Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Niestety kolejny wypadek. Tym razem S³owacja :-(

16 views
Skip to first unread message

FL23833

unread,
May 6, 2012, 10:26:55 AM5/6/12
to

KM

unread,
May 7, 2012, 1:48:34 AM5/7/12
to
Żal.....
Zauważ że już dawno pisałem że Unia powinna dla polaków zaostrzyć przepisy,
bo nasz Urząd Kontroli tego nie robi. Ewidentnie mamy pilotów gorzej
wykształconych (Smoleńsk, co drugi dzień awionitki spadające). Polska
przekracza średnia (mediane) wypadkową o 300%

K


TJ_Blues

unread,
May 7, 2012, 10:30:46 PM5/7/12
to
A co ma Unia do latania? Czy nie wystarczy ICAO i FAI?

Nie wiem jak wyglada latanie w Polsce, moge tylko przypuszczac, ze
lata sie mniej niz w innych krajach Europy, nie mowiac nawet np. o
Stanach czy Kanadzie. Porownujac w google maps satelitarne zdjecia
polskich klubowych lotnisk z tymi, ktore mam w sasiedztwie nie da sie
nie zauwazyc roznicy w ilosci zaparkowanych samolotow i ilosci /
wielkosci hangarow. Z tego wnioskuje, ze polski PPL ma mniej
wylatanych godzin niz posiadajacy przez taki sam czas licencje pilot
kanadyjski.

Wg. mnie problem nie polega na marnym szkoleni czy marnych pilotach,
tylko na braku doswiadczenia spowodowanym kosztownoscia tego hobby
( :-) ). Jesli zas chodzi o zaostrzenie przepisow to zupelnie sie z
takim podejsciem nie zgadzam. Np. w Kanadzie mozna latac VFR normalno-
rozmiarowym samolotem majac tylko IV kategorie zdrowia. Oczywiscie
Recreation pilot permit ma ograniczenia, czasem b znaczace wzgledem
normalnej PPL, niemniej jednak otwiera droge do latania praktycznie
kazdemu, kto moze miec prawo jazdy. Koszt to polowa szkolenia PPL,
czyli niecale $6tys vs, $12tys.

cheers TJ

saturn5

unread,
May 8, 2012, 12:23:59 AM5/8/12
to
Jednym z regulatorow takich spraw jest rynek, a dokladnie ubezpieczenie. Firmy
ubezpieczeniowe widza zwiekszona wypadkowosc, podnosza stawki co sie odbija na kosztach
latania. Na to wlasciciele szukaj rad jakby zmniejszyc the stawki I same firmy ubezpieczeniowe
doradzaja ... zaczynaja wymagac od pilotow duzo wiecej niz przepisowe minimum. Nie wiem jak
wyglada lotniczy rynek ubezpieczen w Polsce ale w innych rejonach swiata jest to jedna z metod
na zaostrzenie przepisow.


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

/dev/SU45

unread,
May 8, 2012, 3:41:08 AM5/8/12
to

> Wg. mnie problem nie polega na marnym szkoleni czy marnych pilotach,
> tylko na braku doswiadczenia spowodowanym kosztownoscia tego hobby

Część wypadków to były ewidentnie złe decyzje a tutaj liczba godzin
niewiele zmieni jeśli się np nie robiło odprawy i nie przemyślało sobie
procedur awaryjnych. Do tego lęk przed kosztownym uszkodzeniem sprzętu.
Ceny aerocasco. Jeszcze kilka lat temu zdecydowanie więcej ofiar było
wśród paralotniarzy. Teraz to się chyba odwróciło?

> Np. w Kanadzie mozna latac VFR normalno-
> rozmiarowym samolotem majac tylko IV kategorie zdrowia. Oczywiscie
> Recreation pilot permit ma ograniczenia, czasem b znaczace wzgledem
> normalnej PPL, niemniej jednak otwiera droge do latania praktycznie
> kazdemu, kto moze miec prawo jazdy. Koszt to polowa szkolenia PPL,
> czyli niecale $6tys vs, $12tys.

No to u nas licencje PART-owskie to będzie chyba jakiś odpowiednik.

TJ_Blues

unread,
May 8, 2012, 10:51:42 AM5/8/12
to
On May 8, 2:41 am, /dev/SU45 <nie_ma_zupel...@w.w.w.pl> wrote:

> Część wypadków to były ewidentnie złe decyzje a tutaj liczba godzin
> niewiele zmieni jeśli się np nie robiło odprawy i nie przemyślało sobie
> procedur awaryjnych. Do tego lęk przed kosztownym uszkodzeniem sprzętu.
> Ceny aerocasco.

Racja. Ale wieksza dostepnosc I powszechnosc latania prawie
automatycznie wymusza odpowiednie procedury. Tak bylo z przepisami
BHP, czy pasami bezpieczenstwa w samochodach. Jak sie wiecej lata to
tez wiecej mysli sie o bezpiczenstwie. No I nastepuje brutalna
selekcja naturalna eliminujaca nieodpowiedzialnych pilotow.

Cos trzeba z tym zrobic, bo jeszcze nie slyszalem o przypadku by firmy
ubezpieczeniowe obnizyly skladki. Nawet po wyeliminowaniu pierwotnej
przyczyny ich wzrostu...

Cheers TJ

Tomek

unread,
May 8, 2012, 12:39:58 PM5/8/12
to

Użytkownik "TJ_Blues" <tomeka...@gmail.com> napisał w wiadomości
news:68afbb55-c5b9-4a9d...@o5g2000pbj.googlegroups.com...
To wszystko prawda. Ale ostatnie wypadki (poza Słowacją) to loty
z instruktorem. Przed II wojną też były wypadki z instruktorami
(choćby ze Stanisławem Latwisem, czy wspominane wypadki w 1937 r,
w Toruniu) ale były to wypadki przeszkalania na jakościowo
zupełnie odrębny sprzęt. Nie mam danych na ile wspominane samoloty
są "wredne" przy przeszkalaniu a na ile to kwestia instruktora
i szkolenia a nawet lotniska czy pogody.
Przed laty, aby przejść szkolenie "motorowe" należało wylatać
niemalo na szybowcach wpierw na zboczu później w przelotach.
To też generowało "obycie z powietrzem". Są książki wspomnieniowe
jak to w historycznych czasach ćwiczono "skoble" (czyli
zwroty o 180 stopni ze zniżaniem, bez gazu). Dziś to już
nieaktualne, ale wyrobienie w sobie działań na wypadek
awarii to na pewno się przydaje.
TOmek

KM

unread,
May 8, 2012, 3:54:02 PM5/8/12
to
> loty

dziwi mnie że najwięcej piszo ludzie którzy na co-dzień nie latają i sprawe
znają z teorii

K


Smok Eustachy

unread,
May 8, 2012, 4:03:40 PM5/8/12
to
W dniu 08.05.2012 21:54, KM pisze:
>> loty
>
> dziwi mnie że najwięcej piszo ludzie którzy na co-dzień nie latają i sprawe
> znają z teorii
Bo latacze mają najwięcej do stracenia.

TJ_Blues

unread,
May 8, 2012, 11:07:37 PM5/8/12
to
Mam nadzieje, ze szanowny KM lata na codzien w lepszym stylu niz
pisze...

Zauwaz, ze zdecydowanie wiecej napisali o Ksiezycu ludzie, ktorzy na
nim nie ladowali.

cheers TJ

KM

unread,
May 9, 2012, 2:07:57 AM5/9/12
to
>Mam nadzieje, ze szanowny KM lata na codzien w lepszym stylu niz

o okeresaie letnim zajęty jestem szkoleniem, jeśli o mnie pytasz

KM


KiloSierra

unread,
May 9, 2012, 3:14:49 AM5/9/12
to
W dniu 12/05/09 08:07, KM pisze:
>> Mam nadzieje, ze szanowny KM lata na codzien w lepszym stylu niz
>
> o okeresaie letnim zajęty jestem szkoleniem, jeśli o mnie pytasz
>
> KM
>
>

KOLINA wypad stad

Tomek

unread,
May 9, 2012, 5:56:26 AM5/9/12
to

Użytkownik "TJ_Blues" <tomeka...@gmail.com> napisał w wiadomości
news:02120ed2-f1a3-40bd...@a8g2000pbe.googlegroups.com...
On May 8, 3:54 pm, "KM" <K.Mac...@onnet.co> wrote:
> > loty
>
> dziwi mnie że najwięcej piszo ludzie którzy na co-dzień nie latają i
> sprawe
> znają z teorii
>
> K

Mam nadzieje, ze szanowny KM lata na codzien w lepszym stylu niz
pisze...

Ja z dolnopłatów latałem z instruktorem na Zlinie 142
i nie powiem, aby (nie będąc pilotem!) ten typ mi
przypadł do gustu z uwagi na "nerwowość" w sterowaniu
Czy Koliber 150 (lub AT-3 - ich nie znam w locie) są też takie
czułe w sterowaniu?
Latałem też Wilgą, motoszybowcem PW-4, szybowcami
PW-3 i Bocianem. PW-4 i PW-3 dr Świtkiewicza
przypadły mi do gustu. - i stateczne i mało nerwowe.
Nie mam szans na przejście sita badań w GOBLL.
Tomek.

Pawel "O'Pajak"

unread,
May 9, 2012, 5:56:20 AM5/9/12
to

Powitanko,

> Mam nadzieje, ze szanowny KM lata na codzien

No lata, jest kontrolerem ruchu lotniczego, straznikiem miejskim i
ogolnie wszechstronnie uzdolniony.

> w lepszym stylu niz
> pisze...

I m.in. po tym kazdy wprawny usenetowicz rozpoznaje Koline;-)

Pozdroofka,
Pawel Chorzempa
--
"-Tato, po czym poznać małą szkodliwość społeczną?
-Po wielkiej szkodzie prywatnej" (kopyrajt: S. Mrożek)
******* >>> !!! UWAGA: ODPOWIADAM TYLKO NA MAILE ->:
> (moje imie.[kropka]nazwisko, ten_smieszny_znaczek)gmail.com

Delfino Delphis

unread,
May 9, 2012, 10:43:19 AM5/9/12
to
Tomek wrote:

> Ja z dolnopłatów latałem z instruktorem na Zlinie 142
> i nie powiem, aby (nie będąc pilotem!) ten typ mi
> przypadł do gustu z uwagi na "nerwowość" w sterowaniu
> Czy Koliber 150 (lub AT-3 - ich nie znam w locie) są też takie
> czułe w sterowaniu?

