>>>> Byty my�lne istniej� w rzeczywisto�ci psychicznej,
>>>> a obiekty fizycznďż˝ sďż˝ w REALU.
>>>> To dwa �wiaty r�wnoleg�e. :-)
>>> JEST jesden �wiat. Owszem mo�na go podzieli�
>>> w ten spos�b :o)
>> Jest okazja do pierwszego uzgodnienia:
>> JEST jeden '�wiat zespolony', kt�ry sk�ada si� z dw�ch �wiat�w
>> r�wnoleg�ych:
>> 1. �wiat byt�w my�lnych istniej�cych w rzeczywisto�ci psychicznej
>> a wi�c �wiat informacji, wiadomo�ci i SENSU
>> 2. �wiat obiekt�w fizycznych, kt�re s� w REALU, a wi�c �wiat
>> si�, energii i obj�to�ci.
> JEST jeden �wiat, kt�ry mo�na podzieli� na... itd
... na �wiat rzeczy materialnych i �wiat nazw nadanych rzeczom.
KROWA (nazwa) nie jest krowďż˝ (rzeczďż˝ materialnďż˝) bowiem
KROWY (nazwy) nie da siďż˝ wydoiďż˝.
>>>>> Zgoda, ale majaki teďż˝ sďż˝, tylko "inaczej" :o)
>>>> Majaki, urojenia, zwidy, konfabulacje, fantasmagorie, omamy,
>>>> halucynacje itp. - to byty my�lne, by� mo�e o pod�o�u chemicznym.
>>>> Narkotyk JEST - halucynacja ISTNIEJE.
>>> Sam widzisz :o)
>>> �e jest jeden chemiczny �wiat w absolutnej pustce.
>> Jest okazja do drugiego uzgodnienia:
>> Cokolwiek i gdziekolwiek si� dzieje to dzieje si� w obj�to�ci
>> wszech�wiata, kt�ry jest i w kt�rym chemia wype�nia absolutn� pustk�
>> nie wchodz�c z ni� (pustk�) w interacje.
>> Jak to rozumieďż˝?
>> Ano tak jak pisze.
>> Czy w pustce coďż˝ siďż˝ znajduje czy nie to pustka jest pustkďż˝
>> tak jak klasa w szkole jest klas� niezale�nie czy s� w niej dzieci czy
>> nie.
>> Pustka niepusta nazywa si� pustk� zape�nion�. :-)
> Zgoda.
:-)
>>>>>> O tym, �e czas przemija wiemy z kalendarza i z zegarka.
>>>>> Jak to ? A zegarki i kalendarze sk�d wiedz�,
>>>>> �e czas mija ? :o/
>>>> "Um�wi�em si� z ni� na dziewi�t�"
>>>> Ten fragment piosenki m�wi, �e byli kiedy� na �wiecie ludzie, kt�rzy
>>>> wiedzieli co to znaczy "um�wi� si� na dziewi�t�".
>>>> Podobno ludzie wsp�cze�ni wiedz� te� co to jest rozk�ad jazdy i
>>>> potrafi� przyj�� odpowiednio wcze�nie na dworzec, by nie sp�ni�
>>>> si� na poci�g...
>>> Ok., ale to nie jest odp na moje pyt.
>> To prawda. Gdy pytam:
>> ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
>> Sk�d wiemy, �e czas przemija?
>> ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
>> - to nie odpowiadam na Twoje pytanie, lecz zadajďż˝ swoje pytanie
>> i podaj� odpowiedzi i przyk�ady.
>> "O tym, �e czas przemija wiemy z kalendarza i z zegarka."
>> "byli kiedy� na �wiecie ludzie, kt�rzy wiedzieli co to znaczy "um�wi� si�
>> na dziewi�t�".
>> Bez zegarka by�oby ci�ko.
>> Powt�rz� wi�c:
>> pytanie
>> Sk�d wiemy, �e czas przemija?
>> odpowiedďż˝
>> O tym, �e czas przemija wiemy z kalendarza i z zegarka.
>> :-)
>> Sk�d wiem, �e dzisiaj jest sobota?
>> - Z kalendarza
>> Sk�d wiem, kt�ra jest godzina?
>> - Z zegarka
>> Pisz� o sobie i za siebie, ale podobnie uwa�a wi�kszo�� ludzi,
>> kt�rych znam. :)
> Ma�o mnie to wzrusza, co uwa�a wi�kszo�� :o)
> ja pytam si� sk�d zegarki i kalendarze wiedz� ,
> kt�ra jest godzina ?
To �le zadane pytanie sugeruj�ce, �e kalendarze i zegarki mog�
cokolwiek wiedzie�. Nie podoba mnie si� taki skr�t my�lowy.
Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku i nie mo�e
wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?
Wiedza to u�wiadomiona informacja wyra�ona s�owami: 'ja wiem'
Zegarek tak�e nie mo�e wiedzie�, kt�ra jest godzina zw�aszcza taki
zegarek, kt�ry stan�� - bo czas up�ywa, a wskaz�wki stoj�.
Gdy pytam:
Sk�d wiemy, �e czas przemija?
to pytam:
Sk�d ludzie rozumni czerpi� informacj�, �e czas przemija?
Z kt�rego �wiata dostaj� t� informacj�:
1. �wiata rzeczywisto�ci obiektywnej (reala), kt�ry JEST
2. �wiata rzeczywisto�ci subiektywnej (wirtuala), kt�ry ISTNIEJE
>>>>> Najlepiej rozpatrywaďż˝ od tej pory,
>>>>> skro ju� rozr�niamy to, co JEST
>>>>> od tego co ISTNIEJE, obydwa warianty,
>>>>> tak mi si� wydaje, �eby czego� nie przegapi� :o)
>>>>> i nie sprzeczaďż˝ siďż˝ o otwarte drzwi.
>>>> dok�adnie. :-)
>>> No to rozpatrywujmy :o)
>> :-)
> :o)
>>> A czy w absolutnie pustym �wiecie s� odleg�o�ci ?
>>
>> W absolutnie pustym �wiecie istniej� odleg�o�ci z za�o�enia.
>> Zak�adasz sobie, �e pomi�dzy bytem A, kt�rego nie ma
>> i bytem B, kt�rego nie ma -- wyst�puje odleg�o�� milion lub
>> jakakolwiek inna dodatnia, ujemna, zespolona lub urojona np. zerowa. ;)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
>>>> 3. W pr�ni zachodz� prawa materii (natury)
>>>> np. prawo Maxwella c=1/pierwiastek(epsilon*mi)
>>>> Robakks
>>>> *�"�'���`�.^:;~>�<��-.,��
>>> W pseudopr�ni, tj. w pr�ni urojonej istniej�,
>>> ale czy istniejďż˝ w prawdziwej, czyli absolutnie pustej
>>> pr�ni ?
>>>
>>> pozdry
>>> zagh
>> W prawdziwej czyli nieprawdziwej pseudopr�ni zwanej pr�nia
>> apsolutnie pusty wszech�wiat w ekstazie tarza si� u Twoich st�p... :)
>> St�d ju� krok do wyzwolenia.
> Nie pajacuj, brat, tylko mi odpowiedz, co na ten
> temat wiesz-s�dzisz.
> Bo moim zdaniem obj�to��, czyli absolutnie pusta przestrze�
> ��czy �wiaty JEST i ISTNIEJE.
>
> pozdry
> zagh
Absolut (z �aciny absolutus - bezwarunkowy, niezwi�zany),
osobowy b�d� nieosobowy byt pierwotny i doskona�y, ca�kowicie
niezale�ny, niczym nieograniczony, posiadaj�cy w sobie wszelkie
racje swego istnienia; pe�nia bytu. Termin wprowadzi� Plotyn,
okre�laj�c nim prajedni�, z kt�rej emanuj� wszystkie inne byty.
http://portalwiedzy.onet.pl/27082,,,,absolut,haslo.html
Gdybym dzisiaj chcia� znale�� odpowiednik tego absolutu,
to by�aby nim 'energetyczna pr�nia', a wi�c obj�to�� niepusta,
w kt�rej obowi�zuje prawo: Zasada Zachowania Energii.
To energia w obj�to�ci JEST nieosobowym bytem pierwotnym
i doskona�ym, ca�kowicie niezale�nym, niczym nieograniczonym,
posiadaj�cym w sobie wszelkie racje swego istnienia; pe�ni� bytu.
Wszystko co JEST, jest doskona�e - BYT (tre��, tworzywo)
Wszystko co ISTNIEJE, jest idealne - INFORMACJA (forma, kszta�t)
dlatego...
dlatego bardzo Ci� prosz�: nie przezywaj absolutu 'energetycznej pr�ni',
przezwiskiem "pseudopr�nia"
Tak jak dwa �wiaty JEST i ISTNIEJE ��cz� si� w jedno, cho� rozdzielne,
tak energia i obj�to�� ��cz� si� w jedno tworz�c absolut - pr�ni� niepust�,
ale energia nie zmienia obj�to�ci, a obj�to�� nie zmienia energii.
Jest ich zawsze ��cznie tyle samo i funkcjonuj� r�wnolegle:
obj�to�� statyczna i niezmienna, energia dynamiczna w obj�to�ci.
M�ody Enstein postawi� kiedy� hipotez�, �e wszech�wiat to przestrze�
w kt�rej zanurzona jest materia. Einsteinowi wybito z g�owy t� hipotez�.
Da� si� otumani� alefickim oszo�omom bo nie mia� matematycznej intuicji.
Zamiast nauki stworzyďż˝ teoriďż˝ (subiektywnďż˝ imitacjďż˝).
Mnie oszo�omi� si� nie da, bowiem WIEM i potrafi� odr�nia�
JEST od ISTNIEJE.
hejka!,
Edward Robak* z Nowej Huty
~>ďż˝<~
mi�o�nik m�dro�ci
PS. Poniewa� wspomnia�em Einsteina to crosspost na
pl.sci.filozofia, pl.sci.fizyka
>> JEST jeden �wiat, kt�ry mo�na podzieli� na... itd
>
> ... na �wiat rzeczy materialnych i �wiat nazw nadanych rzeczom.
> KROWA (nazwa) nie jest krow� (rzecz� materialn�) bowiem
> KROWY (nazwy) nie da si� wydoi�.
Mo�na tak podzieli� �WIAT,
ale u mnie najppierwotniejszym podzia�em jest
podzia� na przestrze�, czyli absolutn� pustk�
oraz materi�-energi�, a dopiero t� dziel�
na materi�-energi� w�a�ciw� oraz sny.
Sny nie istniej� w absolutnej pustce :o)
>>>>>>> O tym, �e czas przemija wiemy z kalendarza i z zegarka.
>>> Sk�d wiem, �e dzisiaj jest sobota?
>>> - Z kalendarza
>>> Sk�d wiem, kt�ra jest godzina?
>>> - Z zegarka
>>> Pisz� o sobie i za siebie, ale podobnie uwa�a wi�kszo�� ludzi,
>>> kt�rych znam. :)
>> Ma�o mnie to wzrusza, co uwa�a wi�kszo�� :o)
>> ja pytam si� sk�d zegarki i kalendarze wiedz� ,
>> kt�ra jest godzina ?
> To �le zadane pytanie sugeruj�ce, �e kalendarze i zegarki mog�
> cokolwiek wiedzie�.
To jest pytanie retoryczne, czy jak tam to si� nazywa.
> Gdy pytam:
> Sk�d wiemy, �e czas przemija?
> to pytam:
> Sk�d ludzie rozumni czerpi� informacj�, �e czas przemija?
> Z kt�rego �wiata dostaj� t� informacj�:
> 1. �wiata rzeczywisto�ci obiektywnej (reala), kt�ry JEST
> 2. �wiata rzeczywisto�ci subiektywnej (wirtuala), kt�ry ISTNIEJE
Ok., ale mnie idzie o istot� czasu.
>>>> A czy w absolutnie pustym �wiecie s� odleg�o�ci ?
I jakie prawa istniej� w takim �wiecie ?
> Absolut (z �aciny absolutus - bezwarunkowy, niezwi�zany),
> osobowy b�d� nieosobowy byt pierwotny i doskona�y, ca�kowicie
> niezale�ny, niczym nieograniczony, posiadaj�cy w sobie wszelkie
> racje swego istnienia; pe�nia bytu. Termin wprowadzi� Plotyn,
> okre�laj�c nim prajedni�, z kt�rej emanuj� wszystkie inne byty.
> http://portalwiedzy.onet.pl/27082,,,,absolut,haslo.html
>
> Gdybym dzisiaj chcia� znale�� odpowiednik tego absolutu,
> to by�aby nim 'energetyczna pr�nia', a wi�c obj�to�� niepusta,
> w kt�rej obowi�zuje prawo: Zasada Zachowania Energii.
> To energia w obj�to�ci JEST nieosobowym bytem pierwotnym
> i doskona�ym, ca�kowicie niezale�nym, niczym nieograniczonym,
> posiadaj�cym w sobie wszelkie racje swego istnienia; pe�ni� bytu.
> Wszystko co JEST, jest doskona�e - BYT (tre��, tworzywo)
> Wszystko co ISTNIEJE, jest idealne - INFORMACJA (forma, kszta�t)
> dlatego...
> dlatego bardzo Ci� prosz�: nie przezywaj absolutu 'energetycznej pr�ni',
> przezwiskiem "pseudopr�nia"
Pr�nia to pr�nia, a nie jaka� namiastka pr�ni o wi�kszym
lub mbniejszym st�eniu materii-energii.
> Mnie oszo�omi� si� nie da, bowiem WIEM i potrafi� odr�nia�
> JEST od ISTNIEJE.
> hejka!,
No ja dzi�ki Tobioe te� umiem, dzi�ks. :o)
> Edward Robak* z Nowej Huty
> ~>�<~
> mi�o�nik m�dro�ci
pozdry
zagh
>>> JEST jeden �wiat, kt�ry mo�na podzieli� na... itd
>> ... na �wiat rzeczy materialnych i �wiat nazw nadanych rzeczom.
>> KROWA (nazwa) nie jest krowďż˝ (rzeczďż˝ materialnďż˝) bowiem
>> KROWY (nazwy) nie da siďż˝ wydoiďż˝.
> Mo�na tak podzieli� �WIAT,
> ale u mnie najppierwotniejszym podzia�em jest
> podziaďż˝ na przestrzeďż˝, czyli absolutnďż˝ pustkďż˝
> oraz materiďż˝-energiďż˝, a dopiero tďż˝ dzielďż˝
> na materi�-energi� w�a�ciw� oraz sny.
A wi�c dzielisz �wiat na klas� szkoln� (aren�) i dzieci wraz ze sceneri�
kr�re t� klas� wype�niaj�.
> Sny nie istniejďż˝ w absolutnej pustce :o)
Dzieci majďż˝ sny i sďż˝ na arenie. Sny sďż˝ w dzieciach a dzieci w klasie.
Klasa wraz z dzie�mi i snami stanowi� absolut.
Energia i obj�to�� klasy wraz z dzie�mi jest STA�A (constans)
zw�aszcza taka klasa (scena), kt�ra nie ma �cian a wi�c wszech�wiat. :-)
>>>>>>>> O tym, �e czas przemija wiemy z kalendarza i z zegarka.
>>>> Sk�d wiem, �e dzisiaj jest sobota?
>>>> - Z kalendarza
>>>> Sk�d wiem, kt�ra jest godzina?
>>>> - Z zegarka
>>>> Pisz� o sobie i za siebie, ale podobnie uwa�a wi�kszo�� ludzi,
>>>> kt�rych znam. :)
>>> Ma�o mnie to wzrusza, co uwa�a wi�kszo�� :o)
>>> ja pytam si� sk�d zegarki i kalendarze wiedz� ,
>>> kt�ra jest godzina ?
>> To �le zadane pytanie sugeruj�ce, �e kalendarze i zegarki mog�
>> cokolwiek wiedzieďż˝.
> To jest pytanie retoryczne, czy jak tam to siďż˝ nazywa.
Pytania retoryczne to takie, kt�rych nie musi si� zadawa�, bo ka�dy
zna odpowiedďż˝. :-)
>> Gdy pytam:
>> Sk�d wiemy, �e czas przemija?
>> to pytam:
>> Sk�d ludzie rozumni czerpi� informacj�, �e czas przemija?
>> Z kt�rego �wiata dostaj� t� informacj�:
>> 1. �wiata rzeczywisto�ci obiektywnej (reala), kt�ry JEST
>> 2. �wiata rzeczywisto�ci subiektywnej (wirtuala), kt�ry ISTNIEJE
> Ok., ale mnie idzie o istotďż˝ czasu.
Je�li idzie Ci o istot� czasu to czemu nie pytasz o istot� czasu tylko
zadajesz pytania retoryczne?
Pytanie o istot� czasu brzmi mniej wi�cej tak:
"jaka jest istota czasu*?"
* czas - "nie wiadomo co co jest czas i do czego siďż˝ odnosi - a intersuje
nas istota czasu"
W takich okoliczno�ciach gdy nie wiadomo jeszcz co to jest czas
dobrze jest u�ci�li� co ludzie pod tym poj�ciem rozumiej�
bo w�wczas �atwiej opisa� tego istot�. :)
>>>>> A czy w absolutnie pustym �wiecie s� odleg�o�ci ?
> I jakie prawa istniej� w takim �wiecie ?
Na przyk�ad "prawo Salomona"
>> Absolut (z �aciny absolutus - bezwarunkowy, niezwi�zany),
>> osobowy b�d� nieosobowy byt pierwotny i doskona�y, ca�kowicie
>> niezale�ny, niczym nieograniczony, posiadaj�cy w sobie wszelkie
>> racje swego istnienia; pe�nia bytu. Termin wprowadzi� Plotyn,
>> okre�laj�c nim prajedni�, z kt�rej emanuj� wszystkie inne byty.
>> http://portalwiedzy.onet.pl/27082,,,,absolut,haslo.html
>>
>> Gdybym dzisiaj chcia� znale�� odpowiednik tego absolutu,
>> to by�aby nim 'energetyczna pr�nia', a wi�c obj�to�� niepusta,
>> w kt�rej obowi�zuje prawo: Zasada Zachowania Energii.
>> To energia w obj�to�ci JEST nieosobowym bytem pierwotnym
>> i doskona�ym, ca�kowicie niezale�nym, niczym nieograniczonym,
>> posiadaj�cym w sobie wszelkie racje swego istnienia; pe�ni� bytu.
>> Wszystko co JEST, jest doskona�e - BYT (tre��, tworzywo)
>> Wszystko co ISTNIEJE, jest idealne - INFORMACJA (forma, kszta�t)
>> dlatego...
>> dlatego bardzo Ci� prosz�: nie przezywaj absolutu 'energetycznej pr�ni',
>> przezwiskiem "pseudopr�nia"
> Pr�nia to pr�nia, a nie jaka� namiastka pr�ni o wi�kszym
> lub mbniejszym st�eniu materii-energii.
Klasa to klasa, a nie jaka� namiastka klasy o wi�kszym lub mniejszym
st�eniu dzieci i �awek. :-)
Klasa mo�e by� pusta, PE�NA i niepe�na.
Klasa to klasa
A to A
>> Mnie oszo�omi� si� nie da, bowiem WIEM i potrafi� odr�nia�
>> JEST od ISTNIEJE.
>> hejka!,
>
> No ja dzi�ki Tobioe te� umiem, dzi�ks. :o)
Umiesz, ale jeszcze siďż˝ w tym gubisz. Przestaniesz siďż˝ gubiďż˝ gdy
zrozumiesz, �e klasa jest zawsze klas� oboj�tnie co w niej siedzi,
czytaj:
pr�nia jest zawsze pr�ni� oboj�tnie co j� wype�nia. :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
>
> pozdry
> zagh
>
>>>> JEST jeden �wiat, kt�ry mo�na podzieli� na... itd
>>> ... na �wiat rzeczy materialnych i �wiat nazw nadanych rzeczom.
>>> KROWA (nazwa) nie jest krow� (rzecz� materialn�) bowiem
>>> KROWY (nazwy) nie da si� wydoi�.
>
>> Mo�na tak podzieli� �WIAT,
>> ale u mnie najppierwotniejszym podzia�em jest
>> podzia� na przestrze�, czyli absolutn� pustk�
>> oraz materi�-energi�, a dopiero t� dziel�
>> na materi�-energi� w�a�ciw� oraz sny.
>
> A wi�c dzielisz �wiat na klas� szkoln� (aren�) i dzieci wraz ze sceneri�
> kr�re t� klas� wype�niaj�.
Mniej wi�cej :o)
>> Sny nie istniej� w absolutnej pustce :o)
>
> Dzieci maj� sny i s� na arenie. Sny s� w dzieciach a dzieci w klasie.
> Klasa wraz z dzie�mi i snami stanowi� absolut.
> Energia i obj�to�� klasy wraz z dzie�mi jest STA�A (constans)
> zw�aszcza taka klasa (scena), kt�ra nie ma �cian a wi�c wszech�wiat. :-)
Hmm..., ciekawe, czy �WIAT jest perpetuum mobile... :o/
>>>>>>>>> O tym, �e czas przemija wiemy z kalendarza i z zegarka.
>>>> Ma�o mnie to wzrusza, co uwa�a wi�kszo�� :o)
>>>> ja pytam si� sk�d zegarki i kalendarze wiedz� ,
>>>> kt�ra jest godzina ?
>
>>> To �le zadane pytanie sugeruj�ce, �e kalendarze i zegarki mog�
>>> cokolwiek wiedzie�.
>
>> To jest pytanie retoryczne, czy jak tam to si� nazywa.
>
> Pytania retoryczne to takie, kt�rych nie musi si� zadawa�, bo ka�dy
> zna odpowied�. :-)
No w�a�nie, sam napisa�e�:
"Nie podoba mnie si� taki skr�t my�lowy.
Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku
i nie mo�e wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?"
========================================
No w�a�nie, sk�d to wiemy...,
skoro to nie zegarki wiedz�.
>> Ok., ale mnie idzie o istot� czasu.
>
> Je�li idzie Ci o istot� czasu to czemu nie pytasz o istot� czasu tylko
> zadajesz pytania retoryczne?
> Pytanie o istot� czasu brzmi mniej wi�cej tak:
> "jaka jest istota czasu*?"
> * czas - "nie wiadomo co co jest czas i do czego si� odnosi - a intersuje
> nas istota czasu"
> W takich okoliczno�ciach gdy nie wiadomo jeszcz co to jest czas
> dobrze jest u�ci�li� co ludzie pod tym poj�ciem rozumiej�
> bo w�wczas �atwiej opisa� tego istot�. :)
Mo�e i tak, ale ja wol� wyj�� od za�o�e� niezale�nych
od zdania wi�kszo�ci.
>>>>>> A czy w absolutnie pustym �wiecie s� odleg�o�ci ?
>> I jakie prawa istniej� w takim �wiecie ?
>>> dlatego bardzo Ci� prosz�: nie przezywaj absolutu 'energetycznej pr�ni',
>>> przezwiskiem "pseudopr�nia"
>> Pr�nia to pr�nia, a nie jaka� namiastka pr�ni o wi�kszym
>> lub mbniejszym st�eniu materii-energii.
> Klasa to klasa, a nie jaka� namiastka klasy o wi�kszym lub mniejszym
> st�eniu dzieci i �awek. :-)
> Klasa mo�e by� pusta, PE�NA i niepe�na.
> Klasa to klasa
> A to A
Nie, klasa jest zawsze pusta i ewentualnie
co� w niej jest.
Pr�nia to pr�nia, a nie mieszanina gaz�w,
promieniowania i czego tam jeszcze fizycy nie wymy�l�.
>>> Mnie oszo�omi� si� nie da, bowiem WIEM i potrafi� odr�nia�
>>> JEST od ISTNIEJE.
>>> hejka!,
>> No ja dzi�ki Tobioe te� umiem, dzi�ks. :o)
>
>
> Umiesz, ale jeszcze si� w tym gubisz. Przestaniesz si� gubi� gdy
> zrozumiesz, �e klasa jest zawsze klas� oboj�tnie co w niej siedzi,
> czytaj:
> pr�nia jest zawsze pr�ni� oboj�tnie co j� wype�nia. :-)
Pr�nia jest w�a�nie dlatego pr�ni�, �e nic jej nie wype�nia.
========================================
zagh
Energia jest wiecznďż˝ rozkoszďż˝ [autor nieznany]
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Sprawdzano chociaż, czy zegar atomowy
faktycznie zwalnia podczas wirowania?
Nie potrzeba tu potężnych szybkości, wystarczy:
v = wr = 300 m/s = 10^-6c
bierzemy np.: r = 1m, więc w = 300 [1/s] < 50 obrotów/s.
gamma-1 =~ 0.5*10^-12.
kręcimy godzinę i mierzymy opóźnienie zegara:
0.5*10^-12 * 3600s = 1.8 ns,
>>>>> JEST jeden �wiat, kt�ry mo�na podzieli� na... itd
>>>> ... na �wiat rzeczy materialnych i �wiat nazw nadanych rzeczom.
>>>> KROWA (nazwa) nie jest krowďż˝ (rzeczďż˝ materialnďż˝) bowiem
>>>> KROWY (nazwy) nie da siďż˝ wydoiďż˝.
