Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

belona w Gdyni

58 views
Skip to first unread message

Radwan

unread,
May 9, 2012, 5:03:18 PM5/9/12
to
Melduje posłusznie, że w Gdyni pojawiły sie pierwsze belony. Lowia je z
pirsu przy porcie jachtowym. Jutro odpalam pondona :))

Radwan


Roman Niewiarowski

unread,
May 9, 2012, 5:25:30 PM5/9/12
to
W dniu 2012-05-09 23:03, Radwan pisze:
> Melduje posłusznie, że w Gdyni pojawiły sie pierwsze belony. Lowia je z
> pirsu przy porcie jachtowym. Jutro odpalam pondona :))

szybko cós. U nas dopiero rzepak kwitnie, a na pomorzu zawsze byl 2 tyg
pozniej!
Dzieki za cyynk, musze sie pospieszyc z pontonem ;)

pozdr
newrom
--
Cos Jesus he knows me And he knows I'm right

Radwan

unread,
May 10, 2012, 5:19:00 AM5/10/12
to

Użytkownik "Roman Niewiarowski" <new...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:4faae0cb$0$26697$6578...@news.neostrada.pl...
>W dniu 2012-05-09 23:03, Radwan pisze:
>> Melduje posłusznie, że w Gdyni pojawiły sie pierwsze belony. Lowia je z
>> pirsu przy porcie jachtowym. Jutro odpalam pondona :))
>
> szybko cós. U nas dopiero rzepak kwitnie, a na pomorzu zawsze byl 2 tyg
> pozniej!
> Dzieki za cyynk, musze sie pospieszyc z pontonem ;)
>
> pozdr
> newrom


Tez się martwie, że za szybko, bo do Pucka wybierakm sie dopiero 25... ale w
zeszłym roku bylo podobnie. W Gdyni lowilo sie a w Pucku jeszcze nie bylo.

Radwan


Roman Niewiarowski

unread,
May 10, 2012, 5:40:05 AM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 11:19, Radwan pisze:

> Tez się martwie, że za szybko, bo do Pucka wybierakm sie dopiero 25... ale w
> zeszłym roku bylo podobnie. W Gdyni lowilo sie a w Pucku jeszcze nie bylo.

Ja kombinuje za jakis tydzien, inszalah. Ale sytuacja sie jeszcze
klaruje, wiec nie mam pewnosci czy sie nie obsunie.
A slyszales cos o sledziach ? Fajnie by bylo sprobowac i tego :)

Radwan

unread,
May 10, 2012, 6:49:12 AM5/10/12
to

Użytkownik "Roman Niewiarowski" <new...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:4fab8cf8$0$1219$6578...@news.neostrada.pl...
>W dniu 2012-05-10 11:19, Radwan pisze:
>
>> Tez się martwie, że za szybko, bo do Pucka wybierakm sie dopiero 25...
>> ale w
>> zeszłym roku bylo podobnie. W Gdyni lowilo sie a w Pucku jeszcze nie
>> bylo.
>
> Ja kombinuje za jakis tydzien, inszalah. Ale sytuacja sie jeszcze klaruje,
> wiec nie mam pewnosci czy sie nie obsunie.
> A slyszales cos o sledziach ? Fajnie by bylo sprobowac i tego :)

Sledz juz sie skonczyl. Bylo sporo w tym roku ( wiadrami nosili po pirsie).
Teraz to wroci pozna jesienia

Radwan


Roman Niewiarowski

unread,
May 10, 2012, 7:01:30 AM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 12:49, Radwan pisze:

> Sledz juz sie skonczyl. Bylo sporo w tym roku ( wiadrami nosili po pirsie).
> Teraz to wroci pozna jesienia

ale mnie chodzi o lowienie z lodki, z tego co kojarze da sie je lowic
caly rok, tylko ze siedza na duzych glebokosciach i dalej od brzegu.

mt

unread,
May 10, 2012, 8:23:38 AM5/10/12
to
Roman Niewiarowski pisze:

>> Sledz juz sie skonczyl. Bylo sporo w tym roku ( wiadrami nosili po
>> pirsie).
>> Teraz to wroci pozna jesienia
>
> ale mnie chodzi o lowienie z lodki, z tego co kojarze da sie je lowic
> caly rok, tylko ze siedza na duzych glebokosciach i dalej od brzegu.

Czyli loteria ;) Śledź się skończył jakiś tydzień temu (i tak w sumie
długo był), jeszcze w majówkę łowili w Nowym Porcie czy na Górkach, a
teraz to by trzeba było z rybakami gadać na miejscu, ale fakt, da się je
łowić cały rok, choć nie w takich ilościach już.

--
marcin

Roman Niewiarowski

unread,
May 10, 2012, 9:07:42 AM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 14:23, mt pisze:

> Czyli loteria ;)

Jak to na rybach :)

> teraz to by trzeba było z rybakami gadać na miejscu, ale fakt, da się je
> łowić cały rok, choć nie w takich ilościach już.

Wiesz, ja z poludnia jestem. Po prostu chcialbym poprobowac roznych
rzeczy jak juz przejade te 700km w jedna strone. Nie musze wracac
obladowany rybami (chociaz byloby to mile! ;>).
Poza belonami planuje polowanie na dorsza z pontonu/lodki, moze cos sie
uda zlowic, a moze nie. Ale najgorszy dzien na wodzie jest lepszy od
najlepszego w pracy, wiec czemu nie sprobowac! ;)

Radwan

unread,
May 11, 2012, 6:32:44 AM5/11/12
to

Użytkownik "Roman Niewiarowski" <new...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:4fabbda0$0$1217$6578...@news.neostrada.pl...
Woda sie ociepla i dorsz poszedł w morze. Jesscze tydzien temu mozna bylo
sporo zlowic pomiedzy Gdynia a Helem. wczoraj znajomi wrocili na pusto.

dzis sprawdze belone :))

Radwan


Roman Niewiarowski

unread,
May 11, 2012, 6:40:02 AM5/11/12
to
W dniu 2012-05-11 12:32, Radwan pisze:

> Woda sie ociepla i dorsz poszedł w morze. Jesscze tydzien temu mozna bylo
> sporo zlowic pomiedzy Gdynia a Helem. wczoraj znajomi wrocili na pusto.

Myslalem startowac z plw Helskiego, tam jest dosc gleboko. Zreszta to
wszystko bedzie testem przed karmieniem fjorda z reki ;)

> dzis sprawdze belone :))

Polamania!

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
May 11, 2012, 7:06:43 PM5/11/12
to


Użytkownik "Roman Niewiarowski" <new...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
grup dyskusyjnych:4facec83$0$1216$6578...@news.neostrada.pl...
I tak jadę na Beloniadę Pw :)
--
Pozdrawiam
Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

Roman Niewiarowski

unread,
May 14, 2012, 1:17:13 AM5/14/12
to
W dniu 2012-05-12 01:06, Jarosław Augustyniak vel Kot Bury pisze:

> I tak jadę na Beloniadę Pw :)

Wyglada na to ze bedziemy polowac na belony w tym samym czasie :)
W sobote kupilem gumiaka 3m i mam nadzieje potrolowac troche, ciekawe co
z tego wyniknie, bo stanie po pas w falujacej wodzie jakos mnie nie
przekonuje ;)

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
May 14, 2012, 2:08:58 AM5/14/12
to


Użytkownik "Roman Niewiarowski" <new...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
grup dyskusyjnych:4fb0955d$0$1230$6578...@news.neostrada.pl...
> W dniu 2012-05-12 01:06, Jarosław Augustyniak vel Kot Bury pisze:
>
>> I tak jadę na Beloniadę Pw :)
>
> Wyglada na to ze bedziemy polowac na belony w tym samym czasie :)
> W sobote kupilem gumiaka 3m i mam nadzieje potrolowac troche, ciekawe co z
> tego wyniknie, bo stanie po pas w falujacej wodzie jakos mnie nie
> przekonuje ;)
>
> pozdr
> newrom
Ja będę pływał "Szuflandią" Sołtysa. Mam pewne obawy jak to się zachowa na
fali. Pewnie na wszelki wypadek będę się gotował w kombinezonie. Lepiej być
żywym przedmiotem żartów niż martwym bohaterem :D.
--
Pozdrawiam

Roman Niewiarowski

unread,
May 14, 2012, 2:42:16 AM5/14/12
to
W dniu 2012-05-14 08:08, Jarosław Augustyniak vel Kot Bury pisze:

> Ja będę pływał "Szuflandią" Sołtysa. Mam pewne obawy jak to się zachowa
> na fali. Pewnie na wszelki wypadek będę się gotował w kombinezonie.
> Lepiej być żywym przedmiotem żartów niż martwym bohaterem :D.

Z jednej strony masz racje, z drugiej strony zauwazylem u siebie ze
przegrzanie powoduje wzrost poziomu glupoty.
Dlatego wole sie nie przegrzewac ;)
Jak bedzie fala to zaloze kapok :)

Radwan

unread,
May 16, 2012, 6:33:41 PM5/16/12
to

Użytkownik "Roman Niewiarowski" <new...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:4facec83$0$1216$6578...@news.neostrada.pl...
>W dniu 2012-05-11 12:32, Radwan pisze:
>
>> Woda sie ociepla i dorsz poszedł w morze. Jesscze tydzien temu mozna bylo
>> sporo zlowic pomiedzy Gdynia a Helem. wczoraj znajomi wrocili na pusto.
>
> Myslalem startowac z plw Helskiego, tam jest dosc gleboko. Zreszta to
> wszystko bedzie testem przed karmieniem fjorda z reki ;)
>
>> dzis sprawdze belone :))
>
> Polamania!


No i sprawdziłem, ale dopiero dzisiaj :))

Jest :)) Lowiłem w prawo od portu jachtowego w gdyni - krótko - do mola w
Orlowie.
40 minut, limit 5 sztuk i na zajecia.
Belona jeszcze nie wytarta, czyli pojdzie dopiero do Pucka.

Radwan


Roman Niewiarowski

unread,
May 17, 2012, 2:03:58 AM5/17/12
to
W dniu 2012-05-17 00:33, Radwan pisze:

> Jest :)) Lowiłem w prawo od portu jachtowego w gdyni - krótko - do mola w
> Orlowie.
> 40 minut, limit 5 sztuk i na zajecia.
> Belona jeszcze nie wytarta, czyli pojdzie dopiero do Pucka.

Dzieki :) Gadałem przed chwilą z Romkiem z Zahira, zeznaje że w
okolicach Helu też belony dużo.
Ponton juz spakowany, przynety belonowe tez. Wieczorem wyjazd i od rana
zaczynam meczyc ryby z dziobami, szukac sledzie i plywac za dorszem. A
wszystko to malym pontonikiem :)

witi

unread,
Jun 14, 2012, 9:32:37 AM6/14/12
to
Roman Niewiarowski <new...@poczta.onet.pl> napisaďż˝(a):


> Ponton juz spakowany, przynety belonowe tez. Wieczorem wyjazd i od rana
> zaczynam meczyc ryby z dziobami, szukac sledzie i plywac za dorszem. A
> wszystko to malym pontonikiem :)

Mo�e pochwal sie wynikami:)

witi

--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Jan Drawski

unread,
Jun 14, 2012, 10:00:04 AM6/14/12
to
> Ponton juz spakowany, przynety belonowe tez. Wieczorem wyjazd i od rana
> zaczynam meczyc ryby z dziobami, szukac sledzie i plywac za dorszem.
> A wszystko to malym pontonikiem :)

Nie wiem za co trzyma� bardziej kciuki, za efekty w�dkarskie czy
szcz�liwy powr�t ;)
Jak wr�cisz to licz� na relacj�.

PS.
Trochďż˝ Ci zazdroszczďż˝. Ja ostatnio chorujďż˝ i jak czytam o jakiďż˝
wyprawach to mi si� �ezka w oku kr�ci.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 14, 2012, 4:38:53 PM6/14/12
to
W dniu 2012-06-14 16:00, Jan Drawski pisze:

> Nie wiem za co trzymać bardziej kciuki, za efekty wędkarskie czy
> szczęśliwy powrót ;)

Wrocilem bo o miesiac temu bylo ;)
Nie powiem ze szczesliwie, ale baba na pokladzie przynosi pecha!

> Jak wrócisz to liczę na relację.

Ale nie ma cczego relacjonowac, oto wypad na ryby. Tylko z ta roznica ze
woda slona :)
Przed wyjazdem kupilem w lidlu zestaw dorszowy za 111zl, bo nie mialem
kija 100-200 (a dokladniej to mialem kij 250-500 i postronek na
kolowrotku).
W pierwszy dzien po przyjezdzie do Helu tylko nadymalem ponton,
kombinowalem ze zwiedze z Dominika port, zjem fladre, zobacze foke itd i
ze kolejne dni bede mogl sobie plywac i szukac ryby bez marudzenia ja na
rybach, a przyjechalismy razem itd.
Wieczorem dowiedzialem sie ze jednak z rana Dominika ze mna poplynie na
dorsze. Start ok 5, wyplynelismy w okolice wraku Abille (calkiem blisko
brzegu) gdzie lowilo juz kilka osob z malych lodek.
Pilkery do wody, lidlowego kija oddalem Wydrze bo waga kija z
postronkiem jest straszna). W efekcie jej pilker 80-120g plywal w
okolicy dna i bardzo szybko tam zjezdzal, a moj 150-200 schodzil wieki
(lowilismy na 150ft). Po minucie Dominika miala piersze branie, nie byla
przygotowana na to co sie stalo, wiec pierwsze 2-3 minuty walczyla zeby
jej dorsz nie zabral kija :-)
Niestety ryba spadla. U mnie cisza.
Kolejne naplyniecie, Domi znowma ma branie i historia sie powtarza.
Kolejne naplyniecie i j/w.
W koncu sie wkurzyla i wytargala dorszyka ok 40cm, pozniej jeszcze
jednego podobnego i jednego malucha.
Postanowilem sie przyblizyc do komina wraku, mialem potezne branie,
odjazd i ... zaczep :(
No i na tym sie skonczyly brania dorszy.
Pomyslalem ze na belonach sie odegram i polowie, oczywiscie znow mi
zabrala wedke (stc exage) i musialem lowic kijem castingowym z zylka
0,35 (planowalem uzyc jej do trollingu za trotka).
Ledwo ruszylismy Dominika marudzi ze ja reka boli i ze to ciezko tak kij
trzymac itd. Juz myslalem ze ja odstawie na brzeg, ale zakrecajac jej
kij lekko zluzowal wedke i wyczula ze prawie caly czas miala rybe :-D
Znowu pecha mi przyyniosla i to nie ja zlowilem pierwsza belone wypadu ;)
Pozniej bylo podobnie jak z dorszami, u niej 5 bran umnie 1.
Nastepnego dnia wymyslilem ze o 3 to na ryby na pewno nie wstanie, wiec
zapowiedzialem ze start pontuje jest o 4 rano.
Uslyszalem 'dobra'
Dzien jak codzien, znaczy znowu wrak, znowu ona lowi itd
Fala sie zaczela podnosic i gdy plynelismy pod fale z predkoscia
trollingowa to woda ochlapywala Dominike, po kilku godzinach wziela moja
kurtke i sie przykryla kategorycznie odmawiajac splyniecia. Szczekajac
zebami powiedziala ze wcale nie jest tak zimno i zebym nie marudzil.
Po poludniu fala urosla gdzies do 4B, robilo sie nieprzyjemnie
(zwlaszcza ze w okolicach portu wojennego fala jakby zawsze byla
wieksza). Zarzadzilem odwrot (demokratycznie w ramach konsultacji
spolecznych i naciskow zalogi opoznil sie o kolejne 2h ze wzgl na brania
belon).
Nastepnego dnia tylko szybka wizyta na wraku, powtorka z rozwyki, na
powrocie do brzegu (ze 2km?) Dominika dolawia dwie belony, a ja jedna.
Pisalem juz ze baba na pokladzie przynosi pecha?
Plan niezrealizowany, nie trolowalem za trotka, nie mialem czasu na
szukanie turbota, sledzi nie szukalem, nie polowilem tak na prawede.
Ale i tak warto bylo :-)
Zdobylem kilka nowych doswiadczen, znalazlem samodzielnie kilka lawic
dorsza (poza wrakiem), zobaczylem jak to jest i juz wiem ze na morze
wroce tym pontonikiem. Bo frajde mam duuuuzo wieksza i niz na kutrze i
wolnosc wyboru tez ( o ile oczywiscie Dominika nie poplynie, bo
wtedy.... znow bedzie pech ;>.
Swoja droga zapowiedziala ze kuter sie chce zabrac, az sie boje pomyslec
co sie bedzie dzialo jak wszystkim przyniesie pecha ;)
Hel jest swietny bo gleboka woda jest na wyciagniecie reki, sa wraki,
jest oslona od pelnego morza itd
Moj podstawowy blad to brak szprotek, miejscowi na nie lowili i mieli
duuuzo lepsze wyniki od Dominiki.
Jesli idzie o gumiaka, to 3m to bardzo malo jak na ponton. Miejsca w
srodku jest niewiele, raczej dla 1 osoby wygodnie.
Przy 2 zaczynaja sie problemy z cyklu 'co zrobic z nogami'.
A jakby morze obdazylo to ryby trzebaby holowac na drugim pontonie ;)
Mimo wszystko silnik 6KM jest za slaby na morze jesli sie tego morza nie
zna , a chce sie poznac. Po prostu duzo sie plywa poszukujac, a np
wyjscie zza cypla gdy wieje od wody jest mocno nieprzyjemne przez spore
wyplycenie (da sie plynac po glebokim, ale wtedy sie nadrabia sporo
drogi - a slaby silnik szybko nie popchnie).
Oczywiscie w Helu da sie lowic i z silnikiem 2KM albo i z wioslami. Po
prostu niedaleko od brzegu jest gleboko, plywa sporo jednostek wiec
nawet jesli nie ma sie flary to wystarczy zadzwonic po pomoc (jesli nie
plywa sie Szuflandia i ma sie niezalewalny telefon ;>)

No ale za cyplem sa kolejne wraki i ciekawe miejsca, a pare mil dalej
nastepne... a to kusi jak cholera..
Zobaczymy jak sie spisze pontonik z 10KM silnikiem, mam nadzieje ze
bedzie sie dalo duzo szybciej plywac i w razie czego szybko zwiewac ;)
Jesli sie nie uda dogadac w sprawie zakupu domu, to za ~2 tygodnie bede
go testowac przy karmieniu fjordow. Moze byc zabawnie :-D

> PS.
> Trochę Ci zazdroszczę. Ja ostatnio choruję i jak czytam o jakiś
> wyprawach to mi się łezka w oku kręci.

