Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Koniec dramatu na M.Czerwonym

69 views
Skip to first unread message

Jacek P

unread,
Mar 4, 2012, 8:56:19 AM3/4/12
to
http://fakty.interia.pl/swiat/news/polski-kitesurfer-zostal-odnaleziony-
zywy,1767664

"Polski kitesurfer Jan Lisewski został odnaleziony żywy. Informację
potwierdził IAR rzecznik ministra spraw zagranicznych.

Rodzina odnalezionego została już poinformowana o sukcesie akcji
poszukiwawczej. Minister Radosław Sikorski podziękował za pomoc w akcji
poszukiwawczej służbom ratunkowym i władzom Arabii Saudyjskiej.

Kitesurfer zaginął w piątek. Jan Lisewski zamierzał przepłynąć Morze
Czerwone z egipskiego El Gouny do miasta Duba w Arabii Saudyjskiej. To
odległość około 210 killometrów. W lipcu zeszłego roku jako pierwszy
człowiek na świecie przepłynął Bałtyk ze Świnoujścia do miejscowości
oddalonej 10 kilometrów od Szwedzkiego Ystad."

Teraz możemy już spokojnie poczekać na szczegóły.
pzdr.
jacek.pytkowski(shift+2)interia.pl

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Rudolf Wasilewski

unread,
Mar 4, 2012, 9:19:18 AM3/4/12
to
W dniu 2012-03-04 14:56, Jacek P pisze:
Śledziłem poczynania z zapartym tchem.
Co było przyczyną tak długich poszukiwań- jest pytaniem podstawowym:

-Namiary GPS odczytywane w systemie stopni, minut i sekund, czy w
dziesiętnych (stopni lub/i minut, sekund)- brak spójnego systemu
międzynarodowego w ratownictwie?

-Brak determinacji służb ratowniczych?

-Zakłócenia sygnału GPS?

Jedno jest dla nas pewne: GPS NIE gwarantuje sprawnego nadejścia
pomocy...nawet w warunkach uczęszczanego szlaku.

Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek

nikt

unread,
Mar 4, 2012, 10:36:13 AM3/4/12
to
Chłopak ponoć alarmował czymś takim:
http://international.findmespot.com/

Sądzę że kłopoty spowodowane były błędną pozycją (urządzenie mogło nie
działać właściwie), przecież to tylko sygnalizator (i to dość tani).

Gdyby miał jakiś nadajnik wysyłający sygnał radiowy to znaleźli by go
nawet w nocy w ciągu godziny...


Jacek Maciejewski

unread,
Mar 4, 2012, 12:01:29 PM3/4/12
to
Dnia Sun, 4 Mar 2012 13:56:19 +0000 (UTC), Jacek P napisał(a):

> "Polski kitesurfer Jan Lisewski został odnaleziony żywy.

Wow! faaaajno, a nie dawałem mu szans na znalezienie. Ciekawe co go
uziemiło (wwodniło)? :)
--
Jacek

Acerion

unread,
Mar 4, 2012, 12:29:33 PM3/4/12
to
Ciekawe jakiego typu lokalizatorem GPS się posługiwał.
Skoro to jego rodzina przesyłała dane do ratowników to nie był to
standardowy BLB.
Ostatnio pojawiło się sporo nowych patentów typu
safe link solo , smartfind itp. opartych o rożne systemy AIS, GSM itd. Pytanie
czy służby ratownicze przygotowane są do odbierania sygnałów z tych
smart-patentów.
Zwłaszcza służby w egzotycznych krajach.

Andrzej

unread,
Mar 4, 2012, 2:23:47 PM3/4/12
to

Użytkownik "Rudolf Wasilewski"
> Śledziłem poczynania z zapartym tchem.
> Co było przyczyną tak długich poszukiwań- jest pytaniem podstawowym:
>
> -Namiary GPS odczytywane w systemie stopni, minut i sekund, czy w
> dziesiętnych (stopni lub/i minut, sekund)- brak spójnego systemu
> międzynarodowego w ratownictwie?
>
> -Brak determinacji służb ratowniczych?
>
> -Zakłócenia sygnału GPS?
>

Rudek.
Z całym szacunkiem. Facet podjął się wyczynu i sam powinien zapewnić sobie
"obstawę". Służby ratownicze są od tego aby reagować w sytuacjach
niezwykłych dla normalnych a nie ratowanie gościa co chciał w gaciach na
biegun.....
Sport i wyczyn to nie sprawa normalnych ratowników.
A>

Rudolf Wasilewski

unread,
Mar 4, 2012, 3:12:56 PM3/4/12
to
W dniu 2012-03-04 20:23, Andrzej pisze:
Zgoda! Facet i jego rodzina potrafią przekonać do siebie w sytuacji
ostatecznej i uzyskać nieuzasadniony skuteczny nacisk WSZYSTKICH (i mnie
o życzliwą sympatię:-) o ratunek, który jako dorośli ludzie powinni
wkalkulować w ryzyko zabawy...
Ale są mili i w efekcie... jeszcze raz udało się:-)
człowiek żyje.

Mnie bardziej ciekawi techniczne zagadnienie nieskuteczności poszukiwań
prawie nieruchomego obiektu przez 2 doby w odległości poniżej 50 Mm od
brzegu na gęsto uczęszczanym szlaku żeglugowym....

Pilotów z kanału 70 lat temu wyciągano dość skutecznie, w czasach gdy
Gee raczkowało i daleko mu było do skuteczności GPS. Fakt, że paliwo (w
Arabii Saudyjskiej może nie...) było zasadniczo tańsze, a życie
specjalistów dosyć drogie.
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek

Andrzej

unread,
Mar 5, 2012, 2:45:27 AM3/5/12
to

Użytkownik "Rudolf Wasilewski"
> Ale są mili i w efekcie... jeszcze raz udało się:-)
> człowiek żyje.

Fakt - najważ niejsze..

A>

Jacek P

unread,
Mar 5, 2012, 4:59:57 AM3/5/12
to
dziś na
http://sport.wp.pl/kat,1870,title,Gdybym-nie-mial-noza-przegralbym-z-
rekinami,wid,14303867,wiadomosc.html?ticaid=1e093
wywiad z delikwentem, m.in.:
"J.L.: Od razu powiem, że jej przeżycie zawdzięczam bratu, Piotrowi, który
kazał mi zabrać także i nóż. Może miał jakieś przeczucie. Zostałem
zepchnięty przez wiatr w najgorsze miejsce, na rafę, gdzie żerowały rekiny.
Miały gdzieś od 2,5 do 6 metrów. Atakowały mnie poprzez latawiec, który
pewnie jeszcze swym kolorem bardziej je przyciągał. Dźgałem nożem w oczy,
nos, oskrzela. Walka, z której cudem wyszedłem zwycięsko, trwała całą noc.
Rano już ich nie było. W sumie zmagałem się z jedenastoma napastnikami. Z
kolei w niedzielę przyglądała mi się jakaś inna odmiana. Te rekiny krążyły
blisko mocno już postrzępionej tratwy, ale nie atakowały."

Hmmmm........ rekin 6 m (dłuższy od samochodu!) a on go CIACH! nożykiem...

"Szczęki2012.pl" :-))))

qqladisc...@gazeta.pl

unread,
Mar 5, 2012, 8:54:38 AM3/5/12
to
Jacek P <jp_jp....@gazeta.pl> napisał(a):


> Hmmmm........ rekin 6 m (dłuższy od samochodu!) a on go CIACH! nożykiem...