>>> Mo�na tak podzieli� �WIAT,
>>> ale u mnie najppierwotniejszym podzia�em jest
>>> podziaďż˝ na przestrzeďż˝, czyli absolutnďż˝ pustkďż˝
>>> oraz materiďż˝-energiďż˝, a dopiero tďż˝ dzielďż˝
>>> na materi�-energi� w�a�ciw� oraz sny.
>> A wi�c dzielisz �wiat na klas� szkoln� (aren�) i dzieci wraz ze sceneri�
>> kr�re t� klas� wype�niaj�.
> Mniej wi�cej :o)
:)
>>> Sny nie istniejďż˝ w absolutnej pustce :o)
>> Dzieci majďż˝ sny i sďż˝ na arenie. Sny sďż˝ w dzieciach a dzieci w klasie.
>> Klasa wraz z dzie�mi i snami stanowi� absolut.
>> Energia i obj�to�� klasy wraz z dzie�mi jest STA�A (constans)
>> zw�aszcza taka klasa (scena), kt�ra nie ma �cian a wi�c wszech�wiat. :-)
> Hmm..., ciekawe, czy �WIAT jest perpetuum mobile... :o/
"Nic w przyrodzie nie ginie"
To porzekad�o jest m�dro�ci� ludow�, kt�ra sprawdza si� w fizyce.
Przekszta�cenia energetyczne mog� zmienia� lokaln� g�sto��
energii, ale nie zmieniaj� ilo�ci energii, kt�rej jest zawsze tyle samo
- a wi�c �wiat to energetyczne perpetuum mobile. :)
>>>>>>>>>> O tym, �e czas przemija wiemy z kalendarza i z zegarka.
>>>>> Ma�o mnie to wzrusza, co uwa�a wi�kszo�� :o)
>>>>> ja pytam si� sk�d zegarki i kalendarze wiedz� ,
>>>>> kt�ra jest godzina ?
>>>> To �le zadane pytanie sugeruj�ce, �e kalendarze i zegarki mog�
>>>> cokolwiek wiedzieďż˝.
>>> To jest pytanie retoryczne, czy jak tam to siďż˝ nazywa.
>> Pytania retoryczne to takie, kt�rych nie musi si� zadawa�, bo ka�dy
>> zna odpowiedďż˝. :-)
> No w�a�nie, sam napisa�e�:
>
>"Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku
> i nie mo�e wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?"
> ========================================
> No w�a�nie, sk�d to wiemy...,
> skoro to nie zegarki wiedzďż˝.
Wiemy z dnia i nocy oraz z umowy.
>>> Ok., ale mnie idzie o istotďż˝ czasu.
>> Je�li idzie Ci o istot� czasu to czemu nie pytasz o istot� czasu tylko
>> zadajesz pytania retoryczne?
>> Pytanie o istot� czasu brzmi mniej wi�cej tak:
>> "jaka jest istota czasu*?"
>> * czas - "nie wiadomo co co jest czas i do czego siďż˝ odnosi - a intersuje
>> nas istota czasu"
>> W takich okoliczno�ciach gdy nie wiadomo jeszcz co to jest czas
>> dobrze jest u�ci�li� co ludzie pod tym poj�ciem rozumiej�
>> bo w�wczas �atwiej opisa� tego istot�. :)
> Mo�e i tak, ale ja wol� wyj�� od za�o�e� niezale�nych
> od zdania wi�kszo�ci.
Za�o�e� czego konkretnie? Chcesz za�o�y� co to znaczy:
"um�wi�em si� z ni� na dziewi�t�" - tak?
>>>>>>> A czy w absolutnie pustym �wiecie s� odleg�o�ci ?
>>> I jakie prawa istniej� w takim �wiecie ?
>>>> dlatego bardzo Ciďż˝ proszďż˝: nie przezywaj absolutu 'energetycznej
>>>> pr�ni', przezwiskiem "pseudopr�nia"
>>> Pr�nia to pr�nia, a nie jaka� namiastka pr�ni o wi�kszym
>>> lub mbniejszym st�eniu materii-energii.
>> Klasa to klasa, a nie jaka� namiastka klasy o wi�kszym lub mniejszym
>> st�eniu dzieci i �awek. :-)
>> Klasa mo�e by� pusta, PE�NA i niepe�na.
>> Klasa to klasa
>> A to A
> Nie, klasa jest zawsze pusta i ewentualnie
> coďż˝ w niej jest.
> Pr�nia to pr�nia, a nie mieszanina gaz�w,
> promieniowania i czego tam jeszcze fizycy nie wymy�l�.
C� wi�c znaczy zdanie:
"dzieci na lekcji siedzia�y w swojej klasie" - ?
Czy fakt, �e klasa zosta�a wype�niona �awkami, dzie�mi i powietrzem
sprawi�, �e klasa przesta�a by� klas�? Niby dlaczego?
A co powiesz na takie zdanie:
"�wiadomo�� to stan pr�ni mi�dzyatomowej"
Twoim zdaniem skoro w pr�ni znajduj� si� atomy, a pr�nia
wyst�puje pomi�dzy atomami - to pr�nia przestaje by� pr�ni�?
Wrzu� do wody �elazne kulki i napisz: czy woda przesta�a by� wod�? :-)
>>>> Mnie oszo�omi� si� nie da, bowiem WIEM i potrafi� odr�nia�
>>>> JEST od ISTNIEJE.
>>>> hejka!,
>>> No ja dzi�ki Tobioe te� umiem, dzi�ks. :o)
>> Umiesz, ale jeszcze siďż˝ w tym gubisz. Przestaniesz siďż˝ gubiďż˝ gdy
>> zrozumiesz, �e klasa jest zawsze klas� oboj�tnie co w niej siedzi,
>> czytaj:
>> pr�nia jest zawsze pr�ni� oboj�tnie co j� wype�nia. :-)
> Pr�nia jest w�a�nie dlatego pr�ni�, �e nic jej nie wype�nia.
> ========================================
> zagh
Pr�nia jest obj�to�ci�, w kt�rej zawsze co� jest np. rzadziej lub g�ciej
rozmieszczone atomy, fale elektromagnetyczne, pola elektryczne,
magnetyczne i grawitacyjne - a tak�e cz�stki i pary wirtualne.
To pr�nia, kt�ra JEST.
Je�li na wz�r pr�zni, kt�ra jest stworzysz sobie w wyobra�ni pr�ni�,
a wi�c w Twojej wyobra�ni zaistnieje pr�nia, w kt�rej nic nie umie�cisz
- to otrzymasz zwyk�� geometryczn� obj�to��. Nie b�dzie to jednak
pr�nia, bowiem pr�nia, kt�ra jest posiada wsp�czynniki przenikalno�ci
elektrycznej i magnetycznej daj�ce si� pomierzy�.
W wymy�lonej pr�ni nic nie da si� pomierzy� tak samo jak nie da si�
wydoi� wymy�lonej KROWY by uzyska� prawdziwe mleko. :-)
>>>>>> JEST jeden �wiat, kt�ry mo�na podzieli� na... itd
>>> Pytania retoryczne to takie, kt�rych nie musi si� zadawa�, bo ka�dy
>>> zna odpowied�. :-)
>
>> No w�a�nie, sam napisa�e�:
>>
>>"Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku
>> i nie mo�e wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?"
>> ========================================
>> No w�a�nie, sk�d to wiemy...,
>> skoro to nie zegarki wiedz�.
>
> Wiemy z dnia i nocy oraz z umowy.
Zaczynasz jak AW, przecie� czas nie istnieje
dlatego, �e si� ludzie um�wili, �e b�dzie istnia�.
>> Mo�e i tak, ale ja wol� wyj�� od za�o�e� niezale�nych
>> od zdania wi�kszo�ci.
>
> Za�o�e� czego konkretnie? Chcesz za�o�y� co to znaczy:
> "um�wi�em si� z ni� na dziewi�t�" - tak?
Zak�adam najbardziej pierwotne rozr�nienie
na przestrze� i materi� energi�.
Rdz 1:6
6. A potem B�g rzek�: Niechaj powstanie sklepienie
w �rodku w�d i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!
(BT)
I to, �e z pustki nie mo�e si� urodzi�
nic materialno-energetycznego.
:o)
Zak�adam, bo tu zgadzam si� z AW,
�e tego nie wiem, ale to robi� i wierz�,
�e to jest dobre, bo inaczej musia�bym uwierzy�
w zajace wyskakuj�ce z pustego kapelusza magika.
>> Nie, klasa jest zawsze pusta i ewentualnie
>> co� w niej jest.
>> Pr�nia to pr�nia, a nie mieszanina gaz�w,
>> promieniowania i czego tam jeszcze fizycy nie wymy�l�.
>
> C� wi�c znaczy zdanie:
> "dzieci na lekcji siedzia�y w swojej klasie" - ?
> Czy fakt, �e klasa zosta�a wype�niona �awkami, dzie�mi i powietrzem
> sprawi�, �e klasa przesta�a by� klas�? Niby dlaczego?
> A co powiesz na takie zdanie:
> "�wiadomo�� to stan pr�ni mi�dzyatomowej"
Nie s�dz�, by �wiadomo�� by�a pustk�,
jest raczej chemiczno-energetyczna.
> Pr�nia jest obj�to�ci�, w kt�rej zawsze co� jest np. rzadziej lub g�ciej
> rozmieszczone atomy, fale elektromagnetyczne, pola elektryczne,
> magnetyczne i grawitacyjne - a tak�e cz�stki i pary wirtualne.
> To pr�nia, kt�ra JEST.
> Je�li na wz�r pr�zni, kt�ra jest stworzysz sobie w wyobra�ni pr�ni�,
> a wi�c w Twojej wyobra�ni zaistnieje pr�nia, w kt�rej nic nie umie�cisz
> - to otrzymasz zwyk�� geometryczn� obj�to��. Nie b�dzie to jednak
> pr�nia, bowiem pr�nia, kt�ra jest posiada wsp�czynniki przenikalno�ci
> elektrycznej i magnetycznej daj�ce si� pomierzy�.
> W wymy�lonej pr�ni nic nie da si� pomierzy� tak samo jak nie da si�
> wydoi� wymy�lonej KROWY by uzyska� prawdziwe mleko. :-)
> Edward Robak* z Nowej Huty
> ~>�<~
> mi�o�nik m�dro�ci
moja przestrze� nie jest wymy�lona, lecz prawdziwa,
cho� za�o�ona i nie wygina si� ani si� nie zakrzywia,
jak to jest z pr�ni� fizyczn�.
I odleg�o��i w niej s� prawdziwe, cho�by nie by�o
ani grama materii-energii, a �eby pokona� odleg�o��
potrzebny jest czas, kt�ry jak si� okazuje
istnieje niezale�nie o materii-energii.
pozdry
zagh
>>>> Mnie oszo�omi� si� nie da, bowiem WIEM i potrafi� odr�nia�
>>>> JEST od ISTNIEJE.
>>>> hejka!,
>>>> Edward Robak* z Nowej Huty
>>>> ~>ďż˝<~
>>>> mi�o�nik m�dro�ci
>>> No ja dzi�ki Tobioe te� umiem, dzi�ks. :o)
>>> pozdry
>>> zagh
>> Umiesz, ale jeszcze siďż˝ w tym gubisz. Przestaniesz siďż˝ gubiďż˝ gdy
>> zrozumiesz, �e klasa jest zawsze klas� oboj�tnie co w niej siedzi,
>> czytaj:
>> pr�nia jest zawsze pr�ni� oboj�tnie co j� wype�nia. :-)
> Przepraszam, �e sie wtr�cam, ale akurat tu sie zgadzam. W pr�ni np. czas
> p�ynie oboj�tne czy si� co� w niej rusza czy te� nie.
>
> poszukiwacz prawdy
> smelig
> --
> Energia jest wiecznďż˝ rozkoszďż˝ [autor nieznany]
Widzia�em w kilku w�tkach tocz�cych si� na pl.sci.fizyka pr�b�
teorytycznej synchronizacji zegar�w, ale rozm�wcy nie odr�niaj�
synchronizacji up�ywu czasu od synchronizacji jednoczesno�ci - st�d
brak mo�liwo�ci uzgodnie�.
Proponuj� na pocz�tek zastanowi� si� nad synchronizacj� up�ywu czasu
i najlepiej zrobi� to na przyk�adzie pulsar�w. Znane s� pulsary emituj�ce
"b�yski" z powtarzalno�ci� r�wn� zegarom atomowym, a wi�c
z dok�adno�ci� do co najmniej o�miu miejsc znacz�cych - bo na tyle
pozwala aparatura pomiarowa.
Obiekt my�lny (rakieta) o masie 'm' rozp�dza w pr�ni - rejestruje wi�c
zmian� cz�stotliwo�ci pulsar�w wynikaj�c� z dw�ch przyczyn:
1. efekt Dopplera
2. zmiana czasu w�asnego (zegary pok�adowe inaczej "chodz�").
Om�wienie tego problemu i poparcie wzorami fizycznymi
mog�oby troch� rozja�ni� kwesti� up�ywu czasu w pr�ni, a wi�c
kwesti� propagacji fal od pulsar�w. :-)
Synchronizacja jednoczesno�ci nie jest tu istotna, a istotny jest
pomiar, a wi�c ustalenie w jaki spos�b pr�dko�� rakiety wp�ywa
na odczyty oraz ustalenie wzgl�dem czego ta pr�dko�� zachodzi. :)
pozdrawiam,
Edward Robak* z Nowej Huty
~>ďż˝<~
mi�o�nik m�dro�ci
> --
> Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
No tak... aby zachowa� crosspost pisz�c z portalu Onet
musia�by� wklei� w okienko Grupy Dyskusyjne dwie grupy
pl.sci.filozofia,pl.sci.fizyka
Mo�e jednak lepiej zacz�� od czego� prostszego.
We wzorach gdzie wyst�puje c ustawi� zamiast niego c=vmax jako pr�dko��
wirow� Ziemi nad r�wnikiem na �r.wys.100[m],
a testy przeprowadza� z obserwatorem stoj�cym na 100[m] wierzy i samolotami
silnikowymi lec�cymi na tej wysoko�ci z r�nymi sta�ymi pr�dko�ciami
zgodnymi z kierunkiem wirowania
zaczynaj�c o wschodzie s�o�ca.
Dzie� obserwatora stoj�cego b�dzie trwa� tyle co zwykle,
a pilotom samolot�w wyd�u�y si� w zale�no�ci od ich pr�dko�ci.
Mamy wtedy empiryczn� dylatacj� czasu dnia s�onecznego.
:-)
pozdro
ps.Taka jest istota czasu jaka jego idea.
"zag" <z...@zag.zag>
news:gtkh73$m4s$1...@inews.gazeta.pl...
> U�ytkownik "Robakks" <Rob...@gazeta.pl> napisa�
>>>>>>> JEST jeden �wiat, kt�ry mo�na podzieli� na... itd
>>>> Pytania retoryczne to takie, kt�rych nie musi si� zadawa�, bo ka�dy
>>>> zna odpowiedďż˝. :-)
>>> No w�a�nie, sam napisa�e�:
>>>
>>>"Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku
>>> i nie mo�e wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?"
>>> ========================================
>>> No w�a�nie, sk�d to wiemy...,
>>> skoro to nie zegarki wiedzďż˝.
>> Wiemy z dnia i nocy oraz z umowy.
> Zaczynasz jak AW, przecieďż˝ czas nie istnieje
> dlatego, �e si� ludzie um�wili, �e b�dzie istnia�.
Ludzie um�wili si� by LICZY� up�ywaj�ce dni i lata. :-)
(W wersji, kt�ra znikn�a pisa�em o wiosnach i latach ;) )
>>> Mo�e i tak, ale ja wol� wyj�� od za�o�e� niezale�nych
>>> od zdania wi�kszo�ci.
>> Za�o�e� czego konkretnie? Chcesz za�o�y� co to znaczy:
>> "um�wi�em si� z ni� na dziewi�t�" - tak?
> Zak�adam najbardziej pierwotne rozr�nienie
> na przestrzeďż˝ i materiďż˝ energiďż˝.
>
> Rdz 1:6
> 6. A potem B�g rzek�: Niechaj powstanie sklepienie
> w �rodku w�d i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!
> (BT)
To znakomite wyja�nienie "Sk�d si� bior� deszcze". Po prostu g�rne
wody, kt�re s� ponad sklepieniem - po otwarciu �luz niebieskich spadaj�
w d� przez przestrze�, u�y�niaj�c materi�-energi�.
> I to, �e z pustki nie mo�e si� urodzi�
> nic materialno-energetycznego.
>
> :o)
To oczywiste. Energii jest zawsze tyle samo. Zmienia siďż˝ tylko lokalna
g�sto�� i aktualna forma. To Prawo Zachowania Energii.
> Zak�adam, bo tu zgadzam si� z AW,
> �e tego nie wiem, ale to robi� i wierz�,
> �e to jest dobre, bo inaczej musia�bym uwierzy�
> w zajace wyskakuj�ce z pustego kapelusza magika.
Napisz mi zagh czy wiesz kt�rego dnia Dobry B�g wypowiedzia�
�yczenie, by powsta�o sklepienie w �rodku w�d oddzielaj�ce jedne
wody od drugich i czy by� to poniedzia�ek, wtorek czy mio�e jaki�
inny dzieďż˝ tygodnia?
>>> Nie, klasa jest zawsze pusta i ewentualnie
>>> coďż˝ w niej jest.
>>> Pr�nia to pr�nia, a nie mieszanina gaz�w,
>>> promieniowania i czego tam jeszcze fizycy nie wymy�l�.
>> C� wi�c znaczy zdanie:
>> "dzieci na lekcji siedzia�y w swojej klasie" - ?
>> Czy fakt, �e klasa zosta�a wype�niona �awkami, dzie�mi i powietrzem
>> sprawi�, �e klasa przesta�a by� klas�? Niby dlaczego?
>> A co powiesz na takie zdanie:
>> "�wiadomo�� to stan pr�ni mi�dzyatomowej"
> Nie s�dz�, by �wiadomo�� by�a pustk�,
> jest raczej chemiczno-energetyczna.
Nie potrafisz rozr�ni� pr�ni, kt�ra JEST ze wszystkim co j� wype�nia
- od pr�ni, kt�ra ISTNIEJE jako nazwa.
Dam Ci kolejny przyk�ad:
Worek jest workiem oboj�tnie czy wewn�trz znajduje si� kot czy nie.
analogicznie
Pr�nia jest pr�ni� niezale�nie od tego co si� w niej nurza.
�wiadomo�� jest STANEM pr�ni wype�nionej atomami i polami,
a wi�c Twoj� chemiczn� energetyczno�ci�.
Atomy nie sďż˝ kulkami Demokryta lecz Bohra:
masa i �adunek skupiona jest w j�drze a kulk� jest energia otaczaj�ca
j�dro (model �liwki: pestka-mi��sz). To w�a�nie stan tych energii
otaczaj�cej j�dra - jest �wiadomo�ci�, bowiem to w�a�nie te energie
wype�niaj� pr�ni�.
>> Pr�nia jest obj�to�ci�, w kt�rej zawsze co� jest np. rzadziej lub
>> g�ciej
>> rozmieszczone atomy, fale elektromagnetyczne, pola elektryczne,
>> magnetyczne i grawitacyjne - a tak�e cz�stki i pary wirtualne.
>> To pr�nia, kt�ra JEST.
>> Je�li na wz�r pr�zni, kt�ra jest stworzysz sobie w wyobra�ni pr�ni�,
>> a wi�c w Twojej wyobra�ni zaistnieje pr�nia, w kt�rej nic nie umie�cisz
>> - to otrzymasz zwyk�� geometryczn� obj�to��. Nie b�dzie to jednak
>> pr�nia, bowiem pr�nia, kt�ra jest posiada wsp�czynniki przenikalno�ci
>> elektrycznej i magnetycznej daj�ce si� pomierzy�.
>> W wymy�lonej pr�ni nic nie da si� pomierzy� tak samo jak nie da si�
>> wydoi� wymy�lonej KROWY by uzyska� prawdziwe mleko. :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
> moja przestrze� nie jest wymy�lona, lecz prawdziwa,
> cho� za�o�ona i nie wygina si� ani si� nie zakrzywia,
> jak to jest z pr�ni� fizyczn�.
Nazywasz za�o�enie (wymys�) s�owami "przestrze� prawdziwa"
a wi�c wymy�li�e� sobie nazw� NAPRAWD�.
Twoja nazwa ISTNIEJE w Twoim �wiecie psychicznym i nie ma
�adnego zwi�zku z pr�ni� (obj�to�ci� niepust�), kt�ra JEST w realu.
To tylko podobie�stwo nazw.
> I odleg�o��i w niej s� prawdziwe, cho�by nie by�o
> ani grama materii-energii, a �eby pokona� odleg�o��
> potrzebny jest czas, kt�ry jak si� okazuje
> istnieje niezale�nie o materii-energii.
>
> pozdry
> zagh
I rzek� zagh: niechaj w teoretycznej absolutnej pustce istniej�cej
w mojej g�owie powstan� prawdziwe odleg�o�ci o nazwie odleg�o�ci
i niechaj NIC aby pokona� odleg�o�� potrzebuje drugiego NICA
o nazwie CZAS czyli nie wiadomo co.
I sta�o si�. W g�owie zagha zaistnia�y nazwy "ani gram materii-energii",
"prawdziwa odleg�o��", "istnienie niezale�nie od materii-energii",
"przestrze� dziewicza" i widzia� zagh nazwy, a nie widzia� desygnat�w
i cieszy� si� zagh, bo wydawa�o mu si�, �e to jest dobre, a wszech�wiat
tarza� si� w ekstazie u jego st�p.
Nie potrzebowa� zagh zegarka by wiedzie�, kt�ra jest godzina,
bo w jego �wiecie godzina nie istnia�a. Po co mu godzina? :)
"Szcz�liwi czasu nie licz�" :-)
Edward Robak* z Nowej Huty
> Zaczynasz jak AW, przecieďż˝ czas nie istnieje
> dlatego, �e si� ludzie um�wili, �e b�dzie istnia�.
A jednak.
> moja przestrze� nie jest wymy�lona, lecz prawdziwa,
P� na p�. Mo�e znasz definicj� przestrzeni metrycznej?
No wi�c w fizycznej przestrzeni zbi�r punkt�w jest
prawdziwy, a metryka wymy�lona.
:-)
Proponujesz by piloci lataj�cy w samolotach mieli po kilka zegar�w:
klepsydr�, zegarek spr�ynowy, zegarek wahad�owy, zegarek
kwarcowy, zegarek atomowy, zegarek biologiczny, zegarek chemiczny
i por�wnywali up�yw czasu jaki wska�� te zegary podczas jednego
obiegu samolotu wok� Ziemi - por�wnuj�c go z czasem GMT.
By�oby to zaiste ciekawe do�wiadczenie zwi�zane bezpo�rednio
z grawitacj�, unoszeniem, preko�ci� i czasem w�asnym samolotu
nie poddawanego przy�pieszeniom a wi�csamolotu teoretycznego. :)
W do�wiadczeniu, kt�re zaprezentowa�em poni�ej nie wyst�puje
grawitacja. Przeczytaj:
>> Obiekt my�lny (rakieta) o masie 'm' rozp�dza w pr�ni - rejestruje wi�c
>> zmian� cz�stotliwo�ci pulsar�w wynikaj�c� z dw�ch przyczyn:
>> 1. efekt Dopplera
>> 2. zmiana czasu w�asnego (zegary pok�adowe inaczej "chodz�").
>> Om�wienie tego problemu i poparcie wzorami fizycznymi
>> mog�oby troch� rozja�ni� kwesti� up�ywu czasu w pr�ni, a wi�c
>> kwesti� propagacji fal od pulsar�w. :-)
>> Synchronizacja jednoczesno�ci nie jest tu istotna, a istotny jest
>> pomiar, a wi�c ustalenie w jaki spos�b pr�dko�� rakiety wp�ywa
>> na odczyty oraz ustalenie wzgl�dem czego ta pr�dko�� zachodzi. :)
>> pozdrawiam,
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
S� wy��cznie fale elektromagnetyczne dochodz�ce do rakiety
z r�nych stron wszech�wiata, a rol� pilota jest pomierzy� z jak�
cz�stotliwo�ci� docieraj� do niego te fale gdy zmienia w�asn� pr�dko��.
Przyk�ad:
Jeden z pulsar�w wysy�a impulsy co sekund�. Pilot naprowadza rakiet�
na ten pulsar, uruchamia silniki nap�dzaj�ce i po czasie gdy wy��czy�
ju� silniki mierzy w�asnym zegarem atomowym czas pomi�dzy tymi
impulasami. Okazuje si�, �e impulsy docieraj� co p� sekundy.
Dlaczego co p� sekundy? Co si� zmieni�o? :-)
>>>>>>>> JEST jeden �wiat, kt�ry mo�na podzieli� na... itd
>>>>> Pytania retoryczne to takie, kt�rych nie musi si� zadawa�, bo ka�dy
>>>>> zna odpowied�. :-)
>>>> No w�a�nie, sam napisa�e�:
>>>>
>>>>"Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku
>>>> i nie mo�e wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?"
>>>> ========================================
>>>> No w�a�nie, sk�d to wiemy...,
>>>> skoro to nie zegarki wiedz�.
>
>>> Wiemy z dnia i nocy oraz z umowy.
A gdyby nie by�o dnia i nocy ?