Oj, przykro to slyszec :(
Mam nadzieje ze to nic powaznego i sie szybko wykurujesz.
Zdrowia zycze!

pozdrawiam
newrom
--
RD07 - http://otomoto.pl/honda-xrv-africatwin-M3128032.html

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 14, 2012, 5:08:56 PM6/14/12
to
To jeszcze dorzuce fote plywadla :)
https://picasaweb.google.com/111630271227070725003/Pompom?authkey=Gv1sRgCMmP2p344q7lpQE#5754000060224411570

pozdr
newrom
PS. na kolejnym jest Wydra i jej lup zjedzony po ugrilowaniu ;)

Jan Drawski

unread,
Jun 14, 2012, 6:41:32 PM6/14/12
to
> Nie powiem ze szczesliwie, ale baba na pokladzie przynosi pecha!

Ja zawsze lubiłem, teraz moja zajmuje się dziećmi tak że chwilowo jest
wyłączona z tego typu atrakcji.

> Ale nie ma cczego relacjonowac, oto wypad na ryby. Tylko z ta roznica ze
> woda slona :)

Nie tylko woda, inne ryby, inne głębokości, inny sprzęt, inne łowienie.

[...]

Przyznam się że czytałem z zapartym tchem. Z tego co piszesz wynika że
masz bardzo dzielną drugą połówkę. Osobiście zawsze bardzo się cieszyłem
jak moja łapała ryby, później bardziej jej zależało na takich wyjazdach.
Co do pecha to zauważyłem że kobiety go nie przynoszą, mają więcej
szczęścia, umiejętności ;)
Z opisu wynika że jednak coś połapaliście, czyli nie było tak źle. A ten
niedosyt to dobra sprawa, później bardziej ciągnie żeby wrócić. Jestem
pod wrażeniem tego że sobie poradziliście tak małą jednostką choć z tego
co widać na pierwszym zdjęciu pogoda też trochę dopisała - nie widać fali.
Widzę że jesteś nieźle zorientowany w miejscówkach, skąd bierzesz na nie
namiary, skąd znasz miejsca z wrakami o ile to nie jest jakaś tajemnica?

> Zobaczymy jak sie spisze pontonik z 10KM silnikiem, mam nadzieje ze
> bedzie sie dalo duzo szybciej plywac i w razie czego szybko zwiewac ;)

O ile to ten silnik od Marcina to gratuluję zakupu, naprawdę rewelacyjny
silnik, powinieneś być z niego zadowolony. Wydaje się że ma więcej koni
niż fabryka dała ;)

> Jesli sie nie uda dogadac w sprawie zakupu domu, to za ~2 tygodnie bede
> go testowac przy karmieniu fjordow. Moze byc zabawnie :-D

Życzę dobrego zakupu, mam nadzieję że fiordy chwilę poczekają.

> Mam nadzieje ze to nic powaznego i sie szybko wykurujesz.

No niestety angina i zapalenie płuc, o tym pierwszym już nawet prawie
zapomniałem. To drugie mnie mocno zniszczyło, nikomu nie życzę,
widziałem prawie tamten świat. Niestety na początku zbagatelizowałem
sprawę, myślałem że samo przejdzie. Jak po kilku dniach zrobiło się nie
wesoło to poszedłem do lekarza, który wykrył anginę ale nic w płucach.
Dopiero po następnych kilku dniach żona zawiozła mnie na ostry dyżur
gdzie po stoczonej walce zrobiono mi prześwietlenie płuc i wyszło
zapalenie. Później był nie do końca trafiony antybiotyk albo dwa... I
tak po dwóch tygodniach antybiotyków zaczynam myśleć kiedy będę w stanie
normalnie funkcjonować, w tej chwili jestem słaby. Zmiana lekarza
poskutkowała tym że ten nowy słyszał wyraźnie jakieś trzaski w płucach a
pierwszy jak pisałem nic. Okazało się że w tym samym czasie znajomego
leczyli na zapalenie oskrzeli, w płucach nikt nic nie słyszał. Jak
stracił przytomność i trafił do szpitala to okazało się że też ma
zapalenie.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 15, 2012, 1:57:41 AM6/15/12
to
W dniu 2012-06-15 00:41, Jan Drawski pisze:

> Przyznam się że czytałem z zapartym tchem. Z tego co piszesz wynika że
> masz bardzo dzielną drugą połówkę. Osobiście zawsze bardzo się cieszyłem
> jak moja łapała ryby, później bardziej jej zależało na takich wyjazdach.

Ja tez sie ciesze, tylko szczerze sie zdziwilem ze jej sie chcialo. Ale
podejzewam ze to pierwszy dorsz ktory o malo nie wyrwal jej wedki z reki
no i czeste brania belon spowodowaly ze sie nie znudzila.
Odpuscilem trociom bo nie chciałem psuć jej frajdy, a plywanie caly
dzien ze spora szansa na splyniecie na pusto raczej by ja zniechecil do
nastepnego wypadu (jest wstepny plan na jesien, dorsz bedzie blizej,
troc tez powinna powrocic do brzegu).

> Co do pecha to zauważyłem że kobiety go nie przynoszą, mają więcej
> szczęścia, umiejętności ;)

Nie neguj wielowiekowej tradycji! Kobieta na pokladzie przynosi pecha i
tej wersji sie bede trzymal! ;)

> Z opisu wynika że jednak coś połapaliście, czyli nie było tak źle.

Gdybym mial takie wyniki na srodladziu to bym klaskal uszami z radosci.
Ale jak na morze i wyniki na innych lodeczka to bylo slabo.

> A ten niedosyt to dobra sprawa, później bardziej ciągnie żeby wrócić.

Janku, zatoka jest wielka jak pieron. Pewnie pol zycia musialbym tam
spedzic zeby uznac ze sprobowalem juz wszystkiego co ona oferuje.
Zaluje tylko ze mam tak daleko (czas i koszty).

> Jestem pod wrażeniem tego że sobie poradziliście tak małą jednostką choć z tego
> co widać na pierwszym zdjęciu pogoda też trochę dopisała - nie widać fali.

W zeszlym roku Romek z Zahir-b troche mi poopowiadal jak lowia z romany,
pozniej poplynelismy nia z Witim na belony. Od 2-3 miesięcy odrabiałem
pracę domową sporo czytając o plywaniu małą łódką po morzu (bardzo dużo
informacji daje Frantic z forum narybki).
Mała fala to dla takiego szczura ladowego jak ja to podstawa,
Sprawdzalem prognozy pogody i doniesienia o belonach. Pojechalismy gdy
byla duza szansa na spokojna wode. Druga sprawa to miejscowka, to
zdjęcie zostało zrobione za portem wojennym od strony zatoki. Tam jest
jakies kilkaset metrow wody o glebokosci od 2 do 0,5m, a od strony morza
i portu leza wraki robiac za falochron.
Rano byla flauta, pozniej wiatr sie ruszal i fala dochodzila do 3B.
Tylko w jeden dzien bylo do 4B. Wtedy lowienie nie bylo juz takie
przyjemne, zwlaszcza przy zmianie miejscowek bo woda mocno chlapala i
raz nam wplynela po dziobie do srodka. Po prostu trzeba wtedy dobrac
odpowiednia predkosc do zachowania pontonu, niestety tym razem przy 4B
prędkość trollingowa była idealna do brania wody na klate. Tu widac
ogromna przewage romany czy podobnych lodzi nad pontonem.
Ale w żadnej chwili nie było stresu czy powaznego ryzyka.
Swoja droga to wg tabliczki znamionowej ponton ma klase C, czyli moze
wyjsc w morze do wiatru o sile 6B wlacznie i fali znaczacej o wysokosci
do 2m. Szczerze mowiac chyba bym musial pampersa zalozyc zeby plywac w
takich warunkach bez ryzyka zabrudzenia spodni ;)

> Widzę że jesteś nieźle zorientowany w miejscówkach, skąd bierzesz na nie
> namiary, skąd znasz miejsca z wrakami o ile to nie jest jakaś tajemnica?

Jesli chodzi o belone to czesc pokazal nam Bogus ktory robil za
przewodnika w zeszlym roku, czesc sam wymyslilem - bo skoro woda schodzi
z 8ft do 26ft to jest idealne miejscowka na rybe. Wiec plywalismy po tym
spadzie (dokladnie widac nawet bez echa gdzie zmienia sie kolor wody,
zreszta na 6-8ft widac bylo dno! Pierwszy raz widzialem tak czysty Baltyk.
Oo tu
https://maps.google.pl/?ll=54.613138,18.775034&spn=0.012028,0.033603&t=h&z=15

Tutaj zadnych cudow i jest tak jak na srodladziu.
Fladry (ktorych nie lowilem) lowia rybacy na dluuugie sznury (boje
oznaczone czarnymi flagami). Z tego co patrzylem na echo, sznury
stawiaja na 50-60ft glebokosci, na dnie oczywiscie musi byc piasek.
Mieli wyniki, fladry nie byly duze, ale co metr-potora na sznurze
wisiala ryba (jak splywalismy w ostatni dzien to akurat wybierali).
Wraki sa opisane na stronach nurkowych, np tu
http://www.balticwrecks.com/inc/page_mapa-wrakow.php?lang=en#
Nie rzucalem nic na Bryze bo to miejsce gdzie nurkowie sie szkola, wiec
nie chcialem im robic syfu (a w ciagu dnia ruch tam jak na
Florianskiej). Wspolrzedne wrakow podane sa mniej-wiecej, musialem
chwile poplywac zeby znalezc (byl przesuniety o 30m na SE od tego co
mialem w gps) Lowilismy na Abille, ale jak sie skonczyly brania to
poplynalem na NE i po znalezieniu spadu z 90 na 150ft oblawialismy go i
tez sie uczepil jakis tam dorszyk.
Aha, w okolicach Abille codziennie jakas lodka lowi, wiec nie powinno
byc problemow ze zlokalizowaniem i bez echa :)

> O ile to ten silnik od Marcina to gratuluję zakupu, naprawdę rewelacyjny
> silnik, powinieneś być z niego zadowolony. Wydaje się że ma więcej koni
> niż fabryka dała ;)

Tak, to od Marcina :) Z tego co znalazlem na jakims forum w poganskim
jezyku (norweski-jakistam), a tlumacz gugla dosc dziwnie przetlumaczyl.
Wystarczy wyjac przekladke/zwezka pomiedzy gaznikiem, a silnikiem zeby
rozblokowac go do 15HP.
Moze ktos to juz zrobil ? :)

> Później był nie do końca trafiony antybiotyk albo dwa...

Nie wiem dlaczego ale zawsze dostaje 2 antybiotyki, ten pierwszy nigdy
mi nie pomaga. Zapalenie pluc mialem z rok temu, ale u mnie obylo sie
bez jakichs strasznych problemow. Po 2 tyg wrocilem do roboty, po
kolejnych 2 juz mnie nic nie bolalo.

> pierwszy jak pisałem nic. Okazało się że w tym samym czasie znajomego
> leczyli na zapalenie oskrzeli, w płucach nikt nic nie słyszał. Jak
> stracił przytomność i trafił do szpitala to okazało się że też ma
> zapalenie.

Ehh, az sie noz w kieszeni otwiera..
Ale powiem Ci ze na rekonwalescencje bardzo dobre jest morskie
powietrze, jak wydobrzejesz to bierz lodke i lec na zatoke ;)
Zdrowia raz jeszcze.

pozdr
newrom
PS. przepraszam za te stopy, ale zapamietuje co widze, a na echu widze
wlasnie w stopach.

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 15, 2012, 3:13:17 AM6/15/12
to
W dniu 2012-06-15 07:57, Roman Niewiarowski pisze:

> Nie rzucalem nic na Bryze bo to miejsce gdzie nurkowie sie szkola, wiec
> nie chcialem im robic syfu (a w ciagu dnia ruch tam jak na


I jeszcze jedno b. wazne info. Na Bryze czesto nurkowie udaja sie wplaw,
wyruszajac z plaży przy porcie wojennym.
Oczywiście nie stawiają wtedy odpowiedniej flagi (chocby na jakiejs
prowizorycznej boi) i można się zdziwić.
Nawet lodzie ktore chyba biora kase za dowozenie nurkow, czasami nie
wystawiaja odpowiedniej flagi (albo ta jest owinieta dookola patyka jak
szmata na pochodnie, tak bylo nad wrakiem abille).
Dlatego trzeba uwazac bo zaczepienie nurka na kilkudziesieciu metrach
moze skonczyc sie tragicznie.

pozdr
newrom

Jan Drawski

unread,
Jun 15, 2012, 9:30:58 AM6/15/12
to
> Ja tez sie ciesze, tylko szczerze sie zdziwilem ze jej sie chcialo. Ale
> podejzewam ze to pierwszy dorsz ktory o malo nie wyrwal jej wedki z reki
> no i czeste brania belon spowodowaly ze sie nie znudzila.

Kobiety mają mniej cierpliwości do ryb ale jak się coś dzieje to
potrafią się bardzo z tego cieszyć i później długo to pamiętają.
Takie wypady zawsze miały dobry wpływ na mój związek.

> Odpuscilem trociom bo nie chciałem psuć jej frajdy, a plywanie caly
> dzien ze spora szansa na splyniecie na pusto raczej by ja zniechecil do
> nastepnego wypadu (jest wstepny plan na jesien, dorsz bedzie blizej,
> troc tez powinna powrocic do brzegu).

No niestety, kobieta nie może się nudzić nad wodą. Ja swojej też zawsze
wieszałem przynęty, które dawały największe szanse na brania czyli np.
mniejsze bardziej agresywne woblerki, mniejsze gumy. Sobie zakładałem
przynęty bardziej selektywne, skutek był taki że miała więcej brań.
Zdarzało się też tak, że to ona łapała coś wymiarowego a ja nie :)

> Nie neguj wielowiekowej tradycji! Kobieta na pokladzie przynosi pecha i
> tej wersji sie bede trzymal! ;)

Tak sobie to tłumacz ;)

> Gdybym mial takie wyniki na srodladziu to bym klaskal uszami z radosci.
> Ale jak na morze i wyniki na innych lodeczka to bylo slabo.

Tylko że tu też jest potrzebne doświadczenie, może inni pływają tam
częściej. Wiem że zawsze chciało by się złowić więcej, coś większego ale
czytając twój opis myślę że nie masz powodu do narzekań.

> Janku, zatoka jest wielka jak pieron. Pewnie pol zycia musialbym tam
> spedzic zeby uznac ze sprobowalem juz wszystkiego co ona oferuje.
> Zaluje tylko ze mam tak daleko (czas i koszty).

To fajnie że mamy takie fajne łowisko w naszym kraju, nie byłem do końca
tego świadomy. Niestety tak jak piszesz odległość, też w moim przypadku,
trochę je dyskwalifikuje.

> Mała fala to dla takiego szczura ladowego jak ja to podstawa,

O to chodzi, bezpieczeństwo jest najważniejsze.

> Sprawdzalem prognozy pogody i doniesienia o belonach. Pojechalismy gdy
> byla duza szansa na spokojna wode.

To jest cenna informacja. To nie wyjazd w ciemno nad jezioro czy rzekę.
W tym przypadku prognozy to podstawa bo pewnie duża fala zatoki nie omija.

> Tu widac
> ogromna przewage romany czy podobnych lodzi nad pontonem.

Mam romanę ale nie przypuszczałem że mogła by sobie poradzić na morzu :O

> Ale w żadnej chwili nie było stresu czy powaznego ryzyka.

To mnie trochę dziwi, przy 4B większe jednostki zaczynają się huśtać
(tak mi się wydaje) a ty piszesz że na małym pontonie nie było stresu.

