Stachu.
> Jak dobraĺ siź do kokosa?
> Na razie opar? siź skutecznie no?om i tasakowi.
> Nie mam maczety typu karaibskiego.Mo?e
> siekier? lub jakim? m?otkiem na kamieniu?
> Porad?cie!
>
> Stachu.
Było to tu omawiane wielokrotnie, ale jakoś dawno nikt się o to ne
pytał, więc odpowiem, jak ja to robię. Z jednego z końców kokosa są
takie trzy "punkty". Przebijam tam skorupę używając młotka i grubego
gwoździa, starego wiertła lub czegoś podobnego. Wylewam wodę kokosową z
orzecha. Następnie silnym uderzeniem kruszę skorupę i rozbieram orzech.
Władysław
Są trzy kropki, ale dwie sa takie same a jedna większa.
I szpikulcem wierci się tę większą.
Te kropki przypominają "małpią twarz" i wierci się mordkę.
--
Pozdrawiam, Jerzy
---
Outgoing mail is certified Virus Free.
Checked by AVG anti-virus system (http://www.grisoft.com).
Version: 6.0.732 / Virus Database: 486 - Release Date: 04-07-29
> U?ytkownik "Wladyslaw Los" <wla...@onet.pl>
> > By?o to tu omawiane wielokrotnie, ale jako? dawno nikt siź o to ne
> > pyta?, wiźc odpowiem, jak ja to robiź. Z jednego z ko?ców kokosa s?
> > takie trzy "punkty". Przebijam tam skorupź u?ywaj?c m?otka i grubego
> > gwo?dzia, starego wiert?a lub czego? podobnego. Wylewam wodź kokosow?
> z
> > orzecha. Nastźpnie silnym uderzeniem kruszź skorupź i rozbieram
> orzech.
>
> S? trzy kropki, ale dwie sa takie same a jedna wiźksza.
> I szpikulcem wierci siź tź wiźksz?.
Nie zwróciłem nigdy na to uwagi. Ponadto zawsze wybijam przynajmniej
dwa otwory.
Władysław
> Nie zwróciłem nigdy na to uwagi. Ponadto zawsze wybijam przynajmniej
> dwa otwory.
Można i dwa, ale nauczyli mnie tego tubylcy na Kubie.
;-)
> U?ytkownik "Wladyslaw Los" <wla...@onet.pl>
>
> > Nie zwróci?em nigdy na to uwagi. Ponadto zawsze wybijam przynajmniej
> > dwa otwory.
>
> Mo?na i dwa, ale nauczyli mnie tego tubylcy na Kubie.
> ;-)
Popatrz, a ja sam na to musiałem wpaść. ;-)
Władysław
To się nazywa "inteligencja schodkowa" [dotyczy mnie].
Też o tym wiedziałem, ale mówiłem o małpiej mordzie i o jednym otworze.
Wypróbuj. Działa mimo iż jeden.
> Użytkownik "Wladyslaw Los" <wla...@onet.pl>
> > "JerzyN" <N000...@megapolis.pl> wrote:
> >
> > > U?ytkownik "Wladyslaw Los" <wla...@onet.pl>
> > >
> > > > Nie zwróci?em nigdy na to uwagi. Ponadto zawsze wybijam
> przynajmniej
> > > > dwa otwory.
> > >
> > > Mo?na i dwa, ale nauczyli mnie tego tubylcy na Kubie.
> > > ;-)
> >
> > Popatrz, a ja sam na to musiałem wpaść. ;-)
>
> To się nazywa "inteligencja schodkowa" [dotyczy mnie].
> Też o tym wiedziałem, ale mówiłem o małpiej mordzie i o jednym otworze.
> Wypróbuj. Działa mimo iż jeden.
Pewnie te dwa otwory wynikły z analogii do dwu otworów wybijanych w
puszce, aby mogło się w niej wyrównać ciśnienie.
Władysław
> Pewnie te dwa otwory wynikły z analogii do dwu otworów wybijanych w
> puszce, aby mogło się w niej wyrównać ciśnienie.
Dowcip polega na tym, ze płyn wylewa się w takiej ilości jaką jesteś w
stanie przełknąć na jeden raz.
Po wylaniu mleczka ta metoda, nie trzeba sie z orzechem silowac.
Wystarczy zastosowac te sama metode, jaka stosowali kiedys murarze do
"ciecia" cegiel mlotkiem.
Bierzemy niewielki mlotek i uderzamy jego ostra krawedzia orzech wzdluz
rownika. Trzeba uderzac dosyc silnie, ale bez przesady. Po objechaniu
dookola, orzech peka wzdluz linii "ciecia".
Pozdr.
Shek
Uznaje blad ;)
Niestety niewiele poradze na to, ze u mnie sie w rodzinie zawsze to tak
nazywalo.
W kazdym razie niezaleznie od formalnej nazwy cieczy zawartej w orzechu
kokosowym, zakladam, ze i tak wiadomo o co chodzi ;)
Pozdr.,
Shrek
Oczywiscie. No i chyba nie ma innej nazwy po polsku (?)
