rs <
no.ad...@no.spam.pl> writes:
> legenda pochodzi jeszcze z lat dwudziestych (czynawet nastych) i nadal
> jest jedynie legenda, a chyba najlepszym dowodem na to moze byc to, ze
> (z tego co wiem) ani razu dowody pozyskane przy uzyciu takiego
> samochodu, nie zostaly uzyte w sadzie przeciwko oskarzonemu
> pajaczarzowi.
Ok, no niech bedzie.
Do konca przekonany nie jestem, zwlaszcza RP i lata 50.
Obecnie to masz racje.
>>No dobrze ale co sie robi z takimi danymi praktycznie jezeli nie
>>pracujesz w korporacji bo nie chcesz. A to jest warunek tej dyskusji.
>>Rozbiora mnie na czesci do przeszczepu czy jak? Raczej mi nie grozi :)
>
> nie wiem czy nic. komputery wysledza w twoich mailach jakis pattern,
> albo jakies wideo z kradziezy czy napadu, a postac rabusia komputerowi
> sie wyda, ze jest podobna do foty, ktora twoja kolezanka umiescila na
> FB. nieszczesliwie, nie bedziesz mial alibii w tym momencie i maaaaasa
> klopotow z odkrecaniem, a kto wie czy do konca skutecznym.
To jest kwestia prawodastwa. Np. czy mozna przyjac za dowod jakies
durnoty ze smiesznej sieci czy podobnych uslug. Ja rozumiem ze teraz
doszedl Internet niejako dodatkowo (w sensie wynalazkow cywilizacyjnych)
i przez rozne zadymy (mi. z piractwem) nastapili swoiste rozmycie
prawodastwa zwlaszcza w niektorych panstwach (USA jest najbardziej
drastycznym przykladem klapy) i odejsci od "twardych" dowodow itp. I ze
moze jakby tego nie bylo to nie doszlo by do tych negatywnych zjawisk na
taka skale. Ale to zawsze jest prawodastwo w tym lokalne ktore cos tam
ksztaltuje.
Tu jest tez prawne pozwolenie na wyjatki (np. te jajaj na ktore sie
zgadzas idac na koncert jakiejs grupy muzycznej). Przynajmnie w RP byl
regulamin jakis tma wyjcow do ksiezyca ze zgadzasz sie na koncercie na
rewizje, konfiskate nosnikow danych, cos tam jeszcze bylo tak z
respektem. Najbardziej mnie dziwila reakcja gosci ktorzy sie na to
zgadzali. No ja rozumiem ze jak mi zaplaca bardzo konkretnie i sie
zdecyduje dobrowolnie to moge sie do naga rozebrac i byc jakis
korpociuchach czy cos takiego, konfiskata wszystkiego itp. Ale zebym ja
za to placil?!!! Oczywiscie tu niebezpieczne jest samo zjawisko bo to
sie moze rozszerzyc na elementy zycia ktore sa potrzebne np. sklepy czy
cos w tym guscie.
> moim zdaniem takie centra sa zdrowo nadmuchane, a ich skutecznosc
> chyba tez przesadzona. jesli kogos szukaja, to znacznie lepiej sie
> sprawdza zwykly wywiad srodowiskowy, ale z drugiej strony coraz wiecej
> kontaktow odbywamy w sieci, a oprocz tego juz w internecie trwa
Sugerujesz ze lamie sie powiedzmy AES256 ?
Bo przeciez dane w mailach prywatnych dotyczacych czegos sensownego
(poza powiedzmy zakupami drobnymi, ty jest kiepsko bo sprzedawcy t albo
lamy albo w ogole o to nie dbaja a czesc procesu jest narzucona przez
sprzedawce) to nie szyfruja chyba tylko idioci :)
> regularna wojna, ktorych powazniejszych konsekwencji mozna sie
> spodziewac nie za dlugo. juz zreszta bylo pare glosnych zadym.
