Równoległy wątek jest na temat słów Einsteina 'Bóg nie gra w kości'.
Einstein tak powiedział, bo nie aprobował interpretacji mechaniki kwantowej
Nielsa Bhora.
Natomiast każdy z dyskutantów interpretuje te słowa dla poparcia
własnych poglądów, zwykle niezgodnie z intencjami autora.
Może to takie skrzywienie człowieka, że jest zapatrzony w znane osoby?
Rynek sztuki jest, tak naprawdę, rynkiem pamiątek po uznanym artyście.
Ze sztuką ma niewiele wspólnego bo liczy się bardziej podpis
pod obrazem, niż siła wyrazu dzieła.
Pozdrawiam WM
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
A mnie zastanawia dlaczego artysta ma wiekszy wpływ na światopogląd
przeciętnego człowieka niż wzmiankowany Albert E. Zawsze mnie to dziwilo, ze
artystka Doda zarabia wiecej niz Hawking. Rozumiem, ze rozrywka jest ważna,
ale bez jaj...;)
Jako, ze o Dodzie, to sie wlacze :) Dziekuje, ze okreslasz ja jako
"artystka".
Tak, Doda powinna u szczytu swej slawy zarabiac wiecej niz Sir Stephen
- a dlaczego? Nizej dowod :)
Winne sa temu srodki masowego przekazu, ktore zyja z prowizji zyskow
wykreowanego artysty lub w ogolnosci - z "postaci medialnej".
Taka postac charakteryzuje sie tym, ze wielu "szarych" ludzi moze sie z nia
utozsamiac, nasladowac, moze ja nawet adorowac, czyli staje sie elementem
zycia codziennego zwyklych ludzi.
W czasach gdy massmedia to byly jedynie ksiazki, aktorzy i inni tego pokroju
artysci mieli sie cienko, gdyz tylko opera i operetka gwarantowaly dostep do
szerszej (acz bogatej!) publiki. Wiek XX wszystko zmienil poprzez kino,
radio, telewizje, Internet i wspolczesnie aktor popularnego swiatowego filmu
czy piosenkarz/piosenkarka jest kura znoszaca zlote jaja producentom
filmowym i calemu show-biznesowi, a wiec buduje sie wokol takiej postaci
ogromny "przemysl" wytworczy.
Ludzi na swiecie sa miliardy i do sukcesu nie trzeba wyprowadzenia rownania
E=mc^2, a wystarczy zgrabne zdanie i refren oraz to "COS" w charakterze
postaci, co porwie miliony ludzi.
A Sir Stephen? No coz ... niewielu go czyta (aczkolwiek i tak znacznie
wiecej niz np. Einsteina :), jeszcze mniej go rozumie, wiec na tej postaci
zarobic sie ekstremalnie duzo nie da - podobnie z dowolnym innym frontalnym
naukowcem, ktory czegos dokonal i nie ma zamiaru wystepowac
w kuglarskich przedstawieniach, bo dalej chce ze wszystkich sil uprawiac
nauke, jako, ze czasu za zycia ciegle malo.
Gdyby jednak wynagradzac Sir Stephena na takiej zasadziejak Dode, to trzeba
by zmajstrowac liste przebojow naukowych i na niej umieszczac prace
naukowcow i podlug TopScience20 wynagradzac :)))
Jak wiesz, przez cale zycie na szczycie TopScience20 byc nie mozna, wiec
i zarobki bylyby rozne (nie ma to jak stala i wysoka profesorska pensja :)
Doda ... ladna jest, seksowna, wielu mezczyzn nie przynaje sie jawnie, ze im
sie ona podoba (a sie podoba), a dziewczyny, nastolatki zazdroszcza jej i
urody i sukcesu, wiec na takiej osobie zarobic mozna krocie jak na
"produkcie" - ale do czasu, czasem nawet krotkiego czasu.
A krotka historie czasu to juz Sir Stephen napisal byl a nie Doda :)
--
(STS)
Sola ratio perfecta beatum facit.