> Swoja droga to wg tabliczki znamionowej ponton ma klase C, czyli moze
> wyjsc w morze do wiatru o sile 6B wlacznie i fali znaczacej o wysokosci
> do 2m. Szczerze mowiac chyba bym musial pampersa zalozyc zeby plywac w
> takich warunkach bez ryzyka zabrudzenia spodni ;)

Ja bym z chęcią tego co tą tabliczkę wymyślił wsadził do tego pontonu
przy 6B i obserwował jego minę :)

> bo skoro woda schodzi
> z 8ft do 26ft to jest idealne miejscowka na rybe. Wiec plywalismy po tym
> spadzie

Czyli nie wypływaliście daleko, wystarczyły okolice spadu.

> Wraki sa opisane na stronach nurkowych, np tu
> http://www.balticwrecks.com/inc/page_mapa-wrakow.php?lang=en#

Trochę tego tam jest.

> Nie rzucalem nic na Bryze bo to miejsce gdzie nurkowie sie szkola, wiec
> nie chcialem im robic syfu (a w ciagu dnia ruch tam jak na
> Florianskiej).

No tak, nie ma co ryzykować, warto to wiedzieć.

> poplynalem na NE i po znalezieniu spadu z 90 na 150ft oblawialismy go i
> tez sie uczepil jakis tam dorszyk.

50 metrów to już jest niezła głębokość.

> Aha, w okolicach Abille codziennie jakas lodka lowi, wiec nie powinno
> byc problemow ze zlokalizowaniem i bez echa :)

Czyli też zaczyna robić się tam niezła presja wędkarska.

> Wystarczy wyjac przekladke/zwezka pomiedzy gaznikiem, a silnikiem zeby
> rozblokowac go do 15HP.
> Moze ktos to juz zrobil ? :)

Tak przypuszczam biorąc pod uwagę to że starą romanę (ok. 200 kg.) ze
sprzętem i dwiema cięższymi osobami wprowadzał w ślizg.

> Zapalenie pluc mialem z rok temu, ale u mnie obylo sie
> bez jakichs strasznych problemow. Po 2 tyg wrocilem do roboty, po
> kolejnych 2 juz mnie nic nie bolalo.

Ja nie od razu poszedłem do lekarza, później była nie pełna diagnoza a
na dodatek ponoć złapałem jakieś złośliwsze mikroby, ponieważ uwiesiły
się lewego płuca a standardowo atakowane jest prawe...

> Ale powiem Ci ze na rekonwalescencje bardzo dobre jest morskie
> powietrze, jak wydobrzejesz to bierz lodke i lec na zatoke ;)

Oj, ochoty mi narobiłeś wielkiej, po twoich opisach poczułem jakbym już
tam był i chciał wracać. Pewnie nic z tego nie wyjdzie choć chęci nabrałem.

> Zdrowia raz jeszcze.

Dzięki, na pewno się przyda. Jeszcze nie jest wszystko w porządku, w
poniedziałek idę na badania krwi. Dzisiaj dostałem coś antywirusowego i
na wzmocnienie systemu immunologicznego. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

> PS. przepraszam za te stopy, ale zapamietuje co widze, a na echu widze
> wlasnie w stopach.

Nie ma problemu, dosyć szybko takie cyfry dzielę przez trzy i mi mniej
więcej wychodzą metry.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

mt

unread,
Jun 15, 2012, 10:56:10 AM6/15/12
to
Roman Niewiarowski pisze:

> Janku, zatoka jest wielka jak pieron. Pewnie pol zycia musialbym tam
> spedzic zeby uznac ze sprobowalem juz wszystkiego co ona oferuje.
> Zaluje tylko ze mam tak daleko (czas i koszty).

Dlatego ja w tym roku poszedłem po rozum do głowy (sam się dziwię
dlaczego tak późno;)) i dałem sobie spokój z PZW, kartami, składkami
itd. Wykupiłem za 50 zł zezwolenie na wody morskie (a oprócz Zatoki i
otwartego morza dochodzi jeszcze do tego Martwa Wisła od rozdzielenia z
Wisłą Śmiałą do ujścia) i na wody PZW już mnie raczej nic nie wyciągnie.
Nie mam jeszcze żadnej krypy, ale jako że mieszkam w Trójmieście, to i
na krótsze wypady na łowienie z brzegu można sobie pozwolić a z czasem
jakieś własne pływadło się zorganizuje.

--
marcin

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 15, 2012, 4:00:53 PM6/15/12
to
W dniu 2012-06-15 15:30, Jan Drawski pisze:

> Tak sobie to tłumacz ;)

Jakos musze :-)

> Tylko że tu też jest potrzebne doświadczenie, może inni pływają tam
> częściej. Wiem że zawsze chciało by się złowić więcej, coś większego ale
> czytając twój opis myślę że nie masz powodu do narzekań.

Nie narzekam, po prostu stwierdzam fakty i wypowiadam zyczenia ;)
Oczywiscie ze miejscowi lowia czesciej, ale tu stawiam ze brak szprotek
byl decydujacy. Po prostu z tego co mi mowili miejscowi to w lecie to
raczej szprota i na leniwca, opuszczasz nad dno i czekasz bez
wykonywania jakichs ruchow. Ot tyle co sie lajba kolebie.

> To fajnie że mamy takie fajne łowisko w naszym kraju, nie byłem do końca
> tego świadomy.

Ja tez :-)
Jakos tak u nas pokutuje ze nad morze to na kuter i na dorsze 50km od
brzegu. A IMHO duzo przyjemniej i subtelniej lowi sie blisko :)

> Niestety tak jak piszesz odległość, też w moim przypadku,
> trochę je dyskwalifikuje.

Masz duuzo blizej, w dodatku sporo jesli nie wszystko autostrada. To na
prawde sporo zmienia. Oczywiscie nie jest to ani dla mnie, ani dla
Ciebie woda na kilka godzin.

> To jest cenna informacja. To nie wyjazd w ciemno nad jezioro czy rzekę.
> W tym przypadku prognozy to podstawa bo pewnie duża fala zatoki nie omija.

"Jak Morze nauczyło mnie pokory" autor Frantic.
http://narybki.vot.pl/forum/viewthread.php?thread_id=6081

A w ciemno mozna jechac, tylko ze zamiast na rybach spedzimy czas na
piwie,.
Na szczescie mozna +-- kilka dni wczesniej wiedziec jakie mniej wiecej
beda warunki. A 24-48h wczesniej jest juz prawie pewne.
Z drugiej strony zjaralo nas slonce bo wszystkie prognozy mowily o
deszczach, wiec odpuscilismy smarowanie kremem z filtrem.
Pokropilo troche i nas slonce zjaralo (oczywiscie tylko czesci
nieosloniete bo na plazy ludzie sie opalali a my w welnianych czapkach i
pozapinani :)

> Mam romanę ale nie przypuszczałem że mogła by sobie poradzić na morzu :O

Oj radzi sobie, radzi. Nie na darmo jest bardzo czesto uzywana nad
zatoka. I poszukiwane sa takie jak Ty masz, czyli cholernie ciezke bo
nie skacza po falach jak korek :)

> To mnie trochę dziwi, przy 4B większe jednostki zaczynają się huśtać
> (tak mi się wydaje) a ty piszesz że na małym pontonie nie było stresu.

Ponton tez sie hustal :-)
Ale popatrz na wysokosc nad woda, przechyl na pontnie to kolebanie na
boki, albo jakas forma kolejki gorskiej. Natomiast na duzej jednostce,
jak jestes kilka metrow nad woda to wychylenie powoduje ze przenosisz
sie sporo w bok i do gory, a pozniej w dol. Do tego powierzchnia boczna
wiekszej jednostki dziala jak zzagiel.
Nie wiem jak to opisac, ale czulem sie raczej przyklejony do wody i
ponton raczej wspolpracowal z falami niz sie im przeciwstawial.
Nie moge powiedziec zebym wtedy byl wyluzowany, jednak jak pisalem nie
czulem sie zagrozony. Wot jakbym pierwszy raz prowadzil, to na co teraz
zupelnie nie patrze (swiadomie) wtedy mocno absorbowalo moja uwage.

> Ja bym z chęcią tego co tą tabliczkę wymyślił wsadził do tego pontonu
> przy 6B i obserwował jego minę :)

Tak i nie, na Baltyku slabo sobie wyobrazam takie plywanie. Ale duze
fale na Atlantyku u zachodnich wybrzezy Afryki sa dluuugie i lagodne -
mialy spokojnie 2m i na nie bym sie porwal. A na Baltyku fala za fala,
dziob idzie w dol a nastepna nadchodzi (pisze na Baltyku ale chodzi mi o
Zatoke).
A znow na jonskim wiatr nie byl duzy, ale fala wsciekla. Widzialem ze
nawet rybacy odpuscili wyjscie w morze.
Z tych uwazam ze najbezpieczniej byloby na Atlantyku (po wyjsciu za
przyboj), pozniej Baltyk, a Jonskie to dla samobojcow :)


> Czyli nie wypływaliście daleko, wystarczyły okolice spadu.

Tak, to wszystko jest w odleglosci do 2Mm od brzegu. Ale jak bedzie
mocniejszy silnik to poplyne dalej, na nastepne wraki gdzie presja jest
mniejsza :-)

> Trochę tego tam jest.

Ale niewiele jest dostepnych bez patentu st ster mw.

> 50 metrów to już jest niezła głębokość.

50-60m to glebokosc koeniczna do lowienia dorszy w polowie maja, tak
mowili miejscowi i sie potwierdzilo. W Helu nie trzeba odplywac daleko
zeby to osiagnac :)
Zerknij na ta mape
http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/471/wiadomosci/41136/pliki/zatoka_2.pdf

> Czyli też zaczyna robić się tam niezła presja wędkarska.

eee, nie przesadzalbym . Najwieksze zageszczenie to bylo 4 lodki na
wraku, no i abille jest bardzo oblegany bo jest blisko. Na desantowcu
widzialem jedna lodke (nieduzy jacht kabinowy z 4-6 wedkarzami).
Za cypel tez tylko ta jedna plywala.
Dam se leb uciac ze miejscowek jest tam od cholery i tylko trzeba by je
znalezc. Do tego jednak potrzeba wiecej czasu, a co wazniejsze szybszego
przemieszczania sie pomiedzy miejscowkami bo przy 5-7 wezlach szkoda mi
bylo czasu zeby plynac na dalekie wraki, ktore moga byc puste (nie na
wszystkich wrakach jest sporo dorsza).
Poza tym lowisz pod swoja lodzia, nawet 20 lodek by tam sie zmiescilo i
ludzie by sobie za bardzo nie przeszkadzali :)

> Ja nie od razu poszedłem do lekarza

Tak sie zaczyna wiekszosc opowiesci o powiklaniach ;)
Kumplowi grypa zepsula serce :-/

> na dodatek ponoć złapałem jakieś złośliwsze mikroby, ponieważ uwiesiły
> się lewego płuca a standardowo atakowane jest prawe...

Skoro zasiedlily lewe pluco to znak ze ze wschodzu przyszlo ;)

> Oj, ochoty mi narobiłeś wielkiej, po twoich opisach poczułem jakbym już
> tam był i chciał wracać. Pewnie nic z tego nie wyjdzie choć chęci nabrałem.

A czemu nie wyjdzie ? Lodka jest, silnik jest, kwestia dogrania
terminow. Dodatkowo plywanie wieksza ekipa (znaczy 2 lodzie) to wieksze
bezpieczenstwo :)
A jakby sie udalo jeszcze zrobic jakis zlocik z wypadem na dorsze z
kutra to tez mogloby byc fajnie :-)

> Nie ma problemu, dosyć szybko takie cyfry dzielę przez trzy i mi mniej
> więcej wychodzą metry.

Tez tak robilem, ale pozniej mi sie kielbasilo czy zapamietane 20 to
bylo po czy przed przeliczeniem :)
W koncu zaczalem uzywac wylacznie stop, co bylo dosc zabawne jak podalem
glebosc 150 i chlop nie mogl uwierzyc. Myslal ze w metrach podaje, a ja
nie podalem jednostek bo dla mnie oczywiste ze czytam w stopach :-)

pozdr
newrom

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 15, 2012, 4:03:30 PM6/15/12
to
W dniu 2012-06-15 16:56, mt pisze:

> Nie mam jeszcze żadnej krypy, ale jako że mieszkam w Trójmieście, to i
> na krótsze wypady na łowienie z brzegu można sobie pozwolić a z czasem
> jakieś własne pływadło się zorganizuje.

Strasznie zazdroszcze.
Przy takiej bliskosci to na trotki z brzegu jezdzilbym czesto i
namietnie( oczywiscie gdybym nie mial lodki/pontonu) :-)


pozdr
newrom

Jan Drawski

unread,
Jun 17, 2012, 4:26:11 PM6/17/12
to
> Oczywiscie ze miejscowi lowia czesciej, ale tu stawiam ze brak szprotek

Jak byś był częściej to może bez szprotek byś nie wypływał. Te szprotki
to skąd się tam bierze, z sieci od rybaków czy ze sklepów wędkarskich?
Łowi się na trupka?

> szprota i na leniwca

Oczywiście wszystko ma swoje plusy i minusy ale nie wiem dlaczego
łowienie na sztuczną przynętę daje mi większą satysfakcję.

> Jakos tak u nas pokutuje ze nad morze to na kuter i na dorsze 50km od
> brzegu. A IMHO duzo przyjemniej i subtelniej lowi sie blisko :)

Przede wszystkim człowiek nie jest od nikogo uzależniony, ma dużą
swobodę, sam decyduje gdzie i kiedy popłynie, kiedy spłynie.

> Masz duuzo blizej, w dodatku sporo jesli nie wszystko autostrada.

Bez większego znaczenia, ani dla mnie ani dla ciebie nie jest to łowisko
na co weekendowe wypady.

> A w ciemno mozna jechac, tylko ze zamiast na rybach spedzimy czas na
> piwie,.

Czas stracony, kasa również.

> wiec odpuscilismy smarowanie kremem z filtrem.

Niestety w lato niezależnie od pogody o kremie z filtrem i czapce z
daszkiem nie powinno się zapominać, warto jeszcze z takich rzeczy mieć
okulary przeciwsłoneczne.

> na plazy ludzie sie opalali a my w welnianych czapkach i
> pozapinani :)

Jak byłem na kutrze to się nieźle zdziwiłem. Zawsze warto wziąć na morze
ciepłe ciuchy. Może w środku lata jest inaczej...

> Ale popatrz na wysokosc nad woda, przechyl na pontnie to kolebanie na
> boki, albo jakas forma kolejki gorskiej. Natomiast na duzej jednostce,
> jak jestes kilka metrow nad woda to wychylenie powoduje ze przenosisz
> sie sporo w bok i do gory, a pozniej w dol. Do tego powierzchnia boczna
> wiekszej jednostki dziala jak zzagiel.

Wydaje się że czym większa łajba tym mniejsze odczuwanie falowania a tu
może się okazać że nie koniecznie...

> Ale duze
> fale na Atlantyku u zachodnich wybrzezy Afryki sa dluuugie i lagodne

Czyli nie tylko wysokość fali ma znaczenie. Czym więcej fal w określonym
przedziale czasu tym gorzej.

> Tak, to wszystko jest w odleglosci do 2Mm od brzegu. Ale jak bedzie
> mocniejszy silnik to poplyne dalej, na nastepne wraki gdzie presja jest
> mniejsza :-)

Oby ten ponton dobrze się zachowywał przy mocniejszym silniku, proponuję
najpierw dobrze przetestować ten zestaw przed dalszym wyjazdem. Patrząc
na niego na zdjęciach nie wiem dlaczego ale odnoszę wrażenie, oczywiście
subiektywne, że ten silnik może go uszkodzić. Mam nadzieję że o
kamizelkach i innych środkach bezpieczeństwa nie zapominasz. Z jednej
strony widziałem pontony z dużymi silnikami a z drugiej trudno mi sobie
wyobrazić jak taka moc nie uszkodzi w sumie delikatnego poszycia.

> 50-60m to glebokosc koeniczna do lowienia dorszy w polowie maja, tak
> mowili miejscowi i sie potwierdzilo. W Helu nie trzeba odplywac daleko
> zeby to osiagnac :)
> Zerknij na ta mape
> http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/471/wiadomosci/41136/pliki/zatoka_2.pdf

W niektórych miejscach rzeczywiście 50 jest blisko brzegu. Aż trudno
uwierzyć że tak blisko zaczyna być ciekawie. A na kutrach uważa się że
czym dalej tym lepiej. Jak byłem, co mi się raz zdarzyło, to padały
hasła typu że jak wczoraj daleko od brzegu płynęli to połowili a my
dzisiaj tylko 3 (tych trzech to już nie jestem pewien, nie pamiętam
dokładnie) godziny płynęliśmy to może być niewesoło.

> Dam se leb uciac ze miejscowek jest tam od cholery i tylko trzeba by je
> znalezc.

Szkoda że nie mamy tam bliżej.

> Tak sie zaczyna wiekszosc opowiesci o powiklaniach ;)
> Kumplowi grypa zepsula serce :-/

Idę jutro na badania w tym ekg, mam nadzieję że jest wszystko ok mimo to
że nie czuję się najlepiej.

