Mnie nacieli jako sprzedającego, niby na niewiele ale jednak wyszło że są
niesolidni a oczywiście wychodzi na to że kupujący pożałował. Jeśli chcesz
dokładny przebieg zdarzenia wraz z adresem komisu to proszę na priv. Fakt że
auto poszło w jeden dzień.
95% to bite auta i napisane ze bezwypadkowe. Tylko ak pojdziesz z
mechanikiem to ci pokaze kazda przewalke.
Fantom
daj sobie spokój z komisami to oszuści - 90% aut jest bite (często
sprowadzane), naprawiane (często na szybko) i idzie do sprzedaży...
Obsługa komisu również pozostawia wiele do życzenia - same cwaniaczki,
brakuje tylko łysych karków na bramie wjazdowej... na ogłoszenia w
gazetach typu kontakt również uważaj bo większość to ogłoszenia
handlarzy lub komisów - wystarczy, że przy dzwonieniu spytasz gościa
"dzień dobry ja w sprawie ogłoszenia o samochód", jak Cię spyta
"które?" to wiadomo że handlarzyk :-) ja już to piekło przeszedłem i
kupiłem auto od zwykłego ludka (też troche cwaniaczek, ale nie było
niespodzianek)...
pozdro
Ja mialem przyjemnosc z ROPERO i moge ich
> tylko odradzic.
To ja miałem szczęście, bo u nich kupiłem samochód (pół roku temu) i jak
dotąd jestem zadowolony.
Widocznie trafiłem na ten jeden nie bity ;), ale zgadzam się, że kupowanie
w komisie obojętnie jakim i gdzie to duże ryzyko.
pozdr.
--
Jimthree
Rok temu przez 2 miesiace szukalem malego auta do 10 tys.Wszystkie komisy w
okolicy+ paru handlarzy z ogloszen.Nie spotkalem samochodu ktory nie bylby
mina. Oczywiscie przebiegi 60-100 tys nie wiecej.W konsekwencji kupilem
u dilera w Berlinie auto zostawione w rozliczeniu przez klijeta.
Ksiazka 160 tys km stan idealny, gdybym zdjal 100 tys z licznika i tak przy
komisowych bylby jak nowka.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Wniosek prosty, w Polskich komisach sprzedaje się złom nazywany dumnie
samochodem.
A i komisy jak widać niejednokrotnie prowadzi szemrane towarzystwo.
Tom