(...)
> W samochodzie raczej nie ma na to czasu - do wypadku dojdzie w
> parenascie sekund po utracie kontroli.
Hm, odpowiadasz na tekst o ogledzinach ofiary wypadku tesktem o czasie
miedzy utrata kontroli a wypadkiem? No ale niech bedzie, idzmy tym
tropem. Startujesz, rotacja, podwozie i kalpy w gore itp, itd. A tu
SRUUU! podmuch wiatru, kladziesz sie na skrzydlo, ostro prostujesz ale
predkosc za mala i przepadasz na to skrzydlo, ktore chciales
podniesc... Gleba. Ile czasu to trwalo? Wg. mnie nawet nie 10sec i
witasz sie ze sw Piotrem.
A z drugiej strony, lecac w pojedynke nawet na jakis 3000m dostajesz
malego zawalu. Bol w klatce piersiowej promieniujacy na szczeke i
konczyny, nie potrafisz zlapac oddechu, nie potrafisz opanowac
wlasnych ruchow - panikujesz...
wesja 1. resztkami sil wyskakujesz z samolotu / szybowca. Masz
problemy z koordynacja ruchow, czy bedziesz w stanie otworzyc
spadochron? Ok, otworzyles, i ladujesz praktycznie bezwladnie (o ile
nie straciles przytomnosci wczesniej). Walisz w ziemie bez
wstrzymania. Raczej lamiesz kregoslup.
wesja 2. Z powodu klopotow z koordynacja ruchow i bolu masz problemy z
przymusowym ladowaniem. Walisz w las, krzaki, domy...
wersja 3. Z bolu i niedokrwienia mozgu tracisz przytomnosc. RIP
> Ludzie jakos zawaly przezywaja, a przeciez nie do kazdego podlatuje
> karetka w ciagu trzech minut.
Czy wiesz jaka jest przezywalnosc zawalow? Czy znasz statystyki gdzie
ludziom zawaly sie przydarzaja? Maly zawal moze trwac nawet 20 minut.
Czasem akcja serca sama sie reguluje, czasem nastepuje zgon. Jednak te
20 min + 6min po ustaniu akcji serca sprawia, ze karetka ma szanse
dojechac. Czest tez zawalowiec jest w otoczeniu ludzi, ktorzy chodzby
dzwoniac na pogotowie moga prowadzic reanimacje.
Jesli zawal przytrafi sie kierowcy to rowniez sa w poblizu inni
uzytkownicy drog. Jak widzisz, ze samochod jadacy przed toba nagle
zaczyna myszkowac i zjezdza na pobocze to chyba sprawdzisz co sie
stalo? Zawalowiec najczesciej sam nie dzwoni na 911, najczsciej robi
to ktos za niego.
Spadajac na srodek pola czy lasu raczej nie mozesz liczyc na
grzybiarzy...
> Poza tym teraz komorki sa, mozna wezwac pomoc przed ladowaniem i
> bedzie czekala pod drzewem :-)
Dobrze, ze wstawiles ":-)", bo bym pomyslal, ze mowisz serio. Nie
zadzwonisz.
> No tak, ale podzial na przyczyny moze byc jednak inny. Awaria silnika
> w samochodzie stwarza znikome zagrozenie zycia.
Moze, ale nie jest :-) Bledy pilotow i kierowcow sa na prowadzeniu.
Awaria silnika moze byc poczatkiem nieszczesc :-) Przestaje dzialac
wspomaganie kierownicy, na hamulc musisz cisnac obiema nogami, ci z
tyl nie wiedza co sie dzieje, chca cie wyprzedac... Ci co jechali za
blisko i za szybko garazuja ci w bagazniku...
Kiedys, za czasow gdy w oponach byly detki, zdarzaly sie "wystrzaly".
Jak ci walnela taka przy jedynie 100km/h to latales po drodze jak
pijany, czesto zaliczajac laterenke. Z innych samochodywych
przypadlosci bylo otwieranie sie w czasie jazdy pokrywy silnika. Dosc
rzadkie zdarzenie, to prawda, ale znam goscia, ktory przezyl to 2
razy :-) No i oczywiscie pouczal mnie jak sie zachowac w takiej
sytuacji :-)
cheers TJ :-)