Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

najnizsza temperatura w ktorej czlowiek moze pracowac

9 views
Skip to first unread message

Marek

unread,
Feb 25, 2008, 4:04:37 PM2/25/08
to
widziałem kiedyś taką komorę (właściwie to ogromny hangar) gdzie
obniżono temperaturę do tego stopnia że u góry tam gdzie były rurki z
substancją chłodządą że spadał z nich śnieg złożony z CO2 - wyglądało
to jak takie płatki w moźną noc - i normalnie ludzie sobie tam weszli,
tylko w czapkach, kurtkach itp.. - pewnie powietrze było bardzo
wysuszone - bo wtedy nie czuć tak temperatury

ja jestem ciekawy czy nie dało by się to zrobić jeszcze bardziej np.
coś takiego jakby napełnić pomieszczenie samym helem ludziom dać
specjalne kombinezony + aparaturę do oddychania, tlen byłby
dostarczany za pomocą rurek izolowanych zwisających z sufitu - ciekawy
jestem jak bardzo wtedy temperatura mogła by być obniżona aby tak
zabezpieczeni ludzie mogli tam przebywać

ciekawe było by to do przeprowadzania doświadczeń w niskich
temperaturach (no głównie jako edukacja) - bo normalnie to jest tak że
jak się np. używa ciekłego azotu to wszystko dookoła jest zasłonięte
przez jego pary a tak to można by było wszystko robić jak w normalnym
labolatorium

tornad

unread,
Feb 25, 2008, 7:21:37 PM2/25/08
to

Najpierw to "labolatolium". I nie tlumacz, ze to literowka, bo gdzie r a gdzie
l na klawiaturze. Labor, laboris - znaczylo po lacinie praca i stad nazwa
laboRatorium sie wziela. Ale nie przejmuj sie, bylem raz na powaznej
konferencji naukowej, chyba w SGGW i tam na tablicy przez trzy godziny w
obecnosci ponad 100 ludzi stalo jak byk "labolatorium", dopiero jak im
grzecznie uwage zwrocilem to niechetnie, ale poprawili. Ale lolnikom to
uchodzi ale nam, fizykom tak nazywac miejsca pracy nie przystoi.
Ale ad rem. Problem, ktory poruszyles jest dosc zlozony. Interesowalem sie
nim od wyrostka, dziwiac sie niepomiernie, ze furman wiejski, w grubym i
ciezkim kozuchu z tymi "klakami" na wierzchu chodzil. I na glowie mial czape
futrzana jak Eskimos jaki. A mrozy byly wtedy siarczyste, ponizej 30 stopni.
Wiec z grubsza zalezy to od izolacji ciala, chodzi o jaknajmniejsze ilosci
tego zimna, ktore moze penetrowac skore i oziebiac cialo, na ktore ono jest
baaardzo czule. Musisz utrzymac temperature minimum te 36 stopni i kropka. Ale
za grubo sie ubrac tez nie wolno gdyz jak sie spocisz, albu buty masz mokre,
to potem izolacyjnosc gwaltownie spada i mozna sobie to i owo normalnie
odmrozic.
Mam tez ciekawa hipoteze zwiazna z tymi kozuchami. Otoz wymyslilem, ze te
cienko jak igly zaostrzone wloski futra, wskutek roznic temperatur elektryzuja
sie tak, ze na ich koncach tworzy sie pole silne elektrostatyczne, ktore po
pierwsze niejako odpycha te wloski i najeza je, a rownoczesnie utrudnia doplyw
swiezych jonow - nosnikow zimna. I dlatego kozuch klakami na zewnatrz grzeje
lepiej niz grzalby odwrocony nimi do spodu.
Tak, ze odpowiedni stroj umozliwia dlugotrwale przebywanie nawet na
siarczystym mrozie. Aha, co mi jeszcze ten furman powiedzial, to to, rece i
pysk lojem trzeba smarowac i ze na zimno najlepszy jest kwasny kapusniak a
nie "arbata". Ale dlaczego, to jeszcze tego nie wymyslilem.
Teraz dla odmiany wiadomosc ponura. Czytalem swego czasu, ze dziadkowie
naszych zachodnich sasiadow w czasie wojny, wrzucali nagich wiezniow czy
innych jencow, do lodowatej wody w celach... naukowych. Chodzilo o okreslenie
czasu ich zycia w tych warunkach. A bylo im to potrzebne do zaprojektowania
ubioru czy czegos tam, dla lotnikow, ktorzy w wypadku zestrzelenia, musieli
zapoznac sie z lodowata morska woda. Podobno srednia zycia tych nieszczesnikow
wynosila kilka minut a "rekordzista" przezyl minut 9...
I moze zaciekawi Cie wiadomosc z badan wlasnych na zblizony temat. Dwa lata
temu przyszlo mi spac zima, w domu w stanie surowym, nieogrzewanym. W pokoju,
w ktorym poslalem sobie wersalke w grube koce, koldre i poduszki, bylo
dokladnie plus 1 st. C. Owszem mialem piecyk elektryczny, kilowatowy, ktorym
zamierzalem ogrzac te wyziebione mury. Niestety nie udawalo sie, po dwu
godzinach grzania temperatura podniosla sie zaledwie do plus 3 stopnie i na
wiecej nie miala ochoty. A ja niestety nawet w ubraniu, nie usnalem ani na
sekunde. Po prostu nie i juz. W koncu pomyslalem i pochwalilem swoj czesto
glupi leb, ze widocznie ten mozg ma to tam gdzies zapisane, ze przy tak
niskiej temperaturze spac nie wolno, bo sie mozna wiecej nie obudzic. Zasnalem
dopiero bladym switem gdy temperatura podniosla sie do plus 7 stopni...
Pzdr.


