Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Zaczerpniete z forum motocyklowego:)

0 views
Skip to first unread message

Karambol

unread,
Dec 18, 2009, 5:00:10 PM12/18/09
to
Dzisiaj na forum motocyklowym przeczytalem post pt: "Czemu mnie si� ci�gle
takie rzeczy przydarzaj�?"

Milej zabwy:)

"Czy ta historia mo�e by� prawdziwa?

Posiadam. Wr��. Moja �ona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze
schroniska, rasy ma�e koci�. Guzik by mnie to obchodzi�o gdyby nie fakt, �e
jest ma�e, �e chodzi to to bez przerwy za mn� i trzeszczy - a to na r�ce, a
to �re�, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupe�nie jak jej pani.
Generalnie pog�aska� mog�, kopn�� jak�� rzecz, kt�ra le�y na ziemi �eby kot
za ni� biega� te�, niech chowa si� zdrowo do czasu, a� raz zapomn� zamkn��
terrarium i zajmie si� nim m�j w��, reszta to nie m�j problem. Ale do czasu.
Staje si� to moim problemem gdy moja wsp�ma��onka udaje si� w celach
s�u�bowych gdzie� tam na ile� tam. I spada na mnie karmienie, wyprowadzanie
i sprz�tanie po tym ca�ym ta�atajstwie. Jako �e to zawsze lekko olewam i
robi� wszystko w ostatni dzie� przed powrotem ma��onki nie nastr�cza mi to
wiele problem�w.
Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj - niezamykania
�azienki, gdy� w niej znajduje si� urz�dzenie zwane potocznie kuwet�, do
kt�rego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i mo�e spokojnie
pomy�le�. Mnie jednak uczono ca�e �ycie zamyka� te cholerne drzwi do
�azienki za sob�, wi�c stale �ona mi trzeszcza�a, �e kot tam nie mo�e wej��
i "my�le�". Ja jestem stary i si� nie naucz�, poza tym mieszkam tu d�u�ej
ni� ten kot, sam dom stawia�em, moje drzwi, m�j kibel, wypierdala� wi�c. I
postawi�em na swoim. Od jakiego� czasu kot chodzi do toalety razem ze mn�.
Jak nie ma ma��onki to musi zazwyczaj czyha� na mnie albo miaucze� coby
przypomnie�, �e trzeba mu �azienk� otworzy�, bo jak jest �ona to ona ma ju�
w biosie zaprogramowane - ja wychodz� i zamykam, ona idzie i otwiera, �eby
kot m�g� wej�� - taka technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamk�,
ale ma jeszcze zbyt ma�� wyporno�� i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak
moja �ona b�dzie nadal go tak karmi�- to w szybkim tempie b�dzie za ka�dym
razem klamk� upierdala� - a wtedy wiadomo - w��.
Dobrze wi�c, uporz�dkuj�: �ona - delegacja, ja - praca. Wracam, wchodz� do
domu, kot przy drzwiach do �azienki skwierczy, bo jak wychodzi�em to
zamkn��em za sob�. Ok, kotku mnie si� te� chce. Idziemy razem - ja toaletka,
okienko uchylam, papierosik (bo �ona b�dzie za trzy dni - wi�c spokojnie
wywietrz�) kotek swoje, ja przez okienko spogl�dam, jest cudnie. Kotek
wskakuje na kaloryfer, na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie.
Kot sko�czy� dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wod�, a ten ma�y
skurwiel jak nie �mignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla.
Zakr�ci�o nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zd��y� miaukn��. No ja
pierdol�. Nie ni chuja to niemo�liwe jest. Przecie� nawet taki ma�y kot jest
kurwa za du�y, �eby przej�� tym syfonem. Ale s�ysz� tylko pizdut - o� kurwa,
