Aby stymulowac i intensyfikowac nasze przemyslenia, poszukiwania wiedzy, konstruktywna dyskusje, oraz róznice opinii, Bóg przyjal zasade, ze "jesli ktos z ludzi wierzy w cos na tyle gleboko, ze az podejmuje dzialania bazujace na tym swoim wierzeniu, wówczas zawsze Bóg dostarcza mu dowody, ze to w co on wierzy jest prawda". Oczywiscie, ludzie sa istotami omylnymi i wierza w caly szereg rzeczy które faktycznie NIE maja swoich reprezentacji w trwale istniejacym wszechswiecie. Przykladowo, istnieja ludzie którzy silnie wierza w: "demony", "poltergeist", "wampiry", "wilkolaki", "gryfy", "krasnoludki", "UFO", "UFonautów", "Yeti", "Jessie", "istnienie dinozaurów i ich kosci", itd., itp. Jesli wiec ktos silnie wierzy w cos, co jeszcze NIE istnieje trwale w obiektywnej rzeczywistosci jaka nas otacza, wówczas Bóg po prostu "symuluje" dla niego "dowody" na tegoz istnienie. (Owe boskie symulacje sa to trwale nieistniejace w danym miejscu i czasie obiekty lub istoty, które Bóg tworzy tymczasowo tylko po to aby z nimi skonfrontowac wybranego czlowieka lub wybrana grupe ludzi.) Faktycznie tez sie okazuje, ze praktycznie niemal wszystko co dzisiejsi ludzie opisuja mianem "niewyjasnione", a takze wszystko czego wiek wykracza poza date stworzenia ziemi i ludzkosci okolo 6000 lat temu (po dowody patrz podrozdzial A10.1 z tomu 1 monografii [1/5]), nalezy do owej kategorii "symulacji" tworzonych tymczasowo przez Boga. Zaleznie tez od potrzeby, owym tymczasowym "symulacjom" Bóg nadaje albo forme (1) najrózniejszych obiektów nieozywionych (takich jak urzadzenia które ludzie maja kiedys opracowac, przedmiotów które ludzkosc ma dokladniej poznac, widzen, niezwyklych zjawisk, itd.), albo tez forme (2) najrózniejszych istot zywych. W obu tez przypadkach owe "symulacje" sa ogromnie doskonale - tak jak to wyjasniam w podrozdziale P2.16 z tomu 14 mojej najnowszej monografii [1/5]. Przykladowo, "symulowane" przez Boga maszyny lub wehikuly, gdyby zostaly przez nas zbudowane, dzialalyby dokladnie tak jak sa one domonstrowane podczas owych "symulacji". Dlatego boskie "symulacje" maszyn, szczególnie wehikulów latajacych, powinny nas szczególnie interesowac. Wszakze zawsze sa one nam pokazywane z istotnego powodu i dla istotnego celu.
Pierwszym relatywnie dobrze udokumentowanym rodzajem takich wiernie "symulowanych" wehikulów latajacych, byly "sterowce" masowo symulowane przez Boga pod koniec 19 wieku i na poczatku 20 wieku. Mialy one zainspirowac ludzi do budowy latajacych maszyn. Szczególnie duzo ich widywano w Nowej Zelandii. Literatura z tamtych czasów pisze tam nawet o rodzaju "nalotu sterowców na Nowa Zelandie".
Kolejnym rodzajem latajacych wehikulów masowo "symulowanym" przez Boga, byly tzw. "rakiety-duchy" - po angielsku nazywane "ghost- rockets. Ich "symulacje" mialy miejsce zaraz po drugiej wojnie swiatowej, glównie w Skandynawii, oraz glównie w 1946 roku. Bóg "symulowal" je wówczas aby zaindukowac zainteresowanie ludzi w rozwoju rakiet i napedu rakietowego. Dzisiejszy poziom techniki kosmicznej na Ziemi, a takze obecne istnienie satelitów, stacji orbitalnych, oraz taniej telekomunikacji, ludzkosc zawdziecza wlasnie owym powojennym manifestacjom "rakiet-duchów". Obecnie istnieje dosyc obszerna literatura na ich temat. W internecie mozna sobie o nich poczytac jesli w jakiejs wyszukiwarce (np. w Google) wpisze sie slowa kluczowe ghost rockets. Ta sama wyszukiwarka pozwala równiez ogladnac sobie stare zdjecia owych "rakiet-duchów". Tamte "rakiety-duchy" odnaczaly sie calym szeregiem niezwyklych cech. Przykladowo, na przekór ze mialy one wyglad cylindrycznych rakiet i ze formowaly za soba smugi dymu i smugi kondensacyjne, ulatywaly one w przestrzen zupelnie bezglosnie. Typowo NIE dawalo sie ich uchwycic na radarach - chociaz czasami celowo pokazywaly sie radarowcom. Nikt tez nie potrafil o nich ustalic skad one startuja i kto je wystrzeliwuje. Po tym tez, gdy ludzie podjeli energiczne programy budowy rakiet i rozwoju napedu rakietowego, owe "rakiety-duchy" przestaly sie pojawiac. Wszakze wypelnily one juz zadanie dla którego Bóg je "symulowal" i nie istnial powód aby Bóg kontynuowal ich "symulowanie".
Wehikuly latajace których masowe "symulacje" Bóg podjal najbardziej ostatnio, to tzw. "UFO". Wehikuly UFO pojawily sie po tym jak "symulacje" rakiet-duchów calkowicie juz zaniknely. Nieustanne "symulowanie" wehikulów UFO najprawdopodobniej ma na celu zainspirowanie ludzkosci do podjecia oficjalnej budowy "magnokraftów " oraz "komór oscylacyjnych " mojego wynalazku. Niestety, w miedzyczasie ludzkosc stala sie az tak zasiedziala w starych technologiach, oraz tak zanurzona juz w wysoce niemoralna i niszczycielska "filozofie pasozytnictwa ", ze budowy tych naprawde istotnych dla ludzi urzadzen nikt oficjalnie NIE chce juz rozpoczac. Wyglada wiec na to, ze aby zmienic filozofie ludzi i zainspirowac ich do podjecia budowy tych istotnch urzadzen, Bóg najpierw bedzie zmuszony wyludnic ziemie - tak jak opisuje to staropolska przepowiednia "o calowaniu ziemi jesli ktos zobaczy na niej slady innego czlowieka" dyskutowana w czesci #H strony o nazwie "przepowiednie.htm".
Kazde "zasymulowanie" przez Boga któregokolwiek z tamtych latajacych wehikulów zawsze mialo scisle okreslony cel, wymowe, oraz nastepstwa. Szokujaco wiec, kiedy w dniu 10 listopada 2010 roku zostala sfilmowana taka ponowna symulacja "rakiety-ducha", jest pewnym ze równiez ona ma swój cel, wymowe i nastepstwa. Poniewaz Bóg czyni wszystko dla istotnych powodów, jest absolutnie pewnym ze ten powrót do "symulowania" rakiet-duchów ma cos ogromnie istotnego nam do zasygnalizowania. Wszakze rakieta ta kieruje szczególne zainteresowanie ludzi wlasnie na rakiety i na naped rakietowy. Podobnie wiec jak w sredniowieczu pojawienie sie "komety " na niebie oznaczalo nadchodzenie czegos szczególnie istotnego (zwykle niezbyt dla ludzi przyjemnego), równiez jestem gotów sie zalozyc ze owo ponowne pojawienie sie "rakiety-ducha " ma cos nam zakomunikowac. To cos zapewne bedzie jakos zwiazane albo z uzyciem rakiet, albo tez z rozwojem nowych rodzajów napedu rakietowego.
Ja o tym najnowszym powtórzeniu symulacji "rakiety-ducha" (albo "ghost- rocket" - jak sa one nazywane po angielsku) dowiedzialem sie z wiadomosci które telewizja nowozelandzka nadawala na wszystkich kanalach wieczorem w srode dnia 10 listopada 2010 roku. Owe wiadomosci wieczorne z wszystkich kanalów telewizji nowozelandzkiej pokazywaly krótki film takiej wlasnie "rakiety-ducha" która wzlatywala w góre ponad Pacyfikiem w poblizu zachodnich wybrzezy USA, okolo 56 kilometrów na zachód od Los Angelos (czyli od "Miasta Aniolów" - sadze ze nazwa tego miasta tez ma jakies znaczenie). Owa "rakieta-duch" tez byla bezglosna, spektakularna, ogromna, pozostawiala gigantyczna smuge pary i wyziewów kiedy wzlatywala lukiem w góre, oraz byla obserwowana i filmowana przez wielu Amerykanów. Byla tez az tak gigantyczna jak rakiety wynoszace w kosmos ogromne ciezary. Ministerstwo obrony USA twierdzilo jednak, ze prawdopodobnie byla ona "optyczna iluzja " bowiem NIE byla ona widoczna na radarach. Twierdzilo tez, ze z cala pewnoscia zadna z amerykanskich jednostek wojskowych jej nie wystrzelila. Na nastepny dzien po owych wiadomosciach, na temat tejze rakiety ukazaly sie równiez ilustrowane zdjeciami artykuly w gazetach. Przykladem tamtych artykulów byl jeden noszacy tytul "Video of 'missile' has Pentagon puzzled" (tj. "Wideo 'pocisku rakietowego' zagadka dla Pentagonu") ze strony B1 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post", wydanie z czwartku (Thursday), November 11, 2010; czy inny artykul noszacy tytul "Pentagon puzzles over mystery missile shot" (tj. "Pentagon zaintrygowany tajemnica wystrzelonej rakiety"), ze strony A15 gazety "The New Zealand Herald", wydanie z czwartku (Thursday), November 11, 2010. W internecie znalazlem równiez kopie wideo owej spektakularnej rakiety - tj. tego samego wideo które pokazywaly dzienniki wieczorne telewizji nowozelandzkiej. Wideo to w dniu 11 listopada 2010 roku ogladnalem sobie pod adresami internetowymi " http://www.cbsnews.com/stories/2010/11/10/eveningnews/main7042324.shtml " oraz " http://www.cbsnews.com/video/watch/?id=7042326n&tag=related;photovideo ". Tyle ze aby zmusic wizytujacych do poczytania artykulów towarzyszacych owemu wideo, samo wideo tej gigantycznej rakiety jest tam wymieszane z fragmentami innych ujec, a dodatkowo co chwile samo sie zatrzymuje i trzeba je na sile "popychac" do przodu - poprzez ponowne klikanie na guziki jego uruchamiania. (Gdyby którys z czytelników wiedzial gdzie jest ono wystawione bez takich "wtracen" i "utrudnien" - wówczas prosilbym o danie mi znac.)
Osobiscie poznalem juz metody dzialania Boga wystarczajaco dobrze aby wiedziec, ze jesli Bóg cos "zasymuluje" az tak spektakularnie, zas potem jeszcze sie upewni aby caly swiat o tym sie dowiedzial, wówczas dana sprawa NIE zakonczy sie jedynie na tej jednej "symulacji". Wszakze wiele nawet pozornie mniej znaczacych spraw, takie jak sprawa "niszczenia owoców dla windowania cen" opisywana w punkcie #D5 strony o nazwie "fruit_pl.htm", czy sprawa "tsunami z indonezji" opisana w punkcie #F4 strony o nazwie "day26_pl.htm", zawsze z czasem mialy wazkie nastepstwa. Dlatego osobiscie uwazam, ze za jakis czas, prawdopodobie juz niedlugo, uslyszymy takze cos zaskakujaco nowego na temat rakiet. Aby wiec nie przegapic tak istotnej sprawy, niniejszy punkt straszczam równiez w rozdziale OC z tomu 13 mojej najnowszej monografii [1/5].
* * *
Powyzszy wpis jest adaptacja punktu #F2 z totaliztycznej strony o nazwie "will_pl.htm" (aktualizacja z 12 listopada 2010 roku, lub pozniej). Stad czytanie powyzszych opisow byloby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej "will_pl.htm" niz z niniejszego wpisu - wszakze na owej stronie dzialaja wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, tekst zawiera polskie literki, uzyte sa kolory
...