Z nozem do ryby? teraz nie tylko obroncy praw zwierzat go opluja :)

anonim ktory sobie na kanale TCM w sobote obejrzal klasyczny film: "Stary
czlowiek i morze"

Radwan

unread,
Mar 5, 2012, 4:38:44 PM3/5/12
to

Użytkownik "Jacek P" <jp_jp....@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:jj22qs$933$1...@inews.gazeta.pl...
> "J.L.: Od razu powiem, że jej przeżycie zawdzięczam bratu, Piotrowi, który
> kazał mi zabrać także i nóż. Może miał jakieś przeczucie. Zostałem
> zepchnięty przez wiatr w najgorsze miejsce, na rafę, gdzie żerowały
> rekiny.
> Miały gdzieś od 2,5 do 6 metrów. Atakowały mnie poprzez latawiec, który
> pewnie jeszcze swym kolorem bardziej je przyciągał. Dźgałem nożem w oczy,
> nos, oskrzela.

Odważny chłop, tak rekinowi po oskrzelach... do płuc pewnie nie dosiegnał,
za gleboko ?:)))....
a wystarczylo zastosowac starą metodę somalijskich rybakow..... szybko
siegasz rekinowi przez gardlo do ogona i blyskawicznie wywracasz go na drugą
stronę. Taki wywrocony rekin ani zipnie :)
Ale pewnie gosc nie znał tej metody bo napewno by uzyl :)


walka, z której cudem wyszedłem zwycięsko, trwała całą noc.
> Rano już ich nie było. W sumie zmagałem się z jedenastoma napastnikami.

Rozpoznał ktory jest który, ponumerował i policzyl :)

>
> "Szczęki2012.pl" :-))))

Od razu dwie części :)))

Radwan


Rudolf Wasilewski

unread,
Mar 5, 2012, 5:10:43 PM3/5/12
to
W dniu 2012-03-05 10:59, Jacek P pisze:
http://www.kiteforum.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=44642

Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek



Krzysztof 45

unread,
Mar 5, 2012, 5:19:38 PM3/5/12
to
>> "Szczęki2012.pl" :-))))
> Od razu dwie części :)))
Jeszcze jedna polewka, a odstaniecie BANA ;)
--
Krzysiek

Pawel G.

unread,
Mar 5, 2012, 5:44:39 PM3/5/12
to
Witam,

W odpowiedzi na maila od Krzysztof 45
z dnia: 2012-03-05 23:19:
>>> "Szczęki2012.pl" :-))))
>> Od razu dwie części :)))
> Jeszcze jedna polewka, a odstaniecie BANA ;)
chyba BANAna ;)

--
Pozdrawiam
Paweł

Berni

unread,
Mar 6, 2012, 2:48:14 AM3/6/12
to


>a wystarczylo zastosowac starą metodę somalijskich rybakow..... szybko
>siegasz rekinowi przez gardlo do ogona i blyskawicznie wywracasz go na
>drugą stronę. Taki wywrocony rekin ani zipnie :)

Zipnie, zipnie. Ma tylko szczęki odwrócone w drugą stronę i tym samym
niegroźne, bo jak ma gryźć gdy zamiast zaciskać rozwiera szczęki.
Sprawdzonym sposobem jest jeszcze sól sypana na ogon. 100% skuteczności.

Berni

unread,
Mar 6, 2012, 2:51:25 AM3/6/12
to


Użytkownik "Berni" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:4f55c140$0$1277$6578...@news.neostrada.pl...




>Sprawdzonym sposobem jest jeszcze sól sypana na ogon. 100% skuteczności.

Przepraszam za nieprawdziwe informacje.
Sól to na zające. Mam nadzieję że nie naraziłem nikogo na utratę zdrowia,
śmierć albo inne kalectwo.

maciwoda123

unread,
Mar 6, 2012, 11:17:52 AM3/6/12
to
Rudolf Wasilewski <b...@biurorachunkowe.waw.pl> napisał(a):


> >> -Namiary GPS odczytywane w systemie stopni, minut i sekund, czy w
> >> dziesiętnych (stopni lub/i minut, sekund)- brak spójnego systemu
> >> międzynarodowego w ratownictwie?
> >>

W nawigacji morskiej obowiązujący system to stopnie, minuty i części dziesiąte
minut. Wynika to wprost z konstrukcji map morskich w rzucie Merkatora.


Służby ratownicze są od tego aby reagować w sytuacjach
> > niezwykłych dla normalnych a nie ratowanie gościa co chciał w gaciach na
> > biegun.....
> > Sport i wyczyn to nie sprawa normalnych ratowników.

Klient, bez wyobraźni i wyjątkowo ciężko myślący, powinien zapłacić za akcję
ratunkową, z użyciem helikopterów, statków ratowniczych etc. Koszt paliwa,
tych statków, opłata załóg.
IMHO należało go tam spokojnie zostawić jako przestrogę dla innych
ciężkomyślacych.


> Mnie bardziej ciekawi techniczne zagadnienie nieskuteczności poszukiwań
> prawie nieruchomego obiektu przez 2 doby w odległości poniżej 50 Mm od
> brzegu na gęsto uczęszczanym szlaku żeglugowym....
>
> Pilotów z kanału 70 lat temu wyciągano dość skutecznie, w czasach gdy
> Gee raczkowało i daleko mu było do skuteczności GPS. Fakt, że paliwo (w
> Arabii Saudyjskiej może nie...) było zasadniczo tańsze, a życie
> specjalistów dosyć drogie.

Jeżeli chodzi o lotników w Kanale Angielskim to skuteczność ich ratowania była
bardzo niska. Przez większą część wojny brytole nie mieli żadnego,
nastawionego na ten cel systemu ratowniczego.
Dostrzec głowę człowieka na rozfalowanym lub roziskrzonym słońcem morzu jest
niezwykle trudno. System światowego SARu łyka tylko urządzenia będące w
specyfikacji Inmarsatu. Gdyby niedoszły topielec miał radiopławę 406 MHz to
MRCK miłoby na bieżąco pozycję i żadnych kłopotów z odnalezieniem klienta.
Jeżeli miał, tak naprawdę, telefon satelitarny, z którego co jakiś czas
wysyłał SMSa z pozycją to był do odnalezienia tylko przypadkiem. Gdyby miał
latarkę, swiatło stroboskopowe, lusterko, czyli to wszystko co znający się
tylko mniej więcej, na rzeczy gość powinien ze sobą mieć, to też znaleziono by
go znacznie prędzej. W końcu, gdyby miał ze sobą transponder radarowy, czy,
kurka wodna, zwykłą ręczną UKFkę na morskie pasmo to w ogóle nie musiałby
korzystać z żadnych satelitów.
Morze to nie miejsce dla playboy'ów, facet powinien na kolanach z tego Egiptu
do Częstochowy bo wygrał los na loterii.
Wbrew jego głupocie, wbrew swojej niewiedzy, która utrudniała skuteczną pomoc,
został odnaleziony. Może nawet powinien sie przerzucić na mahometanizm? Kto
wie?
Maciwoda 123

Rudolf Wasilewski

unread,
Mar 6, 2012, 11:26:51 AM3/6/12
to
W dniu 2012-03-06 17:17, maciwoda123 pisze:

