Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Co taka cisza?

0 views
Skip to first unread message

L'e-szczur

unread,
Jun 9, 2008, 5:34:22 AM6/9/08
to
Fanow Bostonu wymiotlo, fanow LA jakby tez nieco mniej? Co jest?
Oblewacie na smutno porazke w kopanej z Niemcami, czy na wesolo
wygraną Kubicy?

Pozdro

L'e-szczur

Szczepan Radzki

unread,
Jun 9, 2008, 5:48:51 AM6/9/08
to
L'e-szczur napisał(a):

> Fanow Bostonu wymiotlo, fanow LA jakby tez nieco mniej? Co jest?
> Oblewacie na smutno porazke w kopanej z Niemcami, czy na wesolo
> wygraną Kubicy?
>

Both ;) Podwojna wodka z redbulem pozwolila doleciec do domu dopiero nad
ranem :>

--
Pozdrawiam
Szczepan Radzki

Cavek

unread,
Jun 9, 2008, 6:17:24 AM6/9/08
to

>Użytkownik "L'e-szczur" <lesz...@acn.waw.pl> napisał w wiadomości
>news:9d82cb17-6411-483d...@y21g2000hsf.googlegroups.com...

>Fanow Bostonu wymiotlo, fanow LA jakby tez nieco mniej? Co jest?

Fani Bostonu są i mają się dobrze :p Czekam na opinie Wilqa na temat mecza.
Cavek


L'e-szczur

unread,
Jun 9, 2008, 7:22:50 AM6/9/08
to
On 9 Cze, 11:48, Szczepan Radzki <s.rad...@CUTTHIS.gmail.com> wrote:
> L'e-szczur napisał(a):
>
> > Fanow Bostonu wymiotlo, fanow LA jakby tez nieco mniej? Co jest?
> > Oblewacie na smutno porazke w kopanej z Niemcami, czy na wesolo
> > wygraną Kubicy?
>
> Both ;) Podwojna wodka z redbulem pozwolila doleciec do domu dopiero nad
> ranem :>

Ja dobilem do portu okolo 2:30, ale lajtowo raczylem sie cydrem, bo
jednak o 7 trzeba byc w pracy.
Ale glos stracilem wyjac na trybunach :-)

Pozdro

L'e-szczur

L'e-szczur

unread,
Jun 9, 2008, 7:24:32 AM6/9/08
to
On 9 Cze, 12:17, "Cavek" <wo...@wp.pl> wrote:
> >Użytkownik "L'e-szczur" <leszc...@acn.waw.pl> napisał w wiadomości

> >news:9d82cb17-6411-483d...@y21g2000hsf.googlegroups.com...
> >Fanow Bostonu wymiotlo, fanow LA jakby tez nieco mniej? Co jest?
>
> Fani Bostonu są i mają się dobrze :p

Widze jednego niedobitka tylko.

> Czekam na opinie Wilqa na temat mecza.

A jaka ma byc? Celtics wygrali zasluzenie, a jezeli obrona Lakers nie
potrafi zatrzymac Powe'a to niech juz lepiej sie zaczna pakowac.

Pozdro

L'e-szczur

Nieszpory

unread,
Jun 9, 2008, 8:42:03 AM6/9/08
to
On 9 Cze, 13:24, "L'e-szczur" <leszc...@acn.waw.pl> wrote:

> Widze jednego niedobitka tylko.

Jeśli o mnie chodzi, to jestem w trybie cichym, bo akurat nie
oglądałem G2 (zastanawiam się, czy sobie ściągnąć torrenta). A że
piłką nożną się nie specjalnie zajmuję (oprócz kibicowania Argentynie
na MŚ), to i niczego nie zapijałem ;). Niespecjalnie też mogę, więc
luz.

A co do samego meczu - Leon jak Leon, ale myślę Rajon też pewnie
zaczyna przekonywać do siebie niedowiarków - choćby tymi 16. asystami
w G2.

CEO later
--Nieszpory

Cavek

unread,
Jun 9, 2008, 9:04:34 AM6/9/08
to

Użytkownik "Nieszpory" <har...@nhl.com.pl> napisał w wiadomości
news:2d0c4363-fab0-4723...@m3g2000hsc.googlegroups.com...

On 9 Cze, 13:24, "L'e-szczur" <leszc...@acn.waw.pl> wrote:

> Widze jednego niedobitka tylko.


>A co do samego meczu - Leon jak Leon, ale myślę Rajon też pewnie
>zaczyna przekonywać do siebie niedowiarków - choćby tymi 16. asystami
>w G2.

Takich niedowiarków już nie ma. Celci maja za to rozgrywającego z
prawdziwego zdarzenia.
Cavek


Szczepan Radzki

unread,
Jun 9, 2008, 9:36:35 AM6/9/08
to
L'e-szczur napisał(a):

Taki to pozyje:)

A propo meczu Polska - Niemcy, to drażni mnie strasznie tło historyczne,
które ciągle do tej rywalizacji dopisywały media i w pewnym momencie
także kibice. Zamiast budować nowe relacje, które idą ciągle ku
lepszemu, to my w sytuacji bardzo dogodnej podpalamy wszystko co do tej
pory uzbieraliśmy.

Fakt, że niemiecka prasa też kilka razy opublikowała jakieś prowokacje,
tam to jednak były jednorazowe wybryki, a u nas stało się niestety
standardem.

--
Pozdrawiam
Szczepan Radzki

L'e-szczur

unread,
Jun 9, 2008, 10:07:54 AM6/9/08
to
On 9 Cze, 15:36, Szczepan Radzki <s.rad...@CUTTHIS.gmail.com> wrote:
> > Ja dobilem do portu okolo 2:30, ale lajtowo raczylem sie cydrem, bo
> > jednak o 7 trzeba byc w pracy.
> > Ale glos stracilem wyjac na trybunach :-)
>
> Taki to pozyje:)

Ale nie bylem na samym meczu w Austrii tylko niedaleko cdomu ustawili
nam na moscie nad Renem wielki telebim

> A propo meczu Polska - Niemcy, to drażni mnie strasznie tło historyczne,
> które ciągle do tej rywalizacji dopisywały media i w pewnym momencie
> także kibice. Zamiast budować nowe relacje, które idą ciągle ku
> lepszemu, to my w sytuacji bardzo dogodnej podpalamy wszystko co do tej
> pory uzbieraliśmy.

A tam. Wczoraj z niemieckimi kibicami siedzielismy ramie w ramie
swietnie sie bawiac. I na meczu i potem w pubie.
Najlepszy moment byl taki, gdy bramkarz Niemiec wylapywal strzaly
naszych zawodnikow - Niemieccy kibice krzyczeli "Lehmann kochamy
cie!". Strasznie mnie to irytowalo, wiec kiedy nasi trafili do bramki
(ze spalonego) - polski sektor zaczal krzyczec "Lehmann my tez cie
kochamy". :-)
Totalny odjazd pomimo rozczarowania przegraną.

> Fakt, że niemiecka prasa też kilka razy opublikowała jakieś prowokacje,
> tam to jednak były jednorazowe wybryki, a u nas stało się niestety
> standardem.

Naaah. Olac sikiem prostym. Prowokacje prasy to najmniejszy powod do
klotni.

Pozdro

L'e-szczur

wiLQ

unread,
Jun 9, 2008, 11:57:02 AM6/9/08
to
Cavek napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> Czekam na opinie Wilqa na temat mecza.

Um, ze co? Ze jak? ;-) Nie mozesz sie wypowiedziec przede mna?
Dlaczego? Mnie chcesz na pierwsza linie frontu wyslac? ;-)


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 9, 2008, 11:57:55 AM6/9/08
to
L'e-szczur napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> Fanow Bostonu wymiotlo,

Dla coponiektorych prawie wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami, wiec
te wydarzenia sa jedynie powtorka tego co widzieli we wlasnej glowie
przed finalami ;-)

> fanow LA jakby tez nieco mniej? Co jest?

"wiekszosc z nas nie daje Bostonowi wiekszych szans", wiec moze szok
i/lub wstyd odbieraja coponiektorym mowe? ;-)
Natomiast z mojej strony to ostatni raz rok temu po drafcie NBA czulem
sie tak dobrze jesli chodzi o przepowiednie w porownaniu do innych
grupowiczow i pismakow, wiec nie liczcie na cisze z mojej strony ;-)

> Oblewacie na smutno porazke w kopanej z Niemcami, czy na wesolo
> wygraną Kubicy?

Musze przyznac, ze to byla wyjatkowo ekstremalna sportowa doba i ze
przegieciem jest sledzenie i ogarnianie tylu rzeczy w krotkim czasie.
Nigdy wiecej. Wyscig, mecze w kopana, final NBA i ciag dalszy RS w MLB
(ze wzgledu na FB) to jednak za duzo informacji/emocji jak na jednego
kibica i z czegos trzeba rezygnowac... ale po kolei...

1) F1 i pierwsza wygrana Kubicy.
Robert od poczatku sezonu byl czolowce swiatowej, wiec fakt, ze zajal
pierwsze miejsce gdy odpadlo dwoch groznych konkurentow trudno uznac za
wielka niespodzianke nawet jesli jest to mila wiadomosc. I o ile z
przyjemnoscia sie obserwowalo jak pewnie jedzie po wygrana o tyle wciaz
w tym sporcie odrzucaja mnie i irytuja te same rzeczy.

Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami i nie zapowiada sie by
sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.
Moze i blednie, ale wydaje mi sie, ze gdyby wsadzic najslabszego
kierowce z tego grona do bolidu Ferrari natomiast tych z czolowki
wsadzic do tych najgorszych bolidow to wyniki bylyby zgola inne.
Ba! Co prawda nie znam na kwestiach technicznych, ale wlasnie tego typu
rozwiazanie wydaje mi sie najlepsze by uczynic ten sport
atrakcyjniejszym. Tzn w czasie sezonu kazdy kierowca zasiada za sterami
kazdego bolidu tyle samo razy. I co prawda z punktu widzenia
pojedynczego wyscigu tylko troche by sie zmienialo, ale dzieki
perspektywie calego sezonu rywalizacja kierowcow i konstruktorow mialyby
jakis wspolny mianownik ergo znacznie wiekszy sens niz teraz.

IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
kolejnosci?

Co do rzeczy drazniacych mnie w tym sporcie to sa kwestiie glownie
techniczne, ktore IMHO po prostu pogarszaja radoche z ogladania:
- zdecydowanie za malo plansz informacyjnych jaka jest przewaga miedzy
poszczegolnymi zawodnikami w wyscigu i na poszczegolnych okrazeniach.
Wyswietlenie tego jest pewnie banalne, a do tego wydaje mi sie to byc
podstawowa informacja... to dlaczego u licha pojawia sie tylko od czasu
do czasu i do tego tylko dla coponiektorych par zawodnikow?
IMHO w lewym gornym rogu powinna byc non-stop taka plansza ze
zmieniajaca sie zawartoscia co 15 sekund, a na dole non-stop pasek z
informacja jaka jest roznica czasowa miedzy poszczegolnymi kierowcami
(plus w nawiasie kto ile razy odwiedzil pit-stop).
- niekonsekwencja, a raczej dziwna konsekwencja, w wyswietlanym obrazie.
Robert prowadzil przez kilkadziesiat okrazen, a ile razy byl na ekranie?
Pare? Mam wrazenie, ze glownym kryterium dla realizatorow jest "gdzie
cos sie dzieje" przy czym jest to zdefiniowane jako "bolidy sa blisko
siebie" i nie ma znaczenia czy jest to szary koniec stawki czy poczatek.
To wygrywajacy i ci z czolowki nie zasluguja na troche wiecej uwagi?
Wydaje mi sie to troche dziwne zwlaszcza przez...
- marnowanie mozliwosci technicznych telewizji.
No dobra, moze przeceniam te mozliwosci, ale nie moge pojac dlaczego w
F1 nie poszli w kierunku telewizji interaktywnej lub chociaz czesciowo
interaktywnej. Dlaczego transmisja do Polski wyglada tak samo jak
transmisja do Japonii? I nie chodzi mi o jakosc, a o tresc. No sorry,
ale tzw casual fans jesli ogladaja F1 to glownie dla Kubicy, wiec
transmisja powinna wygladac tak: kamera z bolidu Kubicy 50% czasu, 40%
istotne wydarzenia na torze dotyczace pojedynczych bolidow jak
wyprzedzanie, wypadki itp, a 10% czasu ujecia ogolne jak start,
pit-stopy czy ladne ujecie z helikoptera obejmujace grupe zawodnikow.

Zeby nie bylo, ze tylko wytykam wspomne tez o trzech rzeczach, ktore
nieustannie wywoluja moj podziw:
- ze mozna przejechac okrazenie z tak niewielkimi roznicami czasowymi,
- zakres predkosci z jakimi oni maja doczynienia,
- dzwiek tych bolidow ;-) Ziuuuuuuuuuuuuuuu, ziuuuuuuuuuuuuuuuu ;-)

A na koniec pytania:
- Hamilton za takie wyeliminowanie konkurenta poniesie jakies
konsekwencje? Dyskwalifikacja na nastepny wyscig czy
wynagrodzenie mu punktami z klasyfikacji? Bo IMHO tak powinno byc.
- dlaczego BMW ma 2 rozne taktyki w stosunku do 2 swoich kierowcow?

2) Chorwacja-Austria (pierwsza polowa).
Ten mecz dobitnie mi przypomnial dlaczego nienawidze tego sportu.
Naciagany karny w 4 minucie (jak dla mnie Chorwaci przez caly czas
ubiegali sie o Oskara i ich kandydature nalezy powaznie rozpatrzyc),
gol, jedna druzyna cofa sie do defensywy bo moze skoro prowadzi, druga
nieudolnie atakuje bo przed nia stoi tlum dobrze zorganizowanych
obroncow i nie moga sie odslonic czyli w skrocie walenie glowa w mur,
stagnacja i nuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuda w srodku boiska.
Cale szczescie, ze 1) pokrywala sie z 2) i nie musialem ogladac calosci.
No i oczywiscie nie mam watpliwosci z czego zrezygnowac...

3) Polska-Niemcy.
Pare kwestii zwiazanych z tym meczem:
- czy ostro naciagany optymizm naprawde jest czescia kibicowania? Czy
tylko sposobem na podlizywanie sie widowni? Moze jestem dziwny, ale
autentycznie mnie wkurwia pompowanie balona oczekiwan przed kazdym
meczem tej reprezentacji. Z punktu widzenia pilkarskiego jako kraj
Niemcy bija nas na glowe pod kazdym wzgledem, w historii nigdy z nimi
nie wygralismy, a mimo to taki pilkarski glab jak ja lepiej przewiduje
wynik koncowy niz 99% tzw ekspertow?!? Litosci... kiedy pismaki i
komentatorzy pojma idee "underdoga" i "zbyt duzych oczekiwan/presji"?!?
- co sie zmienilo w kwestii spalonego w ostatnich latach?
W czasie meczu padla informacja, ze liczy sie to kto dotknie pilke, a
nie kto byl na spalonym w momencie podania co prowadzilo do dwoch bardzo
IMHO kontrowersyjnych sytuacji gdy nasi mysla, ze jest pulapka
offsajdowa, a tu nagle wybiega drugi zawodnik Niemiec, on przejmuje
pilke i wychodzi z tego grozna akcja i bramka. Jesli to podejscie jest
dozwolone i normalne to dlaczego u licha nie jest stosowane regularnie
przez wszystkich w tym naszych?! Chociaz moim zdaniem to po prostu
kretynski pomysl, ktory tylko coponiektorzy nauczyli sie wykorzystywac.
- druga bramka to byl naprawde ladny prezent.
- pomimo tego co napisalem powyzej Niemcy byli IMHO lepsi technicznie,
duzo lepiej zorganizowani zarowno w ataku niz obronie, czyli wszystko co
mozna bylo przewidziec przed meczem...
- pozytywnie mnie zaskoczyl Lobodzinski i Roger (chociaz moze dlatego,
ze nigdy ich nie widzialem w akcji, a oni cos zagrali), a negatywnie
Krzynowek, Zurawski (choc moze dlatego, ze widzialem jak graja znacznie
lepiej) i jakas taka niepewna obrona, na ktora to bym zwalil porazke.

4) Niech to bedzie watek OT skoro juz tak sie rozpisalem na inne tematy.

5) Co prawda wczoraj moi dali ciala, ale i tak ostatnio mam coraz wiecej
powodow do zadowolenia ze wzgledu na tabele. Bo ekstremalna taktyka,
ktora przyjalem, zaczyna powoli wygladac coraz lepiej i juz przyniosla
ostatnio kilka bardzo fajnych acz niespodziewanych efektow ;-)


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 9, 2008, 12:27:02 PM6/9/08
to
L'e-szczur napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> > A propo meczu Polska - Niemcy, to drażni mnie strasznie tło historyczne,


> > które ciągle do tej rywalizacji dopisywały media i w pewnym momencie
> > także kibice. Zamiast budować nowe relacje, które idą ciągle ku
> > lepszemu, to my w sytuacji bardzo dogodnej podpalamy wszystko co do tej
> > pory uzbieraliśmy.
>
> A tam. Wczoraj z niemieckimi kibicami siedzielismy ramie w ramie
> swietnie sie bawiac. I na meczu i potem w pubie.

Bo efekt, o ktorym wspominal Szczepan, ma zasieg tylko na nasz kraj, a
nie poza jego granice ;-)

> > Fakt, że niemiecka prasa też kilka razy opublikowała jakieś prowokacje,
> > tam to jednak były jednorazowe wybryki, a u nas stało się niestety
> > standardem.
>
> Naaah. Olac sikiem prostym. Prowokacje prasy to najmniejszy powod do
> klotni.

Nie dla mediow, ktore lubia tego typu rzeczy rozdmuchiwac...


--
pzdr
wiLQ

Mariusz Kruk

unread,
Jun 9, 2008, 11:27:16 AM6/9/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"

>Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
>te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami i nie zapowiada sie by
>sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
>kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.

Trochę tak, ale z drugiej strony czołowi producenci starają się mieć
najlepszych kierowców. A i kierowcy starają się jeździć dla tych dobrych
(no, rzecz jasna, kasa tu też się liczy).

>Moze i blednie, ale wydaje mi sie, ze gdyby wsadzic najslabszego
>kierowce z tego grona do bolidu Ferrari natomiast tych z czolowki
>wsadzic do tych najgorszych bolidow to wyniki bylyby zgola inne.

Pytanie jak inne. Bo zupełnie inna jest, mam wrażenie, różnica między
Ferrari a BMW, a inna między BMW a STR.

>Ba! Co prawda nie znam na kwestiach technicznych, ale wlasnie tego typu
>rozwiazanie wydaje mi sie najlepsze by uczynic ten sport
>atrakcyjniejszym. Tzn w czasie sezonu kazdy kierowca zasiada za sterami
>kazdego bolidu tyle samo razy.

Bez sensu. Nie zdążą się nawet przyzwyczaić do samochodu.

>IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,

A to się zgadza. Kiedyś więcej walki było bezpośrednio na torze, mam
wrażenie (zwłaszcza w czasach, kiedy nie było tankowania w trakcie
wyścigu).

>przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
>z tym zrobic.

Temu mają służyć zmiany regulaminowe ograniczające osiągi samochodów.
Tak, żeby można było próbować wyprzedzać na dohamowaniach. Kiedyś
ograniczało się osiągi z przyczyn bezpieczeństwa, teraz ma to podobno
właśnie poprawić widowiskowość. Zobaczymy.

>Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
>kolejnosci?

E. Bez sensu.

>Co do rzeczy drazniacych mnie w tym sporcie to sa kwestiie glownie
>techniczne, ktore IMHO po prostu pogarszaja radoche z ogladania:
>- zdecydowanie za malo plansz informacyjnych jaka jest przewaga miedzy
>poszczegolnymi zawodnikami w wyscigu i na poszczegolnych okrazeniach.

Dlatego dobrze jest mieć na prawym monitorze transmisję z wyścigu, a na
lewym live timing z f1.com :-)

>Wyswietlenie tego jest pewnie banalne, a do tego wydaje mi sie to byc
>podstawowa informacja... to dlaczego u licha pojawia sie tylko od czasu
>do czasu i do tego tylko dla coponiektorych par zawodnikow?
>IMHO w lewym gornym rogu powinna byc non-stop taka plansza ze
>zmieniajaca sie zawartoscia co 15 sekund, a na dole non-stop pasek z
>informacja jaka jest roznica czasowa miedzy poszczegolnymi kierowcami
>(plus w nawiasie kto ile razy odwiedzil pit-stop).

Wiesz ile ekranu tym zajmiesz? A wiesz jak nieistotne to jest dla
przeciętnego oglądającego?

>- niekonsekwencja, a raczej dziwna konsekwencja, w wyswietlanym obrazie.
>Robert prowadzil przez kilkadziesiat okrazen, a ile razy byl na ekranie?
>Pare? Mam wrazenie, ze glownym kryterium dla realizatorow jest "gdzie
>cos sie dzieje" przy czym jest to zdefiniowane jako "bolidy sa blisko
>siebie" i nie ma znaczenia czy jest to szary koniec stawki czy poczatek.

I dość słusznie. Jeśli ktoś prowadzi to prowadzi. Wszyscy wiedzą, że
prowadzi. Nie ma co oglądać samochodu na pustym torze, jak kilka pozycji
za nim coś się dzieje.
(chociaż mam wrażenie, że MotoGP jest trochę lepiej realizowane)

>To wygrywajacy i ci z czolowki nie zasluguja na troche wiecej uwagi?
>Wydaje mi sie to troche dziwne zwlaszcza przez...
>- marnowanie mozliwosci technicznych telewizji.
>No dobra, moze przeceniam te mozliwosci, ale nie moge pojac dlaczego w
>F1 nie poszli w kierunku telewizji interaktywnej lub chociaz czesciowo
>interaktywnej.

Łojezusmaria. Jakiej interaktywnej? W polskiej telewizji? Czy może w
zwykłym RTL-u? Swojego czasu chyba w C+ było wiele kamer. Ale to było
dawno, a C+ już nie transmituje F1.

>Dlaczego transmisja do Polski wyglada tak samo jak
>transmisja do Japonii?

Bo realizacja programu jest droga. Robi się jeden wspólny sygnał, pod
który już sobie odbiorca miksuje komentarz. Żeby robić inną wersję
transmisji trzeba by było postawić kolejną reżyserkę i zatrudnić kogoś,
kto by to realizował.

>I nie chodzi mi o jakosc, a o tresc. No sorry,
>ale tzw casual fans jesli ogladaja F1 to glownie dla Kubicy, wiec
>transmisja powinna wygladac tak: kamera z bolidu Kubicy 50% czasu, 40%
>istotne wydarzenia na torze dotyczace pojedynczych bolidow jak
>wyprzedzanie, wypadki itp, a 10% czasu ujecia ogolne jak start,
>pit-stopy czy ladne ujecie z helikoptera obejmujace grupe zawodnikow.

Etam. Zrzygałbyś się po pół godzinie.
To co proponujesz to mniej więcej tak, jakbyś mecz NBA realizował tak,
że 50% czasu pokazujemy Gortata, 40% czasu istotne wydarzenia na boisku
takie, jak kosze, faule itp, a 10% czasu ujęcia ogólne, jak całościowe
ujęcia na boisko. Przyznasz, że trochę absurdalne, nieprawdaż?

>Zeby nie bylo, ze tylko wytykam wspomne tez o trzech rzeczach, ktore
>nieustannie wywoluja moj podziw:
>- ze mozna przejechac okrazenie z tak niewielkimi roznicami czasowymi,
>- zakres predkosci z jakimi oni maja doczynienia,

Ta precyzja hamowania. To jest coś, dla mnie trudnego do pojęcia :-)

>A na koniec pytania:
>- Hamilton za takie wyeliminowanie konkurenta poniesie jakies
>konsekwencje? Dyskwalifikacja na nastepny wyscig czy
>wynagrodzenie mu punktami z klasyfikacji? Bo IMHO tak powinno byc.

Na formula1.com twierdzą, że będzie cofnięty o 10 miejsc na starcie.
(a oni raczej są dobrze poinformowani ;->)

>- dlaczego BMW ma 2 rozne taktyki w stosunku do 2 swoich kierowcow?

Bo kierowcy jeżdżą różnie, startują z różnych pozycji itd.
Zauważmy, że Heidfeld jeździ od roku 2000 i w 141 wyścigach zdobył 168
punktów. Kubica w 29 zdobył 87 punktów. Mimo, że doszedł jako drugi
kierowca do zespołu, Kubica pokazuje wyraźnie wyższy potencjał niż
Heidfeld aktualnie. Heidfeld jest trochę podobny do Jensona Buttona -
wiecznej wielkiej nadziei Brytyjczyków (no, teraz mają Hamiltona).

>3) Polska-Niemcy.
>Pare kwestii zwiazanych z tym meczem:
>- czy ostro naciagany optymizm naprawde jest czescia kibicowania? Czy
>tylko sposobem na podlizywanie sie widowni? Moze jestem dziwny, ale
>autentycznie mnie wkurwia pompowanie balona oczekiwan przed kazdym
>meczem tej reprezentacji. Z punktu widzenia pilkarskiego jako kraj
>Niemcy bija nas na glowe pod kazdym wzgledem,

Tak się wczoraj zastanawialiśmy z czego to wynika, że ani w piłce nożnej
jacyś świetni nie jesteśmy, ani koszykówką nie powalamy. Może duża w tym
zasługa tego, że lekcje WF-u odbywają się u nas na zasadzie "no dobra,
macie piłkę, idźcie sobie pograć"?

--
/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\ Hardware: The parts of a computer system
\ Kr...@epsilon.eu.org / that can be kicked.
/ http://epsilon.eu.org/ \
\/-/\/-/\/-/\/-/\/-/\/-/\/

L'e-szczur

unread,
Jun 9, 2008, 12:03:41 PM6/9/08
to
On 9 Cze, 17:57, wiLQ <N...@spam.com> wrote:
> L'e-szczur napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:
>
> > Fanow Bostonu wymiotlo,
>
> Dla coponiektorych prawie wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami, wiec
> te wydarzenia sa jedynie powtorka tego co widzieli we wlasnej glowie
> przed finalami ;-)

Rozumiem, ze serce fana gotowe jest zaprzeczac rzeczywistosci, ale ta
byla dla Bostonu wyjatkowo marna w tych playoffs. Dlatego spodziewalem
sie przynajmniej jakiejs proby pokazania tym ktorzy kibicuja Lakers,
ze nie mieli racji. Ale jest jeszcze inne wyjasnienie - prawdziwa sila
druzyny powinna ujawnic sie na wyjezdzie i gore bierze zwyczajna
ludzka ostroznosc ;-)

> > fanow LA jakby tez nieco mniej? Co jest?
>
> "wiekszosc z nas nie daje Bostonowi wiekszych szans", wiec moze szok
> i/lub wstyd odbieraja coponiektorym mowe? ;-)

Alez skad. Skoro przytaczasz juz moje slowa, to przeciez powinienes
widziec, ze chwale Boston (i przy okazji sedziow) tak jak na to
zasluguja.

> Natomiast z mojej strony to ostatni raz rok temu po drafcie NBA czulem
> sie tak dobrze jesli chodzi o przepowiednie w porownaniu do innych
> grupowiczow i pismakow, wiec nie liczcie na cisze z mojej strony ;-)

Nie chwal dnia przed zachodem slonca. Poczatek faktycznie byl dobry,
ale jedna akcja zawalona w koncowce i bylaby kolejna spektakularna
wygrana Lakers "coming from behind". To powazna czerwona flaga ;-)

> 1) F1 i pierwsza wygrana Kubicy.
> Robert od poczatku sezonu byl czolowce swiatowej, wiec fakt, ze zajal
> pierwsze miejsce gdy odpadlo dwoch groznych konkurentow trudno uznac za
> wielka niespodzianke nawet jesli jest to mila wiadomosc.

Powiedzmy tez sobie uczciwie, ze nieostroznosc pewnego kierowcy
wydatnie pomogla Robertowi na pit-stopie.

> Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
> te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami i nie zapowiada sie by
> sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
> kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.

Podobno od jakiegos czasu przepisy sa zmieniane tak, zeby
zminimalizowac przewage technologiczna Ferrari.

> IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
> przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
> z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
> kolejnosci?

Ale przeciez wyscig dotyczy czasow uzyskanych w kwalifikacjach. Skoro
ktos je skopal to powinien moc to nadrobic w wyscigu glownym. IMO to
jest fair.

> - zdecydowanie za malo plansz informacyjnych jaka jest przewaga miedzy
> poszczegolnymi zawodnikami w wyscigu i na poszczegolnych okrazeniach.
> Wyswietlenie tego jest pewnie banalne, a do tego wydaje mi sie to byc
> podstawowa informacja... to dlaczego u licha pojawia sie tylko od czasu
> do czasu i do tego tylko dla coponiektorych par zawodnikow?

Tu zgoda. ZA MALO STATYSTYK :-)

> - niekonsekwencja, a raczej dziwna konsekwencja, w wyswietlanym obrazie.
> Robert prowadzil przez kilkadziesiat okrazen, a ile razy byl na ekranie?
> Pare? Mam wrazenie, ze glownym kryterium dla realizatorow jest "gdzie
> cos sie dzieje" przy czym jest to zdefiniowane jako "bolidy sa blisko
> siebie" i nie ma znaczenia czy jest to szary koniec stawki czy poczatek.
> To wygrywajacy i ci z czolowki nie zasluguja na troche wiecej uwagi?

A jak badzo emocjonujace byloby pokazywanie Kubicy ktorego przewaga
dochodzila do 25 sekund? Gdzie tu emocje? Pokazywanie miejsca gdzie
faktycznie cos sie dzieje IMO uatrakcyjnia relacje.

> Zeby nie bylo, ze tylko wytykam wspomne tez o trzech rzeczach, ktore
> nieustannie wywoluja moj podziw:
> - ze mozna przejechac okrazenie z tak niewielkimi roznicami czasowymi,
> - zakres predkosci z jakimi oni maja doczynienia,
> - dzwiek tych bolidow ;-) Ziuuuuuuuuuuuuuuu, ziuuuuuuuuuuuuuuuu ;-)

Taaaa. Ziuuuuuuuuuuuuuu jest faktycznie fajne ;-)

> A na koniec pytania:
> - Hamilton za takie wyeliminowanie konkurenta poniesie jakies
> konsekwencje? Dyskwalifikacja na nastepny wyscig czy
> wynagrodzenie mu punktami z klasyfikacji? Bo IMHO tak powinno byc.

Nie jestem pewnien czy przypadkiem nie dostal kary przesuniecia o 10
miejsc w nastepnym wyscigu w stosunku do kwalifikacji.

> - dlaczego BMW ma 2 rozne taktyki w stosunku do 2 swoich kierowcow?

Zeby zmaksymalizowac szanse na wygrana indywidualnie? Po co im dwoch
gosci na trzecim i czwartym miejscu skoro moga miec goscia na
pierwszym/drugim i piątym?

> 2) Chorwacja-Austria (pierwsza polowa).
> Ten mecz dobitnie mi przypomnial dlaczego nienawidze tego sportu.
> Naciagany karny w 4 minucie

Czy ja wiem, czy taki naciagany? Kontakt byl, a ze przy okazji
pilkarze dodaja caly repertuar grymasow, trzymania sie za wszystkie
czesci ciala to juz taka specyfika sportu. Zeby zminimalizowac udawane
kontuzje wprowadzilbym obowiazkowe zniesienie zawodnika, ktory lezy na
boisku dluzej niz 15 sekund i brak zgody na wejscie przez 3 minuty po
ustaniu objawow doznania obrazen wewnetrznych, zlaman i uszkodzenia
narzadow wzroku, czy rozrodczych.

> 3) Polska-Niemcy.


> - co sie zmienilo w kwestii spalonego w ostatnich latach?

AFAIK nic.

> W czasie meczu padla informacja, ze liczy sie to kto dotknie pilke, a
> nie kto byl na spalonym w momencie podania co prowadzilo do dwoch bardzo
> IMHO kontrowersyjnych sytuacji gdy nasi mysla, ze jest pulapka
> offsajdowa, a tu nagle wybiega drugi zawodnik Niemiec, on przejmuje
> pilke i wychodzi z tego grozna akcja i bramka.

Chyba chodzi o to, ze jezeli zawodnik jest na spalonym, ale z niego
wraca i pilka nie wedruje do niego w pierwszym podaniu - to nie ma
problemu.

> - druga bramka to byl naprawde ladny prezent.

Krzynowek dostal podobny prezent, to postanowil potluc oswietlenie
boiska ;-)

> - pomimo tego co napisalem powyzej Niemcy byli IMHO lepsi technicznie,
> duzo lepiej zorganizowani zarowno w ataku niz obronie, czyli wszystko co
> mozna bylo przewidziec przed meczem...

A my podeszlismy z tak skrajnym strachem zarowno w ataku jak i
obronie, ze szkoda gadac.
Poza tym jezeli Niemcy przeprowadzaja 8 akcji prawym skrzydlem i KAZDA
konczy sie dosrodkowaniem, to chyba jasny znak, ze czlowiek bedacy na
lewej obronie nie radzi sobie ze swoimi zadaniami, tak? To czemu tak
pozno byla zmiana?
Poza tym jak widze trenera, ktory przez pol meczu jest odwrocony
plecami do boiska, to bierze mnie taka cholera, ze wywalilbym go z
dnia na dzien, bez wzgledu na to jak dobrym szkoleniowcem podobno
jest.

> - pozytywnie mnie zaskoczyl Lobodzinski i Roger (chociaz moze dlatego,
> ze nigdy ich nie widzialem w akcji, a oni cos zagrali), a negatywnie
> Krzynowek, Zurawski (choc moze dlatego, ze widzialem jak graja znacznie
> lepiej) i jakas taka niepewna obrona, na ktora to bym zwalil porazke.

Najlepszy byl Lewandowski, ktory chyba wygra klasyfikacje "najwieksza
ilosc strzalow na bramke, ktore byly tak slabe, ze obroniloby je
dziecko z trzeciej klasy".

Pozdro

L'e-szczur

wiLQ

unread,
Jun 9, 2008, 2:36:53 PM6/9/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
> >te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami i nie zapowiada sie by
> >sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
> >kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.
>
> Trochę tak, ale z drugiej strony czołowi producenci starają się mieć
> najlepszych kierowców. A i kierowcy starają się jeździć dla tych dobrych

To logiczne, ale powoduje, ze w klasyfikacji koncowej i generalnej de
facto liczy sie kilku kierowcow na krzyz co moim zdaniem mocno ogranicza
sens i radoche z tej rozrywki. Uczestnikow okolo 20, a szanse na wygrana
ma 3, chyba, ze beda mieli awarie. Super emocjonujacy wyscig.



> >Moze i blednie, ale wydaje mi sie, ze gdyby wsadzic najslabszego
> >kierowce z tego grona do bolidu Ferrari natomiast tych z czolowki
> >wsadzic do tych najgorszych bolidow to wyniki bylyby zgola inne.
>
> Pytanie jak inne. Bo zupełnie inna jest, mam wrażenie, różnica między
> Ferrari a BMW, a inna między BMW a STR.

Nie o to mi chodzilo, a o to czy roznice miedzy kierowcami sa rownie
drastyczne jak miedzy bolidami? Czy Hamilton lub Kubica za sterami STR
bylby w Top10? IMHO nie i to podkresla problem z bolidami.



