Czy 100 pracowników zużywa przez godzinę więcej
prądu na oświetlenie będąc we własnych domach
od tych samych 100 pracowników w jednej fabryce ?
Gdzie oszczędność? Gdzie troska o środowisko?
Kto ma interes w tym aby ta zmiana czasu
była ciągle uporczywie stosowana,podczas
gdy jest WBREW wszelkiej logice, wyliczeniom
statystykom i wbrew interesom większości
grupy społecznej w Polsce.
Jest taka stara policyjna zasada : "Gdy nie wiadomo
o co chodzi to chodzi o pieniądze"
Sugeruje to chyba tylko to że jest to zmowa elektrowni
lub dużych fabryk przemysłowych.
Nie dopuszczam możliwośći że to PRAWDZIWI NAUKOFCY
wpadli na takie genialne przesunięcie czasu...
Tomy M. www.ansibl.com
Użytkownik "Tomy M." <to...@tomy.webd.pl> napisał w wiadomości
news:fsha76$j92$1...@atlantis.news.neostrada.pl...
> Czy 100 pracowników zużywa przez godzinę więcej
> prądu na oświetlenie będąc we własnych domach
> od tych samych 100 pracowników w jednej fabryce ?
>
> Gdzie oszczędność? Gdzie troska o środowisko?
>
> Kto ma interes w tym aby ta zmiana czasu
> była ciągle uporczywie stosowana,podczas
> gdy jest WBREW wszelkiej logice, wyliczeniom
> statystykom i wbrew interesom większości
> grupy społecznej w Polsce.
Są oszczędności. Co prawda niewielkie - więc zasadne jest pytanie, czy warto
dla takich oszczędności przesuwać czas.
Mam zapisy godzinowego zużycia prądu na obszarze mniej więcej województwa (z
kilku lat); widać na nich rzeczywisty spadek poboru po zmianie czasu.
Pozdrawiam,
Jakub Wróblewski
Tak. W fabryce obowiazuja normy, a w domu nie :)
> Kto ma interes w tym aby ta zmiana czasu
> by�a ci�gle uporczywie stosowana,podczas
> gdy jest WBREW wszelkiej logice, wyliczeniom
> statystykom i wbrew interesom wi�kszo�ci
> grupy spo�ecznej w Polsce.
Oni maja.
>
> Jest taka stara policyjna zasada : "Gdy nie wiadomo
> o co chodzi to chodzi o pieni�dze"
To chodzi o cos jeszcze wazniejszego.
>
> Sugeruje to chyba tylko to �e jest to zmowa elektrowni
> lub du�ych fabryk przemys�owych.
Indukowana przez Nich.
>
> Nie dopuszczam mo�liwo��i �e to PRAWDZIWI NAUKOFCY
> wpadli na takie genialne przesuni�cie czasu...
Nie, juz Hitler wpadl a przed nim Franciszek Jozef :)
To zaiste nie byli naukowcy :>
--
(STS)
Sola ratio perfecta beatum facit.
Tylko doskona�y rozum czyni cz�owieka szcz�liwym. [Seneka]
> Mam zapisy godzinowego zużycia prądu na obszarze mniej więcej województwa (z
> kilku lat); widać na nich rzeczywisty spadek poboru po zmianie czasu.
Kto na tym oszczędza ? niekoniecznie MY :-)
Tomy M. www.ansibl.com
To może nie chodzi o samo to czy zużywają więcej czy mniej, ale gdzie.
Za starych i niesłusznych czasów większość fabryk była państwowa.
Trzeba by się zastanowić na czyją korzyść to działa.
A może rząd chciał pokazać, że zna się na teorii względności,
jakiś kacyk partyjny decyduje o czasie :)
--
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>
>Gdzie oszczędność? Gdzie troska o środowisko?
No .. 100 pracownikow w domu to 100 oswietlonych pokoi
a 100 pracownikow w biurze to 25-50 oswietlonych pokoi :-)
Ale nie o to chodzi - 7 rano, ty spisz, a za oknem od 3 godzin jasno.
A wieczorem bedziesz siedzial do polnocy i prad zuzywal.
Tobie tez sie oplaca ze wieczorem bedziesz krocej swiecil.
Latwiej czas zmienic w calym kraju niz godziny pracy, urzedowania,
rozklady komunikacji, ramowki programow itp.
W zimie w ogolnosci tez sie oplaca ze jak wlaczasz maszyne w pracy
to nie wlaczasz oswietlenia - elektrownie cieplne lubia staly
pobor mocy. Choc oczywiscie pracownicy moga miec inne zdanie,
placac po pracy za oswietlenie domu ..