> Dostrzec głowę człowieka na rozfalowanym lub roziskrzonym słońcem morzu jest
> niezwykle trudno. System światowego SARu łyka tylko urządzenia będące w
> specyfikacji Inmarsatu. Gdyby niedoszły topielec miał radiopławę 406 MHz to
> MRCK miłoby na bieżąco pozycję i żadnych kłopotów z odnalezieniem klienta.
> Jeżeli miał, tak naprawdę, telefon satelitarny, z którego co jakiś czas
> wysyłał SMSa z pozycją to był do odnalezienia tylko przypadkiem. Gdyby miał
> latarkę, swiatło stroboskopowe, lusterko, czyli to wszystko co znający się
> tylko mniej więcej, na rzeczy gość powinien ze sobą mieć, to też znaleziono by
> go znacznie prędzej. W końcu, gdyby miał ze sobą transponder radarowy, czy,
> kurka wodna, zwykłą ręczną UKFkę na morskie pasmo to w ogóle nie musiałby
> korzystać z żadnych satelitów.
> Morze to nie miejsce dla playboy'ów, facet powinien na kolanach z tego Egiptu
> do Częstochowy bo wygrał los na loterii.
> Wbrew jego głupocie, wbrew swojej niewiedzy, która utrudniała skuteczną pomoc,
> został odnaleziony. Może nawet powinien sie przerzucić na mahometanizm? Kto
> wie?
> Maciwoda 123

Błędne przeliczenie danych- różnica:

[11.47, Sunday] /polski czas/
27.36443
34.98946

przeliczone
27 stopni 13minut 34sek N
34stopni 57 minu 26sekE

właściwe winno być (zakładając siatkę gps dla tego obszaru):
27 st 21' 52" Różnica ok 8,5 Mm na S

34 st 59' 22" Różnica pow 1,5 Mm na W



[22:40, sat]
Sygnał SOS nadany o 22.37, przekazany do SAR , konsula w Arabii i służb
w Egipcie.
27.43897
34.9215

27 stopni 26 minut 20 sek North

34 stopnie 55 minut 15 sek East

27 st 26' 20"

34 st 55' 17"

Co można uznać za dokładne...

Wniosek: w nocy dokładna pozycja nie wystarczy, w dzień błędna nie
przeszkadza ;-)))

W międzyczasie obiekt przesunął się ok 5 Mm na południe i pow 3Mm na zachód.
Dryfujący obiekt w postaci człowieka na latawcu bardziej zwraca uwagę niż
samotny człowiek, ale zdecydowanie nie jest stałym punktem nawigacyjnym;-)

Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek świadom, że w warunkach stresu w prostych
rachunkach popełniamy błędy, a radiopława istotnie zwiększa szanse
rozbitków i ogranicza czynnik ludzki...

acerion...@gazeta.pl

unread,
Mar 6, 2012, 11:33:47 AM3/6/12
to
Wszystko wskazuje na to ze facet uwierzył reklamom i kopił sobie urządzenie
o nazwie SPOT satellite GPS messenger.
To fikuśne urządzenie ma wbudowany GPS i wysyła informacje o lokalizacji
poprzez system satelitarny na wcześniej zdefiniowany adres e-mail lub SMS na
komórkę zony lub kolegi. W teorii wszystko super. Jak widac w praktyce
całkiem do kitu w przypadku zastosowań na morzu w bardziej egzotycznych
regionach świata. System jest obsługiwany przez prywatnego operatora a słuzby
ratownicze nie maja możliwości odebrania sygnału bezpośredni z tego urządzonka.
Dlatego informacja o pozycji fatka była przekazywana poprzez SMS za
pośrednictwem żony-konsula-tłumacza-urzędnika-gonca-telefon- radia VHF do
koordynatora akcji poszukiwawczej. Po drodze współrzędne konwertowano na
wszystkie możliwe sposoby co dało w efekcie 48 poszukiwania na spokojnym
stosunkowo niewielkim akwenie przy dobrej pogodzie.
Warto sie mocno zastanowić przed wyborem systemu który ma nam ratować tyłek w
kłopotach.
Acerion

maciwoda123

unread,
Mar 6, 2012, 12:20:18 PM3/6/12
to
<acerion...@gazeta.pl> napisał(a):


> Dlatego informacja o pozycji fatka była przekazywana poprzez SMS za
> pośrednictwem żony-konsula-tłumacza-urzędnika-gonca-telefon- radia VHF do
> koordynatora akcji poszukiwawczej. Po drodze współrzędne konwertowano na
> wszystkie możliwe sposoby co dało w efekcie 48 poszukiwania na spokojnym
> stosunkowo niewielkim akwenie przy dobrej pogodzie.
> Warto sie mocno zastanowić przed wyborem systemu który ma nam ratować tyłek

Panowie, istnieje globalny system poszukiwania i ratownictwa na morzu, nazywa
się to Cospas-Sarsat i obsługiwane jest wg specyfikacji Inmarsatu, który
ostatnio też się sprywatyzował i oferuje szereg urządzeń i możliwości, których
jeszcze do niedawna nie oferował.
http://www.inmarsat.com/
Wejście do globalnego systemu ratownictwa jest albo poprzez urządzenia
satelitarne albo poprzez telefon do najbliższej stacji MRCK. W Polsce będzie
to telefon do MRCK Gdynia:
http://www.sar.gov.pl/SAR/sar.php?mid=61
MRCK ma natychmiastową łączność ze WSZYSTKIMI stacjami ratownictwa morskiego
na świecie. Nie trzeba ciotki, gońca, tłumacza, abasadora, etc. Trzeba podać
dokładnie to co nam nasze urządzenie pokazuje, ratownicy, nawet saudyjscy,
przeliczą to sobie sami.
To jest, panowie i panie, wiedza na poziomie jednodniowego kursu SRC VHF, to
trzeba, kurak wodna, we własnym interesie, po prostu wiedzieć. Sport
ekstremalny nie powinien byc uprawiany przez ekstremalnie głupich zawodników.
To nie na tym polega.
Maciwoda123

Bartek Pilarz

unread,
Mar 6, 2012, 2:01:03 PM3/6/12
to
Myślę, że gość miał coś takiego:
http://www.ebay.com/itm/ACR-2880-RESQLINK-PL375-PERSONAL-LOCATOR-BEACON-EPIRB-GPS-/110769770280?pt=Boat_Parts_Accessories_Gear&vxp=mtr&hash=item19ca648f28#ht_1211wt_934
Czasem można z takiego czegoś wysłać smsa.

Rręczne radio vhf raczej miał
http://www.ebay.com/itm/Uniden-MHS450-Marine-2-Way-VHF-Radio-5-Watts-Submersible-Lithium-Battery-/280837233663?pt=LH_DefaultDomain_0&hash=item4163341bff#ht_2977wt_700
tak jak poprzednio, podczas wyprawy do Szwecji
http://www.youtube.com/watch?v=Gj-h1uZ5mZ8

Mała plastikowa rakietnica, sprawa do przemślenia (pewnie też była,
tak jak poprzednio).
http://jachtklub.elblag.pl/index.php/component/content/article/135-rodki-ratunkowe-cz2-pirotechnika-rakietnica-nico.html

Jakieś małe nie tłukące się lusterko?
http://allegro.pl/wojskowe-taktyczne-lusterko-sygnalowe-survival-i2183123952.html

W takim przypadku powinno się albo zapłacić za akcję albo zrobić tak,
żeby
nikomu swoją ekstrawagancją nie zrobić szkody czy kłopotów.
SAR raczej ma co robić.
Nie wiadomo kiedy gość używał środków ratunkowych jakich i w jaki
sposób.
Pretensje do SAR są moim zdaniem trochę nie na miejscu.
Do udowodniania, że się jest dobrym kitesurferem to raczej regaty a
nie taka dziwna turystyka.
Dla mnie to trochę tak jakby wybrać się przez Bałtyk w dmuchanej kuli
do turlania się z górki.
Kryzys wieku średniego?

