jej użyciu ani nawet przewidzieć tego
nagminnego zjawiska.
Warto przypomnieć tamten wątek:
http://tiny.pl/hqvxc
[..maso... wyznania...]
> --
> Pozdrawiam
> Jarek Lubczyński
>Noooo...musz� przyzna�, �e jestem nieco zaskoczony tak� intelektualnie
bezpruderyjn� ale wywa�on� i racjonaln� wypowiedzi� na grupie
opanowanej w du�ym stopniu przez naukowych Eunuch�w...
A to czyta�e�: "Nie w tym lezy szkopul, ze popularyzacja prowadzi czesc
ludzi na
manowce. Przeniesmy bowiem ten argument na grunt fizyki - czy z powodu
istnienia bomby atomowej nalezy zaprzestac uczenia szczegolnej teorii
wzglednosci do czasu, az moralnosc ludzka dojrzeje do wyeliminowania
agresji z zycia narodow? Zycze wytrwalosci w czekaniu."
S*
>
> Po naszemu (nie wszyscy na psk znają język Shakespeare'a a powinni ;-P):
Watpie czy ktokolwiek tu zna jezyk jakim poslugiwal sie Szekspir. Mam
fajny cytat z ksiazki, w ktorej w jezyku angielksim kolo wprowadzil do
uzycia znak "=" z poczatku nie wiedzialem po jakiemu to. Jak bede mial
chwile czasu to odszukam go i zacytuje w tym watku.
> otewu
ja znowu nie merytorycznie ze wzgledu na fizyka ale troche ze wzgledu
na jezyk polski za to. Prosilbym cie o jakies sensowne uzywanie skrotow
bo to sie ciezko czyta.
--
A ja panom ordynarnie przypomne, ze pomyliliscie watki i grupy.
Przeszkadzacie w dyskusji, ktora was przerosla.
Jesli ktos pisze, ze ogolna teoria wzglednosci jest bledna, wykazuje sie
wyjatkowa ignoracja i w ogole nie powinien udzielac sie na grupie sci.
Jest pare innych grup, w ktorych mozna gadac co slina na jezyk
przyniesie, polecam sie rozejrzec.
Poza tym nie macie panowie grama dyscypliny intelektualnej i nie
potraficie sie trzymac tematu watka. Mowiac wprost: prosze sie z tymi
kretynizmami wyniesc. Do innego watka, a najlepiej do innej grupy.
jch
Hola, hola, hola... trochę zagalopowałeśpansię :)
Zanim zaczniesz nas pouczać -wykaż się merytorycznie i zasłuż na
posłuch i autorytet.
Po prostu wytłumacz nam i podaj źródła, z których wynika, że wzór
Andersona daje się wyprowadzić z OTW.
Jeżeli nie potrafisz, to słuchaj co inni mają do powiedzenia (nie
podskakuj, siedź na doopie i przytakuj ;).
otewu to znaczy OTW, po prostu przyjąłem se założenie, że w
bezpośredniej dyskusji (przy użyciu głosu) o tej teorii nie można
przekroczyć prędkości dźwięku, stąd skrót fonetyczny ;D)
No cóż, Szczepanie, to po prostu żałosne. Są niestety tepe huje, które
uważają bombe atomową za dowód na estewu i że dzięki niej powstała.
To absurd, podobnie można by uważać ruch Ksiezyca ~wokół Ziemi za
dowód na poprawność modelu geocentrycznego. Cóś im dzwoni ale...
Pora na dobranoc bo już Xiężyc świeci.
W pewnym sensie podoba mi sie stan tej grupy. Jest taki...
perspektywiczny. Naturalnie dla mojego zawodu, nie dla grupy.
jch
Drogi panie. Gdyby mi naprawde zalezalo i nie mialbym nic innego do
roboty, doprowadzilbym te grupe do porzadku w pol roku i ponownie
mialaby cos wspolnego ze "sci". Jednak mi nie zalezy, poza tym jej stan
uwazam bardzo zlosliwie za modelowy przyklad skutkow, do jakich prowadzi
biernosc osob wyksztalconych i ich falszywe przekonanie, ze kultura to
to samo co chowanie glowy w piasek.
Prosze wiec sobie uzywac do woli, rozumiem pana potrzeby. Mialbym tylko
jedna prosbe. Nawet szczenie w dzisiejszych czasach juz wie, ze "chuj"
pisze sie tak wlasnie - przez "ch". Prosze wiec przynajmniej probowac
dorownac szczenietom.
jch
Zadna teoria nie jest b��dna. Ka�da jest s�uszna dla swoich za�o�e�.
>wykazuje sie wyjatkowa ignoracja i w ogole nie powinien udzielac sie na
>grupie sci.
�ci. jest od "science" nie od "teaching". Do uczenia wybrano (pieces to
teaching) teorie z odpowiedni� szat� matematyczn� (metody analityczne).
Sci. u�ywa metod empirycznych i numerycznych.
> Jest pare innych grup, w ktorych mozna gadac co slina na jezyk przyniesie,
> polecam sie rozejrzec.
Obecny program nauczania nie obejmuje wszystkiego bo to niemo�liwe.
Wi�kszo�� wynik�w bada� jest �ci�le tajne. Dociekliwi usi�uj� odkry� to co
od dawna wiadome ale tajne.
> Poza tym nie macie panowie grama dyscypliny intelektualnej i nie
> potraficie sie trzymac tematu watka. Mowiac wprost: prosze sie z tymi
> kretynizmami wyniesc. Do innego watka, a najlepiej do innej grupy.
" Rozwijaj�ce si� w ostatnich latach liczne ideologie z okolic tzw. New Age
tak�e
cz�sto karmi� si� swoi�cie przetworzonymi teoriami wsp�czesnej nauki"
Czy te "swoi�cie przetworzone teorie" nie powstaj� dla zmylenia konkurencji?
S*
> Prosze wiec sobie uzywac do woli, rozumiem pana potrzeby. Mialbym tylko
> jedna prosbe. Nawet szczenie w dzisiejszych czasach juz wie, ze "chuj"
> pisze sie tak wlasnie - przez "ch". Prosze wiec przynajmniej probowac
> dorownac szczenietom.
>
> jch
>
Proszę pozwolić, że nie zgodzę się z pańskim poglądem :)
Bogactwo języka jest większe niż nam się wydaje. Dopuszczalna jest
również pisownia przez "h", której przekornie używam dla określenia
twardego członka, mam nadzieję, że po tym wyjaśnieniu czuje się Pan w
pełni dowartościowanym.
Poloniści "aprobują także pisownię przez h":
http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=1816
"Etymologicznie uzasadniona jest pisownia przez ch, ale poniewa� od os�b
u�ywaj�cych tego s�owa w pi�mie trudno oczekiwa� znajomo�ci etymologii,
s�owniki (te, kt�re w og�le to s�owo odnotowa�y) aprobuj� tak�e pisowni�
przez h."
Warto czytac uzasadnienia, a jeszcze lepiej przy okazji je zrozumiec.
Jesli ma pan ochote rownac do mas idiotow, nikt tego panu nie zabrania.
Prawde mowiac nie sadze, aby to rownanie sprawialo panu jakikolwiek klopot.
I nie, nie sprawia mi satysfakcji, gdy glupota i niewiedza urasta do
normy, na dodatek akceptowanej przez srodowiska wyksztalcone. Z czyms mi
sie to kojarzy i nie zgadnie pan z czym.
Prosze sobie darowac odpowiedzi, tej wymiany zdan nie bedziemy kontynuowac.
jch
> Enes wrote:
> > No có?, Szczepanie, to po prostu ?a^(3)osne. S? niestety tepe huje, które
> > uwa?aj? bombe atomow? za dowód na estewu i ?e dzie^ki niej powsta^(3)a.
>
> Drogi panie. Gdyby mi naprawde zalezalo i nie mialbym nic innego do
> roboty, doprowadzilbym te grupe do porzadku w pol roku i ponownie
> mialaby cos wspolnego ze "sci". Jednak mi nie zalezy, poza tym jej stan
> uwazam bardzo zlosliwie za modelowy przyklad skutkow, do jakich prowadzi
> biernosc osob wyksztalconych i ich falszywe przekonanie, ze kultura to
> to samo co chowanie glowy w piasek.
>
> Prosze wiec sobie uzywac do woli, rozumiem pana potrzeby. Mialbym tylko
> jedna prosbe. Nawet szczenie w dzisiejszych czasach juz wie, ze "chuj"
> pisze sie tak wlasnie - przez "ch". Prosze wiec przynajmniej probowac
> dorownac szczenietom.
bardzo smiesznie brzmi to w ustach osoby, ktora nawet nie potrafi
poprawnie pisac skrotow oraz nie wie jak wyglada typograficzny myslnik.
--
Smiech jest przywilejem glupcow. To miedzy innymi ci, ktorzy
wypowiadajac sie o poprawnej polszczyznie pisanej zaczynaja zdania mala
litera.
Jestem pod wrazeniem, ze wie pan cos o istnieniu pauzy czy polpauzy.
Brawo, teraz juz tylko wystarczy powaznie sie zastanowic, kiedy i po co
ich uzywac na grupach dyskusyjnych. A moze przede wszystkim - jak.
Dobrze ze nie oberwalo mi sie za brak znakow diakrytycznych. Od razu mi
lepiej.
Powiem panu wprost: nie jest pan dla mnie zadnym partnerem do rozmowy.
Pana sprawnosc ortograficzna czy gramatyczna wyraznie wskazuja, ze grupy
typu "sci" powinien pan co najwyzej czytac. O aspektach merytorycznych
pana wypowiedzi w ogole nie wspomne.
Prosze sobie darowac dalsza wymiane zdan ze mna, nie bedzie reakcji.
jch
Oj, Jarosławie, oj!
A dawno temu przyganiał Kocioł Garom ?
> ...biernosc osob wyksztalconych i ich falszywe przekonanie, ze kultura to
> to samo co chowanie glowy w piasek.
Czyjeż to słowa, i któż to chce chować makowe w piasek?
Proszę bardzo, czy jesteś Pan usatysfakcjonowany takim oto
stwierdzeniem"
Nauka jest chujowa w zakresie fundamentalnym.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A oto uzasadnienie o charakterze etymologicznym:
Powszechnie wiadomo, że Wszechświat (świat makro) składa się z cząstek
i atomów (świat mikro), nie udało się znaleźć wyjątku.
Tymczasem teoretycznie, przy próbach uzgodnienia teorii kwantowych
(opisujących świat mikro) z otewu (aspirującej do teorii grawitacji) -
to wszystko się gryzie i wychodzą jeszcze większe głupoty.
Panie Jarek, po prostu nauka doszła do ściany i szuka desperackich
rozwiązań w Hawking wie ilu wymiarowych przestrzeniach (teorie strun).
Czyż kurważ nie mam prawa do konstruktywnej frustracji i własnych
poszukiwań? Nie dziw się też, Panie Jarku, że ludzie wykształceni
odwiedzający grupy "sci" zachowują milczącą aprobatę/powściągliwość.
Oni już to zrozumieli :)
Nie będę skrywał satysfakcji, że w jakimś tam, choćby małym stopniu,
jest to też moja zasługa i owoce wieloletniej pracy organicznej u
podstaw.
[...]
> Prosze sobie darowac odpowiedzi, tej wymiany zdan nie bedziemy kontynuowac.
>
> jch
>
Nie bądźmy samolubni, Jarek. Nie jesteśmy sami na tej grupie :)
Oj, panie nikt. Znowu pana cos przeroslo. Nie bede z panem rozmawial,
ale to nie znaczy, ze nie bede pokazywal panu miejsca w szeregu.
Jeszcze raz: pisze pan glupoty, uniemozliwia pan innym prowadzenie
rozmow, doprowadza pan do degradacji grupy przeznaczonej na dyskusje
naukowe. Jest pan idiota i szkodnikiem i prosze mi wierzyc, ze w
odpowiednim momencie zawsze to panu wypomne. Nie toleruje chamstwa w
internecie - podobnie jak nie toleruje jego tolerowania.
jch
Pana wypociny sa sterta glupot. W normalnych warunkach zostalby pan
wysmiany przez zgromadzonych i wprowadzony z sali przez ciecia.
Prosze uzupelnic podstawowe luki w wiedzy fizycznej.
Prosze uzupelnic podstawowe luki w zakresie netykiety - wypowiadac sie
na stosownych grupach i w stosownych watkach.
