Noo, raczej trudniej ni� �atwiej. :-)
Proste: wi�ksza masa -> wi�kszy ci�ar -> wi�ksze tarcie.
Ale gdy wpadnie, to r�wnie� trudniej z niego wychodzi...
Przy tym pami�tamy oczywi�cie, �e pusty i za�adowany
jad� zwykle z por�wnywaln� pr�dko�ci�, a droga
hamowania zale�y nie tylko od pr�dko�ci ale i od masy.
Maciek
Przera�aj�cy widok, cho� z pozoru nie... to jeszcze latem, jad� (w mie�cie)
za TIR-em, nagle widz� - hamuje, pr�cz �wiate� hamowania i nagle
powstaj�cych czarnych pas�w za ko�ami na drodze - hamowania nie za bardzo
widaďż˝...
Po prostu �lizga� si�, nawet ha�asu nie robi�... masakra.
Prze�adowany? �yse opony? By�o sucho.
--
Pozdrawiam,
Kerry
> Noo, raczej trudniej ni� �atwiej. :-)
> Proste: wi�ksza masa -> wi�kszy ci�ar -> wi�ksze tarcie.
> Ale gdy wpadnie, to r�wnie� trudniej z niego wychodzi...
>
Praktyka nie potwierdza. Autobus Ikarus, bez �adnych ABS�w itp., na �niegu
wpada� w po�lizg nawet przy minimalnie wci�ni�tym hamulcu. Na pewno �atwiej
ni� osob�wka. Przetestowa�em ;)
Stipa
> Ale trzeba wzi�� pod uwag� wytrzyma�o�� opony na
> �cieranie. Przy wi�kszym ci�arze ci�nienie wywierane przez szos� na
> opon� jest wi�ksze i opona mocniej si� �ciera podczas ostrego hamowania.
> SSi��, kt�ra hamuje nie jest si�a tarcia opony o drog� wyprowadzona z
> pierwszego wzoru, lecz "si�a zdzierania opony". Ona si� raczej nie
> zwi�ksza ze wzrostem ci�aru samochodu. Droga hamowania wi�c ro�nie.
Deformacja opony jest ma�a zmiany ci�nienia nie s� zbyt du�e, pole powierzchni
ro�nie przy wzro�cie obci��enia. To r�wnie� ro�nie si�a zdzierania, skoro
zale�y od pola powierzchni styku.
pozdrawiam rc
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Klasyczne pytanie, dwóch idzie pod górę o rosnącym pochyleniu. Są na
tej samej wysokości bo to koledzy i idą razem. Mają nawet takie same
buty. Jeden waży 120 kg, drugi 60. Kto zacznie się wcześniej
ślizgać ?
Ale w przypadku ciężkiego auta na lodzie, w grę powinno wchodzić
upłynnianie się warstewki lodu na styku opona - lód i gwałtowny spadek
wartości współczynnika tarcia.
Ale tez wieksza masa -> wieksza bezwladnosc.
Po podliczeniu wszystkiego masa sie skraca.
>> Ale gdy wpadnie, to r�wnie� trudniej z niego wychodzi...
W ta strone tez sie skraca.
>Praktyka nie potwierdza. Autobus Ikarus, bez �adnych ABS�w itp., na �niegu
>wpada� w po�lizg nawet przy minimalnie wci�ni�tym hamulcu. Na pewno �atwiej
>ni� osob�wka. Przetestowa�em ;)
Hm, nie jezdzilem ikarusem, ale tak jak patrze na droge, to mam
wrazenie ze trzymaja sie zima lepiej niz osobowe. I statystyki
wypadkow chyba to potwierdzaja.
A moze jednak lepsi kierowcy ?
J.
Lepiej popatrze� na bilans energii.
Przy ca�kowitym zablokowaniu k� na suchej nawierzchni energia kinetyczna
pojazdu zmienia si� w ciep�o potrzebne na ogrzanie i stopienie gumy. W do��
szerokim zakresie ten czynnik jest sta�y.
Inaczej m�wi�c, kiedy dojdzie do po�lizgu, wsp�czynnik tarcia zale�y
(odwrotnie) od masy pojazdu.
T. D.
> Ale w przypadku ci�kiego auta na lodzie, w gr� powinno wchodzi�
> up�ynnianie si� warstewki lodu na styku opona - l�d i gwa�towny spadek
> warto�ci wsp�czynnika tarcia.
Ale w praktyce ci�kie samochody "wyduszaj�" snieg spod opon i jad� po
asfalcie. Wielokrotnie obserwowane.
--
uszanowanie!
Ni cholery - nie te cisnienia. Opona duzej ciezarowki ma ~6 atm.
Nawet w lyzwach to ponoc nie jest prawda.
>Ale w praktyce ci�kie samochody "wyduszaj�" snieg spod opon i jad� po
>asfalcie. Wielokrotnie obserwowane.
To jakis kiepski snieg byl.
J.
P.S. przypomnial mi sie przyklad i w druga strone - sa drogi w kraju
gdzie kaza tirom jezdzic na lancuchach. A osobowki - jak kto chce.
Decyduje rozgrzewanie si� obszaru styku pod wp�ywem tarcia. I w samochodzie,
i na �y�wach.
Skoro opona tr�ca o asfalt jest w stanie si� stopi�, tym bardziej mo�e
nast�pi� roztopienie warstwy lodu.
T. D.
> To jakis kiepski snieg byl.
�wietnie to dziala na lekko stopinym �niegu przy dodatniej
temperaturze. S� takie warunki, w kt�rych osob�wki jad� po wierzchu, a
ci�sze samochody przebijaj� si� do asfaltu jak p�ugi. Osobi�cie
mia�em przyjemno�� jecha� po nastocentymetrowej warstwie takiego
�niegu, pe�nej do�k�w i wyrw z 50 na godzine i wyprzedzi� mnie stary
rozklekotany autosan rysuj�c pi�kne dwie czarne koleiny (i obryzguj�c
mnie b�otem po�niegowym). Po koleinach jecha�o sie pi�knie jak po
szynach, tylko... rozstaw nie pasowaďż˝ ;) .
--
uszanowanie!
dK