Pozdrawiam,
Pawel W.
--
W 1968 wystarczyla moc obliczeniowa 2 C-64 aby poslac rakiete na
ksiezyc. Teraz 2006 potrzeba sily obliczeniowej Pentium IV 3GHz aby
odpalic Windows Vista
...cos poszlo nie tak.-- bash.org.pl
user: pawelek_79
server: poczta.onet.pl
> Żona dzwoni do męża jadącego samochodem do pracy:
> - Kochanie, tylko uważaj na siebie, bo w radio podawali, że jakiś kretyn
> jedzie pod prąd autostradą.
> - Jeden?! Całe mnóstwo !!!
>
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić (udowodnić istnienia ISW i obalić
TE) a potem przychodzi taki jeden, który tego nie wie (Nabukomb) i on to robi"
P.N.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Nie tacy jak ty już próbowali.
W czym problem, obal moją logikę i matematyczną prawdę, że p-stwo
ewolucji to p-stwo warunkowe!
Czekam mądralo działaj :)))))))))))))))))))))))))
P.N.
> W czym problem Marecki, obal moją logikę i po sprawie:)))))))))
Problem w tym, ze w Twojej logice ...brakuje logiki
żeby nie szukając daleko Twój przykład z maksymalnym potencjałem
genetycznym pierwszego pokolenia 'rozcieńczającym się' wraz
z kolejnymi generacjami jest zupelnie nie logiczny.
.chyba, ze zechcesz łaskawie wyjaśnić ten wątek, wtedy
ujżysz jak logika Nabukomba może łatwo runąć..
> Nabukomb <nabukom...@gazeta.pl> napisał(a):
>
> > W czym problem Marecki, obal moją logikę i po sprawie:)))))))))
>
> Problem w tym, ze w Twojej logice ...brakuje logiki
> żeby nie szukając daleko Twój przykład z maksymalnym potencjałem
> genetycznym pierwszego pokolenia 'rozcieńczającym się' wraz
> z kolejnymi generacjami jest zupelnie nie logiczny.
>
> ..chyba, ze zechcesz łaskawie wyjaśnić ten wątek, wtedy
> ujżysz jak logika Nabukomba może łatwo runąć..
Nie udawaj głupiego, nie o tym teraz mówimy. A tamten watek sam tchórzliwie na
wniosek innego tchórza zamknąłeś.
P.N.
> Nie udawaj głupiego, nie o tym teraz mówimy.
> A tamten watek sam tchórzliwie na
> wniosek innego tchórza zamknąłeś.
I to jest to o czym wszyscy tu mówią
(de facto przykład Pawła doskonale Cię obrazuje)
1. Nie potrafisz rozmawiać bez rzucania obelgami,
więc niewielu chce z Tobą wogóle rozmawiać.
Ty twierdzisz, że to z braku argumentów.
2. Przytoczę to, co już raz do Ciebie napisałem.
Przed Tobą "chowają się doktorzy i profesorowie, a filozofowie
milkną" wynika z Tego co sam napisałeś o kimś innym, że:
"Potem Ty znowu byś wszystko przekręcił i tak w kółko (...)"
3. Po trzecie Twoje prawdopodobieńswa to absurd.
W biologii zwykle bywa, ze pierwsze zdarzenie wielokrotnie
zwiększa szanse na zaistnienie podobnego zdarzenia, szczególnie
na poziomie molekularnym. Nie wierzysz?
Poczytaj sobie chociażby o wiązaniu kolejnych cząsteczek tlenu
przez hemoglobinę.
4. Twój przykład ze specjacją i doborem naturalnym dowodzi,
że zupełnie nie rozumiesz podstaw, więc o czym Ty wogóle
człowieku chcesz rozmawiać.
Dodatkowo Twoj wyjaśnienie selekcji Krępaka nabrzozaka
(biston betularia), że "po prostu zmienność barwy jest
“na wyposażeniu” DNA tego owada" dodatkowo dowodzi, ze nie
rozumiesz tego o czym starasz się dyskutować. I nie odparłeś
"hurtem" jeszcze żadnego argumentu (chociaż błędnie tak twierdzisz"
5. Napisałeś, że "matematyka jest dla ewolucji niewygodna".
Z tego wynika, że nie tylko nie wiesz nic o ewolucji, ale
i o matematyce nie wiele wiesz.
Więc powiedz mi Nabukomb jak tu z Tobą gadać, jeśli
doktorzy i profesorowie z uśmiechem pobłażania traktują
Twoje żałosne argumenty. Przeczytałem wszystko i nie znalazłem
ani jednego argumentu na poparcie Twojej śmiesznej teorii.
Daruj sobie dalesze rzucanie obelgami, bo nie jesteś nawet przeciwnikiem
do dobrej dyskusji.
pozdrawiam
> Nie udawaj głupiego, nie o tym teraz mówimy. A tamten watek sam tchórzliwie na
> wniosek innego tchórza zamknąłeś.
wKF: to nie forum dyskusyjne, a grupa duskusyjna/Usenet
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Usenet). Tutaj nikt nie może zamknąć
wątku, czy wyrzucić kogoś z dyskusji, bo mu się ktoś nie podoba, albo
chamsko się zachowuje (dowodem twoja ciągła obecność na grupie). Nie
wykręcaj się sianem, że wątek został zamknięty! *To ty tchórzliwie nie
podjąłeś rękawicy w tamtym wątku.*
> Nabukomb <nabukom...@gazeta.pl> napisał(a):
>
> > Nie udawaj głupiego, nie o tym teraz mówimy.
> > A tamten watek sam tchórzliwie na
> > wniosek innego tchórza zamknąłeś.
>
> I to jest to o czym wszyscy tu mówią
> (de facto przykład Pawła doskonale Cię obrazuje)
>
> 1. Nie potrafisz rozmawiać bez rzucania obelgami,
> więc niewielu chce z Tobą wogóle rozmawiać.
> Ty twierdzisz, że to z braku argumentów.
>
> 2. Przytoczę to, co już raz do Ciebie napisałem.
> Przed Tobą "chowają się doktorzy i profesorowie, a filozofowie
> milkną" wynika z Tego co sam napisałeś o kimś innym, że:
> "Potem Ty znowu byś wszystko przekręcił i tak w kółko (...)"
>
> 3. Po trzecie Twoje prawdopodobieńswa to absurd.
> W biologii zwykle bywa, ze pierwsze zdarzenie wielokrotnie
> zwiększa szanse na zaistnienie podobnego zdarzenia, szczególnie
> na poziomie molekularnym. Nie wierzysz?
> Poczytaj sobie chociażby o wiązaniu kolejnych cząsteczek tlenu
> przez hemoglobinę.
>
> 4. Twój przykład ze specjacją i doborem naturalnym dowodzi,
> że zupełnie nie rozumiesz podstaw, więc o czym Ty wogóle
> człowieku chcesz rozmawiać.
> Dodatkowo Twoj wyjaśnienie selekcji Krępaka nabrzozaka
> (biston betularia), że "po prostu zmienność barwy jest
> "na wyposażeniu" DNA tego owada" dodatkowo dowodzi, ze nie
> rozumiesz tego o czym starasz się dyskutować. I nie odparłeś
> "hurtem" jeszcze żadnego argumentu (chociaż błędnie tak twierdzisz"
>
> 5. Napisałeś, że "matematyka jest dla ewolucji niewygodna".
> Z tego wynika, że nie tylko nie wiesz nic o ewolucji, ale
> i o matematyce nie wiele wiesz.
>
> Więc powiedz mi Nabukomb jak tu z Tobą gadać, jeśli
> doktorzy i profesorowie z uśmiechem pobłażania traktują
> Twoje żałosne argumenty. Przeczytałem wszystko i nie znalazłem
> ani jednego argumentu na poparcie Twojej śmiesznej teorii.
> Daruj sobie dalesze rzucanie obelgami, bo nie jesteś nawet przeciwnikiem
> do dobrej dyskusji.
>
Widzę, że dostajesz obsesji na moim punkcie jak Pszemol-gratuluję.
Zamiast tych śmiesznych punkcików, o niczym, po prostu udowodnij, że
ewolucja to "bóstwo", nie podlegające prawom matematyki.
Każdy następny etap przejściowy ewolucji ma określone p-stwo zajścia,
a każdy ciąg przemian ma p-stwo łączne liczone jako iloczyn wszystkich
cząstkowych. Zwykłe p-stwo zajścia zdarzenia X pod warunkiem że
wcześniej zaszło zdarzenie Y. P-stwo efektu XY jest iloczyn P-stwa X i
P-stwa Y. Nic tego nie zmieni. Żadne bajanie ewolucjonistów nie ma
wartości poznawczej. P-stwo ewolucji jako całości dąży do 1/
nieskończoność i to jest niepodważalny fakt.
Możesz sobie myśleć o mnie co tylko chcesz, mam to w d****. Ewolucja
to zwykłe oszustwo logiczne i mitologia, nie nauka. Coś takiego tylko
oszukańczymi bajkami można było w nauce zaszczepić i wyhodować. To
boli wiem, ale to nie moja sprawa, męcz się z tą prawdą sam.
P.N.
To się nazywa "myślenie życzeniowe". Marzy Ci się pozycja niewykształconego
Szewczyka Dratewki który zagina naukowców... Na razie Ci to nie wychodzi.
>> Nie tacy jak ty już próbowali.
>
> W czym problem, obal moją logikę i matematyczną prawdę,
> że p-stwo ewolucji to p-stwo warunkowe!
> Czekam mądralo działaj :)))))))))))))))))))))))))
Co konkretnie rozumiesz pod pojęciem "prawdopodobieństwo warunkowe"?
Czy jesteś pewny, że chodzi ci o to:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawdopodobie%C5%84stwo_warunkowe :-))
Widzę, że wszystkie chwyty u Was dozwolone, jak to mówią "siła złego na
jednego" :)))
Czyli jesteś teraz adwokatem solventa:) Wspaniale :)
Skoro nikt nie może "zamknąć" to miej pretensje do solventa, że "zamknął". A
jak chciałeś wystąpić w drużynie solventa to zgłoś się do niego na priwa u
uzgodnijcie jakieś spójne stanowisko i plan działania.:)
Ja rzucam rękawicę całemu światu polskojęzycznego internetu i nikt mi nie
odpowiada na oczekiwanym poziomie dyskusji, a Ty wyjeżdżasz z takimi "cienkimi
tekstami".
Pawełku obal tylko ten prosty tok rozumowania z mojego forum potem możesz mi
coś zarzucać.
http://www.teoriawszystkiego.fora.pl/uzytkownicy-kontra-nabukomb,39/heysel-nabukomb,70.html
"""Oszustwo polega na tym, że pozoruje się prawdopodobieństwo pierwszego
kroku, bo niby jest mały i mógł się zdarzyć w dużej populacji, jako
przypadkowa mutacja. A potem robi się z czytelnika idiotę i wciska mu się kit
o następnych etapach bazując na jednym rzekomo prawdopodobnym zdarzeniu
wyjściowym. Czyli zaciemnia się obraz, niby to używa się rozumu i logiki, a
potem jest "fiku miku", "woda z mózgu" i mamy "cud ewolucji".
Powiem to jeszcze prościej na przykładzie rzutu kostką:
1. Cud ewolucji można przyrównać do wyrzucenia kilkadziesiąt (tak na początek,
bo w rzeczywistości chodzi o wielomilionowe łańcuszki cudów Wink ) razy
szóstki pod rząd rzucając ją w sposób przypadkowy i nieprzewidywalny.