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Jan Górski | gdL

unread,
Feb 26, 2008, 1:38:57 AM2/26/08
to
A miałeś termogeneze drżeniową ? Leżąc pod tymi wszystkimi szmatami na
łóżku w domu w stanie surowym i próbując usnąć? Jeśli tak, to być może
adrenalina nie pozwalała Ci spać. Nie wiem też czy termogeneza
drżeniowa może zachodzić na śpiąco, ale może zwiększyć znacznie
produkcję ciepła. Drugą rzeczą jest utworzenie sobie własnego futerka
przez postawienie włosków na ciele i spadek przepływu krwi przez skórę
i kończyny. Niektórym zostało od małego poletko tkanki tłuszczowej
brunatnej, które w okolicy dużych naczyń generuje ciepło przy użyciu
rozsprzęgającej termogeniny.

Wszystko się poddaje jak jest mokro. Zimna woda,bo arktyczne powietrze
rzadko bywa wilgotne, raczej jest suche. Suche powietrze wprawdzie
ochładza ciało przez parowanie, ale lepsze to, niż przyklejający się
do ciała śnieg :) Wiatr psuje nam bariere ogrzanego powietrza w
sąsiedztwie stojących włosków i trzeba je nagrzewać na nowo, to też
zabiera sporo ciepła.

Termogeneza drżeniowa rzeczywiście przeszkadza, ale w pewnym momencie
organizm się poddaje, a jak zaczyna się robić ciepło i sennie, może
być już za późno.
Spadek temperatury nie jest jednakowy w całym ciele i zdarza się, że
człowiek się hibernuje, zwłaszcza u dzieci. Czytałem, że małe dziecko
pogrzebane w śniegu przeżyło 2h, bo metabolizm mózgu znacznie się
obniżył. Spadek o 10*C -> 3 krotny spadek metabolizmu, przy niższych
temp jeszcze szybszy. TO wydłuża czas życia neuronów na ich własnych
zapasach ATP. Ale u dorosłych mózg ma się nieźle, a serce przestaje
bić.

W biologii tak już jest, że wszystko ma sens, bo jest optymalnym
rozwiązaniem. Chudzi krócej przeżyją na mrozie, zaadaptowanie do
chłodu dłużej. Te różnice sprawiają, że ciężko odpowiedzieć
jednoznacznie koledze Markowi.