Rudolf Wasilewski

unread,
Mar 6, 2012, 2:20:36 PM3/6/12
to
W dniu 2012-03-06 20:01, Bartek Pilarz pisze:

> nie taka dziwna turystyka.
> Dla mnie to trochę tak jakby wybrać się przez Bałtyk w dmuchanej kuli
> do turlania się z górki.
> Kryzys wieku średniego?

Zabawa extremalna, która wyjątkowo dała mu szansę powolnej śmierci,
pełnej przemyśleń...
"Bez asekuracji", ale ... "Jak trwoga, to do Boga", o czym Zbieraj
wspominał pisząc o niewierzących, którzy w sztormie zaczynali się modlić
:-)
Lubię takich wariatów- dlatego nie mam pretensji, że haracz podatników
pójdzie na odbyte ćwiczenia praktyczne służb ratowniczych ( nie wierzę,
że inaczej zasiliłyby w jakikolwiek sposób ludzi potrzebujących w
szpitalach, przytułkach, strefach biedy). "Białe kołnierzyki" będą
biedniejsi o kilka rautów, albo trochę rzadziej wymienią służbowe autka...
Ponadto- podobno był odpowiednio ubezpieczony- więc problemu może nie być.
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek

Rudolf Wasilewski

unread,
Mar 6, 2012, 2:49:21 PM3/6/12
to
W dniu 2012-03-06 17:33, acerion...@gazeta.pl pisze:
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-poplynal-nie-doplynal-ale-40-tysiecy-dostanie,nId,437578

Używał Personal Locator Beacon...
Weryfikacja: radiopława też nie daje gwarancji.
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek

acerion...@gazeta.pl

unread,
Mar 6, 2012, 5:19:56 PM3/6/12
to

>
> Używał Personal Locator Beacon...

> Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek

Nie wydaje mi się aby to był normalny PLB kompatybilny z GMDSS.
Z takiego systemu rodzina nie miałaby żadnej informacji o jego pozycji.
Wcześniejsze opisy akcji wspominały ze gość wysyłał wielokrotnie sygnał
Check-in/OK a później na zmianę SOS i Check-in/OK z aktualną pozycją.
Jego pozycja była dostepna w internecie na stronie:
http://share.findmespot.com/shared/faces/viewspots.jsp?glId=0xtZkFnROido9zeB8SQuee9RQ9TtgUoHH

To bardziej pasuje do SPOT Satellite GPS Messenger
http://www.findmespot.com/en/index.php?cid=102
I dlatego to trwało tak długo.
Media jak zwykle nie są w stanie rozróżnić takich detali
Skoro miał lokalizator satelitarny to jeden rzut oka w Google i wychodzi PLB.
Dla przeciętnego redaktorka to wystarczy aby pisać dyrdymały.

maciwoda123

unread,
Mar 6, 2012, 5:29:56 PM3/6/12
to
Rudolf Wasilewski <b...@biurorachunkowe.waw.pl> napisał(a):

>
> Lubię takich wariatów- dlatego nie mam pretensji, że haracz podatników
> pójdzie na odbyte ćwiczenia praktyczne służb ratowniczych

Otóż to nie jest prawda.
" Uprawiając jachting żeglujemy dla przyjemności, w razie czego korzystamy z
istniejących mechanizmów ratowania życia i mienia na morzu. Te mechanizmy
powstały jednak nie dla nas a z wzajemnej konieczności ochrony życia na
morzu. Słowo - życia, należy traktować najzupełniej dosłownie, z całym bagażem
ekonomicznej konieczności. Jeżeli pływamy dla przyjemności nie mamy żadnego
moralnego prawa do stawiania w ekstremalnej sytuacji ludzi dla których
zmagania z morzem są codzienną koniecznością.
Jak się mówi A, to trzeba powiedzieć też B, to znaczy trzeba sobie
powiedzieć, że wolność ma swoje granice."

Co do weryfikacji sposobu działania radiopławy 406 MHz, radzę zweryfikować w
pewniejszych źródłach. Radiopława od momentu namierzenia jest cały czas
widoczna w systemie w czasie rzeczywistym. Parę lat temu mógł upłynąć jakiś
czas zanim radiopława została namierzona (nawet do 12 godzin), współcześnie
taka radiopława natychmiast informuje system o tym, że została uruchomiona,
podaje swoją pozycję i spokojnie daje się namierzyć. System jest globalny z
samej definicji stąd te zachwyty niedoinformowanych, że sygnał został odebrany
w Kanadzie czy gdzie tam jeszcze. Został odebrany przez satelitę, który
przekazuje informacje do wszystkich stacji lądowych w swoim zasięgu. A stacje
lądowe informują się wzajemnie za pomocą innych satelitów czy też łączy
kablowych. Od czasu wprowadzenia GMDSSu większość alarmów (70-80%) jest
fałszywa czy też przypadkowa, dlatego każde wezwanie jest najpierw
weryfikowane. Dwa razy widziałem to w praktyce. Raz helikopter zawisł nad
statkiem i się zapytał przez VHF czy wiemy gdzie jest nasza radiopława. No,
oczywiście, że wiemy. A nieprawda, bo my ja mamy. Jeden z pilotów pomachał
przez okno czymś pomarańczowym. Drugi raz przez telefon satelitarny LES
zadzwonił (na srodku Atlantyku) do gościa, że jego jacht najprawdopodobniej
własnie zatonął i czy on wie coś o tym?
Nie wiedziałem, że miasto Gdańsk sponsoruje tego kretyna, IMHO gdybym był
gdańszczaninem rozliczyłbym decydentów lekką rączką rozdających publiczne
pieniądze.

acerion...@gazeta.pl

unread,
Mar 6, 2012, 5:32:52 PM3/6/12
to
Polecam filmik
http://www.youtube.com/watch?v=Gj-h1uZ5mZ8
Zwłaszcza fragment z zapisem odprawy przez radio ze Swinoujscie-traffic
.................
.kto woła traffic ?
- Janek Lisewki
- Pan jest jachtem ?
- płynę z latawcem.
- długa cisza......
- czym pan płynie ?
- Latawcem na desce

..........................
Powinni to poszczać na kursach SRC

maciwoda123

unread,
Mar 6, 2012, 5:57:36 PM3/6/12
to

Rudolf Wasilewski

unread,
Mar 6, 2012, 5:59:40 PM3/6/12
to
W dniu 2012-03-06 23:29, maciwoda123 pisze:

> " Uprawiając jachting żeglujemy dla przyjemności, w razie czego korzystamy z
> istniejących mechanizmów ratowania życia i mienia na morzu. Te mechanizmy
> powstały jednak nie dla nas a z wzajemnej konieczności ochrony życia na
> morzu. Słowo - życia, należy traktować najzupełniej dosłownie, z całym bagażem
> ekonomicznej konieczności. Jeżeli pływamy dla przyjemności nie mamy żadnego
> moralnego prawa do stawiania w ekstremalnej sytuacji ludzi dla których
> zmagania z morzem są codzienną koniecznością.
> Jak się mówi ...

itd.

