Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Ekonomia kredytu czy akumulacji?

3 views
Skip to first unread message

Tubylerczyk

unread,
Oct 22, 2011, 3:27:23 PM10/22/11
to
Niepokojącym zjawiskiem jest nasilające się życie na kredyt. Typowo
mieszkanie w mieszkaniu które spłaca się latami i które jest własnością
banku. A przecież tyle wolności ile własności.
Do życia za pożyczone sprzyja obecny system, dodatkowo ma pojawić się
podatek katastralny, który stopniowo okrada z własności.
Oszczędzanie jest niemożliwe bo pensja ledwo starcza do następnej
wypłaty i czasem trzeba się zadłużyć.
Do tego dochodzi inflacja.
Całkiem inną sytuacją byłaby deflacja, która sprzyjała by oszczędzaniu.
Kiedyś pieniądz oparty był na złocie, ceny spadały a gospodarka się
rozwijała, dziś mimo inflacji spadają ceny podzespołów komputera i ta
gałąź gospodarki ma się dobrze.

Pawel Baranowski

unread,
Oct 23, 2011, 6:11:26 AM10/23/11
to
W dniu 2011-10-22 21:27, Tubylerczyk pisze:
> NiepokojÄ cym zjawiskiem jest nasilajÄ ce siÄ Ĺźycie na kredyt. Typowo
> mieszkanie w mieszkaniu ktĂłre spĹ aca siÄ latami i ktĂłre jest
> wĹ asnoĹ ciÄ banku. |(...)

Pewnie jest wiele przyczyn tego zjawiska, a spośród nich sporo ma
charakter społeczny.

> Do Ĺźycia za poĹźyczone sprzyja obecny system, dodatkowo ma pojawiÄ siÄ
> podatek katastralny, ktĂłry stopniowo okrada z wĹ asnoĹ ci.

To samo można powiedzieć o każdym innym podatku, a przecież państwo musi
mieć dochody z podatków.

> Do tego dochodzi inflacja.

I co z tego? Ceny rosną, owszem... Ale podobnie rosną też dochody
(zakładam pełną indeksację).
Więc wnioskowanie o szkodliwości inflacji musi być nieco głębsze, trzeba
powiedzieć przy jakich założeniach, uzasadnić je, może podać empiryczne
dane...

To nie tak, że wysokie ceny są gorsze niż niższe. Bo ta wysoka cena to
wyższy koszt dla jednego, ale i wyższy dochód dla innego.

PS. Mam prośbę - zmień kodowanie, bo pl-litery się krzaczą.

Tubylerczyk

unread,
Oct 24, 2011, 1:44:09 AM10/24/11
to
W dniu 2011-10-23 12:11, Pawel Baranowski pisze:
> I co z tego? Ceny rosną, owszem... Ale podobnie rosną też dochody
> (zakładam pełną indeksację).
> Więc wnioskowanie o szkodliwości inflacji musi być nieco głębsze, trzeba
> powiedzieć przy jakich założeniach, uzasadnić je, może podać empiryczne
> dane...
>
> To nie tak, że wysokie ceny są gorsze niż niższe. Bo ta wysoka cena to
> wyższy koszt dla jednego, ale i wyższy dochód dla innego.

Zalozmy ze ceny rosna tak jak i placa. Jednak oszczednosci topnieja z
powodu inflacji. Gdyby byla deflacja oszczednosci by rosly.


> PS. Mam prośbę - zmień kodowanie, bo pl-litery się krzaczą.
Stosuje UTF-8, domyslne dla Thunderbirda.

Tubylerczyk

unread,
Oct 24, 2011, 1:53:55 AM10/24/11
to
W dniu 2011-10-24 07:44, Tubylerczyk pisze:
> Zalozmy ze ceny rosna tak jak i placa. Jednak oszczednosci topnieja z
> powodu inflacji. Gdyby byla deflacja oszczednosci by rosly.

http://mises.pl/blog/2010/11/08/shostak-czy-deflacja-to-zrodlo-wszelkiego-zla/

Wojciech Wrodarczyk

unread,
Nov 7, 2011, 10:33:17 AM11/7/11
to
W dniu 2011-10-24 07:44, Tubylerczyk pisze:
Zgadzam się, że deflacja nie sprzyja oszczędzaniu, zgadzam się, że
podatek katastralny jest cyklicznym podatkiem od jednorazowego
wzbogacenia, więc nie sprzyja oszczędnościom.
Uważam, że deflacja w sytuacji obecnej o wiele bardziej uczy ludzi do
myślenia o pieniądzu, niż inflacja.
Jednak są dwie zalety inflacji jakie znalazłem:
- łatwy do ściągania podatek, upraszcza wszelkie formalności,
deklaracje, 100% ściągalności, tylko należałoby go określić ustawowo,
np. ustawowy dodruk 1% pieniędzy co rok, aby był przewidywalny,
- inflacja obniża ryzyko inwestycyjne, gdyż nie opłaca się akumulować
kapitału, bo zjada go inflacja, zatem inwestor próbuje na siłę znaleźć
jakąś formę inwestycji. Zatem jest gotów ponieść większe ryzyko, niż
gdyby była deflacja. Reasumując w takiej gospodarce jest więcej
inwestycji, więcej trafionych inwestycji (spora część będzie trafiona),
a zatem żyje się w niej lepiej, również tym, którzy nie mają kapitału.
skutkiem pośrednim jest również likwidowanie przepaści międzyklasowej w
społeczeństwach.
Przy deflacji, stara "szlachta" która miała duży majątek byłaby z każdym
rokiem coraz bogatsza względem biedoty, a biedota miałaby coraz trudniej
na wybicie się do wyższych klas.
Przy inflacji następuje zazębienie tych dwóch klas.
Biedny menedżer może zarządzać majątkiem kapitalisty w zamian za zarobek
i udziały, zatem w przypadku sukcesu jest w stanie zarobić na tyle aby
ten majątek zainwestować samodzielnie i stać się kapitalistą.
Natomiast kapitalista ma parcie na inwestowanie swoich pieniędzy i szuka
biednych menedżerów z chęcią, pomysłami, talentem i wiedzą, aby pomogli
mu pomnożyć jego pieniądze.