Poniewaz na razie wszystkie te - dosc proste - czynnosci sa poza pana
zasiegiem, prosze sie zwyczajnie wyniesc z tego watka, a najlepiej z tej
grupy.
jch
Enes wrote:
> On 24 Pa1/4, 13:32, jch <a...@b.com> wrote:
>> Enes wrote:
>>> Prosze^ pozwoli?, ?e nie zgodze^ sie^ z pan~skim pogl?dem :)
>>> Bogactwo je^zyka jest wie^ksze ni? nam sie^ wydaje. Dopuszczalna jest
>>> r�wnie? pisownia przez "h", kt�rej przekornie u?ywam dla okre?lenia
>>> twardego cz^(3)onka, mam nadzieje^, ?e po tym wyja?nieniu czuje sie^ Pan w
>>> pe^(3)ni dowarto?ciowanym.
>>> Poloni?ci "aprobuj? tak?e pisownie^ przez h":
>>> http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=1816
>> "Etymologicznie uzasadniona jest pisownia przez ch, ale poniewa? od os�b
>> u?ywaj?cych tego s^(3)owa w pi?mie trudno oczekiwa? znajomo?ci etymologii,
>> s^(3)owniki (te, kt�re w og�le to s^(3)owo odnotowa^(3)y) aprobuj? tak?e pisownie^
>> przez h."
>>
> Ale czytaj?c do kon~ca mamy:
> "Kto? m�g^(3)by to skomentowa? ?artobliwie, ?e u?ycie przymiotnika
> chujowy jest widocznie ?wiadectwem wy?szej kompetencji je^zykowej i
> dlatego od os�b u?ywaj?cych tego s^(3)owa w pi?mie wymaga sie^, aby zna^(3)y
> etymologie^."
> (Miros^(3)aw Ban~ko)
>
> Prosze^ bardzo, czy jeste? Pan usatysfakcjonowany takim oto
> stwierdzeniem"
>
> Nauka jest chujowa w zakresie fundamentalnym.
> ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
> A oto uzasadnienie o charakterze etymologicznym:
>
> Powszechnie wiadomo, ?e Wszech?wiat (?wiat makro) sk^(3)ada sie^ z cz?stek
> i atom�w (?wiat mikro), nie uda^(3)o sie^ znale1/4? wyj?tku.
> Tymczasem teoretycznie, przy pr�bach uzgodnienia teorii kwantowych
> (opisuj?cych ?wiat mikro) z otewu (aspiruj?cej do teorii grawitacji) -
> to wszystko sie^ gryzie i wychodz? jeszcze wie^ksze g^(3)upoty.
>
> Panie Jarek, po prostu nauka dosz^(3)a do ?ciany i szuka desperackich
> rozwi?zan~ w Hawking wie ilu wymiarowych przestrzeniach (teorie strun).
>
> Czy? kurwa? nie mam prawa do konstruktywnej frustracji i w^(3)asnych
> poszukiwan~? Nie dziw sie^ te?, Panie Jarku, ?e ludzie wykszta^(3)ceni
> odwiedzaj?cy grupy "sci" zachowuj? milcz?c? aprobate^/pow?ci?gliwo??.
> Oni ju? to zrozumieli :)
>
> Nie be^de^ skrywa^(3) satysfakcji, ?e w jakim? tam, cho?by ma^(3)ym stopniu,
> jest to te? moja zas^(3)uga i owoce wieloletniej pracy organicznej u
> podstaw.
>
> [...]
>> Prosze sobie darowac odpowiedzi, tej wymiany zdan nie bedziemy kontynuowac.
>>
>> jch
>>
> Nie b?d1/4my samolubni, Jarek. Nie jeste?my sami na tej grupie :)
> W pewnym sensie podoba mi sie stan tej
> grupy. Jest taki... perspektywiczny. Naturalnie
> dla mojego zawodu, nie dla grupy.
>
Czy�by� by� psychiatr� z kosmiczno-fizycznymi zainteresowaniami?
:)
Pzdr,
A.
Chciałbym nieśmiało zauważyć pańską niekonsekwencję. Otóż tu chcesz
pan ochoczo wskazywać mi miejsce w szeregu oraz wypominać idioctwo i
szkodnictwo
...a w innym miejscu polecasz pan mi abym się wyniósł z grupy.
Proszę się zdecydować, występuję tylko w jednej osobie ;D
No i więcej tolerancji poproszę ...dla tolerujących :D
[...]
> > Nauka jest chujowa w zakresie fundamentalnym.
> > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
[...]
Mam też nadzieję, iż ta sentencja na długo utkwi Ci Panie w pamięci.
Teraz już wiesz czyja jest nauka w zakresie fundamentalnym ;D
To nie moja niekonsekwencja, to panskie problemy intelektualne w
kojarzeniu faktow polaczane z proba wykazania sie blyskotliwoscia.
Prosze zaufac ocenie zawodowca - efekt tej ostatniej jest marny, niech
pan da sobie spokoj.
Prosze nie przeszkadzac innym w prowadzeniu rozmow, ktore nawiazuja do
tematu watka i grupy.
jch
A do poduszki może by tak cóś z Hakinga?
Jakaś krótka historia teorii wszystkiego,
mocopedna, nie przerywająca snu o potedze...
Drogi panie.
Nie przypominam sobie, abym sie panu kiedykolwiek przedstawial. Fakt, ze
na tej grupie zapadlem w pamiec paru osobom z dobrym samopoczuciem, jest
dla mnie oczywisty, wiec po co ta infantylna popisowa? Nie krepuje mnie
to, ze wie pan, kim jestem, krepuje mnie fakt, ze nie przypominam sobie,
abym upowaznial pana kiedykolwiek do odzywania sie do mnie per ty lub do
szczeniackich jowializmow.
Przestan sie czlowieku kompromitowac i wynies sie tam, gdzie nie
bedziesz przeszkadzal innym. W internecie naprawde jest sporo miejsc dla
sfrustrowanych idiotow. Jedynym skutkiem panskiej dzialalnosci na grupie
jest uniemozliwianie dyskusji zwiazanych z tematem grupy. To zwykle
chamstwo.
jch
> Prosze nie przeszkadzac innym w prowadzeniu rozmow, ktore nawiazuja do
> tematu watka i grupy.
>
> jch
>
Na razie sami dyskutujemy, jak komuś jeszcze przeszkadzam, to chętnie
przestanę, jeżeli doczekam się merytorycznej odpowiedzi, o którą
proszę bezskutecznie (bezradność otewu przy anomaliach
grawitacyjnych).
Nie mam problemow z fizyka. Znam jej ograniczenia i niedoskonalosci, w
tym takie, o ktorych sie panu nie snilo. Wiekszosc fizykow zna je
perfekcyjnie. Nie jest pan w tym zakresie nijak oryginalny, jedynie
naiwnie glupi.
Jesli zas chce pan propagowac nowa wiare, prosze rozwazyc zalozenie
kosciola. W tym kraju to naprawde dzialalnosc perspektywiczna. I ile
zwolnien podatkowych. Jesli zdobedzie pan dostatecznie duzo zwolennikow,
moze i pana wypocin beda nauczac potem w przedszkolach zamiast
metodologii naukowej?
Prosze to przemyslec. Dokladnie. Dlugo. I przede wszystkim - w ciszy.
jch
Daj juz Pan spokój, wyluzuj i spuść parę, ok?
Widzę, że nie doczekam się żadnych merytorycznych argumentów a co
najwyżej bezmyślnych sloganów. Kontynuowanie pyskówki nie ma większego
sensu.
Mimo wszystko dziękuję za konfrontację poglądów i pozdrawiam z
szacunkiem.
U�ytkownik "jch" <a...@b.com> napisa� w wiadomo�ci
news:hbtbmv$cjo$1...@news.onet.pl...
>
> Gdyby mi naprawde zalezalo i nie mialbym nic innego do roboty,
> doprowadzilbym te grupe do porzadku w pol roku
Jak?
Pozdrawiam,
Jakub Wr�blewski
> Smok Eustachy wrote:
>> Pora na dobranoc bo juA*1/4 XiÄ^(TM)A*1/4yc A*>wieci.
>
> W pewnym sensie podoba mi sie stan tej grupy. Jest taki...
> perspektywiczny. Naturalnie dla mojego zawodu, nie dla grupy.
>
Wyprowadź se kodowanie na prostą.
> "jch" wrote...
>
>> W pewnym sensie podoba mi sie stan tej grupy. Jest taki...
>> perspektywiczny. Naturalnie dla mojego zawodu, nie dla grupy.
>>
> Czyżbyś był psychiatrą z kosmiczno-fizycznymi zainteresowaniami? :)
> Pzdr,
Raczej pacjentem...
Bzdura anonimku. OTW zosta�a sprawdzona w obszarach od b��d�w odleg�ych
o par� rz�d�w wielko�ci.
>
> Dopiero Anderson z kolegami odgad� wz�r na anomalie grawitacyjne,
> kt�rego jak na ironi� nie spos�b wyprowadzi� z teorii grawitacji
> zwanej otewu. To nie jest jaka� kolejna podpucha, �e oto np. uda�o si�
> przekroczy� pr�dko�� �wiat�a, kt�r� z kolei �atwo si� zbija, bo przy
> otewu s� inne za�o�enia i teoria z�udze� dalej ma sie dobrze. Przy
> flyby jest kolejna sprzeczno�� otewu z do�wiadczeniem, kt�rego wynik�w
> nie ma szans obliczy� przy jej u�yciu ani nawet przewidzie� tego
> nagminnego zjawiska.
Miiu, nie rozumiesz (jak zwykle) o czym jest tam mowa.
>
> Warto przypomnie� tamten w�tek:
> http://tiny.pl/hqvxc
Nie warto.
\SK
--
"Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang
--
http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
C�, anonimie, to po porsostu �a�one. Pozim (nie)zrozumienia teskstu
pisanego i�cie pora�aj�cy. W przypadku obu pan�w "specjalist�w od
nonsnesu"...
Czy Ty czasem, curva, nie cierpisz na jakąś przypadłość umysłową, nie
za dużo tej kaszany i to już tylko w dwóch zdaniach, Sebastianie ???
Ale niech Ci będzie Sebastian, masz jeszcze szansę merytorycznej
wypowiedzi nt. bomby atomowej jako dowodu potwierdzającego poprawność
estewu.
Jak nie ma nic merytorycznie do powiedzenia, to niech nie pluje do
góry, bo na niego spadnie (paszoł w tajgu, w pizdu...!)
Odpowiem skr�towo ale - mam nadziej� - tre�ciwie :)
>
> Przeniesienie pewnej drogi rozumowania w inny kontekst sluzy ocenie
> rzetelnosci tego rozumowania. Jesli w jednym miejscu rozumowanie
> prowadzi do akceptowalnych wnioskow, a w drugim do nieakceptowalnych,
> natychmiast widac, ze powinno zostac poddane krytycznej ocenie. Profesor
> postawil teze obrazoburcza, ale skrajnie przejaskrawiona.
To prawda. Zreszt� nigdzie zreszt� nie napisa�em, �e zgadzam si� z
*ca�ym* esejem P.P., trafi�y do mnie tylko pewne (zacytowane) fragmenty.
I tu okaza�o si�, �e P.P. mia� racj� a wida� to po tym w jaki spos�b
niekt�re (nie wszystkie, zrozumia�y, �e to o nich, he, he) no�yce si� w
tym w�tku odezwa�y. Oczywi�cie pewna t�sknota P.P. za ponownym
stworzeniem "Indeksu dzieďż˝ zakazanych" dla gawiedzi wydaje misie mocno
przesadzona, a samo stworzenie takiego indeksu - jak s�usznie zauwa�y�
P.P. - w dzisiejszych czasach awykonalne.
>
> Sam rowniez wielokrotnie otrzymywalem maile, listy, wykresy i rysunki
> roznego typu maniakow, zwykle w liczbie kilku miesiecznie. Ba, mam nawet
> przygotowana formulke, ktora zwykle wysylam w odpowiedzi. Rekordzista
> osobiscie przyniosl mi gruba ksiazke - mam ja do dzisiaj - o... plciowym
> rozmnazaniu gwiazd. Nie, nie pisal o tych z Hollywood.
Je�eli Tfurca (przez du�e 'Tfu') nie zastrzeg� sobie praw autorskich
proponowa�bym t� ksi��k� wyda� drukiem. Sukces murowany. Tylko problem
by�by z zaklasyfikowaniem jej do w�a�ciwego dzia�u. SF? Komedie? Druga
(zawieraj�ca aspekt praktyczny pewnego medycznego przypadku) cz��
nowatorskiego podr�cznika do psychiatrii?