> >Ba! Co prawda nie znam na kwestiach technicznych, ale wlasnie tego typu
> >rozwiazanie wydaje mi sie najlepsze by uczynic ten sport
> >atrakcyjniejszym. Tzn w czasie sezonu kazdy kierowca zasiada za sterami
> >kazdego bolidu tyle samo razy.
>
> Bez sensu. Nie zdążą się nawet przyzwyczaić do samochodu.

Po to sa sesje treningowe no i mogliby jezdzic kilka wyscigow z rzedu w
tym samym. Ponadto kazdy mialby takie same szanse na dostosowanie sie.
IMHO jedyny problem w tym pomysle to "kto bedzie placil pensje kierowcom
i ich zatrudnial"?



> >IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
>
> A to się zgadza. Kiedyś więcej walki było bezpośrednio na torze, mam
> wrażenie (zwłaszcza w czasach, kiedy nie było tankowania w trakcie
> wyścigu).

Najgorsze jest to, ze tez nie mam pomyslu co z tym zrobic...


> >Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie kolejnosci?
>
> E. Bez sensu.

To zaproponuj cos lepszego ;-P



> >- zdecydowanie za malo plansz informacyjnych jaka jest przewaga miedzy
> >poszczegolnymi zawodnikami w wyscigu i na poszczegolnych okrazeniach.
>
> Dlatego dobrze jest mieć na prawym monitorze transmisję z wyścigu, a na
> lewym live timing z f1.com :-)

Zwlaszcza jak sie oglada w TV ;-)



> >Wyswietlenie tego jest pewnie banalne, a do tego wydaje mi sie to byc
> >podstawowa informacja... to dlaczego u licha pojawia sie tylko od czasu
> >do czasu i do tego tylko dla coponiektorych par zawodnikow?
> >IMHO w lewym gornym rogu powinna byc non-stop taka plansza ze
> >zmieniajaca sie zawartoscia co 15 sekund, a na dole non-stop pasek z
> >informacja jaka jest roznica czasowa miedzy poszczegolnymi kierowcami
> >(plus w nawiasie kto ile razy odwiedzil pit-stop).
>
> Wiesz ile ekranu tym zajmiesz?

Niewiele.
Toz nie mowie o ogromnej planszy tylko o pasku z 3 wierszami.
(czasy kierowcy A w poszczegolnych sektorach wlasnie zakonczonego
okrazenia, czasy kierowcy B, roznica miedzy nimi i te dane przesuwaja
sie tak by opisac wszystkie pary kierowcow w ciagu okrazenia).

> A wiesz jak nieistotne to jest dla przeciętnego oglądającego?

Hmm, chcesz powiedziec, ze nikogo nie obchodza rzeczy, ktore nie
wynikaja bezposrednio z obrazu, a ktore sa wazne dla wyscigu?
Wtedy moge sie zgodzic, ze jestem inny ;-)



> >- niekonsekwencja, a raczej dziwna konsekwencja, w wyswietlanym obrazie.
> >Robert prowadzil przez kilkadziesiat okrazen, a ile razy byl na ekranie?
> >Pare? Mam wrazenie, ze glownym kryterium dla realizatorow jest "gdzie
> >cos sie dzieje" przy czym jest to zdefiniowane jako "bolidy sa blisko
> >siebie" i nie ma znaczenia czy jest to szary koniec stawki czy poczatek.
>
> I dość słusznie. Jeśli ktoś prowadzi to prowadzi. Wszyscy wiedzą, że
> prowadzi. Nie ma co oglądać samochodu na pustym torze, jak kilka pozycji
> za nim coś się dzieje.

Nie napisalem "olac reszte, pokazywac prowadzacego" tylko IMHO tego
prowadzacego bylo za malo. Ale pisze to nie tylko ze wzgledu na Kubice.
Takie same mialem wrazenie jak prowadzili inni.



> >To wygrywajacy i ci z czolowki nie zasluguja na troche wiecej uwagi?
> >Wydaje mi sie to troche dziwne zwlaszcza przez...
> >- marnowanie mozliwosci technicznych telewizji.
> >No dobra, moze przeceniam te mozliwosci, ale nie moge pojac dlaczego w
> >F1 nie poszli w kierunku telewizji interaktywnej lub chociaz czesciowo
> >interaktywnej.
>
> Łojezusmaria. Jakiej interaktywnej? W polskiej telewizji?

Na swiecie. Chocby eksperymentalnie. Jak pisalem mozliwe, ze przeceniam
mozliwosci TV, ale wydaje mi sie, ze F1 ze wzgledu na swoja specyfike
powinno byc pionierem w dziedzinie TV interaktywnej. Sprzet wysokiej
jakosci maja, kase maja, widownie maja, az sie prosi by sprobowac...



> >Dlaczego transmisja do Polski wyglada tak samo jak
> >transmisja do Japonii?
>
> Bo realizacja programu jest droga.

A co w F1 jest tanie? Pewnie samo paliwo kosztuje 100 razy drozej niz
genialna realizacja TV.

> Robi się jeden wspólny sygnał, pod
> który już sobie odbiorca miksuje komentarz. Żeby robić inną wersję
> transmisji trzeba by było postawić kolejną reżyserkę i zatrudnić kogoś,
> kto by to realizował.

Hmm, moze nie jasno sie wyrazilem. Kamery w roznych miejscach juz maja i
obraz z nich jest caly czas nagrywany, ale w ogolnej transmisji laduje
tylko wycinek z tego materialu. A mnie chodzi o to by ten material sie
nie marnowal tylko byl slany w kilku sygnalach do wyboru dla TV, ktora
kupila prawa do transmisji.

> >I nie chodzi mi o jakosc, a o tresc. No sorry,
> >ale tzw casual fans jesli ogladaja F1 to glownie dla Kubicy, wiec
> >transmisja powinna wygladac tak: kamera z bolidu Kubicy 50% czasu, 40%
> >istotne wydarzenia na torze dotyczace pojedynczych bolidow jak
> >wyprzedzanie, wypadki itp, a 10% czasu ujecia ogolne jak start,
> >pit-stopy czy ladne ujecie z helikoptera obejmujace grupe zawodnikow.
>
> Etam. Zrzygałbyś się po pół godzinie.

Nie bede nikogo czarowal, ze w aktualnej formie nie jest pod wzgledem
najlepiej ;-)

> To co proponujesz to mniej więcej tak, jakbyś mecz NBA realizował tak,
> że 50% czasu pokazujemy Gortata, 40% czasu istotne wydarzenia na boisku
> takie, jak kosze, faule itp, a 10% czasu ujęcia ogólne, jak całościowe
> ujęcia na boisko. Przyznasz, że trochę absurdalne, nieprawdaż?

Przyznam, ze porownanie jest skrajnie nietrafione bo w koszykowce w
przeciwienstwie do F1 mozna pokazac wszystkich na raz w ten sposob, ze
nie ma watpliwosci kto jest kto.



> >Zeby nie bylo, ze tylko wytykam wspomne tez o trzech rzeczach, ktore
> >nieustannie wywoluja moj podziw:
> >- ze mozna przejechac okrazenie z tak niewielkimi roznicami czasowymi,
> >- zakres predkosci z jakimi oni maja doczynienia,
>
> Ta precyzja hamowania. To jest coś, dla mnie trudnego do pojęcia :-)

Prawda?
Z 300km/h do 100 w sekundy - jak im nie wywala przy tym wnetrznosci?;-)

> >A na koniec pytania:
> >- Hamilton za takie wyeliminowanie konkurenta poniesie jakies
> >konsekwencje? Dyskwalifikacja na nastepny wyscig czy
> >wynagrodzenie mu punktami z klasyfikacji? Bo IMHO tak powinno byc.
>
> Na formula1.com twierdzą, że będzie cofnięty o 10 miejsc na starcie.
> (a oni raczej są dobrze poinformowani ;->)

I fajnie.

> >- dlaczego BMW ma 2 rozne taktyki w stosunku do 2 swoich kierowcow?
>
> Bo kierowcy jeżdżą różnie, startują z różnych pozycji itd.
> Zauważmy, że Heidfeld jeździ od roku 2000 i w 141 wyścigach zdobył 168
> punktów. Kubica w 29 zdobył 87 punktów. Mimo, że doszedł jako drugi
> kierowca do zespołu, Kubica pokazuje wyraźnie wyższy potencjał niż
> Heidfeld aktualnie. Heidfeld jest trochę podobny do Jensona Buttona -
> wiecznej wielkiej nadziei Brytyjczyków (no, teraz mają Hamiltona).

To sie trzyma kupy.



> Tak się wczoraj zastanawialiśmy z czego to wynika, że ani w piłce nożnej
> jacyś świetni nie jesteśmy, ani koszykówką nie powalamy. Może duża w tym
> zasługa tego, że lekcje WF-u odbywają się u nas na zasadzie "no dobra,
> macie piłkę, idźcie sobie pograć"?

Moje zdanie jest takie: talentow mamy tyle ile na swiecie, problem
polega na tym, ze przez fatalny system szkolenia ogromna liczba tych
talentow nie tylko nie dochodzi do najwyzszej ligi w danej dyscyplinie,
ale w ogole nie wchodzi do systemu. Osobiscie znalem sporo ludzi, ktorzy
w swoim przedziale wiekowym byli rewelacyjni w jakiejs dyscyplinie
sportowej i nie trafiali do zadnych trenerow/szkol sportowych tylko po
prostu dostawali najwyzsza mozliwa ocene z WFu, nara i martw sie o
nastepne zaliczenie.


--
pzdr
wiLQ

Mariusz Kruk

unread,
Jun 9, 2008, 2:14:41 PM6/9/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>> >Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
>> >te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami i nie zapowiada sie by
>> >sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
>> >kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.
>> Trochę tak, ale z drugiej strony czołowi producenci starają się mieć
>> najlepszych kierowców. A i kierowcy starają się jeździć dla tych dobrych
>To logiczne, ale powoduje, ze w klasyfikacji koncowej i generalnej de
>facto liczy sie kilku kierowcow na krzyz co moim zdaniem mocno ogranicza
>sens i radoche z tej rozrywki. Uczestnikow okolo 20, a szanse na wygrana
>ma 3, chyba, ze beda mieli awarie. Super emocjonujacy wyscig.

Trochę masz rację. Dlatego jednak ciekawsze jest MotoGP. Niby też w
czołówce ze trzy osoby, ale jednak bardziej się to tasuje.

>> >Moze i blednie, ale wydaje mi sie, ze gdyby wsadzic najslabszego
>> >kierowce z tego grona do bolidu Ferrari natomiast tych z czolowki
>> >wsadzic do tych najgorszych bolidow to wyniki bylyby zgola inne.
>> Pytanie jak inne. Bo zupełnie inna jest, mam wrażenie, różnica między
>> Ferrari a BMW, a inna między BMW a STR.
>Nie o to mi chodzilo, a o to czy roznice miedzy kierowcami sa rownie
>drastyczne jak miedzy bolidami? Czy Hamilton lub Kubica za sterami STR
>bylby w Top10?

W Top10 - pewnie tak. Na pudle - raczej nie.


>IMHO nie i to podkresla problem z bolidami.

Ale to trochę błędne koło. Bo możesz albo ustalić pewne bardzo sztywne
regulacje techniczne i spowodować, że będzie po prostu nudno, bo nie
będzie żadnego postępu technicznego (a to też jest istotna cecha F1),
albo puścić tak, jak jest i liczyć się z tym, że ci z kupą szmalu mają
lepiej.

>> >Ba! Co prawda nie znam na kwestiach technicznych, ale wlasnie tego typu
>> >rozwiazanie wydaje mi sie najlepsze by uczynic ten sport
>> >atrakcyjniejszym. Tzn w czasie sezonu kazdy kierowca zasiada za sterami
>> >kazdego bolidu tyle samo razy.
>> Bez sensu. Nie zdążą się nawet przyzwyczaić do samochodu.
>Po to sa sesje treningowe no i mogliby jezdzic kilka wyscigow z rzedu w
>tym samym.

Ale zdajesz sobie sprawę, że wyścigów w sezonie jest raptem fafnaście, a
producentów tak z dziesięciu?

>Ponadto kazdy mialby takie same szanse na dostosowanie sie.
>IMHO jedyny problem w tym pomysle to "kto bedzie placil pensje kierowcom
>i ich zatrudnial"?

Też. Poza tym, to też kwestia komunikacji pomiędzy kierowcą, a resztą
zespołu. Proponujesz coś zbliżonego do rotacyjnych trenerów w NBA, żeby
ocenić kto jest najlepszym trenerem. Tak się nie da.

>> >IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
>> A to się zgadza. Kiedyś więcej walki było bezpośrednio na torze, mam
>> wrażenie (zwłaszcza w czasach, kiedy nie było tankowania w trakcie
>> wyścigu).
>Najgorsze jest to, ze tez nie mam pomyslu co z tym zrobic...
>
>> >Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie kolejnosci?
>> E. Bez sensu.
>To zaproponuj cos lepszego ;-P

Zaorać tory i wybudować boiska do kosza? ;->

>> >- zdecydowanie za malo plansz informacyjnych jaka jest przewaga miedzy
>> >poszczegolnymi zawodnikami w wyscigu i na poszczegolnych okrazeniach.
>> Dlatego dobrze jest mieć na prawym monitorze transmisję z wyścigu, a na
>> lewym live timing z f1.com :-)
>Zwlaszcza jak sie oglada w TV ;-)

Na prawym monitorze jest obraz z karty TV. :-)

>> >Wyswietlenie tego jest pewnie banalne, a do tego wydaje mi sie to byc
>> >podstawowa informacja... to dlaczego u licha pojawia sie tylko od czasu
>> >do czasu i do tego tylko dla coponiektorych par zawodnikow?
>> >IMHO w lewym gornym rogu powinna byc non-stop taka plansza ze
>> >zmieniajaca sie zawartoscia co 15 sekund, a na dole non-stop pasek z
>> >informacja jaka jest roznica czasowa miedzy poszczegolnymi kierowcami
>> >(plus w nawiasie kto ile razy odwiedzil pit-stop).
>> Wiesz ile ekranu tym zajmiesz?
>Niewiele.
>Toz nie mowie o ogromnej planszy tylko o pasku z 3 wierszami.
>(czasy kierowcy A w poszczegolnych sektorach wlasnie zakonczonego
>okrazenia, czasy kierowcy B, roznica miedzy nimi i te dane przesuwaja
>sie tak by opisac wszystkie pary kierowcow w ciagu okrazenia).

Telewizja ma to do siebie, że ma kiepską rozdzielczość i "sprzętowy
antyaliasing" - innemi słowy kineskopy telewizorów (a tego jeszcze wciąż
większość) nawet przy idealnym sygnale rozmywają obraz. Jednak monitory
komputerowe to zupełnie inna bajka. I dlatego nie da się zrobić tak,
żeby jednocześnie było to czytelne i nie zajmowało sporo ekranu. Zobacz
ile zajmuje to teraz. I to jest praktycznie najmniejsza możliwa wielkość
tekstu, żeby pozostał on czytelny.

>> A wiesz jak nieistotne to jest dla przeciętnego oglądającego?
>Hmm, chcesz powiedziec, ze nikogo nie obchodza rzeczy, ktore nie
>wynikaja bezposrednio z obrazu, a ktore sa wazne dla wyscigu?

Podejrzewam, że znaczącej części oglądających nie obchodzą "cyferki".
Oni chcą po prostu popatrzeć jak jeżdzą sportowcy. Podobnie jak niewielu
oglądających koszykówkę będzie zainteresowanych jakimikolwiek cyferkami
poza wynikiem. Dlatego przy transmisjach NBA masz tylko na parę sekund
wjeżdżające jakieś "ciekawe statystyki".

>Wtedy moge sie zgodzic, ze jestem inny ;-)

Jak każdy :-P

>> >- niekonsekwencja, a raczej dziwna konsekwencja, w wyswietlanym obrazie.
>> >Robert prowadzil przez kilkadziesiat okrazen, a ile razy byl na ekranie?
>> >Pare? Mam wrazenie, ze glownym kryterium dla realizatorow jest "gdzie
>> >cos sie dzieje" przy czym jest to zdefiniowane jako "bolidy sa blisko
>> >siebie" i nie ma znaczenia czy jest to szary koniec stawki czy poczatek.
>> I dość słusznie. Jeśli ktoś prowadzi to prowadzi. Wszyscy wiedzą, że
>> prowadzi. Nie ma co oglądać samochodu na pustym torze, jak kilka pozycji
>> za nim coś się dzieje.
>Nie napisalem "olac reszte, pokazywac prowadzacego" tylko IMHO tego
>prowadzacego bylo za malo. Ale pisze to nie tylko ze wzgledu na Kubice.
>Takie same mialem wrazenie jak prowadzili inni.

Lepiej tak, niż w drugą stronę. Bywały wyścigi (dawniejszymi czasy), że
pokazywali głównie prowadzącego i nie było widać co się dzieje z tyłu.

>> >To wygrywajacy i ci z czolowki nie zasluguja na troche wiecej uwagi?
>> >Wydaje mi sie to troche dziwne zwlaszcza przez...
>> >- marnowanie mozliwosci technicznych telewizji.
>> >No dobra, moze przeceniam te mozliwosci, ale nie moge pojac dlaczego w
>> >F1 nie poszli w kierunku telewizji interaktywnej lub chociaz czesciowo
>> >interaktywnej.
>> Łojezusmaria. Jakiej interaktywnej? W polskiej telewizji?
>Na swiecie. Chocby eksperymentalnie. Jak pisalem mozliwe, ze przeceniam
>mozliwosci TV, ale wydaje mi sie, ze F1 ze wzgledu na swoja specyfike
>powinno byc pionierem w dziedzinie TV interaktywnej. Sprzet wysokiej
>jakosci maja, kase maja, widownie maja, az sie prosi by sprobowac...

Najwyraźniej się nie opłaca.

>> >Dlaczego transmisja do Polski wyglada tak samo jak
>> >transmisja do Japonii?
>> Bo realizacja programu jest droga.
>A co w F1 jest tanie? Pewnie samo paliwo kosztuje 100 razy drozej niz
>genialna realizacja TV.

Ale to kto inny płaci. :-)
Przecież za paliwo płacą zespoły. Transmisję natomiast sprzedaje FIA
bodajże.

>> Robi się jeden wspólny sygnał, pod
>> który już sobie odbiorca miksuje komentarz. Żeby robić inną wersję
>> transmisji trzeba by było postawić kolejną reżyserkę i zatrudnić kogoś,
>> kto by to realizował.
>Hmm, moze nie jasno sie wyrazilem. Kamery w roznych miejscach juz maja i
>obraz z nich jest caly czas nagrywany, ale w ogolnej transmisji laduje
>tylko wycinek z tego materialu. A mnie chodzi o to by ten material sie
>nie marnowal tylko byl slany w kilku sygnalach do wyboru dla TV, ktora
>kupila prawa do transmisji.

1. Byłoby to trudniejsze technicznie. Trzeba by było sprzedawać całość,
bo ciężko mi sobie wyobrazić realizatora, który realizuje jednocześnie
kilka wiązek wychodzących. A to z kolei jest od pierona danych.
2. W ten sposób FIA traciłaby kontrolę nad tym, co jest pokazywane.
A na tym, podejrzewam, im nie zależy.

>> To co proponujesz to mniej więcej tak, jakbyś mecz NBA realizował tak,
>> że 50% czasu pokazujemy Gortata, 40% czasu istotne wydarzenia na boisku
>> takie, jak kosze, faule itp, a 10% czasu ujęcia ogólne, jak całościowe
>> ujęcia na boisko. Przyznasz, że trochę absurdalne, nieprawdaż?
>Przyznam, ze porownanie jest skrajnie nietrafione bo w koszykowce w
>przeciwienstwie do F1 mozna pokazac wszystkich na raz w ten sposob, ze
>nie ma watpliwosci kto jest kto.

Owszem, było pewną hiperbolą. Ale w koszykówce też musisz jakoś
realizować to, żeby miało dynamikę i żeby było widać co się dzieje.
Przecież nie od czapy jest kilka(naście?) kamer na parkiecie. A przecież
można ustawić jedną, która obejmie całe boisko i wystarczy.

>> >Zeby nie bylo, ze tylko wytykam wspomne tez o trzech rzeczach, ktore
>> >nieustannie wywoluja moj podziw:
>> >- ze mozna przejechac okrazenie z tak niewielkimi roznicami czasowymi,
>> >- zakres predkosci z jakimi oni maja doczynienia,
>> Ta precyzja hamowania. To jest coś, dla mnie trudnego do pojęcia :-)
>Prawda?
>Z 300km/h do 100 w sekundy - jak im nie wywala przy tym wnetrznosci?;-)

Nawet nie chodzi o przeciążenia (chociaż te też są mordercze), ale
bardziej o porównanie z "normalną" jazdą samochodem. Jak jeżdżę po
mieście, to spod świateł sobie ruszam, rozpędzam się do jakiejś
prędkości, toczę się, dojeżdżam do świateł delikatnie hamując silnikiem
i na koniec jeszcze _delikatnie_ hamuję hamulcem zasadniczym.
A ci goście mają na zmianę gaz i hamulec do granic przyczepności opon.

>> >A na koniec pytania:
>> >- Hamilton za takie wyeliminowanie konkurenta poniesie jakies
>> >konsekwencje? Dyskwalifikacja na nastepny wyscig czy
>> >wynagrodzenie mu punktami z klasyfikacji? Bo IMHO tak powinno byc.
>> Na formula1.com twierdzą, że będzie cofnięty o 10 miejsc na starcie.
>> (a oni raczej są dobrze poinformowani ;->)
>I fajnie.

Tylko Raikkonena szkoda, że stracił punkty od czapy.

>> >- dlaczego BMW ma 2 rozne taktyki w stosunku do 2 swoich kierowcow?
>> Bo kierowcy jeżdżą różnie, startują z różnych pozycji itd.
>> Zauważmy, że Heidfeld jeździ od roku 2000 i w 141 wyścigach zdobył 168
>> punktów. Kubica w 29 zdobył 87 punktów. Mimo, że doszedł jako drugi
>> kierowca do zespołu, Kubica pokazuje wyraźnie wyższy potencjał niż
>> Heidfeld aktualnie. Heidfeld jest trochę podobny do Jensona Buttona -
>> wiecznej wielkiej nadziei Brytyjczyków (no, teraz mają Hamiltona).
>To sie trzyma kupy.

To trochę tak, jakbyś pytał dlaczego trener mając dwu PG jednemu z nich
daje więcej grać ;-> (to tak, żeby się utrzymać w tematyce grupy).

>> Tak się wczoraj zastanawialiśmy z czego to wynika, że ani w piłce nożnej
>> jacyś świetni nie jesteśmy, ani koszykówką nie powalamy. Może duża w tym
>> zasługa tego, że lekcje WF-u odbywają się u nas na zasadzie "no dobra,
>> macie piłkę, idźcie sobie pograć"?
>Moje zdanie jest takie: talentow mamy tyle ile na swiecie,

Nom, teoretycznie tak by wypadało. O ile są pewne grupy, które wykazują
statystyczną korelacje z byciem lepiej przygotowanymi do pewnych sportów
(powiedzmy - Afrykańczycy do długich biegów), o tyle Polacy nie są aż tak
wyróżniającą się od otoczenia grupą, żeby rozkład talentów miał być
jakoś znacząco inny niż, na przykład, w krajach ościennych.

>problem
>polega na tym, ze przez fatalny system szkolenia ogromna liczba tych
>talentow nie tylko nie dochodzi do najwyzszej ligi w danej dyscyplinie,
>ale w ogole nie wchodzi do systemu.

Też. Z drugiej strony - usiłowałem kiedyś obejrzeć jakiś polski mecz
ligowy. No po prostu tego się nie da oglądać. O ile mecz na wysokim
poziomie jestem w stanie obejrzeć, mimo że piłki nożnej nie lubię
(oglądałem nawet z cieniem zainteresowania jakieś MŚ poprzednie), to
przy tym co się dzieje u nas chce mi się wyjść z kina, proszę pana.
I wychodzę.
Może to kwestia pieniędzy. Jakby kupili _sensownych_ graczy
zagranicznych, reszta musiałaby przynajmniej trochę podnieść poziom.
Albo i nie. Mogłoby się okazać, że ci zagraniczni zaczęli wszystko
olewać.

--
\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\ A bad random number generator: 1, 1, 1, 1,
.\.Kr...@epsilon.eu.org.\.\. 1, 4.33e+67, 1, 1, 1
\.http://epsilon.eu.org/\.\
.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.

wiLQ

unread,
Jun 9, 2008, 3:42:11 PM6/9/08
to
L'e-szczur napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> > Dla coponiektorych prawie wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami, wiec


> > te wydarzenia sa jedynie powtorka tego co widzieli we wlasnej glowie
> > przed finalami ;-)
>
> Rozumiem, ze serce fana gotowe jest zaprzeczac rzeczywistosci, ale ta
> byla dla Bostonu wyjatkowo marna w tych playoffs. Dlatego spodziewalem
> sie przynajmniej jakiejs proby pokazania tym ktorzy kibicuja Lakers,
> ze nie mieli racji.

Pewnie czekaja na koniec serii. Bo nie da sie ukryc, ze po 2 meczach
moga sie cieszyc, ale jeszcze za wczesnie na swietowanie.

> > Natomiast z mojej strony to ostatni raz rok temu po drafcie NBA czulem
> > sie tak dobrze jesli chodzi o przepowiednie w porownaniu do innych
> > grupowiczow i pismakow, wiec nie liczcie na cisze z mojej strony ;-)
>
> Nie chwal dnia przed zachodem slonca. Poczatek faktycznie byl dobry,

Dlatego pisze tylko o przepowiedni dotyczacej pierwszych dwoch meczy w
Bostonie, gdzie typowania raczej mowily o splicie... a dalej wszystko
moze sie wydarzyc, zwlaszcza, ze IMHO w G2 zbyt tajemniczo cicho bylo o
kolanie Pierce'a... takze albo sciemnial w G1 albo jeszcze o nim
uslyszymy.

> ale jedna akcja zawalona w koncowce i bylaby kolejna spektakularna
> wygrana Lakers "coming from behind". To powazna czerwona flaga ;-)

Oni w playoffach tych flag juz uzbierali tyle, ze sie nie mieszcza w
szafie, wiec sie nie licza ;-)
A powazniej, IMHO to bylo klasyczne rozluznienie prowadzeniem. 24 pkt
przewagi i 8 minut do konca? Come on, kazdy team by poszedl juz spac.
No, moze poza Kobe, ktory cierpi na bezsennosc ;-)

> > Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
> > te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami i nie zapowiada sie by
> > sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
> > kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.
>
> Podobno od jakiegos czasu przepisy sa zmieniane tak, zeby
> zminimalizowac przewage technologiczna Ferrari.

To co, salary cap na skonstruowanie bolidu i luxury tax za przekroczenie
tej kwoty, ktore wedruje do pozostalych druzyn? ;-))



> > IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
> > przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
> > z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
> > kolejnosci?
>
> Ale przeciez wyscig dotyczy czasow uzyskanych w kwalifikacjach. Skoro
> ktos je skopal to powinien moc to nadrobic w wyscigu glownym. IMO to
> jest fair.

Um, chyba mnie nie zrozumiales. Moje zdanie jest takie, ze jak ktos
skopie kwalifikacje to wlasciwie ma niewielkie szanse wygrac. A jak nie
ma pod reka Ferrari czy McLarena to wrecz moze zapomniec o wygranej.



> > - zdecydowanie za malo plansz informacyjnych jaka jest przewaga miedzy
> > poszczegolnymi zawodnikami w wyscigu i na poszczegolnych okrazeniach.
>

> Tu zgoda. ZA MALO STATYSTYK :-)

Hehe. Moja krew! A nie, chwila... ;-)

> > - niekonsekwencja, a raczej dziwna konsekwencja, w wyswietlanym obrazie.
> > Robert prowadzil przez kilkadziesiat okrazen, a ile razy byl na ekranie?
> > Pare? Mam wrazenie, ze glownym kryterium dla realizatorow jest "gdzie
> > cos sie dzieje" przy czym jest to zdefiniowane jako "bolidy sa blisko
> > siebie" i nie ma znaczenia czy jest to szary koniec stawki czy poczatek.
> > To wygrywajacy i ci z czolowki nie zasluguja na troche wiecej uwagi?
>
> A jak badzo emocjonujace byloby pokazywanie Kubicy ktorego przewaga
> dochodzila do 25 sekund? Gdzie tu emocje? Pokazywanie miejsca gdzie
> faktycznie cos sie dzieje IMO uatrakcyjnia relacje.

Szkopul tkwi w tym, ze widzialem wyscig, w ktorym wygral Kubica, ale
jego samego ogladalem w sumie przez pare minut (glownie w pit-stopie i
na podium) przez co generalnie jestem rozczarowany i nie wydaja mi sie
to rozsadnie dobrane proporcje zwazywszy na to, ze byl najlepszy...



> > - dzwiek tych bolidow ;-) Ziuuuuuuuuuuuuuuu, ziuuuuuuuuuuuuuuuu ;-)
>
> Taaaa. Ziuuuuuuuuuuuuuu jest faktycznie fajne ;-)

Jak nic na dzwiek przychodzacego SMSa ;-)



> > 2) Chorwacja-Austria (pierwsza polowa).
> > Ten mecz dobitnie mi przypomnial dlaczego nienawidze tego sportu.
> > Naciagany karny w 4 minucie
>
> Czy ja wiem, czy taki naciagany? Kontakt byl, a ze przy okazji
> pilkarze dodaja caly repertuar grymasow, trzymania sie za wszystkie
> czesci ciala to juz taka specyfika sportu.

Moje watpliwosci polegaja na tym, ze te drugie elementy zadecydowaly o
gwizdku chociaz powinien tylko kontakt, ktory byl, ale niewielki i bylby
puszczony gdyby nie to spektakularne aktorstwo.

A juz szczytem jest sytuacja gdy zawodnik "z bolu" trzyma sie za inne
miejsce niz to, w ktore dostal cios ;-)

> Zeby zminimalizowac udawane
> kontuzje wprowadzilbym obowiazkowe zniesienie zawodnika, ktory lezy na
> boisku dluzej niz 15 sekund i brak zgody na wejscie przez 3 minuty po
> ustaniu objawow doznania obrazen wewnetrznych, zlaman i uszkodzenia
> narzadow wzroku, czy rozrodczych.

Cwiczyliby lezenie 14 sekund ;-) Pomysl niezly i ciesze sie, ze NBA
wprowadzi kary finansowe dla flopperow. Moze przynajmniej zatrzyma i
ograniczy to ewolucje w kierunku kopanej.



> > W czasie meczu padla informacja, ze liczy sie to kto dotknie pilke, a
> > nie kto byl na spalonym w momencie podania co prowadzilo do dwoch bardzo
> > IMHO kontrowersyjnych sytuacji gdy nasi mysla, ze jest pulapka
> > offsajdowa, a tu nagle wybiega drugi zawodnik Niemiec, on przejmuje
> > pilke i wychodzi z tego grozna akcja i bramka.
>
> Chyba chodzi o to, ze jezeli zawodnik jest na spalonym, ale z niego
> wraca i pilka nie wedruje do niego w pierwszym podaniu - to nie ma
> problemu.

Nie, chodzilo mi o pierwsza grozna akcje Niemcow co pilka przeszla tuz
obok slupka. Ze jak w momencie podania zawodnik A jest na spalonym, ale
podanie dojdzie do zawodnika B, ktory na spalonym nie byl, to nawet
jesli stoja obok siebie w momencie otrzymania pilki, to spalonego nie
ma. Moze sie nie znam, ale wydaje mi sie to rewelacyjna zmylka
psychologiczna dla obrony, bo odpuszczaja akcje w przekonaniu, ze jest
spalony, a go nie ma.
I pytanie dlaczego to pojawilo sie tylko 2 razy w kilku meczach?



> > - druga bramka to byl naprawde ladny prezent.
>
> Krzynowek dostal podobny prezent, to postanowil potluc oswietlenie
> boiska ;-)

Coz, jedni przyjma prezent, ktory jest byle kiksem, a inni musza dostac
podanie od bramkarza bo inaczej wywala taki prezent w trybuny ;-)



> > - pomimo tego co napisalem powyzej Niemcy byli IMHO lepsi technicznie,
> > duzo lepiej zorganizowani zarowno w ataku niz obronie, czyli wszystko co
> > mozna bylo przewidziec przed meczem...
>
> A my podeszlismy z tak skrajnym strachem zarowno w ataku jak i
> obronie, ze szkoda gadac.
> Poza tym jezeli Niemcy przeprowadzaja 8 akcji prawym skrzydlem i KAZDA
> konczy sie dosrodkowaniem, to chyba jasny znak, ze czlowiek bedacy na
> lewej obronie nie radzi sobie ze swoimi zadaniami, tak? To czemu tak
> pozno byla zmiana?

Moze ze wzgledu na limit zmian? Bo wtedy nie mozna ot tak sobie szastac
zmianami bo komus cos nie wyszlo. Wazniejsze pytanie brzmi dlaczego
prawego obronce wystawil na lewej stronie ;-)

> Poza tym jak widze trenera, ktory przez pol meczu jest odwrocony
> plecami do boiska, to bierze mnie taka cholera, ze wywalilbym go z
> dnia na dzien, bez wzgledu na to jak dobrym szkoleniowcem podobno
> jest.

Oj, bez przesady. Bylo jedno ujecie gdy stal tylem i wtedy chyba nic sie
nie dzialo na boisku, wiec nie wieszalbym go za to.



> > - pozytywnie mnie zaskoczyl Lobodzinski i Roger (chociaz moze dlatego,
> > ze nigdy ich nie widzialem w akcji, a oni cos zagrali), a negatywnie
> > Krzynowek, Zurawski (choc moze dlatego, ze widzialem jak graja znacznie
> > lepiej) i jakas taka niepewna obrona, na ktora to bym zwalil porazke.
>
> Najlepszy byl Lewandowski, ktory chyba wygra klasyfikacje "najwieksza
> ilosc strzalow na bramke, ktore byly tak slabe, ze obroniloby je
> dziecko z trzeciej klasy".

Oj, nie wiem. AFAIR Szwajcaria tez byla mocna w tej kategorii ;-)


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 9, 2008, 4:30:58 PM6/9/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >IMHO nie i to podkresla problem z bolidami.


>
> Ale to trochę błędne koło. Bo możesz albo ustalić pewne bardzo sztywne
> regulacje techniczne i spowodować, że będzie po prostu nudno, bo nie
> będzie żadnego postępu technicznego (a to też jest istotna cecha F1),
> albo puścić tak, jak jest i liczyć się z tym, że ci z kupą szmalu mają
> lepiej.

Hmmm, w tej materii to jestem niedoinformowany, wiec musze dopytac.
Zalozmy, ze w tym sezonie BMW wynalezli jakas rewolucyjna zmiane w
silniku, ktory poprawia osiagi bolidu o 50% (a co sie bede szczypal!).
I co dalej? Wygrywaja latami korzystajac z tej przewagi dopoki ktos inny
na to nie wpadnie i/lub nie ukradnie pomyslu?

> >> > kazdy kierowca zasiada za sterami kazdego bolidu tyle samo razy.
> >> Bez sensu. Nie zdążą się nawet przyzwyczaić do samochodu.
> >Po to sa sesje treningowe no i mogliby jezdzic kilka wyscigow z rzedu w
> >tym samym.
>
> Ale zdajesz sobie sprawę, że wyścigów w sezonie jest raptem fafnaście, a
> producentów tak z dziesięciu?

