Gmail Calendar Documents Web Reader more »
Help | Sign in
Google Groups Home
Message from discussion słowo na niedziele
The group you are posting to is a Usenet group. Messages posted to this group will make your email address visible to anyone on the Internet.
Your reply message has not been sent.
Your post was successful
 
From:
To:
Cc:
Followup To:
Add Cc | Add Followup-to | Edit Subject
Subject:
Validation:
For verification purposes please type the characters you see in the picture below or the numbers you hear by clicking the accessibility icon. Listen and type the numbers you hear
 
Glub  
View profile   Translate to Translated (View Original)
 More options Mar 29 2008, 8:42 pm
Newsgroups: pl.rec.fantastyka.starwars
From: Glub <glub...@gmail.com>
Date: Sun, 30 Mar 2008 01:42:35 +0100
Local: Sat, Mar 29 2008 8:42 pm
Subject: Re: słowo na niedziele

Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce...

[...papapa...]
[Ta ta, tratata TA ta  tratata TA ta  tratataTA!]

S M A R   W A R S

[Pam pam PAM pam papam PAM papam!]

Epizod 4321: Nowa Niedziela.

Jest to czas wojny domowej. Jeden z autorow piszacych
ksiazki o tematyce Star Wars przygotowal straszliwy plan,
aby zagrozic integralnosci swiata i zaprzeczyc wszelkiej
pozostalej w nim logice. Seria ksiazek YOUNG JEDI KNIGHTS
jesli nie zatrzymana na czas, moze doprowadzic do calkowitej
degeneracji wielu pokolen i na zawsze zmienic obraz Galaktyki.

Jednak nie jest jeszcze za pozno. Tajni agenci UOP, wspierani
przez Siatke Szpiegow Botanicznych, zdobyli przewrotna i
deformujaca rzeczywistosc wersje pierwszej opowiesci ze swiata
Gwiezdnych Wojen, ktora ma byc stopniowo wprowadzana do druku
pod pozorem dostosowywania Trylogii do kanonow political
correctness... Posiadajac ten tekst, sa w stanie wprowadzic
w zycie akcje przeciwdzialajaca, aby uniemozliwic Nieprzyjacielowi
ingerencje i przywrocic spokoj w Galaktyce...

[szszszsz-szszszsz szszszsz-szszszsz]

[Magda Proszynska o JJK:]

> Sa chyba dla jeszcze mlodszych dzieci

[Ta ta, tratata TA ta  tratata TA ta  tratataTA!]

[Nloriel:]
Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce zyla sobie pewna ksiezniczka. Wiodla
beztroskie zycie, i wydawalo by sie, ze bedzie tak zawsze...
Jednak kilka lat swietlnych dalej, na planecie zwanej Coruscant mieszkal zly
Imperator...

[Pam pam PAM pam papam PAM papam!]

[Wkracza Lord Sith Freejack:]
I tak dziwnym trafem, spokojnie lecac swoja Corelianska Karweta trafila na
zly i niedobry wielki i najezdzony dzidami i halabardami statek zlego
Imperatora, ktory ja porwal, wsadzil do wielkiej kulki gdzie byla gwalcona
latami przez panow w zbrojach (dlatego niechetnie stamtad odlatywala)...

[hej! to bajka dla dzieci!]

[ale troche realizmu by sie przydalo].

[to napisz 'niecnie wykorzystywana']

[Eeee.... to juz nie to samo...]

Ale dla biednej ksiezniczki pozostala jeszcze nadzieja. Dwoch poslancow,
wlaczac z trudnosciami i przedzierajac sie przez pustynie, po wielu
trudnosciach dotarlo do domu pewnego mlodego rolnika na jednej z malo znanych
planet. Rolnik ten, sam o tym nie wiedzac, byl rycerzem Jedi, ktorego rodzice
ukryli go, zeby nie zostal zabity przez zlego Imperatora i jego slugusow. Ale
zle Imperium nie proznowalo. Gdy mlody Lucek (bo tak mial na imie ten rolnik)
wrocil pewnego dnia do domu, zastal go zniszczonym przez zbrodnicze slugi
Imperatora. Zdecydowal sie wiec przystapic do walki przeciw zlym, i razem ze
starym Jedi, ktory opowiedzial mu o jego przeszlosci, ruszyli w dluga,
najezona niebezpieczenstwami podroz...
Podroz byla tak najezona iz bardzo sie podziabali (klucie wygladalo dretwo).
Najpierw dostali sie do miasta pewnego zlych i wrednych szumowin zwanych
przemytnikami, ktorzy tylko czekali by ich zalatwic i ograbic z dobr
doczesnych. Po drodze petali sie za nimi zolnierze zlego Imperatora, ktorzy
wciaz probowali ich zinwigilowac (he, he) i poddac kontroli osobistej. Jednak
zarowno wiesniak korzystajac z typowego dla rolnikow kamuflazu i stary
dziadek, ktory schylal sie tak nisko ze nie bylo go widac, wymykali sie
oblawie. W koncu trafili na parszywy lokal, o parszywym wygladzie z parszywa
obsluga, klientela i klimatem. Co prawda robot C-3-GadajacaPala i
R2-Odkurzacz zostali na zewnatrz, ale za to karlowaty dziad i glupkowaty
wiesniak dostali sie do srodka, gdzie po stoczeniu walki z paroma brzydalami,
ktorzy stracili konczyny, lub stali sie o polowe czescsi, spotkali
towarzyskiego kapitana Solo i chodzacego dywanika Persii - Kookiego. Tam
poprosili kapitana o pomoc w dotarciu do celu ich wedrowki - czyli na piekna
planete Alderaan. Niestety, Hans mial wlasne klopoty ze zlym i okrutnym Zabba
doHuttem, wiec nie mogl zrobic dla nich wszystkiego, czego chcieli. Ofiarowal
sie jednak przewiezc ich za drobna oplata, na wzmianke o ktorej obu
podroznikom zrobilo sie slabo. Nie poddawali sie jednak, i zaczeli szukac
sposobu, w jaki mogliby pomoc biednemu Olo uratowac sie przed Jabba, a przy
okazji uciec przed coraz bardziej natretnymi panami w bialych ubraniach.
W koncu sposob ten znalezli - wprawdzie musieli sprzedac prawie wszystko, co
do nich nalezalo, ale udalo im sie zdobyc troche pieniedzy, za pomoca ktorych
przekonali naiwnego Hansa, ze potrafia rozmnazac zloto, i niech tylko doleca
na Alderaan, to zapewnia mu go tyle, ze bedzie w stanie bez klopotu pozbyc
sie Zabby.
Tymczasem nie sprzyjalo im szczescie. Zle macki podstepnego Imperatora
siegaly wszedzie. Nawet do jednego kapturowego z trabka... ktory bzyczac
dawal znac zolnierzom zlego Imperatora gdzie maja sie udac. Takze sam Hans
mial klopoty trafil bowiem na wyslannika Zabby doHuta

[moze Pizzy do Hut?]

[Eee tam, to juz bylo]

[Tak tylko spytalem:)]

ktory chcial go przerobic na mielone... Jednak Hans tajemniczym zwodem ninja
walna go blasterem w bebechy i zielony pechowiec odszedl do Krainy Wiecznie
Nudzacych Lucasow, a nastepnie spokojnym leszczem udal sie na ladowisko. Gdy
nasi bohaterowie - wiesniak i dziad (brakowalo tylko baby) zobaczyli wielkie
okragle pudlo, nazwane "Nalesnik Milenium" wyrazili swa dezaprobate na temat
mozliwosci lotu. Jednak Hans myslacy tylko o rozmnazajacym sie zlocie,
uspokajal ich jak mogl, tak ze  nie zauwazyl jak do rozmowy wlaczyli sie
panowie w bialych pizamkach. Jako ze nie byli zbyt rozmowni - zaczeli sie
poslugiwac rzeczami (bo byli rzeczowi), nasi bohaterowie jak zwykle unikneli
smierci gdyz, dziad byl zbyt zgarbiony, wiesniak mial szczescie, zlota pala
byla szybka (panika), odkurzacz byt oplywowy, a dywnanik Persii - Kooki... no
coz... komu by sie chcialo strzelac do dywanow...
Niemniej jednak nasi bohaterowie uruchomili naped "Nalesnika" podlaczajac
rury wydechowe do odbytu Hansa, ktory zjadl tego dnia az 6 porcji grochowy i
dzieki temu uzyskali takie przyspieszenie, ze o maly wlos nie wylecieli z
kadru.... W wejsciu w hipernaped pomogl im dywanik Kookie, ktory zjadl az 20
porcji grochowy, a wtedy tylko gwiazdy im migaly...

Lecz nie wiedzieli, ze w tym samym czasie na Gniezdzie Sledzi zly adiutant
Imperatora Ciemny Golarz Filip Vader i jego kolega z klasy Wielki Puff Tarpan
zmuszali znow ksiezniczke (oralnie i analnie) do wyjasnienia lokalizacji
budki z piwem "Rebelia". Ale ona z pelnymi ustami tylko belkotala ze boli ja
tylek.... Wiec dla przykladu zniszczyli za pomoca kaset z muzyka Disko Polo
swiat zwany Aldeeran...