AT-3 jest dość czuły w sterowaniu, ale ja wiem czy nerwowy?

/dev/SU45

unread,
May 9, 2012, 12:00:04 PM5/9/12
to

> Nie mam szans na przejście sita badań w GOBLL.

Kto chodzi do GOBLL? Chyba jakiś nostalgik ze 100% zdrowiem. Są inne
ośrodki :)

Bogdan Idzikowski

unread,
May 9, 2012, 12:01:39 PM5/9/12
to

Użytkownik "/dev/SU45" <nie_ma_...@w.w.w.pl> napisał w wiadomości
news:joe4a4$stf$1...@inews.gazeta.pl...
>
>> Nie mam szans na przejście sita badań w GOBLL.
>
> Kto chodzi do GOBLL? Chyba jakiś nostalgik ze 100% zdrowiem. Są inne ośrodki
> :)

Tak! A potem dziwicie się, że tyle wypadków!


TJ_Blues

unread,
May 9, 2012, 1:31:08 PM5/9/12
to
On May 9, 11:01 am, "Bogdan Idzikowski" <bogda...@neostrada.pl> wrote:
>
> > Kto chodzi do GOBLL? Chyba jakiś nostalgik ze 100% zdrowiem. Są inne ośrodki
> > :)
>
> Tak! A potem dziwicie się, że tyle wypadków!

Wypadkow nie bedzie wcale gdy wszystkim zabroni sie latac;-) Jeszcze w
latach 80 scinali za dziure w zebie, nie mowiac o tych z najmnieszymi
wadami wzroku. Okulary w ogole nie wchodzily w rachube. Latac mogli
tylko ci, ktorzy potencjalnie nadawali sie do Deblina....

Cheers TJ

Nikanor

unread,
May 9, 2012, 2:58:11 PM5/9/12
to
Dnia 09-05-2012 o 18:01:39 Bogdan Idzikowski <bogd...@neostrada.pl>
napisał(a):

>> Kto chodzi do GOBLL? Chyba jakiś nostalgik ze 100% zdrowiem. Są inne
>> ośrodki :)
>
> Tak! A potem dziwicie się, że tyle wypadków!

Ale to taki żart, tak?

--
Nikanor

fruuu

unread,
May 9, 2012, 3:17:44 PM5/9/12
to
Nikanor <nik...@gazeta.pl> napisał(a):

> Dnia 09-05-2012 o 18:01:39 Bogdan Idzikowski <bogd...@neostrada.pl> =
>
> napisa=C5=82(a):
>
> >> Kto chodzi do GOBLL? Chyba jaki=C5=9B nostalgik ze 100% zdrowiem. S=C4=
> =85 inne =
>
> >> o=C5=9Brodki :)
> >
> > Tak! A potem dziwicie si=C4=99, =C5=BCe tyle wypadk=C3=B3w!
>
> Ale to taki =C5=BCart, tak?
>
Nie. To smutna prawda... :,(
Do latania coraz czesciej pchaja sie ludzie ktorych testy psychologiczne
powinny wykluczyc, ale ze taki ma kase i chce zaszpanowac dziewczynom lub po
40 poprawic swoja samoocene to idzie tam gdzie za kase mu papiery podbija.
A potem ucz takiego za sterami co to zdrowy rozsadek...

KM

unread,
May 9, 2012, 3:21:06 PM5/9/12
to
>Do latania coraz czesciej pchaja sie ludzie ktorych testy psychologiczne
>powinny wykluczyc, ale ze taki ma kase i chce zaszpanowac dziewczynom lub
>po

co-tam-do lataniea. Nawet na liście wienkszość bym wykluczył Oszołowmów

KM


uriuk

unread,
May 9, 2012, 3:26:09 PM5/9/12
to


Użytkownik "fruuu" napisał

> Nie. To smutna prawda... :,(
> Do latania coraz czesciej pchaja sie ludzie ktorych testy psychologiczne
> powinny wykluczyc, ale ze taki ma kase i chce zaszpanowac dziewczynom lub
> po
> 40 poprawic swoja samoocene to idzie tam gdzie za kase mu papiery podbija.
> A potem ucz takiego za sterami co to zdrowy rozsadek...


Z dlugoletniej praktyki instruktora moge powiedziec, ze problem jest raczej
z tymi mlodszymi. Ci po 40-stce spokojnie daja rade.


--
uriuk

www.uriuk.com


/dev/SU45

unread,
May 9, 2012, 3:26:37 PM5/9/12
to
> Do latania coraz czesciej pchaja sie ludzie ktorych testy psychologiczne
> powinny wykluczyc, ale ze taki ma kase i chce zaszpanowac dziewczynom lub po
> 40 poprawic swoja samoocene to idzie tam gdzie za kase mu papiery podbija.
> A potem ucz takiego za sterami co to zdrowy rozsadek...

Czcigodna kolino, testów psychologicznych na drugą klasę to chyba nawet
w GOBLL nie mają. Ale podobno mają wprowadzić nowe uprawnienie Internet
Rating upoważniające do wypowiadania się o lotnictwie w internecie.
Najpierw 10 h symulatora i 10 h z instruktorem (współczuję...) a potem
egzamin w ULCu!

Bogdan Idzikowski

unread,
May 9, 2012, 3:27:48 PM5/9/12
to

Użytkownik "Nikanor" <nik...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:op.wd11m9iv2ftgbe@desktopgabinet...
===========================

Smutna prawda.


TJ_Blues

unread,
May 9, 2012, 5:11:12 PM5/9/12
to
On May 9, 2:27 pm, "Bogdan Idzikowski" <bogda...@neostrada.pl> wrote:
> Użytkownik "Nikanor" <nika...@gazeta.pl> napisał w wiadomościnews:op.wd11m9iv2ftgbe@desktopgabinet...
> Dnia 09-05-2012 o 18:01:39 Bogdan Idzikowski <bogda...@neostrada.pl>
> napisał(a):
>
> >> Kto chodzi do GOBLL? Chyba jakiś nostalgik ze 100% zdrowiem. Są inne  ośrodki
> >> :)
>
> > Tak! A potem dziwicie się, że tyle wypadków!
>
> Ale to taki żart, tak?
>
> ===========================
>
> Smutna prawda.

Czy ta "smutna prawda" poparta jest jakas statystyka, badaniami, czy
to taki "wydaje-misiem".

Cheers TJ

JJR

unread,
May 9, 2012, 5:27:17 PM5/9/12
to
Użytkownik "/dev/SU45" <nie_ma_...@w.w.w.pl> napisał

> Czcigodna kolino, testów psychologicznych na drugą klasę to chyba nawet w
> GOBLL nie mają.

Mają, mają.

> Kto chodzi do GOBLL? Chyba jakiś nostalgik ze 100% zdrowiem.

Nostalgik jestem, ale 100% zdrowia to na pewno nie mam. Za to jestem z Wrocka i
już mnie w GOBLu znają :)
Poważnie to spoko, poprzedni ustrój się dawno skończył (mniej więcej z
odejściem poprzedniego dyrektora). Teraz jest normalnie i sympatycznie, tylko
kobita uszolog została z poprzedniej epoki. Ale taki kwiatek wszędzie się
znajdzie.

--
pzdr,
Jędrzej

Stirlitz obudził się koło drugiej. Pierwsza też była niezła, pomyślał

Nikanor

unread,
May 10, 2012, 4:56:06 AM5/10/12
to
On Wed, 09 May 2012 21:17:44 +0200, fruuu <kiepsk...@gazeta.pl> wrote:

>> Ale to taki =C5=BCart, tak?
>>
> Nie. To smutna prawda... :,(
> Do latania coraz czesciej pchaja sie ludzie ktorych testy psychologiczne
> powinny wykluczyc, ale ze taki ma kase i chce zaszpanowac dziewczynom
> lub po
> 40 poprawic swoja samoocene to idzie tam gdzie za kase mu papiery
> podbija.

Nie wiem jakie testy "psychologiczne" przechodziłeś w GOBLL, ale jak ja
tam bywałem (jeszcze w latach 80-tych i 90-tych.) to nie mieli żadnych
testów, które by wykluczały chcących zaszpanować lub poprawić sobie
samoocenę.

Wykluczali natomiast z powodu drobnej wady wzroku, krzywego kręgosłupa,
alergii na trawę, krzywej przegrody nosowej i innych tego typu istotnych
przypadłości przeciwlotniczych.

Co do tych po 40-ce - masz skrzywiony obraz. To są zazwyczaj faceci (i
baby), których właśnie jakiś WIML w młodości odwalił i nie mogli latać.
Więc teraz, jak już odchowali dzieci i zarobili trochę kasy - chcą
zrealizować marzenia z dzieciństwa. I chwała nam za to :)

--
Nikanor

Nikanor

unread,
May 10, 2012, 4:58:08 AM5/10/12
to
On Wed, 09 May 2012 21:27:48 +0200, Bogdan Idzikowski
<bogd...@neostrada.pl> wrote:


>>> Tak! A potem dziwicie się, że tyle wypadków!
>> Ale to taki żart, tak?
> Smutna prawda.

A wiesz może ile, procentowo, z wypadków w ostatnich latach było
spowodowane złym stanem zdrowia pilota?

--
Nikanor

Bogdan Idzikowski

unread,
May 10, 2012, 5:41:19 AM5/10/12
to

Użytkownik "Nikanor" <nik...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:op.wd24i...@wsdg3hff3j.llgm.com...
===================================

Demagogia. To wobec powyższego z tej samej półki:
Zdarzają się wypadki drogowe. Ilu kierowców jeździ po drogach po spożyciu
alkoholu (procentowo) i ilu z nich spowodowało (procentowo) wypadek drogowy w
ostatnich latach?

Jeśli znajdziesz odpowiedź na te pytania.... itd....



mkarwan

unread,
May 10, 2012, 6:49:06 AM5/10/12
to

Użytkownik "Nikanor" <nik...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:op.wd24f...@wsdg3hff3j.llgm.com...
>Nie wiem jakie testy "psychologiczne" przechodziłeś w GOBLL, ale jak ja
>tam bywałem (jeszcze w latach 80-tych i 90-tych.) to nie mieli żadnych
>testów, które by wykluczały chcących zaszpanować lub poprawić sobie
>samoocenę.

>Wykluczali natomiast z powodu drobnej wady wzroku, krzywego kręgosłupa,
>alergii na trawę, krzywej przegrody nosowej i innych tego typu istotnych
>przypadłości przeciwlotniczych.