Zdaje. To wciaz 2-3 z rzedu co wlacznie z sesjami treningowymi daje
troche czasu... ale co najwazniejsze rowne jego ilosci dla kazdego.



> >Ponadto kazdy mialby takie same szanse na dostosowanie sie.
> >IMHO jedyny problem w tym pomysle to "kto bedzie placil pensje kierowcom
> >i ich zatrudnial"?
>
> Też. Poza tym, to też kwestia komunikacji pomiędzy kierowcą, a resztą
> zespołu.

O! Rozwiazales przez przypadek powyzszy problem: kierowca wciaz bedzie
wspolpracowal z jednym zespolem ze wzgledu na obsluge techniczna!
No chyba wymiana opon czy tankowanie jest takie samo w kazdym bolidzie?



> >To zaproponuj cos lepszego ;-P
>
> Zaorać tory i wybudować boiska do kosza? ;->

Faktycznie moglem dodac, ze "dla F1" ;-)



> >> Wiesz ile ekranu tym zajmiesz?
> >Niewiele.
> >Toz nie mowie o ogromnej planszy tylko o pasku z 3 wierszami.
> >(czasy kierowcy A w poszczegolnych sektorach wlasnie zakonczonego
> >okrazenia, czasy kierowcy B, roznica miedzy nimi i te dane przesuwaja
> >sie tak by opisac wszystkie pary kierowcow w ciagu okrazenia).
>
> Telewizja ma to do siebie, że ma kiepską rozdzielczość i "sprzętowy
> antyaliasing" - innemi słowy kineskopy telewizorów (a tego jeszcze wciąż
> większość) nawet przy idealnym sygnale rozmywają obraz.

Ale przeciez takie informacje sie pojawiaja i nie zajmuja szczegolnie
duzo miejsca, wiec gdyby umiescic je na stale na gorze to nie
zaslanialyby niczego istotnego.

> >> A wiesz jak nieistotne to jest dla przeciętnego oglądającego?
> >Hmm, chcesz powiedziec, ze nikogo nie obchodza rzeczy, ktore nie
> >wynikaja bezposrednio z obrazu, a ktore sa wazne dla wyscigu?
>
> Podejrzewam, że znaczącej części oglądających nie obchodzą "cyferki".
> Oni chcą po prostu popatrzeć jak jeżdzą sportowcy. Podobnie jak niewielu
> oglądających koszykówkę będzie zainteresowanych jakimikolwiek cyferkami
> poza wynikiem.

Sic! Ale w F1 roznice w czasach miedzy kierowcami sa wlasnie wynikiem!
Moglbys sie uprzec, ze wynikiem jest sama kolejnosc, ale to tak jakby w
NBA w okienku informacyjnym bylo napisane "wygrywaja Celtics". W obu
przypadkach srednia satysfakcja zwlaszcza jak nie ogladasz od poczatku.

> >> Bo realizacja programu jest droga.
> >A co w F1 jest tanie? Pewnie samo paliwo kosztuje 100 razy drozej niz
> >genialna realizacja TV.
>
> Ale to kto inny płaci. :-)
> Przecież za paliwo płacą zespoły. Transmisję natomiast sprzedaje FIA
> bodajże.

Ale nie za 3 dolary ergo potwierdza sie teza, ze nic nie jest tanie ;-)



> >Hmm, moze nie jasno sie wyrazilem. Kamery w roznych miejscach juz maja i
> >obraz z nich jest caly czas nagrywany, ale w ogolnej transmisji laduje
> >tylko wycinek z tego materialu. A mnie chodzi o to by ten material sie
> >nie marnowal tylko byl slany w kilku sygnalach do wyboru dla TV, ktora
> >kupila prawa do transmisji.
>
> 1. Byłoby to trudniejsze technicznie. Trzeba by było sprzedawać całość,

Drozej! Rewelacja dla FIA ;-)

> 2. W ten sposób FIA traciłaby kontrolę nad tym, co jest pokazywane.
> A na tym, podejrzewam, im nie zależy.

Eeee, dopoki kontrowaliby wszystkie sygnaly to co za roznica?



> >> To co proponujesz to mniej więcej tak, jakbyś mecz NBA realizował tak,
> >> że 50% czasu pokazujemy Gortata, 40% czasu istotne wydarzenia na boisku
> >> takie, jak kosze, faule itp, a 10% czasu ujęcia ogólne, jak całościowe
> >> ujęcia na boisko. Przyznasz, że trochę absurdalne, nieprawdaż?
> >Przyznam, ze porownanie jest skrajnie nietrafione bo w koszykowce w
> >przeciwienstwie do F1 mozna pokazac wszystkich na raz w ten sposob, ze
> >nie ma watpliwosci kto jest kto.
>
> Owszem, było pewną hiperbolą.

Ktora nie przecinala sie z osiami tematu ;-)

> Ale w koszykówce też musisz jakoś
> realizować to, żeby miało dynamikę i żeby było widać co się dzieje.
> Przecież nie od czapy jest kilka(naście?) kamer na parkiecie. A przecież
> można ustawić jedną, która obejmie całe boisko i wystarczy.

Alez ja nie narzekam na nadmiar kamer w F1 tylko ich wykorzystanie.

> >> >- dlaczego BMW ma 2 rozne taktyki w stosunku do 2 swoich kierowcow?
> >> Bo kierowcy jeżdżą różnie, startują z różnych pozycji itd.
> >> Zauważmy, że Heidfeld jeździ od roku 2000 i w 141 wyścigach zdobył 168
> >> punktów. Kubica w 29 zdobył 87 punktów. Mimo, że doszedł jako drugi
> >> kierowca do zespołu, Kubica pokazuje wyraźnie wyższy potencjał niż
> >> Heidfeld aktualnie. Heidfeld jest trochę podobny do Jensona Buttona -
> >> wiecznej wielkiej nadziei Brytyjczyków (no, teraz mają Hamiltona).
> >To sie trzyma kupy.
>
> To trochę tak, jakbyś pytał dlaczego trener mając dwu PG jednemu z nich
> daje więcej grać ;-> (to tak, żeby się utrzymać w tematyce grupy).

Nie, bo oni graja tyle samo tylko innym stylem. To raczej jakbym zapytal
"dlaczego trener zarzadzil by jeden PG prowadzil slicznie gre, a drugi z
tej samej druzyny czesciej odpalal rzuty niz prowadzil gre?" i byloby to
zasadne pytanie dlaczego Raptors nie sprzedali jeszcze Forda ;-)



> >problem
> >polega na tym, ze przez fatalny system szkolenia ogromna liczba tych
> >talentow nie tylko nie dochodzi do najwyzszej ligi w danej dyscyplinie,
> >ale w ogole nie wchodzi do systemu.
>
> Też. Z drugiej strony - usiłowałem kiedyś obejrzeć jakiś polski mecz
> ligowy. No po prostu tego się nie da oglądać.

Jak ledwo trawisz dany sport to trudno by zadowolil Cie na jakims niskim
poziomie.

> Może to kwestia pieniędzy. Jakby kupili _sensownych_ graczy
> zagranicznych, reszta musiałaby przynajmniej trochę podnieść poziom.
> Albo i nie. Mogłoby się okazać, że ci zagraniczni zaczęli wszystko
> olewać.

IMHO przyklad naszej ligowej koszykowki pokazuje, ze nie tedy droga.


--
pzdr
wiLQ

L'e-szczur

unread,
Jun 9, 2008, 3:46:28 PM6/9/08
to
On 9 Cze, 21:42, wiLQ <N...@spam.com> wrote:
> L'e-szczur napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:
> > > Natomiast z mojej strony to ostatni raz rok temu po drafcie NBA czulem
> > > sie tak dobrze jesli chodzi o przepowiednie w porownaniu do innych
> > > grupowiczow i pismakow, wiec nie liczcie na cisze z mojej strony ;-)
>
> > Nie chwal dnia przed zachodem slonca. Poczatek faktycznie byl dobry,
>
> Dlatego pisze tylko o przepowiedni dotyczacej pierwszych dwoch meczy w
> Bostonie, gdzie typowania raczej mowily o splicie... a dalej wszystko
> moze sie wydarzyc, zwlaszcza, ze IMHO w G2 zbyt tajemniczo cicho bylo o
> kolanie Pierce'a... takze albo sciemnial w G1 albo jeszcze o nim
> uslyszymy.

Z tego co czytalem o tej kontuzji to kolano Pierce'a boli ale jakos
mocno nie puchnie wiec nie ma powodu do opuszczania spotkan. Inna
sprawa to podatnosc na kolejna kontuzje - ta napewno jest wieksza.

> > ale jedna akcja zawalona w koncowce i bylaby kolejna spektakularna
> > wygrana Lakers "coming from behind". To powazna czerwona flaga ;-)
>
> Oni w playoffach tych flag juz uzbierali tyle, ze sie nie mieszcza w
> szafie, wiec sie nie licza ;-)
> A powazniej, IMHO to bylo klasyczne rozluznienie prowadzeniem. 24 pkt
> przewagi i 8 minut do konca? Come on, kazdy team by poszedl juz spac.
> No, moze poza Kobe, ktory cierpi na bezsennosc ;-)

No wlasnie. I dlatego podoba mi sie takie nastawienie Lakers ze nie ma
straty, ktorej nie beda probowali odrobic. Chociaz mogliby sobie
darowac odrabianie strat i sami sprobowaliby odjechac Bostonowi na 20
punktow.

> > > Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
> > > te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami i nie zapowiada sie by
> > > sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
> > > kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.
>
> > Podobno od jakiegos czasu przepisy sa zmieniane tak, zeby
> > zminimalizowac przewage technologiczna Ferrari.
>
> To co, salary cap na skonstruowanie bolidu i luxury tax za przekroczenie
> tej kwoty, ktore wedruje do pozostalych druzyn? ;-))

Taaaa. I jeszcze, zeby nie palily wiecej niz 5 litrow na 100 km :-)

> > Zeby zminimalizowac udawane
> > kontuzje wprowadzilbym obowiazkowe zniesienie zawodnika, ktory lezy na
> > boisku dluzej niz 15 sekund i brak zgody na wejscie przez 3 minuty po
> > ustaniu objawow doznania obrazen wewnetrznych, zlaman i uszkodzenia
> > narzadow wzroku, czy rozrodczych.
>
> Cwiczyliby lezenie 14 sekund ;-) Pomysl niezly i ciesze sie, ze NBA
> wprowadzi kary finansowe dla flopperow. Moze przynajmniej zatrzyma i
> ograniczy to ewolucje w kierunku kopanej.

Biedny Ginobili - bedzie pracowal za darmo ;-)

> > > W czasie meczu padla informacja, ze liczy sie to kto dotknie pilke, a
> > > nie kto byl na spalonym w momencie podania co prowadzilo do dwoch bardzo
> > > IMHO kontrowersyjnych sytuacji gdy nasi mysla, ze jest pulapka
> > > offsajdowa, a tu nagle wybiega drugi zawodnik Niemiec, on przejmuje
> > > pilke i wychodzi z tego grozna akcja i bramka.
>
> > Chyba chodzi o to, ze jezeli zawodnik jest na spalonym, ale z niego
> > wraca i pilka nie wedruje do niego w pierwszym podaniu - to nie ma
> > problemu.
>
> Nie, chodzilo mi o pierwsza grozna akcje Niemcow co pilka przeszla tuz
> obok slupka. Ze jak w momencie podania zawodnik A jest na spalonym, ale
> podanie dojdzie do zawodnika B, ktory na spalonym nie byl, to nawet
> jesli stoja obok siebie w momencie otrzymania pilki, to spalonego nie
> ma. Moze sie nie znam, ale wydaje mi sie to rewelacyjna zmylka
> psychologiczna dla obrony, bo odpuszczaja akcje w przekonaniu, ze jest
> spalony, a go nie ma.

A poza tym jezeli nasze matolki nie potrafia ustawic offside'a to nie
powinni probowac tego robic.

> I pytanie dlaczego to pojawilo sie tylko 2 razy w kilku meczach?

Nie wiem. Nie znam sie. Ale wlasnie przed chwila Holendrzy zdobywli
bramke z takiego spalonego, ze gratuluje wszystkim dobrego
sedziowania :-)

Pozdro

L'e-szczur

Mariusz Kruk

unread,
Jun 9, 2008, 3:55:05 PM6/9/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>> >IMHO nie i to podkresla problem z bolidami.
>> Ale to trochę błędne koło. Bo możesz albo ustalić pewne bardzo sztywne
>> regulacje techniczne i spowodować, że będzie po prostu nudno, bo nie
>> będzie żadnego postępu technicznego (a to też jest istotna cecha F1),
>> albo puścić tak, jak jest i liczyć się z tym, że ci z kupą szmalu mają
>> lepiej.
>Hmmm, w tej materii to jestem niedoinformowany, wiec musze dopytac.
>Zalozmy, ze w tym sezonie BMW wynalezli jakas rewolucyjna zmiane w
>silniku, ktory poprawia osiagi bolidu o 50% (a co sie bede szczypal!).

O ile nie jest to zabronione przez istniejące regulacje, mogą sobie
korzystać z tego rozwiązania.

>I co dalej? Wygrywaja latami korzystajac z tej przewagi dopoki ktos inny
>na to nie wpadnie i/lub nie ukradnie pomyslu?

Albo dopóki FIA nie zabroni.

>> >> > kazdy kierowca zasiada za sterami kazdego bolidu tyle samo razy.
>> >> Bez sensu. Nie zdążą się nawet przyzwyczaić do samochodu.
>> >Po to sa sesje treningowe no i mogliby jezdzic kilka wyscigow z rzedu w
>> >tym samym.
>> Ale zdajesz sobie sprawę, że wyścigów w sezonie jest raptem fafnaście, a
>> producentów tak z dziesięciu?
>Zdaje. To wciaz 2-3 z rzedu co wlacznie z sesjami treningowymi daje
>troche czasu... ale co najwazniejsze rowne jego ilosci dla kazdego.

Ale w samochód trzeba się naprawdę trochę "wjeżdżać". Zwłaszcza
zważywszy, że tory są różne, warunki bywają różne itd.
Twój pomysł spowodowałby, że wszyscy jeździliby na gorszym poziomie niż
teraz.

>> >Ponadto kazdy mialby takie same szanse na dostosowanie sie.
>> >IMHO jedyny problem w tym pomysle to "kto bedzie placil pensje kierowcom
>> >i ich zatrudnial"?
>> Też. Poza tym, to też kwestia komunikacji pomiędzy kierowcą, a resztą
>> zespołu.
>O! Rozwiazales przez przypadek powyzszy problem: kierowca wciaz bedzie
>wspolpracowal z jednym zespolem ze wzgledu na obsluge techniczna!

I te samochody z tymi unikalnymi rozwiązaniami i ustawieniami będą
przechodzić między różnymi zespołami? Jakoś tego nie widzę.

>No chyba wymiana opon czy tankowanie jest takie samo w kazdym bolidzie?

Z grubsza. Te rzeczy są chyba w miarę ustandaryzowane.

>> >> Wiesz ile ekranu tym zajmiesz?
>> >Niewiele.
>> >Toz nie mowie o ogromnej planszy tylko o pasku z 3 wierszami.
>> >(czasy kierowcy A w poszczegolnych sektorach wlasnie zakonczonego
>> >okrazenia, czasy kierowcy B, roznica miedzy nimi i te dane przesuwaja
>> >sie tak by opisac wszystkie pary kierowcow w ciagu okrazenia).
>> Telewizja ma to do siebie, że ma kiepską rozdzielczość i "sprzętowy
>> antyaliasing" - innemi słowy kineskopy telewizorów (a tego jeszcze wciąż
>> większość) nawet przy idealnym sygnale rozmywają obraz.
>Ale przeciez takie informacje sie pojawiaja i nie zajmuja szczegolnie
>duzo miejsca, wiec gdyby umiescic je na stale na gorze to nie
>zaslanialyby niczego istotnego.

No właśnie, pojawiają się na chwilę i znikają, a nie zajmują kawał
ekranu cały czas. (zauważ, że chcesz poza dołęm ekranu zająć jeszcze
kawałki gdzie indziej)

>> >> A wiesz jak nieistotne to jest dla przeciętnego oglądającego?
>> >Hmm, chcesz powiedziec, ze nikogo nie obchodza rzeczy, ktore nie
>> >wynikaja bezposrednio z obrazu, a ktore sa wazne dla wyscigu?
>> Podejrzewam, że znaczącej części oglądających nie obchodzą "cyferki".
>> Oni chcą po prostu popatrzeć jak jeżdzą sportowcy. Podobnie jak niewielu
>> oglądających koszykówkę będzie zainteresowanych jakimikolwiek cyferkami
>> poza wynikiem.
>Sic! Ale w F1 roznice w czasach miedzy kierowcami sa wlasnie wynikiem!
>Moglbys sie uprzec, ze wynikiem jest sama kolejnosc, ale to tak jakby w
>NBA w okienku informacyjnym bylo napisane "wygrywaja Celtics".

Z grubsza. Różnica jest taka, że w przypadku koszykówki nie widzisz kto
wygrywa. W przypadku F1 widzisz, że ktoś jedzie przed kimś. I widzisz
czy jedzie względnie blisko, czy już dość daleko. Jak jedzie blisko, to
widać różnicę. Jak jedzie daleko, to się nie ma co przejmować ;->

>> >> Bo realizacja programu jest droga.
>> >A co w F1 jest tanie? Pewnie samo paliwo kosztuje 100 razy drozej niz
>> >genialna realizacja TV.
>> Ale to kto inny płaci. :-)
>> Przecież za paliwo płacą zespoły. Transmisję natomiast sprzedaje FIA
>> bodajże.
>Ale nie za 3 dolary ergo potwierdza sie teza, ze nic nie jest tanie ;-)

Oj, oczywiście, że nie jest tanie. Ale podejrzewam, że inwestycje w
takie kombinacje realizacyjne byłyby znacząco większe niż zwiększenie
przychodów. Ergo - nie opłaca się.

>> >Hmm, moze nie jasno sie wyrazilem. Kamery w roznych miejscach juz maja i
>> >obraz z nich jest caly czas nagrywany, ale w ogolnej transmisji laduje
>> >tylko wycinek z tego materialu. A mnie chodzi o to by ten material sie
>> >nie marnowal tylko byl slany w kilku sygnalach do wyboru dla TV, ktora
>> >kupila prawa do transmisji.
>> 1. Byłoby to trudniejsze technicznie. Trzeba by było sprzedawać całość,
>Drozej! Rewelacja dla FIA ;-)

Jeszcze ktoś to musi chcieć kupić drożej.

>> 2. W ten sposób FIA traciłaby kontrolę nad tym, co jest pokazywane.
>> A na tym, podejrzewam, im nie zależy.
>Eeee, dopoki kontrowaliby wszystkie sygnaly to co za roznica?

Jak możesz kontrolować sygnał, który idzie praktycznie na żywo z kamer?

>> >> To co proponujesz to mniej więcej tak, jakbyś mecz NBA realizował tak,
>> >> że 50% czasu pokazujemy Gortata, 40% czasu istotne wydarzenia na boisku
>> >> takie, jak kosze, faule itp, a 10% czasu ujęcia ogólne, jak całościowe
>> >> ujęcia na boisko. Przyznasz, że trochę absurdalne, nieprawdaż?
>> >Przyznam, ze porownanie jest skrajnie nietrafione bo w koszykowce w
>> >przeciwienstwie do F1 mozna pokazac wszystkich na raz w ten sposob, ze
>> >nie ma watpliwosci kto jest kto.
>> Owszem, było pewną hiperbolą.
>Ktora nie przecinala sie z osiami tematu ;-)

Bo zostawiłem asymptoty w auli.

>> Ale w koszykówce też musisz jakoś
>> realizować to, żeby miało dynamikę i żeby było widać co się dzieje.
>> Przecież nie od czapy jest kilka(naście?) kamer na parkiecie. A przecież
>> można ustawić jedną, która obejmie całe boisko i wystarczy.
>Alez ja nie narzekam na nadmiar kamer w F1 tylko ich wykorzystanie.

Rozumiem, ale moim zdaniem Twoje rozwiązanie byłoby jeszcze nudniejsze.
:-)
A w ogóle, to i tak wszystko zależy od realizatora. I tyle. Jak się
trafi lepszy, będzie lepiej, jak gorszy - gorzej.

>> >> >- dlaczego BMW ma 2 rozne taktyki w stosunku do 2 swoich kierowcow?
>> >> Bo kierowcy jeżdżą różnie, startują z różnych pozycji itd.
>> >> Zauważmy, że Heidfeld jeździ od roku 2000 i w 141 wyścigach zdobył 168
>> >> punktów. Kubica w 29 zdobył 87 punktów. Mimo, że doszedł jako drugi
>> >> kierowca do zespołu, Kubica pokazuje wyraźnie wyższy potencjał niż
>> >> Heidfeld aktualnie. Heidfeld jest trochę podobny do Jensona Buttona -
>> >> wiecznej wielkiej nadziei Brytyjczyków (no, teraz mają Hamiltona).
>> >To sie trzyma kupy.
>> To trochę tak, jakbyś pytał dlaczego trener mając dwu PG jednemu z nich
>> daje więcej grać ;-> (to tak, żeby się utrzymać w tematyce grupy).
>Nie, bo oni graja tyle samo tylko innym stylem.

Chyba, że jednemu w dupę wjadą ;->
Ta analogia, jak każda, miała pewne ograniczenia.

>To raczej jakbym zapytal
>"dlaczego trener zarzadzil by jeden PG prowadzil slicznie gre, a drugi z
>tej samej druzyny czesciej odpalal rzuty niz prowadzil gre?" i byloby to
>zasadne pytanie dlaczego Raptors nie sprzedali jeszcze Forda ;-)

ROTFL

>> >problem
>> >polega na tym, ze przez fatalny system szkolenia ogromna liczba tych
>> >talentow nie tylko nie dochodzi do najwyzszej ligi w danej dyscyplinie,
>> >ale w ogole nie wchodzi do systemu.
>> Też. Z drugiej strony - usiłowałem kiedyś obejrzeć jakiś polski mecz
>> ligowy. No po prostu tego się nie da oglądać.
>Jak ledwo trawisz dany sport to trudno by zadowolil Cie na jakims niskim
>poziomie.

No właśnie o to chodzi. Ten poziom jest akceptowalny jedynie dla
die-hard fanów polskiej piłki. (bo dla zadymiarzy to co dzieje się na
boisku jest przecież i tak nieistotne).

>> Może to kwestia pieniędzy. Jakby kupili _sensownych_ graczy
>> zagranicznych, reszta musiałaby przynajmniej trochę podnieść poziom.
>> Albo i nie. Mogłoby się okazać, że ci zagraniczni zaczęli wszystko
>> olewać.
>IMHO przyklad naszej ligowej koszykowki pokazuje, ze nie tedy droga.

Szczerze mówiąc, nie śledzę. Tam sprowadzili naprawdę dobrych
zawodników? Czy takich na których starczyło pieniędzy, czyli tych,
którzy już nie mieli gdzie pójść? Poważnie pytam, bo - jak pisałem -
naszej ligi nie śledzę zupełnie.

--
[------------------------] Jak to mówi stare porzekadło: nie ma brzyd-
[ Kr...@epsilon.eu.org ] kich Makintoszy, tylko wina czasem brak(Ar-
[ http://epsilon.eu.org/ ] tur 'Zmechu' Prokopiuk)
[------------------------]

Cavek

unread,
Jun 9, 2008, 4:02:55 PM6/9/08
to

Użytkownik "wiLQ" <N...@spam.com> napisał w wiadomości
news:g2jgc5$hbh$1...@news2.task.gda.pl...

Ok to moze chociaz ktorys ze statystyków zna odpowiedz na pytanie kiedy
ostatnio ktos mial w meczu finalowym NBA 16 lub więcej asyst?
Cavek


L'e-szczur

unread,
Jun 9, 2008, 4:38:22 PM6/9/08
to
On 9 Cze, 22:02, "Cavek" <wo...@wp.pl> wrote:
> Użytkownik "wiLQ" <N...@spam.com> napisał w wiadomościnews:g2jgc5$hbh$1...@news2.task.gda.pl...

>
> > Cavek napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:
>
> >> Czekam na opinie Wilqa na temat mecza.
>
> > Um, ze co? Ze jak? ;-) Nie mozesz sie wypowiedziec przede mna?
> > Dlaczego? Mnie chcesz na pierwsza linie frontu wyslac? ;-)
>
> Ok to moze chociaz ktorys ze statystyków zna odpowiedz na pytanie kiedy
> ostatnio ktos mial w meczu finalowym NBA 16 lub więcej asyst?

Magic w 5 meczu Finalow 1991 natrzaskal 20 sztuk. Piekny mecz. :-)

Pozdro

L'e-szczur

Cavek

unread,
Jun 9, 2008, 4:41:00 PM6/9/08
to

Użytkownik "L'e-szczur" <lesz...@acn.waw.pl> napisał w wiadomości
news:5e813716-eac0-4ff6...@t54g2000hsg.googlegroups.com...

Thx
Cavek


Szczepan Radzki

unread,
Jun 10, 2008, 6:41:07 AM6/10/08
to
L'e-szczur napisał(a):

> On 9 Cze, 15:36, Szczepan Radzki <s.rad...@CUTTHIS.gmail.com> wrote:
>>> Ja dobilem do portu okolo 2:30, ale lajtowo raczylem sie cydrem, bo
>>> jednak o 7 trzeba byc w pracy.
>>> Ale glos stracilem wyjac na trybunach :-)
>> Taki to pozyje:)
>
> Ale nie bylem na samym meczu w Austrii tylko niedaleko cdomu ustawili
> nam na moscie nad Renem wielki telebim

Ah, to ja miałem lepiej, bo w knajpie przed wielki, 28 calowym
telewizorem crt ;) A w całym pasażu nieopolda lcd i tłumy. Podobnie jak
w rynku na strefach kibica. Telebimy i trybuny dookoła.

>> A propo meczu Polska - Niemcy, to drażni mnie strasznie tło historyczne,
>> które ciągle do tej rywalizacji dopisywały media i w pewnym momencie
>> także kibice. Zamiast budować nowe relacje, które idą ciągle ku
>> lepszemu, to my w sytuacji bardzo dogodnej podpalamy wszystko co do tej
>> pory uzbieraliśmy.
>
> A tam. Wczoraj z niemieckimi kibicami siedzielismy ramie w ramie
> swietnie sie bawiac. I na meczu i potem w pubie.
> Najlepszy moment byl taki, gdy bramkarz Niemiec wylapywal strzaly
> naszych zawodnikow - Niemieccy kibice krzyczeli "Lehmann kochamy
> cie!". Strasznie mnie to irytowalo, wiec kiedy nasi trafili do bramki
> (ze spalonego) - polski sektor zaczal krzyczec "Lehmann my tez cie
> kochamy". :-)
> Totalny odjazd pomimo rozczarowania przegraną.

Całe szczęście, że tak się stało, a nie odwrotnie. Ja kilka razy
doświadczyłem okrzyków je*^ niemców itp. Nie podoba mi się to, rozumiem
przekleństwa w złości sportowej, ale wyzwiska i obrażanie innych to
poniżej krytyki.

>> Fakt, że niemiecka prasa też kilka razy opublikowała jakieś prowokacje,
>> tam to jednak były jednorazowe wybryki, a u nas stało się niestety
>> standardem.
>
> Naaah. Olac sikiem prostym. Prowokacje prasy to najmniejszy powod do
> klotni.
>

Gorzej jak te prowokacje przeradzają się w nienawiść wsród kibiców. Całe
szczęście nasi się nauczli.

Ale sendo jest takie, że to potem się odbija tak czy inaczej, bo prasa
dociera i za granicę. Leo był zbulwersowany SE, wcale mu się nie dziwię.

--
Pozdrawiam
Szczepan Radzki

L'e-szczur

unread,
Jun 10, 2008, 7:17:47 AM6/10/08
to
On 10 Cze, 12:41, Szczepan Radzki <s.rad...@CUTTHIS.gmail.com> wrote:
> > A tam. Wczoraj z niemieckimi kibicami siedzielismy ramie w ramie
> > swietnie sie bawiac. I na meczu i potem w pubie.
> > Najlepszy moment byl taki, gdy bramkarz Niemiec wylapywal strzaly
> > naszych zawodnikow - Niemieccy kibice krzyczeli "Lehmann kochamy
> > cie!". Strasznie mnie to irytowalo, wiec kiedy nasi trafili do bramki
> > (ze spalonego) - polski sektor zaczal krzyczec "Lehmann my tez cie
> > kochamy". :-)
> > Totalny odjazd pomimo rozczarowania przegraną.
>
> Całe szczęście, że tak się stało, a nie odwrotnie. Ja kilka razy
> doświadczyłem okrzyków je*^ niemców itp. Nie podoba mi się to, rozumiem
> przekleństwa w złości sportowej, ale wyzwiska i obrażanie innych to
> poniżej krytyki.

Z bluzgow bylo tylko: "Polska grac - k**** mać". Ale lokalna ochrona
zajela sie smarkaczami, bo byli nawaleni.

> >> Fakt, że niemiecka prasa też kilka razy opublikowała jakieś prowokacje,
> >> tam to jednak były jednorazowe wybryki, a u nas stało się niestety
> >> standardem.
>
> > Naaah. Olac sikiem prostym. Prowokacje prasy to najmniejszy powod do
> > klotni.
>
> Gorzej jak te prowokacje przeradzają się w nienawiść wsród kibiców. Całe
> szczęście nasi się nauczli.
>
> Ale sendo jest takie, że to potem się odbija tak czy inaczej, bo prasa
> dociera i za granicę. Leo był zbulwersowany SE, wcale mu się nie dziwię.

Zrobilismy panike, bo jakas reklama przedstawiala nas w zlym swietle.
BTW ta reklama byla zabawna, mimo, ze zart dosyc toporny, ale
niemiecki dowcip jest przeciwienstwem dowcipu angielskiego, wiec mnie
to wcale nie zdziwilo, ani nie obrazilo. Inna sprawa, ze na reputacje
sobie zasluzylismy i nie ma co teraz krecic nosem.
Ktos tam skrobnal ze nasza reprezentacja to banda leszczy - a ja sie
pytam - jakie to ma znaczenie? Czy przez to faktycznie stajemy sie
gorsi, ze ktos sobie cos tam brzeczy? Dyskutowac mozna, ale z ludzmi
na swoim poziomie. Nie ma sensu kopac sie z koniem.

Pozdro

L'e-szczur

wiLQ

unread,
Jun 10, 2008, 8:58:38 AM6/10/08
to
L'e-szczur napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> Z tego co czytalem o tej kontuzji to kolano Pierce'a boli ale jakos


> mocno nie puchnie wiec nie ma powodu do opuszczania spotkan.

No dobra, ale pytanie brzmi co z jego ograniczona efektywnoscia, ktorej
tak jakby nalezalo sie spodziewac po zawodniku grajacym na jednej nodze?

> > A powazniej, IMHO to bylo klasyczne rozluznienie prowadzeniem. 24 pkt
> > przewagi i 8 minut do konca? Come on, kazdy team by poszedl juz spac.
> > No, moze poza Kobe, ktory cierpi na bezsennosc ;-)
>
> No wlasnie. I dlatego podoba mi sie takie nastawienie Lakers ze nie ma
> straty, ktorej nie beda probowali odrobic.

Pewnie, ze tak. Zwlaszcza, ze podobny numer przeciwko Spurs sie udal.



> > I pytanie dlaczego to pojawilo sie tylko 2 razy w kilku meczach?
>
> Nie wiem. Nie znam sie. Ale wlasnie przed chwila Holendrzy zdobywli
> bramke z takiego spalonego, ze gratuluje wszystkim dobrego
> sedziowania :-)

Taaa, wspominalem juz, ze nienawidze tego sportu? ;-)


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 10, 2008, 8:58:57 AM6/10/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >Hmmm, w tej materii to jestem niedoinformowany, wiec musze dopytac.


> >Zalozmy, ze w tym sezonie BMW wynalezli jakas rewolucyjna zmiane w
> >silniku, ktory poprawia osiagi bolidu o 50% (a co sie bede szczypal!).
>
> O ile nie jest to zabronione przez istniejące regulacje, mogą sobie
> korzystać z tego rozwiązania.
>
> >I co dalej? Wygrywaja latami korzystajac z tej przewagi dopoki ktos inny
> >na to nie wpadnie i/lub nie ukradnie pomyslu?
>
> Albo dopóki FIA nie zabroni.

Hmmm, to wg mnie takie podejscie wrecz ogranicza rozwoj F1 bo kazdy na
wlasna reke musi wynajdywac kolo tylko po to by dorownac do tych co juz
je odkryli. IMHO znacznie lepiej byloby gdyby kazdy wynalazek mozna bylo
wykorzystywac np pelny sezon, a nastepnie trzebaby opublikowac
szczegolowo o co w nim chodzi i jak go zaimplementowac. W ten sposob
pieniadze nie bylyby wydawane na wielokrotne wynajdywanie kola, a kazdy
team szukalby czegos nowego.



> >> Ale zdajesz sobie sprawę, że wyścigów w sezonie jest raptem fafnaście, a
> >> producentów tak z dziesięciu?
> >Zdaje. To wciaz 2-3 z rzedu co wlacznie z sesjami treningowymi daje
> >troche czasu... ale co najwazniejsze rowne jego ilosci dla kazdego.
>
> Ale w samochód trzeba się naprawdę trochę "wjeżdżać". Zwłaszcza
> zważywszy, że tory są różne, warunki bywają różne itd.
> Twój pomysł spowodowałby, że wszyscy jeździliby na gorszym poziomie niż
> teraz.

To bardzo mozliwe, ale wolisz by 3 kierowcow wykrecalo super czasy, a
reszta nie byla godna im czyscic butow, czy by kazdy kierowca mial
szanse miec najlepszy czas toru nawet jesli ten czas mialby byc gorszy
niz osiagnalby w najlepszym bolidzie najlepszy kierowca?



> >O! Rozwiazales przez przypadek powyzszy problem: kierowca wciaz bedzie
> >wspolpracowal z jednym zespolem ze wzgledu na obsluge techniczna!
>
> I te samochody z tymi unikalnymi rozwiązaniami i ustawieniami będą
> przechodzić między różnymi zespołami? Jakoś tego nie widzę.

I problem znow jest zawiazany ;-) Chociaz gdyby polaczyc ten pomysl z
idea publikowania nowinek po roku to mogloby to trzymac sie kupy.



> >Ale przeciez takie informacje sie pojawiaja i nie zajmuja szczegolnie
> >duzo miejsca, wiec gdyby umiescic je na stale na gorze to nie
> >zaslanialyby niczego istotnego.
>
> No właśnie, pojawiają się na chwilę i znikają, a nie zajmują kawał
> ekranu cały czas. (zauważ, że chcesz poza dołęm ekranu zająć jeszcze
> kawałki gdzie indziej)

Ale na dole juz jest pasek i nikomu on nie przeszkadza.
I nie wiem czemu uparles sie na "kawal ekranu" skoro chodzi o 3 wiersze.
Co na gorze jest tak istotnego, ze tego szkoda? Niebo? Trybuny?

> >Sic! Ale w F1 roznice w czasach miedzy kierowcami sa wlasnie wynikiem!
> >Moglbys sie uprzec, ze wynikiem jest sama kolejnosc, ale to tak jakby w
> >NBA w okienku informacyjnym bylo napisane "wygrywaja Celtics".
>
> Z grubsza. Różnica jest taka, że w przypadku koszykówki nie widzisz kto
> wygrywa. W przypadku F1 widzisz, że ktoś jedzie przed kimś. I widzisz
> czy jedzie względnie blisko, czy już dość daleko. Jak jedzie blisko, to
> widać różnicę.