> Skoro zasiedlily lewe pluco to znak ze ze wschodzu przyszlo ;)

O tym nie pomyślałem :)

--
Pozdrawiam
Jan Drawski



Roman Niewiarowski

unread,
Jun 17, 2012, 5:42:45 PM6/17/12
to
W dniu 2012-06-17 22:26, Jan Drawski pisze:

> Jak byś był częściej to może bez szprotek byś nie wypływał.

Niekoniecznie, ja nie lubie naturalnych przynet. Zywczarze maja lepsze
wyniki niz spinningisci, ale i tak nie lowie na zywca :)

> Te szprotki to skąd się tam bierze, z sieci od rybaków czy ze sklepów wędkarskich?

z burty od rybakow, za piwo wiadro (bo i tak idzie za burte) ale trzeba
wiedziec kiedy wracaja lub warowac, albo wczesniej zdobyc kontakt i sie
umowic.
Druga opcja to sklepy wedkarskie, np ten w porcie we wladyslawowie
Niestety cen w wedkarskim nie znam bo jak bylem to bylo zamkniete
(otwieraja wczesnie rana i pozniej po poludniu).


> Łowi się na trupka?


tak, na koncu zestawu ciezarek,a powyzej (30-50cm) haki co 30-50cm, na
trokach 10cm

> Oczywiście wszystko ma swoje plusy i minusy ale nie wiem dlaczego
> łowienie na sztuczną przynętę daje mi większą satysfakcję.

No widzisz, czyli wcale nie jest powiedziane ze bys tam lowil na szprote :)
Teraz se mowie ze jakbym mial szprotki... ale goscie z drugiej lodki mi
proponowali garsc rybek i odmowilem. Na szczescie od tego czy zlowie nie
zalezy moje wycie, wiec moglem sobie pozwolic ;)

> Przede wszystkim człowiek nie jest od nikogo uzależniony, ma dużą
> swobodę, sam decyduje gdzie i kiedy popłynie, kiedy spłynie.

To tez :)
Trzeba jednak pamietac ze frycowe sie placi :)
Jak sie chce miec wyniki to warto wziac przewodnika :)

> Czas stracony, kasa również.

Jak wieje i morze szaleje to w powietrzu jest duzo jodu. Dla
zdrowotnosci warto ;)

> Niestety w lato niezależnie od pogody o kremie z filtrem i czapce z
> daszkiem nie powinno się zapominać,

Mialo padac :)

> warto jeszcze z takich rzeczy mieć okulary przeciwsłoneczne.

Ja nosze na codzien, fotochronowe. A Dominika zapomniala i pozniej miala
oczy jak krolik :)

> Jak byłem na kutrze to się nieźle zdziwiłem. Zawsze warto wziąć na morze
> ciepłe ciuchy. Może w środku lata jest inaczej...

No tak, ale to trzeba wiedziec. Frycowe sie placi, plus wlasnej lajby
(albo duzego kutra jest taki ze mozna zwiac na lad albo pod poklad :-)

> Wydaje się że czym większa łajba tym mniejsze odczuwanie falowania a tu
> może się okazać że nie koniecznie...

Bardzo duze lajby maja stabilizatory, ale ogladalem program o wielkich
statkach i jak uslyszalem ze w czasie sztormu burta idzie o
kilkadziesiat metrow w gore i dol to sie zdziwilem :)
Tylko nie mozna popadac w skrajnosci bo ponton 1,9m bedzie sie gorzej
zachowywal niz taki 4,5 ;)
Zreszta z mysla o morzu chcialem 3,6-4,2m, ale trafil sie krotszy i go
wzialem. Na morzu sie spisal :)

> Czyli nie tylko wysokość fali ma znaczenie. Czym więcej fal w określonym
> przedziale czasu tym gorzej.

Ludzie mowia ze na zatoce (ale i na baltyku) fala jest wyjatkowo wredna.
Ja mam za malo doswiadczenia zeby oceniac.

> Oby ten ponton dobrze się zachowywał przy mocniejszym silniku, proponuję
> najpierw dobrze przetestować ten zestaw przed dalszym wyjazdem.

Wczoraj rano odebralem ten silnik, a kilka godzin pozniej pewna pani
postanowila zrobic mi z dupy jesien sredniowiecza.
Xantia nadaje sie zlomowania, a silnik ma ulamany rumpel, urwana plyte
antykawitawitacyjna i pokiereszowana srube :-/
Kur... ani raz sie nie przeplynalem, a plan byl na testowanie dzisiaj
zestawu :( Chyba zglosze do Marcina reklamacje ze lipny silnik mi
sprzedal, bo od byle lotu kilkadziesiat metrow po asfalcie sie popsul! ;)
Jutro zglaszam szkode, bo dzis mnie formularze warty zniszczyly (a jak
sie poddalem i chcialem im napisac 'co myslisz o tej stronie' to mi
wyskoczylo ze wpisalem bledna tresc i anulowalo wysylke - a nawet nie
klalem).

> Patrząc na niego na zdjęciach nie wiem dlaczego ale odnoszę wrażenie, oczywiście
> subiektywne, że ten silnik może go uszkodzić.

W papierach stoi moc maksymalna 15HP :)
Sprawdze jak naprawie silnik i zloze raport, niestety ze wzgl na
zniszczenie samochodu nie poplywam po fjordach w tym roku, a i dojazdy
nad wode z pontonem beda mocno utrudnione :(
https://lh6.googleusercontent.com/-yc6ji3xc9iw/T93FOBLM_CI/AAAAAAAAGfY/8i7X3_DoU64/s640/P6160044.jpg
https://lh3.googleusercontent.com/-0U2YsAx_Rjo/T93FjgunJ_I/AAAAAAAAGgw/VX7ndcAXtFY/s800/P6160055.jpg
https://lh6.googleusercontent.com/-duE3xGtamZk/T93FxAT4BjI/AAAAAAAAGiA/1zBTw-PrrZs/s800/P6160068.jpg
https://lh4.googleusercontent.com/-pkksXOu04yE/T93Fk93rIZI/AAAAAAAAGg4/szF_k4hY_JA/s800/P6160056.jpg

> Mam nadzieję że o kamizelkach i innych środkach bezpieczeństwa nie zapominasz.

Kamizelki sa dla mientczakow! ;)
Szczerze mowiac to nie przesadzam w zadna strone, ale po zatoce
plywalismy w ubranych kamizelkach. Bo tak bylo cieplej :-D

> Z jednej
> strony widziałem pontony z dużymi silnikami a z drugiej trudno mi sobie
> wyobrazić jak taka moc nie uszkodzi w sumie delikatnego poszycia.

Poszycie ma 0,9mm to na prawde solidny kawal szmaty. Sam ponton wazy ze
40kg (nie licze podlogi itd).
Ostre odkręcenie manetki w 6KM nie czyni na nim wrazenia i odnosze
wrazenie ze bardziej wiotka byla pawez w laminatowej lodce :)

> W niektórych miejscach rzeczywiście 50 jest blisko brzegu. Aż trudno
> uwierzyć że tak blisko zaczyna być ciekawie. A na kutrach uważa się że
> czym dalej tym lepiej.

Ja uslyszalem ze na wrak to mozna wziac 2-3 osoby, a wiecej to sie robi
masakra. Zeby cala ekipa cos polowila to trzeba plynac tam gdzie duze
stada dorsza i dosc latwo dostepne :)
A wiosna/jesienia to podobno z helu plyna 10-15minut i zaczynaja lowic.
Na srodladziu to by mi przypominalo lowienie wjeziorze w 10 osob. Nie
wezmiesz takiej ekipy do malej zatoczki gdzie stoja pojedyncze szczupaki
bo ani oni ani Ty nie bedziecie szczesliwi.

>
> O tym nie pomyślałem :)
>

Teorie spiskowe maja przyszlosc! ;)

Pozdrawiam

Jan Drawski

unread,
Jun 17, 2012, 7:13:43 PM6/17/12
to
> proponowali garsc rybek i odmowilem. Na szczescie od tego czy zlowie nie
> zalezy moje wycie, wiec moglem sobie pozwolic ;)

I to daje w moim odczuciu wielką frajdę z wędkarstwa, to że łowi się tak
jak się lubi a nie tak jak się powinno żeby było najefektywniej.

> Jak sie chce miec wyniki to warto wziac przewodnika :)

No tak, tylko trzeba uważać żeby nie znaleźć fryzjera.

> Tylko nie mozna popadac w skrajnosci bo ponton 1,9m bedzie sie gorzej
> zachowywal niz taki 4,5 ;)

Głównie myślałem o wysokości usadowienia człowieka względem powierzchni
wody.

> Ludzie mowia ze na zatoce (ale i na baltyku) fala jest wyjatkowo wredna.
> Ja mam za malo doswiadczenia zeby oceniac.

Czyli trzeba uważać.

> Wczoraj rano odebralem ten silnik, a kilka godzin pozniej pewna pani
> postanowila zrobic mi z dupy jesien sredniowiecza.
> Xantia nadaje sie zlomowania, a silnik ma ulamany rumpel, urwana plyte
> antykawitawitacyjna i pokiereszowana srube :-/

Masz pecha, wyrazy współczucia. Czasami mam wrażenie że czym człowiek
się bardziej z czegoś cieszy to tym bardziej coś się musi spiep...ć aby
nie było za dobrze.

> Chyba zglosze do Marcina reklamacje ze lipny silnik mi
> sprzedal, bo od byle lotu kilkadziesiat metrow po asfalcie sie popsul! ;)

Koniecznie na piśmie ;)

> Jutro zglaszam szkode, bo dzis mnie formularze warty zniszczyly

No niestety przygotuj się na walkę no chyba że będziesz miał szczęście.
Ostatnio z prawnikiem rozmawiałem, twierdził że prowadzi dużo spraw z
tym związanych. Wygląda to tak jakby należne odszkodowanie można było
było uzyskać tylko za pośrednictwem sądu a w przeciwnym wypadku dostaje
się dużo mniej.

> Sprawdze jak naprawie silnik i zloze raport

Trzymam kciuki. Mam nadzieję że zabrałeś ułamany kawałek płetwy, może
będzie szansa przyspawania i obejdzie się bez wymiany... Oby tylko nic w
środku się nie pokrzywiło.

> niestety ze wzgl na
> zniszczenie samochodu nie poplywam po fjordach w tym roku, a i dojazdy
> nad wode z pontonem beda mocno utrudnione :(

O ile kwota odszkodowania Cię zadowoli to wydaje mi się że powinieneś je
dostać dosyć szybko. Zakup drugiego samochodu i na fiordy.

> Poszycie ma 0,9mm to na prawde solidny kawal szmaty. Sam ponton wazy ze
> 40kg (nie licze podlogi itd).

To prawie tyle co niektóre małe łódki z laminatu.

> Ja uslyszalem ze na wrak to mozna wziac 2-3 osoby, a wiecej to sie robi
> masakra. Zeby cala ekipa cos polowila to trzeba plynac tam gdzie duze
> stada dorsza i dosc latwo dostepne :)

No tak, tylko trzeba wiedzieć gdzie. Znowu kłania się kontakt z
przewodnikiem, ciekawe na ile taki przewodnik rzeczywiście pokazuje
najlepsze, dobre miejsca.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 18, 2012, 2:33:39 AM6/18/12
to
W dniu 2012-06-18 01:13, Jan Drawski pisze:

> No tak, tylko trzeba uważać żeby nie znaleźć fryzjera.

Bogusia z Helu moge polecic :)
No chyba ze Romek Lewandowski bedzie plywal zielona romana, wtedy warto
sie z nim dogadac zeby poprowadzil na lowiska. Podczepiania na dzika nie
polecam bo moze wywiezc na studnie (ale to chyba norma ze jak ktos za
lodka za bardzo plywa to sie go bierze na wycieczke) :)

> Głównie myślałem o wysokości usadowienia człowieka względem powierzchni
> wody.

to najlepiej byloby w wodzie :-)

> Czyli trzeba uważać.

Jak to mowia, wszystko mozna byle z wolna i ostrozna ;)

> Masz pecha, wyrazy współczucia. Czasami mam wrażenie że czym człowiek
> się bardziej z czegoś cieszy to tym bardziej coś się musi spiep...ć aby
> nie było za dobrze.

Nie jest zle, wszystkie czesci sa dostepne. Niestety dosc kosztowne.
Zglosze szkode i zobaczymy ile dostane odszkodowania. Mam nadzieje ze
wystarczajaco duzo by go naprawic przed koncem sezonu (znaczy bez
kopania sie z warta).

> No niestety przygotuj się na walkę no chyba że będziesz miał szczęście.
> Ostatnio z prawnikiem rozmawiałem, twierdził że prowadzi dużo spraw z
> tym związanych. Wygląda to tak jakby należne odszkodowanie można było
> było uzyskać tylko za pośrednictwem sądu a w przeciwnym wypadku dostaje
> się dużo mniej.

Coz, jesli bedzie trzeba to pojde do sadu. Wszystko zalezy od wyceny.

> Trzymam kciuki. Mam nadzieję że zabrałeś ułamany kawałek płetwy, może
> będzie szansa przyspawania i obejdzie się bez wymiany... Oby tylko nic w
> środku się nie pokrzywiło.

Ubezpieczyciel ma obowiazek doprowadzic silnik do stanu przed wypadkiem.
Moge mu oddac ta spodzine zeby sobie spawal, ja chce cala. Moze byc
uzywka jesli uda im sie taka kupic.
Zreszta plyta sie wygiela, nie bardzo wierze ze da sie to dobrze
naprawic bo aluminium po gieciu robi sie kruche i moze peknac od byle
stukniecia.

> O ile kwota odszkodowania Cię zadowoli to wydaje mi się że powinieneś je
> dostać dosyć szybko. Zakup drugiego samochodu i na fiordy.

Szwagier zaczyna urlop 1go lipca, nie wyrobie sie. Raczej skonczy sie na
jesieni na Zatoce. A za rok moze sie uda pojechac na polnoc.

> To prawie tyle co niektóre małe łódki z laminatu.

Moja wazyla 70 i uwazalem ze ma duzo za malo laminatu. Brakowalo jej
zapasu np na wypadek spotkania z deska czy tego typu przeszkodami ktore
czasami plywaja w rzekach.

> No tak, tylko trzeba wiedzieć gdzie. Znowu kłania się kontakt z
> przewodnikiem, ciekawe na ile taki przewodnik rzeczywiście pokazuje
> najlepsze, dobre miejsca.

Bogus na belone pokazal najlepsze jakie sa kolo Helu (wnioskuje z tego
gdzie plywali inni w tym roku), poza tym stokiem na ktory pewnie mu sie
nie chcialo plynac skoro belony tlukly duzo blizej.
Na lososia chocby Ci pokazali miejsca to bez windy trollingowej i
specyficznego sprzetu (np flasherow ktorych w Polsce nie uzywa sie chyba
nigdzie poza zatoka) masz slabe szanse na sukces.
O lowieniu troci jest stos materialow, trzeba szukac i wylapywac gdzie,
jak gleboko i na co. No ale trocie to nie sandacze ktore zawsze mozna
spotkac w znanym dolku :)
A dorsze... mapa wrakow + echosonda i juz. Tylko trzeba miec swiadomosc
ze dorsze tez maja swoje humory i latem odplywaja od brzegow, wiec albo
przyjezdzac jesienia albo pogodzic sie z mniejszymi sztukami i ilościami.
Mysle ze Bogus by Cie zabral w takie miejsca ze bys polowil, ale on sam
opowiadal jak rewelacyjnie naplywa Romek. Silnikiem likwiduje dryf i
minimalizuje ilosc zaczepow jednoczesnie sam lowiac. Mnie braklo
opanowania pontonu zeby taka sztuke robic.
Tak czy siak, jak poplyniesz z miejscowym to masz spora szanse.
I nie musi sie nazywac przewodnikiem, wazne zeby sporo lowil :)

Swoja droga, jeden nurek zeznawal ze fladry lowi rekami. Dociska je do
dna i dziurawi drutem. Mowil ze jesienia robi zapas filetow do kolejnej
jesieni.

pozdr

odziu

unread,
Jun 18, 2012, 3:00:44 AM6/18/12
to
W dniu 2012-06-15 00:41, Jan Drawski pisze:
> No niestety angina i zapalenie płuc, o tym pierwszym już nawet prawie
> zapomniałem. To drugie mnie mocno zniszczyło, nikomu nie życzę,
> widziałem prawie tamten świat. Niestety na początku zbagatelizowałem
> sprawę, myślałem że samo przejdzie. Jak po kilku dniach zrobiło się nie
> wesoło to poszedłem do lekarza, który wykrył anginę ale nic w płucach.
> Dopiero po następnych kilku dniach żona zawiozła mnie na ostry dyżur
> gdzie po stoczonej walce zrobiono mi prześwietlenie płuc i wyszło
> zapalenie. Później był nie do końca trafiony antybiotyk albo dwa... I
> tak po dwóch tygodniach antybiotyków zaczynam myśleć kiedy będę w
> stanie normalnie funkcjonować, w tej chwili jestem słaby. Zmiana
> lekarza poskutkowała tym że ten nowy słyszał wyraźnie jakieś trzaski w
> płucach a pierwszy jak pisałem nic. Okazało się że w tym samym czasie
> znajomego leczyli na zapalenie oskrzeli, w płucach nikt nic nie
> słyszał. Jak stracił przytomność i trafił do szpitala to okazało się że
> też ma zapalenie.
>

Ze smutkiem przeczytałem Janie co Cię spotkało i *serdecznie życzę
Tobie jak najszybszego powrotu do zdrowia.*

PS
Z tą naszą służba zdrowia to już jest jakaś katastrofa, niekompetencje
i złe decyzje są na porządku dziennym. Mnie wykończyli by o mały włos
córkę przy porodzie, nie dość, że zarazili gronkowcem, to wyraźne
objawy sepsy uznali jako osłabienie po porodzie (a był to już nie
pierwszy taki przypadek na oddziale) i dopiero utrata przytomności
spowodowała że wydano prawidłową diagnozę, ale wtedy to trzeba było już
poważnej operacji i wprowadzenia córki w śpiączkę farmakologiczną.
Eeech... szkoda gadać.

