Ja nie podzielam aż tak optymistycznych wyliczeń. W takim śniegu jak
spadł wczoraj (mówię o Warszawie) - jedzie się bardzo marnie. Wracałem
wieczorem z pracy (po wielogodzinnej śnieżycy), jechało się dużo
wolniej niż zwykle - ale znacznie istotniejsze jest zdecydowanie
miejsze bezpieczeństwo. Chodnikami i tak się nie da jechać bo są w
większośći nieodśnieżone, trzeba więc jezdnią, a tam można się trzymać
tylko śladów po samochodach, każdy trochę głębszy śnieg to duże ryzyko
poślizgu, na 7km zaliczyłem taki niejeden
--
http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl
To jest oczywista oczywistość. Niestety ja dałem się wrobić w jeżdżenie
samochodem w taką pogodę przez moją ukochaną, bo bardzo zimno jest :/
Już raz wracałem 3 razy dłużej tylko dlatego, że spadło 5 cm śniegu ;)
Fabian.
My�l�, �e samochodem jest gorze. W gda�sku jak spad�o pare cm �niegu,
niedu�o, to �redni� w centrum mia�em jakie� 4km/h :) A na ca�ej trasie
dom - praca, 14km jakie� 8 km/h. W tym roku nie mieli�my silnych opad�w
zaczynaj�cych si� w momencie szczytu, kiedy piaskarki nie mog�
przejecha�, ale w zesz�ym jednego dnia mo�na by�o przejecha� tras� oko�o
13 km przez centrum w 4,5h.
Fabian.
> My l , e samochodem jest gorze. W gda sku jak spad o pare cm niegu,
> niedu o, to redni w centrum mia em jakie 4km/h :) A na ca ej trasie
> dom - praca, 14km jakie 8 km/h. W tym roku nie mieli my silnych opad w
> zaczynaj cych si w momencie szczytu, kiedy piaskarki nie mog
> przejecha , ale w zesz ym jednego dnia mo na by o przejecha tras oko o
> 13 km przez centrum w 4,5h.
Ja mówię o takich opadach jak były wczoraj, a to się bardzo rzadko
zdarza. Śniegu było tyle że nawet w tak wielkim mieście jak Warszawa
najgłówniejsze ulice były mocno zaśnieżone. Pod względem szybkości -
może na rowerze stracisz procentowo sporo mniej niż samochodem, ale
pod względem bezpieczeństwa - na rowerze po takich drogach jedzie się
marnie, większość ulic pod warstwą błota pośniegowego jest porządnie
zalodzona i trzeba bardzo uważać
--
http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl
> Niestety ja da�em si� wrobi� w je�d�enie
> samochodem w takďż˝ pogodďż˝ przez mojďż˝ ukochanďż˝, bo bardzo zimno jest :/
Nie jest zimno, mo�esz by� co najwy�ej �le ubrany.
> Ju� raz wraca�em 3 razy d�u�ej tylko dlatego, �e spad�o 5 cm �niegu ;)
Bo kierowcy to pipy.
--
Pozdrawiam,
Damian Karwot damian.karwot (at) gmail kropa com
JabberID: damian.karwot (at) jabster kropa pl
ICQ: 398539334, Tlen: madman1985, GG: 2283138
>
> W takim �niegu jak
> spad� wczoraj (m�wi� o Warszawie) - jedzie si� bardzo marnie.
W takich warunkach, zdecydowanie lepiej niz rower sprawuja sie
narty biegowe/sladowe/itp. Szybkosc (nawet jak tylko "szurasz")
lepsza, mobilnosc w miejscach pozornie nieprzejezdnych - duza,
a przyjemnosc - bezcenna!
Pozdrawiam,
PABLO
Czytamy ze zrozumieniem, mi nie jest, tym bardzie nie by�o by mi na rowerze!
Fabian.
>>> Niestety ja da�em si� wrobi� w je�d�enie
>>> samochodem w takďż˝ pogodďż˝ przez mojďż˝ ukochanďż˝, bo bardzo zimno jest :/
>> Nie jest zimno, mo�esz by� co najwy�ej �le ubrany.
>
> Czytamy ze zrozumieniem, mi nie jest, tym bardzie nie by�o by mi na rowerze!
No czytam ze zrozumieniem. Po prostu wygl�da mi to na "kochanie, dzisiaj
zimno, jedďż˝ sobie lepiej do pracy samochodem" :)
> W takich warunkach, zdecydowanie lepiej niz rower sprawuja sie
> narty biegowe/sladowe/itp. Szybkosc (nawet jak tylko "szurasz")
> lepsza, mobilnosc w miejscach pozornie nieprzejezdnych - duza,
> a przyjemnosc - bezcenna!