>> Nie s�dz�, by �wiadomo�� by�a pustk�,
>> jest raczej chemiczno-energetyczna.
>
> Nie potrafisz rozr�ni� pr�ni, kt�ra JEST ze wszystkim co j� wype�nia
> - od pr�ni, kt�ra ISTNIEJE jako nazwa.
potrafi� :o)
> Dam Ci kolejny przyk�ad:
> Worek jest workiem oboj�tnie czy wewn�trz znajduje si� kot czy nie.
> analogicznie
> Pr�nia jest pr�ni� niezale�nie od tego co si� w niej nurza.
> �wiadomo�� jest STANEM pr�ni wype�nionej atomami i polami,
> a wi�c Twoj� chemiczn� energetyczno�ci�.
> Atomy nie s� kulkami Demokryta lecz Bohra:
> masa i �adunek skupiona jest w j�drze a kulk� jest energia otaczaj�ca
> j�dro (model �liwki: pestka-mi��sz). To w�a�nie stan tych energii
> otaczaj�cej j�dra - jest �wiadomo�ci�, bowiem to w�a�nie te energie
> wype�niaj� pr�ni�.
Niech Ci b�dzie :o)
>> moja przestrze� nie jest wymy�lona, lecz prawdziwa,
>> cho� za�o�ona i nie wygina si� ani si� nie zakrzywia,
>> jak to jest z pr�ni� fizyczn�.
>
> Nazywasz za�o�enie (wymys�) s�owami "przestrze� prawdziwa"
> a wi�c wymy�li�e� sobie nazw� NAPRAWD�.
> Twoja nazwa ISTNIEJE w Twoim �wiecie psychicznym i nie ma
> �adnego zwi�zku z pr�ni� (obj�to�ci� niepust�), kt�ra JEST w realu.
> To tylko podobie�stwo nazw.
To Twoje zdanie, a dla mnie ��cznik
pomi�dzy JEST i ISTNIEJE. :o)
> Edward Robak* z Nowej Huty
> ~>�<~
> mi�o�nik m�dro�ci
zdar
zagh
>> Zaczynasz jak AW, przecie� czas nie istnieje
>> dlatego, �e si� ludzie um�wili, �e b�dzie istnia�.
>
> A jednak.
:o)
>> moja przestrze� nie jest wymy�lona, lecz prawdziwa,
>
> P� na p�. Mo�e znasz definicj� przestrzeni metrycznej?
> No wi�c w fizycznej przestrzeni zbi�r punkt�w jest
> prawdziwy, a metryka wymy�lona.
a na co dowodem s� definicje ? :o/
zdar
zagh
Na nic. Nie jest moj� intencj� dowodzenie, �e przestrze�
nie jest wielb��dem. Po prostu m�wi�, �e nie jest i
t�umacz�, czym jest.
Na dowody nie licz.
>>>> moja przestrze� nie jest wymy�lona, lecz prawdziwa,
>>>
>>> P� na p�. Mo�e znasz definicj� przestrzeni metrycznej?
>>> No wi�c w fizycznej przestrzeni zbi�r punkt�w jest
>>> prawdziwy, a metryka wymy�lona.
>>
>> a na co dowodem s� definicje ? :o/
>>
>
> Na nic. Nie jest moj� intencj� dowodzenie, �e przestrze�
> nie jest wielb��dem. Po prostu m�wi�, �e nie jest i
> t�umacz�, czym jest.
> Na dowody nie licz.
Czym wi�c jest przestrze� Twoim zdaniem ?
zagh
Znasz definicjďż˝ matematycznej przestrzeni metrycznej?
No wi�c, kiedy do zbioru punkt�w dodasz pewn� matematyczn�
funkcj� spe�niaj�c� pewne warunki, powstaje przestrze�.
I tak w�a�nie powsta�a fizyczna przestrze�: do zbioru
punkt�w dodano funkcj� "odleg�o��".
Baz� przestrzeni metrycznej mo�e by� dowolny zbi�r,
wi�c tak�e mo�e to by� zbi�r prawdziwych punkt�w. A
funkcja, jak to funkcja; polega na przyporz�dkowaniu
ka�dej parze punkt�w liczby. Mo�na to zrobi� r�nie,
i w to "r�nie" wchodzi m.in. u�ycie ta�my z podzia�k�.
Odrobin� upro�ci�em, ale na pocz�tek tyle.
Czasoprzestrzeďż˝ jest odrobinďż˝ bardziej skomplikowana,
ale idea jest podobna.
>> Czym wi�c jest przestrze� Twoim zdaniem ?
>
> Znasz definicj� matematycznej przestrzeni metrycznej?
> No wi�c, kiedy do zbioru punkt�w dodasz pewn� matematyczn�
> funkcj� spe�niaj�c� pewne warunki, powstaje przestrze�.
> I tak w�a�nie powsta�a fizyczna przestrze�: do zbioru
> punkt�w dodano funkcj� "odleg�o��".
> Baz� przestrzeni metrycznej mo�e by� dowolny zbi�r,
> wi�c tak�e mo�e to by� zbi�r prawdziwych punkt�w. A
> funkcja, jak to funkcja; polega na przyporz�dkowaniu
> ka�dej parze punkt�w liczby. Mo�na to zrobi� r�nie,
> i w to "r�nie" wchodzi m.in. u�ycie ta�my z podzia�k�.
>
> Odrobin� upro�ci�em, ale na pocz�tek tyle.
> Czasoprzestrze� jest odrobin� bardziej skomplikowana,
> ale idea jest podobna.
Ok., a co to jest punkt ?
pozdry
zagh
> :-)
> Proponujesz by piloci lataj�cy w samolotach mieli po kilka zegar�w:
> klepsydr�, zegarek spr�ynowy, zegarek wahad�owy, zegarek
> kwarcowy, zegarek atomowy, zegarek biologiczny, zegarek chemiczny
> i por�wnywali up�yw czasu jaki wska�� te zegary podczas jednego
> obiegu samolotu wok� Ziemi - por�wnuj�c go z czasem GMT.
Sugerowa�em tylko uchwycenie zasady ,
kt�ra ze wzrostem poziomu rozwoju intelektualnego istot rozumnych
generuje coraz bardziej wyszukane mechanizmy pomiaru czasu,
sama pozostaj�c niezmienn�.
Kiedy� wystarczy�o "pe�zaj�ce" S�o�ce do momentu ,
a� mobilno�� cz�owieka wymusi�a zmiany zwi�zane z tego typu "dylatacj�".
Teraz kr�luje em ,chocia� ju� wiadomo o mo�liwych problemach.
> By�oby to zaiste ciekawe do�wiadczenie zwi�zane bezpo�rednio
> z grawitacj�, unoszeniem, preko�ci� i czasem w�asnym samolotu
> nie poddawanego przy�pieszeniom a wi�csamolotu teoretycznego. :)
> W do�wiadczeniu, kt�re zaprezentowa�em poni�ej nie wyst�puje
> grawitacja. Przeczytaj:
>
>>> Obiekt my�lny (rakieta) o masie 'm' rozp�dza w pr�ni - rejestruje wi�c
>>> zmian� cz�stotliwo�ci pulsar�w wynikaj�c� z dw�ch przyczyn:
>>> 1. efekt Dopplera
>>> 2. zmiana czasu w�asnego (zegary pok�adowe inaczej "chodz�").
>>> Om�wienie tego problemu i poparcie wzorami fizycznymi
>>> mog�oby troch� rozja�ni� kwesti� up�ywu czasu w pr�ni, a wi�c
>>> kwesti� propagacji fal od pulsar�w. :-)
>>> Synchronizacja jednoczesno�ci nie jest tu istotna, a istotny jest
>>> pomiar, a wi�c ustalenie w jaki spos�b pr�dko�� rakiety wp�ywa
>>> na odczyty oraz ustalenie wzgl�dem czego ta pr�dko�� zachodzi. :)
>>> pozdrawiam,
>>> Edward Robak* z Nowej Huty
>>> ~>ďż˝<~
>>> mi�o�nik m�dro�ci
Rozumiem ,�e chcesz z rakiety zrobi� odbiornik gps a z pulsar�w satelity.
My�lnie lub na kr�tki dystans z ma�� pr�dko�ci� pewnie si� sprawdzi.
>
> S� wy��cznie fale elektromagnetyczne dochodz�ce do rakiety
> z r�nych stron wszech�wiata, a rol� pilota jest pomierzy� z jak�
> cz�stotliwo�ci� docieraj� do niego te fale gdy zmienia w�asn� pr�dko��.
> Przyk�ad:
> Jeden z pulsar�w wysy�a impulsy co sekund�. Pilot naprowadza rakiet�
> na ten pulsar, uruchamia silniki nap�dzaj�ce i po czasie gdy wy��czy�
> ju� silniki mierzy w�asnym zegarem atomowym czas pomi�dzy tymi
> impulasami. Okazuje si�, �e impulsy docieraj� co p� sekundy.
> Dlaczego co p� sekundy? Co si� zmieni�o? :-)
...a jak wlec� w pas meteoryt�w to rzeczywisty czas stanie,albo
"zwarjuje"...niez�e czasowe sextazy. :)
>> Wczoraj mia�em awari� serwera "na ca�ej ulicy" i post wys�any w eter
>> znikn�� bez �ladu. "Poniewa� program nie zosta� poprawnie zamkni�ty
>> niekt�re dane mog� by� utracone" - hehe
>> Zauwaďż˝:
>> wczoraj m�j post by� jeszcze w skrzynce nadawczej, a dzi� nie ma go ani w
>> elementach wys�anych ani na GD. Co� si� zdarzy�o: up�yn�� CZAS. :)
>> Komputery taktowane sďż˝ ZEGAREM. :-)
>> "zag" <z...@zag.zag>
>> news:gtkh73$m4s$1...@inews.gazeta.pl...
>>> "Robakks" <Rob...@gazeta.pl> napisaďż˝
>>>>>>>>> JEST jeden �wiat, kt�ry mo�na podzieli� na... itd
>>>>>> Pytania retoryczne to takie, kt�rych nie musi si� zadawa�, bo ka�dy
>>>>>> zna odpowiedďż˝. :-)
>>>>> No w�a�nie, sam napisa�e�:
>>>>>
>>>>> "Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku
>>>>> i nie mo�e wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?"
>>>>> ========================================
>>>>> No w�a�nie, sk�d to wiemy...,
>>>>> skoro to nie zegarki wiedzďż˝.
>>>> Wiemy z dnia i nocy oraz z umowy.
> A gdyby nie by�o dnia i nocy ?
A gdyby nie by�o Ciebie to o co by� zapyta�?
>>> Nie s�dz�, by �wiadomo�� by�a pustk�,
>>> jest raczej chemiczno-energetyczna.
>> Nie potrafisz rozr�ni� pr�ni, kt�ra JEST ze wszystkim co j� wype�nia
>> - od pr�ni, kt�ra ISTNIEJE jako nazwa.
> potrafiďż˝ :o)
Potrafisz napisa� s�owo "potrafi�:" ale nie potrafisz zrozumie�, �e
worek (pr�nia) jest zawsze workiem oboj�tnie czy jest kot w worku
czy go nie ma.
Jak zapewne wiesz cia�a maj� inne wsp�czynniki za�amania �wiat�a
od pr�ni, ale to myl�ca definicja. Cia�a w og�le nie maj� �adnych
wsp�czynnik�w za�amania, bowiem to nie cia�o, lecz pr�nia
wype�niaj�ca cia�o ma te wsp�czynniki. Cia�o poprzez w�asne energie
zmienia stan pr�ni zmieniaj�c jej lokalne w�asno�ci.
>> Dam Ci kolejny przyk�ad:
>> Worek jest workiem oboj�tnie czy wewn�trz znajduje si� kot czy nie.
>> analogicznie
>> Pr�nia jest pr�ni� niezale�nie od tego co si� w niej nurza.
>> �wiadomo�� jest STANEM pr�ni wype�nionej atomami i polami,
>> a wi�c Twoj� chemiczn� energetyczno�ci�.
>> Atomy nie sďż˝ kulkami Demokryta lecz Bohra:
>> masa i �adunek skupiona jest w j�drze a kulk� jest energia otaczaj�ca
>> j�dro (model �liwki: pestka-mi��sz). To w�a�nie stan tych energii
>> otaczaj�cej j�dra - jest �wiadomo�ci�, bowiem to w�a�nie te energie
>> wype�niaj� pr�ni�.
> Niech Ci b�dzie :o)
ach! Taktoczno ;)
>>>> Pr�nia jest obj�to�ci�, w kt�rej zawsze co� jest np. rzadziej lub
>>>> g�ciej
>>>> rozmieszczone atomy, fale elektromagnetyczne, pola elektryczne,
>>>> magnetyczne i grawitacyjne - a tak�e cz�stki i pary wirtualne.
>>>> To pr�nia, kt�ra JEST.
>>>> Je�li na wz�r pr�zni, kt�ra jest stworzysz sobie w wyobra�ni pr�ni�,
>>>> a wi�c w Twojej wyobra�ni zaistnieje pr�nia, w kt�rej nic nie
>>>> umie�cisz - to otrzymasz zwyk�� geometryczn� obj�to��. Nie b�dzie to
>>>> jednak pr�nia, bowiem pr�nia, kt�ra jest posiada wsp�czynniki
>>>> przenikalno�ci elektrycznej i magnetycznej daj�ce
>>>> siďż˝ pomierzyďż˝.
>>>> W wymy�lonej pr�ni nic nie da si� pomierzy� tak samo jak nie da si�
>>>> wydoi� wymy�lonej KROWY by uzyska� prawdziwe mleko. :-)
>>>> Edward Robak* z Nowej Huty
>>>> ~>ďż˝<~
>>>> mi�o�nik m�dro�ci
>>> moja przestrze� nie jest wymy�lona, lecz prawdziwa,
>>> cho� za�o�ona i nie wygina si� ani si� nie zakrzywia,
>>> jak to jest z pr�ni� fizyczn�.
>> Nazywasz za�o�enie (wymys�) s�owami "przestrze� prawdziwa"
>> a wi�c wymy�li�e� sobie nazw� NAPRAWD�.
>> Twoja nazwa ISTNIEJE w Twoim �wiecie psychicznym i nie ma
>> �adnego zwi�zku z pr�ni� (obj�to�ci� niepust�), kt�ra JEST w realu.
>> To tylko podobie�stwo nazw.
> To Twoje zdanie, a dla mnie ��cznik
> pomi�dzy JEST i ISTNIEJE. :o)
��cznik pomi�dzy JEST i ISTNIEJE nazywa si� prawda, bowiem
prawda to relacja pomi�dzy tre�ci� JEST a form� ISTNIEJE.
�wiadkiem prawdy jest podmiot, kt�ry postrzega nazw� i jej desygnat
a wi�c rzecz nazywan�.
>>> I odleg�o��i w niej s� prawdziwe, cho�by nie by�o
>>> ani grama materii-energii, a �eby pokona� odleg�o��
>>> potrzebny jest czas, kt�ry jak si� okazuje
>>> istnieje niezale�nie o materii-energii.
>>>
>>> pozdry
>>> zagh
>> I rzek� zagh: niechaj w teoretycznej absolutnej pustce istniej�cej
>> w mojej g�owie powstan� prawdziwe odleg�o�ci o nazwie odleg�o�ci
>> i niechaj NIC aby pokona� odleg�o�� potrzebuje drugiego NICA
>> o nazwie CZAS czyli nie wiadomo co.
>> I sta�o si�. W g�owie zagha zaistnia�y nazwy "ani gram materii-energii",
>> "prawdziwa odleg�o��", "istnienie niezale�nie od materii-energii",
>> "przestrze� dziewicza" i widzia� zagh nazwy, a nie widzia� desygnat�w
>> i cieszy� si� zagh, bo wydawa�o mu si�, �e to jest dobre, a wszech�wiat
>> tarza� si� w ekstazie u jego st�p.
>> Nie potrzebowa� zagh zegarka by wiedzie�, kt�ra jest godzina,
>> bo w jego �wiecie godzina nie istnia�a. Po co mu godzina? :)
>> "Szcz�liwi czasu nie licz�" :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
> zdar
> zagh
>>>>>> "Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku
>>>>>> i nie mo�e wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?"
>>>>>> ========================================
>>>>>> No w�a�nie, sk�d to wiemy...,
>>>>>> skoro to nie zegarki wiedz�.
>
>>>>> Wiemy z dnia i nocy oraz z umowy.
>
>
>> A gdyby nie by�o dnia i nocy ?
>
> A gdyby nie by�o Ciebie to o co by� zapyta�?
Nie w tym rzecz, ale jak jest... cho�by i beze mnie :o)
> Robakks
> *�"�'���`�.^:;~>�<��-.,��
zagh
>> :-)
>> Proponujesz by piloci lataj�cy w samolotach mieli po kilka zegar�w:
>> klepsydr�, zegarek spr�ynowy, zegarek wahad�owy, zegarek
>> kwarcowy, zegarek atomowy, zegarek biologiczny, zegarek chemiczny
>> i por�wnywali up�yw czasu jaki wska�� te zegary podczas jednego
>> obiegu samolotu wok� Ziemi - por�wnuj�c go z czasem GMT.
> Sugerowa�em tylko uchwycenie zasady ,
> kt�ra ze wzrostem poziomu rozwoju intelektualnego istot rozumnych
> generuje coraz bardziej wyszukane mechanizmy pomiaru czasu,
> sama pozostaj�c niezmienn�.
>
> Kiedy� wystarczy�o "pe�zaj�ce" S�o�ce do momentu ,
> a� mobilno�� cz�owieka wymusi�a zmiany zwi�zane z tego typu "dylatacj�".
> Teraz kr�luje em ,chocia� ju� wiadomo o mo�liwych problemach.
Prawda. Kiedy� wystarczy� zegar s�oneczny. P�niej zegar na ratuszu
i dzwony ko�cielne. Dobrym wzorcem up�ywu czasu by�a te� klepsydra
np. 5-cio minutowa. Gdy piasek przesypa� si� z g�rnego naczynia do
dolnego to znaczy�o, �e jajka ju� si� ugotowa�y. :-)
>> By�oby to zaiste ciekawe do�wiadczenie zwi�zane bezpo�rednio
>> z grawitacj�, unoszeniem, pr�dko�ci� i czasem w�asnym samolotu
>> nie poddawanego przy�pieszeniom, a wi�c samolotu teoretycznego. :)
�atwo sobie wyobrazi� dwa pulsary sekundowe A i B, a pomi�dzy
nimi obiekt my�lny - rakiet�, kt�ra porusza si� od A do B
A | | | | | <rakieta> -> | | | | | B
po rozp�dzeniu obserwator w rakiecie mierzy okres pulsara B
i wychodzi mu 0,5 [s].
pytanie:
o ile d�u�szy b�dzie okres pulsara A?
Newton powie, �e 0,5 [s] bo u Newtona czas jest absolutny.
Newton b�dzie mia� racj�, gdy na pok�adzie b�dzie taki zegar,
kt�ry mierzy czas absolutny.
Einstein powie, �e czas pulsara B mierzony zegarami pok�adowymi
b�dzie inny od 1,5 [s] bowiem czas w�asny obiektu poruszaj�cego
siďż˝ jest wolniejszy, ale...
ale nikt nie wie jaki czas poka�e zegar wed�ug Einsteina z prostego
powodu: nikt nie wie bowiem guru interpretuj�ce Teorie Wzgl�dno�ci
nie poda�o jak policzy� ten czas i nie poda�o wzgl�dem czego
rakieta si� rozp�dzi�a.
A przecie� to proste i ka�de dziecko wie. :-)
>>>>>>> "Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku
>>>>>>> i nie mo�e wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?"
>>>>>>> ========================================
>>>>>>> No w�a�nie, sk�d to wiemy...,
>>>>>>> skoro to nie zegarki wiedzďż˝.
>>>>>> Wiemy z dnia i nocy oraz z umowy.
>>> A gdyby nie by�o dnia i nocy ?
>> A gdyby nie by�o Ciebie to o co by� zapyta�?
>> Robakks
>> *�"�'���`�.^:;~>�<��-.,��
> Nie w tym rzecz, ale jak jest... cho�by i beze mnie :o)
>
> zagh
Jest tak, �e s� dnie i noce.
I rzek� B�g: Niech b�dzie �wiat�o��; i sta�a si� �wiat�o��.
I widzia� B�g �wiat�o��, �e by�a dobra; i uczyni� B�g rozdzia� mi�dzy
�wiat�o�ci� i mi�dzy ciemno�ci�.
I nazwa� B�g �wiat�o�� dniem a ciemno�� nazwa� noc�; i sta� si� wiecz�r,
i staďż˝ siďż˝ zaranek, dzieďż˝ pierwszy. /Genesis/
>>>>>>>> "Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku
>>>>>>>> i nie mo�e wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?"
>>>>>>>> ========================================
>>>>>>>> No w�a�nie, sk�d to wiemy...,
>>>>>>>> skoro to nie zegarki wiedz�.
>
>>>>>>> Wiemy z dnia i nocy oraz z umowy.
>
>>>> A gdyby nie by�o dnia i nocy ?
>
>
>>> A gdyby nie by�o Ciebie to o co by� zapyta�?
>>> Robakks
>>> *�"�'���`�.^:;~>�<��-.,��
>
>
>> Nie w tym rzecz, ale jak jest... cho�by i beze mnie :o)
>>
>> zagh
>
> Jest tak, �e s� dnie i noce.
>
> I rzek� B�g: Niech b�dzie �wiat�o��; i sta�a si� �wiat�o��.
> I widzia� B�g �wiat�o��, �e by�a dobra; i uczyni� B�g rozdzia� mi�dzy
> �wiat�o�ci� i mi�dzy ciemno�ci�.
> I nazwa� B�g �wiat�o�� dniem a ciemno�� nazwa� noc�; i sta� si� wiecz�r,
> i sta� si� zaranek, dzie� pierwszy. /Genesis/
A je�li jest tylko przestrze� bez gwiazd ? :o/
>
> Edward Robak* z Nowej Huty
> ~>�<~
> mi�o�nik m�dro�ci
zagh
>>>>>>>>> "Kalendarz ma wypisane wszystkie mo�liwe dni roku
>>>>>>>>> i nie mo�e wiedzie� jaki jest aktualnie dzie� - bo sk�d?"
>>>>>>>>> ========================================
>>>>>>>>> No w�a�nie, sk�d to wiemy...,
>>>>>>>>> skoro to nie zegarki wiedzďż˝.
>>>>>>>> Wiemy z dnia i nocy oraz z umowy.
>>>>> A gdyby nie by�o dnia i nocy ?
>>>> A gdyby nie by�o Ciebie to o co by� zapyta�?
>>>> Robakks
>>>> *�"�'���`�.^:;~>�<��-.,��
>>> Nie w tym rzecz, ale jak jest... cho�by i beze mnie :o)
>>>
>>> zagh
>> Jest tak, �e s� dnie i noce.
>>
>> I rzek� B�g: Niech b�dzie �wiat�o��; i sta�a si� �wiat�o��.
>> I widzia� B�g �wiat�o��, �e by�a dobra; i uczyni� B�g rozdzia� mi�dzy
>> �wiat�o�ci� i mi�dzy ciemno�ci�.
>> I nazwa� B�g �wiat�o�� dniem a ciemno�� nazwa� noc�; i sta� si� wiecz�r,
>> i staďż˝ siďż˝ zaranek, dzieďż˝ pierwszy. /Genesis/
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
> A je�li jest tylko przestrze� bez gwiazd ? :o/
>
> zagh
Sprawd�. Mo�e odkryjesz Wielki W�z... kto wie?
Mo�e b�dziesz tym szcz�ciarzem...
Impuls startuje gdy rakieta znajduje się w odległości L od gwiazdy.
Impuls leci z prędkością c, czyli zostanie odebrany w chwili:
T1 = L/c,
Po czasie T = 1s startuje drugi, wtedy rakieta znajduje się
w odległości: L + vT, zatem impuls pokona tę odl.
w czasie: T2 = (L+vT)/c
Rakieta złapie go po czasie: T+T2, więc zmierzy odstęp:
T + T2 - T1 = (L+vT)/c + T - L/c = T(1+v/c)
Dla B mamy: T(1+v/c) = 0.5T => v = -0.5c
zatem dla A wyjdzie 0.5c i okres: T(1+0.5) = 1.5T,
> Newton powie, że 0,5 [s] bo u Newtona czas jest absolutny.
> Newton będzie miał rację, gdy na pokładzie będzie taki zegar,
> który mierzy czas absolutny.
> Einstein powie, że czas pulsara B mierzony zegarami pokładowymi
> będzie inny od 1,5 [s] bowiem czas własny obiektu poruszającego
> się jest wolniejszy, ale...
> ale nikt nie wie jaki czas pokaże zegar według Einsteina z prostego
> powodu: nikt nie wie bowiem guru interpretujące Teorie Względności
> nie podało jak policzyć ten czas i nie podało względem czego
> rakieta się rozpędziła.
> A przecież to proste i każde dziecko wie. :-)
> Edward Robak* z Nowej Huty
Ja wiem: rakieta stoi, a te gwiazdy tam lecą.
>> A je�li jest tylko przestrze� bez gwiazd ? :o/
>> zagh
> Sprawd�. Mo�e odkryjesz Wielki W�z... kto wie?
