Dzisiejszy koncert w Filharmonii ��dzkiej, zako�czony
niespe�na dwie godziny temu by� kolejnym mistrzowskim
i pe�nym wra�e� dla meloman�w. Zacz�� si� Uwertur�
Koncertow� E-dur op. 12 Karola Szymanowskiego. Utw�r
by� energetyczny, �ywy, orze�wiaj�cy wr�cz. M�g�by
ilustrowa� dobry hollywoodzki ba�niowy film o mi�o-
�ci. Mia� szeroki horyzont d�wi�kowy, napi�cie ge-
nialnie narasta�o do fina�u i, co ciekawe, wioloncze-
le gra�y w�a�ciwie ca�y czas. Bardziej Szymanowskie-
go ceni� chyba na �wiecie, ni� w kraju, cho�by Sir
Simon Rattle, czas z tym sko�czy�, wspaniale by�o
pos�ucha� tak udanego utworu i wykonania.
Potem zabrzmiaďż˝ Koncert Skrzypcowy a-moll op. 53
Antonina Dworzaka, a solist� by� �odzianin, nagro-
dzony ju� na kilku wa�nych konkursach - Piotr P�aw-
ner. Po pompatycznym, i�cie niemieckim, pocz�tku
Pan Piotr zademonstrowaďż˝ ile trzeba umieďż˝, by wy-
grywa� konkursy, a umia� wszystko. Ch�tnie wchodzi�
w najwy�sze rejestry, imponowa� ekspresj� i �arem,
Jego gra by�a po prostu doskona�a pod ka�dym wzgl�-
dem. Ale Dworzak nie postara� si� tu, by tak�e
��dzka Orkiestra mia�a co pogra�, warstwa orkiestro-
wa by�a wr�cz �atwa, za �atwa dla reszty muzyk�w.
Gdy 2 miesi�ce temu Guy Braunstein gra� Szostakowi-
cza, I Skrzypcowy, Orkiestra musia�a dawa� z siebie
wszystko wraz z solist�, wi�c efekt by� wi�kszy.
A przy tym Braunstein zagra� ca�y Koncert niemal
bez ruchu cia�a, Pan Piotr za� "j�zykiem cia�a" op-
r�cz przej�cia tw�rczego dawa� chyba wyraz zdener-
wowaniu. Mo�e tak i lepiej, na szcz�cie ludzie s�
r�ni. Brawo Panie Piotrze, znakomita muzyka !
Po przerwie us�yszeli�my I Symfoni� Es-dur Aleksa-
ndra Borodina, utw�r trudny dla Orkiestry, o boga-
tej fakturze i stylistyce, wieloznaczny i jak na
symfoni� nowoczesny. Jej cz�� II to pi�kne piana
instrument�w d�tych drewnianych, cz�� III to wspa-
nia�e solo I wiolonczelisty [brawo !] i ta cz�� to
byďż˝ prawdziwy popis klasy maestra Daniela Raiskina,
kt�ry stworzy� tu magi�, jakiej jeszcze nie s�ysza-
�em, tzn. momentalnie znalaz�em si� w letnim lesie
i wyszed�em dopiero na urzekaj�c� d�wi�kowo cz. IV.
Wyszed�em muzycznie po prostu uszcz�liwiony.
Piotr Sadraku�a.