Za sprawa Wojtka Deneki i jego pomyslu na niedzielne rowerowanie
zaliczylismy dzisiaj calkiem lajtowa* wycieczke ;)
Celem byla Wielka Racza. Mialo byc naprawde lekko - asfaltem do
Rycerki Kolonii, a potem wygodna, szeroka sciezka (droga) gdzies obok
zoltego szlaku, na Racze. Bylo ciut inaczej... :)
Dojazd z Raczy asfaltem nie byl za ciekawy (12km), glownie z powodu
temperatury (6st), a Kolega Ktory Bardzo Nie Lubi Asfaltu ;) bardzo
cierpial. Wspielismy sie jednak prawie 300m w gore. Potem Lukasz
pojechal zoltym szlakiem, a ja z Rzaqiem i Wojtkiem udalismy sie na
poszukiwanie tajemnej, latwej drogi. Byla to wersja podjazdu, ktora
zapamietal Rzaq z opisu Haliny. Niestety, niezbyt dokladnie :) Na
poczatku droga prowadzila dosc szerokim wawozem z malym strumyczkiem.
Uznalismy, ze tedy sciaga sie drzewo, dlatego wszystko rozryte i tyle
blota. Po kilkuset metrach strumyczek zaczal dominowac w wawozie,
ktory rowno pial sie w gore. Troche dalej, i bylo juz wiadomo, ze nie
tedy droga... Ale co tam, wracac sie przeciez nie bedziemy :) Wiec
pchalismy/nieslismy rowery dalej. Az do momentu gdy przed nami wyrosla
sciana zamykajaca wawoz, a ja, ku swojemu zdumieniu, dostrzeglem
miedzy lisciami pierwszy tej jesieni snieg (jak pieknie wyglada snieg
na swiezym, zielonym mchu... - moze wyjdzie to zdjecie). To mi
uswiadomilo, ze musi byc dosc zimno [oczywiscie od razu to odczulem
:)] i wysoko - ok. 1000m. Potem bylo juz tylko stromo do gory, troche
trawersujacych sciezek i znow przelaj w chmurach. Sniegu coraz wiecej,
tak do 2,3 cm. Pod spodem wyjatkowo wrednie sliskie bloto i korzenie.
W butach lodowa breja rozchlupala sie na dobre. W koncu dotarlismy do
szlaku Racza - Rycerzowa ok. 500m za schroniskiem. Od razu spotkalismy
jadacego od schroniska Lukasza - minute pozniej juz bysmy sie nie
zobaczyli.
W schronisku ludzie udawali, ze uwazaja nas za normalnych :)
Wykrecenie skarpetek, herbatka i po krotkim wahaniu postanawiamy
jechac dalej. Moze do Rycerzowej zdazymy.
Grzbietowy szlak graniczny jest wyjatkowo ladny. Tak sie domyslam :)
Jest sporo polanek, z ktorych musi roztaczac sie rozlegly widok,
sciezka jest prawie w 100% przejezdna i urozmaicona.
Dzisiaj bylo tam duuuzo blota, ktore w dosc plynnej postaci
"smarowalo" wszystkie czesci roweru oraz nas od stop do glow. Niektore
podjazdy byly za sliskie do wyjechania, a grzezawiska naprawde
glebokie. Czerpanie przyjemnosci z jazdy w tych jesienno-zimowych
warunkach zaklocaly jedynie kostniejace palce rak i nog [tutaj
szczegolne gratulacje dla Lukasza - bez rekawiczek i z kaskiem w
plecaku]. Stwierdzilem doswiadczalnie, ze na brak czucia w butach
pomaga mala przebiezka :)Dodatkowo mialem okazje zdobyc kolejne
stopnie wtajemniczenia w mojej specjalnosci - jezdzie tylko z
przednim hamulcem (klocki z tylu skonczyly sie definitywnie). Czuje
sie w tym juz prawie specem - zadnej gleby :)
Ze wzgledu na wolniejsze, niz zakladalismy, tempo, postanowilismy
zjechac przez Przegibek do zielonego szlaku. Tam, w schornisku,
ponowne odtajanie i cos cieplego. Bardzo mily zjazd zielonym szlakiem
do asfaltu, potem juz tylko pare km marzniecia w czasie powrotu do
autka. Dobrze, ze ogrzewanie bylo sprawne... :)
ptica
P.S. Za jakis czas beda dowody zdjeciowe :)
* - tak okreslilem 800 metrowy (w pionie) podjazd asfaltem na
Przehybe, a juz w jego trakcie znaczenie tego slowa zostalo ohydnie
wypaczone przez nierozumiejacych mych szlachetnych intencji
uczestnikow tamtej wycieczki ;))
>Nie zauwazylem, zeby ktos sie juz obcowal ze sniegiem tej jesieni,
>wiec nie odmowie sobie (nam) tej inauguracji.