2. Rozumowanie Dawkinsa, to idiotyzm, w który mamy mu wierzyć, że jak Ci się
uda wyrzucić dwa, trzy razy pod rząd szóstkę, to z tego wniosek że
kilkadziesiąt razy pod rząd to też nie problem. Ale to głupota, bo
3. Ilość pojedynczych rzutów kostką, które trzeba wykonać, by trafić pod rząd
trzy, cztery, pięć szóstek lawinowo rośnie wraz z podnoszoną poprzeczką w
postaci kolejnych szóstek. Zauważ
4.By trafić jedną szóstkę, wystarczy na ogół kilka, kilkanaście rzutów, by
trafić dwie pod rząd (jeśli nie oszukujesz) potrzebujesz już kilkadziesiąt
rzutów i wszystkie poprzednio wyrzucone szóstki niejako przepadają, jeśli nie
rzuciłeś po niej następnej. I tak dalej
5. Gdy ma być trzy pod rząd, przepadają wszystkie rzuty, gdzie była jedna lub,
dwie pod rząd, gdy mają być cztery przepadają ..... itd. itd.
6. By trafić 10 razy pod rząd szóstkę tych rzutów musi już być średnio
6x6x6x6x6x6x6x6x6x6=60'466'176, Zakładając, że rzucasz jeden raz na 6 sekund,
to w ciągu minuty wykonasz 10 rzutów, w ciągu godziny 600, w ciągu dnia
600x24=14'400 , w ciągu roku 14'400x360=5'184'000, a więc jak podzielisz te
średnie 60mln potrzebnych rzutów, przez 5mln możliwych na rok, daje
kilkanaście lat bez przerwy na okrągło rzucania, a gwarancji nie ma, że i w
ciągu 100 lat trafisz dziesięć szóstek pod rząd.
Przy organizmach żywych jest trochę inaczej (miliardy razy trudniej), ale
zasada jest ta sama, każdy następny etap ewolucji "idący" w jakimś kierunku na
każdym etapie ma wymóg ilościowy zdarzeń (rzutów kostką, liczby osobników
itp.) by mówić o przypadku i mutacji. Taka jest matematyka, od tego nie ma
ucieczki, ewolucja to bajki dla małych dzieci, a nie rzeczywistość i
propagować ją można tylko oszustwem logicznym i ciemnotą myślową."""
> Zamiast tych smiesznych punkcikow, o niczym, po prostu udowodnij, ze
> ewolucja to "bostwo", nie podlegajace prawom matematyki.
Ewolucja PODLEGA prawom matematyki. Jesli ktos Cie uczył inaczej, to nie dziw
się, że kompletnie nic nie rozumiesz.
> P-stwo ewolucji jako całości dąży do 1 nieskończoność i to jest
> niepodważalny fakt.
Teraz ewidentnie widać, ze nic nie słyszałeś ani o algorytmach genetycznych,
ani o sieciach neuronowych, ani problemie komiwojażera..
Poza tematem:
Juz kilkakrotnie dales wyraz swojej ignorancji i niewiedzy.
Takimi stwierdzeniami tylko sie pogrążasz. Albo się chłopie doucz,
albo wogole sie nie wypowiadaj, bo tylko sie osmieszasz.
Inaczej dyskusja z Toba nie ma zadnego sensu poznawczego.
> .. ewolucja to bajki dla małych dzieci, a nie rzeczywistość i
> propagować ją można tylko oszustwem logicznym i ciemnotą myślową."""
>
Zamiast do umysłów spróbuj im trafić do serc.
Niech posłuchają tej pieśni, to może
pozazdroszczą wierzącym głębi przeżyć duchowych:
http://www.youtube.com/watch?v=PHpye0M34JQ
Rozbieżności między biblią i doświadczeniem codziennym
zaczynają się już przy wieku Adama (żył podobno 930lat).
Skoro to akceptujemy, to mamy precedens do akceptacji
równiez innych różnic.
Zamiast się zastanawiać jak dinozaury pomieściły się na Arce,
oddzielmy sprawy nauki od spraw wiary i będzie po problemie.
WM
Zastanów się na spokojnie co takie liczenie prawdopodobieństwa dało by.
Co starasz się udowodnić?
>
> Ewolucja PODLEGA prawom matematyki. Jesli ktos Cie uczył inaczej, to nie dziw
> się, że kompletnie nic nie rozumiesz.
>
> > P-stwo ewolucji jako całości dąży do 1 nieskończoność i to jest
> > niepodważalny fakt.
A gdzie zgubiłeś kreseczkę cwaniaczku??
Tam było nie: "dąży do 1 nieskończoność", tylko "dąży do 1/nieskończoność".
A to zupełnie zmienia znaczenie. Ta niepozorna kreska oznacza "przez", albo
inaczej dzielenie, zastępuje ułamek.
> Teraz ewidentnie widać, ze nic nie słyszałeś ani o algorytmach genetycznych,
> ani o sieciach neuronowych, ani problemie komiwojażera..
Tak, tak, to taka sama prawda, jak ta Pszemola, że nie przeczytałem żadnej
książki Dawkinsa:)
> Poza tematem:
> Juz kilkakrotnie dales wyraz swojej ignorancji i niewiedzy.
> Takimi stwierdzeniami tylko sie pogrążasz. Albo się chłopie doucz,
> albo wogole sie nie wypowiadaj, bo tylko sie osmieszasz.
> Inaczej dyskusja z Toba nie ma zadnego sensu poznawczego.
>
Gadaj zdrów, zresztą nikt Cię o zdanie nie pyta, nie chcesz, nie umiesz, nie
dyskutuj ze mną, to aż tak trudno zrozumieć:)))))))))))))))))
P.N.
> Zamiast się zastanawiać jak dinozaury pomieściły się na Arce,
> oddzielmy sprawy nauki od spraw wiary i będzie po problemie.
Brawo!
PS. Dzieki za 'Amazing Grace'
> Zamiast się zastanawiać jak dinozaury pomieściły się na Arce,
> oddzielmy sprawy nauki od spraw wiary i będzie po problemie.
Brawo!
PS. Dzieki za 'Amazing Grace'
Zastanawiam się właśnie ile miesięcy/lat musi upłynąć aby
w Twojej głowie zaświtała myśl, że wolucja NIE JEST tym
samym co rzut kostką...
> Nabukomb <nabukom...@gazeta.pl> napisał(a):
>
> > .. ewolucja to bajki dla małych dzieci, a nie rzeczywistość i
> > propagować ją można tylko oszustwem logicznym i ciemnotą myślową."""
> >
>
> Zamiast do umysłów spróbuj im trafić do serc.
> Niech posłuchają tej pieśni, to może
> pozazdroszczą wierzącym głębi przeżyć duchowych:
> http://www.youtube.com/watch?v=PHpye0M34JQ
Gdyby to było takie proste !!!!!!!!!!
Ale nie jest, nie chodzi o mnie, czy o nich, chodzi o miliardy istnień
ludzkich, które zginą, choć wcale by nie musiały, gdyby ludzkość się ocknęła z
bajki ewolucjonizmu.
Zresztą, nie piszę tego wszystkiego dla nich, cały czas "szukam" i "coś
sprawdzam", a przy tym nieźle się bawię. Dlatego dzięki za otuchę, ale
wszystko jest OK, jak na razie zgodnie z planem :)))
> Rozbieżności między biblią i doświadczeniem codziennym
> zaczynają się już przy wieku Adama (żył podobno 930lat).
> Skoro to akceptujemy, to mamy precedens do akceptacji
> równiez innych różnic.
Mam na ten temat inne zdanie, ale to nie temat na tutaj i teraz.
> Zamiast się zastanawiać jak dinozaury pomieściły się na Arce,
> oddzielmy sprawy nauki od spraw wiary i będzie po problemie.
>
Co do tego jak to było prawdopodobnie z potopem, to tłumaczyłem te sprawy na
forum Ateista.pl. Teraz nie mogę znaleźć, jest albo w części dla zalogowanych
(mam bana), albo skasowali przy "roszadach z forum".
Chcesz to poszukaj, wyjaśnienie jest bardzo proste i logicznie wszystko
wytłumaczyć można bez wiary, a zgodnie z Biblią i "obiektywną nauką poznawczą".
P.N.
> A gdzie zgubiłeś kreseczkę cwaniaczku??
> Tam było nie: "dąży do 1 nieskończoność", tylko "dąży do 1/nieskończoność".
> A to zupełnie zmienia znaczenie.
No tak, faktycznie była kreseczka. Źle przesunąłem tekst.
Nie zmienia to fakty, ze nie ma to żadnego zastosowania do ewolucji,
o czym Ci napisałem powyżej. Ty jednak zamiast skupić się na meritum gadasz o
kreseczkach.
> Tak, tak, to taka sama prawda, jak ta Pszemola, że nie przeczytałem żadnej
> książki Dawkinsa:) <link>
Nie przypominam sobie, żebym kwestionował czy czytałeś Dawkinsa. Kwestionuję
jednak Twoją znajomość matematyki stosowanej. Algorytmy genetyczne i problem
komiwojażera to czysta matma, wiec chyba dostrzegasz blędność swoich założeń?
> Gadaj zdrów, zresztą nikt Cię o zdanie nie pyta, nie chcesz, nie umiesz, nie
> dyskutuj ze mną, to aż tak trudno zrozumieć:)
Ja tylko podważam Twoje teorie, a Ty nawet nie potrafisz ich obronić. Marny z
Ciebie dyskutant
> A gdzie zgubiłeś kreseczkę cwaniaczku??
> Tam było nie: "dąży do 1 nieskończoność", tylko "dąży do 1/nieskończoność".
> A to zupełnie zmienia znaczenie.
No tak, faktycznie była kreseczka. Źle przesunąłem tekst.
Nie zmienia to fakty, ze nie ma to żadnego zastosowania do ewolucji,
o czym Ci napisałem powyżej. Ty jednak zamiast skupić się na meritum gadasz o
kreseczkach.
> Tak, tak, to taka sama prawda, jak ta Pszemola, że nie przeczytałem żadnej
> książki Dawkinsa:) <link>
Nie przypominam sobie, żebym kwestionował czy czytałeś Dawkinsa. Kwestionuję
jednak Twoją znajomość matematyki stosowanej. Algorytmy genetyczne i problem
komiwojażera to czysta matma, wiec chyba dostrzegasz blędność swoich założeń?
> Gadaj zdrów, zresztą nikt Cię o zdanie nie pyta, nie chcesz, nie umiesz, nie
> dyskutuj ze mną, to aż tak trudno zrozumieć:)
Ja tylko podważam Twoje teorie, a Ty nawet nie potrafisz ich obronić. Marny z
Ciebie dyskutant
--
> Ale nie jest, nie chodzi o mnie, czy o nich, chodzi o miliardy istnień
> ludzkich, które zginą, choć wcale by nie musiały, gdyby ludzkość się
> ocknęła z bajki ewolucjonizmu.
Teraz już nie mam złudzeń. Jesteś zwykłym prowokatorem lub chorym psychicznie
człowiekiem. W obu przypadkach łatwiej będzie przekonać mojego kota, żeby
wziął prysznic, niż oczekiwać u Ciebie sensownej argumentacji swojej teorii.
> > Gadaj zdrów, zresztą nikt Cię o zdanie nie pyta, nie chcesz, nie umiesz, nie
> > dyskutuj ze mną, to aż tak trudno zrozumieć:)
>
> Ja tylko podważam Twoje teorie, a Ty nawet nie potrafisz ich obronić. Marny z
> Ciebie dyskutant
Podważasz ? Gdzie ? Jak ? Coś Ci się chyba przywidziało ?
P.N.
> Nabukomb <nabukom...@gazeta.pl> napisał(a):
>
> > Ale nie jest, nie chodzi o mnie, czy o nich, chodzi o miliardy istnień
> > ludzkich, które zginą, choć wcale by nie musiały, gdyby ludzkość się
> > ocknęła z bajki ewolucjonizmu.
>
> Teraz już nie mam złudzeń. Jesteś zwykłym prowokatorem lub chorym psychicznie
> człowiekiem. W obu przypadkach łatwiej będzie przekonać mojego kota, żeby
> wziął prysznic, niż oczekiwać u Ciebie sensownej argumentacji swojej teorii.
No cóż :))))) Gratuluję Ci "KOTA" (Tego w głowie).
P.N.
> Podważasz ? Gdzie ? Jak ? Coś Ci się chyba przywidziało ?