>
> Profesor zdaje sie nie rozumiec, ze tacy "zakreceni" ludzie sa
> konieczni. To naturalny koszt istnienia nauki. Takich ludzi nie bedzie
> tylko wtedy, gdy nie bedzie samej nauki. Sam patrze na owych "wariatow"
> jak na podlegajace statystyce zjawisko fizyczne - kreatywnosc ludzkiego
> mozgu jest ogromna i musi znajdowac swoje ujscie, u jednych w jeden
> sposob (zostaja naukowcami), u innych w drugi (ten, ktoremu chce
> zapobiec profesor). Moim zdaniem jesli wyeliminuje sie "wariatow", z
> czasem nie bedzie tez samej nauki.
Jestem za a nawet przeciw ;-). *Tak*, tacy wariaci sďż˝ koniecznym
elementem nauki. W sensie: istnienie wariat�w - czy maniak�w - jest jej
ubocznym produktem, kt�ry musia� si� na jakim� etapie rozwoju nauki
pojawi�. *Nie*, nie ma szans, na szcz�cie wariat�w wyeliminowa� si� nie
da, natura nie znosi pr�ni. W miejsce jednych natychmiast pojawi� si�
inni, zatem nauka mo�e spa� spokojnie :)
>
> Poza tym ci "wariaci" pelnia calkiem niezla role popularyzacyjna.
> Niekiedy naprawde trzeba sie nameczyc, aby wykazac prawdziwe bledy w ich
> rozumowaniu. Istnienie zwariowanych tez pozwala takze podnosic poziom
> krytycyzmu, przynajmniej u czesci osob. Profesor chce walczyc z
> wiatrakami. Ja wole zatrudnic je do produkowania maki.
Prawda, trudno wykazywa� b��dy w ich rozumowaniu a zw�aszcza zachowa�
przy tym nale�yt� cierpliwo��. Bo gdy� albowiem ich (maniak�w) zdolno�ci
do p�odzenia nieprawdopodobnych bzdur wydaj� si� by� nieograniczone,
podobnie jak odporno�� na logiczne my�lenie. Gorzej, gdy ze strony
nawiedzonych pojawiajďż˝ siďż˝ inwektywy zgodnie z zasadďż˝ "jak siďż˝ nie ma
si�y argument�w to u�ywa si� argumentu si�y". Cytowa� nie b�d�, bo nie
warto uwiecznia�. Wtedy ko�czy si� dyskusja a zaczyna pysk�wka (obok w
tym w�tku). Walka z nawiedzonymi to walka z wiatrakami, kompletnie
beznadziejna. Chocia� mnie kiedy� uda�o si� pewn� z za�o�enia mocno
bredz�c� osob� (twierdz� nawet, �e inteligentn� inaczej) przekona�
(chyba...) do mojego zdania. Tylko w jednym przypadku na tysi�c
wyg�aszanych przez Ni� andron�w, w dodatku wymaga�o to kilkunastu++
post�w z mojej strony. Szkoda si�y i czasu. Przynajmniej je�eli chodzi o
mnie. Zw�aszcza, �e na brak pracy (kt�r� lubi� i ceni�) na ca�e
szcz�cie nie narzekam :).
>
> Problem takze nie w tym, aby wariatow eliminowac, tylko w tym, aby ich
> liczebnosc utrzymywac w sensownych proporcjach w stosunku do tych,
> ktorzy maja pojecie o rzetelnej metodologii naukowej.
Problem w tym, �e maniacy - przynajmniej ci mi znani - bardzo skutecznie
i solidarnie zag�uszaj� odg�osy zdrowego rozs�dku. I - co wi�cej -
wygl�da na to, �e maj� mn�stwo wolnego czasu na wyg�aszanie g�upot swych
przeogromnych....
G�ow� muru nie przebijesz, jak mawia znane polskie przys�owie. Zw�aszcza
gdy podatno�� interlokutora na wiedz� jest niemal zerowa a odporno�� na
argumenty - odwrotnie do tej�e proporcjonalna.
>
> Naturalnie nie wierze w nauczanie w podstawowkach metodologii naukowej.
> Nie doczekam, nasza cywilizacja jest na to, mowiac grzecznie, za mloda,
> a mowiac wprost - zbyt glupia i konsumpcyjna. Choc moze, z czasem, ktos
> kiedys poslucha argumentow. Nigdy nie wiadomo, czasem nawet jedna osoba
> moze zmienic bardzo wiele tam, gdzie cale masy nie widzialy zadnej
> szansy. Istotne jest to, aby probowac, a nie wycofywac sie.
Wi�c �ycz� (szczerze, naprawd�) Panu powodzenia cho�by w uporz�dkowaniu
p.s.k. tak, by ta grupa sta�a si� lepsza ni� jest ku po�ytkowi og�lnemu.
Mo�e Pan to zrobi� (zgodnie z Pana deklaracjami) w p� roku wi�c
zapraszam do dzie�a! "Istotne jest to, aby pr�bowa�, nie wycofywa� si�".
Nieprawdaďż˝?
>
> Jesli chodzi o tempo degradacji, czesciowo sie zgadzamy, choc moje
> przewidywania sa na poczatku bardziej optymistyczne - za kilka pokolen
> dopiero dojdzie do rozkwitu konsumpcji, bo potencjal wspolczesnej nauki
> jest tak duzy, ze jego wykorzystanie zapewne zajmie kilkaset lat.
Nie dojdzie. Niepohamowanemu rozkwitowi konsumpcji przeszkodzďż˝
ograniczone zasoby d�br naturalnych r�nej ma�ci. I nie, nie chodzi mi
tu o rop�, gaz ziemny czy w�giel, a przynajmniej nie tylko. Alternatyw�
by�oby pozyskiwanie surowc�w z US (np. na skutek przemys�owej
eksploracji planetoid) ale obserwowanie obecnego "burzliwego" rozwoju
kosmonautyki sk�ania mnie raczej do wniosku, �e i tu nam si� nie uda.
> Bedziemy wiec przezywali "rozkwit", jak Cesarstwo Rzymskie. A potem
> wszystko padnie pyskiem na twarz, jak to sie Rzymowi zdarzylo. Upadek
> cywilizacji naukowo-technicznej nie jest przeciez wymyslem fantastow,
> mial juz miejsce w naszej historii.
Nie kojarzďż˝?
> Niepowetowana strata jest fakt, ze o
> tym w szkolach takze nie ucza. Malo wygodne.
No w�a�nie. Mnie nie uczyli albo zd��y�em zapomnie�. Prosz� zatem o
przypomnienie. Bo chyba nie chodzi Panu o mitycznďż˝ Atlantydďż˝? ;-).
Je�eli jednak tak, to o wiarygodne �r�d�a poprosz�. Najlepiej takie
nieplato�skie :)
> Zwlaszcza w czasach, gdy
> zwolnienie dziecka z lekcji religii w swieckiej, panstwowej szkole,
> wymaga od rodzica pisemnej zgody.
>
> W mojej opinii zjawiskiem znacznie gorszym od "wariatow" jest
> spychalskie nastawienie osob wyksztalconych do problemu. Wiekszosc osob
> stara sie nie reagowac i udawac, ze problemu "wariatow" nie ma. Proces
> jest samonapedzajacy - coraz wiecej udaje, ze nie widzi "wariatow",
> "wariaci" czuja sie coraz swobodniej, jest ich coraz wiecej, ludzi
> rozsadnych - coraz mniej. Ten proces jest razaco efektywny w internecie
> i widac go m.in. na tej grupie. Ale to wcale nie wina owych "wariatow",
> tylko podejscia ludzi kompetentnych, naiwnej wiary "to minie" lub
> wlasnie spychalstwa "przeciez ja jestem za madry i kulturalny, aby
> reagowac i nie daj bog kogos wyprosic".
Nie ta bajka. Wyprosi� mo�na kogo� z sali konferencyjnej. Z grup�
dyskusyjn� ju� si� nie uda (przyk�ad r�wnie� w tym w�tku). Mo�na co
najwy�ej wrzuci� delikwenta do KF'a ale b�dzie to analogi� do zamiatania
�mieci pod dywan lub/i chowania g�owy w piasek. Zostaje jeszcze
zg�oszenia cz�owieka do moderatora (ale p.s.k. moderowane nie jest, na
szcz�cie) lub do abuse. Tylko �e nawiedzony wyrzucony oknem drzwiami
wlizie a nawet mo�e odwrotnie.
Jest jednak alternatywa. "Uprasza siďż˝ o niekarmienie trolli". To, jak
s�dz�, cz�sto dzia�a lepiej ni� logiczne argumenty skierowane do os�b
alogicznych do szpiku ko�ci. Chocia� faktycznie brak reakcji mo�e
utwierdzi� bredz�cego w jego 'nieomylno�ci'. (o)B��dne ko�o...
>
>> Reakcje odbiorc�w [na materia^(3)y pop-sci] bywaj? r�?ne. Krytyczny
>> wobec siebie czytelnik zdaje sobie sprawe^ z tego, ?e mimo swoich
>> wysi^(3)k�w wielu rzeczy nie rozumie lub nie jest pewny poprawno?ci
>> tego rozumienia. Be^dzie mo?e pr�bowa^(3) szuka? innych 1/4r�de^(3)
>> wyja?nienia. Jest to przynajmniej intelektualnie uczciwe.
>
> Tym bardziej nie rozumiem zastrzezen profesora. Przeciez na tym polega
> nauka - na formulowaniu spekulacji, przeksztalcaniu ich w teorie,
> weryfikowaniu doswiadczalnym teorii. Spekulacja jest tym samym podstawa
> calego procesu naukowego poznawania swiata. Tym, co odroznia wariata od
> naukowca nie jest fakt, ze jeden spekuluje a drugi nie, bo robia to
> obaj. Roznica tkwi w tym, ze naukowiec jest swiadomy istnienia zakresow
> stosowalnosci, koniecznosci weryfikacji doswiadczalnej itp.
Tak na 120% ;-) , ale...
> W
> przeciwienstwie wiec do profesora uwazam, ze nalezy i trzeba dyskutowac
> o zagadnieniach z frontu nauki. Nalezy mowic o spekulacjach i
> przypuszczeniach. Nalezy rozwazac rozne mozliwosci, w tym nawet
> nieprawdopodbne.
Czy podj�� si� Pan rzeczowej dyskusji z autorem dzie�a o p�ciowym
rozmna�aniu gwiazd? Tych niehollywoodzkich oczywi�cie? :). I czy uda�o
si� Panu przekona� tego� autora, �e jednak niekoniecznie ma on racj�?
Tak, nale�y dyskutowa� o zagadnieniach z frontu nauki, bo taka dyskusja
pozwala na przesuwanie linii tego frontu w kierunku pog��bionej wiedzy.
(...ale) Problem, �e z lud�mi, kt�rzy nie my�l� tylko "wiedz�" (a prawd�
g�osz� tyle� bzdurn� co objawion�) o rzeczow� dyskusj� trudno. Co wida�
ju� nawet w tym w�tku, nieco obok. Widzi Pan to doskonale, odno�nik�w
zatem zamieszcza� nie b�d�. Sam podejmuj� dyskusj� z 'nawiedzonymi'
wy��cznie dla rozrywki, bez wiary w osi�gni�cie jakiegokolwiek
pozytywnego rezultatu (poza podniesieniem poziomu w�asnego ego
oczywi�cie :D ). Zapewne za chwil� spr�buj� jeszcze raz, zobaczymy, co z
tego wyniknie :)
--
Pozdrawiam
Jarek Lubczy�ski
(eljot_007 at poczta dot pf dot pl)
There are 10 kinds of people:
Those who understand binary and those who don't
To akurat �wi�ta prawda, ale w dok�adnie odwrotnym znaczeniu, ni� Ty
sobie to wyobra�asz ;-P. I na Twoim miejscu raczej bym niespecjalnie
g�o�no bym powy�sze podkre�la�, no chyba �e wtedy, gdy patrzysz w
lustro. Sta� sobie przed nim w odleg�o�ci ok. 20-25 cm, powtarzaj sobie
t� swoj� m�dro�� g�o�no, powoli i du�ymi literami i po ka�dym zdaniu
wykonuj energiczny sk�on do przodu. Ta terapia cz�sto powtarzana mo�e w
ko�cu oka�e si� skuteczna :>
> Rzeczywisto�� sobie a otewu
> sobie, nikomu nie uda�o si� wyja�ni� anomalii flyby przy u�yciu tzw.
> teorii grawitacji,
OTW to Og�lna Teoria Wzgl�dno�ci a nie Og�lna Teoria Wszystkiego. Chyba
ju� wspomina�em kiedy�. OTW r�wnie� nie wyja�ni np. efektu Jarkowskiego
(kt�ry te� zmienia pr�dko�� orbitaln�), bo nie musi, albowiem to nie ta
bajka.
> chocia� �eruje ona w�a�nie w takich bliskich b��dom
> pomiarowym obszarach.