>
> Potem Lukasz
>pojechal zoltym szlakiem, a ja z Rzaqiem i Wojtkiem udalismy sie na
>poszukiwanie tajemnej, latwej drogi. Byla to wersja podjazdu, ktora
>zapamietal Rzaq z opisu Haliny. Niestety, niezbyt dokladnie :)
Ha ! jedyna latwa droga ktora mogla opisywac Halina prowadziala
wlasnie zlotym szlakiem
>W schronisku ludzie udawali, ze uwazaja nas za normalnych :)
>Wykrecenie skarpetek, herbatka i po krotkim wahaniu postanawiamy
>jechac dalej. Moze do Rycerzowej zdazymy.
Dalsza czesc trasy tj z Przegibka na Rycerzowa nie jest juz taka
latwa. Zarowno szlak niebieski i czerwony sa znacznie trudniejsze niz
z Raczy na Przegibek. Niebieski wiedzie trawersem pelnym sliskich
korzeni, a po drodze sa dwa dluzsze podejscia. Na
czerownym(narciarkim) nie ma tyle noszenia roweru ale wcale nie jest
on prostrzy.
pozdrawiam
a.t.
> Dojazd z Raczy asfaltem nie byl za ciekawy (12km),
Male sprostowanie dla tych, co w topografii nie zorientowani - chodzi o
Rajcze, nie Racze, taka mala literowka :)
A wracajac do meritum - pisalam, zeby autem na parking w Kolonii, ech ...:)
Tym bardziej, ze potem tez trzeba bylo tym asfaltem wracac, choc wtedy to
juz bylo z gorki .
>Potem Lukasz
> pojechal zoltym szlakiem, a ja z Rzaqiem i Wojtkiem udalismy sie na
> poszukiwanie tajemnej, latwej drogi. Byla to wersja podjazdu, ktora
> zapamietal Rzaq z opisu Haliny. Niestety, niezbyt dokladnie :)
Chyba faktycznie niezbyt dokladnie. Tak, jak zauwazyl juz arczii, pisalam o
latwej drodze zoltym szlakiem. A teraz zachodze w glowe, w ktorym miejscu
wyjechaliscie na gorze. Czy bylo to moze na takiej sporej polanie, pod
szczytem Raczy, gdzie spotykaja sie dwie sciezki?
>ku swojemu zdumieniu, dostrzeglem
> miedzy lisciami pierwszy tej jesieni snieg (jak pieknie wyglada snieg
> na swiezym, zielonym mchu... - moze wyjdzie to zdjecie).
> uswiadomilo, ze musi byc dosc zimno [oczywiscie od razu to odczulem
> :)] i wysoko - ok. 1000m.
W piatek rano lezal snieg na Skrzycznem i Klimczoku, Racza "wzrostem" miesci
sie miedzy nimi :)
Inna sprawa, ze w ubieglym roku w pazdzierniku, mimo znacznie cieplejszej
jesieni, tez trafila nam sie odrobina sniegu, gdzies miedzy Racza a
Przegibkiem
> W schronisku ludzie udawali, ze uwazaja nas za normalnych :)
Nie, oni tam juz przywykli do widoku takich oszolomow.:)
> Grzbietowy szlak graniczny jest wyjatkowo ladny. Tak sie domyslam :)
> Jest sporo polanek, z ktorych musi roztaczac sie rozlegly widok,
Uwierz na slowo, ze widoki sa naprawde piekne.
Trzy tygodnie temu bylam niepocieszona, bo tez niewiele dalo sie zobaczyc, a
ja tyle zdazylam sie naopowiadalac Zbooyowi o niezrownanych widokach z
Raczy. Nic to, jeszcze chyba nie czas umierac, wiec co sie odwlecze... :)
>Bardzo mily zjazd zielonym szlakiem
> do asfaltu,
Jest nie mniej mila alternatywa, ominiecie poczatku szlaku i zjazd piekna
stokowka, do ktorej zreszta potem szlak dochodzi. Faktycznie, jazda niczym
autostrada, w dodatku w lesie :)
> Za jakis czas beda dowody zdjeciowe :)
Bede niecierpliwie wypatrywac.
Mam nadzieje, ze mimo trudnych poczatkow i braku widokow, wycieczke uwazasz
za udana.
A tak na marginesie - jaka to trasa wiodla w sobote przez Magurke?
Prosze, zaspokuj moja ciekawosc :)
Halina
Przepraszam, to przez nieuwage, mialo byc oczywiscie "Halina".
>Chyba faktycznie niezbyt dokladnie. Tak, jak zauwazyl juz arczii, pisalam o
>latwej drodze zoltym szlakiem. A teraz zachodze w glowe, w ktorym miejscu
>wyjechaliscie na gorze. Czy bylo to moze na takiej sporej polanie, pod
>szczytem Raczy, gdzie spotykaja sie dwie sciezki?