Np. Twoje wyliczenia prawdopodobieństwa vs. algorytmy genetyczne (+komiwojażer)
Jest taki artykuł profesora Sandersona "Estimating Absolute Rates of Molecular
Evolution and Divergence Times: A Penalized Likelihood Approach"
link: http://mbe.oxfordjournals.org/cgi/content/full/19/1/101
który ma swoją wartość nie tylko ze względu na swoje rozważania, ale również
na bogactwo materiałów źródłowych. Jesli faktycznie jestes takim poszukiwaczem
prawdy, to znajdziesz sposób, żeby dotrzeć do sedna.
pozdrawiam
Nanukombie niestety NIE ROZUMIESZ Darwinizmu. Obalasz teorie która nie
istnieje. To jest problem 99,99% kreacjonistów. Najpierw prezentują
nieprawdziwe założenia TE a później je obalają. "Argument"
prawdopodobieństwa opiera się na dwóch błędnych założeniach:
1. Ewolujca ma z góry określony cel. Otóż TE mówi coś zupełnie innego.
Wydaje
Ci się że, od początku efekt jaki dzisiaj widzimy był ustalony. Nic bardziej
mylnego. Ewolucja mogła przebiegać w "nieskończoną" ilość różnych
scenariuszy, ten który widzimy jest jednym z nich, ani lepszy ani bardziej
wyjątkowy od innych. Gdyby cofnąć czas i puścić bieg ewolucji na Ziemi
jeszcze raz, zapewniam Cię że nie poznałbyś naszej Planety. Weźmy toto
lotka. Ile znasz osób które skreślają liczby 1,2,3,4,5,6 ?? Ja ani jednej, a
przecież prawdopodobieństwo wylosowania takich liczb jest dokładnie takie
samo jak każdej innej, to tylko nam taki układ wydaje się wyjątkowy.
2. Ewolucją rządzi przypadek. Otóż zmienność jest przypadkowa, ale dobór
naturalny NIE JEST. Sprowadzasz ewolucje do rzucania kostką, bo jak już
napisałem nie rozumiesz tej teorii.
poczytaj sobie jeszcze to:
http://en.wikipedia.org/wiki/Weasel_program
No to już jedną znasz ;)
Zapominasz, że on nie uczony języka angielskiego... nie skorzysta.
>
> Użytkownik " Nabukomb" napisał:
> > (...)
Jacy Wy wszyscy jesteście monotematyczni i śmieszni. Obódź się
"chłopie", doskonale rozumiem w co chcecie bym uwierzył. Tylko ja
zwyczajnie w to nie wierzę. Jestem za mądry i patrzę zbyt głęboko i
obiektywnie by wierzyć w ewolucyjne bajki. To oczywiste jak np.to, że
mam nicka Nabukomb.
>... Najpierw prezentują
> nieprawdziwe założenia TE a później je obalają.
To do dokładnie dotyczy ewolucjonistów. Zmyślają sobie jakieś
alternatywne wizje Projektanta i potem są dumni, że one są niespójne
i nie pasują do ich obserwacji.
To jednak nie może dotyczyć mnie, bo ta prymitywna nauka ewolucyjna
jest praktycznie w każdej książce którą czytam. Gdybym miał jej nie
widzieć, albo nie rozumieć, to chyba rzeczywiście musiałbym być chory
na umyśle, tak jak Wam się marzy.
>."Argument"
> prawdopodobieństwa opiera się na dwóch błędnych założeniach:
> 1. Ewolujca ma z góry określony cel. Otóż TE mówi coś zupełnie innego.
> Wydaje
> Ci się że, od początku efekt jaki dzisiaj widzimy był ustalony. Nic bardziej
> mylnego.
Chyba Tobie się wydaje, że mi się wydaje. Zejdźcie Wy Wszyscy na
ziemię i zrozumcie, że znam i dokładnie wiem o co chodzi w tej
kretyńskiej nauce, po prostu jestem bystrzejszy i widzę błędy, których
Wy nie widzicie.
>..Ewolucja mogła przebiegać w "nieskończoną" ilość różnych
> scenariuszy, ten który widzimy jest jednym z nich, ani lepszy ani bardziej
> wyjątkowy od innych. Gdyby cofnąć czas i puścić bieg ewolucji na Ziemi
> jeszcze raz, zapewniam Cię że nie poznałbyś naszej Planety. Weźmy toto
> lotka. Ile znasz osób które skreślają liczby 1,2,3,4,5,6 ?? Ja ani jednej, a
> przecież prawdopodobieństwo wylosowania takich liczb jest dokładnie takie
> samo jak każdej innej, to tylko nam taki układ wydaje się wyjątkowy.
> 2. Ewolucją rządzi przypadek. Otóż zmienność jest przypadkowa, ale dobór
> naturalny NIE JEST. Sprowadzasz ewolucje do rzucania kostką, bo jak już
> napisałem nie rozumiesz tej teorii.
>
Marecki, nawet nie mam siły tłumaczyć Ci głupot które wypisujesz. Po
prostu się odwal i przyjmij do wiadomości, że ja widzę to inaczej.
Przestań się męczyć intelektualnie. Najpierw przemyśl wszystko
dokładnie w samotności, zanim publicznie zechcesz kogokolwiek uczyć
swoich błędów logicznych.
P.N.
Marecki probuje Ci to wyjasnic, ale Ty zamiast sie zastanowic piszesz, ze
"ewolucjoniści zmyślają sobie projektanta" Czy Ty wogóle czytasz to co
piszesz? Ewolucjonisci nie potrzebuja takiej protezy umyslowej.
Nic sobie nie poczyta bo nie rozumie angielskiego... Tu jest podobny tekst
po polsku: http://zguw.ibb.waw.pl/~knbm/bmwi/podrek/ewol/ewol6.html
Czy zrozumie przesłanie? Ja wątpię... ale dajmy mu jeszcze jedną szansę :-)
Acha, warto podkreslic, ze ten program nie mial byc modelem ewolucji,
(bo ewolucja nie biegnie do z gory okreslonego/wyznaczonego celu) byl
jedynie ilustracja roznic pomiedzy wlasciwym a niewlasciwym sposobem
obliczania prawdopodobienstwa. A wiec ubiegajac juz grymasy Nabukomba:
nie traktuj tego uproszczonego przykladu jako modelu ewolucji i nie
zaczynaj nam tu "udowadniac" ze tak ewolucja nie moze dzialac bo mial
byc nieznany cel/meta ewolucji - my to wiemy. Skup sie na zrozumieniu
efektow jakie daje kumulacja doboru naturalnego w porownaniu do Twojego
nieudolnego przykladu z rzutem kostka.
Najpierw piszesz, że
> obal moją logikę i matematyczną prawdę, że p-stwo ewolucji to p-stwo warunkowe!
(tu Przemol słusznie dedykuje ci definicję z wiki, bo chyba ci się coś
poplątało:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawdopodobie%C5%84stwo_warunkowe)
A potem piszesz:
> 1. Cud ewolucji można przyrównać do wyrzucenia kilkadziesiąt (tak na początek, bo w rzeczywistości chodzi o wielomilionowe łańcuszki cudów Wink ) razy szóstki pod rząd rzucając ją w sposób przypadkowy i nieprzewidywalny.
> 4.By trafić jedną szóstkę, wystarczy na ogół kilka, kilkanaście rzutów, by trafić dwie pod rząd (jeśli nie oszukujesz) potrzebujesz już kilkadziesiąt rzutów i wszystkie poprzednio wyrzucone szóstki niejako przepadają, jeśli nie rzuciłeś po niej następnej. I tak dalej
> Gdy ma być trzy pod rząd, przepadają wszystkie rzuty, gdzie była jedna lub, dwie pod rząd, gdy mają być cztery przepadają ..... itd. itd.
I tu robisz fundamentalny błąd. Rzut kostką to analogia mutacji, tylko
jeszcze kostki po każdym rzucie powinny się rozmnażać i dziedziczyć
wyrzuconą liczbę "w pamięci".
Wypadnięcie szóstki zaś to analogia mutacji, która w danym momencie
okazuje się korzystna. Weź nie jedną kostkę do gry, lecz na przykład
sześć i rzuć nimi. "Korzyść" polega na tym, że "szóstka" będzie miała
więcej dzieci, niż "piątki", "czwórki" czy "jedynki", i dalej dzieci
"szóstki" będą miały więcej dzieci, niż dzieci "piątki", "czwórki" czy
"jedynki", itd.
Za jakiś czas wśród kostek znaczną większość będą stanowiły te, które
już raz wyrzuciły "szóstkę". Wyrzucenie szóstki w ewolucji "nie przepada"
W tej sytuacji prawdopodobieństwo wyrzucenia KOLEJNEJ szóstki nie wynosi
już 1/6 * 1/6. Ile dokładnie wynosi, to zależy od tego, jaką mniejszość
stanowią kostki, które w pierwszym rzucie wyrzuciły coś innego. W
skrajnym przypadku (gdy mutacja jest bardzo korzystna) takich kostek w
prawie ogóle nie ma.
> 6. By trafić 10 razy pod rząd szóstkę tych rzutów musi już być średnio
> 6x6x6x6x6x6x6x6x6x6=60'466'176, Zakładając, że rzucasz jeden raz na 6 sekund,
> to w ciągu minuty wykonasz 10 rzutów, w ciągu godziny 600, w ciągu dnia
> 600x24=14'400 , w ciągu roku 14'400x360=5'184'000, a więc jak podzielisz te
> średnie 60mln potrzebnych rzutów, przez 5mln możliwych na rok, daje
> kilkanaście lat bez przerwy na okrągło rzucania, a gwarancji nie ma, że i w
> ciągu 100 lat trafisz dziesięć szóstek pod rząd.
A to właśnie jest argumentacja Hoyle'a, tylko nieco inaczej
zwerbalizowana. Kiedyś może pogodzisz się z tym, że nie ty to wymyśliłeś
;-)
Leszek
> W czym problem Marecki, obal moją logikę i po sprawie:)))))))))
Nie da się obalić steku bzdur, które w oczach gaworzącego uchodzą niemal za
prawdę objawioną... to się leczy a nie obala....
Paweł
Jacy Wy jesteście naiwni, normalnie robi mi się Was żal. Zachowujecie
się jak jakieś małe dzieci, które chcą przekonać dorosłego do
prawdziwości bajek, które przeczytali, a potem im powiedział jakiś
dowcipniś, że to prawda i uwierzyli.
Trzeciak, na zdrowy rozum, jeśli ja nie "kupiłem" tych bajeczek od
takiego cwaniaka i "geniusza" jak Dawkins, czy inni profesorkowie od
książek, to teraz Ty myślisz, że powiesz mi coś na co nie wpadłem,
albo nie przemyślałem wcześniej. Leszek ulituj się nad samym sobą, jak
już nie chcesz ulitować się nade mną i przestać mnie zamęczać Twoimi
wierzeniami.
Zobacz ile mi robisz roboty (chyba, że o to Ci właśnie chodzi, by mnie
zamęczyć swoimi głupotami), odpocząć spokojnie nie można nawet w wolne
dni:)))
> Nabukomb,
>
> Najpierw piszesz, że
>
> > obal moją logikę i matematyczną prawdę, że p-stwo ewolucji to p-stwo warunkow
> e!
>
> (tu Przemol słusznie dedykuje ci definicję z wiki, bo chyba ci się coś
> poplątało:
> http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawdopodobie%C5%84stwo_warunkowe)
Nic mi się nie poplątało, to Ty nie rozumiesz. Użyłem tego
sformułowania w kontekście logicznym, nie ściśle matematycznych
definicji ( bo wtedy sam dałbym link do np. wiki) Ale nawet jak
zajrzysz do wiki, a będziesz umiał to zrozumieć, to zobaczysz, że
błędu nie popełniłem. W definicji z "wiki" jest takie zdanie:
" W zasadzie każde zadanie z rachunku prawdopodobieństwa da się
zapisać przy użyciu prawdopodobieństwa warunkowego."