J.
Idea zmiany czasu powstała 100 lat temu. Wtedy mieli w d... oszczędność
i środowisko. Nie jest to też na pewno wina komunistów ani nazistów :)
Może feministki? :P
> Kto ma interes w tym aby ta zmiana czasu
> była ciągle uporczywie stosowana,podczas
> gdy jest WBREW wszelkiej logice, wyliczeniom
> statystykom i wbrew interesom większości
> grupy społecznej w Polsce.
Układ niechybnie :D
pozdrawiam,
Kosu
Nie jest wbrew - po prostu aktywnosc ludzka jest przesunieta w strone
wieczora - spimy przykladowo
od 22 do 6 rano (8 godzin) zamiast symetrycznie wzgledem polnocy od 20
do 4 rano. Z tego tez powodu warto by aktywnosc ta przypadala w jak
najwiekszym stopniu na okres gdy jest widno.
Teraz widno robi sie przed 6 rano, wiec pewna czesc dnia sie marnuje.
Krzysiek Rudnik
>
> Czy 100 pracowników zużywa przez godzinę więcej
> prądu na oświetlenie będąc we własnych domach
> od tych samych 100 pracowników w jednej fabryce ?
>
> Gdzie oszczędność? Gdzie troska o środowisko?
>
> Kto ma interes w tym aby ta zmiana czasu
> była ciągle uporczywie stosowana,podczas
> gdy jest WBREW wszelkiej logice, wyliczeniom
> statystykom i wbrew interesom większości
> grupy społecznej w Polsce.
>
Nie jest wbrew - po prostu aktywnosc ludzka jest przesunieta w strone
wieczora - spimy przykladowo
od 22 do 6 rano (8 godzin) zamiast symetrycznie wzgledem polnocy od 20
do 4 rano. Z tego tez powodu warto by aktywnosc ta przypadala w jak
Mnie tam problem nie dotyczy, śpię 24:00-4:00
A żeby nie było NTG - a propos czasów, przeróżnych teoryj
- po prostu szybciej się zestarzeję ;)
--
Pozdrawiam,
Kerry
"Wiesz, Feniks, muszę przyznać, że nie wszystko w twoim wypracowaniu
jest dla mnie jasne.
- A cóż w tym niejasnego? Jest defilada na Placu Czerwonym. W każdym
szeregu po dwudziestu ludzi. W każdym sektorze dziesięć szeregów, dwustu
ludzi. Tych sektorów jest po horyzont. Maszerują równo, aż miło patrzeć.
Każdy żołnierz przez okrągły rok wyciskał z siebie siódme poty, szkoląc
się na defiladę. I to nie tylko w Moskwie, ale wszędzie. Pytanie: czy
wyrzucanie wyprostowanych nóg powyżej pasa, wypinanie piersi i
zadzieranie brody powyżej nosa przydatne jest na wypadek działań
wojennych? Po co tracić czas na ćwiczenie kroku defiladowego? Odpowiedź:
po to, żeby zmusić tysiące ludzi do reagowania w sposób bezrefleksyjny,
przyzwyczaić ich do słuchania rozkazów, a nie zdrowego rozsądku.
- Trudno się nie zgodzić.
- Dobrze. W takim razie trzeba podobne ćwiczenia zastosować wobec setek
milionów ludzi.
- Zmusić obywateli, żeby maszerowali krokiem defiladowym?
- Niekoniecznie. Mam na mysli treść, a nie formę. Najważniejsze, żeby te
ćwiczenia były absurdalne i żeby równocześnie dotyczyły setek milionów
ludzi. Najlepiej zmusić ich do wykonywania jakiegoś kretynizmu. Regularnie.
- Masz przykłady takich kretynizmów?
- Można na przykład zmusić całą ludzkość, żeby dwa razy w roku
przestawiała wskazówki zegarów.
- Czym to uzasadnić?
- Oszczędnością energii.
- To prawda?
- Skądże znowu! Najważniejszym odbiorcą energii elektrycznej są fabryki.
Na drugim miejscu są środki transportu. Przesuniemy wskazówki, czy nie
przesuniemy - i tak ilość zużywanej energii nie ulegnie zmianie.
Poważnym odbiorcą są kopalnie węgla. Tam zawsze ciemno. Albo oświetlenie
ulic. Światło włącza się kiedy jest ciemno, a wyłącza kiedy jest jasno.
Co zmieni przestawienie wskazówek?
- Część energii wykorzystują ludzie w swoich mieszkaniach...