>B g przyjal >zasade, ze "jesli ktos z ludzi wierzy w cos na tyle gleboko, ze az >podejmuje dzialania bazujace na tym swoim wierzeniu, w wczas zawsze >B g dostarcza mu dowody, >Oczywiscie, ludzie sa istotami omylnymi i wierza w caly szereg rzeczy >kt re faktycznie NIE maja swoich reprezentacji w trwale istniejacym >wszechswiecie.
Te dwa zdania sa logiczne sprzeczne. "ZAWSZE" <> "NIE MAJA"
>Wyglada wiec na to, ze aby >zmienic filozofie ludzi i zainspirowac ich do podjecia budowy tych >istotnch urzadzen, B g najpierw bedzie zmuszony wyludnic ziemie - tak >jak opisuje to staropolska przepowiednia "
I wtedy na pewno bedzie latwiej budowac zaawansowane urzadzenia, bo dzisiaj jest za duzy tlok w laboratoriach i jest za ciasno :)
>Osobiscie poznalem juz metody dzialania Boga wystarczajaco dobrze aby
> naprawde podziwiam cie, ze ci sie chcialo brnac przez ten belkot. ja > wysiadlem po pierwszym akapicie. <rs>
No jakzszesz przeciez ?! To po to nam tutaj rzucaja perelki przed nas (wieprze), zebys nie czytal ? No to ladnie. Prosze natychmiast przeczytac ! I nauczyc sie na pamiec za kare !
A tak powa nie, to kiedy dawno dawno temu, za siedmioma g rami i dolinami, pierwszy raz trafi em na s ynne Monografie, to czyta em to z zapartym tchem, i pomy la em sobie "No chyba jaki geniusz !". No, potem doda em jeszcze "...albo idiota". A potem t pierwsz cz musia em usun i zosta a druga... Ale pozosta mi sentyment, a nawet pewnego rodzaju uznanie, bo naprawd du ego samozaparcia trzeba...
No, to przynajmniej by cie ku wa czytali, co Pan Docht r pisze !
Ciekawe, ze tak bardzo opluwacie prof. Pajaka, ale jakos nie zauwazacie, ze prof. Pajak przewidzial trzesienie ziemi w Christchurch na wiele lat przed jego nadejsciem, ze najnowsze badania wszechswiata prezentowane w serii "How the Universe works" potwierdzaja Koncept Dipolarnej Grawitacji - a naukowcy dookola oplotkami widza, ze sa w bledzie i trudno im z niego wybrnanc.
Co do wyludnienia ziemi, Sundayman: a co bys powiedzial na to, ze wyludnienie ziemi bedzie zadane poprzez smiertelne zniwo glodu (a w wyniku tego chorob) - przezyje tylko np 1 miliard ludzi - to by wystarczylo na podjecie nowej moralnosci w nauce i zyciu spolecznym. Przy okazji - skonczyly by sie nacjonalizmy i narodowosci - poniewaz ludzie wymieszaliby sie w wyniku wedrowek poszukiwania za chlebem. W ciagu 200 lat odbudowaliby technike.
Niestety prof. Pajak nie dopisuje tego, co oznacza pojawienie sie "ghost rockets". Szkoda, ze trzeba sie domyslac, ale i to pozwala na wyciagniecnie wnioskow.
<sunday...@poczta.onet.pl> wrote: >A tak powa nie, to kiedy dawno dawno temu, za siedmioma g rami i dolinami, >pierwszy raz trafi em na s ynne Monografie, to czyta em to z zapartym tchem, >i pomy la em sobie "No chyba jaki geniusz !". >No, potem doda em jeszcze "...albo idiota". >A potem t pierwsz cz musia em usun i zosta a druga... >Ale pozosta mi sentyment, a nawet pewnego rodzaju uznanie, bo naprawd >du ego samozaparcia trzeba...
to nie jest samozaparcie, to jest wewnetrzna potrzeba. jedni mowia do siebie, inni pisza. to mozna leczyc, ale w przypadku doktora nie jest to potrzebne, bo to ni ejest dzialalnosc spolecznie szkodliwa, a wrecz przeciwnie. czasami przynosi rozrywke, a i na problemy z zasnieciem moze pomoc. <rs>
> Ciekawe, ze tak bardzo opluwacie prof. Pajaka, ale jakos nie > zauwazacie, ze prof. Pajak przewidzial trzesienie ziemi w Christchurch
Faktycznie, nie zauwazylem. Mozesz to jakos udowodnic ?
> na wiele lat przed jego nadejsciem, ze najnowsze badania wszechswiata > prezentowane w serii "How the Universe works" potwierdzaja Koncept > Dipolarnej Grawitacji - a naukowcy dookola oplotkami widza, ze sa w > bledzie i trudno im z niego wybrnanc.
A cós konkretniej ? Bo jakos nie slyszalem nic o "dipolarnej grawitacji" (znaczy w sensie potwierdzenia). Niby którez to odkrycia to potwierdzaja ?
> Co do wyludnienia ziemi, Sundayman: a co bys powiedzial na to, ze > wyludnienie ziemi bedzie zadane poprzez smiertelne zniwo glodu (a w > wyniku tego chorob) - przezyje tylko np 1 miliard ludzi - to by > wystarczylo na podjecie nowej moralnosci w nauce i zyciu spolecznym.
Kolega wybaczy, ale to jakas brednia. Jaka "nowa moralnosc " ? Ci, którzy przezyja jakas "kleske" ( a juz glodu tym bardziej ) to beda najsilniejsze, i w duzej mierze najbardziej prymitywne jednostki. Na pewno udzial intelektualistów bedzie minimalny. Zatem "nowa moralnosc" moze raczej przypominac "Mad Max".
> Przy okazji - skonczyly by sie nacjonalizmy i narodowosci - poniewaz > ludzie wymieszaliby sie w wyniku wedrowek poszukiwania za chlebem. W > ciagu 200 lat odbudowaliby technike.
Ciag dalszy poboznych zyczen.
> Niestety prof. Pajak nie dopisuje tego, co oznacza pojawienie sie > "ghost rockets". Szkoda, ze trzeba sie domyslac, ale i to pozwala na > wyciagniecnie wnioskow.
Discussion subject changed to ""Rakieta-duch" uchwycona na wideo - czy jest ona nowoczesnym substytutem przepowiedniowych "komet" ze sredniowiecza?" by an...@angelus-silesius.pl
On 14 Lis, 00:27, "sundayman" <sunday...@poczta.onet.pl> wrote:
> > Ciekawe, ze tak bardzo opluwacie prof. Pajaka, ale jakos nie > > zauwazacie, ze prof. Pajak przewidzial trzesienie ziemi w Christchurch
> Faktycznie, nie zauwazylem. Mozesz to jakos udowodnic ?
To dziwne - od co najmniej kilku lat pisze o Christchurch i o "plytkach drugiego Jezusa" - oraz o moralnym upadku mieszkancow Christchurch - ktorzy zrobili pomnik dla skreta marihuany cos jakby "zamiast uczcic Jezusa - zamieniono jego uczczenie na pomnik dla narkotyku"
> > na wiele lat przed jego nadejsciem, ze najnowsze badania wszechswiata > > prezentowane w serii "How the Universe works" potwierdzaja Koncept > > Dipolarnej Grawitacji - a naukowcy dookola oplotkami widza, ze sa w > > bledzie i trudno im z niego wybrnanc.
> A cós konkretniej ? Bo jakos nie slyszalem nic o "dipolarnej grawitacji" > (znaczy w sensie potwierdzenia). > Niby którez to odkrycia to potwierdzaja ?
Naukowcy juz od mniej wiecej 2000 roku proboja jakos przedstawic swoja wersje co do grawitacji. Po raz pierwszy widzialem film dokumentalny o grawitacji w 2004 roku i juz wtedy jakis naukowiec opowiedzial teorie ktora byla niemal odbiciem lustrzanym KDG.
W najnowszych filmach dokumentalnych rowniez wiele elementow odpowiada i sugeruje istnienie przeciw-swiata (kwanty i qbity, ktore inteligentnie zmieniaja stany) czy chocby slawna "ciemna materia" - co prawda znana od dluzszego czasu - ale dzisiaj naukowcy juz bez zenady mowia, ze ciemna materia to podstawa funkcjonowania wszechswiata. Ze ona utrzymuje wszystkie sily w formowaniu sie, ze jest najwazniejszym czynnikiem. Malo tego - owa ciemna materia jest...niewidzialna, niewykrywalna dla urzadzen i pomiarow dzisiejszych laboratoriow, jest bezwazka (nic nie wazy) - WOW czy to nie jest ewidentne odbicie przeciw-materii z przeciw-swiata? Oczywiscie, ze tak.
Dzisiaj mamy 2010 rok - gdyby jakies 20 lat temu jakikolwiek powazny naukowiec powiedzial, ze: ciemna materia jest najwazniejsza w budowaniu wszechsiwata, pomimo, ze nie mozemy jej zwazyc, zmierzyc i nie mozemy jej zobaczyc - zostalby wysmiany i wytykany palcami. Bo jakies 20 lat temu wiedziano o ciemnej materii - ale nie przypisywano jej tak gigantycznej roli w formowaniu wszechswiata.
> Kolega wybaczy, ale to jakas brednia. Jaka "nowa moralnosc " ? > Ci, którzy przezyja jakas "kleske" ( a juz glodu tym bardziej ) to beda > najsilniejsze, i w duzej mierze najbardziej prymitywne jednostki. > Na pewno udzial intelektualistów bedzie minimalny. Zatem "nowa moralnosc" > moze raczej przypominac "Mad Max".
Nie moze, chociaz i ja sadzilem, ze wizje apokaliptyczne, gdzie ludzie wedruja sa sluszne. Ludzie sa zmuszeni przez zycie formowac spolecznosci - wiec wizja z Mad Maxa czy Wodnego Swiata z Kevinem Costnerem moga byc ewentualnie zrealizowane na krotka mete i w pewnych okolicznosciach. Po pewnym okresie czasu tego typu rzeczy musza sila inercji spolecznej wymrzec (zakladajac, ze zaistnialyby). Ludzie zawsze szukaja najwiekszej stabilizacji - a Mad Max to pamietajmy film sci-fi.
> > Przy okazji - skonczyly by sie nacjonalizmy i narodowosci - poniewaz > > ludzie wymieszaliby sie w wyniku wedrowek poszukiwania za chlebem. W > > ciagu 200 lat odbudowaliby technike.
> Ciag dalszy poboznych zyczen.
Nawet, jesli musialoby to trwac 600 lat. w ciagu 300 lat przeszlismy od karoc, poprzez parowozy - w ciagu niespelna 100 lat - w 1900 jezdzilismy pociagami na pare - dzisiaj latamy rakietami. Nawet, jesli zniszczenie ludzkosci mialoby miec globalny charakter, to ludzie musza sobie jakos poradzic.
Zreszta - mamy dzisiaj zywy dowod tego co sie dzieje na Haiti. Pomimo trzesienia, ludzie nadal sa tam niemoralni. Jedynie czesc ludzi uciekla w kulture - nastapila eksplozja sztuki ludowej. Niestety, nadal duza czesc zachowuje sie eksploatacyjnie wobec pozostalych. Wiec tak dlugo beda trapieni chorobskami, deszczami - az nie zaczna zyc moralnie - czyli odbudowywac na zdrowych zasadach swoja cywilizacje.
> > Niestety prof. Pajak nie dopisuje tego, co oznacza pojawienie sie > > "ghost rockets". Szkoda, ze trzeba sie domyslac, ale i to pozwala na > > wyciagniecnie wnioskow.
Użytkownik napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:2abfb054-003c-443a-a12d-f3ad82fbe...@q18g2000vbm.googlegroups.com...
On 14 Lis, 00:27, "sundayman" <sunday...@poczta.onet.pl> wrote:
> > Ciekawe, ze tak bardzo opluwacie prof. Pajaka, ale jakos nie > > zauwazacie, ze prof. Pajak przewidzial trzesienie ziemi w Christchurch
> Faktycznie, nie zauwazylem. Mozesz to jakos udowodnic ?