Kolejnosc znasz, ale to wciaz za malo. Gdy na ekranie masz 3 kierowcow
to bez planszy nie masz pojecia czy to walka o 3 czy o 12 miejsce.



> Oj, oczywiście, że nie jest tanie. Ale podejrzewam, że inwestycje w
> takie kombinacje realizacyjne byłyby znacząco większe niż zwiększenie
> przychodów. Ergo - nie opłaca się.

Trudno ocenic, ale ewidentnie F1 blizej do Twojego podejscia ;-)



> >> 2. W ten sposób FIA traciłaby kontrolę nad tym, co jest pokazywane.
> >> A na tym, podejrzewam, im nie zależy.
> >Eeee, dopoki kontrowaliby wszystkie sygnaly to co za roznica?
>
> Jak możesz kontrolować sygnał, który idzie praktycznie na żywo z kamer?

Um, tak samo jak teraz?



> >Alez ja nie narzekam na nadmiar kamer w F1 tylko ich wykorzystanie.
>
> Rozumiem, ale moim zdaniem Twoje rozwiązanie byłoby jeszcze nudniejsze.
> :-)

Coz, gusta jak widac sa rozne i moim to faktycznie nie ma sie co
przejmowac skoro sa male szanse, ze zapalam miloscia do tego sportu.
Chyba, ze wprowadza pare rewolucyjnych zmian zainspirowanych ta
dyskusja;-)



> >> Może to kwestia pieniędzy. Jakby kupili _sensownych_ graczy
> >> zagranicznych, reszta musiałaby przynajmniej trochę podnieść poziom.
> >> Albo i nie. Mogłoby się okazać, że ci zagraniczni zaczęli wszystko
> >> olewać.
> >IMHO przyklad naszej ligowej koszykowki pokazuje, ze nie tedy droga.
>
> Szczerze mówiąc, nie śledzę. Tam sprowadzili naprawdę dobrych
> zawodników? Czy takich na których starczyło pieniędzy, czyli tych,
> którzy już nie mieli gdzie pójść?

Wlasnie to mialo byc moja puenta. Oczekiwanie, ze kupimy sensownych
graczy zagranicznych gdy nasze fundusze odbiegaja znacznie od innych lig
z zalozenia brzmi lepiej teoretycznie niz praktycznie. A poniewaz tej
kasy nagle ot tak sobie nie przybedzie to bedziemy skazani na sciaganie
zawodnikow, ktorzy nie zostali uznani za sensownych w lepszych ligach...
dlatego napisalem, ze nie tedy droga.


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 10, 2008, 9:01:52 AM6/10/08
to
L'e-szczur napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> > Ale sendo jest takie, że to potem się odbija tak czy inaczej, bo prasa
> > dociera i za granicę. Leo był zbulwersowany SE, wcale mu się nie dziwię.
>
> Zrobilismy panike, bo jakas reklama przedstawiala nas w zlym swietle.
> BTW ta reklama byla zabawna, mimo, ze zart dosyc toporny, ale
> niemiecki dowcip jest przeciwienstwem dowcipu angielskiego, wiec mnie
> to wcale nie zdziwilo, ani nie obrazilo. Inna sprawa, ze na reputacje
> sobie zasluzylismy i nie ma co teraz krecic nosem.

Hmm, chyba mieszasz dwa tematy: Szczepan (chyba) mowi o zdjeciu Leo z
dwoma glowami Niemcow, a Ty o zniknieciu samochodu bo kibice niemieccy
odlewali sie na poboczu drogi.

BTW, IMHO optymalna reakcja na ta druga produkcje zrobili w Szkle
Kontaktowym... tzn dopisali ciag dalszy jak Polacy odprowadzili ten
samochod do policjanta bo jego kierowcy sa pijani.


--
pzdr
wiLQ

Szczepan Radzki

unread,
Jun 10, 2008, 8:13:17 AM6/10/08
to
wiLQ napisał(a):

>
> Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
> te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami i nie zapowiada sie by
> sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
> kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.

Kiedyś właśnie Kubica mówił o tym, że nie do końca tak jest. Bolid jest
ważny, ale nie mniej od kierowcy. Zobnacz, że Alonso w Renault daje
radę, a np Piquet już jak chwilami poszaleje to w perspektywnie całego
wyścigu raczej nie jest wielkim zagrożeniem. Podobnie Kovalainen, niby
bolidy najlepsze, a jednak nie potrafi jeździć równo i w czołówce (4).

Ale, problem nie istnieje tylko (o ile to problem) w F1, ale również w
koszykówce europejskiej, gdzie CSKA, Barcelona i kilka innych mają kasę
na najlepszych graczy i są ciągle potęgami. Bo ich na to stać, żeby mieć
lepszy 'sprzęt'.

Przyzwyczajonyś do SC pewnie dlatego te głosy:)

>
> IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
> przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
> z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
> kolejnosci?

To wszystko ze względów bezpieczeństwa, ale raczej na takich torach jak
Monako, czy Montreal wcale źle nie jest. Druga sprawa jest taka, że
jednak większość bolidów ma zbliżone możliwości techniczne. Poza tym tu
też w dużej mierze chodzi o strategię jaką przyjmie zespół i jak jest w
stanie się dopasować do tego co dzieje się podczas wyścigu. Co było
widać np w ostatnim w Montrealu.

> Co do rzeczy drazniacych mnie w tym sporcie to sa kwestiie glownie
> techniczne, ktore IMHO po prostu pogarszaja radoche z ogladania:
> - zdecydowanie za malo plansz informacyjnych jaka jest przewaga miedzy
> poszczegolnymi zawodnikami w wyscigu i na poszczegolnych okrazeniach.
> Wyswietlenie tego jest pewnie banalne, a do tego wydaje mi sie to byc
> podstawowa informacja... to dlaczego u licha pojawia sie tylko od czasu
> do czasu i do tego tylko dla coponiektorych par zawodnikow?

Włącz internet wilQ, tam jest wszystko. Oni nie są w stanie pokazać
wszystkich istotnych informacji i segregują je jak tylko się da. Dla
mnie też tego jest za mało, ale niestety nie da się upchnąć każdej
infografiki na ekran.

> Robert prowadzil przez kilkadziesiat okrazen, a ile razy byl na ekranie?
> Pare? Mam wrazenie, ze glownym kryterium dla realizatorow jest "gdzie
> cos sie dzieje" przy czym jest to zdefiniowane jako "bolidy sa blisko
> siebie" i nie ma znaczenia czy jest to szary koniec stawki czy poczatek.
> To wygrywajacy i ci z czolowki nie zasluguja na troche wiecej uwagi?

Nie. Z racji argumentu, który podałeś. Gdzie coś się dzieje. Realizacja
tv F1 nie jest wcale zła, a wręcz powiedziałbym, że wiele stacji może
się uczyć od tych panów z F1. Oni wyłapują wszystko co jest grane, od
czasu jak oglądam F1 nie zdarzyło się, żeby nie pokazali czegoś istotnego.

> Wydaje mi sie to troche dziwne zwlaszcza przez...
> - marnowanie mozliwosci technicznych telewizji.
> No dobra, moze przeceniam te mozliwosci, ale nie moge pojac dlaczego w
> F1 nie poszli w kierunku telewizji interaktywnej lub chociaz czesciowo
> interaktywnej. Dlaczego transmisja do Polski wyglada tak samo jak
> transmisja do Japonii? I nie chodzi mi o jakosc, a o tresc.

Nie wiem jak to wygląda dokładnie, ale coś mam wrażenie, że F1 ma swoich
techników i tylko oni robią tv, a wszystkie stacje telewizyjne kupują
prawa. To kupa kasy, więc nie ma się co dziwić. Zresztą wyobrażasz
sobie, jak x krajów rozkłada się z kamerami i całym sprzętem wokół toru?:)

>
> A na koniec pytania:
> - Hamilton za takie wyeliminowanie konkurenta poniesie jakies
> konsekwencje? Dyskwalifikacja na nastepny wyscig czy
> wynagrodzenie mu punktami z klasyfikacji? Bo IMHO tak powinno byc.

10 pozycji do tyłu w następnym wyścigu.

> - dlaczego BMW ma 2 rozne taktyki w stosunku do 2 swoich kierowcow?

Bo startują z różnych miejsc i jadą w różnych warunkach.

>
> 3) Polska-Niemcy.
> Pare kwestii zwiazanych z tym meczem:
> - czy ostro naciagany optymizm naprawde jest czescia kibicowania? Czy
> tylko sposobem na podlizywanie sie widowni? Moze jestem dziwny, ale
> autentycznie mnie wkurwia pompowanie balona oczekiwan przed kazdym
> meczem tej reprezentacji. Z punktu widzenia pilkarskiego jako kraj
> Niemcy bija nas na glowe pod kazdym wzgledem, w historii nigdy z nimi
> nie wygralismy, a mimo to taki pilkarski glab jak ja lepiej przewiduje
> wynik koncowy niz 99% tzw ekspertow?!?

Eh, bo mamy porypaną tendencję do wiary w nas, a nie potrafimy
racjonalnie popatrzeć, że w naszej kadrze oprócz momentami charakteru,
mamy w jedenastce - dwóch dryblerów, dwóch obrońców, dwóch co umieją
biegać, jednego co umie dośrodkować i tylko tak. Nie ma kim grać, nie
oszukujmy się jesteśmy jednym z najsłabszych zespołów na Euro.

Litosci... kiedy pismaki i
> komentatorzy pojma idee "underdoga" i "zbyt duzych oczekiwan/presji"?!?
> - co sie zmienilo w kwestii spalonego w ostatnich latach?

Nigdy? Pojmują to na blogach, ale w gazetach i tv nie da się tak
pesymistycznie nakręcać atmosfery.

--
Pozdrawiam
Szczepan Radzki

Slawek Mroz

unread,
Jun 10, 2008, 8:29:11 AM6/10/08
to
> Hmmm, to wg mnie takie podejscie wrecz ogranicza rozwoj F1 bo kazdy na
> wlasna reke musi wynajdywac kolo tylko po to by dorownac do tych co juz
> je odkryli. IMHO znacznie lepiej byloby gdyby kazdy wynalazek mozna bylo
> wykorzystywac np pelny sezon, a nastepnie trzebaby opublikowac
> szczegolowo o co w nim chodzi i jak go zaimplementowac. W ten sposob
> pieniadze nie bylyby wydawane na wielokrotne wynajdywanie kola, a kazdy
> team szukalby czegos nowego.

Aa, tak z ciekawosci zapytam: jak bys na miejscu organizacji egzekwowal ten
przepis?
Jakbys sprawdzil, ze team opublikowal wszystkie swoje sekrety?
Ze konkurencja wcielilaby je w zycie i jezeli nie wykreci podobnych czasow,
to kara dla publikujacego?

Serio pytam, bo nie siedze w temacie.

Poza tym - IMHO wowczas sporo firm cieloby koszty na badania, skoro:
1. Wiedzieliby, ze i tak sa technologicznie/budzetowo z tylu.
2. Wiedzieliby, ze czego by nie wymyslili - za chwile dostana lepsze
rozwiazanie za darmo, a potentat niech dalej glowi sie, kosztuje i
eksperymentuje, by znow uzyskac przewage.

Pozdr
Slawek


Mariusz Kruk

unread,
Jun 10, 2008, 8:35:32 AM6/10/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>> >Hmmm, w tej materii to jestem niedoinformowany, wiec musze dopytac.
>> >Zalozmy, ze w tym sezonie BMW wynalezli jakas rewolucyjna zmiane w
>> >silniku, ktory poprawia osiagi bolidu o 50% (a co sie bede szczypal!).
>> O ile nie jest to zabronione przez istniejące regulacje, mogą sobie
>> korzystać z tego rozwiązania.
>> >I co dalej? Wygrywaja latami korzystajac z tej przewagi dopoki ktos inny
>> >na to nie wpadnie i/lub nie ukradnie pomyslu?
>> Albo dopóki FIA nie zabroni.
>Hmmm, to wg mnie takie podejscie wrecz ogranicza rozwoj F1 bo kazdy na
>wlasna reke musi wynajdywac kolo tylko po to by dorownac do tych co juz
>je odkryli.

Po prostu kopiują to, co podpatrzą.

>IMHO znacznie lepiej byloby gdyby kazdy wynalazek mozna bylo
>wykorzystywac np pelny sezon, a nastepnie trzebaby opublikowac
>szczegolowo o co w nim chodzi i jak go zaimplementowac. W ten sposob
>pieniadze nie bylyby wydawane na wielokrotne wynajdywanie kola, a kazdy
>team szukalby czegos nowego.

Etam. Te zmiany postępują dużo szybciej. Widać po układach
aerodynamicznych. Jeden zespół wprowadza jakąś modyfikację, a po
wyścigu lub dwu podobne rozwiązanie mają już konkurencyjne zespoły.

>> >> Ale zdajesz sobie sprawę, że wyścigów w sezonie jest raptem fafnaście, a
>> >> producentów tak z dziesięciu?
>> >Zdaje. To wciaz 2-3 z rzedu co wlacznie z sesjami treningowymi daje
>> >troche czasu... ale co najwazniejsze rowne jego ilosci dla kazdego.
>> Ale w samochód trzeba się naprawdę trochę "wjeżdżać". Zwłaszcza
>> zważywszy, że tory są różne, warunki bywają różne itd.
>> Twój pomysł spowodowałby, że wszyscy jeździliby na gorszym poziomie niż
>> teraz.
>To bardzo mozliwe, ale wolisz by 3 kierowcow wykrecalo super czasy, a
>reszta nie byla godna im czyscic butow, czy by kazdy kierowca mial
>szanse miec najlepszy czas toru nawet jesli ten czas mialby byc gorszy
>niz osiagnalby w najlepszym bolidzie najlepszy kierowca?

Powiedzmy tak - jestem w stanie sobie wyobrazić parę różnych systemów,
ale to trochę tak jak ze spalonym w piłce nożnej. Ja osobiście uważam tę
zasadę za głupią, ale jest ona tak silnie osadzona w tradycji, że raczej
się to w dającej się przewidzieć przyszłości nie zmieni. Tak samo tu -
jest pewien system, który działa "od wieków" i nie bardzo jest jak sobie
wyobrazić zmianę tego teraz. A jeszcze spróbuj wymyślić na czym mieliby
zarabiać konstruktorzy.

>> >Ale przeciez takie informacje sie pojawiaja i nie zajmuja szczegolnie
>> >duzo miejsca, wiec gdyby umiescic je na stale na gorze to nie
>> >zaslanialyby niczego istotnego.
>> No właśnie, pojawiają się na chwilę i znikają, a nie zajmują kawał
>> ekranu cały czas. (zauważ, że chcesz poza dołęm ekranu zająć jeszcze
>> kawałki gdzie indziej)
>Ale na dole juz jest pasek i nikomu on nie przeszkadza.
>I nie wiem czemu uparles sie na "kawal ekranu" skoro chodzi o 3 wiersze.

Zaraz, moment. Jeszcze raz. Chciałeś coś w lewym górnym rogu, coś na
dole. Coś jeszcze?

>Co na gorze jest tak istotnego, ze tego szkoda? Niebo? Trybuny?

Owszem. Wiesz, można by pokazywać sam samochód, bez toru nawet ;->

>> >Sic! Ale w F1 roznice w czasach miedzy kierowcami sa wlasnie wynikiem!
>> >Moglbys sie uprzec, ze wynikiem jest sama kolejnosc, ale to tak jakby w
>> >NBA w okienku informacyjnym bylo napisane "wygrywaja Celtics".
>> Z grubsza. Różnica jest taka, że w przypadku koszykówki nie widzisz kto
>> wygrywa. W przypadku F1 widzisz, że ktoś jedzie przed kimś. I widzisz
>> czy jedzie względnie blisko, czy już dość daleko. Jak jedzie blisko, to
>> widać różnicę.
>Kolejnosc znasz, ale to wciaz za malo. Gdy na ekranie masz 3 kierowcow
>to bez planszy nie masz pojecia czy to walka o 3 czy o 12 miejsce.

Dlatego czasami jest to pokazywane. A nie zmienia się to na tyle często,
żeby musiało być cały czas na ekranie.

>> Oj, oczywiście, że nie jest tanie. Ale podejrzewam, że inwestycje w
>> takie kombinacje realizacyjne byłyby znacząco większe niż zwiększenie
>> przychodów. Ergo - nie opłaca się.
>Trudno ocenic, ale ewidentnie F1 blizej do Twojego podejscia ;-)

Wiesz, ja mniej więcej mam pojęcie jakim stopniem skomplikowania jest
transmisja radiowa. Telewizyjnej wolę sobie nawet nie wyobrażać. ;->

>> >> 2. W ten sposób FIA traciłaby kontrolę nad tym, co jest pokazywane.
>> >> A na tym, podejrzewam, im nie zależy.
>> >Eeee, dopoki kontrowaliby wszystkie sygnaly to co za roznica?
>> Jak możesz kontrolować sygnał, który idzie praktycznie na żywo z kamer?
>Um, tak samo jak teraz?

Nie. Teraz stacjom telewizyjnym rozsyłana jest tylko wynikowa wiązka już
po przejściu przez reżyserkę. Nad tym co jest w tej wiązce czuwa
realizator po stronie producenta contentu.

>> >Alez ja nie narzekam na nadmiar kamer w F1 tylko ich wykorzystanie.
>> Rozumiem, ale moim zdaniem Twoje rozwiązanie byłoby jeszcze nudniejsze.
>> :-)
>Coz, gusta jak widac sa rozne i moim to faktycznie nie ma sie co
>przejmowac skoro sa male szanse, ze zapalam miloscia do tego sportu.
>Chyba, ze wprowadza pare rewolucyjnych zmian zainspirowanych ta
>dyskusja;-)

Myślę, że jednak wierchuszka FIA nie czytuje prsk ;-)

>> >> Może to kwestia pieniędzy. Jakby kupili _sensownych_ graczy
>> >> zagranicznych, reszta musiałaby przynajmniej trochę podnieść poziom.
>> >> Albo i nie. Mogłoby się okazać, że ci zagraniczni zaczęli wszystko
>> >> olewać.
>> >IMHO przyklad naszej ligowej koszykowki pokazuje, ze nie tedy droga.
>> Szczerze mówiąc, nie śledzę. Tam sprowadzili naprawdę dobrych
>> zawodników? Czy takich na których starczyło pieniędzy, czyli tych,
>> którzy już nie mieli gdzie pójść?
>Wlasnie to mialo byc moja puenta. Oczekiwanie, ze kupimy sensownych
>graczy zagranicznych gdy nasze fundusze odbiegaja znacznie od innych lig
>z zalozenia brzmi lepiej teoretycznie niz praktycznie. A poniewaz tej
>kasy nagle ot tak sobie nie przybedzie to bedziemy skazani na sciaganie
>zawodnikow, ktorzy nie zostali uznani za sensownych w lepszych ligach...
>dlatego napisalem, ze nie tedy droga.

OK. Rozumieć.

--
d'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'Yb Microsoft Office 2000: Nikt nie pogania Cię
`b Kr...@epsilon.eu.org d' z robotą
d' http://epsilon.eu.org/ Yb
`b,-,.,-,.,-,.,-,.,-,.,-,.d'

Mariusz Kruk

unread,
Jun 10, 2008, 8:41:32 AM6/10/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Szczepan Radzki"

>Ale, problem nie istnieje tylko (o ile to problem) w F1, ale również w
>koszykówce europejskiej, gdzie CSKA, Barcelona i kilka innych mają kasę
>na najlepszych graczy i są ciągle potęgami. Bo ich na to stać, żeby mieć
>lepszy 'sprzęt'.
>
>Przyzwyczajonyś do SC pewnie dlatego te głosy:)

Bo w sumie SC to dość dobry wynalazek (w sensie zapobiegania takim
strasznym (i utrzymującym się długo) rozrzutom w poziomie drużyn).

>Nie. Z racji argumentu, który podałeś. Gdzie coś się dzieje. Realizacja
>tv F1 nie jest wcale zła, a wręcz powiedziałbym, że wiele stacji może
>się uczyć od tych panów z F1. Oni wyłapują wszystko co jest grane, od
>czasu jak oglądam F1 nie zdarzyło się, żeby nie pokazali czegoś istotnego.

W kwestii różnic w realizacji polecam porównać sobie MotoGP i Super
Bike'i. Bardzo podobne sporty, oba dostępne na Eurosporcie, o ile mnie
starcza pamięć nie myli, a różnica w realizacji ogromna IMHO.

--
\------------------------/ C++ Where only your friends can access your
| Kr...@epsilon.eu.org | private parts
| http://epsilon.eu.org/ |
/------------------------\

L'e-szczur

unread,
Jun 10, 2008, 8:45:54 AM6/10/08
to
On 10 Cze, 14:58, wiLQ <N...@spam.com> wrote:
> L'e-szczur napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:
>
> > Z tego co czytalem o tej kontuzji to kolano Pierce'a boli ale jakos
> > mocno nie puchnie wiec nie ma powodu do opuszczania spotkan.
>
> No dobra, ale pytanie brzmi co z jego ograniczona efektywnoscia, ktorej
> tak jakby nalezalo sie spodziewac po zawodniku grajacym na jednej nodze?

Jezeli to tylko bol to nie ma problemu (jeden zastrzyk zalatwia mu 3-4
godziny spokoju).
Gdyby byla opuchlizna to pewnie mialby ograniczony zakres ruchow
kolana i bylby problem.

> > > A powazniej, IMHO to bylo klasyczne rozluznienie prowadzeniem. 24 pkt
> > > przewagi i 8 minut do konca? Come on, kazdy team by poszedl juz spac.
> > > No, moze poza Kobe, ktory cierpi na bezsennosc ;-)
>
> > No wlasnie. I dlatego podoba mi sie takie nastawienie Lakers ze nie ma
> > straty, ktorej nie beda probowali odrobic.
>
> Pewnie, ze tak. Zwlaszcza, ze podobny numer przeciwko Spurs sie udal.

I tu tez by sie udal. Gdyby nie "zbieg okolicznosci". ;-)

> > > I pytanie dlaczego to pojawilo sie tylko 2 razy w kilku meczach?
>
> > Nie wiem. Nie znam sie. Ale wlasnie przed chwila Holendrzy zdobywli
> > bramke z takiego spalonego, ze gratuluje wszystkim dobrego
> > sedziowania :-)
>
> Taaa, wspominalem juz, ze nienawidze tego sportu? ;-)

Ja w zasadzie tez, ale wczorajszy mecz Wlochy-Holandia byl piekny i
nie mozna niedocenic widowiska mimo ewidentnej wpadki sedziow. Poza
tym wychodzenie teraz trzema napastnikami (tak jak zrobili to Wlosi)
chyba nie jest modne. I wynik spotkania raczej tej mody znowu nie
wprowadzi ;-)

Pozdro

L'e-szczur

L'e-szczur

unread,
Jun 10, 2008, 8:53:15 AM6/10/08
to
On 10 Cze, 14:13, Szczepan Radzki <s.rad...@CUTTHIS.gmail.com> wrote:
> wiLQ napisał(a):

> Ale, problem nie istnieje tylko (o ile to problem) w F1, ale również w
> koszykówce europejskiej, gdzie CSKA, Barcelona i kilka innych mają kasę
> na najlepszych graczy i są ciągle potęgami. Bo ich na to stać, żeby mieć
> lepszy 'sprzęt'.
>
> Przyzwyczajonyś do SC pewnie dlatego te głosy:)

wiLQ podobnie jak ja nie lubi co roku pisac wypracowan na temat "Kto
jest twoim idolem i dlaczego to Lenin".

> > IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
> > przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
> > z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
> > kolejnosci?
>
> To wszystko ze względów bezpieczeństwa, ale raczej na takich torach jak
> Monako, czy Montreal wcale źle nie jest.

Co? W Monako niby sa wieksze mozliwosci wyprzedzania????? Nie zartuj.
To czemu wszyscy mowia, ze jak w Monako jest sucho to taka stawka jaka
jest w kwalifikacjach zostaje na zakonczenie wyscigu?
Podobno to ze Kubica poszalal w Monako bylo pochodna warunkow a nie
"przyjaznosci" toru.

> Druga sprawa jest taka, że
> jednak większość bolidów ma zbliżone możliwości techniczne. Poza tym tu
> też w dużej mierze chodzi o strategię jaką przyjmie zespół i jak jest w
> stanie się dopasować do tego co dzieje się podczas wyścigu. Co było
> widać np w ostatnim w Montrealu.

No wlasnie. Ilosc paliwa, opony, ilosc zjazdow do boxu itp.

Pozdro

L'e-szczur

Hubertus Blues

unread,
Jun 10, 2008, 8:59:46 AM6/10/08
to
L'e-szczur pisze:
> Fanow Bostonu wymiotlo, fanow LA jakby tez nieco mniej? Co jest?

> Oblewacie na smutno porazke w kopanej z Niemcami, czy na wesolo
> wygraną Kubicy?

Zgadza się - jak się skończyła transmisja z Kubicy, to mecz kopaczy już
sobie podarowałem - nie mogłem usiedzieć na miejscu a popsuć humoru
dobrowolnie jakoś nie chciałem.
Panowie! Polak wygrał wyścig w F1! Prowadzi w klasyfikacji GP!

Spełniają się marzenia!
(Polak w NBA tez gra)


--
Hubertus Blues
"... z szaconkiem bo sie moze skonczyc zle..."
mailto:hbe...@poczta.onet.onet.pl (po co dwa razy onet?)

Hubertus Blues

unread,
Jun 10, 2008, 9:17:05 AM6/10/08
to
wiLQ pisze:

> L'e-szczur napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:
>
>> Fanow Bostonu wymiotlo,
>
> Dla coponiektorych prawie wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami, wiec
> te wydarzenia sa jedynie powtorka tego co widzieli we wlasnej glowie
> przed finalami ;-)

A żeś się opisał! Ulżyło?
;)

>> fanow LA jakby tez nieco mniej? Co jest?
>
> "wiekszosc z nas nie daje Bostonowi wiekszych szans", wiec moze szok
> i/lub wstyd odbieraja coponiektorym mowe? ;-)

Ja wiem? Większość stawiała na Lakers i kibicował Celtom. Ja tak to
odebrałem.

(...)


> 1) F1 i pierwsza wygrana Kubicy.
> Robert od poczatku sezonu byl czolowce swiatowej, wiec fakt, ze zajal
> pierwsze miejsce gdy odpadlo dwoch groznych konkurentow trudno uznac za
> wielka niespodzianke nawet jesli jest to mila wiadomosc. I o ile z
> przyjemnoscia sie obserwowalo jak pewnie jedzie po wygrana o tyle wciaz
> w tym sporcie odrzucaja mnie i irytuja te same rzeczy.
>
> Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
> te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami

(...)

Złe założenie. Zbudowanie topowego bolidu to nie tylko kwestia
pieniędzy. Musisz mieć i doskonałą ekipę inżynierów i doskonałego
kierowcę, który powie tym inżynierom jak ten samochód jeździ.
Stąd też płynie odpowiedź na Twoją kolejną opinię:

i nie zapowiada sie by
> sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
> kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.

Świetny kierowca to nie tylko ten co umie jechać, ale również ten co
umie czytać zachowanie samochodu. Dlatego Schumacher był tak wielki -
przyszedł do Ferrari kiedy akurat cieniowali bardzo. Po kilku latach
stali się bezapelacyjnie najlepsi. Myślisz, że dlaczego zapraszają
Schumachera na kolejne jazdy testowe? Trochę ku reklamie ale głównie,
żeby podpowiedział co i jak poustawiać. To samo z Alonso - odszedł z
Mclarena i to było widać po wynikach Hamiltona.

> Moze i blednie, ale wydaje mi sie, ze gdyby wsadzic najslabszego
> kierowce z tego grona do bolidu Ferrari natomiast tych z czolowki
> wsadzic do tych najgorszych bolidow to wyniki bylyby zgola inne.

Tego nie sposób wyliczyć, ale jednak wiadomo mniej więcej kto jest dobry
a kto bardzo dobry. Zobacz na kariery kierowców i ich ruchy między
teamami. Lepsi ida do lepszych teamów, a gorsi do słabszych. Nie odwrotnie.

(...)


> IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
> przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
> z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
> kolejnosci?

E-tam! Wyścig jest absolutnie pasjonujący nawet jeśli są na torze dwa
wyprzedzania. Przecież wygrywa się i taktyką i działaniami w boksach. Na
tym ostatnim GP widać to było wręcz podręcznikowo.
BTW: 10 minut tłumaczyłem mojej żonie że Kubica jest drugi gdy wyjechał
z pitlane, mimo ze była gdzie na p10. ;)

> Co do rzeczy drazniacych mnie w tym sporcie to sa kwestiie glownie
> techniczne, ktore IMHO po prostu pogarszaja radoche z ogladania:
> - zdecydowanie za malo plansz informacyjnych jaka jest przewaga miedzy
> poszczegolnymi zawodnikami w wyscigu i na poszczegolnych okrazeniach.

Tez na to trochę narzekałem, ale już nie narzekam. internet jest!
www.formula1.com; masz tak javovy aplet pokazujący w real time wszystkie
czasy. Od razu obraz całości jest lepszy. Polecam.

> - niekonsekwencja, a raczej dziwna konsekwencja, w wyswietlanym obrazie.
> Robert prowadzil przez kilkadziesiat okrazen, a ile razy byl na ekranie?

Nie dogodzisz każdemu! ;)

> Zeby nie bylo, ze tylko wytykam wspomne tez o trzech rzeczach, ktore
> nieustannie wywoluja moj podziw:
> - ze mozna przejechac okrazenie z tak niewielkimi roznicami czasowymi,
> - zakres predkosci z jakimi oni maja doczynienia,
> - dzwiek tych bolidow ;-) Ziuuuuuuuuuuuuuuu, ziuuuuuuuuuuuuuuuu ;-)
>
> A na koniec pytania:
> - Hamilton za takie wyeliminowanie konkurenta poniesie jakies
> konsekwencje? Dyskwalifikacja na nastepny wyscig czy

AFIK -10 pozycji na nastęnej GP

> - dlaczego BMW ma 2 rozne taktyki w stosunku do 2 swoich kierowcow?

Bo to dwa samochody prowadzone przez dwóch różnych kierowców.

(...)
> 3) Polska-Niemcy.

A ja mam takie:
- Polacy byli gorsi i przegrali; ba to było wiadomo już przed meczem
- jak ktoś dał się nadmuchać przed meczem to niech ma sam do siebie
pretensję - ja obstawiałem 0-2
- mam wrażenie, że chyba Leo popełnił kilka błędów w czasie przygotowań,
i to głównie technicznych; Polacy wyglądali mi na wolniejszych i bez
siły; przemęczenie?

Budzik

unread,
Jun 10, 2008, 10:12:03 AM6/10/08
to
Osobnik posiadający mail lesz...@acn.waw.pl napisał(a) w poprzednim odcinku co następuje:

>> > Nie wiem. Nie znam sie. Ale wlasnie przed chwila Holendrzy zdobywli
>> > bramke z takiego spalonego, ze gratuluje wszystkim dobrego
>> > sedziowania :-)
>>
>> Taaa, wspominalem juz, ze nienawidze tego sportu? ;-)
>
> Ja w zasadzie tez, ale wczorajszy mecz Wlochy-Holandia byl piekny i
> nie mozna niedocenic widowiska mimo ewidentnej wpadki sedziow. Poza
> tym wychodzenie teraz trzema napastnikami (tak jak zrobili to Wlosi)
> chyba nie jest modne. I wynik spotkania raczej tej mody znowu nie
> wprowadzi ;-)

nie bylo spalonego!

--
Pozdrawia... Budzik ; #GG: 565516 ; www.rowery.rejtravel.pl
b_ud_zi_k_6_1 na poczta kropka onet kropka pl (adres antyspamowy, usuń także "_")
"W demokracji wolno głupcom głosować,
w dyktaturze wolno głupcom rządzić." Bertrand Russell

wiLQ

unread,
Jun 10, 2008, 11:14:16 AM6/10/08
to
Hubertus Blues napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> > Dla coponiektorych prawie wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami, wiec
> > te wydarzenia sa jedynie powtorka tego co widzieli we wlasnej glowie
> > przed finalami ;-)
>
> A żeś się opisał! Ulżyło? ;)

Zebys wiedzial, ze ulzylo, post byl przeciez dluugi ;-)
Co do samego opisywania finalu NBA to po doswiadczeniach Heat-Mavs sobie
darowalem doglebne wielostronicowe spisywanie wrazen bo czegokolwiek bym
nie napisal to i tak podobny tekst bedzie mozna przeczytac na ESPN czy
Yahoo autorstwa kogos innego... Nie przebije dziesiatek doswiadczonych
dziennikarzy chocbym nie wiem jak sie staral, wiec szkoda czasu/nerwow i
w zwiazku z tym teraz (jesli juz) to robie wrecz odwrotnie tzn najpierw
czytam jak najwiecej artykulow dotyczacych danego meczu, a dopiero potem
ewentualnie probuje dodac cos od siebie (zakladajac, ze jest co) ;-)



> > Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
> > te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami
> (...)
>
> Złe założenie. Zbudowanie topowego bolidu to nie tylko kwestia
> pieniędzy.

TYLKO pieniedzy to nie, ale GLOWNIE pieniedzy juz tak.

> Musisz mieć i doskonałą ekipę inżynierów i doskonałego
> kierowcę, który powie tym inżynierom jak ten samochód jeździ.

Niech zgadne, najlepsi inzynierowie i kierowcy zarabiaja najwiecej ergo
najczesciej pracuja dla najbogatszych teamow?

> > i nie zapowiada sie by
> > sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
> > kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.
>
> Świetny kierowca to nie tylko ten co umie jechać, ale również ten co
> umie czytać zachowanie samochodu.

Nie neguje roznicy miedzy kierowcami, powatpiewam tylko czy jest ona tak
duza jakby wskazywala na to np klasyfikacja generalna (tzn 5 swietnych,
a reszta nadaje sie do zaliczania ogonow).

> > Moze i blednie, ale wydaje mi sie, ze gdyby wsadzic najslabszego
> > kierowce z tego grona do bolidu Ferrari natomiast tych z czolowki
> > wsadzic do tych najgorszych bolidow to wyniki bylyby zgola inne.
>
> Tego nie sposób wyliczyć, ale jednak wiadomo mniej więcej kto jest dobry
> a kto bardzo dobry.

Ponownie, nie neguje roznic miedzy kierowcami, a powatpiewam czy
przewaga miedzy nimi jest az tak drastyczna.

> Zobacz na kariery kierowców i ich ruchy między
> teamami. Lepsi ida do lepszych teamów, a gorsi do słabszych. Nie odwrotnie.

Ale zakladasz tutaj, ze te lepsze teamy zawsze dobrze oceniaja
mozliwosci/potencjal kierowcow, a pewnie tez sie czasem myla.

> > IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
> > przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
> > z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
> > kolejnosci?
>
> E-tam! Wyścig jest absolutnie pasjonujący nawet jeśli są na torze dwa
> wyprzedzania. Przecież wygrywa się i taktyką i działaniami w boksach.

??? To chyba inaczej pojmuje idee wyscigu. Jak dla mnie o wyniku powinno
przede wszystkim decydowac poczynanie na torze, z realna mozliwoscia
poprawy swojej pozycji startowej przy dobrej jezdzie i bez udzialu
wypadkow, a nie sprawy techniczne. W F1 tak nie jest.

