On 2012-05-29 17:27, TJ_Blues wrote:
> On May 29, 4:43 am, "Stanislaw Sidor"<
sts_nos...@uranos.eu.org>
> wrote:
>
>> Odwaga byla zmiana tego stanu rzeczy.
>
> Yeah, right :-)
>
> Wychowalem sie w rodzinie o b antyczerwonych zapatrywaniach. Ojciec
> bibule po nocach drukowal... Ale nie wolno o sytuacji nienormalnej
> mowic, ze jest normalna.
A gdziekolwiek pisze/mowie, ze zycie w latach 80 PRL bylo "normalne" w
ujeciu standardow zachodnioeuropejskich?
Bylo, jakie bylo, szaro-kiepskie dla ogolu, ale sie zmienilo ... nie
przez tych, co pouciekali, ale przez tych, co zostali.
Nikt nikogo dzis na paszport nie trzyma - chce ktos, to jedzie.
> To wlasnie komuchy wbijaly na do glow, ze
> "walka o wolnosc i demokracjie", "napietnowanie wrogow demokracji
> ludowej". Walka dla samej walki? A kiedy czas na zycie?
No i sluchales tego? :)
Wpolczuje.
Ludzie w PRL mieli kupe wolnego. Bumelki w pracy byly norma, urlopy
wykorzystywane na maksa bo nadzatrudnialnosc byla :)
A ci, co nie pracowali i mimo to pieniadze mieli ... politykowali.
Kuronia Zachod finansowal. Innych, jemu podobnych, takze.
Generalnie nie mam nic przeciwko nim.
Bez KSS KOR nie byloby politycznie myslacej Solidarnosci, a jedynie o
portmonetce i kieszeni.
Nie musza tez uciekac. Ich wybor, ale jak juz wybrali, to niech przyjma,
ze stracili kontakt z rzeczywista Polska.
>> Pitolisz.
>> Co to jest "normalne zycie"?
>> Zyje wedlug mnie normalnie i nie marzy mi sie zycie w USA.
>
> I na tym polega piekno wyboru. Tobie nie podoba sie wizja emigracji, a
> mnie doprowadzali do nerwicy rydzykowi wyznawcy walczacy z epigonami
> PRLu. Normalnym zyciem jest mozliwosc polegania na wiedzy i
> doswiadczeniu a nie na znajmosciach (np. by znalzc prace), zaltwianiu
> spraw np. podatkowych korzystajac z telefonu a nie marnowaniu dni i
> miesiecy w kolejkach w "urzedach"...itd, itp.
Jakies stereotypy wyznajesz ...
Od dekady, albo i wiecej nie stalem w kolejce w urzedzie, co nie
oznacza, ze ktos nie stoi, ale ... sa listy polecone, telefony, Internet.
Kto komu broni dzis zlozyc zeznanie podatkowe przez Net?
Nie umie? Niech sie nauczy, ale jak woli stac w kolejce, jego wola.
W USA jak nie umie, to placi doradcy podatkowemu ...
>
>
>> O tych wlasnie "bumerangach" mowie - ale tych widac i oni wyrabiaja Polakom
>> zla opinie.
>
> Zgoda, Ale to jest wlasnie tworzenie mitow i uprzedzen na podstawie
> marginesu.
W PL tez swego czasu sporo bylo zebrakow - Cyganow rumunskich, ale
niemal nikt inaczej o nich nie mowil jak "Rumuni".
I o calosci Rumonow mowilo sie, ze bruasy, zlodzieje etc ...
Tak samo o Polakach, na podstawie probki negatywnej.
Obecnie na dowod osobisty mozna jezdzic sobie bez pytania kogokolwek o
zgode od Grecji po Portugalie i Anglie, wiec jezdza.
Do USA trzeba wizy i ten proceder odsiewa juz chocby meneli bez pieniedzy.
U nas menel moze za 300 zl wsiasc do busa i wysiac w Anglii.
Nikt go nie przepedzi za to, ze tam pojechal.
>
>> Nie mam nic przeciwko uczciwie pracujacym Polakom gdziekolwiek pracuja i
>> jesli szanuja kraj, w ktorym zyja i placa podatki.
>
> Dziekuje :-)
>
>
>> Widze, ze masz przykaldy z USA/Kanady. W EU troszke to inaczje wyglada, bo
>> blizej do PL.
>
> Prawda :-)
To tez nasza przywara narodowa.
Spotykam takiego Polaka w Niemczech - a on naparza na policje niemiecka,
na Niemcow, chwali sie, jak w konia robi urzedy, no "bo glupie Szawaby
tam siedza i trzeba ich w ciula robic".
A jest tam, bo np. z socjalu zyje jako "bezrobotny" i sobie chwali.
Wroci do PL i bedzie to samo robil i mowil, ale nie wroci, bo social
niemiecki straci.
>
>> W USA takze nie mozna pic po parkach, bo zaraz przyjdzie policj i spaluje.
>
> W zasadzie o tym tez chcialem powiedziec.
A w EU mozna :) Przyjda, ale nie spaluja.
>
>> Ale Amerykanin na podstawie takich indywiduuow wyrabia sobie zdanie
>> GENERALNE.
>
> Amerykanie i Kanadyjczycy maja podobnie. Polacy wcale sie nie
> wyrozniaja wiekszym spozyciem C2H5OH :-)
A leza zaprani i zarzygani po ulicach i chodnikach?
>
>> Skad sie bior polish-jokes? Przeciez nie na podtswie obserwacji polskiego
>> pochodzenia profesorow uniwersyteckich!
>
> Polish jokes maja historie siegajaca konca XIX w., glownie za sprawa
> Irlandczykow. Jedni i drudzy pracowali w tych samych branzach; glownie
> farmy i budowlanka. Taka byla specyfika owczesnej migracji. Irladczycy
> smiali sie z Polakow bo ci drudzu nie znali angielskiego. W kregach
> wyksztalconych imigrantow takich zachowan nie bylo.
Nadal powstaja nowe Polish-jokes i tycza sie czasow wspolczesnych.
Raczej nie tworzone sa "teoretycznie".
>
>
>> A Ty piszesz o USA/Kanadzie. Bardzo malo Polakow obecnie tam emigruje.
>> 90% to kraje EU i o tym pisalem.
>
> Well, ale de facto nie piszesz o emigracji, tylko o nowym zjawisku
> "pracy zagranica", gdzie czesto na robotach jest tylko maz a zona z
> dziecmi zostaje w Polsce. Taki "imigrant" nie integruje sie z krajem,
> w ktorym zarabia. Pozostaje obcym. Czesto nawet nie ma koniecznosci
> nauczenia sie jezyka.
Masz racje, glowne menelstwo to tzw. "praca za granica", bo tych ludzi
widac i slychac, oni stanowia problem i o nich sie mowi.
Emigrant celowy, ktory wyjechal do innego kraju uczciwie pracowac,
kontynuowac prace naukowa, artystyczna, wie, po co przyjechal i szanuje
kraj, w ktorym przebywa ... i nie spi najarany w trupa po parkach ani
nie kradnie :)