- Słusznie. Niecały jeden procent. Ale w ramach tego procentu też nie
wszystko idzie na oświetlenie. Niebawem nadejdą takie czasy, że ludzie
będą mieć elektryczne żelazka, elektryczne maszynki do mielenia mięsa,
telefony na prąd, radia, elektryczne kino domowe. Możesz kręcić
wskazówkami zegara w każdą stronę i nie wpłynie to w żaden sposób na
zużycie energii. Zresztą z oświetleniem mieszkań to wygląda podobnie:
latem i tak jest widno i nie ma znaczenia, czy wstajesz o piątej, czy o
dziesiątej. Z kolei zimowym rankiem i tak jest ciemno i nie obejdzie się
bez oświetlenia. Nieważne, czy jest godzinę wcześniej, czy później.
- Zatem uważasz, że nie będzie żadnego pożytku z przestawienia zagarów?
- Będą tylko kłopoty. Masa kłopotów.
- I nikt nie będzie oponować?
- Tłum nie potrafi myśleć. Tłum przyjmuje to jako coś naturalnego. Sam
będzie sobie przysparzać nowych problemów. Jeśli tylko narzucimy
ludzkości z dziesięć takich idiotycznych zachowań, jeśli sprawimy, że
wszyscy podporządkują się bez zastrzeżeń, wtedy zawładniemy światem."
W. Suworow, "Wybór" :)
Z pozdrowieniami
Jumal
Cos w tym jest. Znikna zarowki, pojawia sie swietlowki i diody,
na oswietlenie pojdzie jeszcze mniej...
J.
Pięknie napisane, Suworow umie władać piórem
nie gorzej niż mózgiem :-)
Tomy M. www.ansibl.com
W dodatku po polsku ;-P
> po to, żeby zmusić tysiące ludzi do reagowania w sposób bezrefleksyjny,
> przyzwyczaić ich do słuchania rozkazów, a nie zdrowego rozsądku.
Zdaje się, że tak można zdefiniować "dobrego" żołnierza. Czyż nie?
--
Pozdrawiam,
Kerry
> Czy 100 pracowników zużywa przez godzinę więcej
> prądu na oświetlenie będąc we własnych domach
> od tych samych 100 pracowników w jednej fabryce?
>
> Gdzie oszczędność? Gdzie troska o środowisko?
Też się nad tym nieraz zastanawiałem.
Wszystkim się wmawia, że zmiana czasu jest po to,
by oszczędzać energię elektryczną. Ale przecież
okres, kiedy jest widno, nie PRZESUWA się o godzinę,
tylko się SKRACA :P Gdzie tu oszczędność, jeśli
wstaje się rano koło 6:00 a i tak jest ciemno
jeszcze przez parę godzin? :P A i po południu nie jest
wcale zbytnio lepiej. Koło 16:00 czy 17:00 jest już
kompletnie ciemno. Więc co za różnica, czy dłużej
świecimy popołudniu, czy rano? [bo tylko to się
zmienia przy przesunięciu czasu o godzinę].
> Kto ma interes w tym aby ta zmiana czasu
> była ciągle uporczywie stosowana, podczas
> gdy jest WBREW wszelkiej logice, wyliczeniom
> statystykom i wbrew interesom większości
> grupy społecznej w Polsce.
Pewnie tak. Tylko jaki?
> Jest taka stara policyjna zasada : "Gdy nie wiadomo
> o co chodzi to chodzi o pieniądze"
Zaiste ;)
--
SasQ
> Mam zapisy godzinowego zużycia prądu na obszarze mniej więcej województwa (z
> kilku lat); widać na nich rzeczywisty spadek poboru po zmianie czasu.
A mógłbyś mi pokazać dane o braku takiego
spadku przy NIEZMIENIANIU CZASU ?
wiesz ... gdyby babci miała wąsy itd. :-)
Tomy M. www.ansibl.com
No przeciez pisalem. My nie przesuwamy czasu na zime,
tylko na lato. Jasny okres sie wydluza,
a my wykorzystujemy jego poczatek.
>jeszcze przez parę godzin? :P A i po południu nie jest
>wcale zbytnio lepiej. Koło 16:00 czy 17:00 jest już
>kompletnie ciemno. Więc co za różnica, czy dłużej
>świecimy popołudniu, czy rano?
Jest roznica, bo rownomierniej wykorzystujemy elektrownie.
Wlasnie czytam jak to w Australii wylaczyli prad na godzine.
Godzina dla Ziemi .. jakby im kto wytlumaczyl jakie
sa tego efekty ..
J.
> Są oszczędności. Co prawda niewielkie - więc zasadne jest pytanie, czy
> warto dla takich oszczędności przesuwać czas.
