Maciek
> Nie uwazacie że przydałby się?
a niby po co?
--
Pozdrawiam,
Post stworzono 2007-01-05 09:52:01
> a niby po co?
Bo w ferworze bitwy nie ma czasu przyglądnąć się kluczowym momentom, i/lub
trwają one zbyt krótko.
Komus sie udalo doskalowac odpowiednio? Tj. uuzyskal efekt odpowiedniego
dzialania jednostek? Bo teraz dochodzi do aburdalnych sytuacji typu
najlzejsza piechota - chlopi tlucze rycerzy a tymczasem wpadniecie
pancernych na pancernych koniach w cos, co nawet nie ma przyszywki powinno
przypominac widok miesa w maszynce do mielenia.... Inna kwestia - ceny -
bron palna byla tansza niz kusze, luki byly fizycznie tansze ale lucznicy
dlugo sie szkolili. W tej grze jest zalozenie typowo z amerykanskiej wizji
historii, ktore dla mnie jest zalozeniem ad absurdum - bron palna jako
najlepsza bron zasiegowa, przeciwpancerna, droga, jednostki schylkowe
specjalistyczne o niebo lepsze niz jednostki wczesniejsze - vide
sword&bucckler ktory rowno tlucze ciezkiego piechura wczesnejszego - absurd.
--
Z powazaniem
Tomasz "Deval" Makieła
Gralem wczesniej w Rome TW, potem z dodatkiem Total Realism i gralo mi
sie bardzo ale to bardzo fajnie (ale musialem dobie dorobic katapulty
ktore usunieto w RTR). MTW2 jest gra bardzo podobno i troche lepsza,
nadal gra mi sie bardzo fajnie, to jedna z najlepszych gier w jakie
gralem aczkolwiek po okolo 3 tygodniach grania zaczynam odczuwac ze
czegos mi brakuje w tej grze ale nie potrafie dokladnie nazwac co to jest.
Moze wymienie w paru slowach to co mi sie nie podoba (gra + patch)
- szarza kawalerii jest zwalona, gdy szarzuje od tylu na wycofujace sie
jednostki, (wycofujace sie w szyku, nie rozbite) to szarza zamienia sie
w pogon tylko i nie ma rozjezdzania piechurow tak jak to powinno
wygladac tylko kawleria sie zatrzymuje w zetknieciu z szeregami wroga i
zaczyna sie normalna walka wrecz. Innymi slowy jest to malo uzyteczne.
- glupie AI. Moja taktyka obrony przy oblezeniu jest od chyba 5 bitwy
jaka stoczylem taka sama i sprawdza sie w zdecydowanej wiekszosci
przypadkow: jesli wrog ma strzelajace jednostki typu kusznicy czy
lucznicy robie szarze kawaleria, zwykle generalska, na nie i rozbijam je
jak nie zdaza sie schowac za szeregami piechoty. Jesli uciekna to
atakuje od tylu bo wojska komputera stoja w szeregu i nic nie robia.
Zwykle wiekszosc strzelajacych eliminuje, wtedy wyprowadzam z
zamku/miasta jednostki kusznikow (rzadziej lucznikow), czesto w siodle,
i po prostu rozstrzeliwuje komputera z bliska. Zwlaszcza polska
kawaleria lucznicza i zwykla milicja kusznicza jest w tym zabojcza.
Kusznikami od frontu, kawaleria skrzydlami i wten sposob morduje cala
jazde i wiekszosc piechoty, niedobitki uciekajace czasem rozbijam do
konca kawaleria. Wszystko to przy biernej postawie komputera, ktory
czasem tylko przestawia szyk ale na ciagly morderczy ostrzal nie reaguje
wcale. Czasem przy szarzy kawalerii na lucznikow czy kusznikow gdy
zapedze sie za blisko szeregow piechoty to ta sie laskawie ruszy. Wtedy
robie odwrot i za chwile ponawiam atak. W ten sposob pozbywam sie
najczesciej kusznikow, obslugi maszyn oblezniczych itp. Jedynie obecnosc
konnych jednostek strzelajacych przeciwnika moze nieco komplikowac te
strategie ale te rzadko sie zdarzaja u przeciwnika, jedynie Wegrzy je
maja czasami, rzadko Rus.