Nie. Jak zawsze mijasz si� z prawd� o lata �wietlne. OTW zosta�a
wielokrotnie zweryfikowana i p�ki co nie przeprowadzonego �adnego
eksperymentu lub/i pomiaru, kt�ry by *zaprzecza�* jej poprawno�ci w tym
zakresie, w kt�rym mo�e by� zastosowana. �ADNEGO.
>
> Dopiero Anderson z kolegami odgad� wz�r na anomalie grawitacyjne,
Jakby� wykaza� minimum zdrowego rozs�dku i odrobin� logicznego my�lenia
(dawno straci�em nadziej�, �e si� doczekam) to zamiast rzuca� si� jako
ten s�p na padlin� na problem, kt�rego r�wnie� zapewne w najmniejszym
stopniu nie zrozumia�e�, pogrzeba�by� nieco g��biej. Wujek Google
pomocny jest bardzo. I dowiedzia�by� si� wtedy, �e Anderson NICZEGO NIE
ODGAD�. On po prostu patrz�c w tabel� z pomiarami a nast�pnie w sufit
wyssa� z niego pewien (faktycznie niezwykle elegancki) wz�r, do kt�rego
z grubsza pasuj� flyby anomalies (f.a.). Wz�r jest czysto empiryczny,
fenomenologiczny i r�wnie dobrze mo�e by� tylko fatamorgan�,
zaobserwowanym przypadkowo mira�em na pustyni. I niczego nie wyja�nia -
po prostu zaobserwowane efekty dziwnym trafem nie�le do niego pasuj�.
Zreszt� wynika to zar�wno z wiki:
<cytat �r�d�o="[1]" podkre�lenie="moje">
Empirical equation for flyby anomaly velocity change was *proposed* by
J.D. Anderson and al.
</cytat>
Jak i z oryginalnych �r�de� na ArXiv'ie [2][3] (pewno nie zada�e� sobie
trudu by do nich dotrzeďż˝, zajrzeďż˝ i przeczytaďż˝ ze zrozumieniem, bo
inaczej nie wygadywa�by� g�upot, jak zwykle zreszt�). Sam Anderson "z
kolegami" szczerze przyznaj�, �e nie maj� zielonego poj�cia dlaczego �w
wz�r "dzia�a" i czy w og�le:
<cytat �r�d�o="[2]">
The mass distribution of Earth, and the dynamics of flybys are
supposedly well known, yet the transfer of energy remains puzzling. Is
there at least some phenomenological pattern to the anomalies? Indeed, a
phenomenological formula exists that, *perhaps* *fortuitously*, fits the
anomalies at least for those spacecraft whose altitudes were below
2000km [...] But in any case, a *phenomenological* *is* *not* *an*
*explanation*. What is the speed of light doing there? How does the
declination produce a physical effect?
</cytat>
Zrozumia�e�, czy mam przet�umaczy� na polski?
> kt�rego jak na ironi� nie spos�b wyprowadzi� z teorii grawitacji
> zwanej otewu.
Bo nie ma takiego obowi�zku ani takiej potrzeby. Wystarczy�o mi 5 minut
wsp�pracy z Wujkiem G., �eby zorientowa� si�, �e pr�buje si� wyja�nia�
f.a. na kilka sposob�w, np. przy pomocy ciemnej materii (kt�rej nb nie
lubi�, ale to ju� m�j problem ;-) ). Na przyk�ad wracaj�c do �r�de�ka [2]:
<cytat �r�d�o="[2]">
Several physicists have proposed explanations of the Earth flyby
anomalies. The least revolutionary invokes dark matter bound to Earth.
Others include modifications of special relativity, of general
relativity, or of the notion of inertia; a light speed anomaly; or an
anisotropy in the gravitational field; all of those, of course, deny
concepts that have been well tested. And none of them have made
comprehensive, precise predictions of Earth flybye effcts. For now the
anomalous energy changes observed in Earth flybys remain a puzzle. Are
they the result of imperfect understandings of conventional physics and
experimental systems, or are they the harbingers of exciting new physics?
</cytat>
Zagadka, kt�ra mo�e, ale nie musi oznacza� rewolucji w fizyce.
Wyja�nienie mo�e le�e� w niezrozumieniu pewnych nieoczekiwanych aspekt�w
dobrze znanych teorii fizycznych. W [3] Anderson podkre�la - na temat
czterech odkrytych zjawisk anomalnych - �e:
<cytat �r�d�o="[3]">
It is prudent to suspect that all four anomalies have mundane
explanations, or that one or more anomalies are a result of systematic
error. Yet they might eventually be explained by new physics. For
example, as lightly modified theory of gravitation is not ruled out,
perhaps analogous to Einstein's 1916 explanation for the excess
precession of Mercury's perihelion.
</cytat>
Po naszemu: Rozs�dnym jest przyj�� za�o�enie, �e wszystkie cztery
anomalie maj� ca�kiem przyziemne wyja�nienie lub przynajmniej jedna z
nich jest wynikiem b��d�w systematycznych [pomiar�w]. Lub mog� by�
ewentualnie wyja�nione przez nowe teorie fizyczne. Na przyk�ad nie mo�na
wykluczyďż˝ *niewielkiej* *modyfikacji* teorii grawitacji [...].
Sam Anderson wskazuje, �e teoria grawitacji powinna ewentualnie ulec co
najwy�ej lekkiej modyfikacji. Zreszt� takie pr�by si� czyni (np. MOND
[4], MOG [5]). Nie oznacza to, �e OTW padnie, po prostu zostanie
rozszerzona i tyle.
Aha, te 4 anomalne zjawiska opisane w [3] to:
1. Dodatkowa zmiana pr�dko�ci przy asy�cie grawitacyjnej
2. Zwi�kszanie si� AU w tempie 15cm/a
3. Anomalie w trajektorii sond Pionier 10 i 11
4. Zwi�kszanie si� mimo�rodu orbity Ksi�yca.
O 2) i 4) do tej pory nie wiedzia�em. Efekt 2) zosta� ponadto
odnaleziony poprzez bardzo po�rednie obliczenia, wi�c jego realne
istnienie jest mocno niepewne.
> To nie jest jaka� kolejna podpucha, �e oto np. uda�o si�
> przekroczy� pr�dko�� �wiat�a, kt�r� z kolei �atwo si� zbija, bo przy
> otewu s� inne za�o�enia i teoria z�udze� dalej ma sie dobrze. Przy
> flyby jest kolejna sprzeczno�� otewu z do�wiadczeniem, kt�rego wynik�w
> nie ma szans obliczy� przy jej u�yciu ani nawet przewidzie� tego
> nagminnego zjawiska.
>
Te swoje erystyczne popisy mo�esz sobie darowa�. Na mnie nie dzia�aj� w
najmniejszym stopniu.
To akurat �wi�ta prawda, ale w dok�adnie odwrotnym znaczeniu, ni� Ty
sobie to wyobra�asz ;-P . I na Twoim miejscu raczej bym niespecjalnie
g�o�no bym powy�sze podkre�la�, no chyba �e wtedy, gdy patrzysz w
lustro. Sta� sobie przed nim w odleg�o�ci ok. 30-35 cm, powtarzaj sobie
>
> Warto przypomnie� tamten w�tek:
> http://tiny.pl/hqvxc
I natychmiast o nim zapomnieďż˝
No i w pierwszej wersji zapomnia�em o podaniu �r�de�ek:
[1] http://en.wikipedia.org/wiki/Flyby_anomaly
[2] http://arxiv.org/abs/0910.1321v1
[3] http://arxiv.org/abs/0907.2469v2
[4a] http://en.wikipedia.org/wiki/MOND
[4b] http://pl.wikipedia.org/wiki/Zmodyfikowana_dynamika_Newtonowska
[5] http://en.wikipedia.org/wiki/MOG_theory
Autouzupe�nienie:
>
> [...]
> Bo nie ma takiego obowi�zku ani takiej potrzeby. Wystarczy�o mi 5 minut
> wsp�pracy z Wujkiem G., �eby zorientowa� si�, �e pr�buje si� wyja�nia�
> [...] przy pomocy ciemnej materii (kt�rej nb nie
> lubi�, ale to ju� m�j problem ;-) [...]
>
Oczywista pomy�ka. Nieprawd� jest, �e nie lubi� c.m., bo nie mog� "nie
lubiďż˝" czegoďż˝, co - mam nadziejďż˝ - nie istnieje :-D. Jak tylko pojawiďż˝
siďż˝ bezsporne dowody na istnienie c.m., np. wyprodukowane zostanďż˝ jakieďż˝
ciemnomateryjne a mo�e nawet ciemnomaterialne cz�stki w LHC, kt�rego nb
zdaje si� w�a�nie znowu uruchomiono, to polubi� c.m. na pewno chocia�
r�wnie� z du�ym �alem :-)
Oczywi�cie wzmianka o j�zyku Szekspira alegori� jeno by�a :)
> On Fri, 23 Oct 2009 08:29:35 +0200
> Jaros�aw Lubczy�ski <gu...@who.com.pl> wrote:
>
>>
>> Po naszemu (nie wszyscy na psk znaj� j�zyk Shakespeare'a a powinni ;-P):
>
> Watpie czy ktokolwiek tu zna jezyk jakim poslugiwal sie Szekspir. Mam
To be, or not to be, that is the question,
Whether 'tis nobler in the minde to suffer
The slings and arrowes of outragious fortune,
Or to take Armes against a sea of troubles,
And by opposing, end them, (etc...)
Mo�na si� przyzwyczai� 8-)
MJ
Pi�eeekne :)
> Michal <natural-b...@dontmailme.com> writes:
>>On Fri, 23 Oct 2009 08:29:35 +0200
>>Jarosław Lubczyński <gu...@who.com.pl> wrote:
>>>Po naszemu (nie wszyscy na psk znają język Shakespeare'a a powinni ;-P):
>>Watpie czy ktokolwiek tu zna jezyk jakim poslugiwal sie Szekspir. Mam
>
> To be, or not to be, that is the question,
> Whether 'tis nobler in the minde to suffer
> The slings and arrowes of outragious fortune,
> Or to take Armes against a sea of troubles,
> And by opposing, end them, (etc...)
>
> Można się przyzwyczaić 8-)
Szczególnie jak się ma pod ręką oryginał na lewej stronie,
i tłumaczenie Słomczyńskiego na prawej :)
--
mjk
Nie pisz na smie...@askar.com.pl - to pułapka
s/smieciarz/kotynski/
> Jarosław Lubczyński pisze:
> Autouzupełnienie:
>> [...] Bo nie ma takiego obowiązku ani takiej potrzeby. Wystarczyło mi
>> 5 minut współpracy z Wujkiem G., żeby zorientować się, że próbuje się
>> wyjaśniać [...] przy pomocy ciemnej materii (której nb nie lubię, ale
>> to już mój problem ;-) [...]
>
> Oczywista pomyłka. Nieprawdą jest, że nie lubię c.m., bo nie mogę "nie
> lubić" czegoś, co - mam nadzieję - nie istnieje :-D. Jak tylko pojawią
> się bezsporne dowody na istnienie c.m., np. wyprodukowane zostaną jakieś
> ciemnomateryjne a może nawet ciemnomaterialne cząstki w LHC, którego nb
> zdaje się właśnie znowu uruchomiono, to polubię c.m. na pewno chociaż
> również z dużym żalem :-)
Czy chodzi ci o ciemną energię i się przejęzyczyłeś? :)
Czy naprawdę nie wierzysz w ciemną materię? o.O
Na przykład w tą http://apod.nasa.gov/apod/ap970208.html
?
Nie, o c.m. :)
> Czy naprawdďż˝ nie wierzysz w ciemnďż˝ materiďż˝? o.O
Niespecjalnie :). Pono� (nie znam si� :-) ) wi�kszo�� efekt�w
przypisywanych c.m. da si� wyja�ni� przy pomocy MOND [1] + neutrina. No
i ostatnio odkry�em alternatyw� dla MOND czyli MOG. Niestety, zadowalam
si� s�owem pisanym, formalizm przerasta mnie o kilometry. No i teoria
zdaje si� ca�kiem �wie�a jest, pewno nie by�a jeszcze dok�adnie
testowana, przynajmniej nie tak jak MOND [2]
> Na przyk�ad w t� http://apod.nasa.gov/apod/ap970208.html
> ?
Czarne dziurki w �rodku galaktyk to insza inszo��, mnie chodzi o te 25%
masy W. co to pono� otacza wszystko dooko�a grawitacyjn� korde�k� a
nijak tego nie widaďż˝ :)
>
[1] http://www.astro.umd.edu/~ssm/mond/
[2] http://www.astro.umd.edu/~ssm/mond/mondvsDM.html
Buraczku-nieuczku, najpierw trochďż˝ kultury nabierz, to nie forum Onetu
Potem przeczytaj zacytowan� powy�ej "rozmow�" jeszcze raz. Tym razem ze
zrozumieniem. Co ma twoje pieprzenie o dowodzie STW za pomocďż˝ bomby
atomowej to stwierdzenia JCH?