>
> Mam zapisy godzinowego zużycia prądu na obszarze mniej więcej województwa
> (z kilku lat); widać na nich rzeczywisty spadek poboru po zmianie czasu.
W wyborczej piątkowej jest artykuł - uczonym amerykańskim wyszło
w Indianie czy gdzieś tam przeciwnie. Rozumiem, że masz zapisy z
wiosennego przestawiania?
Tak czy inaczej, argument jest bez sensu. Spadek wiosenny jest dość
oczywisty, przy nie zmienionym rozkładzie dnia przeciętny śmiertelnik
ma zapalone światło w domu godzinę krócej, a reszta się nie zmienia.
Pytanie tylko, czy obniżony po 30.03 pobór jest zyskiem z przestawienia
wiosennego, czy może podwyższony przed 30.03 pobór jest stratą z
przestawienia jesiennego.
Użytkownik "Tomy M." <to...@tomy.webd.pl> napisał w wiadomości
news:fsmhro$4dt$1...@atlantis.news.neostrada.pl...
>
> Użytkownik "Jakub Wróblewski" <jakubw_...@mimuw.edu.pl> napisał w
> wiadomości news:fshc6j$nok$1...@atlantis.news.neostrada.pl...
>
>> Mam zapisy godzinowego zużycia prądu na obszarze mniej więcej województwa
>> (z
>> kilku lat); widać na nich rzeczywisty spadek poboru po zmianie czasu.
>
> A mógłbyś mi pokazać dane o braku takiego
> spadku przy NIEZMIENIANIU CZASU ?
Pokazać nie mógłbym, bo tych danych nie mogę udostępniać.
Metoda jest taka: z kilku tygodni sprzed zmiany czasu i kilku tygodni po
(osobno) aproksymuję liniowo trend. Potem patrzę, jakie byłoby zużycie,
gdyby zamiast zmiany czasu nastąpiło zwykłe obniżenie zużycia zgodne z tym
trendem. Różnica to zysk dla tego konkretnego tygodnia.
Pozdrawiam,
Jakub Wróblewski
--
http://faq.jakubw.pl - kopie FAQ grup dyskusyjnych pl.sci.*:
*.matematyka: http://ux1.mat.mfc.us.edu.pl/~pgladki/faq/
*.fizyka: http://mer.chemia.polsl.pl/~pborys/psffaq/faq/
*.kosmos: http://baza.polsek.org.pl/
Użytkownik "Maciej Woźniak" <mlwozniak...@onet.pl> napisał w
wiadomości news:fsnino$snf$1...@news.onet.pl...
>
> Użytkownik "Jakub Wróblewski" <jakubw_...@mimuw.edu.pl> napisał w
> wiadomości
>
>> Są oszczędności. Co prawda niewielkie - więc zasadne jest pytanie, czy
>> warto dla takich oszczędności przesuwać czas.
>>
>> Mam zapisy godzinowego zużycia prądu na obszarze mniej więcej województwa
>> (z kilku lat); widać na nich rzeczywisty spadek poboru po zmianie czasu.
>
> W wyborczej piątkowej jest artykuł - uczonym amerykańskim wyszło
> w Indianie czy gdzieś tam przeciwnie. Rozumiem, że masz zapisy z
> wiosennego przestawiania?
Wiosennego i jesiennego, w kilku kolejnych latach.
> Pytanie tylko, czy obniżony po 30.03 pobór jest zyskiem z przestawienia
> wiosennego, czy może podwyższony przed 30.03 pobór jest stratą z
> przestawienia jesiennego.
Sprawa nazewnictwa, merytorycznie mało istotna. Natomiast czas obowiązujący
zimą jest bliższy astronomicznemu.
> W wyborczej piątkowej jest artykuł - uczonym amerykańskim wyszło
> w Indianie czy gdzieś tam przeciwnie.
Grunt to fachowe cytowanie z fachowego czasopisma.
ROTFL. Jesteś dziecinnie śmieszny i naiwny.
M.
>> Pytanie tylko, czy obniżony po 30.03 pobór jest zyskiem z przestawienia
>> wiosennego, czy może podwyższony przed 30.03 pobór jest stratą z
>> przestawienia jesiennego.
> Sprawa nazewnictwa, merytorycznie mało istotna.
Oznaczmy: dzień D - dzień zmiany czasu.
Skoro w dniu D-1 zużycie energii jest większe, niż w D o n kWh,
to gdyby przestawić dzień D o dzień do tyłu, należałoby oczekiwać
zysku zbliżonego, choć zapewne nieco mniejszego od n. Optymalnie
zatem wychodziłoby, gdyby D ustalić tak, że średnia wieloletnia z
D była mniej więcej równa średniej z D-1.
