Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Jak to jest z rybami wyjmowanymi z duzych głębokosci?

24 views
Skip to first unread message

Potocki Passion & Adventure

unread,
Apr 24, 2012, 8:47:13 AM4/24/12
to
Wiadomo, jak się łowi dorszyki z 20m, to nie jest to problem, ale już z
80m rybki wyglądają jak balony, bo ciśnienie w ich środku rozrywa
tkanki. Czy wypuszczona ryba przeżyje? Czy dobrze przed wypuszczeniem
takiej ryby zrobić "w niej" otwór na odprowadzenie powietrza? Jeśli tak,
to w którym miejscu rybki? Czy w ogóle można sobie darować wypuszczanie
takich ryb, bo i tak nie przeżyją?

--
Kacper Potocki
sa...@dogspassion.pl
www.DogsPassion.pl
GG: 3121891

Roman Niewiarowski

unread,
Apr 24, 2012, 8:55:15 AM4/24/12
to
W dniu 2012-04-24 14:47, Potocki Passion & Adventure pisze:
> Wiadomo, jak się łowi dorszyki z 20m, to nie jest to problem, ale już z
> 80m rybki wyglądają jak balony, bo ciśnienie w ich środku rozrywa
> tkanki. Czy wypuszczona ryba przeżyje? Czy dobrze przed wypuszczeniem
> takiej ryby zrobić "w niej" otwór na odprowadzenie powietrza? Jeśli tak,
> to w którym miejscu rybki? Czy w ogóle można sobie darować wypuszczanie
> takich ryb, bo i tak nie przeżyją?

szanse na przezycie maja marne. z 60m wyjmowany dorsz miewa pecherz
plawny wywalony pyskiem. Moze jakby go przedziurawic igla to by jakis
procent dorszy przezyl. Tak przynajmniej postepowali przy jakichs
badaniach prezentowanych na discovery.

pozdr
newrom
PS. na dorsze sie wybierasz ? :>
--
RD07 - http://otomoto.pl/honda-xrv-africatwin-M3128032.html
Cos Jesus he knows me And he knows I'm right

Jakub Jewuła

unread,
Apr 24, 2012, 9:04:02 AM4/24/12
to
Zgodnie z unijnymi przepisami oczy nalezy wepchnac do oczodolow,
to co wyladlo z przewodu pokarmowegio obciac zeby roba wygladala
estetycznie. Rybe oczywiscie wypuscic zgodnie z nokill.

q

Ariusz

unread,
Apr 24, 2012, 9:26:20 AM4/24/12
to
W dniu 2012-04-24 14:55, Roman Niewiarowski pisze:
> W dniu 2012-04-24 14:47, Potocki Passion & Adventure pisze:
>> Wiadomo, jak się łowi dorszyki z 20m, to nie jest to problem, ale już z
>> 80m rybki wyglądają jak balony, bo ciśnienie w ich środku rozrywa
>> tkanki. Czy wypuszczona ryba przeżyje? Czy dobrze przed wypuszczeniem
>> takiej ryby zrobić "w niej" otwór na odprowadzenie powietrza? Jeśli tak,
>> to w którym miejscu rybki? Czy w ogóle można sobie darować wypuszczanie
>> takich ryb, bo i tak nie przeżyją?
>
> szanse na przezycie maja marne. z 60m wyjmowany dorsz miewa pecherz
> plawny wywalony pyskiem. Moze jakby go przedziurawic igla to by jakis
> procent dorszy przezyl. Tak przynajmniej postepowali przy jakichs
> badaniach prezentowanych na discovery.
>
> pozdr
> newrom
> PS. na dorsze sie wybierasz ? :>

Za nim ryba dojdzie do siebie mewy ją załatwią :)

Ariusz

Paweł R

unread,
Apr 24, 2012, 9:39:21 AM4/24/12
to
W dniu 2012-04-24 14:04, Jakub Jewuła pisze:
A żebyś wiedział. Kiedyś gdy pracowałem przy projekcie rybackim
związanym z selektywnością włoków dorszowych, poruszaliśmy ten temat.
Ryba wyjęta z dużej głębokości ma znikome szanse na przeżycie.

Ryba któa ucieknie z włoka na dużej głębokjości, czyli powiedzmy
niewymiarowa, ma od 20 do 80 % szans na przeżycie - zależy jak długo
płynęła we włoku, jaka jest temperatura wody itp.

Dorsz wyjęty z dużej głębokości ma albo wywalony pęcheż płąwny, albo
już mu pękł. Jak pękł - to ryba idzie na do i załątwiają ją kraby. Jak
nie pękł, to załatwią ją mewy lub same padną.

Selektywność połowów dorsza jak i wymiary ochronne przy połowach na
większych głębokościach to totalna bzdura, no ale przepisy któe
pierwotnie wprowadzano w latach 20tych na jeziorach, i przeniesiono na
morze, nadal zostały, takie anachronizmy które naprawdę pustoszą stada
dorsza.

Dla przykładu powiem - wg. badań, przy których sam pracowałem: ok. 1/3
dorsza ucieka z włoka przy dnie - ma spore szanse na przezycie. 1/3
ucieka przy powierchni - sami soie dopowiedzcie co się z nimi dizeje.
1/3 jest wyładowywana - i fajnie, bo nie ma niewymiarów prawie - a ile
zabiliśmy i ich nie widać??

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 24, 2012, 10:34:51 AM4/24/12
to


Użytkownik "Ariusz" <ari...@gazeta.pl> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:jn69lv$p8j$1...@inews.gazeta.pl...
Właśnie to co napisał Ariusz przesądza sprawę. Mewy zeżrą lub okaleczą każdą
rybę prócz karmazynka, ale ten się nie regeneruje więc żadna pociecha. Molwa
lub brosma potrafi wywalić z pyska cały pęcherz pławny i po pewnym czasie go
wchłonąć. Nigdy nie próbowałem takiej ryby wypuszczać, ale sądzę, że miała
by szansę przeżycia, gdyby nie mewy. Dorsze i czarniaki wypinające się pod
powierzchnią wody spokojnie odpływają więc i wypuszczone mają szansę. Dużo
też zależy od prędkości pionowej holu. Pewne są dwie sprawy: ryba z
wywalonym pęcherzem pławnym nie zdąży się zanurzyć i zostanie zaatakowana
przez mewy oraz ryba w dobrej kondycji ruchowej (walcząca jeszcze pod
powierzchnią wody) zanurza się unikając ataku mew. Czy taka ryba przeżyje?
Nie wiem.
--
Pozdrawiam
Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 24, 2012, 10:50:42 AM4/24/12
to


Użytkownik "Paweł R" <100-d...@wp.pl> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:jn6ae8$rnm$1...@inews.gazeta.pl...
Ciekawe spostrzeżenia i zapewne prawdziwe, jednak przy połowach wędką i
powolnym holu ryba ma większe szanse przeżycia wypinając się pod lustrem
wody niż uciekając na tej samej głębokości z włoka, gdzie jest wleczona i
gnieciona przez inne osobniki. Istotne jest też szybkie wypięcie ryby
będącej jeszcze w wodzie, gdyż często pęcherz pławny wyrzucany jest dopiero
po wyjęciu z wody. Reasumując czarniaki i dorsze mają pewne szanse przeżycia
o ile są błyskawicznie uwolnione i mają dobrą kondycję. Ryba wyciągnięta jak
"szmata" nie rokuje powrotu do środowiska.

Jan Drawski

unread,
Apr 24, 2012, 4:10:32 PM4/24/12
to
> Ryba wyciągnięta jak "szmata" nie rokuje powrotu do środowiska.