Jak badali alergię na trawę?

TJ_Blues

unread,
May 10, 2012, 7:21:28 AM5/10/12
to
On May 10, 5:41 am, "Bogdan Idzikowski" <bogda...@neostrada.pl> wrote:

> Demagogia. To wobec powyższego z tej samej półki:
> Zdarzają się wypadki drogowe. Ilu kierowców jeździ po drogach po spożyciu
> alkoholu (procentowo) i ilu z nich spowodowało (procentowo) wypadek drogowy w
> ostatnich latach?
>
> Jeśli znajdziesz odpowiedź na te pytania.... itd....

Zadna demagogia, tylko prosty rachunek. Jesli da sie z duzym
prawdopodobienstwem wykazac jakie bledy popelnil pilot przed
wypadkiem, jakie userki miala maszyna, to rowniez mozna skorelowac
stan zdrowia pilota z przyczynami wypadku.

Zwiazek, ktory zaproponowales jest nielogiczny "z urzedu". Pijany
kierowca, ktory spowodowal wypadek nie koniecznie byl wczesniej karany
za jazde "po spozyciu".

Jednak jesli znamy szacunkowa ilosc kierowcow jezdzacych po wypiciu
alkoholu (np. 3% ) i znamy ilosc wypadkow z udzialem alkoholu (np.
50%) to latwo dane skorelowac.

Gorzej z liczeniem czegos bardziej powszechnego jak np palenie
tytoniu...

cheers TJ

Tomek

unread,
May 10, 2012, 7:29:35 AM5/10/12
to

Użytkownik "Bogdan Idzikowski" <bogd...@neostrada.pl> napisał w wiadomości
news:4fab8d43$0$1298$6578...@news.neostrada.pl...
>
> Demagogia. To wobec powyższego z tej samej półki:
> Zdarzają się wypadki drogowe. Ilu kierowców jeździ po drogach po spożyciu
> alkoholu (procentowo) i ilu z nich spowodowało (procentowo) wypadek
> drogowy w ostatnich latach?
>
> Jeśli znajdziesz odpowiedź na te pytania.... itd....

Twój wywód to właśnie demagogia.
Spożycie alkoholu (czy niektórych leków) to przestępstwo
w razie prowadzenia pojazdu.
I nie wolno tego mieszać z ograniczeniami zdrowotnymi.
Kierowcy chorzy na choroby przewlekłe (ale nie dyskwalifikujące
do amatorskiego prawa jazdy) i o tych chorobach wiedzą
to z reguły jeżdżą zgodnie z przepisami i sporadycznie się
zdarzają wypadki z ich udziałem. A jeśli się zdarzają
to z reguły nie są tak tragiczne jak wywołane przez tych
co żadnych problemów ze zdrowiem nie mają.
Tomek.

Nikanor

unread,
May 10, 2012, 8:09:23 AM5/10/12
to
>>>> Tak! A potem dziwicie się, że tyle wypadków!
>>> Ale to taki żart, tak?
>> Smutna prawda.
>
> A wiesz może ile, procentowo, z wypadków w ostatnich latach było
> spowodowane złym stanem zdrowia pilota?
>
> ===================================
>
> Demagogia. To wobec powyższego z tej samej półki:
> Zdarzają się wypadki drogowe. Ilu kierowców jeździ po drogach po
> spożyciu alkoholu (procentowo) i ilu z nich spowodowało (procentowo)
> wypadek drogowy w ostatnich latach?


Żadna demagogia. Proszę bardzo:

Do okazjonalnego jeżdżenia po alkoholu przyznaje się ok. 7% kierowców.

Źródło: Barometr Ubezpieczeniowy "Link4"
<http://infografika.wp.pl/title,Bezpieczenstwo-Dla-czesci-Polakow-to-zupelnie-niewazne,wid,14290275,wiadomosc.html?ticaid=1e6c5>

W 2011 roku nietrzeźwi użytkownicy dróg uczestniczyli w 4 972 wypadkach
drogowych (12,4% ogółu wypadków), śmierć w nich poniosło 559 osób (13,3%
ogółu zabitych), a 6 075 osób odniosło obrażenia (12,3% ogółu rannych)."

Źródło:
<http://dlakierowcow.policja.pl/portal/dk/807/47493/Wypadki_drogowe__raporty_roczne.html>

No to teraz przypomnij mi z ostatnich lat jakieś wypadki lotnicze, w
których przyczyną był zły stan zdrowia pilota. Coś z kręgosłupem, katar
sienny może albo refluks?

--

Nikanor

Bogdan Idzikowski

unread,
May 10, 2012, 9:36:06 AM5/10/12
to

Użytkownik "Nikanor" <nik...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:op.wd3dd...@wsdg3hff3j.llgm.com...
Demagogia. Nie pytałem ilu kierowców przyznaje się do jazdy po pijanemu, pytałem
ilu kierowców jeździ po pijanemu.
A gdy zapytasz jakiegokolwiek pilota o stan jego zdrowia, otrzymasz odpowiedź,
że jest zdrów jak ryba, także ten kto "załatwił" sobie badania.

Jeśli nastąpi śmiertelny wypadek lotniczy, którego przyczyną mogło być jakieś
niedomaganie zdrowotne, to niestety, pilotowi można zrobić tylko sekcję zwłok. A
w papierach będzie, że był okazem zdrowia i doskonałym zdrowotnym kandydatem na
pilota.




J.F

unread,
May 10, 2012, 9:44:43 AM5/10/12
to
Użytkownik "Nikanor" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:op.wd3dd...@wsdg3hff3j.llgm.com...
>> Demagogia. To wobec powyższego z tej samej półki:
>> Zdarzają się wypadki drogowe. Ilu kierowców jeździ po drogach po
>> spożyciu alkoholu (procentowo) i ilu z nich spowodowało
>> (procentowo) wypadek drogowy w ostatnich latach?

>Żadna demagogia. Proszę bardzo:
>Do okazjonalnego jeżdżenia po alkoholu przyznaje się ok. 7%
>kierowców.

Uważaj - okazjonalnego. Np raz na rok po kieliszku szampana bo w pracy
byly urodziny szefa.

>http://infografika.wp.pl/title,Bezpieczenstwo-Dla-czesci-Polakow-to-zupelnie-niewazne,wid,14290275,wiadomosc.html?ticaid=1e6c5

>W 2011 roku nietrzeźwi użytkownicy dróg uczestniczyli w 4 972
>wypadkach drogowych (12,4% ogółu wypadków)

Uwazaj - uczestniczyli.
Czyli jak pijany pieszy przebiegnie na czerwonym do tramwaju i trafi w
samochod - to tez tu trafi.

Tu akurat masz piekny przyklad demagogii :-)

Druga byloby napisac ze trzezwi uzytkownicy drog uczestniczyli w
(strzelam) 99% wypadkow :-)

>No to teraz przypomnij mi z ostatnich lat jakieś wypadki lotnicze, w
>których przyczyną był zły stan zdrowia pilota. Coś z kręgosłupem,
>katar sienny może albo refluks?

A moze
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Pilot-zmarl-podczas-lotu-z-239-osobami-na-pokladzie,wid,14184539,wiadomosc.html?ticaid=1e6c7

Gdyby tak w samochodach byl obowiazkowo drugi kierowca ..


J.


TJ_Blues

unread,
May 10, 2012, 10:34:42 AM5/10/12
to
On May 10, 8:44 am, "J.F" <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:

> A mozehttp://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Pilot-zmarl-podczas-lotu-z-239...
>
> Gdyby tak w samochodach byl obowiazkowo drugi kierowca ..


OK, ile jest takich przypadkow, gdy kierowca z atakim serca powoduje
wypadek? O takich wypadkach jest zazwyczaj glosno poniewaz sa
wyjatkowe. Najczesciej zdarzaja sie one "zdrowym" ludziom, ktorzy nie
mieli wczesnieszych problemow z sercem. Ogromna wiekszosci wypadkow
samochodowych to bledy kierowcy popelnione na sekundy badz czesci
sekundy przed kolizja. Przejecie kontroli przez "drugiego" nic by nie
zmienilo. Oczywiscie inna sprawa za bledne decyzje przed wyruszenim w
podroz; alkohol, zmeczenie, brak snu, zle samopoczucie, wyruszenie w
droge niesprawnym samochodem ( lyse opony, brak plynu do spryskiwacza,
przepalone zarowki, zajechane hamulce).
Cheers TJ

Tomek

unread,
May 10, 2012, 11:19:37 AM5/10/12
to

Użytkownik "J.F" <jfox_x...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:joggoe$5pt$1...@inews.gazeta.pl...
> A moze
> http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Pilot-zmarl-podczas-lotu-z-239-osobami-na-pokladzie,wid,14184539,wiadomosc.html?ticaid=1e6c7

To jest wyjątek potwierdzający regułę.
U nas też w SP-LTF miał zawał kpt. Czesław Doliński- niestety w wyniku
nieszczęsnegou zbiegu wielu okoliczności zginęły 53 osoby.
W 1962 r. po wyjściu z samolotu zmarł kpt. Benedykt Dąbrowski (stwierdzono
12 minizawałów serca), kilka lat wcześniej zmarł w samolocie (ale ostatkiem
sił wylądował Jakiem 12 na Balicach) pilot lotnictwa sanitarnego Ludwik
Lech. Na serce był chory pilot doświadczalny inż. Abłamowicz. Z tym, że w
tym ostatnim przypadku było faktyczne przymykanie przysłowiowego oka przez
lekarzy. W drugą stronę- przez nadgorliwość został uziemiony inny pilot
doświadczalny Zygmunt M. A cieszy się do dziś b.dobrym zdrowiem.
Tomek.

Paweł Kasztelan

unread,
May 10, 2012, 12:26:37 PM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 12:49, mkarwan pisze:

>
> Jak badali alergię na trawę?

Nie badali ale jak się przyznałeś w wywiadzie to mógł być problem.
Na szczęście jak tam byłem to nie wiedziałem że mam alergię.
Ale później siedząc na lotnisku katarek się nasilił :)

Pozdr.PK.

Paweł Kasztelan

unread,
May 10, 2012, 12:54:04 PM5/10/12
to
W dniu 2012-05-10 15:36, Bogdan Idzikowski pisze:

>
> No to teraz przypomnij mi z ostatnich lat jakieś wypadki lotnicze, w
> których przyczyną był zły stan zdrowia pilota.