Również i p-stwo o którym pisałem przyrównując je do p-stwa ewolucji,
da się wyrazić tym wzorem. Nie miejsce tu jednak na wykłady z teorii p-
stwa.
Dla naszych potrzeb wystarczy najbardziej podstawowe rozumienie p-
stwa, jako: "stosunek możliwych zdarzeń sprzyjających, do wszystkich
zdarzeń możliwych."
Zdarzeniami sprzyjającymi które nas interesują, są wszystkie
hipotetyczne przypadkowe mutacje, które mogą dać efekt zmiany
korzystnej z punktu widzenia doboru naturalnego.
"Zdarzenia wszystkie możliwe", to wszelkie (już mniej hipotetyczne)
mutacje jakie mogą zajść we wszystkich osobnikach danego gatunku (w
danym momencie ewolucji). Oczywiście chyba nikt nie zaprzeczy, że nie
jest to proporcja jak 1do1. Mutacji szkodliwych, wszelkich
zabijających i odrzucanych już na etapie zarodkowym jest wielokrotnie
więcej niż rzekomych mutacji korzystnych z punktu widzenia doboru
naturalnego. Prawda jest taka, że tych mutacji sprzyjających w ogóle
nie ma, co najlepiej widać dzisiaj na miliardach różnych stworzeń,
również na człowieku ale niech ewolucjonistom będzie że niby są.
Jeśli ja litościwie uznaję im, że te mutacje sprzyjające istnieją, to
ile według ewolucjonistów ich jest w stosunku do wszystkich możliwych
mutacji (łącznie we wszystkich osobnikach w badanym okresie czasu), no
ile. Gdyby byli uczciwi to by powiedzieli, że stosunek jest jak 1 do
miliardów. Ale oni nie są uczciwi, twierdzą, że wystarczy "trochę"
poczekać i :
"Większość tych zmian jest szkodliwa i prowadzi do śmierci.
*Mniejszość* okazuje się drobnym udoskonaleniem, które ułatwia
przeżycie i reprodukcję. Dzięki takiemu procesowi doboru naturalnego
te spośród drobnych losowych zmian, które okazują się korzystne,
ostatecznie rozpowszechniają się na cały gatunek i stają się normą.
Gatunek jest teraz gotów do następnej drobnej zmiany w procesie
ewolucji."- R. Dawkins.
Dawkins to zwykły oszust logiczny. Zestawił te dwa zbiory (1-rzekomo
istniejące mutacje pozytywne z punktu widzenia doboru; 2- pozostałe
mutacje ), jak jakąś niewiele się różniącą "większość i mniejszość".
Coś tak rzadkiego, że nie da się tego zaobserwować przez dziesiątki
lat w miliardach osobników ludzkich ani razu, nazwał "mniejszość", a
potem już sobie żonglował tą nieistniejącą mniejszością jak by była
czymś oczywistym i prawdziwym, dającym efekt "postępu ewolucyjnego o
jeden krok" z p-stwem jeden. TO NIE PRAWDA. Ale ja jestem litościwy i
wiem, że wiary ewolucjonistów nie da się wykorzenić. Wierzą, że to
mozliwe, niech sobie wierzą, ale twierdzenie, że to musi zajść to już
jakiś "horror logiczny".
Dlatego pełen litości dla ich wiary zgadzam się z tezą, że takie etapy
są możliwe, ale z jakimś p-stwem zajścia. Niech to będzie chociaż 1 do
10, czyli p-stwo = 0,1.
Co otrzymaliśmy -"jeden rzut kostką".
Tak Leszku Trzeciaku, Nabukombowi nie chodzi o jakieś prymitywne
analogie jakie Wy mi przypisujecie. Ja jeden etap przejściowy, który
powyżej opisałem za Dawkinsem przyrównuję do rzutu kostką. Uwzględniam
wszystkie Wasze naiwne bajeczki o "twórczym doborze" i "twórczym
przypadku" i o "cudownych mutacjach korzystnych" i "boskiej
dziedziczności". Tylko to wszystko razem składając się na jeden etap
ma jakieś p-stwo. Ono jest znikome, bliskie zera, ale dla prostoty
obliczeń i z litości dla Waszego niezrozumienia p-stwa przyjmijmy je
jako średnio=0,1.
Moja analiza nie ma więc nic wspólnego z błędem jaki mi przypisujesz
tutaj:
>
> I tu robisz fundamentalny błąd. Rzut kostką to analogia mutacji, tylko
> jeszcze kostki po każdym rzucie powinny się rozmnażać i dziedziczyć
> wyrzuconą liczbę "w pamięci".
>
> Wypadnięcie szóstki zaś to analogia mutacji, która w danym momencie
> okazuje się korzystna.
I zobacz jak Twój błąd rośnie teraz, kiedy wypisując następne
związane z pierwszym błędem rzeczy, go zwielokrotniłeś.
>.. Weź nie jedną kostkę do gry, lecz na przykład
> sześć i rzuć nimi. "Korzyść" polega na tym, że "szóstka" będzie miała
> więcej dzieci, niż "piątki", "czwórki" czy "jedynki", i dalej dzieci
> "szóstki" będą miały więcej dzieci, niż dzieci "piątki", "czwórki" czy
> "jedynki", itd.
>
> Za jakiś czas wśród kostek znaczną większość będą stanowiły te, które
> już raz wyrzuciły "szóstkę". Wyrzucenie szóstki w ewolucji "nie przepada"
Jeśli ja już uwzględniłem wszystko czego rzekomo nie uwzględniłem
według Was, przyjmując jeden rzut jako jeden etap przejściowy, to
znowu błądzisz pisząc to:
> W tej sytuacji prawdopodobieństwo wyrzucenia KOLEJNEJ szóstki nie wynosi
> już 1/6 * 1/6. Ile dokładnie wynosi, to zależy od tego, jaką mniejszość
> stanowią kostki, które w pierwszym rzucie wyrzuciły coś innego. W
> skrajnym przypadku (gdy mutacja jest bardzo korzystna) takich kostek w
> prawie ogóle nie ma.
Ponieważ wcześniej przyjąłem średnie p-stwo etapu, dla dowolnej
populacji i dowolnego okresu jaki według ewolucjonistów jest potrzebny
do "kroku naprzód" ewolucji, to teraz pozostaje tylko określić ile
tych kroków jest potrzebnych do przejścia od stanu A danego "gatunku",
do jego stanu B tegoż "gatunku".
Tu znowu posiłkujmy się Dawkinsem:
"Gdy takich drobnych zmian nastapi, powiedzmy, tysiąc jedna po
drugiej, a każda będzie punktem wyjścia do następnej, końcowy wynik
będzie wskutek procesu akumulacji o wiele za skomplikowany, by mógł
zaistnieć w wyniku jednorazowej przemiany".
Widzimy, że dla niego 1000 etapów, to pestka, nie dadzą co prawda z
małpy człowieka, ale według niego ich wynik jest zbyt skomplikowany,
by tłumaczył go pojedynczy przypadek.
Można np. wyczytać, że różnica w genomie szympansa i człowieka to:
http://groups.google.com/group/pl.sci.biologia/msg/27a973d69449d991?&q=pawel+poreba+maynard
"""> Ostatnio zbadano też genom szympansa i wiadomo
> że 1,23% różnicy w genomie polega właśnie
> podstawieniach pojedynczych nukleotydów co
> daje z 40 milionów mutacji.
O ile wiem, 1.23% dotyczy tylko obszarów kodujących, a więc w
istocie
jest to ponad rząd wielkości mniej. Z drugiej strony w obszarach nie
kodujących różnic jest więcej. """
No tak małe 40 mln rzekomych mutacji jakie musiały zajść na drodze od
rzekomego wspólnego przodka do teraz. Czyli mamy łańcuszek. Od pra-
cośtam kiedyś, do pra-cośtam później mamy nieustanne łańcuszki "kroków
ewolucyjnych".
A mój ciąg rzutów kostką, to jeden dowolny malutki łańcuszek
ewolucyjnych hipotetycznych przemian.
Jak pisze Dawkins :"jedna przemiana po drugiej, a każda będzie punktem
wyjścia dla następnej". Nie ma tu więc szanowny Leszku znaczenia, czy
przerwy były 10 pokoleń, 100 lat czy milion, nie ma znaczenia, czy to
populacja wielomiliardowych małych stworzonek, czy wielkich ssaków,
musi być zachowany ciąg wynikowy.
Liczą się tylko te kroki, które są następstwem poprzednich, w drodze
od pra-cośtam kiedyś do pra-cośtam teraz. Zawsze da się przyjąć
jakąś średnią, jakieś p-stwo zajścia "kroku ewolucji".
Macie już teraz swoją bajkę rozpropagowaną od dziesiątek lat, macie
super mikroskopy i super komputery, obserwujecie i badacie miliony
gatunków, że o miliardach ludzi nie wspominając i nie macie nic, ani
jednego dowodu przechodzenia jednego gatunku w drugi, ani jednego
"kroku ewolucji". Tylko te biedne bakterie, które mają wbudowaną
zdolność do tworzenia odporności wszędzie wciskacie jako rzekomy dowód
na przemiany ewolucyjne. Biedni naiwniacy, ewolucji nikt nigdy nie
widział, jak "Boga", jest tylko Wasza wiara.
Ale z litości nad Wami uznajmy, że te kroki są i zachodzą z jakimś
tam p-stwem. Wcześniej dałem Wam 1 do 10, czyli niewyobrażalnie dużo w
stosunku do rzeczywistości, a co tam stać mnie :).
Co mamy tysiące i miliony "rzutów kostką", które układają się w
łańcuszek tylko jak jedno wynika z drugiego i jest punktem wyjścia do
następnego. Czyli wszystkie kroki są połączone w jeden ciąg kroków, a
każdy z p-stwem 0,1.
Nie można twierdzić jak Ty, że "wyrzucenie szóstki nie przepada".
Każdy następny krok jest uwarunkowany, krokiem poprzednim, i od niego
zależą następne, ich p-stwa należy więc mnożyć, ponieważ ich ciąg
prowadzący od "stanu A" do "stanu B" jest ściśle określony (nawet jak
ma jakieś odmiany). To jest tak samo jak z losowaniem w totolotku, czy
rzucaniem kostką, tylko to czym są zdarzenia sprzyjajace i zdarzenia
wszystkie możliwe, jest zależne od danego gatunku i etapu przemian
ewolucyjnych. Zasada jest zawsze ta sama, czyli p-stwo ciągu zdarzeń,
jest iloczynem p-stw cząstkowych.
Jeśli przyjmiemy p-stwo jednego kroku ewolucji 0,1, to zajście dwóch
kolejno po sobie już jest 0,01, pięciu 0,00001, a tysiąca 1 dzielone
przez 10 do potęgi tysiąc.
Czyli podsumowując:
Nawet bardzo mały ciąg kroków ewolucyjnych (1000) przyjmowany z bardzo
wysokim p-stwem jego zajścia (0,1), daje niewyobrażalnie małą cyfrę
jako odzwierciedlenie zajścia takiego "cudu ewolucji". Przypomnijmy,
że liczba wszystkich cząstek elementarnych naszego wszechświata
przyjmowana jest czasami jako 10 do potęgi 80, a tu mamy 1/10^1000.
To by było na razie na tyle Leszku T. Ewolucjonizm jest religią w jej
najczystszej postaci. To wiara w rzeczy które przenigdy nie mogły się
zdarzyć. Każda nawet najgłupsza religia zakładająca, że nasz świat
jest zaprojektowany jest lata świetlne inteligentniejsza niż religia
ewolucjonistów.
Tylko wiara pozwala Wam mniemać, że była abiogeneza, tylko wiara
pozwala Wam wierzyć w istnienie mutacji korzystnych z punktu widzenia
doboru naturalnego, tylko wiara pozwala Wam wierzyć, że nie myślący
dobór naturalny jest autorem genialnie zaprojektowanych zjawisk
przyrody ożywionej.