Tylko że łowienie dorszy to jest siłówka, wszystkie są wyciągane jak
szmaty no chyba że wędkarz stracił siły. Z tego co mi wiadomo ryby te
nie przeżywają i należy je zabierać, wypuszczanie jest głupotą i jest
źle widziane. Jest duża szansa że ktoś wypuszczającemu szybko zwróci
uwagę, słyszałem o takim przypadku.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 24, 2012, 5:53:16 PM4/24/12
to


Użytkownik "Jan Drawski" <sdfh...@op.pl> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:jn71bq$1ou$1...@inews.gazeta.pl...
Może nie nazywał bym tego głupotą, ale nie popieram przy połowach z kutra na
Bałtyku. Łowiąc w Norwegii wypuszczamy czasem małe dorsze i czarniaki.
Zazwyczaj przeżywają. Uwalniane są na niskiej burcie i może woda zimniejsza,
o czym pisał Paweł. Co do uwag współłowiących to potrafią również
"ochrzanić" jak ktoś nie łowi w stadzie małych dorszyków, by nie mieć
problemu co z tymi "olbrzymami" potem zrobić. Połowy z kutra to pośpiech
związany z napłynięciem i ograniczoną ilością napłynięć. Trzeba szybko
wyholować zdobycz by dokonać kolejnego zarzucenia. To wszystko nie sprzyja
kondycji wyciągniętej ryby. Jak się coś małego zaczepi na łódce to często
celowo doprowadzamy do spadnięcia ryby, na gęsto obstawionej burcie kutra
jest zbyt duże ryzyko splątania zestawów. Pozostaje jeszcze sprawa limitu
ilościowego, który wręcz nakłania do wypuszczania małych dorszy. Sytuacja
była by lepsza gdyby limit był wagowy. Ale teraz mammy tylko 7szt. a trzeba
by wprowadzić ze 35kg.

Paweł R

unread,
Apr 25, 2012, 12:42:14 AM4/25/12
to

>>
> Może nie nazywał bym tego głupotą, ale nie popieram przy połowach z
> kutra na Bałtyku. Łowiąc w Norwegii wypuszczamy czasem małe dorsze i
> czarniaki. Zazwyczaj przeżywają.

A skąd takie p[rzekonanie że przeżywają?
Opierałem się na badaniach Suronena (czy jakoś tak, skandynaw w
każdym razie :) pisząc to co powyżej. Niektórzy myślą, że jak ryba
szybko płynie w dół to super, w dobrej kondycjki. A g>>o prawda.
Rybacy łowiący w cielejszych wodach, mają czasem do czynienia z
delfinami. Kłopot to, bo można ich złowić jako przyłów zaledwi kilka
sztuk na sezon. Więc co się robi żeby śladu nie było - przbija się
biedactwu płuca nożem i ten szybciutko idzie na dno. Zdrowiutki, co?
Szybko poszedł na dno. Tak samo dorsze. Jak mu strzelił pęcheż płąwny
to idzie na dno.

Inne badania prowadzone w Polsce. Odławiano dorsze w żaki i
przenoszono do akwarium - zdaje się tego w Gdyni. wg. tego co
zapamiętałem, to największą przeżywalność miały ryby odławiane z
głębokości do 20m, gdzie naprawdę starano się zadbać by nic im nie
było, by były w jak najlepszej kondycji.
Dlatego też dorsz nie powinien mieć limitu długości, jak wspomniałeś,
a limit wagi złowienia, tyczy się to głównie połowów przemysłowych, o
czym "kochana" UE nie chce słyszeć.

Podsumowując - moim zdaniem opartym o wiedzę jaką mnie nakarmiono na
studiach rybackich a póżniej kilku latach pracy przy badaniach
związanych z połowami dorszy na Bałtyku (oj, namierzyliśmy i
zważyliśmy tu kilkanaście tysięcy szt..) mogę powiedzieć jedno -
wypuszczając dorsza złowionego na głębszej wodzie karmisz mewy i
kraby, bo z niego nic już nie będzie.

plumke.pl 2+shift

unread,
Apr 25, 2012, 1:14:37 AM4/25/12
to
Użytkownik "Jan Drawski" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:jn71bq$1ou$1...@inews.gazeta.pl...
Janku
pozwole sobie nie zgodzic sie z toba
wypuszczanie podwymiarowych ryb czy ponad limitowych nie ma wielewspolnego z
szansa ich na przezycie
dyskutowalem ostatnio s kims kto z racji wyksztalcenia i zawodu mocno sie
udziela rowniez przy tworzeniu prawa i argumentowal wypuszczanie mimo ze sa
nikle sznse na przezycie ryb morski po takim holu tym ze pozostaja w
srodowisku...rowniez jako pokarm
przeciez podwymiarowego szczupaka, ktoremu wraz wobkiem wyjmiesz polowe
wnetrznosci tez wrzucasz zpowrotem do wody

pozdr
plumke

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 25, 2012, 6:38:53 AM4/25/12
to


Użytkownik "Paweł R" <100-d...@wp.pl> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:jn7vb3$jta$1...@inews.gazeta.pl...
>
> A skąd takie przekonanie że przeżywają?
>...
> Tak samo dorsze. Jak mu strzelił pęcheż płąwny to idzie na dno.
>
Przekonanie to może za mocne słowo. Jednak jeżeli dorsz, choć robią to w
przeciwieństwie do czarniaków rzadko, sam płynie w górę w trakcie holu to
znaczy, że ma takie fizjologiczne możliwości. I teraz jak go zacinam na
powiedzmy 100m a on mi na 50m sam idzie do góry to mniemam, że wyrównał
ciśnienie i jest tak jak bym go ciągnął z 50m. Jeżeli przy wyczepianiu nie
słyszę syku z przebitego pęcherza a ryba wykonując naturalne ruchy odpływa
to podejrzewam, że ma duże szanse przeżycia. Oczywiście nie wiem jak zachowa
się z upływem czasu.

> wypuszczając dorsza złowionego na głębszej wodzie karmisz mewy i kraby, bo
> z niego nic już nie będzie.

W opisanych przez ze mnie przypadkach to raczej karmię inne dorsze i
ewentualnie kraby :). Robiąc to okazjonalnie jest to mniejsze marnotrawstwo
niż zabieranie "kijanki", która niech ma nawet tylko 10% szans na przeżycie
i 90% na bycie pokarmem w naturze. Ogólnie mam zasadę zmiany łowiska jak
wpłynę na ławicę drobnicy pod, którą nie żerują duże drapieżniki. W tym
wypadku stosuję duży pilker by "przelecieć" bez brania w stadzie drobnicy i
staram się nim skusić to co tą drobnicę zjada :).

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 25, 2012, 9:11:13 AM4/25/12
to


Użytkownik "Jarosław Augustyniak vel Kot Bury" <kot_...@o2.pl> napisał w
wiadomości grup dyskusyjnych:jn8l5a$dp0$1...@inews.gazeta.pl...
>
>
Ogólnie mam zasadę zmiany łowiska jak
> wpłynę na ławicę drobnicy pod, którą nie żerują duże drapieżniki. W tym
> wypadku stosuję duży pilker by "przelecieć" bez brania w stadzie drobnicy
> i staram się nim skusić to co tą drobnicę zjada :).
>
Tu na naszych wodach też pojawia się problem. Nie mogę stosować kotwiczki
"selekcyjnej", czyli na tyle dużej by uniemożliwić branie drobnicy. W
Bałtyku nie ma czarniaka, ale duży i ciężki pilker małe czarniaki traktują
jak piłkę do siatkówki, a i pyszczek też potrafią rozdziawić jak pelikan.
Kultura skandynawska traktuje duże kotwice jako metodę selekcji, kultura
polska z góry zakłada chęć podczepiania za bok.

Jan Drawski

unread,
Apr 25, 2012, 9:47:25 AM4/25/12
to
> pozwole sobie nie zgodzic sie z toba
> wypuszczanie podwymiarowych ryb czy ponad limitowych nie ma
> wielewspolnego z szansa ich na przezycie

To moim zdaniem reguluje prawo i tego powinniśmy się trzymać. Ciekawe
czy egzekwowanie go na morzu nie zniszczyło by wędkarstwa morskiego...
Wydaje mi się że potrzebna jest tu zmiana prawa - regulaminu...

> dyskutowalem ostatnio s kims kto z racji wyksztalcenia i zawodu mocno
> sie udziela rowniez przy tworzeniu prawa i argumentowal wypuszczanie
> mimo ze sa nikle sznse na przezycie ryb morski po takim holu tym ze
> pozostaja w srodowisku...rowniez jako pokarm

Niestety opinie naszych ekspertów są dla mnie mało wiarygodne. Pewnie
jak inni twierdzi że w naszych wodach jest za dużo ryb i brakuje im
pokarmu...