- po wybudowaniu wiez z balistami oblezeniem w ogole nie trzeba sie
przejmowac. Wypuszczam z zamku na wabika jakas slaba jednostke, np
milicje wlocznicza przed wrota zamku, wtedy podchodza jednostki
strzelajace przeciwnika ktore sa masakrowane przez kusznikow stojacych
na murach, ewentualnie dojezdzane kawaleria jak mi sie zachce.
Ostatecznie cala armia odchodzi rozbita bo zasieg balist w wiezyczkach
jest duzy. Stoja sobie po prostu w polu razenia az AI wyliczy ze straty
sa za duze i wtedy sie wycofuje.
- budowanie lucznikow gdy mozna miec kusznikow mija sie z celem, sila
razenia kusznikow jest kilka razy wieksza niz lucznikow mimo ze nie
wynika to prosto ze statystyk jednostek
- AI na mapie kampanii jest tez glupie. Np od momentu gdy zdobylem
Hamburg Polska co pare tur laduja tam Anglicy i zaczynaja oblezenie,
dostaja wpierdol, potem prosza o pokoj by po paru turach powtorzyc
wszystko od nowa. Takich wojen mialem juz chyba kilkanascie. Do tego
komputerowi nie mozna ufac, poczynajac gdzies tak od 15 tury wszyscy
wkolo mnie skrycie zaczynaja atakowac. Mialem rownoczesna wojne z Dania,
Cesarstwem Niemieckim, Wegrami, Rusia, Wenecja i czesto z Anglia.
- sytuacja taka: pokoj, jakas nacja zaczyna oblezenie powodujac tym
samym stan wojny miedzy naszymi krajami, oczywiscie z ich winy.
Nastepnie rozbijam te armie i co sie dzieje? Papiez narzeka, pokonani
narzekaja (stosunki dyplomatyczne pogarszaja sie) ale przeciez to nie ja
zaczynalem wojne... Efekt jest taki ze nie mam zadnego sojuszu, z
wszystkimi ssasiadami mam nieustajaca wojne i rozpaczliwe (tj najgorsze
jakie moga byc) stosunki dyplomatyczne i nie widze szans na ich poprawe.
Przez chwile mialem sojusz z Mediolanem (przy rozpaczliwych stosunkach)
ale byl slaby i kraj padl.
Specjalnie mnie to nie martwi bo moja Polska zaczyna sie w Danii, potem
na poludniu w Innsbrucku, Wiedniu i Budapeszcie, na wschodzie Halicz i
Wilno, na polnocnym wschodzie Ryga.
Gram juz tak dla przyzwoitosci, by zmiazdzyc wrogow ale nie spiesze sie
specjalnie. Gram na trudnych/bardo trudnych ustawieniach trudnosci,
zmniejszylem tempo gry do 2 tur na rok jak to bylo w Rome.
Gre oceniam 8/10
--
DysoN mailto:dyson_...@interia.pl ICQ UIN 31267896
Ankh-Morpork eksperymentowalo z wieloma systemami rzadów, az
osiagnelo forme demokracji znana jako "Jeden Czlowiek, Jeden Glos".
Patrycjusz byl tym Czlowiekiem, ktory mial Glos. - T. Pratchett
Po patchu nie zawsze. Zauważyłem, że "normalna" cięzka jazda zwykle
szarżuje prawidłowo z użyciem kopi i robi masakrę ( o ile nie jest za
bardzo pod górkę, albo nie ma na drodze drzew/skał), dopiero po nawrocie
najeżdża i dorzyna mieczami Lekka jazda ma opory moralne przed
przystąpieniem do natychmiastowej walki wręcz.
Trudno się nie zgodzić z resztą zarzutów a mimo to gra jest w sumie
"miodna" i wciągająca. Są słabe momenty i dłużyzny, a od czasu do czasu
trafi się bitwa czy stytuacja, która powoduje nagły zastrzyk adrenaliny.
Całkiem ciekawą sytuację wywołuje np. inwazja mongolskiej hordy :)
Pozostaje mieć nadzieję na mody, które podobnie jak w przypadku
poprzednich części będą ją reaktywowały co jakiś czas.