To dziwne - od co najmniej kilku lat pisze o Christchurch i o "plytkach drugiego Jezusa" - oraz o moralnym upadku mieszkancow Christchurch - ktorzy zrobili pomnik dla skreta marihuany cos jakby "zamiast uczcic Jezusa - zamieniono jego uczczenie na pomnik dla narkotyku"
> > na wiele lat przed jego nadejsciem, ze najnowsze badania wszechswiata > > prezentowane w serii "How the Universe works" potwierdzaja Koncept > > Dipolarnej Grawitacji - a naukowcy dookola oplotkami widza, ze sa w > > bledzie i trudno im z niego wybrnanc.
> A cós konkretniej ? Bo jakos nie slyszalem nic o "dipolarnej grawitacji" > (znaczy w sensie potwierdzenia). > Niby którez to odkrycia to potwierdzaja ?
Naukowcy juz od mniej wiecej 2000 roku proboja jakos przedstawic swoja wersje co do grawitacji. Po raz pierwszy widzialem film dokumentalny o grawitacji w 2004 roku i juz wtedy jakis naukowiec opowiedzial teorie ktora byla niemal odbiciem lustrzanym KDG.
W najnowszych filmach dokumentalnych rowniez wiele elementow odpowiada i sugeruje istnienie przeciw-swiata (kwanty i qbity, ktore inteligentnie zmieniaja stany) czy chocby slawna "ciemna materia" - co prawda znana od dluzszego czasu - ale dzisiaj naukowcy juz bez zenady mowia, ze ciemna materia to podstawa funkcjonowania wszechswiata. Ze ona utrzymuje wszystkie sily w formowaniu sie, ze jest najwazniejszym czynnikiem. Malo tego - owa ciemna materia jest...niewidzialna, niewykrywalna dla urzadzen i pomiarow dzisiejszych laboratoriow, jest bezwazka (nic nie wazy) - WOW czy to nie jest ewidentne odbicie przeciw-materii z przeciw-swiata? Oczywiscie, ze tak.
Dzisiaj mamy 2010 rok - gdyby jakies 20 lat temu jakikolwiek powazny naukowiec powiedzial, ze: ciemna materia jest najwazniejsza w budowaniu wszechsiwata, pomimo, ze nie mozemy jej zwazyc, zmierzyc i nie mozemy jej zobaczyc - zostalby wysmiany i wytykany palcami. Bo jakies 20 lat temu wiedziano o ciemnej materii - ale nie przypisywano jej tak gigantycznej roli w formowaniu wszechswiata.
> Kolega wybaczy, ale to jakas brednia. Jaka "nowa moralnosc " ? > Ci, którzy przezyja jakas "kleske" ( a juz glodu tym bardziej ) to beda > najsilniejsze, i w duzej mierze najbardziej prymitywne jednostki. > Na pewno udzial intelektualistów bedzie minimalny. Zatem "nowa moralnosc" > moze raczej przypominac "Mad Max".
Nie moze, chociaz i ja sadzilem, ze wizje apokaliptyczne, gdzie ludzie wedruja sa sluszne. Ludzie sa zmuszeni przez zycie formowac spolecznosci - wiec wizja z Mad Maxa czy Wodnego Swiata z Kevinem Costnerem moga byc ewentualnie zrealizowane na krotka mete i w pewnych okolicznosciach. Po pewnym okresie czasu tego typu rzeczy musza sila inercji spolecznej wymrzec (zakladajac, ze zaistnialyby). Ludzie zawsze szukaja najwiekszej stabilizacji - a Mad Max to pamietajmy film sci-fi.
> > Przy okazji - skonczyly by sie nacjonalizmy i narodowosci - poniewaz > > ludzie wymieszaliby sie w wyniku wedrowek poszukiwania za chlebem. W > > ciagu 200 lat odbudowaliby technike.
> Ciag dalszy poboznych zyczen.
Nawet, jesli musialoby to trwac 600 lat. w ciagu 300 lat przeszlismy od karoc, poprzez parowozy - w ciagu niespelna 100 lat - w 1900 jezdzilismy pociagami na pare - dzisiaj latamy rakietami. Nawet, jesli zniszczenie ludzkosci mialoby miec globalny charakter, to ludzie musza sobie jakos poradzic. ==========================================================================
Zauważ proszę, że cała cywilizacja- jakby tak popatrzeć trochę "z góry"- to jedna wielka maszyna, która się zazębia. Są elementy maszyny, które jak padną- nie ma to większego znaczenia dla jej funkcjonowania. Inne- po uszkodzeniu których maszyna zaczyna funkcjonować nieprawidłowo- można w jakimś "sensownym" czasie odtworzyć. Są jednak takie jej elementy, po których zniszczeniu cywilizacja (szybciej lub wolniej) definitywnie się rozpadnie. Owszem, powstaną enklawy, które będą promieniować wiedzą na okolice- ale i one padną. Ludzkość powróci do stanu pierwotnego, z obłupanych kamieni robiąc pięściaki do polowań na zwierza (który z braku industrializacji- rozmnoży się na całej planecie). IMO- takie procesy miały już miejsce w historii planety Ziemia. Trwają one cyklicznie ok.12 tysięcy lat. W swoim rozumowaniu- niesłusznie, moim zdaniem- przyjąłeś, że w zbiorowości ludzkiej, która przyjęła wektor na destrukcję- nagle zaistnieje efekt deus ex machina- ludzkość się opamięta, i zatrzyma ten proces. Tylko że to niemożliwe. No bo dlaczego ma się opamiętać, skoro z pokolenia na pokolenie będzie rodzić się coraz więcej ludzi znających wyłącznie takie życie- i całkowicie nie rozumiejących, jak się żyło kiedyś?
> Inne- po > uszkodzeniu których maszyna zaczyna funkcjonować nieprawidłowo- można w > jakimś "sensownym" czasie odtworzyć. Są jednak takie jej elementy, po > których zniszczeniu cywilizacja (szybciej lub wolniej) definitywnie się > rozpadnie.
Musialoby zginanc 90% ludzkosci w odmiennych czesciach swiata tak, aby nie moc sie odrodzic. Moim zdaniem wyludnianie sie bedzie skokowe, tj. bedzie nastepowalo tak, aby reszcie ludzkosci dac znac, ze albo w te, albo we wte. A ludzie i tak wybiora zle, znajac ludzkosc.
Owszem, powstaną enklawy, które będą promieniować wiedzą na
> okolice- ale i one padną. Ludzkość powróci do stanu pierwotnego, z > obłupanych kamieni robiąc pięściaki do polowań na zwierza (który z braku > industrializacji- rozmnoży się na całej planecie).
Owszem i taka jest mozliwosc, jednak dzisiaj mamy kamienne domy, fabryki - wiec powrot do totalnej ery kamienia lupanego raczej nie grozi. Sadze, ze cos na ksztalt poczatkow XX wieku.
IMO- takie procesy miały
> już miejsce w historii planety Ziemia. Trwają one cyklicznie ok.12 tysięcy > lat. > W swoim rozumowaniu- niesłusznie, moim zdaniem- przyjąłeś, że w zbiorowości > ludzkiej, która przyjęła wektor na destrukcję- nagle zaistnieje efekt deus > ex machina- ludzkość się opamięta, i zatrzyma ten proces. Tylko że to > niemożliwe. No bo dlaczego ma się opamiętać, skoro z pokolenia na pokolenie > będzie rodzić się coraz więcej ludzi znających wyłącznie takie życie- i > całkowicie nie rozumiejących, jak się żyło kiedyś?
Rozumiem Pana poglad. Jednak moj wcale NIE wynika z tego, ze ludzie nagle otrzezwieja, ale, ze ludzie PO ewentualnej katastrofie beda zmuszeni formowac ciagle jakies struktury wioskowo-plemienne, bo inaczej sobie nie poradza sami. Gorzej, jesli faktycznie slowa prof. Pajaka sie spelnia - tj. ze ludzie beda calowac ziemie jak zobacza slady czlowieka. To grozi faktycznie powrotnym wejsciem na drzewa.
>To dziwne - od co najmniej kilku lat pisze o Christchurch i o >"plytkach drugiego Jezusa" - oraz o moralnym upadku mieszkancow >Christchurch - ktorzy zrobili pomnik dla skreta marihuany cos jakby >"zamiast uczcic Jezusa - zamieniono jego uczczenie na pomnik dla >narkotyku"
I co z tego ? Jakies trzesienie ziemi tam bylo ? A wie kolega, ile trzesien ziemi jest co roku ? PRZEWIDZIAL to by wtedy, gdyby podal date z dokladnoscia do tygodnia. A tak, to ja tez potrafie przewidziec - uwaga !
Z POWODU MORALNEGO ROZPASANIA MIESZKANC W LOS ANGELES BEDZIE TAM WIELKIE TRZESIENIE ZIEMI !
Zalozysz sie, ze bedzie ?To tylko kwestia czasu.
>W najnowszych filmach dokumentalnych rowniez wiele elementow odpowiada >i sugeruje istnienie przeciw-swiata (kwanty i qbity, ktore
Cos kolega pitoli. Po pierwsze qubit to pojecie "informatyczne" a nie fizyczne, a co maja zjawiska kwantowe, kt re sie w tym przypadku wykorzystuje do "ciemnej materii" itp. ? Poza tym, qubity nie sa "inteligentne"...
>czy chocby slawna "ciemna materia" - co >prawda znana od dluzszego czasu - ale dzisiaj naukowcy juz bez zenady >mowia, ze ciemna materia to podstawa funkcjonowania wszechswiata. Ze >ona utrzymuje wszystkie sily w formowaniu sie, ze jest najwazniejszym >czynnikiem. Malo tego - owa ciemna materia jest...niewidzialna, >niewykrywalna dla urzadzen i pomiarow dzisiejszych laboratoriow, jest >bezwazka (nic nie wazy) - WOW czy to nie jest ewidentne odbicie >przeciw-materii z przeciw-swiata? Oczywiscie, ze tak.
Ja tam nie wiem, czy "oczywiscie". Byc moze sa to oddzialywania grawitacyjne swiat w r wnoleglych (o tym ostatnio cos tam m wil Michio Kaku w tych swoich programach popularnonaukowych...) - kt re jako zywo wcale nie musza byc "przeciwswiatem" w rozumieniu Pajakowym. Tak, ze to sa dalece nieuzasadnione dywagacje na razie.
>Nie moze, chociaz i ja sadzilem, ze wizje apokaliptyczne, gdzie ludzie >wedruja sa sluszne. Ludzie sa zmuszeni przez zycie formowac >spolecznosci - wiec wizja z Mad Maxa czy Wodnego Swiata z Kevinem >>Costnerem moga byc ewentualnie zrealizowane na krotka mete i w pewnych >okolicznosciach. Po pewnym okresie czasu tego typu rzeczy musza sila >inercji spolecznej wymrzec (zakladajac, ze zaistnialyby). Ludzie
W madmaxie tez byly spolecznosci. Dokladnie takie same, jakie byly zapewne 100.000 wsr d prymitywnych ludzi. Wsp lnota walki o zasoby, zywnosc itp. I z tego normalna droga moga ewoluowac spoleczenstwa. Tyle, ze zalozenie, ze jak sie cofnie ludzkosc do epoki kamienia lupanego to sie ja naprawi, sa bez sensu. Obawiam sie, ze wrecz przeciwnie.
>Nawet, jesli musialoby to trwac 600 lat. w ciagu 300 lat przeszlismy >od karoc, poprzez parowozy - w ciagu niespelna 100 lat - w 1900 >jezdzilismy pociagami na pare - dzisiaj latamy rakietami. Nawet, jesli >zniszczenie ludzkosci mialoby miec globalny charakter, to ludzie musza >sobie jakos poradzic.
No i poradza sobie. A najlepiej poradza sobie ci, kt rzy maja dzis wladze, pieniadze i srodki. P zniej beda mieli jeszcze wiecej wladzy. No, chyba ze ten kataklizm bedzie wybi rczy - znaczy Pan B g zesle anioly, a one spacyfikuja ZLYCH LUDZI. (to pewnie i rzad Tuska :). Ale kolega chyba nam nie sugeruje takiej opcji ?