> przeciez podwymiarowego szczupaka, ktoremu wraz wobkiem wyjmiesz polowe
> wnetrznosci tez wrzucasz zpowrotem do wody

Zgadza się, tak jak zdecydowana większość wędkarzy inaczej traktuję
wędkarstwo morskie od śródlądowego. Z tego co pamiętam to Ty też. Nie
widziałem na morzu aby ktoś inaczej do tego podchodził, oczywiście nie
twierdzę że tak jest dobrze.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 25, 2012, 10:09:34 AM4/25/12
to


Janku! Czy to wszystko nie jest aby efektem braku jakiejkolwiek "polityki
morskiej" naszego kraju? Gdzie nie spojrzysz to widać brak koncepcji.
Marynarka Wojenna, flota rybacka (Bałtycka i dalekomorska), marynarka
handlowa, flota promowa, turystyka, wędkarstwo morskie... W żadnej z tych
stref nasze państwo nie ma jasnej koncepcji i celów, które zamierza
konsekwentnie realizować. Przed Wojną mając ograniczony dostęp do morza
byliśmy bardziej państwem morskim niż dziś.

Jan Drawski

unread,
Apr 25, 2012, 10:57:51 AM4/25/12
to
Także mam wrażenie że się cofamy a nie idziemy do przodu. Mimo że widzę
potrzebę zmian to cieszę się że się za to nie biorą, boję się myśleć co
mogli by jeszcze popsuć.

--
Pozdrawiam
Jan Drawski

Roman Niewiarowski

unread,
Apr 25, 2012, 12:49:43 PM4/25/12
to
W dniu 2012-04-25 16:09, Jarosław Augustyniak vel Kot Bury pisze:

> Janku! Czy to wszystko nie jest aby efektem braku jakiejkolwiek
> "polityki morskiej" naszego kraju?

pls, nie mieszaj do tego polityki bo sie skonczy kabaretem jak zwykle.
>

> Marynarka Wojenna

Powiedz no mi, w jakim celu (poza oczywiscie merdaniem ogonkiem przed
jankesami i uzasadnieniem dla masy admiralow itd) mamy miec marynarke
wojenna ?
Obrona naszgo wybrzeza, o nudnej linii brzegowej to zadanie dla
lotnictwa i wojsk naziemnych. Z morza to bardziej policja i sluzby
celne/graniczne powinny dzialac. Flota pod nasza bandera nie plywa, wiec
chronic nie mamy czego, potencjalni wrogowie wytluka wszystkio na
Baltyku bez problemow bo to maly zbiornik, a mozliwosci techniczne sa.

> flota rybacka (Bałtycka i dalekomorska),

flota rybacka ? A co ta flota ma lowic w Baltyku ? Wystarczylo
kilkadziesiat lat przemyslowego podejscia do rybactwa i masz co masz,
znaczy pustawa wode, malo duzych ryb i generalnie bida (mowie o naszej
stronie). Zreszta flota jest prywatna, wiec panstwu nic do tego.
Co do polowow dalekomorskich to aktualnie statki europejskie powoduja
katastrofe w okolicy Afryki Zachodniej :-/


> marynarka handlowa,

wszyscy uciekaja w tanie bandery, zaden rozsadny armator nie bedzie
przeplacal i podnosil kosztow dzialalnosci.

> flota promowa

No ale czego Ci brakuje ? Promu ze srodkowego wybrzeza ? Tam i tak
jest gowniany dojazd, a promy zarabiaja glownie na ciezarowkach.

>, turystyka,

Turystyke zabijaja zachlanni lokalsi, panstwu nic do tego - chyba ze
postulujesz wprowadzenie cen urzedowych na czas kanikuly ;)

> wędkarstwo morskie...

A po cholere panstwo ma ingerowac w wedkarstwo morskie ? Chcesz to
lowisz, nawet z lodki mozesz i nikt Ci nie bedzie przeszkadzam :)

W
> żadnej z tych stref nasze państwo nie ma jasnej koncepcji i celów, które
> zamierza konsekwentnie realizować. Przed Wojną mając ograniczony dostęp
> do morza byliśmy bardziej państwem morskim niż dziś.


--

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 25, 2012, 3:02:11 PM4/25/12
to


Użytkownik "Roman Niewiarowski" <new...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
grup dyskusyjnych:4f982b28$0$1294$6578...@news.neostrada.pl...
Romku jak zauważyłeś, Bałtyk pod względem militarnym to kałuża bez szans na
prowadzenie tam działań bojowych. Można utrudniać, bronić wpłynięcia przez
Cieśniny Duńskie i liczyć, że jakaś atomówka nie "odparuje" całego morza i
wszystkich flot na nim. Kiedyś przynajmniej Dania była celem naszej MW, a
teraz to sobie możemy "Gawrona" do kożucha przypiąć :), co i dobrze. Z
rybakami jest inaczej. Mocne poparcie państwa doprowadziło by do odrodzenia
floty dalekomorskiej, ale to rząd musi odzyskać nasze stare łowiska i
zapewnić bezpieczeństwo inwestycji. Żegluga pasażerska, a właściwie
turystyczna ma sens w pewnych warunkach. Na rejs wokół Bałtyku byli by
chętni. Miejscowi "doją co się da" bo nie mają żadnych wskazówek
długoterminowych. Dziś wędkarze jutro letnicy, a pojutrze "Wańki lub inne
James'y na poligonie". Kiedyś były np. wodoloty. Jadę do Władka na ryby i
jest kiepsko a wiem, że w Kołku biorą i co? Wsiadam w samochód? Nie, ale
takim wodolotem mógłbym wyskoczyć do Kołka na rejsik. Brak slipów, marin i
traktowanie opustoszałych portów jako elementów obrony wybrzeża też nie
motywuje. Tu naprawdę trzeba jasnej koncepcji gospodarki morskiej. Chyba, że
naszym jedynym celem jest gospodarka w "fokarium". Nic nie ujmując
szczytnemu celowi istnienia tego ośrodka. Może trzeba przyjąć model duński
lub szwedzki, a może niemiecki. Jedno jest pewne, że marnujemy potencjał
polegający na dostępie do morza, co doskonale wykorzystują nasi sąsiedzi
wyławiając ryby i odcinając nasze porty od torów wodnych.
--
Pozdrawiam

Roman Niewiarowski

unread,
Apr 26, 2012, 3:31:00 AM4/26/12
to
W dniu 2012-04-25 21:02, Jarosław Augustyniak vel Kot Bury pisze:

> Można utrudniać, bronić wpłynięcia przez Cieśniny Duńskie

Lotnictwo powinno sobie poradzic :) A jesli sobie nie poradzi to szkoda
pchac tam lodzie bo tez je rozpieprza :)
Zreszta po cholere ktoś miałby płynąć przez sundy ? Korea na odsiecz
Rosji gdy zaatakujemy obwod kaliningradzki ? ;)

> Z rybakami jest inaczej. Mocne poparcie państwa doprowadziło
> by do odrodzenia floty dalekomorskiej, ale to rząd musi odzyskać nasze
> stare łowiska i zapewnić bezpieczeństwo inwestycji.

To znaczy ze jak bede chcial sobie otworzyc firme to rzad ma mi
zagwarantowac ze nie splajtuje ?
Niektore nasze stare lowiska znajduja sie u ruskich, wiec ich nie
odzyskamy (bo czarni maja fobie, a czerwoni przeleki ze im ktos
przypomni wspolprace z zsrr ;)
Nie znam przepisow, czy rzad moze wogole powolac spolke - armatora
statkow przetworni ? Czy taka spolka moze miec bandere Panamy czy innego
podobnego miejsca ? Bo moze caly myk oplacalnosci polega na tym pod
czyja bandera (komu i ile sie placi) plywa?
A swoja droga to jak rzad ma odzyskiwac lowiska ? Wydawalo mi sie ze to
sprawa firm polowowych.

> Żegluga pasażerska,
> a właściwie turystyczna ma sens w pewnych warunkach. Na rejs wokół
> Bałtyku byli by chętni.