Problem w tym ze ludzie nieobeznani kokosowo mysla ze w orzechu jest
"mleczko", takie jak z puszki...
I wytumacz im ze owo mleczko sie robi z "wiorkow kokosowych" -:D
Ewcia
--
Niesz
> andrzej wrote:
>> do rozcięcia brzeszczot, to co w środku sie zjada, a skorupkę np. do
>> akwarium
> a jak to wlasciwie powinno smakowac? wiem, ze smak trudno opisac,
> ale ja sprobowalem tego plynu i wyrzucilem calego orzecha, uznajac,
> ze jest popsuty. smak soku byl... hm... kwasnawy, cierpki, po prostu
> niesmaczny.
Calkiem mozliwe. Plyn z kokosow tylko z zielonych orzechow jest dobry
(chociaz bardzo intensywnego smaku nie ma), im bardziej swiezo zerwane
tym lepiej.
A propos... niepotrzebnie wyrzucales reszte, twardy miazsz
wewnatrz skorupy *doskonale* :) zastepuje wiorki kokosowe.
Ewcia
--
Niesz
> a jak to wlasciwie powinno smakowac? wiem, ze smak trudno opisac,
> ale ja sprobowalem tego plynu i wyrzucilem calego orzecha, uznajac,
> ze jest popsuty. smak soku byl... hm... kwasnawy, cierpki, po prostu
> niesmaczny. skojarzyl mi sie wlasnie z czyms, co w rogu lodowki
> zastawione sloikami przezylo wiecej czasu, niz powinno :-)
Podfermentowane i stare kokosy (szczegolnie te kielkujace) smakuja wlasnie
jak woda skapujaca z lodowki a wiec moze Twoj nie byl w zbyt dobrej
kondycji. Mozna to poznac po metnej wodzie, w ktorej plywaja wlokienka
miazszu. Miazsz takich kokosow jest twardy, lykowaty i bez smaku na surowo.
(Sa ludzie - smakosze kokosow - ktorzy jadaja tylko takie niceo dla mnie
nadpsute...) Ja jestem rozbestwiony bo spedzam duzo czasu w Am. Srodkowej i
kokosy po prostu rosna przed domem (nota bene moj przyjaciel nieopatrznie
postawil motocykl pod palma kokosowa i spadajacy kokos polamal mu przedni
blotnik :-)))
Jesli kokos byl zielony, to woda bedzie lekko slodkawa, orzezwiajaca (troche
cierpka w smaku) i uzywa sie jej do picia - specjalnie zrywa sie zielone
kokosy albo udaje sie pod palme po silnych wiatrach - co smakuje wspaniale w
tropikach. Uzywa sie tez jej do gotowania (np. zup) i w celach leczniczych,
np. swietny napoj dla sportowcow, dla ludzi z rozwolnieniem, etc. bo
znakomicie uzupelnia braki wody i mikroelementow w organizmie. Miazsz
("flesh") pol-dojzalych kokosow jest miekki, slodkawy w smaku i latwy do
strawienia, czesto podaje sie dzieciom a nawet oseskom do podgryzania-
ssania. (Doroslym tyz...) Dojzale kokosy maja wode o troche innym smaku
(mdlawa dla mnie) i dosyc twardy miazsz, ktory sie suszy i/albo inaczej
przetwarza oraz uzywa do gotowania. W krajach latynoskich Am. Poludniowej i
Srodkowej (a pewnie wszedzie tam gdzie rosna kokosy) kobiety w ciazy jedza
lekko podsuszony i podfermentowany miazsz dojzalych kokosow ktory jakoby ma
zawierac duzo witaminy B i takich tam. Dla mnie smakuje to jak kokosowa
podeszwa ale to moze dlatego, ze nigdy nie bylem kobieta w ciazy :-)))
Dobry jest tez sok z kwiatow kokosa: nacina sie je pod katem, podstawia
polowke kokosa albo kubek i "skrobie" pare razy dziennie az tak naciety
kwiat zacznie puszczac sok. Pycha! Ten sok mozna tez podfermentowac z
miazszem i zrobic rodzaj lekkiego winka-wodko-piwka kokosowego :-)))
--
><eM eL><Washington, D.C.><
><Far away is far away only if you don't go there><
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Le dimanche 1 aoűt 2004 ŕ 23:06:12, Shrek a écrit :
>
> >> Gwoli scislosci... w orzechu kokosowym nie ma "mleczka" :)
> >>
>
> > Uznaje blad ;)
> > Niestety niewiele poradze na to, ze u mnie sie w rodzinie zawsze to tak
> > nazywalo.
> > W kazdym razie niezaleznie od formalnej nazwy cieczy zawartej w orzechu
> > kokosowym, zakladam, ze i tak wiadomo o co chodzi ;)
>
> Oczywiscie. No i chyba nie ma innej nazwy po polsku (?)
Woda kokosowa.
> Problem w tym ze ludzie nieobeznani kokosowo mysla ze w orzechu jest
> "mleczko", takie jak z puszki...
> I wytumacz im ze owo mleczko sie robi z "wiorkow kokosowych" -:D
Władysław
Nisia