Jan Górski | gdL

unread,
Feb 26, 2008, 1:45:38 AM2/26/08
to
Właśnie doczytałem, że Pan, Panie Tornad mógłby sobie pod futerkiem
trzymać swoje perpetuum mobile i generować ciepło. Wtedy można
pracować nawet w ciekłym azocie. Dla przeciętniaków jednak jest to
niemożliwe.

bans

unread,
Feb 26, 2008, 2:25:56 AM2/26/08
to
Jan Górski | gdL pisze:

> Właśnie doczytałem, że Pan, Panie Tornad mógłby sobie pod futerkiem
> trzymać swoje perpetuum mobile

He, najpierw odkrył perpetuum mobile, a potem dopiero, że kożuch izoluje
od zimna? To jest sztuka! No i te "świeże jony - nośniki zimna" :)
Aha, zdarzyło mi się nocować przy temperaturze -15 stopni Celsjusza
(komfortowo!), ludzi naprawdę wymyślili sposoby jak to zrobić, i to
dawno temu :)

--
bans
www.bansen.cba.pl

tornad

unread,
Feb 26, 2008, 6:14:50 AM2/26/08
to
> bans
> www.bansen.cba.pl

Czy "odkryl" to nie wiadomo, potem sie okaze, ze juz ze dwa wieki temu takie
pomysly byly. Ale pod kozuchem go trzymal nie bede...
Smiejesz sie z mego sformulowania swieze jony, nosniki zimna. Nie widze w tym
nic smisznego a jedynie brak badan, ktore by to ew. potwierdzily. Sprawa nie
jest taka prosta, jak by sie to na pozor wydawalo. Mo bo mamy wbite do glowy
rozne wspolczynniki przenikalnosci cieplnej a umykaja nam towarzyszace kazdemu
procesowi, zjawisku inne, ktorych wplyw byc moze nie jest dominujacy, ale tez
wplywaja. Ja ub. zimy bawilem sie takim baaardzo czulym woltomierzem z jakims
super-fetem na wejsciu i stwierdzilem, ze nad sniegiem, do wysokosci gdzies
1.5 - 2 m, powietrze jest zjonizowane ujemnie. Tzn. wystepuje w nim nadmiar
wolnych elektronow. A wyzej jest juz dodatnie i zgodne z gradientem
jonosferycznym, ktory daje dodatnie pole elektrostatyczne skierowane z gory na
dol. A w czasie zachmurzenia, gradiant ten sie odwraca. Ja tego nie wymyslilem
to zbadano, ja tylko to potwierdzam i wyciagam wnioski, ze te nosniki zimna to
moga byc wlasnie te wolne elektrony. Pisze wolne, bo ich musi byc nadmiar,
zatem nie sa zwiazane z jakimis konkretnymi czasteczkami powietrza gdy
tymczasem gdzies w rosyjskich zrodlach czytalam, ze one zap...ja pomiedzy
kolejnymi zderzeniami z predkosciami rzedu 20 km/sek! Czy tak jest na pewno
nie mam pewnosci, to jest hipoteza, trzybaby to kiedys dokladniej pobadac.
A z tym spaniem jak mroz, to roznie moze byc, nie powiem, niezle jest tez
przykryc sie goraca dziewczyna, chociaz tez trudno bedzie zasnac.

J.F.

unread,
Feb 26, 2008, 10:20:49 AM2/26/08
to
On Mon, 25 Feb 2008 22:04:37 +0100, Marek wrote:
>ja jestem ciekawy czy nie dało by się to zrobić jeszcze bardziej np.
>coś takiego jakby napełnić pomieszczenie samym helem ludziom dać
>specjalne kombinezony + aparaturę do oddychania, tlen byłby
>dostarczany za pomocą rurek izolowanych zwisających z sufitu - ciekawy
>jestem jak bardzo wtedy temperatura mogła by być obniżona aby tak
>zabezpieczeni ludzie mogli tam przebywać

Jak dobrze zabezpieczysz to dowolna, w koncu liczy sie temperatura
ciala a nie zewnetrza kombinezonu. Powietrze jest powietrzem jeszcze
przy -150, a pracowanie sprawe ulatwia, bo sie organizm grzeje.