Niestety "Żelazny" 1 września 2007r.

Jak wiemy wypadki lotnicze rzadko mają jedną przyczynę.
A PKBWL jako drugą przyczynę podała stan zdrowia pilota i leki.

http://lotniczapolska.pl/Wypadek-grupy-Zelazny-%E2%80%93-raport-komisji,3031

Raport:
http://pliki.lotniczapolska.pl/pdf/bezpiecze%C5%84stwo/pkbwl/zelazny_radom_RK.pdf

Pozdr.PK.

/dev/SU45

unread,
May 10, 2012, 1:36:12 PM5/10/12
to

> Niestety "Żelazny" 1 września 2007r.

To była przecież zaawansowana akrobacja! Zupełnie inne realia i badania
zresztą też.

/dev/SU45

unread,
May 10, 2012, 1:38:53 PM5/10/12
to
> Mają, mają.

To tym bardziej nie rozumiem po co dam chodzić. Jak wyglądają takie
testy? Czy są na zasadzie:

-czy zdarza się panu stosować przemoc fizyczną wobec najbliższych osób?
-tak, jak się wk....to piorę po mordzie.
-a czy zdarza się panu kraść jedzenie w sklepach?

itd

Nikanor

unread,
May 10, 2012, 3:03:31 PM5/10/12
to
Dnia 10-05-2012 o 15:44:43 J.F <jfox_x...@poczta.onet.pl> napisał(a):

> Użytkownik "Nikanor" napisał w wiadomości grup > A moze
Ale całe to porównywanie do pijanych jest w ogóle bez sensu.

OK. Był ten wypadek Żelaznych i te przypadki, o których pisał Tomek. I
akurat wszyscy oni przechodzili badania według najostrzejszych kryteriów -
dla pilotów liniowych. To co - jeszcze bardziej zaostrzyć?

Rzecz w tym, moim zdaniem, że zaostrzenie kryteriów nie wyeliminuje
przypadków zatajania informacji w wywiadzie, "dyssymulacji" i "przymykania
oka", natomiast wyeliminuje całą masę ludzi, którzy dziś niczego nie muszą
udawać, są dostatecznie zdrowi i mogą bezpiecznie latać.

W szczególności - po co ich eliminować z GA, gdzie latając szybowcem czy
nawet samolotem z PPL mogą wyrządzić mniej więcej tyle krzywdy, co jeżdżąc
samochodem. Osobowym, bo nawet nie tirem.

--
Nikanor

Tomek

unread,
May 10, 2012, 4:40:40 PM5/10/12
to

Użytkownik "Paweł Kasztelan" <Pkasztstop...@gmail.com> napisał w
wiadomości news:jogrqr$dk$1...@inews.gazeta.pl...
W dniu 2012-05-10 15:36, Bogdan Idzikowski pisze:

>
> No to teraz przypomnij mi z ostatnich lat jakieś wypadki lotnicze, w
> których przyczyną był zły stan zdrowia pilota.

Niestety "Żelazny" 1 września 2007r.

Pozwolę sobie mieć tu inne zdanie jak Komisja.
Prezentowana figura akrobacji w ogóle WYKLUCZAŁA
wzrokową kontrolę wykonania manewru z uwagi na bliski
półpełnemu kąt obserwacji.

Takiej figury NIKT bezpiecznie przeprowadzić by nie mógł- no
chyba, że były orłem lub sokołem. Ale to
ornitologia a nie lotnictwo.

A znane powiedzenie "na złodzieju czapka gore"
tu akurat zostało wykorzystane, same betablokery
są lekami masowo stosowanymi i nie mają wpływu na sprawność
psychofizyczną. Gdyby ten szalony manewr na pokazach się
udał nikt na te betablokery nie zwróciłby uwagi.
Nie demonizujmy też leków ogólnie,
H. Goring latał pod wpływem morfiny
i wypadku o ile pamiętam nie miał. Co nie oznacza, że
można brać co popadnie, albo odwrotnie lekceważyć
jawną chorobe, aby tylko latać. Niestety lekrze o specjalności
lotniczej to zwykle urzędnicy, który widzą kwestie w 2 barwach.
I tylko jest zdolny lub niezdolny. I ta postawa rodzi
albo dyssymulacje albo i inne patologie o których była
wielokrotnie mowa.
Tomek.


__Maciek

unread,
May 10, 2012, 4:54:39 PM5/10/12
to
Thu, 10 May 2012 18:26:37 +0200 Paweł Kasztelan
<Pkasztstop...@gmail.com> napisał:

>Ale później siedząc na lotnisku katarek się nasilił :)

Ale to dobrze że ten katarek siedział sobie spokojnie na lotnisku, a
nie wsiadł np. do jakiegoś samolotu :-)

"Lecąc samolotem zaczął padać deszcz"

:-)

mkarwan

unread,
May 10, 2012, 4:55:25 PM5/10/12
to
Użytkownik "Paweł Kasztelan" <Pkasztstop...@gmail.com> napisał w
wiadomości news:jogq7b$q4q$1...@inews.gazeta.pl...
> Jak badali alergię na trawę?

>Nie badali ale jak się przyznałeś w wywiadzie to mógł być problem.
>Na szczęście jak tam byłem to nie wiedziałem że mam alergię.
>Ale później siedząc na lotnisku katarek się nasilił :)

To się odczul.

Rafal 'RAV' Miszczak

unread,
May 10, 2012, 5:11:54 PM5/10/12
to
Użytkownik Tomek napisał:
>
> Niestety "Żelazny" 1 września 2007r.
>
> Pozwolę sobie mieć tu inne zdanie jak Komisja.
> Prezentowana figura akrobacji w ogóle WYKLUCZAŁA
> wzrokową kontrolę wykonania manewru z uwagi na bliski
> półpełnemu kąt obserwacji.

Raczej prostemu. Po 45 stopni na stronę. Bez problemu do ogarnięcia.

> Takiej figury NIKT bezpiecznie przeprowadzić by nie mógł- no
> chyba, że były orłem lub sokołem. Ale to
> ornitologia a nie lotnictwo.

Tę figurę wielu pilotów (w tym Żelaźni) wielokrotnie bezpiecznie
wykonywało. Oczywiście znam dwa wypadki kolizji w tej figurze -
Żelaznych i wcześniej Frecce Tricolori, ale one nie świadczą, że tej
figury nie da się bezpiecznie wykonać.

--
Pozdrawiam

Rafal "RAV" Miszczak r...@e-rav.pl www.e-rav.pl
Skype: rav_wroc_pl_2 GG: 9783 tel: +48-606-198315

JJR

unread,
May 10, 2012, 7:54:13 PM5/10/12
to
Użytkownik "/dev/SU45" <nie_ma_...@w.w.w.pl> napisał
> To tym bardziej nie rozumiem po co dam chodzić.

Na szczęście to nie jest przymusowe i nie trzeba ani rozumieć, ani chodzić.
Można nie rozumieć i chodzić całkiem gdzie indziej.

> Jak wyglądają takie testy?

Ogólny kwestionariusz osobowości i psychotechnika (refleks i koordynacja)

--
pzdr,
Jędrzej

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych
eksperymentów zrezygnował. - Mark Twain

TJ_Blues

unread,
May 11, 2012, 12:28:25 AM5/11/12
to
On May 10, 3:03 pm, Nikanor <nika...@gazeta.pl> wrote:

> W szczególności - po co ich eliminować z GA, gdzie latając szybowcem czy
> nawet samolotem z PPL mogą wyrządzić mniej więcej tyle krzywdy, co jeżdżąc
> samochodem. Osobowym, bo nawet nie tirem.

Prawie pelna zgoda :-) Zaostrzenie przesiewu do poziomu astronaty NASA
nie ma najmniejszego sensu. Zdrowie - nawet to psychiczne - to nie
wszystko. Licza sie tez niemiezalne czynniki mentalne. Tak to nazywam
z braku lepszego okreslenia. Do latania na mysliwcach wybieraja
najlepszych z najlepszych a i tak co jakis czas slyszymy o wypadkach.
Przypomina sie tragedia w Alpach gdy "poborowy" zerwal line kolejki i
zabil dziesiatki ludzi... Zle decyzje, brawura, pewnosc siebie i zbyt
duze zaufanie maszynie oraz rutyna; te rzeczy zabijaja czesciej niz
krzywa przegroda nosowa lub katar sienny.

Nie zgadzam sie z ostatnim akapitem; przewrocony TIR to wylko strata
pieniedzy. Nie w kazdym wypadku samochodowym gina ludzie. Nie wkazdym
wypadku lotniczymi gina piloci, ale pod wzgledem smiertelnosci
wypadkow GA jest daleko przed samochodami. Tzn. wypakow jest mniej,
ale jak sie wydarza sa najczesciej powazniejsze w skutkach.
Jednostkowe koszty tez moga byc znaczne; zwykla nie nowa C172 to ok.
100tys $. Srednio nowy samolot to ok 300 - 500 tys dolarow. Czyli z
punku widzenia firmy ubezpieczeniowej to jakies 10 samochodow klasy
mid-high.

cheers TJ

Tomek

unread,
May 11, 2012, 3:35:13 AM5/11/12
to

Użytkownik "Rafal 'RAV' Miszczak" <r...@e-rav.pl> napisał w wiadomości
news:johaur$900$1...@inews.gazeta.pl...



> Tę figurę wielu pilotów (w tym Żelaźni) wielokrotnie bezpiecznie
> wykonywało.

"Woził wilk razy kilka"
Poza tym co innego ogarnięcie kąta przy N=1, a co innego przy przeciążeniach
w akrobacji. Z resztą dalej zostaję przy swoim zdaniu - takich figur
bezpiecznie wykonać się nie da.
A w kwestii przyczyn to bardziej bym widział wiek szefa zespołu niż ten
przywoływany betabloker (lek zwalniający czynność akcji serca).

Tomek.

Paweł Kasztelan

unread,
May 11, 2012, 5:04:07 AM5/11/12
to
W dniu 2012-05-10 22:55, mkarwan pisze:
Odczuliłem.
Ale badań jako takich na alergie nie przeprowadzali wtedy.

Pozdr.PK.


mkarwan

unread,
May 11, 2012, 5:47:21 AM5/11/12
to
Użytkownik "Paweł Kasztelan" <Pkasztstop...@gmail.com> napisał w
wiadomości news:joiklg$g4h$1...@inews.gazeta.pl...
>>> Jak badali alergię na trawę?
>>> Nie badali ale jak się przyznałeś w wywiadzie to mógł być problem.
>>> Na szczęście jak tam byłem to nie wiedziałem że mam alergię.
>>> Ale później siedząc na lotnisku katarek się nasilił :)
> To się odczul.