A co masz na mysli? Jakies glupoty z piractwem? To jest zreszta inny
temat, ja uwazam ze w ogole tak ksztaltowac prawodastwa nie
wolno. Powinien byc przymus zabezpieczania danych na okreslonym poziomie
tak by nie mozna bylo tego kopiowac przypadkowo czy nieswiadomie (i w
domysle rozmywac prawodastwo bo niby to jest powszechne i udaja sie
naciski koncernow). Dyskutowany abonament tez jest tego przykladem. Jak
komus nie pasuje ze inni ogladaja to powinien *niedyskusyjnie i
przymusowo* zainstalowac szyfrowanie i sprzedawac dekodery. A nie jeczec
i wariowac ze ktos za darmo oglada (czy uzywa).
Pojac tez nie moge dlaczego DVD ma taki sam format plyty i jej srednice
jak takie do nagrywania danych prywatnych. Chece M$ to pomijam
calkowicie, nie wiem jak Win7 ale te wczesniejsze to byly do piractwa w
miare latwo (tak mi sie wydaje, uzywam to g tylko sluzbowo a tam zawsze
wszystko jest legalne, prywatnie to dla mnie ciekawostka wiec jak z tym
piratowaniem do konca to nie wiem bo po prostu nie testowalem tego, moze
to i trudne jest ale watpie sadzac z powszechnosic zjawiska). Nie mozna
bylo miec DVDRom do systemu i DVD do nagrywania? Przeciez nawet DVDROM
byl produkowany (taki co nie nagrywa).
>>Poza tym sensowniej juz by bylo haknac jakis medyczyny serwer, zazwyczaj
>>masz dane teleadresowe, dane medyczne takie normalne i pewne itp. W USa
>>masz dowolnosc ubezpieczen a w RP przymus wiec jakos nie widze za bardzo
>>zagrozen w tym zakresie.
>
> w polsce na razie moze jeszcze nie, ale nizej rozmawiamy o emeryturze
> spedzanej tu czy tam.
A mozesz to rozwinac? Jak to wplywa na emeryture? To znaczy jakie
znaczenie maja dane rozproszone kontra takie konkretne wna serwerze
medycznym ktore moga byc naprawde konkretne (historia, decyzkje,
operacje, rokowania itp.). To jest juz zagrozenie na powaznie.
> gole dane chyba nigdy nie byly zagrozeniem. informacje i ich ich
> interpretacja juz tak.
Glownie poprzez nieudolne prawodastwo.
>>Tu sie zgadzamy. Masz identyfikacje (obu stron tranzakcji w zasadzie),
>>czas itp. Trudne do ominiecia (karty bankmatowe/podobne tranzakcje
>>naturalnie tak samo). Co do istotnosci danych z sieci takich
>>rozproszonych to dalej sceptykiem jestem. A teorie o reklamach mnei nie
>>przekonuja. Reklamy sa dla idiotow.
>
> nie wiem czy wiesz, ze najwieksza sile nabywcza maja dzieci do lat 15
> i to nie w kwestii nowej plyty Bibera, ale w takich sprawach jak
> wystroj mieszkania, kupno samochodu, wakacje czy nawet kupno domu.
> oczywiscie nie jest to wplyw bezposredni, ale jednak. dlatego m.in.
> zakazane, przynajmniej teoretycznie, jest targetowaie tej grupy
> wiekowej.
Ok, mnie nie dotyczylo, nie dotyczy, dotyczyc nie bedzie :))
> to ze reklamy sa dla idiotow to zapewne tylko stereotyp. zreszta
> obecny marketing posluguje sie znacznie ciekawszymi narzedziami niz
> tylko zwykla reklama w mediach.
A co masz na mysli. Tworzenie struktur typu spoldzielnia mieszkaniowa?
Z prezesem, zasadami, wewnetrznym prawodastwem? No tu sie zgodze tylko
ze to nie reklama raczej tylko dzialania powiazane strukturalnie,
spolecznie (obsada stanowisk) i to mocno powiazane. Fakt, moze nie
Orwell ale paranoja to jest.
Slyszalem tez o naciskach co do zakupow w korporacjach (np. nie wolno
jezdzic tanim samochodem itp.). Ale korporacje ogolnie sa straszne wiec
to jest konsekwencja ich istnienia a nie reklamy jako takiej.