Jader
A to coś dziwnego? W historii zdarzało się to nader często. Swoją
drogą - jednostka "rycerze" jest sama w sobie absurdalna, bo w
rzeczywistości jednostka taka składała się z ciężkozbrojnych jedynie w
1/4 lub 1/5, a resztę stanowili słabiej uzbrojeni i wyszkoleni
przyboczni, którzy mieli wspierać swojego pana. O tym, że byli często
uzbrojeni w broń strzelecką też ciężko znaleźć wzmianki w grach (ale to
pewnie dlatego, że większośćgraczy zareagowałaby alergicznie na
ostrzeliwujących się "rycerzy").
> pancernych na pancernych koniach w cos, co nawet nie ma przyszywki
powinno
> przypominac widok miesa w maszynce do mielenia...
Zwłaszcza kiedy chłopi nie pierchną po pierwszym uderzeniu, a ciężka
kawaleria straci przewagę impetu i ugrzęźnie wśród piechurów. Wbrew
pozorom, ciężka kawaleria nie jest taką znowu Wunderwaffe, o czym
Francuzi przekonali się pod Crecy i Agincourt.
> bron palna byla tansza niz kusze, luki byly fizycznie tansze ale
lucznicy
> dlugo sie szkolili.
Nie były. Broń palną można było zrobić z byle czego (a popsutą dawało
się przetopić), zaś wykonanie łuku wymagało długiego czasu i sporego
wysiłku. Dlatego też były dość drogie.
> historii, ktore dla mnie jest zalozeniem ad absurdum - bron palna jako
> najlepsza bron zasiegowa, przeciwpancerna, droga
Bo to była najlepsza broń strzelecka, zwłaszcza przeciwko dobrze
opancerzonemu przeciwnikowi. Jednakże nie przypominam sobie, by w
okresie obejmowanym przez MTW2 tworzono jakieś sensowne oddziały
strzelców.
> jednostki schylkowe
> specjalistyczne o niebo lepsze niz jednostki wczesniejsze - vide
Z jakichś powodów wojsko się zmieniało. Dolicz też kwestię organizacji i
wyszkolenia.
> sword&bucckler ktory rowno tlucze ciezkiego piechura wczesnejszego -
absurd.
Skąd oni wzięli "ciężkich piechurów" przed renesansem?
Pozdrawiam
> Swoją
> drogą - jednostka "rycerze" jest sama w sobie absurdalna, bo w
> rzeczywistości jednostka taka składała się z ciężkozbrojnych jedynie w
> 1/4 lub 1/5, a resztę stanowili słabiej uzbrojeni i wyszkoleni
> przyboczni, którzy mieli wspierać swojego pana.
Wiem. I ci wlasnie padali pod ostrzalem longbowow w pewnej slynnej bitewce,
ktora do historii przeszla. Wogole idea jednorodnosci wojska
sredniowiecznego jest dla mnie troche dziwna.
> O tym, że byli często
> uzbrojeni w broń strzelecką też ciężko znaleźć wzmianki w grach (ale to
> pewnie dlatego, że większośćgraczy zareagowałaby alergicznie na
> ostrzeliwujących się "rycerzy").
Zwlaszcza zwroc uwage na rycerzy polskich lub ogolnie polska jazde i jej
ekwipunek dodatkowy strzelecki. A'propo strzlcow raza mnie w M:TW2 strzelcy
kusznicy konni w postaci jednolitej wydzielonej jednostki oraz mechanizm ich
dzialania drastycznie rozny od tego w sredniowieczu ("aniolow strozow").
> nie pierchną po pierwszym uderzeniu, a ciężka
> kawaleria straci przewagę impetu i ugrzęźnie wśród piechurów. Wbrew
> pozorom, ciężka kawaleria nie jest taką znowu Wunderwaffe, o czym
> Francuzi przekonali się pod Crecy i Agincourt.
Francuzi sie przekonali o problemach z kiepskim sprzetem pomagierow, brakiem
wyszkolenia i karnosci glownie. A co do piechoty - nie mowimy tu o piechocie
w pancerzach, czy chocby przyszywkach a o piechocie BEZ ZADNEGO PANCERZA w
spotkaniu z koniami podpancerzonymi i jezdcami w zbrojach - jak dla mnie to
masakra powinna byc.