> Mo�e b�dziesz tym szcz�ciarzem...
> Robakks
> *�"�'���`�.^:;~>�<��-.,��
Nie potrafisz wyobrazi� sobie przestrzeni bez gwiazd ?
A pokoik bez mebelk�w ?
zagh
Pieknie i nie drogo to policzyles. A co najwazniejsze zgodnie ze zdrowym
rozsadkiem. A Robak ma to w malym palcu i wyniki zna na pamiec; w pewnych
sprawach musze Go pochwalic, robi postepy:)
No to zaraz sie zacznie. Wierni pewnej znanej i obowiazujacej Teorii zaraz na
Ciebie naskocza, ze jakies herezje glosisz no bo zgodnie z ta teorja dylatacja
czasu w rakiecie poruszajacej sie z predkoscia v= 0.5 c musi byc rowna 1.15
sekundy... I o ile Cie nie zwyzywaja to zapewne do podrecznikow odesla.
> > Newton powie, �e 0,5 [s] bo u Newtona czas jest absolutny.
> > Newton b�dzie mia� racj�, gdy na pok�adzie b�dzie taki zegar,
> > kt�ry mierzy czas absolutny.
> > Einstein powie, �e czas pulsara B mierzony zegarami pok�adowymi
> > b�dzie inny od 1,5 [s] bowiem czas w�asny obiektu poruszaj�cego
> > siďż˝ jest wolniejszy, ale...
> > ale nikt nie wie �jaki czas poka�e zegar wed�ug Einsteina z prostego
> > powodu: nikt nie wie bowiem guru interpretuj�ce Teorie Wzgl�dno�ci
> > nie poda�o jak policzy� ten czas i nie poda�o wzgl�dem czego
> > rakieta si� rozp�dzi�a.
> > A przecie� to proste i ka�de dziecko wie. :-)
> > Edward Robak* z Nowej Huty
>
> Ja wiem: rakieta stoi, a te gwiazdy tam lecďż˝.
Niestety tu pan Robak von Nowa Huta, juz racji nie mialby. Mysle, ze co innego
mial na mysli.
Otoz w przypadku gdy rakieta stoi a te pulsary jakims mozliwym zbiegiem
okolicznosci poruszaja sie wspolbieznie (jeden zbliza a drugi oddala sie od
tej "stojacej" miedzy nimi rakiety) to czasy dotarcia do niej tych
synchronicznych impulsow swietlnych beda inne od tych przez Ciebie
policzonych.
Moze jutro, gora pojutrze to przelicze i wyniki zapodam. Chyba, ze mnie
uprzedzisz do czego zachecam, bo mnie ten czas nijak zdylatowac sie nie chce a
na ten kieliszek chleba zarobic przecie trzeba.
Pzdr.
>>> A je�li jest tylko przestrze� bez gwiazd ? :o/
>>> zagh
>> Sprawd�. Mo�e odkryjesz Wielki W�z... kto wie?
>> Mo�e b�dziesz tym szcz�ciarzem...
>> Robakks
>> *�"�'���`�.^:;~>�<��-.,��
> Nie potrafisz wyobraziďż˝ sobie przestrzeni bez gwiazd ?
A c� ma wsp�nego wyobra�anie sobie przestrzeni bez gwiazd
ZAISTNIA�EJ w my�lach -- z kosmosem, w kt�rym gwiazdy S�?
Odr�niasz BY� (w realu) od ISTNIE� (w my�lach)? :-)
> A pokoik bez mebelk�w ?
>
> zagh
Pokoik bez mebelk�w jest pokoikiem;
worek bez kota jest workiem;
klasa bez dzieci jest klasďż˝;
pr�nia pomi�dzy atomami jest pr�ni�
przyk�ad teoretyczny:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
cz�owiek zk�ada si� z 99% wody
woda sk�ada si� z 99% pr�ni
cz�owiek sk�ada si� z 99,99% pr�ni.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
dlaczego?
Bo inne substancje materialne ni� woda tak�e sk�adaj� si� z pr�ni
mi�dzyatomowej uniemo�liwiaj�cej spadanie atom�w na siebie.
To mi��sz energetyczny otaczaj�cy pestki. :-)
. . .
Gdzie Sďż˝ mebelki z pokoiku?
W drugim pokoiku.
Mebelki zmieni�y lokalizacj� jak KROWA, kt�ra opu�ci�a pastwisko
i posz�a do obory. Na pustym pastwisku jest trawa, powietrze, gleba,
ptaki i robaki.
Kr�w BRAK.
Energetyczna krowa nie czyni z obj�to�ci nico�ci i zawsze mo�na
policzy� jaka jest odleg�o�� KROWY od pastwiska oraz jakie jest
pole grawitacyjne od odleg�ej KROWY dochodz�ce do pastwiska.
PS. Gdzie wynios�e� mebelki z pokoiku? :)
Je�li chcesz by Twoja teoria by�a wiarygodna to wska�:
~~~~~~~~~~~~~~
gdzie sďż˝ mebelki?
~~~~~~~~~~~~~~
>>>> A je�li jest tylko przestrze� bez gwiazd ? :o/
>>>> zagh
>> Nie potrafisz wyobrazi� sobie przestrzeni bez gwiazd ?
>
> A c� ma wsp�nego wyobra�anie sobie przestrzeni bez gwiazd
> ZAISTNIA�EJ w my�lach -- z kosmosem, w kt�rym gwiazdy S�?
> Odr�niasz BY� (w realu) od ISTNIE� (w my�lach)? :-)
To jest w�a�nie punkt wsp�lny, bo to naj�atwiej sobie wyobrazi�
i uzna� za najpierwsze, fundamentalne za�o�enie filozofii :o)
>> A pokoik bez mebelk�w ?
>>
>> zagh
>
> Pokoik bez mebelk�w jest pokoikiem;
> worek bez kota jest workiem;
> klasa bez dzieci jest klas�;
A kosmos bez gwiazd jest przestrzeni� :o)
> PS. Gdzie wynios�e� mebelki z pokoiku? :)
> Je�li chcesz by Twoja teoria by�a wiarygodna to wska�:
> ~~~~~~~~~~~~~~
> gdzie s� mebelki?
> ~~~~~~~~~~~~~~
Nie ma niczego pr�cz przestrzeni, to jest
fundamentalne za�o�enie filozoficzne.
Filozofia to nie fizyka.
> Edward Robak* z Nowej Huty
> ~>�<~
> mi�o�nik m�dro�ci
pozdry
zagh
Punktem nazywamy to, co nazywamy punktem; c�by innego?
To znaczy, �e punktami s� najr�niejsze rzeczy: czasem
kolumna Zygmunta, czasem �rodek ci�ko�ci Zygmunta,
czasem Plac Zamkowy albo i ca�a Warszawa. Zale�y od
kontekstu.
>>> I tak w�a�nie powsta�a fizyczna przestrze�: do zbioru
>>> punkt�w dodano funkcj� "odleg�o��".
>>> Baz� przestrzeni metrycznej mo�e by� dowolny zbi�r,
>>> wi�c tak�e mo�e to by� zbi�r prawdziwych punkt�w.
Mo�e, ale nie musi ?
I co to s� "prawdziwe punkty" ?
>A
>>> funkcja, jak to funkcja; polega na przyporz�dkowaniu
>>> ka�dej parze punkt�w liczby. Mo�na to zrobi� r�nie,
>>> i w to "r�nie" wchodzi m.in. u�ycie ta�my z podzia�k�.
>> Ok., a co to jest punkt ?
>
> Punktem nazywamy to, co nazywamy punktem; c�by innego?
> To znaczy, �e punktami s� najr�niejsze rzeczy: czasem
> kolumna Zygmunta, czasem �rodek ci�ko�ci Zygmunta,
> czasem Plac Zamkowy albo i ca�a Warszawa. Zale�y od
> kontekstu.
Tak wi�c "fizyczna przestrze�"
zale�y od kontekstu ?
zagh
Baz� dowlonej przestrzeni metrycznej jest dowolny zbi�r.
Baz� przestrzeni fizycznej jest zbi�r prawdziwych
punkt�w.
> I co to sďż˝ "prawdziwe punkty" ?
Poni�ej.
>> Punktem nazywamy to, co nazywamy punktem; c�by innego?
>> To znaczy, �e punktami s� najr�niejsze rzeczy: czasem
>> kolumna Zygmunta, czasem �rodek ci�ko�ci Zygmunta,
>> czasem Plac Zamkowy albo i ca�a Warszawa. Zale�y od
>> kontekstu.
>
> Tak wi�c "fizyczna przestrze�"
> zale�y od kontekstu ?
W�a�nie. Ta prawdziwa. Bo ta idealna jest idealna,
i sk�ada si� z idealnych, niesko�czenie ma�ych
punkt�w. Oczywi�cie, nikt nigdy nie widzia� niczego
niesko�czenie ma�ego - i nikt nigdy nie zobaczy.
>>>>> I tak w�a�nie powsta�a fizyczna przestrze�: do zbioru
>>>>> punkt�w dodano funkcj� "odleg�o��".
>>>>> Baz� przestrzeni metrycznej mo�e by� dowolny zbi�r,
>>>>> wi�c tak�e mo�e to by� zbi�r prawdziwych punkt�w.
>> Mo�e, ale nie musi ?
> Baz� dowlonej przestrzeni metrycznej jest dowolny zbi�r.
> Baz� przestrzeni fizycznej jest zbi�r prawdziwych
> punkt�w.
>
>> I co to s� "prawdziwe punkty" ?
> Poni�ej.
>
>>> Punktem nazywamy to, co nazywamy punktem; c�by innego?
>>> To znaczy, �e punktami s� najr�niejsze rzeczy: czasem
>>> kolumna Zygmunta, czasem �rodek ci�ko�ci Zygmunta,
>>> czasem Plac Zamkowy albo i ca�a Warszawa. Zale�y od
>>> kontekstu.
>> Tak wi�c "fizyczna przestrze�"
>> zale�y od kontekstu ?
> W�a�nie. Ta prawdziwa. Bo ta idealna jest idealna,
> i sk�ada si� z idealnych, niesko�czenie ma�ych
> punkt�w. Oczywi�cie, nikt nigdy nie widzia� niczego
> niesko�czenie ma�ego - i nikt nigdy nie zobaczy.
Bo czego� takiego w og�le nie ma,
jak znikaj�ce w kapeluszu magika cosie :o)
Ciekawe, co tworzy absolutnie pust� przestrze�, skoro nie punkty...
zdar
zagh
> Ciekawe, co tworzy absolutnie pustďż˝ przestrzeďż˝, skoro nie punkty...
>
Punkty. Te idealne. Wyimaginowane idealne punkty tworzďż˝
wyimaginowan� absolutnie pust� przestrze�. W po��czeniu,
oczywi�cie, albo z metryk�, albo z czym� innym (bo dodanie
do punkt�w metryki nie jest jedyn� recept� na utworzenie
przestrzeni).
Rakieta stoi, czyli: v = 0 => gamma = 1, więc czas zostaje.
> > Ja wiem: rakieta stoi, a te gwiazdy tam lecą.
>
> Niestety tu pan Robak von Nowa Huta, juz racji nie mialby. Mysle, ze co innego
> mial na mysli.
> Otoz w przypadku gdy rakieta stoi a te pulsary jakims mozliwym zbiegiem
> okolicznosci poruszaja sie wspolbieznie (jeden zbliza a drugi oddala sie od
> tej "stojacej" miedzy nimi rakiety) to czasy dotarcia do niej tych
> synchronicznych impulsow swietlnych beda inne od tych przez Ciebie
> policzonych.
Czasy są prawidłowe - z oddalania/zbliżania wynika tylko ten efekt
Dopplera.
Jest tylko prędkość względna, nie ma znaczenia co się tu porusza:
odbiornik, czy źródło, więc mogę sobie przyjąć że odbiornik stoi.
Dla c = const zmierzymy czas:
t = L/c, L - odległość od odbiornika do źródła w chwili emisji,
czyli światło pokonuje po prostu odległość L w czasie t, L = ct.
>>>>> A je�li jest tylko przestrze� bez gwiazd ? :o/
>>>>> zagh
>>> Nie potrafisz wyobraziďż˝ sobie przestrzeni bez gwiazd ?
>> A c� ma wsp�nego wyobra�anie sobie przestrzeni bez gwiazd
>> ZAISTNIA�EJ w my�lach -- z kosmosem, w kt�rym gwiazdy S�?
>> Odr�niasz BY� (w realu) od ISTNIE� (w my�lach)? :-)
> To jest w�a�nie punkt wsp�lny, bo to naj�atwiej sobie wyobrazi�
> i uzna� za najpierwsze, fundamentalne za�o�enie filozofii :o)
W filozofi, kt�ra jest umi�owaniem m�dro�ci - nie ma �adnych za�o�e�.
Widzia�e� kiedy� wolnego ptaka w kaga�cu i na smyczy?
Oszo�omstwo na si�� chce wtrynia� swoje g�upkowate za�o�enia
do filozofii - by ujarzmi� zakazami woln� my�l.
Ale nie ze mnďż˝ takie numery.
>>> A pokoik bez mebelk�w ?
>>>
>>> zagh
>> Pokoik bez mebelk�w jest pokoikiem;
>> worek bez kota jest workiem;
>> klasa bez dzieci jest klasďż˝;
> A kosmos bez gwiazd jest przestrzeniďż˝ :o)
Pisa�e� wcze�niej, �e jest jeden �wiat, kt�ry "mo�na podzieli� na... "
Je�li JEST jeden �wiat to pr�nia z wype�niaj�c� j� materi�
S� nieroz��czne.
>> PS. Gdzie wynios�e� mebelki z pokoiku? :)
>> Je�li chcesz by Twoja teoria by�a wiarygodna to wska�:
>> ~~~~~~~~~~~~~~
>> gdzie sďż˝ mebelki?
>> ~~~~~~~~~~~~~~
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
> Nie ma niczego pr�cz przestrzeni, to jest
> fundamentalne za�o�enie filozoficzne.
> Filozofia to nie fizyka.
>
> pozdry
> zagh
Zaprzeczasz sam sobie. To nie jest "umi�owanie m�dro�ci".
Tak jak teorie tzw. matematyczne nie sďż˝ matematykďż˝
Tak jak teorie tzw. fizyczne nie sďż˝ fizykďż˝
Tak Twoje za�o�enia nie s� filozofi�.
- to �wiat byt�w my�lnych opartych na pieniactwach Epimenidesa,
bez uzasadnienia prawdziwo�ci, a wi�c G�WNO nowomowy.
Wybacz szczero��, ale pr�buj�c wprowadzi� za�o�enia do filozofii
stajesz si� (na r�wni z alefitami) pieniaczem oderwanym od REALA,
popadaj�cym w urojenia s��w bez desygnat�w.
Edward Robak* z Nowej Huty
> W filozofi, kt�ra jest umi�owaniem m�dro�ci - nie ma �adnych za�o�e�.
> Widzia�e� kiedy� wolnego ptaka w kaga�cu i na smyczy?
> Oszo�omstwo na si�� chce wtrynia� swoje g�upkowate za�o�enia
> do filozofii - by ujarzmi� zakazami woln� my�l.
> Ale nie ze mnďż˝ takie numery.
Sokrates uwa�a� podobnie. �e jednak by� madrzejszy, sam
zauwa�y�, �e taka postawa prowadzi donik�d. I jeszcze
odgryza sobie tyďż˝.
>> W filozofi, kt�ra jest umi�owaniem m�dro�ci - nie ma �adnych za�o�e�.
>> Widzia�e� kiedy� wolnego ptaka w kaga�cu i na smyczy?
>> Oszo�omstwo na si�� chce wtrynia� swoje g�upkowate za�o�enia
>> do filozofii - by ujarzmi� zakazami woln� my�l.
>> Ale nie ze mnďż˝ takie numery.
> Sokrates uwa�a� podobnie. �e jednak by� madrzejszy, sam
> zauwa�y�, �e taka postawa prowadzi donik�d. I jeszcze
> odgryza sobie tyďż˝.
Dzi� mo�na Sokratesowi przypisa� ka�dy be�kot, bo wiadomo, �e
nie obroni si� - skoro nie �yje.
Pisz o �ywych i obecnych, a zw�aszcza o tre�ciach - nie o ludziach.
Nie ma �adnych za�o�e�, bowiem PRAWDA nie wymaga �adnych
za�o�e� - b�d�c relacj� pomi�dzy nazw�, a rzecz� nazywan�.
Albo si� wie co dana nazwa znaczy - a wi�c jaki ma desygnat
i jest si� konsekwentnym - albo si� nie wie i buja w za�o�eniach
pieniaczej nowomowy bez uzsadniania prawdziwo�ci.
Tw�j wyb�r.
pozdrawiam :)
> Pisz o �ywych i obecnych, a zw�aszcza o tre�ciach - nie o ludziach.
> Nie ma �adnych za�o�e�, bowiem PRAWDA nie wymaga �adnych
> za�o�e� - b�d�c relacj� pomi�dzy nazw�, a rzecz� nazywan�.
> Albo si� wie co dana nazwa znaczy - a wi�c jaki ma desygnat
> i jest siďż˝ konsekwentnym -
I wtedy si� dochodzi do wniosku "wiem, �e nic nie wiem".
W przeciwie�stwie do Ciebie, sprawdza�em.
> albo si� nie wie i buja w za�o�eniach
> pieniaczej nowomowy bez uzsadniania prawdziwo�ci.
> Tw�j wyb�r.
Wyb�r jest czysto teoretyczny. Sokrates by� jedyny
w swoim rodzaju.
>
>> Ciekawe, co tworzy absolutnie pust� przestrze�, skoro nie punkty...
>>
>
>
> Punkty. Te idealne. Wyimaginowane idealne punkty tworz�
> wyimaginowan� absolutnie pust� przestrze�. W po��czeniu,
> oczywi�cie, albo z metryk�, albo z czym� innym (bo dodanie
> do punkt�w metryki nie jest jedyn� recept� na utworzenie
> przestrzeni).
Problem w tym, �e przestrze� nie jest wyimaginowa
w przeciwie�stwie do punkt�w :o)
zdar
zagh
>> Pisz o �ywych i obecnych, a zw�aszcza o tre�ciach - nie o ludziach.
>> Nie ma �adnych za�o�e�, bowiem PRAWDA nie wymaga �adnych
>> za�o�e� - b�d�c relacj� pomi�dzy nazw�, a rzecz� nazywan�.
>> Albo si� wie co dana nazwa znaczy - a wi�c jaki ma desygnat
>> i jest siďż˝ konsekwentnym -
> I wtedy si� dochodzi do wniosku "wiem, �e nic nie wiem".
> W przeciwie�stwie do Ciebie, sprawdza�em.
Wiem, �e nic nie wiem NA TEMAT BOG�W Z G�RY OLIMP
Wystarczy okroi� zdanie z kontekstu i mo�na na p�prawdzie
tworzy� urojenia, a wi�c dorabia� Sokratesowi g�b�.
To klasyka pieniaczego oszo�omstwa zwana postmodernizm,
opartego na "paradoksie pieniacza" zwanym paradoksem
Epimenidesa.
>> albo si� nie wie i buja w za�o�eniach
>> pieniaczej nowomowy bez uzsadniania prawdziwo�ci.
>> Tw�j wyb�r.
> Wyb�r jest czysto teoretyczny. Sokrates by� jedyny
> w swoim rodzaju.
hehe
By� prekursorem zdrowego rozs�dku, a wi�c pierwszym intelektualist�. :)
>>>>>> A je�li jest tylko przestrze� bez gwiazd ? :o/
>>>>>> zagh
>
>>>> Nie potrafisz wyobrazi� sobie przestrzeni bez gwiazd ?
>> Nie ma niczego pr�cz przestrzeni, to jest
>> fundamentalne za�o�enie filozoficzne.
>> Filozofia to nie fizyka.
>> pozdry
>> zagh
> Zaprzeczasz sam sobie. To nie jest "umi�owanie m�dro�ci".
> Tak jak teorie tzw. matematyczne nie s� matematyk�
> Tak jak teorie tzw. fizyczne nie s� fizyk�
> Tak Twoje za�o�enia nie s� filozofi�.
> - to �wiat byt�w my�lnych opartych na pieniactwach Epimenidesa,
> bez uzasadnienia prawdziwo�ci, a wi�c G�WNO nowomowy.
> Wybacz szczero��, ale pr�buj�c wprowadzi� za�o�enia do filozofii
> stajesz si� (na r�wni z alefitami) pieniaczem oderwanym od REALA,
> popadaj�cym w urojenia s��w bez desygnat�w.
To Twoje zdanie, oczywi�cie szanuj� je,
ale nie podzielam :o)
> Edward Robak* z Nowej Huty
> ~>�<~
> mi�o�nik m�dro�ci
zdar
zagh
> Problem w tym, �e przestrze� nie jest wyimaginowa
> w przeciwie�stwie do punkt�w :o)
Problem w tym, �e w to wierzysz.
>>>>>>> A je�li jest tylko przestrze� bez gwiazd ? :o/
>>>>>>> zagh
>>>>> Nie potrafisz wyobraziďż˝ sobie przestrzeni bez gwiazd ?
>>> Nie ma niczego pr�cz przestrzeni, to jest
>>> fundamentalne za�o�enie filozoficzne.
>>> Filozofia to nie fizyka.
>>>
>>> pozdry
>>> zagh
>> Zaprzeczasz sam sobie. To nie jest "umi�owanie m�dro�ci".
>> Tak jak teorie tzw. matematyczne nie sďż˝ matematykďż˝
>> Tak jak teorie tzw. fizyczne nie sďż˝ fizykďż˝
>> Tak Twoje za�o�enia nie s� filozofi�.
>> - to �wiat byt�w my�lnych opartych na pieniactwach Epimenidesa,
>> bez uzasadnienia prawdziwo�ci, a wi�c G�WNO nowomowy.
>> Wybacz szczero��, ale pr�buj�c wprowadzi� za�o�enia do filozofii
>> stajesz si� (na r�wni z alefitami) pieniaczem oderwanym od REALA,
>> popadaj�cym w urojenia s��w bez desygnat�w.
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
> To Twoje zdanie, oczywi�cie szanuj� je,
> ale nie podzielam :o)
>
> zdar
> zagh
W swojej wyobra�ni mo�esz stworzy� sobie pokoik z kt�rego usuwasz
wszystko i unicestwiasz w kapeluszu magika. Wszystko znika.
Czary-mary hokus-pokus.
Ale w naturze to nie JEST mo�liwe. Zmieniasz tylko lokalizacj�
mebelk�w ale one nie znikaj�. REAL to nie oszo�omska bajka. :-)
Edward Robak* z Nowej Huty
>> Problem w tym, �e przestrze� nie jest wyimaginowa
>> w przeciwie�stwie do punkt�w :o)
>
> Problem w tym, �e w to wierzysz.
A Twoim zdaniem przestrze� nie istnieje ?
zdar
zagh
>>>>>> Nie potrafisz wyobrazi� sobie przestrzeni bez gwiazd ?
>
>>>> Nie ma niczego pr�cz przestrzeni, to jest
>>>> fundamentalne za�o�enie filozoficzne.
>>>> Filozofia to nie fizyka.
> W swojej wyobra�ni mo�esz stworzy� sobie pokoik z kt�rego usuwasz
> wszystko i unicestwiasz w kapeluszu magika. Wszystko znika.
> Czary-mary hokus-pokus.
> Ale w naturze to nie JEST mo�liwe.
Zgoda, filozofia nie jest naturalna :o)
tym w�a�nie r�nimy si� od zwierz�t.
>Zmieniasz tylko lokalizacj�
> mebelk�w ale one nie znikaj�. REAL to nie oszo�omska bajka. :-)
> Edward Robak* z Nowej Huty
> ~>�<~
> mi�o�nik m�dro�ci
Pewnie �e same nie znikaj�, do tego
potrzeba wyobra�ni :o)
zdar
zagh
Ja to policzylem zgodnie z; http://en.wikipedia.org/wiki/Doppler_effect
Ogolny wzor Dopplera ma postac
f = f0 (c+-vr)/(c-+vs)
gdzie: vr predkosc odbiornika
vs predkosc zrodla
c predkosc swiatla; wszystko w stosunku do Eteru.
Znaki +- zaleza od wzajemnej relacji tych ruchow.
Dla predkosci vr = vs = 0.5 c oraz f0 = 1, "wyszly" mi nastepujace czasy.
Pomocny "rysunek" Robaksa von Nowa Huta, ktory z tego powodu powinien byc
dumny gdyz go cytuje:)
Rakieta stoi, oba kwazary sie ruszaja z lewa na prawo z predkoscia 0.5 c.
TA = 0.5 sec
TB = 1.5 sec
Rakieta leci z predkoscia 0.5 c z lewa na prawo, kwazary stoja.
TA = 2.0 sec
TB = 2/3 sec
Tak, ze ja mam racje; sa czery alternatywy ruchow i wychodza 4, slownie cztery
rozne wartosci tych interwalow czasowych.