> BTW: 10 minut tłumaczyłem mojej żonie że Kubica jest drugi gdy wyjechał
> z pitlane, mimo ze była gdzie na p10. ;)

Hehe, faktycznia byla taka chwila i gwarantuje Ci, ze nie byles jedyny,
ktory tlumaczyl kobiecie ta zawilosc ;-)

> > - zdecydowanie za malo plansz informacyjnych jaka jest przewaga miedzy
> > poszczegolnymi zawodnikami w wyscigu i na poszczegolnych okrazeniach.
>
> Tez na to trochę narzekałem, ale już nie narzekam. internet jest!
> www.formula1.com; masz tak javovy aplet pokazujący w real time wszystkie
> czasy. Od razu obraz całości jest lepszy. Polecam.

Super, ale ja ogladalem wyscig w TV z dala od komputera.



> > 3) Polska-Niemcy.
>
> A ja mam takie:

> - mam wrażenie, że chyba Leo popełnił kilka błędów w czasie przygotowań,
> i to głównie technicznych; Polacy wyglądali mi na wolniejszych i bez
> siły; przemęczenie?

Moze po prostu faktycznie sa wolniejsi? ;-)


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 10, 2008, 11:47:05 AM6/10/08
to
Szczepan Radzki napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> > Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
> > te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami i nie zapowiada sie by
> > sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
> > kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.
>
> Kiedyś właśnie Kubica mówił o tym, że nie do końca tak jest. Bolid jest
> ważny, ale nie mniej od kierowcy. Zobnacz, że Alonso w Renault daje
> radę, a np Piquet już jak chwilami poszaleje to w perspektywnie całego
> wyścigu raczej nie jest wielkim zagrożeniem.

Nie wchodz za bardzo w szczegoly bo F1 sie interesuje bardzo
powierzchownie i glownie ze wzgledu na Kubice niemniej sa sytuacje tak
oczywiste, ze trudno z nimi dyskutowac: Ferrari na krotkiej prostej
lekka reka wyprzedzi STR, a odwrotnie nie ma takiej mozliwosci. I to nie
ma nic wspolnego z umiejetnosciami kierowcow bo nacisnac mocno gaz to i
ja bym umial chociaz kierowca wyscigowy ze mnie zaden.

> Ale, problem nie istnieje tylko (o ile to problem) w F1, ale również w
> koszykówce europejskiej, gdzie CSKA, Barcelona i kilka innych mają kasę
> na najlepszych graczy i są ciągle potęgami. Bo ich na to stać, żeby mieć
> lepszy 'sprzęt'.

Hmmm, fakt, ze gdzie indziej bija murzynow nie oznacza, ze wszystko jest
w porzadku, ze bija ich u nas ;-) Takze IMHO ten argument raczej jest
strzalem w stope dla koszykowki europejskiej niz wsparciem F1.



> Przyzwyczajonyś do SC pewnie dlatego te głosy:)

Pewnie, ze znajomosc salary cap spowodowala, ze inaczej oceniam pewne
sprawy, ale jakby na to nie patrzec idea wyrownywania szans na sklecenie
druzyny miedzy druzynami z tej samej ligi, ktore dzieli przepasc jesli
chodzi o budzet, narzuca sie sama nawet bez tej znajomosci sc.



> > IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
> > przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
> > z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
> > kolejnosci?
>
> To wszystko ze względów bezpieczeństwa, ale raczej na takich torach jak
> Monako, czy Montreal wcale źle nie jest.

Ale nawet na takich torach wyprzedzanie jest wydarzeniem. A IMHO w z
definicji wyscigu to powinien byc chleb powszedni.

> Druga sprawa jest taka, że
> jednak większość bolidów ma zbliżone możliwości techniczne.

IMHO akurat w tym przypadku mozliwosci techniczne sa drugorzedna sprawa
bo nawet Ci szybsi czasem mecza sie by wyprzedzic wolniejszych.
Glowna przyczyna tkwi w torach. Skonstruowane sa tak, ze jest jakas
optymalna trasa przejazdu, ktora wszyscy jezdza, i sa raptem 2 miejsca
na krzyz gdzie mozna zmienic ten tor przejazdu by wyprzedzic.



> Włącz internet wilQ, tam jest wszystko.

Wiem, ze jest wszystko, ale skoro ogladam relacje w TV na zywo to
uwazam, ze tam powinny byc informacje istotne dla tej relacji, a nie mam
sobie je wyszperac z innych zrodel.

> Oni nie są w stanie pokazać
> wszystkich istotnych informacji i segregują je jak tylko się da.

Ale przeciez nie pisze o jakichs cudach i wydumanych informacjach tylko
o takich, ktore oni juz pokazuja! Po prostu niech to robia czesciej, a
zeby nie przyslaniac niczego to w gornym lewym rogu.

> > To wygrywajacy i ci z czolowki nie zasluguja na troche wiecej uwagi?
>
> Nie. Z racji argumentu, który podałeś. Gdzie coś się dzieje.

Hmmm, moze troche analogii do koszykowki. Jest turniej NCAA w marcu i w
tej chwili realizacja F1 IMHO wyglada tak jakby pokazywali kazdy mecz,
ktory konczy sie dogrywka (nawet jesli jest to pojedynek w 3 dywizji) i
olewaja prawie kazdy mecz, ktory konczy sie przewaga +10pkt (nawet jesli
byl to Final Four czyli final tych rozgrywek). IMHO w ten sposob
proporcje sa powaznie zaburzone i nie tak to powinno wygladac.
Jasne, bardzo fajnie obejrzec jak slabe druzyny byly tak miedzy soba
wyrownane, ze bija sie ze soba do ostatniej kropli krwi, ale jednak
predzej czy pozniej kazdy chcialby zobaczyc przede wszystkim te druzyny,
ktore maja najwieksze mozliwosci techniczne i taktyczne nawet jesli
mecz, w ktorym uczestnicza, nie ma takiej dramaturgii jak w/w.

> > Wydaje mi sie to troche dziwne zwlaszcza przez...
> > - marnowanie mozliwosci technicznych telewizji.
> > No dobra, moze przeceniam te mozliwosci, ale nie moge pojac dlaczego w
> > F1 nie poszli w kierunku telewizji interaktywnej lub chociaz czesciowo
> > interaktywnej. Dlaczego transmisja do Polski wyglada tak samo jak
> > transmisja do Japonii? I nie chodzi mi o jakosc, a o tresc.
>
> Nie wiem jak to wygląda dokładnie, ale coś mam wrażenie, że F1 ma swoich
> techników i tylko oni robią tv, a wszystkie stacje telewizyjne kupują
> prawa. To kupa kasy, więc nie ma się co dziwić. Zresztą wyobrażasz
> sobie, jak x krajów rozkłada się z kamerami i całym sprzętem wokół toru?:)

Nie, kamera i sprzet wciaz bylyby tylko F1. Po prostu wiecej materialow,
ktory kreca trafialoby w swiat.



> > - Hamilton za takie wyeliminowanie konkurenta poniesie jakies
> > konsekwencje? Dyskwalifikacja na nastepny wyscig czy
> > wynagrodzenie mu punktami z klasyfikacji? Bo IMHO tak powinno byc.
>
> 10 pozycji do tyłu w następnym wyścigu.

Teraz to juz wiem ;-)

> > Litosci... kiedy pismaki i
> > komentatorzy pojma idee "underdoga" i "zbyt duzych oczekiwan/presji"?!?
>

> Nigdy? Pojmują to na blogach, ale w gazetach i tv nie da się tak
> pesymistycznie nakręcać atmosfery.

Ale tu nie chodzi o pesymistyczne, ale realistyczne albo chociaz mniej
absurdalnie optymistyczne.


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 10, 2008, 12:14:57 PM6/10/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >> Albo dopóki FIA nie zabroni.


> >Hmmm, to wg mnie takie podejscie wrecz ogranicza rozwoj F1 bo kazdy na
> >wlasna reke musi wynajdywac kolo tylko po to by dorownac do tych co juz
> >je odkryli.
>
> Po prostu kopiują to, co podpatrzą.

Hmm, jak mozna podpatrzyc zmiany wewnatrz bolidu?



> >To bardzo mozliwe, ale wolisz by 3 kierowcow wykrecalo super czasy, a
> >reszta nie byla godna im czyscic butow, czy by kazdy kierowca mial
> >szanse miec najlepszy czas toru nawet jesli ten czas mialby byc gorszy
> >niz osiagnalby w najlepszym bolidzie najlepszy kierowca?
>
> Powiedzmy tak - jestem w stanie sobie wyobrazić parę różnych systemów,
> ale to trochę tak jak ze spalonym w piłce nożnej. Ja osobiście uważam tę
> zasadę za głupią,

Gdyz? Mnie sie wydawalo, ze kazdy kto kiedys kopal pilke na podworku
jest w stanie docenic ta zasade nawet jesli jej realizacja odbiega od
idealu. Bo tam zawsze znajdzie sie jakis madrala, ktory uzna "aa, co ja
bede biegal w ta i spowrotem, zostane pod bramka atakujaca i bede czekal
na podanie..."

> ale jest ona tak silnie osadzona w tradycji, że raczej
> się to w dającej się przewidzieć przyszłości nie zmieni. Tak samo tu -
> jest pewien system, który działa "od wieków" i nie bardzo jest jak sobie
> wyobrazić zmianę tego teraz.

Zwroc uwage, ze ten argument uzasadnia dlaczego sie to nie zmieni, ale
nie potwierdza, ze aktualny stan jest dobry/najlepszy, a przeciez to
kwestionuje.

> A jeszcze spróbuj wymyślić na czym mieliby zarabiać konstruktorzy.

Um, jak to na czym? Rywalizacja konstruktorow wciaz by sie odbywala (i
mialaby wiecej sensu skoro najlepsi kontruktorzy nie mieliby najlepszych
kierowcow) takze zarabialiby na tym samym co teraz.


> >Ale na dole juz jest pasek i nikomu on nie przeszkadza.
> >I nie wiem czemu uparles sie na "kawal ekranu" skoro chodzi o 3 wiersze.
>
> Zaraz, moment. Jeszcze raz. Chciałeś coś w lewym górnym rogu, coś na
> dole. Coś jeszcze?

Nie, tylko tyle.



> >Kolejnosc znasz, ale to wciaz za malo. Gdy na ekranie masz 3 kierowcow
> >to bez planszy nie masz pojecia czy to walka o 3 czy o 12 miejsce.
>
> Dlatego czasami jest to pokazywane. A nie zmienia się to na tyle często,
> żeby musiało być cały czas na ekranie.

Ale czasy miedzy kierowcami zmieniaja sie czesto...



> >> Jak możesz kontrolować sygnał, który idzie praktycznie na żywo z kamer?
> >Um, tak samo jak teraz?
>
> Nie. Teraz stacjom telewizyjnym rozsyłana jest tylko wynikowa wiązka już
> po przejściu przez reżyserkę.

I to by sie nie zmienilo. Po prostu z tej rezyserki wychodzilaby wiecej
niz jedna wiazka przeznaczona dla roznych odbiorcow.

> >Coz, gusta jak widac sa rozne i moim to faktycznie nie ma sie co
> >przejmowac skoro sa male szanse, ze zapalam miloscia do tego sportu.
> >Chyba, ze wprowadza pare rewolucyjnych zmian zainspirowanych ta
> >dyskusja;-)
>
> Myślę, że jednak wierchuszka FIA nie czytuje prsk ;-)

Ich strata ;-)


--
pzdr
wiLQ

Mariusz Kruk

unread,
Jun 10, 2008, 11:19:50 AM6/10/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"

>> > Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
>> > te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami
>> (...)
>> Złe założenie. Zbudowanie topowego bolidu to nie tylko kwestia
>> pieniędzy.
>TYLKO pieniedzy to nie, ale GLOWNIE pieniedzy juz tak.

Powiedzmy, że w dużej mierze pieniędzy. Oraz ludzi, których wynajmujesz
za te pieniądze.

>> Musisz mieć i doskonałą ekipę inżynierów i doskonałego
>> kierowcę, który powie tym inżynierom jak ten samochód jeździ.
>Niech zgadne, najlepsi inzynierowie i kierowcy zarabiaja najwiecej ergo
>najczesciej pracuja dla najbogatszych teamow?

Taki lajf.

>> > i nie zapowiada sie by
>> > sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
>> > kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.
>> Świetny kierowca to nie tylko ten co umie jechać, ale również ten co
>> umie czytać zachowanie samochodu.
>Nie neguje roznicy miedzy kierowcami, powatpiewam tylko czy jest ona tak
>duza jakby wskazywala na to np klasyfikacja generalna (tzn 5 swietnych,
>a reszta nadaje sie do zaliczania ogonow).

Reszta jest bardzo dobra. A kilku jest wybitnych.

>> Zobacz na kariery kierowców i ich ruchy między
>> teamami. Lepsi ida do lepszych teamów, a gorsi do słabszych. Nie odwrotnie.
>Ale zakladasz tutaj, ze te lepsze teamy zawsze dobrze oceniaja
>mozliwosci/potencjal kierowcow, a pewnie tez sie czasem myla.

Oczywiście, że czasem się mylą. Pamięta ktoś jeszcze np. Eddiego
Irvine'a?

>> > IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
>> > przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
>> > z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
>> > kolejnosci?
>> E-tam! Wyścig jest absolutnie pasjonujący nawet jeśli są na torze dwa
>> wyprzedzania. Przecież wygrywa się i taktyką i działaniami w boksach.
>??? To chyba inaczej pojmuje idee wyscigu. Jak dla mnie o wyniku powinno
>przede wszystkim decydowac poczynanie na torze, z realna mozliwoscia
>poprawy swojej pozycji startowej przy dobrej jezdzie i bez udzialu
>wypadkow, a nie sprawy techniczne. W F1 tak nie jest.

A tu się niestety zgodzę. "wyprzedzanie" w boksach zabija cały urok F1.
Ponownie porównam to do MotoGP, gdzie dzieje się duuuuużo więcej.

--
[------------------------] Koniec Świata się zbliża wielkimi krokami.
[ Kr...@epsilon.eu.org ] Cytuję wypowiedź Pszemola na temat Hihota, i
[ http://epsilon.eu.org/ ] na dodatek się z nią zgadzam.(Dawid Kurocz-
[------------------------] ko)

Mariusz Kruk

unread,
Jun 10, 2008, 11:25:17 AM6/10/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>Nie wchodz za bardzo w szczegoly bo F1 sie interesuje bardzo
>powierzchownie i glownie ze wzgledu na Kubice niemniej sa sytuacje tak
>oczywiste, ze trudno z nimi dyskutowac: Ferrari na krotkiej prostej
>lekka reka wyprzedzi STR, a odwrotnie nie ma takiej mozliwosci.

Wręcz przeciwnie. Ferrari na długiej prostej wyprzedzi STR. Na krótkiej
jest szansa, że STR będzie mieć lepiej zestrojoną skrzynię biegów.

>I to nie
>ma nic wspolnego z umiejetnosciami kierowcow bo nacisnac mocno gaz to i
>ja bym umial chociaz kierowca wyscigowy ze mnie zaden.

Oj, zdaje Ci się. Podejrzewam, że bez kontroli trakcji potrzebowałbyś
trochę praktyki. Zwłaszcza na wyjściu z zakrętu ;->

>> Druga sprawa jest taka, że
>> jednak większość bolidów ma zbliżone możliwości techniczne.
>IMHO akurat w tym przypadku mozliwosci techniczne sa drugorzedna sprawa
>bo nawet Ci szybsi czasem mecza sie by wyprzedzic wolniejszych.
>Glowna przyczyna tkwi w torach. Skonstruowane sa tak, ze jest jakas
>optymalna trasa przejazdu, ktora wszyscy jezdza, i sa raptem 2 miejsca
>na krzyz gdzie mozna zmienic ten tor przejazdu by wyprzedzic.

Jakbyś toru nie rysował, zawsze wyjdzie jedna optymalna ścieżka.
Problem, w porównaniu z motocyklami, polega na tym, że samochody są dużo
szersze i mniejsze jest pole manewru. Poza tym, samochód jadący zaraz za
innym samochodem ma wprawdzie mniejsze opory aerodynamiczne, ale za to
ma gorsze trzymanie na zakręcie, przez co nie może się za bardzo zbliżyć
do samochodu poprzedzającego. I dlatego wyprzedzania na prostych są tak
rzadkie (jeżeli w ogóle obecnie jeszcze występujące).

--
[------------------------] Error: unable to come up with a good er-
[ Kr...@epsilon.eu.org ] ror...
[ http://epsilon.eu.org/ ]
[------------------------]

Mariusz Kruk

unread,
Jun 10, 2008, 11:32:41 AM6/10/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>> >> Albo dopóki FIA nie zabroni.
>> >Hmmm, to wg mnie takie podejscie wrecz ogranicza rozwoj F1 bo kazdy na
>> >wlasna reke musi wynajdywac kolo tylko po to by dorownac do tych co juz
>> >je odkryli.
>> Po prostu kopiują to, co podpatrzą.
>Hmm, jak mozna podpatrzyc zmiany wewnatrz bolidu?

Wewnątrz akurat niewiele jest do zmieniania. Wot, silnik, skrzynia
biegów, chłodnica oleju, hamulce. Duża część z tego regulowana dość
precyzyjnie przepisami. Silnik musi mieć nie większą pojemność niż
określona, musi mieć dokładnie określoną liczbę cylindrów, nie może się
kręcić bardziej niż do pewnych obrotów itede itepe. Tu jest niewielkie
pole do popisu. (chociaż oczywiście firmy usiłują robić a to coraz
lżejsze tłoki, a to to, a to tamto). Największe pole do popisu jest w
zakresie aerodynamiki.

>> >To bardzo mozliwe, ale wolisz by 3 kierowcow wykrecalo super czasy, a
>> >reszta nie byla godna im czyscic butow, czy by kazdy kierowca mial
>> >szanse miec najlepszy czas toru nawet jesli ten czas mialby byc gorszy
>> >niz osiagnalby w najlepszym bolidzie najlepszy kierowca?
>> Powiedzmy tak - jestem w stanie sobie wyobrazić parę różnych systemów,
>> ale to trochę tak jak ze spalonym w piłce nożnej. Ja osobiście uważam tę
>> zasadę za głupią,
>Gdyz? Mnie sie wydawalo, ze kazdy kto kiedys kopal pilke na podworku
>jest w stanie docenic ta zasade nawet jesli jej realizacja odbiega od
>idealu. Bo tam zawsze znajdzie sie jakis madrala, ktory uzna "aa, co ja
>bede biegal w ta i spowrotem, zostane pod bramka atakujaca i bede czekal
>na podanie..."

No i fajno. I jest mniej graczy w obronie.

>> ale jest ona tak silnie osadzona w tradycji, że raczej
>> się to w dającej się przewidzieć przyszłości nie zmieni. Tak samo tu -
>> jest pewien system, który działa "od wieków" i nie bardzo jest jak sobie
>> wyobrazić zmianę tego teraz.
>Zwroc uwage, ze ten argument uzasadnia dlaczego sie to nie zmieni,

Owszem. I o tym właśnie piszę w tym akapicie.

>ale
>nie potwierdza, ze aktualny stan jest dobry/najlepszy, a przeciez to
>kwestionuje.

Dobry jakoś tam na swój sposób jest, bo się sprawdza :-) (to taki dowód
przez założenie tezy ;->). A najlepszy nigdy nie będzie, bo zawsze
będzie jakiś punkt widzenia, według którego coś można by było poprawić.

>> A jeszcze spróbuj wymyślić na czym mieliby zarabiać konstruktorzy.
>Um, jak to na czym? Rywalizacja konstruktorow wciaz by sie odbywala (i
>mialaby wiecej sensu skoro najlepsi kontruktorzy nie mieliby najlepszych
>kierowcow) takze zarabialiby na tym samym co teraz.

Raczej myślę, że wątpię. Czym innym jest sponsorowanie zespołu, który
w miarę regularnie zdobywa miejsca 10-14, a czym innym sponsorowanie
zespołu, który zajmuje losowo miejsca 4-20.

>> >Ale na dole juz jest pasek i nikomu on nie przeszkadza.
>> >I nie wiem czemu uparles sie na "kawal ekranu" skoro chodzi o 3 wiersze.
>> Zaraz, moment. Jeszcze raz. Chciałeś coś w lewym górnym rogu, coś na
>> dole. Coś jeszcze?
>Nie, tylko tyle.

No to to byłoby fajne. Gdyby telewizja miała większą rozdzielczość :-)
Tylko do tych stałych informacji dobrze jest czasami pokazać jeszcze
coś. I co wtedy? Zastępujemy, czy dokładamy?

>> >Kolejnosc znasz, ale to wciaz za malo. Gdy na ekranie masz 3 kierowcow
>> >to bez planszy nie masz pojecia czy to walka o 3 czy o 12 miejsce.
>> Dlatego czasami jest to pokazywane. A nie zmienia się to na tyle często,
>> żeby musiało być cały czas na ekranie.
>Ale czasy miedzy kierowcami zmieniaja sie czesto...

Etam. Nie aż tak, że masz co okrążenie zmianę o fafnaście sekund w
dowolną stronę.

>> >> Jak możesz kontrolować sygnał, który idzie praktycznie na żywo z kamer?
>> >Um, tak samo jak teraz?
>> Nie. Teraz stacjom telewizyjnym rozsyłana jest tylko wynikowa wiązka już
>> po przejściu przez reżyserkę.
>I to by sie nie zmienilo. Po prostu z tej rezyserki wychodzilaby wiecej
>niz jedna wiazka przeznaczona dla roznych odbiorcow.

Jak sobie wyobrażasz realizowanie wielu programów przez jednego
realizatora? Bo ja ludzi o aż tak podzielnej uwadze chyba nie widziałem.

>> >Coz, gusta jak widac sa rozne i moim to faktycznie nie ma sie co
>> >przejmowac skoro sa male szanse, ze zapalam miloscia do tego sportu.
>> >Chyba, ze wprowadza pare rewolucyjnych zmian zainspirowanych ta
>> >dyskusja;-)
>> Myślę, że jednak wierchuszka FIA nie czytuje prsk ;-)
>Ich strata ;-)

Oczywiście :-)

--
/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\ Okruchami życia można nakarmić wróble, ale
\ Kr...@epsilon.eu.org / nie sępy.(Wojtek Moszko)
/ http://epsilon.eu.org/ \
\/-/\/-/\/-/\/-/\/-/\/-/\/

L'e-szczur

unread,
Jun 10, 2008, 11:50:46 AM6/10/08
to
On 10 Cze, 16:12, Budzik <budzi...@poczta.o.n.e.t.pl.nie.spam.oj>
wrote:
> Osobnik posiadający mail leszc...@acn.waw.pl napisał(a) w poprzednim odcinku co następuje:

>
> >> > Nie wiem. Nie znam sie. Ale wlasnie przed chwila Holendrzy zdobywli
> >> > bramke z takiego spalonego, ze gratuluje wszystkim dobrego
> >> > sedziowania :-)
>
> >> Taaa, wspominalem juz, ze nienawidze tego sportu? ;-)
>
> > Ja w zasadzie tez, ale wczorajszy mecz Wlochy-Holandia byl piekny i
> > nie mozna niedocenic widowiska mimo ewidentnej wpadki sedziow. Poza
> > tym wychodzenie teraz trzema napastnikami (tak jak zrobili to Wlosi)
> > chyba nie jest modne. I wynik spotkania raczej tej mody znowu nie
> > wprowadzi ;-)
>
> nie bylo spalonego!

Nie znam sie na kopanej az tak bardzo, ale z tego co widzialem na
powtorkach to byl.
Nawet sam Van Nistelrooy byl ciekawy czy mu zalicza gola. Co sie liczt
przy spalonym? Pozycja nog? Jendej nogi? Glowy? Tulowia? Wyrostka
robaczkowego?

Pozdro

L'e-szczur

L'e-szczur

unread,
Jun 10, 2008, 11:57:50 AM6/10/08
to

Doslowinie po chwili od napisania powyzszego posta zobaczylem
oswiadczenie sekrzetarza generalnego UEFA, ze spalonego nie bylo, ale
nie doslyszalem dlaczego.

Pozdro

L'e-szczur

Szczepan Radzki

unread,
Jun 10, 2008, 2:45:39 PM6/10/08
to
Mariusz Kruk napisał(a):

> epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Szczepan Radzki"
>> Ale, problem nie istnieje tylko (o ile to problem) w F1, ale również w
>> koszykówce europejskiej, gdzie CSKA, Barcelona i kilka innych mają kasę
>> na najlepszych graczy i są ciągle potęgami. Bo ich na to stać, żeby mieć
>> lepszy 'sprzęt'.
>>
>> Przyzwyczajonyś do SC pewnie dlatego te głosy:)
>
> Bo w sumie SC to dość dobry wynalazek (w sensie zapobiegania takim
> strasznym (i utrzymującym się długo) rozrzutom w poziomie drużyn).

Nie mówię, że nie, ale NBA to jednak inna bajka. W europie tradycje są
trochę inne i pewnie dlatego wygląda to jak wygląda. FIBA nie może aż
tak kontrolować i wnikać w każdy kraj, bo realia są inne. Choć powoli
przechodzą głosy, że euroliga mogłaby być zamknięta.

>
>> Nie. Z racji argumentu, który podałeś. Gdzie coś się dzieje. Realizacja
>> tv F1 nie jest wcale zła, a wręcz powiedziałbym, że wiele stacji może
>> się uczyć od tych panów z F1. Oni wyłapują wszystko co jest grane, od
>> czasu jak oglądam F1 nie zdarzyło się, żeby nie pokazali czegoś istotnego.
>
> W kwestii różnic w realizacji polecam porównać sobie MotoGP i Super
> Bike'i. Bardzo podobne sporty, oba dostępne na Eurosporcie, o ile mnie
> starcza pamięć nie myli, a różnica w realizacji ogromna IMHO.

Zobaczę z ciekawości bo dawno nie oglądałem jakoś skrupulatnie. Raczej
urywki, ale nie przypominam sobie, żeby różnice były spore. No nic,
zobaczę to ocenię. :)

--
Pozdrawiam
Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

unread,
Jun 10, 2008, 3:02:46 PM6/10/08
to
wiLQ napisał(a):

> Szczepan Radzki napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:
>
>>> Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
>>> te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami i nie zapowiada sie by
>>> sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
>>> kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.
>> Kiedyś właśnie Kubica mówił o tym, że nie do końca tak jest. Bolid jest
>> ważny, ale nie mniej od kierowcy. Zobnacz, że Alonso w Renault daje
>> radę, a np Piquet już jak chwilami poszaleje to w perspektywnie całego
>> wyścigu raczej nie jest wielkim zagrożeniem.
>
> Nie wchodz za bardzo w szczegoly bo F1 sie interesuje bardzo
> powierzchownie i glownie ze wzgledu na Kubice niemniej sa sytuacje tak
> oczywiste, ze trudno z nimi dyskutowac: Ferrari na krotkiej prostej
> lekka reka wyprzedzi STR, a odwrotnie nie ma takiej mozliwosci. I to nie
> ma nic wspolnego z umiejetnosciami kierowcow bo nacisnac mocno gaz to i
> ja bym umial chociaz kierowca wyscigowy ze mnie zaden.

Nie no wilQ to tak jak powiedzieć, że Boston z łatwością potrafi
odskoczyć takiemu Memphis a odwrotnie nie. Inny sport, ale chodzi o kasę
i klasę. Rok temu przewaga techniczna BMW nad Renault była spora, a
Kubica miał momentami problem z dogonieniem i wyprzedzaniem.

>
>> Ale, problem nie istnieje tylko (o ile to problem) w F1, ale również w
>> koszykówce europejskiej, gdzie CSKA, Barcelona i kilka innych mają kasę
>> na najlepszych graczy i są ciągle potęgami. Bo ich na to stać, żeby mieć
>> lepszy 'sprzęt'.
>
> Hmmm, fakt, ze gdzie indziej bija murzynow nie oznacza, ze wszystko jest
> w porzadku, ze bija ich u nas ;-) Takze IMHO ten argument raczej jest
> strzalem w stope dla koszykowki europejskiej niz wsparciem F1.


Nie wierzę w to pierwsze co napisałeś bo odniesienie jest żadne, a
przykład mimo tego, że bardzo obrazowy jakoś nie pasuje mi do konwencji
sportu. Prostym jest fakt i nie jest to strzelanie w stopę, że tradycje
są zupełnie inne. W ligach w Europie są spadki i awanse. F1 to sport, w
którym decyduje kasa i ograniczając ich budżety wstrzymasz rozwój nie
tylko F1 ale i wielu nowinek technicznych pojawiających się w normalnych
autach. Poza tym ograniczenia są techniczne. Waga samochodu, moc,
długość bolidu itd itd.

>> Przyzwyczajonyś do SC pewnie dlatego te głosy:)
>
> Pewnie, ze znajomosc salary cap spowodowala, ze inaczej oceniam pewne
> sprawy, ale jakby na to nie patrzec idea wyrownywania szans na sklecenie
> druzyny miedzy druzynami z tej samej ligi, ktore dzieli przepasc jesli
> chodzi o budzet, narzuca sie sama nawet bez tej znajomosci sc.

Ale F1 to inny sport. O ile jestem w stanie nie kłócić się w sporcie
zespołowym takim jak koszykówka, nawet wiedząc, że tradycja to główny
argument i bardzo istotny dla działaczy itp, to jednak F1 rządzi się
innymi prawami ... patrz wyżej :)

>>> IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
>>> przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
>>> z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
>>> kolejnosci?
>> To wszystko ze względów bezpieczeństwa, ale raczej na takich torach jak
>> Monako, czy Montreal wcale źle nie jest.
>
> Ale nawet na takich torach wyprzedzanie jest wydarzeniem. A IMHO w z
> definicji wyscigu to powinien byc chleb powszedni.

Władze F1 wprowadzają wiele ograniczeń które przeszkadzają w
wyprzedzaniu, wprowadza wiele zasad bezpieczeństwa i ciągle walczy o to,
żeby F1 była ciekawa. Dlatego też ma problem i musi kombinować w stronę
zaciekawienia widzów taktyką zespołów, dlatego jest wiele przepisów, w
które jak się zagłębisz gwarantuję, że bardzo Cię wciągnie.

>> Druga sprawa jest taka, że
>> jednak większość bolidów ma zbliżone możliwości techniczne.
>
> IMHO akurat w tym przypadku mozliwosci techniczne sa drugorzedna sprawa
> bo nawet Ci szybsi czasem mecza sie by wyprzedzic wolniejszych.
> Glowna przyczyna tkwi w torach. Skonstruowane sa tak, ze jest jakas
> optymalna trasa przejazdu, ktora wszyscy jezdza, i sa raptem 2 miejsca
> na krzyz gdzie mozna zmienic ten tor przejazdu by wyprzedzic.

Jak nie będą zbudowane to problem będzie istnaił w dalszhym ciągu, bo
kierowcy wiedzą jaka jest optymalna trasa przejazdu na obojętnie jakim
torze. :) Btw jeździsz autem?

>> Włącz internet wilQ, tam jest wszystko.
>
> Wiem, ze jest wszystko, ale skoro ogladam relacje w TV na zywo to
> uwazam, ze tam powinny byc informacje istotne dla tej relacji, a nie mam
> sobie je wyszperac z innych zrodel.

Są, ale to tak jakbyś chciał mieć FG, FT, Reb, as, to, st na ekranie bo
to istotne. Pokazują kiedy jest to ważne.

>> Oni nie są w stanie pokazać
>> wszystkich istotnych informacji i segregują je jak tylko się da.
>
> Ale przeciez nie pisze o jakichs cudach i wydumanych informacjach tylko
> o takich, ktore oni juz pokazuja! Po prostu niech to robia czesciej, a
> zeby nie przyslaniac niczego to w gornym lewym rogu.

Ale nie mogą ciągle ciągle. Bo raz to czasy pomędzy dwoma, lasyfikacja
po kolejnych okrążeniach, itd itd.

>>> To wygrywajacy i ci z czolowki nie zasluguja na troche wiecej uwagi?
>> Nie. Z racji argumentu, który podałeś. Gdzie coś się dzieje.
>
> Hmmm, moze troche analogii do koszykowki. Jest turniej NCAA w marcu i w
> tej chwili realizacja F1 IMHO wyglada tak jakby pokazywali kazdy mecz,
> ktory konczy sie dogrywka (nawet jesli jest to pojedynek w 3 dywizji) i
> olewaja prawie kazdy mecz, ktory konczy sie przewaga +10pkt (nawet jesli
> byl to Final Four czyli final tych rozgrywek). IMHO w ten sposob
> proporcje sa powaznie zaburzone i nie tak to powinno wygladac.
> Jasne, bardzo fajnie obejrzec jak slabe druzyny byly tak miedzy soba
> wyrownane, ze bija sie ze soba do ostatniej kropli krwi, ale jednak
> predzej czy pozniej kazdy chcialby zobaczyc przede wszystkim te druzyny,
> ktore maja najwieksze mozliwosci techniczne i taktyczne nawet jesli
> mecz, w ktorym uczestnicza, nie ma takiej dramaturgii jak w/w.

Wyjaśnijmy sobie to, że w F1 gdy pierwszy jedzie sam to po co go
pokazywać? On po prostu jedzie sam i jedzie praktycznie zawsze
najszybciej. Nie ma sensu pokazywać takiego czegoś, a ta analogia się
nie równa bo to inne sporty w jednym coś się dzieje nawet jak jest +20,
a w drugim gdy facet ma +20 sekund to można usnąć.

>>> Wydaje mi sie to troche dziwne zwlaszcza przez...
>>> - marnowanie mozliwosci technicznych telewizji.
>>> No dobra, moze przeceniam te mozliwosci, ale nie moge pojac dlaczego w
>>> F1 nie poszli w kierunku telewizji interaktywnej lub chociaz czesciowo
>>> interaktywnej. Dlaczego transmisja do Polski wyglada tak samo jak
>>> transmisja do Japonii? I nie chodzi mi o jakosc, a o tresc.
>> Nie wiem jak to wygląda dokładnie, ale coś mam wrażenie, że F1 ma swoich
>> techników i tylko oni robią tv, a wszystkie stacje telewizyjne kupują
>> prawa. To kupa kasy, więc nie ma się co dziwić. Zresztą wyobrażasz
>> sobie, jak x krajów rozkłada się z kamerami i całym sprzętem wokół toru?:)
>
> Nie, kamera i sprzet wciaz bylyby tylko F1. Po prostu wiecej materialow,
> ktory kreca trafialoby w swiat.

Nie wyobrażam sobie tego. Każda stacja musiałaby mieć osobnych
operatorów i producentów.

>
>>> - Hamilton za takie wyeliminowanie konkurenta poniesie jakies
>>> konsekwencje? Dyskwalifikacja na nastepny wyscig czy
>>> wynagrodzenie mu punktami z klasyfikacji? Bo IMHO tak powinno byc.
>> 10 pozycji do tyłu w następnym wyścigu.
>
> Teraz to juz wiem ;-)
>
>>> Litosci... kiedy pismaki i
>>> komentatorzy pojma idee "underdoga" i "zbyt duzych oczekiwan/presji"?!?
>> Nigdy? Pojmują to na blogach, ale w gazetach i tv nie da się tak
>> pesymistycznie nakręcać atmosfery.
>
> Ale tu nie chodzi o pesymistyczne, ale realistyczne albo chociaz mniej
> absurdalnie optymistyczne.