>Zreszta - mamy dzisiaj zywy dowod tego co sie dzieje na Haiti. Pomimo >trzesienia, ludzie nadal sa tam niemoralni. Jedynie czesc ludzi >uciekla w kulture - nastapila eksplozja sztuki ludowej. Niestety, >nadal duza czesc zachowuje sie eksploatacyjnie wobec pozostalych. Wiec >tak dlugo beda trapieni chorobskami, deszczami - az nie zaczna zyc >moralnie - czyli odbudowywac na zdrowych zasadach swoja cywilizacje.
Co nie nastapi nigdy, poniewaz w warunkach zagrozenia zycia ludzie kieruja sie podstawowymi instynktami (jak wszystkie zwierzeta) a nie "moralna ideologia". I tutaj wlasnie kolega udowodnil sobie sam, ze cala ta idea to jest Sci-Fi lepsze od MadMaxa.
>Sadzilem ze Pan mi je poda.
eee, po pierwsze jestesmy na "kolega" ;) , a po drugie - niestety, nasz JP3 nie jest najlepszym materialem do wyciagania wniosk w...
Ale - na zakonczenie, powiem cos, co kolege zaskoczy. Ot z, z pewna doza ostroznosci ja osobiscie uwazam koncepcje "przeciwswiata" (wg. rozumienia Pajakowego) za prawdopodobna. Tyle, ze nie dzieki Pajakowi - dlatego., ze ta koncepcja wcale nie jest "jego". R wnie dobrze moglibysmy za autora "przeciwswiata" uznac Platona. I w og le - spora czesc "dorobku" pajakowego to kompilacja wielu, wielu rzeczy "przed nim".
No, ale niestety dlatego , zgadzajac sie czesciowo z niekt rymi koncepcjami JP3 musze go tutaj flekowac (jako ufol tym bardziej) , poniewaz tak naprawde to nie sa jego koncepcje - one je tylko "zaadoptowal". On sam natomiast czesto gesto pisze takie bzdety, ze az zeby bola (vide slynne lewitujace krany tudziez rozmazane fotografie, spluczki w kiblach wykrywajace UFO, pierdzacy kosmici, itp).
> I co z tego ? Jakies trzesienie ziemi tam bylo ? A wie kolega, ile trzesien > ziemi jest co roku ? > PRZEWIDZIAL to by wtedy, gdyby podal date z dokladnoscia do tygodnia. > A tak, to ja tez potrafie przewidziec - uwaga !
> Z POWODU MORALNEGO ROZPASANIA MIESZKANC W LOS ANGELES BEDZIE TAM WIELKIE > TRZESIENIE ZIEMI !
Tak i będzie! Ale nalezy poczytac o tym, w jaki sposob to trzesienie nastapilo, ze nikt nie zginal oraz okolicznosci. Akurat tutaj Pan podal przyklad Los Angeles, ktore jak wiadomo siedzi na uskoku tektonicznym. Ale podawanie tak ironicznego sposobu jest dowodem na ignorancje i zaprzeczanie faktom. Jan Pajak mogl powiedziec, ze to bedzie inna miejscowosc w Nowej Zelandii - a jednak upieral sie przy konkretnej - a wymowa tego trzesienia jest bardzo ciekawa. Wszystko mozna obrocic kota ogonem. Wszystko da sie zaprzeczyc, jesli sie na sile chce (pewnie kontrargumentem bedzie, ze na sile to mozna wszystko wymyslic - wymyslic tak, ale nie wszystko sie sprawdza. Zobaczymy, co bedzie z Londynem i Anglia.
> Cos kolega pitoli. Po pierwsze qubit to pojecie "informatyczne" a nie > fizyczne, a co maja zjawiska kwantowe, kt re sie > w tym przypadku wykorzystuje do "ciemnej materii" itp. ? Poza tym, qubity > nie sa "inteligentne"...
Ale stany kwantow tak - tak, pomylilem qbity z kwarkami (http:// en.wikipedia.org/wiki/Quark). Samo dziwne zachowanie kwantow wskazuje, ze rzadzi nimi inteligentne prawo lub prawa - ktore ktos musial zaprogramowac. Jak byloby mozliwe stworzenie przypadkowego wszechswiata w Big Bangu, gdzie nawet na poziomie tak elementarnym owe quarki zachowuja sie w sposob zaskakujacy.
> Ja tam nie wiem, czy "oczywiscie". Byc moze sa to oddzialywania grawitacyjne > swiat w r wnoleglych (o tym ostatnio cos tam m wil Michio Kaku w tych > swoich programach popularnonaukowych...) - kt re jako zywo wcale nie musza > byc "przeciwswiatem" w rozumieniu Pajakowym. > Tak, ze to sa dalece nieuzasadnione dywagacje na razie.
One znajduja uzasadnienie. Wiem, ze wielu kopytami broni sie przed Pajakiem, bo prof. Pajak to "ufo, magnokrafty i wiedza o Bogu" - ale KDG jest potwierdzany przez ostatnie 10 lat poprzez badania samej nauki - owszem, ja jestem niemal pewien, ze minie jeszcze sporo, sporo czasu, nim przyznaja racje prof. Pajakowi w kwestii KDG - a walka dopiero sie rozpoczyna. Walka o prawde w tej sprawie.
> W madmaxie tez byly spolecznosci. Dokladnie takie same, jakie byly zapewne > 100.000 wsr d prymitywnych ludzi. > Wsp lnota walki o zasoby, zywnosc itp. I z tego normalna droga moga > ewoluowac spoleczenstwa. > Tyle, ze zalozenie, ze jak sie cofnie ludzkosc do epoki kamienia lupanego to > sie ja naprawi, sa bez sensu. > Obawiam sie, ze wrecz przeciwnie.
Dlatego ja zakladam (i to moje chyba takie zyczenie, ktore wcale nie musi sie okazac byc faktem w przyszlosci, ale takie moje chciejstwo) - ze ludzkosc bedzie zniszczona wybiorczo i inteligentnie - tj. przezyje taka proporcja ludzi, ktora umozliwi w mniej niz 300-400 lat sie odbudowac. W innym wypadku ma Pan racje: ludzkosc znowu bedzie mozolnie przez tysiac albo i wiecej lat budowac.
> No i poradza sobie. A najlepiej poradza sobie ci, kt rzy maja dzis wladze, > pieniadze i srodki. > P zniej beda mieli jeszcze wiecej wladzy. > No, chyba ze ten kataklizm bedzie wybi rczy - znaczy Pan B g zesle anioly, a > one spacyfikuja ZLYCH LUDZI. > (to pewnie i rzad Tuska :). > Ale kolega chyba nam nie sugeruje takiej opcji ?
Sugeruje, ze wszechswiatowy intelekt w tak precyzyjny i inteligentny sposob zesle zaglade, ze owi rzadzacy NIE beda mogli rzadzic bo: nie beda mieli kim i jak - skoro rozsypie sie CALA struktura naszego swiata (a wymieranie z glodu i potezne kleski podetna strukture cywilizacji) - to wcale NIE bedzie potrzeby zeslania aniolow, aby zli ludzie i zle rzady przestaly rzadzic - po prostu LUDZIE beda zmuszeni do nowego zaprojektowania swiata, rolnictwa, energii - i gospodarki powyzszymi - a KAZDY niemoralny wowczas ewentualnie poiltyk, ktory chcialby z powrotem wdrozyc niemoralne idee z poprzednio znanego swiata, po prostu od razu bedzie nieskuteczny - ludzie zas wyrzuca go z rzadu czy nowych struktur. A wiec nastapi bardzo szybko samo- regulacja owych struktur. Poza tym, nim utworza sie struktury takie jak "panstwo" najpierw musi zaistniec "wies" potem "miasto" potem zbior miast. Wymieszanie ludow, ras, narodow WYMUSI na ludziach takie zaprojektowanie struktur, ktore automatycznie beda eliminowac niemoralnosc. Ludzie beda tak dobici i psychicznie zniszczeni, ze po tej gigantycznej katastrofie zapewniam, ze ZADNEMU takiemu politykowi ani innemu czlowiekowi nie przyjdzie na mysl cwaniakowanie tak jak dzis. Sama walka o przetrwanie i o stabilizacje nowej cywilizacj (czyli "sprzatanie po katastrofie") bedzie trwalo pewnie co najmniej 150-200 lat.
> Co nie nastapi nigdy, poniewaz w warunkach zagrozenia zycia ludzie kieruja > sie podstawowymi instynktami (jak wszystkie zwierzeta) > a nie "moralna ideologia". I tutaj wlasnie kolega udowodnil sobie sam, ze > cala ta idea to jest Sci-Fi lepsze od MadMaxa.
Zaraz zaraz... . PO trzesieniu na Haiti programy donosily, ze natychmiast eksplodowala sztuka i kultura (tzn. ludzie chcieli sprzedawac wyroby za grosze, aby zarobic na chleb) - a wiec wcale nie jest to dowod na podstawowe instynkty po katastrofie. Owszem - kazdy chyba wie, ze pierwsza rzecza jest zapewnienie chleba, wody i jako- takich warunkow - lecz drugim etapem jest zapewnienie ciaglosci dostaw pieniedzy lub ciaglosci odbudowy zywnosci. Niestety, dalszy rabunek, gwalty i zdziczenie na Haiti to bylo za malo - wiec haitanczycy otrzymuja kolejne lekcje, z ktorych MY musimy sie gwaltownie uczyc, ze po takiej katastrofie jedynym moralnym wyjsciem jest dzialac i wspierac wspolnie dzialania - co z kolei wymusza formowanie nowych form spoleczenstwa i wspolnot. Zawsze wspolnota jest silniejsza niz jednostka.
> eee, po pierwsze jestesmy na "kolega" ;) , a po drugie - niestety, nasz JP3 > nie jest najlepszym materialem do wyciagania wniosk w...
Mozeby byc:). Ja sadzilem, ze moja wieloletnia praca na rzecz teorii prof. Pajaka znajdzie Jego uznanie - niestety, prof. Pajak ciagle woli Polakow, ktorzy go opluwaja i niszcza - niz mnie tylko dlatego, ze jestem Slazakiem (niestety, dal mi to odczuc nie raz). Im bardziej wychwala w swoich monografiach Polakow i Polske (ktora odwrocila sie do niego plecami) - tym wieksze drwiny od nich otrzymuje. Ja zas wbrew temu, ze prof. Pajak mnie ignoruje i na razie nie dostrzega, ze to ja, jako jedyny w tym kraju staram sie oficjalnie bronic wiekszosci teorii Jana Pajaka - cierpliwie czekam. Bo tutaj wcale nie chodzi o osobe - a o poglady. Na kazdej stronie prof. Pajak wychwala, jaka to cudowna ta Polska a Polacy jacy swietny narod - tylko to wlasnie Polacy najbardziej niszcza. I tutaj jest wlasnie ta trudnosc: pomimo, ze jest mi przykro, ze ja wlozylem najwiecej wysilku w promowanie i bronienie wiekszosci teorii J. Pajaka - to nie mnie podano reke. Ale jak powiedzialem - tu chodzi o prawde ponad wszystkim, nawet, jesli odczuwa sie dyskomfort. Niestety pod wzgledem historycznym prof. Pajak jest wychowany w PRLu - ma bardzo wiele niewlasciwych pogladow na historie Polski, ale mozna mu to wybaczyc, bo wyjechal jako mlody czlowiek - teraz dopiero polscy historycy zaczynaja mowic pomalu to, ze historia Polski wcale nie jest taka rozowa i piekna, jak to widzieli w PRLu propaganda komunizmu. Gdyby prof. Pajak dzisiaj posluchal wykladow s.p. prof. Wieczorkiewicza oraz innych, niezabetonowanych, moglby sie za glowe zlapac.
> Ale - na zakonczenie, powiem cos, co kolege zaskoczy. > Ot z, z pewna doza ostroznosci ja osobiscie uwazam koncepcje "przeciwswiata" > (wg. rozumienia Pajakowego) za prawdopodobna. > Tyle, ze nie dzieki Pajakowi - dlatego., ze ta koncepcja wcale nie jest > "jego". R wnie dobrze moglibysmy za autora "przeciwswiata" uznac > Platona. I w og le - spora czesc "dorobku" pajakowego to kompilacja wielu, > wielu rzeczy "przed nim".