Tylko doskonały rozum czyni człowieka szczęśliwym. [Seneka]
Bo wiekszosc ludzi to naturalni sybaryci. Myslicieli jest mniejszosc.
Przypomnij sobie taki stary film 'Walka o ogien'. Ilu bylo chetnych
do brania wlochatych panienek od zadu, a ilu pilnowalo ognia.
Tylko jeden, skadinad lysys :)
> Zawsze mnie to dziwilo, ze
> artystka Doda zarabia wiecej niz Hawking. Rozumiem, ze rozrywka jest ważna,
> ale bez jaj...;)
Wez dowolna probke ludzi z ulicy. Ilu bedzie chetnych do kupienia
Penrosa, a ilu do zaplacenie za Dode. Zarobki sa proporcjonalne
do liczby chetnych do placenia. Nie ma to nic wspolnego z faktycznymi
korzysciami spolecznymi. Z jednego Hawkinga jest wiecej korzysci
niz ze stu Dod, ale kasa jest wydawana indywidualnie, a nie spolecznie.
Szczegolnie mozna to obserwowac w naszym kraju, ktory w stosunku
do dzialu nauka/szkolnictwo uprawia gospodarke rabunkowa.
--
Pozdrawiam,
Jacek
> Wez dowolna probke ludzi z ulicy. Ilu bedzie chetnych do kupienia
> Penrosa, a ilu do zaplacenie za Dode.
I jeszcze Rogera Penrose wmieszano do wątku :))))
> Z jednego Hawkinga jest wiecej korzysci
> niz ze stu Dod, [...]
Zdefiniuj "korzysc" i wykaz formalie poprawnosc swej tezy :)
Na snobiźmie do nauki można zarobić ;-)
Znam osoby, które kupują książki popularno-naukowe nie do czytania
a dlatego, że ładnie się prezentują w bibliotece.
Może trzeba pozwolić dziennikerzom rozdmuchiwać sensację,
nawet kosztem małego koloryzowania faktów, pod warunkiem,
że zostawią w publikacji ślady do źródeł.
Ci co będą chcieli, dotrą po nich do materiałów
naukowych i do prawdy.
Im więcej sensacji wokół nauki, tym więcej sponsorów ;-)
Nie wiem dlaczego pewni naukowcy chcą sprowadzić naukę
wyłącznie do nudnych formułek, tępiąc fantazję
i sensacyjne wizje? Trzeba przyciągać do nauki młodych.
Jak trzeba to wykładowca powinien nawet rapować ;-) .
Ludzie potrzebują legend i baśni, bo szarą rzeczywistość mają na codzień.
Robić cyrk z nauki? Tak, pod warunkiem, że nie będzie go na powaznych
sympozjach i w publikacjach typowo naukowych.
Zebrane dziela W.I.Lenina tez sie swietnie prezentuja (poczytac nawet mozna
ze zrozumieniem) a wydano ich sporo wiecej niz dziel S.Hawkinga ... o
wydaniach Biblii nie wspominajac :)
>
> Może trzeba pozwolić dziennikerzom rozdmuchiwać sensację,
> nawet kosztem małego koloryzowania faktów, pod warunkiem,
> że zostawią w publikacji ślady do źródeł.
> Ci co będą chcieli, dotrą po nich do materiałów
> naukowych i do prawdy.
> Im więcej sensacji wokół nauki, tym więcej sponsorów ;-)
I tym wiecej kalmstw, niedopowiedzen ... chyba nie o to chodzi?
Zreszta, w podobna nute uderzaja ostatnio odkrywcy planet pozaslonecznych,
ssajac z palca, co na nich moze byc, jak wyglada ich powierzchnia i co tam
zyje :)
Poczatkowo byli ochoczo zapraszanio do modnych talk-show, ale juz sie
opatrzyli widzom, ktorzy wola ogladac wywiad z transseksualista albo wojne
on-line.
> Nie wiem dlaczego pewni naukowcy chcą sprowadzić naukę
> wyłącznie do nudnych formułek, tępiąc fantazję
> i sensacyjne wizje? Trzeba przyciągać do nauki młodych.
