W dniu 19/05/12 1:54 PM, Delfino Delphis pisze:
> Marek Józefowski wrote:
>
>> Nie względem obserwatora naziemnego, ale lokalnie mijanych zegarów -
>> względem obserwatora naziemnego to dopiero można powiedzieć wtedy jak
>> powróci.
>
> Eee dlaczego? Przecież zarówno obserwator naziemny, jak i mijane zegary, to
> ten sam inercjalny układ odniesienia. Być może stąd bierze się częste
> nieporozumienie, że w takich popularnych tekstach często pomija się problem
> porównania zegarów między dwoma odległymi obserwatorami.
>
Porównanie czasów zegarów w tym samym miejscu jest bezwzględne,
natomiast porównanie czasów obserwatorów oddzielonych przestrzennie
wymaga pojęcia jednoczesności, a to już jest względne. Dlatego
ciągle podkreślam tę subtelność...gdy jednoczesność zdefiniujemy
w układzie Ziemi to czas na statku płynie wolniej niż na Ziemi -
- ale w innym układzie może być całkiem inaczej pomiędzy tymi
samymi obserwatorami.
>> Co Ty robisz: bierzesz zmierzoną prędkość względem mijanych zegarów
>> i mnożysz przez czas własny...taka definicja przebytej drogi jest
>> klasycznie niesprzeczna z definicją standardową, ale w relatywistyce
>> jest czymś zupełnie innym niż definicja standardowa.
>
> Zgadzam się. Ale mowa tutaj cały czas o artykule raczej popularnym i próbie
> wytłumaczenia rzeszom ludzi o co dokładnie w tym chodzi. Dla nich taka
> definicja drogi jest najbardziej naturalna. Bierzmy czas własny w rakiecie,
> mnożymy przez prędkość i mamy przebytą drogę, a prosty rachunek dowodzi, że
> droga ta uległa skróceniu. Zresztą jest to zupełnie zrozumiałe, bo przecież
> jeśli położymy od Ziemi do Andromedy linijkę i nakażemy temu układowi
> poruszać się względem rakiety, to naturalnie ulegnie on skróceniu.
>
No jest popularny i w zasadzie OK oprócz tych autorskich rozważań o
fotonie. Niemniej jednak skrócenie Lorentza tyczy się sztywnych prętów,
gdzie pojęcie jednoczesności gra rolę. Takiego pręta pomiędzy Ziemią
a Andromedą nie mamy... no ale możemy rozważyć hipotetyczny pręt,
i tu się rzeczywiście szczęśliwie składa że v*tau jest równy długości
tego pręta w układzie statku, ale już tak nie jest gdy mamy prędkość
zmienną i bierzemy całkę...
[...]
>>
> Zgadzam się. Tylko nie tak się popularyzuje naukę. Jasne jest, że na wzorach
> możemy to pięknie pokazać i wtedy nazywanie tego prędkością, odległością,
> czy czasem, trochę mija się z celem, bo przecież wszystko widać :). Cały
> problem polega na tym, jak wytłumaczyć to bez wzorów, aby pokazać, że to nie
> są ot takie wymysły znudzonych fizyków, tylko bardzo sensowne, logiczne i
> spójne koncepcje. Wtedy trzeba niestety używać z bardzo dużym wyczuciem
> klasycznych i intuicyjnych definicji. To chyba jest jeszcze trudniejsze, niż
> samo robienie nauki ;)
>
> Początek tego artykułu podoba mi się - dość ciekawie przedstawia problem
> nawet specjalnie nie zmyślając, potem niestety idzie już w zbyt dużą
> fantazję. Wydaje mi się, że problemy teorii względności na poziomie laików
> najlepiej chyba tłumaczyć na diagramach Minkowskiego, ale to niestety (nie
> wiem czemu) bardzo rzadkie podejście.
>
Ja też się zgadzam.