Alez oczywiscie! Bardzo wielu napisalo bardzo wiele w tym temacie. Z tym, ze to prof. Pajak spial wszystkie razem i nadal im charakter naukowy - oraz polaczyl nauke z religia (mowiac ogolnikowo). Jeden wymyslil silnik, inny swiece zaplonowa, inny kolo - ale tylko jeden czlowiek zbudowal to wszystko razem i nazwal "auto". Tak samo J. Pajak
> No, ale niestety dlatego , zgadzajac sie czesciowo z niekt rymi koncepcjami > JP3 musze go tutaj flekowac (jako ufol tym bardziej) > , poniewaz tak naprawde to nie sa jego koncepcje - one je tylko > "zaadoptowal". On sam natomiast czesto gesto pisze takie bzdety, > ze az zeby bola (vide slynne lewitujace krany tudziez rozmazane fotografie, > spluczki w kiblach wykrywajace UFO, pierdzacy kosmici, itp).
Lewitujacy kran to miala byc tylko taka mini-zagadka dla czytelnikow - tymczasem przywiazujesz do niej zbyt wielka wage i zbyt rozdmuchujesz do nie wiadomo jakich atrybutow. Po co? W srodku byla platikowa rurka, po ktorej splywala woda i wygladalo to na kran zawieszony w powietrzu. Traktujesz prof. Pajaka zbyt profesorsko - tzn. odbierasz mu mozliwosc bycia zwyklym czlowiekiem - zrobiles z niego nadnaturalnego i nieomylnego Super-Profesora i za wszelka cene, kiedy tylko pokazuje swoja zwykla codziennosc i prozaiczne zaciekawienie roznymi rzeczami ma sie zawsze nie mylic, niczym nie zachwycac, co proste?
Co do spluczki: taki to problem zrozumiec natelekinetyzowanie czasteczek wody, ktore wykazuja brak lepkosci - a co za tym idzie - jesli komora oscylacyjna wisiala nad spluczka przez dluzszy czas i wyzwalala telekineze - a ta zas sprawila, ze woda nie mogla sie zassac do zlewu - to to jest takie szalenie dziwne? Ot, przypadek, jakich wiele. Ale tylko, ze to prof. Pajak - to od razu trzeba zniszczyc?
Uwierz mi - studiowalem na uczelni - kazdy profesor ma swoje widzimisie i glupie poglady - czasem idiotyczne zachowania. I z tego co obserwowalem, prof. Pajak ma ich malo - znam profesorow, ktorzy mieli bardzo dziwne zwyczaje, poglady -
...
U ytkownik napisa w wiadomo ci grup dyskusyjnych:b986b753-9e33-40c6-ad57-ae98e1040...@e20g2000vbn.googlegroups.com...
> Inne- po > uszkodzeniu kt rych maszyna zaczyna funkcjonowa nieprawid owo- mo na w > jakim "sensownym" czasie odtworzy . S jednak takie jej elementy, po > kt rych zniszczeniu cywilizacja (szybciej lub wolniej) definitywnie si > rozpadnie.
Musialoby zginanc 90% ludzkosci w odmiennych czesciach swiata tak, aby nie moc sie odrodzic. Moim zdaniem wyludnianie sie bedzie skokowe, tj. bedzie nastepowalo tak, aby reszcie ludzkosci dac znac, ze albo w te, albo we wte. A ludzie i tak wybiora zle, znajac ludzkosc. =========================================================================== ===================== Istniej buddyjskie teorie, e w pewnym momencie zacznie og lnie wzrasta wiadomo ludzi - a b dzie zdolna przenie ca ludzko na wy szy poziom wiadomo ci. Ludzko jako ca o . Nast pi moment, w kt rym ludzko b dzie si na ten wy szy poziom przemieszcza , ale wtedy- albo si to uda (praktycznie dotyczy to musi ca ej ludzko ci), albo nast pi "p kni cia"- i wszystko "t pnie"- gar o wieconych schroni si do Szambali, a reszta wr ci na drzewa. I tak ju pono by o w historii ludzko ci.
Patrz c z czysto technicznego punktu widzenia: np wielki asteroid uderza w ziemi . Ginie 40% ludzko ci. To wystarczy, eby zacz y zachodzi zmiany. Rozpocznie si autodestrukcja- i IMO b dzie trwa dop ty, dop ki si nie rozwali wszystko. Pa stwa- pozbawione obecnych rodk w przymusu- nie b d w stanie zapewnia ochrony swoim obywatelom. Obywatele- czuj c wolno oraz to, e te pa stwa tak naprawd - o wiele wi cej zapewnia y ni dawa y- b d je niszczy . Kamienne domy 12 tysi cy lat nie przetrwaj . Ale ok- chodzi mi o to, e istnieje pewna wielko zniszcze , po kt rej ludzko cofnie si do epoki kamienia upanego (cho trwa to mo e setki, tysi ce lat). Czy to ma zgin 95 czy 40 procent ludzi nie wiem.
Co mnie ciekawi: nie wiesz, kto kasuje wszystkie posty z tego w tku na publicznych serwerach usenetowych? na atmanie, neostradzie, gda sku- s wyci te w pie ?
On Sun, 14 Nov 2010 23:28:55 +0100, "Chiron" <chi...@onet.eu> wrote: >U ytkownik napisa w wiadomo ci grup >dyskusyjnych:b986b753-9e33-40c6-ad57-ae98e1040...@e20g2000vbn.googlegroups.com...
>> Inne- po >> uszkodzeniu kt rych maszyna zaczyna funkcjonowa nieprawid owo- mo na w >> jakim "sensownym" czasie odtworzy . S jednak takie jej elementy, po >> kt rych zniszczeniu cywilizacja (szybciej lub wolniej) definitywnie si >> rozpadnie.
>Musialoby zginanc 90% ludzkosci w odmiennych czesciach swiata tak, aby >nie moc sie odrodzic. Moim zdaniem wyludnianie sie bedzie skokowe, tj. >bedzie nastepowalo tak, aby reszcie ludzkosci dac znac, ze albo w te, >albo we wte. A ludzie i tak wybiora zle, znajac ludzkosc.
w tej dyskusji braju zdeniniowania jakiego rodzaju katastrofa mialaby wykosic te 90% i o jakiej skali czasowej mowa, bo w zaleznosci od tego scenariusze pozniejszego rozwoju moga byc drastycznie rozne.
>========================================================================== ====================== >Istniej buddyjskie teorie, e w pewnym momencie zacznie og lnie wzrasta > wiadomo ludzi - a b dzie zdolna przenie ca ludzko na wy szy poziom > wiadomo ci. Ludzko jako ca o . Nast pi moment, w kt rym ludzko b dzie >si na ten wy szy poziom przemieszcza , ale wtedy- albo si to uda >(praktycznie dotyczy to musi ca ej ludzko ci), albo nast pi "p kni cia"- i >wszystko "t pnie"- gar o wieconych schroni si do Szambali, a reszta wr ci >na drzewa. I tak ju pono by o w historii ludzko ci.
ale my wkraczanie na nowy poziom swiadomosci caly czas obserwujemy. juz od jakis 80K lat. problem jedyny jest w tym, ze nie dotyczy on calej ludzkosci jednoczesnie. czesc z niej ztoi na poziomie cro-magnona (i to tez nie kazdego) czesc pod tym wzgledem ewoluuje. w kazdym czasie wystepuje konflikt interesow, pomiedzy tymi uswiadomionymi i tymi bez takiej swiadomosci. ci ze swiadomoscia w efekcie wygrywaja, ale czasami trwa to bardzo dlugo i musza sie znizyc do metod dzialania tych drugich.
>Patrz c z czysto technicznego punktu widzenia: np wielki asteroid uderza w >ziemi . Ginie 40% ludzko ci. To wystarczy, eby zacz y zachodzi zmiany. >Rozpocznie si autodestrukcja- i IMO b dzie trwa dop ty, dop ki si nie >rozwali wszystko. Pa stwa- pozbawione obecnych rodk w przymusu- nie b d w >stanie zapewnia ochrony swoim obywatelom. Obywatele- czuj c wolno oraz >to, e te pa stwa tak naprawd - o wiele wi cej zapewnia y ni dawa y- b d >je niszczy .
zakladasz wyzej ze ginie 40% ludzkosci. dlaczego niby reszta mialaby niszczyc to co zostalo. bedzie wlasnie odwrotnie. bedzie sie oszczedzac wszystko to co sie moze przydac, lacznei z ocalalymi domami.
> Kamienne domy 12 tysi cy lat nie przetrwaj .
a piramidy?
>Ale ok- chodzi mi o to, e istnieje pewna wielko zniszcze , po kt rej >ludzko cofnie si do epoki kamienia upanego (cho trwa to mo e setki, >tysi ce lat). Czy to ma zgin 95 czy 40 procent ludzi nie wiem.
to akurat nie grozi. nie da sie cofnac swiadomosci techniczno-technologicznej. oczywiscie nie bedzie linii produkcyjnych i sterylnych laboratoriow, ale ludzie beda kobinowac z tym co znajda, kupia, wymienia. chodzi mi eo elementy mechaniczne, elektroniczne. chociaz scenariusz w orginalnym filmie "time machine" jest stosunkowo przekonujacy, ale juz w remake temu przeczyl.
>Co mnie ciekawi: nie wiesz, kto kasuje wszystkie posty z tego w tku na >publicznych serwerach usenetowych? na atmanie, neostradzie, gda sku- s >wyci te w pie ?
poszczegolne servery moga kasowac posty jesli sa krosowane na wiecej niz ich limit pozwala (ten jest na 5. w tytule postu sa polskie znaki, ktore czesto nie sa suportowane przez serwery albo readery. watek wtedy rozbija sie na kilka, w zaleznosci od znieksztalcenia tytulu. ja na dwoch serverach, ktore podgladam widze chyba wszystkie. 18 do tej pory. <rs>
Użytkownik "rs" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:kj01e6pmolrrej8eltduarrigmpeh06...@4ax.com...
On Sun, 14 Nov 2010 23:28:55 +0100, "Chiron" <chi...@onet.eu> wrote: >Użytkownik napisał w wiadomości grup >dyskusyjnych:b986b753-9e33-40c6-ad57-ae98e1040...@e20g2000vbn.googlegroups.com...
>> Inne- po >> uszkodzeniu których maszyna zaczyna funkcjonować nieprawidłowo- można w >> jakimś "sensownym" czasie odtworzyć. Są jednak takie jej elementy, po >> których zniszczeniu cywilizacja (szybciej lub wolniej) definitywnie się >> rozpadnie.
>Musialoby zginanc 90% ludzkosci w odmiennych czesciach swiata tak, aby >nie moc sie odrodzic. Moim zdaniem wyludnianie sie bedzie skokowe, tj. >bedzie nastepowalo tak, aby reszcie ludzkosci dac znac, ze albo w te, >albo we wte. A ludzie i tak wybiora zle, znajac ludzkosc.
w tej dyskusji braju zdeniniowania jakiego rodzaju katastrofa mialaby wykosic te 90% i o jakiej skali czasowej mowa, bo w zaleznosci od tego scenariusze pozniejszego rozwoju moga byc drastycznie rozne.
>========================================================================== ====================== >Istnieją buddyjskie teorie, że w pewnym momencie zacznie ogólnie wzrastać >świadomość ludzi - aż będzie zdolna przenieść całą ludzkość na wyższy >poziom >świadomości. Ludzkość jako całość. Nastąpi moment, w którym ludzkość będzie >się na ten wyższy poziom przemieszczać, ale wtedy- albo się to uda >(praktycznie dotyczyć to musi całej ludzkości), albo nastąpią "pęknięcia"- >i >wszystko "tąpnie"- garść oświeconych schroni się do Szambali, a reszta >wróci >na drzewa. I tak już ponoć było w historii ludzkości.
ale my wkraczanie na nowy poziom swiadomosci caly czas obserwujemy. juz od jakis 80K lat. problem jedyny jest w tym, ze nie dotyczy on calej ludzkosci jednoczesnie. czesc z niej ztoi na poziomie cro-magnona (i to tez nie kazdego) czesc pod tym wzgledem ewoluuje. w kazdym czasie wystepuje konflikt interesow, pomiedzy tymi uswiadomionymi i tymi bez takiej swiadomosci. ci ze swiadomoscia w efekcie wygrywaja, ale czasami trwa to bardzo dlugo i musza sie znizyc do metod dzialania tych drugich.