Za to tylko niewiedza i ignorancja, pozwala Wam mysleć, że alternatywa
jaką jest ISW, jest mniej prawdziwa niż TE.
I nie męczcie mnie już tą swoją dziecinną gadką, że ja czegoś nie
rozumiem, ja po prostu nie wierzę w bajki, a ewolucja to właśnie bajka
i żadnymi słowami nie wciśnie się do mojego umysłu jako coś logicznego
i prawdopodobnego.
P.N.
>>> obal moją logikę i matematyczną prawdę, że p-stwo ewolucji to p-stwo warunkow
>> e!
>>
>> (tu Przemol słusznie dedykuje ci definicję z wiki, bo chyba ci się coś
>> poplątało:
>> http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawdopodobie%C5%84stwo_warunkowe)
>
> Nic mi się nie poplątało, to Ty nie rozumiesz. Użyłem tego
> sformułowania w kontekście logicznym, nie ściśle matematycznych
> definicji ( bo wtedy sam dałbym link do np. wiki) Ale nawet jak
> zajrzysz do wiki, a będziesz umiał to zrozumieć, to zobaczysz, że
> błędu nie popełniłem. W definicji z "wiki" jest takie zdanie:
> " W zasadzie każde zadanie z rachunku prawdopodobieństwa da się
> zapisać przy użyciu prawdopodobieństwa warunkowego."
Skoro każde prawdopodobieństwo to prawdopodobieństwo warunkowe, to twoja
logika i matematyczna prawda:
> p-stwo ewolucji to p-stwo warunkowe!
sprowadza się do:
> p-stwo ewolucji to p-stwo!
Zaiste.... aż dziw bierze, że nikt wcześniej na to nie wpadł.....
A swoją drogą to piękny przykład głębi wszystkich twoich teorii ;-)
Leszek
Wiedziałem, że nie zrozumiesz, tylko nie rozumiem po co to publicznie
ogłaszasz:)))))))
P.N.
> Prawda jest taka, że tych mutacji sprzyjających w ogóle
> nie ma, co najlepiej widać dzisiaj na miliardach różnych stworzeń,
> również na człowieku ale niech ewolucjonistom będzie że niby są.
To nie jest prawda; właśnie nazbierałem z literatury opisy przypadków
korzystnych mutacji U CZŁOWIEKA i jak to jakoś poukładam, to wtedy tu
opiszę. Trochę tego jest, dotyczy rewersji mutacji chorobotwórczych. Nie
spieszcie się panowie kreacjoniści z tłumaczeniem pochodzenia tych
rewersji, żebyście sobie wstydu nie narobili.
> Jeśli ja litościwie uznaję im, że te mutacje sprzyjające istnieją, to
> ile według ewolucjonistów ich jest w stosunku do wszystkich możliwych
> mutacji (łącznie we wszystkich osobnikach w badanym okresie czasu), no
> ile. Gdyby byli uczciwi to by powiedzieli, że stosunek jest jak 1 do
> miliardów.
Pierwszy błąd w twoim rozumowaniu. Prawda jest taka, że nie możemy
sensownie oszacować tego prawdopodobieństwa, bo nie wiemy, ile mutacji
jest korzystnych - a nie wiemy, bo nie potrafimy sensownie prognozować
sumarycznej korzyści (lub straty) wynikającej z powstania jakiejś mutacji.
1) nie znamy w 100% zasad współdziałania wszystkich elementów, z jakich
składa się organizm - nawet w odniesieniu do organizmów o całkowicie
poznanych genomach. Nawet w odniesieniu do "głupich" bakterii. A bez
tego trudno prognozować PEŁNY wpływ mutacji na działanie organizmu (to
jeszcze nie korzyść, tylko sam wpływ). Nie potrafimy powiedzieć - bez
wykonania doświadczeń - czy konkretna zmiana w jakimś konkretnym genie
spowoduje pogrubienie futra, czy to pogrubienie będzie jedynym skutkiem
wprowadzenia tej mutacji i czy ta mutacja jest jedynym sposobem na
pogrubienie futra.
2) Nawet gdybyśmy znali wpływ, nie zawsze potrafimy ocenić korzyść.
Korzyść z mutacji zależy często od bieżącej sytuacji w środowisku.
Zgrubienie futra przyda się, gdy klimat się oziębia, a zaszkodzi, gdy
klimat się ociepla. Nie można bez kompletnej znajomości środowiska i
jego współzależności (a takiej znajomości nie mamy) podać w pełni
trafnej prognozy. Szczególnie istotnym elementem środowiska będą tu
drapieżcy, pasożyty i zarazki.
Łatwiej jest wskazać mutacje katastrofalne - ale to dlatego, że znamy je
z genetyki medycznej (czyli z eksperymentów natury) albo z doświadczeń
z tzw. knock-out (zwanych nokautami genów) w genomach zwierząt
laboratoryjnych. W praktyce ta wiedza często wygląda jakoś tak:
- usunięcie obu kopii genu Abcde powoduje śmiertelne zaburzenia rozwoju
zarodkowego,
- podobny skutek daje zamiana kodonów 148, 149, 315, 444 i 480 na
jakiekolwiek inne.
- O reszcie kodonów nie wiemy nic (bo nikt nie bawił się w systematyczne
mutowanie wszystkich po kolei kodonów genu Abcde)
Czyli z kilku tysięcy możliwych mutacji znamy złe skutki
kilkunastu-kilkudziesięciu. Jak tu można szacować prawdopodobieństwo?
Leszek
> wcześniej przyjąłem średnie p-stwo etapu, dla dowolnej
> populacji i dowolnego okresu jaki według ewolucjonistów jest potrzebny
> do "kroku naprzód" ewolucji, to teraz pozostaje tylko określić ile
> tych kroków jest potrzebnych do przejścia od stanu A danego "gatunku",
> do jego stanu B tegoż "gatunku".
> mamy łańcuszek. Od pra-
> cośtam kiedyś, do pra-cośtam później mamy nieustanne łańcuszki "kroków
> ewolucyjnych".
> Liczą się tylko te kroki, które są następstwem poprzednich, w drodze
> od pra-cośtam kiedyś do pra-cośtam teraz. Zawsze da się przyjąć
> jakąś średnią, jakieś p-stwo zajścia "kroku ewolucji".
> Każdy następny krok jest uwarunkowany, krokiem poprzednim, i od niego
> zależą następne, ich p-stwa należy więc mnożyć, ponieważ ich ciąg
> prowadzący od "stanu A" do "stanu B" jest ściśle określony (nawet jak
> ma jakieś odmiany).
To nie jest prawda, bo jest jeszcze rozmnażanie płciowe. Założyłeś
sobie, że do powstania organizmu o cechach A i B musi:
- albo najpierw w jednym osobniku powstać cecha A, a następnie w nim lub
w jego potomkach cecha B,
- albo ewentualnie w jednym osobniku najpierw powstać cecha B, a
następnie w nim lub w jego potomkach cecha A,
Tymczasem jest jeszcze możliwe, że w jednym osobniku powstaje cecha A, w
innym niezależnie cecha B, a potem potomek jednego krzyżuje się z
potomkiem drugiego, czego skutkiem jest powstanie kombinacji A_i_B w
części potomstwa.
A i to nie wszystko, bo jest jeszcze lateralny transfer genów (czyli
możliwość przeniesienia genu z osobnika zupełnie innego gatunku) oraz
endosymbioza. Te jednak nie odgrywają tak dużej roli w mieszaniu nowych
genów, jak rozmnażanie płciowe. Zwłaszcza uzupełnione o rekombinację w
mejozie.
Leszek
> Można np. wyczytać, że różnica w genomie szympansa i człowieka to:
> http://groups.google.com/group/pl.sci.biologia/msg/27a973d69449d991?&q=pawel+poreba+maynard
>
> """> Ostatnio zbadano też genom szympansa i wiadomo
> > że 1,23% różnicy w genomie polega właśnie
> > podstawieniach pojedynczych nukleotydów co
> > daje z 40 milionów mutacji.
> O ile wiem, 1.23% dotyczy tylko obszarów kodujących, a więc w
> istocie
> jest to ponad rząd wielkości mniej. Z drugiej strony w obszarach nie
> kodujących różnic jest więcej. """
>
> No tak małe 40 mln rzekomych mutacji jakie musiały zajść na drodze od
> rzekomego wspólnego przodka do teraz. Czyli mamy łańcuszek. Od pra-
> cośtam kiedyś, do pra-cośtam później mamy nieustanne łańcuszki "kroków
> ewolucyjnych".
Nie, to nadinterpretacja. Fakt, że jest 40 mln różnic między genomem
konkretnego szympansa a genomem konkretnego człowieka (czy losowo
uśrednionym genomem kilku ludzi), nie oznacza, że wszystkie 40 mln
mutacji MUSIAŁO zajść, by z wspólnego przodka powstał człowiek, a nie
szympans. Ponieważ wiemy już, że poszczególni ludzie różnią się od
siebie w wielu miejscach genomu, wynika z tego, że część odmienności
"człowieka" od szympansa powstała dużo później, już po powstaniu człowieka.
Leszek
On wyraznie daje do zrozumienia, ze nawet nie rozwazy podawanych przez Ciebie
argumentow, wiec chyba marnujesz swoj cenny czas. To nie jest osoba, dla
ktorej warto sie produkowac.
pozdrawiam
> Nawet bardzo mały ciąg kroków ewolucyjnych (1000) przyjmowany z bardzo
> wysokim p-stwem jego zajścia (0,1), daje niewyobrażalnie małą cyfrę
> jako odzwierciedlenie zajścia takiego "cudu ewolucji". Przypomnijmy,
> że liczba wszystkich cząstek elementarnych naszego wszechświata
> przyjmowana jest czasami jako 10 do potęgi 80, a tu mamy 1/10^1000.
To strasznie zabawny argument. A powiedz mi, Nabukomb, ile jest
możliwych KOMBINACJI ułożenia tych 10^80 cząstek elementarnych?
Leszek
Nic nie szkodzi - reszta grupy wie po co :-)
>> Dawkins [..] zestawił te dwa zbiory (1-rzekomo
>> istniejące mutacje pozytywne z punktu widzenia doboru; 2- pozostałe
>> mutacje ), jak jakąś niewiele się różniącą "większość i mniejszość"
>> potem już sobie żonglował tą nieistniejącą mniejszością jak by była
>> czymś oczywistym i prawdziwym, dającym efekt "postępu ewolucyjnego o
>> jeden krok" z p-stwem jeden. [...] Ale ja jestem litościwy
>>
>> Dlatego [...] zgadzam się z tezą, że takie etapy
>> są możliwe, ale z jakimś p-stwem zajścia. Niech to będzie chociaż 1 do
>> 10, czyli p-stwo = 0,1.
Proszę konkretnie:
1) Czego to jest prawdopodobieństwo? "Etapu" - jakiego etapu? Co to jest
ten etap??? W teorii ewolucji:
- czym innym jest mutacja, mechanizm jej powstania i prawdopodobieństwo
jej zajścia,
- czym innym jej efekt (korzyści i straty) i prawdopodobieństwo
"pozytywności" (jak pisałem, w zasadzie niemożliwe do oceny),
- jeszcze czymś innym utrwalenie się tej mutacji w populacji, czy
zdominowanie populacji przez mutantów.
Który z w/w to "etap" w twoim rozumieniu?
2) Jak wyliczyłeś lub na jakiej podstawie oszacowałeś prawdopodobieństwo
"etapu"?
Leszek
Niektórzy kreacjoniści szukają wytłumaczenia metaforycznego:
pl.wikipedia.org/wiki/Kreacjonizm_(przyrodoznawstwo)#Kreacjonizm_starej_Ziemi
WM
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
6 postów ,"Ooopsa" nie licząc:), na mój jeden. Zamiast spać, to
siedzisz do trzeciej w nocy i myślisz jak temu Nabukombowi odpisać,
żałosny obrazek naukowca, "doktorka od biologii ewolucyjnej".