Przy okazji obalam tym, niejako z biegu STW, ktora zgodnie ze swym bzdurnym
zalozeniem wzglednosci ruchu dopuszcza jedynie dwie alternatywy tych ruchow;
(zrodlo i odbiornk sie oddala lub przybliza) przy calkowitej ignorancji, ze
ten ruch jak i jego predkosci sa okreslane wzgledem nieruchomej przestrzeni,
tego wyroznionego ze wszystkich Uniwersalnego Ukladu Odniesienia, w ktorym i
wzgledem ktorego odbywa sie wszelki ruch cial materialnych i wzgledem ktorego
predkosc swiatla ma stala wartosc rowna c.
Pzdr.
Tornad
Piszesz, �e z tego powodu i� mnie cytujesz powinienem by� dumny... :)
Powiem Ci otwarcie, �e dumny nie jestem ale ciesz� si�, �e zn�w
wsp�pracujemy, a nie pouczamy bezsensownie jeden drugiego. ;-)
Niech przem�wi� konkrety i merytoryka.
Mnie nie zale�y by obala� jak�kolwiek teori� OTW, czy STW.
Zale�y mi na prawdzie o �wiecie jaki JEST dlatego napisa�em
w poprzednim po�cie, �e
|| Obiekt my�lny (rakieta) o masie 'm' rozp�dza w pr�ni - rejestruje wi�c
|| zmian� cz�stotliwo�ci pulsar�w wynikaj�c� z dw�ch przyczyn:
|| 1. efekt Dopplera
|| 2. zmiana czasu w�asnego (zegary pok�adowe inaczej "chodz�").
oraz:
|| �atwo sobie wyobrazi� dwa pulsary sekundowe A i B, a pomi�dzy
|| nimi obiekt my�lny - rakiet�, kt�ra porusza si� od A do B
|| A | | | | | <rakieta> -> | | | | | B
|| po rozp�dzeniu obserwator w rakiecie mierzy okres pulsara B
|| i wychodzi mu 0,5 [s].
|| pytanie:
|| o ile d�u�szy b�dzie okres pulsara A?
Ty zauwa�y�e�, �e nie ma wzgl�dno�ci, bo czasy odczytywane dla
tego uk�adu s� r�ne: inne gdy rakieta "stoi" a inne gdy pulsary "stoj�"
cho� pr�dko�� wzgl�dna pomi�dzy nimi jest ta sama.
Z tego do�wiadczenia, kt�re zaproponowa�em mo�na wyci�gn��
tak�e inne wnioski np. Pr�dko�� w�asna rakiety wzgl�dem pr�ni.
og�lnie:
pulsary to latarnie morskie w oceanie zwanym Kosmos. :-)
Edward Robak* z Nowej Huty
To jest wzór dla fal dźwiękowych.
Gdyby energia e/m tak się przemieszczała to dawno
by zmierzono odchyły 30 km/s + 370km/s i jeszcze z kilka innych.
Pomiary prędkości satelitów są chyba wystarczająco dokładne,
aby stwierdzić czy prędkość światła jest zachowana.
Ale w powietrzu możesz tak obliczać,
bo tam światło leci kaskadowo - po atomach:
S --->c a ---->c a--->O ----> v
więc tu liczysz tak:
t = (L + vt)/c => ct = L + vt => L = t(c-v),
czyli odbiornik mierzy c' = c-v, zamiast: c' = c.
Po takiej przeprawie efekt Dopplera pewnie wzrośnie,
co próbowano tłumaczyć dylatacją czasu.
W rozrzedzonym medium część fali przejdzie bezpośrednio w czasie:
t = L/c, a część pośrednio i różnymi opóźnieniami - zależnie
od odległości ostatniego pośrednika.
Potem to się zmiksuje na odbiorniku i wyjdzie jakaś ciekawa funkcja...
Eter jako tło/medium raczej odpada - można sobie przyjąć,
że sama materia jest tym Eterem, ale to nic tu nie zmienia.
>>>>>>> Nie potrafisz wyobraziďż˝ sobie przestrzeni bez gwiazd ?
>>>>> Nie ma niczego pr�cz przestrzeni, to jest
>>>>> fundamentalne za�o�enie filozoficzne.
>>>>> Filozofia to nie fizyka.
>> W swojej wyobra�ni mo�esz stworzy� sobie pokoik z kt�rego usuwasz
>> wszystko i unicestwiasz w kapeluszu magika. Wszystko znika.
>> Czary-mary hokus-pokus.
>> Ale w naturze to nie JEST mo�liwe.
> Zgoda, filozofia nie jest naturalna :o)
> tym w�a�nie r�nimy si� od zwierz�t.
Filozofia, kt�ra JEST - jest naturalna, bowiem jest m�dro�ci�.
Filozofia, kt�ra ISTNIEJE - jest naturalna, bowiem jest logik�.
Od zwierz�t r�nimy si� tym, �e potrafimy wymienia� si�
m�dro�ci� i logicznie uzasadnia�.
>>Zmieniasz tylko lokalizacjďż˝
>> mebelk�w ale one nie znikaj�. REAL to nie oszo�omska bajka. :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
> Pewnie �e same nie znikaj�, do tego
> potrzeba wyobra�ni :o)
>
> zdar
> zagh
To zniknij S�o�ce, kt�re JEST.
PS. Odr�niasz s�o�ce, kt�re ISTNIEJE w Twojej �wiadomo�ci
od S�o�ca, kt�re JEST i grzeje?
> Potem to siďż˝ zmiksuje na odbiorniku i wyjdzie jakaďż˝ ciekawa funkcja...
> Eter jako t�o/medium raczej odpada - mo�na sobie przyj��,
> �e sama materia jest tym Eterem, ale to nic tu nie zmienia.
Raczej nie a nawet na pewno, to tylko sprawa czasu aby ten eter czyli
nieskonczona kosmiczna proznie reanimowac i nazwac zgodnie z wlasciwosciami
ktore ona posiada medium, eterem czy nawet spirytusem a najlepiej Uniwersalnym
Ukladem Odniesienia, ktory juz kilkakrotnie opisywalem wiec nie bede zanudzal.
W sumie ciesze sie, ze sa ludzie, ktorzy wobec wszedobylskiej indoktrynacji
Teoria, jeszcze troche samodzielnie mysla.
Wyimaginowany Luke Skywalker w pewnym sensie istnieje.
A w innym sensie nie istnieje. Zale�y od kontekstu.
Co do przestrzeni, jest wyimaginowana tylko w pewnym
sensie, a i wtedy tylko w po�owie. Wi�c istnieje
w wi�kszej ilo�ci kontekst�w, ni� Luke.
Mierzyli nie raz i jest c = const.
Zresztą to wynika już z równań Maxwella - tych klasycznych.
eps*mi*d^2E/dt2 = d^2E/dx2 -> zwyczajne równanie fali e/m.
wyliczamy z tego:
eps*mi = d^2E/dx2 / d^2E/dt2 = dt2/dx2 = 1/v^2,
potem zmierzono: v = c, oczywiście.
Zauważ że tu nie ma żadnych układów współrzędnych -
zatem względem czego masz mierzyć to c?
Mierzysz względem siebie i masz zawsze c = const,
niezależnie czy stoisz, czy też lecisz względem jakiegoś
pulsara, czy tła kosmicznego.
> Np w dwu przypadkach gdy w polowie obiegu oddalaja
> sie od jakiegos pulsara i gdy sie do niego zblizaja. Nietety to nie jest
> zgodne z zalozeniem, scislej dekretem Teorii zatem nie ma prawa ujrzec swiatla
> dziennego. Wg teorii predkosc swiatla mierzona przez kazdego "obserwatora"
> niezaleznie od tego czy on stoi czy sie rusza, musi byc rowna c i kropka. A ze
> temu przeczy zjawisko Dopplera chociazby czy efekt Sagnaca no te sie mu
> dorabia odpowiedni relatywistyczny czlon, ogranicza zjawisko do dwu przypadkow
> i kwita.
Efekt Dopplera normalnie liczysz - odległość rośnie,
więc odstępy pomiędzy impulsami też - bez dylatacji czasu.
Są pewne zjawiska optyczne z których wychodzą różne jaja -
wyjdzie nawet pozorne skrócenie odległości:
zbliżasz się do źródła światła i wystarczy że tam nie ma próżni,
wtedy światło pokona odległość szybciej,
bo leci po atomach i tam jest c pomiędzy: źródło - atomy, i atom-atom,
a w tym czasie odbiornik się porusza, więc skraca drogę...
Albo ta anomalia Pioniera.
Liczysz to bez dylatacji i innych duperel, i wszystko pasuje.
Rozpędzony satelita oddalając się od Słońca nie leci ze stałą
prędkością,
lecz stale trochę zwalnia, bo grawitacja Słońca nadal na niego działa.
Dla v = const, byłoby normalnie: t = L/c,
gdzie: L - odległość Ziemia-satelita w chwili nadania sygnału z Ziemi.
Gdy satelita złapie ten sygnał będzie już trochę dalej: L + vt.
Sygnał się odbija i wraca na Ziemię po czasie: (L+vt)/c.
Ale gdy satelita lekko zwolni w czasie gdy ten impuls już leci,
no to wtedy będzie trochę inaczej - odległość wyjściowa się skraca,
i impuls szybciej dogania odbiornik: t' < L/c,
wystarczy to uwzględnić i wychodzi co trzeba...
> > t = L/c, a część pośrednio i różnymi opóźnieniami - zależnie
> > od odległości ostatniego pośrednika.
>
> Z tym sie tez zgadzam; wlasnie ten efekt spowodowal to "najslynniejsze w
> dziejach nauki zero". Przecie to doswiadczenie Michelson wykonal w powietrzu a
> nie w prozni. W powietrzu fala EM ma mniejsza od c predkosc o cale 1000 km na
> godzine o to powietrze jast dla niej eterem. A cala ta teoria stoi na tym
> prymitywnym doswiadczeniu.
MM normalnie mierzyli c = const w każdym kierunku, bo tak jest
faktycznie.
Może trochę znosi, bo Ziemia się kręci, są różne pola,
Słońce niedaleko więc lecą tu różne cząstki - wiatr słoneczny,
promieniowanie kosmiczne itd.
Skracania i innych duperel tu nie potrzeba, bo wyjdzie inaczej...
chyba że sobie jednoczesność przedefiniujesz jak Albert,
ale w praktyce taki numer nie przejdzie.
> > Potem to się zmiksuje na odbiorniku i wyjdzie jakaś ciekawa funkcja...
> > Eter jako tło/medium raczej odpada - można sobie przyjąć,
> > że sama materia jest tym Eterem, ale to nic tu nie zmienia.
>
> Raczej nie a nawet na pewno, to tylko sprawa czasu aby ten eter czyli
> nieskonczona kosmiczna proznie reanimowac i nazwac zgodnie z wlasciwosciami
> ktore ona posiada medium, eterem czy nawet spirytusem a najlepiej Uniwersalnym
> Ukladem Odniesienia, ktory juz kilkakrotnie opisywalem wiec nie bede zanudzal.
> W sumie ciesze sie, ze sa ludzie, ktorzy wobec wszedobylskiej indoktrynacji
> Teoria, jeszcze troche samodzielnie mysla.
Taki Układ wychodzi bo materia jest w kosmosie
ale nie ma to większego znaczenia w praktyce - w szczególości
nie ma wpływu na zegary.
Możesz zasuwać 0.999c w dowolnym kierunki,
i nie dolecisz do gwiazd w 3 dni pokładowe - zmierzysz normalnie: t =
L/0.999c.
> Np w dwu przypadkach gdy w polowie obiegu oddalaja
> > sie od jakiegos pulsara i gdy sie do niego zblizaja. Nietety to nie jest
> > zgodne z zalozeniem, scislej dekretem Teorii zatem nie ma prawa ujrzec
swiatla
> > dziennego. Wg teorii predkosc swiatla mierzona przez kazdego "obserwatora"
> > niezaleznie od tego czy on stoi czy sie rusza, musi byc rowna c i kropka.
A ze
> > temu przeczy zjawisko Dopplera chociazby czy efekt Sagnaca no te sie mu
> > dorabia odpowiedni relatywistyczny czlon, ogranicza zjawisko do dwu
przypadkow
> > i kwita.
>
> Efekt Dopplera normalnie liczysz - odleg�o�� ro�nie,
> wi�c odst�py pomi�dzy impulsami te� - bez dylatacji czasu.
Nie o to mi chodzi, nie przeczytales ze zrozumieniem tego co powyzej
napisalem. Obserwujesz jakis pulsar albo lepiej dwie krazace sie wokol siebie
gwiazdy. I dostaniesz cykliczne przesuniecia tych charakterystycznych prazkow
raz w gore raz w dol czyli ku czerwieni i fioletowi.
> S� pewne zjawiska optyczne z kt�rych wychodz� r�ne jaja -
> wyjdzie nawet pozorne skr�cenie odleg�o�ci:
> zbli�asz si� do �r�d�a �wiat�a i wystarczy �e tam nie ma pr�ni,
> wtedy �wiat�o pokona odleg�o�� szybciej,
> bo leci po atomach i tam jest c pomi�dzy: �r�d�o - atomy, i atom-atom,
> a w tym czasie odbiornik si� porusza, wi�c skraca drog�...
Tu pojechales po bandzie. Jak pisalem, a to co pisze staram sie pisac w
oparciu o pewne zrodla, predkosc swiatla w prozni jest najwieksza z mozliwych;
w kazdym innym osrodku predkosc ta jest mniejsza. Np w powietrzu wynosi c-
1000 km/sec czyli nie okolo 300 lecz okolo 299 tys. km/sec. Tak zreszta wynika
z rownania Maxwella gdyz stale mi i epsilon dla powietrza sa nieco wieksze od
prozni.
> Albo ta anomalia Pioniera.
> Liczysz to bez dylatacji i innych duperel, i wszystko pasuje.
> Rozp�dzony satelita oddalaj�c si� od S�o�ca nie leci ze sta��
> pr�dko�ci�,
> lecz stale troch� zwalnia, bo grawitacja S�o�ca nadal na niego dzia�a.
>
> Dla v = const, by�oby normalnie: t = L/c,
> gdzie: L - odleg�o�� Ziemia-satelita w chwili nadania sygna�u z Ziemi.
> Gdy satelita z�apie ten sygna� b�dzie ju� troch� dalej: L + vt.
> Sygnaďż˝ siďż˝ odbija i wraca na Ziemiďż˝ po czasie: (L+vt)/c.
>
> Ale gdy satelita lekko zwolni w czasie gdy ten impuls juďż˝ leci,
> no to wtedy b�dzie troch� inaczej - odleg�o�� wyj�ciowa si� skraca,
> i impuls szybciej dogania odbiornik: t' < L/c,
> wystarczy to uwzgl�dni� i wychodzi co trzeba...
Na ten temat nie mam zdania, za malo danych zrodlowych a wiadomosci prasowe
nie sa dla mnie wystarczajacym zrodlem danych do rozwiazania tego psikusa,
ktory ten satelita wycina.
> MM normalnie mierzyli c = const w ka�dym kierunku, bo tak jest
> faktycznie.
> Mo�e troch� znosi, bo Ziemia si� kr�ci, s� r�ne pola,
> S�o�ce niedaleko wi�c lec� tu r�ne cz�stki - wiatr s�oneczny,
> promieniowanie kosmiczne itd.
Nic znaczaco nie znosi. To sa zaniedbywalne drobiazgi. Pisalem jako pierwszy
zreszta, ze przyczyna braku potwierdzenia tego eteru w doswiadczeniu
Michelsona jest to, ze to doswiadczenie bylo wykonane w powietrzu. I ono
rzeczywiscie jest trudne gdyz ten caly stol obrotowy ulozyskowany na rteci
musial byc wykonany jako bardszo ciezka i sztywna konstrukcja stalowa, w tej
piwnicy byla utrzymywana stala temperatura, gdyz najmniejsze odksztalcenia
powodowaly bledy wielokrotnie przekraczajace to co mierzyli. Ale o
najwazniejszym nie napisano; nie uwzgledniono faktu, ze to doswiadczenie bylo
wykonane w powietrzu a nie w prozni. I to powietrze bylo dla tych ustawionych
na krzyz lusterek tym medium czyli eterem, ktory kreci sie wraz z Ziemia. I to
jest prawdziwy powod braku tych przesuniec prazkow interferencyjnych.
> > > Potem to siďż˝ zmiksuje na odbiorniku i wyjdzie jakaďż˝ ciekawa funkcja...
> > > Eter jako t�o/medium raczej odpada - mo�na sobie przyj��,
> > > �e sama materia jest tym Eterem, ale to nic tu nie zmienia.
> >
> > Raczej nie a nawet na pewno, to tylko sprawa czasu aby ten eter czyli
> > nieskonczona kosmiczna proznie reanimowac i nazwac zgodnie z wlasciwosciami
> > ktore ona posiada medium, eterem czy nawet spirytusem a najlepiej
Uniwersalnym
> > Ukladem Odniesienia, ktory juz kilkakrotnie opisywalem wiec nie bede
zanudzal.
> > �W sumie ciesze sie, ze sa ludzie, ktorzy �wobec wszedobylskiej
indoktrynacji
> > Teoria, jeszcze troche samodzielnie mysla.
>
> Taki Uk�ad wychodzi bo materia jest w kosmosie
> ale nie ma to wi�kszego znaczenia w praktyce - w szczeg�lo�ci
> nie ma wp�ywu na zegary.
> Mo�esz zasuwa� 0.999c w dowolnym kierunki,
> i nie dolecisz do gwiazd w 3 dni pok�adowe - zmierzysz normalnie: t =
> L/0.999c.
Oczywiscie, jestem tego samego zdania. Ale sprobuj to wytlumaczyc Wiernemu to
Cie w najlepszym przypadku odesle do szkoly a w najgorszym jak np. mnie wstawi
do KF no bo co mu tam jakis Tornad, Simp, Smeling czy wielu innych im
podobnych, bedzie psul blogie samopoczucie... A co najwazniejsze, mozliwosc
dostania granta czy innego ochlapu na dalsze badanie potwierdzajace jedyna i
genialna teorie... Student, ktory zaprezentowalby inne od poprawnego
politycznie zdanie, nigdy zaliczenia nie dostanie a pan docent, nawet marcowy,
bedzie mial trudnosci z habilitacja. Po co wiec ryzykowac? Wtedy on, jego
dzieci i wnuki beda mialy pewne cieple posadki...
Potwierdza sie moja teza, ze w kazdym zjawisku fizycznym, zawsze i wszedzie
biora udzial wszystkie inne, ktore w danych warunkach zajsc moga. Moge dodac w
tym socjologiczne, lobbystyczne, kumoterskie i inne takie.
>> �atwo sobie wyobrazi� dwa pulsary sekundowe A i B, a pomi�dzy
>> nimi obiekt my�lny - rakiet�, kt�ra porusza si� od A do B
>> A | | | | | <rakieta> -> | | | | | B
>> po rozp�dzeniu obserwator w rakiecie mierzy okres pulsara B
>> i wychodzi mu 0,5 [s].
>> pytanie:
>> o ile d�u�szy b�dzie okres pulsara A?
> Impuls startuje gdy rakieta znajduje si� w odleg�o�ci L od gwiazdy.
> Impuls leci z pr�dko�ci� c, czyli zostanie odebrany w chwili:
> T1 = L/c,
> Po czasie T = 1s startuje drugi, wtedy rakieta znajduje siďż˝
> w odleg�o�ci: L + vT, zatem impuls pokona t� odl.
> w czasie: T2 = (L+vT)/c
> Rakieta z�apie go po czasie: T+T2, wi�c zmierzy odst�p:
> T + T2 - T1 = (L+vT)/c + T - L/c = T(1+v/c)
>
> Dla B mamy: T(1+v/c) = 0.5T => v = -0.5c
> zatem dla A wyjdzie 0.5c i okres: T(1+0.5) = 1.5T,
>> Newton powie, �e 0,5 [s] bo u Newtona czas jest absolutny.
>> Newton b�dzie mia� racj�, gdy na pok�adzie b�dzie taki zegar,
>> kt�ry mierzy czas absolutny.
>> Einstein powie, �e czas pulsara B mierzony zegarami pok�adowymi
>> b�dzie inny od 1,5 [s] bowiem czas w�asny obiektu poruszaj�cego
>> siďż˝ jest wolniejszy, ale...
>> ale nikt nie wie jaki czas poka�e zegar wed�ug Einsteina z prostego
>> powodu: nikt nie wie bowiem guru interpretuj�ce Teorie Wzgl�dno�ci
>> nie poda�o jak policzy� ten czas i nie poda�o wzgl�dem czego
>> rakieta si� rozp�dzi�a.
>> A przecie� to proste i ka�de dziecko wie. :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
> Ja wiem: rakieta stoi, a te gwiazdy tam lecďż˝.
Pomi�dzy dwoma kolejnymi impulsami jest odst�p 1 sekunda
a wi�c odleg�o�� pomi�dzy impulsami jest r�wna 299792458 [m]
W momencie gdy rakieta rejestruje jeden impuls, to kolejny impuls
znajduje si� od niej w odleg�o�ci O = 299792458 [m]
Gdy rakieta nie przy�piesza to zarejestruje kolejny impuls po czasie
1 sekunda, ale gdy przy�pieszy�a na tyle znacz�co, �e jej pr�dko��
jest rz�du ~c to impulsy przychodz�ce z kierunku w kt�rym leci TB,
b�d� cz��ciej, a impulsy przeciwleg�e TA b�d� odbierane rzadziej.
Jak s�dzisz Simp.
Czy niezale�nie od wskaza� zegar�w pok�adowych, a wi�c niezale�nie
od "czasu w�asnego" rakiety - da si� wyliczy�: jak� pr�dko�� wzgl�dem
pr�ni ma rakieta, kt�ra rejestruje dwa razy wi�cej impuls�w
przychodz�cych z kierunku B od impuls�w przychodz�cych z kierunku A?
A | | | | | <rakieta> -> | | | | | B
Zauwa�, �e tu nic si� nie zak�ada. Rakieta odpali�a silniki, przy�pieszy�a
i mo�na na podstawie mocy silnik�w i czasu ich za��czenia wyliczy�
o ile wzros�a jej pr�dko��, ale kosmona�ta nie umie liczy� czasu - nie wie
wi�c ile czasu trwa�o za��czenie silnik�w, bo nie wie w jaki spos�b
dylatacja wp�yn�a na wskazania zegar�w, ale umie zmierzy� proporcje
TB do TA i wychodzi mu r�wne 2.
Jak� ma pr�dko��? :)
Jeśli znasz częstotliwość źródła,
to z pomiaru obserwowanej częstotliwości
wyliczysz sobie prędkość - względem tego źródła.
Możesz też mierzyć sobie prędkości względem tła,
albo Słońca... względem konia na pastwisku też,
ale trochę komplikacji z tym będzie...
A czy można zmierzyć zdalnie częstotliwość
bardzo odległego źródła (nie wiemy czy stoi -
może się zbliżać albo oddalać)?
>> Pomi�dzy dwoma kolejnymi impulsami jest odst�p 1 sekunda
>> a wi�c odleg�o�� pomi�dzy impulsami jest r�wna 299792458 [m]
>> W momencie gdy rakieta rejestruje jeden impuls, to kolejny impuls
>> znajduje si� od niej w odleg�o�ci O = 299792458 [m]
>> Gdy rakieta nie przy�piesza to zarejestruje kolejny impuls po czasie
>> 1 sekunda, ale gdy przy�pieszy�a na tyle znacz�co, �e jej pr�dko��
>> jest rz�du ~c to impulsy przychodz�ce z kierunku w kt�rym leci TB,
>> b�d� cz��ciej, a impulsy przeciwleg�e TA b�d� odbierane rzadziej.
>>
>> Jak s�dzisz Simp.
>> Czy niezale�nie od wskaza� zegar�w pok�adowych, a wi�c niezale�nie
>> od "czasu w�asnego" rakiety - da si� wyliczy�: jak� pr�dko�� wzgl�dem
>> pr�ni ma rakieta, kt�ra rejestruje dwa razy wi�cej impuls�w
>> przychodz�cych z kierunku B od impuls�w przychodz�cych z kierunku A?
>> A | | | | | <rakieta> -> | | | | | B
>> Zauwa�, �e tu nic si� nie zak�ada. Rakieta odpali�a silniki,
>> przy�pieszy�a
>> i mo�na na podstawie mocy silnik�w i czasu ich za��czenia wyliczy�
>> o ile wzros�a jej pr�dko��, ale kosmona�ta nie umie liczy� czasu - nie
>> wie
>> wi�c ile czasu trwa�o za��czenie silnik�w, bo nie wie w jaki spos�b
>> dylatacja wp�yn�a na wskazania zegar�w, ale umie zmierzy� proporcje
>> TB do TA i wychodzi mu r�wne 2.
>> Jak� ma pr�dko��? :)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
> Je�li znasz cz�stotliwo�� �r�d�a,
> to z pomiaru obserwowanej cz�stotliwo�ci
> wyliczysz sobie pr�dko�� - wzgl�dem tego �r�d�a.
> Mo�esz te� mierzy� sobie pr�dko�ci wzgl�dem t�a,
> albo S�o�ca... wzgl�dem konia na pastwisku te�,
> ale troch� komplikacji z tym b�dzie...
>
> A czy mo�na zmierzy� zdalnie cz�stotliwo��
> bardzo odleg�ego �r�d�a (nie wiemy czy stoi -
> mo�e si� zbli�a� albo oddala�)?