W tym czasie bohaterowie pozytywni, koczujac na pokladzie Nalesnika,
zapoznawali sie z najnowszymi osiagnieciami w dziedzinie elektryki. Hans
poczatkowo nie mial szacunku dla swietlowki rolnika, ale pare sztuczek
przekonalo go, ze byl w bledzie. Ich radosne zabawy przerwane zostaly przez
okrzyk pustelnika, ktory wyczul cos, jakby przerazony krzyk milionow glosow,
wkrotce zagluszony jednak przez glosny miedzygalaktyczny przeboj pt.
'Majteczki w kropeczki'. Tego dla statku bylo juz za duzo, wiec czym predzej
wyskoczyl z nadprzestrzeni, wpadajac prosto w roj opakowan po kasetach,
uzytych do zniszczenia bezbronnego Alderaan. Cale ich szczescie, ze Hans
zawsze latal z wlaczonymi oslonami shatterrockowymi, ktore zneutralizowaly
wtorna fale uderzenia DP. Zaskoczyly tez zlego pilota jednego z imperialnych
mysliwcow, ktory sprobowal zagluszyc te nieznane odglosy za pomoca dzialek
DP, a gdy to sie nie udalo, podjal sromotna ucieczke (korzystajac z
dopalania) w kierunku Gniazda Sledzi. Bohaterowie podazyli za nim, niepomni
na zapach, ktory staral sie ich skutecznie od tego celu odstraszyc.
Wreszcie nie wytrzymali i sprobowali zawrocic, ale bylo juz za pozno...

Gniazdo Sledzi wykorzystalo swoje tajemne moce i powoli sciagalo naszych
bohaterow do srodka. Hans probowal wszystkiego: awaryjnej porcji grochowki,
lekow na przeczyszczenie, lewatywy no i w koncu zabiegu znanego tylko
wyrafinowanym przemytnikom zwanego proktologia. Ale wszystko na nic.
"Nalesnik" poprzedzany wesolo lecacym (grochowka z magii) mysliwcem LEE
(bruce) zblizal sie do celu. Sciagni byli bowiem specjalnym mechanizmem
bedacym odwrotnoscia silnikow na grochowe - wsysaczem. Nastapilo zwatpienie.
Kazdy, nawet dziad, ktory wyprostowal sie dzieki naukom Dzemu do rekordowego
nachylenia 45 stopni, wiedzial, ze teraz ich bedzie czekac sledziowy koniec.
Tymczasem Pizamowcy (to ci w bialych ubrankach) zacierali klasery, gotowi do
wymiany znaczkerow. "Nalesnik" powoli wlatywal do hangaru. W koncu zadokowal.
Stojacy w szeregach Pizaamowcy chwycili mocniej za klasery i polozyli palce
na pincetach. Tak. Szykowala sie niezla wymiana. Nawet sam zly Filip Vader
wyszedl aby sie rozejrzec. Trap (nie ten z ksiazek) powoli sie obnizyl.
Wszyscy czekali w skupieniu, a oficerowie zaczeli nawet robic zaklady, lecz
umilkli zgaszeni, widzac jak reka Filipa Vadera, siega po jarzeniowa brzytwe.
Mijaly minuty, a z okraglego (w zasadzie) "Nalesnika" nikt nie wychodzil.
Filip Vader zaczal przestepowac na noge. No tak, za duzo StaroCoruscantki
wypil do obiadu (zwlaszcza ze gazowanej) i teraz poczul nieodparte parcie w
akumulatorze. Nie mogac juz wytrzymac... wciagnal powietrze (niektorzy
twierdza ze wyczul zapach niepranego dywanu) i nakazal swoim ludziom dokladne
przeszukanie statku. I nerwowo przestepujac z nogi na noge udal sie w strone
drzwiczek ze skrzydelkami, by ulzyc swym naturalnym instynktom.
 Szum wodospadu dochodzacy stamtad, zagluszyl upadek na ryj - po spotkaniu z
Hansem (ktory po prostu upadl) technikow wchodzacych na statek. Wkrotce potem
dwaj pizamowcy zostali wezwani do pomocy i zalatwieni za pomoca jarzeniowki i
omotani dywanikiem Kookim. Zaniepokojony oficer, ze jego zona wciaz nie
wychodzi z "Nalesnika", zaczal podejrzewac jej zdrade z drugim Pizamowcem,
ktory od dawna na nia lecial. Jednak po chwili wyszla drapiac sie po jajach
(????) i pukajac w glowe. Ucieszony tym oficer, majac przed soba perspektywe
wyraznie perwersyjnej nocy (pancerz i udawanie malpy), udal sie w kierunku
drzwi aby urwac sie ze sluzby i dostac od swej slubnej zaliczke na poczet
przyszlosci. Tymczasem za drzwiami....
Tymczasem za drzwiami juz czatowal Hans z Dywanem, w ktory blyskawicznie
z(a)winal niczego nie spodziewajacego sie amatora m(n)ocnych wrazen. Nie
obylo sie przy tym bez glosnych pokrzykiwan (mniejsza o ich zrodlo), ktore
wzbudzily wyrazny niesmak rolnika i jeszcze bardziej konserwatywnie
nastawionego staruszka. W koncu jednak szamotanina ucichla, i bohaterowie
mogli zajac sie swoimi sprawami. Jako ze aromat Gniazda Sledzi nie przypadl
im zbytnio do gustu, zdecydowali sie opuscic jego goscinne progi jak
najszybciej. Aby to jednak zrobic, musieli wylaczyc straszliwy Wsysacz,
stanowiacy powazna przeszkode na ich drodze ku wolnosci. Po wetknieciu
wtyczki odkurzacza w jedno z gniazdek, udalo im sie namowic go do ujawnienia
planu Gniazda. Odkryli, ze aby wylaczyc Wsysacz, trzeba odciac doplyw pradu
do respiratora niejakiego Vilgefortza (tego z ksiazek), ktory stanowil ogniwo
napedowe systemu. Staruszek, wierzac w swoja niedawno odkryta sztuke
kamuflowania, zdecydowal sie podjac tego zadania. Opuscil pomieszczenie,
pozostawiajac Hansa, Lucka i dywan (z ciagle zajmujacym go pizamowcem), i
udal sie na wyprawe wojenna. W tym czasie jednak Lucek, zagladajac tam,
gdzie nie powinien, zauwazyl kilka plikow z pikantnymi zdjeciami. Jedno tylko
zwrocilo jego uwage - gdzies juz widzial osobe, ktora teraz na nich ujrzal...
I co bylo na tych zdjeciach. Nawet sam Hansa byl pod wrazeniem, nie mowiac
nic o Odkurzaczu, ktory wesolo popiskiwal i sciagal zdjecia (by je potem z
zyskiem wymienic). Sado, maso, w 3, 4, 5, a nawet szesc plutonow Pizamowcow
na nia jedna... Wiesniakowi tak sie to spodobalo, iz zaczal namawiac Hansa
aby tez sie zabawili. Jednak wyszlo na jaw iz obecnie ksiezniczka Gay'a
(czyt. Geja) odpoczywa, poza tym znajduje sie w pokoju, ktory nalezal do
silnie opancerzonego i bronionego public house'u. Wtedy Hans stwierdzil iz
tam nie pojdzie, gdyz w takich miejscach mozna cos zlapac, jest brudno,
wszedzie jest slisko, mokro, walaja sie kartoniki po jakichs gumowych
opakowankach (Bezpieka rulez), playboye i skorzane przyrzady. Poza tym kiedys
trafil do takiego house'u i jakos mu sie tam z powrotem nie spieszylo. Jednak
wiesniak byl tak napalony iz zaczal proponowac iz Ksiezniczka, na pewno
bedzie chciala, by ktos sie nia zajal osobiscie (znudzily jej sie troche
tlumy i tylko Ciemny Golarz i ten przydupas Parkan potrafili jak tak naprawde
wprowadzic w stan drzenia), wiec pewnie by za to zaplacila, jako ze jej
rodzina byla dosc bogata. Hans stwierdzil, ze w tym przypadku moze sie
zgodzic na zabawe, zwlaszcza ze dostanie kase. Tak wiec oddzielili Kookiego
od nieszczesnego oficera, a nastepnie chcieli juz sie troche zabawic.
Niestety wiesniakowi nie udalo nalozyc kajdanek Dywanikowi gdyz on juz
wczesniej wyczul dziwne sklonnosci gowniarza, wiec zgodzil sie zgrywac nowa
dziewice prowadzona to tego public house'u i pozwolil jedynie Hansowi (w
koncu jego wieloletni partner) nalozyc te kajdanki. Natomiast roboty zamkneli
w szafie, by zabawialy rozmowa oficera, ktory po 20 minutach wyparowal z
rozpaczy.
Tymczasem dziad dotarl na miejsce, gdzie oczarowal paru Pizamowcow zmieniajac
ich tematy rozmow na bardziej techniczne, nastepnie chwycil za wajchy i
zaczal nimi manewrowac. Po chwili wtapiajac sie w podloze oddalil sie w
kierunku sobie tylko znanym...