>Odczuliłem.
>Ale badań jako takich na alergie nie przeprowadzali wtedy.

Kto nie przeprowadzał takich badań i kiedy to było?

Tomek

unread,
May 12, 2012, 8:36:52 AM5/12/12
to

Użytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał w wiadomości
news:jodvq8$k9t$1...@news.icm.edu.pl...

> AT-3 jest dość czuły w sterowaniu, ale ja wiem czy nerwowy?

Spytam przy okazji- jakie znaczenie mogło mieć niewlączenie
elektrycznych poimpek (nadciśnieniowych) w układzie
zasilenia paliwem? W takie upały przy pompie
podciąnieniowej mogą się tworzyć korki z oparów
paliwa, co może skutkować zaburzeniami pracy (spadek mocy).
Tomek.

Delfino Delphis

unread,
May 12, 2012, 8:53:26 AM5/12/12
to
Tomek wrote:

> Spytam przy okazji- jakie znaczenie mogło mieć niewlączenie
> elektrycznych poimpek (nadciśnieniowych) w układzie
> zasilenia paliwem? W takie upały przy pompie
> podciąnieniowej mogą się tworzyć korki z oparów
> paliwa, co może skutkować zaburzeniami pracy (spadek mocy).

Ciężko mi to ocenić. Nie znam się :)

Delfino Delphis

unread,
May 12, 2012, 9:26:14 AM5/12/12
to
Tomek wrote:

> Spytam przy okazji- jakie znaczenie mogło mieć niewlączenie
> elektrycznych poimpek (nadciśnieniowych) w układzie
> zasilenia paliwem? W takie upały przy pompie
> podciąnieniowej mogą się tworzyć korki z oparów
> paliwa, co może skutkować zaburzeniami pracy (spadek mocy).

Jeszcze uzupełniając. Włączanie pompki przy starcie i lądowaniu jest wpisane
w listach kontrolnych. Natomiast osobiście nigdy nie dostrzegłem żadnej
różnicy z pracy silnika z załączoną pompką elektryczną i bez. Zawsze
wydawało mi się, że to po prostu wymóg bezpieczeństwa, na wypadek awarii
pompki mechanicznej w krytycznej fazie lotu. Z korkami z oparów nie
spotkałem się. Tutaj musiałby się mechanik wypowiedzieć czy takie coś ma
miejsce i jak pompka na to wpływa.

Ciekaw jestem jak wygląda sytuacja przy ujemnych przeciążeniach -
wielokrotnie próbowałem takich kilkusekundowych nieważkości i co ciekawe w
Cessnach zasilanych tylko grawitacyjnie, nie było żadnych problemów,
natomiast w AT-3 parę razy odniosłem wrażenie innego dźwięku pracy silnika,
sugerującego zmianę ciśnienia paliwa, pomimo istnienia pompki mechanicznej.



Tomek

unread,
May 12, 2012, 12:04:21 PM5/12/12
to

Użytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał w wiadomości
news:jolodn$jvv$1...@news.icm.edu.pl...

> Jeszcze uzupełniając. Włączanie pompki przy starcie i lądowaniu jest
> wpisane
> w listach kontrolnych. Natomiast osobiście nigdy nie dostrzegłem żadnej
> różnicy z pracy silnika z załączoną pompką elektryczną i bez.

W sumie układ podciśnieniowy ma zapewnić zasilanie w paliwo
i to układ zasadniczo niezawodny. Ale we wszystkich tych wypadkach
było gorąco.. A benzyna ma cechy szybkiego parowania.



> Ciekaw jestem jak wygląda sytuacja przy ujemnych przeciążeniach -

To chyba też zależy od wielkości i czasu trwania. Przy kórkich
nie powinno mieć znaczenia. Ale to przypuszczenie.
Tomek.

/dev/SU45

unread,
May 15, 2012, 2:08:30 AM5/15/12
to

> OK, ile jest takich przypadkow, gdy kierowca z atakim serca powoduje
> wypadek? O takich wypadkach jest zazwyczaj glosno poniewaz sa
> wyjatkowe.

Wcale nie głośno bo nie bada się tego aż tak dokładnie. "Zasnął za
kółkiem" i tyle. Latanie z wyjątkiem kilku krytycznych faz pozostawia
więcej czasu na korektę złego ruchu, w samochodzie jest się na drzewie
albo pod tirem... w szybowcu można wyskoczyć ze spadochronem, nie wiem
czy da radę z początkiem zawału ale chyba tak.

TJ_Blues

unread,
May 15, 2012, 9:27:31 AM5/15/12
to
On May 15, 2:08 am, /dev/SU45 <nie_ma_zupel...@w.w.w.pl> wrote:
> > OK, ile jest takich przypadkow, gdy kierowca z atakim serca powoduje
> > wypadek? O takich wypadkach jest zazwyczaj glosno poniewaz sa
> > wyjatkowe.
>
> Wcale nie głośno bo nie bada się tego aż tak dokładnie. "Zasnął za
> kółkiem" i tyle.

Nieboszczyk, ktory zostal poturbowany po zawale wyglada inaczej niz
nieboszczyk jeszcze zywy w czasie turbowania. Slady krwawienia i
siniaki sa widoczne bez przeprowadzania sekcji zwlok. Lekarz na
miejscu wypadku po zwyklych ogledzinach powinien byc w stanie
rozpoznac ofiare zawalu.

> Latanie z wyjątkiem kilku krytycznych faz pozostawia

80% wypadkow to wlasnie te krytyczne fazy.

> więcej czasu na korektę złego ruchu, w samochodzie jest się na drzewie
> albo pod tirem... w szybowcu można wyskoczyć ze spadochronem, nie wiem
> czy da radę z początkiem zawału ale chyba tak.

No dobra, wyskoczyles z poczatkami zawalu... I co dalej? Ladujesz na
helipad szpitala wojewodzkiego tuz obok kardiologi? :-)

Wg. wyladujesz gdzies na obrzezach miasta / wsi lub w lesie. No i jak
zmienia takie wyskoczenie statystyke? Byl wypadek? Byl. Byly ofiary
smiertelne? Ja mowie, ze tak.

Czasu na korekte masz niby wiecej jednak predkosci sa jednak wieksze
od tych samochodowych. Poduszek powietrznych w wiekszosci samolotow
brak. Podczas startu rozpedzasz sie do wiecej niz 80 wezlow i z taka
predkoscia witasz sie po raz ostatni z matka ziemia. Spadajac z
powiedzmy 2000ft pierdykniesz majac na budziku 140 - 200 wezlow.

Jadac samochodem sciagniecie nogi z gazu powoduje zmniejszenie
szybkosc, oprocz latarenki / drzewa mozna zaliczyc row, czy barierke -
a to zwieksza szanse na przezycie.

Dlatego mimo ogolnie mniejszej ilosci wypadkow w GA vs. wypadkow
samochodowych, GA jest krolem wypadkow smiertenlych. To jest fakt, i
trudno z tym dyskutowac.

cheers TJ

J.F

unread,
May 15, 2012, 10:21:50 AM5/15/12
to
Użytkownik "TJ_Blues" napisał w wiadomości
On May 15, 2:08 am, /dev/SU45 <nie_ma_zupel...@w.w.w.pl> wrote:
>> > OK, ile jest takich przypadkow, gdy kierowca z atakim serca
>> > powoduje
>> > wypadek? O takich wypadkach jest zazwyczaj glosno poniewaz sa
>> > wyjatkowe.
>> Wcale nie głośno bo nie bada się tego aż tak dokładnie. "Zasnął za
>> kółkiem" i tyle.

>Nieboszczyk, ktory zostal poturbowany po zawale wyglada inaczej niz
>nieboszczyk jeszcze zywy w czasie turbowania. Slady krwawienia i
>siniaki sa widoczne bez przeprowadzania sekcji zwlok. Lekarz na
>miejscu wypadku po zwyklych ogledzinach powinien byc w stanie
>rozpoznac ofiare zawalu.

W samochodzie raczej nie ma na to czasu - do wypadku dojdzie w
parenascie sekund po utracie kontroli.

>> więcej czasu na korektę złego ruchu, w samochodzie jest się na
>> drzewie
>> albo pod tirem... w szybowcu można wyskoczyć ze spadochronem, nie
>> wiem
>> czy da radę z początkiem zawału ale chyba tak.

>No dobra, wyskoczyles z poczatkami zawalu... I co dalej? Ladujesz na
>helipad szpitala wojewodzkiego tuz obok kardiologi? :-)

Ludzie jakos zawaly przezywaja, a przeciez nie do kazdego podlatuje
karetka w ciagu trzech minut.

Poza tym teraz komorki sa, mozna wezwac pomoc przed ladowaniem i
bedzie czekala pod drzewem :-)

>Dlatego mimo ogolnie mniejszej ilosci wypadkow w GA vs. wypadkow
>samochodowych, GA jest krolem wypadkow smiertenlych. To jest fakt, i
>trudno z tym dyskutowac.

No tak, ale podzial na przyczyny moze byc jednak inny. Awaria silnika
w samochodzie stwarza znikome zagrozenie zycia.


J.

TJ_Blues

unread,
May 15, 2012, 10:10:58 PM5/15/12
to
On May 15, 10:21 am, "J.F" <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:

> >Nieboszczyk, ktory zostal poturbowany po zawale wyglada inaczej niz
(...)
> W samochodzie raczej nie ma na to czasu - do wypadku dojdzie w
> parenascie sekund po utracie kontroli.

Hm, odpowiadasz na tekst o ogledzinach ofiary wypadku tesktem o czasie
miedzy utrata kontroli a wypadkiem? No ale niech bedzie, idzmy tym
tropem. Startujesz, rotacja, podwozie i kalpy w gore itp, itd. A tu
SRUUU! podmuch wiatru, kladziesz sie na skrzydlo, ostro prostujesz ale
predkosc za mala i przepadasz na to skrzydlo, ktore chciales
podniesc... Gleba. Ile czasu to trwalo? Wg. mnie nawet nie 10sec i
witasz sie ze sw Piotrem.