--
Piotr Ratyński


Jan Drawski

unread,
Jun 18, 2012, 8:57:35 AM6/18/12
to
> Bogusia z Helu moge polecic :)
> No chyba ze Romek Lewandowski bedzie plywal zielona romana, wtedy warto
> sie z nim dogadac zeby poprowadzil na lowiska.

No to namiary prawie mam.

> Nie jest zle, wszystkie czesci sa dostepne. Niestety dosc kosztowne.

Dobrze że są.

> Zglosze szkode i zobaczymy ile dostane odszkodowania. Mam nadzieje ze
> wystarczajaco duzo by go naprawic przed koncem sezonu (znaczy bez
> kopania sie z warta).

Tego Ci życzę.

> Ubezpieczyciel ma obowiazek doprowadzic silnik do stanu przed wypadkiem.

Tak, tylko często kombinują ze szkodami całkowitymi itp. W PZU to nawet
zrobili taki zamknięty niby serwis aukcyjny. Po wycenie odejmują od
wartości z przed wypadku wartość po wypadku i proponują że tyle mogą
dać. I tak przykładowo naprawa wyniosła by 10000 zł. a oni chcą dać 3000
zł.

> Moge mu oddac ta spodzine zeby sobie spawal, ja chce cala. Moze byc
> uzywka jesli uda im sie taka kupic.
> Zreszta plyta sie wygiela, nie bardzo wierze ze da sie to dobrze
> naprawic bo aluminium po gieciu robi sie kruche i moze peknac od byle
> stukniecia.

Masz rację, trzeba to zrobić porządnie. Nie wiem tylko jak powinieneś
sprawdzić czy np. jakieś wałki się nie pogięły. Żeby nie okazało się że
uszkodzone nie jest tylko to co jest widoczne.

> Szwagier zaczyna urlop 1go lipca, nie wyrobie sie. Raczej skonczy sie na
> jesieni na Zatoce. A za rok moze sie uda pojechac na polnoc.

No to niestety ale za to zatoka bliżej i też z tego co piszesz piękna.

> Moja wazyla 70 i uwazalem ze ma duzo za malo laminatu. Brakowalo jej
> zapasu np na wypadek spotkania z deska czy tego typu przeszkodami ktore
> czasami plywaja w rzekach.

Niestety niektóre rzeki, np. Wisła, są bardzo niebezpieczne. Płynie się
np. spokojnie głęboką rynną i nagle wali w piach - raptowne wypłycenie.
Zamiast tego piachu potrafi być prawie wszystko a taki rant potrafi
przesunąć się do kilku metrów w czasie doby.

> Bogus na belone pokazal najlepsze jakie sa kolo Helu

Czyli warto do niego uderzać.

> Na lososia chocby Ci pokazali miejsca to bez windy trollingowej i
> specyficznego sprzetu (np flasherow ktorych w Polsce nie uzywa sie chyba
> nigdzie poza zatoka) masz slabe szanse na sukces.

Łosoś wydaje mi się że jest zbyt wymagającą rybą aby nastawiać się na
niego w czasie krótkiego wyjazdu, szkoda czasu. Chociaż gdybym zobaczył
go gdzieś w toni na echu to może próbowałbym chwilę pokombinować.

> O lowieniu troci jest stos materialow, trzeba szukac i wylapywac gdzie,
> jak gleboko i na co.

Może warto poczytać...

> A dorsze... mapa wrakow + echosonda i juz. Tylko trzeba miec swiadomosc
> ze dorsze tez maja swoje humory i latem odplywaja od brzegow, wiec albo
> przyjezdzac jesienia albo pogodzic sie z mniejszymi sztukami i ilościami.

Ogólnie mam wrażenie że ryby nie lubią lata, no może poza sumem i karpiem.

> Tak czy siak, jak poplyniesz z miejscowym to masz spora szanse.

Czyli warto dołożyć, znasz może ceny takich usług?

> Swoja droga, jeden nurek zeznawal ze fladry lowi rekami. Dociska je do
> dna i dziurawi drutem.

Jakie to łowienie?

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Jan Drawski

unread,
Jun 18, 2012, 9:29:36 AM6/18/12
to
> Ze smutkiem przeczytałem Janie co Cię spotkało i *serdecznie życzę Tobie
> jak najszybszego powrotu do zdrowia.*

No niestety, takie życie. Trochę sam sobie jestem winien, tak to jest
jak człowiek stara się przyzwyczaić organizm do braku snu. Siedzi za
długo przy kompie - w międzyczasie brak ruchu. Choroby lubią osłabione
organizmy.

> Z tą naszą służba zdrowia to już jest jakaś katastrofa, niekompetencje i
> złe decyzje są na porządku dziennym.

W tej chwili większość decyzji jest związanych z cięciem wydatków.
Skutkuje to np. tym że ktoś musi prawie umierać aby można mu było pomóc.
Trochę przesadzam ale coś takiego odczułem na ostrym dyżurze.

> Mnie wykończyli by o mały włos
> córkę przy porodzie, nie dość, że zarazili gronkowcem, to wyraźne objawy
> sepsy uznali jako osłabienie po porodzie (a był to już nie pierwszy taki
> przypadek na oddziale) i dopiero utrata przytomności spowodowała że
> wydano prawidłową diagnozę, ale wtedy to trzeba było już poważnej
> operacji i wprowadzenia córki w śpiączkę farmakologiczną. Eeech...
> szkoda gadać.

Koszmar. Pokutuje tu fakt że nasza służba zdrowia to jest trochę takie
państwo w państwie, wynika z tego brak odpowiedzialności a ona to
podstawa. Na szczęście są różni lekarze, wbrew pozorom udało mi się
trafić na wielu dobrych.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski


Roman Niewiarowski

unread,
Jun 18, 2012, 9:57:35 AM6/18/12
to
W dniu 2012-06-18 14:57, Jan Drawski pisze:

> Tak, tylko często kombinują ze szkodami całkowitymi itp.

Ale to nie oni, to ustawodawca. Po prostu jesli wartosc naprawy
przekracza wartosc przedmiotu to nie musza go naprawiac, wyplacaja tylko
jego ekwiwalent pieniezny pomniejszony o tzw pozostalosci.
Wtedy pozostaje tylko kwestionowac wartosc tych resztek, jesli jest
zawyzona. Niestety nie maja obowiazku odkupic pozostalosci za wyceniona
przez siebie wartosc rynkowa (a szkoda bo to by spowodowalo ze
ubezpieczyciel mialby mniejsze pole manewru w dymaniu poszkodowanego).

>I tak przykładowo naprawa wyniosła by 10000 zł. a oni chcą dać 3000
> zł.

Jesli stluczony samochod jest wart 13tys to sa w prawie.

> Nie wiem tylko jak powinieneś
> sprawdzić czy np. jakieś wałki się nie pogięły. Żeby nie okazało się że
> uszkodzone nie jest tylko to co jest widoczne.

Ta przekladnia to bardzo solidna konstrukcja. Uderzenie przyjal rumpel i
spodzina. Sruba trafila gdzies lekko i sie znieksztalcila. Nie bardzo
wierze w uszkodzenie bebechow.

> Niestety niektóre rzeki, np. Wisła, są bardzo niebezpieczne. Płynie się
> np. spokojnie głęboką rynną i nagle wali w piach - raptowne wypłycenie.

No i to jest piekne, ale u mnie prawie niespotykane. Kolejny urok stopni
wodnych :-(

> Łosoś wydaje mi się że jest zbyt wymagającą rybą aby nastawiać się na
> niego w czasie krótkiego wyjazdu, szkoda czasu. Chociaż gdybym zobaczył
> go gdzieś w toni na echu to może próbowałbym chwilę pokombinować.

Z tego co wiem to ludzie plywaja za lososiem dosc daleko.
Kilkanascie/kilkadziesiat km od brzegu. Wiem ze niektorzy nawet malymi
lodkami sie wybieraja na glebie gdanska, ale ja bym sie nie odwazyl (no
moze w asyscie 2-3 innych lodek i z prognoza mowiaca 0 do 2B na nastepne
48h).
ale plywaja tez rejsy komercyjne, jak za dorszem. Tylko ze trolujesz.
Cen nie pomne, ale pewnie znajdziesz w sieci oferte np Mezo III.

> Może warto poczytać...

Czytam i sie slinie, walka musi byc piekna :)

> Ogólnie mam wrażenie że ryby nie lubią lata, no może poza sumem i karpiem.

Ryby sa zmiennocieplne, jesli ewoluowaly w warunkach zlodowacen to
interglacjal jest dla nich nie lada wyzwaniem. Nie wiem jaka jest
poludniowa granica wystepowania dorsza, ale raczej w cieplych wodach go
nie znajdziesz. Slodkowodne ryby tez wola zimniejszy klimat, tylko ten
sum jest jakis wyrodny (karpia nie licze bo to imigrant). Ciekawe czy on
tez nie zostal do nas kiedys zawleczony.

> Czyli warto dołożyć, znasz może ceny takich usług?

Czy warto? Nie wiem :-) Ja sobie postanowilem ze sam bede szukac i
chocbym ryby mial nie zlowic to bede liczyc tylko na siebie.
Za przewodnika z lodzia dalismy 100-150, tylko juz nie pamietam czy za
jednego czy dwa dwoch. Plywalismy z Witim, moze on pamieta :)
No i podejzewam ze jakbys zagadal ktoregos z wedkarzy to by taniej bylo
'przy okazji' :)

> Jakie to łowienie?

Skuteczne.

Pozdr

witi

unread,
Jun 18, 2012, 11:40:49 AM6/18/12
to
Roman Niewiarowski <new...@poczta.onet.pl> napisał(a):

>
> Czy warto? Nie wiem :-) Ja sobie postanowilem ze sam bede szukac i
> chocbym ryby mial nie zlowic to bede liczyc tylko na siebie.
> Za przewodnika z lodzia dalismy 100-150, tylko juz nie pamietam czy za
> jednego czy dwa dwoch. Plywalismy z Witim, moze on pamieta :)


Pamiętam, za jednego 150zł.
Teraz Boguś bierze 400 za rejs swoją łodzią, szybką i mocną. Zabiera max 3
osoby( może być mniej). Ta szybkość to duży atut.Łódź idzie jak przeciąg, w
ślizgu:)

witi






--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Jan Drawski

unread,
Jun 18, 2012, 12:39:19 PM6/18/12
to
> Ale to nie oni, to ustawodawca. Po prostu jesli wartosc naprawy
> przekracza wartosc przedmiotu to nie musza go naprawiac, wyplacaja tylko
> jego ekwiwalent pieniezny pomniejszony o tzw pozostalosci.

Był taki czas że z AC tak nie robili ale teraz już jest chyba bez różnicy.

> Wtedy pozostaje tylko kwestionowac wartosc tych resztek, jesli jest
> zawyzona. Niestety nie maja obowiazku odkupic pozostalosci za wyceniona
> przez siebie wartosc rynkowa (a szkoda bo to by spowodowalo ze
> ubezpieczyciel mialby mniejsze pole manewru w dymaniu poszkodowanego).

Ta ustawa pewnie była pisana na ich zamówienie tak że brak takiego
zapisu nie dziwi.

> Ta przekladnia to bardzo solidna konstrukcja. Uderzenie przyjal rumpel i
> spodzina. Sruba trafila gdzies lekko i sie znieksztalcila. Nie bardzo
> wierze w uszkodzenie bebechow.

Oby tak było.

> Z tego co wiem to ludzie plywaja za lososiem dosc daleko.
> Kilkanascie/kilkadziesiat km od brzegu. Wiem ze niektorzy nawet malymi
> lodkami sie wybieraja na glebie gdanska, ale ja bym sie nie odwazyl (no
> moze w asyscie 2-3 innych lodek i z prognoza mowiaca 0 do 2B na nastepne
> 48h).

Podobnie na to patrzę.

> ale plywaja tez rejsy komercyjne, jak za dorszem. Tylko ze trolujesz.
> Cen nie pomne, ale pewnie znajdziesz w sieci oferte np Mezo III.

Ale takie wędkowanie, poza nauką, w dużej mierze traci swój urok.

> Czytam i sie slinie, walka musi byc piekna :)

Niesamowicie silne i szybkie ryby, miałem kiedyś taką lokomotywę przez
chwilę na wędce.

> sum jest jakis wyrodny (karpia nie licze bo to imigrant). Ciekawe czy on
> tez nie zostal do nas kiedys zawleczony.

Nie wiem jak to jest z sumem ale ponoć sandacz został kiedyś
przywieziony. Dosyć dawno bo w okolicach 16 czy 17 wieku, dlatego jest
już uważany za rodzimy.

> Nie wiem :-) Ja sobie postanowilem ze sam bede szukac i
> chocbym ryby mial nie zlowic to bede liczyc tylko na siebie.

Daje to pewną satysfakcję.

> No i podejzewam ze jakbys zagadal ktoregos z wedkarzy to by taniej bylo
> 'przy okazji' :)

Dobry pomysł, jak jeszcze tam się nie boją konkurencji to przypuszczam
że nie będą robili problemów. Problem bardziej leży po mojej stronie,
lubię sam znajdować miejscówki choć zdaję sobie sprawę że w pewnych
okolicznościach, typu taka wyprawa, to duże marnotrawstwo czasu. Gdybym
się kiedyś zdecydował na taki wypad, to musiałbym wcześniej się
zastanowić na czym mi bardziej zależy, na rybach czy na własnej zabawie.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Jan Drawski

unread,
Jun 18, 2012, 12:44:38 PM6/18/12
to
> Pamiętam, za jednego 150zł.

Wg mnie to jeszcze akceptowalna kwota.

> Teraz Boguś bierze 400 za rejs swoją łodzią, szybką i mocną. Zabiera max 3
> osoby( może być mniej). Ta szybkość to duży atut.Łódź idzie jak przeciąg, w
> ślizgu:)

Dla mnie to już jest za duża kwota za taką usługę.

PS. Dzięki za info Witi.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

witi

unread,
Jun 18, 2012, 2:43:32 PM6/18/12
to
Jan Drawski <sdfh...@op.pl> napisał(a):

> > Pamiętam, za jednego 150zł.
>
> Wg mnie to jeszcze akceptowalna kwota.
>
> > Teraz Boguś bierze 400 za rejs swoją łodzią, szybką i mocną. Zabiera max
3
> > osoby( może być mniej). Ta szybkość to duży atut.Łódź idzie jak
przeciąg, w
> > ślizgu:)
>
> Dla mnie to już jest za duża kwota za taką usługę.


Może mało jasno napisałem. Boguś bierze 400 za trzech:)
Wychodzi 133pln/łeb.

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 18, 2012, 2:53:16 PM6/18/12
to
W dniu 2012-06-18 18:39, Jan Drawski pisze:

> Był taki czas że z AC tak nie robili ale teraz już jest chyba bez różnicy.

W przypadku AC to masz to na co sie zgodziles podpisujac umowe. Sporo
ludzi np mialo duzy udzial wlasny, ale agent im o tym nie mowil, oni nie
czytali i byl placz jak doszlo do bum.

> Ta ustawa pewnie była pisana na ich zamówienie tak że brak takiego
> zapisu nie dziwi.

Na pewno lobbowali, ale z drugiej strony gdyby mieli nakaz zabierania
pozostalosci to kto wie czy nie byloby to wliczone w cene OC (podwyzka)
Bo przeciez miejsce do magazynowania, koszt utylizacji etc

> Ale takie wędkowanie, poza nauką, w dużej mierze traci swój urok.

Tam liczy sie tylko hol, a musi byc niezla jazda jak masz na kiju 12kg
lososka :)

> Niesamowicie silne i szybkie ryby, miałem kiedyś taką lokomotywę przez
> chwilę na wędce.

No widzisz, jest dobry powod zeby sie wybrac na zatoke. Tam jest ich
sporo ;)

> Nie wiem jak to jest z sumem ale ponoć sandacz został kiedyś
> przywieziony. Dosyć dawno bo w okolicach 16 czy 17 wieku, dlatego jest
> już uważany za rodzimy.

A pamietasz moze skad zostal przywieziony ?