W dalszym ciągu moja odp jest taka sama :)

--
Pozdrawiam
Szczepan Radzki

Mariusz Kruk

unread,
Jun 10, 2008, 3:14:39 PM6/10/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Szczepan Radzki"
>Władze F1 wprowadzają wiele ograniczeń które przeszkadzają w
>wyprzedzaniu,

Hmm... na F1.com doczytałem się gdzieś, że z kolei wiele zmian (np.
ograniczenie wielkości tarcz hamulcowych IIRC) ma na celu zmniejszenie
skuteczności hamowania, oraz - pośrednio - zwiększenie szans na
wyprzedzanie.

--
d'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'Yb Microsoft Office 2000: Portfel mniej się
`b Kr...@epsilon.eu.org d' zużywa

Szczepan Radzki

unread,
Jun 10, 2008, 4:40:03 PM6/10/08
to
Mariusz Kruk napisał(a):

> epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Szczepan Radzki"
>> Władze F1 wprowadzają wiele ograniczeń które przeszkadzają w
>> wyprzedzaniu,
>
> Hmm... na F1.com doczytałem się gdzieś, że z kolei wiele zmian (np.
> ograniczenie wielkości tarcz hamulcowych IIRC) ma na celu zmniejszenie
> skuteczności hamowania, oraz - pośrednio - zwiększenie szans na
> wyprzedzanie.

Może trochę źle się wyraziłem. Dużo ograniczeń mających na celu
wyrównanie szans, jasne będą robili wszystko żeby uatrakcyjnić wyścigi i
chwała im za to.

--
Pozdrawiam
Szczepan Radzki

Budzik

unread,
Jun 10, 2008, 5:11:37 PM6/10/08
to
Osobnik posiadający mail lesz...@acn.waw.pl napisał(a) w poprzednim odcinku co następuje:

>> > nie bylo spalonego!
>>
>> Nie znam sie na kopanej az tak bardzo, ale z tego co widzialem na
>> powtorkach to byl.
>> Nawet sam Van Nistelrooy byl ciekawy czy mu zalicza gola. Co sie
>> liczt przy spalonym? Pozycja nog? Jendej nogi? Glowy? Tulowia?
>> Wyrostka robaczkowego?
>
> Doslowinie po chwili od napisania powyzszego posta zobaczylem
> oswiadczenie sekrzetarza generalnego UEFA, ze spalonego nie bylo, ale
> nie doslyszalem dlaczego.
>

dlatego, ze przed Holendrem bylo dwóch piłkarzy - bramkarz i chyba Panucci
lezacy za linia koncowa.

--
Pozdrawia... Budzik ; #GG: 565516 ; www.rowery.rejtravel.pl
b_ud_zi_k_6_1 na poczta kropka onet kropka pl (adres antyspamowy, usuń także "_")

Jakiś czas temu pisałem, że przydałoby się stworzyć pl.rec.gry.rpg.towarzyskie
Raczej pl.rec.gry.wstepne :-O

Szczepan Radzki

unread,
Jun 10, 2008, 6:25:38 PM6/10/08
to
L'e-szczur napisał(a):

> On 10 Cze, 14:13, Szczepan Radzki <s.rad...@CUTTHIS.gmail.com> wrote:
>> wiLQ napisał(a):
>> Ale, problem nie istnieje tylko (o ile to problem) w F1, ale również w
>> koszykówce europejskiej, gdzie CSKA, Barcelona i kilka innych mają kasę
>> na najlepszych graczy i są ciągle potęgami. Bo ich na to stać, żeby mieć
>> lepszy 'sprzęt'.
>>
>> Przyzwyczajonyś do SC pewnie dlatego te głosy:)
>
> wiLQ podobnie jak ja nie lubi co roku pisac wypracowan na temat "Kto
> jest twoim idolem i dlaczego to Lenin".
>
>>> IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
>>> przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
>>> z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
>>> kolejnosci?
>> To wszystko ze względów bezpieczeństwa, ale raczej na takich torach jak
>> Monako, czy Montreal wcale źle nie jest.
>
> Co? W Monako niby sa wieksze mozliwosci wyprzedzania????? Nie zartuj.
> To czemu wszyscy mowia, ze jak w Monako jest sucho to taka stawka jaka
> jest w kwalifikacjach zostaje na zakonczenie wyscigu?
> Podobno to ze Kubica poszalal w Monako bylo pochodna warunkow a nie
> "przyjaznosci" toru.

Naprawdę to napisałem ... nie wierzę. Nic to, przeżyję ;>


--
Pozdrawiam
Szczepan Radzki

L'e-szczur

unread,
Jun 11, 2008, 1:31:44 AM6/11/08
to
On 10 Cze, 23:11, Budzik <budzi...@poczta.o.n.e.t.pl.nie.spam.oj>
wrote:
> Osobnik posiadający mail leszc...@acn.waw.pl napisał(a) w poprzednim odcinku co następuje:

>
> >> > nie bylo spalonego!
>
> >> Nie znam sie na kopanej az tak bardzo, ale z tego co widzialem na
> >> powtorkach to byl.
> >> Nawet sam Van Nistelrooy byl ciekawy czy mu zalicza gola. Co sie
> >> liczt przy spalonym? Pozycja nog? Jendej nogi? Glowy? Tulowia?
> >> Wyrostka robaczkowego?
>
> > Doslowinie po chwili od napisania powyzszego posta zobaczylem
> > oswiadczenie sekrzetarza generalnego UEFA, ze spalonego nie bylo, ale
> > nie doslyszalem dlaczego.
>
> dlatego, ze przed Holendrem bylo dwóch piłkarzy - bramkarz i chyba Panucci
> lezacy za linia koncowa.

Zawodnik znajdujacy sie ZA LINIĄ KONCOWA dalej liczy sie jako obronca?
A jak niby ma bronic? Robiac grozne miny?

Pozdro

L'e-szczur

Szczepan Radzki

unread,
Jun 11, 2008, 1:38:55 AM6/11/08
to
L'e-szczur napisał(a):

Tłumaczył ktoś z UEFA, że w świetle przepisów zawodnik, który doznał
kontuzji podczas tej akcji i jest za linią jest traktowany jakby był na
boisku na linii końcowej.

--
Pozdrawiam
Szczepan Radzki

Slawek Mroz

unread,
Jun 11, 2008, 3:23:50 AM6/11/08
to
> Hmm... na F1.com doczytałem się gdzieś, że z kolei wiele zmian (np.
> ograniczenie wielkości tarcz hamulcowych IIRC) ma na celu zmniejszenie
> skuteczności hamowania, oraz - pośrednio - zwiększenie szans na
> wyprzedzanie.

A to slabsze hamowanie aby nie godzi w bezpieczenstwo kierowcow?

Pozdr
Slawek


L'e-szczur

unread,
Jun 11, 2008, 3:27:36 AM6/11/08
to

Chodzi o to, zeby wczesniej musieli hamowac efektywnie wydluzajac
droge na ktorej mozliwe jest wyprzedzanie. Przeciez majac nawet tarcze
wielkosci Arizony - jesli nie nacisniesz odpowiednio wczesnie hamulca
to skonczysz jak Kubica rok temu w Montrealu - wbity w betonowa
sciane.

Pozdro

L'e-szczur

Mariusz Kruk

unread,
Jun 11, 2008, 3:27:38 AM6/11/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Slawek Mroz"
>> Hmm... na F1.com doczyta?em si? gdzie?, ?e z kolei wiele zmian (np.
>> ograniczenie wielko?ci tarcz hamulcowych IIRC) ma na celu zmniejszenie
>> skuteczno?ci hamowania, oraz - po?rednio - zwi?kszenie szans na

>> wyprzedzanie.
>A to slabsze hamowanie aby nie godzi w bezpieczenstwo kierowcow?

Wiesz, hamulce w ogóle są. To nie tak, że ich nie ma.

--
[------------------------] Powyższy post został napisany w stanie ogra-
[ Kr...@epsilon.eu.org ] niczonej świadomości i należy się spodzie-
[ http://epsilon.eu.org/ ] wać, że gdy dojdę do siebie to wyślę cance-
[------------------------] la.(Dariusz Laskowski)

Mariusz Kruk

unread,
Jun 11, 2008, 3:31:57 AM6/11/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "L'e-szczur"

>jesli nie nacisniesz odpowiednio wczesnie hamulca
>to skonczysz jak Kubica rok temu w Montrealu - wbity w betonowa
>sciane.

Pewien jesteś, że to była wina braku hamowania? Bo miałem wrażenie, że
to było podobnie, jak w wypadku Senny w '94 - utrata "trzymania" na
szybkim zakręcie.

--
[------------------------] Scandisk sprawdza dysku C: w poszukiwaniu
[ Kr...@epsilon.eu.org ] błędów.
[ http://epsilon.eu.org/ ]
[------------------------]

Mariusz Kruk

unread,
Jun 11, 2008, 3:35:24 AM6/11/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Mariusz Kruk"

>>jesli nie nacisniesz odpowiednio wczesnie hamulca
>>to skonczysz jak Kubica rok temu w Montrealu - wbity w betonowa
>>sciane.
>Pewien jesteś, że to była wina braku hamowania? Bo miałem wrażenie, że
>to było podobnie, jak w wypadku Senny w '94 - utrata "trzymania" na
>szybkim zakręcie.

ATSD - widać postęp w kwestii bezpieczeństwa. Wypadki były bardzo
podobne, przy podobnych prędkościach. A jaka różnica w skutkach.

--
[------------------------] I WILL NOT USE ABBREV.(Bart Simpson on
[ Kr...@epsilon.eu.org ] chalkboard in episode 2F33)
[ http://epsilon.eu.org/ ]
[------------------------]

Hubertus Blues

unread,
Jun 11, 2008, 3:51:15 AM6/11/08
to
wiLQ pisze:

>>> Dla coponiektorych prawie wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami, wiec
>>> te wydarzenia sa jedynie powtorka tego co widzieli we wlasnej glowie
>>> przed finalami ;-)
>> A żeś się opisał! Ulżyło? ;)
>
> Zebys wiedzial, ze ulzylo, post byl przeciez dluugi ;-)
> Co do samego opisywania finalu NBA to po doswiadczeniach Heat-Mavs sobie
> darowalem doglebne wielostronicowe spisywanie wrazen bo czegokolwiek bym
> nie napisal to i tak podobny tekst bedzie mozna przeczytac na ESPN czy
> Yahoo autorstwa kogos innego... Nie przebije dziesiatek doswiadczonych
> dziennikarzy chocbym nie wiem jak sie staral, wiec szkoda czasu/nerwow i
> w zwiazku z tym teraz (jesli juz) to robie wrecz odwrotnie tzn najpierw
> czytam jak najwiecej artykulow dotyczacych danego meczu, a dopiero potem
> ewentualnie probuje dodac cos od siebie (zakladajac, ze jest co) ;-)

Grupa jakby przeżywała właśnie renesans, a Ty robisz teraz krecią
robotę. Pisz kochaneczku jak najwięcej, nie zważaj na tych marnych,
przepłacanych pismaków z espn. W końcu tu czytelnicy też są lepsi niż tam.

>>> Najtrudniejszy, a wrecz niemozliwy, do strawienia jest dla mnie fakt, ze
>>> te bolidy drastycznie roznia sie mozliwosciami
>> (...)
>>
>> Złe założenie. Zbudowanie topowego bolidu to nie tylko kwestia
>> pieniędzy.
>
> TYLKO pieniedzy to nie, ale GLOWNIE pieniedzy juz tak.

Pieniądze są wymagane ale nie wystarczające. Jak wszędzie.

>> Musisz mieć i doskonałą ekipę inżynierów i doskonałego
>> kierowcę, który powie tym inżynierom jak ten samochód jeździ.
>
> Niech zgadne, najlepsi inzynierowie i kierowcy zarabiaja najwiecej ergo
> najczesciej pracuja dla najbogatszych teamow?

Tak jak chirurdzy, dziennikarze, prawnicy, lotnicy, ....
Co w tym dziwnego?

>>> i nie zapowiada sie by
>>> sie to zmienilo, co wlasciwie z miejsca wypacza sens "rywalizacji
>>> kierowcow" skoro to nie oni sa najwazniejszymi puzzlami w tej ukladance.
>> Świetny kierowca to nie tylko ten co umie jechać, ale również ten co
>> umie czytać zachowanie samochodu.
>
> Nie neguje roznicy miedzy kierowcami, powatpiewam tylko czy jest ona tak
> duza jakby wskazywala na to np klasyfikacja generalna (tzn 5 swietnych,
> a reszta nadaje sie do zaliczania ogonow).

I tu jest pies pogrzebany. W NBA tez nie wszystkie zespoły co rok biją
się o mistrzostwo. Oglądasz i pasjonujesz się rywalizacjami (czy to
słowo ma liczbe mnogą?) na różnym poziomie. W F1 jest tak samo. Mclaren
i Ferrrari walczą o wygraną. BMW i Renault o 3 miejsce. Kilka kolejnych
zespołów o 5 miejsce. Reszta by nie być ostatnimi. Jest tych rywalizacji
mnóstwo, smaczków między poszczególnymi kierowcami również. To pasjonujące!

BTW: w maratonach startuje czasem po 10 tys ludzi. Czy wszyscy walczą o
wygraną?

>>> Moze i blednie, ale wydaje mi sie, ze gdyby wsadzic najslabszego
>>> kierowce z tego grona do bolidu Ferrari natomiast tych z czolowki
>>> wsadzic do tych najgorszych bolidow to wyniki bylyby zgola inne.
>> Tego nie sposób wyliczyć, ale jednak wiadomo mniej więcej kto jest dobry
>> a kto bardzo dobry.
>
> Ponownie, nie neguje roznic miedzy kierowcami, a powatpiewam czy
> przewaga miedzy nimi jest az tak drastyczna.

O ile mnie pamięć nie myli to jeszcze nikt nie wygrał swojego pierwszego
wyścigu, ani nikt nie zdobył mistrzostwa w pierwszym sezonie. To
świadczy tylko o tym, że postulowana przez Ciebie "Nieoczekiwana zmiana
miejsc" wymagała by czasu, żeby się przekonać jak jest. To nie do zrobienia.
Wbrew pozorom wyścigi samochodowe (i rajdy też) są dyscypliną zespołową
a nie indywidualną. Kierowca jest tylko (?) najbardziej widocznym ogniwem.

>> Zobacz na kariery kierowców i ich ruchy między
>> teamami. Lepsi ida do lepszych teamów, a gorsi do słabszych. Nie odwrotnie.
>
> Ale zakladasz tutaj, ze te lepsze teamy zawsze dobrze oceniaja
> mozliwosci/potencjal kierowcow, a pewnie tez sie czasem myla.

Oczywiście, ze tak. To też smaczek. Przecież wszyscy się zgadzają, ze
Alonso jest lepszym (dziś!) kierowcą niż Masa i na pewno lepszym niż
Nick H (z BMW). A jednak jest za nimi.

>>> IMHO druga powazna wada sa bardzo ograniczone mozliwosci wyprzedzania,
>>> przez co troche za bardzo decyduja kwalifikacje, ale nie mam pojecia co
>>> z tym zrobic. Moze wyscig glowny tez powinien dotyczyc czasow, a nie
>>> kolejnosci?
>> E-tam! Wyścig jest absolutnie pasjonujący nawet jeśli są na torze dwa
>> wyprzedzania. Przecież wygrywa się i taktyką i działaniami w boksach.
>
> ??? To chyba inaczej pojmuje idee wyscigu. Jak dla mnie o wyniku powinno
> przede wszystkim decydowac poczynanie na torze, z realna mozliwoscia
> poprawy swojej pozycji startowej przy dobrej jezdzie i bez udzialu
> wypadkow, a nie sprawy techniczne. W F1 tak nie jest.

Ależ tak właśnie jest. To na torze poczynania zespołu determinują
końcowy wynik. Tylko tor to również pitlane, a wyścig trwa cały weekend
a nie tylko te 1,5 godziny w niedzielę.

>> BTW: 10 minut tłumaczyłem mojej żonie że Kubica jest drugi gdy wyjechał
>> z pitlane, mimo ze była gdzie na p10. ;)
>
> Hehe, faktycznia byla taka chwila i gwarantuje Ci, ze nie byles jedyny,
> ktory tlumaczyl kobiecie ta zawilosc ;-)
>
>>> - zdecydowanie za malo plansz informacyjnych jaka jest przewaga miedzy
>>> poszczegolnymi zawodnikami w wyscigu i na poszczegolnych okrazeniach.
>> Tez na to trochę narzekałem, ale już nie narzekam. internet jest!
>> www.formula1.com; masz tak javovy aplet pokazujący w real time wszystkie
>> czasy. Od razu obraz całości jest lepszy. Polecam.
>
> Super, ale ja ogladalem wyscig w TV z dala od komputera.

Jakiś czas temu gdy f1 transmitowały płatne kanały cyfrowe zdaje się f1
była transmitowana w jakiejś postaci multiplexu. Transmisja szła na
kilku, 4 do 8 kanałach, na których obraz był różny. Mogłeś sobie
przełączać między głównym strumieniem, obrazem pokazującym wyniki (to co
teraz jest w webie), obrazem z boksów lub z kilku wybranych kamer. Ja
tego nigdy nie widziałem ale czytałem o tym.
Nie wiem czy na zagranicznych kanałach satelitarnych w cyfrowej
technologii nadal tak jest. U nas ograniczeniem jest transmisja w
otwartym kanale analogowym.
Ja wole tak jak jest.
A Ty spróbuj kiedyś odpalić wyniki w Internecie. Zobaczysz, że lepiej
wszystko widać.

>>> 3) Polska-Niemcy.
>> A ja mam takie:
>> - mam wrażenie, że chyba Leo popełnił kilka błędów w czasie przygotowań,
>> i to głównie technicznych; Polacy wyglądali mi na wolniejszych i bez
>> siły; przemęczenie?
>
> Moze po prostu faktycznie sa wolniejsi? ;-)

Gorsi są od Niemców o co najmniej jedną klasę.

Hubertus Blues

unread,
Jun 11, 2008, 3:53:04 AM6/11/08
to
Mariusz Kruk pisze:
(...)

>
> A tu się niestety zgodzę. "wyprzedzanie" w boksach zabija cały urok F1.
> Ponownie porównam to do MotoGP, gdzie dzieje się duuuuużo więcej.
>
Problemem są prawa fizyki. Tor w f1 musiałby mieć ze 25 metrów
szerokości żeby było miejsca porównywalnie dużo co mają motocykle.
A "Praw fizyki Pan nie zmienisz, nie bądź Pan ........"
;)

Slawek Mroz

unread,
Jun 11, 2008, 3:57:43 AM6/11/08
to
>>A to slabsze hamowanie aby nie godzi w bezpieczenstwo kierowcow?
>
> Wiesz, hamulce w ogóle są. To nie tak, że ich nie ma.

Sure...
Ale wiesz, ja naprawde jestem laikiem w temacie F1 i od czasow Kubicy tylko
sladowo sie doinformowalem, wiec jak dotad stalem na strazy ogolnie
panujacego pogladu, ze krotsza droga hamowania = wieksze bezpieczenstwo.

Zdaje sobie jednak sprawe, ze:
- moze byc tak, iz w sytuacjach krytycznych w F1 to nie hamulce sa kluczowym
narzedziem ratowania sie kierowcy z opresji.
- mozna pojsc tokiem rozumowania JKM, ze pasy bezpieczenstwa suck, bo
wowczas kierowcy maja zwiekszone blogie poczucie bezpieczenstwa i zwiekszaja
sklonnosc do ryzykownych manewrow.

Dlatego ciekaw jestem opinii osob w temacie bieglejszych.

Pozdr
Slawek


Mariusz Kruk

unread,
Jun 11, 2008, 4:05:19 AM6/11/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Hubertus Blues"

>O ile mnie pamięć nie myli to jeszcze nikt nie wygrał swojego pierwszego
>wyścigu,

No to Cię pamięć myli.
Nino Farina - 1950 British Grand Prix
Johnnie Parsons - 1950 Indianapolis 500
Giancarlo Baghetti - 1961 French Grand Prix

>ani nikt nie zdobył mistrzostwa w pierwszym sezonie.

Nino Farina w 1950.

A jeśli rozszerzymy perspektywę, to Nigel Mansell po odejściu z F1
poszedł do amerykanów, i jako pierwszy człowiek w historii IndyCar
IIRC wygrał swój pierwszy wyścig (startując z pole position) oraz
wygrał mistrzostwo. To było w '93.


--
Kruk@ -\ | Any fool can paint a picture, but it takes a
}-> epsilon.eu.org | wise person to be able to sell it.
http:// -/ |
|

Budzik

unread,
Jun 11, 2008, 4:11:34 AM6/11/08
to
Osobnik posiadający mail Marius...@epsilon.eu.org napisał(a) w poprzednim odcinku co następuje:

>>>jesli nie nacisniesz odpowiednio wczesnie hamulca
>>>to skonczysz jak Kubica rok temu w Montrealu - wbity w betonowa
>>>sciane.
>>Pewien jesteś, że to była wina braku hamowania? Bo miałem wrażenie, że
>>to było podobnie, jak w wypadku Senny w '94 - utrata "trzymania" na
>>szybkim zakręcie.
>
> ATSD - widać postęp w kwestii bezpieczeństwa. Wypadki były bardzo
> podobne, przy podobnych prędkościach. A jaka różnica w skutkach.
>

ZTCP w przypadku Senny był jeden podstawowy problem - dostał w glowe
ulamanym kołem. W tej chwili kolo trzyma sie dodatkowo na linach i nawet po
ułamaniu nadal jest przyczepione do bolidu.

--
Pozdrawia... Budzik ; #GG: 565516 ; www.rowery.rejtravel.pl
b_ud_zi_k_6_1 na poczta kropka onet kropka pl (adres antyspamowy, usuń także "_")

"Stanęliśmy na skraju przepaści,
ale teraz zrobiliśmy krok naprzód!"

Mariusz Kruk

unread,
Jun 11, 2008, 4:13:56 AM6/11/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Hubertus Blues"

>> A tu się niestety zgodzę. "wyprzedzanie" w boksach zabija cały urok F1.
>> Ponownie porównam to do MotoGP, gdzie dzieje się duuuuużo więcej.
>Problemem są prawa fizyki. Tor w f1 musiałby mieć ze 25 metrów
>szerokości żeby było miejsca porównywalnie dużo co mają motocykle.

Obawiam się, że więcej.

--
\------------------------/ I WILL NOT USE ABBREV.(Bart Simpson on


| Kr...@epsilon.eu.org | chalkboard in episode 2F33)
| http://epsilon.eu.org/ |

/------------------------\

Mariusz Kruk

unread,
Jun 11, 2008, 4:16:29 AM6/11/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Budzik"

>>>>jesli nie nacisniesz odpowiednio wczesnie hamulca
>>>>to skonczysz jak Kubica rok temu w Montrealu - wbity w betonowa
>>>>sciane.
>>>Pewien jesteś, że to była wina braku hamowania? Bo miałem wrażenie, że
>>>to było podobnie, jak w wypadku Senny w '94 - utrata "trzymania" na
>>>szybkim zakręcie.
>> ATSD - widać postęp w kwestii bezpieczeństwa. Wypadki były bardzo
>> podobne, przy podobnych prędkościach. A jaka różnica w skutkach.
>ZTCP w przypadku Senny był jeden podstawowy problem - dostał w glowe
>ulamanym kołem. W tej chwili kolo trzyma sie dodatkowo na linach i nawet po
>ułamaniu nadal jest przyczepione do bolidu.

Z tym kołem to nie jestem pewien, bo wersje były różne. Ale tak, czy
inaczej, obecnie kierowca jest dużo mniej wystawiony na tego typu urazy.
Mimo, że koła czasem też się urywają (co było widać bodajże na
kwalifikacjach w sobotę), boki kabiny są dużo wyższe i kierowca jest
osłonięty po bokach dużo bardziej.

(ATSD, wyobraźcie sobie co by było, gdyby z taką prędkością uderzył w
ścianę przeciętny samochód drogowy (i nie piję tu wcale do wyczynu
pewnego "dziennikarza")).
--
/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\ Tekst czy wiersz to na jedno wychodzi. Udo-
\ Kr...@epsilon.eu.org / wodnij mi różnicę.(Ela Galoch)

Hubertus Blues

unread,
Jun 11, 2008, 4:37:01 AM6/11/08
to
Mariusz Kruk pisze:

> epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Hubertus Blues"
>> O ile mnie pamięć nie myli to jeszcze nikt nie wygrał swojego pierwszego
>> wyścigu,
>
> No to Cię pamięć myli.
> Nino Farina - 1950 British Grand Prix
> Johnnie Parsons - 1950 Indianapolis 500
> Giancarlo Baghetti - 1961 French Grand Prix
>
>> ani nikt nie zdobył mistrzostwa w pierwszym sezonie.
>
> Nino Farina w 1950.
>
> A jeśli rozszerzymy perspektywę, to Nigel Mansell po odejściu z F1
> poszedł do amerykanów, i jako pierwszy człowiek w historii IndyCar
> IIRC wygrał swój pierwszy wyścig (startując z pole position) oraz
> wygrał mistrzostwo. To było w '93.
>
>
hmmm.... Się weź i nie obraź ale pojechałeś nieco bez sensu i
manipulacyjnie, gdyż:

1. rok 1950 był pierwszym rokiem F1 - wszystko w tym roku było pierwsze
2. wyścig Indy500 w 1950 został przerwany; ponadto ani Farina ani Fangio
tam nie jechali - takie dziwne czasy - niby wyścig F1 ale tylko czysto
amerykański

Jedynie ten Baghetti spełnia wymagania i tu należy przyznać się do
niewiedzy. jeden człowiek w (dawnej) historii F1 wygrał swój debiutancki
wyścig. _Nikt_ nie zdobył mistrzostwa w debiutanckim sezonie.
Co do Baghettiego to wygrana w GP w 1961 była jego największym ale też
jedynym sukcesem w F1.

Mariusz Kruk

unread,
Jun 11, 2008, 5:00:26 AM6/11/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Slawek Mroz"
>>>A to slabsze hamowanie aby nie godzi w bezpieczenstwo kierowcow?
>> Wiesz, hamulce w ogóle s?. To nie tak, ?e ich nie ma.

>Sure...
>Ale wiesz, ja naprawde jestem laikiem w temacie F1 i od czasow Kubicy tylko
>sladowo sie doinformowalem, wiec jak dotad stalem na strazy ogolnie
>panujacego pogladu, ze krotsza droga hamowania = wieksze bezpieczenstwo.

To nie tak.
To trochę jak z samolotami - ludziom wydaje się, że samolot mający
cztery silniki jest bezpieczniejszy od tego, który ma dwa, bo jak się
jeden zepsuje, to zostaje jeszcze trzy. A tymczasem samolot projektowany
jest IIRC tak, żeby mógł wystartować z jednym uszkodzonym silnikiem
(innemi słowy - żeby awaria silnika podczas rozbiegu nie powodowała
katastrofy). Dlatego samolot dwusilnikowy ma większy zapas mocy niż
czterosilnikowy.
Z hamowaniem jest trochę podobnie - jak masz drogę hamowania od 200km/h
rzędu 40 metrów i spóźnisz się o pięć metrów, to wypadniesz z toru
z mniejszą prędkością, niż gdy masz tę drogę hamowania rzędu 30 metrów.

--
\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\ The page just created is more than 18 feet
.\.Kr...@epsilon.eu.org.\.\. tall or more than 18 feet wide, so I suspect
\.http://epsilon.eu.org/\.\ something went wrong.(TeX)
.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.

Mariusz Kruk

unread,
Jun 11, 2008, 5:03:07 AM6/11/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Hubertus Blues"
>>> O ile mnie pamięć nie myli to jeszcze nikt nie wygrał swojego pierwszego
>>> wyścigu,
>>
>> No to Cię pamięć myli.
>> Nino Farina - 1950 British Grand Prix
>> Johnnie Parsons - 1950 Indianapolis 500
>> Giancarlo Baghetti - 1961 French Grand Prix
>>
>>> ani nikt nie zdobył mistrzostwa w pierwszym sezonie.
>>
>> Nino Farina w 1950.
>>
>> A jeśli rozszerzymy perspektywę, to Nigel Mansell po odejściu z F1
>> poszedł do amerykanów, i jako pierwszy człowiek w historii IndyCar
>> IIRC wygrał swój pierwszy wyścig (startując z pole position) oraz
>> wygrał mistrzostwo. To było w '93.
>>
>>
>hmmm.... Się weź i nie obraź ale pojechałeś nieco bez sensu i
>manipulacyjnie,

Trochę :-)

>gdyż:
>
>1. rok 1950 był pierwszym rokiem F1 - wszystko w tym roku było pierwsze

Ale formalnie się zgadza. :-P

>Jedynie ten Baghetti spełnia wymagania i tu należy przyznać się do
>niewiedzy. jeden człowiek w (dawnej) historii F1 wygrał swój debiutancki
>wyścig. _Nikt_ nie zdobył mistrzostwa w debiutanckim sezonie.

W F1 - owszem.

>Co do Baghettiego to wygrana w GP w 1961 była jego największym ale też
>jedynym sukcesem w F1.

No, tak się czasem zdarza.

--
d'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'Yb Microsoft Office 2000: Świat się śmieje
`b Kr...@epsilon.eu.org d'

wiLQ

unread,
Jun 11, 2008, 5:33:22 PM6/11/08
to
Hubertus Blues napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> Grupa jakby przeżywała właśnie renesans,

Jaki renesans? Po prostu odbila sie od dna.

> a Ty robisz teraz krecią robotę.

Eee yyy nie wiem co to znaczy, ale na wszelki wypadek podziekuje ;-)

> Pisz kochaneczku jak najwięcej, nie zważaj na tych marnych,
> przepłacanych pismaków z espn.

Nie potrafie, bo szlag mnie trafia jak poswiecam 2h by cos napisac,
zagladam np na espn i sie okazuje, ze je zmarnowalem bo moglem po prostu
wkleic artykul, w ktorym ktos inny napisal praktycznie to samo co ja.
A w przypadku relacji z meczow jest to bardzo prawdopodobne...

> W końcu tu czytelnicy też są lepsi niż tam.

Chcesz mi powiedziec, ze PRSKowicze nie czytaja ESPN? ;-)



> >> Złe założenie. Zbudowanie topowego bolidu to nie tylko kwestia
> >> pieniędzy.
> >
> > TYLKO pieniedzy to nie, ale GLOWNIE pieniedzy juz tak.
>
> Pieniądze są wymagane ale nie wystarczające. Jak wszędzie.

Ale nie wszedzie rywalizacja tak mocno opiera sie na kwestiach
technicznych.

> >> Musisz mieć i doskonałą ekipę inżynierów i doskonałego
> >> kierowcę, który powie tym inżynierom jak ten samochód jeździ.
> >
> > Niech zgadne, najlepsi inzynierowie i kierowcy zarabiaja najwiecej ergo
> > najczesciej pracuja dla najbogatszych teamow?
>
> Tak jak chirurdzy, dziennikarze, prawnicy, lotnicy, ....
> Co w tym dziwnego?

To w tym dziwnego, ze chirurdzy, dziennikarze, prawnicy i lotnicy nie
rywalizuja miedzy soba w rozgrywkach sportowych, ktore w swoich
zalozeniach maja wylaniac najlepszego (w danym okresie).

Podales w sumie trafna analogie, wyobraz sobie probe ustalenia kto jest
najlepszym chirurgiem/lotnikiem na swiecie przy czym jeden z nich ma
dostep do absolutnie wszystkich nowinek technicznych w tej dziedzinie, a
drugi ma tylko pare podstawowych i tanich narzedzi. Identyczne zadanie
do wykonania dla obu, ten pierwszy wykonuje je szybciej i w F1 z
automatu jest uznawany najlepszym. Moim zdaniem to bez sensu. Bo jakby
porownac mozliwosci narzedzi z jakich korzystali mogloby sie okazac, ze
ten drugi wycisnal z tego co mial znacznie wiecej i de facto dokonal
znacznie trudniejszego zadania niz ten pierwszy, ktory mial lepszy czas.



> > Nie neguje roznicy miedzy kierowcami, powatpiewam tylko czy jest ona tak
> > duza jakby wskazywala na to np klasyfikacja generalna (tzn 5 swietnych,
> > a reszta nadaje sie do zaliczania ogonow).
>
> I tu jest pies pogrzebany. W NBA tez nie wszystkie zespoły co rok biją
> się o mistrzostwo.

To prawda, ale jest jedna podstawowa roznica: w NBA moze sie to zmienic
nawet z roku na rok dzieki kilku dobrym decyzjom personalnym, a w F1
taka odmiana wydaje mi sie niemozliwa.

> BTW: w maratonach startuje czasem po 10 tys ludzi. Czy wszyscy walczą o
> wygraną?

Teoretycznie tak (chociaz czepnalbym sie, ze nie startuja ze tej samej
linii), ale co najwazniejsze to bardzo kosztowny bolid nie jest ich
podstawowym narzedziem pracy.

> > Ponownie, nie neguje roznic miedzy kierowcami, a powatpiewam czy
> > przewaga miedzy nimi jest az tak drastyczna.
>
> O ile mnie pamięć nie myli to jeszcze nikt nie wygrał swojego pierwszego
> wyścigu, ani nikt nie zdobył mistrzostwa w pierwszym sezonie.

Ale ja nie pisze, ze byle amator wygra F1, chodzilo mi o doswiadczonych
kierowcow F1, ktorzy jezdza w slabszych bolidach.

> > ??? To chyba inaczej pojmuje idee wyscigu. Jak dla mnie o wyniku powinno
> > przede wszystkim decydowac poczynanie na torze, z realna mozliwoscia
> > poprawy swojej pozycji startowej przy dobrej jezdzie i bez udzialu
> > wypadkow, a nie sprawy techniczne. W F1 tak nie jest.
>
> Ależ tak właśnie jest.

Nie jest, jak STR jedzie dobrze to zajmuje 13 miejsce, a nie 20...
Jak Ferrari jedzie slabo to zajmuje miejsce 8, a nie 1 jak zwykle.

> To na torze poczynania zespołu determinują
> końcowy wynik. Tylko tor to również pitlane, a wyścig trwa cały weekend
> a nie tylko te 1,5 godziny w niedzielę.

W kazdym sporcie turniej glowny jest poprzedzony przygotowaniami, wiec
nie w tym tkwi sedno, a w tym, ze w F1 STR moze miec rownie udany okres
przygotowawczy co Ferrari, moze zatrudnic rownie dobrego kierowce i
wciaz przegrac wyscig ze wzgledu na lata/pieniadze wlozone w bolid.



> >> Tez na to trochę narzekałem, ale już nie narzekam. internet jest!
> >> www.formula1.com; masz tak javovy aplet pokazujący w real time wszystkie
> >> czasy. Od razu obraz całości jest lepszy. Polecam.
> >
> > Super, ale ja ogladalem wyscig w TV z dala od komputera.
>

> A Ty spróbuj kiedyś odpalić wyniki w Internecie. Zobaczysz, że lepiej
> wszystko widać.

Super, ale ja ogladalem wyscig w TV z dala od komputera.


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 11, 2008, 5:35:02 PM6/11/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> (ATSD, wyobraźcie sobie co by było, gdyby z taką prędkością uderzył w
> ścianę przeciętny samochód drogowy

Przede wszystkim to przecietny samochod nie osiagnalby takich predkosci
na takim krotkim odcinku (o ile w ogole moglby) ;-)


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 11, 2008, 5:35:13 PM6/11/08
to
Szczepan Radzki napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> > sa sytuacje tak oczywiste, ze trudno z nimi dyskutowac: Ferrari na

> > krotkiej prostej lekka reka wyprzedzi STR, a odwrotnie nie ma
> > takiej mozliwosci.
>

> Nie no wilQ to tak jak powiedzieć, że Boston z łatwością potrafi
> odskoczyć takiemu Memphis a odwrotnie nie.