Masz głębokie podstawy do takiego stawiania sprawy (o co sumiennie
postarał się sprawca porażki) i obstając przy swoim cieszę się, że wielu
osądza sprawę formalnie nie ulegając sympatii dla "wariata"; Tworzy to
porządek, reguły współistnienia na morzu i sensu istnienia takich
instytucji jak SAR , towarzystw ubezpieczeniowych, które są dorobkiem
cywilizacji.
Przekornie powiem, że nakłady poniesione na stadion w Warszawie i
goszczenie ME, gdzie komercyjna instytucja i ludzie z nią współpracujący
zwolnieni są z podatków i zus- są nieprawdopodobnie bardziej
bezpodstawnymi i bezzasadnymi wydatkami niż ekstrawaganckie hobby
kitesurfera...
Szanując Twój pogląd- pozostaję przy własnym:-)
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek

maciwoda1...@gazeta.pl

unread,
Mar 6, 2012, 6:00:19 PM3/6/12
to
<acerion...@gazeta.pl> napisał(a):

> Polecam filmik
> http://www.youtube.com/watch?v=Gj-h1uZ5mZ8
> Zwłaszcza fragment z zapisem odprawy przez radio ze Swinoujscie-traffic

> Powinni to poszczać na kursach SRC
>

Jako przykład kompletnej nieznajomości procedur radiowych przez p. Lisewskiego?
Maciwoda123

acerion...@gazeta.pl

unread,
Mar 6, 2012, 6:08:13 PM3/6/12
to

> Jako przykład kompletnej nieznajomości procedur radiowych przez p. Lisewskiego?
> Maciwoda123
>
No oczywiście - dla "rozerwania" kursantów.
Chyba trudno to potraktować poważnie.

Acerion

acerion...@gazeta.pl

unread,
Mar 6, 2012, 6:16:47 PM3/6/12
to

> Co do weryfikacji sposobu działania radiopławy 406 MHz, radzę zweryfikować w
> pewniejszych źródłach.
To co piszesz o radiopławie 406 MHz nie pasuje do opisów sytuacji dotyczącej
Lisewskiego.
Dlatego gotów jestem się założyć o butelkę dobrej Madery ze
Lisewski nie miał radiopławy 406 MHz tylko SPOT messengera.
A to zupełnie inna para "kotwic"
Acerion

Bartek Pilarz

unread,
Mar 7, 2012, 3:18:01 AM3/7/12
to
>Radiopława od momentu namierzenia jest cały czas
>widoczna w systemie w czasie rzeczywistym

a jak się ją wyłączy ?

>Nie wydaje mi się aby to był normalny PLB kompatybilny z GMDSS.
>Z takiego systemu rodzina nie miałaby żadnej informacji o jego pozycji.
>Wcześniejsze opisy akcji wspominały ze gość wysyłał wielokrotnie sygnał
>Check-in/OK a później na zmianę SOS i Check-in/OK z aktualną pozycją.

Additional features and through satellite testing services are
available for this
beacon when you subscribe to the SafeLife System. When you sign up for
this
optional service you can test your beacon and have confirmation
messages
sent to your cell phone or email. Expanded services also will include
friends
and family contact information for check in messaging.
NEW FEATURES: Send I'm OK Messages and GPS Location Maps.

no i pewnie dla tego to ''checking OK'' rodzina dostawała

http://www.acrelectronics.com/media/products/1467/91120111530435/Y1-03-0244E.pdf

http://www.ebay.com/itm/ACR-2884-PLB-406-GPS-EPIRB-NEW-personal-locating-beacon-rebate-till-5-31-12-/370591086060?pt=Boat_Parts_Accessories_Gear&hash=item5648f335ec&vxp=mtr#ht_3282wt_700

Bartek Pilarz

unread,
Mar 7, 2012, 4:43:42 AM3/7/12
to
Jeżli taki PLB był kupiony na przykład na ebayu w USA
to trzeba go zarejestrować w Polsce ale przedtem, żeby zarejestrować,
przeprogramować.
Przeprogramować takiego PLB trzeba także jeśli zarejestruje się go w
Polsce a używa
w iinnym kraju.
Sygnał z niezarejestrowanego PLB może być uznany za fałszywy alarm
abo długo sprawdzany.

Wydaje mi się, że nie zarejestrowanie PLB było przyczyną zwłoki w
działaniu SAR.



YOUR RESCUE WILL BE DELAYED IF YOUR BEACON ISN'T PROPERLY REGISTERED!

The beacon must be registered in the country of the owner's residence.
If the beacon is not programmed to that country's code and protocol,
and the residence is outside of the USA, the beacon needs to be
reprogrammed. Additionally, the beacon must be reprogrammed if you, as
the owner, move out of the country where the beacon is registered.

http://www.acrelectronics.com/media/products/1467/91120111530435/Y1-03-0244E.pdf

zxc

unread,
Mar 7, 2012, 7:14:18 AM3/7/12
to
Strona WWW na której można było śledzić pozycję 'śmiałka' na żywo, była
stroną SPOT messengera ... a w każdym razie tak wyglądała graficznie - było
logo i wszystkie elementy jak normalnie - adresu nie weryfikowałem. Być
może miał on również EPIRB-a lub jakiś inny lokalizator (na filmie 'z
ubierania się' pod Świnoujściem widać jakiś żółty z napisem ARC - spot jest
pomarańczowy) ale wszystkie informacje 'na żywo', które widziałem, na
kiteforum.pl były skorelowane z punktami na tamtej SPOT-owej mapce.

Ja używałem SPOT-a i działało to niezawodnie, tracking - dokładna pozycja co
10 minut na stronie www bez wysyłania SMS-a + dodatkowe SMS-y "OK" lub
"help" na żądanie (przycisk), ale w moim przypadku nigdy nie był on mokry.
Po włączeniu opcji "911" powinien on wysyłać pozycję priorytetowym
(cokolwiek to znaczy) SMS-em co 10 minut na wszystkie skonfigurowane
telefony i do operatora serwisu (nie testowałem, puk, puk, puk). Numery
telefonów (wiele na raz) i e-maile na które będzie wysyłany SMS/mail
OK/help/911 z pozycją można wielokrotnie modyfikować poprzez aplikacje www,
również w trakcie pracy urządzenia (np. można dopisać telefon ratowników).

Samo urządzenie (przynajmniej w wersji pierwszej) nie jest intuicyjne w
obsłudze, ma tylko przyciski i mrugające diody, które zdarzyło mi się
błędnie interpretować.

pozdrawiam
zxc


Użytkownik "Bartek Pilarz" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:6d0308c8-7c40-4be3...@z31g2000vbt.googlegroups.com...

gg...@o2.pl

unread,
Mar 7, 2012, 10:45:33 AM3/7/12
to
On 4 Mar, 16:36, nikt <n...@nicniema.o2.pl> wrote:
> Chłopak ponoć alarmował czymś takim:http://international.findmespot.com/
>
> Sądzę że kłopoty spowodowane były błędną pozycją (urządzenie mogło nie
> działać właściwie), przecież to tylko sygnalizator (i to dość tani).
>
> Gdyby miał jakiś nadajnik wysyłający sygnał radiowy to znaleźli by go
> nawet w nocy w ciągu godziny...