>Patrząc z czysto technicznego punktu widzenia: np wielki asteroid uderza w >ziemię. Ginie 40% ludzkości. To wystarczy, żeby zaczęły zachodzić zmiany. >Rozpocznie się autodestrukcja- i IMO będzie trwać dopóty, dopóki się nie >rozwali wszystko. Państwa- pozbawione obecnych środków przymusu- nie będą w >stanie zapewniać ochrony swoim obywatelom. Obywatele- czując wolność oraz >to, że te państwa tak naprawdę- o wiele więcej zapewniały niż dawały- będą >je niszczyć.
zakladasz wyzej ze ginie 40% ludzkosci. dlaczego niby reszta mialaby niszczyc to co zostalo. bedzie wlasnie odwrotnie. bedzie sie oszczedzac wszystko to co sie moze przydac, lacznei z ocalalymi domami.
> Kamienne domy 12 tysięcy lat nie przetrwają.
a piramidy?
>Ale ok- chodzi mi o to, że istnieje pewna wielkość zniszczeń, po której >ludzkość cofnie się do epoki kamienia łupanego (choć trwać to może setki, >tysiące lat). Czy to ma zginąć 95 czy 40 procent ludzi nie wiem.
to akurat nie grozi. nie da sie cofnac swiadomosci techniczno-technologicznej. oczywiscie nie bedzie linii produkcyjnych i sterylnych laboratoriow, ale ludzie beda kobinowac z tym co znajda, kupia, wymienia. chodzi mi eo elementy mechaniczne, elektroniczne. chociaz scenariusz w orginalnym filmie "time machine" jest stosunkowo przekonujacy, ale juz w remake temu przeczyl.
>Co mnie ciekawi: nie wiesz, kto kasuje wszystkie posty z tego wątku na >publicznych serwerach usenetowych? na atmanie, neostradzie, gdańsku- są >wycięte w pień?
poszczegolne servery moga kasowac posty jesli sa krosowane na wiecej niz ich limit pozwala (ten jest na 5. w tytule postu sa polskie znaki, ktore czesto nie sa suportowane przez serwery albo readery. watek wtedy rozbija sie na kilka, w zaleznosci od znieksztalcenia tytulu. ja na dwoch serverach, ktore podgladam widze chyba wszystkie. 18 do tej pory. <rs> =========================================================================== ===== Dzięki za wyjaśnienie:-). Piszę z różnych serwerów- zależy, z którego kompa. Teraz widzę Twój post (na onecie)- więc odpowiadam: IMO nie masz racji pisząc, że świadomości technicznej cofnąć się już nie da. Każdą świadomość da się cofnąć- o czym uczą nie tylko filozofie- ale raczej w ten sposób do tego nie podejdziemy- wszelkie tego typu podejścia IMO odrzucasz z "automatu". Spróbuję inaczej:
ginie dajmy na to 50% ludzi. Zostają zniszczone fabryki i- przede_wszystkim_instytucje. Czy wyobrażasz sobie np państwa i wszystko to, co się z nimi wiąże w takiej sytuacji? Ja- wcale. Jak sobie to wyobrażam: jakieś grupki i pojedyńczy ludzie gromadzą się w różnych miejscach, aby przetrwać. Niektórzy wybierają rozbójnicze życie- też często w grupach. Mamy więc zdemoralizowaną ludzkość- niektóre jej grupy wyposażone w nowoczesną broń, toczą się więc nieustanne walki. Szwankuje wyobraźnia posiadaczy takiej broni- więc sieją zniszczenie nie wiedząc nawet, jak wielkie ono już jest. Na szczęście broń się zużywa (choćby amunicja), wiele jej rodzajów staje się bezużyteczna nie tylko ze względu na brak konserwacji, ale i...ludzi, potrafiących się nią posługiwać. Ważne także: kończy się paliwo do samochodów- utrudnione stają się bardzo wyprawy. Rodzą się nowe pokolenia, nie znające innego życia.To, czego się uczą- to przetrwać w takiej sytuacji. Zdobycze techniki spowija więc coraz głębszy mrok zapomnienia. Kolejne pokolenia- mając do dyspozycji praktycznie tylko tę broń, którą potrafią wytworzyć- już nie niosą takich zniszczeń. Nie stają się też ich ofiarami. Sprzyja to rozwojowi osad i rolnictwa. Ludzie gromadzą się, by wspólnie polować, orać ziemię, paść stada, bronić swojej grupy...Znasz to, prawda? Istniejące jeszcze fabryki czy stare wynalazki- mogą traktować jako np przedmioty bogów. W większości nawet nie przeczuwając ich zastosowania. Owszem- zostały gdzieś pojedyńcze grupki, schowane przed światem- nie całkiem zdziczałe, górujące poziomem techniki nad otoczeniem, ale po wiekach osadniczego rozwoju ludzkości- ci osadnicy, zaczynający się organizować w związki państwowe- wyruszą ze swojej ziemi- która już będzie miała problem, żeby ich wykarmić. Trafią na grupę potomków dawnej ludzkości, którzy jeszcze co nieco wiedzą, jeśli chodzi o technikę. Jak nie za pierwszym- to za którymś razem- pobiją ich, asymilując niektóre ich wynalazki (oczywiście tylko te, które uznają za potrzebne). Kto wie- może to przodkowie Etrusków tacy byli? To oni wprawdzie podbili Rzym (nie wiadomo, jak)- tyle, że bardzo mało ich było. Ponoć wszystkie wielkie wynalazki rzymskie- łącznie z sposobem tworzenia miast (Rzym Augusta ponoć liczył ok. miliona ludzi!!!) i zarządzania nimi, a także prawem, sposobami wznoszenia budowli, ogromna ilość maszyn i sprzętu (nie znana w żadnej innej cywilizacji nie bez kozery Rzym uznaje się za pierwszą cywilizację techniczną)- opartych o maszyny proste, etc... No i tak jesteśmy w Starożytności:-). Czy myślisz, że za dajmy na to- 12 tysięcy lat- coś zostanie z drapaczy chmur?
On Wed, 17 Nov 2010 13:55:38 +0100, "Chiron" <chi...@onet.eu> wrote: >Dzięki za wyjaśnienie:-). Piszę z różnych serwerów- zależy, z którego kompa. >Teraz widzę Twój post (na onecie)- więc odpowiadam: >IMO nie masz racji pisząc, że świadomości technicznej cofnąć się już nie da. >Każdą świadomość da się cofnąć- o czym uczą nie tylko filozofie- ale raczej >w ten sposób do tego nie podejdziemy- wszelkie tego typu podejścia IMO >odrzucasz z "automatu". Spróbuję inaczej:
>ginie dajmy na to 50% ludzi. Zostają zniszczone fabryki i- >przede_wszystkim_instytucje. Czy wyobrażasz sobie np państwa i wszystko to, >co się z nimi wiąże w takiej sytuacji? Ja- wcale. Jak sobie to wyobrażam: >jakieś grupki i pojedyńczy ludzie gromadzą się w różnych miejscach, aby >przetrwać. Niektórzy wybierają rozbójnicze życie- też często w grupach. Mamy >więc zdemoralizowaną ludzkość- niektóre jej grupy wyposażone w nowoczesną >broń, toczą się więc nieustanne walki. Szwankuje wyobraźnia posiadaczy >takiej broni- więc sieją zniszczenie nie wiedząc nawet, jak wielkie ono już >jest. Na szczęście broń się zużywa (choćby amunicja), wiele jej rodzajów >staje się bezużyteczna nie tylko ze względu na brak konserwacji, ale >i...ludzi, potrafiących się nią posługiwać. Ważne także: kończy się paliwo >do samochodów- utrudnione stają się bardzo wyprawy. Rodzą się nowe >pokolenia, nie znające innego życia.To, czego się uczą- to przetrwać w >takiej sytuacji. Zdobycze techniki spowija więc coraz głębszy mrok >zapomnienia. Kolejne pokolenia- mając do dyspozycji praktycznie tylko tę >broń, którą potrafią wytworzyć- już nie niosą takich zniszczeń. Nie stają >się też ich ofiarami. Sprzyja to rozwojowi osad i rolnictwa. Ludzie gromadzą >się, by wspólnie polować, orać ziemię, paść stada, bronić swojej >grupy...Znasz to, prawda? Istniejące jeszcze fabryki czy stare wynalazki- >mogą traktować jako np przedmioty bogów. W większości nawet nie przeczuwając >ich zastosowania. Owszem- zostały gdzieś pojedyńcze grupki, schowane przed >światem- nie całkiem zdziczałe, górujące poziomem techniki nad otoczeniem, >ale po wiekach osadniczego rozwoju ludzkości- ci osadnicy, zaczynający się >organizować w związki państwowe- wyruszą ze swojej ziemi- która już będzie >miała problem, żeby ich wykarmić. Trafią na grupę potomków dawnej ludzkości, >którzy jeszcze co nieco wiedzą, jeśli chodzi o technikę. Jak nie za >pierwszym- to za którymś razem- pobiją ich, asymilując niektóre ich >wynalazki (oczywiście tylko te, które uznają za potrzebne). Kto wie- może to >przodkowie Etrusków tacy byli? To oni wprawdzie podbili Rzym (nie wiadomo, >jak)- tyle, że bardzo mało ich było. Ponoć wszystkie wielkie wynalazki >rzymskie- łącznie z sposobem tworzenia miast (Rzym Augusta ponoć liczył ok. >miliona ludzi!!!) i zarządzania nimi, a także prawem, sposobami wznoszenia >budowli, ogromna ilość maszyn i sprzętu (nie znana w żadnej innej >cywilizacji nie bez kozery Rzym uznaje się za pierwszą cywilizację >techniczną)- opartych o maszyny proste, etc... No i tak jesteśmy w >Starożytności:-). Czy myślisz, że za dajmy na to- 12 tysięcy lat- coś >zostanie z drapaczy chmur?
odpowiedzialem rozkladajac twoja dpowiedz na elementy (jak to zwykle robie), z ktorymi sie nie zgadzam, bo jest pare nielogocznosci i niekonsekwencji, ale zrezygnowalem w koncu, bo nie mialo to sensu. po pierwsze nadal nie definiujesz sytuacji. nie wiadomo jakiego rodzaju to byla katastrofa. czy jest dostep do zasobow naturalnych, czy jest mozliwosc upraw. czy jest woda. jaka jest temperatura powietrza. czy spowodowana przez dzialalnosc czlowieka, czy przez czynniki naturalnie. czy nagle, czy w dluzszym czasie. czy teraz, czy w okreslonej przyszlosci. jak te 50% byloby rozlozone. czy rownomiernie w calkowitej populacji, czy tez w okreslonych osrodkach. bez chocby takiego opisu poczatkowego moja odpowiedz by byla tylko gdybaniem na gdybanie.
po drugie przyjales jedynie jeden rozwoj wypadkow zorientowany w okolo walki, uzyciu broni. nie widze powodu aby scenariusz z "mad max 2" musialby byc tym jedynym jaki by musial wystapic. zniszczenie fabryk i instytucji nie oznacza zniszczenia przynaleznosci panstwowej, wrecdz pozorom jej wzmocnienie. mielsismy wojny swiatowe, ktore zniszczyly fabryki instytucje panstwowe w prawie calej europie i co? jakos bardzo szybko sie z tego pozbieralismy. a teraz co najwazniejsze.