Mozesz to jakos uzasadnic? Bo IMHO porownanie jest chybione ze wzgledu
na duze roznice miedzy tymi sportami.

> F1 to sport, w którym decyduje kasa

I wlasnie to mi w nim przeszkadza bo w takim razie rywalizacja w F1 ma
duzo wiecej z biznesu niz ze sportu.

> > Ale nawet na takich torach wyprzedzanie jest wydarzeniem. A IMHO w z
> > definicji wyscigu to powinien byc chleb powszedni.
>
> Władze F1 wprowadzają wiele ograniczeń które przeszkadzają w
> wyprzedzaniu, wprowadza wiele zasad bezpieczeństwa i ciągle walczy o to,
> żeby F1 była ciekawa.

Hmmmm, IMHO im mniej wyprzedzania tym nudniej.

> Dlatego też ma problem i musi kombinować w stronę
> zaciekawienia widzów taktyką zespołów, dlatego jest wiele przepisów, w
> które jak się zagłębisz gwarantuję, że bardzo Cię wciągnie.

Mozesz przytoczyc kilka, ktore wciagnely Ciebie?



> Jak nie będą zbudowane to problem będzie istnaił w dalszhym ciągu, bo
> kierowcy wiedzą jaka jest optymalna trasa przejazdu na obojętnie jakim
> torze. :)

A wiecej prostych nie poprawi sytuacji?

> Btw jeździsz autem?

Tak. Choc nie mam pojecia jak to ma pomoc w dyskusji skoro od bolidu to
odbiega znacznie, nie scigam sie z innymi uczestnikami ruchu i nie
jezdze po torach z jedna optymalna trasa ;-)



> > Wiem, ze jest wszystko, ale skoro ogladam relacje w TV na zywo to
> > uwazam, ze tam powinny byc informacje istotne dla tej relacji, a nie mam
> > sobie je wyszperac z innych zrodel.
>
> Są, ale to tak jakbyś chciał mieć FG, FT, Reb, as, to, st na ekranie bo
> to istotne. Pokazują kiedy jest to ważne.

Nie. Czasy miedzy kierowcami sa jak wynik meczu czyli istotne.
FG, FT, Reb itp to byloby jak osiagane przez kierowcow predkosci
maksymalne, srednie, liczba przyspieszen, hamowan itp.



> Wyjaśnijmy sobie to, że w F1 gdy pierwszy jedzie sam to po co go
> pokazywać?

Bo jest najlepszy.

> On po prostu jedzie sam i jedzie praktycznie zawsze najszybciej.

I to jest powod by go pokazac! Skoro jest pierwszy, z duza przewaga, to
robi swoje znacznie lepiej niz pozostali... dlatego IMHO wypadaloby go
nie olewac w transmisji.


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 11, 2008, 5:39:37 PM6/11/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >Ale wiesz, ja naprawde jestem laikiem w temacie F1 i od czasow Kubicy tylko
> >sladowo sie doinformowalem, wiec jak dotad stalem na strazy ogolnie
> >panujacego pogladu, ze krotsza droga hamowania = wieksze bezpieczenstwo.
>

> Z hamowaniem jest trochę podobnie - jak masz drogę hamowania od 200km/h
> rzędu 40 metrów i spóźnisz się o pięć metrów, to wypadniesz z toru
> z mniejszą prędkością, niż gdy masz tę drogę hamowania rzędu 30 metrów.

Hmm, to prawda, ale takie relatywne porownanie ma w ogole sens?
Przeciez jesli hamowanie zacznie sie w tym samym miejscu to bolid z ta
pierwsza mozliwoscia poswieci na hamowanie 35 metrow i wypadnie z toru z
niewielka predkoscia, a z ta druga mozliwoscia sie zatrzyma do 0km/h z
zapasem 5 metrow...


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 11, 2008, 5:39:55 PM6/11/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >> Po prostu kopiują to, co podpatrzą.
> >Hmm, jak mozna podpatrzyc zmiany wewnatrz bolidu?
>
> Wewnątrz akurat niewiele jest do zmieniania.

IMHO kwestia czasu...

> >> Powiedzmy tak - jestem w stanie sobie wyobrazić parę różnych systemów,
> >> ale to trochę tak jak ze spalonym w piłce nożnej. Ja osobiście uważam tę
> >> zasadę za głupią,
> >Gdyz? Mnie sie wydawalo, ze kazdy kto kiedys kopal pilke na podworku
> >jest w stanie docenic ta zasade nawet jesli jej realizacja odbiega od
> >idealu. Bo tam zawsze znajdzie sie jakis madrala, ktory uzna "aa, co ja
> >bede biegal w ta i spowrotem, zostane pod bramka atakujaca i bede czekal
> >na podanie..."
>
> No i fajno. I jest mniej graczy w obronie.

Tak, ale przewage zawodnikow 10 do 9 trudniej wykorzystac niz 1 do 0.
Ergo zmuszaloby to do zostawienia jednego obroncy i zaczelaby sie
licytacja kto wiecej zostawi zawodnikow stojacych na ochlapach...
Aha, i nie uzasadniles swojego punktu widzenia chociaz o to zapytalem;-)

> >> A jeszcze spróbuj wymyślić na czym mieliby zarabiać konstruktorzy.
> >Um, jak to na czym? Rywalizacja konstruktorow wciaz by sie odbywala (i
> >mialaby wiecej sensu skoro najlepsi kontruktorzy nie mieliby najlepszych
> >kierowcow) takze zarabialiby na tym samym co teraz.
>
> Raczej myślę, że wątpię.

;-)

> Czym innym jest sponsorowanie zespołu, który
> w miarę regularnie zdobywa miejsca 10-14, a czym innym sponsorowanie
> zespołu, który zajmuje losowo miejsca 4-20.

Konstruktorzy nie zajmowaliby tak losowo miejsc. Wydaje mi sie, ze
najlepszy bolid wciaz bylby w czolowce, a najgorszy w ogonie.
Po prostu na koniec sezonu nie bylaby to roznica punktowa rzedu 150 do
5, tak jak jest teraz, tylko 80 do 20 (bo najlepsi kierowcy mogliby
wycisnac jakies punkty nawet z najgorszych bolidow).

> >> Zaraz, moment. Jeszcze raz. Chciałeś coś w lewym górnym rogu, coś na
> >> dole. Coś jeszcze?
> >Nie, tylko tyle.
>
> No to to byłoby fajne. Gdyby telewizja miała większą rozdzielczość :-)
> Tylko do tych stałych informacji dobrze jest czasami pokazać jeszcze
> coś. I co wtedy? Zastępujemy, czy dokładamy?

Nie, to pokazujemy tam gdzie teraz, czyli nad tym paskiem na dole.

> >> >> Jak możesz kontrolować sygnał, który idzie praktycznie na żywo z kamer?
> >> >Um, tak samo jak teraz?
> >> Nie. Teraz stacjom telewizyjnym rozsyłana jest tylko wynikowa wiązka już
> >> po przejściu przez reżyserkę.
> >I to by sie nie zmienilo. Po prostu z tej rezyserki wychodzilaby wiecej
> >niz jedna wiazka przeznaczona dla roznych odbiorcow.
>
> Jak sobie wyobrażasz realizowanie wielu programów przez jednego
> realizatora? Bo ja ludzi o aż tak podzielnej uwadze chyba nie widziałem.

A kto powiedzial, ze tam ma siedziec jeden realizator?


--
pzdr
wiLQ

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 2:14:27 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"

>> (ATSD, wyobraźcie sobie co by było, gdyby z taką prędkością uderzył w
>> ścianę przeciętny samochód drogowy
>Przede wszystkim to przecietny samochod nie osiagnalby takich predkosci
>na takim krotkim odcinku (o ile w ogole moglby) ;-)

Jak dla mnie, może się rozpędzać dłużej. :-)

--
\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\ Microsoft Office 2000: Teraz możesz bez-
.\.Kr...@epsilon.eu.org.\.\. piecznie zagrać
\.http://epsilon.eu.org/\.\
.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 2:16:16 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"

Cały czas zakładasz nagłą i niespodziewaną sytuację. Coś typu
wtargnięcie pieszego na jezdnię. Coś takiego praktycznie nie ma miejsca
w F1. Po to są flagi, ewentualnie safety car, żeby kierowca nie był
zaskakiwany sytuacją. Hamowania są raczej planowe, nie awaryjne.

--
\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\ Try to go on, since this might almost
.\.Kr...@epsilon.eu.org.\.\. work.(TeX)
\.http://epsilon.eu.org/\.\
.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 2:21:44 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>> >> Po prostu kopiują to, co podpatrzą.
>> >Hmm, jak mozna podpatrzyc zmiany wewnatrz bolidu?
>> Wewnątrz akurat niewiele jest do zmieniania.
>IMHO kwestia czasu...

Obaczymy.

>> >> Powiedzmy tak - jestem w stanie sobie wyobrazić parę różnych systemów,
>> >> ale to trochę tak jak ze spalonym w piłce nożnej. Ja osobiście uważam tę
>> >> zasadę za głupią,
>> >Gdyz? Mnie sie wydawalo, ze kazdy kto kiedys kopal pilke na podworku
>> >jest w stanie docenic ta zasade nawet jesli jej realizacja odbiega od
>> >idealu. Bo tam zawsze znajdzie sie jakis madrala, ktory uzna "aa, co ja
>> >bede biegal w ta i spowrotem, zostane pod bramka atakujaca i bede czekal
>> >na podanie..."
>> No i fajno. I jest mniej graczy w obronie.
>Tak, ale przewage zawodnikow 10 do 9 trudniej wykorzystac niz 1 do 0.
>Ergo zmuszaloby to do zostawienia jednego obroncy i zaczelaby sie
>licytacja kto wiecej zostawi zawodnikow stojacych na ochlapach...

No i byłaby inna forma rywalizacji taktykami.

>Aha, i nie uzasadniles swojego punktu widzenia chociaz o to zapytalem;-)

Ja nie muszę udowadniać. To kwestia mojego osobistego przekonania. Nie
twierdzę, że jest to obiektywnie złe. Aczkolwiek ta zasada ma dwie wady
- bywa uznaniowa w sensie sędziowania, a także inni zawodnicy ze względu
na perspektywę mogą mieć problemy z oceną sytuacji. A poza tym jest
głupia :-P

>> Czym innym jest sponsorowanie zespołu, który
>> w miarę regularnie zdobywa miejsca 10-14, a czym innym sponsorowanie
>> zespołu, który zajmuje losowo miejsca 4-20.
>Konstruktorzy nie zajmowaliby tak losowo miejsc. Wydaje mi sie, ze
>najlepszy bolid wciaz bylby w czolowce, a najgorszy w ogonie.
>Po prostu na koniec sezonu nie bylaby to roznica punktowa rzedu 150 do
>5, tak jak jest teraz, tylko 80 do 20 (bo najlepsi kierowcy mogliby
>wycisnac jakies punkty nawet z najgorszych bolidow).

Jakieś punkty, to i teraz kierowcy wyciskają.
Jakoś widzę więcej wad niż zalet takiego rozwiązania.

>> >> Zaraz, moment. Jeszcze raz. Chciałeś coś w lewym górnym rogu, coś na
>> >> dole. Coś jeszcze?
>> >Nie, tylko tyle.
>> No to to byłoby fajne. Gdyby telewizja miała większą rozdzielczość :-)
>> Tylko do tych stałych informacji dobrze jest czasami pokazać jeszcze
>> coś. I co wtedy? Zastępujemy, czy dokładamy?
>Nie, to pokazujemy tam gdzie teraz, czyli nad tym paskiem na dole.

Jakoś tego nie widzę, ale może i coś w tym jest.

>> >> >> Jak możesz kontrolować sygnał, który idzie praktycznie na żywo z kamer?
>> >> >Um, tak samo jak teraz?
>> >> Nie. Teraz stacjom telewizyjnym rozsyłana jest tylko wynikowa wiązka już
>> >> po przejściu przez reżyserkę.
>> >I to by sie nie zmienilo. Po prostu z tej rezyserki wychodzilaby wiecej
>> >niz jedna wiazka przeznaczona dla roznych odbiorcow.
>> Jak sobie wyobrażasz realizowanie wielu programów przez jednego
>> realizatora? Bo ja ludzi o aż tak podzielnej uwadze chyba nie widziałem.
>A kto powiedzial, ze tam ma siedziec jeden realizator?

No to wracamy do stawiania fanastu reżyserek dla fafnastu realizatorów.
Wiesz jaki jest koszt wyposażenia reżyserki telewizyjnej? Ja nie wiem, ale
ekstrapolując ze studia radiowego podejrzewam, że koszmarny.

Pozdrawiam
--
/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\ Wanted, dead or alive : Schroedinger's cat.
\ Kr...@epsilon.eu.org /

Hubertus Blues

unread,
Jun 12, 2008, 3:29:47 AM6/12/08
to
wiLQ pisze:

> Hubertus Blues napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:
>
>> Grupa jakby przeżywała właśnie renesans,
>
> Jaki renesans? Po prostu odbila sie od dna.

Porażający optymizm.

>> a Ty robisz teraz krecią robotę.
>
> Eee yyy nie wiem co to znaczy, ale na wszelki wypadek podziekuje ;-)

Na zdrowie!
;)

>> Pisz kochaneczku jak najwięcej, nie zważaj na tych marnych,
>> przepłacanych pismaków z espn.
>
> Nie potrafie, bo szlag mnie trafia jak poswiecam 2h by cos napisac,
> zagladam np na espn i sie okazuje, ze je zmarnowalem bo moglem po prostu
> wkleic artykul, w ktorym ktos inny napisal praktycznie to samo co ja.
> A w przypadku relacji z meczow jest to bardzo prawdopodobne...
>
>> W końcu tu czytelnicy też są lepsi niż tam.
>
> Chcesz mi powiedziec, ze PRSKowicze nie czytaja ESPN? ;-)

Jak już niczego interesującego na prsk-u nie ma to z braku laku....

>>>> Złe założenie. Zbudowanie topowego bolidu to nie tylko kwestia
>>>> pieniędzy.
>>> TYLKO pieniedzy to nie, ale GLOWNIE pieniedzy juz tak.
>> Pieniądze są wymagane ale nie wystarczające. Jak wszędzie.
>
> Ale nie wszedzie rywalizacja tak mocno opiera sie na kwestiach
> technicznych.

eeee, yyy!! Wszędzie tam, gdzie sprzęt jest indywidualny jest tak samo.
W koszykówkę gra sie na boiskach i piłkami dostarczonymi przez
organizatora. Ale buty to już każdy sam sobie organizuje. Nie ma to
taaaak wielkiego znaczenia, fakt. A pomyślmy o skokach i biegach
narciarskich, albo o żeglarstwie (Louis Vuitton Cup). A co powiesz o
sportach hippicznych - tam to dopiero "sprzęt" się liczy!

>>>> Musisz mieć i doskonałą ekipę inżynierów i doskonałego
>>>> kierowcę, który powie tym inżynierom jak ten samochód jeździ.
>>> Niech zgadne, najlepsi inzynierowie i kierowcy zarabiaja najwiecej ergo
>>> najczesciej pracuja dla najbogatszych teamow?
>> Tak jak chirurdzy, dziennikarze, prawnicy, lotnicy, ....
>> Co w tym dziwnego?
>
> To w tym dziwnego, ze chirurdzy, dziennikarze, prawnicy i lotnicy nie
> rywalizuja miedzy soba w rozgrywkach sportowych, ktore w swoich
> zalozeniach maja wylaniac najlepszego (w danym okresie).

Ale już sprinterzy rywalizują. I żeby wygrać lepsi najmują lepszych
trenerów.
Case dismissed!

> Podales w sumie trafna analogie, wyobraz sobie probe ustalenia kto jest
> najlepszym chirurgiem/lotnikiem na swiecie przy czym jeden z nich ma
> dostep do absolutnie wszystkich nowinek technicznych w tej dziedzinie, a
> drugi ma tylko pare podstawowych i tanich narzedzi. Identyczne zadanie
> do wykonania dla obu, ten pierwszy wykonuje je szybciej i w F1 z
> automatu jest uznawany najlepszym. Moim zdaniem to bez sensu. Bo jakby
> porownac mozliwosci narzedzi z jakich korzystali mogloby sie okazac, ze
> ten drugi wycisnal z tego co mial znacznie wiecej i de facto dokonal
> znacznie trudniejszego zadania niz ten pierwszy, ktory mial lepszy czas.

Naciągane. W PRL-u to mamy to trochę spaczone* ale z tymi lekarzami to
jest świetne porównanie. W moim mieście wszyscy wiedzą kto jest dobrym
ginekologiem, a kto nie. I ten dobry ma lepszy sprzęt. A ten gorszy to
nie ma w ogóle. Ten lepszy bierze za godzinę więcej niż ten słaby. No i
koło sie zamyka - lepszy ma więcej kasy na jeszcze lepszy sprzęt więc
jest jeszcze lepszy. A ten słaby nie ma kasy żeby zakupić sprzęt i
pokazać miastu że też jest dobry, albo lepszy.
Rozwiązanie? Sauber pozyskał górę kasy w postaci BMW. Jeszcze 4 lata
temu to był team z samochodem na walkę o 6-8 miejsce. A teraz wygrali
podwójnie. Ale!!! Potrzebowali nie tylko kasy, ale i mądrego wydawania
tej kasy (wybudowali sobie najnowocześniejszy tunel aerodynamiczny; mają
najmocniejszy superkomputer do wyliczeń), czasu (wciąż są co najwyżej
aspirantem do wygrywania w normalnych warunkach) i świetnego kierowcy
(zaryzykowali z Kubicą, albo potrafili dobrze ocenić jego potencjał).

* - bo u nas to dobry jest ten co oprócz prywatnej praktyki to ma
jeszcze dobrą posadę na dobrym oddziale w szpitalu i w razie co to może
wysłać na państwowe badania bez kolejki, albo położyć na oddział i
wszyscy będa Cię traktowali dobrze bo jesteś do tego lekarza.

>>> Nie neguje roznicy miedzy kierowcami, powatpiewam tylko czy jest ona tak
>>> duza jakby wskazywala na to np klasyfikacja generalna (tzn 5 swietnych,
>>> a reszta nadaje sie do zaliczania ogonow).
>> I tu jest pies pogrzebany. W NBA tez nie wszystkie zespoły co rok biją
>> się o mistrzostwo.
>
> To prawda, ale jest jedna podstawowa roznica: w NBA moze sie to zmienic
> nawet z roku na rok dzieki kilku dobrym decyzjom personalnym, a w F1
> taka odmiana wydaje mi sie niemozliwa.

W F1 trudniej jest robić nagłe postępy. "Z roku na rok" to się nie da
wcale. Ale i w NBA takie nagłe zmiany to raczej odchyłka od normy i
krótkotrwała zmiana.

>> BTW: w maratonach startuje czasem po 10 tys ludzi. Czy wszyscy walczą o
>> wygraną?
>
> Teoretycznie tak (chociaz czepnalbym sie, ze nie startuja ze tej samej
> linii), ale co najwazniejsze to bardzo kosztowny bolid nie jest ich
> podstawowym narzedziem pracy.

Spudłowałeś z czepiactwem - decyduje czas netto, każdemu liczy się czas
od przebiegnięcia linii startu do linii mety.

>>> Ponownie, nie neguje roznic miedzy kierowcami, a powatpiewam czy
>>> przewaga miedzy nimi jest az tak drastyczna.
>> O ile mnie pamięć nie myli to jeszcze nikt nie wygrał swojego pierwszego
>> wyścigu, ani nikt nie zdobył mistrzostwa w pierwszym sezonie.
>
> Ale ja nie pisze, ze byle amator wygra F1, chodzilo mi o doswiadczonych
> kierowcow F1, ktorzy jezdza w slabszych bolidach.

"Doświadczeni", co zwykle oznacza też, że są już za szczytem swoich
możliwości. To sport, który szybko wypala.

>>> ??? To chyba inaczej pojmuje idee wyscigu. Jak dla mnie o wyniku powinno
>>> przede wszystkim decydowac poczynanie na torze, z realna mozliwoscia
>>> poprawy swojej pozycji startowej przy dobrej jezdzie i bez udzialu
>>> wypadkow, a nie sprawy techniczne. W F1 tak nie jest.
>> Ależ tak właśnie jest.
>
> Nie jest, jak STR jedzie dobrze to zajmuje 13 miejsce, a nie 20...
> Jak Ferrari jedzie slabo to zajmuje miejsce 8, a nie 1 jak zwykle.

Jak Polacy wyjdą z grupy na Euro i odpadną 4-0 z np. Portugalią to
będzie wielki sukces. A jeśli Niemcy odpadną 0-2 w ćwierćfinale to
będzie porażka. Zgadzam sie z Tobą, ale tak jest w każdym sporcie, a ja
mam wrażenie, że podałeś te mechanizmy jako wady F1.

Hubertus Blues

unread,
Jun 12, 2008, 3:34:20 AM6/12/08
to
wiLQ pisze:
(...)

> A wiecej prostych nie poprawi sytuacji?
>
>> Btw jeździsz autem?
>
> Tak. Choc nie mam pojecia jak to ma pomoc w dyskusji skoro od bolidu to
> odbiega znacznie, nie scigam sie z innymi uczestnikami ruchu i nie
> jezdze po torach z jedna optymalna trasa ;-)

Panowie!
Zapraszam na gokarty!
Zabawa dostępna dla wszystkich, kosztowo porównywalna z innymi płatnymi
rozrywkami, a można poczuć niebywałą adrenalinę.
(w Warszawie Imola w Piasecznie; w Poznaniu w Kinepolis)

Wielkie OT, ale jakie urocze
;)

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 3:36:47 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>Podales w sumie trafna analogie, wyobraz sobie probe ustalenia kto jest
>najlepszym chirurgiem/lotnikiem na swiecie przy czym jeden z nich ma
>dostep do absolutnie wszystkich nowinek technicznych w tej dziedzinie, a
>drugi ma tylko pare podstawowych i tanich narzedzi. Identyczne zadanie
>do wykonania dla obu, ten pierwszy wykonuje je szybciej i w F1 z
>automatu jest uznawany najlepszym. Moim zdaniem to bez sensu. Bo jakby
>porownac mozliwosci narzedzi z jakich korzystali mogloby sie okazac, ze
>ten drugi wycisnal z tego co mial znacznie wiecej i de facto dokonal
>znacznie trudniejszego zadania niz ten pierwszy, ktory mial lepszy czas.

A pacjenta obchodzi żeby miał zrobioną dobrze operację, a nie o to, żeby
lekarz dokonywał dzieł sztuki wiertarką udarową. Owszem, w "warunkach
bojowych" dobrze, jeśli lekarz potrafi wykorzystać to, co ma pod ręką,
ale pacjent jednak wolałby być operowany na dobrze wyposażonej sali
operacyjnej.

>> > Nie neguje roznicy miedzy kierowcami, powatpiewam tylko czy jest ona tak
>> > duza jakby wskazywala na to np klasyfikacja generalna (tzn 5 swietnych,
>> > a reszta nadaje sie do zaliczania ogonow).
>> I tu jest pies pogrzebany. W NBA tez nie wszystkie zespoły co rok biją
>> się o mistrzostwo.
>To prawda, ale jest jedna podstawowa roznica: w NBA moze sie to zmienic
>nawet z roku na rok dzieki kilku dobrym decyzjom personalnym, a w F1
>taka odmiana wydaje mi sie niemozliwa.

Z roku na rok wypadnięcie z play-offs drużyny grającej w finałach sobie
przypominam. Ale nie kojarzę nagłego wejścia do finałów drużyny spoza
play-offs z zeszłego roku. (chociaż nie twierdzę, że nie mam krótkiej
pamięci ;->)

>> BTW: w maratonach startuje czasem po 10 tys ludzi. Czy wszyscy walczą o
>> wygraną?
>Teoretycznie tak (chociaz czepnalbym sie, ze nie startuja ze tej samej
>linii),

Nie żartuj. Na tej zasadzie, to i w F1 wszyscy walczą o wygraną.

>ale co najwazniejsze to bardzo kosztowny bolid nie jest ich
>podstawowym narzedziem pracy.

Ale są różnice w naturalnej wydolności organizmu.

>> > Ponownie, nie neguje roznic miedzy kierowcami, a powatpiewam czy
>> > przewaga miedzy nimi jest az tak drastyczna.
>> O ile mnie pamięć nie myli to jeszcze nikt nie wygrał swojego pierwszego
>> wyścigu, ani nikt nie zdobył mistrzostwa w pierwszym sezonie.
>Ale ja nie pisze, ze byle amator wygra F1, chodzilo mi o doswiadczonych
>kierowcow F1, ktorzy jezdza w slabszych bolidach.

Powiedzmy sobie szczerze, że ci doświadczeni kierowcy, jeśli spadają do
słabych drużyn zazwyczaj nie są aż tak dobrzy, żeby zostać w drużynach
mocnych. Dobrzy zazwyczaj zostają gdzieś w czołówce. Chyba, że
przechodzą gdzieś niżej w ramach "zasiłku przedemerytalnego" (Jordan
w Wizards? ;->)

>> To na torze poczynania zespołu determinują
>> końcowy wynik. Tylko tor to również pitlane, a wyścig trwa cały weekend
>> a nie tylko te 1,5 godziny w niedzielę.
>W kazdym sporcie turniej glowny jest poprzedzony przygotowaniami, wiec
>nie w tym tkwi sedno, a w tym, ze w F1 STR moze miec rownie udany okres
>przygotowawczy co Ferrari, moze zatrudnic rownie dobrego kierowce i
>wciaz przegrac wyscig ze wzgledu na lata/pieniadze wlozone w bolid.

No, tak to już jest. Słabe zespoły sobie jeżdżą, czasem przestają
istnieć (pamięta ktoś np. Simtek/Ford), a czasami znajdują sensownych
partnerów i robią się silne (casus Saubera, czy wcześniej Benettona).

>> >> Tez na to trochę narzekałem, ale już nie narzekam. internet jest!
>> >> www.formula1.com; masz tak javovy aplet pokazujący w real time wszystkie
>> >> czasy. Od razu obraz całości jest lepszy. Polecam.
>> > Super, ale ja ogladalem wyscig w TV z dala od komputera.
>> A Ty spróbuj kiedyś odpalić wyniki w Internecie. Zobaczysz, że lepiej
>> wszystko widać.
>Super, ale ja ogladalem wyscig w TV z dala od komputera.

To spróbuj obejrzeć blisko komputera. :-)

--
d'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'Yb Bieżący dysk nie jest już być prawidłowy(MS-
`b Kr...@epsilon.eu.org d' DOS7.0)

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 3:39:51 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>> > Ale nawet na takich torach wyprzedzanie jest wydarzeniem. A IMHO w z
>> > definicji wyscigu to powinien byc chleb powszedni.
>> Władze F1 wprowadzają wiele ograniczeń które przeszkadzają w
>> wyprzedzaniu, wprowadza wiele zasad bezpieczeństwa i ciągle walczy o to,
>> żeby F1 była ciekawa.
>Hmmmm, IMHO im mniej wyprzedzania tym nudniej.

Zakładając, że żaden z kierowców nie popełnia błędów, nie ma zjazdów do
pitstopów i czyniąc parę równie absurdalnych idealistycznych założeń
dostalibyśmy sytuację, w której w ogóle nie będzie wyprzedzań.

>> Jak nie będą zbudowane to problem będzie istnaił w dalszhym ciągu, bo
>> kierowcy wiedzą jaka jest optymalna trasa przejazdu na obojętnie jakim
>> torze. :)
>A wiecej prostych nie poprawi sytuacji?

Nie. Tym bardziej będzie się liczyć prędkość na prostej, czyli moc
silnika, zestopniowanie skrzyni biegów i układ aerodynamiczny.

--
\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\ Department of Redundancy Department
.\.Kr...@epsilon.eu.org.\.\.

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 3:45:42 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Hubertus Blues"

>(zaryzykowali z Kubicą, albo potrafili dobrze ocenić jego potencjał).

To zawsze jest ryzyko. Zresztą podobnie jak z transferami w NBA.
Zawodnik, który w jedym zespole grał świetnie może się w drugi nie
wpasować. Z kierowcami podobnie - to, że ktoś był mistrzem w jednej
serii wyścigów daje tylko dość spore prawdopodobieństwo, że w innej też
będzie dobrze jeździć. Ale pewności nie ma.


--
\------------------------/ Sorry, but I'm not programmed to handle this
| Kr...@epsilon.eu.org | case; I'll just pretend that you didn't ask
| http://epsilon.eu.org/ | for it.(TeX)
/------------------------\

Budzik

unread,
Jun 12, 2008, 3:56:20 AM6/12/08
to
Osobnik posiadający mail Marius...@epsilon.eu.org napisał(a) w poprzednim odcinku co następuje:

>>To prawda, ale jest jedna podstawowa roznica: w NBA moze sie to zmienic


>>nawet z roku na rok dzieki kilku dobrym decyzjom personalnym, a w F1
>>taka odmiana wydaje mi sie niemozliwa.
>
> Z roku na rok wypadnięcie z play-offs drużyny grającej w finałach sobie
> przypominam. Ale nie kojarzę nagłego wejścia do finałów drużyny spoza
> play-offs z zeszłego roku. (chociaż nie twierdzę, że nie mam krótkiej
> pamięci ;->)

daleko nie trzeba szukac...
Tegoroczny Boston...

--
Pozdrawia... Budzik ; #GG: 565516 ; www.rowery.rejtravel.pl
b_ud_zi_k_6_1 na poczta kropka onet kropka pl (adres antyspamowy, usuń także "_")

"Bądź odważny. A jeżeli nie jesteś, udawaj, ze jesteś.
Nikt nie zauważy różnicy." H. Jackson Brown, Jr.

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 4:10:15 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Budzik"

>>>To prawda, ale jest jedna podstawowa roznica: w NBA moze sie to zmienic
>>>nawet z roku na rok dzieki kilku dobrym decyzjom personalnym, a w F1
>>>taka odmiana wydaje mi sie niemozliwa.
>> Z roku na rok wypadnięcie z play-offs drużyny grającej w finałach sobie
>> przypominam. Ale nie kojarzę nagłego wejścia do finałów drużyny spoza
>> play-offs z zeszłego roku. (chociaż nie twierdzę, że nie mam krótkiej
>> pamięci ;->)
>daleko nie trzeba szukac...
>Tegoroczny Boston...

Argh. Faktycznie. Pisałem, że mam pamięć dobrą, ale krótką. (no, że
dobrą, to nie pisałem).

--
/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\ Marzenie ćmy: życie na świeczniku.(Wojtek
\ Kr...@epsilon.eu.org / Moszko)

Szczepan Radzki

unread,
Jun 12, 2008, 4:44:38 AM6/12/08
to
wiLQ napisał(a):

> Szczepan Radzki napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:
>
>>> sa sytuacje tak oczywiste, ze trudno z nimi dyskutowac: Ferrari na
>>> krotkiej prostej lekka reka wyprzedzi STR, a odwrotnie nie ma
>>> takiej mozliwosci.
>> Nie no wilQ to tak jak powiedzieć, że Boston z łatwością potrafi
>> odskoczyć takiemu Memphis a odwrotnie nie.

> Mozesz to jakos uzasadnic? Bo IMHO porownanie jest chybione ze wzgledu
> na duze roznice miedzy tymi sportami.

Analogia pomiędzy najlepszymi i najgorszymi jest. Sporty różne, ale
różnice powiedzmy te same.

>> F1 to sport, w którym decyduje kasa
>
> I wlasnie to mi w nim przeszkadza bo w takim razie rywalizacja w F1 ma
> duzo wiecej z biznesu niz ze sportu.

Koszykówka, piłka nożna, siatkówka są sportami, które nie są tak
rozwojowe jeśli chodzi o technologię jak F1, niestety ten sport
przekłada się tak jak Ci pisałem na późniejsze nowinki w autach.

>
>>> Ale nawet na takich torach wyprzedzanie jest wydarzeniem. A IMHO w z
>>> definicji wyscigu to powinien byc chleb powszedni.
>> Władze F1 wprowadzają wiele ograniczeń które przeszkadzają w
>> wyprzedzaniu, wprowadza wiele zasad bezpieczeństwa i ciągle walczy o to,
>> żeby F1 była ciekawa.
>
> Hmmmm, IMHO im mniej wyprzedzania tym nudniej.

Zgoda. Niejasno się wyraziłem - wprowadzają środki bezpieczeństwa, które
przeszkadzają w wyprzedzaniu, ale jednocześnie szukają innych ograniczeń
technicznych aby to wyprzedzanie było łatwiejsze.

>
>> Dlatego też ma problem i musi kombinować w stronę
>> zaciekawienia widzów taktyką zespołów, dlatego jest wiele przepisów, w
>> które jak się zagłębisz gwarantuję, że bardzo Cię wciągnie.
>
> Mozesz przytoczyc kilka, ktore wciagnely Ciebie?

Strategie zespołów, niuanse podczas sesji kwalifikacyjnych, gdzie w 1, 2
i 3 kwalifikacji jedzie się zupełnie inaczej. Do tego sprawa z oponami i
ustalanie właśnie strategii jak pojechać. Pewnie, że są nudne wyścigi,
ale to tak jak są nudne mecze X sportu.

>> Jak nie będą zbudowane to problem będzie istnaił w dalszhym ciągu, bo
>> kierowcy wiedzą jaka jest optymalna trasa przejazdu na obojętnie jakim
>> torze. :)
>
> A wiecej prostych nie poprawi sytuacji?

Nie, bo to wtedy będzie kompletna nuda. Największe zadanie dla techników
to ciągle aerodynamika i jeśli jest wiele zakrętów i mniej prostych to
aero wygląda inaczej niż na długich prostych. Nastawy samochodów się
różnią i dlatego pół centymetra niżej spojlera może zadecydować o tym,
że na zakręcie da się wyprzedzić. Przy prostym torze będzie to
utrudnione, bo ustawienie optymalnej aerodynamiki jest łatwiejsze.

>> Btw jeździsz autem?
>
> Tak. Choc nie mam pojecia jak to ma pomoc w dyskusji skoro od bolidu to
> odbiega znacznie, nie scigam sie z innymi uczestnikami ruchu i nie
> jezdze po torach z jedna optymalna trasa ;-)

Tak z ciekawości zapytałem.

>>> Wiem, ze jest wszystko, ale skoro ogladam relacje w TV na zywo to
>>> uwazam, ze tam powinny byc informacje istotne dla tej relacji, a nie mam
>>> sobie je wyszperac z innych zrodel.
>> Są, ale to tak jakbyś chciał mieć FG, FT, Reb, as, to, st na ekranie bo
>> to istotne. Pokazują kiedy jest to ważne.
>
> Nie. Czasy miedzy kierowcami sa jak wynik meczu czyli istotne.
> FG, FT, Reb itp to byloby jak osiagane przez kierowcow predkosci
> maksymalne, srednie, liczba przyspieszen, hamowan itp.


Ale te czasy podają, tylko że

>> Wyjaśnijmy sobie to, że w F1 gdy pierwszy jedzie sam to po co go
>> pokazywać?
>
> Bo jest najlepszy.

Kluczowe jest tu słowo _SAM_. Chcesz zaprzepaścić nudę, a pokazując
faceta, który nie ma przy sobie żadnego przeciwnika właśnie do nudy
prowadzi.