> Dobry pomysł, jak jeszcze tam się nie boją konkurencji to przypuszczam
> że nie będą robili problemów. Problem bardziej leży po mojej stronie,
> lubię sam znajdować miejscówki choć zdaję sobie sprawę że w pewnych
> okolicznościach, typu taka wyprawa, to duże marnotrawstwo czasu. Gdybym
> się kiedyś zdecydował na taki wypad, to musiałbym wcześniej się
> zastanowić na czym mi bardziej zależy, na rybach czy na własnej zabawie.


Tak jak pisalem wczesniej, mapa wrakow +ogladnij mape wody.
Okolice wrakow to bankowki (chociaz podobno bywaja puste, ale nie
abille). Jak by Ci sie udalo znalezc kamienie na dnie itp to pewnie tez
by warto bylo rzucac.
Na morzu z jednej strony masz szmat wody, a a zdrugiej widac lodki z
kilku kilometrow, wiec jak gdzies kilka lodek lowi to znak ze warto
probowac :)
A konkurencja ? Zupelnie nie odczulem tego, wlacznie z tym ze mi chcieli
dac szproty. Oni wiedza ze jedna lodeczka nie jest w stanie wyjac
wszystkiego z wody.
Slyszalem tylko ze jak ktos na bezczelnego plywa za lokalsami, a nie
podplynie zapytac czy mozna itp to potrafia go wywiezc na miejsce gdzie
nigdy nie ma ryb i tam sobie lowia az sie zniecheci.

pozdr
DRZ 400e - http://otomoto.pl/show?id=M3176601

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 18, 2012, 2:56:19 PM6/18/12
to
W dniu 2012-06-18 20:43, witi pisze:

> Może mało jasno napisałem. Boguś bierze 400 za trzech:)
> Wychodzi 133pln/łeb.

O kurcze, to tanio :) Jak mowil o zuzyciu paliwa na tej jego lodzi to
sie raczej spodziewalem ze to cena za twarz :)


pozdr

Jan Drawski

unread,
Jun 18, 2012, 5:34:51 PM6/18/12
to
> Może mało jasno napisałem. Boguś bierze 400 za trzech:)
> Wychodzi 133pln/łeb.

To nie jest wygórowana cena, rzeczywiście wcześniej pomyślałem że 400 od
osoby.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Jan Drawski

unread,
Jun 18, 2012, 6:10:08 PM6/18/12
to
> Na pewno lobbowali, ale z drugiej strony gdyby mieli nakaz zabierania
> pozostalosci to kto wie czy nie byloby to wliczone w cene OC (podwyzka)
> Bo przeciez miejsce do magazynowania, koszt utylizacji etc

Ale nie o to chodzi. Szkoda całkowita to przekręt. Powinno być tak jak
wcześniej, czyli zwracanie kosztów naprawy lub w przypadku złomowania
wartości samochodu.

> Tam liczy sie tylko hol, a musi byc niezla jazda jak masz na kiju 12kg
> lososka :)

Nie wiem dlaczego ale w tym wszystkim uważam że nie to jest do końca
najważniejsze. Z bardziej zapartym tchem czytałem jak sobie z żoną
radziliście niż bym czytał o holu na takiej komercyjnej wyprawie.

> A pamietasz moze skad zostal przywieziony ?

Nie pytałem, informacja była od rybaka.

> Tak jak pisalem wczesniej, mapa wrakow +ogladnij mape wody.
> Okolice wrakow to bankowki (chociaz podobno bywaja puste, ale nie
> abille). Jak by Ci sie udalo znalezc kamienie na dnie itp to pewnie tez
> by warto bylo rzucac.

Z jednej strony chciało by się wszystko opływać i samemu wyszukać
najlepsze miejscówki a z drugiej strony za dużo wody. Zdaje sobie sprawę
że namiary na wraki to podstawa, jak byłem na kutrze to każdy tylko o
nich gadał :)

> jak gdzies kilka lodek lowi to znak ze warto
> probowac :)

Przynajmniej przepłynąć, może zapytać jak idzie i zapisać współrzędne na
później.

> A konkurencja ? Zupelnie nie odczulem tego, wlacznie z tym ze mi chcieli
> dac szproty. Oni wiedza ze jedna lodeczka nie jest w stanie wyjac
> wszystkiego z wody.

To podnosi komfort wędkowania, atmosfera nad wodą jest dla mnie ważna,
oczywiście bez przesady.

> Slyszalem tylko ze jak ktos na bezczelnego plywa za lokalsami, a nie
> podplynie zapytac czy mozna itp to potrafia go wywiezc na miejsce gdzie
> nigdy nie ma ryb i tam sobie lowia az sie zniecheci.

Jak ktoś przegina to się nie dziwię.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 19, 2012, 2:02:03 AM6/19/12
to
W dniu 2012-06-19 00:10, Jan Drawski pisze:

> Z bardziej zapartym tchem czytałem jak sobie z żoną
> radziliście niż bym czytał o holu na takiej komercyjnej wyprawie.

Kyrjeelejson, alez ja nie bylem na rybach z zona! Nawet zona kolegi! ;-)

> Nie pytałem, informacja była od rybaka.

Nasz szybko znalazlem takie cos
http://www.wedkarz.pl/wp-webapp/article/1391
Ciekawe czy w rybach wod polski bedzie cos o pochodzeniu sandacza,
sprawdze i dam znac.

> że namiary na wraki to podstawa, jak byłem na kutrze to każdy tylko o
> nich gadał :)

Nie wiem czy one nie sa przereklamowane :)

> Przynajmniej przepłynąć, może zapytać jak idzie i zapisać współrzędne na
> później.

Jak lowia to wspolrzedne sobie sam zaznaczysz dryfujac nad wrakiem :-)

pozdr
newrom
--

Jan Drawski

unread,
Jun 19, 2012, 5:40:53 AM6/19/12
to
> Kyrjeelejson, alez ja nie bylem na rybach z zona! Nawet zona kolegi! ;-)

Czepiasz się, mały błąd, no może nie dla Ciebie ;)

> Nasz szybko znalazlem takie cos

Chwile szukałem i nigdzie nie znalazłem pochodzenia naszych sandaczy. W
necie wszyscy piszą o pochodzeniu sandaczy, które zameldowały się u nich
na wędce.

>> że namiary na wraki to podstawa, jak byłem na kutrze to każdy tylko o
>> nich gadał :)
>
> Nie wiem czy one nie sa przereklamowane :)

Wygląda na to że dorsze lubią trzymać się tylko jakiś przeszkód na
dnie... A może można wyśledzić ławice w innych miejscach? Czy takie
pływanie nad płaskim dnem ma sens wiedząc że są na wrakach?

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 19, 2012, 6:04:17 AM6/19/12
to
W dniu 2012-06-19 11:40, Jan Drawski pisze:

> Czepiasz się, mały błąd, no może nie dla Ciebie ;)

Wiem ze maly blad, ale ja go nie popelnilem ;)

> Wygląda na to że dorsze lubią trzymać się tylko jakiś przeszkód na
> dnie... A może można wyśledzić ławice w innych miejscach? Czy takie
> pływanie nad płaskim dnem ma sens wiedząc że są na wrakach?

Na morzu dryfowalismy po plaskim, nie wiem co bylo na dnie ale lawice
dorsza na echu byly spore. Nie moja sonda, miejscowka oblawiana z Zahira
- nie mam pewnosci w kazdym razie zaczepu chyba nikt nie mial. Wiec
podejzewam ze dno bylo czyste.
Na zatoce widzialem lawice dorszy przy dnie, na spadzie. Na takim typowo
plaskim ze dwa razy plywala lawica ale nie wyjelismy z tamtad ryby, wiec
nie wiem co to bylo (moze sledzie?).
Niestety brakuje mi doswiadczenia z echosonda i pewnosc co widzialem mam
dopiero wtedy jak wyjme z danego miejsca rybe.
Zreszta cala technika oblawiania wraku w moim (i innych) wykonaniu to
odplyniecie kilkanascie/dziesiat metrow pod prad, postawienie w boczny
dryf (wygodniej sie lowi w 2 osoby) i naplywanie na wrak.
Brania byly przy samym wraku jak i 30m dalej (ale duze sztuki miejscowi
wyjmowali blisko wraku). Co ciekawe przez chwile wiecej bran bylo
pomiedzy wrakiem a brzegiem, niz na samym wraku.
Mnie sie wydaje ze wraki to takie bankowki jak np zatopiony las. Jesli
ryb jest sporo to mozna ja znalezc w bardzo roznych miejscach i nie
trzeba sie kurczowo trzymac karczy, ale idzie fama ze na karczach sie
lowi to ludzie tam plyna. W koncu jest 30 lodzi, jedna od drugiej w
zasiegu rzutu (a jak koledzy to w odleglosci pozwalajacej na podanie
kielicha ;>). Jak przestaja brac to ludzie mowia ze ryby nie ma, albo ze
nie zeruje. I niewielu ruszy dupe zeby sprawdzic inne miejscowki, bo
przeciez caly czas na karczach braly.
To tak o rybach do jedzenia, bo dla turystow albo jak ktos chce okazy to
wraki podobno faktycznie sa miejscowka gdzie mozna latwo zlokalizowac
duza rybe. Z drugiej strony czy ktokolwiek probowal w baltyku po
zacieciu 30-40cm dorsza przytrzymac go w glebinie zeby jakis wiekszy
mogl go zjesc ?
A koledzy lowiacy w Norwegii czesto opisuja takie przypadki (jak wezmie
maly to go opusc kilka metrow i poczekaj na branie duzego) :)

Kurcze caly czas mam wrazenie ze wedkarstwo morskie RP sklada sie ze
szczypty wiedzy i worka legend. Tak jak bylo z sandaczem kiedys, ze
tylko trup, ze tylko w nocy itd itp.
I jakos mnie to nie dziwi skoro ta galaz wedkarstwa ma u nas ze 20-30lat
(w szerszym wymiarze oczywiscie).

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 19, 2012, 6:07:01 AM6/19/12
to
W dniu 2012-06-19 11:40, Jan Drawski pisze:

> Wygląda na to że dorsze lubią trzymać się tylko jakiś przeszkód na
> dnie...

I jeszcze oczywistosc ktorej nie napisalem w poprzednim poscie. Dorsze
trzymaja sie stolowki. Jak na plaskim i nudnym dnie, bedzie duuuuzo wszy
morskiej to dam se leb uciac ze beda tam dorsze.
W takim miejscu mielismy piekne brania z zahira, a wszy wylatywaly
dorszom z pyska :)

Jan Drawski

unread,
Jun 19, 2012, 3:29:25 PM6/19/12
to
> Wiem ze maly blad, ale ja go nie popelnilem ;)

Jak to nie, jeszcze się z nią nie ożeniłeś :)

> Na morzu dryfowalismy po plaskim, nie wiem co bylo na dnie ale lawice
> dorsza na echu byly spore. Nie moja sonda, miejscowka oblawiana z Zahira
> - nie mam pewnosci w kazdym razie zaczepu chyba nikt nie mial. Wiec
> podejzewam ze dno bylo czyste.
> Na zatoce widzialem lawice dorszy przy dnie, na spadzie. Na takim typowo
> plaskim ze dwa razy plywala lawica ale nie wyjelismy z tamtad ryby, wiec
> nie wiem co to bylo (moze sledzie?).

Słyszałem że potrafi tam być np. sporo ładnego leszcza... ale wątpię że
aż tak dużo, tak daleko od brzegu i na takiej głębokości. W takich
przypadkach pomocny może być głos przewodnika. Czyli wygląda na to że
rzeczywiście albo dorsze albo śledzie, innych pomysłów nie mam.
Z ciekawostek to ponoć jest tam także sandacz choć też stawiam że bliżej
brzegu.

> Niestety brakuje mi doswiadczenia z echosonda i pewnosc co widzialem mam
> dopiero wtedy jak wyjme z danego miejsca rybe.

Mam podobnie.

> Jak przestaja brac to ludzie mowia ze ryby nie ma, albo ze
> nie zeruje. I niewielu ruszy dupe zeby sprawdzic inne miejscowki, bo
> przeciez caly czas na karczach braly.

No bo panie jak tu nie biorą to gdzie indziej też. A to że woda jest
bombardowana kotwicami, przynętami, każdy tupie w łódce to ryby na pewno
nie płoszy bo ona przyzwyczajona.

> czy ktokolwiek probowal w baltyku po
> zacieciu 30-40cm dorsza przytrzymac go w glebinie zeby jakis wiekszy
> mogl go zjesc ?

Ja :) Jak poczułem że złapałem malucha to poczekałem aż się drugi
dowiesi. W tym czasie tego pierwszego mógł zaatakować olbrzym :)

> A koledzy lowiacy w Norwegii czesto opisuja takie przypadki (jak wezmie
> maly to go opusc kilka metrow i poczekaj na branie duzego) :)

Tylko że tam pewnie jest więcej tych większych i dlatego ma to większy
sens. Jak byłem na kutrze to z tego co słyszałem to w przeciągu kilku
dni nikt nie miał większego, same maluchy, info było z kilku kutrów. Mi
się udało złowić większego, miał trzy kilo, czyli też nie za dużo. Byłem
z trzy lata temu w Krynicy Morskiej i widziałem to co było w hurtowni.
Na parędziesiąt skrzyń maluchów widziałem tylko kilka sztuk trochę
większych i jednego łośka.

> Kurcze caly czas mam wrazenie ze wedkarstwo morskie RP sklada sie ze
> szczypty wiedzy i worka legend. Tak jak bylo z sandaczem kiedys, ze
> tylko trup, ze tylko w nocy itd itp.

Coś w tym jest. Tylko sukcesy zniechęcają do kombinacji. Jak się zrobi
większa bryndza to więcej ludzi zacznie główkować. Po za tym większość
polaków ma małe szanse na częste wyjazdy nad morze. To jest sport dla
ludzi mieszkających na wybrzeżu a dla innych to trochę taka atrakcja
turystyczna.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Jan Drawski

unread,
Jun 19, 2012, 3:33:08 PM6/19/12
to
> I jeszcze oczywistosc ktorej nie napisalem w poprzednim poscie. Dorsze
> trzymaja sie stolowki. Jak na plaskim i nudnym dnie, bedzie duuuuzo wszy
> morskiej to dam se leb uciac ze beda tam dorsze.
> W takim miejscu mielismy piekne brania z zahira, a wszy wylatywaly
> dorszom z pyska :)

Czyli pływanie i szukanie albo leniwiec i wraki.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 20, 2012, 4:28:15 AM6/20/12
to
W dniu 2012-06-19 21:29, Jan Drawski pisze:

> Jak to nie, jeszcze się z nią nie ożeniłeś :)

heheh

> Słyszałem że potrafi tam być np. sporo ładnego leszcza... ale wątpię że
> aż tak dużo,

Leszcz raczej nie robi lawic w formie kolumny, tamte byly rozciagniete
na 10-15ft w pionie.

> tak daleko od brzegu i na takiej głębokości. W takich
> przypadkach pomocny może być głos przewodnika.

albo wedka z zestawem sledziowym :)

> Czyli wygląda na to że rzeczywiście albo dorsze albo śledzie, innych pomysłów nie mam.

Moze szprot albo inne drobne rybki, moze lawica ploci, a moze nawet
jakies skorupiaki itd. Opcji jest na prawde duzo :)

> Z ciekawostek to ponoć jest tam także sandacz choć też stawiam że bliżej
> brzegu.

Sandacza chyba lowia bardziej w strone orlowa i innych takich
miejscowek. Ale to ryba ktora moge spotkac u siebie, wiec nad mozem jest
najwyzej przylowem.

> No bo panie jak tu nie biorą to gdzie indziej też. A to że woda jest
> bombardowana kotwicami, przynętami, każdy tupie w łódce to ryby na pewno
> nie płoszy bo ona przyzwyczajona.

:-)

> Ja :) Jak poczułem że złapałem malucha to poczekałem aż się drugi
> dowiesi. W tym czasie tego pierwszego mógł zaatakować olbrzym :)

I zaatajiwak ? :)

> Tylko że tam pewnie jest więcej tych większych i dlatego ma to większy
> sens. Jak byłem na kutrze to z tego co słyszałem to w przeciągu kilku
> dni nikt nie miał większego, same maluchy, info było z kilku kutrów. Mi
> się udało złowić większego, miał trzy kilo, czyli też nie za dużo.

Jak plynalem zahirem to tylko szyper wyjal 5kg, reszta miala takie
1,5-3. Ale to tez bylo w polowie maja, w zly czas na duze dorsze.

> z trzy lata temu w Krynicy Morskiej i widziałem to co było w hurtowni.
> Na parędziesiąt skrzyń maluchów widziałem tylko kilka sztuk trochę
> większych i jednego łośka.

tego co w hurtowni to bym nie przykladal do tego co w wodzie.
U nas w hurtowni nie widzialem np paro kilowego halibuta, same takie
wielkosci wiekszej fladry i opisane ze norwerskie. Ale nie odwazylbym
sie powiedziec ze w norwegii sa tylko takie :)

> polaków ma małe szanse na częste wyjazdy nad morze. To jest sport dla
> ludzi mieszkających na wybrzeżu a dla innych to trochę taka atrakcja
> turystyczna.

Szkoda ze u nas nie bardzo jest swiadomosc jak swietnie moznaby z tego
zyc, tylko inwestycje sa konieczne.
Ehh, zeby mnie bylo stac na mala przystan i kilkadziesiat lodek klasy
romana i moze kilka jakichs shetlandow 535/640...