> Jak trzeba to wykładowca powinien nawet rapować ;-) .
Trzeba tez umiejetnie klamac :)
>
> Ludzie potrzebują legend i baśni, bo szarą rzeczywistość mają na codzień.
> Robić cyrk z nauki? Tak, pod warunkiem, że nie będzie go na powaznych
> sympozjach i w publikacjach typowo naukowych.
Obawiam sie, ze jesli "cyrk z nauki" przynosic bedzie sporo wieksze dochody
niz "prawdziwa nauka", to "prawdziwa nauka" stanie sie cyrkiem, nawet gdy
nadal sponsorowac ja beda kasy panstwowe.
On już miał swoje 5 minut, sugerujesz, że jeszcze powrócą? ;-)
> > .. Trzeba przyciągać do nauki młodych.
>
> Trzeba tez umiejetnie klamac :)
Albo przynajmniej naukę przedstawiać jako działalność
misyjną i charytatywną i nie obiecywać kokosów ;-)
> Obawiam sie, ze jesli "cyrk z nauki" przynosic bedzie sporo wieksze dochody
> niz "prawdziwa nauka", to "prawdziwa nauka" stanie sie cyrkiem, nawet gdy
> nadal sponsorowac ja beda kasy panstwowe.
>
Ależ nauka już taka się stała i dostarcza zabawek dla gawiedzi
kupowanych na kredyt i nakręcających koniunkturę.
A 'prawdziwa nauka' brzmi równie podejrzanie jak 'prawdziwy Polak'.
> Tylko doskonały rozum czyni człowieka szczęśliwym. [Seneka]
Hmm ciekawy cytat w kontekscie Twojej wypowiedzi ;)
No to idzmy dalej. Na przyklad dobry nauczyciel powinien pozwolic sobie
założyć na głowe kosz na śmieci albo zrobić striptease. Dlaczego nie? Jesli
to przyciagnie paru łysogłowych młodzieniaszków do nauki?
> Ludzie potrzebują legend i baśni, bo szarą rzeczywistość mają na codzień.
> Robić cyrk z nauki? Tak, pod warunkiem, że nie będzie go na powaznych
> sympozjach i w publikacjach typowo naukowych.
Wcale nie trzeba robic cyrku. Ja nie nalezalem do "grzecznych chłopców" a
wrażenie na mnie wywarł nie udający młodzieniaszka, rapujący profesor tylko
nadzwyczaj zrównoważony wykładowca, który potrafił zatrzymać się na chwile w
ferworze wyprowadzeń zeby pokazać prawdziwe piękno swoich wzorków. Jest to
po prostu człowiek z pasją, który trafił na innego człowieka z pasją więc
szybko obaj sie dogadaliśmy. Jeśli ktoś nie ma pasji, to niech sie bierze za
coś innego, nie widzę w tym niczego złego.
Nikt Ci nie broni zapłacić mu więcej.
Jeśli chodzi o mnie, to już wolę Dodę.
> Może trzeba pozwolić dziennikerzom rozdmuchiwać sensację,
> nawet kosztem małego koloryzowania faktów, pod warunkiem,
> że zostawią w publikacji ślady do źródeł.
Jeez. Gdyby dziennikarze już tego nie robili,
nikt by Hawkinga nie traktował poważnie.
> Robić cyrk z nauki? Tak, pod warunkiem, że nie będzie go na powaznych
> sympozjach i w publikacjach typowo naukowych.
Za późno.
> Wcale nie trzeba robic cyrku. Ja nie nalezalem do "grzecznych chłopców" a
> wrażenie na mnie wywarł nie udający młodzieniaszka, rapujący profesor
> tylko nadzwyczaj zrównoważony wykładowca, który potrafił zatrzymać się na
> chwile w ferworze wyprowadzeń zeby pokazać prawdziwe piękno swoich
> wzorków.
I w ten sposób poznałeś Prawdziwe Piękno.
Szkoda, że nie nauczył Cię myśleć. Musiałby
najpierw sam umieć.