Z doswiadczen polarnikow, himalaistow i Eskimosow, Rosjan zreszta tez,
przy -30 zyje sie jeszcze wzglednie normalnie. Trzeba dbac o nosy,
uszy.

A przy krioterapi ludzie wchodza nadzy do komory gdzie jest -110
i tez sie przez pare minut da wytrzymac.
Tak nawiasem mowiac jestem ciekaw o co tu chodzi .. przeciez
temperatura ciala nie spada az do tylu. Efekt placebo, czy
rownie dobrze zadzialalaby lodowata kapiel ?

J.

maziek

unread,
Feb 26, 2008, 12:06:55 PM2/26/08
to
26 Feb 2008 01:21:37 +0100, tornad:

>> widziałem kiedyś taką komorę (właści

> nim od wyrostka, dziwiac sie niepomiernie, ze furman wiejski, w grubym i
> ciezkim kozuchu z tymi "klakami" na wierzchu chodzil. I na glowie mial czape
> futrzana jak Eskimos jaki.

Czytałem, że kożuch owszem jest skuteczniejszy włosem na zewnątrz (o ile
włos długi i kędzierzawy) ponieważ warstwa "zastałego" powietrza jest
grubsza wówczas (a kiedy włosem do środka, zgniata się). Z czego wynika,
że na wietrze lepiej jednak kłakami do środka.

--
ukłony, maziek

Antek Laczkowski

unread,
Feb 29, 2008, 8:28:35 AM2/29/08
to
Dnia 26-02-2008 o 16:20:49 J.F. <jfox_x...@poczta.onet.pl> napisał(a):

> Z doswiadczen polarnikow, himalaistow i Eskimosow, Rosjan zreszta tez,
> przy -30 zyje sie jeszcze wzglednie normalnie. Trzeba dbac o nosy,
> uszy.

Jak się czyta Kapuścińskiego, który wizytował Wierchojańsk,
czy jak temu biegunie zimna jest na imię, to mróz jest od -60 stopmi
Wtedy powietrze "stoi białą ścianą" a -30, jak powiedziała Kapuścińskiemu
jakaś Sybiriaczka, "to jest mróz? Nie, mróz jest wtedy, gdy za ludżmi
zostają tunele w tej mgiełce.

Chetnie bym tam pojechał, poczuć, co to jest -60, bo jak dotąd, to tylko
miałem okazję -30 (ubrałem swoje psisko) w Warszawie i -20 w labie, w
chłodni.

Antek (mrozolubny, z nowym kompem, bo poprzedni się z....ł)

J.F.

unread,
Mar 1, 2008, 7:17:30 AM3/1/08
to
On Fri, 29 Feb 2008 14:28:35 +0100, Antek Laczkowski wrote:
>Jak się czyta Kapuścińskiego, który wizytował Wierchojańsk,
>czy jak temu biegunie zimna jest na imię, to mróz jest od -60 stopmi
>Wtedy powietrze "stoi białą ścianą" a -30, jak powiedziała Kapuścińskiemu
>jakaś Sybiriaczka, "to jest mróz? Nie, mróz jest wtedy, gdy za ludżmi
>zostają tunele w tej mgiełce.

woda czy CO2 to ?

J.

Antek Laczkowski

unread,
Mar 3, 2008, 8:20:14 AM3/3/08
to

Diabli wiedzą. Może mieszanka. Ale CO2 zamarza w -70, jak tworzy
kwas węglowy z parą wodną, to może ta zabawka zamarza w wyższych temp.
Nie wiem. Stawiałbym na przechłodzoną mrzawkę, proponuję Ci
doświadczenie (bo masz lab z ciekłym azotem, a mojej dziewczyny nie
namówię).