Chociaż ośmieszanie ewolucjonistów, traktuję jako rodzaj rozrywki
intelektualnej, to jednak nie chciałbym nikomu krzywdy zrobić, dlatego
nie będę podsycał Twojej psychozy i tylko wybiórczo odpowiem na
niektóre ciekawsze sformułowania.
1.)Lech Trzeciak 3 Lis, 02:40
>> Dlatego [...] zgadzam się z tezą, że takie etapy
>> są możliwe, ale z jakimś p-stwem zajścia. Niech to będzie chociaż 1 do
>> 10, czyli p-stwo = 0,1.
>Proszę konkretnie:
>1) Czego to jest prawdopodobieństwo? "Etapu" - jakiego etapu? Co to jest
>ten etap???
Żeby Ci łatwiej było zrozumieć, to zacytowałem Ci wypowiedź Waszego
góru, Dawkinsa. Raz nazwał on ten etap:
" następnej drobnej zmiany w procesie ewolucji", w drugim cytacie : "
jednorazowej przemiany". Ale ponieważ to okazało się dla Ciebie zbyt
zawoalowane, to przytoczę Ci dwa inne bardziej dosadne cytaty z
Dawkinsa:
-""Jeśli uwzględnić wystarczająco wiele odpowiednio drobnych różnic
między **danym etapem ewolucji**a poprzednim, będzie można kompletne,
złożone funkcjonujące oko wywieść z gołej skóry. Ile ***etapów
pośrednich*** mamy oczekiwać?""
-""Musimy zakładać, że każdy z ***etapów na drodze ewolucji***- na
przykład od gołej skóry do współczesnego oka- był faworyzowany przez
dobór naturalny, (...)""
Nawet Dawkins wie, że ewolucja musiała składać się z "drobnych
przemian", z "etapów pośrednich", ja nie wnikam czy chodzi o oko, ucho
czy echolokację, każdy z etapów jest tylko p-dobny, a Wy twierdzicie,
że jego p-stwo jest równe jeden bo przecież zaszedł i jesteśmy. Macie
rozumowanie małego dziecka, nie logikę dorosłego człowieka.
Opowiem Ci anegdotkę z życia dla rozluźnienia atmosfery:
""Kiedyś w czasie studiów dałem jakiś rysunek jednemu Arabowi z
rocznika zapakowany w czystą teczkę tekturową. Potem zdarzyło się, że
byłem u niego w pokoju i poprosiłem o zwrot tej teczki, bo stała na
półce. On wyjął ją pokazał, że jest podpisana jego nazwiskiem i było
po sprawie, ręce mi opadły.""
Z ewolucjonistami jest podobnie. Najpierw przyjęli założenie, że
istnieje tylko jedna alternatywa, czyli "samodziejstwo", a potem
podpisują wszystko co im wpadnie w ręce jako potwierdzenie ewolucji.
Zapominają, że dostali "czystą teczkę", równie dobrze można ją
podpisać "dowód projektowania".
>
>2) Jak wyliczyłeś lub na jakiej podstawie oszacowałeś prawdopodobieństwo
>"etapu"?
Ja nie musiałem nic liczyć "Kochasiu", jeżeli przez dziesiątki lat,
mając do dyspozycji najnowsze technologie i miliardy istot żywych do
obserwacji, nie pokazaliście ani jednego dowodu na zachodzenie "etapu
ewolucji", to znaczy, że to p-stwo jest skrajnie małe. Ja z litości
przydzieliłem Wam jakiekolwiek p-stwo, równie dobrze, to może być
0,5 , czy nawet 0,9, ja wziąłem do przykładu 0,1 bo się dobrze liczy i
łatwo zrozumieją wymowę wyliczeń, nawet Ci co mają problemy z
matematyką.
2.) Lech Trzeciak 3 Lis, 01:24
>> Nawet bardzo mały ciąg kroków ewolucyjnych (1000) przyjmowany z bardzo
>> wysokim p-stwem jego zajścia (0,1), daje niewyobrażalnie małą cyfrę
>> jako odzwierciedlenie zajścia takiego "cudu ewolucji". Przypomnijmy,
>> że liczba wszystkich cząstek elementarnych naszego wszechświata
>> przyjmowana jest czasami jako 10 do potęgi 80, a tu mamy 1/10^1000.
>
>To strasznie zabawny argument. A powiedz mi, Nabukomb, ile jest
>możliwych KOMBINACJI ułożenia tych 10^80 cząstek elementarnych?
>
Tu znowu skorzystam z "mądrości" waszego "bożyszcza" Dawkinsa:
""To samo wreszcie dotyczy a fortiori żywego ciała. Spośród trylionów
trylionów możliwych zestawień jego części tylko nieskończenie mało
układów będzie żyć, poszukiwać żywności, jeść i się rozmnażać.
Oczywiście, jest wiele sposobów bycia żywym - co najmniej dziesięć
milionów, jeśli zliczyć dzisiejsze gatunki - lecz niezależnie od
liczby tych sposobów pewne jest, że istnieje nieporównanie więcej
sposobów bycia martwym !
Możemy więc spokojnie przyjąć, że ciała żywe są miliardy razy zbyt
skomplikowane - statystycznie zbyt nieprawdopodobne - by mogły
zaistnieć na zasadzie przypadku.""
Nie wiem dlaczego pytasz o ilość tych kombinacji (i to dużymi
literami), czyżbyś nie wiedział, że odpowiedzią jest nieskończoność.:)
A skoro wiesz to dlaczego nie rozumiesz, że kombinacji pozwalających
zaistnieć życiu w abiogenezie jest z kolei bardzo mało (w
rzeczywistości wcale takiej możliwości nie ma). Podziel sobie teraz
ilość możliwych kombinacji powstania życia (założę się, że nie znasz
nawet żadnej sensownej bajeczki o tym jak życie mogło powstać, a co
dopiero rozpisać ilość możliwych kombinacji ułożenia cząstek
elementarnych dla takiego procesu), przez nieskończoność możliwych
kombinacji cząstek elementarnych, a będziesz miał kolejny dowód
obalający ewolucję (tylko to trzeba rozumieć).
3.) Lech Trzeciak 3 Lis, 01:19
>> No tak małe 40 mln rzekomych mutacji jakie musiały zajść na drodze od
>> rzekomego wspólnego przodka do teraz. Czyli mamy łańcuszek. Od pra-
>> cośtam kiedyś, do pra-cośtam później mamy nieustanne łańcuszki "kroków
>> ewolucyjnych".
>Nie, to nadinterpretacja. Fakt, że jest 40 mln różnic między genomem
>konkretnego szympansa a genomem konkretnego człowieka (czy losowo
>uśrednionym genomem kilku ludzi), nie oznacza, że wszystkie 40 mln
>mutacji MUSIAŁO zajść, by z wspólnego przodka powstał człowiek, a nie
>szympans. Ponieważ wiemy już, że poszczególni ludzie różnią się od
>siebie w wielu miejscach genomu, wynika z tego, że część odmienności
>"człowieka" od szympansa powstała dużo później, już po powstaniu człowieka.
Ty cały czas myślisz za wąsko. Spójrz dobrze na to co napisałem. Mi
chodzi o dowolny "łańcuszek ewolucyjnych etapów". Mam dokładnie w
d***e, czy według Ciebie było mniej niż 40 mln w tym konkretnym
przypadku, czy w innym. To nie ma znaczenia, ja rozkładam ewolucję
matematyką i logiką, bez targowania się z Wami o szczegóły. Moje
wyliczenia przyjmują tak ogromny zapas logiczny, że choćbyś nawet
"czarował tutaj", że między wspólnym przodkiem szympansa i człowieka
"mogło być" tylko 100 pokoleń, to wejdziemy na psa, kota, słonia, czy
żyrafę.
Dowolny, Trzeciak dowolny "łańcuszek ewolucyjny", nie przechodzi przez
logikę i matematykę normalnie myslącego człowieka.
Ewolucjonizm to choroba intelektu,to wiara w najczystszym wydaniu,
nie da się jej leczyć tu na forum. Z takiej wiary albo się wyrasta
albo nie, kto chce wierzy w takie niemożliwe bajki, to wierzy, bo tak
mu pasuje, zależy od człowieka. Żal mi jedynie ludzi, którzy w
normalnych warunkach, gdyby mówiono im prawdę, a nie karmiono bajkami
zapewniając, że to prawda, nigdy by w te Wasze "cuda probabilistyczne"
nie uwierzyli.
Dalej już się nad Tobą nie będę znęcał. Nie dobijam leżących.:)
Uprzedam też byś nie siedział po nocach nad tymi " rewersjami mutacji
chorobotwórczych". To żaden dowód na ewolucyjną przemianę człowieka w
coś trochę innego, w jakiś nowy podgatunek. Tak samo jak z bakteriami,
czy ćmami i tym podobnymi dowodami zmienności wewnątrz "gatunkowej".
P.N.
> 1.)Lech Trzeciak 3 Lis, 02:40
>> Proszę konkretnie:
>
>> 1) Czego to jest prawdopodobieństwo? "Etapu" - jakiego etapu? Co to jest
>> ten etap???
>
> Żeby Ci łatwiej było zrozumieć, to zacytowałem Ci wypowiedź Waszego
> góru, Dawkinsa. [CIACH]
Nabukomb, cytaty z Dawkinsa nie są odpowiedzią na pytanie, jak TY
definiujesz etap - pojęcie, którego prawdopodobieństwo podajesz. Wysil
się i napisz własnymi słowami, albo przyznaj, że nie wiesz, o co chodzi.
Leszek
>> 2) Jak wyliczyłeś lub na jakiej podstawie oszacowałeś prawdopodobieństwo
>> "etapu"?
>
> Ja nie musiałem nic liczyć "Kochasiu", jeżeli przez dziesiątki lat,
> mając do dyspozycji najnowsze technologie i miliardy istot żywych do
> obserwacji, nie pokazaliście ani jednego dowodu na zachodzenie "etapu
> ewolucji", to znaczy, że to p-stwo jest skrajnie małe
Nabukomb,
To jest elementarna kwestia logiczna.
Uważasz, że życie nie mogło powstać ani ewoluować.
Chcesz to dowieść matematycznie, licząc prawdopodobieństwo zdarzenia na
podstawie prawdopodobieństwa zdarzeń cząstkowych.
W takim razie musisz NAJPIERW wyliczyć prawdopodobieństwo zdarzeń
cząstkowych.
Nie możesz go "szacować" na podstawie tego, że życie nie mogło powstać,
bo to dopiero masz udowodnić. Innymi słowy nie możesz udowodnić tezy
opierając się na tezie.
> Ja z litości przydzieliłem Wam jakiekolwiek p-stwo, równie dobrze, to może być 0,5 , czy nawet 0,9
To weź sobie P=1 i policz raz jeszcze. A dlaczego 1? Skoro jakiekolwiek,
to może być i 1 ;-)
Leszek
Skoro jesteś mistrzem od matematyki i logiki, to policz mi
prawdopodobieństwo hipotetycznego wydarzenia:
1) Załóżmy, że w genomie muszki owocowej istnieje możliwość wprowadzenia
mutacji punktowej dającej (w danych warunkach) korzystny wpływ na
przeżycie.
2) Wiemy, że mutacje powstają spontanicznie podczas życia komórki i
replikacji jej genomu. Załóżmy, że prawdopodobieństwo trafienia mutacji
w konkretne miejsce w jednym cyklu replikacyjnym (na przykład w to,
które założyliśmy w pkcie 1) szacuje się na około 1:10 - to oczywiście
nieprawdziwie wysoka wartość, ale przyjmijmy ją dla uproszczenia
rachunków, potem podstawimy sobie prawdziwą wartość (1:10^10).