> > bron palna byla tansza niz kusze, luki byly fizycznie tansze ale
> lucznicy
> > dlugo sie szkolili.
>
> Nie były. Broń palną można było zrobić z byle czego (a popsutą dawało
> się przetopić), zaś wykonanie łuku wymagało długiego czasu i sporego
> wysiłku. Dlatego też były dość drogie.
Zalezy jakie luki. Nie mozesz powiedziec, ze np. krotkie proste byly
drogie - byly tanie, dlugie tez byly tansze od kusz - mam gdzies kilka
zrodel o historycznych cenach w GB w 13 i 14 wieku, koszty robocizny byly
prawie ze negowalne, kosty zwiazane ze skomplikowanym procesem i wymaganiem
ekspertow nadzorujacych / wytwarzajacych byly dominujace. Luki proste
zreszta nie moga byc porownane, jezeli patrzymy na kwestie kosztu, np. z
dlugimi kompozytami biznatyjskimi, ktore wymagaly specyficznych materialow,
dluuugiego procesu przygotowania i ekspertow z okreslona wiedza i
umiejetnosciami.
> Bo to była najlepsza broń strzelecka, zwłaszcza przeciwko dobrze
> opancerzonemu przeciwnikowi.
Malo celna, o malej mocy, upierdliwa w uzyciu, o malym zasiegu - gdzie
najlepsza? Tania i latwa w nauce - to tak. Z ciekawym efektem
psychologicznym - tez. A co do przeciwpancernosci - kusza tu sie o wiele
lepiej sprawdzala, a na lzejsze pancerze nawet luk ciezki z odpowiednim
grotem. Zreszta zwroc uwage - w pozniejszym o wiele okresie, gdy bron palna
ulegla ulepszeniu -lepsza technika, proch, wykonanie etc. dalej kirysy
chronily przed nia (vide przyklad testowania nowych kirysow przez nasza
jazde ciezka - ostrzal z 20 krokow), zaraz pewnie mi rzucisz jako
kontrargument o kirasjerach francuskich - ale raz, to o wieeele pozniejszy
okres - lepsza jeszcze bron palna, a dwa - te kirysy to byla kpina, bo
kupowane wg zasady - kto taniej sprzeda.
> Jednakże nie przypominam sobie, by w
> okresie obejmowanym przez MTW2 tworzono jakieś sensowne oddziały
> strzelców.
Jak przegladalem opracowania, w wiekszosci bron palna widzialem jako
hakownice uzywane przez obroncow miast. A w medku to nie zadziala - bug
uniemozliwia uzywanie broni palnej z murow...
> Z jakichś powodów wojsko się zmieniało. Dolicz też kwestię organizacji i
> wyszkolenia.
Zmiany szkolenia, struktury wojska, struktuty wladzy. Zamiast szkolic sie
latami w walce szlachcic wolal dac kase na wyekwipowanie ludkow ze wsi i ich
wyslac. A jednostki powstawaly jako jednostki wymagane przez dane pole
bitwy - to co bylo potrzebne, co nie znaczy, ze jak w medku piechota lekka
poznego okresu rowno kladzie piechote ciezka poprzedniego okresu.
> > sword&bucckler ktory rowno tlucze ciezkiego piechura wczesnejszego -
> absurd.
> Skąd oni wzięli "ciężkich piechurów" przed renesansem?
W medku wszystko co ma wiecej niz lekka kolczuge lub biega z wielkim toporem
:-) jest okreslane jako ciezkie. A z klasycznych ciezkich masz tu niby
rycerzy ktorzy bez konia walcza - swoja droga ile trzeba by trudu, zeby tylu
rycerzy bez koni a w plytach zgromadzic? Inna kwestia jest, co i kiedy biega
w medku - ogolnie dla kogos, kto wie o co biega daje to efekt jezacych sie
na glowie wlosow - a do jakis maniakow historii sie nie zaliczam (co innego
moj brat - w rycerstwie siedzi i ma dosc fanatyczne podejscie do, jak to
okresla "mrrrrrocznosci"). Mnie bardziej niz helmy i pancerze nie pasujace,
zawodowo razi np. Rada Krolewska w 11 wieku w Polsce :-] - to wola o pomste
do nieba!.