Ok, ale taki rejs to nie jest zadanie dla rzadu, to jest zadanie dla
firmy X ktora sobie robi kalkulacje i robi biznes albo nie. Osobiscie
gdybym mial duzo kasy to raczej nie pchalbym sie w Baltyk, a kierowal
sie w strone cieplych/zimnych wod. Bo ludzi generalnie pociaga egzotyka
(czy to fjordy, biale noce, noc polarna, zorza czy blekitna woda,
delfiny, cieplo, bliskosc pustyni, kolonie legowe flamingow itd itp.)

Zreszta jesli masz zyczenie poplynac w taki rejs to prosze bardzo!
http://whitelabel.rejsy.pl/voyage/details/voyageId/5783/voyageDateId/17528
Kilonia (Niemcy) - Ryga (Łotwa) - Gdynia (Polska) - Gdynia (Polska) -
Kilonia (Niemcy). Kosztuje od 409eur za twarz, trwa 6 dni :)
albo Dania - Niemcy - Estonia - Rosja - Finlandia - Szwecja - Dania
albo Wielka Brytania - Holandia - Estonia - Rosja - Dania - Wielka Brytania

A ze to MSC Cruises, a nie Heniek & Ziutek sp z o.o. ? Nie wiem, moze
H&Z nie maja kasy, moze nie widza tego biznesu, a moze im sie nie oplaca.


> Miejscowi "doją co się da" bo nie mają żadnych wskazówek długoterminowych.

To niech zaczna czytac p.r.w. beda wiedziec ze wydymany klient spieprza
do konkurencji (czyli troche dalej, ale przynajmniej z gwarantowana
pogoda ;>).


> Dziś wędkarze jutro letnicy, a pojutrze
> "Wańki lub inne James'y na poligonie".

I bardzo dobrze! Elastycznosc to bardzo porzadana cecha. Niestety z
moich obserwacji wynika jest to "dzis wedkarzy wydymam, a jak przestana
przyjezdzac to bede dymac soldatow albo i nawet jankesow. Bo zawsze sie
znajdzie ktos do wydymania"

> Kiedyś były np. wodoloty. Jadę do
> Władka na ryby i jest kiepsko a wiem, że w Kołku biorą i co? Wsiadam w
> samochód? Nie, ale takim wodolotem mógłbym wyskoczyć do Kołka na rejsik.

Jaki ruch planujesz na tej trasie ? Myslisz ze to sie bedzie oplacac ?
Bedzie tylu chetnych zeby utrzymac regularne kursy ?
No bo nie chcialbym doplacac do tego ze inni sobie plywaja wodolotem.
Sprawdzilem i rejs Szczecin - Swinoujscie kosztuje 120zl (tam i nazad).
Tak na oko to tam jest ze 60km. Odległość Wł-Kol jest na oko 3x większa.
Niech cene podniosą 2x to masz 240pln. Z tego co na szybko wygrzebalem
wodoloty robia do 50wezlow, to jakies 80km/h. Czyli ze dwie i pol
godziny z pelna predkoscia, nie doliczajac czasu cumowania, wejscia do
portu itd.
Kurcze, nie wiem czy nie taniej byloby latac samolotami.

> Brak slipów, marin i traktowanie opustoszałych portów jako elementów
> obrony wybrzeża też nie motywuje. Tu naprawdę trzeba jasnej koncepcji
> gospodarki morskiej.

Poza portami, cala reszta to temat dla wojewody/samorzadow. Rzad ew.
moglby dopuscic zabudowywanie plaz przez prywatnych inwestorow. To na
pewno zwiekszyloby roznorodnosc i poprawilo infrastrukture. Ale dam
sobie leb uciac ze skonczyloby sie mega protestami wszystkich (od
wedkarzy, poprzez letnikow, a na ekologach konczac).

> Chyba, że naszym jedynym celem jest gospodarka w "fokarium".

Polska gospodarka morska to sie powinna rozpoczac od ochrony tych
milionow ktore sie wrzuca do baltyku w postaci narybku, a ktore to
miliony sa wylawiane zanim zdaza sie rozmnozyc.
Swoja droga to znalazlem jakies zalozenia do polityki morskiej do roku
2020, ale nie przebrnalem (nie wytrzymalem zalewu gadkiszmatki).

> Może trzeba przyjąć model duński lub szwedzki, a może niemiecki. Jedno
> jest pewne, że marnujemy potencjał polegający na dostępie do morza, co
> doskonale wykorzystują nasi sąsiedzi wyławiając ryby i

Kiedys zajmowalem sie sciaganiem towaru z Chin. Do Gdyni to wysylalem
kontener tylko i wylacznie wtedy gdy czas nie mial znaczenia. Bo koszty
byly niewiele nizsze niz te w Hamburgu (licze lacznie z transportem do
Krakowa), ale czas oczekiwania byl duzo dluzszy - wszystkie kontenery
byly przepakowywane i tak w Hamburgu na mniejsze statki. Do tego
dochodzil permanentny burdel w porcie, robienie łaski przez celników
(celnicy sie nie wyrobili ? Trudno, za postoj ponad bodaj 24h Ty
placisz, afair bylo to ok 100$ albo eur/doba!), jaja z zaladunkiem
towaru na samochod (raz kierowca stal chyba 3 dni czekajac az mu
zaladuja kontener, oczywiscie musielismy zaplacic za czas kierowcy z
samochodem ORAZ skladowanie na terenie portu pomimo ze chcielismy
odebrac towar przed uplywem tych 24h wliczonych w cene rozladunku) itd.
Czasami odnosze wrazenie ze wiekszy porzadek panuje w republice
bananowej. Tam przynajmniej wiadomo komu zaplacic zeby szybko i fachowo
zalatwic sprawe ;) Moze sie to przez ostatnie kilka lat zmienilo, ale
jakos watpie :-/
Sami sie wykluczamy z transportu, kilka(nascie) lat temu byla akcja z
terminalem przeladunkowym przy wschodniej granicy. Nasi politykierzy tak
dlugo kombinowali jak tu utrudnic zycie "ruskim" ze skonczylo sie
wybudowaniem terminalu na Slowacji.
Do tego nie ma drog zeby zrobic korytarz tranzytowy z polnocy na
poludnie i ze wschodu na zachod (przejazd ze Swinoujscia do granicy
Slowackiej to ze dwie dniowki kierowcy).
Ostatnio mialem okazje jechac droga rownolegla do autostrady
Poznan-granica niemiecka. Osobowek prawie nie ma, ale tir za tirem. Co
to oznacza ? Ze mamy popieprzone koszty uzytkowania autostrad,
ciezarowkom sie oplaca jechac wolniej i dluzej niz szybciej i
autostrada. Tylko dam se leb uciac ze za to odciazenie autostrady slono
zaplacimy remontujac droge.
Bramki na A4 pomiedzy Wroclawiem a Gliwicami juz sa. Jak je wlacza to
wiekszosc ruchu ciezarowego ucieknie na stare drogi. Bedziemy wydawac
setki milionow na ich remontowanie (nie sa przystosowane do przyjecia
tak duzego ruchu, wiec beda sie bardzo szybko niszczyc), miasta po
drodze beda zakorkowane i generalnie bedzie koklusz. A wystarczylo
przyjac model wegierski, mielibysmy winietki, ciezarowki na autostradach
i ciche, spokojne miasteczka. Tylko Kulczyki i inne Wasacze by nie mialy
nabitej kabzy, a to przeciez priorytet.
Zreszta zamiast bardzo kosztownych autostrad, moznaby robic duzo tansze
drogi ekspresowe. I ew. pozniej w miare potrzeb i mozliwosci
przebudowywac je w autostrady.
ehh, rozpisalem sie ale krew mnie zalewa jak sobie mysle ze nad Baltyk
mam jechac 10-12h, a do Chorwacji ze 16h przy czym to prawie 2x dalej.
Bez rewolucji dlugo sie tu nie zmieni (wiem niestety ze rewolucje prawie
nigdy nie zmieniaja niczego na lepsze).

> odcinając nasze porty od torów wodnych.