popelniasz blad bo mylisz zalamanie sie przemyslu, z cofnieciem swiadomosci technicznej. swiadomosc to cos takiej jak jestej bogaty, bankrutujesz, ale nadal wiesz jak to jest, byc bogatym. ze swiadomoscia jest dokladnie tak samo. poza tym, czlowiek jest ewolucyjnie jest naznaczony na rozwoj. w tym wypadku na rozwoj techniczny. odstrzelnie 50% ludzkosci nie zmieni nic w dazeniu czlowieka do odtworzenia stanu zycia, sprzed katastrofy. zeby zrezygnowac (co tez nie jest cofnieciem) ze swiadomosci technicznej musial by nastapic kataklizm, ktory by byl spowodowany ewidentnie przez technologie, a do tego musialby sie znalezc jakis sprytny przywodca, ktory by potrafil przekonac ludzkosc, ze to wlasnie bylo przyczyna, i ze rozwoj techniczy nie jest wskazany. musialby tez zaproponowac jakies nowe drogi i mozliwosci realnego rozwoju i przetrwania.
powolales sie na rzym. ok. i co? rzym byl pladrowany kilka razy. raz zapadl sie w wieki ciemne, ale sie odbudowal, walsnie dzieki swiadomosci technicznej. inaczej by sie nie dalo. powiem ci, ze gdyby jakims cudem zniknelo nagle 50% ludzkosci, to by to byl najszesliwszy dzien dla tej planety. <rs>
U ytkownik "rs" napisa w wiadomo ci grup dyskusyjnych:q719e6h8on86tfg5p2eqqfvi3kmcd3h...@4ax.com...
odpowiedzialem rozkladajac twoja dpowiedz na elementy (jak to zwykle robie), z ktorymi sie nie zgadzam, bo jest pare nielogocznosci i niekonsekwencji, ale zrezygnowalem w koncu, bo nie mialo to sensu. po pierwsze nadal nie definiujesz sytuacji. nie wiadomo jakiego rodzaju to byla katastrofa. ========================================================================= To, co mo emy przypuszcza : asteroidy r nej wielko ci bombarduj ce Ziemi albo atomowa (auto)zag ada. Zauwa prosz , e to nie b dzie "BUUUUM!"- i ginie p ludzko ci, tylko b dzie to roz o one w czasie. Spadaj ce asteroidy- spowoduj p niej powstanie takich chmur py u, kt ry na d ugie lata znacznie obni y temperatur i nas onecznienie- co dodatkowo spowoduje mier wielu ludzi. Oczywi cie- jest to bardzo wa ne- jednak ja o tym nie napisa em, bo w og le nie wyobra am sobie jakiego pot nego kataklizmu, po kt rym ginie po owa ludzko ci- i odbywa si to wszystko w bardzo kr tkim czasie- a nast pnego dnia ju jest wszystko tak, jak wczoraj. A Ty- potrafisz sobie co takiego wyobrazi ? Zak adam, e to b dzie (ju by o?) w a nie tak.
po drugie przyjales jedynie jeden rozwoj wypadkow zorientowany w okolo walki, uzyciu broni. nie widze powodu aby scenariusz z "mad max 2" musialby byc tym jedynym jaki by musial wystapic. zniszczenie fabryk i instytucji nie oznacza zniszczenia przynaleznosci panstwowej, wrecdz pozorom jej wzmocnienie. mielsismy wojny swiatowe, ktore zniszczyly fabryki instytucje panstwowe w prawie calej europie i co? jakos bardzo szybko sie z tego pozbieralismy. a teraz co najwazniejsze. =========================================================================== To instytucje pa stw rozpocz y i prowadzi y wojny. To instytucje pa stw nadzorowa y po dany z ich punktu widzenia rozw j techniki. W og le chc zwr ci Twoj uwag na fakt, e nauka i technika tak naprawd rozwija a si dzi ki rozwojowi instytucji pa stwowo ci- w kierunku przez te instytucje wyznaczanym. Zobacz: Chi czycy chwal si wynalazkami sprzed tysi cy lat takimi jak np wodoci gi (starsze o wiele od rzymskich). Jednak kto wpad tam na taki pomys , przekona w adc tego regionu, kt ry to nakaza zbudowa - i zapewne do ko ca ycia tego w adcy wodoci gi dzia a y. Potem- by mo e w skutek napadu s siad w, a mo e niezrozumienia nast pcy- wynalazek ten zanik ca kiem. Taka jest historia ca kiem poka nej liczby wynalazk w w tamtych regionach. W Europie- w momencie, kiedy istnia y silne pa stwowo ci- powsta wynalazek w jednym regionie. Czasem w tym regionie nie znalaz zrozumienia (np kolej)- ale zosta podchwycony i wdro ony w innym regionie - pa stwie Europy. Czasem- jak w Chinach- by nikomu wtedy nieprzydatny (a przynajmniej nie umiano sobie wyobrazi jego zastosowania)- jak wiele wynalazk w DaVinci- i potem po kilkuset latach pierwszy skoczek- konstruktor spadochronowy dowiadywa si , e to nie on jest jego wynalazc :-). Proch, kt ry Chi czycy stosowali incydentalnie- w Europie w skutek r nic sta si cywilizacyjnym motorem. Wniosek: istniej ce w Europie r nice spowodowane istnieniem wielu silnych pa stwowo ci nap dza y rozw j technologiczny- kt ry te pa stwowo ci wzmacnia .
popelniasz blad bo mylisz zalamanie sie przemyslu, z cofnieciem swiadomosci technicznej. swiadomosc to cos takiej jak jestej bogaty, bankrutujesz, ale nadal wiesz jak to jest, byc bogatym. ze swiadomoscia jest dokladnie tak samo. =========================================================================== ======== Bogaty bankrutuje, ale jak jest bogaty- to si wygrzebie- bo_wie_jak. Jak zginie 50% ludzi, i przez pokolenia ludzko b dzie skupiona na przetrwaniu, wiele dzieci straci rodzic w, etc- nie b dzie wiedzia a o swoim dziedzictwie cywilizacyjnym ani o tym, e ma go odbudowa . B dzie o nim jungowsko zbiorowo "niewiedzia a"- ale zanim sobie t niewiedz u wiadomi- musi przej wieloetapowy rozw j.
poza tym, czlowiek jest ewolucyjnie jest naznaczony na rozwoj. w tym wypadku na rozwoj techniczny. odstrzelnie 50% ludzkosci nie zmieni nic w dazeniu czlowieka do odtworzenia stanu zycia, sprzed katastrofy. zeby zrezygnowac (co tez nie jest cofnieciem) ze swiadomosci technicznej musial by nastapic kataklizm, ktory by byl spowodowany ewidentnie przez technologie, a do tego musialby sie znalezc jakis sprytny przywodca, ktory by potrafil przekonac ludzkosc, ze to wlasnie bylo przyczyna, i ze rozwoj techniczy nie jest wskazany. musialby tez zaproponowac jakies nowe drogi i mozliwosci realnego rozwoju i przetrwania. =========================================================================== ========= Tego nie wiesz. Czy dla Ciebie do wyobra enia jest ludzko - rozw j wynalazk w cywilizacyjnych na wz r przywo anych tu Chin? Powstawa y- i cz sto sz y w zapomnienie. W Europie by o jednak inaczej- a taki fenomen nie koniecznie musi si odrodzi , prawda?
powolales sie na rzym. ok. i co? rzym byl pladrowany kilka razy. raz zapadl sie w wieki ciemne, ale sie odbudowal, walsnie dzieki swiadomosci technicznej. inaczej by sie nie dalo. powiem ci, ze gdyby jakims cudem zniknelo nagle 50% ludzkosci, to by to byl najszesliwszy dzien dla tej planety. <rs> =========================================================================== =========== Tego nie skomentuj - zak adam, e mia e gorsz chwil w yciu:-(
On Thu, 18 Nov 2010 08:36:59 +0100, "Chiron" <chi...@onet.eu> wrote: >U ytkownik "rs" napisa w wiadomo ci grup >dyskusyjnych:q719e6h8on86tfg5p2eqqfvi3kmcd3h...@4ax.com...
>odpowiedzialem rozkladajac twoja dpowiedz na elementy (jak to zwykle >robie), z ktorymi sie nie zgadzam, bo jest pare nielogocznosci i >niekonsekwencji, ale zrezygnowalem w koncu, bo nie mialo to sensu. po >pierwsze nadal nie definiujesz sytuacji. nie wiadomo jakiego rodzaju >to byla katastrofa. >========================================================================= >To, co mo emy przypuszcza : asteroidy r nej wielko ci bombarduj ce Ziemi >albo atomowa (auto)zag ada. Zauwa prosz , e to nie b dzie "BUUUUM!"- i >ginie p ludzko ci, tylko b dzie to roz o one w czasie. Spadaj ce >asteroidy- spowoduj p niej powstanie takich chmur py u, kt ry na d ugie >lata znacznie obni y temperatur i nas onecznienie- co dodatkowo spowoduje > mier wielu ludzi.
widzisz, to moze byc dlugotrwala epidemia (na przyklad cholera ma teraz pewne szanse), moze byc galopujace globalne ocieplenie, moze byc z jakis powodow zalamanie sie przemyslu rolniczego i gospodarki zywieniowej. moga byc skutki zatrucia srodowiska. moga byc efekty nieudanych experymentow z inzynieria klimatu. albo wprowadzenia jakiejs niefortunnej nowej technologii.
>Oczywi cie- jest to bardzo wa ne- jednak ja o tym nie napisa em, bo w og le >nie wyobra am sobie jakiego pot nego kataklizmu, po kt rym ginie po owa >ludzko ci- i odbywa si to wszystko w bardzo kr tkim czasie- a nast pnego >dnia ju jest wszystko tak, jak wczoraj. A Ty- potrafisz sobie co takiego >wyobrazi ? Zak adam, e to b dzie (ju by o?) w a nie tak.
wojna atomowa moze trwac jedynie kilka minut no moze pare godzin. ktos odpali rakiete, a reszta to juz moga zareagowac automaty. w tym akurat nie widze wiekszego problemu. odradzanie sie nowej cywilizacji bedzie jednak trwalo. byc moze nie bedzie to w ogole mozliwe i to jest jedyny mozliwy wypadek, w ktorym swiadomosc techniczna moze zaniknac. zaniknie razem z gatunkiem.
>po drugie przyjales jedynie jeden rozwoj wypadkow zorientowany w okolo >walki, uzyciu broni. nie widze powodu aby scenariusz z "mad max 2" >musialby byc tym jedynym jaki by musial wystapic. zniszczenie fabryk i >instytucji nie oznacza zniszczenia przynaleznosci panstwowej, wrecdz >pozorom jej wzmocnienie. mielsismy wojny swiatowe, ktore zniszczyly >fabryki instytucje panstwowe w prawie calej europie i co? jakos bardzo >szybko sie z tego pozbieralismy. a teraz co najwazniejsze. >========================================================================== = >To instytucje pa stw rozpocz y i prowadzi y wojny.
a taka alquaide uwazasz za organizacje panstwowa? jesli tak to jakiego panstwa? kartele narkotykowe, ktore w ameryce poludniowej prowadza regularna wojne, to tez organizacja panstwowa?
> To instytucje pa stw >nadzorowa y po dany z ich punktu widzenia rozw j techniki.
nie zawsze. czasami naukowcy pracuja i pracowali na zlecenie elity, ktora nie byla w kregach rzadowych.