miał przy sobie EPIRB - ale wysłał tylko jeden sygnał - jakaś awaria

findmespot miał służyć tylko jako tracker a uratował mu życie

gg...@o2.pl

unread,
Mar 7, 2012, 11:03:37 AM3/7/12
to
On 6 Mar, 18:20, " maciwoda123" <maciwoda123.SKA...@gazeta.pl> wrote:
>   <acerion.SKA...@gazeta.pl> napisał(a):
>
> > Dlatego informacja o pozycji fatka była przekazywana poprzez SMS za
> > pośrednictwem żony-konsula-tłumacza-urzędnika-gonca-telefon- radia VHF do
> > koordynatora akcji poszukiwawczej. Po drodze współrzędne konwertowano na
> > wszystkie możliwe sposoby co dało w efekcie 48 poszukiwania na spokojnym
> > stosunkowo niewielkim akwenie przy dobrej pogodzie.
> > Warto sie mocno zastanowić przed wyborem systemu który ma nam ratować tyłek
>
> Panowie, istnieje globalny system poszukiwania i ratownictwa na morzu, nazywa
> się to Cospas-Sarsat i obsługiwane jest wg specyfikacji Inmarsatu, który
> ostatnio też się sprywatyzował i oferuje szereg urządzeń i możliwości, których
> jeszcze do niedawna nie oferował.http://www.inmarsat.com/
> Wejście do globalnego systemu ratownictwa jest albo poprzez urządzenia
> satelitarne albo poprzez telefon do najbliższej stacji MRCK. W Polsce będzie
> to telefon do MRCK Gdynia:http://www.sar.gov.pl/SAR/sar.php?mid=61
> MRCK ma natychmiastową  łączność ze WSZYSTKIMI stacjami ratownictwa morskiego
> na świecie. Nie trzeba ciotki, gońca, tłumacza, abasadora, etc. Trzeba podać
> dokładnie to co nam nasze urządzenie pokazuje, ratownicy, nawet saudyjscy,
> przeliczą to sobie sami.
> To jest, panowie i panie, wiedza na poziomie jednodniowego kursu SRC VHF, to
> trzeba, kurak wodna, we własnym interesie, po prostu wiedzieć. Sport
> ekstremalny nie powinien byc uprawiany przez ekstremalnie głupich zawodników.
> To nie na tym polega.
> Maciwoda123
>
> --
> Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl ->http://www.gazeta.pl/usenet/

Witam
Facet miał przy sobie radiopławę ( EPIRB ) ale ta po użyciu wysłała
tylko jeden sygnał... jakaś awaria ?

Ten GPS findemspot miał tylko rysować trasę online - okazało się że
uratował mu życie.

Miał też radio ustawione na kanale 16, latarkę, i dwa telefony ....

Bartek Pilarz

unread,
Mar 7, 2012, 3:18:02 PM3/7/12
to
>Witam
>Facet miał przy sobie radiopławę ( EPIRB ) ale ta po użyciu wysłała
>tylko jeden sygnał... jakaś awaria ?

Ja tam się nie znam ale EPIRB jest dośc duży. Urządzenia EPIRB
kategorii 1 aktywują się po zdjęciu z wieszaka albo ręcznie albo po
utopieniu i z tego co wiem rejestrowane są raczej na statek. Pewnie to
był PLB, taki EPIRB do użytku osobistego.
http://www.sarsat.noaa.gov/emerbcns.html

Większość PLB transmituje sygnał 406MHz co 50s. Po czym wnosisz, że
nadał tylko raz? Rozmawiałeś z kimś z LUT? Zabawiłeś się w satelitę i
odebrałes sygnał? Czy gość wpadł na taki pomysł obserwując jakieś LEDy
na urządzeniu, czy może ręcznie wdusił test a wtedy wyznaczona osoba
dostanie potwierdzenie na maila lub SMS jeśli została taka usługa
zarejestrowana?


If your unit is activated, the GPS receiver will start up, search to
find your LAT/LON and incorporate it into your 406 MHz signal. As soon
as the GPS receiver acquires valid positioning data, the red LED will
stop blinking and the green LED will begin flashing once every 2
seconds.The same GPS data will be sent with each 406 MHz signal for
the next twenty minutes. At that time the internal GPS will start up
again, search to find your LAT/LON and incorporate it into your next
406 MHz signal. If for any reason the internal GPS cannot update your
LAT/LON, your last position will be used for the next four hours. At
that time the green LED will stop blinking and the red LED will flash
once every 2 seconds until new GPS data is obtained.

406 MHz beacons transmit for a quarter of a second immediately when
turned on, and then transmit a digital burst once every 50 seconds
thereafter. Both GEOSAR and LEOSAR satellites monitor these signals.

http://www.acrelectronics.com/media/products/1467/91120111530435/Y1-03-0244E.pdf
http://en.wikipedia.org/wiki/Distress_radiobeacon

Po obejrzeniu filmików na Youtube z ''tym panem" proponuję na
przykład:
http://www.gmdss.pl/kursy_operatora_src.html

666

unread,
Mar 10, 2012, 3:26:33 PM3/10/12
to
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11318333,_Kitesurfer_nie_spraw
dzil_sprzetu_GPS__vs__Nadajnik.html

Nie czepiam się.
Pokazał, że ma jaja, a nie można mieć wszystkiego.
Na szczęście miał też szczęście, a szczęście jak wiadomo szczęśliwie sprzyja
lepszym i mającym szczęście :-)
JaC

Rafał Fitt

unread,
Mar 13, 2012, 6:20:07 AM3/13/12
to
To jest niezłe (jeżeli prawdziwe):

http://niebezpiecznik.pl/post/kitesurfer-jan-lisiecki-uczyl-sie-obslugi-lokalizatora-gps-dopiero-w-wodzie/

"Otóż, Lisewski lokalizator GPS wypożyczył (na dzień przed wyprawą),
nie odbył szkolenia z jego obsługi i nie skonfigurował go w odpowiedni
sposób."
...
"Jan Lisewski KOMPLETNIE nie miał pojęcia jak się używa urządzenia i
wciskał co popadło."
--
Rafał Fitt

666

unread,
Mar 13, 2012, 8:00:49 AM3/13/12
to
Bo widzisz Kolego Żeglarzu ta firma od wypożyczania lokalizatorów działa
zapewne według kodeksu etyki dajmy na to pośredników
nieruchomości "skojarzylismy użytkownika z lokalizatorem i na tym koniec
naszych obowiązków fafnascie tysiaków się należy" lub kodeksu etyki
prawniczków "wystawić fakturę koniecznie z VAT powyżej cennika urzędowego i
niczego nie gwarantujemy przegrywamy statystycznie 50% spraw" lub kodeksu
etyki wypożyczalni łódek "jak poprzednicy wczoraj urwali to Wy sobie dzisiaj
naprawcie" itp. itd.

Jacek P

unread,
Mar 13, 2012, 9:58:29 AM3/13/12
to
666 <j666....@gazeta.pl> napisał(a):

> Bo widzisz Kolego Żeglarzu ta firma od wypożyczania lokalizatorów działa
> zapewne według kodeksu etyki dajmy na to pośredników
> nieruchomości "skojarzylismy użytkownika z lokalizatorem i na tym koniec
> naszych obowiązków fafnascie tysiaków się należy" lub kodeksu etyki
> prawniczków "wystawić fakturę koniecznie z VAT powyżej cennika urzędowego
i
> niczego nie gwarantujemy przegrywamy statystycznie 50% spraw" lub kodeksu
> etyki wypożyczalni łódek "jak poprzednicy wczoraj urwali to Wy sobie
dzisiaj
> naprawcie" itp. itd.

JaC, potrząc pod podany przez Ciebie adres artykułu, to raczej nie ta firma
zawaliła sprawę:
"(...)Lisewski zaznacza, że urządzenie SPOT nie było jedynym
zabezpieczeniem. - Do tego miałem PLB radiopławę SARSAT, Radio UKF i inne
urządzenia - zaznacza sportowiec.(...)"

a to można rozumieć tak: Miałem co potrzeba (urządzenia GMDSS), ale ich nie
użyłem (bo nie umiałem? bo mi się nie chciało pójść na kurs SRC?). Zamiast
nich używałem "zegarka z wodotryskiem" i teraz mam pretensje do całego
świata, że mnie nie potrafili odnaleźć.

"Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy" :-(

pzdr.
jacek.pytkowski(shift+2)interia.pl

qqladisc...@gazeta.pl

unread,
Mar 13, 2012, 10:03:23 AM3/13/12
to
666 <j666....@gazeta.pl> napisał(a):

> Bo widzisz Kolego Żeglarzu ta firma od wypożyczania lokalizatorów działa
> zapewne według kodeksu etyki dajmy na to pośredników
> nieruchomości "skojarzylismy użytkownika z lokalizatorem i na tym koniec
> naszych obowiązków fafnascie tysiaków się należy"

I dokladnie tak powinna firma dzialac. Przychodzi _dorosly_ klient wypozycza
sprzet i placi. Jezeli czegos nie wie - pyta albo gdzies na boku wynajmuje
specjaliste, ktory mu wszystko objasni. Dokladnie na tej samej zasadzie
sprzedawcy nozy kuchennych nie powinno interesowac w jaki sposob dorosly
czlowiek zamierza ich uzywac.

anonim zdecydowanie przeciwny ratowania na sile doroslych ludzi przed ich
wlasna glupota i zdecydowany zwolennik naturalnej selekcji.

666

unread,
Mar 13, 2012, 10:10:26 AM3/13/12
to
Mam nadzieję, że mieszkasz co najmniej 150 mil ode mnie i od mojej rodziny.
A i spróbuj rozpakować nóż kuchenny z blistera przed dojściem do domu w
powiedzmy Anglii czy Danii.


-----
> Dokladnie na tej samej zasadzie sprzedawcy nozy kuchennych nie powinno
interesowac w jaki sposob dorosly czlowiek zamierza ich uzywac.

qqladisc...@gazeta.pl

unread,
Mar 13, 2012, 12:07:02 PM3/13/12
to
666 <j666....@gazeta.pl> napisał(a):

> Mam nadzieję, że mieszkasz co najmniej 150 mil ode mnie i od mojej rodziny.

Tez mam taka nadzieje choc niestety pewnosci nie mam.


> A i spróbuj rozpakować nóż kuchenny z blistera przed dojściem do domu w
> powiedzmy Anglii czy Danii.

Dlatego pewnie nie przez przypadek Orwell napisal swoja powiesc 1984 wlasnie w
Anglii.

anonim uwazajacy, ze te wszystkie durne przepisy bija przede wszystkim w
uczciwych ludzi bo bandziory i tak z nich sobie nic nie robia.

Jacek P

unread,
Mar 13, 2012, 12:24:13 PM3/13/12
to
666 <j666....@gazeta.pl> napisał(a):
> A i spróbuj rozpakować nóż kuchenny z blistera przed dojściem do domu w
> powiedzmy Anglii czy Danii.

To jeszcze da się przeżyć (mając dobrego prawnika).
Trudniej przeżyć w mieście York będąc Szkotem i mając w ręku łuk ze
strzałami.

pzdr.
jacek.pytkowski(shift+2)interia.pl

Rudolf Wasilewski

unread,
Mar 13, 2012, 3:05:48 PM3/13/12
to
W dniu 2012-03-13 15:03, qqladisc...@gazeta.pl pisze:
My żeglarze nie stworzyliśmy organizacji ratowniczej wspierającej
wariackie eskapady wzorem TOPR, czy DAN. Jako użytkownicy wody mamy
prawo do korzystania z ochrony życia na morzu. Sprzęt zawodzi, czasami
popełniamy błędy wpuszczając się w przedsięwzięcia wykraczające poza
nasze rzeczywiste kwalifikacje. Często odnosimy sukcesy dzięki łamaniu
tych utartych barier- jeśli mamy szczęście, sukces jest uwieńczeniem
pokoleń ludzi, którzy byli wcześniej, jeśli jest wpadka- "przynosimy
wstyd" całej społeczności. Kajciarze- zrezygnowali z masztów i żagli,
zbędnej wyporności, zbędnej masy- w tym urządzeń nawigacyjnych. Jan
Lisewski otworzył nowy rozdział pt.morska turystyka bezwypornościowa;-)
Nie płynął po oceanie południowym, ale po uczęszczanym szlaku- nie
naraził nikogo (prócz najbliższych) na nic więcej niż wykonanie swojej
pracy zgodnie z obowiązkiem ratowania życia na morzu w przyjaznych
warunkach pogodowych.
Na razie nie jest mistrzem nawigacji, ale wszystko przed nim.
Trzymam kciuki za pomyślność i wypracowane sukcesy.
Kitesurfing przypomina szybownictwo- jak zawodzą noszenia przyziemiasz w
zasięgu doskonałości płatowca, a koszt tego może być duży.
Chciałbym zauważyć, że nikt nie wpada na pomysł, aby GOPR/pogotowie nie
udzielało pomocy turystom, którzy zbłądzą schodząc ze szlaku, bądź w
wyniku nadużycia alkoholu. łobuz i oprych MAJĄ prawo do obrońcy- bo to
są dobrodziejstwa cywilizacji poparte paru tysiącleciami doświadczeń...
Jest kosztownie, ale chyba właściwie...
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek, który choć sam nie poszukuje
ekscentrycznych dawek adrenaliny- nie jest skłonny występować przeciw
ratowaniu ludzkiego życia...












Jacek P

unread,
Mar 13, 2012, 4:13:08 PM3/13/12
to
Rudolf Wasilewski <b...@biurorachunkowe.waw.pl> napisał(a):
> My żeglarze nie stworzyliśmy organizacji ratowniczej wspierającej
> wariackie eskapady wzorem TOPR, czy DAN.

Hmmmm... a kto stworzył TOPR? Czy przypadkiem nie brał w tym udziału
gen. Zaruski - było, nie było _wybitny_ żeglarz?

> Jako użytkownicy wody mamy
> prawo do korzystania z ochrony życia na morzu.

Tak samoż turyści górscy...


> Kajciarze- zrezygnowali z masztów i żagli,
> zbędnej wyporności, zbędnej masy- w tym urządzeń nawigacyjnych. Jan
> Lisewski otworzył nowy rozdział pt.morska turystyka bezwypornościowa;-)
> Nie płynął po oceanie południowym, ale po uczęszczanym szlaku- nie
> naraził nikogo (prócz najbliższych) na nic więcej niż wykonanie swojej
> pracy zgodnie z obowiązkiem ratowania życia na morzu w przyjaznych
> warunkach pogodowych.

właśnie: po uczęszczanym szlaku. I co - czy zadbał o to, aby być widocznym
dla innych uczestników ruchu morskiego?
Czy miał włączony transpoder radarowy lub w inny sposób zapewnił widoczność
siebie na radarach morskich?
Czy miał jakieś światła włączone nocą?
Czy w ogóle użył UKF-kę, którą podobno miał ze sobą?

"Ja se tutaj płynę, a to inni niech na mnie uważają" - tak to wyglądało?

Gdyby płynął z asystą jakiejś łodzi, to tych pytań nie zadawałbym. Ale on
się uparł płynąć sam - i po Bałtyku i po M.Czerwonym. Przypuszczam, że MPZZM
to on nigdy nie czytał i nawet nie zastanawiał się jak tę swoją zabawę
wpasować pomiędzy prawidła MPZZM. A nie jest to takie oczywiste czy i kiedy
to on miał "prawo drogi". Gdyby przyładował w jakiś statek - no, to trzeba
byłoby go z burty zeskrobywać. Ale gdyby wpadł na mały jachcik - to już
ofiar mogłoby być więcej.