A ktore to porty nam odcieli ? Elblag ?

pozdr
newrom

Potocki Passion & Adventure

unread,
Apr 26, 2012, 4:38:49 AM4/26/12
to
W dniu 2012-04-24 14:55, Roman Niewiarowski pisze:
>
> szanse na przezycie maja marne. z 60m wyjmowany dorsz miewa pecherz
> plawny wywalony pyskiem. Moze jakby go przedziurawic igla to by jakis
> procent dorszy przezyl. Tak przynajmniej postepowali przy jakichs
> badaniach prezentowanych na discovery.
>
> pozdr
> newrom
> PS. na dorsze sie wybierasz ? :>

Chciałem, ale po tym co piszecie to nie ma sensu. złowię sobie 2 dorsze
i tyle, a potem będę musiał siedzieć i oglądać jak inni katują te ryby :)

Potocki Passion & Adventure

unread,
Apr 26, 2012, 4:41:15 AM4/26/12
to
W dniu 2012-04-24 15:04, Jakub Jewuła pisze:
Hehe :) to było naprawdę dobre :) Usmiechnąłem się pod nosem. W każdym
razie męczenie tych ryb, a własciwie ich niemal pewna smierć dla
kilkudziesięciu godzin przyjemności z holowania jest dla mnie nie do
przyjęcia. Wziąłbym sobie dwa dorsze, a potem bym siedział na pokładzie,
bo po co mi więcej. Uświadomiliście mi, że dorsze to nie dla mnie, no
chyba, że z płytkiej wody.

A jak to jest z podhaczonymi za bok dorszami? wiadomo, że stosuje się
przywieszki, często się cos takiego zdarza?

Potocki Passion & Adventure

unread,
Apr 26, 2012, 4:54:50 AM4/26/12
to
W dniu 2012-04-24 15:39, Paweł R pisze:
> A żebyś wiedział. Kiedyś gdy pracowałem przy projekcie rybackim
> związanym z selektywnością włoków dorszowych, poruszaliśmy ten temat.
> Ryba wyjęta z dużej głębokości ma znikome szanse na przeżycie.
>
> Ryba któa ucieknie z włoka na dużej głębokjości, czyli powiedzmy
> niewymiarowa, ma od 20 do 80 % szans na przeżycie - zależy jak długo
> płynęła we włoku, jaka jest temperatura wody itp.
>
> Dorsz wyjęty z dużej głębokości ma albo wywalony pęcheż płąwny, albo
> już mu pękł. Jak pękł - to ryba idzie na do i załątwiają ją kraby. Jak
> nie pękł, to załatwią ją mewy lub same padną.
>
> Selektywność połowów dorsza jak i wymiary ochronne przy połowach na
> większych głębokościach to totalna bzdura, no ale przepisy któe
> pierwotnie wprowadzano w latach 20tych na jeziorach, i przeniesiono na
> morze, nadal zostały, takie anachronizmy które naprawdę pustoszą stada
> dorsza.
>
> Dla przykładu powiem - wg. badań, przy których sam pracowałem: ok. 1/3
> dorsza ucieka z włoka przy dnie - ma spore szanse na przezycie. 1/3
> ucieka przy powierchni - sami soie dopowiedzcie co się z nimi dizeje.
> 1/3 jest wyładowywana - i fajnie, bo nie ma niewymiarów prawie - a ile
> zabiliśmy i ich nie widać??

Bardzo to smutne i głupie. Lepiej te niewymiarki spożytkować, niż dawać
mewom na pożarcie :(

Roman Niewiarowski

unread,
Apr 26, 2012, 4:59:41 AM4/26/12
to
W dniu 2012-04-26 10:38, Potocki Passion & Adventure pisze:

> Chciałem, ale po tym co piszecie to nie ma sensu. złowię sobie 2 dorsze
> i tyle, a potem będę musiał siedzieć i oglądać jak inni katują te ryby :)

Zawsze te ktorych nie bedziesz chcial zabrac mozesz oddac mnie, albo
szyprowi czym na pewno zdobedziesz wdziecznosc ;)

pozdr
newrom

Roman Niewiarowski

unread,
Apr 26, 2012, 5:01:47 AM4/26/12
to
W dniu 2012-04-26 10:41, Potocki Passion & Adventure pisze:

> A jak to jest z podhaczonymi za bok dorszami? wiadomo, że stosuje się
> przywieszki, często się cos takiego zdarza?

Jak bedziesz agresywnie jigowac to rownie czesto jak leszcze jesli
stosujesz agresyne jigowanie w lawicy leszcza ;)
Moje wszystkie mialy haki w pyskach, na lodzi widzialem chyba dwie szt
podczepione na kilkadziesiat. Ale ludzie raczej lowili, a nie szarpali :)

Jakub Jewuła

unread,
Apr 26, 2012, 5:03:11 AM4/26/12
to
...
> Hehe :) to było naprawdę dobre :) Usmiechnąłem się pod nosem. W każdym
> razie męczenie tych ryb, a własciwie ich niemal pewna smierć dla
> kilkudziesięciu godzin przyjemności z holowania jest dla mnie nie do
> przyjęcia. Wziąłbym sobie dwa dorsze, a potem bym siedział na pokładzie,
> bo po co mi więcej.

Ja bym chetnie sie wybral kiedys zeby zabrac nawet wiecej niz
dwa - lubie jesc ryby, to i ze 20kg filetow bym chetnie przywiozl.

"Wypuszczanie" niewymiarow na pewne zdechniecie to kretynstwo.
Powinien byc po prostu limit dzienny ilosci sztuk i calkowity ZAKAZ
wypuszczania czegokolwiek co sie wyjmie z wody.

Trafiles na stado malych to po paru sztukach przeplywasz gdzie
indziej a nie wujmujesz, wypuszczasz, wujmujesz, wypuszczasz...

q

Marcin

unread,
Apr 26, 2012, 2:24:33 PM4/26/12
to
Dnia 26-04-2012 o 09:31:00 Roman Niewiarowski <new...@poczta.onet.pl>
napisał(a):

> dochodzil permanentny burdel w porcie .... Moze sie to przez ostatnie
> kilka lat zmienilo, ale jakos watpie :-/

przypomniały mi się przygody znajomego z PKP Cargo... podobny klimat.

> Ze mamy popieprzone koszty uzytkowania autostrad, ciezarowkom sie oplaca
> jechac wolniej i dluzej niz szybciej i autostrada. Tylko dam se leb
> uciac ze za to odciazenie autostrady slono zaplacimy remontujac droge.

za ~150 km odcinek kulczykowej autostrady trzeba zapłacić 189 zl brutto,
czyli ok 150 zl netto, czyli wychodzi ok 1 PLN/km (niezależnie od klasy
emisji). euro5 w niemczech to 0,155 ojro a euro3 0,204, niższych klas się
w transporcie w zasadzie się nie spotyka. jakby nie patrzeć: albo dużo
drożej, albo prawie 2x drożej niż w Niemczech.
Idąc dalej, jeśli ktoś chce mieć pojęcie o skali tej żenady, średnie
koszty/km w transporcie drogowym wg ankiety zrzeszeń przewoźników za rok
2010 to ~2,70pln/km a rentowność to okolice 10-15%.

--
Marcin Kuj-Pom

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 26, 2012, 5:29:55 AM4/26/12
to


Użytkownik "Potocki Passion & Adventure" <sa...@dogspassion.pl> napisał w
wiadomości grup dyskusyjnych:4f990a02$0$26701$6578...@news.neostrada.pl...
>
> A jak to jest z podhaczonymi za bok dorszami? wiadomo, że stosuje się
> przywieszki, często się cos takiego zdarza?
>
> --
Z dorszem "za kapotę" jest tak jak napisał Romek. No chyba, że trafi się na
"grubą ławicę" czego Wszystkim życzę :). Najczęściej "za kapotę" łapią sie
małe czarniaki. Stado tych ryb atakuje wszystko. Pilker w stadzie lata jak
podbijana piłka i często rybki zahaczają sie bokami, grzbietami itd. Dorsze
są spokojniejsze. "Za kapotę" raczej zaczepia się ryby kotwiczką pilka niż
hakiem przywieszki. Dorsze natomiast dość często "pudłują" i zahaczają się w
obrębie głowy.
--
Pozdrawiam

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 26, 2012, 4:38:27 PM4/26/12
to


Użytkownik "Roman Niewiarowski" <new...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
grup dyskusyjnych:4f98f9b5$0$1301$6578...@news.neostrada.pl...
> W dniu 2012-04-25 21:02, Jarosław Augustyniak vel Kot Bury pisze:
>> Z rybakami jest inaczej. Mocne poparcie państwa doprowadziło
>> by do odrodzenia floty dalekomorskiej, ale to rząd musi odzyskać nasze
>> stare łowiska i zapewnić bezpieczeństwo inwestycji.
>
> To znaczy ze jak bede chcial sobie otworzyc firme to rzad ma mi
> zagwarantowac ze nie splajtuje ?
> Niektore nasze stare lowiska znajduja sie u ruskich, wiec ich nie
> odzyskamy (bo czarni maja fobie, a czerwoni przeleki ze im ktos przypomni
> wspolprace z zsrr ;)
Rząd ma ci stworzyć warunki byś chciał władować w to swoją kasę.
Wynegocjować dostęp do łowisk, zapewnić ci dostęp do infrastruktury potowej
itd.