Posłuchaj, chłopczyku. Mam 37 lat. A Twoje
groźby mam w dupie. BTW. Sam wybrałeś
anonimowość? Teraz rozumiem, dlaczego.
Ok twój wybór.
> > Nie wiem dlaczego pewni naukowcy chcą sprowadzić naukę
> > wyłącznie do nudnych formułek, tępiąc fantazję
> > i sensacyjne wizje? Trzeba przyciągać do nauki młodych.
> > Jak trzeba to wykładowca powinien nawet rapować ;-) .
>
> No to idzmy dalej. Na przyklad dobry nauczyciel powinien pozwolic sobie
> założyć na głowe kosz na śmieci albo zrobić striptease. Dlaczego nie?
Jesli
> to przyciagnie paru łysogłowych młodzieniaszków do nauki?
>
To co robi wykładowca nie może być żałosne, to trzeba robić z klasą.
Poczytaj jak to robią najlepsi:
http://www.wprost.pl/ar/?O=76107
'' ..wykładowcy z USA, którzy mieli tu ponad 30 cykli wykładów.
To oni byli najlepiej oceniani przez studentów,
bo potrafili robić show i porywać studentów.
Przynosili na zajęcia rekwizyty, opowiadali anegdoty. ''
..
''Przypomina się fizyka Kipa Thorna, profesora California Institute of
Technology, który słynął z tego, że fizykę jądrową swoim studentom tłumaczył
- z pacyfą na T-shircie - na trawniku przed uniwersytetem,
a skomplikowane wzory zapisywał na serwetkach w knajpce.
Richard Feynman, genialny fizyk, laureat Nagrody Nobla,
chcąc wzbudzić zainteresowanie słuchaczy, grał na wykładach na bębnach.''
Natomiast takie występy są na granicy dobrego smaku:
http://pl.youtube.com/watch?v=JXQeQD0CJzY
> '' ..wykładowcy z USA, którzy mieli tu ponad 30 cykli wykładów.
> To oni byli najlepiej oceniani przez studentów,
> bo potrafili robić show i porywać studentów.
A co zaskakującego w fakcie, że ci, co potrafili
zrobić show i porywać studentów byli najlepiej
oceniani przez studentów?
I co ma wynikać z faktu, że Twoja ocena "są
najlepsi" pokrywa się z oceną studentów? Że
studenci się nie mylą, czy że Ty się nie mylisz?
>
> Użytkownik "WM " <ciekaw1...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
>
> > '' ..wykładowcy z USA, którzy mieli tu ponad 30 cykli wykładów.
> > To oni byli najlepiej oceniani przez studentów,
> > bo potrafili robić show i porywać studentów.
>
> A co zaskakującego w fakcie, że ci, co potrafili
> zrobić show i porywać studentów byli najlepiej
> oceniani przez studentów?
Wbrew pozorom studenci chcą się czegoś nauczyć,
a nie tylko zdobyć papierek ukończenia studiów.
Potrafią doceniać tych co ich uczą z pasją i skutecznie.
Ja do tej pory pamiętam wykładowczynię filozfii marksistowskiej,
panią Eulalię, która zajęcia i kolokwia prowadziła w parku.
Przedmiot nielubiany na Politechnice potrafiła ciekawie przedstawić,
pobudzając nas do burzliwych dyskusji ogólnofilozoficznych.
Nawet pamiętam, ze wygłaszałem referat na temat teorii organicznej Spencera.
Ogólne zasady tej teorii pamiętam do dzisiaj.
Z innego powszechnie nielubianego przedmiotu, ekonomii politycznej
socjalizmu nie pamiętam kompletnie nic.
Nie, to nie jest wbrew pozorom. Więc co zaskakującego
w fakcie, że ci, co potrafili zrobić show i porywać
studentów byli najlepiej oceniani przez studentów?
> Potrafią doceniać tych co ich uczą z pasją i skutecznie.
Pewnie, że potrafią.
> Ja do tej pory pamiętam wykładowczynię filozfii marksistowskiej,
> panią Eulalię, która zajęcia i kolokwia prowadziła w parku.
