Dnia Fri, 01 Jun 2012 13:02:35 +0200, Andrzej Zbierzchowski napisał:
>>>>> Niestety, jeśli najpierw się śpiewa hymn a potem demoluje autobusy,
>>>>> pociągi i stadiony to trzeba być tępym trepem żeby nie zauważyć
>>>>> analogi. Tyle o motyce
>>>>
>>>> Podaj prosze linka do informacji o zniszczeniach po tej demonstracji, oraz
>>>> moze po tej w Krakowie.
>>>
>>
>>> Skoro nazywacie siebie patriotami to najlepszym przykładem
>>> manifestacji, w której braliście udział, będzie ta z okazji
>>> odzyskania niepodległości. Pamiętasz co tam się działo czy już Ci
>>> wypadło z głowy? To właśnie Ci najgłośniejsi i najbardziej nazywający
>>> siebie patriotami bili się z policją bez powodu i palili samochody
>>> stacji telewizyjnej. Patrioci jak ja pierdole.
>>
>> UGI, ale to właśnie na tym polega i do tego się sprowadza: do
>> deklaracji. Jestem patriotą, bo mówię, że jestem patriotą, a tym
>> większym patriotą jestem, im głośniej i częściej o tym mówię[1].
>> Oczywiście, ktoś, kto nie łazi po ulicach/forach/ /usenecie/whatever
>> i nie wrzeszczy, że jest patriotą w _oczywisty_ sposób patriotą nie
>> jest, bo gdyby był, to by o tym mówił zawsze i wszędzie, a zwłaszcza
>> w warzywniaku oraz przy okazji obchodów jakieś kolejnej rocznicy (co
>> za rocznica - nie ma znaczenia, bo i tak dobierane są w sposób
>> dowolny, przypadkowy i... tak, jest zgadłeś - tylko po to, by po raz
>> kolejny pokrzyczeć, że jest się patriotą możliwie wiele razy :-)).
>
> Dziwisz się?
Nie, nie dziwię się. Konstatuję.
> Masa ludzi reaguje na hasła nie żądając żadnego ich poparcia w
> konkretach bo konkrety sa nudne. A byc patriotą można w prosty
> sposób, najprostszy: Nauczyć się historii swojego kraju, nie tej,
> którą uczą w szkole tylko tej prawdziwej (a to wymaga dociekliwości,
> siedzenia w ksiażkach i umiejętności którą mało kto posiadł:
> Kojarzenia faktów pozornie z sobą niezwiązanych) i uczenie jej
> innych.
Ech, gdyby to było takie proste... Niestety, przeżyte lata i napotkane
osoby uczą, że poziom głośno deklarowanego patriotyzmu i posiadanej
naprawdę wiedzy nie tylko nie idą w parze, ale powiedziałebym, że poziom
wiedzy raczej pędem od tego głośno deklarowanego patriotyzmu ucieka.
Zostaje parę przypadkowo wybranyh haseł, parę "urzędowo kanonicznych"
postaci i wydarzeń traktowanych jako wyznanie patriotycznej wiary i pała
do walenia po głowie tych, którzy nie deklarują głośno (co nie znaczy,
że nie są), ale kiedy już poskrobać takiego "patriotę akustycznego" po
ośrodku mózgu odpowiedzialnym za wiedzę i kojarzenie... Bida z nędzą i
nagłe przejście do agresywnego "A bo ty/wy..."
> Zaskoczy Cię opór z jakim się spotkasz.
Jeśli uczący przejawia postawę "Co prawda rozmawiamy o nowej książce
Eco i filmach Russa Meyera, ale ja mam misję i zaraz nauczę was
patriotyzmu, i wytłumaczę, jak to było z historią, martyrologią i
żołnierzami wyklętymi, a kto jest przeciw i chce dalej rozmawiac o
filmach ten jest europedał i zaprzaniec"... to ten opór wcale mnie nie
dziwi. Sam go wielokrotnie przejawiam (bo też i wielokrotnie się z takim
właśnie "apostolstwem" spotykam), tłumacząc, że wolność słowa nie
oznacza przymusu słuchania, więc albo na temat, na który aktualnie toczy
się rozmowa, albo na drzewo. Oczywuiśćie, dowiaduję się wtedy, że...
no?... tak jest! - że nie jestem patriotą, a raz nawet usłyszałem, że
jestem kosmopolitą :-)
> I zaskoczy Cię, kim się okażesz być.
Jeśli uczący przejawia postawę jak wyżej, to nie jest żadnym patriotą,
tylko nachałem, by nie powiedzieć, że bucem.
A jeśli jeszcze dany uczący i deklarujący jest łatwy do rozpykania
merytorycznie, bo znajomość historii (rozumianej jako coś szerszego niż
tylko zbiór ciekawostek i fakcików o dwóch-trzech dyżurnych postaciach)
współczesnej i naszej-polskiej ma najwyżej na poziomie ambitnego
gimnazjalisty, ktory spędził tydzień na wikipedii i linkach stamtąd...
> I jak trudno będzie Ci post factum udowodnić że nie
> jestes wielbłądem :).
Na razie jednak to cała reszta musi udowadniać "patriotom akustycznym",
że ich rozumienie słów i pojęć wielosylabowych nie jest jedynym
możliwym, ba! czasem nie jest nawet zbliżone do prawidłowego/rozsądnego,
poziom patrtiotyzmu nie zależy od decybeli, a fakt, że ktoś nie łazi po
mieście, drąc twarz, że jest och-jakim-że-to-patriotą nie oznacza, że
nim nie jest, a jedynie, że nie łazi i nie drze twarzy.
I wiesz, że w dużej części przypadków nie da się im tego wytłumaczyć?
Nie wierzą. W pale im się to nie mieści.
--
AJK