> W og le chc >zwr ci Twoj uwag na fakt, e nauka i technika tak naprawd rozwija a si >dzi ki rozwojowi instytucji pa stwowo ci- w kierunku przez te instytucje >wyznaczanym. Zobacz: Chi czycy chwal si wynalazkami sprzed tysi cy lat >takimi jak np wodoci gi (starsze o wiele od rzymskich). Jednak kto wpad >tam na taki pomys , przekona w adc tego regionu, kt ry to nakaza >zbudowa - i zapewne do ko ca ycia tego w adcy wodoci gi dzia a y. Potem- >by mo e w skutek napadu s siad w, a mo e niezrozumienia nast pcy- wynalazek >ten zanik ca kiem. Taka jest historia ca kiem poka nej liczby wynalazk w w >tamtych regionach.
swiadomosc techniczna jak zreszta kazda inna swiadomosc wyzszego poziommu, nie musi byc dostepna wszystkim jednostkom i nie jest. dlatego trafne jest powiedzenie "gowno chlopu nie zegarek". jesli wprowadzasz w dany region wynalazek, to nie konieniecznie wzbudasz w tej spolecznosci swiadomosc techniczna. ta spolecznosc moze z niego korzystac, ale jak on padnie to on wroci do stanu poprzeniego, dlatego, ze tej swiadomosci nie posiadala. nie mozna wiec mowic o jej cofnieciu. przyklad. wywiez gdzies na wies komputer i daj go chlopu. naucz go wysylac i odbierac majle. zalozmy, ze cla wies, jest dokladnie taka sama jak on. jesli ten komp padnie, to oni zakopia go gdzies pod jablonka i wroca do swoich zajec. jesli natomiast znajdzie sie wrod nich choc jeden, ktory bedzie taka swiadomosc posiadal, zacznie kombinowac, byc moze przekona innych, byc moze nie. byc moze uda mu sie ten komputer jakos zreperowac. itp. itd.
ja np. zreperuje sam wiekszosc rzeczy, ktore moja luba psuje, a ma wyjatkowy talent w tej kwestii. ona by sie nawet nie zblizyla do srubokreta, mlotka czy lutownicy. ona nie zastanawia sie jak rzeczy dzialaja, nie kombinuje zeby je ulepszac czy dostosowac do swoich potrzeb. poza tym nie wiesz dlaczego dany wynalazek sie nie przyjal, albo przestano go uzywac. byc moze zostal wyparty przez inny, byc moze nie byl juz potrzebny, byc moze zostal przez kogos w rzadzacych zakazany. rowniez powodow moze byc wiele.
> W Europie- w momencie, kiedy istnia y silne pa stwowo ci- >powsta wynalazek w jednym regionie. Czasem w tym regionie nie znalaz >zrozumienia (np kolej)- ale zosta podchwycony i wdro ony w innym regionie - >pa stwie Europy. Czasem- jak w Chinach- by nikomu wtedy nieprzydatny (a >przynajmniej nie umiano sobie wyobrazi jego zastosowania)-
bo kolej wymaga odpowiedniego terenu. odpowiednich srodkow. wspolpracy sasiadujacych regionow. chiny to olbrzymi obszar, w sporej czesci pusty. nie to co europa. wyobrazasz sobie jak kosztowna jest to inwestycja, tym bardziej, ze nie sluzy bezposrednio do obrony panstwa.
> jak wiele >wynalazk w DaVinci- i potem po kilkuset latach pierwszy skoczek- konstruktor >spadochronowy dowiadywa si , e to nie on jest jego wynalazc :-). Proch, >kt ry Chi czycy stosowali incydentalnie- w Europie w skutek r nic sta si >cywilizacyjnym motorem. >Wniosek: istniej ce w Europie r nice spowodowane istnieniem wielu silnych >pa stwowo ci nap dza y rozw j technologiczny- kt ry te pa stwowo ci >wzmacnia .
ale to jest dowod na co? o czym tu opowiadasz w tym paragrafie i wlasciwie po co? przypominam. rozmawiamy o cofaniu sie swiadomosci technicznej. a raczej niemoznosci jej cofniecia. z rozpedu na jego czesci odpowiedzialem, choc nie powinienem, bo on jest poza tematem.
>popelniasz blad bo mylisz zalamanie sie przemyslu, z cofnieciem >swiadomosci technicznej. swiadomosc to cos takiej jak jestej bogaty, >bankrutujesz, ale nadal wiesz jak to jest, byc bogatym. ze >swiadomoscia jest dokladnie tak samo. >========================================================================== ========= >Bogaty bankrutuje, ale jak jest bogaty- to si wygrzebie- bo_wie_jak.
owszem, ale to musi byc bardzo bogaty a przy tym nieprawdopodobnie ustosunkowany. w przyapdku pojedynczego czlowieka, to nie dziala, o czym swiadczy chocby fakt ze Madoff, byly szef Nasdaqa siedzi teraz w pierdlu. paru bardzo bogatych kolesi, po przekretach na np. internet bubble i z NRONem rowniez. to instytucje rzad chetniej wykupi, niz pozwoli zawalic sie gospodarce, w ktora te instytucje sa gleboko zaangazowane. poza tym, to rowneiz nie na temat.
> Jak >zginie 50% ludzi, i przez pokolenia ludzko b dzie skupiona na przetrwaniu, >wiele dzieci straci rodzic w, etc- nie b dzie wiedzia a o swoim dziedzictwie >cywilizacyjnym ani o tym, e ma go odbudowa . B dzie o nim jungowsko >zbiorowo "niewiedzia a"- ale zanim sobie t niewiedz u wiadomi- musi >przej wieloetapowy rozw j.
musisz przyjac jako pewnik, ze nasz gatunek ma wpisany wlasny rozwoj. nic na to nie poradzisz. bedzie kombinowal, jak nie tak, to inaczej. nie mamy innych mozliwosci rozwoju jak tylko rozwoj techniczny. nie potrafimy inaczej. czy bedzie to w obrebie struktury panstwowej, czy w malej wiosce czy jaskini. to nie ma znaczenia. poza tym. jedne dzieci straca rodzicow inni nie. ci co stracili, moga zostac przyjeci przez innych. nawet jak na swiecie nie pozostanie nic innego jak tylko kamienie, to znowy wynajdziemy kolo, a zaraz potem internet.
>poza tym, czlowiek jest >ewolucyjnie jest naznaczony na rozwoj. w tym wypadku na rozwoj >techniczny. odstrzelnie 50% ludzkosci nie zmieni nic w dazeniu >czlowieka do odtworzenia stanu zycia, sprzed katastrofy. zeby >zrezygnowac (co tez nie jest cofnieciem) ze swiadomosci technicznej >musial by nastapic kataklizm, ktory by byl spowodowany ewidentnie >przez technologie, a do tego musialby sie znalezc jakis sprytny >przywodca, ktory by potrafil przekonac ludzkosc, ze to wlasnie bylo >przyczyna, i ze rozwoj techniczy nie jest wskazany. musialby tez >zaproponowac jakies nowe drogi i mozliwosci realnego rozwoju i >przetrwania. >========================================================================== ========== >Tego nie wiesz.
to ze czlowiek ma wpisany rozwoj to chyba jest oczywiste. to, ze nie mamy innej sciezki rozwoju jak techniczna to chyba tez. w kazdym razie nic przez ostatnie 80k lat nie wskazuje, ze bylo inaczej. pokaz mi cywilizacje, lub nawet mala spolecznosc, ktora maja pewne osiagniecia techniczne powiedzia: "a jebac, wracamy na drzewa albo do jaskin?" z wyjatkiem jakis, mocno skrzywionych grup religijnych. ok. mozesz sie rozwijac duchowo, ale musisz i tak polegac na technice, ktora ci dostarczy jedzenie, czy energie. musisz byc tego swiadomy.
> Czy dla Ciebie do wyobra enia jest ludzko - rozw j >wynalazk w cywilizacyjnych na wz r przywo anych tu Chin?
a jaki to niby ma byc wzor i wzor czego? chiny sie rozwijaly jak sie rozwijaly i chyba tego nie
...
Użytkownik "rs" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:cpp9e6lsktstabii0dfipaje4sf8d2v...@4ax.com...
On Thu, 18 Nov 2010 08:36:59 +0100, "Chiron" <chi...@onet.eu> wrote: >To instytucje państw rozpoczęły i prowadziły wojny.
a taka alquaide uwazasz za organizacje panstwowa? jesli tak to jakiego panstwa? kartele narkotykowe, ktore w ameryce poludniowej prowadza regularna wojne, to tez organizacja panstwowa? ============================================================= ??Przeczytaj sobie to, co napisaliśmy.Ja postawiłem tezę- że instytucje państwowe prowadziły wojny- i wojny te prowadziły do rozwoju technologii- a nie do ich zniszczenia. Jednak wojna pomiędzy kartelami narkotykowymi raczej do rozwoju technologii nie prowadzi. Wojna alQuaidy z państwem prowadzi do rozwoju technologii- głównie państwa- terrorystów raczej nie. Wojna dzikich hord ludzkości- luźnych grup pod wodzą tymczasowych watażków przede wszystkim zniszczy technikę do reszty (zauważ, że według mojego scenariusza, który uznałem za najprawdopodobniejszy- asteroidy- wystąpi ogromne zapylenie, a więc zaciemnienie i obniżenie temperatury planety, z jednoczesnymi trzęsieniami ziemi, nawet górotworem, tsunami, etc- przez kilkadziesiąt lat).
> To instytucje państw >nadzorowały pożądany z ich punktu widzenia rozwój techniki.
nie zawsze. czasami naukowcy pracuja i pracowali na zlecenie elity, ktora nie byla w kregach rzadowych. ================================================================
Wymaga to tak potężnych pieniędzy, że niewielu na to stać- a poza tym- jest to skorelowane z wysiłkiem państwa.
> W ogóle chcę >zwrócić Twoją uwagę na fakt, że nauka i technika tak naprawdę rozwijała się >dzięki rozwojowi instytucji państwowości- w kierunku przez te instytucje >wyznaczanym. Zobacz: Chińczycy chwalą się wynalazkami sprzed tysięcy lat >takimi jak np wodociągi (starsze o wiele od rzymskich). Jednak ktoś wpadł >tam na taki pomysł, przekonał władcę tego regionu, który to nakazał >zbudować- i zapewne do końca życia tego władcy wodociągi działały. Potem- >być może w skutek napadu sąsiadów, a może niezrozumienia następcy- >wynalazek >ten zanikł całkiem. Taka jest historia całkiem pokaźnej liczby wynalazków w >tamtych regionach.
swiadomosc techniczna jak zreszta kazda inna swiadomosc wyzszego poziommu, nie musi byc dostepna wszystkim jednostkom i nie jest. dlatego trafne jest powiedzenie "gowno chlopu nie zegarek". jesli wprowadzasz w dany region wynalazek, to nie konieniecznie wzbudasz w tej spolecznosci swiadomosc techniczna. ta spolecznosc moze z niego korzystac, ale jak on padnie to on wroci do stanu poprzeniego, dlatego, ze tej swiadomosci nie posiadala. nie mozna wiec mowic o jej cofnieciu. przyklad. wywiez gdzies na wies komputer i daj go chlopu. naucz go wysylac i odbierac majle. zalozmy, ze cla wies, jest dokladnie taka sama jak on. jesli ten komp padnie, to oni zakopia go gdzies pod jablonka i wroca do swoich zajec. jesli natomiast znajdzie sie wrod nich choc jeden, ktory bedzie taka swiadomosc posiadal, zacznie kombinowac, byc moze przekona innych, byc moze nie. byc moze uda mu sie ten komputer jakos zreperowac. itp. itd. =========================================================================== === No właśnie. Nie wiem w ogóle, jakie masz na to argumenty: Chiny i Indie- a przede wszystkim Indie- wydały w Starożytności i do czasów kolonialnych wielu filozofów, matematyków, poetów- ale trudno ich nazwać cywilizacją techniczną. I nie da się udowodnić, a nawet trudno przypuszczać, żeby bez zasymilowania części europejskiej kultury kiedykolwiek stały się cywilizacją techniczną. Ten fenomen- cywilizacji technicznej- jest produktem europejskiej cywilizacji. To ona poszła w tym kierunku. Jeszcze raz: stawiam tezę, że gdyby nie było żadnej Europy, Rzymu- być może rozwoju techniki nie było by. Ot- jakieś lokalne wynalazki, to wszystko.
zastanow sie nad tym co napisalem, a jak zadasz sobie pare niewygodnych pytan, to powinienes dojsc do podobnego wniosku. btw. wczesniej czy pozniej ograniczenie populacji ludzkiej jest nieuniknione. ta planeta juz przekroczyla zdolnosci utrzymania takiej masy, tak wymagajacego gatunku jak nasz. juz jest pare powaznych projektow na temat w jaki sposob ograniczac populacje. jeden juz nawet skutecznie wprowadza sie w zycie od paru lat. <rs> =========================================================================== =================
Sprawiałeś wrażenie przeciwnika wszelkich teorii spiskowych. Co dokładnie chcesz powiedzieć? Jakie to plany ograniczenia populacji? I dlaczego nie próbować przenieść życia np na Marsa? Chiron