Szczególnie w centrum Warszawy czy dojeździe z pracy :))
Rozumiem że lubisz narty - ale w tym wątku to trochę wyskoczyłeś jak
Filip z konopii
Na nartach to sobie można pojeździć po Kampinosie, Lesie Kabackim
itd., w centrum miasta to nieporozumienie
--
http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl
Dokładnie takie same odczucia. Bardzo źle mi się wczoraj jechało. :(
Na domiar złego zwężenie jezdni zwałami śniegu zrzuconymi na bok przez
pługi prowokuje kierowców do wyprzedzania na gazetę. Ja tu taniec
pingwina na szkle odstawiam, a taki palant mnie wyprzedza ocierając
się o rękaw! Za to ja wyprzedzać nie mogę, bo nie mam gdzie – jechałem
wczoraj spory kawałek za gościem, który się turlał ostrożnie i powolutku
(nie dziwię mu się zresztą, bo oponki miał gładkie i tak na oko ze 28
mm) i nie miałem jak go myknąć, bo między zaspą a torowiskiem było z pół
metra. A wjeżdżać w takich warunkach pod ostrym kątem na szyny jakoś
dziwnie nie miałem ochoty.
--
Tomasz Minkiewicz <tom...@gmail.com>
jazda w takich ilo�ciach �niegu jaka wczoraj by�a na jezdniach to niem�dre
posuni�cie - jecha�em wi�c chodnikiem i te� lekko nie by�o :)
Co do kierowc�w - nawet gdy �niegu jest niewiele a na drodze s� czarne pasy
bez �niegu poprzedzielene br�zowym sypkim "piachem" �niegowym mo�e by�
niebezpiecznie. Do pracy je�d�� osiedlow� ulic�, na ko�cach kt�rej s� garby
zwalniaj�ce, dooko�a bloki, ko�ci�, szko�a itd ograniczenie do 30 km/h.
Kilka razy w tych warunkach wyprzedzany by�em przez auta na kilkadziesi�t m
przed garbem. Auto oczywi�cie gwa�townie hamuje przed garbem i tu� przede
mn� i najzwyczajniej na �wiecie zaje�d�a drog� po czym wlecze si� gdy� dalej
jest w�sko a droga kr�ta. Jednego takiego zapyta�em czy nie widzi jakie s�
warunki (�nieg, mr�z, stan drogi) odpowiedzia� �e za rowerzyst� nie b�dzie
jecha� (!). Auto drogie wi�c pewnie facet z g�ow� ale jako� nie dotarlo do
niego �e to ja wlok�em si� za nim gdy� zajecha� mi drog� przed garbem
wyprzedzaj�c wcze�niej i spychaj�c mnie na praw�, najwidoczniej w og�le tego
nie widzia� a dojechali�my - jak si� okaza�o w to samo miejsce docelowe
r�wnocze�nie. Od wielu lat poruszam si� rowerem, nie ufam �adnemu kierowcy
na drodze a obserwacj� mam tak� - wi�kszo�� kierowc�w nie interesuje to co
stanie si� po manewrze - niech si� martwi ten za nim, dodatkowo tak naprawd�
nie widz� i nie zwracaj� uwagi na otoczenie. To jest jeden ze skutk�w
przepis�w jakie mamy.
He he, wczoraj niestety z r�nych i r�niastych powod�w nie mog�am
jecha� rowerem, ale te� znalaz�am spos�b na korki. Z roboty dojecha�am
tramwajem do Marymontu, a nast�pnie wzd�u� trasy z buta a� do
Modli�skiej :)) Wyprzedzi�am kilka moich autobus�w :)
--
Dorota,
Szprota.
Nie od ko�ca. Dzisiaj rano jad�c do pracy nawet o tym my�la�am, bo
praktycznie ca�� moj� drog� do roboty, opr�cz Mostu Grota, mo�na
przejecha� na nartach (Modli�ska, Armii Krajowej, Prymasa Tysi�clecia,
Wolska).
--
Dorota,
Szprota.
> Szczeg�lnie w centrum Warszawy czy doje�dzie z pracy :))
> Rozumiem �e lubisz narty - ale w tym w�tku to troch� wyskoczy�e� jak
> Filip z konopii
> Na nartach to sobie mo�na poje�dzi� po Kampinosie, Lesie Kabackim
> itd., w centrum miasta to nieporozumienie
Akurat wczoraj poznym popoludniem i wieczorem bez problemu daloby sie na
nartach przejechac z Banacha na plac Konstytucji.