[moze lepiej wrocic w strone bajki, zanim cos zlego sie stanie...]

Tymczasem reszta bohaterow odwaznie zmierzala w strone miejsca
przetrzymywania biednej ksiezniczki... Wprawdzie mieli przeciw sobie potege
calego Gniazda, ale dzieki sprytnemu fortelowi udalo im sie uniknac podejrzen
Pizamowcow i dotrzec do ostatniej straznicy. Tam Dywan przystapil do ataku,
Hans i Lucek zas w blyskawicznym tempie zaczeli niszczyc wszechobecne kamery
- oczy zlego Golarza, a przez niego samego Imperatora. Gdy juz nikt nie byl
w stanie im przeszkodzic, rolnik udal sie do celi ksiezniczki, aby ja
uwolnic. Tymczasem jednak Pizamowcy dowiedzieli sie juz o ataku bohaterow,
i ruszyli, aby przygniesc ich przewaga liczebna, znaczkerami z klaserow oraz
stosami cial. Dzielni bohaterowie dlugo sie bronili, ale pomimo sprzyjajacej
im Mocy nie byli w stanie pokonac niekonczacego sie strumienia Pizamowcow.
Zdecydowali sie wiec na sposob - wskoczyli do smietnika, a Pizamowcy jeszcze
przez dlugi czas zastanawiali sie, co stalo sie ze sciganymi. Nie wymyslili
jednak, co pozwolilo bohaterom troche odetchnac. Nie na dlugo, niestety, bo
w smietniku juz czyhal na nich naslany przez zle sily potwor Dajnoga zwany,
ktory chcial ich wszystkich wciagnac pod wode i pozrec.

[psujesz konwencje. Juz lepiej sie trzymac, tego choc moze lepiej jest troche
 stonowac - ale chyba za bardzo stonowales bo wyszlo ci slabiutko - bo
 zaczyna przypominac film :(  - nie daj sie gleboko skrywanej dobroci :)))))]

 Jednak Dajnodze najbardziej spodobal sie Lucek - pewnie dla tego iz mial
najbardziej swieze miesko. Wiadomo - stary byl zylasty, Hans chudy (i do tego
niemiecka konserwa), Kookie zbyt wlochaty, a Gay'a byla, jakby to powiedziec
- "skazona"? Nie raczej zarazona przez jednego z Pizamowcow wirusem HIFI, w
ktorym zreszta znajdowal sie bardzo maly mikronadajnik, o ktorym rzecz jasna
nie wiedziala. Lucek tymczasem zniknal pod powierzchnia smieci, a Hans zaczal
wiwatowac (Gay'a tylko dla niego) ale prawie nie odstrzelil przez przypadek
tej czesci ciala Kookiego, ktora odpowiada za grubszy ton glosu. Jednak zly
Parkan wlaczyl przez przypadek (siadajac na pulpicie) zgniatacze smieci, na
co zly potwor zwial z kanalu, wypluwajac Lucka. Hans troche pomarkotnial,
wiec zaczal grzebac cos w rurach, udajac ze nic go to nie obchodzi. Tymczasem
Kooki probowal przebic sie przez drzwi glowa, a Gay'a ukladala specjalne
barykady. Lucek zas schnal. Wolal przy okazji Gadajaca Pale i Odkurzacza, ale
roboty byly zbyt pochloniete ogladaniem na programie IMP1 meczu strzeleckiego
- Pizamowcy : Reszta Wiezniow (nawiasem mowiac wygrali jak zwykle Pizamowcy
300:1 - w tym jeden samoboj w postaci wybuchu broni). W przerwie na reklamy,
w czasie ktorych, gen. Version reklamowal nowy model domowego AT-HS, Ptloter
Kalasz reklamowal nowy turystyczny raj Kisiel, Osal z kolei rewelacyjny
szapmon przeciw lupiezowy - 4 w jednym (szapmon, odzywka, czerwona ksiazeczka
ze zlotymi myslami Imperatora pod prysznic, bryloczek do TIE-Grochowca z
autografem Golarza Vadera), roboty na chwile wlaczyly odbiornik w i czasie
jalowej pogawedki, w czasie ktorej Gadajaca Pala usprawiedliwial z sobie
tylko wiadoma szybkoscia, czemu zamiast sluchac obliczal pierwiastek
szescienny z 8675  do 3765 miejsca po przycinku. W koncu jednak odkurzacz
wylaczyl zgniatacze i otworzyl drzwi. Hans z sobie tylko znana gracja pomknal
z wrzaskiem korytarzem szturmujac bykiem gromede Pizamowcow, lecz przypadkiem
wpadl na grupe, akurat wracajaca z wyzej wymienionych zawodow w strzelaniu,
na ktorych widok zmiekla mu rura i odprowadzany kasetami Disco Polo wpadl na
dywanik zamieniajac go w wycieraczke (na k20 tur). Niestety Dlugi Golf Parkan
znow usiadl na jakims guziku bo zaczely sie otwierac i zamykac drzwi, co
znacznie utrudnilo Pizamowcom celowanie...
Tymczasem Lucek i Gay'a pobiegli w druga strone i biegli tak sobie w
najlepsze, gdy nagle stwierdzili, ze cos sie skonczylo, a konkretnie - ze
skonczyla im sie podloga. Po odtanczeniu radosnego cza-cza na krawedzi
zamierzali zmienic kierunek ucieczki, ale okazalo sie, ze Pizamowcy sa
niezbyt chetni do kooperacji. Widocznie Gay'a juz im sie znudzila, tak, jak
oni jej, albo po prostu uznali, ze sympatyczniej bedzie sie prezentowala po
podrozy wertykalnej w kierunku dolnym. Lucek, caly czas wyposazony w prawie
pelny kostium Pizamowca, sprobowal przy uzyciu kasety DP przeploszyc
konkurencje, jednak goscie w bialych ubrankach okazali sie byc uodpornieni na
ten rodzaj dzwiekow. Nieodporne byly natomiast drzwi, i okazaly swoj
calkowity brak kultury odcinajac Lucka i Gay'e na dwustopowym skrawku polki,
na ktorym nie bylo praktycznie miejsca na nic (a na pewno nie na to, o czym
marzyli Pizamowcy). Po glebokim namysle rolnik stwierdzil, ze pozostawanie w
aktualnej pozycji nie jest szczytem jego marzen i zaczal zastanawiac sie, co
dalej. Aby zastymulowac jego proces myslowy, Gay'a sprzedala mu calusa, ktory
wprost dodal Luckowi skrzydel - w przerazeniu przemknal nad przepascia nawet
jej nie zauwazajac i kasujac przy okazji kilku zbyt namolnych Pizamowcow.
Szarpiac sie na wszystkie strony w panice, udalo mu sie w koncu pozbyc
przyssanej ksiezniczki (sladow po klach nie bylo) i namowic ja, zeby
poczekala ze wszystkim az trafia na poklad Nalesnika - a tam z pewnoscia
znajdzie wszelkie rozrywki, jakich by tylko mogla zapragnac. Tak wiec w koncu
ruszyli dalej, aby juz niedaleko Nalesnika spotkac Dywan z wlascicielem,
ktorym wlasnie udalo sie wymanewrowac Pizamowcow za pomoca starego triku
'otworz - zamknij'. Juz mieli ruszyc w strone Nalesnika, gdy przypomnieli
sobie o dziadku. A raczej przypomnial im to widok, ktory ujrzeli, gdy
obrocili sie w bok...

[Teraz o wiele lepiej. Poza tym widze, ze zostawiles mi najlepszy kawalek.]