3) załóżmy, że każda para muszek ma 2 potomków i dla uproszczenia
przyjmijmy, że powstanie potomstwa to jeden cykl replikacyjny (to by
musiały być jednokomórkowe muszki, ale niech tam... chodzi o zasadę
liczenia, liczby można potem zmienić - tak naprawdę samica składa 400 jaj)
Policz mi prawdopodobieństwo tego, że w populacji muszek składającej się
z 1000 osobników żadne z dzieci pierwszej generacji nie będzie miało tej
korzystnej mutacji, której istnienie założyliśmy w pkcie 1.
To jest oczywiście test na znajomość prawdopodobieństwa. Zobaczymy, czy
dasz sobie z nim radę.
Leszek
PS: Przemol, czy on da radę? ;-)
Nie wiem, czy się cieszyć, że jesteś jeszcze na tyle przytomny, że żarty się
Ciebie trzymają, czy smucić, że jednak "trzeba Cię dobić" byś się biedaku nie
męczył.
Po prostu wystarczyłoby czytać ze zrozumieniem moje wypowiedzi, a wiedziałbyś
dlaczego P=1 nie wchodzi w grę. Gdy pisałem "jakiekolwiek p-stwo", to
chodziło o *jakiekolwiek poniżej jeden*, jakiekolwiek w granicach rozsądku. A
zaznaczyłem to w tym miejscu:
Re: Nabukomb znowu liczy prawdopodobieństwo
Data: 02-11-2008, 16:00:38
"" Wierzą, że to *możliwe*, niech sobie wierzą, ale twierdzenie, że to musi
zajść to już jakiś "horror logiczny".
Dlatego pełen litości dla ich wiary zgadzam się z tezą, że takie etapy
są *możliwe*, ale z jakimś p-stwem zajścia.""
P=1 odrzuciłem, nazywając takie rozumowanie horrorem logicznym. No ale Twój
umysł pewnie karmi się takimi horrorami, więc dla Ciebie p-stwo równe jeden
dla rzeczy jedynie teoretycznie możliwych to standard. Powodzenia, więc, licz
sobie wszystko co tylko chcesz z p-stwem jeden i karm swój mózg zgnilizną
intelektualną dalej, ale mnie do tego nie namawiaj :))
> Nie możesz go "szacować" na podstawie tego, że życie nie mogło powstać,
> bo to dopiero masz udowodnić. Innymi słowy nie możesz udowodnić tezy
> opierając się na tezie.
Och jak Ty nic nie rozumiesz ! Ja go nie szacuję na podstawie tezy, że życie
nie mogło powstać, tylko na podstawie dokonań wszystkich ewolucjonistów
świata, którzy wysilając się przez 100 lat nie mogą pokazać ludziom nawet
jednego dowodu na zachodzenie "etapu ewolucji".
> Nabukomb, cytaty z Dawkinsa nie są odpowiedzią na pytanie, jak TY
> definiujesz etap - pojęcie, którego prawdopodobieństwo podajesz. Wysil
> się i napisz własnymi słowami, albo przyznaj, że nie wiesz, o co chodzi.
Dla Ciebie mogą nie być, zgoda, ale zakładam, że większość czytających
zrozumiała o co chodzi. A jak już kiedyś uzgodniliśmy:) , nie chodzi o
przekonanie Ciebie, bo to niemożliwe, tylko czytających, i mi to wystarczy:))))
P.N.
Człowieku, ostrzegałem Cię, że skończysz jak Pszemol. To co wypisujesz to już
dokładnie jego objawy z wiosny. On tak samo z braku argumentów i w poczuciu
nieuniknionej porażki w potyczce ze mną na intelekt i logikę wypisywał
podobne brednie w nadziei że internauci to tacy idioci jak On i będą klaskać z
zachwytu nad jego histerią. Może przypomnę Ci jedno z dokonań Pszemola:
> P=1 odrzuciłem, nazywając takie rozumowanie horrorem logicznym.
Dlaczego odrzuciłeś P=1 ? To, co podałeś, to nie jest argument.
> Ja go nie szacuję na podstawie tezy, że życie nie mogło powstać, tylko na podstawie dokonań wszystkich ewolucjonistów świata, którzy wysilając się przez 100 lat nie mogą pokazać ludziom nawet
> jednego dowodu na zachodzenie "etapu ewolucji".
I tu ci się zamyka inne kółko "rozumowania", bo jak ci się pokazuje
przykłady etapów ewolucji, to uważasz, że to nie są etapy ewolucji, bo
ewolucja nie jest możliwa ;-)
Leszek
On da radę z matematyką... poradzi sobie z obliczeniami :-)
Wierzę w niego!
Problem w tym, że mu wyjdzie z tych obliczeń coś, do czego
on się publicznie nie przyzna, że teoria ewolucji daje bardzo
prawdopodobny opis/model tego jak powstają gatunki...
A więc przeliczy to sobie w domu i wyjdzie mu co trzeba
i zeby nie opublikować sobie samobójczej bramki jakąś
wymówkę sobie wymyśli... Z jakiegoś powodu dostaniesz
szlaban, zacznie Cie zwyzywać, albo napisze Ci że już Ci
na to pytanie odpowiedizał na jakimś forum Watchtower 4 lata
temu - coś napewno wymyśli. :-) Będzie to jakaś forma rzucenia
ręcznikiem - na kontynuację merytoryczną raczej bym nie liczył.
W kazdym razie bardzo dobrze ze Tobie wystarcza
cierpliwosci aby spokojnie i bez ulegania prowokacjom
drazyc temat i kontynuowac kompromitacje jego "logiki".
Ja, jako nie-biolog, niestety moge tylko Tobie kibicowac ;-)
Chyba nie zauważyłeś, że grasz o twarz. Rozwiąż zadanie z mojego listu
http://tinyurl.com/6jelv8, albo dla wszystkich przeszłych, obecnych i
przyszłych czytelników pl.sci.biologia stanie się jasne, że ty nie masz
bladego pojęcia o rachunku prawdopodobieństwa.
Leszek
Kolega Seven juz wprawdzie wymiękł ale zasłużył się na tej grupie
publikacją definicji gatunku w dyskusji o powstawaniu nowych gatunków.
Jak wiemy gatunek, definiujemy w biologii jako grupę osobników
dziejących ta samą pulę genową. Zachodzenie etapu ewolucji jako
wydzielanie się nowych gatunków obserwujemy w przyrodzie dosyć
często, więc twierdzenie że takie coś nie zaszło od 100 lat jest fałszem.
>> Nabukomb, cytaty z Dawkinsa nie są odpowiedzią na pytanie, jak TY
>> definiujesz etap - pojęcie, którego prawdopodobieństwo podajesz. Wysil
>> się i napisz własnymi słowami, albo przyznaj, że nie wiesz, o co chodzi.
>
> Dla Ciebie mogą nie być, zgoda, ale zakładam, że większość czytających
> zrozumiała o co chodzi. A jak już kiedyś uzgodniliśmy:) , nie chodzi o
> przekonanie Ciebie, bo to niemożliwe, tylko czytających, i mi to
> wystarczy:))))
To jest zabawne, że używasz w stostunku do niego zarzutów które
inni grupowiecze często używają w stosunku do Ciebie... A więc
ta większość grupowiczów prędzej zrozumie Leszka niż Ciebie.
Jednak nie przeszkadza Ci to insynuować, że to Ty jesteś
w konsensusie z większością grupowiczów co jest kolejnym fałszem.
Jeśli ktoś tu czegoś nie zauważył, to chyba jedynie Ty "doktorku".
Przede wszystkim, nie robię tego co się komuś ubzdura, żebym liczył.
Po drugie twarz, to możesz stracić jedynie Ty takimi durnymi
zadankami. One po raz enty dowodzą, że nie rozumiesz nawet prostych
sformułowań które używa Dawkins. Co dopiero zaś zrozumieć mnie, który
rozumiem go gdy podaje fakty i rozgryzam, gdy kłamie i wodzi
czytelników za nos.
A tak przy okazji, bo znowu widzę nie rozumiesz. Do obalenia ewolucji
wystarczy najprostsza matematyka, którą zrozumie każdy normalny
człowiek w miarę inteligentny. Tylko liczy się obiektywizm i chęć
dotarcia do prawdy.
P.N.
Ale jeśli Nabukomb nie policzysz, to możesz oczekiwać, że na twoje
kolejne listy odnoszące się w jakikolwiek sposób do kwestii
prawdopodobieństwa otrzymasz odpowiedź:
"Nabukomb, ty przecież nie umiesz obliczać prawdopodobieństwa, o czym
można się przekonać tu: http://tinyurl.com/6jelv8"
Leszek
Nie widzisz jak bardzo upodabniasz się do Pszemola. On też przez
szereg miesięcy wciskał wszystkim, że Nabukomb nie przeczytał żadnej
książki Dawkinsa. On co prawda wstydu nie ma, ale każdy może się
przekonać, że to psychopatyczny kłamca. Boję się, że Ty zabrniesz tak
jak On z tymi twierdzeniami, że niby Nabukomb nie umie liczyć p-stwa.
Tak jak załatwiłem Pszemola tym prostym linkiem, tak samo załatwię w
przyszłości Ciebie :))
P.N.
P.S. Ty zacznij myśleć, o argumentach na poparcie bajki TE, a nie o
mnie, bo się przejedziesz, jak wszyscy inni do tej pory.
Poza tym, tobie wcale nie chodzi o zadne argumenty na poparcie TE, bo w ich
obliczu bezmyslnie im zaprzeczasz, a w najlepszym przypadku zaslaniasz sie
znowu Dawkinsem lub Przemolem myslac, ze sprytnie odwracasz uwage od glownego
watku.
A tak przy okazji, jesli czytasz tylko pozycje popularnonaukowe, to
interesujace pozycje (i tez po polsku) napisal 'Hoimar Von Ditfurth'
Takie ksiazki jak np."Na poczatku byl wodor" lub "Duch nie spadl z nieba" moze
cie zainteresuja. A jesli czytales, to tez dobrze
pozdrawiam
Wtedy to była bowiem prawda. Dziś widzę że prawdopodbnie
nadrobiłeś zaległości, choć te cytaty to jeszcze nie dowód że
przeczytałeś. A z całą pewnością nie dowód ze przeczytałeś
ze zrozumieniem.
Oprócz tego twierdziłem, że nie znasz podstaw teorii ewolucji.
To jest prawdą do dziś, i tu zaległości nie nadrobiłeś...
To, że książkę Dawkinsa w ręce masz (wreszcie, za to Ci chwała!)
nie znaczy że przeczytałeś, zrozumiałeś i znasz podstawy teorii.
Twoje przykłady z rzutem kostką wskazują jednak że nie znasz.
> On co prawda wstydu nie ma, ale każdy może się
> przekonać, że to psychopatyczny kłamca.
?? Jak się można o tym przekonać?
> Boję się, że Ty zabrniesz tak jak On z tymi twierdzeniami,
> że niby Nabukomb nie umie liczyć p-stwa.
To, że nie umiesz to wszyscy widzą...
Na dodatek stawiasz błędne założenia do obliczeń.
> P.S. Ty zacznij myśleć, o argumentach na poparcie bajki TE,
> a nie o mnie, bo się przejedziesz, jak wszyscy inni do tej pory.
Policz to prawdopodobieństwo na przykładzie muszki.
Bardzo jesteśmy ciekawi co Ci wyjdzie...
> Leszek,
> Nabukomb napisał:
>> ewolucja (...) żadnymi słowami nie wciśnie się do mojego umysłu jako coś
>> logicznego i prawdopodobnego.
>
> On wyraznie daje do zrozumienia, ze nawet nie rozwazy podawanych przez Ciebie
> argumentow, wiec chyba marnujesz swoj cenny czas. To nie jest osoba, dla
> ktorej warto sie produkowac.
Ale ja np. chętnie poczytam.
--
ukłony, maziek
>
> A tak przy okazji, bo znowu widzę nie rozumiesz. Do obalenia ewolucji
> wystarczy najprostsza matematyka, którą zrozumie każdy normalny
> człowiek w miarę inteligentny. Tylko liczy się obiektywizm i chęć
> dotarcia do prawdy.