Kmicic

unread,
May 1, 2012, 2:15:21 AM5/1/12
to
W dniu 2011-11-07 16:33, Wojciech Wrodarczyk pisze:
> W dniu 2011-10-24 07:44, Tubylerczyk pisze:
>>> PS. Mam prośbę - zmień kodowanie, bo pl-litery się krzaczą.
>> Stosuje UTF-8, domyslne dla Thunderbirda.

Fakt, mój Thunderbird z kodowaniem UTF-8 czyta wszystko prawidłowo
oprócz cytatów w poście pana Pawła. Zakładam, że błąd się wkradł gdzieś
po drodze

> Reasumując w takiej gospodarce jest więcej
> inwestycji, więcej trafionych inwestycji (spora część będzie trafiona),
> a zatem żyje się w niej lepiej, również tym, którzy nie mają kapitału.
> skutkiem pośrednim jest również likwidowanie przepaści międzyklasowej w
> społeczeństwach.
> Przy deflacji, stara "szlachta" która miała duży majątek byłaby z każdym
> rokiem coraz bogatsza względem biedoty, a biedota miałaby coraz trudniej
> na wybicie się do wyższych klas.
> Przy inflacji następuje zazębienie tych dwóch klas.
> Biedny menedżer może zarządzać majątkiem kapitalisty w zamian za zarobek
> i udziały, zatem w przypadku sukcesu jest w stanie zarobić na tyle aby
> ten majątek zainwestować samodzielnie i stać się kapitalistą.
> Natomiast kapitalista ma parcie na inwestowanie swoich pieniędzy i szuka
> biednych menedżerów z chęcią, pomysłami, talentem i wiedzą, aby pomogli
> mu pomnożyć jego pieniądze.
>

Popieram ten pogląd i to widać jak na dłoni. Jesteśmy właśnie na tej
samej drodze, którą przeszły USA. Polecam film "Gangi Nowego Yorku"
Martina Scorsesse, żeby zobaczyć jak zaczynała Ameryka.
Za PRL też się rozwijaliśmy dynamicznie ale wolniej i bez wyraźnej
wizji. Dominowały szczytne hasła w stylu mickiewiczowskiej "Ody do
młodości", ale były to tylko puste słowa. Każdy każdego robił w jajo, a
na papierze wszystko się zgadzało. To była typowa sowiecka szkoła
skalkowana z wyścigu zbrojeń. Obowiązywała idea szczytnego poświęcenia
jednostki dla dobra ogółu, a takie hasła powinny obowiązywać wyłącznie w
czasie zagrożenia militarnego z zewnątrz.
O ile bardziej wydajna jest jednostka i o ile więcej może przynieść
korzyści społeczeństwu dostrzegli już amerykańscy abolicjoniści walczący
o zniesienie niewolnictwa.
Czyż nie mieli racji ?
Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze i szybko wyjdziemy na prostą. To że
jest drogo, nie ma pracy a jak jest to niepewna i słabo płatna to efekt
przejściowy. Mamy za to łatwiejszy dostęp do wiedzy, otwarte granice na
świat, Internet i stabilną, wymienialną walutę.
Podwyżki w nowym roku odkąd pamiętam były zawsze, więc to można
przewidzieć, to że się zadłużamy to raczej też nic nowego - dług już
zaciągamy przy urodzeniu i nie uda nam się go spłacić nigdy.
Stoimy jednak w rozkroku, ponieważ młoda inteligencja chce dokończenia
rozpoczętych zmian i prywatyzacji a stara nomenklatura i
pseudointeligencja chce te zmiany za wszelką cenę zastopować panicznie
bojąc się przyszłości i oderwania od korytka. Rozsiewają oni popłoch w
społeczeństwie, który działa zwłaszcza na wyobraźnię kobiet, a jak
wiadomo - kobiety obawiają się przyszłości najbardziej i wiecznie
wszystko czarno widzą. Poza tym kobiety kochają pieniądze, bo dają im
poczucie bezpieczeństwa, które dla myślących ludzi nie jest żadnym
zabezpieczeniem. Pieniądze to tylko umowa społeczna, symbol pewnej
wartości, bilety NBP. Ładnie to przedstawił kiedyś w jednym ze swoich
programów "Boso przez Świat" Wojtek Cejrowski tłumacząc czym się różni
banknot jednodolarowy od dwudziestodolarowego. Tematem programu były
współczesne kopalnie złota w Ameryce Południowej. Polecam.

Także szanowni grupowicze - nie ma się co martwić na zapas, oddajmy
swoje pieniądze swoim kobietom (oczywiście nie wszystkie) - niech się
cieszą, i tak przyjdą do nas po radę w co tą kasę zainwestować :-).
A my zajmijmy się swoimi zabawkami, czyli nowoczesną technologią, która
jest coraz tańsza, lepsza i bardziej dostępna.
O to przecież walczyła Solidarność.

Pozdrawiam
--
Hej kto szlachta - za Kmicicem, hajda na Wołmontowicze
0 new messages