> Przedmiot nielubiany na Politechnice potrafiła ciekawie przedstawić,
> pobudzając nas do burzliwych dyskusji ogólnofilozoficznych.
> Nawet pamiętam, ze wygłaszałem referat na temat teorii organicznej
> Spencera.
> Ogólne zasady tej teorii pamiętam do dzisiaj.
Tak, owszem. Co jak co, ale filozofia
marksistowska z pewnością potrafi porwać, można
jej nauczyć z pasją i skutecznie. Od 1917r.
wszyscy o tym wiedzą.
Ciekawe, czy uczniowie Marksa (którzy zresztą
niekoniecznie za bardzo go rozumieli) oceniali
go wysoko? AFAIR bardzo wysoko. Wymienić Ci
paru innych bardzo skutecznych i bardzo cenionych
przez uczniów nauczycieli?
Moim zdaniem znacznie ważniejsze od tego, żeby
się czegoś nauczyć, jest to, czego konkretnie
mnie uczą.
> Ależ nauka już taka się stała i dostarcza zabawek dla gawiedzi
> kupowanych na kredyt i nakręcających koniunkturę.
Zabawki kupuje się w sklepie, a nie od nauki. Co więcej,
nauka nie powinna zajmowac sie produkowaniem zabawek,
bo to znacznie lepiej wychodzi specjalistom z przemysłowych
ośrodków badawczo-rozwojowych niż specjalistom z akademii.
Pozdrawiam
Piotr Wyderski
> Zawsze mnie to dziwilo, ze artystka Doda zarabia wiecej niz Hawking.
Artystka Doda i naukowiec Hawking zarabiają dokładnie tyle, ile
zarabiać powinni. To wolny rynek określa wysokośc ich wynagrodzeń.
A dlaczego tak jest? Cóż... wraz z rozwojem nauki dorobek Hawkinga
zostanie podważony i stopniowo zapomniany, tak jak w chwili obecnej
dzieje się z dorobkiem i postaciami fizyków siedemnastowiecznych.
Natomiast dorobek Dody jest ponadczasowy :o)
Pozdrawiam
Piotr Wyderski
> No to idzmy dalej. Na przyklad dobry nauczyciel powinien pozwolic
> sobie założyć na głowe kosz na śmieci albo zrobić striptease.
Jeśli robi to dobrowolnie i osiąga w ten sposób istotne efekty
dydaktyczne, to czemu nie? Jest już kanał telewizyjny, w którym
prezenterki robią striptease podczas przedstawiania wiadomości.
Każdemu według potrzeb...
> Wcale nie trzeba robic cyrku. Ja nie nalezalem do "grzecznych chłopców" a
> wrażenie na mnie wywarł nie udający młodzieniaszka, rapujący profesor
> tylko nadzwyczaj zrównoważony wykładowca, który potrafił zatrzymać się na
> chwile w ferworze wyprowadzeń zeby pokazać prawdziwe piękno swoich
> wzorków.
Ano, każdemu według potrzeb... :-)
Pozdrawiam
Piotr Wyderski
Brednie ;)
Gdzie ty widziales wolny rynek?
--
Pozdrawiam,
Jacek
Ehm, sadzac po Twoim adresie sugeruje sie skupienie
na nieco bardziej ulotnym dorobku informatycznym.
Ten 'zapominany' dorobek fizykow siedemnastwowiecznych
na kazdym wydziale mechaniczno-energetycznym zajmuje
okolo dwoch semestrow. Jak na dorobek 'zapominany'
to calkiem niezle. A zlosliwie zapytam: pamieta ktos
jeszcze dorobek Dijkstry, Backusa, Wirtha? Czy tylko
po prostu sie nim posluguje nie wiazac juz z ich
nazwiskami? Z fizykami siedemnastowiecznymi jest
dokladnie tak samo.
--
Pozdrawiam,
Jacek
W branzy rozrywkowej zasadniczo jest, gorzej w branzy naukowej.
Z tym ze branza rozrywkowa jest bardzo umiejetnie sterowana :-)
J.