... zobaczyli ze oprocz nudzacych sie na sluzbie Pizamowcow, na specjalnej
arenie akurat wpadaja na siebie Dziad Obi-Sam-Se-Robi i Ciemny Golarz Vader.
Vader na szczescie uniknal walniecia w sciane, a dziad, tylko dzieki
nadzwyczajnemu nachyleniu, nie wywina dzediego (cos jak orzel). Jednak w
koncu sie zorientowali ze to niezwykle spotkanie nie jest tylko imaginacja,
a czyms co wyczuwali, juz od dawna. Popatrzyli na siebie. Golarz zobaczyl w
swym przeciwniku swego dawnego naczuciela Fryzjera Biedy, ktory staral sie
rozwinac w nim mowliwosci fryzjerskie. Z kolei dziad rozpoznal w swym
przeciwniku swego bylego ucznia, ktory nie potrafil sie opanowac przed
ucinaniem klientom uszu przy strzyzeniu, i ktorego musial poddac trwalej
ondulacji, co zmusilo go do noszenia niewygodnej maski. Golarz Vader szybko
sie opanowal i czym predzej zastygl w bezruchu starajac sie wygladac jak zly.
Z kolei dziad, podniosl wzrok i popatrzyl sie na niego bez zadnych widocznych
emocji. Zaczeli wciagac gleboko powietrze starajac sie cos wyczuc. I wtedy
wyszlo na jaw, ze ktos tu uzywa taniej wody po goleniu.
Ciemny Golarz wyciagnal swoja brzytwe ktora rozpalila sie czerwonym
plomieniem. Dziad zorientowal sie, ze nie zdola sie wymknac, nie unikajac
golenia, nawet gdyby chcial swojego przeciwnika uraczyc kilkoma dowcipami
fryzjerskimi. Wyciagnal wiec takze swoja maszynke, ktora rozbrzmiala wesolym
terkotem. Zly Golarz zaczal gadac cos o tym ze czekal na swoje urodziny, ze
fajnie jest sie spotkac na piwku a nie w Gniedzie, i ze mu sie jakies kolo
zamknelo. Dziad zaczal cos pomrukiwac, o zle i nauce, na co Vader zaczal sie
z niego podsmiechiwac, ze stary, slaby. Dziad przybral pozycje do strzyzenia,
zas Vader do golenia. Zaczely sie kolejne wypominki, o niespokojnej smierci,
o wyczuwaniu wody. Nagle dziad zaatakowal. Maszynka uderzajac w brzytwe i na
odwrot, wywolaly ogromne wulkany iskier. Tymczasem dziad i Vader skakali
wokol siebie w kolko jak na koncercie kapeli Good Relligion. Tymczasem Lucek,
Hans, Gay'a, Dywanik i robloty zamarly w bezruchu przygladajac sie temu
dziwnemu rytalowi. Gay'a cos mruczala o zbytnim podnieceniu, a Gadajaca Pala
zaczela cos opowiadac o zwyczajach godowych plemienia Fryzjerow. Hans z
Dywanikiem pomkneli w podskokach radosci w kierunku Nalesnika, ktorego
natychmiast zaczeli glaskac i calowac. Odkurzacz tymczasem zaczal bawic sie
swoja ssawka  [:))))]. Gadajca Pala cos gadal o odlatywaniu, co szybko
podchwycila Gaya i zasliniony juz Han (i zasliniony Nalesnik). Dziadu
przestal skakac i zaczal sie przygladac Gayi i tez zaczal sie slinic.
Przestal zwracac uwage na walacego wokol niego brzytwa Vadera i zaczal wesolo
podrygiwac w kierunku Gayi robiac bioderkami. Ten oto moment zaslepienia
wykorzystal Vader i wbil mu brzytwe w plecy az mu wyszla z przodu. Dzieki
temu zaczal podrygiwac jeszcze bardziej co jeszcze bardziej roochocilo Gay'e.
Dziadu zaczal cos belkotac o tym ze nie zwyciezy, ze stanie sie silniejszy,
natomiast Vader stwierdzil, iz tego rodzaje gadek i filozofowanie nie robia
na nim wrazenie i zakonczyl to okrzykiem i wlasnym mistrzostwie. Tymczasem
dziadu sie rozpuscil. Vader zgasil brzytwe i zaczal kopac ciuchy dziada.
Tymczasem Pizamowcy zrozumieli ze do przedstawienia dolaczyli sie nowi
widzowie ktorzy nie mieli wykupionych biletow. Chwycili wiec za miotacze DP
i walic w ich kierunku... Hans tymczasem ciagnal opierajaca sie Gay'e, Lucek
strzelal do zamkow w drzwiach, roboty jak zwykle zaczely uciekac, a Dywanik
jak zwykle rozwinal sie przed wejsciem. Pizamowcy widzac, ze ich przeciwnicy
nawet do nich nie strzelaja nie wytrzymali nerwowo i paru z nich skoczylo na
glowke do basenu, by na chwile dac odpoczac zmyslom. Tymczasem oni wszyscy,
oprocz Lucka, wbiegli do Nalesnika, ktory zaraz zaczal sie podejrzanie
trzasc. Rolnik, rozczarowny utrata nauczyciela (tez zaczal robic pierwsze
kroki we fryzjerstwie/golarstwie, korzystajac z otrzymanej w spadku
polaltomatycznej maszynki ojca, i mial nadzieje, ze uda mu sie troche
pocwiczyc na Dywanie), z poczatku tego nie zauwazyl. Pozniej jednak przebily
sie do niego odglosy z wnetrza, lekko zdezorientowany nawala DP Lucek wzial
je za krzyki rezysera, protestujacego przeciw balaganowi na planie. Rzucil
sie wiec do Nalesnika, a gdy rozpoznal swoja pomylke (tzn Gay'e i Dywan pod
stolem do Chlebaka) i chcial sie dyskretnie wycofac, bylo juz za pozno.
Statek uniosl sie, obrocil i wylecial z Gniazda. Do tego czasu Vilgefortz juz
dawno kopnal w kalendarz, wiec Wsysacz nie stanowil dla nich zadnego
zagrozenia.
Lucek w euforii wpadl do sterowki, gdzie zaczal sciskac wszystkich obecnych -
Gay'e, Hansa, Odkurzacz, Gadajaca Pale i Dywan. W tym momencie przypomnial
sobie, ze dziadek obiecal mu zostawic swoja maszynke, ktora w tej sytuacji
moze byc troche trudno wydobyc z Gniazda, wiec troche posmutnial... Nie
zdazyl jednak sie rozbeczec, gdyz wstrzasy Nalesnika i charakterystyczny
zapach powiedzialy zalodze, ze nadlatuja TIE Grochowce. Hans rzucil sie
biegiem do studzienki kanalizacyjnej, przedzierac sie do dolnego stanowiska
strzeleckiego. Chcial zabrac ze soba Gay'e, ale ta powiedziala, ze juz
bardziej woli w sterowce z Dywanem. Lucek tez odmowil wspolpracy, to znaczy
poszedl do studzienki, ale w ostatnim momencie jakby zmienil zdanie i
skierowal sie w druga strone. Hans mruknal z rozczarowania, po czym wyciagnal
garsc zetonow i zaczal wrzucac po jednym do otworu kolo przycisku spustowego
dzialka...

[Alert! MoonWolf entering the area!]

[Nie, nie zamierzam sie wlaczyc w ta fascymnujaca opowmiesc:) (a gdziezbym
 smial!:)]

[Gdziezbys smial :)]

[Proponuje Krawatowe Grochowce (jak DP to DP;)]
[MoonWolf zza ramienia ;)]

[Partyjnego?]

 Lucek tez przygotowal sie do strzelania, ale nagle stwierdzil, ze przeciez
nie ma specjalnych nalesnikowych zetonow! Slyszac juz doznania dzwiekowe
towarzyszace nadlatywaniu Krawatowego Grochowca goraczkowo przetrzasal
kieszenie az znalazl kilka zapomnianych kopiejek. Dziekujac Hansowi, ze nie
wprowadzil na Nalesniku nowszego systemu na karty, zaczal wrzucac monety...
Maszynka odpowidziala przyjemnym dzwiekiem inkasowanych monet i napisem "8
credits". Lucek ujal mocniej kolbe strzelby, oparl sie na i spojrzal na
muszke, ktora akurat zaczela latac obok niego. Tymczasem w kokpicie Gaya i
Dywanik, nie badzac na grozace im niebezpieczenstwo zajeli sie soba, tak ze
potem musiala usuwaé klaki z ubrania (pomijajac inne fakty). Tymaczasem
zaczely nadlatywac Krawatowe Grochowce. Najpierw jeden, potem drugi, trzeci,
czwarty, potem pare piatych, szostych i siodmych. Hans i Lucek dwoili sie i
trolil do tego stopnia, ze w koncu zaczelo brakowac dzialek, ktore mogliby
wykorzystac, wiec wzieli sie za Gay'e. Koniec koncow powoli odpierali namolne
ataki Krawatowych Grochowcow. W koncu kilka z nich zostalo zestrzelonych,
dwom wypadly lozyska z silnikow, a trzem silniki z lozysk, jednak pojawilo
sie nastepnych 200 mysliwcow. Dywanik zajmowal sie na zmiane Gay'a i
czesaniem, natomiast ona sama podziwiala swiat w ktorym akurat sama sie
znalazla. I moze nawet lepiej gdyz Krawatowe Grochowce po stracie kolejnych
trzech mysliwcow stwierdzily ze nie maja szans i 197-mka wrocily do Gniazda.
Hans sprawdzil punktacje, lecz ku jego roczarowaniu stwierdzil, ze Lucek
wpisal sie juz na pierwsze miejsce.
"Jeszcze sie odegram" - pomyslal i ruszyl przerwac sielanke Dywanika i Gayi i
skierowac ich do robot naprawczych na statku, ktory juz ledwo co sie trzymal
po ataku Krawatowych Grochowcow i ich DP-owych wyrzutni audio. Tymczasem
Golarz Vader i Golf Parkan cieszyli sie gdyz na "Nalesniku" zostal
umieszczony nadajnik nadajacy na okreslonej fali muzyke klasyczna, ktora
zostala wkrotce namierzona. Teraz zli zolnierze Cesarza wiedzieli gdzie sie
udac. Tymczasem na "Nalesniku" wybuchly pierwsze klotnie. Hans staral sie
podwyzszyc stawke za noc z Gay'a, ona jednak byla zajeta przerabianiem
Odkurzacza, na bardziej pozyteczny i lekko wibrujacy przyrzad. Czekajac
jednak na dolecenie do celu, pchani odrzutem Chewiego i Hansa pograzyli sie w
zadumie, myslach o przyszlosci i jedzeniu grochowki. Trwalo to troche gdyz
"Nalesnik" z oslabiona teraz zaloga (mimo wspanialych zdolnosci silnikowych
Gayi) nie mogl osiagnac juz wyniku jaki osiagneli dzieki dziadowi...