A z drugiej strony, lecac w pojedynke nawet na jakis 3000m dostajesz
malego zawalu. Bol w klatce piersiowej promieniujacy na szczeke i
konczyny, nie potrafisz zlapac oddechu, nie potrafisz opanowac
wlasnych ruchow - panikujesz...

wesja 1. resztkami sil wyskakujesz z samolotu / szybowca. Masz
problemy z koordynacja ruchow, czy bedziesz w stanie otworzyc
spadochron? Ok, otworzyles, i ladujesz praktycznie bezwladnie (o ile
nie straciles przytomnosci wczesniej). Walisz w ziemie bez
wstrzymania. Raczej lamiesz kregoslup.

wesja 2. Z powodu klopotow z koordynacja ruchow i bolu masz problemy z
przymusowym ladowaniem. Walisz w las, krzaki, domy...

wersja 3. Z bolu i niedokrwienia mozgu tracisz przytomnosc. RIP


> Ludzie jakos zawaly przezywaja, a przeciez nie do kazdego podlatuje
> karetka w ciagu trzech minut.

Czy wiesz jaka jest przezywalnosc zawalow? Czy znasz statystyki gdzie
ludziom zawaly sie przydarzaja? Maly zawal moze trwac nawet 20 minut.
Czasem akcja serca sama sie reguluje, czasem nastepuje zgon. Jednak te
20 min + 6min po ustaniu akcji serca sprawia, ze karetka ma szanse
dojechac. Czest tez zawalowiec jest w otoczeniu ludzi, ktorzy chodzby
dzwoniac na pogotowie moga prowadzic reanimacje.

Jesli zawal przytrafi sie kierowcy to rowniez sa w poblizu inni
uzytkownicy drog. Jak widzisz, ze samochod jadacy przed toba nagle
zaczyna myszkowac i zjezdza na pobocze to chyba sprawdzisz co sie
stalo? Zawalowiec najczesciej sam nie dzwoni na 911, najczsciej robi
to ktos za niego.

Spadajac na srodek pola czy lasu raczej nie mozesz liczyc na
grzybiarzy...


> Poza tym teraz komorki sa, mozna wezwac pomoc przed ladowaniem i
> bedzie czekala pod drzewem :-)

Dobrze, ze wstawiles ":-)", bo bym pomyslal, ze mowisz serio. Nie
zadzwonisz.


> No tak, ale podzial na przyczyny moze byc jednak inny. Awaria silnika
> w samochodzie stwarza znikome zagrozenie zycia.

Moze, ale nie jest :-) Bledy pilotow i kierowcow sa na prowadzeniu.
Awaria silnika moze byc poczatkiem nieszczesc :-) Przestaje dzialac
wspomaganie kierownicy, na hamulc musisz cisnac obiema nogami, ci z
tyl nie wiedza co sie dzieje, chca cie wyprzedac... Ci co jechali za
blisko i za szybko garazuja ci w bagazniku...

Kiedys, za czasow gdy w oponach byly detki, zdarzaly sie "wystrzaly".
Jak ci walnela taka przy jedynie 100km/h to latales po drodze jak
pijany, czesto zaliczajac laterenke. Z innych samochodywych
przypadlosci bylo otwieranie sie w czasie jazdy pokrywy silnika. Dosc
rzadkie zdarzenie, to prawda, ale znam goscia, ktory przezyl to 2
razy :-) No i oczywiscie pouczal mnie jak sie zachowac w takiej
sytuacji :-)


cheers TJ :-)

J.F

unread,
May 16, 2012, 12:38:26 PM5/16/12
to
Użytkownik "TJ_Blues" napisał w wiadomości
On May 15, 10:21 am, "J.F" <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:
>> >Nieboszczyk, ktory zostal poturbowany po zawale wyglada inaczej
>> >niz
(...)
>> W samochodzie raczej nie ma na to czasu - do wypadku dojdzie w
>> parenascie sekund po utracie kontroli.

>Hm, odpowiadasz na tekst o ogledzinach ofiary wypadku tesktem o
>czasie
>miedzy utrata kontroli a wypadkiem?

Raczej od zawalu do zadania obrazen. To w kwestii mozliwosci ustalenia
chronologii zdarzen i przyczyn.

>No ale niech bedzie, idzmy tym
>tropem. Startujesz, rotacja, podwozie i kalpy w gore itp, itd. A tu
>SRUUU! podmuch wiatru, kladziesz sie na skrzydlo, ostro prostujesz
>ale
>predkosc za mala i przepadasz na to skrzydlo, ktore chciales
>podniesc... Gleba. Ile czasu to trwalo? Wg. mnie nawet nie 10sec i
>witasz sie ze sw Piotrem.

Ale co - zawal serca powodem ?

>A z drugiej strony, lecac w pojedynke nawet na jakis 3000m dostajesz
>malego zawalu. Bol w klatce piersiowej promieniujacy na szczeke i
>konczyny, nie potrafisz zlapac oddechu, nie potrafisz opanowac
>wlasnych ruchow - panikujesz...

>wesja 2. Z powodu klopotow z koordynacja ruchow i bolu masz problemy
>z
>przymusowym ladowaniem. Walisz w las, krzaki, domy...

>wersja 3. Z bolu i niedokrwienia mozgu tracisz przytomnosc. RIP

No i tu moze uplynac duzo czasu od zejscia do walnieciaw krzaki, co
podpowie patologowi jaka byla kolejnosc.

>> Ludzie jakos zawaly przezywaja, a przeciez nie do kazdego podlatuje
>> karetka w ciagu trzech minut.
>Czy wiesz jaka jest przezywalnosc zawalow? Czy znasz statystyki gdzie

No ale slyszalo o ludziach po drugim zawale, trzecim - widac spora.

>ludziom zawaly sie przydarzaja? Maly zawal moze trwac nawet 20 minut.
>Czasem akcja serca sama sie reguluje, czasem nastepuje zgon. Jednak
>te
>20 min + 6min po ustaniu akcji serca sprawia, ze karetka ma szanse
>dojechac. Czest tez zawalowiec jest w otoczeniu ludzi, ktorzy chodzby
>dzwoniac na pogotowie moga prowadzic reanimacje.

No wlasnie - a na drodze w czasie 30s walniesz w drzewo i co patolog
powie ? Zawal, poslizg, czy zasnal za kierownica ?

>> Poza tym teraz komorki sa, mozna wezwac pomoc przed ladowaniem i
>> bedzie czekala pod drzewem :-)

>Dobrze, ze wstawiles ":-)", bo bym pomyslal, ze mowisz serio. Nie
>zadzwonisz.

No, zalozywszy ze potrafisz wyskoczyc ze spadochronem, to troche
sprawnosci jednak masz.

>> No tak, ale podzial na przyczyny moze byc jednak inny. Awaria
>> silnika
>> w samochodzie stwarza znikome zagrozenie zycia.

>Moze, ale nie jest :-) Bledy pilotow i kierowcow sa na prowadzeniu.
>Awaria silnika moze byc poczatkiem nieszczesc :-) Przestaje dzialac
>wspomaganie kierownicy,

ale to tylko wspomaganie.

>na hamulc musisz cisnac obiema nogami, ci z

jedno czy nawet kilka wcisniec jeszcze wspomoze.
Poza tym jesli nie ma jakiejs przeszkody to nie musisz, mozesz
powolutku zwalniac.

Ryzyko jest jak naped zawiedzie przy wyprzedzaniu.

>tyl nie wiedza co sie dzieje, chca cie wyprzedac... Ci co jechali za
>blisko i za szybko garazuja ci w bagazniku...

Drobna stluczka, nie zagrazajaca zyciu :-)

>Kiedys, za czasow gdy w oponach byly detki, zdarzaly sie "wystrzaly".
>Jak ci walnela taka przy jedynie 100km/h to latales po drodze jak
>pijany, czesto zaliczajac laterenke. Z innych samochodywych
>przypadlosci bylo otwieranie sie w czasie jazdy pokrywy silnika. Dosc
>rzadkie zdarzenie, to prawda, ale znam goscia, ktory przezyl to 2
>razy :-) No i oczywiscie pouczal mnie jak sie zachowac w takiej
>sytuacji :-)

Czyli malo grozne tak naprawde :-)

J.

TJ_Blues

unread,
May 16, 2012, 10:57:28 PM5/16/12
to
On May 16, 12:38 pm, "J.F" <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:

> Raczej od zawalu do zadania obrazen. To w kwestii mozliwosci ustalenia
> chronologii zdarzen i przyczyn.

Bedzie trudniej ustalic przyczyne i chronolgie, to prawda. Ale nie
jest to niemozliwe. Przy zawale spada znaczaco cisnienie krwi, i nie
ma znaczenia czy ofiara dozna innych urazow po 15sec czy po 10 min;
krew z ran bedzie sie saczyc a nie tryskac, zlamania nie beda sine...

>
> >No ale niech bedzie, idzmy tym
> >tropem. Startujesz, rotacja, podwozie i kalpy w gore itp, itd. A tu
> >SRUUU! podmuch wiatru, kladziesz sie na skrzydlo, ostro prostujesz

> Ale co - zawal serca powodem ?

No jak sie tak upierasz :-) Zamien "podmuch wiatru" na "zawal" - efekt
przy starcie / ladowaniu bedzie taki sam; RIP. Do tego dodatnie
przeciazenie podczas startu spoteguje efekt zawalu.

> >wersja 3. Z bolu i niedokrwienia mozgu tracisz przytomnosc. RIP
>
> No i tu moze uplynac duzo czasu od zejscia do walnieciaw krzaki, co
> podpowie patologowi jaka byla kolejnosc.

O ile upadek nie skonczy sie BBQ :-)


> No ale slyszalo o ludziach po drugim zawale, trzecim - widac spora.

Przeciez nie przecze temu :-) Zapytaj tylko tych co przezyli gdzie to
im sie przytrafilo. Raczej nie beda to ci, ktorych trafil zawal
podczas pilotowania ( w pojedynke) czy prowadzenia samochodu.


> No wlasnie - a na drodze w czasie 30s walniesz w drzewo i co patolog
> powie ? Zawal, poslizg,  czy zasnal za kierownica ?

Poskladanie wszystkich informacji o wypadku, lacznie z raportem
patologa, w wiekszosci przypadkow doprowadza do wywnioskowania
pierwszorzednej przyczyny. Np. gosc, ktory jechal do pracy o 7 rano po
przespanej nocy, bez sladowych ilosci alkoholu we krwi ale z
podwyzszonym cholesterolem raczej nie jest ofiara "zasniecia za
kierownica". Do tego powtorze sie - zawal = radykalny spadek cisnienia
krwi, zasniecie = niewielki spadek cisnienia. Serce pracuje
niezaleznie od mozgu i bedzie pompowac krew nawet po smiertelnym
urazie glowy.

