Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

[KROWA] Wyprawki międzynarodowej dzień 3 - ostatni

1 view
Skip to first unread message

ptica

unread,
Aug 28, 2003, 5:31:05 PM8/28/03
to
Dwa pierwsze, rowerowe dni ostatniego dlugiego weekendu 'pokrotce'
opisalem wczesniej. Czas na final - rownie pokrotce ;)

Nocleg u Slowaka, klasycznego przedstawiciela Rasy Niemieckiej
Alpejskiej, byl wyjatkowo mily. Gospodarz widac wszechstronne mial
zainteresowania - kolekcjonowal np na scianie stodoly kolpaki
samochodowe, a w garazu mlotki. Mial ich chyba z pietnascie, kazdego
rozmiaru. Kowalem nie byl :) Nie mielismy nic do jedzenia wieczorem,
wiec dostalismy od gospodarzy duzy chleb, capuccino i spora porcje
sloniny. Wygladala apetycznie, ale tylko melon dawal jej rade. Rano
zebralismy sie w miare razno, bo glod poganial, a pogoda zniechecala do
lenistwa.

Zjazd niewidoczna wczoraj droga byl bardzo przyjemny, tym bardziej, ze
nachylenie zwalnialo od wysilku, a przed oczami caly czas mielismy pasmo
Malych Pienin od Lesnickiego Sedla po prawej az do Czerwonego Klasztoru
z lewej. Krotkie sniadanko przy glownej drodze, zaopatrzenie w wode oraz
nasze ulubione banany w czekoladzie i skrobiemy sie asfaltem szybiutko
na polozone 150m wyzej siodlo za Velkym Lipnikiem, rozpiete miedzy
Wysoka a ktoryms z ostatnich szczytow Magury Spiskiej. Po drodze, na
lakach pod nim wlasnie, pelny wypas ma wyjatkowo malownicze stado krow -
pozdrawiamy oczywiscie :) A kolo bydla przepiekne, prosciutkie, strome
trawiaste drogi idace prosciutko w dol az prosily sie o zjazd. Nie tym
razem, ale kiedys - na pewno.
Z siodla prowadzi na grzbiet Malych Pienin, tuz pod Wysoka, zielony
szlak - tam tez jest turystyczne przejscie graniczne, gdzie lono
ojczyzny ma na nas czekac ;) Poczatek jest lagodny i niesamowicie
widokowy - cala dolina, az po Czerwony Klasztor z Trzema Koronami w tle.
Patrzac w tyl, widac kontury zamku w Starej Lubownej. Z lewej zostawiamy
maszt lacznosciowy i potem jest juz ciezko. Szlak caly czas prowadzi
laka, jednak nastramia sie ona bardzo mocno - tryb oszczednosci kolan
takich podjazdow nie przewidywal, wiec chwile pospacerowalismy.

Na przejsciu granicznym pogranicznikow brak, turystow tez ilosci
sladowe. WAP mowi nam, ze na najblizszy pociag z Krynicy juz nie
zdazymy, wiec jedziemy dluzsza trasa, przez Palenice, do Szczawnicy.
Bardzo mnie to cieszy, bo niesamowite wrazenia z tego szlaku sprzed roku
wciaz zywe - a teraz full jeszcze dolozy swoje.
OTB nr 1 by melon, piekny trawers laki i wjezdzamy na najtrudniejszy
odcinek - w las pod Wysoka. Korzeni ci tam dostatek, przedzierac sie
nielatwo, ale frajda jest. Od dojscia szlaku z Homola zostaje juz tylko
spacer, niestety na poczatku zejscia rowniez. Za to potem... Durbaszka i
bajkowy zjazd z niej. Jade ostatni, wiec turysci juz stoja patrzac.
Zjazd jest otwarta polana i szeroka droga, wiec mozna sobie nie wchodzic
w parade. Zwlaszcza, ze nie czujac tego nawet, licznik na dole pokazuje
65km/h. Kawalek dalej jest podobny odcinek, troche wolniejszy, ale za to
z malymi progami. Latamy nisko i bezpiecznie - mama kazala ;)

Objezdzajac bokiem pare skalek po drodze, zaskakujaco szybko pojawiamy
sie na Szafranowce obok Palenicy. Mamy troche rozterek ktoredy zjezdzac,
ale staje na najkrotszej drodze w dol. Poczatek zoltego szlaku pod
wyciagiem jest nieprzejezdny, wiec przerzucamy rowery przez plotek, na
nartostrade. Jednak zdecydowanie wole tam zjezdzac na nartach - teraz
jest jedna, waska i kamienista sciezka na szerokim stoku, ktory na
rowerze jest dwa razy bardziej stromy niz na deskach. Na szczescie, na
zakrecie, po pierwszej sciance sciezka laczy sie z zoltym szlakiem,
ktorym juz zsuwamy sie do konca. Zsuwamy, bo jest stromo i niezbyt
przyczepnie. 270m bez przerwy w dol, caly czas hamujac. Rezultaty
podziwiamy na dole - na zaciskach hamulcow mozna jajka smazyc, a rama i
golen amortyzatora sa mocno cieple na dlugosci ok 15cm od mocowania
zaciskow. Jednak zawsze to lepsze niz parzaca obrecz i rozgrzane od niej
opona i detka. Sa na tyle cieple, ze nielatwo jest devixowi sciagnac
opone, zeby sprawdzic czemu nagle zeszlo powietrze z detki. Ta jednak
okazuje sie szczelna - wiec dochodzimy do wniosku, ze ktoras latka
musiala sie sama najpierw roz a potem zwulkanizowac pod wplywem
temperatury. Zanim sprzet wystygl pojawil sie melon. Zaliczal po drodze
swoj nr 2 i rozbijal zegarek. Ale nic to w porownaniu do wrazen z
hamowania v-kami xtr z ceramicznymi klockami i na takich obreczach.
Jesli przy wolnej jezdzie i jego wadze spisywaly sie tak znakomicie, na
dodatek nie przegrzewajac detki - to naprawde przeszly prawdziwie
ekstremalny test spiewajaco.