 Nie minelo wiele czasu, ale nie bylo to znow tak krotko, gdy nasi
bohaterowie dolecieli w koncu do bazy na Jawie. Zaraz po wyladowaniu w strone
Gayi rzucil sie jakis facet, ale Hans i Lucek na te krotka chwile zawarli
Sojusz aby sie go pozbyc, stosujac jakies dyplomatyczne sztuczki, przejete od
Gayi wlasnie. Ta z kolei przekazala odkurzacz technikom, ktorzy w pelni
docenili jej wysilki konstruktorskie i stwierdzili, ze za drobna oplata beda
w stanie jeszcze bardziej zmodyfikowac te maszynke i dodac kilka bajerow.
Przedtem jednak okazalo sie, ze w czasie poprzednich przygod Odkurzacz zassal
niechcacy cos, co moglo znaczaco wplynac na bieg filmu - a mianowicie plany
Gniazda Sledzi, ktore Ciemny Golarz niechcacy zostawil w toalecie wybiegajac
z niej w pospiechu na wezwanie zlego Cesarza. Tak wiec towarzystwo zebralo
pare flaszek denaturatu i po wydobyciu z Odkurzacza cokolwiek zakurzonych
(wbrew jego nazwie) planow poszlo obradowac nad sposobem dobrania sie do
Gniazda.
 Gadajca Pala oczywiscie byl zazdrosny, o to ze nie mogl nic wyssac, i ze
nikt o niego teraz tak nie dba. Ale mogl miec pretensje tylko do samego
siebie. Przeciez nikt mu nie zabronil wchodzic do wychodka Ciemnego Golarza,
ani nie kazal udawac modernimperiaistycznej rzezby w korytarzu. I wszystko
byloby dobrze gdyby nie napis na klacie "Parkan to pierdziel" napisany
fluoroscencyjnym markerem (i to do tego Bialo-Wampo-odpornym (proszek do
prania "Biala Wampa" pierze tkaniny i pancerze biale i kolorowe nadajac im
snieznobiala czern i urywa rekawy). Jakby tego bylo malo nikt sie nim nie
interesowal, jako ze w pubie odbywala sie popijawa. Ta niezmacona radosc z
powrotu Gay'i ktora dwoila sie i troila, aby zaspokoic wszystkich tam
obecnych, zostala przerwana wejsciem glownego dowodce Rebelii na Jawe i
pobliskie domy wariatow Janka Tatanka. Piloci zaczeli mruczec cos pod nosem o
nadgodzinach za ktore im nie placa, nawigatorzy zaczeli przecierac mgle z
zaparowanych bryli, a jednostki R2 zebraly sie w kacie popiskujac zalosnie.
Wizyta ta nie przejeli sie ani Hans ani Dywan, ktorzy obcinali sobie
paznokcie u stop, ani Gaya, wykonujaca swe obowiazki sluzbowe pod jednym ze
stolow. I wszystko byloby normalnie gdyby nie to ze wiesniak Lucek przylaczyl
sie do wojskowych pilotow, ktorzy choc klepali go przyjaznie po plecach i
dawali fajki... kazali mu nosic napis "KOT" na czole i mierzyc sciany
zawleczka od termicznego detonatora, albo moczyli mu glowe w holokiblu a
potem nicnie wykorzystywali okazje. Jednak znosil to dzielnie, nawet wtedy
gdy dla kawalu, dali mu nocnik zamiast helmu i spuscili z gorki w pudelku po
amunicji, a takze kiedy namowili go do lotu maszyna cwiczebna wstadzajac go w
miejsce przeznaczone dla R2 i robiac pare okrazen wokol Yavina. Oszczedzilo
to wsiokowi wizyty u fryzjera i w solarium, jako ze przyspieszone wchodzenie
w atmosfere spowodowalo zweglenie warstwy ablacyjnej i prawie 80% utrate
owlosienia. Tatanka zaczal mowic, a Gaya, zajela sie jakims kolesiem z
medalami. Hans jednak nie widzial co robila, gdyz zaslonil go tlum kadetow,
udajacych ze sluchaja bajek starego Janka. Janek tymczasem puknal kilka razy
w mikrofonik, chrzaknal, przelknal "sline" i zaczal nawijac. Zaczal cos
mowic, o obecnych tu gosciach, dowodcach, senatorach i majacej sie odbyc
bitwie i decydujacych chwilach. Po tym wstepie wyzej wymienieni kolesie czym
predzej sie oddalili wymawiajac sie potrzeba kapieli, snu, puszczenia pawia,
czy medytacji, i zaczeli sie w swych kwaterach pakowac. Tymczasem Janek
zaczal opowiadac o Gniezdzie Sledzi i o plynacym stad zagrozeniu. Opowiadal
jakie to oslony przed Heavy Metalem i Jazzem ma ta stacja, opowiadal o
wspanialych miotaczach DP i slynacych z celnosci artystach dbajacych o swe
mikrofony, gitary i przede wszystkim Rolandy. Jak sie okazalo, uzycie
ciezkich maszyn czyli Kolrowych Kurwet, Eskortowych Target, czy nawet
Kalmarowych Wkolkownikow bedzie niemozliwe jako ze pola zaporowe Gniazda
mogly by zaszkodzic im zalogom. Jednak wysnul wariacka teorie o mozliwosci
wykorzystania X+1=23-skrzydlowcow, Y-1=1/2-bombowcow, a takze paru rowerow
gwiezdnych i jednego latajacego burdelu na kolkach z ukrytymi dzialami.
Wiekszosc z obecnych tam ludzi zaczelo wyrac swoja dezaprobate. Ale gdy
Tatanka stwierdzil "Ryba smierdzi od glowy. A w glowie jest dziurka.",
niektorzy z bardziej fanatycznych rebeliantow zaczeli sie zastanawiac nad
mozliwoscia wyskoczenia nad Gniazdem ze spadochronem i podlozenia bomby pod
dziurke ktora w linii prostej wiodla az do najwiekszego pubu na Gniezdzie.
Dziurka ta byla wlotem kanalu klimatyzacyjnego, ktory usuwal z lokalu
imperialnego dym z fajek, i inne nieporzadane zapachy, ktorego to zatkanie
moglo by spowodowac stracenie przytomnosci u wszystkich z bywalcow, a takze z
obslugi (jesli dym ten wydostalby sie na zewnatrz pubu) reaktora i ktorys
moglby sie przewrocic i nacisnac niechcacy jakis guzik, lub rozlac niebieskie
lub zielone mleko i spowodowac spiecie. W wyniku tej reakcji lancuszkowej
(wyslij ten mail do 20 znanych ci osob i zadzwon pod numer 0-700-GNIAZDO a
wezmiesz udzial w konkursie audiotele z atrakcyjna nagroda - zestawem nozy do
zabijania czasu i autografem autora Odyseji (kosmicznej rzecz jasna), gdy
odpowiesz na pytanie: Czy Gniazdo Sledzi ulegnie zniszczeniu:
a) tak, rebeliantom uda sie zniszczyc dziurke co spowoduje zniszczenia 8K100
 + modyfikator amortyzacyjny dla korodujacej stali.
b) nie do konca - Rebelianci zniszcza pub, ale okaze sie ze ktorys z pijanych
 Pizamowcow zamknal drzwi przez co pub nie bedzie czynny przez K20 +8
 - pierwiastek z 654 dni co spowoduje padniecie morali zalogi i strajki.
c) nie uda sie. Kazdy z nich spudluje, a Pizamowcy po raz kolejny spacyfikuja
 Gay'e.)
stacja zostanie zniszczona. Zaczely sie dyskusje czy dziurki powinny miec
odpowiednia szerokosc, dlaczego sa wzdluz a nie w poprzek, i czym posmarowac
torpedy, by weszly bez problemu, a takze omawiano wilgotnosc kanalu, tak by
torpeda z poslizgiem dotarla do samego pubu. Skupiono sie tez na problemie
odpowiedniego zabezpieczenia torpedy przed peknieciem, pokrywajac ja
specjalna substancja i pomalowano w wesole kolorki, potem sprazkowano i
zainstalowano z tylu maly ogonek aby ladniej wygladala. Jeden z najlepszych
pilotow Wrecz Achilles zaczal sie podejrzanie dziwnie smiac a potem wyszedl
podskakujac i belkoczac cos o nie oplaconej skladce ubezpieczenia. Lucek
zaczal opowiadac basnie tysiaca i jednego Tuskena z Tatooine. Na co wszyscy
wesolo sie usmiechali i klepali po plecach usmiechajac sie lekcewazaco.
Tatanko jako stary faszta podzielil ludzi na kolory. Eskadra Zolta miala
skupiac wszystkich skosnookich, Eskadra Rozowa - pedziow i dzieci,
Sraczkowata - ekologow i drwali, a Niebieska nieslubnych synow Maxa Rebo i
Gay'i (kiedys razem jezdzili w trase: Corusstook i dzieci fiaty). Kilku z
pilotow zaproponowalo przelozenie ataku na pozniejsza godzine, gdyz w tym
samym czasie mial leciec serial "Imperial City 80-510" w ktorym to Brandy
miala wyjsc za Gina, ale Tatanka zapowiedzial, ze po ataku Gniazda i tak
wszystko bedzie smierdzialo rybami, a Disco Polo wypelni wszystkie kanaly
telewizyjne. A na to Rebelianci nie mogli sie zgodzic.
 Zaczely wyc z wysilku windy, piloci pucowali swe maszyny nakladajac na nie
kolejne warstwy wosku, dowodcy wizytowali, sierzanci darli ryja, dziewczeta
plakaly i tulily dzieci, a mechanicy palili jednego papierosa za drugim
nonszalancko przygladajac sie temu wszystkiemu ze skladu paliwa.... W koncu
Tatanka zdecydowal, ze koniec tego dobrego i czas przejsc do rzeczy. Co gdy
tylko uslyszeli piloci, natychmiast przerwali pucowanie mysliwcow, bombowcow,
eskortowcow, szturmowcow, interceptorow, afterceptorow, afterburnerow,
dopalaczy, odpalaczy, podpalaczy, odbijaczy i dobijaczy, i udali sie na
Wielka Emigracje celem unikniecia kolejnej parunastogodzinnej przemowy a'la
Phidel Castrol.