no to nie mog�o mi si� zdawa� - co� ci�kiego posz�o w pion. Kurwa, wszyscy
�wi�ci w tr�jcy jedyny Bo�e, ukazali mi si� przed oczami. Kot kurwa pop�yn��
wprost w odm�ty prawego dop�ywu kr�lowej polskich rzek.
Lec� kurwa na d� do piwnicy, cho� mo�e powinienem od razu do schroniska,
zanim wr�ci moja �ona - nie ma wafla, znajd� jakiego� ma�ego czarnego
skurwiela z bia�� krawatk�, nie by�o jej kilka dni, mo�e si� nie po�apie.
Ale chuj, najpierw do piwnicy - zbiegam po schodach, s�ucham - co� drapie w
rurze, pion, kawa�ek p�askiej rury - miauczy - jest, kurwa, �yje i nie
polecia� do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie to chuj, przynajmniej
b�d� mia� jego truch�o i powiem, �e kojfn�� z przyczyn naturalnych albo
tylko lekko nienaturalnych, bo przecie� mi baba nie uwierzy za chuja trefla,
�e kot sam wpad� do kibla. Ale na razie drapie i �yje.
Znalaz�em taki wziernik, gdzie mo�na zagl�dn�� do tej rury i wo�am. Kici,
kici! Ni chuja, nie przyjdzie, wo�am, wo�am, a ten kurwa g��b zamiast
przyj�� do mnie to kurwa chce i�� tam sk�d przyszed�, czyli do g�ry w pion.
Ja go wo�am, a on do g�ry drapie. I udrapie, udrapie kilkana�cie centymetr�w
i zjazd w d�. No pojeba�o i mnie, �e tu stoj� i jego (kota) Tak przez p�
godziny. Prosi�em, wo�a�em, b�aga�em, grozi�em, wabi�em �arciem i ni chuja,
upar� si� i nic tylko rur� do g�ry z powrotem do kibla. Za daleko, �eby
w�o�y� r�k�, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda - fight fire with fire -
ogie� zwalczaj ogniem.
Zatka�em t� rur� przy wzierniku deszczu�kami, kt�rych u�ywam na podpa�k� do
kominka, �eby kot nie pop�yn�� ju� nigdzie dalej i z buta na g�r� do kibla -
geberit i woda w d� - bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze s�ysz� jak
si� przewala po rurach - podzia�a�o. Wbiegam do piwnicy i kurwa koniec
�wiata. Nie ma moich deszczu�ek - no mo�e z jedna, ca�a prowizoryczna tama
posz�a w chuj i kota te� nie s�ycha� ju�. Ja pierdol�. Kurwa, gdzie ta rura
teraz idzie - co� mi �witn�o, �e kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30
metr�w - mo�e nie wszystko stracone i gdzie� si� zwierzak zatrzyma� po
drodze.
Biegn� na ulic�, jest studzienka - mam nadziej�, �e to od mojego domu. Ni
cholery jej nie podnios�. Ci�ka jak szlag i nie ma za co chwyci�. Powr�t do
domu i pogrzebacz od kominka, tym mo�e uda si� to podwa�y�. Ni cholery -
najpierw ugi��em, potem z�ama�em �elastwo. My�l! Auto stoi na ulicy - mam
pas do holowania, mo�e uda si� to szarpn��. Hak, pas, wsteczny - posz�o, a�
zakurzy�o. Po jak� choler� takie te wieka robi� ci�kie. Smr�d jak cholera,
ale z�a�� tam - ciemno jak w dupie, rura jest, wygl�da, �e idzie od mojego
domu. Latarka. Kurwa, mam w aucie, chujowa, ale mo�e starczy. W�a�� po raz
drugi- smr�d mnie ju� nie zabije - przywyk�em po chwili. Zagl�dam i jest,
oczyska mu si� tylko �wiec�. I zn�w ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten
ma�y skurczybyk spierdziela w drug� stron�. No ja pierdol�. Szlag mnie
trafi. D�ugo tu nie wysiedz�, jest zimno, �mierdzi, a na dodatek kto� mi
zwali t� pokryw� na �eb i moje problemy si� sko�cz� jak nic. Nie chcesz po