>>sobie zrobic ale kupic trudno) i podobnie. Ale to nie jest wynik
>>bezposredni jakiegos Orwella, bardzo posredni moze (okreslanie i
>>lansowanie mody).
>
> nie za bardzo rozumiem o czym wyzej piszesz. znaczy sie niby rozumiem,
> ale nie potrafie tego z tematem polaczyc.
To zostawmy na razie :)
>>> wypadku ulomny system. a co z tymi, ktorzy wyjda z wieku
>>
>>Wcale nie. Jednostka jest wolna i decyduje. I tak ma byc. A nie ze
>>wpisanie obywatelstwa w rubryczke determinuje dosc mocno los jednostki.
>
> hehehe. wolny jest tylko ten, ktory nic nie ma. zebrak. a nawet i ten
> nie jest wolny, bo jest na lasce tych ktorzy mu cos sypna, no chyba ze
> pogodzil sie z rychla smiercia, a moze nawet jej wyczekuje.
Trywializujesz i nie na temat to jest. Nie mowimy tu o jakiejs teorii
wolnosci (z zakusmi na hipisow czy cos) tylko o sytuacji czy ma byc
przymusowy system emerytalny i leczniczy czy tez zupelna dowolnosc ze
szczegolnym uwzglednieniem odciecia sie jednostki od systemu
ubezpieczenia (co nie implikuje braku leczenia powiedzmy za gotowke
rzecz jasna).
>>> produkcyjnego? skoro zero panstwa socjalnego, to jak widzisz oplacenie
>>> przez nich, rosnacych z wiekiem kosztow leczenia?
>
>>Nie beda sie tyle leczyc i juz.
>
> tez mialem kiedys takie zdanie, ale przestalem byc buntowniczym
> anarchista i jakkolwiek mam jak najgorsze mniemanie o ludzkosci i
To nie jest anarchia. Sa kraje na swiecie ktore to maja i w tym zakresie
sa dla mnie wzorem.
> generalnie sadze, ze wielkosc jej populacji powinna byc drastycznie
> zredukowana wszystkimi mozliwymi sposobami, to jesli obracam sie w
> tematach socjologicznych mam odmienne zdanie.
> nie wiem czy wiesz, ze jesli tacy ludzie sie nie lacza, to sa wlasnie
> najwiekszym obciazeniem dla budzetu panstwa, bo chyba nie ma kraju, w
> ktorym takie osoby, jesli np. zostaly by znalezione na ulicy odeslane
> do umieralni. je sie leczy, czesto dlugo i drogo, a placa za to
Nie wolno wg mnie odsylac do jakis umieralni.
>> Uwazam ogolnie ze medycyna jest
>>przesadzona, histeryczna i rozbuchana.
>
> zalezy jaka i gdzie i do czego ma sluzyc. z drugiej strony jesli ktos
> sam placi za botox czy implanty, to nie moja broszka. ja sie do tego
> nie dokladam.
Ale doklada sie do eksperymentalnych teriapii nowotworowych,
histerycznej intensywnej terapii bez wzgledu na rokowania i wielu innych
elementowe medycyny z ktorych ja nie bede korzystal bez wzgledu na
okolicznosci bo nie chce. Albo nie doklada sie (a przynajmniej nie w tak
mocnym sensie) jezeli nie chce systemu skladkowego. Poza tym placac za
gotowke eliminuje sie jakiekolwiek chece w zakresie zmian zasad co jest
powszechne (zwlaszcza w emeryturach - tez dyskutowane).
>> Co innego operacje wyrostkam
>>szczepienia, stoatologia prosta, epidemiologia ogolnie i podobne (na to
>>odlozysz zawsze) a co innego jakies wariacje z nowotworami
>>itp.
>
> a np. dlaczego stomatologia mialaby byc szczegolna? boli cie zab,
> prosisz kumpla zeby ci brzyjebal kamieniem (albo lyzwa jak to bylo na
> filmie "cast away" zeby nie bylo, ze zupelnie NTG) i z glowy.