GNIAZDO SLEDZI,  T-0230 HOURS
Ciemny Golarz i Parkan z zainteresowaniem przygladali sie operacji wyciagania
Gniazda z nadprzestrzeni. W odpowiednim momencie - to znaczy gdy niezalezny
sztab nawigatorow stosunkiem glosow 15 do 13 przy 29 wstrzymujacych sie
zdecydowal, ze nadszedl stosowny czas miejsce - za burte wyrzucono kilka
tysiecy na niewiele wiecej nadajacych sie Krawatowych Grochowcow,
przymocowanych do Gniazda linkami. Jako ze byly one (Grochowce nie linki. A
wlasciwie to linki tez) pozbawione napedu nadprzestrzennego, wszystkie oprocz
kilku pospadaly, sciagajac za soba cale Gniazdo. (W ty momencie zly Imperator
poinformowal dwa tysiace siedemset piecdziesiatego osmego klona znanego
inzyniera Levela Balonuska, ze czas zaczac prace nad jakims Krawatowcem
zdolnym wciagac Gniazdo z powrotem do nadprzestrzeni, ewentualnie wyciagac z
podprzestrzeni). Pozbierawszy sie z podlogi Golarz z Parkanem zaordynowali
natychmiastowa podroz w kierunku najblizszej bazy rebeliantow celem
odzyskania Gayi, z braku ktorej Pizamowcy zaczeli juz protestowac, a u
niektorych z nich pojawily sie jakies dziwne sklonnosci zwiazane z
towarzyszami broni, Dywanami-robotnikami i zgniatarkami smieci. Elektroniczny
glos oznajmil przez megafony:
- Supertajna baza rebeliantow na Jawie Pietnascie w zasiegu za eee...
uhm.... dwa i osiem... a, dziekuje, za... no, powiedzmy dwie godziny z
kawalkiem, termin moze ulec zmianie, za opoznienie oczekujacych przepraszamy
- tu zlapal go atak kaszlu i wiadomosc sie urwala.

FLOTA REBELIANCKA, T-0215 HOURS
Grupy Rownaniowcow opuszczaly w tempie przyspieszonym baze rebeliancka, na
ktorej dzieki specjalnej aparaturze wykryto juz obecnosc Gniazda Sledzi.
Niestety grupy wykrywajace wkrotce odmowily wspolpracy, i dzielni piloci
zdani byli jedynie na swoje wlasne zmysly powonienia (co w przypadku
niektorych, pochodzacych niekoniecznie od ludzi, a przynajmniej nie w pelni,
moglo byc troche trudne). Po szybkim uzgodnieniu linii obrony, wybraniu
obroncy z urzedu, prokuratora i spreparowaniu swiadkow, a takze opowiedzeniu
przez Lucka kilku umoralniajacych historyjek, X=22'y ruszyly przodem, a
Y=1.5'ki tylem, jako ze na wiekszosci z nich dzialka obrotowe zaciely sie w
tej pozycji, a zalogi jednomyslnie stwierdzily, ze glupio im bedzie strzelac
w strone, z ktorej przylatuja. Rownoczesnie trwaly goraczkowe prace nad
przystosowaniem Odkurzaczy do nowej roli, jaka mialo byc zalepianie woskiem i
wyklepywanie ewentualnych uszkodzen, spowodowanych przez salwy DP. W tym celu
kazdy Odkurzacz napelniono specjalna mieszanina wosku, ktora w zetknieciu z
powietrzem ulegala samozaplonowi i eksplodowala, zadajac 48d uszkodzen death
star scale calemu otoczeniu, ale w przestrzeni sprawowala sie prawie bez
zarzutu, a jej zastosowanie z pewnoscia ulatwialo utrzymanie w kupie
skrzydel, z ktorych skladaly sie skrzydlowce. Lucek tez siedzial w swoim
mysliwcu, kontemplujac tablice kontrolna i co i rusz wyglaszajac slynna
kwestie 'Ciekawe co bedzie, jak nacisne ten przycisk'.

GNIAZDO SLEDZI, T-2000 kontra T-1000, zamrazanie cieklym azotem, nurkowanie
w surowce, te sprawy...
- Jawa Pietnascie w zasiegu za godzine, piec minut i dwadziescia dziew...
dwadziescia os... dwadziescia sied... dwadz... khy kh!

BAZA NA JAWIE, T-72
- Sir, wyczuwam cos. Cos, czego nie czulem od wielu lat... a przynajmniej od
czasu, kiedy ze starym Antkiem Niebochodem zrobilismy se bibke za stodola i
on przyniosl cwiartke i sledzika... sledzika... sledzika! Eureka! Gniazdo
Sledzi nadchodzi!

X+1=23 SKRZYDLOWIEC NUMER VX-0800H4Kd567A, ESKADRA NIEBIESKO-BIALO-CZERWONA
SKRZYDLO ROZOWE, ELEMENT 3 (PRZESTEPCZY), JEDNOSTKA PIERWSZA A, PILOT WRECZ
ACHILLES, T-0059
Gniazdo Sledzi zaczynalo powoli byc wyczuwalne dla wszystkich czlonkow grupy
uderzeniowej (nazwanej tak dlatego, gdyz Tatanka musial osobiscie kazdego
uderzyc, zeby upchnac go do kabiny mysliwca w momencie gdy delikwent bedzie
sie zwijal), nawet dla tych, ktorzy nazwe 'zmysl powonienia' znali wylacznie
z opowiadan, jak na przyklad sam slynny Wrecz Achilles. To on pierwszy
zauwazyl wylaniajacy sie zza Jawy Glownej obiekt i zakrzyknal:
- To ptak? To samolot? Nie, to... e...
- psst. gniazdo...
- A, faktycznie! To Gniazdo Sledzi! Wielkie, nie?

LEVEL BALON(U*2758)SK:
- Dzieki!

WRECZ:
- Nie ma sprawy!

REZYSER:
- Dobra, konczyc to gadanie i do roboty, bo zapasy tasmy na wykonczeniu.

WSZYSCY RAZEM:
- OK, OK, juz lecimy.

ATACK FORCES
T - Mickiewicz.
Wszyscy piloci z nieskrywanym zalem zauwazyli ze ich wspaniale radia
mysliwcowe firmy Impeksonik przestaly nagle dzialac. Kilku z pilotow nawet
uznalo to za zly omen i czym predzej zawrocilo swoje maszyny. Gdy juz wrocili
z powrotem za Yavin uslyszeli znajome rytmy Radia M gdzie akurat puszczano
"Litanie do Wielkiego Bostwa Chroniacego Pilotow Maszyn Mysliwskich
Skaczacego Na Jednej Nodze i Wiazacego Supelki Na Wlosach Wychodzacych Z
Plecow". Na szczescie nie wszystkich opuscil duch bitewny. Kilku z nich
posiadalo bowiem radia wyposazone w nielegalne odtwarzacze MK-323, ktore co
prawda graly tylko Mono, ale za to zastepowaly bezuzyteczne w takich
sytuacjach radia. Wkrotce w kilku glosnikach rozlegl sie przepiekny glos Ka
Krawczyka. Lucek tymczasem bawil sie w swoim X=22 wajchami, co powodowalo, ze
pare razy o malo nie skoczyl by nadprzestrzen, raz prawie wystrzelil siebie z
katapulty, kilka razy podsmazyl swego Odkurzacza, wystrzelil ze dwie torpedy
zamieniajac kilku ze swych kolegow w palace sie szczatki, i jak zwykle nie
mogl nadazyc za grupa, ktora wciaz umykala mu, jako ze nie nauczyl sie
zmieniac biegow i zamiast czworki caly czas wskakiwal mu wsteczny.

X=22 PILOTOWANY WRECZA ACHILLESA.
T - 34
Wrecz zaczal przygladac sie Gniazdu Sledzi przez mikrolornetke. Nagle
zauwazyl Dziurke w ktora mieli strzelac o czym wesolo zawiadomil swoich
kolegow.