Weź duże naczynie, typu akwarium, nalej na dno ciekłego azotu.
Trochę trzeba go pobełtać, aby ustawić temperaturę otoczenia.
Może nakryć to naczynko, ale pewnie nie, bo zimne powietrze
będzie na dnie. Azot będzie się gotować, ale byc może przestanie,
nie wiem, nie mam możliwości zrobienia takiego eksperymentu.
Istotne jest, aby naczynie napełniło się zimnym azotem.
(o ile to możliwe). Wtedy przez rurkę pooddychaj trochę DO środka
i mamy warunki jak na Syberii. Jaki efekt? Wtedy albo palcem, albo czymś
podobnym
spróbój przesunąć przez mgiełkę i zobacz, czy Kapuściński dobrze opisuje
efekt.
Jemu wierzę :) Sobie nie, bo nigdy nie byłem na takim mrozie.

Antek

Marek Borowski

unread,
May 8, 2008, 4:35:36 AM5/8/08
to
Gdyby hitlerowcy byli dluzej u wladzy, dzis mielibysmy odpowiedz na to
(i pewnie wiele innych ciekawych) pytanie pochodzaca z praktycznych
doswiadczen nad wiezniami. Z tego co pamietam robili badania tego typu.
Ale jakos google nie zwraca wynikow.

Pozdrawiam

Marek


WM

unread,
May 8, 2008, 5:38:39 AM5/8/08
to
Marek Borowski <ma...@lidersdpl.pl> napisał(a):
> Gdyby hitlerowcy byli dluzej u wladzy, dzis mielibysmy odpowiedz na to
> (i pewnie wiele innych ciekawych) pytanie pochodzaca z praktycznych
> doswiadczen nad wiezniami. Z tego co pamietam robili badania tego typu.
> Ale jakos google nie zwraca wynikow.
>

Eksperymenty zbrodnicze nad hipotermią robiono w Dachau:

http://www.jewishvirtuallibrary.org/jsource/Holocaust/freezexp.html
http://www.jewishvirtuallibrary.org/jsource/Holocaust/dachauex.html

WM


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

J.F.

unread,
May 8, 2008, 8:16:25 AM5/8/08
to
On Thu, 8 May 2008 09:38:39 +0000 (UTC), WM wrote:
>Marek Borowski <ma...@lidersdpl.pl> napisał(a):
>> Gdyby hitlerowcy byli dluzej u wladzy, dzis mielibysmy odpowiedz na to
>> (i pewnie wiele innych ciekawych) pytanie pochodzaca z praktycznych
>> doswiadczen nad wiezniami. Z tego co pamietam robili badania tego typu.
>> Ale jakos google nie zwraca wynikow.
>>
>Eksperymenty zbrodnicze nad hipotermią robiono w Dachau:

A potem tych wszystkich ekperymentatorow na Syberie,
i dawaj odbudowywac socjalizm przy -30, ale to w ramach reparacji,
a nie zbrodniczo :-)

J.

WM

unread,
May 8, 2008, 3:01:54 PM5/8/08
to
J.F. <jfox_x...@poczta.onet.pl> napisał(a):
> >Eksperymenty zbrodnicze nad hipotermią robiono w Dachau:
>
> A potem tych wszystkich ekperymentatorow na Syberie,
> i dawaj odbudowywac socjalizm przy -30, ale to w ramach reparacji,
> a nie zbrodniczo :-)

Obóz w Dachau wyzwolili Amerykanie i oni sądzili winnych lekarzy za
zbrodnicze eksperymenty.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dachau_%28KL%29

''Równolegle do procesu norymberskiego, w okresie od 1945 r. do 1948 r.
przed amerykańskim trybunałem wojskowym w Dachau osądzono 1672 osób,
głównie członków załóg obozów koncentracyjnych oraz lekarzy prowadzących
eksperymenty pseudomedyczne.''

Lekarz z Dachau Hans Eisele dostał karę śmierci,
ale został wypuszczony w 1952r.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Hans_Eisele

Prof. Claus Schilling został powieszony.
Tu ciekawa publikacja o nim i innych lekarzach w historii,
którzy narażali życie pacjentów dla dobra nauki:
http://www.sluzbazdrowia.com.pl/html/more3355b.php

Ciągle aktualny motyw odpowiedzialności uczonych
i odwieczny problem: czy istnieje tzw. mniejsze zło?.

