W dniu 2012-01-13 10:47, Jarek P. pisze:
> książki. Strugackich nie trawię, a Sniegow... cóż. Jak miałem 14 lat,
> jego "Ludzie jak Bogowie" powalili mnie na kolana. Teraz, gdybym po to
> sięgnął powtórnie (zwłaszcza w tym samym tłumaczeniu), przypuszczam,
> że również bym padł na kolana, a może nawet na twarz. Tyle, że rżąc
> przy tym. Już samo wspomnienie "zływrogów" wywołuje we mnie
> parsknięcia, po których koledzy z sąsiednich biurek się na mnie
> dziwnie spoglądają :)
Też tak miałem. Dzięki Sniegowowi przez długi czas sapce operę uważałem
za najlepszy podgatunek SF. Jestli w ogóle ktoś, kogo nie zafascynowali
w dzieciństwie "Liudi kak bogi"?
> - Siergiej Łukjanienko - w zasadzie wszystko, co napisał (a dużo tego)
> jest niezłe, choć akurat najbardziej znane "Patrole" uważam za jedne z
> gorszych. Interesujące u tego autora są liczne w jego powieściach
> wtręty filozoficzne zdradzające bardzo ciekawy światopogląd autora
> odnośnie choćby aktualnej polityki, czy to rosyjskiej, czy światowej.
Amnie Łukianienko kompletnie nie podszedł. Strasznie powierzchowny i
efekciarski jak na mój gust.
>
> W kolejce jeszcze czekają do przeczytania (więc nie wiem, czy równie
> warte polecenia): Pierumow i Diaczenko (ten ostatni to akurat Ukraina,
> nie Rosja, ale wiadomo, o co chodzi)
Za to Diaczenkowie, jak najbardziej.
>
> A piszę tego posta nie tylko po to, żeby ich zareklamować, ale przede
> wszystkim, żeby go zakończyć gromkim: JESZCZE, JESZCZE!!! Jesli
> ktokolwiek może dopisać do tej listy kolejnych wartych polecenia
> autorów z tamtej strony świata, może nawet niekoniecznie SF, może
> jakaś niezła akcja/thriller/itp., to ja bardzo proszę.
A antologie opowiadań czytałeś? Wilcza krew, Zombie Lenina, Mroczny bies.