Pierwsza nie powiem, poczekam, kto odważniejszy :-D
Miałem około 12 lat matka wyjechała na jeden dzień (dzisiaj wzięli by ją
pod sąd), a ja najstarszy z kilkoma maluchami. Upiekłem wtedy kaczkę na
obiad i piernik na deser. I ten piernik to była moja pierwsza (i ostatnia
wpadka), wyglądał i pachniał fantastycznie, ale po rozkrojeniu w grubej
skorupie (smakowała wspaniale) ukazała się płynna masa piernikowa.
Zasiliła muszlę. Nie wiedziałem jak mocno nagrzany musi być piekarnik
(gazowy, bez termometru) i jak długo piernik ma się piec...
No ale przynajmniej zostało w rodzinie ;-PPP
A ja raz zaprosiłam gości - w pewnym ciekawym sensie waznych dla mnie i
niecodziennych. No i przyrządziłam na obiad mięso, mój numer popisowy,
pieczoną szynkę. Natarłam ją przyprawami, nasoliłam jak zawsze - marynowała
się tak w lodówce całą noc przed pieczeniem. Przepis wypróbowany
wielokrotnie, po prostu "z zamkniętymi oczami", jak to się mówi.
No i cóż - zjeść się tego nie dało, tak było słone. Goście dzielnie zjedli,
no ale kompromitacja. I co się okazało w toku mojego "dochodzenia" post
factum? - otóż pierwszy raz kupiłam wtedy w Makro mięso od szynki vacuum,
piękną porcję. Wiedziona przeczuciem, wyciągnąwszy opakowanie z kosza,
doczytałam się z ledwością pewnej uwagi, która była wydrukowana
litereczkami wielkości ziaren maku, dodatkowo przywalona jakimś-czymś
naklejonym, a brzmiała ona: "mięso zostało wstępnie nasolone". Oj, musiało
być baaaaardzo wstępnie nasolone, a ja je jeszcze dosoliłam :-DDD
Straszne marnotrawstwo.
Qra, co uwielbia zakalca, gniota oraz surowe ciasto
Raczej wstyd: nieumiejętność robienia pierogów. Ale wina leży po stronie
rodziny.
Qra, no i pierwszy raz robiąc serowe pączki nie dodałam cukru, ale
uratowałam posypując usmażone większą ilością cukru pudru
Qra to pzrebieraniec!!! W lożku moze chrumkać!
Skoro nie umie śpiewać, jak twierdzi... :-)
PS. Też lubię gniota i zakalec, no, może surowiznę nie bardzo. Tylko już
dawno mi się nie udają zakalce - jak to się robi?
:-D
To było 50 lat temu, wiec nie pamiętam. :-))))))))))))))))))))
Za to wiem, ze piekarnik miałem zbyt nagrzany - piernik wypiekał się zbyt
szybko i zaczął się przypalać więc wyjąłem, ale nie sprawdziłem co w środku,
choćby zaostrzonym patyczkiem.
Miałem przecież 12 lat.
Ale kaczka była wyśmienita - rodzeństwo najadło się do syta...
> Qra, no i pierwszy raz robiąc serowe pączki nie dodałam cukru, ale
> uratowałam posypując usmażone większą ilością cukru pudru
A ja zrobiłam kiedyś ciasto (chyba to było "czekoladowe z wrzątkiem" wg
M. Basset) i kompletnie zapomniałam o dodaniu oleju. Goście twierdzili,
że pycha, ale jakieś takie twarde było. ;)
Z kolei innym razem robiłam pleśniaka z jabłkami i pod jabłkami ciasto
było zupełnie surowe, ale wszyscy uważali, że to krem. ;)
Generalnie wpadki to mam z ciastami.
Ewa
Phi... qry też nie umieją.
> PS. Też lubię gniota i zakalec, no, może surowiznę nie bardzo. Tylko już
> dawno mi się nie udają zakalce - jak to się robi?