\SK
--
"Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang
--
http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Aha, MOG zdaje si� jest alternatyw� zar�wno dla c.m. jak i c.e. :)
>> To be, or not to be, that is the question,
>> Whether 'tis nobler in the minde to suffer
>> The slings and arrowes of outragious fortune,
>> Or to take Armes against a sea of troubles,
>> And by opposing, end them, (etc...)
>> Mo�na si� przyzwyczai� 8-)
>
> Szczeg�lnie jak si� ma pod r�k� orygina� na lewej stronie,
> i t�umaczenie S�omczy�skiego na prawej :)
Masz takie wydanie? A po tej lewej stronie to w jakiej formie? Tak,
jak si� teraz Szekspira wydaje, czy tak jak wy�ej, ze wszystkimi 'e'
(minde, arrowes, armes) itd?
MJ
Fakt, na ciebie i podobnych tobie nieuk�w na razie nie ma rady. Tu nie
ulega w�tpliwo�ci, �e Einstein mia� 100% racji: g�upota ludzka jest
niesko�czona.
>>> Rzeczywisto�� sobie a otewu
>>> sobie, nikomu nie uda�o si� wyja�ni� anomalii flyby przy u�yciu tzw.
>>> teorii grawitacji, chocia� �eruje ona w�a�nie w takich bliskich b��dom
>>> pomiarowym obszarach.
>> Bzdura anonimku. OTW zosta�a sprawdzona w obszarach od b��d�w odleg�ych
>> o par� rz�d�w wielko�ci.
>>
> Aj waj, Kaliszewski, nie perdol, tylko poka� nam �r�d�o (o co nie mog�
> siďż˝ doprosiďż˝ nikogo) jak to otewu przewiduje anomalie "flyby" i jak
> okre�la je ilo�ciowo tak, �e nast�puje zgodno�� experymentalna "w
> obszarach od b��d�w odleg�ych o par� rz�d�w wielko�ci". Dam Ci konia z
> rzedem :D
Ch�opczyku nie wiesz o czym gadasz, a gadasz zaiste od rzeczy. Zgodno��
eksperymentalna wyst�puje w takich sprawach jak precesja Merkurego (bez
OTW b��d jest o co najmniej dwa rz�dy wielko�ci za du�y, z OTW si�
zgadza), Spowalnianie pulsacji m�odych pulsar�w, itd.
A o twoich ca�kowicie idiotycznych opowiasktach o Messengerze i Merkurym
to ponownie dyskutowac nie b�d� -- na kretynizm szkoda mi po prostyu
czasu. Ju� ci n-krotnie pokazano, �e pleciesz od rzeczy. n+1 raz nie ma
sensu, trzeba stwierdzi�, �e ma si� do czynienia z przypadkiem nieuctwa
nieuleczalnego po��czonego z powa�n� dysfukcj� logicznego my�lenia.
>>> Dopiero Anderson z kolegami odgad� wz�r na anomalie grawitacyjne,
>>> kt�rego jak na ironi� nie spos�b wyprowadzi� z teorii grawitacji
>>> zwanej otewu. To nie jest jaka� kolejna podpucha, �e oto np. uda�o si�
>>> przekroczy� pr�dko�� �wiat�a, kt�r� z kolei �atwo si� zbija, bo przy
>>> otewu s� inne za�o�enia i teoria z�udze� dalej ma sie dobrze. Przy
>>> flyby jest kolejna sprzeczno�� otewu z do�wiadczeniem, kt�rego wynik�w
>>> nie ma szans obliczy� przy jej u�yciu ani nawet przewidzie� tego
>>> nagminnego zjawiska.
>> Miiu, nie rozumiesz (jak zwykle) o czym jest tam mowa.
>>
> Zn�w perdolisz niemerytorycznie, popraw si� spr�buj merytorycznie
> Kaliszewski, albo skonsultuj z kimďż˝, ok?
Konsultacje i korepetycje polecam tobie...
Wr�� tu jak zrozumiesz o co tam chodzi.
Na rozmow� merytoryczn� trzeba sobie, dziecko zas�u�y�. Trzeba odrobi�
lekcje, zachowywaďż˝ siďż˝ kulturalnie, itd.
P.S.1. to nie forum Onetu, tu nie ma automatu wy�apuj�cego s�owa kurwa,
chuj i pierdoli� i na tej podstawie wycinaj�cego posty, nie musisz si�
wysilaďż˝
P.S.2. Uk�ad ptolemejski bardzo �adnie opisuje obserowane po�o�enia
planet. Od czas�w Newtona wiadomo jakie wzory s� poprawne i �e uk�ad
ptolemejski jest przybli�eniem tego samego typu co to, �e pi z
dok�adno�ci� do 6 cyfr po przecinku jest r�wne 355/113 i nie ma nic do
"istoty sprawy". Ale te� stosowano go du�o d�u�ej, bo z obrazuj�cych
istot� sprawy wzor�w newtonowskich ci�ko by�o to wylicza� -- ju� dla 3
ciaďż˝ nie ma analitycznego (czyli zapisywalnego w postaci wzoru
arytmetycznego) rozwi�zania, a liczenie metodami przybli�onymi jest
�mudne i �atwo o prosty b��d. Za� przybli�onych wzor�w ptolemejskich
da�o si� wylicza� w wielu przypadkach zadowalaj�co dobrze. Teraz pomy�l,
jaki zwi�zek to co tu napisa�em ma z "flyby".
P.S.3. apropos odrabiania lekcji: wiesz ju� jaka b�dzie ko�cowa cena
rzeczy kt�ra pocz�tkowo kosztowa�a 100z� potem stania�a o 20% by
nast�pnie zdro�e� o 20%?
\SK
--
"Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang
--
http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Autouzupe�nienie:
> [...] Pono� (nie znam si� :-) ) wi�kszo�� efekt�w
> przypisywanych c.m. da si� wyja�ni� przy pomocy MOND [1] + neutrina.
Pomy�ka, mea culpa. MOND niczego nie wyja�nia, tylko fenomenologicznie
dopasowuje si� do wynik�w obserwacji. Zaznaczam na wszelki wypadek, bo
zaraz zostanďż˝ zrugany :)
> Slawek Kotynski <smie...@askar.com.pl> writes:
>
>>> To be, or not to be, that is the question,
>>> Whether 'tis nobler in the minde to suffer
>>> The slings and arrowes of outragious fortune,
>>> Or to take Armes against a sea of troubles,
>>> And by opposing, end them, (etc...)
>>>Można się przyzwyczaić 8-)
>>
>>Szczególnie jak się ma pod ręką oryginał na lewej stronie,
>>i tłumaczenie Słomczyńskiego na prawej :)
>
> Masz takie wydanie? A po tej lewej stronie to w jakiej formie? Tak,
> jak się teraz Szekspira wydaje, czy tak jak wyżej, ze wszystkimi 'e'
> (minde, arrowes, armes) itd?
Było wydane chyba jakoś w latach siedemdziesiątych. Aktualnie
nie mam dostępu, bo albo jest w pudłach z przeprowadzki,
albo u brata...
Tekst archaiczny. Litery łacińskie... ;)
Niektóre słowa ciężko było rozpoznać... ale większość
daje się trawić. Jeśli nie optycznie, to fonetycznie.
> Czy chodzi ci o ciemną energię i się przejęzyczyłeś? :) Czy naprawdę nie
> wierzysz w ciemną materię? o.O Na przykład w tą
> http://apod.nasa.gov/apod/ap970208.html ?
Coz... Zajrzec do Sejmu, ciemnej materii nie brakuje. Jakze tu w nia
watpic? :)
--
Jaroslaw "jaros" Berezowski
Pewnie dalej jest stosowany bo pocz�tek ukladu jest na Ziemi i pewnie nigdy
nie b�dzie na S�o�cu.
-- ju� dla 3 cia� nie ma analitycznego (czyli zapisywalnego w postaci wzoru
> arytmetycznego) rozwi�zania, a liczenie metodami przybli�onymi jest �mudne
> i �atwo o prosty b��d.
Tu jest podstawowy problem nauki. Uwielbienie do metod ANALITYCZNYCH (czyli
zapisywalnego w postaci wzoru
arytmetycznego) doszlo do absurdu (metoda pola).
Praktyka stosuje wzory empiryczne i metody numeryczne. To te� metody
naukowe.
Ma�o kt�ry in�ynier umia� liczy� analityczne. Ka�dy potrafi� znale��
rozwiazanie wykre�lnie.
Wraca matematyka na matur�. Powinno uczy� si� wszystkiego ale wymaga� tylko
znajomo�ci metod stosowanych.
>Za� przybli�onych wzor�w ptolemejskich da�o si� wylicza� w wielu
>przypadkach zadowalaj�co dobrze.
Ale czy naukowo?
S*
> Je?eli Tfurca (przez du?e 'Tfu') nie zastrzeg^(3) sobie praw autorskich
To byl tworca profesjonalny. Zastrzegl. Ale mam te ksiazke caly czas i
niekiedy pokazuje osobom, ktorym sie wydaje, ze dostaly cos
zwariowanego. Tego dziela dlugo nic nie przebije.
> tym w?tku). Walka z nawiedzonymi to walka z wiatrakami, kompletnie
> beznadziejna.
Jedna z najskuteczniejszych metod walki jest ciagle i stale podnoszenie
poziomu dyskusji. Z czasem to przyciaga tych naprawde wyksztalconych i
inteligentnych i odstrasza tych "niedorobionych". Najgorsza zas rzecza
jest udawanie milych i uprzejmych i tlumaczenie wszystkim wszystkiego od
podstaw - powstaje w ten sposob srodowisko, w ktorym idiota zaczyna
sie dobrze czuc. Ta grupa jest modelowym przypadkiem, jak zle
oddzialywanie socjologiczne prowadzi do degradacji potencjalnie
wartosciowej grupy dyskusyjnej. Zreszta bardzo podobny mechanizm
doprowadzil do sprostaczenia mediow. Media sie nie wylecza z uwagi na
specyfike oddzialujacych na nie czynnikow, ale grupy pasjonatow w
internecie maja pewna szanse...
Podkresle: nie, nie tlumaczy sie na grupie sci wszystkim wszystkiego.
Tak, niektorym ludziom okazuje sie swa wyzszosc - naturalnie nie na
zasadzie "spadaj, bo ja jestem madrzejszy", a na zasadzie "wiem troche
wiecej od ciebie, bo spedzilem nad tym wiecej czasu i troche uwazniej
analizowalem problem, pozwol, ze jednak bede kontynuowal dyskusje na
moim, a nie na twoim poziomie". Taki mechanizm w naturalny sposob dziala
na co dzien. Zaden profesor nie wyprosi studenta mowiac mu w oczy
"jestes glupi i niedouczony", ale przeciez jest norma, ze ze studentem
(uogolniam) nie dyskutuje sie na takim samym poziomie, na jakim
dyskutuje sie ze specjalista, ktory na danym problemie zjadl zeby i
stracil lata. Tymczasem nie wiedziec czemu inteligentni ludzie w
internecie cierpia na manie bycia dobrymi przewodnikami ludzkosci.
Intencje dobre, ale z socjologii internetu nalezy sie pala z
wykrzyknikiem. Gigantycznym. To podcinanie galezi, na ktorej sie siedzi.
> Chocia? mnie kiedy? uda^(3)o sie^ pewn? z za^(3)o?enia mocno
> bredz?c? osobe^ (twierdze^ nawet, ?e inteligentn? inaczej) przekona?
> (chyba...) do mojego zdania. Tylko w jednym przypadku na tysi?c
> wyg^(3)aszanych przez Ni? andron�w, w dodatku wymaga^(3)o to kilkunastu++
> post�w z mojej strony. Szkoda si^(3)y i czasu. Przynajmniej je?eli chodzi o
> mnie. Zw^(3)aszcza, ?e na brak pracy (kt�r? lubie^ i cenie^) na ca^(3)e
> szcze^?cie nie narzekam :).
O, to wlasnie ta choroba. Nie tlumaczy sie wszystkiego wszystkim. Nie
schodzi sie do poziomu mas. Nie odgrywa sie roli dobrego wujka chetnego
do pomocy wszystkim. Dokladnie przeciwnie: stabilnie i wciaz podnosi sie
poziom merytoryczny i buduje mechanizmy socjologiczne, ktore z czasem
skutecznie czyszcza grupe. Proces dlugotrwaly, wymagajacy wiary i
wspolpracy, ale to jedna z bardzo dobrych i skutecznych metod. Na
dodatek lagodna (bo sa mniej przyjemne, za to znacznie szybsze).