Zaplace za dentyste. Byla mowa o systemie ubezpieczeniowym (jest/ nie ma
przymusonwy /nie) a nie o tym czy (podstawowa w sumie) opieka medyczna
ma sens. Obecnie w RP to tak dziala jak mowie bo ja w zyciu nie bylem u
dentysty z ubezpieczenia. W zasadzie od 20 lat u zadnego lekarza (poza
badaniami okresowymi) nie bylem z ubezpieczenia tylko za gotowke. Pare
razy w sumie. Moze mam szczescie, moze nie ale nawet u takiej totalnej
ofermy finansowej jak ja nie bylo to obciazeniem istotnym. Za to jak
podsumuje 11 lat posiadania firmy dodatkowo poza praca glowna i oplaty
zdrowotne to mnie szlak trafia. Wyrostek, zlamania i inne mozliwe do
wymyslenia rzeczy sa jak nic.
>>chwaly. Widzialem z bliska pare przypadkow, raz mnie zakwalifikowano
>>(blednie na szczescie) wstepnie do nowotworu mozgu. Wiec mniej wiecej
>>wiem co i jak mnie interesuje z medycyny, na jakie operacje sie
>>zdecyduje a jakie uwazam za kompletna bzdure i sie nie zgodze (wiec nie
>>chce na nie zbierac ani lozyc na rozwoj medycyny w ym zakresi
>>eskladkami) itp.
>
> a ja wspolpracowalem ze swiatowej klasy darwinista, ktory w wieku lat
> 3x lat mial rowniez zdiagnozowanego raka mozgu. na wszczesnym etapie
> wiec standardowa radiacja i chemoteriapia, ktore daly mu do prawie 30
> lat zycia. zmarl w ciagu trzech tygodni. tez na raka mozgu.
Ok, ale wg mojego modelu bedzie podzial na tych co placa ustawicznie i
buduja system ubezpieczen i badan oraz na tych co placa doraznie za te
terapie ktore chca (i tym samym mniej sie przyczyniaja do rozwoju). Jak
rozpatrujemy jakis model racjonalny to trzeba cos takiego tez dopuszczac
w rozwazaniu. Tu chodiz o wolnosc i kto chce z czego korzystac a nie o
medyczne wyjatki.
>
>> Jest tez kwestia stylu zycia itp.
>
> raczej jakkosci zycia, ale to bardzo pojemny temat. kazdy moze miec
> inne je wyobrazenie. niektorym samo zycie wystarcza, jego rodzinie
> rowniez. i inne permutacje.
>
>>To jest ogolnie
>>szerszy temat. Kluczowa kwestia zdaje mi sie co zrobisz z tym czasem
>>ktory jest dany i na ile jestes w tym wolny
>
> co zrobisz z wolnoscia jesli juz ja moze keidys bedziesz mial? co w
> ogole rozumiesz przez wolnosc? bycie wolnym?
Odpowiednie prawodastwo, efektywne decydowane o sobie, nacisk na
samodzielnosc decyzyjna i finansowa jednostki po osiagnieciu okreslonego
wieku w bardzo szerokim sensie, odpowiednio duza zlozonosc struktur
zycia ogolnie a w tym pracy zawodowej, odpowiednie, racjonalne
zaludnienie i zagesczenia lokalne (miasta sa w celu realizacji zadan a
nie z powodow politycznych czy dominacji ekonomicznej jednej grupy nad
druga), odpolitykowanie i odreligijnienie zycia w czesci wspolnej
(praca, przestrzen publiczna).
> w ogole zanim zabralismy sie za ten temat, powinnismy uzgodnic czy
> rozmawiamy z punktu widzenia jednostki, czy spoleczenstwa czy moze
> konkretnej grupy spolecznej.
>
>>>>tez ma kiepskie poza tym), belkot o demokracji, brak postepu w ogole
>>>>efektywnego (skracanie czasu pracy przykladowo w wyniku postepu
>>>>technicznego), astronomiczna biurokracje, kiepskie oferty pracy
>>>>powiazane z ksztaltowaniem mody, drastyczny przyrost naturalny,
>>>>calkowicie zbedny itp.