M

unread,
May 9, 2008, 4:13:38 AM5/9/08
to
WM pisze:

>
> Ciągle aktualny motyw odpowiedzialności uczonych
> i odwieczny problem: czy istnieje tzw. mniejsze zło?.

To chyba NTG. Poza tym trudno ich nazwać uczonymi.

Problem moralny jest, czy mając wyniki takich badań, można ich użyć, by
uratować komuś życie.

M.

Cezary Grądys

unread,
May 9, 2008, 5:19:53 AM5/9/08
to
M napisał(a):

> Problem moralny jest, czy mając wyniki takich badań, można ich użyć, by
> uratować komuś życie.

Jaki problem moralny? Jak masz wiedzę i ratujesz komuś życie, to jest to
OK. No chyba, że sam takie badania wcześniej robisz.

--

Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>

M

unread,
May 9, 2008, 9:12:32 AM5/9/08
to
Cezary Grądys pisze:

> M napisał(a):
>> Problem moralny jest, czy mając wyniki takich badań, można ich użyć,
>> by uratować komuś życie.
>
> Jaki problem moralny? Jak masz wiedzę i ratujesz komuś życie, to jest to
> OK. No chyba, że sam takie badania wcześniej robisz.

Trochę wyobraźni. Widzę, że potrzebujesz bardziej namacalnego przykładu
tego, co uważasz za OK.

Prowadząc szpital transplantologiczny ratowałbyś życie przeszczepiając
organy, które zostały uzyskane np. od osób z krajów trzeciego świata
"hodowanych" jako dawcy organów? Nadal jest OK? Tylko sparafrazowałem
swoje pytanie.

M.

WM

unread,
May 9, 2008, 10:04:06 AM5/9/08
to
Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com> napisał(a):

> M napisał(a):
> > Problem moralny jest, czy mając wyniki takich badań, można ich użyć, by
> > uratować komuś życie.
>
> Jaki problem moralny? Jak masz wiedzę i ratujesz komuś życie, to jest to
> OK. No chyba, że sam takie badania wcześniej robisz.
>

Były pomysły aby zniszczyć wyniki obozowych eksperymentów lekarskich.
Jednak przeważyły głosy, że lepiej aby smierć więźniów nie poszła na marne.

Amerykanie napromieniowali swoich nieświadomych tego zołnierzy
w celach badawczych. Dopiero po latach to wyszło na jaw.
Winni tego tłumaczą, że lepiej narazić jednostki, aby uratować potem
całe armie.

Pytanie, gdzie leży granica? Ilu wolno narazić, dla ratowania ilu?

Częściej jednak uczeni grzeszą beztroską i brakiem wyobraźni:
http://www.museumofquackery.com/devices/radium.htm

Pozdrawiam WM

M

unread,
May 9, 2008, 10:28:38 AM5/9/08
to
WM pisze:

> Częściej jednak uczeni grzeszą beztroską i brakiem wyobraźni:
> http://www.museumofquackery.com/devices/radium.htm

Czego ludzie nie robią dla pieniędzy?

Całe szczęście, że marketing odkrył homeopatię - tutaj
prawdopodobieństwo tego, że podając placebo (np. 10^-23 substancji
czynnej) się zaszkodzi jest niewielkie.

http://www.youtube.com/watch?v=BWE1tH93G9U

A ludzie kupują jak świeże bułeczki.

M.

Marek Borowski

unread,
May 9, 2008, 1:12:31 PM5/9/08
to
Oczywiscie ze tak,
Ja nie mam takich dylematow. Gdyby trzeba bylo zabic n tysiecy osob aby
odkryc nowe prawo fizyki nie mialby zadnego moralnego problemu ale aby
to wspomagac. Nauka przede wszystkim.
Inaczej bys spiewal gdyby to Ty potrzebowal organu na przeszczep.


Pozdr.