> Wie^c ?ycze^ (szczerze, naprawde^) Panu powodzenia cho?by w uporz?dkowaniu
> p.s.k. tak, by ta grupa sta^(3)a sie^ lepsza ni? jest ku po?ytkowi og�lnemu.
> Mo?e Pan to zrobi? (zgodnie z Pana deklaracjami) w pďż˝^(3) roku wie^c
> zapraszam do dzie^(3)a! "Istotne jest to, aby pr�bowa?, nie wycofywa? sie^".
> Nieprawda??
P.s.k. jest dla mnie bardzo niewielka grupa odbiorcow w proporcji do
calego zbioru osob, do ktorych staram sie docierac. Poza tym nie ja tu
nabalaganilem i nie widze powodow, dla ktorych mam sprzatac. W pewien
sposob zreszta i tak to robie, chocby podejmujac dzialania majace na
celu podnoszenie poziomu swiadomosci w zakresie nauk scislych u tzw.
mas. Ja juz naprawiam te grupe, tyle ze efekty mojej pracy beda tu - w
jakims tam procenciku - widoczne za 5 czy 10 lat. Przy okazji. I pod
warunkiem, ze grupa dozyje...
>> Bedziemy wiec przezywali "rozkwit", jak Cesarstwo Rzymskie. A potem
>> wszystko padnie pyskiem na twarz, jak to sie Rzymowi zdarzylo. Upadek
>> cywilizacji naukowo-technicznej nie jest przeciez wymyslem fantastow,
>> mial juz miejsce w naszej historii.
>
> Nie kojarze^?
Prosze w wolnej chwili zapoznac sie z pracami opisujacymi nauke
cywilizacji hellenistycznej. Szokujace, do jakiego poziomu doszla i co z
niej zostalo w swiadomosci "inteligentow XXI wieku". Archimedes z
fajfusem biegajacy po ulicy, to mniej wiecej wszystko, choc za sam fakt
napisania traktatu o metodzie gosc powinien miec w kazdym miescie tej
planety zagwarantowana nazwe glownej ulicy. A funkcjonuje jako swir z
glowa w oblokach i czym innym na wierzchu. Zabawne i potwornie smutne,
ze ludzi smieszy cos, z czego smiejac sie - wychodza na glupcow.
Niestety, taka mamy swiadomosc historii rozwoju nauki... Bo latwiej w
szkolce o Jezusie niz o Archimedesie...
> Nie ta bajka. Wyprosi? mo?na kogo? z sali konferencyjnej. Z grup?
> dyskusyjn? ju? sie^ nie uda (przyk^(3)ad r�wnie? w tym w?tku). Mo?na co
> najwy?ej wrzuci? delikwenta do KF'a ale be^dzie to analogi? do zamiatania
> ?mieci pod dywan lub/i chowania g^(3)owy w piasek. Zostaje jeszcze
> zg^(3)oszenia cz^(3)owieka do moderatora (ale p.s.k. moderowane nie jest, na
> szcze^?cie) lub do abuse. Tylko ?e nawiedzony wyrzucony oknem drzwiami
> wlizie a nawet mo?e odwrotnie.
Jest wiele metod, stosowane lacznie bywaja skuteczne. Tyle ze ludzie
oczekuja reakcji od razu, a tak to sie daje tylko za pomoca prawnikow.
Na co niewielu ma ochote. Choc to tez jedna z drog.
> Czy podj?^(3) sie^ Pan rzeczowej dyskusji z autorem dzie^(3)a o p^(3)ciowym
> rozmna?aniu gwiazd? Tych niehollywoodzkich oczywi?cie? :). I czy uda^(3)o
> sie^ Panu przekona? tego? autora, ?e jednak niekoniecznie ma on racje^?
Nie popularyzuje nauki po to, aby podciagnac poziom mas. Popularyzuje -
by podciagnac poziom tych wsrod mas, ktorzy nauka moga sie
zainteresowac, ale tez moga tego nie zrobic, jesli nie beda mieli
bodzca. Idiota zas pozostanie idiota. Tyle ze jesli w tlumie 100 osob
bedzie 90 idiotow, ja dla tych 10 przygotuje fajny material
popularyzacyjny, ktory w jakims tam promilku zwiekszy szanse, ze ktos z
tej dziesiatki zdecyduje sie na nauke, a nie na przylaczenie do stada z
klapkami na forse i mentalnoscia "byle miec lepsza bryke od sasiada".
Nie zajmuje sie edukacja, od tego - w teorii - powinny byc szkoly.
jch
Moje przypieprzenie wzięło się z bredzenia JH o bombie atomowej w
kontekście nauczania estewu.
[...zakres zawieszony...]
Dobrze Sebastianie, że w przeciwieństwie do kolegów, oprócz insynuacji
i inwektyw-próbujesz (pozorujesz?) argumentować merytorycznie.
Odpowiedź zawieszam do czasu aż przyznasz się do błędu w kwestii
oczywistej i odszczekasz matactwa w tym zakresie. Chyba rozumiesz, że
dyskusja na tematy bardziej złożone nie miałaby z Tobą sensu.
>
> P.S.3. apropos odrabiania lekcji: wiesz już jaka będzie końcowa cena
> rzeczy która początkowo kosztowała 100zł potem staniała o 20% by
> następnie zdrożeć o 20%?
>
> \SK
> --
> "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang
> --http://www.tajga.org-- (some photos from my travels)
>
Na poprawnie (jednoznacznie) postawione pytanie/zadanie jest poprawna
odpowiedź: końcowa cena wynosi 0,96 początkowej ceny rzeczy (czyli 96
zł : )
A teraz przypomnij sobie jak niejednoznacznie sformułowałeś problem na
początku, jak mataczyłeś i obrażałeś przy tym dyskutanta :
"Na początku worek kartofli kosztował 100zł. Następnie ceny kartofli
spadły o 20%, po czym wzrosły o 20% procent. Ile kosztuje teraz worek
kartofli?"
posty 17-20 w wątku:
http://tiny.pl/hq3s4
Tak ci tylko powiedzieli -
samodzielnie nigdy nie rozwiązywałeś równań otw.
Nie przeprowadzano takich eksperymentów.
No, może Pound-Rebka, ale to i tak zwyczajny rezonans
+ klasyczna zasada zachowania energii.
Powielasz zasłyszane bzdury, jak każdy bierny matoł.
A relatywistyczne doswiadczenie z wyznaczaniem e/m dla elektronu?
--
(STS)
Zdrowy rozs�dek to zbi�r uprzedze� nabytych do osiemnastego roku �ycia.
[A. Einstein]
To jest stw, czyli już kompletne bzdury.
Masa/bezwładność tu nie wzrasta, po prostu siły maleją... czysta
klasyka.
Podobnie jest nawet podczas rozpędzania auta:
moc silnika stała: P = Fv = const, czyli F maleje ze wzrostem v.
Dla siły Lorentza, np. w betatronie, mamy takie coś:
F = evB * cos a, oraz z aberracji: sin a = v/c;
stąd: cos a = sqrt(1-v2/c2) = 1/gamma.
F = ma => a = F/m = evB/m * sqrt(1-v2/c2),
a w stw zapisują to sobie tak:
a = evB/[m/sqrt(1-v2/c2)] = evB/m',
masz swoją masę m' = m*gamma -
No, ale to też jest mało warte,
bo samo pole magnetyczne jest przecież źle określone -
nie pasuje do oryginalnego wzoru Ampere'a,
potwierdzonego w tysiącach eksperymentów od 200 lat.
A czy ktos twierdzi, ze wzrasta masa (spoczynkowa)?
>
> Podobnie jest nawet podczas rozp�dzania auta:
> moc silnika sta�a: P = Fv = const, czyli F maleje ze wzrostem v.
Zle zalozenie. P<>const dla samochodu spalinowego.
juz lepiej wez za model lokomotywe elektryczna. :)
No i dlaczego P=F*v w tym przypadku (P=F*ds/dt)?
:)
>
> Dla si�y Lorentza, np. w betatronie, mamy takie co�:
> F = evB * cos a, oraz z aberracji: sin a = v/c;
> st�d: cos a = sqrt(1-v2/c2) = 1/gamma.
>
> F = ma => a = F/m = evB/m * sqrt(1-v2/c2),
> a w stw zapisujďż˝ to sobie tak:
> a = evB/[m/sqrt(1-v2/c2)] = evB/m',
> masz swojďż˝ masďż˝ m' = m*gamma -
Odkrywcze ;)
>
> No, ale to te� jest ma�o warte,
> bo samo pole magnetyczne jest przecie� �le okre�lone -
> nie pasuje do oryginalnego wzoru Ampere'a,
> potwierdzonego w tysi�cach eksperyment�w od 200 lat.
A jak, gdzie nie pasuje? W jakim eksperymencie?
No i oczywiscie tez sporo eksperymentow wykonanych podluch przewidywan OTW
nie bedzie pasowac do wzorow Newtona.
--
(STS)
Kosmetyka - to nauka o kosmosie kobiety. [Karl Kraus]
>
> > To jest stw, czyli już kompletne bzdury.
> > Masa/bezwładność tu nie wzrasta, po prostu siły maleją... czysta
> > klasyka.
>
> A czy ktos twierdzi, ze wzrasta masa (spoczynkowa)?
Tak, tak - masz 6 mas, i tu ta pędzona
masa wzrasta... a ta boczna inaczej.
> > Podobnie jest nawet podczas rozpędzania auta:
> > moc silnika stała: P = Fv = const, czyli F maleje ze wzrostem v.
>
> Zle zalozenie. P<>const dla samochodu spalinowego.
> juz lepiej wez za model lokomotywe elektryczna. :)
> No i dlaczego P=F*v w tym przypadku (P=F*ds/dt)?
Mówię o silniku ze stałą mocą.
> A jak, gdzie nie pasuje? W jakim eksperymencie?
Wszędzie tam gdzie wstawiasz wzory z stw,
puls cała fizyka plazmy, fizyka jądrowa...
atomowa też, bo QM to przecież już prawie numerologia - sumy są
rozbieżne, więc do widzenia;
i oczywiście prawie cała kosmologia - gwiazdy, magnetosfery planet,
pulsary, itd.
> No i oczywiscie tez sporo eksperymentow wykonanych podluch przewidywan OTW
> nie bedzie pasowac do wzorow Newtona.
To tylko naiwne dopasowywanie cyferek.
Np. jak Shapiro zmierzył odległość do Merkurego,
z dostateczną dokładnością - np. kilku km?
Bez tego nie mógł wyliczyć opóźnienia odbitego sygnału,
z którego wynika wydłużenie drogi zaledwie o 32 km.
Dopiero potem wyliczył z tych swoich pomiarów
rekordowo dokładną odległość do Słońca: do 1km!
Zatem nie miał na wejściu odległości z dostateczną precyzją,
czyli g. zmierzył - tylko wyliczył, a potem wybrał z ton pomiarów
to co pasuje... standardowa procedura.
Podobnie z ugięciem światła na Słońcu:
zmierzono lub chociaż wyliczono wpływ 'atmosfery' Słońca?
Miara glupcow jest ich umiejetnosc wypowiadania sie z wielka pewnoscia o
tematach, o ktorych z definicji nie moga miec zadnego pojecia.
Podziwiam panska znajomosc mojego doswiadczenia zawodowego. Byl pan moim
wykladowca? Promotorem? Szefem projektu, w ktorym bralem udzial? Nie
kojarze. Moglby sie pan przedstawic?
Poniewaz znam odpowiedz, sugeruje raczej, aby przed zabraniem glosu na
grupie i zrobieniem z siebie idioty, najpierw uzupelnil pan elementarne
braki z zakresu wiedzy na temat metody naukowej.
jch
To co robisz jest nieistotne.
Wystarczy że powtarzasz systematycznie
te standardowe formułki o otw (nie swoje oczywiście - zasłyszane).
> Poniewaz znam odpowiedz, sugeruje raczej, aby przed zabraniem glosu na
> grupie i zrobieniem z siebie idioty, najpierw uzupelnil pan elementarne
> braki z zakresu wiedzy na temat metody naukowej.
Metodologię zatwierdzania utrwalania i powielania błędów?
Masz tu coś na ten temat:
http://arxiv.org/abs/gr-qc/0102055
jch
Simp wrote:
> On 2 Lis, 22:14, jch <a...@b.com> wrote:
>> Simp wrote:
>>> On 23 Pa1/4, 19:38, jch <a...@b.com> wrote:
>>>> Jesli ktos pisze, ze ogolna teoria wzglednosci jest bledna, wykazuje sie
>>>> wyjatkowa ignoracja i w ogole nie powinien udzielac sie na grupie sci.