>>> ok. a z tym co zrobisz? w krajach trzeciego swiata, sa skuczecznie,
>>> choc powoli, implementowane metody ograniczenia przyrostu, ale w
>>> krajach zachodnich? zreszta spoleczenstwa zachodnie i daleko
>>> azjatyckie dosc szybko sie starzeja, a przyrost naturalny spada.
>>> podtrzymuja go glownie emigrancji, co tez sie moze skonczyc.
>>I czas zeby sie skonczylo.
>
> owszem, ale pytanie jak to osiagnac?
Mi sie jakas potezna epidemia wywolujaca tylko trwala bezplonosc marzy
(powiedmzy lekka grypa i po problemie :)) Nie dotyczy psow z grupy
molosow naturalnie !!!!
>>Pewne znaczenie ma. Kwestia prawodastwa ktore jest lokalnie. Przymusowe
>>oplaty na emerytury i swiadczenia zdrowotne przykladowo. To
>>automatycznie generuje pewne niekorzystne zjawiska mi. bardzo
>>rozbudowany aparat biurokratyczny i zbierajacy dane. Poza tym musisz na
>>to jakos bulic posrednio tez. Jak systemu nie ma to nie ma problemu.
>>Aparat tez moze sie przeksztalcic i ewoulowac w grozne dla jednostki
>>frakcje jak jest w Rosji przykladowo (rozszerzanie uprawnien decydentow).
>
> wiadomo, ze biurokracja kosztuje, kosztuje tez utrzymanie aparatu
> panstwa. w takim systemie zyjemy i nie widze sposobu zeby to zmienic.
Moze samo sie zmieni jak UE padnie :))
Jakas sa panstwa gdzie nie ma ubezpieczen i emerytur.
Widac mozna jak sie chce.
>>powiedzmy w Pakistanie miec. Da sie zyc przy odrobinie wprawy ale trzeba
>>uwazac, to meczace. Ja bym troche stracha mial. Relacja mi starczyla
>>zeby miec gesia skurke a gosci co sie tam pchali turystyczni eto
>>podziwiam szczerze. Ogolnie tam sa jakies jaja, nie mozna swobodnie
>>podrozowac jak dane kraje sie nie lubia i podobnie. Basen morza
>>Srodziemnego jakis kiepski ogolnie (zwlaszcza ten od strony Afryki).
>
> czy kraje sie lubia czy nie lubia to jest malo istotne. wazne jest, ze
Dla przyjezdnego to wazne.
> jako odmieniec mozesz stac sie zwyklym lupem w celu wyludzenia
> pieniedzy, a przy odrobinie szczescia tylko okradzionym, ewentualnie
> pobitym. to dotyczy Indii rowniez.
No moze ale w tych Pakistanopodobnych to naprawde sa jaja.
Latwo podpasc nieswiadomie i to porzadnie.
>>Ogolnie rozumiem ale malo grozne to sie wydaje, mozna tez nie dawac.
>>Ominiesz.
>
> to pomysl teraz o operacjach chirurgicznych, do ktorych
> przeprowadzenia lekarz mowi, ze nie ma narzedzi. on nie moze nie
> bierze lapowki, ale odsyla, tam gdzie taki sprzet sprzedaja, a
> pochodzi on ze zrodel juz przeroznych. polecam ksiazke gawande
> "lepiej".
Zaraz poszukam.
>>> znaczenia. ale jesli nie, to nie wiem, czy chata z byle czego, a tym
>>> byle czym, jest np. niebieski brezent kradziony z ciezarowek
>>> przewozacych rude zelaza, razem z paroma czerwonymi kamieniami,
>>Jeden z wariantow, niekoniecznie musisz krasc. Antene tez mozna zbudowac
>>(do sieci lacznosci, po co mi TV?).
>
> hehehe. no dobrze. ale pomysl. masz juz te swoja upragniona lepianke.
> masz nawet panel sloneczny do zasilania laptopa i co. musisz go
> wszedzie targac ze soba. nawet jak pojdziesz sie zalatwic, bo w
> lepiance przeciez nie bedziesz, bo ci go buchna bo nikt we wsi takiego
> swiecidelka nie bedize mial.