Marek

WM

unread,
May 9, 2008, 1:23:42 PM5/9/08
to
M <bez_spamu...@wp.pl> napisał(a):

> WM pisze:
>
> > Częściej jednak uczeni grzeszą beztroską i brakiem wyobraźni:
> > http://www.museumofquackery.com/devices/radium.htm
>
> Czego ludzie nie robią dla pieniędzy?

Nie wiem, czy po odliczeniu wypłaconych odszkodowań coś zarobili?
http://www.runet.edu/~wkovarik/envhist/radium.html

>
> Całe szczęście, że marketing odkrył homeopatię

We współczesnej Europie homeopatia powstała w początku XIX wieku.
W Azji medycyna indyjska i tybetańska od dawna stosowała zasady homeopatii.

> prawdopodobieństwo tego, że podając placebo (np. 10^-23 substancji
> czynnej) się zaszkodzi jest niewielkie.

Naczelna Rada Lekarska ma inne zdanie na ten temat:
http://ptok.pl/UserAttachments/rs0007-08-V%20homeopatia(1).pdf

M

unread,
May 9, 2008, 3:39:05 PM5/9/08
to
WM pisze:

> M <bez_spamu...@wp.pl> napisał(a):
>
>> WM pisze:
>>
>>> Częściej jednak uczeni grzeszą beztroską i brakiem wyobraźni:
>>> http://www.museumofquackery.com/devices/radium.htm
>> Czego ludzie nie robią dla pieniędzy?
>
> Nie wiem, czy po odliczeniu wypłaconych odszkodowań coś zarobili?
> http://www.runet.edu/~wkovarik/envhist/radium.html

No cóż - ryzyko jak w każdej komercyjnej działalności :-)

>> Całe szczęście, że marketing odkrył homeopatię
>
> We współczesnej Europie homeopatia powstała w początku XIX wieku.
> W Azji medycyna indyjska i tybetańska od dawna stosowała zasady homeopatii.
>
>> prawdopodobieństwo tego, że podając placebo (np. 10^-23 substancji
>> czynnej) się zaszkodzi jest niewielkie.
>
> Naczelna Rada Lekarska ma inne zdanie na ten temat:
> http://ptok.pl/UserAttachments/rs0007-08-V%20homeopatia(1).pdf

Homeopatia posiada bardzo silny efekt placebo, który w niektórych
chorobach może być istotny. Akurat efekt placebo udało się w homeopatii
udowodnić. Okazuje się też, że np. większe i bardziej kolorowe pigułki
(nieważne czy z cukru, czy z substancją czynną) leczą lepiej niż te
małe. :-)

Naczelna Rada Lekarska oczywiście ma swój wpływ na stosowanie bądź nie
różnych środków, jednak zauważ, że producenci leków homeopatycznych nie
gwarantują działania leku. Gwarantują jedynie, że nie jest szkodliwy
(cukier generalnie nie jest szkodliwy, na wszelki wypadek na ulotkach są
duże ostrzeżenia) - odpowiedzialność za to, że lek homeopatyczny leczy
bierze lekarz (a kasę za sprzedaż leku bierze firma farmaceutyczna).
Tutaj nie będzie wysokich odszkodowań za szkodliwość jak w przypadku
radu. ;-)

M.

M

unread,
May 9, 2008, 4:15:34 PM5/9/08
to
WM pisze:

>
> We współczesnej Europie homeopatia powstała w początku XIX wieku.

Wg tego http://en.wikipedia.org/wiki/Homeopathy powstała w XVIIIw, gdy
leczono ludzi rtęcią i omijanie lekarzy szerokim łukiem było zdrowsze
niż leczenie się :-)

> W Azji medycyna indyjska i tybetańska od dawna stosowała zasady homeopatii.

Czy na pewno są to zasady homeopatii? IMHO to homeopatyczny marketing
podpiera się wschodem :-)

M.