> No, zalozywszy ze potrafisz wyskoczyc ze spadochronem, to troche
> sprawnosci jednak masz.

Czyli nigdy nie byles w sytacji chocby subiektywnie zagrazajacej
zyciu... Wyskoczenie w tym wypadku jest odruchem bezwarunkowym,
siegniecie po telefo nie. Co nie znaczy, ze udalo by sie zawalowcowi
wyskoczyc. Jest jednak bardziej prawdopodobne, ze moglyby probowac.

> >Awaria silnika moze byc poczatkiem nieszczesc :-) Przestaje dzialac
> >wspomaganie kierownicy,
>
> ale to tylko wspomaganie.

"Tylko"? Optymista :-)

>
> >na hamulc musisz cisnac obiema nogami, ci z
>
> jedno czy nawet kilka wcisniec jeszcze wspomoze.
> Poza tym jesli nie ma jakiejs przeszkody to nie musisz, mozesz
> powolutku zwalniac.

A jak zgasnie ci przed lub na zakrecie?

> >blisko i za szybko garazuja ci w bagazniku...
>
> Drobna stluczka, nie zagrazajaca zyciu :-)

Czyli nikt cie jeszcze nie "pyknal" w bagaznik :-) Szczesciaz! W
takich wypadkach ginie na autostradach chyba najwieksza, po
niepoprawnym wyprzedaniu, ilosc ludzi.

>
> >Kiedys, za czasow gdy w oponach byly detki, zdarzaly sie "wystrzaly".
> >Jak ci walnela taka przy jedynie 100km/h to latales po drodze jak

> Czyli malo grozne tak naprawde :-)

??? Jaja sobie robisz z powaznych rzeczy. Taki wypadek zdarzyl sie
mojem ojcu jak jechalismy do Rabki (okolice konca lat 70). Cholerna
Syrenka zawirowala i stanela w poprzek drogi na przeciwnym pasie
ruchu. Ciezarowiec zjechal do rowu w ostatniej chwili - inaczej bym
sie dzis nie produkowal na tej grupie. Ale i tak zrobilo sie
domino...

cheers TJ

Tomek

unread,
May 17, 2012, 5:25:05 AM5/17/12
to

Uzytkownik "TJ_Blues" <tomeka...@gmail.com> napisal w wiadomosci
news:175a5c0f-7926-4c30...@t2g2000pbl.googlegroups.com...
On May 15, 10:21 am, "J.F" <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:

A z drugiej strony, lecac w pojedynke nawet na jakis 3000m dostajesz
malego zawalu. Bol w klatce piersiowej promieniujacy na szczeke i
konczyny, nie potrafisz zlapac oddechu, nie potrafisz opanowac
wlasnych ruchow - panikujesz...


wesja 2. Z powodu klopotow z koordynacja ruchow i bolu masz problemy z
przymusowym ladowaniem. Walisz w las, krzaki, domy...

wersja 3. Z bolu i niedokrwienia mozgu tracisz przytomnosc. RIP


Opowiem relacje jaka opowiedzial mi pózniejszy wieloletni szef
Zespolu Krakowskiego LPR p. Tadeusza Augustyniaka a dotyczylo to
ostatniego lotu Jakiem 12 bylego mysliwca i mieleckiego pilota
doswiadczalnego Ludwika Lecha.
Relacje zdal bezposrednio sanitariusz lecacy z pilotem.

5 minut przed Balicami pilot ciezko zaczal oddychac, mówiac
"ale pociemnialo przed samym ladowaniem". Sanitariusz- "panie
Ludwiku, nie jest ciemniej niz przed chwila. Tylko czy nie
lecimy za nisko?" Pilot na to, "dziekuje" i podciagnal lekko samolot
do góry. Za chwile pilot prosi sanitariusza o informacje, w
jakim miejscu maja wejsc na krag do ladowania. Gdy te informacje
otrzymywal, lecial zupelnie normalnie, trzymajac reke i stopy
na sterach. "Czy jestesmy juz nad progiem pasa?"- pytanie
pilota do sanitariusza w intercomie. Gdy padla odpowiedz, ze tak
pilot gladko posadzil samolot i zakolowal na miejsce postojowe
LPR prowadzac na fonii korespondencje z wieza.
Po wylaczeniu silnika otworzyl drzi ale nie wysiadl.
p. Augustyniak podszedl do samolotu i pyta "Ludwik, zle sie
czujesz?" "Tak, rzygac mi sie chce". "No to rzygaj".
Odchylil sie na bok (siedzac na fotelu i wypadl z niego
bez oznak zycia. Próby reanimacji nie pomogly, krazenie ustalo.

Pan Augustyniak skwitowal to mniej-wiecej tak, ze po zawale
na pokladzie samolotu doswiadczony pilot da rade wyladowac
(w sensie koordynacji pracy sterami) ale gdy leci sam a
cisnienie mu spadnie ze nic nie bedzie widzial, to szczesliwie
nie wyladuje. Natomiast gdy jest na pokladzie
osoba nie bedaca pilotem, ale informujaca go o polozeniiu
lotniska i samolotu wzgledem pasa - mozliwe jest szczesliwe
ladowanie.

Tomek.


J.F

unread,
May 17, 2012, 7:59:17 AM5/17/12
to
Użytkownik "TJ_Blues" napisał w wiadomości grup
On May 16, 12:38 pm, "J.F" <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:
>> >wersja 3. Z bolu i niedokrwienia mozgu tracisz przytomnosc. RIP
>> No i tu moze uplynac duzo czasu od zejscia do walnieciaw krzaki, co
>> podpowie patologowi jaka byla kolejnosc.

>O ile upadek nie skonczy sie BBQ :-)

Chyba i tak bedzie mogl ustalic.

>> No wlasnie - a na drodze w czasie 30s walniesz w drzewo i co
>> patolog
>> powie ? Zawal, poslizg, czy zasnal za kierownica ?

>Poskladanie wszystkich informacji o wypadku, lacznie z raportem
>patologa, w wiekszosci przypadkow doprowadza do wywnioskowania
>pierwszorzednej przyczyny. Np. gosc, ktory jechal do pracy o 7 rano
>po
>przespanej nocy, bez sladowych ilosci alkoholu we krwi ale z
>podwyzszonym cholesterolem raczej nie jest ofiara "zasniecia za
>kierownica".

No, pod warunkiem ze zona zaswiadczy iz rzeczywiscie od 22 spal, a nie
np pornosy ogladal, albo newsy przegladal :-)

>Do tego powtorze sie - zawal = radykalny spadek cisnienia
>krwi, zasniecie = niewielki spadek cisnienia. Serce pracuje
>niezaleznie od mozgu i bedzie pompowac krew nawet po smiertelnym
>urazie glowy.

Ale przy zawale tez troche pracuje i wlasnie dlatego podejrzewam ze
moze byc trudne do uchwycenia co bylo najpierw.

>> No, zalozywszy ze potrafisz wyskoczyc ze spadochronem, to troche
>> sprawnosci jednak masz.

>Czyli nigdy nie byles w sytacji chocby subiektywnie zagrazajacej
>zyciu... Wyskoczenie w tym wypadku jest odruchem bezwarunkowym,
>siegniecie po telefo nie. Co nie znaczy, ze udalo by sie zawalowcowi
>wyskoczyc. Jest jednak bardziej prawdopodobne, ze moglyby probowac.

Ale potem sobie spokojnie dyndasz ... mozna siegnac po telefon i
zadzwonic.
Nie dasz rady ? Zalozyles ze dales rade wyskoczyc.

>> >Awaria silnika moze byc poczatkiem nieszczesc :-) Przestaje
>> >dzialac
>> >wspomaganie kierownicy,
>> ale to tylko wspomaganie.
>"Tylko"? Optymista :-)

No, mialem pare samochodow bez wspomagania. Ale moze z uszkodzonym
wspomaganiem jest gorzej niz bez.

>> >na hamulc musisz cisnac obiema nogami, ci z
>> jedno czy nawet kilka wcisniec jeszcze wspomoze.
>> Poza tym jesli nie ma jakiejs przeszkody to nie musisz, mozesz
>> powolutku zwalniac.

>A jak zgasnie ci przed lub na zakrecie?

To sie liczy za przeszkode, o ile odpowiednio ostry.
Ale samochodami bez wspomagania hamulcow tez jezdzilem :-)

>> >blisko i za szybko garazuja ci w bagazniku...
>> Drobna stluczka, nie zagrazajaca zyciu :-)

>Czyli nikt cie jeszcze nie "pyknal" w bagaznik :-) Szczesciaz!

Bo mnie tato dobrze uczyl zeby trzymac odstep z przodu i z tylu :-)

>W takich wypadkach ginie na autostradach chyba najwieksza, po
>niepoprawnym wyprzedaniu, ilosc ludzi.

Ale to dane z Polski czy z USA ?
U nas w ogole malo karamboli, predzej ci tir droge zajedzie niz ktos
przyp* w bagaznik na autostradzie.
A jak to zrobi to z niewielka roznica predkosci to i ryzyko mniejsze.

No dobra, nie jest tak dobrze, zderzenie "tylne" to przyczyna 10%
wypadkow, i 5% ofiar smiertelnych.
(czolowe - tez 10% wypadkow, ale 17% zejsc).

Gdzies w tym sa rowerzysci i falszuja statystyke :-)


>>>Kiedys, za czasow gdy w oponach byly detki, zdarzaly sie
>>>"wystrzaly".
>>>Jak ci walnela taka przy jedynie 100km/h to latales po drodze jak

>> Czyli malo grozne tak naprawde :-)

>??? Jaja sobie robisz z powaznych rzeczy. Taki wypadek zdarzyl sie
>mojem ojcu jak jechalismy do Rabki (okolice konca lat 70). Cholerna
>Syrenka zawirowala i stanela w poprzek drogi na przeciwnym pasie
>ruchu. Ciezarowiec zjechal do rowu w ostatniej chwili - inaczej bym
>sie dzis nie produkowal na tej grupie.

No ale zyjecie i to zdrowo - wiec malo grozne.

J.

TJ_Blues

unread,
May 17, 2012, 9:08:05 AM5/17/12
to
On May 17, 7:59 am, "J.F" <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:

> No, mialem pare samochodow bez wspomagania. Ale moze z uszkodzonym
> wspomaganiem jest gorzej niz bez.