> Na razie nie jest mistrzem nawigacji, ale wszystko przed nim.

Tylko niech najpierw pozna MPZZM i zrobi sobie choć SRC (żeby wiedział jak
się wzywa pomocy).

> Trzymam kciuki za pomyślność i wypracowane sukcesy.
> Kitesurfing przypomina szybownictwo- jak zawodzą noszenia przyziemiasz w
> zasięgu doskonałości płatowca, a koszt tego może być duży.

I czasem poszkodowane są też osoby postronne!


> Chciałbym zauważyć, że nikt nie wpada na pomysł, aby GOPR/pogotowie nie
> udzielało pomocy turystom, którzy zbłądzą schodząc ze szlaku, bądź w
> wyniku nadużycia alkoholu.

Ale w wielu państwach za takie akcje owi "turyści" muszą słono zapłacić! I
ma to swoje walory wychowawcze.

pzdr.
jacek.pytkowski(shift+2)interia.pl

qqladisc...@gazeta.pl

unread,
Mar 14, 2012, 12:58:59 AM3/14/12
to
Rudolf Wasilewski <b...@biurorachunkowe.waw.pl> napisał(a):

> W dniu 2012-03-13 15:03, qqladisc...@gazeta.pl pisze:
> > 666<j666....@gazeta.pl> napisał(a):
> >
> >> Bo widzisz Kolego Żeglarzu ta firma od wypożyczania lokalizatorów działa
> >> zapewne według kodeksu etyki dajmy na to pośredników
> >> nieruchomości "skojarzylismy użytkownika z lokalizatorem i na tym koniec
> >> naszych obowiązków fafnascie tysiaków się należy"
> >
> > I dokladnie tak powinna firma dzialac. Przychodzi _dorosly_ klient wypozycza
> > sprzet i placi. Jezeli czegos nie wie - pyta albo gdzies na boku wynajmuje
> > specjaliste, ktory mu wszystko objasni. Dokladnie na tej samej zasadzie
> > sprzedawcy nozy kuchennych nie powinno interesowac w jaki sposob dorosly
> > czlowiek zamierza ich uzywac.



> My żeglarze nie stworzyliśmy organizacji ratowniczej wspierającej
> wariackie eskapady wzorem TOPR, czy DAN. Jako użytkownicy wody mamy
> prawo do korzystania z ochrony życia na morzu. Sprzęt zawodzi, czasami
> popełniamy błędy wpuszczając się w przedsięwzięcia wykraczające poza
> nasze rzeczywiste kwalifikacje.

Alez ja wcale tego nie kwestionuje. Natomiast uwazam za conajmniej dziwne
obwinianie sklepu o to, ze nie nauczyl klienia jak sie uzywa sprzetu, ktory
przed chwila nabyl czy wypozyczyl. Sklep zwyczajnie nie jest nie jest od tego.

Nie mam tez nic przeciwko temu ze go ktos uratowal. Udalo sie - fajnie. Moze
go czegos to nauczy.

anonim uwazajacy, ze dorosly czlowiek ma prawo robic nawet rzeczy glupie - pod
warunkiem ze robi to na wlasna odpowiedzialnosc. A nauka nigdy nie powinna byc
bezplatna.

Radwan

unread,
Mar 14, 2012, 4:04:30 AM3/14/12
to

Użytkownik " 666" <j666....@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:jjncth$q9m$1...@inews.gazeta.pl...
> Bo widzisz Kolego Żeglarzu ta firma od wypożyczania lokalizatorów działa
> zapewne według kodeksu etyki dajmy na to pośredników
> nieruchomości "skojarzylismy użytkownika z lokalizatorem i na tym koniec
> naszych obowiązków fafnascie tysiaków się należy" lub kodeksu etyki
> prawniczków "wystawić fakturę koniecznie z VAT powyżej cennika urzędowego
> i
> niczego nie gwarantujemy przegrywamy statystycznie 50% spraw" lub kodeksu
> etyki wypożyczalni łódek "jak poprzednicy wczoraj urwali to Wy sobie
> dzisiaj
> naprawcie" itp. itd.


Nie sądź innych wg siebie. To, że ciebie trzeba uczyc jeździc kiedy idziesz
wypozyczyć samochód, nie oznacza, że inni tez tak mają.
Wypozyczajacy sprzęt ma być jasnowidzem, ze koles nie ma pojecia co bierze
???

Radwan


Rudolf Wasilewski

unread,
Mar 14, 2012, 1:11:15 PM3/14/12
to
W dniu 2012-03-13 11:20, Rafał Fitt pisze:
Szkoda, że nie napisał, że zdaniem Jana Lisewskiego miał udostępnić
lokalizator wysyłający pozycję co 10 min, a otrzymał w indywidualnych
ustawieniach poprzedniego użytkownika (nawet nie w fabrycznych) z
pamięcią wypełnioną starymi zapisami. Wart Pac pałaca, a pałac Paca.
Zrobienie indywidualnie wyniku przez amatora budzi przyjazne reakcje-
cieszy się większym zainteresowaniem kumatych, niż wyczyn dokonany przez
team sponsorów i zespół specjalistów wszechstronnie przygotowujący
zawodnika. Mimo ewidentnych popełnionych błędów - mam dla Jana
Lisewskiego wiele uznania i sympatii- życzę mu uzupełnienia wiedzy
nawigacyjnej (nieużywanej standartowo przez plażowych kitesurferowców),
samodoskonalenia i sukcesów!
Pozdrówka z Chocimsburga-Rudek

zxc

unread,
Mar 15, 2012, 5:13:06 AM3/15/12
to
Użytkownik "Rudolf Wasilewski" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:jjqjfq$qvt$1...@news.task.gda.pl...

> > "Otóż, Lisewski lokalizator GPS wypożyczył (na dzień przed wyprawą),
> > nie odbył szkolenia z jego obsługi i nie skonfigurował go w odpowiedni
> > sposób."
> > ...
> > "Jan Lisewski KOMPLETNIE nie miał pojęcia jak się używa urządzenia i
> > wciskał co popadło."

> Szkoda, że nie napisał, że zdaniem Jana Lisewskiego miał udostępnić
> lokalizator wysyłający pozycję co 10 min, a otrzymał w indywidualnych
> ustawieniach poprzedniego użytkownika (nawet nie w fabrycznych) z pamięcią
> wypełnioną starymi zapisami. Wart Pac pałaca, a pałac Paca.
> Zrobienie indywidualnie wyniku przez amatora budzi przyjazne reakcje-
> cieszy się większym zainteresowaniem kumatych, niż wyczyn dokonany przez
> team sponsorów i zespół specjalistów wszechstronnie przygotowujący
> zawodnika. Mimo ewidentnych popełnionych błędów - mam dla Jana Lisewskiego
> wiele uznania i sympatii- życzę mu uzupełnienia wiedzy nawigacyjnej
> (nieużywanej standartowo przez plażowych kitesurferowców),
> samodoskonalenia i sukcesów!

Czyli sprawdzenie jak działa lokalizator, powinno zając jakieś 30 minut
czekania
po włączeniu go gdziekolwiek pod otwartym niebem (tak, żeby dostać co
najmniej
2 pozycje tracka wysyłane co 10 minut), jak miałbym używać jakiegoś sprzętu
to chyba poświęciłbym więcej czasu na to ...

Idea przepływania dużych dystansów "w stylu alpejskim" jest mi bliska,
ale z tą sympatią to tego akurat śmiałka to jakoś słabo u mnie ...
ale to z zawiści pewnie ;-).

pozdrawiam
zxc



0 new messages