Chodzi mi o to, �e ten pulsar B z przodu nadawa� co sekund�
i ten pulsar z ty�u A nadawa� co sekund�, wi�c TB/TA = 1
a po rozp�dzeniu rakiety ten z przodu nadaje 2 razy szybciej,
wi�c TB/TA = 2
W pulsarach nic si� nie zmieni�o bo silnik by� w��czony w rakiecie. :)
Edward Robak* z Nowej Huty
W rakiecie też nic się nie zmieniło - nawet paliwa nie musiała
zużywać,
bo działa w oparciu o technologię freeenergy.
Mamy takie coś: T(1+v/c), oraz T(1-v/c), i jedno jest 2 razy
większe...
T(1+v/c) = 2T(1-v/c).
wylicz sobie z tego v, a wtedy niechybnie poznasz prędkość swojej
rakiety.
>> Chodzi mi o to, �e ten pulsar B z przodu nadawa� co sekund�
>> i ten pulsar z ty�u A nadawa� co sekund�, wi�c TB/TA = 1
>> a po rozp�dzeniu rakiety ten z przodu nadaje 2 razy szybciej,
>> wi�c TB/TA = 2
>> W pulsarach nic si� nie zmieni�o bo silnik by� w��czony w rakiecie. :)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
> W rakiecie te� nic si� nie zmieni�o - nawet paliwa nie musia�a
> zu�ywa�, bo dzia�a w oparciu o technologi� freeenergy.
;)
> Mamy takie coďż˝: T(1+v/c), oraz T(1-v/c), i jedno jest 2 razy
> wi�ksze...
> T(1+v/c) = 2T(1-v/c).
> wylicz sobie z tego v, a wtedy niechybnie poznasz pr�dko��
> swojej rakiety.
Sprawdzam:
T(1+v/c) = 2T(1-v/c) || dzielďż˝ przez T
1 + v/c = 2 - 2v/c
(c + v) / c = (2c - 2v) / c || mno�� przez c
c + v + 2v - 2c = 0
3v = c
v = c/3
Czy z tego wniosek, �e pr�dko�� rakiety wynosi c/3 ? :-)
Edward Robak* z Nowej Huty
~>ďż˝<~
mi�o�nik m�dro�ci
PS.
Kt�ry bli�niak zaobserwuje zmian� proporcji czas�w pulsar�w:
ten na Ziemi czy ten w rakiecie? :-)
Jedna prędkość i dwa obiekty - czujesz?
Możesz sobie kombinować koleje 100 lat z tymi bzdurami
mierzenia prędkości względem niczego, czyli przestrzeni...
>> >> Chodzi mi o to, �e ten pulsar B z przodu nadawa� co sekund�
>> >> i ten pulsar z ty�u A nadawa� co sekund�, wi�c TB/TA = 1
>> >> a po rozp�dzeniu rakiety ten z przodu nadaje 2 razy szybciej,
>> >> wi�c TB/TA = 2
>> >> W pulsarach nic si� nie zmieni�o bo silnik by� w��czony w rakiecie. :)
>> >> Edward Robak* z Nowej Huty
>> > W rakiecie te� nic si� nie zmieni�o - nawet paliwa nie musia�a
>> > zu�ywa�, bo dzia�a w oparciu o technologi� freeenergy.
>> ;)
>> > Mamy takie coďż˝: T(1+v/c), oraz T(1-v/c), i jedno jest 2 razy
>> > wi�ksze...
>> > T(1+v/c) = 2T(1-v/c).
>> > wylicz sobie z tego v, a wtedy niechybnie poznasz pr�dko��
>> > swojej rakiety.
>> Sprawdzam:
>> T(1+v/c) = 2T(1-v/c) || dzielďż˝ przez T
>> 1 + v/c = 2 - 2v/c
>> (c + v) / c = (2c - 2v) / c || mno�� przez c
>> c + v + 2v - 2c = 0
>> 3v = c
>> v = c/3
>>
>> Czy z tego wniosek, �e pr�dko�� rakiety wynosi c/3 ? :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
>> PS.
>> Kt�ry bli�niak zaobserwuje zmian� proporcji czas�w pulsar�w:
>> ten na Ziemi czy ten w rakiecie? :-)
> Jedna pr�dko�� i dwa obiekty - czujesz?
>
> Mo�esz sobie kombinowa� koleje 100 lat z tymi bzdurami
> mierzenia pr�dko�ci wzgl�dem niczego, czyli przestrzeni...
Wi�c to Ty jeste� w tej rakiecie i to Ty oberwujesz r�nic�
w zmianach okresu pulsar�w. Mo�esz sobie z tego wyliczy�
w�asn� pr�dko��, ale wcale nie musisz.
Nikt Ci� nie zmusi je�li za�o�ysz sobie, �e nie chcesz wiedzie�. :)
Edward Robak* z Nowej Huty
>
> Więc to Ty jesteś w tej rakiecie i to Ty oberwujesz różnicę
> w zmianach okresu pulsarów. Możesz sobie z tego wyliczyć
> własną prędkość, ale wcale nie musisz.
> Nikt Cię nie zmusi jeśli założysz sobie, że nie chcesz wiedzieć. :)
> Edward Robak* z Nowej Huty
Sam zakładasz sobie przestrzeń materialną,
a wkrótce będziesz wyliczał obracanie planet z krzywienia
tej przestrzeni względem samej siebie i do tego w zwolnionym czasie.
Wiesz ile waży energia rozpędzonej i gorącej lokomotywy?
Przynieś tę energię tu - zważymy razem na wadze szalkowej, hihihi.
Robakks nie znam si� na fizyce,wi�c popraw.
Obserwator rakiety ustala czasem w�asnym(w�asnym zegarkiem)
okres impuls�w pulsara B na 1[s] kiedy uk�ad rakiety i uk�ady pulsara jest w
spoczynku.
Dodatkowo nie ma grawitacji mi�dzy uk�adami.
Dzi�ki temu w obu uk�adach zegarek obserwatora rakiety teoretycznie
odmierza�by okres impuls�w jednakowo co 1[s].
Pulsar B "pluje" impulsami w kierunku rakiety co tB=1[s]
Impuls pulsara w ci�gu tB=1[s] (z analogii do�wiadcze� z em) pokonuje
s=300k[km],
czyli co x0=300k[km] w kierunku spoczywaj�cego uk�adu rakiety leci
nieprzerwanie impuls em.
Kiedy rakieta leci ju� ze sta�� pr�dko�ci� v(wzgl�dem uk�adu spoczynkowego
rakiety),
w kierunku pulsara B,
Obserwator w rakiecie rejestruje zegarkiem impulsy z pulsara B o okresie
tR=0,5[s],
a wi�c wskazania okresu impuls�w takim samym zegarkiem w uk�adach R,B
przesta�y by� jednakowe.
Dla obserwatora w rakiecie wynika to ze skr�cenia drogi kolejnych wzorc�w
impulsowych
poprzez ruch rakiety w ich kierunku,
a dla pulsara B jako emitera nie ma znaczenia co dzieje siďż˝ z wyemitowanym
impulsem.
Teoretyczny zegarek pulsara B mierzy tylko czas emisji.
W spoczynku rakiety ,impulsy wcze�niej wyemitowane z pulsara przebywaj�
300k[m] ,
aby zegarek obserwatora wskazaďż˝ 1[s].
W jednostajnym ruchu rakiety w kierunku pulsara B ka�dy impuls oddalony jest
od kolejnego o 300k[km],
ale za ka�dym razem rakieta skraca t� odleg�o�� o sta�� warto��.
Przy za�o�eniu niezmienno�ci dzia�ania zegark�w w uk�adzie R i B
zostaje ustalenie drogi xR w zale�no�ci od obu uk�ad�w,
aby ustali� pr�dko�� rakiety.
tR - wskazanie okresu impuls�w pulsara zegarkiem rakiety w ruchu
tB - wskazanie okresu impuls�w pulsara teoretycznym zegarkiem pulsara w
spoczynku
x0 - odleg�o�� mi�dzy impulsami wzgl�dem spoczywaj�cego pulsara B(300k[km])
xR - odleg�o�� mi�dzy impulsami wzgl�dem ruchomej rakiety
v - pr�dko�� rakiety wzgl�dem uk�adu spoczynkowego rakiety
c - pr�dko�� impuls�w wzgl�dem uk�adu spoczynkowego pulsara B
Uk�ad spoczynkowy pulsara i rakiety to hipotetyczna przestrze� Judy z
mebelkami. ;-)
Dla pulsara B
--------------
xR=x0-v*tB
xR=v*tR
v*tR=x0-v*tB
v(tR+tB)=x0
v[m/s]=x0/(tR+tB)=3*10^8[m]/1.5[s]=2*10^8[m/s]
tA - wskazanie okresu impuls�w pulsara teoretycznym zegarkiem pulsara w
spoczynku
Dla pulsara A
--------------
xR=x0+v*tA=3*10^8+2*10^8=5*10^8
xR=v*tR
tR=xR/v=5*10^8/2*10^8=2.5[s]
...
Koniec wina. :P
ps.Temat w�tku Przewodasa odbiega od tego o czym piszemy wi�c ko�cze.
> Edward Robak* z Nowej Huty
>> Wi�c to Ty jeste� w tej rakiecie i to Ty oberwujesz r�nic�
>> w zmianach okresu pulsar�w. Mo�esz sobie z tego wyliczy�
>> w�asn� pr�dko��, ale wcale nie musisz.
>> Nikt Ci� nie zmusi je�li za�o�ysz sobie, �e nie chcesz wiedzie�. :)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
> Sam zak�adasz sobie przestrze� materialn�,
> a wkr�tce b�dziesz wylicza� obracanie planet z krzywienia
> tej przestrzeni wzgl�dem samej siebie i do tego w zwolnionym czasie.
>
> Wiesz ile wa�y energia rozp�dzonej i gor�cej lokomotywy?
> Przynie� t� energi� tu - zwa�ymy razem na wadze szalkowej, hihihi.
Ja twierdz�, �e to o czym pisz� jest mo�liwe i realne.
cytat:
Pulsar jest rodzajem gwiazdy neutronowej wyr�niaj�cym si� tym, �e
wysy�a w regularnych, niewielkich odst�pach czasu impulsy
promieniowania elektromagnetycznego (najcz�ciej promieniowanie
radiowe). [...]
Obecnie (luty 2009) znamy niemal 2500 pulsar�w. [...]
Regularno�� b�ysk�w pulsar�w ma swoje �r�d�o w regularno�ci okresu
obrotowego gwiazdy neutronowej. Dzi�ki swojej olbrzymiej masie
(rz�du masy S�o�ca) okres obrotowy gwiazd neutronowych dor�wnuje
stabilno�ci� zegarom atomowym.
�r�d�o: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pulsar
Zauwa�, �e rozp�dzaj�c lub hamuj�c rakiet� nie wp�ywa si� tym
zdarzeniem na same pulsary, kt�re jak pulsowa�y - tak pulsuj�, ale...
ale?
ale ocena w�asnej pr�dko�ci nie dotyczy tylko rakiet.
Laboratorium badawcze na Ziemi nie zmienia swojego po�o�enia
wzgl�dem Ziemi, a przecie� Ziemia kr�ci si� i wiruje wok� S�o�ca
i wraz z Uk�adem S�onecznym mknie po swojej orbicie Drogi Mlecznej,
a wi�c laborarorium badawcze na Ziemi z ka�d� chwil� czasow�
zbli�a si� do niekt�rych pulsar�w a od innych oddala, wi�c pomiar
ci�g�y i precyzyjny czas�w tych pulsar�w mo�e podobnie jak kiedy�
�mudne obserwacje Kopernika przynie�� podobny efekt:
"map� nieba" z zaznaczeniem co z jak� pr�dko�ci� i wzgl�dem czego
si� kr�ci. Oczywi�cie to co dla cz�owieka jest �mudne - dla komputera
jest banalnie proste: strumie� danych, przemy�lany program i wynik
jednoznacznie pokazuj�cy, �e w realnym �wiecie nie jest mo�liwe
nierozr�nienie, kt�ry bli�niak stoi, a kt�ry przemieszcza si�
wzgl�dem pr�ni fizycznej wype�nionej �wiat�em pulsar�w
- punkt�w nawigacyjnych Kosmosu. :-)
pozdrawiam,
Edward Robak* z Nowej Huty
> > > Mamy takie coďż˝: T(1+v/c), oraz T(1-v/c), i jedno jest 2 razy
> > > wi�ksze...
> > > T(1+v/c) = 2T(1-v/c).
> > > wylicz sobie z tego v, a wtedy niechybnie poznasz pr�dko��
> > > swojej rakiety.
> >
> > Sprawdzam:
> > T(1+v/c) = 2T(1-v/c) ďż˝|| dzielďż˝ przez T
> > 1 + v/c = 2 - 2v/c
> > (c + v) / c = (2c - 2v) / c �|| mno�� przez c
> > c + v + 2v - 2c = 0
> > 3v = c
> > v = c/3
> >
> > Czy z tego wniosek, �e pr�dko�� rakiety wynosi c/3 ? :-)
> > Edward Robak* z Nowej Huty
> > ~>ďż˝<~
> > mi�o�nik m�dro�ci
> > PS.
> > Kt�ry bli�niak zaobserwuje zmian� proporcji czas�w pulsar�w:
> > ten na Ziemi czy ten w rakiecie? :-)
>
> Jedna pr�dko�� i dwa obiekty - czujesz?
>
> Mo�esz sobie kombinowa� koleje 100 lat z tymi bzdurami
> mierzenia pr�dko�ci wzgl�dem niczego, czyli przestrzeni...
Przepraszam, ze sie wtracam w Wasza ciekawa wymiane zdan ale bezstronnie musze
racje przyznac Twojemu oponentowi. Otoz istnieje cos takiego jak nic
wypelniajace te bezkresna przestrzen. Ta przestrzen ma ciekawa wlasciwosc, ze
wlasnie w niej i w stosunku do niej fale EM rozchodza sie ze stala predkoscia.
Zanim jeszcze okreslono ich predkosc to gosciu, ktorego uwazam za geniusza
Fizyki, pan Maxwell teoretycznie okreslil ich predkosc w stosunku do tzw.
eteru czyli Twojego nic, ktory ma swoje wlasciwosci m.in. stale mi i epsilon
ktorete predkosc okreslaja.
Zreszta sam to widzisz; napisales rownanie
T(1+v/c) = 2T(1-v/c).
W tym rownaniu wystepuja wartosci c+v oraz c-v
I jakbys nie kombinowal tez 100 lat to musisz przyznac, ze te wartosci sa
wlasnie okreslone w stosunku do tej nieruchomej prozni, w ktorej i wzgledm
ktorej odbywa sie ten ruch. Tego mozna nie mowic, malo, niektorzy to wrecz
ignoruja ale tak sie to w przyrodzie odbywa.
Piszac, ze te pulsary stoja a rakieta sie porusza, podswiadomie zakladamy
uklad wspolrzednych zwiazany z tymi pulsarami pomiedzy ktorymi ta rakieta
lata.
Jest tez druga alternatywa rakieta stoi a te dwa pulsary poruszaja sie w jej
ukladzie. Wtedy te interwaly czasowe zmierzone przez pilota tej stojacej w
bezruchu w stosunku do tego "nic", beda inne. Jesli Cie to interesuje to moge
Ci je zapodac.
Pisze to dlatego, ze stwierdzilem w STW fundamentalny blad polegajacy na
przyjeciu w niej zalozenia, ze predkosc swiatla jest stala w stosunku odo
Kazdego obserwatora, niezalenie od tego, czy on jest w stanie spoczynku czy
tez sie porusza. Gdyby tak bylo w Twoim rownaniu wartosci c+v i c-v bylyby
zawsze rowne c. I wtedy Twoje obliczenia bylyby bledne. A sa poprawne. Az
szczerze sie dziwie, ze napisales, iz jakims zawodowym fizykiem nie jestes a
takie rownanie potrafiles ustawic.
I pan Robak tez nie bedac fizykiem je rozwiazal i moim zdaniem tez poprawnie.
W sumie sa to sprawy proste, nie wykraczajace poza poziom licealny wiec nie
swieci garnki lepia, wystarczy troche wyobrazni, ktorej niestety wielu
zawodowym fizykom czesto brakuje.
>> �atwo sobie wyobrazi� dwa pulsary sekundowe A i B, a pomi�dzy
>> nimi obiekt my�lny - rakiet�, kt�ra porusza si� od A do B
>> A | | | | | <rakieta> -> | | | | | B
>> po rozp�dzeniu obserwator w rakiecie mierzy okres pulsara B
>> i wychodzi mu 0,5 [s].
>> pytanie:
>> o ile d�u�szy b�dzie okres pulsara A?
>> Newton powie, �e 0,5 [s] bo u Newtona czas jest absolutny.
>> Newton b�dzie mia� racj�, gdy na pok�adzie b�dzie taki zegar,
>> kt�ry mierzy czas absolutny.
>> Einstein powie, �e czas pulsara B mierzony zegarami pok�adowymi
>> b�dzie inny od 1,5 [s] bowiem czas w�asny obiektu poruszaj�cego
>> siďż˝ jest wolniejszy, ale...
>> ale nikt nie wie jaki czas poka�e zegar wed�ug Einsteina z prostego
>> powodu: nikt nie wie bowiem guru interpretuj�ce Teorie Wzgl�dno�ci
>> nie poda�o jak policzy� ten czas i nie poda�o wzgl�dem czego
>> rakieta si� rozp�dzi�a.
>> A przecie� to proste i ka�de dziecko wie. :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
> Robakks nie znam si� na fizyce,wi�c popraw.
Twoje obliczenia s� poprawne wi�c cytuj� je pro-forma, wnioski
pozostawiaj�c 'na domys�'. :-)
Przewodas pisze now� ksi��k� i potrzebuje inspiracji - dlatego rzuci�
temat i czeka co mu ludzie podpowiedzďż˝.
O pulsarach zacz��em pisa� po tym gdy poszukiwacz prawdy - smelig -
w��czy� si� do rozmowy wa�nym twierdzeniem:
"W pr�ni np. czas p�ynie oboj�tne czy si� co� w niej rusza czy te� nie"
Pulsary mia�y pokaza�, �e nie ma takiej pr�ni kosmicznej, w kt�rej
co� by si� nie rusza�o bo zawsze i wsz�dzie nawet w pr�ni
mi�dzyatomowej bry� sztywnych wyst�puj� fale elektromagnetyczne
i pola energetyczne, a to co si� rusza to przep�yw energii z pr�dko�ci�
wyznaczon� lokalnie przez wsp�czynniki przenikalno�ci mi i epsilon,
wsp�czynnik za�amania �wiat�a n oraz temperatur�, kt�ra jest
wska�nikiem g�sto�ci energii w obj�to�ci.
"Temperatura pr�ni"
Wrzuci�em to has�o na Google
http://www.google.pl/search?hl=pl&q=%22Temperatura+pr%C3%B3%C5%BCni%22&lr=&aq=f&oq=
oko�o 300 dla zapytania "Temperatura pr�ni"
- chemia, astrofizyka, pneumatyka, fizyka, dyskusje
. . .
Jak my�lisz spit: kto w tej walce "dobra ze z�em", kultury z cywilizacj�,
demokracji z totalitaryzmem, empatii z egoizmem, intelektu z inteligencjďż˝,
konkretyzmu z postmodernizmem, fakt�w z urojeniami - wi�c kto w tej
nier�wnej walce wygra i dlaczego pr�nia - obiekt energetyczny? :-)
Czy dlatego, �e �wiadomo�� jest stanem pr�ni? :)
>>>> On 6 Maj, 19:49, "Robakks" <Roba...@gazeta.pl> wrote:
>>>>> Chodzi mi o to, �e ten pulsar B z przodu nadawa� co sekund�
>>>>> i ten pulsar z ty�u A nadawa� co sekund�, wi�c TB/TA = 1
>>>>> a po rozp�dzeniu rakiety ten z przodu nadaje 2 razy szybciej,
>>>>> wi�c TB/TA = 2
>>>>> W pulsarach nic si� nie zmieni�o bo silnik by� w��czony w rakiecie. :)
>>>>> Edward Robak* z Nowej Huty
>>>> W rakiecie te� nic si� nie zmieni�o - nawet paliwa nie musia�a
>>>> zu�ywa�, bo dzia�a w oparciu o technologi� freeenergy.
>>>>
>>>> Mamy takie coďż˝: T(1+v/c), oraz T(1-v/c), i jedno jest 2 razy
>>>> wi�ksze...
>>>> T(1+v/c) = 2T(1-v/c).
>>>> wylicz sobie z tego v, a wtedy niechybnie poznasz pr�dko��
>>>> swojej rakiety.
>>> Sprawdzam:
>>> T(1+v/c) = 2T(1-v/c) || dzielďż˝ przez T
>>> 1 + v/c = 2 - 2v/c
>>> (c + v) / c = (2c - 2v) / c || mno�� przez c
>>> c + v + 2v - 2c = 0
>>> 3v = c
>>> v = c/3
>>>
>>> Czy z tego wniosek, �e pr�dko�� rakiety wynosi c/3 ? :-)
>>> Edward Robak* z Nowej Huty
>>> ~>ďż˝<~
>>> mi�o�nik m�dro�ci
>>> PS.
>>> Kt�ry bli�niak zaobserwuje zmian� proporcji czas�w pulsar�w:
>>> ten na Ziemi czy ten w rakiecie? :-)
>> Jedna pr�dko�� i dwa obiekty - czujesz?
Poruszy�e� bardzo wa�n� kwesti� pisz�c:
"pan Robak tez nie bedac fizykiem ..." oraz "wielu zawodowym
fizykom czesto brakuje"
domy�lnie:
Robak (czyli ja) nie jest zawodowym fizykiem cho� zaw�d wyuczony:
'elektronik' jest zawodem fizycznym - jestem wi�c fizykiem z zawodu
o �ci�le okre�lonej fizycznej specjalizacji i przez 30 lat pracowa�em
w swoim zawodzie b�d�c i nie b�d�c fizykiem r�wnocze�nie. :-)
W ten spos�b rozumuj�c o ka�dym fizyku mo�na powiedzie�, �e nie
jest fizykiem, nawet w�wczas gdy rozumie prawa fizyczne i umie je
stosowaďż˝ do konkretnych rzeczywistych sytuacji. Etykietka "nie fizyk"
personalizuj�ca ocen� cz�owieka wp�ywa na nastawienie do tre�ci,
kt�re przekazuje, ale jak pokazuje historia nauki to w�a�nie niefizycy,
niechemicy, niematematycy - tworz� na og� post�p zar�wno w naukach
�cis�ych jak i "sztukach pi�knych". Niemuzyk Szopen pisa� mazurki,
niemalarz Pikasso malowa� obrazy, niepoeta Szekspir kre�li� dramaty itd.
Co jest istotne i co chcia�em powy�szym wyrazi�?
Ano istotne jest to, �e ani tytu� "prof." ani przezwisko "nie fizyk"
nie ma zwi�zku z nauk�, a jest wy��cznie subiektywn� etykietk�.
Nie ma r�nicy, czy kto� uczy si� i studiuje jakie� zagadnienie pod
kontrolďż˝ nauczyciela czy jest samoukiem.
Wiedza to wiedza, a fakty i konkrety to fakty i konkrety. :-)
. . .
W temacie:
Istnieje w �wiadomo�ci takie poj�cie: "stop-klatka" - chwila zatrzymana
w kadrze. �atwo sobie wyobrazi� laser �wiec�cy �wiat�em sp�jnym
i ci�g�ym. Ta nitka �wiat�a rozci�gni�ta jest pomi�dzy laserem a
odbiornikiem. Ta nitka �wiat�a przypomina sinusoid� o �ci�le okre�lonych
parametrach okresu i amplitudy. Gdy w umy�le dokonamy "stop-klatk�"
to zatrzymamy �wiat�o tam gdzie aktualnie jest.
Na grafie wida� w kt�rych punktach przestrzeni wyst�puj� w�z�y
a w kt�rych amplitudy. Liczba okres�w dok�adnie odmierza odleg�o��.
Rzeczywista pr�nia reala to w�a�nie taka obj�to��, w kt�rej fale e-m
pochodz�ce od pulsar�w, gwiazd i innych obiekt�w astronomicznych
wymierzaj� odleg�o�ci pomi�dzy w�z�ami. W chwili dt, a wi�c w chwili
zatrzymanej w kadrze - zawsze da si� wyliczy� w kt�rym punkcie pr�ni
znajduje si� aktualny w�ze� konkretnej "sinusoidy". :-)
Przestrzeďż˝ w "stop-klatce" jest nieruchoma i sztywna jak kartka w kratkďż˝
zeszytu 16-to kartkowego do matematyki. Ruch to tylko maskowanie
(przemieszczanie wzgl�dem siebie) tych liniii wyznaczonych w�z�ami
i amplitudami. Oczywi�cie o pr�dko�ci decyduj� parametry obiektu
fizycznego PRÓŻNIA :)
Edward Robak* z Nowej Huty
Widziałeś z czego to wychodzi: T = L/c.
Prędkość światła jest cały czas jednakowa.
Maxwell dobrze kombinował:
światło to oscylacje Eteru, a tym Eterem jest sama materia,
i dlatego jest c = const, bo materia przecież musi stać względem
swoich własnych oscylacji... struna nie ucieknie od swoich własnych
wibracji.