Samochod osobowy bez wspomagania to nie to samo co z niedzialajacym
wspomaganiem. W pierwszej chwili po ustaniu pracy silnika wydaje sie
jakby ktos zablokowal ci kierownice. Mozesz w porywach wykonywac
bardzo leniwe luki, o tradycyjnym zakrecie mozesz zapomniec, jesli nie
masz tyle pary co Pudzian.


> >A jak zgasnie ci przed lub na zakrecie?
>
> To sie liczy za przeszkode, o ile odpowiednio ostry.
> Ale samochodami bez wspomagania hamulcow tez jezdzilem :-)

Oj to masz juz lat chyba ze sto :-) Jesli Maluch nie mial wspomaganych
hamulcow to tez moge zapisac sie to tego klubu; jezdzilem Maluchem
ojca :-) Niestety od kilkunasu lat nie mialem okazji takim
zabytkiem :-)

cheers TJ

"Dariusz K. Ładziak"

unread,
May 19, 2012, 12:30:22 PM5/19/12
to
Użytkownik TJ_Blues napisał:
> Kiedys, za czasow gdy w oponach byly detki, zdarzaly sie "wystrzaly".
> Jak ci walnela taka przy jedynie 100km/h to latales po drodze jak
> pijany, czesto zaliczajac laterenke. Z innych samochodywych
> przypadlosci bylo otwieranie sie w czasie jazdy pokrywy silnika. Dosc
> rzadkie zdarzenie, to prawda, ale znam goscia, ktory przezyl to 2
> razy:-) No i oczywiscie pouczal mnie jak sie zachowac w takiej
> sytuacji:-)

Powielasz urban legend. Strzał przedniej gumy przy setce to tylko lekkie
pływanie samochodu - siły bezwładności dosyć dobrze napinają oponę.
Kierownica z rąk wyrwała mi się dopiero pod koniec hamowania.

A maska po odpięciu się nie ma szans pozostać razem z samochodem - już
przy 60 km/h zwykle zostaje urwana.

--
Darek

TJ_Blues

unread,
May 20, 2012, 5:06:16 PM5/20/12
to
On May 19, 12:30 pm, "Dariusz K. Ładziak"
No i? Czy te sytuacje nie przedstawiaja ZADNEGO niebezpieczenstwa na
drodze? Dla malo doswiadczonego kierwocy wystral gumy w rozgrzanej do
czerowonosci Syrence to byl koniec swiata :-) Odruchowo taki delkwent
cisnal po hamulcach powodujac rozszarpanie na strzepy opony - raczej
malo kto do polowy lat 80 mial radiale...

Otwarta maska: 1, powyzej 60km/h; wyrywa blache czesto rozbijajac
przednia szyba i laduje tuz przed kolami samochodu jadacego za taba.
Czy to jest bezpieczne i nie zagrazajace zyciu?
2, szesc dych na budziku, czyli obszar zabudowany i ciasno na
drogach....CH... widzisc i parkujesz w wiacie przystanku
autobusowego....


cheers TJ

J.F

unread,
May 21, 2012, 12:57:57 PM5/21/12
to
Użytkownik "TJ_Blues" napisał w wiadomości grup
On May 19, 12:30 pm, "Dariusz K. Ładziak"
> Powielasz urban legend. Strzał przedniej gumy przy setce to tylko
> lekkie
> pływanie samochodu - siły bezwładności dosyć dobrze napinają oponę.
> Kierownica z rąk wyrwała mi się dopiero pod koniec hamowania.
> A maska po odpięciu się nie ma szans pozostać razem z samochodem -
> już
> przy 60 km/h zwykle zostaje urwana.

>No i? Czy te sytuacje nie przedstawiaja ZADNEGO niebezpieczenstwa na
>drodze? Dla malo doswiadczonego kierwocy wystral gumy w rozgrzanej do
>czerowonosci Syrence to byl koniec swiata :-) Odruchowo taki delkwent
>cisnal po hamulcach powodujac rozszarpanie na strzepy opony - raczej
>malo kto do polowy lat 80 mial radiale...

Nie wiem - taty nigdy to nie spotkalo, to nie wiem.

>Otwarta maska: 1, powyzej 60km/h; wyrywa blache czesto rozbijajac

Tez nie spotkalo, to nie wiem :-)

>przednia szyba i laduje tuz przed kolami samochodu jadacego za taba.
>Czy to jest bezpieczne i nie zagrazajace zyciu?
>2, szesc dych na budziku, czyli obszar zabudowany i ciasno na
>drogach....CH... widzisc i parkujesz w wiacie przystanku
>autobusowego....

Ale kamyczek i hartowana szyba mnie spotkala - problemu zwolnic nie
bylo. Akurat mialem trase poza miastem.
Szyba zostala na miejscu, wiec najgorzej bylo juz na koncu - pod
latarniami faktycznie niewiele bylo widac na drodze.

gdyby wypadla ... wieksze chyba zagrozenie dla zdrowia (latajace ostre
odlamki) niz dla zycia.

J.

TJ_Blues

unread,
May 21, 2012, 4:37:34 PM5/21/12
to
On May 21, 12:57 pm, "J.F" <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:

> gdyby wypadla ... wieksze chyba zagrozenie dla zdrowia (latajace ostre
> odlamki) niz dla zycia.
>
> J.

Jakby ci drobinki szkla wpadly do oka / oczu to dalej uwazalbys, ze to
tylko zagrozenie zdrowia?

Ja mowie o POTENCJALNYM niebezpieczenstwie. Jadac do cioci na urodziny
jednak wiekszaosc z nas wraca do domu w calosci. Tak samo z lataniem.
Jednak statystyki sa nieublagane; w wypadkach w GA procentowo ginie
wiecej ludzi niz w wypadkach samochodowych...

cheers TJ

"Dariusz K. Ładziak"

unread,
May 21, 2012, 7:22:09 PM5/21/12
to
Użytkownik TJ_Blues napisał:

> No i? Czy te sytuacje nie przedstawiaja ZADNEGO niebezpieczenstwa na
> drodze? Dla malo doswiadczonego kierwocy wystral gumy w rozgrzanej do
> czerowonosci Syrence to byl koniec swiata :-) Odruchowo taki delkwent
> cisnal po hamulcach powodujac rozszarpanie na strzepy opony - raczej
> malo kto do polowy lat 80 mial radiale...

Tę gumę z przodu złapałem właśnie w Syrence w trzecim tygodniu
samodzielnej jazdy...

--
Darek

"Dariusz K. Ładziak"

unread,
May 21, 2012, 7:24:51 PM5/21/12
to
Użytkownik J.F napisał:
>
> Ale kamyczek i hartowana szyba mnie spotkala - problemu zwolnic nie
> bylo. Akurat mialem trase poza miastem.
> Szyba zostala na miejscu, wiec najgorzej bylo juz na koncu - pod
> latarniami faktycznie niewiele bylo widac na drodze.
>
> gdyby wypadla ... wieksze chyba zagrozenie dla zdrowia (latajace ostre
> odlamki) niz dla zycia.

Jarku, na hartowaną przednią szybę zaleceniem było wybicie w niej
wiziury jak w czołgu - wywalenie całej ciężko pogarszało komfort jazdy
(wiało potwornie), przez niedużą dziurę drogę było widać a wiało minimalnie.

--
Darek

J.F

unread,
May 22, 2012, 5:22:53 AM5/22/12
to
Użytkownik "TJ_Blues" napisał w wiadomości
On May 21, 12:57 pm, "J.F" <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:
>> gdyby wypadla ... wieksze chyba zagrozenie dla zdrowia (latajace
>> ostre
>> odlamki) niz dla zycia.
>
>Jakby ci drobinki szkla wpadly do oka / oczu to dalej uwazalbys, ze
>to
>tylko zagrozenie zdrowia?

Tak, to tylko oczy, niewidomi zyja.

>Ja mowie o POTENCJALNYM niebezpieczenstwie. Jadac do cioci na
>urodziny
>jednak wiekszaosc z nas wraca do domu w calosci. Tak samo z lataniem.
>Jednak statystyki sa nieublagane; w wypadkach w GA procentowo ginie
>wiecej ludzi niz w wypadkach samochodowych...

No coz, powietrze jest szerokie, ale widac zagrozen wiecej.

J.

J.F.

unread,
May 23, 2012, 2:34:12 AM5/23/12
to
Dnia Tue, 22 May 2012 01:24:51 +0200, "Dariusz K. Ładziak" napisał(a):
> Użytkownik J.F napisał:
>> Ale kamyczek i hartowana szyba mnie spotkala - problemu zwolnic nie
>> bylo. Akurat mialem trase poza miastem.
>> Szyba zostala na miejscu, wiec najgorzej bylo juz na koncu - pod
>> latarniami faktycznie niewiele bylo widac na drodze.
>
> Jarku, na hartowaną przednią szybę zaleceniem było wybicie w niej
> wiziury jak w czołgu - wywalenie całej ciężko pogarszało komfort jazdy
> (wiało potwornie), przez niedużą dziurę drogę było widać a wiało minimalnie.

No coz, nie znalem ... ale po dojechaniu do domu i trzasnieciu drzwiami
wywalila sie cala sama - wiec cos kiepsko widze mozliwosc zrobienia wizjera
:-)

J.

J.F.

unread,
May 23, 2012, 2:35:49 AM5/23/12
to
Ale taka "wybuchowa" ?
Bo normalnie to powietrze schodzi chyba w umiarkowanym tempie, i jest czas
zwolnic.

J.

TJ_Blues

unread,
May 23, 2012, 10:51:32 AM5/23/12
to
On May 23, 2:35 am, "J.F." <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:

> Ale taka "wybuchowa" ?
> Bo normalnie to powietrze schodzi chyba w umiarkowanym tempie, i jest czas
> zwolnic.


Oj, wybuchowa :-) Opony bezdetkowe sa niesamowitym postepem w
dziedzinie bezpieczenstwa. W przypadku najechania na gwozdz powiterze
schodzi powoli. Czase prawie wcale nie schodzi bo gwozdz uszczelnia
dziure.

W ukaldzie detka - opona obraz jest odmienny. Detka jest stosunkowo
cienka i kazda wada materialu a nawet ziarenko piasku moze spowodowac
wystrzal. Do tego stare felgi nie byly szczelne i opona nie musiala
dokladnie do niej przylegac. Przedziurawiona detka rozlatywala sie jak
balonik.

cheers TJ
0 new messages