Byla gesta mgla a sciezki przysypane sniegiem wiec slabo wykrywalne,
pozatym "wyjechaliscie" jest okresleniem zupelnie nieprzystajacym do
tego co zrobilismy :-)
pozdrawiam
--
,, Wojtek Deneka
=o=__/ icq#: 7655379
^ nn [pizza (@) pepperoni.fm.pl]
>ja tyle zdazylam sie naopowiadalac Zbooyowi o niezrownanych widokach
Jakie ładne słowo, "naopowiadalać" ;-O))
zbooy
--
Szymon 'Zbooy' Madej
ysm...@cyf-kr.edu.pl
http://www.cyfronet.krakow.pl/rowery/
ICQ: 4574531
>Your Name pisze:
Pozdrowienia dla YN w NY :)
>>Chyba faktycznie niezbyt dokladnie. Tak, jak zauwazyl juz arczii, pisalam o
>>latwej drodze zoltym szlakiem. A teraz zachodze w glowe, w ktorym miejscu
>>wyjechaliscie na gorze. Czy bylo to moze na takiej sporej polanie, pod
>>szczytem Raczy, gdzie spotykaja sie dwie sciezki?
Wydostalismy sie na gran (patrzac od strony Rycerzowej) ok 300m przed
odejsciem zoltego szlaku w dol (jesli to oznaczaly te tabliczki,
ktorych nie bylo wyraznie widac :)), czyli ok 800-1000m przed
schroniskiem - dokladnie na szczycie pierwszego podjazdu jadac od
strony schroniska.
Ktoredy zjechaliscie wtedy z Przegibka? W lewo zielonym? Bo w prawo
jest bardzo przyjemny (i prawie w calosci do podjechania, jak sadze)
trawers schodzacy do drogi prowadzacej do Rycerki Dolnej.
I jeszcze jedno pytanie z tych okolic - czy czerwony z Raczy do
Zwardonia jest w calosci do zjechania?
>Byla gesta mgla a sciezki przysypane sniegiem wiec slabo wykrywalne,
>pozatym "wyjechaliscie" jest okresleniem zupelnie nieprzystajacym do
>tego co zrobilismy :-)
Milo sie oglada Zbooy'owe zdjecia z wycieczki na Racze - dopiero teraz
widze ktoredy jechalismy :)) Teraz łąki byly pokryte sniegiem, a
sciezka byla w stanie plynnym. Za to jest motywacja, aby jak
najszybciej na wiosne tam wrocic i zobaczyc cos wiecej niz najblizsze
kilkaset metrow :)
ptica
> Pozdrowienia dla YN w NY :)
:)
> Wydostalismy sie na gran (patrzac od strony Rycerzowej) ok 300m przed
> odejsciem zoltego szlaku w dol (jesli to oznaczaly te tabliczki,
> ktorych nie bylo wyraznie widac :)), czyli ok 800-1000m przed
> schroniskiem - dokladnie na szczycie pierwszego podjazdu jadac od
> strony schroniska.
Hmm, to jednak nie tam, gdzie myslalam. Jest taka sliczna i bardzo
pociagajaca sciezka (widac ja dobrze na jednym ze zdjec Zbooya), ktora jak
sadze, schodzi gdzies do Kolonii. Oczywiscie zakladam, ze sliczny jest
wylacznie widoczny jej poczatek ;)
> Ktoredy zjechaliscie wtedy z Przegibka? W lewo zielonym? Bo w prawo
> jest bardzo przyjemny (i prawie w calosci do podjechania, jak sadze)
> trawers schodzacy do drogi prowadzacej do Rycerki Dolnej.
Hmm, mam maly problem gdzie bedzie "w lewo", a gdzie "w prawo", bo nie znam
punktu odniesienia :)
W kazdym razie zjechalismy nieco w dol, na lewo (jesli stac tylem do
schroniska), wracajac kilkadziesiat metrow i skrecilismy w prawo, tuz za
plotem.
Najpierw jest dosc stromy zjazd , a potem szeroka droga w lesie, az do
asfaltu. Zielony szlak dochodzi do tej drogi, gdzies na 1/3 jej dlugosci.
Jechalam nia kiedys w druga strone, praktycznie bez problemu, no moze z
wyjatkiem koncowego odcinka.
> I jeszcze jedno pytanie z tych okolic - czy czerwony z Raczy do
> Zwardonia jest w calosci do zjechania?
Nie, nie w calosci, zwlaszcza, ze po drodze sa tez i podjazdy :)
Ale goraco, bardzo goraco, polecam, bo wyjatkowo urozmaicony, mozna na nim
znalezc praktycznie wszystkie elementy gorskiej trasy, z waskimi sciezkami
na skraju przepasci wlacznie :)
Z jednym zastrzezeniem - koniecznie w piekna pogode, zeby moc w pelni
doswiadczyc wszystkich urokow tego szlaku.
A moja ciekawosc o sobotnia trase wciaz niezaspokojona :)
Pozdrawiam z dalekiego kraju,
Halina