GNIAZDO SLEDZI.
T - T.
Tymczasem Zly Golarz zauwazyl, ze ktos wlaczyl alarm przeciwpozarowy. Syreny
alarmowe zaczely wyc. Wyc zaczal rowniez Parkan, ktoremy Ciemny Golarz
przypadkiem nadepnal na noge. Pizamowcy rzucili sie po blastery. Dzialowi do
dzial. Piloci do pilotek. Pilotki zaczely, mowic ze glowa boli, lub bakaly
cos o niedyspozycji, jednak w takiej chwili nie bylo czasu na gadanie. Kilku
z dzialowych w koncu dotarlo do swoich dzialek, wlozyli do komor nowe kasety
zespolow Uniwerse, Shazza, a do turbolaserow wrzucili Just 5. Pierwsze
promienie DP polecialy w przestrzen i naglosnily ja brzmieniem Rolandow.

ATACK FORCES.
T=$
Tymczasem X=22 i Y=1/5 skutecznie unikaly strzalow z laserow. Od czasu do
czasu ktorys z mysliwcow oberwal, ale oslony shatterrockowe trzymaly.
Rozpoczely sie pojedynki nad powierzchnia. Lucek dalej bawil sie guzikami, na
szczescie opanowal juz prowadzenie, ale wciaz mial problemy z celownikiem.
Wlaczyl wiec Autofire i z radoscia i zaskoczeniem obserwowal wzniecane przez
siebie pozary na powierzchni. O dziwo niewiele to dalo, poza tym ze na
powierzchnie wylegli Pizamowcy, ktorzy szybko zmontowali pare grillow i
usiedli w ich poblizach trzymajac na patykach kielbaski z banthy, ziemniaki z
Endoru, paru Ewokow konserowanych i kilka innych produktow. Potem ktos
przyniosl pedzony w Gniezdzie samogon z plyt aluminowych, ktory choc gasil
pragnienie i poprawial samopoczucie, zalatywal ryba. Lucek wsciekly ze atak
nic nie dal, zaczal wzniecac kolejne pozary i tak schodzil coraz nizej,
coraz nizej, az w koncu wpadl w jedno z ognisk, i prawie sie nie nadzial na
jeden z patykow. Na szczescie jeden z pilotow podsunal mu rade dzieki czemu
Lucek wlaczyl podwozie gumowe, zrobil kangurka, i chwytajac przez otwarte
okno kabiny kanister z bimbrem uniosl sie w powietrze. Odkurzacz zaczal
szumiec z radoscia na sama mysl o imprezie. Widzac to inni piloci bardzo
szybko stworzyli obronny mur wokol mysliwca Lucka, aby chronic zawartosc
karnistra. Pizamowcy z dolu wygrazali im za to piesciami.

GNIAZDO SLEDZI.
T - 10
Golarz Vader przechadzal sie po sterowni. Zastanawial sie gdzie zaparkowal
swojego Specjalnego Krawatowca o Tajemniczym kryptonimie A1 - Mucha. W koncu
podbiegl do niego jeden z portierow i powiedzial ze zaparkowal w hanagrze na
poziomie 20 stanowisko 4a. Uprzedzil go takze o panujacych warunkach
pogodowych i o deszczu rebeliantow, ktorzy od czasu do czasu spadali na
powierzchnie i wkomponowywali sie w nia. Golarz pomyslal chwile i nakazal
pozostalym pilotom wsiasc do tych Krawatowcow, ktore nie lecialy wczesniej
na linkach, i ktore czekaly spokojnie z hangarach, zadzwonil po swoich
kolegow i umowil sie z nimi w hangarze.

ATACK FORCES.
T-9
Lucek rozgladal sie za ogniskami, ale jakos nie mogl namierzyc zadnego
warotsciowego. Tymczasem podlaczylo sie pod niego pare Krawatowcow. Po
krotkiej wymianie pogladow na temat upodoban muzycznych, argumenty
Krawatowcow okazaly sie mniej trwale i wiekszosc z nich znalazla swoich
sluchaczy przy powierzchni. Rozwscieczeni piloci zaczeli stosowac metode
grupowego namawiania, co okazalo sie slusznym manewrem gdyz takie maszyny
byly zarzucane DP i ich oslony rockowe nawet nastawione na Heavy Metal nie
radzily sobie z takim naporem ognia. Kilka Krawatowcow zastosowalo
samobojcza metode "na ogon" ktora polegala na zarzucaniu linek na mysliwiec
wroga i udawaniu anteny lub latawca i atakowania go od tylu wiazkami DP. Na
szczescie zarowno Lucek jak i Wrecz kapneli sie o co chodzi i paru takich
ochotnikow imperialnych szybko dolaczylo do towarzyszy blizej powierzchni.

BAZA JAWA
T-8
Rozlegl sie jek zawodu. 48 calowy odbiornik telewizyjny odmowil
posluszenstwa. Wszyscy zaczeli rzucac popcornem i okularami trojwymiarowymi
w ekran i stojacego obok niego Zlota Pale. Ten zaczal sie chowac, ale wkrotce
wpadlo paru bileterow i usunelo najbardziej wojowniczych widzow. Chwile
pozniej wyszedl Tatanka i oswiadczyl ze urwal mu sie film, a poniewaz jeden
z pilotow wykorzystal do naprawy swego mysliwca caly zapas tasmy klejacej
(przezroczystej) nie bedzie wznowienia, ale zamiast tego wystapi piekna Gay'a
ze swym programem. Rozblysly swiatla i zagrala muzyka...

ATACK FORCES.
T-7
Coraz wiecej buntownikow wtapialo sie w powierzchnie Gniazda. I to wcale nie
przymusowo. Ladowali i przylaczali sie do grilujacych Pizamowcow. Lucek latal
miedzy jakimis wiezami, sprawdzajac czy przypadkiem w zadnej z nich nie
siedzi jakas ksiezniczka.

BAZA JAWA
T-6
Gay'a zdjela koszulke i spodnie.... Publika zaczela z braku popcornu obgryzac
paznokcie... Gaya napiela miesnie i pekly skarpetki.

ATACK FORCES.
T-5
Strzaly z dzial DP zaczely byc coraz celniejsze. Jeden z buntownikow chcial
sie katapultowac, ale z uwagi na tusze nie mogl dosiegnac raczki katapulty.
Jednak po dluzszej chwili kiedy z 4 skrzydelek zostaly mu jeszcze dwa chwycil
ja zebami i pociagnal. Zadzialala. Niestety kabina byla zbyt waska. Cos
blysnelo. Niektorzy twierdza ze to jego zloty zab. Potem juz go nie bylo.

BAZA JAWA
T-4
Poszly podwiazki i inne koronki, za to pojawil sie boa.

ATACK FORCES.
T-3
Kolo Dziurki zjawilo sie pare mysliwcow. Szybko zgromadzili sie w kolko i po
wymianie gestow za szybek obmyslili pierwszy atak. Pierwsza trojka (jeden
plus dwa na linkach) wlecialy do szybu windy. Niestety ta akurat jechala w
gore. Kolejna trojka zajonowala winde i wleciala. Nie wiedzieli jednak ze
zaraz obok szybu jest hangar nr 10 z ktorego wlasnie z kolegami wylecial
Ciemny Golarz. Poczatkowo chcial leciec w kierunku ognisk, ale stwierdzil ze
moglby dorysowac pare obrazkow pod okienkiem swej maszyny i polecial za nimi.
Oczywiscie zawiadomil artylerzystow w szybie by nie strzelali. Ci wiec
wylaczyli tunery i tylko nastawiajac na odpowiednie basy korektory w swoich
wiezach, czatowali na nieostroznych. Kilka wiez z wbudowanym autorewersem
zaczelo strzelac do latajacych w gorze i przygladajacych sie wszystkiemu
X=22-om. Tymczasem trojka w szybie nerwowo ogladala sie na boki, teskniac za
strzalami z laserow i przygladajac sie z glupim wyraz twarzy machajacym im z
okien Pizamowcom. Tymczasem Golarz spokojnie podczepial sie pod ich ogony.
Lecial tak szybko ze latajace w gorze X=22-ki nawet go nie zauwazyly. Golarz
puscil pierwszy kawalek "Ani be, ani me" i dwie maszyny buntownikow rozpadly
sie w oka mgnieniu. Tymczasem lider tak sie zapatrzyl w celownik (z uwagi na
ladnie zobrazowany cel) ze nie zauwazyl iz w jego kierunku poszedl "Bialy
Mis" i jedyne co uslyszal to refren i dziwny zgrzyt. Ciemny Golarz wyciagnal
maszyne, przy okazji wyrywajac kierownice. Powoli nastepne trojki wlatywaly
do szybu korzystajac z okazji ze Vader rozpaczliwie dokrecal kierownice co
utrudnialo mu celowanie. Jednak wczesniej czy pozniej ginely w kuli ognia gdy
dotarl do nich "Zloty krazek", "Letni Wiatr", czy nawet "Olek na prezydenta".
Poleciala nastepna trojka. Szlo im nawet dobrze ale wczesniej dopadl ich
Vader.

