Użytkownik "Krzysztof Mitko" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:jnov18$hkr$1...@dont-email.me...
> Byłem dzisiaj na Iron Sky. Fabuła: w 1945 naziści uciekli na ciemną
> stronę Księżyca, skąd planują inwazję na Ziemię.
Hm, szczerze mówiąc - dziwię się tym zachwytom. Sam, po zobaczeniu trailera,
stwierdziłem, że koniecznie pójdę, bo pomysł odjechany, humor zapewne lekki,
efekty dobre i można spodziewać się wszystkiego. Sam seans mocno mnie
rozczarował. Śmiesznych żartów było może ze trzy, z tą finlandzką stacją na
czele. Powtórka sceny z Upadku była zbyt nachalna by bawić. Dialogi fatalne,
fabuła... no dało by się zrobić jakąś fabułę w tego typu filmie, co
udowodnił choćby Rodriguez w El Mariachi czy Od zmierzchu do świtu. Tu
mieliśmy jakiś losowy zbitek scen, akcja szła kompletnie przypadkowo, jak
lejąca się woda. Miałem wrażenie, że do ekspertów od efektów i oprawy
dołączyła grupka aktorów-amatorów i student-scenarzysta, który całość
napisał w trzy dni, siląc się na poczucie humoru. To NIE było "w złym
guście, który jest aż tak zły, że aż zabawny". To, IMHO, było po prostu dość
mierne.
Co na plus - wielkie germańskie zeppeliny, ciągnące meteory w kierunku
Ziemi.
Pozdrawiam,
Seoman