A gdyby już się znalazło takie optimum, przyszedłby fachowiec,
przeanalizował średnią wieloletnią i powiedział: "Żadnego zysku!
Cała ta akcja nie ma sensu."
> Natomiast czas obowiązujący zimą jest bliższy astronomicznemu.
Za to ten letni jest bardziej zbliżony do biologiczno-społecznego.
Grunt to fachowe, konkretne zarzuty.
ROTFL. Jesteś dziecinnie głupi i arogancki.
Jak wspominalem - dla wiekszosci ludzi czas aktywnosci jest spozniony w
stosunku do jasnej czesci doby. Np. w Hiszpanii obowiazuje taki sam czas
jak w Polsce, mimo ze wieksza czesc terytorium lezy na polkuli zachodniej,
a na Wyspach Kanaryjskich obowiazuje czas jak w Anglii. Dzieki temu rano
jest dlugo ciemno, za to wieczorem jest dlugo widno.
Krzysiek Rudnik
dane sa na stronie http://www.pse-operator.pl/
I faktycznie rok temu widac golym okiem spory zysk, ale to jakies
wyjatkowe tygodnie byly ..
A tak przy okazji - wbrew temu co sugerujecie to
w marcu pobor mocy w godzinach 18-21 byl wiekszy niz 8-15,
w styczniu szczyt trwa 15-21, w maju mamy pik w okolicach 21,
ale podobnej wysokosci jak ten o 13, a w lipcu pik jest juz mniejszy.
Czyzby znak ze przemysl ciezki podupadl, a komputery trafily pod
strzechy ? Podgrzewacze elekryczne ? No bo chyba nie telewizory ?
A tak swoja droga .. czemu szczyt dzienny ma maksimum okolo 13 ?
Ja rozumiem ze jedni pracuja od 6, inni od 8, od 10 to juz chyba coraz
mniej .. ale od 12 ?
J.
Ale to chyba zly przyklad, bo jesli maja spozniona aktywnosc, to maja
tez spozniona jasnosc. Hiszpanie to akurat jeszcze inna para kaloszy,
bo np tradycyjna siesta.
A tak swoja droga to bylem zaskoczony gdzies na niemiecko-holenderskim
wybrzezu. Polnoc, a tam jasno, tzn ciemno, ale cos jeszcze widac.
To tylko kwestia zachodniej pozycji, czy moze jakies odbicie Slonca od
Atlantyku ?
Z Anglii czy Hiszpanii sobie nie przypominam tego ..
J.
> W wyborczej piątkowej jest artykuł - uczonym amerykańskim wyszło
> w Indianie czy gdzieś tam przeciwnie. Rozumiem, że masz zapisy z
> wiosennego przestawiania?
Tak, to była Indiana. Eksperyment robili uczeni z Caltechu.
http://www.nber.org/~confer/2008/EEEs08/kotchen.pdf
http://webexhibits.org/daylightsaving/b.html
Daylight Saving > Why? > Energy conservation > Energy wasted?
--
SasQ
Użytkownik "J.F." <jfox_x...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:kvgvu3d8lah6hkid0...@4ax.com...
>
> A tak przy okazji - wbrew temu co sugerujecie to
> w marcu pobor mocy w godzinach 18-21 byl wiekszy niz 8-15,
> w styczniu szczyt trwa 15-21, w maju mamy pik w okolicach 21,
> ale podobnej wysokosci jak ten o 13, a w lipcu pik jest juz mniejszy.
> Czyzby znak ze przemysl ciezki podupadl, a komputery trafily pod
> strzechy ? Podgrzewacze elekryczne ? No bo chyba nie telewizory ?
Telewizory są coraz większe i tańsze, w dodatku często plazmowe (a te dużo
"palą").
> A tak swoja droga .. czemu szczyt dzienny ma maksimum okolo 13 ?
>
> Ja rozumiem ze jedni pracuja od 6, inni od 8, od 10 to juz chyba coraz
> mniej .. ale od 12 ?
Klimatyzatory - jeszcze parę lat temu obrazek był inny. Porównaj np. 12
lipca 2007 i 2002 (również w liczbach bezwzględnych).
Pozdrawiam,
Jakub Wróblewski
Ale w styczniu tez byl taki pik.
J.
Pewnie z przyzwyczajenie ludzie wlaczaja klimy, ktore dzialaja wtedy
odwrotnie ;)
--
(STS)
Sola ratio perfecta beatum facit.
Tylko doskonały rozum czyni człowieka szczęśliwym. [Seneka]
Ale strefy czasowe i tak powodują, że obowiazuje czas nie astronomiczny.