> A swoja droga to jak rzad ma odzyskiwac lowiska ? Wydawalo mi sie ze to
> sprawa firm polowowych.
Wszędzie na świecie jest to obszar działań państwa.
>
>> Żegluga pasażerska,
>> a właściwie turystyczna ma sens w pewnych warunkach. Na rejs wokół
>> Bałtyku byli by chętni.
>
> A ze to MSC Cruises, a nie Heniek & Ziutek sp z o.o. ? Nie wiem, moze H&Z
> nie maja kasy, moze nie widza tego biznesu, a moze im sie nie oplaca.
A jak H&Z mają go widzieć jak nie wiedzą czy w np. przyszłym roku nie wpłyną
do portu macierzystego bo nikt nie pogłębi toru wodnego lub nie powie, że
nie ma dla nich miejsca przy nabrzeżu.
>
>> Kiedyś były np. wodoloty. Jadę do
>> Władka na ryby i jest kiepsko a wiem, że w Kołku biorą i co? Wsiadam w
>> samochód? Nie, ale takim wodolotem mógłbym wyskoczyć do Kołka na rejsik.
>
> Jaki ruch planujesz na tej trasie ? Myslisz ze to sie bedzie oplacac ?
> Bedzie tylu chetnych zeby utrzymac regularne kursy ?
> No bo nie chcialbym doplacac do tego ze inni sobie plywaja wodolotem.
> Sprawdzilem i rejs Szczecin - Swinoujscie kosztuje 120zl (tam i nazad).
> Tak na oko to tam jest ze 60km. Odległość Wł-Kol jest na oko 3x większa.
> Niech cene podniosą 2x to masz 240pln. Z tego co na szybko wygrzebalem
> wodoloty robia do 50wezlow, to jakies 80km/h. Czyli ze dwie i pol godziny
> z pelna predkoscia, nie doliczajac czasu cumowania, wejscia do portu itd.
> Kurcze, nie wiem czy nie taniej byloby latac samolotami.
Może i taniej samolotami, ale jest jakiś plan budowy lotnisk na naszym
wybrzeżu? Może jakąś autostradę Szczecin Gdańsk budujemy? To rola państwa
wymyślić jak ten transport ma wyglądać i swoimi działaniami doprowadzić do
realizacji tej koncepcji.
>
>> Brak slipów, marin i traktowanie opustoszałych portów jako elementów
>> obrony wybrzeża też nie motywuje. Tu naprawdę trzeba jasnej koncepcji
>> gospodarki morskiej.
>
> Poza portami, cala reszta to temat dla wojewody/samorzadow. Rzad ew.
> moglby dopuscic zabudowywanie plaz przez prywatnych inwestorow. To na
> pewno zwiekszyloby roznorodnosc i poprawilo infrastrukture. Ale dam sobie
> leb uciac ze skonczyloby sie mega protestami wszystkich (od wedkarzy,
> poprzez letnikow, a na ekologach kończąc).
Czy to aby nie wspólna gestia Urzędu Morskiego i samorządu?
Romku powyżej opisałeś rolę państwa, które nie robi tego co do jego
obowiązków należy. Totalny brak polityki długofalowej we wszystkich
możliwych płaszczyznach. To już słynne plany pięcio i dziesięcioletnie były
przydatniejsze.
>> odcinając nasze porty od torów wodnych.
>
> A ktore to porty nam odcieli ? Elblag ?

A zgadnij gdzie leci gaz-rurka? Problem Mierzei Wiślanej też nie do końca
został rozwiązany.
A tak na koniec. Gdyby z Gdańska lub Gdyni do Helu kursował co godzina prom
samochodowy, za rozsądne pieniądze, to sądzę, że kolejka by do niego stała.
Do tego jakieś opłaty na drodze Władek - Hel, jakieś tanie parkingi
tygodniowe, szybkie "wahadło" kolejowe na tej samej trasie. I nagle okazało
by się, że można tam i zarobić i odpocząć w ludzkich warunkach. Tego
samorządy nie zrobią same, tu potrzebne jest działanie na szczeblu
województwa poparte programem rządowym.
--
Pozdrawiam

Roman Niewiarowski

unread,
Apr 27, 2012, 2:58:57 AM4/27/12
to
W dniu 2012-04-26 22:38, Jarosław Augustyniak vel Kot Bury pisze:

> Rząd ma ci stworzyć warunki byś chciał władować w to swoją kasę.
> Wynegocjować dostęp do łowisk, zapewnić ci dostęp do infrastruktury
> potowej itd.

No niestety u nas to nawet wycieczkowce musza spuszczac gowna do morza
bo w porcie sie ich nie da szybko zrzucic.

> A jak H&Z mają go widzieć jak nie wiedzą czy w np. przyszłym roku nie
> wpłyną do portu macierzystego bo nikt nie pogłębi toru wodnego lub nie
> powie, że nie ma dla nich miejsca przy nabrzeżu.

Mozna chyba podpisac odpowiednia umowe z portem ?

> Może i taniej samolotami, ale jest jakiś plan budowy lotnisk na naszym
> wybrzeżu? Może jakąś autostradę Szczecin Gdańsk budujemy? To rola
> państwa wymyślić jak ten transport ma wyglądać i swoimi działaniami
> doprowadzić do realizacji tej koncepcji.

Oczywiscie ze masz racje! Tylko transport morzem nie jest zbyt
szczesliwy ani szybki. Lepiej by bylo autostrada/ekspresowka i pociagiem
(o ile by sie nimi zajmowala firma DB albo jakakolwiek potrafiaca
sprawic ze w przedziale nie smierdzi jak w szalecie).
Ale jak sie kase wydaje na pierdoly (np euro) to na drogi brakuje. Do
tego dochodzi rozdawnictwo polityczne, znaczy jak ktos w partii wysoko i
ma uklady to zalatwia w swojej wsi peron albo dwujezdniowa droge
posrodku niczego, nie majaca znaczenia dla komunikacji drogowej w skali
kraju (o europie to nikt nie mysli).
Tylko to raczej generalnie problem krajowy, tylko czesciowo zwiazany z
polityka morska.

> Czy to aby nie wspólna gestia Urzędu Morskiego i samorządu?

Mysle ze przede wszystkim samorzadu. Dopiero jak samorzad bedzie
wiedzial co chce zrobic, powinien w to wlaczac UM.

> Totalny brak polityki długofalowej we wszystkich
> możliwych płaszczyznach. To już słynne plany pięcio i dziesięcioletnie
> były przydatniejsze.

Ale u nas plan nie moze byc dluzszy niz na 3-4 lata, bo pozniej zmiana
na karuzeli i ci co byli przeciw rzadza! ;)

> A zgadnij gdzie leci gaz-rurka?

Ale w czym nord stream Ci przeszakdza ? Ciesniny dunskie maja 17m
glebokosci (takie jest max zanurzenie statkow ktore moga tamtedy
przeplynac). Gaz-rurka jest glebiej niz ma tor wodny do Swinoujscia.
I znalazlem jeszcze takie cos

"W wyniku tych działań, prześwit nad jego skrzyżowaniem z zachodnim
torem wodnym miał wynieść 16 m. Dla porównania, zanurzenie gazowców
klasy Q-Max, czyli największych statków, jakie mogą tankować płynny gaz
w Katarze, wynosi 12 m a zanurzenie Baltimaxów – 15 m."