STW jest do niczego, bo Albert liczył czas biorąc odległość
w chwili odbioru impulsu: t = (L+vt)/c, potem to skalował, itd.
I to jest niezgodne z c = const...
zwyczajna tr. Galileusza: c' = c-v.
c = const => t = L/c, bo ruch względem przestrzeni nie liczy się: v =
0, zawsze.
>Widzia�e� z czego to wychodzi: T = L/c.
>Pr�dko�� �wiat�a jest ca�y czas jednakowa.
Guzik tam prawda, przy obserwatorach zmieniaj�cych
pr�dko�� to si� nie daje utrzyma�.
Niestety, ale światła z gwiazd nie odbieramy bezpośrednio:
zapomniałeś o swoim baloniku wokół Słońca?
Inne gwiazdy też takie mają, a pulsary to ciasne układy podwójne,
czyli zadyma tam wyjątkowo gigantyczna: burza z błyskawicami!
Tu jest stała prędkość, i dlatego można przyjąć że odbiornik stoi,
i czeka na światło, które pokonuje drogę: L = ct.
Gdy odbiornik przyspiesza, wtedy ta odległość
się zmienia i trzeba to uwzględnić.
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>> Ja twierdz�, �e to o czym pisz� jest mo�liwe i realne.
>> cytat:
>> Pulsar jest rodzajem gwiazdy neutronowej wyr�niaj�cym si� tym, �e
>> wysy�a w regularnych, niewielkich odst�pach czasu impulsy
>> promieniowania elektromagnetycznego (najcz�ciej promieniowanie
>> radiowe). [...]
>> Obecnie (luty 2009) znamy niemal 2500 pulsar�w. [...]
>> Regularno�� b�ysk�w pulsar�w ma swoje �r�d�o w regularno�ci okresu
>> obrotowego gwiazdy neutronowej. Dzi�ki swojej olbrzymiej masie
>> (rz�du masy S�o�ca) okres obrotowy gwiazd neutronowych dor�wnuje
>> stabilno�ci� zegarom atomowym.
>> �r�d�o:http://pl.wikipedia.org/wiki/Pulsar
>>
>> Zauwa�, �e rozp�dzaj�c lub hamuj�c rakiet� nie wp�ywa si� tym
>> zdarzeniem na same pulsary, kt�re jak pulsowa�y - tak pulsuj�, ale...
>> ale?
>> ale ocena w�asnej pr�dko�ci nie dotyczy tylko rakiet.
>> Laboratorium badawcze na Ziemi nie zmienia swojego po�o�enia
>> wzgl�dem Ziemi, a przecie� Ziemia kr�ci si� i wiruje wok� S�o�ca
>> i wraz z Uk�adem S�onecznym mknie po swojej orbicie Drogi Mlecznej,
>> a wi�c laborarorium badawcze na Ziemi z ka�d� chwil� czasow�
>> zbli�a si� do niekt�rych pulsar�w a od innych oddala, wi�c pomiar
>> ci�g�y i precyzyjny czas�w tych pulsar�w mo�e podobnie jak kiedy�
>> �mudne obserwacje Kopernika przynie�� podobny efekt:
>> "map� nieba" z zaznaczeniem co z jak� pr�dko�ci� i wzgl�dem czego
>> si� kr�ci. Oczywi�cie to co dla cz�owieka jest �mudne - dla komputera
>> jest banalnie proste: strumie� danych, przemy�lany program i wynik
>> jednoznacznie pokazuj�cy, �e w realnym �wiecie nie jest mo�liwe
>> nierozr�nienie, kt�ry bli�niak stoi, a kt�ry przemieszcza si�
>> wzgl�dem pr�ni fizycznej wype�nionej �wiat�em pulsar�w
>> - punkt�w nawigacyjnych Kosmosu. :-)
>> pozdrawiam,
>> Edward Robak* z Nowej Huty
> Niestety, ale �wiat�a z gwiazd nie odbieramy bezpo�rednio:
> zapomnia�e� o swoim baloniku wok� S�o�ca?
> Inne gwiazdy te� takie maj�, a pulsary to ciasne uk�ady podw�jne,
> czyli zadyma tam wyj�tkowo gigantyczna: burza z b�yskawicami!
Obaj bli�niacy maj� tabele w kt�rych wypisano jaki pulsar ma jaki okres.
Te dane s� tak�e w komputerze pok�adowym. Obaj bli�niacy dysponuj�
przyrz�dami pomiarowymi do mierzenia okresu pulsar�w.
Pierwszy bli�niak ten na ziemi wykazuje zgodno�� pomiar�w z tabel�.
Drugi bli�niak widzi r�nice: niekt�re pulsary przy�pieszy�y, a niekt�re
zwolni�y. Uruchamia program, a komputer przelicza dane i na ekranie
wy�wietla pr�dko�� rakiety wzgl�dem pr�ni (eteru) oraz kierunek.
Tak dzia�a nawigacja kosmiczna. :-)
W tym nie ma teorii wzgl�dno�ci lecz bezwzgl�dna obserwacja fakt�w.
To fizyka. :-)
Edward Robak* z Nowej Huty
Aby wyliczyć prędkość z tych wzorów dla dźwięku,
musiałbyś najpierw znać prędkość źródeł - pulsarów
względem... kosmosu.
Znasz?
>> Obaj bli�niacy maj� tabele w kt�rych wypisano jaki pulsar ma jaki okres.
>> Te dane s� tak�e w komputerze pok�adowym. Obaj bli�niacy dysponuj�
>> przyrz�dami pomiarowymi do mierzenia okresu pulsar�w.
>> Pierwszy bli�niak ten na Ziemi wykazuje zgodno�� pomiar�w z tabel�.
>> Drugi bli�niak widzi r�nice: niekt�re pulsary przy�pieszy�y, a niekt�re
>> zwolni�y. Uruchamia program, a komputer przelicza dane i na ekranie
>> wy�wietla pr�dko�� rakiety wzgl�dem pr�ni (eteru) oraz kierunek.
>> Tak dzia�a nawigacja kosmiczna. :-)
>> W tym nie ma teorii wzgl�dno�ci lecz bezwzgl�dna obserwacja fakt�w.
>> To fizyka. :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
> Aby wyliczy� pr�dko�� z tych wzor�w dla d�wi�ku,
> musia�by� najpierw zna� pr�dko�� �r�de� - pulsar�w
> wzgl�dem... kosmosu.
> Znasz?
Bli�niacy nie licz� d�wi�k�w, lecz okre�laj� w�asn� pr�dko��
wzgl�dem pr�ni (eteru), wi�c moja znajomo�� pr�dko�ci
�r�de� - pulsar�w wzgl�dem kosmosu jest bez znaczenia.
Mog� zna� i mog� nie zna�, a nie b�dzie to mia�o wp�ywu
na dane zapisane w tabelkach. Co ciekawsze:
pulsary mog� aktualnie nie istnie� i mo�e ich nie by�:
wystarczy, �e do bli�niak�w dociera tu i teraz �wiat�o, kt�re
kiedy� pulsary wyemitowa�y.
Przyrz�dy nie mierz� odleg�o�ci od domniemanych �r�de�
a mierz� czas pomi�dzy kolejnymi porcjami (b�yskami)
i por�wnuj� z czasem docieraj�cym z innych kierunk�w. :)
Edward Robak* z Nowej Huty
>> Poruszy�e� bardzo wa�n� kwesti� pisz�c:
>> "pan Robak tez nie bedac fizykiem ..." oraz "wielu zawodowym
>> fizykom czesto brakuje"
>> domy�lnie:
>> Robak (czyli ja) nie jest zawodowym fizykiem cho� zaw�d wyuczony:
>> 'elektronik' jest zawodem fizycznym - jestem wi�c fizykiem z zawodu
>> o �ci�le okre�lonej fizycznej specjalizacji i przez 30 lat pracowa�em
>> w swoim zawodzie b�d�c i nie b�d�c fizykiem r�wnocze�nie. :-)
>> W ten spos�b rozumuj�c o ka�dym fizyku mo�na powiedzie�, �e nie
>> jest fizykiem, nawet w�wczas gdy rozumie prawa fizyczne i umie je
>> stosowaďż˝ do konkretnych rzeczywistych sytuacji. Etykietka "nie fizyk"
>> personalizuj�ca ocen� cz�owieka wp�ywa na nastawienie do tre�ci,
>> kt�re przekazuje, ale jak pokazuje historia nauki to w�a�nie niefizycy,
>> niechemicy, niematematycy - tworz� na og� post�p zar�wno w naukach
>> �cis�ych jak i "sztukach pi�knych". Niemuzyk Szopen pisa� mazurki,
>> niemalarz Pikasso malowa� obrazy, niepoeta Szekspir kre�li� dramaty itd.
>> Co jest istotne i co chcia�em powy�szym wyrazi�?
>> Ano istotne jest to, �e ani tytu� "prof." ani przezwisko "nie fizyk"
>> nie ma zwi�zku z nauk�, a jest wy��cznie subiektywn� etykietk�.
>> Nie ma r�nicy, czy kto� uczy si� i studiuje jakie� zagadnienie pod
>> kontrolďż˝ nauczyciela czy jest samoukiem.
>> Wiedza to wiedza, a fakty i konkrety to fakty i konkrety. :-)
>> . . .
> No tak mniej wiecej mozna to zgodnie z prawda ujac. Ja to znam niejako z
> autopsji. Otoz przed dawnymi wielu laty dostalem sie na Fizyke UJ razem z
> moim najlepszym kolega, z ktorym wczesniej
> bylismy po raz pierwszy w Krakowie jako uczesstnicy olimpiady fizycznej
> przez ten UJ organizowanej.
> I kolega te fizyke skonczyl a ja stety czy niestey nie. Wyp.. mnie po roku
> gdyz dawali nam tak w pewna czesc ciala, ze normalnie
> sie zalamalem. Poszedlem wiec na Politechnike, Krakowska zreszta i to
> Budownictwo skonczylem. Wiec fizykiem tez nie jestem
> tylko inzynierem budowlanym chociaz nas tej fizyki na PK tez przez chyba 3
> semestry pan prof. Halaubrenner staral sie nauczyc.
> Ale nie o tym. Wyobraz sobie ze ten moj kolega szkolny, rowny facet,
> i nie glupi, z ktorym do dzis sie przyjaznimy, w te teorie wierzy! Dlugo
> sie nad tym zastanawialem i twierdze, ze tak na tej fizyce dostal w cztery
> litery, ze nie mial nawet czasu pomyslec, ze ta teoria moze byc OKDR.
> Zreszta prezentuje to zdanie do dzis mowic
> ze musial zdac tych 50 egzaminow i malo bylo "przedmiotow" w ktorych
> problemy z STW czy OTW jakos w tle chociazby, nie wystepowalyby. Jest po
> prostu zindoktrynowany i wie, ze gdyby tej teorii nie akceptowal to by tez
> tej fizyki nie skonczyl. No i jego argumet, ze caly swiat ja uwaza za
> sluszna, jest nie do do podwazenia...
To, �e "ze caly swiat ja uwaza za sluszna" jest dowodem skuteczno�ci
indoktrynacji (prania m�zg�w) i jest bardzo dobrym przyk�adem
praktycznego zastosowania podstawowej doktryny postmodernizmu:
"orzekania bez uzasadnienia prawdziwo�ci" a wi�c
"paradoksu pieniacza" zwanego "paradoksem k�amcy" - Epimenidesa.
Nie wiadomo czy ca�y �wiat uwa�a j� za s�uszn� zw�aszcza nie wiadomo,
czy te osoby, kt�re nie uwa�aj� jej za s�uszn�, a wi�c osoby kt�re
wy�ej sobie ceni� prawdom�wno�� od dwulicowo�ci, fa�szu i ob�udy
i z oczywistych przyczyn odpad�y z tego wy�cigu szczur�w i nie uko�czy�y
mat-fiz, wi�c nie wiadomo. czy one tak�e uwa�aj� te samozaprzeczaj�ce
si� teorie za s�uszne -- ale orzeka si�, �e ca�y �wiat, a wi�c wszyscy...
itd.
Poprawniej by�oby napisa�:
"wszyscy, kt�rzy nie my�l� - uwa�aj� oszo�omskie interpretacje
za jedynie s�uszne" - i takie zdanie by�oby wiarygodne i zgodne
z prawdďż˝ obiektywnďż˝. :-)
> A co do tego co ja napisalem ze nie swieci garnki lepia(takie stare
> polskie przyslowie) to z mojej dziedziny najsilniejsze pale, na ktorych
> stoi wiekszosc wiezowcow w Krakowie i jego dzielnicy
> Nowa Huta wynalazl stolarz zawodu imieniem Franki a cement portlandzki
> wynalazl brytyjski murarz Jozek Aspdin.
Dok�adnie.
Wynalazca ko�a te� zapewne nie by� magistrem habilitowanym. ;)
>> W temacie:
>> Istnieje w �wiadomo�ci takie poj�cie: "stop-klatka" - chwila zatrzymana
>> w kadrze. �atwo sobie wyobrazi� laser �wiec�cy �wiat�em sp�jnym
>> i ci�g�ym. Ta nitka �wiat�a rozci�gni�ta jest pomi�dzy laserem a
>> odbiornikiem. Ta nitka �wiat�a przypomina sinusoid� o �ci�le okre�lonych
>> parametrach okresu i amplitudy. Gdy w umy�le dokonamy "stop-klatk�" to
>> zatrzymamy �wiat�o tam gdzie aktualnie jest.
>> Na grafie wida� w kt�rych punktach przestrzeni wyst�puj� w�z�y
>> a w kt�rych amplitudy. Liczba okres�w dok�adnie odmierza odleg�o��.
>> Rzeczywista pr�nia reala to w�a�nie taka obj�to��, w kt�rej fale e-m
>> pochodz�ce od pulsar�w, gwiazd i innych obiekt�w astronomicznych
>> wymierzaj� odleg�o�ci pomi�dzy w�z�ami. W chwili dt, a wi�c w chwili
>> zatrzymanej w kadrze - zawsze da si� wyliczy� w kt�rym punkcie pr�ni
>> znajduje si� aktualny w�ze� konkretnej "sinusoidy". :-)
>> Przestrzeďż˝ w "stop-klatce" jest nieruchoma i sztywna jak kartka w kratkďż˝
>> zeszytu 16-to kartkowego do matematyki. Ruch to tylko maskowanie
>> (przemieszczanie wzgl�dem siebie) tych liniii wyznaczonych w�z�ami
>> i amplitudami. Oczywi�cie o pr�dko�ci decyduj� parametry obiektu
>> fizycznego PRÓŻNIA :)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
> Dobrze kombinujesz calkiem podobnie zreszta jak Simp. Ta kratka jest dobra
Nie za�apa�e� idei stop-klatki st�d nieporozumienie.
Gdy popatrzysz na fotografi� fali na wodzie to �atwiej Ci b�dzie zrozumie�
czym jest "stop-klatka" - chwila zatrzymana w kadrze.
Na fotografii nic si� nie rusza - s� za to g�ry i doliny grzbiet�w fal.
Nie ma �adnego znaczenia czy obiekt, kt�ry wywo�a� fale jest w ruchu
ani czy obserwator z aparatem robi�cy zdj�cie - by� w ruchu.
Na fotografii OBRAZ stoi, a ilo�� grzbiet�w odmierza przestrze�. :)
> Tymczasem zalozenie STW mowi, ze eteru nie ma, jest tylko
> wzglednosc ruchu zatem ogranicza zjawisko Dopplera do tylko dwu
> przypadkow; wzajemnego oddalania sie i przyblizania zrodla do/od
> odbiornika calkowicie ignorujac ruch zrodla i odbiornika w stosunku
> do eteru. Zatem zamiast czterech wynikow pomiarow czastotliwosci jak tego
> chce Doppler, wolno nam miec tylko dwa... Prosze i mamy dowod, ze ta
> teoria jest prosta i elegancka bo nie zajmuje sie roznymi pi R dolami
> zwiazanymi z eterem...
> Pzdr. Tornad
Nieszcz�ciem nauk teoretycznych s� interpretacje, a nie same teorie.
To mniej wi�cej tak samo jak z prawem i s�downictwem.
Je�li prawo przyr�wnamy do teorii - to orzeczenia s�du s� wyk�adni�
prawa, a wi�c interpretacj�. S�dy mog� wed�ug w�asnego widzimisi�
interpretowa� prawo na swoj� mod�� - co w konsekwencji mo�e
skutkowa� zupe�nie innymi orzeczeniami ni� chcia� ustawodawca,
a wi�c tw�rca teorii.
To, �e "eteru nie ma" nie jest za�o�eniem teorii lecz fa�szywym wnioskiem
z do�wiadczenia Michelsona-Morleya.
Poprawny wniosek jest nast�puj�cy:
Fakt, �e nie zaobserwowano pr��k�w interferencyjnych
w do�wiadczeniu Michelsona-Morleya jest dowodem, �e
o�rodek w kt�rym rozprzestrzenia si� �wiat�o w tym do�wiadczeniu
ma inne w�asno�ci ni� teoretyczny eter sugerowany przez
uczonych z XIX w. Nie zmienia to jednak faktu, �e o�rodek taki
JEST - wraz ze swoj� obj�to�ci� oraz wsp�czynnikami,
charakterystycznymi dla tego o�rodka.
C�... interpretatorzy (pieniacze) zar�n�li ju� nie jedn� ide� i wcale
im to nie przeszkadza, �e tworz� samozaprzeczenia i paradoksy.
To psychiczna choroba: popadanie w urojenia, a wi�c alefia
- zmora nauk.
Dobrze kombinujesz. Ale z tego co wiem takich pomiarow nie za bardzo da sie
wykonac. Najmniejszy, nazwany kieszonkowym, zegar atomowy ma jak dotychczas
wymiar sredniej wiekosci walizki. Mysle, ze jego przeciazenia, sila
odsrodokowa skutecznie zaklocilyby jego prace w stopniu uniemozliwiajacym tego
typu pomiary.
Ale mozna taki obrotowy zegar wykonac w wiekszej skali. Oto krotki opis.
Potrzeba czterech satelitow umieszczonych na orbicie stacjonarnej nad
rownikiem ziemskim w mniej wiecej jednakowych od siebie odleglosciach. Jeden z
nich bedzie zaopatrzony w laser emitujacy impulsy swietlne w przeciwnych
kierunkach tak aby one trafialy do sasiednich satelitow. Te zas nusza miec
tylko lusterka ustawione rownolegle do powierzchni oceanu tak, ze te impulsy
beda sie od nich odbijac do kolejnego satelity az wroca do tego, z ktorego
zostaly wyemitowane. Gdyby sie nie krecily wtedy wroca do zrodla po tych
samych czasach. Poniewaz caly system bedzie sie krecil wraz z Ziemia, to te
dwa impulsy wroca po roznych czasch; ten lecacy na wschod i powracajacy z
zachodu wroci pozniej od tego wyemitowanego na zachod i dolatujacego ze
wschodu.
Nie liczylem ile sekund roznicy bedzie ale na pewno ta roznica bedzie i to
dosc duza. W wolnej chwili mozesz to rozrysowac i policzyc.
To zreszta nie jest nic nowego, ja tylko zaadaptowalem w ten sposob efekt
Sagnaca wynaleziony przez tego francuskiego fizyka jeszcze w latach 20-tych
ub. wieku. Na jego zasadzie w samolotach czy czolgach, dzialaja
najprecyzyjniejsze zyroskopy laserowe, dlatego jestem pewien ze takie
doswiadczenie by sie udalo.
Ale jak znam zycie jeszcze musimy na to poczekac gdyz indoktrynacja jedynie
sluszna Teoria jest na tyle powszechna, ze zaden osrodek naukowy nie dostalby
na to pieniedzy. Na Probe B wydali okolo miliarda dolarow i niczego nie
udowodnili, to byloby im glupio gdyby za powiedzmy 1/10 tej kwoty okazalo sie
ze cala Teoria jest OKDR.
Przy okazji chce dodac, ze te pulsary raczej stoja i za bardzo po tym kosmosie
nie wedruja. Czytalem na wikipedii ze ich dokladnosc, czyli stabilnosc tych
cyklicznie wysylanych impulsow swietlnych jest zadziwiajaco wysoka,
porownywalna do najlepszych zegarow atomowych.
Ponadto do okreslania predkosci wlasnej rakiety wzgledem eteru nie potrzba
zadnych obcych zrodel swiatla o czym pisze Robak.
Jesli na chwile chociaz ktos zapomni o Teorii, scislej jej bzdurnych
zalozeniach, to taki predkosciomierz kazda rakieta moze miec wbudowany.
Wystarczy na zewnatrz jej ogona umiescic malenki laserowy pulsator a przy
dziobie odbiornik tych impulsow tak aby to swiatlo w tej kosmicznej prozni,
lecialo obok rakiety. Czetotliwosc tych odebranych bedzie prosta funkcja
predkosci rakiety. Gdy predkosc rakiety bedzie sie powiekszac, beda sie
zwiekszac interwaly czasowe odebrane przez detektor dziobowy. W granicznym
przypadku, gdy rakieta osiagnie predkosc bliska predkosci swiatla w prozni, na
ten wyslany z ogona impuls, odbiornik na dziobie bedzie musial dluuugo, bardzo
dlugo czekac. Tak dziala zegar swietlny, zwalnia gdy predkosc rakiety sie
zwieksza i odwrotnie.
No i widzisz nastepny blad w teorii; Pan Eistein gydby zyl, dalby sobie
zapewne glowe uciac, ze to czas zawalnia, ze to jest ta "dylatacja" czasu. Tak
samo powiedza wszyscy Wierni teorii. A ja twierdze, ze to raczej ich
dyletancja czyli glupota i to w krystalicznie czystej postaci nie pozwala im
tego prostego zjawiska zrozumiec...
A jak si� do tego ustosunkujesz i wyt�umaczysz r�nic� v w poprzednim
przypadku? (ja wiem) :-)
Zaďż˝.bez grawitacji.
Teoretyczna rakieta leci po prostej jak w poprzednim przypadku z v wyliczonďż˝
z w�asnego modu�u impulsowego em,
wyskalowanym w MCJM mi�dzygalaktycznym centrum jednostek miar(na Ziemi,w
Polsce,w Nowej Hucie :-),
gdzie nadano mu startowe wsp�rz�dne przestrzeni(0,0,0,tS)-(3 prostopad�e
oscylatory xyz+1t)
gdzie tS jest czasem 24h zsynchronizowanym z wzorcem -g��wnym oscylatorem
podstawowym wyskalowanym wzgl�dem pulsara Re1.
W strefie planet obowi�zuje doba s�oneczna ze strefami
czasowymi,synchronizowana jednostkowo z jednostkami doby MCJM.
Modu� impulsowy potrafi poda� po�o�enie wzgl�dem MCJM(x,y,z),
a z jego zmiany w jednostkach czasu tS,wyliczy� pr�dko�� w�asn� rakiety.
Pulsar A
---------
L - odleg�o�� mi�dzy impulsami pulsara wyznaczona w spoczynku z dodatkowego
modu�u czujnik�w impulsowych. :-)
T - czas mi�dzy impulsami pulsara wyznaczony w spoczynku z dodatkowego
modu�u czujnik�w impulsowych.
c - pr�dko�� �wiat�a w pr�ni dla obserwatora w spoczynku
Simp(*cracked*)
T1=L/c
DTV=T*(v/c) - wsp�czynnik dylatacji czasu
T=1
T2=(L+vT)/c=T1+DTV
Pulsar B
---------
T1=L/c
DTV=T*(v/c)
T=1
T2=(L-vT)/c=T1-DTV
T1-DTV=0.5[s]
----------
L/c-Tv/c=(L-Tv)/c=0.5
L-Tv=0.5*c
v=(L-0.5*c)/T=(3*10^8[m]-1.5*10^8[m])/1[s]=1.5*10^8[m/s]
dla pulsara A
--------------
T2=3*10^8[m]/3*10^8[m/s]+1.5*10^8[m]/3*10^8[m/s]=1[s]+0.5[s]=1.5[s]
> . . .
> Jak my�lisz spit: kto w tej walce "dobra ze z�em", kultury z cywilizacj�,
> demokracji z totalitaryzmem, empatii z egoizmem, intelektu z inteligencjďż˝,
> konkretyzmu z postmodernizmem, fakt�w z urojeniami - wi�c kto w tej
> nier�wnej walce wygra i dlaczego pr�nia - obiekt energetyczny? :-)
> Czy dlatego, �e �wiadomo�� jest stanem pr�ni? :)
Strasznie mieszasz. ;-)
Musisz jeszcze wybrać odpowiedni wzór
do przeliczania zmian częst. na prędkość.
Ziemia teraz zmienia prędkość +/-30km/s,
więc pewnie można sprawdzić, który pasuje.
Gdzie tam, na pewno mierzono coś takiego, ale nie chce mi się szukać.
> Ale mozna taki obrotowy zegar wykonac w wiekszej skali. Oto krotki opis.