dobroci, to b�dzie po z�o�ci.
Do domu, po brezent. Wy�o�y�em dno studzienki, tak by mi nie wpad� g��biej.
Zu�y�em wszystkie ta�my samoprzylepne, plastry, �eby nie wpad� do g��wnej
nitki kanalizacyjnej. Zagl�dam co chwil� do rury, ale s�ysz� tylko
miauczenie i nic nie widz�. Poszed� gdzie� w pizdu. Jeszcze tylko tr�jk�t,
�eby nikt si� w t� otwart� studzienk� nie wpierdoli�, bo na ulicy ciemno.
S�siad, kurwa, ciekawski, widzia�em ��oba jak patrzy� przez okno, jak
pr�bowa�em pogrzebaczem podnie�� wieko. Nie przyszed� pom�c, a teraz chuj
z�amany stoi i si� dopytuje. Co mam mu kurwa powiedzie�? �e przepycham kotem
kanalizacj�? Id��esz w chuj, pacanie.
Powiedzia�em mu w ko�cu, �eby poszed� do domu i pozatyka� sobie te�
wszystkie otwory, bo na pocz�tku osiedla by�a awaria i wszystkie �cieki si�
wracaj� i wybijaj� w domach - a ten baran si� przestraszy�, polecia� i przed
swoim domem si�uje si� z pokryw�. Niech ma za swoje.
Wracaj�c do kota - bo menda tam siedzi i nie chce wyj��. Mam wszystko
gotowe, wi�c do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wod�.
Papierosik i czekam pod studzienk�, bo nu� mu si� zmieni i wyjdzie
dobrowolnie. Kurwa, drugi s�siad przyszed� - po pi�ciu minutach nast�pny
odmyka wieko, teoria samospe�niaj�cej si� przepowiedni dzia�a - kurwa,
ludzie to s� barany. Id� do domu, obie wanny pe�ne, ognia - spuszczam wod� z
wanien i dok�adam dwa spusty z dw�ch sp�uczek z domu. Nie ma chuja, to go
musi wygoni� albo utopi�.
Lec� na ulic�, woda wali na brezent a� huczy, a tego skurwiela dalej nie
wyla�o z k�piel�. Kurwa ma�, urwa�o si� wszystko w pizdu i pop�yn�o, bo
ile� to utrzyma tej wody. Brezent, ta�my, plastry, sznurki - w chuj - jak
si� to gdzie� przytka, to b�d� mia� przejebane. Znowu do domu po drugi
pogrzebacz, bo trzeba zamkn�� ten pierdolony dekiel. Wchodz� - a ten
skurwiel kot tarza si� w sypialni po ��ku. No ja pierdol�! Jak on kurwa
wyszed�, kt�r�dy? Ano kurwa wziernikiem w piwnicy - zostawi�em otwarty. Ja
kurwa stoj� i marzn� a ten gn�j tarza si� w mojej po�cieli. Zajebi�.
Przerobi� na pasztet. I jeszcze z rado�ci w�azi na mnie. Kurwa ma�.
Przynajmniej kuleje.
Straty: zajebane �azienki, w obu przela�a si� woda z wanien, zajebana
piwnica, bo zostawi�em otwarty wziernik i du�a cz�� wody polecia�a na
piwnic�. Po�ciel w sypialni do wyjebania, brezent z reklam� firmy - poszed�
w chuj, latarka - w chuj, pogrzebacz w chuj. Afera na ulicy jak chuj."
--
Karambol
KTM LC4 620 EGS-E
http://pl.youtube.com/user/MarcinKabat
http://pl.youtube.com/user/luckykabatpl
http://club.roadlook.pl/Karambol/mitsubishi-galant.html


zmykam

unread,
Dec 18, 2009, 5:19:35 PM12/18/09
to
ale to ju� by�o..........pozdrawiam
U�ytkownik "Karambol" <karam...@gazeta.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:hggtur$hpg$1...@inews.gazeta.pl...

RoMan Mandziejewicz

unread,
Dec 18, 2009, 8:15:23 PM12/18/09
to
Hello zmykam,

Friday, December 18, 2009, 11:19:35 PM, you wrote:

> ale to ju� by�o..........

I dlatego to jeszcze raz w ca�o�ci zacytowa�e�?

[...]

--
Best regards,
RoMan mailto:ro...@pik-net.pl
http://picasaweb.google.pl/squadack/Koty

0 new messages