Inaczej w Warszawie i Suwałkach powinien obowiązywać inny czas.
Moim zdaniem powinien być 1 czas, czyli ten letni, albo tak ustalone
godziny pracy, żeby ludzie byli aktywni w dzień.
Moim zdaniem przywracanie bardziej koszernego czasu na zimę jest bez
sensu z takich powodów:
- Oszczędności mogą być praktycznie tylko na oświetleniu (jakoś nie mogę
wymyślić innych dziedzin, może są). W zimę i tak świeci się przed
pójściem do pracy, i po przyjściu z pracy, często nawet w wolne dni
przez cały dzień, bo ogólnie jest ciemno.
- Na oświetlenie idzie tylko jakiś procent mocy.
- Zmieniają się źródła światła, na bardziej sprawne.
Tylko widzę taki problem. Załóżmy, że czas jest dostosowany dokładnie do
dnia. Ale ludzie mają tendencję długo spać, więc po kilku latach może
się okazać, że w większości firm praca rozpoczyna się o 11:00 :)
--
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>
> Jak wspominalem - dla wiekszosci ludzi czas aktywnosci jest spozniony w
> stosunku do jasnej czesci doby. Np. w Hiszpanii obowiazuje taki sam czas
> jak w Polsce, mimo ze wieksza czesc terytorium lezy na polkuli zachodniej,
> a na Wyspach Kanaryjskich obowiazuje czas jak w Anglii. Dzieki temu rano
> jest dlugo ciemno, za to wieczorem jest dlugo widno.
>
Ja bym to określił, że wieczór zaczyna się o innej godzinie ;)
--
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>
No ale prościej by było tak zostawić. Jaka jest korzyść z tego, że czas
zimowy jest bardziej zgodny przez te pół roku z astronomicznym.
--
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>
> No ale prościej by było tak zostawić.
Tak było było przez lata w ZSRR czyli "czas letni" obowiązywał cały
rok, w końcu wprowadzono "czas letni", czyli tam to już jest
przesunięcie o 2 godziny latem! Wyjątkowo sensowne posunięcie w
okolicach koła podbiegunowego, dlatego tamtejsi polarnicy używają
czasu moskiewskiego i po ptokach :)
A.
Jak przychodzisz do pracy na 8 i wlaczasz maszyne, to juz nie musisz
lampki zapalac.
Co prawda patrzac na te wykresy poboru mocy, to trzeba bylo zima
przyspieszyc jeszcze bardziej :-)
J.
No właśnie cały rok muszę. Nawet w południe się świeci :(
--
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>
Ale sa tacy ktorzy nie musza, wiec jest oszczednosc z rownomiernosci
obciazenia.
W teorii - bo w praktyce to jak pisalem szczyt sie robi 16-21.
J.
> I faktycznie rok temu widac golym okiem spory zysk, ale to jakies
> wyjatkowe tygodnie byly ..
I próbuj coś wytłumaczyć fizykowi.
Dobrze, załóżmy, że wyeliminowałeś wszystkie inne czynniki.
Widzisz czysty zysk energetyczny pomiędzy tygodniem przed
wiosenną zmianą czasu 2007 i tygodniem po wiosennej zmianie
czasu 2007, wytworzony dzięki wiosennej zmianie czasu 2007.
Na podstawie tego, co widzisz, odpowiedz na 2 pytania:
1)gdyby przez cały rok obowizywał czas zimowy, łączne
zużycie energii w ciągu tych 2 tygodni byłoby wyższe, czy
niższe niż było?
1)gdyby przez cały rok obowizywał czas letni, łączne zużycie
energii w ciągu tych 2 tygodni byłoby wyższe, czy niższe
niż było?
niewatpliwie, a nie, przepraszam - z duzym prawdopodobienstwem,
wyzsze. W koncu spadlo.
>1)gdyby przez cały rok obowizywał czas letni, łączne zużycie
>energii w ciągu tych 2 tygodni byłoby wyższe, czy niższe
>niż było?
Trudno powiedziec .. ale gdyby jeszcze jesienna zmiana przyniosla
widoczna korzysc ?
P.S. Masz racje .. tylko nie jestem pewnien czy wiesz jaka i dlaczego
:-)
J.
>>Dobrze, załóżmy, że wyeliminowałeś wszystkie inne czynniki.
>>Widzisz czysty zysk energetyczny pomiędzy tygodniem przed
>>wiosenną zmianą czasu 2007 i tygodniem po wiosennej zmianie
>>czasu 2007, wytworzony dzięki wiosennej zmianie czasu 2007.