Szkoda tylko ze sie nie podpielismy pod ta rurke i nie czerpiemy zyskow
z przesylania nim gazu do europy zachodniej.

> Problem Mierzei Wiślanej też nie do końca został rozwiązany.

Zgadza sie, ale mysle ze to poklosie tepoty politykierow. Mieszaja
gospodarke z historia i polityka, zamiast czerpac zyski z polozenia
pomiedzy Rosja i EU.
Ciekawi mnie ten projekt przekopu, zastanawiam sie czy kiedykolwiek
zostanie zrealizowany.

> A tak na koniec. Gdyby z Gdańska lub Gdyni do Helu kursował co godzina
> prom samochodowy, za rozsądne pieniądze, to sądzę, że kolejka by do
> niego stała.

I Hel mialbys dokumentnie zakorkowany bo teraz sporo ludzi zniecheca
wielogodzinny korek :)
Chociaz ci co lubia scisk i tak tam przyjezdzaja.... :)

> I nagle okazało by się, że można tam i zarobić i odpocząć w ludzkich
> warunkach. Tego samorządy nie zrobią same, tu potrzebne jest działanie
> na szczeblu województwa poparte programem rządowym.

A czy samorzady robia cos w tym kierunku ?
IMVHO powinno byc tak ze samorzad wymysla takie rzeczy, opracowywuje
plany, kalkulacje budowy i utrzymania, oplacalnosc (szerzej niz tylko
'czy z biletow sie utrzyma'. Jak juz wie czego chce to zaczyna
poszukiwac srodkow na realizacje celu.
Zmierzam do tego ze rzad/wojewoda powinien opracowywac strategie rozwoju
na poziomie wojewodztw/kraju. To czy w Koziej wolce ma byc transport
publiczny, prom do sasiedniej wsi i konieczna jest oczyszczalnia sciekow
powinien wiedziec samorzad i jak juz wie, to cisnac rzad zeby to
zalatwic. Bo jak wojewoda zarzadzi ze buduja oczyszczalnie sciekow, a
wszyscy w gminie maja przydomowe oczyszczalnie to znow bedzie smieszno i
straszno.
Uwazam ze tylko dzialania ukierunkowane na kokretny cel maja sens,
rzadowe strategie rozwoju to beletrystyka. I poki to sie nie zmieni,
skupilbym sie na niewykorzystanych mozliwosciach samorzadow.

pozdr
newrom
--

odziu

unread,
Apr 27, 2012, 3:28:04 AM4/27/12
to
W dniu 2012-04-26 22:38, Jarosław Augustyniak vel Kot Bury pisze:
> Totalny brak polityki długofalowej we wszystkich
> możliwych płaszczyznach. To już słynne plany pięcio i dziesięcioletnie
> były przydatniejsze.

Eee... Przecież PRL rozpierdzieliła właśnie gospodarka planowa.
Sekretarz planował, a potem plany nie wychodziły z powodu działania
rewizjonistycznych sił imperializmu zachodniego i niemieckiego. Tu
chodzi raczej tylko o ciągłość, bo planowanie i tak musi być u nas
bardzo elastyczne jeżeli chodzi o terminy.. :) Już sama nazwa "polityka
długofalowa", budzi we mnie przekonanie, ze to nie może się udać. Ja
przede wszystkim grubym murem oddzielił bym gospodarkę i rozwój kraju
od polityki i polityków. Tym powinni zająć się _fachowcy_, którzy nie
podlegali by wymianie zgodnie z kolejnymi opcjami politycznymi.

--
Piotr Ratyński


Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 27, 2012, 10:19:34 AM4/27/12
to


Użytkownik "odziu" <piotrr...@gazeta.pl> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:jndhpv$19s$1...@inews.gazeta.pl...
Odziu! Program Gemini i Apollo to też polityka długofalowa :). PRL-u nie
rozpierdzieliło istnienie gospodarki planowej, mimo że plany były zazwyczaj
przeszacowane. Gdyby gospodarka planowa nie miała żadnych efektów to nie
było by tylu dóbr na sprzedaż po zmianie ustroju. Kraj ze zniszczeń
wojennych odbudowała właśnie gospodarka planowa. Gdyby nasze obecne orły
odbudowywały Warszawę to połowa miasta była by w gruzach, bo ciągle by
dyskutowano, czy odbudowywać Mokotów czy Wolę i raz wożono by gruz z Woli na
Mokotów a potem odwrotnie, a odbudowa stała by w miejscu. Gierek wybudował
jedną drogę szybkiego ruchu, ale przejezdną do dziś. My budujemy autostrady,
z których żadna nie jest przejezdna w 100%. Gierek budował autostradę
Berlin - Moskwa i się wyłożył, a czy my 22 lata później mamy sukces na
krótszym odcinku Berlin - Warszawa? Socjalistyczny drogowiec miał kasę na
pierwszego i nie miał co za nią kupić. Dziś nie on ma tego problemu bo mu
nie zapłacono na kilka kolejnych "pierwszych". Latamy jak "pies za własnym
ogonem" zmieniła się tylko rasa psa - "socjalika" zastąpił "kapitalik".
"Socjalik" wierzył, że kiedyś ten ogon złapie, "kapitalik" lata za ogonem bo
mu za to płacą, on nawet nie planuje złapać ogona.
--
Pozdrawiam

Jarosław Augustyniak vel Kot Bury

unread,
Apr 27, 2012, 10:56:01 AM4/27/12
to


Użytkownik "Roman Niewiarowski" <new...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
grup dyskusyjnych:4f9a43b2$0$1210$6578...@news.neostrada.pl...
> W dniu 2012-04-26 22:38, Jarosław Augustyniak vel Kot Bury pisze:
>
>> Rząd ma ci stworzyć warunki byś chciał władować w to swoją kasę.
>> Wynegocjować dostęp do łowisk, zapewnić ci dostęp do infrastruktury
>> potowej itd.
>
> No niestety u nas to nawet wycieczkowce musza spuszczac gowna do morza bo
> w porcie sie ich nie da szybko zrzucic.

Właśnie, a port w zarządzie państwa.
>
>> A jak H&Z mają go widzieć jak nie wiedzą czy w np. przyszłym roku nie
>> wpłyną do portu macierzystego bo nikt nie pogłębi toru wodnego lub nie
>> powie, że nie ma dla nich miejsca przy nabrzeżu.
>
> Mozna chyba podpisac odpowiednia umowe z portem ?

Port nie ma autonomii. Jest w zarządzie państwa.
>
>> Może i taniej samolotami, ale jest jakiś plan budowy lotnisk na naszym
>> wybrzeżu? Może jakąś autostradę Szczecin Gdańsk budujemy? To rola
>> państwa wymyślić jak ten transport ma wyglądać i swoimi działaniami
>> doprowadzić do realizacji tej koncepcji.
>
> Oczywiscie ze masz racje! Tylko transport morzem nie jest zbyt szczesliwy
> ani szybki. Lepiej by bylo autostrada/ekspresowka i pociagiem (o ile by
> sie nimi zajmowala firma DB albo jakakolwiek potrafiaca sprawic ze w
> przedziale nie smierdzi jak w szalecie).
> Ale jak sie kase wydaje na pierdoly (np euro) to na drogi brakuje. Do tego
> dochodzi rozdawnictwo polityczne, znaczy jak ktos w partii wysoko i ma
> uklady to zalatwia w swojej wsi peron albo dwujezdniowa droge posrodku
> niczego, nie majaca znaczenia dla komunikacji drogowej w skali kraju (o
> europie to nikt nie mysli).
> Tylko to raczej generalnie problem krajowy, tylko czesciowo zwiazany z
> polityka morska.

Romku, morze to nie planeta Mars, musi przez infrastrukturę brzegową być
połączone z resztą kraju.

>> Czy to aby nie wspólna gestia Urzędu Morskiego i samorządu?
>
> Mysle ze przede wszystkim samorzadu. Dopiero jak samorzad bedzie wiedzial
> co chce zrobic, powinien w to wlaczac UM.