>>> Tak ci tylko powiedzieli -
>>> samodzielnie nigdy nie rozwi?zywa^(3)e? r�wnan~ otw.
>> Miara glupcow jest ich umiejetnosc wypowiadania sie z wielka pewnoscia o
>> tematach, o ktorych z definicji nie moga miec zadnego pojecia.
>>
>> Podziwiam panska znajomosc mojego doswiadczenia zawodowego. Byl pan moim
>> wykladowca? Promotorem? Szefem projektu, w ktorym bralem udzial? Nie
>> kojarze. Moglby sie pan przedstawic?
>
> To co robisz jest nieistotne.
> Wystarczy ?e powtarzasz systematycznie
> te standardowe formu^(3)ki o otw (nie swoje oczywi?cie - zas^(3)yszane).
>
>> Poniewaz znam odpowiedz, sugeruje raczej, aby przed zabraniem glosu na
>> grupie i zrobieniem z siebie idioty, najpierw uzupelnil pan elementarne
>> braki z zakresu wiedzy na temat metody naukowej.
>
> Metodologie^ zatwierdzania utrwalania i powielania b^(3)e^d�w?
> Masz tu co? na ten temat:
> http://arxiv.org/abs/gr-qc/0102055
Nie mam zamiaru rozmawiać - mówię ci tylko matole:
masz błędy w podstawowym rozwiązaniu otw,
więc nie ma mowy o potwierdzeniu zgodności otw z obserwacjami.
> Niespecjalnie :). Pono� (nie znam si� :-) ) wi�kszo�� efekt�w
> przypisywanych c.m. da si� wyja�ni� przy pomocy MOND [1] + neutrina.
To MOND uwa�asz za co� lepszego ni� c.m.? Nie b�d�my �mieszni. MOND to
niczym nieuzasadniony wymysďż˝.
Drogi internetowy idioto,
Nie dysponujesz zadna wiedza na temat tego, co wiem o ogolnej teorii
wzglednosci. Wypowiadasz sie na temat, o ktorym nie masz bladego
pojecia, w sposob absolutnie typowy dla internetowych glupcow.
Formulujesz zdania prymitywnie, stosujesz infantylna stylistyke,
operujesz sprymitywizowanymi argumentami. Jestes polproduktem obecnego
systemu edukacji, wytwarzajacego glupcow, ktorzy myla namiaste wiedzy z
rzeczywistym rozumieniem.
Podales linka do pracy na arxiv.org jako dowod swej wybitnej znajomosci
fizyki. Swietnie. Nie mam jednak czasu czytac tej pracy ani tym bardziej
uwaznie analizowac. Mozesz mi ja strescic? Tak w trzech akapitach?
Zwiezlych, sensownych, rzetelnych? Dasz rade, internetowy polglowku?
jch
No comments...
--
"Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang
--
http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Niestety, ale metoda sta�ego podnoszenia poziomu te� nie dzia�a.
Obserwujďż˝ (i czasem uczestniczďż˝) kilka grup polskich i zachodnich gdzie
poziom jest utrzymywany (np. dotycz�c� tak hermetycznego zagadnienia jak
kompresja danych). Nie przeszkadza to ci�g�emu powracaniu kilku
osobnik�w, najwyra�niej cierpi�cym na kt�r�� z chor�b psychicznych
(w��czam w to r�wnie� problemy wrodzone w rodzaju zespo�u Aspergera) i
nieprzerwanym emitowaniu piramidalnych g�upot.
Zauwa�y�em raczej, �e pewne dziedziny, zakresy tematyczne, zwykle
zwi�zane z mo�liwo�ci� "absolutnych stwierdze�" (tzn. np. "nie da si�
skompresowaďż˝ bezstratnie dowolnych danych", czy "perpetum mobile jest
niemo�liwe", itd), po prostu przyci�gaj� pewien typ "niedorobionych"
kt�rzy w�a�nie stworzyli "wieczne ruchad�o" czy inny uniwersalny
kompresor danych, "zwijaj�cy" ka�dy plik do 1013 bajt�w. Albo obalili
OTW cho� nie potrafi� rozwi�za� zadania na poziomie 4 klasy szko�y
podstawowej.
Jedyne co rzeczywi�cie dzia�a to "wykidaj�o" czyli w przypadku grup
usenet -- moderacja. Przy czym moderacja wcale nie musi spowalniaďż˝
dyskusji (co wielu przeciwnik�w jej zarzuca) -- wystarcza prosta "bia�a
lista".
[...]
> O, to wlasnie ta choroba. Nie tlumaczy sie wszystkiego wszystkim. Nie
> schodzi sie do poziomu mas. Nie odgrywa sie roli dobrego wujka chetnego
> do pomocy wszystkim. Dokladnie przeciwnie: stabilnie i wciaz podnosi sie
> poziom merytoryczny i buduje mechanizmy socjologiczne, ktore z czasem
> skutecznie czyszcza grupe. Proces dlugotrwaly, wymagajacy wiary i
> wspolpracy, ale to jedna z bardzo dobrych i skutecznych metod. Na
> dodatek lagodna (bo sa mniej przyjemne, za to znacznie szybsze).
Mechanizmy socjologiczne dzia�aj� na tych kt�rzy nie s� spo�ecznie
upo�ledzeni. W wielu przypadkach (na tej grupie tako�) mamy do czynienia
w�a�nie z jednostkami kt�re na mechanizmy czysto socjologiczne (bez
przymusu bezpo�reniego) s� odporne. W rzeczywistym spo�ecze�stwie
pozostaje w�a�nie przymus bezpo�redni czyli przys�owiowy kop w zad. W
przypadku grup wirtualnych jedynym jego analogiem jest odci�cie od
dyskusji (czyli moderacja albo ban) -- co w przypadku grup
niemoderowanych nie dzia�a. Jedyne co pozostaje to albo cierpliwie
znosi� obecno�� i czeka� a� efekty upo�ledzenia objawiaj�c si� r�wnie� w
"�wiecie materialnym" doprowadz� do fizycznego odci�cia danego osobnika
(ale na pewno na jego miejsce pojawi siďż˝ jakiďż˝ nowy) albo teďż˝
(skutecznie) dzia�a� na rzecz wprowadzenia na grupie moderacji.
[...]
pozdrawiam
\SK
Nie mam w�tpliwo�ci, �e dyskusj� z tob� na tematy bardziej z�o�one nie
ma sensu. Z tej prostej przyczyny �e nie wiesz o co chodzi.
>> P.S.3. apropos odrabiania lekcji: wiesz ju� jaka b�dzie ko�cowa cena
>> rzeczy kt�ra pocz�tkowo kosztowa�a 100z� potem stania�a o 20% by
>> nast�pnie zdro�e� o 20%?
>>
>> \SK
>> --
>> "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang
>> --http://www.tajga.org-- (some photos from my travels)
>>
> Na poprawnie (jednoznacznie) postawione pytanie/zadanie jest poprawna
> odpowied�: ko�cowa cena wynosi 0,96 pocz�tkowej ceny rzeczy (czyli 96
> zďż˝ : )
>
> A teraz przypomnij sobie jak niejednoznacznie sformu�owa�e� problem na
> pocz�tku, jak mataczy�e� i obra�a�e� przy tym dyskutanta :
>
> "Na pocz�tku worek kartofli kosztowa� 100z�. Nast�pnie ceny kartofli
> spad�y o 20%, po czym wzros�y o 20% procent. Ile kosztuje teraz worek
> kartofli?"
Czego nadal nie rozumiesz?
Twoja nieumiej�tno�� czytania ze zrozumieniem to tw�j nie m�j problem
\SK
--
"Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang
--
http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
owszem
Z twojej gadki wyraźnie widać że jesteś jakiś studencik,
wiec spływaj do książek synek - sesja blisko.
Jasne, i zgadzało się z otw z dokładnością do 1 mikro sekundy,
czyli wpływ wynosi zero... i oczywiście było
to mierzone w okolicach 1915r - na kliszy 10cm x 10 cm,
ale powiększonej 400 razy.
Barany decydują o sposobie prowadzenia dyskusji,
o edukacji, a jeden beczał nawet coś o metodach naukowych, hehe!
Dyskutując z zawodowymi dupo/wodolejcami musimy uważać aby
prowokującymi dywagacjami nie wyprowadzili nas na manowce bełkotu
naukowego, gdzie dysponują ogromnym doświadczeniem...
No i Ch. z Tobą, Panie K.
Natomiast innym należy się ostrzeżenie aby nie dali się uwieść zamianą
masy na energię. To za mało. Podobnie Księżyc kręci się wokół Ziemi
ale co to ma wspólnego z geocentryzmem ?
Teraz rozumiem :)
Wyciągnąłeś wnioski i poprawiłeś błędnie/niejednoznacznie sformułowane
zadanie ale upierasz się, że od początku było poprawne. To chyba
zwyczajna hipokryzja, Sebastianie Kaliszewski, czyż nie?
> Simp wrote:
> [...]
>> zmierzono lub chociaż wyliczono wpływ 'atmosfery' Słońca?
>
> owszem
Wrzuccie go do kibla u siebie i nie wyciagajcie.
--
Jaroslaw "jaros" Berezowski
Tu nie ma nawet z kim gadać.
Jeden mówi, że z orbity 360 stopni można wyciąć 50'',
przeskalować coś tam, i nadal będzie zachowana
zależność: 1 rewolucja => dokładnie 1 dzień słoneczny mniej.
Musiałby chyba skalować dobę - liczbę 86400...
A o tym błędnym rozwiązaniu Hilberta
(to jest ta standardowa wersja - podręcznikowa)
dyskutowano na kilku prawdziwych forach,
i tam udzielali się przynajmniej, nie to co tu:
"Metryka? błąd? Pewnie tego który go zauważył...
przetłumacz mi co on napisał, wtedy powiem ci co źle policzył."
hehe!
Hilbert zrobił matołom czarne dziury, i przy okazji
zgubił kompletnie skalę - odległości i czas.
Teraz nie ma w otw odległości - mierzą jak chcą, wszystko pasuje.
Jakie parametry orbity Merkurego wstawić do wzoru na precesję?
Obserwowane... czyli takie, które pasują do tych 43'', hehe!
Szkoda zatem, �e nie b�d� mia� okazji, ch�tnie bym si� mu przyjrza�.
>
>> tym w?tku). Walka z nawiedzonymi to walka z wiatrakami, kompletnie
>> beznadziejna.
>
> Jedna z najskuteczniejszych metod walki jest ciagle i stale podnoszenie
> poziomu dyskusji. [...] Najgorsza zas rzecza
> jest udawanie milych i uprzejmych i tlumaczenie wszystkim wszystkiego od
> podstaw - powstaje w ten sposob srodowisko, w ktorym idiota zaczyna sie
> dobrze czuc. [...]..
No ale niestety dyskusja zako�czy�a si� jak przewidywa�em - odezwa�y si�
ju� w niej wszystkie no�yce, r�wnie� te "bardzo ostre inaczej" �e u�yj�
niezno�nej poprawno�ci politycznej, co gorsza czuj� si� one �wietnie i
my�l� �e niezale�nie od jakichkolwiek poczyna� dobre samopoczucie raczej
ich nie opu�ci. Ani oni nie opuszcz� grupy, bo �ywi� si� reakcjami
oponent�w. Jak u StLema ("Ratujmy Kosmos" bodaj�e) gdzie ziemscy tury�ci
na jakiejďż˝ planecie z upodobaniem obrzucali najgorszymi obelgami pewne
miejscowe ro�linki (od�ywiaj�ce si� energi� fal akustycznych) patrz�c
jak one rozkwitaj� pod stekiem wyzwisk. Tak samo no�yce b�d� nap�dzane
(tym razem niezgodnie z intencjami) wypowiedziami innych dyskutant�w - i
to zgodnie z zasad�: im bardziej ostra akcja tym gwa�towniejsza i
bardziej ordynarna reakcja. Taka psychologiczna wersja III zasady
dynamiki Newtona.
>
>>> Bedziemy wiec przezywali "rozkwit", jak Cesarstwo Rzymskie. A potem
>>> wszystko padnie pyskiem na twarz, jak to sie Rzymowi zdarzylo. Upadek
>>> cywilizacji naukowo-technicznej nie jest przeciez wymyslem fantastow,
>>> mial juz miejsce w naszej historii.
>>
>> Nie kojarze^?