Polecam książki z psychologii społecznej. Temat jest wyraźnie NTG.
> To już prawie kult jednostki ;-)
Eeeeeeeeech. Porównaj ile cytowani są politycy - jest tego wielokrotnie
więcej (polecam otwarcie dowolnego portalu - chociażby WP/ONET/Gazeta,
stron gazet Rzepa/dziennik). I nikt nie nazywa tego kultem jednostki.
M.
> Ehm, sadzac po Twoim adresie sugeruje sie skupienie
> na nieco bardziej ulotnym dorobku informatycznym.
Ups, adres jest nieaktualny - poprawione.
> Ten 'zapominany' dorobek fizykow siedemnastwowiecznych
> na kazdym wydziale mechaniczno-energetycznym zajmuje
> okolo dwoch semestrow.
Naprawdę na politechnikach przez dwa semestry wykłada się
teorię flogistonu i teorię pustej Ziemi? To by trochę tłumaczyło...
> A zlosliwie zapytam: pamieta ktos jeszcze dorobek
> Dijkstry, Backusa, Wirtha?
A to zależy od dziedziny i pamiętającego. Dorobek w dziedzinie
algorytmiki ma się bardzo dobrze, bo matematyka się nie starzeje.
W dziedzinie historii języków programowania wkład teoretyczny
jest nadal aktualny. Ich wkład w przemysłową inżynierię ma dziś
niewielką wartość (ilu ludzi pisze w Algolu lub Pascalu?).
Pozdrawiam
Piotr Wyderski
> Gdzie ty widziales wolny rynek?
Istotnie, w nauce go nie widziałem. Ale na niej podobno świat się nie
kończy...
Pozdrawiam
Piotr Wyderski
Nauka dostarcza 'zabawek' w postaci nowych odkryć.
Laser, teflon, satelity uzytkowe, mikroprocesory,
reaktory, u ich podstaw są odkrycia naukowe.
Nawet czarna dziura stała się 'bohaterem' popkultury.
Kto wie, czy doniesienia o możliwym wytworzeniu
mikroczarnej dziury w nowej 'zabawce' fizyków
nie są działaniem specjalistów od reklamy ;-)
Gawiedź chce mieć szansę 'poczuć woń prochu na froncie nauki' ;-)
Jak kogo stać to sobie funduje inne 'zabawki', przykładem jest miasto Dubaj.
Pozdrawiam WM
W branży naukowej istnieje wolny rynek grantów
i wolny rynek (konkurs) stanowisk.
Ponadto ośrodki akademickie podkupują sobie co lepszych uczonych.
Dobry uczony to taki, który ma poczucie misji
i woli lepsze warunki do pracy, niż zarobki.
> Laser
Hughes Research Laboratories
> teflon
Kinetic Chemicals/DuPont
> satelity uzytkowe
Wojsko.
> mikroprocesory
Intel.
> reaktory
No, w końcu naukowiec Fermi.
> u ich podstaw są odkrycia naukowe.
I dokładnie to należy do zadań nauki: dawanie podstaw
teoretycznych, a nie konkretnych rozwiązań. To ostatnie
należy do przemysłu.
> Nawet czarna dziura stała się 'bohaterem' popkultury.
Zakładając, że takie zjawisko rzeczywiście istnieje. :-)
Pozdrawiam
Piotr Wyderski
> root wrote:
>
>> Zawsze mnie to dziwilo, ze artystka Doda zarabia wiecej niz Hawking.
>
> Artystka Doda i naukowiec Hawking zarabiają dokładnie tyle, ile
> zarabiać powinni. To wolny rynek określa wysokośc ich wynagrodzeń.
Wolny rynek w przypadku badan podstawowych? Bedzie ciezko;)
Chyba, ze zapatrza sie na pomysly z wlasnie trwajacej na
pclc i pcp o nauce porzy pracy programistycznej:
x% czasu na wlasne zabawy.
Nie, dalej tego nie widze..