Który powinien mieć rządową wytyczną wsparcia działań a nie ich blokowania.

>> Totalny brak polityki długofalowej we wszystkich
>> możliwych płaszczyznach. To już słynne plany pięcio i dziesięcioletnie
>> były przydatniejsze.
>
> Ale u nas plan nie moze byc dluzszy niz na 3-4 lata, bo pozniej zmiana na
> karuzeli i ci co byli przeciw rzadza! ;)

Czyli się nie da! Amerykanie i inni jakoś mogą a my nie.

>> A zgadnij gdzie leci gaz-rurka?
>
> Ale w czym nord stream Ci przeszakdza ? Ciesniny dunskie maja 17m
> glebokosci (takie jest max zanurzenie statkow ktore moga tamtedy
> przeplynac). Gaz-rurka jest glebiej niz ma tor wodny do Swinoujscia.
> I znalazlem jeszcze takie cos
>
> "W wyniku tych działań, prześwit nad jego skrzyżowaniem z zachodnim torem
> wodnym miał wynieść 16 m. Dla porównania, zanurzenie gazowców klasy Q-Max,
> czyli największych statków, jakie mogą tankować płynny gaz w Katarze,
> wynosi 12 m a zanurzenie Baltimaxów – 15 m."
>
> Szkoda tylko ze sie nie podpielismy pod ta rurke i nie czerpiemy zyskow z
> przesylania nim gazu do europy zachodniej.
Bo elity były zajęte wciskaniem nam "kitu". Żaden obywatel, w tym i ja, nie
sprawdza głębokości Cieśnin Duńskich, gdy mu "fachowcy" płaczą, że rura
blokuje nasz port.

>> Problem Mierzei Wiślanej też nie do końca został rozwiązany.
>
> Zgadza sie, ale mysle ze to poklosie tepoty politykierow. Mieszaja
> gospodarke z historia i polityka, zamiast czerpac zyski z polozenia
> pomiedzy Rosja i EU.
> Ciekawi mnie ten projekt przekopu, zastanawiam sie czy kiedykolwiek
> zostanie zrealizowany.
Zapewne do połowy szerokości mierzei :(.

>> A tak na koniec. Gdyby z Gdańska lub Gdyni do Helu kursował co godzina
>> prom samochodowy, za rozsądne pieniądze, to sądzę, że kolejka by do
>> niego stała.
>
> I Hel mialbys dokumentnie zakorkowany bo teraz sporo ludzi zniecheca
> wielogodzinny korek :)
> Chociaz ci co lubia scisk i tak tam przyjezdzaja.... :)
On już jest total zakorkowany i roznoszony na kołach i butach turystów.

>> I nagle okazało by się, że można tam i zarobić i odpocząć w ludzkich
>> warunkach. Tego samorządy nie zrobią same, tu potrzebne jest działanie
>> na szczeblu województwa poparte programem rządowym.
>
> A czy samorzady robia cos w tym kierunku ?
> IMVHO powinno byc tak ze samorzad wymysla takie rzeczy, opracowywuje
> plany, kalkulacje budowy i utrzymania, oplacalnosc (szerzej niz tylko 'czy
> z biletow sie utrzyma'. Jak juz wie czego chce to zaczyna poszukiwac
> srodkow na realizacje celu.
> Zmierzam do tego ze rzad/wojewoda powinien opracowywac strategie rozwoju
> na poziomie wojewodztw/kraju. To czy w Koziej wolce ma byc transport
> publiczny, prom do sasiedniej wsi i konieczna jest oczyszczalnia sciekow
> powinien wiedziec samorzad i jak juz wie, to cisnac rzad zeby to zalatwic.
> Bo jak wojewoda zarzadzi ze buduja oczyszczalnie sciekow, a wszyscy w
> gminie maja przydomowe oczyszczalnie to znow bedzie smieszno i straszno.
> Uwazam ze tylko dzialania ukierunkowane na kokretny cel maja sens, rzadowe
> strategie rozwoju to beletrystyka. I poki to sie nie zmieni, skupilbym sie
> na niewykorzystanych mozliwosciach samorzadow.
>
A czy samorządy mają stałe źródła dochodu i stałe obciążenia finansowe? Nie!
Państwo "chapnie" im co jakiś czas jakieś źródło dochodu i odda finansowanie
czegoś tam. Państwo chce mieć Stolicę wszystkich Polaków w Warszawie i każe
temu miastu z jednej strony zapewnić warunki życia przyjezdnym i
jednocześnie płacić "janosikowe". Radom żąda pracy, dróg, parkingów w
Warszawie oraz wsparcia finansowego Mazowsza dla Radomia. Na poziomie
hobbystycznym ZO PZW Radom też nie kocha Warszawy. Jak taki Hel czy inne
miasto portowe ma inwestować w coś oparte na porcie, o którego działaniu
decyduje rząd. Dałeś dobry przykład oczyszczalni. Gdyby państwo jasno
zagwarantowało, że na tych terenach wybudujemy oczyszczalnie, bo "Natura
2000", turystyka lub cokolwiek innego, a gdzie indziej nie, to mieszkańcy
załadowali by sensowniej kasę w turystykę, karmniki dla ptaków, hamaki...
ale nie w zbędne oczyszczalnie, które da im państwo. Na innych terenach
zgodzili by sie na budowę przemysłu, który da im dochód z podatków i pracę,
a oczyszczalnie postawili by sami.
--
Pozdrawiam

odziu

unread,
Apr 27, 2012, 5:52:12 PM4/27/12
to
W dniu 2012-04-27 16:19, Jarosław Augustyniak vel Kot Bury pisze:
> Odziu! Program Gemini i Apollo to też polityka długofalowa :).

No właśnie, że to już nie jest polityka tylko programy kosmiczne -
długofalowe.
Biorą w nich udział nawet przeciwne strony polityczne w skali nie tylko
kraju, ale i świata.

> PRL-u
> nie rozpierdzieliło istnienie gospodarki planowej, mimo że plany były
> zazwyczaj przeszacowane. Gdyby gospodarka planowa nie miała żadnych
> efektów to nie było by tylu dóbr na sprzedaż po zmianie ustroju. [...]

No cóż moje zdanie jest inne. Gdyby gospodarka planowa była oparta na
realnych założeniach, to może by i było tak jak piszesz, ale wtedy nikt
by nie myślał, żeby taki socjalistyczny raj (bo w planach miał to być
raj właśnie) rozpirzyć w cholerę. Gdyby zamiast szerokich planów
opartych na sprawozdawczych mrzonkach i kłamliwej propagandzie, które
wykonywano tylko na papierze, dano by ludziom robić swoje, to przy
entuzjazmie jaki mieli po wojnie, to nie tylko odbudowano by Warszawę,
ale zapewniono by jako taki dobrobyt całej reszcie. A że dobra po
komunie zostały to nic dziwnego, przecież upadek był taki bardziej bez
kontuzji, a przez ponad 50 lat musiało się coś tworzyć, bo inaczej to
tak długo by nie wytrzymali.
A to co dzieje się obecnie to już można porównać tylko do starych
czasów przed rozbiorowych. Każdy kto dorwał się do władzy, obojętnie z
jakiej opcji, patrzy tylko żeby jak najwięcej zagarnąć pod siebie, a
ostatni gasi światło. Wszyscy dobrzy fachowcy najprawdopodobniej już
dawno wyjechali, a rządzeniem zajmują się egzemplarze o chorobliwych
ambicjach bez jakiejkolwiek wiedzy, ale za to z dużymi potrzebami
finansowymi, albo byłe sklepowe z GS-ów, którym ktoś powiedział "teraz
my" itd itp. Szkoda gadać...
Ale skończmy już z ta polityką na grupie, bo dosyć o niej wszędzie, a
od gazet i telewizora mam już odruch wymiotne... :-D

--
odziu


Jakub Jewuła

unread,
Apr 28, 2012, 3:50:02 AM4/28/12
to
>> Gdyby gospodarka planowa była oparta na realnych założeniach

To jest oksymoron. Kazda gospodarka panowa opiera sie na
zalozenia wzietych z kapelusza. Nie ma prawa dzialac cos
co opiera sie na wrozbach.

q

0 new messages