Jan Drawski

unread,
Jun 20, 2012, 7:14:42 AM6/20/12
to
> albo wedka z zestawem sledziowym :)

Pewnie tak, choć jeżeli dorsz nie żeruje to i tak mogło by nie być brań.

> Moze szprot albo inne drobne rybki, moze lawica ploci, a moze nawet
> jakies skorupiaki itd. Opcji jest na prawde duzo :)

Czyli potrzebne dobre echo z wąskim kątem plus umiejętność czytania
obrazu w danej wodzie.

> Sandacza chyba lowia bardziej w strone orlowa i innych takich
> miejscowek. Ale to ryba ktora moge spotkac u siebie, wiec nad mozem jest
> najwyzej przylowem.

W moich okolicach jest go mało. Zostało go trochę więcej w Wiśle od
Modlina w dół ale ze względu na syf (papier toaletowy itp.) w Wiśle na
tym odcinku mało kto jest w stanie tam wędkować.

>> Ja :) Jak poczułem że złapałem malucha to poczekałem aż się drugi
>> dowiesi. W tym czasie tego pierwszego mógł zaatakować olbrzym :)
>
> I zaatajiwak ? :)

Drugi tak, ale nie większy.

> Jak plynalem zahirem to tylko szyper wyjal 5kg, reszta miala takie
> 1,5-3. Ale to tez bylo w polowie maja, w zly czas na duze dorsze.

Ale to i tak rewelacja, jak ja byłem to były same maluszki, z tego co
pamiętam brakowało im nawet do kilograma.

> tego co w hurtowni to bym nie przykladal do tego co w wodzie.

Może nie do końca ale gdyby było w wodzie więcej tych dużych to i w
hurtowni też by było ich więcej. No chyba że oczka w sieciach są
przewidziane tylko na maluchy.

> Szkoda ze u nas nie bardzo jest swiadomosc jak swietnie moznaby z tego
> zyc, tylko inwestycje sa konieczne.
> Ehh, zeby mnie bylo stac na mala przystan i kilkadziesiat lodek klasy
> romana i moze kilka jakichs shetlandow 535/640...

Z zewnątrz zawsze wszystko ładnie wygląda a jak się człowiek za coś
bierze to zaczynają pojawiać się problemy. Nie twierdzę że to zły
pomysł, może być nawet bardzo dobry ale nie musi.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 20, 2012, 7:48:47 AM6/20/12
to
W dniu 2012-06-20 13:14, Jan Drawski pisze:

> Czyli potrzebne dobre echo z wąskim kątem plus umiejętność czytania
> obrazu w danej wodzie.

Potrzebne echo, kropka. Fajnie by bylo miec dobre echo, kropka. Duza
rozdzielczosc ekranu duzo by ulatwila, kropka. Bez doswiadczenia to
tylko kamera podwodna albo jeszcze lepiej nurkowanie ;)
A mowie to dlatego ze miejscowi lowia i bez echa i z tego co widzialem
to nawet bez gpsa potrafia naplynac na wrak. Elektronika wszystkiego nie
zalatwi.

> W moich okolicach jest go mało. Zostało go trochę więcej w Wiśle od
> Modlina w dół ale ze względu na syf (papier toaletowy itp.) w Wiśle na
> tym odcinku mało kto jest w stanie tam wędkować.

Nie sledze ostatnio forow wedkarskich, ale pare lat temu widzialem ze
ludzie z okolic Warszawy mieli ladne wyniki. Tylko kurcze sandacze
potrafia czasami zniknac na caly rok i cholera wie gdzie ich szukac, a
pozniej wracaja na stare smieci.
Ostatnio zlowilem sandacza na dropszota, pierwsza ryba na metode na
ktora nigdy nie mialem wynikow. Siadl 70cm sandacz, drugiego nie
zacialem. Kupilem troche gum do tej metody i w niedziele mialem jechac,
ale niestety musialem odpuscic. W kazdym razie sproboj jej bo moze byc
ciekawa, jednak jest potwornie nudna (normalnie mozna sobie gielbaske
ugrilowac w czasie kilku rzutow) :(

> Drugi tak, ale nie większy.

Moze za krotko czekales ? ;)

> Ale to i tak rewelacja, jak ja byłem to były same maluszki, z tego co
> pamiętam brakowało im nawet do kilograma.

a jakim kutrem plynales ?

> Może nie do końca ale gdyby było w wodzie więcej tych dużych to i w
> hurtowni też by było ich więcej. No chyba że oczka w sieciach są
> przewidziane tylko na maluchy.

Nie mam dowodow, ale stawiam ze rybak wiecej zarobi ciagnac maluchy 5
mil od brzegu niz duze 40 mil. W koncu on je sprzedaje na wage.

> Z zewnątrz zawsze wszystko ładnie wygląda a jak się człowiek za coś
> bierze to zaczynają pojawiać się problemy. Nie twierdzę że to zły
> pomysł, może być nawet bardzo dobry ale nie musi.

Pewnie kazdy kogo stac liczy ze lepiej zarobi budujac market i dlatego
ciagle taka lipa.
Zreszta na razie to nie moj problem, bo nie mam kasy zeby cos takiego
rozkrecac :(

pozdr
newrom
--

Jan Drawski

unread,
Jun 20, 2012, 10:26:43 AM6/20/12
to
> z tego co widzialem
> to nawet bez gpsa potrafia naplynac na wrak. Elektronika wszystkiego nie
> zalatwi.

Nie wierzę żeby robili to precyzyjnie bez GPSa, jakaś ściema.

> Nie sledze ostatnio forow wedkarskich, ale pare lat temu widzialem ze
> ludzie z okolic Warszawy mieli ladne wyniki. Tylko kurcze sandacze
> potrafia czasami zniknac na caly rok i cholera wie gdzie ich szukac, a
> pozniej wracaja na stare smieci.

Wa-wa to głównie Zegrze a tam to nie jest już takie proste jak kilka lat
temu. Na Wiśle też się mocno popsuło a zeszły rok to była makabra ze
względu na niski stan wody.

> Ostatnio zlowilem sandacza na dropszota

Gratulacje, będę musiał się kiedyś przemóc i spróbować.

> Moze za krotko czekales ?

Wbrew pozorom wcale nie tak krótko, minusem było to że ten pierwszy
zdążył mi już nieźle poplątać zestaw.

> a jakim kutrem plynales ?

Athena, nawet fajny - duży i w miarę stabilny. Szyper tylko trochę
nawalał, potrafił kilka razy pod rząd napływać na jedną burtę, raz
ustawił statek rufą do wiatru i było parę splątań ale z drugiej strony
jak były nie za ciekawe wyniki to dłużej popływaliśmy.

> Nie mam dowodow, ale stawiam ze rybak wiecej zarobi ciagnac maluchy 5
> mil od brzegu niz duze 40 mil. W koncu on je sprzedaje na wage.

Czyżby większe trzymały się dalej od brzegu?

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 20, 2012, 11:05:41 AM6/20/12
to
W dniu 2012-06-20 16:26, Jan Drawski pisze:

> Nie wierzę żeby robili to precyzyjnie bez GPSa, jakaś ściema.

GPS z rozsadna dokladnoscia zaczal dzialac w 2000 czy w 2003r.
Poprzednio wskazania byly niewiadoma bo Wielki Brat wlaczal i wylaczal
selective availability i mogles byc nad wrakiem albo 100m w dowolna
strone, albo 300m :-)
A ludzie plywali na wraki, plywali i odnajdowali lowiska itd
Znam goscia co duzo plywa na zaglach, baltyk, sundy, morze polnocne,
fjordy itd (generalnie lubi chlodne wody). Nie uzywa gpsa do dzis :)
Albo kumpel swietnie sie orientuje w terenie, nawiguje na podstawie mapy
i krajobrazu.

Ma tak swietna pamiec ze przy mnie do niego dzwonili
goscie zeby ustalic gdzie jest knajpa w ktorej kilka lat temu jedli cos
dobrego (bodaj w Turmenistanie).
Oczywiscie Krzysiek z pamieci i na podstawie tego co mu goscie opisywali
ze widza doprowadzil ich na prog :)

> Wa-wa to głównie Zegrze a tam to nie jest już takie proste jak kilka lat
> temu. Na Wiśle też się mocno popsuło a zeszły rok to była makabra ze
> względu na niski stan wody.

w Krakowie tez byla masakra, ale ryba gdzies musi byc i wierze ze ja
zlowie :)

> Gratulacje, będę musiał się kiedyś przemóc i spróbować.

Kupilem z 8 8-10 zestawow, w koncu pourywalem wszystkie oprocz jednego,
bez efektu :)
Na tego ostatniego trafila sie ryba, a bylbym w stanie przysiac ze
metoda nieskuteczna ;)

> Athena, nawet fajny - duży i w miarę stabilny.

Widzialem go, przerazajaco wielki i ludzi az gesto :)
Nie podobalo mi sie z wygladu :)

> Czyżby większe trzymały się dalej od brzegu?

iedzy kwietniem a czerwcem dorsz idzie na tarlo.
Na gleboka wode :)

Jan Drawski

unread,
Jun 20, 2012, 6:42:16 PM6/20/12
to
> GPS z rozsadna dokladnoscia zaczal dzialac w 2000 czy w 2003r.
> Poprzednio wskazania byly niewiadoma bo Wielki Brat wlaczal i wylaczal
> selective availability i mogles byc nad wrakiem albo 100m w dowolna
> strone, albo 300m :-)
> A ludzie plywali na wraki, plywali i odnajdowali lowiska itd
> Znam goscia co duzo plywa na zaglach, baltyk, sundy, morze polnocne,
> fjordy itd (generalnie lubi chlodne wody). Nie uzywa gpsa do dzis :)

Osobiście nie wyobrażam sobie precyzyjnego namierzania miejsc bez GPSa,
jakby mi ktoś pokazał że można to bym uwierzył w przeciwnym przypadku
nie. Nie chodzi mi o miejscówki kilometr od brzegu tylko dziesięć i więcej.

> Albo kumpel swietnie sie orientuje w terenie, nawiguje na podstawie mapy
> i krajobrazu.
>
> Ma tak swietna pamiec ze przy mnie do niego dzwonili
> goscie zeby ustalic gdzie jest knajpa w ktorej kilka lat temu jedli cos
> dobrego (bodaj w Turmenistanie).
> Oczywiscie Krzysiek z pamieci i na podstawie tego co mu goscie opisywali
> ze widza doprowadzil ich na prog :)

Trochę mu zazdroszczę, mam kiepską pamięć.

> w Krakowie tez byla masakra, ale ryba gdzies musi byc i wierze ze ja
> zlowie :)

Mam nadzieję że się coś zmieni. Ponoć poziom rzek idzie do góry tak że
jest nadzieja, oby tylko za bardzo się nie podniósł.

> Kupilem z 8 8-10 zestawow, w koncu pourywalem wszystkie oprocz jednego,
> bez efektu :)
> Na tego ostatniego trafila sie ryba, a bylbym w stanie przysiac ze
> metoda nieskuteczna ;)

Niestety nie wiadomo jakie by były wyniki gdybyś w tym samym czasie
łowił inną metodą.

> Widzialem go, przerazajaco wielki i ludzi az gesto :)
> Nie podobalo mi sie z wygladu :)

Mi się bardzo spodobało jak zobaczyłem kołysanie się innych jednostek.
Różnica była spora na korzyść Atheny. Oczywiście przy małej fali lepsze
mogły by być mniejsze jednostki. My trafiliśmy na średnią pogodę.

> miedzy kwietniem a czerwcem dorsz idzie na tarlo.
> Na gleboka wode :)

Może dlatego nie było większych sztuk i były słabe efekty. Ciekawe na
jakiej głębokości się trze i ile kilometrów od brzegu.

PS. Widzę że jak na szczura lądowego masz już niezłą wiedzę na temat morza.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

plumke.pl 2+shift

unread,
Jun 20, 2012, 6:57:43 PM6/20/12
to
>Wygląda na to że dorsze lubią trzymać się tylko jakiś przeszkód na dnie...
>A może można wyśledzić ławice w innych miejscach? Czy takie pływanie nad
>płaskim dnem ma sens wiedząc że są na wrakach?

lubia kamienie i twarde dno...a najbardziej kryla, sledzie itd

pozdr
plumke

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 21, 2012, 1:15:08 AM6/21/12
to
W dniu 2012-06-21 00:42, Jan Drawski pisze:

> Nie chodzi mi o miejscówki kilometr od brzegu tylko dziesięć i więcej.

Rozmawialismy o wrakach w okolicy wybrzeza, zreszta 10km widac wybrzeze
przy ladnej pogodzie :)

> Mam nadzieję że się coś zmieni. Ponoć poziom rzek idzie do góry tak że
> jest nadzieja, oby tylko za bardzo się nie podniósł.

Takie podniesienie niewiele zdziala, zeby w rzekach bylo dosc wody to
ziemia musi nalapac ziemi, a zeszly rok to susza, prawie cala wiosna w
tym to tez susza. Nie ludzilbym sie ze stany rzek beda duzo wyzsze niz
rok temu (powodzie to inna bajka, szybko przychodza, szybko odchodza).

> Może dlatego nie było większych sztuk i były słabe efekty. Ciekawe na
> jakiej głębokości się trze i ile kilometrów od brzegu.

Na glebiach, na glebokosci kilkudziesieciu metrow w toni.

> PS. Widzę że jak na szczura lądowego masz już niezłą wiedzę na temat morza.

No przeciez pisalem ze poswiecilem duzo czasu na czytanie, wiedza
zwieksza szanse na sukces. Chociaz i tak wiele z wyczytanych informacji
po zderzeniu z rzeczywistoscia ujawnilo ze jak zwykle z rybami nigdy nic
nie wiadomo :-)

Jan Drawski

unread,
Jun 21, 2012, 5:09:42 PM6/21/12
to
> Chociaz i tak wiele z wyczytanych informacji
> po zderzeniu z rzeczywistoscia ujawnilo ze jak zwykle z rybami nigdy nic
> nie wiadomo :-)

Ja przed wypadem na ryby trochę czasu spędzam na selekcjonowaniu
przynęt. W międzyczasie opracowuję w głowie nowe techniki ich
prowadzenia, oczywiście niewiele się różniące od dotychczasowych, oczy
mojej wyobraźni widzą brania i hole a rzeczywistość wszystko to
weryfikuje. Później okazuje się że złapałem tylko kilka króciaków :)

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 22, 2012, 1:26:47 AM6/22/12
to
W dniu 2012-06-21 23:09, Jan Drawski pisze:

> Ja przed wypadem na ryby trochę czasu spędzam na selekcjonowaniu
> przynęt.

A ja na upychaniu nowych do pudelek ;)
Ale podjalem juz decyzje ze robię przeglad i te ktorych nie uzywam
czesto wystawiam na sprzedaz.
Kiedys chodzilem z 2 malymi pudelkami i lowilem, a teraz mam 4 male, 2
duze i zmieniam przynety :-D

> W międzyczasie opracowuję w głowie nowe techniki ich
> prowadzenia, oczywiście niewiele się różniące od dotychczasowych, oczy
> mojej wyobraźni widzą brania i hole a rzeczywistość wszystko to
> weryfikuje. Później okazuje się że złapałem tylko kilka króciaków :)

Znam to bardzo dobrze :))

pozdr
newrom
--

Jan Drawski

unread,
Jun 22, 2012, 4:39:37 PM6/22/12
to
> A ja na upychaniu nowych do pudelek ;)
> Ale podjalem juz decyzje ze robię przeglad i te ktorych nie uzywam
> czesto wystawiam na sprzedaz.
> Kiedys chodzilem z 2 malymi pudelkami i lowilem, a teraz mam 4 male, 2
> duze i zmieniam przynety :-D

Ja staram się jadąc np. na Zegrze upychać wszystko do dwóch lub trzech
dużych pudełek. Pudełko pierwsze to główki jigowe, drugie to gumy na
szczupaka, trzecie to gumy na sandacza. Tym sposobem w maju jestem w
stanie zabrać tylko dwa duże pudełka.
Jadąc nad Wisłę czasami zabieram jeszcze małe pudełko z przynętami na
bolenie.
O sprzedaży nieużywanych przynęt myślę od dawna ale jakoś nie mogę się
za to zabrać. Czasami zastanawiam się czy nie będę ich jeszcze kiedyś
chciał użyć.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Jan Drawski

unread,
Jun 23, 2012, 4:19:38 PM6/23/12
to
Pogoda się trochę popsuła ;) Spam tylko na początku filmu.
http://www.youtube.com/watch?v=4Nxeav0ivhM&feature=related

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 25, 2012, 2:01:14 AM6/25/12
to
W dniu 2012-06-23 22:19, Jan Drawski pisze:
> Pogoda się trochę popsuła ;) Spam tylko na początku filmu.