> :-D
Najcudowniejszy gniot, jaki jadłam, to był keks szykowany na Wielkanoc.
Teściowa nafaszerowała go taką ilością bakalii, że podwoił masę, no a w
piekarniku był za krótko (jest jakaś rodzinna anegdota nawet, jak się teście
pokłócili nad tą foremką, ile toto powinno się piec). I te bakalie oblepione
niedpieczoną masą... nadal mam cudowne z tym wspomnienia.
Qra
Znajoma mi opowiadała, że będąc dzieckiem nosiła blachy z ciastem do
piekarni (no, takie to czasy były). A ponieważ sama lubiła zakalec, to
niosąc to ciasto buch-buch uderzała dnem blachy o każdy słupek. A jej
mama nadziwić się nie mogła, że od jakiegoś czasu ciasto się jej nie
udaje.
Moją wpadką była podeszwa ze schabowego, gdy zaprosiłam towarzystwo z
pracy.
No i tradycyjnie - przesolone ziemniaki dostał jeden absztyfikant;p
--
Pozdrawiam :)
JM
http://www.bykom-stop.avx.pl/index.html
Bezpieczny wolontariat (Nobel?): http://zwijaj.pl/
Ja pomagając mamie w kuchni ( bylem uczniem podstawowki) odcedziłem
zupę zamiast ziemniaki.
--
Linuks to system dla myślących użytkowników.. Ja
A Debian jest pierwszym sekretarzem tego
systemu... Również ja
> Ikselka pisze:
>> ...wpadka w życiu? //ale taka publiczna!
>>
>> Pierwsza nie powiem, poczekam, kto odważniejszy :-D
>>
> Próba ugotowania zupy (krupnik) w szybkowarze. Prawie cała znalazła się
> na suficie..
Aaaaa, tooooo to ja mam zaliczone na szóstkę, czyli pierwsze (i ostatnie)
gotowanie grochu w szybkowarze: zatkany wylot pary -> grochowy aerozol w
całej kuchni wokoło, dokładnie poniżej linii wyznaczonej przez okap,
kierujący pęd aerozolu w dół.
Ściany m.w. poniżej wys. 1/3, wszystkie stojące szafki kuchenne oraz
podłoga z płytek (małe płytki, dużo spoin) pokryte rozpyloną papką
natryskowo jak karoseria samochodu chmurą lakieru.
Sprzatanie trwało ładnych parę godzin, wdłubywanie grochu z wszelkich
załamań i spoin - znacznie dłużej.
Brak odkurzacza wodnego jak Rainbow czy Hyla - pół godeziny i błysk...
Jakieś 20 lat temu był brak wszystkiego - groch był.
:-)
A teraz mam duże płytki, mało spoin i zero szybkowarów :-D
-----------------
Ja też odcedziłam (i to całkiem niedawno - jakiś rok, dwa temu) rosół, z
którego miała być studzinina :-( Oj, nie mogłam odżałować....
Pozdrawiamy
Barbara, Marysia i Tosia
Mam cztery - komplet węgierski i jeden NRD - bez uszczelki.
> tradycyjnie - przesolone ziemniaki dostał jeden absztyfikant;p
Mój - przepieprzoną sałatkę. Ale i tak szedł na wódkę potem ;p
--
Pozdrawiam - Aicha
Obiad mial byc rodzinny i uroczysty. Zaplanowane bylo jakies pieczyste i
rosol z kaczki. Surowka, deser, wino i inne szykany.
Nasszlo ludzi, ze hej!
No i ja w kuchni. W fajnym fartuchu, czapce kucharskiej (dostalem od zony
pod choinke - to bylo jakos zaraz po swietach).
Warze.
A ze kuchnia mala, to na biezaco trzeba ogarniac, zeby w trakcie nie
ugrzeznac w nawale brudnych naczyn i garow.