Skoro wystarczy taka najprostsza to czemu do tej pory nie obaliles TE?
Uwierz mi ja podziwiam Lecha Trzeciaka, Przemola i paru innych, ktorym chce
sie jeszcze Tobie odpowiadac. Znacznej wiekszosci sie nie chce, badz nie
maja czasu na tlumaczenie po raz wtory ze 2 + 2 to jest 4. Jesli
otrzymujesz inny wynik to nie znaczy ze cos jest nie tak z matematyka. To
raczej Ty liczysz blednie. Uwierz mi, biolodzy to nie czciciele Darwina czy
Dawkinsa. Kazdy marzy o tym zeby podwazyc jakas ugruntowana teorie (w tym i
teorie ewolucji) - wlasnie tak - nie potwierdzic a zaprzeczyc - bo wlasnie
na tym polega nauka. W nauce wlasnie liczy sie obiektywizm i chec dotarcia
do prawdy. Zastanow sie czy jestes obiektywny i czy prawda w ogole Cie
interesuje? Gdyby wlasnie to Ciebie interesowalo to powinienes byc bardziej
otwarty na krytyke swojej teorii. Jakos do tej pory nikomu nie udalo sie
podwazyc teorii ewolucji. Powiem wiecej TE jest podstawowa teoria w
biologii. Jesli potrafisz ja obalic - bedziesz slawny. Droga jest prosta -
opublikuj artykol w jakims dobrym periodyku naukowym. Jesli masz takie
solidne podstawy jak sam piszesz - opublikuja z pewnoscia. A jesli nie
opublikuja to nie bedzie oznaczalo to spisku przeciw Tobie. Bedzie to
znaczylo raczej ze Twoja teoria jest slaba. Bo w interesie tych czasopism
jest wlasnie publikowanie rzeczy nowych i kontrowersyjnych - bo kazde z
tych czasopism chce byc pierwszym, ktore opublikuje cos nowego i
znaczacego. A artykol podwazajacy TE to dopiero byloby cos! Ale warunek
jest jeden - trzeba to co sie pisze solidnie udokumentowac. A argumentacja
- "wszyscy sie myla a tylko JA nie i znam PRAWDE" nie jest odpowiednia
droga.
i pamietaj, ze "tylko idioci rozumieją wszystko" (W. Lysiak, Najgorszy).
Z pozdrowieniami
Darek
> Ale ja np. chętnie poczytam.
> ukłony, maziek
A... A to przepraszam :)
pozdrowiam
Piotr
Ja też czytam z dużym zainteresowaniem posty Leszka.
Wiele się z nich nauczyłem.
sie dolaczam :)
--
The Gnome
1.)
Wczytaj się dokładnie w to co napisałem, a odpowiedź zobaczysz. To od
obiektywizmu i miłości do prawdy zależy to jak tej matematyki użyjemy.
To nie matematyka potrzebna jest złożona, tylko uczciwość
intelektualna tych, którzy decydują o tym co podstawić do wzorów.
Na najprostszym przykładzie pokazałem - nikt nie widzi etapów
zachodzenia ewolucji, a szukają już ich ewolucjoniści dziesiątki lat z
wykorzystaniem władzy i technologii. Człowiek uczciwy to zobaczy i nie
ma wątpliwości, że p-stwo jakiegokolwiek etapu ewolucji jest znikomo
małe. Ale co robi nieuczciwy ewolucjonista - on będzie zapewniał
wszystkich że p-stwo etapu ewolucji wynosi 1. Na przekór rozumowi,
logice, obserwacjom i zwykłej przyzwoitości na czarne ewolucjoniści
mówią białe jak śnieg, a na białe pokazują i zapewniają, że jest
czarne jak smoła. Jak Ty potrafiłbyś coś dokonać na przekór tak
wielkiej zmowy mówienia we wszystkich nieprawdy, to gratuluję, ja nie
potrafię.
2.)
A jeśli nawet uznamy, że potrafiłbym, to pomijasz ten mały drobiazg,
że mam pracę, rodzinę, własne zainteresowania i potrzeby, które nie
pozwalają mi poświęcić się temu celowi. Traktuję obalanie ewolucji
jako rodzaj rozrywki intelektualnej, robię to z doskoku i od
niechcenia. Nie widzę w tym nic dziwnego, a tym bardziej jakiegoś
dowodu na to, że kiedyś TE nie obalą (nie ważne czy ja czy ktoś
inny).
3.)
Patrząc na to jeszcze inaczej, to mogę powiedzieć, że TE została już
dawno obalona. Problem polega jedynie na tym jak dotrzeć z tym do
ludzi i jak przestawić naukę na inne tory myślenia.
Twoje pytanie jest więc na wiele sposobów płytkie i prostackie.
Kwestia puktu widzenia i głębokości wniknięcia w zagadnienie, której
jak widać Tobie brakuje.
>.. Jesli
> otrzymujesz inny wynik to nie znaczy ze cos jest nie tak z matematyka. To
> raczej Ty liczysz blednie.
Z matematyką jest wszystko w porządku, to ewolucjoniści podają
fałszywe dane do wzorów.
> Uwierz mi, (...)
Daremny trud, ja w nic nikomu nie wierzę, bez sprawdzenia i porównania
ze zdaniem drugiej strony.
>.. biolodzy to nie czciciele Darwina czy
> Dawkinsa. Kazdy marzy o tym zeby podwazyc jakas ugruntowana teorie (w tym i
> teorie ewolucji) - wlasnie tak - nie potwierdzic a zaprzeczyc - bo wlasnie
> na tym polega nauka. W nauce wlasnie liczy sie obiektywizm i chec dotarcia
> do prawdy.
> Zastanow sie czy jestes obiektywny i czy prawda w ogole Cie
> interesuje?
A druga strona pisze tak:
""...Ponieważ ewolucja traktowana jest jako proces niezbędny, kręgi
ustalające rządzące nauką normy uczyniły z niej dogmat, którego
atakowanie jest zabronione. Akademicka elita świata zachodniego
zmuszona jest do zamieszczania swoich publikacji w prestiżowych
czasopismach naukowych dla uzyskania i utrzymania swoich tytułów
naukowych. Wszystkie czasopisma zajmujące się biologią czy ewolucją są
kontrolowane przez ewolucjonistów, którzy nie dopuszczają do
publikowania w nich *jakichkolwiek poglądów anty ewolucyjnych*.
Światowa opinia publiczna nie jest świadoma, że poddaje się ją
systematycznemu praniu mózgu i propagandzie. Dlatego traktują ewolucję
jako fakt (...) Negowanie ewolucji jest piętnowane jako nienaukowe i
uznawane za szarganie fundamentalnych wartości.""
Z mojego punktu widzenia jesteś po prostu śmieszny i nieobiektywny,
ponieważ słuchasz tylko jednej strony konfliktu.
Podejrzewam również iż nie pojmujesz zasad, które rządzą nauką i jej
paradygmatami. Wspomniał o tym Lamesz w wątku o metodologii sporu. To,
że nauka uznaje badanie projektu jako nienaukowe, to tylko aktualna
umowa na szczytach, dla realizacji konkretnych celów, nie obiektywny
fakt opisujący rzeczywistość i niepodważalną prawdę.
Dla tych argumentów i wielu innych twierdzę coś zupełnie innego niż
Ty, to znaczy w nauce wcale nie liczy się obiektywizm i chęć dotarcia
do prawdy. Może Ci na dole tak czują, ale decydenci, sterujący tym
wszystkim maja w głębokim poszanowaniu prawdę, a jeżeli jej szukają to
dla siebie, nie dla mas. Masy starają się trzymać w ciemnocie i
przekonaniu, że ewolucja to fakt, bo tak im jest wygodnie, może nawet
wierzą, że tak trzeba dla społecznego dobra i spokoju na świecie.
Tak więc zachowaj swoje opinie o mnie dla siebie, bo ja brzydzę się
kłamstwem, a prawda i obiektywizm to dla mnie najważniejsze wartości w
życiu. Jeśli miałbym podać jakiś najważniejszy powód zaistnienia
Nabukomba, to jest nim właśnie miłość do prawdy, dla niej w ogóle
piszę w internecie.
>.. Gdyby wlasnie to Ciebie interesowalo to powinienes byc bardziej
> otwarty na krytyke swojej teorii. Jakos do tej pory nikomu nie udalo sie
> podwazyc teorii ewolucji. Powiem wiecej TE jest podstawowa teoria w
> biologii.
Zwykłe kłamstwa i jednostronne spojrzenie na rzeczywistość.
>.. Jesli potrafisz ja obalic - bedziesz slawny. Droga jest prosta -
> opublikuj artykol w jakims dobrym periodyku naukowym. Jesli masz takie
> solidne podstawy jak sam piszesz - opublikuja z pewnoscia. A jesli nie
> opublikuja to nie bedzie oznaczalo to spisku przeciw Tobie. Bedzie to
> znaczylo raczej ze Twoja teoria jest slaba.
To prymitywna logika, bo:
-mam gdzieś sławę i nie mam zamiaru niczego dla niej robić;
-artykułu nie napiszę, bo musiałbym go ułożyć według ich standardów
rzekomo naukowych, które ja odrzucam jako sfałszowane;
-
a jeśli bym nawet napisał, bo:
-podstawy są solidne, bo to są ich dokonania i ich wyniki ich badań,
ale nie zostaną opublikowane, bo przecież nie o nowe fakty chodzi,
tylko o ich interpretację, którą nie chcą i po dobroci nie
zaakceptują;
-to, że nie opublikują będzie oznaczało, że nie chcą, że jeszcze nie
czas, nie że teoria słaba, oni nic inaczej nie myslą jak Trzeciak,
Pszemol, czy Ty, ich nie przekona inny sposób patrzenia na fakty;
>..Bo w interesie tych czasopism
> jest wlasnie publikowanie rzeczy nowych i kontrowersyjnych - bo kazde z
> tych czasopism chce byc pierwszym, ktore opublikuje cos nowego i
> znaczacego. A artykol podwazajacy TE to dopiero byloby cos!
Bzdury klepiesz, Ci co są przy "ewolucyjnym korycie", prędzej mnie
zabiją niż opublikują moje wywody logiczne, a Ci mali się nie liczą,
przecież nie ja jeden wykazuję kłamstwo ewolucji i nic to nie daje.
Jedyny sposób to partyzanckie podgryzanie ewolucji na takich forach
jak np to.
Po kawałeczku, po kawałeczku dopóki nauka nie przeobrazi sposobu
myslenia, lub nie odkryją czegoś, czemu już nie dadzą rady
zaprzeczyć.
>.. A argumentacja
> - "wszyscy sie myla a tylko JA nie i znam PRAWDE" nie jest odpowiednia
> droga.
Gadaj sobie zdrów, swoje bzdury o mnie, ja nie pasuję do twoich
opisów.
> i pamietaj, ze "tylko idioci rozumieją wszystko" (W. Lysiak, Najgorszy).
Ty lepiej pomyśl, kto jest większym idiotą. Czy ten który jest nim z
uwagi na chorobę, czy ten,który nim jest z uwagi na swą ślepotę
umysłową.
Smród i wstyd będzie niesamowity, gdy kiedyś naukowo udowodnią
istnienie ISW. Wszyscy ewolucjoniści wyjdą wtedy właśnie na idiotów i
dlatego tak wielki jest opór nauki i takich jak Ty przed
wszechogarniającą prawdą, że uporządkowana złożoność świata i życia
biologicznego obala TE.
P.N.
(wyciachane bo nie ma co pisac)
Twoja odpowiedz mi wystarcza.
W zwiazku z powyzszym proponuje Ci bys przeniosl dyskusje na
pl.misc.paranauki badz inna adekwatna grupe. ta grupa nalezy do grup z
hierarchii .sci - co oznacza ze porusza sie na niej tematy zwiazane z
nauka. To co Ty prezentujesz niestety nauka nie jest.
Dla mnie koniec tematu.
Szkoda mi czasu po prostu.
Pozdrawiam
Darek