Nie no dobra moze te Indie to przesadzilem, za malo mam danych. NZ w
tym sensie jest normalny. Ciekawa socjologicznie jest tez Islandia. W
ogole kraje majace roznorodnosc i "zakamarki" (np. wyspy) to jakos
naturalnie wypracowaly pewne zachowania (z takich kulturowych w ktore
sie wchodzi niejako naturalnie - ciezkie przestepstwa, morderstwo itp.)
i maja dosc normalne cechy. W NZ musza byc mechanizmy eliminacji
przestepstw powaznych juz od dawna bo przeciez jak jedziesz do kogos na
wyspe to nie zabije ot tak a tam przeciez w miare latwo doprowadzic do
znkniecia goscia bez sladu jak mi sie wydaje i to sie nie dzieje
jednak. Kraje sztuczne jak np RP (polac gruntu targny politycznymi
dewiacjami) to sa jednak w znacznie gorszej sytuacji.
>>> cie pierwsza biegunka nie dorwala. <rs>
>>To jest problem zagrozen epidemiologicznych. To co innego. Tu mozesz
>>miec racje ale to tez kwestia miejsca zycia. Jak na odludziu to raczej
>>nic nie bedzie, zagrozeniem sa duze skupiska.
>
> zalezy jak na to patrzec. w duzych skupiskach masz jednak szanse, ze
> jak cie cos dopadnie, to bedzie jakis szpital albo chocby domokrazny
> znachor. na odludziu, bedziesz sobie sam musial banki albo pijawki
> stawiac, albo sie po prostu modlic, zeby przeszlo. <rs>
Ale zarazic sie epidemipologicznie trudniej, o tym byla mowa. Wode
gotujesz i juz.
czekaj powinno byc o filmie tu
No to widzialem ostatnio:
"Babilon ad cos tam" - dno total.
"Awatar" (we zwiastunie) dno total, odpuscilem.
"Trojkat" dno total. Zasnolem pod koniec pierwszej plyty.
Chcialem kupic "100 feet" ale mi oddali forse i skasowali tranzakcje bo
nie bylo filmu na skladzie mimo ze system (pewnie na windows) twierdzil ze
film jest. Ponoc kiepski.
"Twister" Taki tam lekko nad dnem, za duzo pod publike i wyciskania lez.
"Pandorium" Poczatek swietny, koniec do chrzanu. Nie dosc ze kopiuja
Obcego (glownie 4 - reaktor, przelazenie pod swiezo wyklutymi dzikusami
itp..) i cos tam jeszcze, pelno tego o dzikusach miesozernych jest to
jeszcze jakies takie bez sensu, pelno bledow w uniwersum i
podobnie. Psychologicznie byl fajny (te fobie) ale to sie jakos
rozmylo. No i wkurzaja mnie takie wpadki w konstrukcji statku, odpal
reaktora to juz w ogole, no litosci nie dosc ze pod woda sa (ktora
zalala pozniej wszystko jak jakas szybka pekla) to cos wypala z dyszy
reaktora, niszczy be-ludzi i leci gdzie?
"Stalker" No moze byc ale przereklamowany, za duzo polityki, za duzo
elementow religijnych. Strefa fajna ale widac niedostatki
(mi. za duza roznorodnosc lokacji i to widac).
"Walerie na schodach" (z serii mistrzowie horroru). O to bylo fajne
nawet. Fabua oklepana (gosciu jest postacia napisana) ale
fajnie zrealizowane, niepewnosc, klimat. I pasuje wszystko, nawet
"osobista komnata tortur demona" do calosci.
W wakacje wybieram sie na "Prometeusza". Do kina. Po 25 latach
nieobecnosci w tym przybytku :)) Zobaczymy co z magii "I Obcego" ocalalo
(tez widzialem w kinie pierwszy raz i to jakas dziwna wersje, miejscami
szersza niz wersja rezyserska). Boje sie troche (komputery na zwiastunie
mi sie nie spodobaly, jednak kokpity na Nostromo mimo ze prymitywne to
jakas magie przyszlosci mialy) ale zobaczymy.
--
JS