>
> Prosze w wolnej chwili zapoznac sie z pracami opisujacymi nauke
> cywilizacji hellenistycznej. Szokujace, do jakiego poziomu doszla i co z
> niej zostalo w swiadomosci "inteligentow XXI wieku". Archimedes z
> fajfusem biegajacy po ulicy, to mniej wiecej wszystko, choc za sam fakt
> napisania traktatu o metodzie gosc powinien miec w kazdym miescie tej
> planety zagwarantowana nazwe glownej ulicy. A funkcjonuje jako swir z
> glowa w oblokach i czym innym na wierzchu.
Z przyjemno�ci� si� zapoznam - jednak jako cz�owiek nieco leniwy
poprosi�bym o jakie� tytu�y i autor�w na dobry pocz�tek, potem sobie ju�
sam poradz�. Najlepiej w j�zyku polskim. Jednak polemizowa�bym z Pana
twierdzeniem �e Grecja by�a pierwsz� cywilizacj� naukowo-techniczn�.
Przynajmniej nie w takim znaczeniu jak my to rozumieniu. Grecy zdaje siďż˝
wszak nie znali ani maszyn parowych ani elektryczno�ci. Myl� si�?
> [...]
> Jest wiele metod, stosowane lacznie bywaja skuteczne. Tyle ze ludzie
> oczekuja reakcji od razu, a tak to sie daje tylko za pomoca prawnikow.
> Na co niewielu ma ochote. Choc to tez jedna z drog.
Owszem. Mo�e jedyna naprawd� skuteczna.
>
>> Czy podj?^(3) sie^ Pan rzeczowej dyskusji z autorem dzie^(3)a o
>> p^(3)ciowym rozmna?aniu gwiazd? Tych niehollywoodzkich oczywi?cie? :).
>> I czy uda^(3)o sie^ Panu przekona? tego? autora, ?e jednak
>> niekoniecznie ma on racje^?
>
> Nie popularyzuje nauki po to, aby podciagnac poziom mas. Popularyzuje -
> by podciagnac poziom tych wsrod mas, ktorzy nauka moga sie
> zainteresowac, ale tez moga tego nie zrobic, jesli nie beda mieli
> bodzca. Idiota zas pozostanie idiota.
Jest jeden problem. S� te� tacy, kt�rych nauka interesuje tylko po to,
by mogli twierdzi�, �e jest nic nie warta. Popularyzowanie nauki te� w
pewnym sensie podci�gnie poziom tych mas. Ciemnych mas :)
>
> jch
--
Pozdrawiam
Jarek Lubczy�ski
(eljot_007 at poczta dot pf dot pl)
There are 10 kinds of people:
Those who understand binary and those who don't
Jak Ty ma�o wiesz/chcesz wiedzie� (niepotrzebnie mo�esz sobie skre�li�)
> No, mo�e Pound-Rebka, ale to i tak zwyczajny rezonans
> + klasyczna zasada zachowania energii.
>
> Powielasz zas�yszane bzdury, jak ka�dy bierny mato�.
Eurypides powiedziaďż˝:
M�w m�drze do g�upca, a nazwie ci� idiot�.
Zadziwiaj�co dobrze pasujesz do tej m�dro�ci. A z uwagi na to, �e na tej
grupie mo�esz pochwali� si� wy��cznie, ekhm, "wysok� kultur� bardzo
inaczej", dalsz� dyskusj� z Tob� uwa�am za kompletnie bezcelow�. Szkoda,
bo w przeciwie�stwie do innych no�yc wygl�da, �e jednak na wzorkach si�
nieco znasz. Ich sensowne zastosowanie to jednak zupe�nie inna sprawa.
Nie odpowiadaj, nie masz po co.
Tak uwa�am patrz�c okiem laika :). Wiem, jestem w mniejszo�ci :). Nadal
obowi�zuje model c.m. Ale w celu wyja�nienia budowy W. potrzebne s� a�
dwa rodzaje c.m. - gor�ca i zimna. O ile gor�c� mo�na przypisa�
neutrinom [1] to z zimn� c.m. [2] jest zdaje si� wi�kszy problem, bo
z�amanego WIMPa jeszcze nikt nie widzia�, a i tak poszukiwani MACHOs te�
jakby za rzadko wyst�puj� :-D
Co prawda jakie� trzy lata temu odkryto co�, co wygl�da na grawitacyjny
�lad c.m. w zderzeniu odleg�ych gromad galaktyk (gromada Pocisk [3,4,5])
czego nie potrafi wyja�ni� MOND bez pomocy neutrin (czyli gor�cej c.m.)
ale za to obserwacje galaktyk kar�owatych (a w�a�ciwie ich braku wok�
naszej G.) wydaj� si� wskazywa� na sprzeczno�� z teori� c.m. [6]. A za
to MOND doskonale sobie z tym radzi [7]
<cytat �r�d�o="[6]">
[...] galaktyki kar�owate wydaj� si� by� idealnymi kandydatkami do
bada� ciemnej materii i testowania wsp�czesnych teorii kosmologicznych.
Ale jest jeszcze jeden wa�ny argument. W�a�nie na galaktykach
kar�owatych potyka si� faworyzowana teoria Zimnej Ciemnej Materii ze
sta�� kosmologiczn�. Przewiduje ona mianowicie, �e do chwili obecnej
powinno przetrwa� znacznie wi�cej galaktyk kar�owatych ni� w
rzeczywisto�ci si� obserwuje. Jest to tzw. problem brakuj�cych
satelit�w. Nie jest do ko�ca jasne, czy wynika on z wad samej teorii,
symulacji numerycznych czy mo�e obserwacji [...]
</cytat>
Znacznie bardziej kategorycznie piszďż˝ w [7]:
<cytat �r�d�o="[7]">
The deviations detected in the satellite galaxy data support the
hypothesis that in space where extremely weak accelerations predominate,
a "modified Newton dynamic" must be adopted. This conclusion has
far-reaching consequences for fundamental physics in general, and also
for cosmological theories. Famous astrophysicist Bob Sanders from the
University of Groningen declares: "The authors of this paper make a
strong argument. Their result is entirely consistent with the
expectations of modified Newtonian dynamics (MOND), but completely
opposite to the predictions of the dark matter hypothesis. Rarely is an
observational test so definite."
</cytat>
A, podobno nieco inna modyfikacja prawa grawitacji (MOG) r�wnie� pono� -
jak twierdz� autorzy - potrafi wyja�ni� obserwacje soczewkowania
grawitacyjnego w Pocisku tylko, �e bez udzia�u c.m. [8]. To ju� trzeci
gracz w tej zabawie :), niedawno przeze mnie odkryty.
<cytat �r�d�o="8">
Last August [artykuďż˝ opublikowany w roku 2007], an astronomer at the
University of Arizona at Tucson and his colleagues reported that a
collision between two huge clusters of galaxies 3 billion light-years
away, known as the Bullet Cluster, had caused clouds of dark matter to
separate from normal matter. Many scientists said the observations were
proof of dark matter's existence and a serious blow for alternative
explanations aiming to do away with dark matter with modified theories
of gravity.
Now John Moffat, an astronomer at the University of Waterloo in Canada,
and Joel Brownstein, his graduate student, say those announcements were
premature.
In a study detailed in the Nov. 21 issue of the Monthly Notices of the
Royal Astronomical Society, the pair says their Modified Gravity (MOG)
theory can explain the Bullet Cluster observation. MOG differs from
other modified gravity theories in its details, but is similar in that
it predict that the force of gravity changes with distance. [...]
"Using Modified Gravity theory, the 'normal' matter in the Bullet
Cluster is enough to account for the observed gravitational lensing
effect," Brownstein said. "Continuing the search for and then analyzing
other merging clusters of galaxies will help us decide whether dark
matter or MOG theory offers the best explanation for the large scale
structure of the universe."
</cytat>
Wi�c zdaje si�, �e je�eli jestem �mieszny ze swoimi pogl�dami na temat
(nie)obecno�ci c.m., to w niezgorszym towarzystwie, co mnie cieszy :). A
MOND nie wie, �e jest �mieszna i trzyma si� nie najgorzej, nawet
powsta�a jej wersja relatywistyczna. W dodatku MOND na por�wnaniu z
predykcjami c.m. teďż˝ nie najgorzej wychodzi.
W ka�dym razie p�ki co jak dla mnie dyskusje nadal trwaj� [9] a
jakiekolwiek kategoryczne stwierdzenia na ten temat sďż˝ moczno rydzykowne :)
> MOND to
> niczym nieuzasadniony wymysďż˝.
Rozumiem, �e - jak na grup� *.sci.* przysta�o potrafisz sw� wypowied�
dobrze uzasadni� i podrzuci� par� skomentowanych wst�pnie przez Ciebie
�r�de� stwierdzaj�cych z r�wn� stanowczo�ci� to samo, co Ty powy�ej :>.
Ch�tnie przeczytam, oczywi�cie w celu przychylenia si� do Twoich
pogl�d�w na ten temat ;->
==============
[1a]. http://pl.wikipedia.org/wiki/Gor%C4%85ca_ciemna_materia
[1b]. http://en.wikipedia.org/wiki/Hot_dark_matter
[1a]. http://pl.wikipedia.org/wiki/Zimna_ciemna_materia
[2b]. http://en.wikipedia.org/wiki/Cold_dark_matter
[3a]. http://pl.wikipedia.org/wiki/Gromada_galaktyk_1E0657-558
[3b]. http://en.wikipedia.org/wiki/Bullet_Cluster
[4]. Micha� R�yczka Zderzenie, "kt�re wszystko wyja�nia", SN 10'2006
[5]. http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=1691
[6]. http://urania.pta.edu.pl/upa3_2008a.html
[7]. http://www.physorg.com/news160726282.html
[8]. http://www.space.com/scienceastronomy/071029-mm-mog-theory.html
[9]. http://www.cytadela.net.pl/?cat=54
[...]
>
> ==============
>
> [1a]. http://pl.wikipedia.org/wiki/Gor%C4%85ca_ciemna_materia
> [1b]. http://en.wikipedia.org/wiki/Hot_dark_matter
> [1a]. http://pl.wikipedia.org/wiki/Zimna_ciemna_materia
> [2b]. http://en.wikipedia.org/wiki/Cold_dark_matter
> [3a]. http://pl.wikipedia.org/wiki/Gromada_galaktyk_1E0657-558
> [3b]. http://en.wikipedia.org/wiki/Bullet_Cluster
> [4]. Micha� R�yczka Zderzenie, "kt�re wszystko wyja�nia", SN 10'2006
> [5]. http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=1691
> [6]. http://urania.pta.edu.pl/upa3_2008a.html
> [7]. http://www.physorg.com/news160726282.html
> [8]. http://www.space.com/scienceastronomy/071029-mm-mog-theory.html
> [9]. http://www.cytadela.net.pl/?cat=54
>
Autouzupe�nienie:
Jeszcze ma�e �r�de�ko po polskiemu:
[10].
http://astrofizyk.blogspot.com/2007/10/ciemna-materia-nie-istnieje.html
Zaczynasz mnie przekonywać :)
--
Pozdrawiam
Jarek Lubczyński
Oczywi�cie maszyn elektrycznych. Zjawiska elektrostatyczne obserwowali
(elektron czyli bursztyn :) ).
> Z twojej gadki wyra1/4nie wida? ?e jeste? jaki? studencik,
> wiec sp^(3)ywaj do ksi??ek synek - sesja blisko.
Ja w ogole jestem polglowkiem z niewielka wiedza na temat fizyki.
Dlatego uprzejmie prosze o streszczenie pracy, do ktorej szanowny pan
podal blyskotliwego linka.
Nie ma streszczenia - wynocha z grupy, bo tylko idiota posluguje sie
argumentami, ktorych nie rozumie.
jch
Znakomite streszczenie pracy. Rewelacja. Co za przenikliwosc rozumienia
tresci! Jakaz wyjatkowa umiejetnosc docierania do sedna opisanego
problemu! Pani w przedszkolu bylaby pod sporym wrazeniem.
Prosze sie wyniesc z grupu sci, ona nie jest dla pana. Nie ma pan
dostatecznej wiedzy, aby sie tu wypowiadac, ani nawet zadnych cech
sugerujacych, ze te wiedze moze pan zdobyc. Co wiecej, cierpi pan na
jeszcze powazniejsza usterke: brak umiejetnosci logicznego i krytycznego
rozumowania i nie widze szans, aby w tym wieku i przy takich
zachowaniach byl pan w stanie to zmienic.
Prosze sobie darowac dalszy udzial na grupie, zenuje pan pozostalych, z
siebie robi posmiewisko, mnie zmusza do babrania w gownie. Ma pan tyle
pieknych miejsc w internecie, gdzie z pana blyskotliwoscia wykreuje sie
pan na boga - po co sie i nas tak meczyc?
jch