Krzysztof
Ale to że kilka razy do roku w specyficznych warunkach i na mocno
ograniczonej trasie "dałoby się" to słaby argument w kwestii biegówki vs
rower :P
> Ale to �e kilka razy do roku w specyficznych warunkach i na mocno
> ograniczonej trasie "da�oby si�" to s�aby argument w kwestii bieg�wki vs
> rower :P
na �cie�kach rowerowych (zw�aszcza asfaltowych) wystarczy minimalna ilo��
�niegu, aby da�o si� biega�, niepor�wnywalnie mniej od �cie�ek le�nych czy
polnych. Wystarczy�oby zostawi� 1/3 �cie�ki bez posypywania i od�nie�ania, w
warunkach warszawskich pewnie na 20-30 dni dostatecznych warunk�w mo�na by
liczy�. Taka np. Prymasa czy Wo�oska �wietnie by si� nadawa�y na narty
cho�by jako dojazd�wki do park�w/lask�w, kiedy� nawet zdarzy�o mi si� nimi
�miga�.
U mnie na wsi nadmorskiej jest niestety dizaster - wszystkie �mieszki i
chodniki oczyszczaj� do go�ego betonu - okrutnie cierpi� po za�o�eniu
kolcowych opon.
pozdr
Ja ostatnio przemiennie: samochód, rower, zbiorkom z przewagą tego
pierwszego. Decydują czasem takie względy jak np. "nie chce mi się
dzisiaj słuchać muzyki przez słuchawki więc auto" albo odwrotnie "to mam
tylko na emetrujce a w aucie mam tylko cd i głupio się wygląda z
wielgachnymi słuchawkami", rzadziej "ile to ja wczoraj wypiłem?
...zbiorkom".
--
Ziemo
W takich warunkach o ktorych rozmawiamy ...
Jak sam napisales - Michaďż˝ Wolff pisze:
>
> W takim �niegu jak
> spad� wczoraj (m�wi� o Warszawie) - jedzie si� bardzo marnie. Wraca�em
> wieczorem z pracy (po wielogodzinnej �nie�ycy), jecha�o si� du�o
> wolniej niďż˝ zwykle - ale znacznie istotniejsze jest zdecydowanie
> miejsze bezpiecze�stwo. Chodnikami i tak si� nie da jecha� bo s� w
> wi�kszo��i nieod�nie�one, trzeba wi�c jezdni�, a tam mo�na si� trzyma�
> tylko �lad�w po samochodach, ka�dy troch� g��bszy �nieg to du�e ryzyko
> po�lizgu, na 7km zaliczy�em taki niejeden
... poruszanie sie na nartach jest znacznie bardziej sensowniejsze, niz
poruszanie sie na rowerze. Chyba z tym faktem nie bedziesz dyskutowal
(gdybys jednak - jak zwykle - zamierzal to zrobic, przeczytaj prosze raz
jeszcze swoj wlasny post). Jest szybciej, wygodniej, bezpieczniej, itp.
Poza tym jest zdecydowanie mobilniej. W miejscach gdzie "niedasie" po
prostu bierzesz narty do reki i idziesz, albo wsiadasz do tramwaju lub
autobusu, itp. Z rowerem tak sie nie da ... przynajmniej nie jest tak
latwo - szczegolnie w tloku (np. koniecznosc przejscia przez ruchliwa
ulice, ... a dalej ... SMIGASZ na nartach, po trawniku lub po
nieodsniezonej czesci chodnika, itp.). Nie przewracasz sie po kilka
razy, nie walczysz z glebokim sniegiem (raczej doznajesz przyjemnosci
zakladania sladu w miejskiej dzungli), nie martwisz sie, ze zaraz po
tym jak wyladujesz na tylku, wjedzie w ciebie jakis samochod, itp.
W miejscach teoretycznie nieprzejezdnych, zawsze mozna tez podjechac
komunikacja miejska przez scisle centrum, a dalej smigac na deskach.
Mozliwosci jest wiele.
To co napisalem, oczywiscie nie oznacza, ze narty sa zima optymalnym
sprzetem do zorganizowania sobie regularnych dojazdow do pracy. Chodzi
tylko o to, ze sa jednak - co by nie gadac - sensowniejszym rozwiazaniem
niz rower (sam oczywiscie uzywam roweru - tyle ze nie narzekam!).