> Potrzeba czterech satelitow umieszczonych na orbicie stacjonarnej nad
> rownikiem ziemskim w mniej wiecej jednakowych od siebie odleglosciach. Jeden z
> nich bedzie zaopatrzony w laser emitujacy impulsy swietlne w przeciwnych
> kierunkach tak aby one trafialy do sasiednich satelitow. Te zas nusza miec
> tylko lusterka ustawione rownolegle do powierzchni oceanu tak, ze te impulsy
> beda sie od nich odbijac do kolejnego satelity az wroca do tego, z ktorego
> zostaly wyemitowane. Gdyby sie nie krecily wtedy wroca do zrodla po tych
> samych czasach. Poniewaz caly system bedzie sie krecil wraz z Ziemia, to te
> dwa impulsy wroca po roznych czasch; ten lecacy na wschod i powracajacy z
> zachodu wroci pozniej od tego wyemitowanego na zachod i dolatujacego ze
> wschodu.
Na orbicie mamy spadek swobodny
i w ogóle inne warunki fizyczne, więc tam inaczej wychodzi.
Zresztą to ma być prosty pomiar zwalniania wirowanego zegara,
a nie efektów optycznych podczas przerzucania światła na tysiące km
w atmosferze, jonosferze, plazmie... w zmiennym polu elektrycznym i
grawitacyjnym.
Gdzie tam - światło z ogona poleci normalnie do odbiornika na dziobie:
t = L/c, prędkość tu rakiety tu nie występuje.
Tak samo poleci dźwięk po strunie: gitara leci z prędkością c,
szarpiesz strunę przy końcu i ona momentalnie cała drga, nie ma
opóźnienia,
bo z punktu widzenia wibracji biegnący po tej strunie, ta struna
zawsze stoi.
Prąd w przewodniku tak samo płynie i gdy przewodnik
jedzie w samochodzie to prędkość impulsów prądu
wyjdzie normalnie: c + v względem jezdni...
c = const jest pomiędzy odbiornikiem a źródłem
(tj. odbiornik mierzy: t = L/c, a źródło tylko nadaje)
a reszta wychodzi z normalnej geometrii.
>> Bli�niacy nie licz� d�wi�k�w, lecz okre�laj� w�asn� pr�dko��
>> wzgl�dem pr�ni (eteru), wi�c moja znajomo�� pr�dko�ci
>> �r�de� - pulsar�w wzgl�dem kosmosu jest bez znaczenia.
>> Mog� zna� i mog� nie zna�, a nie b�dzie to mia�o wp�ywu
>> na dane zapisane w tabelkach. Co ciekawsze:
>> pulsary mog� aktualnie nie istnie� i mo�e ich nie by�:
>> wystarczy, �e do bli�niak�w dociera tu i teraz �wiat�o, kt�re
>> kiedy� pulsary wyemitowa�y.
>> Przyrz�dy nie mierz� odleg�o�ci od domniemanych �r�de�
>> a mierz� czas pomi�dzy kolejnymi porcjami (b�yskami)
>> i por�wnuj� z czasem docieraj�cym z innych kierunk�w. :)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
> Musisz jeszcze wybra� odpowiedni wz�r
> do przeliczania zmian cz�st. na pr�dko��.
>
> Ziemia teraz zmienia pr�dko�� +/-30km/s,
> wi�c pewnie mo�na sprawdzi�, kt�ry pasuje.
Przeoczy�e� Szanowny Rozm�wco pewien szczeg� kt�ry jest
tak samo istotny jak liczba Pi, wyra�aj�ca proporcj� obwodu
do �rednicy wyidealizowanego okr�gu na p�askiej p�aszczy�nie
i nie zale�y od rozmiar�w tego okr�gu.
Szczeg�em, kt�ry przeoczy�e� jest w�a�nie proporcja czas�w
odczytywanych od poszczeg�lnych pulsar�w. Oboj�tnie jak b�dzie
tyka� zegar, wolniej czy szybciej - to proporcja o kt�rej pisz�
b�dzie STA�A i jednoznacznie bezwzgl�dnie b�dzie wyra�a�
pr�dko�� obiektu w stosunku do pr�ni w chwili pomiaru.
Oczywi�cie gdy pr�dko�� obserwatora b�dzie si� zmienia�
to zmienia� si� b�d� r�wnie� proporcje.
Na tej podstawie mo�ne sobie zsynchronizowa� zegar
na up�yw czasu absolutnego i bezwzgl�dnego. :-)
Edward Robak* z Nowej Huty
> U�ytkownik "Robakks" <Rob...@gazeta.pl> napisa� w wiadomo�ci
> news:gttrqe$i8h$1...@inews.gazeta.pl...
> A jak si� do tego ustosunkujesz i wyt�umaczysz r�nic� v w poprzednim
> przypadku? (ja wiem) :-)
hehe
Jak wiesz to powiedz ;D
> Zaďż˝.bez grawitacji.
> Teoretyczna rakieta leci po prostej jak w poprzednim przypadku z v
> wyliczon� z w�asnego modu�u impulsowego em,
> wyskalowanym w MCJM mi�dzygalaktycznym centrum jednostek miar(na Ziemi,w
> Polsce,w Nowej Hucie :-),
Nowa Huta robi si� s�ynna jak jaki� Oxford albo Cambridge. :)
Kurde zn�w to 0,5 [s] i 1,5 [s]
Gdzie� ju� to widzia�em...
>> . . .
>> Jak my�lisz spit: kto w tej walce "dobra ze z�em", kultury z cywilizacj�,
>> demokracji z totalitaryzmem, empatii z egoizmem, intelektu z
>> inteligencjďż˝,
>> konkretyzmu z postmodernizmem, fakt�w z urojeniami - wi�c kto w tej
>> nier�wnej walce wygra i dlaczego pr�nia - obiekt energetyczny? :-)
>> Czy dlatego, �e �wiadomo�� jest stanem pr�ni? :)
> Strasznie mieszasz. ;-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
>> ~>ďż˝<~
>> mi�o�nik m�dro�ci
W�a�nie wr�ci�em z dzia�eczki. Powi�kszam sobie altank�.
Mo�e i przegra�em "dzi�" ale "jutro" jest moje. :-)
Robakks
*�"�'���`�.^:;~>�<��-.,��
> > �Nie liczylem ile sekund roznicy bedzie ale na pewno ta roznica bedzie i to
> Gdzie tam - �wiat�o z ogona poleci normalnie do odbiornika na dziobie:
> t = L/c, pr�dko�� tu rakiety tu nie wyst�puje.
>
> Tak samo poleci d�wi�k po strunie: gitara leci z pr�dko�ci� c,
> szarpiesz strun� przy ko�cu i ona momentalnie ca�a drga, nie ma
> op�nienia,
> bo z punktu widzenia wibracji biegn�cy po tej strunie, ta struna
> zawsze stoi.
>
> Pr�d w przewodniku tak samo p�ynie i gdy przewodnik
> jedzie w samochodzie to pr�dko�� impuls�w pr�du
> wyjdzie normalnie: c + v wzgl�dem jezdni...
>
> c = const jest pomi�dzy odbiornikiem a �r�d�em
> (tj. odbiornik mierzy: t = L/c, a �r�d�o tylko nadaje)
> a reszta wychodzi z normalnej geometrii.
Gdzie tam. Zapomnij na chwile o Teorii. Przecie wyraznie napisalem, ze to
swiatlo ma leciec obok rakiety a nie w srodku gdzie zapewne jest powietrze.
Gdybys ten "licznik" umiescil we wnetrzu rakiety dostalbys efekt zerowy taki
jak w tym doswiadczeniu MM, ktore bylo w powietrzu. Prad w przewodniku
poplynie rowniez ze swo stala predkoscia ale w stosunku do tego przewodnika.
Dzwiek w strunie tez poplynie z predkoscia te kilka km na sekunde w stosunku
do niej a nie do powietrza czy prozni. Ale jesli juz te gitare masz przed
oczami to zastanow sie nad mozliwosci wykonania predkosciomierza dzwiekowego,
np. do samochodu. Jasli wystawisz ja poza obrys samochodu na na jego tyle i
szarpniesz jej strune to ten dzwiek z niej bedzie lecial wowczas przez
powietrze. Jesli samochod bedzie stal do do jego przodu gdzie umiescisz
mikrofon, dzwiek ten dotrze po czasie T= L/vd gdzie vd jest predkoscia tego
dzwieku w nieuchomym powietrzu. Ale gdy zaczniesz nim jechac to te czasy,
identycznie jak w przypadku rakiety, beda sie wydluzac. I gdy tym samochodem
osiagniesz predkosc dzwieku rowna te 340 m/sec co technicznie od bidy jest
nozliwe, to ten dzwiek nigdy do mikrofonu nie dotrze, a po przekroczeniu tej
predkosci on zostanie w tyle za samochodem. Pan Mach doslonale o tym wiedzial
i on jako jeden z nielicznych wspolczesnych Einsteinowi nigdy jego Teorii nie
zaakceptowal.
Tak, ze ja to mam "obcykane" i nie bedzie tu zadnych paradoksow czyli
absurdow, w ktore obfituje Teoria. Dokladne wyliczenia, (jak juz pisalem)
przedlozylem w swoim artykule na stronie tornadosolution.com , ktory Wierni
Teorii wyraznie ignoruja gdzyz nie potrafili jak dotad znalesc w nim zadnego
bledu a wnioski z niego plynace sa dla nich wrecz porazajace.
Pzdr.
Nie wiem co to za improwizacje - prędkość ma jeszcze kierunek.
Lecisz na pulsara 30km/s, a za pół roku oddalasz się 30km/s.
Różnica 60km/s != 0.
>> > Ziemia teraz zmienia pr�dko�� +/-30km/s,
>> > wi�c pewnie mo�na sprawdzi�, kt�ry pasuje.
>> Przeoczy�e� Szanowny Rozm�wco pewien szczeg� kt�ry jest
>> tak samo istotny jak liczba Pi, wyra�aj�ca proporcj� obwodu
>> do �rednicy wyidealizowanego okr�gu na p�askiej p�aszczy�nie
>> i nie zale�y od rozmiar�w tego okr�gu.
>> Szczeg�em, kt�ry przeoczy�e� jest w�a�nie proporcja czas�w
>> odczytywanych od poszczeg�lnych pulsar�w. Oboj�tnie jak b�dzie
>> tyka� zegar, wolniej czy szybciej - to proporcja o kt�rej pisz�
>> b�dzie STA�A i jednoznacznie bezwzgl�dnie b�dzie wyra�a�
>> pr�dko�� obiektu w stosunku do pr�ni w chwili pomiaru.
>> Oczywi�cie gdy pr�dko�� obserwatora b�dzie si� zmienia�
>> to zmienia� si� b�d� r�wnie� proporcje.
>> Na tej podstawie mo�ne sobie zsynchronizowa� zegar
>> na up�yw czasu absolutnego i bezwzgl�dnego. :-)
>> Edward Robak* z Nowej Huty
> Nie wiem co to za improwizacje - pr�dko�� ma jeszcze kierunek.
> Lecisz na pulsara 30km/s, a za pďż˝ roku oddalasz siďż˝ 30km/s.
> R�nica 60km/s != 0.
Pr�bowa�em wyja�ni� Ci, �e poruszaj�c si� wzgl�dem �wiat�a
pulsar�w, kt�re znajduje si� "tu i teraz" jeste� w stanie na podstawie
proporcji zmian okre�li� jednoznacznie swoj� bezwzgl�dn� pr�dko��.
Pr�bowa�em Ci to wyja�ni�, ale mi si� nie uda�o.
C�, "m�wi si� - trudno", a �ycie toczy si� dalej. :)
Ludzie już na milion siedem sposobów obalili te gówna
relatywistyczne z tw, więc nie ma się co wysilać...
> > c = const jest pomiędzy odbiornikiem a źródłem
> > (tj. odbiornik mierzy: t = L/c, a źródło tylko nadaje)
Obok rakiety jest kupa materii - cały kosmos to same atomy... na styk.
Gdyby światło nie mogło 'dogonić' tej rakiety, to ona zdechłaby
kompletnie -
dokładnie tak jak w stw: 100% dylatacji czasu, bo materia musi stale
żreć,
aby funkcjonować.
Co do tego ostatniego to chyba jakas nowa teoria. Wg klasycznej fizyki w
kosmosie panuje kosmiczna proznia, zero cisnienia. Gdyby tam byly jakies
znaczace ilosci atomow to one dawalyby jakies cisnienie a tak przecie nie
jest; wszystkie atomy znalazly kolegow i powedrowaly w kierunku wiekszych
skupisk materii. Tak ze proznia jest pusta i ta pustka tylko troche swieci,
takim bialawym, zimnym szumem. Ale to juz inna historia.
Natomiast przestan mi piep..c o tej dylatacji bo sie przestane z Toba bawic.
Nie masz już czego mierzyć, bo właśnie Doppler wyparował.
Nie zależy od prędkości 60km/s to i przy milionie km/s będzie zero.
Jaka tam próżnia... w kosmosie nie ma pustych miejsc.
Pomiędzy gwiazdami oszacowano około: 1 atom/cm3 = 1mln/m3,
a pomiędzy galaktykami kilka atomów / m3,
i jest tam oczywiście temperatura 2.7K - właśnie stąd idzie to
promieniowanie tła.
Super próżnia w laboratoriach to grube miliardy atomów w cm3.
Nie potrzeba tu specjalnego medium - zapierdziela wszystko
prosto po tych atomach, i dlatego nic się nie gubi.
>>> Nie wiem co to za improwizacje - pr�dko�� ma jeszcze kierunek.
>>> Lecisz na pulsara 30km/s, a za pďż˝ roku oddalasz siďż˝ 30km/s.
>>> R�nica 60km/s != 0.
>> Pr�bowa�em wyja�ni� Ci, �e poruszaj�c si� wzgl�dem �wiat�a
>> pulsar�w, kt�re znajduje si� "tu i teraz" jeste� w stanie na podstawie
>> proporcji zmian okre�li� jednoznacznie swoj� bezwzgl�dn� pr�dko��.
>> Pr�bowa�em Ci to wyja�ni�, ale mi si� nie uda�o.
>> C�, "m�wi si� - trudno", a �ycie toczy si� dalej. :)
>> Robakks
> Nie masz ju� czego mierzy�, bo w�a�nie Doppler wyparowa�.
> Nie zale�y od pr�dko�ci 60km/s to i przy milionie km/s b�dzie zero.
No w�a�nie - o to mi chodzi.
Zepsuty licznik poka�e zero zar�wno przy 60km/s jak i przy milionie km/h.
Gorzej, gdy licznik nie jest zepsuty i pokazuje rzeczywist� pr�dko��
rakiety wzgl�dem pr�ni. Zasada dzia�ania licznika jest prosta:
dokonuje si� pomiaru okresu pulsar�w i por�wnuje z danymi w tabeli.
Program maj�c te dane z wielu pulsar�w wylicza pr�dko�� i kierunek.
Ide� �adnie wida� na dw�ch pulsarach A i B.
Rakieta przy�piesza od A do B wi�c okres TB si� skraca, a TA wyd�u�a.
Dane docieraj� do komputera gdzie dokonuje si� por�wnania TA/TB.
Im wi�ksza pr�dko�� rakiety - tym ta proporcja ma wi�ksz� warto��.
Oczywi�cie dla pulsar�w roz�o�onych przestrzennie te proporcje
b�d� wypadkow� k�ta skierowanego - jak to w geometrii:
Sinusa siďż˝ nie oszuka i nie da siďż˝ go zepsuďż˝. :-)
Edward Robak* z Nowej Huty
~>ďż˝<~
mi�o�nik m�dro�ci
PS. Ciekawe �e Doppler, Newton, Maxwell umarli, a liczniki dzia�aj�.
To dziwne...
Ciekawe powiazanie faktow. O ile te "szacunki" mozna uznac za prawdziwe.
Odnosnie tego medium to fali EM zadne medium materialne do zycia nie jest
potrzebne. Fotony interesuja tylko stale przenikalnosci magbetycznej i
elektrycznej materialu w ktorym sie one jakos przetwarzaja z petli
elektrycznej w magnetyczna i leca w jednym kierunku z zadziwiajaco stala
predkoscia.
Natomiast te fotony potracajac te Twoje kilka atomow na kilku kilometrach
(zapewne roznych pierwiastkow) moga tracic nieco swojej energii. A poniewaz
foton ot tak zniknac sobie nie moze zatem jedyna mozliwoscia zapewniajaca mu
zycie jest powolna czy minimalna zmiana jego czastotliwosci, w tym przypadku
jej zmniejszanie. Jest taka teoria zmeczonych fotonow tlumaczaca te redshifty,
bez koniecznosci nadymania wszechswiata, ucieczki galaktyk czy zawijania go w
rozne torusy czy obwarzanki.
Pzdr.
Tornad
I tym zh
>> Co do tego ostatniego to chyba jakas nowa teoria. Wg klasycznej
>> fizyki w kosmosie panuje kosmiczna proznia, zero cisnienia.
>> Gdyby tam byly jakies znaczace ilosci atomow to one dawalyby
>> jakies cisnienie a tak przecie nie jest; wszystkie atomy znalazly
>> kolegow i powedrowaly w kierunku wiekszych skupisk materii.
>> Tak ze proznia jest pusta i ta pustka tylko troche swieci,
>> takim bialawym, zimnym szumem. Ale to juz inna historia.
> Jaka tam pr�nia... w kosmosie nie ma pustych miejsc.
> Pomi�dzy gwiazdami oszacowano oko�o: 1 atom/cm3 = 1mln/m3,
> a pomi�dzy galaktykami kilka atom�w / m3,
Powy�sze to oczywi�cie skr�t my�lowy. Pomi�dzy gwiazdami nie ma
atom�w bo sk�d by si� mia�y bra�? Tam wyst�puj� cz�steczki, w tym
tak�e protony i elektrony tworz�ce plazm� kosmiczn�:
"proton�w (90% cz�stek), cz�stek alfa (9%), elektron�w (ok 1%)
i nielicznych ci�szych j�der."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Promieniowanie_kosmiczne
Oczywi�cie gdy lokalna g�sto�� tej plazmy jest wystarczaj�ca, to
protony z elektronami mog� si� ��czy� tworz�c zal��ki materii.
> i jest tam oczywi�cie temperatura 2.7K - w�a�nie st�d idzie to
> promieniowanie t�a.
Zjawiska i zdarzenia w heliosferze skutkuj�ce promieniowaniem wt�rnym
i powstawaniem kr�tko�yj�cych mion�w, mezon�w pi i hiperon�w
mog� by� tak�e przyczyn� powstawania szerokopasmowego
elektromagnetycznego szumu termicznego w tym gazie - na pa�mie
decymetrowym, a wi�c fakt, �e "promieniowanie reliktowe" 2,7K
mo�e powstawa� tu i teraz bowiem protony i elektrony - to pr�d,
a gdzie pr�d, tam i fale e-m - wi�c ten fakt mo�na podeprze�
stosownymi rachunkami: jaka musia�aby by� g�sto�� plazmy by
szczyt tego promieniowania wypada� oko�o 2,7K ?
Oczywi�cie wiarygodno�� takich oblicze� jest wi�ksza od za�o�enia,
�e Dobry Pan B�g stworzy� Big Bang a "fale stygn�c" wyd�u�a�y si�
przez miliardy lat b��kaj�c si� po Wszech�wiecie
i traci�y energi� w NIGDZIE.
> Super pr�nia w laboratoriach to grube miliardy atom�w w cm3.
>
> Nie potrzeba tu specjalnego medium - zapierdziela wszystko
> prosto po tych atomach, i dlatego nic siďż˝ nie gubi.
Fale e-m nie potrzebuj� atom�w aby si� rozprzestrzenia� bowiem
medium w kt�rym fale si� rozchodz�, a wi�c pr�nia jest skupiskiem
skompensowanych par wirtualnych cz�stka-antycz�stka.
To w�a�nie potencjalne pola elektryczne i magnetyczne tych par
wype�niaj� pr�ni� i s� eterem - "stoj�cym �wiat�em" i z nich bezpo�rednio
wynikaj� wsp�czynniki przenikalno�ci elektrycznej i magnetycznej pr�ni.
>> Natomiast przestan mi piep..c o tej dylatacji bo sie przestane
>> z Toba bawic.
Miony w laboratorium �yj� kr�tko. Nawet gdyby porusza�y si�
z pr�dko�ci� �wiat�a, to rozpad�yby si� po pokonaniu drogi kilku
centymetr�w - tymczasem rejestruje si� te cz�stki na poziomie morza
a wi�c pokonuj� odcinek drogi r�wny grubo�ci atmosfery.
Dobrym wyja�nieniem jest "czas w�asny", ale s� tacy, kt�rzy uwa�aj�,
�e to pr�dko�� mion�w jest nad�wietlna.
"Czas w�asny", a wi�c dylatacja mo�e tak�e t�umaczy� przesuni�cia
pr��k�w widmowych obiekt�w astronomicznych o wi�kszej ni�
Droga Mleczna g�sto�ci - wcale wi�c wszech�wiat nie musi
"si� rozszerza�", by obserwowa� redshift pochodz�cy od struktur
wi�kszych i ci�szych od naszej galaktyki. :-)
Hm, to ilosciowo czy masowo ?
Czy mi sie wydaje czy elektronow powinno byc tyle samo co protonow ..
bo inaczej co z ladunkiem ?
>Oczywi�cie gdy lokalna g�sto�� tej plazmy jest wystarczaj�ca, to
>protony z elektronami mog� si� ��czy� tworz�c zal��ki materii.
A czemu nie wczesniej ? Przeciez przyciagaja sie ..
J.
Nie potrzeba pośredników do potrącania - fale oscylacji
zasuwają bezpośrednio po atomach.
Foton to tylko takie zjawisko rejestrowane na detektorze:
wzbudzenie/zmiana oscylacji atomów tego detektora.
Elektrony zawsze są za dramo.
Ładunek to pojęcie matematyczne, a nie jakaś realna substancja.
Prawo zachowania ładunku:
e + p = - + + = +, hehe!
>> Powy�sze to oczywi�cie skr�t my�lowy. Pomi�dzy gwiazdami nie ma
>> atom�w bo sk�d by si� mia�y bra�? Tam wyst�puj� cz�steczki, w tym
>> tak�e protony i elektrony tworz�ce plazm� kosmiczn�:
>> "proton�w (90% cz�stek), cz�stek alfa (9%), elektron�w (ok 1%)
>> i nielicznych ci�szych j�der."
>> http://pl.wikipedia.org/wiki/Promieniowanie_kosmiczne
> Hm, to ilosciowo czy masowo ?
> Czy mi sie wydaje czy elektronow powinno byc tyle samo co protonow ..
> bo inaczej co z ladunkiem ?
Uwa�am tak samo: "elektronow powinno byc tyle samo co protonow"
dlatego szacunki ilo�ciowe przyjmuj� z przymr�eniem oka.
Po pierwsze nie wiadomo co z neutronami, po drugie proton ma
mas� ok 1836 razy wi�ksz� od masy elektronu, a po trzecie
cz�stka alfa zawiera dwa protony, wi�c elektron�w powinno by�
na oko pďż˝ promila i gdy napisano "ok 1%" to po prostu, ktoďż˝
sobie zaokr�gli�, by� mo�e inspirowany mas� relatywistyczn�. ;-)
>> Oczywi�cie gdy lokalna g�sto�� tej plazmy jest wystarczaj�ca, to
>> protony z elektronami mog� si� ��czy� tworz�c zal��ki materii.
> A czemu nie wczesniej ? Przeciez przyciagaja sie ..
>
> J.
Przy tej pr�dko�ci jak� posiadaj� protony i j�dra helu (promieniowanie
alfa) tworz�ce promieniowanie kosmiczne - si�y utrzymuj�ce elektron
na orbicie s� zbyt s�abe. Takie pr�dko�ci odpowiadaj� temperaturze
wielu tysi�cy stopni Celsjusza przesuni�tych o 273,15 kresek w d�.
"Pierwotne promieniowanie kosmiczne padaj�c na zewn�trzne
warstwy atmosfery Ziemi z pr�dko�ci� blisk� pr�dko�ci �wiat�a"
>
> Uważam tak samo: "elektronow powinno byc tyle samo co protonow"
> dlatego szacunki ilościowe przyjmuję z przymróżeniem oka.
> Po pierwsze nie wiadomo co z neutronami, po drugie proton ma
> masę ok 1836 razy większą od masy elektronu, a po trzecie
> cząstka alfa zawiera dwa protony, więc elektronów powinno być
> na oko pół promila i gdy napisano "ok 1%" to po prostu, ktoś
> sobie zaokrąglił, być może inspirowany masą relatywistyczną. ;-)
A ja nie uważam - tam są sztuki, ilości rejestrowanych zderzeń,
czyli cząstek, a nie masa.
90*1 proton + 9 * 2*protony = 108 protonów na 1 elektron,
który się tam przypadkiem pojawił w strumieniu.
>
> Przy tej prędkości jaką posiadają protony i jądra helu (promieniowanie
> alfa) tworzące promieniowanie kosmiczne - siły utrzymujące elektron
> na orbicie są zbyt słabe. Takie prędkości odpowiadają temperaturze
> wielu tysięcy stopni Celsjusza przesuniętych o 273,15 kresek w dół.
> "Pierwotne promieniowanie kosmiczne padając na zewnętrzne
> warstwy atmosfery Ziemi z prędkością bliską prędkości światła"
>
> Edward Robak* z Nowej Huty
Protony są przyspieszane i wyrzucane z gwiazd.
Neutralnych atomów nie przyspieszysz tak ostro.