> A dlaczego tak jest? Cóż... wraz z rozwojem nauki dorobek Hawkinga
> zostanie podważony i stopniowo zapomniany, tak jak w chwili obecnej
> dzieje się z dorobkiem i postaciami fizyków siedemnastowiecznych.
Newton trzyma sie dobrze. Moze nie we frontalnej fizyce,
tam trzeba co najmniej XVIIIwiecznych;)
Entropia CD z Hawkinga moze dosc dlugo zostac,
nawet jesli ewentualne CD okaza sie nieco czym innym.
> Natomiast dorobek Dody jest ponadczasowy :o)
Popytaj gimanzjalistów o edyte gorniak, a to chyba byly lata 90;)
pozdrawiam
bartekltg
Ehm, ta wiare skwituje tylko :D
> Ponadto ośrodki akademickie podkupują sobie co lepszych uczonych.
> Dobry uczony to taki, który ma poczucie misji
> i woli lepsze warunki do pracy, niż zarobki.
No pewnie, ze lepszy robol, ktory woli nowsza
tokarke niz pelna miske. Szczegolnie jest 'lepszy'
dla wlasciciela tego interesu. Uzysk ten sam,
a koszty znaczaco mniejsze.
--
Pozdrawiam,
Jacek
Znacznie ciekawsze sa takie zabawki jak KAUST:
http://www.kaust.edu.sa/
Juz 'nawet' Arabowie wiedza, ze jak sie nie wlozy kasy,
to efektow nie ma. Nasze rzady do tego etapu rozumienia
jeszcze nie dorosly. Znaja tylko dwa elementy: ciagle
gadanie o reformach i ciagle gadanie o tych upierdliwcach,
ktorzy nie maja ochoty pracowac w polskiej nauce za darmo.
--
Pozdrawiam,
Jacek
Ale nie jestem pewien za czyje pieniadze - to gdzies czasy gdy
Amerykanie wszystko badali zeby odkryc namiastke kauczuku..
>> reaktory
>No, w końcu naukowiec Fermi.
Ale znow za wojskowe pieniadze :-)
Dzieki autorytetowi Einsteina zreszta :-)
... zaraz .. wszyscy wiedza co zrobil .. ale jest mozliwa
reakcja w niewzbogaconym uranie ?
>> u ich podstaw są odkrycia naukowe.
>
>I dokładnie to należy do zadań nauki: dawanie podstaw
>teoretycznych, a nie konkretnych rozwiązań. To ostatnie
>należy do przemysłu.
IBM by sie z toba nie zgodzil.
Xerox, Hughes jak widac tez nie, DuPont chyba tez nie :-)
J.
Pewien uczony i dyrektor dobrze wyposażonego obserwatorium odmówił
królowej brytyjskiej, gdy chciała mu podwyższyc pobory.
Obawiał się, że zamiast uczonego na to lukratywne
(po podwyżce) stanowisko mianują ustosunkowanego głąba.
> Wolny rynek w przypadku badan podstawowych?
Nie, w wyborze zatrudnienia. Zamiast naukowcem można
zostać fryzjerem, zegarmistrzem, programistą i Bóg jeden
wie kim jeszcze. A jeśli ktoś się zdecydował na karierę
w nauce, to znaczy, że się godzi na oferowne przez nią
warunki zatrudnienia, więc układ jest fair. Zamkniętych
miasteczek dla przymusowo sprowadzonych naukowców
jeż się w tej części świata nie buduje.
> Newton trzyma sie dobrze.
Owszem, jako jeden z naprawdę nielicznych uzyskał
"nieśmiertelność". Ale o całej masie żuczków i ich teoriach
nikt już nie pamięta, a jeśli się pamięta, to często dzięki obecnemu
stanowi wiedzy wspomnienie ich teorii wywołuje szczery uśmiech.
Fizykom następnych pokoleń część obecnie obowiązujących teorii
również bedzie się wydawała naiwna. Ale tymczasowość to jest
jest "wbudwana" cecha teorii w naukach przyrodniczych, a nie
wada. Tylko trzeba sobie z tego zdawać sprawę, a nie z zadęciem
nazywać te ewoluujące wciąż teorie "prawami przyrody". Na
przykład przyroda wykazała się potępienia godną ignorancją
podsyłając naukowcom pojedynczy proton o energii 50 dżuli
-- widać nie czytała o limicie GZK.