Cezary Grądys

unread,
May 12, 2008, 1:37:33 AM5/12/08
to
M pisze:

> Prowadząc szpital transplantologiczny ratowałbyś życie przeszczepiając
> organy, które zostały uzyskane np. od osób z krajów trzeciego świata
> "hodowanych" jako dawcy organów? Nadal jest OK? Tylko sparafrazowałem
> swoje pytanie.
>

Ale jak masz wiedzę bo znasz wyniki takich badań i nie uratujesz
człowieka, to dopiero będzie problem moralny.
Np jest chory i wiesz, że może mu życie uratować konkretny lek, masz go
w aptece, a nie podajesz bo ta wiedza pochodzi ze zbrodniczych
doświadczeń. Zresztą taka wiedza zazwyczaj pochodzi stąd, że wcześniej
wielu straciło życie.
Z organami to trochę inaczej. Stosując wiedzę nie przyczyniasz się do
tego, że ktoś traci na tym życie bo już stracił wcześniej i kto inny za
to powinien odpowiadać.

--

Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>

M

unread,
May 12, 2008, 4:29:41 AM5/12/08
to
Cezary Grądys pisze:

Widzisz, a jednak jest problem moralny.

Pokontynuujmy jeszcze chwilę:
Ci, od których organy pochodzą też już nie żyją, bo zostali zamordowani.
A organy są wynikiem badań. Nie używałbym tez określenia wiedza tylko
wyniki badań - wynikami badań mogą być różne rzeczy.

M.

Cezary Grądys

unread,
May 12, 2008, 5:11:06 AM5/12/08
to
M pisze:

> Widzisz, a jednak jest problem moralny.
>
> Pokontynuujmy jeszcze chwilę:
> Ci, od których organy pochodzą też już nie żyją, bo zostali zamordowani.
> A organy są wynikiem badań. Nie używałbym tez określenia wiedza tylko
> wyniki badań - wynikami badań mogą być różne rzeczy.
>

Dużo zależy od konkretnej sytuacji. Przeszczepiając takie organy,
tworzysz rynek dla tych co sprzedają. A jak wiesz co zrobić z
wyziębionym człowiekiem i tego nie zrobisz, bo jest to wiedza uzyskana w
taki sposób, to nie jest to moim zdaniem OK. Trochę dziwne, wiedząc co
trzeba zrobić, nie zrobić tego. Tu nikt już życia nie straci, a może
zostanie uratowany. Oczywiście może powstać rynek na taką informację.
Ale ja bym najpierw robił co należy, a potem się zastanawiał jak ta
wiedza została zdobyta.

--

Cezary Grądys <czarek...@cartalia.com>

M

unread,
May 12, 2008, 10:04:02 AM5/12/08
to
Cezary Grądys pisze:

No to na zakończenie jeszcze trochę science-fiction na rozluźnienie:

http://en.wikipedia.org/wiki/Nothing_Human

A gdybyś sie dowiedział, że ta wiedza została w niemoralny sposób
zdobyta - zniszczyłbyś ją?

M.

Marek Borowski

unread,
May 12, 2008, 10:54:43 AM5/12/08
to
Jak mozna niszczyc jakakolwiek wiedze ? - Tylko fundamentalisci
religijni sa do tego zdolni - no ale trzeba im wybaczyc oni sa chorzy
psychicznie.
Czytajac ta dyskusje tylko sie upewniam w tym iz etyka jest hamulcem
nauki. Dobrze ze sa tacy ktory moralistow i etykow maja w "glebokim"
powazaniu.


Pozdrawiam


Marek

npi...@neostrada.pl

unread,
May 14, 2008, 11:18:49 AM5/14/08
to
Osobiście pracowałem w temperaturze -42C w Novgorodzie na północy Rosji w
połowie lat 70-tych. Tyle było rano, bo w ciągu dnia temperatura nieco
wzrosła, ale Rosjanom to nie przeszkadzało w montażu fabryki, tylko spawanie
było zabronione. Starsi rosyjscy pracownicy wspominali, że w czasie wojny
wywieziono ich wraz z wyposażeniem fabryki na Syberię i tam pracowali nawet
przy temperaturze - 60C. Człowiek może więcej niż mu się wydaje!


0 new messages