No i jakos tak sie stalo, ze juz mialem podawac rosol, przygotowalem
talerze, zdjalem pokrywke z garnka, napelnilem kilka talerzy i wlasnie
chcialem cos w zlewie umyc. Wzialem plyn do naczyn, a ze reka sliska -
wyslizgnal mi sie. Chwycilem jakos lokciem i scisnelo mi sie...
Strumien zielonego plynu do naczyn pieknym lobem prosto do gara z rosolem -
CHLUP!
Kurcze! Ale bylo! Pieknie pistacjowy rosolek o wyraznym posmaku miety i
plynu do naczyn. A jak pieknie sie pienil!
Rodzina mnie prawie smiechem zabila. Do tej pory kraza w jesienne wieczory
opowiesci o moim przepysznym rosolku.
Na szczescie inne dania sie udaly bez zarzutu.
MAriusz
> Straszne marnotrawstwo.
>
> Qra, co uwielbia zakalca, gniota oraz surowe ciasto
Qra, witaj w klubie :) Dodatkowo zielone truskawki,
niedojrza�y agrest i niedojrza�e gruszki. To jest to!
--
pozdrawiam, Zbylut
* Usenet news. Learn what you know, share what you don't *
Największą wpadką jest twoje trollowanie na tej grupie. No i to że
jesteś kumpelą Pansravisty.
Niedojrzałe truskawki, te białe jeszcze, hmmmmmm, rozmarzyłam się :-)
> On 1 Kwi, 00:52, Ikselka <iks...@gazeta.pl> wrote:
>> ...wpadka w życiu? //ale taka publiczna!
>>
>> Pierwsza nie powiem, poczekam, kto odważniejszy :-D
>
> Największą wpadką jest twoje trollowanie na tej grupie.
Wpadła ci belka w oczko?
:-DDD
> No i to że
> jesteś kumpelą Pansravisty.
Jeszcze nie wpadliśmy, to czego się czepiasz, smrodzie?
:-)
Toż od dawna wiadomo, że miłości lepiej służy pieprz niż sól;p
Mój poszedł w siną dal... hehehe...
Toż od dawna wiadomo, że miłości lepiej służy pieprz niż sól;p
Mój poszedł w siną dal... hehehe...
Na mnie nie podziała jednorazowy wybryk babski, nawet kulinary, ale nie znam
chopa, który dałby sobie ciosać kołki na głowie przez dłuższy czas, gdyby go
to nie rajcowało...
> > No i to że
> > jesteś kumpelą Pansravisty.
>
> Jeszcze nie wpadliśmy, to czego się czepiasz, smrodzie?
> :-)
Qrwa, chyba nie masz tego na myśli co ja. Bo jeśli tak, to zaraz się
porzygam....
Proponuję PanieCoSięZnajdzieszZarazWKFie od poczytania netykiety i
poprawne cytowanie z wrotkami.
Podniecasz się ze Gruba Berta ci odpisuje?
> > Mój - przepieprzoną sałatkę. Ale i tak szedł na wódkę potem ;p
> Toż od dawna wiadomo, że miłości lepiej służy pieprz niż sól;p
Hm.. coś w tym jest.
> Mój poszedł w siną dal... hehehe...
Mój też poszedł, ale.... wraca :D
--
Pozdrawiam - Aicha
Uzurpujesz sobie cenzurowanie?
Nie gdacz! Rozumiem - admin, ale moderator?! Od kiedy?!
co za debil. Najpierw ściągnij sobie program:
http://tinyurl.com/dj6cm9
Jak zainstalujesz to zrób to:
http://tinyurl.com/d2jcjg
Tak się poprawnie kasuje posty. I nie słuchaj się pansravisty że to
admin może kasowac posty. Ja też mogę, ale po chuj? Trzeba mieć małego
kutasa żeby ponizać się do takich sposobów. Papa panie
MateuszCoMaChujaPięćCentymetrów
Od wczoraj. W Nieporęcie.