Chyba nikt nie ma dosc pieniedzy zeby mnie przekonac do takiego plywania :-)
Smutna informacja jest taka ze czterech rodakow wypleno na fjord Etne i
niestety nie wrocili. Podobno byly zle warunki atmosferyczne.
Policja znalazla zylke (ale znajac pismakow rownie dobrze moze to byc
plecionka, albo i linka dryfkotwy ;>) owinieta dookola sruby, wiec moglo
byc tak ze im wciagnelo zylke, ta zablokowala srube. Silnik stanal,
obrocilo ich i wykopyrtnelo. Ale oczywiscie moglo im tez braknac
doswiadczenia i sami przewrocili lodke (otwartopokladowa, ale nie sadze
by to mialo znaczenie).
Podobno nie zalozyli kamizelek.

odziu

unread,
Jun 25, 2012, 3:40:15 AM6/25/12
to
W dniu 2012-06-25 08:01, Roman Niewiarowski pisze:
> Chyba nikt nie ma dosc pieniedzy zeby mnie przekonac do takiego
> plywania :-)
> Smutna informacja jest taka ze czterech rodakow wypleno na fjord Etne i
> niestety nie wrocili. Podobno byly zle warunki atmosferyczne.
[...]
> Podobno nie zalozyli kamizelek.

Taa... Cmentarze pełne są "bohaterów". Wprawdzie wypadki zdarzają się
nawet tym super przygotowanym, ale płynąć nie przygotowanym...

--
Piotr Ratyński

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 25, 2012, 4:03:51 AM6/25/12
to
W dniu 2012-06-25 09:40, odziu pisze:

> Taa... Cmentarze pełne są "bohaterów". Wprawdzie wypadki zdarzają się
> nawet tym super przygotowanym, ale płynąć nie przygotowanym...

Tego nie wiadomo. Moze po prostu mieli pecha. Nie wiem jaka jest temp
wody we fjordzie, ale nie wiem czy kamizelki asekuracyjne w czyms by
pomogly.
Tak czy inaczej jak tylko sie odrobine odkuje to planuje zakup
kombinezonu wypornosciowego. Nie mam zludzen co do szans na doplyniecie
do brzegu w pazdzierniku czy listopadzie (nawet na srodladziu).

pozdr
newrom
--

odziu

unread,
Jun 25, 2012, 4:31:01 AM6/25/12
to
W dniu 2012-06-25 10:03, Roman Niewiarowski pisze:
> W dniu 2012-06-25 09:40, odziu pisze:
>
>> Taa... Cmentarze pełne są "bohaterów". Wprawdzie wypadki zdarzają się
>> nawet tym super przygotowanym, ale płynąć nie przygotowanym...
>
> Tego nie wiadomo. Moze po prostu mieli pecha. Nie wiem jaka jest temp
> wody we fjordzie, ale nie wiem czy kamizelki asekuracyjne w czyms by
> pomogly.

Nie chodzi tylko o kamizelki, chociaż przy złej pogodzie na takiej
"balii" moim zdaniem obowiązkowo trzeba je założyć, bo to na pewno
zwiększa szanse. Pytanie podstawowe to dlaczego przytrafiło się to
tylko im? Mieli pecha, czy też popłynęli "w ciemno" bez wiedzy o złej
pogodzie?

> Tak czy inaczej jak tylko sie odrobine odkuje to planuje zakup
> kombinezonu wypornosciowego. Nie mam zludzen co do szans na doplyniecie
> do brzegu w pazdzierniku czy listopadzie (nawet na srodladziu).

Hmm... Wszystko zależy od odległości do tego brzegu, ale przede
wszystkim kamizelka, czy kombinezon zwiększają szanse znalezienia
delikwenta przez ratowników, szczególnie jak ma ze sobą również środki
sygnalizacyjne i możliwość szybkiego zawiadomienia o wypadku.

--
odziu


Roman Niewiarowski

unread,
Jun 25, 2012, 5:40:33 AM6/25/12
to
W dniu 2012-06-25 10:31, odziu pisze:
> Pytanie podstawowe to dlaczego przytrafiło się to tylko
> im? Mieli pecha, czy też popłynęli "w ciemno" bez wiedzy o złej pogodzie?

Ale nie bylo zalamania, wiec widzieli w co plyna.
Raczej stawiam na jakis glupi wypadek, w stylu zatrzymanie silnika, ktos
sie wychylil zeby usunac zylke, przyszla fala i lodka sie zachwala, ktos
sie przewrocil, goscie sie rzucili zeby go wciagnac, przechyl i lodka
sie przewrocila. To oczywiscie tylko wydumany, ale mozliwy splot
okolicznosci ktory moze doprowadzic do wywrotki.
Gdyby byl tam ktos doswiadczony to pewnie siadlby do wiosel zeby
sterowac lodka i sztormowac pod fale w czasie gdy silnik nie dzialal.
Albo nie dopuscilby do wywrocenia na fali..
ALBO nie wyplynalby w taka pogode.

No i woda to woda, nie zawsze sie uda chocby nie brakowalo wiedzy,
doswiadczenia, informacji.

> Hmm... Wszystko zależy od odległości do tego brzegu

Np. kilometr-dwa, wiem jakim wysilkiem i ile energii pochlania plywanie
w zimnej wodzie (jak kamieniolom na Zakrzówku zaczal sie wypelniac woda
to plywalismy tam +- w polowie marca, oczywiscie niedaleko brzegu i dosc
krotko).
Staram sie realnie oceniac swoje mozliwosci i wiem ze raczej bym sie
utopil gdybym w takiej wodzie musial przeplynac ten kilometr (oczywiscie
w sytuacjach kryzysowych organizm moze zaskoczyc, ale na to nie licze).

>, ale przede wszystkim kamizelka, czy kombinezon zwiększają szanse znalezienia
> delikwenta przez ratowników, szczególnie jak ma ze sobą również środki
> sygnalizacyjne i możliwość szybkiego zawiadomienia o wypadku.

W przypadku kombinezonu chodzi mi glownie o spowolnienie wychladzania
organizmu.

Pozdrawiam

Jan Drawski

unread,
Jun 25, 2012, 4:37:35 PM6/25/12
to
>> Hmm... Wszystko zale�y od odleg�o�ci do tego brzegu

Kiedy� czyta�em troch� o wypadkach na morzu. Mo�e akurat trafi�em na
takie opisy ale wynika�o z nich �e najwi�kszym wrogiem �eglarzy jest
wybrze�e. Zdecydowana wi�kszo�� to by�y spotkania jacht�w przy z�ej
pogodzie z mieliznami, podwodnymi przeszkodami.
W tym przypadku mo�e by� tak �e silnik stan�� i fale rzuci�y ich na ska�y.

> Np. kilometr-dwa, wiem jakim wysilkiem i ile energii pochlania plywanie
> w zimnej wodzie (jak kamieniolom na Zakrz�wku zaczal sie wypelniac woda
> to plywalismy tam +- w polowie marca, oczywiscie niedaleko brzegu i dosc
> krotko).
> Staram sie realnie oceniac swoje mozliwosci i wiem ze raczej bym sie
> utopil gdybym w takiej wodzie musial przeplynac ten kilometr (oczywiscie
> w sytuacjach kryzysowych organizm moze zaskoczyc, ale na to nie licze).

Bez odpowiedniego kombinezonu, przy niskich temperaturach wody, to marne
szanse, ja takich raczej nie widz�. Pono� w temperaturze oko�o 3 - 4
stopni cz�owiek ma par� minut na zrobienie sobie rachunku sumienia.
Kiedy� chwil� pop�ywa�em w morzu jak jeszcze by� �nieg na brzegu. Dwa
razy wyp�yn��em z ma�� przerw� do ok 30 metr�w. Co mnie zszokowa�o to
nie odczuwanie zimna a zaciskanie si� wszystkich mi�ni, czu�em jakby mi
co� p�uca �ciska�o, mia�em wra�enie �e jeszcze chwila a zacz��bym mie�
problemy z oddychaniem, ruchami r�k, z tym ostatnim to ju� si� dziwnie
zaczyna�o robi�.

>> , ale przede wszystkim kamizelka, czy kombinezon zwi�kszaj� szanse
>> znalezienia
>> delikwenta przez ratownik�w, szczeg�lnie jak ma ze sob� r�wnie� �rodki
>> sygnalizacyjne i mo�liwo�� szybkiego zawiadomienia o wypadku.
>
> W przypadku kombinezonu chodzi mi glownie o spowolnienie wychladzania
> organizmu.

Niestety o tym cz�� os�b zaczyna my�le� w chwili zagro�enia. Co do tego
wypadku to niewiele mo�na powiedzie�, mamy za ma�o danych:
- nie wiemy dok�adnie jaka to by�a ��d�,
- jakie dok�adnie by�y warunki pogodowe, wielko�� i charakter fali,
- jakie mieli wyposa�enie,
- w jakim byli stanie fizycznym, czy byli np. wyspani,
- czy w pierwszym momencie nie zbagatelizowali awarii,
- czy potrafili wezwaďż˝ pomoc.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski




odziu

unread,
Jun 26, 2012, 3:54:33 AM6/26/12
to
W dniu 2012-06-25 22:37, Jan Drawski pisze:
> Bez odpowiedniego kombinezonu, przy niskich temperaturach wody, to
> marne szanse, ja takich raczej nie widzę. Ponoć w temperaturze około 3
> - 4 stopni człowiek ma parę minut na zrobienie sobie rachunku sumienia.

Przy temperaturze wody ok. 4°C przepłynąłem dystans ponad 100m, na
dodatek przez połowę tego dystansu ciągnąc topielca. Ile to trwało nie
jestem w stanie określić. Byłem normalnie ubrany (sweter, spodnie i
kalosze), co wydatnie zwiększyło moją wytrzymałość na wychłodzenie,
pomogła mi również waga mojego ciała (ponad 100kg) i na pewno stres.
Całkiem do brzegu nie dopłynąłem, ale byłem już tak blisko, że
pozostali wyciągnęli mnie bez problemu. Większość ciała miałem w
kolorze fioletu, który dość szybko zniknął po rozgrzaniu, ale ogólnie
mało co z tego pamiętam, bo w wodzie zwyczajnie powoli wyłączał mi się
mózg, pod koniec to płynąłem już chyba tylko instynktownie, bo zupełnie
tego nie pamietam. Co dziwne to potem nie miałem nawet kataru, a jedyne
konsekwencje to meczące mnie przez ponad rok czyraki. czyli dla mnie
skończyło się to szczęśliwie, szkoda tylko, że topielca nie udało się
uratować.
Wnioski:
Każde ubranie, utrudniające wymianę ogrzanej przez ciało wody,
przedłuża czas do wystąpienia ostrej hipotermii, tyle, że utrudnia ono
pływanie, dlatego dobrze jest mieć kamizelkę, a najlepiej to oczywiście
kombinezon.
Pomyśleć o ratunku i zrobić rachunek sumienia lepiej przed wpadnięciem
do lodowatej wody, bo potem to jest faktycznie na to mało czasu między
innymi z powodu tego "wyłączania się" mózgownicy. :)

--
odziu

Jan Drawski

unread,
Jun 26, 2012, 10:00:02 PM6/26/12
to
> Przy temperaturze wody ok. 4�C przep�yn��em dystans ponad 100m,

Gratulacje.

> na
> dodatek przez po�ow� tego dystansu ci�gn�c topielca.

To wydaje si� by� w tych warunkach prawie ponad ludzkie si�y.

> Ile to trwa�o nie
> jestem w stanie okre�li�. By�em normalnie ubrany (sweter, spodnie i
> kalosze), co wydatnie zwi�kszy�o moj� wytrzyma�o�� na wych�odzenie,

Jak si� utrzymywa�e� na powierzchni? Przecie� w ciuchach ci�ko si�
p�ynie, ma si� wra�enie �e wci�gaj� pod wod�. Dodatkowo ci�gn��e�
topielca, wydaje si� �e ze wzgl�du na wolne p�yni�cie powinno to trwa�
du�o za d�ugo.

> pomog�a mi r�wnie� waga mojego cia�a (ponad 100kg) i na pewno stres.
> Ca�kiem do brzegu nie dop�yn��em, ale by�em ju� tak blisko, �e pozostali
> wyci�gn�li mnie bez problemu. Wi�kszo�� cia�a mia�em w kolorze fioletu,
> kt�ry do�� szybko znikn�� po rozgrzaniu, ale og�lnie ma�o co z tego
> pami�tam, bo w wodzie zwyczajnie powoli wy��cza� mi si� m�zg, pod koniec
> to p�yn��em ju� chyba tylko instynktownie, bo zupe�nie tego nie
> pami�tam. Co dziwne to potem nie mia�em nawet kataru, a jedyne
> konsekwencje to mecz�ce mnie przez ponad rok czyraki. czyli dla mnie
> sko�czy�o si� to szcz�liwie, szkoda tylko, �e topielca nie uda�o si�
> uratowaďż˝.

Pewnie nie du�o Ci� dzieli�o od utraty w�asnego �ycia. Gratuluje
wyczynu, szkoda �e po�wi�cenie nie przynios�o oczekiwanego fina�u.

> Wnioski:
> Ka�de ubranie, utrudniaj�ce wymian� ogrzanej przez cia�o wody, przed�u�a
> czas do wyst�pienia ostrej hipotermii, tyle, �e utrudnia ono p�ywanie,
> dlatego dobrze jest mie� kamizelk�, a najlepiej to oczywi�cie kombinezon.
> Pomy�le� o ratunku i zrobi� rachunek sumienia lepiej przed wpadni�ciem
> do lodowatej wody, bo potem to jest faktycznie na to ma�o czasu mi�dzy
> innymi z powodu tego "wy��czania si�" m�zgownicy. :)

Szkoda �e mi�dzy innymi takich informacji, kt�re to w niesprzyjaj�cych
dla cz�owieka warunkach mog� uratowa� mu �ycie, nie wpaja si� w
szko�ach, mo�e co� przegapi�em...

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Jun 27, 2012, 1:59:29 AM6/27/12
to
W dniu 2012-06-27 04:00, Jan Drawski pisze:
> Dodatkowo ci�gn��e�
> topielca, wydaje si� �e ze wzgl�du na wolne p�yni�cie powinno to trwa�
> du�o za d�ugo.

Jak w reklamie 'ludzie to nie wiedzom jakie sily d�emiom w naturze' :)
Wszystkie tabelki mozna sobie w d.. wsadzic, bo jeden przezyje
wielokrotnie wiecej, a drugi umrze choc wg lekarzy nie powinien.
BTW ogladalem program o gosciu ktory biega zima w krotkich spodenkach i
bez koszulki. Jesli mnie pamiec nie myli jest Finem i naukowcy nie
wiedza jak to sie dzieje ze zyje :)

> Szkoda �e mi�dzy innymi takich informacji, kt�re to w niesprzyjaj�cych
> dla cz�owieka warunkach mog� uratowa� mu �ycie, nie wpaja si� w
> szko�ach, mo�e co� przegapi�em...

Bear Grylls o tym dosc czesto mowi (to tak nawiazujac do dyskusji 'po co
ogladac cos o survivalu'). W szkole to dawniej zalecano kapiel w
miejscach strzezonych i noszenie drabiny nad zamarzniety staw (bo jedna
z ksiazkowych pozycji 'udzielania ratunku topielcowi' bylo polozenie
drabiny na lodzie) :)

pozdr

odziu

unread,
Jun 27, 2012, 1:59:41 AM6/27/12
to
W dniu 2012-06-27 04:00, Jan Drawski pisze:

> To wydaje się być w tych warunkach prawie ponad ludzkie siły.

> Jak się utrzymywałeś na powierzchni? Przecież w ciuchach ciężko się
> płynie, ma się wrażenie że wciągają pod wodę. Dodatkowo ciągnąłeś
> topielca, wydaje się że ze względu na wolne płynięcie powinno to
> trwać dużo za długo.

> Pewnie nie dużo Cię dzieliło od utraty własnego życia. Gratuluje
> wyczynu, szkoda że poświęcenie nie przyniosło oczekiwanego finału.

No cóż było to ponad 20 lat temu, fizycznie byłem wtedy na wyżynach
(dla zabawy podnosiłem dziewczyny na jednej ręce), jak i również
odporność na zimno miałem wysoką (zahartowanie). Jeżeli natomiast
chodzi o pływanie, to w młodości robiłem to wyczynowo i potrafię
utrzymać się na wodzie ze związanymi rekami i nogami. Ciuchy nie są dla
mnie żadną przeszkodą, jedynie kalosze trochę mi przeszkadzały, ale nie
miałem możliwości je zdjąć przed skokiem do wody. Wrażenie, że ciuchy
wciągają pod wodę ma jedynie ktoś kto w nich wpadnie do wody i w panice
usiłuje się z niej wydostać, a wystarczy się uspokoić, wyrównać
pływalność (czyli pozostawić pod wodą możliwie jak największa część
ciała i uspokoić oddech) a przestaje to być problemem. Jednak na pewno
luźny ubiór spowalnia pływanie i w tym przypadku gdybym miał czas
pomyśleć choć trochę dłużej, to na pewno nie zdecydował bym się na
podjęcie ratunku, bo logicznie bez ciuchów to hipotermia załatwiła by
mnie o wiele za szybko, a w ciuchach czas pływania wydłużał się tak
bardzo, że hipotermia i tak powinna mnie dopaść, ale czasu na logikę
nie było i wyszło tak jak wyszło.
Obecnie nie zdecydowałbym się nawet jak dystans byłby o połowę krótszy.

--
odziu
0 new messages