> Entropia CD z Hawkinga moze dosc dlugo zostac,
> nawet jesli ewentualne CD okaza sie nieco czym innym.
Może Hawking dołączy do pocztu Newtonów, może nie
dołączy -- tego obecnie nikt nie wie. Do dziś nie ma jednak
_bezpośrednich_ dowodów na istnienie CD, więc trudno
z góry zaliczyć go do panteonu za choćby nie wiadomo jak
wartościowe _spekulacje_ na temat własności tych
_hipotetycznych_ obiektów. Cóż, sceptycyzm zobowiązuje... :-)
> Popytaj gimanzjalistów o edyte gorniak, a to chyba byly lata 90;)
Równie dobrze mogę ich pytać np. o the Beatles, co
nie znaczy, że nigdy nie istnieli. :-)
Pozdrawiam
Piotr Wyderski
Ta, a te granty to kto przydziela ? :-)
>i wolny rynek (konkurs) stanowisk.
A na te stanowiska to kto wybiera ? :-)
>Ponadto ośrodki akademickie podkupują sobie co lepszych uczonych.
No coz, zasadniczo w Polsce to slyszalem o poltora przypadku,
ale pewnie bylo troche wiecej.
A nawet chyba i na zachodzie naukowcy nie moga konkurowac z gwiazdami
filmu i rozrywki..
>Dobry uczony to taki, który ma poczucie misji
>i woli lepsze warunki do pracy, niż zarobki.
Po doliczeniu kosztow warunkow pracy tez chyba nie :-)
J.
Ale patrząc na to co napisałeś poniżej to chyba nie tylko ;-)
>
> Ta, a te granty to kto przydziela ? :-)
>
> A na te stanowiska to kto wybiera ? :-)
>
>
> A nawet chyba i na zachodzie naukowcy nie moga konkurowac z gwiazdami
> filmu i rozrywki..
Chyba, że zakładają własne firmy i bogacą się na odkryciach jak kiedyś Nobel.
>
> >Dobry uczony to taki, który ma poczucie misji
> >i woli lepsze warunki do pracy, niż zarobki.
>
> Po doliczeniu kosztow warunkow pracy tez chyba nie :-)
>
Gdzie się podział romantyzm i pozytywizm u uczonych? ;-)
Kiedyś uczony był niczym himalaista, szukał wyzwań dla swojej wiedzy.
Maria Skłodowska własnorecznie w zimnej szopie przerabiała rudę uranu
przymierając głodem, ale ciesząc się, że uczestniczy w magii odkrywania
tajemnic świata.
He, he, a przy okazji ostro interesowala sie laborantka,
o czym oficjalne podreczniki milcza :D
A poza tym propozycje alternatywne nie byly ciekawsze.
--
Pozdrawiam,
Jacek
Powyzej to byl przytyk do naukowcow, ktorzy przydzielone srodki dziela
sprawiedliwie - po rowno wedle znajomosci :-)
A za rozrywka stoi sprawny biznes, ktory z ludzi sporo wyciska.
>> >Dobry uczony to taki, który ma poczucie misji
>> >i woli lepsze warunki do pracy, niż zarobki.
>>
>> Po doliczeniu kosztow warunkow pracy tez chyba nie :-)
>>
>Gdzie się podział romantyzm i pozytywizm u uczonych? ;-)
>Kiedyś uczony był niczym himalaista, szukał wyzwań dla swojej wiedzy.
>Maria Skłodowska własnorecznie w zimnej szopie przerabiała rudę uranu
>przymierając głodem, ale ciesząc się, że uczestniczy w magii odkrywania
>tajemnic świata.
Hm, czasy sie zmienily, i zeby odkryc tajemnice swiata trzeba dzis
od setek tysiecy do grubych miliardow :-)
J.