>>
>>Na podstawie tego, co widzisz, odpowiedz na 2 pytania:
>>1)gdyby przez cały rok obowizywał czas zimowy, łączne
>>zużycie energii w ciągu tych 2 tygodni byłoby wyższe, czy
>>niższe niż było?
>
> niewatpliwie, a nie, przepraszam - z duzym prawdopodobienstwem,
> wyzsze. W koncu spadlo.
>
>>1)gdyby przez cały rok obowizywał czas letni, łączne zużycie
>>energii w ciągu tych 2 tygodni byłoby wyższe, czy niższe
>>niż było?
>
> Trudno powiedziec ..
Trudno przepchać Ci to przez gardło?
Skoro dzięki zmianie na czas letni zużycie wyraźnie spadło...
> ale gdyby jeszcze jesienna zmiana przyniosla
> widoczna korzysc ?
To by znaczyło, że zmiana wiosenna, nawet jeśli
wiosną przynosi zysk, to jesienią z kolei kosztuje.
Jakbyś żadnego zysku nie widział, ani jesienią,
ani wiosną, to może system miałby ręce i nogi.
> P.S. Masz racje .. tylko nie jestem pewnien czy wiesz jaka i dlaczego
Dlaczego, to wiem - bo jestem mądry. A jaką konkretnie,
zgadywać nie zamierzam. Prawdopodobnie przypisujesz mi
rację w jakimś wymyślonym przez siebie i bezsensownym
twierdzeniu, które mi bezpodstawnie przypisałeś.
Skoro spodziewamy sie ze latem przyniesie zysk,
i jest na to "dowod" .. ale nie mamy zadnych
podstaw do stwierdzenia ze letni czas w zimowych miesiacach cos daje
..
>> P.S. Masz racje .. tylko nie jestem pewnien czy wiesz jaka i dlaczego
>
>Dlaczego, to wiem - bo jestem mądry. A jaką konkretnie,
>zgadywać nie zamierzam. Prawdopodobnie przypisujesz mi
>rację w jakimś wymyślonym przez siebie i bezsensownym
>twierdzeniu, które mi bezpodstawnie przypisałeś.
Twierdzenie jest takie ze gdyby jednak latem czas letni dawal
zysk, to przelaczac by nalezalo w terminach takich .. zeby nie dawalo
to widocznego rezultatu :-)
Czyli jedyna metoda sprawdzenia byloby zablokowanie zmian czasu
przez rok [lub kilka] i porownanie jak to wyjdzie.
Ewentualnie mozna przesunac terminy zmian czasu na nieoptymalne,
i wyciagac wnioski z kolejnych tygodni.
J.
Ale ja nie pytam o zimowe miesiące. Ja pytam o łączne zużycie
energii w ciągu tych 2 tygodni - jednego przed i jednego po
zmianie.
> Twierdzenie jest takie ze gdyby jednak latem czas letni dawal
> zysk, to przelaczac by nalezalo w terminach takich .. zeby nie dawalo
> to widocznego rezultatu :-)
No to prawie się zgadzam, ale zgodnie z tym, co pisal JW, na
końcu lata (tuż przed zmianą jesienną) czas letni daje widoczną
stratę.
> Czyli jedyna metoda sprawdzenia byloby zablokowanie zmian czasu
> przez rok [lub kilka] i porownanie jak to wyjdzie.
Nie, nie byłaby to żadna metoda, bo lata różnią się od siebie.
Podobno właśnie na świeżo Amerykanie mieli wyjątkową
okazję przebadania sprawy w Indianie, i podobno wyszło
kiepsko.
Natomiast w Polsce, jeśli wierzyć w poprawność danych
z dowodu JW, że system jest świetny, to można uznać za
udowodnione, że jest nędzny.
No i tu odpowiedz brzmi "sensownie myslac - brak danych"
>> Twierdzenie jest takie ze gdyby jednak latem czas letni dawal
>> zysk, to przelaczac by nalezalo w terminach takich .. zeby nie dawalo
>> to widocznego rezultatu :-)
>
>No to prawie się zgadzam, ale zgodnie z tym, co pisal JW, na
>końcu lata (tuż przed zmianą jesienną) czas letni daje widoczną
>stratę.
Za wczesnie zmieniaja :-)
I za pozno wiosna.
>> Czyli jedyna metoda sprawdzenia byloby zablokowanie zmian czasu
>> przez rok [lub kilka] i porownanie jak to wyjdzie.
>
>Nie, nie byłaby to żadna metoda, bo lata różnią się od siebie.
Ano niestety, i tu sie zaprawiony w pomiarach czlowiek przyda.
>Podobno właśnie na świeżo Amerykanie mieli wyjątkową
>okazję przebadania sprawy w Indianie, i podobno wyszło
>kiepsko.