Pozdrawiam,
PABLO
> ... poruszanie sie na nartach jest znacznie bardziej sensowniejsze, niz
> poruszanie sie na rowerze. Chyba z tym faktem nie bedziesz dyskutowal
> (gdybys jednak - jak zwykle - zamierzal to zrobic, przeczytaj prosze raz
> jeszcze swoj wlasny post). Jest szybciej, wygodniej, bezpieczniej, itp.
> Poza tym jest zdecydowanie mobilniej. W miejscach gdzie "niedasie" po
> prostu bierzesz narty do reki i idziesz, albo wsiadasz do tramwaju lub
> autobusu, itp. Z rowerem tak sie nie da ... przynajmniej nie jest tak
> latwo - szczegolnie w tloku (np. koniecznosc przejscia przez ruchliwa
> ulice, ... a dalej ... SMIGASZ na nartach, po trawniku lub po
> nieodsniezonej czesci chodnika, itp.). Nie przewracasz sie po kilka
> razy, nie walczysz z glebokim sniegiem (raczej doznajesz przyjemnosci
> zakladania sladu w miejskiej dzungli), nie martwisz sie, ze zaraz po
> tym jak wyladujesz na tylku, wjedzie w ciebie jakis samochod, itp.
Wiesz - ja napisałem że jedzie się nie za przyjemnie i mniej
bezpiecznie niż zwykle, ale z nartami nie ma to porównania. Po prostu
na rowerze w takich warunkach musisz znacznie ograniczyć prędkość,
uważać na zakrętach itd. Ale dalej jesteś w stanie zrobić średnią w
granicach 16-18km/h, na nartach to zupełnie nierealne, światowa
czołówka na trasach do tego przygotowanych tyle może biegać. Na
nartach w centrum dużego miasta co chwilę musisz narty odpinać by
przejść ulicę (a takich skrzyżowań na mojej trasie są dziesiątki) itd.
Nawet w takich warunkach o jakich pisałem nie ma mowy o tym by narty
lepiej się sprawdziły od roweru; transport miejski to po prostu nie
jest ich broszka, chyba że ktoś ma do pracy taką drogę że jest to
wykonalne (ale w centrum W-wy to praktycznie nierealne).
--
http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl
Natomiast pomys� je�d�enia na bieg�wkach po czym�, co ma utwardzone
pod�o�e jest IMO z�y. Kije si� nie wbijaj�, a t�pi� si� b�yskawicznie. A
na styl �y�wowy i tak za w�sko. Lepiej zawie�� nartki do lasu i tam na
nich je�dzi�. W ko�cu w 3M do lasu wsz�dzie blisko, a tam dr�ki
genialne, inni mogliby nam pozazdro�ci�. Ci�g�o�� od Nied�wiednika do
Karwin... Tylko klima nie ta.
T
-----
> W takim �niegu jak spad� wczoraj (m�wi� o Warszawie) - jedzie si� bardzo marnie.
> Wraca�em wieczorem z pracy, jecha�o si� du�o wolniej ni� zwykle - ale znacznie istotniejsze jest zdecydowanie miejsze
Ja dzis z pracy wracam tez raczej ulicami, niestety chodniki i sciezki
na osiedlach, gdzie przejezdzam skrotami, dawaly dzis niezle
spowolnienie, do tego udeptany snieg na chodnikach dawal masakryczne
wibracje i drgania na calym rowerze.
Co do bezpieczenstwa calosci sie nie wypowiadam, bo sam zaczalem sie
zastanawiac nad kamizelka z napisem "jestem hardcorem", zreszta podobne
odczucia mam po sposobie w jaki spogladaja na mnie mijani piesi ;-).
Jedyny plus, jaki widze to mozliwosc pocwiczenia driftingu :D.
Pozdrawiam serdecznie reszte sniegowych rowerzystow!
Pawel
> Co do bezpieczenstwa calosci sie nie wypowiadam, bo sam zaczalem sie
> zastanawiac nad kamizelka z napisem "jestem hardcorem", zreszta podobne
> odczucia mam po sposobie w jaki spogladaja na mnie mijani piesi ;-).
>
Ja zosta�em dzi� rano sfotografowany przez mijane dziewcz� w wieku
gimnazjalnym :).
By� mo�e zaistniej� gdzie� w necie np. na joemonster jako jaki� dziwol�g ;).
--
Pozdrawiam,
Krees
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/