Pizza przy zjezdzie na parking pod Palenica jest dobra, tylko strasznie
dlugo trzeba na nia czekac. Te wlasnie dwadziescia minut dalo nam sie
pozniej we znaki. Najblizsza stacja kolejowa jest w Rytrze, ale po
drodze musimy przekroczyc pasmo Radziejowej przez przelecz Zlobek -
lezaca pomiedzy nia wlasnie, a Wielkim Rogaczem. Mamy 2h40m i 600m w
gore najlagodniejszym wariantem z Jaworek. Za nimi szybko zaczyna sie
szutrowka, ale jedziemy dosc wolno - tempem melona, z ktorego wlasnie
wychodza miesiace nieprzymusowego niejezdzenia. Nie najlepszy na to
moment, ale trudno. Chlopaki dociskaja, zeby zdazyc na pociag, ja
zostaje z melonem. Droga okazuje sie pod koniec nieciekawa, bo
praktycznie sie nie wznoszac idzie trawersem ze 2km w lewo, az pod
Zlomisty Wierch, zeby potem, rownie plasko, wrocic na Zlobki. 15min do
pociagu, 700m w dol po szutrze - nie ma sie po co spieszyc. Co nie
przeszkadza, zeby gnac w dol ile gora, psyche i zawieszenie daly :)
Emocji sporo, bo nawierzchnia luzna i dziurawa, a zakretow po dosc
dlugich prostych odcinkach pelno. Jest super, tym bardziej, ze
przypomina mi sie dluga, zmudna, nierowna i meczaca droga w druga strone
swego czasu. Nie zamienilbym jednak tego zjazdu na planowany pierwotnie,
czerwonym przez Niemcowa - szuter jest szybki, ale monotonny i
niebezpieczny.

Na stacji jestesmy 10min po odjezdzie pociagu... ktory jednak jeszcze
nie odjechal, a nawet przyjedzie dopiero za pol godziny. WAP nas zrobil
w konia, ale jakze milego. Robimy zakupy i dolaczamy do chlopakow. Devix
sie wlasnie znieczula i dezynfekuje wewnetrznie po glebie na szutrze.
Wykanczamy wiec nasze z melonem apteczki na opatrzenie jego
przypieczonej poledwiczki ;) Powrotna droga przez Tarnow (!) to prawie
cztery godziny, ale przyjemne, gdyz zapasy mielismy stosowne :)

Trasa: Velka Lesna, Velky Lipnik, Stranany, Wysoka, Durbaszka, Palenica,
Szczawnica, Jaworki, przel. Zlobek, Rytro. Ok 60km, 1350m w gore.


Trzy dni, piekne gory, swietne trasy, wrazen kopa, tyle pisania, a tak
malo je oddajacego. Moze zdjecia troche pomoga. Ale, co tam, moze
przynajmniej wnuczki kiedys to wygrzebia :)

--
ptica malpa krowa org
spolka z o o

http://ptica.gniazdo.org

baton

unread,
Aug 29, 2003, 2:51:37 AM8/29/03
to
On Thu, 28 Aug 2003 23:31:05 +0200, ptica <spamou...@krowa.org>
wrote:

>Dwa pierwsze, rowerowe dni ostatniego dlugiego weekendu 'pokrotce'
>opisalem wczesniej. Czas na final - rownie pokrotce ;)

Stanowczo odmawiam czytania tego z powodu braku polskich liter.
Kolpaki, mlotki.... a co to do cholery jest???
Mam nadzieję, że koledzy wynajdą co smaczniejsze wytwory wyobraźni
pticy i mi zacytują :-)

--
Piotr "baton" Śliwiński
baton małpa krowa org

baton

unread,
Aug 29, 2003, 12:44:38 PM8/29/03
to
On Fri, 29 Aug 2003 08:51:37 +0200, baton <ba...@email.patrz.w.sigu>
wrote:

>Stanowczo odmawiam czytania tego z powodu braku polskich liter.

Z powodu Ducha Sarmackiego zmieniam to stanowcze żądanie na uprzejmą
prośbę, aby w przyszłości pisać długie teksty z miłymi dla mego oka
ogonkami :-).
--
baton małpa krowa org
Piotr Śliwiński - KrakRower

ptica

unread,
Aug 29, 2003, 2:02:41 PM8/29/03
to
On Fri, 29 Aug 2003 18:44:38 +0200, baton <ba...@email.patrz.w.sigu>
wrote:

>>Stanowczo odmawiam czytania tego z powodu braku polskich liter.
>
>Z powodu Ducha Sarmackiego zmieniam to stanowcze żądanie na uprzejmą
>prośbę, aby w przyszłości pisać długie teksty z miłymi dla mego oka
>ogonkami :-)

Coz, wiem ze Ci z tym Duchem nielekko, wiec obiecuje sie starac, aby
ogonkow i krzaczkow inszych naszych rodzimych byl ci u mnie dostatek :)

0 new messages