Na ile przegladalem to jakies to dziwne.
Trzeba by dokladniej przeanalizowac.
>Natomiast w Polsce, jeśli wierzyć w poprawność danych
>z dowodu JW, że system jest świetny, to można uznać za
>udowodnione, że jest nędzny.
No nie - nieoptymalny nie znaczy ze zly :-)
J.
Miałeś tyle samo danych dla pierwszego pytania, i udało Ci się.
Myślałeś bezsensownie?
A bo myslisz w sposob ograniczony, a tu trzeba fizycznie :-)
Nie czytales, a tu juz Benjamin Franklin zauwazyl ze
latem ludzie spia na dlugo po swicie, a wieczorem swiece wypalaja.
wystarczy wiec przesunac czas .. no to pstryk, hipoteza sie
potwierdza.
Co nie znaczy ze i zima da zysk, wydaje sie ze nie,
a poniewaz nie sprawdzilismy tego, to jak chcesz sie wypowiadac
na temat skutkow ?
J.
To nie ja twierdzę, że, cytuję, "sensownie myslac - brak danych".
Chyba myślisz w sposób ograniczony, a tu trzeba myśleć.
> Nie czytales,
Czytałem.
>a tu juz Benjamin Franklin zauwazyl ze
> latem ludzie spia na dlugo po swicie, a wieczorem swiece wypalaja.
> wystarczy wiec przesunac czas .. no to pstryk, hipoteza sie
> potwierdza.
W jaki sposób się ta hipoteza potwierdza?
> Co nie znaczy ze i zima da zysk, wydaje sie ze nie,
> a poniewaz nie sprawdzilismy tego, to jak chcesz sie wypowiadac
> na temat skutkow ?
A jak Ty odpowiedziałeś na ww pierwsze pytanie?
> Tak, to była Indiana. Eksperyment robili uczeni z Caltechu...
..raczej z UC Santa Barbara
pioc
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
To będą wstawać o 14 :)
Ludzie się dostosowują raczej do tego kiedy robi się widno/ciemno.
--
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>
No wlasnie jak widac nie. Odkad mamy sztuczne oswietlenie natura
przestala sie liczyc.
Dostosowujemy sie do godzin pracy, programu w TV ..
J.
> Dostosowujemy sie do godzin pracy, programu w TV ..
>
Ja myślę, że właśnie godziny pracy się też wtedy dostosują.
--
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>
Otóż okazuje się, że nie. Człowiek ma cykl dobowy bardzo mocno związany
ze światłem i cykl ten trudno ot tak przestawić. Rano, przed obudzeniem
zastrzyk hormonów, rusza perystaltyka jelit, dobowy cykl temperatury
ciała jest w miarę stały, a wszystko sterowane światłem słonecznym.
Dlatego tez człowiek cierpi przy zmianie stref czasowych albo wtedy, gdy
pracuje zawsze na nocnej zmianie.
Niestety to sztuczne światło mamy od bardzo dawna, więc to trochę za
krótko by się przestawić.
M.
> Otóż okazuje się, że nie. Człowiek ma cykl dobowy bardzo mocno związany ze
> światłem i cykl ten trudno ot tak przestawić. Rano, przed obudzeniem
> zastrzyk hormonów, rusza perystaltyka jelit, dobowy cykl temperatury ciała
> jest w miarę stały, a wszystko sterowane światłem słonecznym.
Ciekawe, czym takim szczególnym się różni światło słoneczne od
swiatła żarówki.
Może tym że o 4:00 rano nie przychodzi do Ciebie do
pokoju sprzataczka i nie zapala słoneczka.
Te sloneczno samo wstaje i powoduje zmiany
w organizmie...wybudza Cię.
Tomy M. www.ansibl.com
>> > Otóż okazuje się, że nie. Człowiek ma cykl dobowy bardzo mocno związany
>> > ze
>> > światłem i cykl ten trudno ot tak przestawić. Rano, przed obudzeniem
>> > zastrzyk hormonów, rusza perystaltyka jelit, dobowy cykl temperatury
>> > ciała
>> > jest w miarę stały, a wszystko sterowane światłem słonecznym.
>>
>> Ciekawe, czym takim szczególnym się różni światło słoneczne od
>> swiatła żarówki.
>
> Może tym że o 4:00 rano nie przychodzi do Ciebie do
> pokoju sprzataczka i nie zapala słoneczka.
> Te sloneczno samo wstaje i powoduje zmiany
> w organizmie...wybudza Cię.
A jak zasłonię okienko i zaprogramuję żaróweczkę?