>> On po prostu jedzie sam i jedzie praktycznie zawsze najszybciej.
>
> I to jest powod by go pokazac! Skoro jest pierwszy, z duza przewaga, to
> robi swoje znacznie lepiej niz pozostali... dlatego IMHO wypadaloby go
> nie olewac w transmisji.

Problem w tym wilQ, że jak facet jedzie sam to nie widać że jest lepszy,
bo nie ma punktu odniesienia. Zakładam się, że pokazując bez wcześniej
wiedzy na temat miejsc, gościa który jedzie pierwszy i ostatni i nie ma
przy nim nikogo innego, nie jesteś w stanie powiedzieć, który jest który.

--
Pozdrawiam
Szczepan Radzki

wiLQ

unread,
Jun 12, 2008, 9:18:40 AM6/12/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >> No i fajno. I jest mniej graczy w obronie.


> >Tak, ale przewage zawodnikow 10 do 9 trudniej wykorzystac niz 1 do 0.
> >Ergo zmuszaloby to do zostawienia jednego obroncy i zaczelaby sie
> >licytacja kto wiecej zostawi zawodnikow stojacych na ochlapach...
>
> No i byłaby inna forma rywalizacji taktykami.

Prawda, ale powaznie chcialbys ogladac taka rywalizacje? Ze nie wspomne
o tym jak mogloby dojsc do parodii typu "zostawiam 4 w ataku na szybka
kontre, 4 musze miec w obronie by kryc tych, ktorych zostawil
przeciwnik" i by sie okazalo, ze w polu odbywa sie mecz 2 na 2 ;-)
Byloby mniej dynamicznie niz w pilkarzykach ;-D

> >Aha, i nie uzasadniles swojego punktu widzenia chociaz o to zapytalem;-)
>
> Ja nie muszę udowadniać. To kwestia mojego osobistego przekonania.

Oczywiscie, ze nie musisz... ale mozesz to zrobic skoro Cie prosze ;-)

> A poza tym jest głupia :-P

Ale dlaczego jest glupia?

> >Konstruktorzy nie zajmowaliby tak losowo miejsc. Wydaje mi sie, ze
> >najlepszy bolid wciaz bylby w czolowce, a najgorszy w ogonie.
> >Po prostu na koniec sezonu nie bylaby to roznica punktowa rzedu 150 do
> >5, tak jak jest teraz, tylko 80 do 20 (bo najlepsi kierowcy mogliby
> >wycisnac jakies punkty nawet z najgorszych bolidow).
>
> Jakieś punkty, to i teraz kierowcy wyciskają.
> Jakoś widzę więcej wad niż zalet takiego rozwiązania.

To zdejmij te czarne okulary ;-)



> >A kto powiedzial, ze tam ma siedziec jeden realizator?
>
> No to wracamy do stawiania fanastu reżyserek dla fafnastu realizatorów.
> Wiesz jaki jest koszt wyposażenia reżyserki telewizyjnej? Ja nie wiem, ale
> ekstrapolując ze studia radiowego podejrzewam, że koszmarny.

Na szczescie na samym poczatku wspominalem, ze moge przeceniac
mozliwosci TV ;-)


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 12, 2008, 9:23:48 AM6/12/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >> Z hamowaniem jest trochę podobnie - jak masz drogę hamowania od 200km/h


> >> rzędu 40 metrów i spóźnisz się o pięć metrów, to wypadniesz z toru
> >> z mniejszą prędkością, niż gdy masz tę drogę hamowania rzędu 30 metrów.
> >
> >Hmm, to prawda, ale takie relatywne porownanie ma w ogole sens?
> >Przeciez jesli hamowanie zacznie sie w tym samym miejscu to bolid z ta
> >pierwsza mozliwoscia poswieci na hamowanie 35 metrow i wypadnie z toru z
> >niewielka predkoscia, a z ta druga mozliwoscia sie zatrzyma do 0km/h z
> >zapasem 5 metrow...
>
> Cały czas zakładasz nagłą i niespodziewaną sytuację.

Raczej staralem sie na sytuacje spojrzec w wartosciach absolutnych.

> Hamowania są raczej planowe, nie awaryjne.

To jak na moj gust bezpieczenstwo kierowcow duzo bardziej zalezy od tego
planowania niz od jakosci samych hamulcow.


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 12, 2008, 9:26:57 AM6/12/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >Hmmmm, IMHO im mniej wyprzedzania tym nudniej.
>
> Zakładając, że żaden z kierowców nie popełnia błędów, nie ma zjazdów do
> pitstopów i czyniąc parę równie absurdalnych idealistycznych założeń
> dostalibyśmy sytuację, w której w ogóle nie będzie wyprzedzań.

A jaki to ma zwiazek z tym co napisalem?



> >> Jak nie będą zbudowane to problem będzie istnaił w dalszhym ciągu, bo
> >> kierowcy wiedzą jaka jest optymalna trasa przejazdu na obojętnie jakim
> >> torze. :)
> >A wiecej prostych nie poprawi sytuacji?
>
> Nie. Tym bardziej będzie się liczyć prędkość na prostej, czyli moc
> silnika, zestopniowanie skrzyni biegów i układ aerodynamiczny.

Przeciez to jest odpowiedz nie na temat: pytanie brzmialo "czy jesli
bedzie wiecej prostych to bedzie wiecej wyprzedzania?", a nie co wtedy
bedzie najistotniejsze w wyscigu czy bolidach.


--
pzdr
wiLQ

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 8:27:43 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>> >> No i fajno. I jest mniej graczy w obronie.
>> >Tak, ale przewage zawodnikow 10 do 9 trudniej wykorzystac niz 1 do 0.
>> >Ergo zmuszaloby to do zostawienia jednego obroncy i zaczelaby sie
>> >licytacja kto wiecej zostawi zawodnikow stojacych na ochlapach...
>> No i byłaby inna forma rywalizacji taktykami.
>Prawda, ale powaznie chcialbys ogladac taka rywalizacje?

Szczerze? Nie mam pojęcia. Wziąwszy dodatkowo pod uwagę, że w ogóle
uważam piłkę nożną za sport dla ludzi, którzy nie umieją złapać piłki w
ręce, mało mnie to interesuje ;->

>Ze nie wspomne
>o tym jak mogloby dojsc do parodii typu "zostawiam 4 w ataku na szybka
>kontre, 4 musze miec w obronie by kryc tych, ktorych zostawil
>przeciwnik" i by sie okazalo, ze w polu odbywa sie mecz 2 na 2 ;-)

W sumie mogłoby być zabawnie. Ale nie musiałoby.

>Byloby mniej dynamicznie niz w pilkarzykach ;-D

LOL.

>> >Aha, i nie uzasadniles swojego punktu widzenia chociaz o to zapytalem;-)
>> Ja nie muszę udowadniać. To kwestia mojego osobistego przekonania.
>Oczywiscie, ze nie musisz... ale mozesz to zrobic skoro Cie prosze ;-)

>> A poza tym jest głupia :-P
>Ale dlaczego jest glupia?

No dlatego, dlaczego napisałem. Chociaż rozumiem, że można lubić tę
zasadę. Tak jak, np. niepodawanie do przodu w rugby.

>> >Konstruktorzy nie zajmowaliby tak losowo miejsc. Wydaje mi sie, ze
>> >najlepszy bolid wciaz bylby w czolowce, a najgorszy w ogonie.
>> >Po prostu na koniec sezonu nie bylaby to roznica punktowa rzedu 150 do
>> >5, tak jak jest teraz, tylko 80 do 20 (bo najlepsi kierowcy mogliby
>> >wycisnac jakies punkty nawet z najgorszych bolidow).
>> Jakieś punkty, to i teraz kierowcy wyciskają.
>> Jakoś widzę więcej wad niż zalet takiego rozwiązania.
>To zdejmij te czarne okulary ;-)

Dziękuję, nie jestem taksówkarzem.

--
/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\ Małość ludzka jest wielka

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 8:30:40 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>> >> Z hamowaniem jest trochę podobnie - jak masz drogę hamowania od 200km/h
>> >> rzędu 40 metrów i spóźnisz się o pięć metrów, to wypadniesz z toru
>> >> z mniejszą prędkością, niż gdy masz tę drogę hamowania rzędu 30 metrów.
>> >Hmm, to prawda, ale takie relatywne porownanie ma w ogole sens?
>> >Przeciez jesli hamowanie zacznie sie w tym samym miejscu to bolid z ta
>> >pierwsza mozliwoscia poswieci na hamowanie 35 metrow i wypadnie z toru z
>> >niewielka predkoscia, a z ta druga mozliwoscia sie zatrzyma do 0km/h z
>> >zapasem 5 metrow...
>> Cały czas zakładasz nagłą i niespodziewaną sytuację.
>Raczej staralem sie na sytuacje spojrzec w wartosciach absolutnych.

Ale mam wrażenie, że trochę bardziej porównując ją z normalną jazdą,
powiedzmy, miejską. :-)

>> Hamowania są raczej planowe, nie awaryjne.
>To jak na moj gust bezpieczenstwo kierowcow duzo bardziej zalezy od tego
>planowania niz od jakosci samych hamulcow.

Bezpieczeństwo zależy od jakości, ale nie w sensie dostępnego
opóźnienia, tylko w sensie powtarzalności działania i niezawodności.
Niezależnie od tego, czy hamujesz na 60m, czy na 40m nie ma takiej siły,
która zabroni Ci pojechać prosto w ścianę jak się zagapisz.


--
Kruk@ -\ | Time is the best teacher; unfortunately, it
}-> epsilon.eu.org | kills all its students.
http:// -/ |
|

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 8:34:15 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>> >Hmmmm, IMHO im mniej wyprzedzania tym nudniej.
>> Zakładając, że żaden z kierowców nie popełnia błędów, nie ma zjazdów do
>> pitstopów i czyniąc parę równie absurdalnych idealistycznych założeń
>> dostalibyśmy sytuację, w której w ogóle nie będzie wyprzedzań.
>A jaki to ma zwiazek z tym co napisalem?

Chciałbyś wyścigu, w którym ciągle zmienia się kolejność. A to się
raczej nie powinno dziać w warunkach ceteris paribus.

>> >> Jak nie będą zbudowane to problem będzie istnaił w dalszhym ciągu, bo
>> >> kierowcy wiedzą jaka jest optymalna trasa przejazdu na obojętnie jakim
>> >> torze. :)
>> >A wiecej prostych nie poprawi sytuacji?
>> Nie. Tym bardziej będzie się liczyć prędkość na prostej, czyli moc
>> silnika, zestopniowanie skrzyni biegów i układ aerodynamiczny.
>Przeciez to jest odpowiedz nie na temat: pytanie brzmialo "czy jesli
>bedzie wiecej prostych to bedzie wiecej wyprzedzania?", a nie co wtedy
>bedzie najistotniejsze w wyscigu czy bolidach.

Nie będzie. Bo wtedy tym bardziej będzie się liczyć techniczna strona, a
nie kierowca. Może nie napisałem byłem tego wystarczająco jasno.

--
/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\ 6.66 x 10^2 Scientific notation of The Be-
\ Kr...@epsilon.eu.org / ast.

wiLQ

unread,
Jun 12, 2008, 9:37:47 AM6/12/08
to
Szczepan Radzki napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >> Nie no wilQ to tak jak powiedzieć, że Boston z łatwością potrafi

> >> odskoczyć takiemu Memphis a odwrotnie nie.
>
> > Mozesz to jakos uzasadnic? Bo IMHO porownanie jest chybione ze wzgledu
> > na duze roznice miedzy tymi sportami.
>
> Analogia pomiędzy najlepszymi i najgorszymi jest.

No masz Ci los, wiadomo, ze jest roznica miedzy najlepszymi i
najgorszymi, ale zwroc uwage, z czego ona wynika w tych sportach i w
jaki sposob mozna ja zniwelowac.



> >> F1 to sport, w którym decyduje kasa
> >
> > I wlasnie to mi w nim przeszkadza bo w takim razie rywalizacja w F1 ma
> > duzo wiecej z biznesu niz ze sportu.
>
> Koszykówka, piłka nożna, siatkówka są sportami, które nie są tak
> rozwojowe jeśli chodzi o technologię jak F1, niestety ten sport
> przekłada się tak jak Ci pisałem na późniejsze nowinki w autach.

To moze w takim razie F1 to w ogole nie jest sport tylko pole
doswiadczalne dla nowych eksperymentow drogowych?



> >> Dlatego też ma problem i musi kombinować w stronę
> >> zaciekawienia widzów taktyką zespołów, dlatego jest wiele przepisów, w
> >> które jak się zagłębisz gwarantuję, że bardzo Cię wciągnie.
> >
> > Mozesz przytoczyc kilka, ktore wciagnely Ciebie?
>
> Strategie zespołów, niuanse podczas sesji kwalifikacyjnych, gdzie w 1, 2
> i 3 kwalifikacji jedzie się zupełnie inaczej. Do tego sprawa z oponami i
> ustalanie właśnie strategii jak pojechać. Pewnie, że są nudne wyścigi,
> ale to tak jak są nudne mecze X sportu.

A moglbys rozwinac ze dwa te przyklady?
Bo raczej o to mi chodzilo, a nie o sucha lista ;-)



> >> Są, ale to tak jakbyś chciał mieć FG, FT, Reb, as, to, st na ekranie bo
> >> to istotne. Pokazują kiedy jest to ważne.
> >
> > Nie. Czasy miedzy kierowcami sa jak wynik meczu czyli istotne.
> > FG, FT, Reb itp to byloby jak osiagane przez kierowcow predkosci
> > maksymalne, srednie, liczba przyspieszen, hamowan itp.
>
> Ale te czasy podają, tylko że

.. za rzadko!



> >> Wyjaśnijmy sobie to, że w F1 gdy pierwszy jedzie sam to po co go
> >> pokazywać?
> >
> > Bo jest najlepszy.
>
> Kluczowe jest tu słowo _SAM_. Chcesz zaprzepaścić nudę, a pokazując
> faceta, który nie ma przy sobie żadnego przeciwnika właśnie do nudy
> prowadzi.

Skoro juz zdecydowalem sie ponudzic, to chcialbym ogladac tego, ktory
jest z wsrod tych nudziarzy najlepszy ;-)



> >> On po prostu jedzie sam i jedzie praktycznie zawsze najszybciej.
> >
> > I to jest powod by go pokazac! Skoro jest pierwszy, z duza przewaga, to
> > robi swoje znacznie lepiej niz pozostali... dlatego IMHO wypadaloby go
> > nie olewac w transmisji.
>
> Problem w tym wilQ, że jak facet jedzie sam to nie widać że jest lepszy,
> bo nie ma punktu odniesienia.

Jak to nie ma punktu odniesienia?! To najlepszemu nie mierzy sie czasow?

> Zakładam się, że pokazując bez wcześniej
> wiedzy na temat miejsc, gościa który jedzie pierwszy i ostatni i nie ma
> przy nim nikogo innego, nie jesteś w stanie powiedzieć, który jest który.

Wlasnie dlatego uwazam, ze roznice czasowe miedzy kierowcami powinny byc
wyswietlane czesto i gesto.

Aha, i zlituj sie nade mna, po takim czasie na grupie powinienes juz
wiedziec, ze wiLQ, a nie wilQ... ;-)


--
pzdr
wiLQ

Slawek Mroz

unread,
Jun 12, 2008, 8:51:44 AM6/12/08
to
>> Problem w tym wilQ, że jak facet jedzie sam to nie widać że jest lepszy,
>> bo nie ma punktu odniesienia.
>
> Jak to nie ma punktu odniesienia?! To najlepszemu nie mierzy sie czasow?

No i tym samym mozemy spuentowac niniejsza dyskusje:
1. Brakuje danych na biezaco?
2. Prowadzacy jest nudny, ale nalezy go pokazac?
3. Telewizja ma za mala rozdzielczosc?

Zatem:

Pokazmy centralnie na ekranie po prostu...

... CZAS prowadzacego.

Wzglednie mozna dorzucic kilka innych danych i bedzie gitara.

:-)

Pozdr
Slawek


wiLQ

unread,
Jun 12, 2008, 9:50:42 AM6/12/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >Podales w sumie trafna analogie, wyobraz sobie probe ustalenia kto jest
> >najlepszym chirurgiem/lotnikiem na swiecie przy czym jeden z nich ma
> >dostep do absolutnie wszystkich nowinek technicznych w tej dziedzinie, a
> >drugi ma tylko pare podstawowych i tanich narzedzi. Identyczne zadanie
> >do wykonania dla obu, ten pierwszy wykonuje je szybciej i w F1 z
> >automatu jest uznawany najlepszym.
>

> A pacjenta obchodzi żeby miał zrobioną dobrze operację, a nie o to, żeby
> lekarz dokonywał dzieł sztuki wiertarką udarową.

Ech, ale nie patrz na to od strony celow sluzby zdrowia tylko gdyby
bycie chirurgiem bylo sportem. W jaki sposob bys rozstrzygnal, ktory
jest najlepszy? Podobalby Ci sie ten sposob, ktory podalem powyzej?
Jesli nie to jaki bys zaproponowal inny? I porownaj to do F1.

> >To prawda, ale jest jedna podstawowa roznica: w NBA moze sie to zmienic
> >nawet z roku na rok dzieki kilku dobrym decyzjom personalnym, a w F1
> >taka odmiana wydaje mi sie niemozliwa.
>
> Z roku na rok wypadnięcie z play-offs drużyny grającej w finałach sobie
> przypominam. Ale nie kojarzę nagłego wejścia do finałów drużyny spoza
> play-offs z zeszłego roku. (chociaż nie twierdzę, że nie mam krótkiej
> pamięci ;->)

Pomijajac nawet tegoroczny przypadek Bostonu to jednak duzo czesciej
zmieniaja sie finalisci w NBA niz rotacja w Top2 najlepszych
konstruktorow.

> >> BTW: w maratonach startuje czasem po 10 tys ludzi. Czy wszyscy walczą o
> >> wygraną?
> >Teoretycznie tak (chociaz czepnalbym sie, ze nie startuja ze tej samej
> >linii),
>
> Nie żartuj. Na tej zasadzie, to i w F1 wszyscy walczą o wygraną.

Widzisz, Ty traktujesz to jako zart, a wg mnie F1 mialoby najwiekszy
sens wtedy gdyby wszyscy mieli realna szanse na wygrana w pojedynczym
wyscigu. Sytuacja gdy realna szanse maja 3 teamy (zakladajac brak
wypadkow) jest po drugiej stronie spektrum.



> >ale co najwazniejsze to bardzo kosztowny bolid nie jest ich
> >podstawowym narzedziem pracy.
>
> Ale są różnice w naturalnej wydolności organizmu.

No i? Bo z porownania roznic w naturalnej wydolnosci do bolidow, ktorych
zbudowanie i skonstruowanie wymaga setek milionow dolarow, jak dla mnie
nic nie wynika.



> >Ale ja nie pisze, ze byle amator wygra F1, chodzilo mi o doswiadczonych
> >kierowcow F1, ktorzy jezdza w slabszych bolidach.
>
> Powiedzmy sobie szczerze, że ci doświadczeni kierowcy, jeśli spadają do
> słabych drużyn zazwyczaj nie są aż tak dobrzy, żeby zostać w drużynach
> mocnych.

Eeee tam, na pewno czasem chodzi o kase, a czasem o przyszlosc.

> >Super, ale ja ogladalem wyscig w TV z dala od komputera.
>
> To spróbuj obejrzeć blisko komputera. :-)

Spoko, z checia potargam sobie telewizor ;-)


--
pzdr
wiLQ

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 9:29:07 AM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>> >Podales w sumie trafna analogie, wyobraz sobie probe ustalenia kto jest
>> >najlepszym chirurgiem/lotnikiem na swiecie przy czym jeden z nich ma
>> >dostep do absolutnie wszystkich nowinek technicznych w tej dziedzinie, a
>> >drugi ma tylko pare podstawowych i tanich narzedzi. Identyczne zadanie
>> >do wykonania dla obu, ten pierwszy wykonuje je szybciej i w F1 z
>> >automatu jest uznawany najlepszym.
>> A pacjenta obchodzi żeby miał zrobioną dobrze operację, a nie o to, żeby
>> lekarz dokonywał dzieł sztuki wiertarką udarową.
>Ech, ale nie patrz na to od strony celow sluzby zdrowia tylko gdyby
>bycie chirurgiem bylo sportem. W jaki sposob bys rozstrzygnal, ktory
>jest najlepszy?

Ale co to znaczy najlepszy? Zwłaszcza w oderwaniu od celów służby
zdrowia.

>Podobalby Ci sie ten sposob, ktory podalem powyzej?
>Jesli nie to jaki bys zaproponowal inny? I porownaj to do F1.

Niestety, analogie mają swoje ograniczenia.

>> >To prawda, ale jest jedna podstawowa roznica: w NBA moze sie to zmienic
>> >nawet z roku na rok dzieki kilku dobrym decyzjom personalnym, a w F1
>> >taka odmiana wydaje mi sie niemozliwa.
>> Z roku na rok wypadnięcie z play-offs drużyny grającej w finałach sobie
>> przypominam. Ale nie kojarzę nagłego wejścia do finałów drużyny spoza
>> play-offs z zeszłego roku. (chociaż nie twierdzę, że nie mam krótkiej
>> pamięci ;->)
>Pomijajac nawet tegoroczny przypadek Bostonu

Fakt, już się przyznałem obok, że przeoczyłem.

>to jednak duzo czesciej
>zmieniaja sie finalisci w NBA niz rotacja w Top2 najlepszych
>konstruktorow.

Etam. Kiedy ostatnio miałeś w finałach Timberwolves? Albo Wizards?

>> >> BTW: w maratonach startuje czasem po 10 tys ludzi. Czy wszyscy walczą o
>> >> wygraną?
>> >Teoretycznie tak (chociaz czepnalbym sie, ze nie startuja ze tej samej
>> >linii),
>> Nie żartuj. Na tej zasadzie, to i w F1 wszyscy walczą o wygraną.
>Widzisz, Ty traktujesz to jako zart,

A jak mam to traktować, skoro twierdzisz, że wszyscy stający na starcie
maratonu chcą walczyć o wygraną?

>a wg mnie F1 mialoby najwiekszy
>sens wtedy gdyby wszyscy mieli realna szanse na wygrana w pojedynczym
>wyscigu. Sytuacja gdy realna szanse maja 3 teamy (zakladajac brak
>wypadkow) jest po drugiej stronie spektrum.

Druga strona spektrum, to jak jeden team ma szanse.
(owszem, też nudziła mnie F1 za czasów Schumiego).
ATSD, to dobry przykład na to, że samochód to nie wszystko. Jakoś
wątpię, żeby przez tyle lat Ferrari utrzymywało taką przewagę techniczną
nad konkurencją.

>> >ale co najwazniejsze to bardzo kosztowny bolid nie jest ich
>> >podstawowym narzedziem pracy.
>> Ale są różnice w naturalnej wydolności organizmu.
>No i? Bo z porownania roznic w naturalnej wydolnosci do bolidow, ktorych
>zbudowanie i skonstruowanie wymaga setek milionow dolarow, jak dla mnie
>nic nie wynika.

No i to, że dalece nie każdy stający na starcie maratonu jest w stanie
wygrać tenże.

>> >Super, ale ja ogladalem wyscig w TV z dala od komputera.
>> To spróbuj obejrzeć blisko komputera. :-)
>Spoko, z checia potargam sobie telewizor ;-)

Komputer prościej. ;-P

--
[------------------------] Jestem zegarem! Mam wskazówki od psychiatry.
[ Kr...@epsilon.eu.org ]
[ http://epsilon.eu.org/ ]
[------------------------]

wiLQ

unread,
Jun 12, 2008, 6:51:59 PM6/12/08
to
Slawek Mroz napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> > Hmmm, to wg mnie takie podejscie wrecz ogranicza rozwoj F1 bo kazdy na
> > wlasna reke musi wynajdywac kolo tylko po to by dorownac do tych co juz
> > je odkryli. IMHO znacznie lepiej byloby gdyby kazdy wynalazek mozna bylo
> > wykorzystywac np pelny sezon, a nastepnie trzebaby opublikowac
> > szczegolowo o co w nim chodzi i jak go zaimplementowac. W ten sposob
> > pieniadze nie bylyby wydawane na wielokrotne wynajdywanie kola, a kazdy
> > team szukalby czegos nowego.
>
> Aa, tak z ciekawosci zapytam: jak bys na miejscu organizacji egzekwowal ten
> przepis?
> Jakbys sprawdzil, ze team opublikowal wszystkie swoje sekrety?
> Ze konkurencja wcielilaby je w zycie i jezeli nie wykreci podobnych czasow,
> to kara dla publikujacego?
>
> Poza tym - IMHO wowczas sporo firm cieloby koszty na badania, skoro:
> 1. Wiedzieliby, ze i tak sa technologicznie/budzetowo z tylu.
> 2. Wiedzieliby, ze czego by nie wymyslili - za chwile dostana lepsze
> rozwiazanie za darmo, a potentat niech dalej glowi sie, kosztuje i
> eksperymentuje, by znow uzyskac przewage.

Hmmm, wlasnie w ten sposob koncertowo obala sie nowa teze ;-)


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 12, 2008, 6:52:15 PM6/12/08
to
Hubertus Blues napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> > Ale nie wszedzie rywalizacja tak mocno opiera sie na kwestiach


> > technicznych.
>
> eeee, yyy!! Wszędzie tam, gdzie sprzęt jest indywidualny jest tak samo.
> W koszykówkę gra sie na boiskach i piłkami dostarczonymi przez
> organizatora. Ale buty to już każdy sam sobie organizuje. Nie ma to
> taaaak wielkiego znaczenia, fakt.

Zeby nie napisac, ze to porownanie jest do niczego.
Nawet zakladajac, ze najlepsze buty i najlepsza pilka na swiecie daja
jakas przewage to jest ona na tyle mala, ze bardzo latwo ja zniwelowac
lepszymi umiejetnosciami. W F1 ten mechanizm nie dziala.

> > To w tym dziwnego, ze chirurdzy, dziennikarze, prawnicy i lotnicy nie
> > rywalizuja miedzy soba w rozgrywkach sportowych, ktore w swoich
> > zalozeniach maja wylaniac najlepszego (w danym okresie).
>
> Ale już sprinterzy rywalizują. I żeby wygrać lepsi najmują lepszych
> trenerów. Case dismissed!

Guzik dismissed bo jest riposta: zakladajac, ze mowimy o elitarnych
sportowcach to najlepszy trener na swiecie nie jest w stanie poprawic
osiagniecia sprintera w takim stopniu w jakim poprawilby sie czas
kierowcy F1 gdyby przesiadl z najslabszego na najlepszy bolid.



> > Podales w sumie trafna analogie, wyobraz sobie probe ustalenia kto jest
> > najlepszym chirurgiem/lotnikiem na swiecie przy czym jeden z nich ma
> > dostep do absolutnie wszystkich nowinek technicznych w tej dziedzinie, a
> > drugi ma tylko pare podstawowych i tanich narzedzi. Identyczne zadanie
> > do wykonania dla obu, ten pierwszy wykonuje je szybciej i w F1 z
> > automatu jest uznawany najlepszym.
>

> Naciągane. W PRL-u to mamy to trochę spaczone* ale z tymi lekarzami to
> jest świetne porównanie. W moim mieście wszyscy wiedzą kto jest dobrym
> ginekologiem, a kto nie. I ten dobry ma lepszy sprzęt. A ten gorszy to
> nie ma w ogóle. Ten lepszy bierze za godzinę więcej niż ten słaby.

To porownanie jest do niczego bo jest zbyt skrajne. Zalozyles, ze lekarz
jest swietny, ma swietny sprzet i porownales go do takiego lekarza co
nie ma ani sprzetu, ani umiejetnosci. W tym skrajnym przypadku w F1
dziala ten sam mechanizm, ale mi chodzilo o mniej oczywista sytuacje:
gorszy lekarz z lepszym sprzetem vs lepszy lekarz z gorszym sprzetem.
Oczywiscie zakladajac, ze "gorszy sprzet" nie wyklucza poprawnego
postawienia diagnozy czy prawidlowego leczenia, tylko po prostu takiego,
ktory jest starszy i dziala wolniej.

> Rozwiązanie? Sauber pozyskał górę kasy w postaci BMW. Jeszcze 4 lata
> temu to był team z samochodem na walkę o 6-8 miejsce. A teraz wygrali
> podwójnie. Ale!!! Potrzebowali nie tylko kasy, ale i mądrego wydawania
> tej kasy (wybudowali sobie najnowocześniejszy tunel aerodynamiczny; mają
> najmocniejszy superkomputer do wyliczeń),

Matko, to jest madre wydawanie kasy? A nie _oczywiste_?
To na co wydaja kase pozostale druzyny?

> >> BTW: w maratonach startuje czasem po 10 tys ludzi. Czy wszyscy walczą o
> >> wygraną?
> >
> > Teoretycznie tak (chociaz czepnalbym sie, ze nie startuja ze tej samej
> > linii), ale co najwazniejsze to bardzo kosztowny bolid nie jest ich
> > podstawowym narzedziem pracy.
>
> Spudłowałeś z czepiactwem - decyduje czas netto, każdemu liczy się czas
> od przebiegnięcia linii startu do linii mety.

O! Tego nie wiedzialem ;-)



> > Nie jest, jak STR jedzie dobrze to zajmuje 13 miejsce, a nie 20...
> > Jak Ferrari jedzie slabo to zajmuje miejsce 8, a nie 1 jak zwykle.
>
> Jak Polacy wyjdą z grupy na Euro i odpadną 4-0 z np. Portugalią to
> będzie wielki sukces. A jeśli Niemcy odpadną 0-2 w ćwierćfinale to
> będzie porażka. Zgadzam sie z Tobą, ale tak jest w każdym sporcie, a ja
> mam wrażenie, że podałeś te mechanizmy jako wady F1.

Nie. Chodzilo mi o to, ze gdyby Polacy grali najlepsza pilke w turnieju
to mogliby zdobyc mistrzostwo, a Niemcy gdyby grali fatalnie nie
wyszliby z fazy grupowej. Natomiast w F1 gdy kierowcy STR jada najlepiej
ze wszystkich (z punktu widzenia wycisniecia jak najwiecej z bolidu) to
zajmuja 13 miejsce, a kierowcom Ferrari jak idzie slabo to zajmuja
miejsce 8.


--
pzdr
wiLQ

Mariusz Kruk

unread,
Jun 12, 2008, 6:02:06 PM6/12/08
to
epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "wiLQ"
>Guzik dismissed bo jest riposta: zakladajac, ze mowimy o elitarnych
>sportowcach to najlepszy trener na swiecie nie jest w stanie poprawic
>osiagniecia sprintera w takim stopniu w jakim poprawilby sie czas
>kierowcy F1 gdyby przesiadl z najslabszego na najlepszy bolid.

Cały czas "udowadniasz" poprzez przyjęcie tezy, czyli przez założenie,
że byłaby taka drastyczna różnica.

>Nie. Chodzilo mi o to, ze gdyby Polacy grali najlepsza pilke w turnieju
>to mogliby zdobyc mistrzostwo, a Niemcy gdyby grali fatalnie nie
>wyszliby z fazy grupowej. Natomiast w F1 gdy kierowcy STR jada najlepiej
>ze wszystkich (z punktu widzenia wycisniecia jak najwiecej z bolidu) to
>zajmuja 13 miejsce, a kierowcom Ferrari jak idzie slabo to zajmuja
>miejsce 8.

I nie przebrzmiewa gdzieś tam wątpliwość, że może faktycznie "kiepski
dzień" Raikkonena to jest tak na ósme miejsce?

--
[------------------------] Microsoft Office 2000: Aktywna klawiatura
[ Kr...@epsilon.eu.org ]
[ http://epsilon.eu.org/ ]
[------------------------]

wiLQ

unread,
Jun 12, 2008, 7:16:24 PM6/12/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >> Zakładając, że żaden z kierowców nie popełnia błędów, nie ma zjazdów do


> >> pitstopów i czyniąc parę równie absurdalnych idealistycznych założeń
> >> dostalibyśmy sytuację, w której w ogóle nie będzie wyprzedzań.
> >A jaki to ma zwiazek z tym co napisalem?
>
> Chciałbyś wyścigu, w którym ciągle zmienia się kolejność.

Nie ciagle, bo to bylaby przesada w druga strone, ale zeby wyprzedzanie
nie bylo niczym swieto na torze, ktore zdarza sie raz na 3 okrazenia.

> >Przeciez to jest odpowiedz nie na temat: pytanie brzmialo "czy jesli
> >bedzie wiecej prostych to bedzie wiecej wyprzedzania?", a nie co wtedy
> >bedzie najistotniejsze w wyscigu czy bolidach.
>
> Nie będzie. Bo wtedy tym bardziej będzie się liczyć techniczna strona, a
> nie kierowca.

Czyli sport ma u mnie przechlapane ;-)


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 12, 2008, 7:19:31 PM6/12/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> >> >Hmm, to prawda, ale takie relatywne porownanie ma w ogole sens?


> >> >Przeciez jesli hamowanie zacznie sie w tym samym miejscu to bolid z ta
> >> >pierwsza mozliwoscia poswieci na hamowanie 35 metrow i wypadnie z toru z
> >> >niewielka predkoscia, a z ta druga mozliwoscia sie zatrzyma do 0km/h z
> >> >zapasem 5 metrow...
> >> Cały czas zakładasz nagłą i niespodziewaną sytuację.
> >Raczej staralem sie na sytuacje spojrzec w wartosciach absolutnych.
>
> Ale mam wrażenie, że trochę bardziej porównując ją z normalną jazdą,
> powiedzmy, miejską. :-)

Coz, prawa fizyki dzialaja chyba i tu i tu, prawda? ;-)



> >> Hamowania są raczej planowe, nie awaryjne.
> >To jak na moj gust bezpieczenstwo kierowcow duzo bardziej zalezy od tego
> >planowania niz od jakosci samych hamulcow.
>
> Bezpieczeństwo zależy od jakości, ale nie w sensie dostępnego
> opóźnienia, tylko w sensie powtarzalności działania i niezawodności.

A to jest identyczne w przypadku 40m drogi hamowania jak i 30m, tak?
To dlaczego na tej podstawie pochwaliles ta pierwsza?

> Niezależnie od tego, czy hamujesz na 60m, czy na 40m nie ma takiej siły,
> która zabroni Ci pojechać prosto w ścianę jak się zagapisz.

No nie, ale to nic nie wnosi do dyskusji ;-)


--
pzdr
wiLQ

wiLQ

unread,
Jun 12, 2008, 7:22:22 PM6/12/08
to
Mariusz Kruk napisal(a) posta, ktorego chcialbym skomentowac:

> Szczerze? Nie mam pojęcia. Wziąwszy dodatkowo pod uwagę, że w ogóle


> uważam piłkę nożną za sport dla ludzi, którzy nie umieją złapać piłki w
> ręce, mało mnie to interesuje ;->

Jak to milo spotkac kogos kto nienawidzi tego sportu rownie mocno ;-)



> >> A poza tym jest głupia :-P
> >Ale dlaczego jest glupia?
>
> No dlatego, dlaczego napisałem. Chociaż rozumiem, że można lubić tę
> zasadę.

Hmm, moze nie tyle lubie, co rozumiem sens jej istnienia.

> Tak jak, np. niepodawanie do przodu w rugby.

Nie mozna podawac do przodu w rugby?! Whaaaat?!

--
pzdr
wiLQ

It is loading more messages.
0 new messages