Y=1/5 MYSLIWIEC NR12345678+2x4 ESKADRA SRACZKOWATA, PILOT PUPS
Posypaly sie iskry. Wysiadlo calkiem radio, padla kuchanka mikrofalowa. Do
niczego byla antena satelitarna i gameboy. Rowniez telewizor nie reagowal na
polecenia pilota. Ten wiec korzystajac z chwili ciszy na kanale stwierdzil:
- Wczoraj rzucila mnie zona, corka zaszla w ciaze z jakims mechanikiem, pies
mi nasral na dywan, a teraz to... moj mysliwiec to kupa zlomu. Ja juz nie mam
szans, wy tez ich nie macie. Czesc. I wbil sie w jedna z wiez co spowodowalo
pisk w glosnikach.

BAZA JAWA
T - 2 3/4
Gay'a uwolnila sie od stanika...

ATACK FORCES
Tak naprawde i tak tego komunikatu nikt nie slyszal, gdyz Krawczyk wyl zbyt
glosno. Ruszyla do ataku trojka X=22. Lecieli spokojnie. Jednak nieublagany
Vader domknal szyk i otwierajace sie notorycznie drzwiczki i wszedl im na
ogony, co zachwialo wywazeniem ich maszyn przez co skonczyli swoj lot na
scianach. Prowadzacemu udalo sie strzelic w Dziurke ale...

BAZA JAWA
T - 2,5
Gay'a zaczela sciagac majtki przykuwajac uwage wszystkich siedzacych w sali
komunikacyjnej. Przepalilo sie pare kabli, gdyz temperatura siegnela zenitu,
a potem skierowala sie ku wajwyzszym partiom atmosfery.

ATACK FORCES
T- 2,13
... trafila obok majtek Gay'i ktore ni stad ni zowad zmaterializowalu sie nad
Dziurka i przykryly otwor. Lider ze smutkiem pokiwal glowa, ktora po chwili
poszybowala w inna strone gdy jego mysliwiec zostal trafiony przez "Kolorowe
Sny" wystrzelone przez Golarza. Do ataku przystapili Lucek, Wrecz i Pigss.

BAZA JAWA.
T-2
Gay'a wstala z krzesla i przeciagnela boa miedzy udami... rozleglo sie pare
jekow i kilka z osob zostalo odniesionych do ambulatorium i umieszczone w
plynie do plukania zebow.

ATACK FORCES IN SZYB
T-1,75
Lucek ustawil celownik i zaczal przez okna strzelac z blastera do wiez. Wrecz
rozgladal sie nerwowo. A Piggs zaczal przegladac kalendarz z kroliczkami.
Lecieli tak szybko ze zapomnieli iz przy takiej predkosci nie da sie
wyciagnac z bocznych schowkow specjalnych torped nakrecanych gumka.

KRAWATOWIEC A1 - Mucha.
Golarz wyostrzyl wzrok i odlozyl noz na polke. Przyjrzal sie dokladnie
prowadzacemu, jego starannie przystrzyzonej fryzurze i gladkiej twarzy.
- Hmmmm... Umiejetnosci Fryzjerskie musza byc z nim. - chrzaknal. Potem pare
razy kaszlnal.
Wystzelil cos z repertuaru Shazzy. Niestety Lucek wlasnie zanurkowal i
zamiast poprawic fryzurke jemu, promien DP wypalil skalp Odkurzaczowi. Ten
wrzasnal i zaczal szumiec coraz ciszej i ciszej... az w koncu rozplynal sie
smrod palonych smieci.

GNIAZDO SLEDZI
T- 1,5
Parkan tymczasem gral z komputerem w pokera. Osobiscie wolal remika, ale nie
starczylo by wtedy pamieci operacyjnej dla znalezienia celu ataku. I tak
wleklo sie to straszliwie, ale nie mozna sie bylo dziwic skoro kable i
przekazniki zamontowala firma z bardzo odleglej planety o dosc glupiej nazwie
Telekompromitacja Polska a nawet USA. Po chwili wyskoczyla karteczka. Parkan
przebiegl po niej butami a potem wzrokiem i czym predzej nakazal zamknac pub.
Jeden z Pizamowcow zaproponowal mu ze zabierze go stad swoim malym mysliwcem.
Ale Parkan majac full house'a nie zamierzal odejsc od rozdania. Zwlaszcza ze
w puli znajdowala sie calkiem niezla sumka.

REST OF ATTACK FORCES IN SZYB
T- 1,28
Lucek zszedl. Troche nizej. I tak ciezko mu bylo sterowac bez Odkurzacza.
Jednak Vader juz dokladnie umocowal kierownice i Bialy Mis wykonczyl najpierw
Pigssa, a potem Wrecza, ktory pomagajac sobie wioslami, odpelzl z szybu na
jednym silniku. Lucek zagapil sie w monitor. I to tylko dlatego iz nadawano
ostatni odcinek jego ulubionego serialu "Baza na peryferiach". Byl tak
zafascynowany ze nie zauwazyl ze leci sam. Jednak spojrzenie w lusterko
przywiodlo go do rzeczywistosci. Poczul strach co spowodowalo parcie na
pecherz. Uslyszal jednak glos swojego mistrza - Dziada: "Lucek, uwierz swym
uczuciom. Niech Mocz bedzie z toba" i chwytajac sie za czule miejsce i
sciskajac uda staral sie nie dopuscic do oproznienia pecherza...

BAZA JAWA
T- 1
Gay'a odrzucila boa. Rozlegly sie gwizdy i oklaski. Paru napalencow rzucilo
sie w strone estrady i sprowadzilo ja do parteru... Zaczela sie balanga...

LUCEK W SZYBIE
T- 0,75
Lucek uciekal jak mogl. Zostal sam. Nawet jego Odkurzacz nie przejawial
ochoty do wspolpracy. Vader tymczasem zamiast mierzyc w niego przygladal sie
Kwaratowcowi ktory z ognistym ogonem mijal jego kabine. Obrocil sie za
siebie, spojrzal przez tylnia szybke i zaklal...
Sprobowal siegnac do niej reka i wytrzec, ale byla za daleko, zaczal szukac w
schowkach, gabke niestety gdzies mu wcielo, w koncu przypomnial sobie o
lusterku wstecznym. Jedno zostalo utracone w czasie przelotu obok bandy
pijanych pizamowcow rzucajacych na wszystkie strony butelkami i rozdajacymi
kasety DP z autografem, ale drugie dzialalo. Ujrzal w nim ogromny, zblizajacy
sie z tylu, migajacy swiatlami i podswietlony neonowkami, ogromny ksztalt...
[zawieszenie jak w serialach brazylijskich]

BAZA JAWA, T-0.9

Do sali kinowej wpadl Tatanka, triumfalnie niosac nad glowa radioodbiornik
firmy Unita. Jako ze ze wzrokiem nie bylo juz u niego bardzo dobrze, nie
zauwazyl klebowiska na podlodze i wpadl w sam srodek. Odbiornik poszybowal i
wybil dziure w scianie powodujac nagla dekompresje - cale szczescie, ze baza
byla zbudowana na planecie z atmosfera, a nie jak wiekszosc w kosmosie,
wzglednie wsrod kwasow zoladkowych slimakow kosmicznych. Tak wiec nowy otwor
nie mogl wyrzadzic wielu szkod, a tak w ogole to centrum dowodzenia bylo pod
ziemia, wiec pospiesznie sciagnieci gornicy zaczeli wydobywac wegiel i
wykorzystywac go do ogrzewania pozostalych Rownaniowcow, ktore ze wzgledu na
ogolna wilgoc powietrza i okolic za nic nie chcialy zapalic. W kazdym razie
wtargniecie Tatanki wywolalo zrozumiale oburzenie wsrod biesiadnikow, chcieli
go zlinczowac, zdeflorowac i wywiesic przez okno, ale nagle dal sie poznac
przemozny wplyw nadciagajacego Gniazda Sledzi, ktorego atmosfera grozy
wplynela na rebeli na tyle, ze zamiast na Tatanke, rzucili sie do toalet,
wiader, misek, beczek na deszczowke, kanalow odplywowych i doplywowych, a
wszyscy pozostali na zawietrzna strone burty.

GNIAZDO SLEDZI, T-0.8

Czif Parkan, ju ar frajer anredi - uslyszal dowodca przez glosnik. Komputer
wlasnie wylozyl wszystkie swoje dwanascie asow, stajac sie wlascicielem
wszystkich nieruchomosci Parkana, jego strojow, samochodow, kobiet i polowy
sztucznej szczeki. - Czy chcialbys sie odegrac? Moze mala partyjke w rzutki?
Albo...

MYSLIWIEC CIEMNEGO GOLARZA T-0.7

... z tylu, przy akompaniamencie ryczacych klaksonow i wycia drugiego pilota
oraz oslon ustawionych na pozycje country, zblizal sie do niego Nalesnik.
Swiatlami dawal znaki, ze zamierza wyprzedzac.
- O nie, stary, ten numer nie przejdzie. - Golarz zacisnal zeby, poprawil
kierownice i rzucil okiem na coraz blizszego kolosa. - Depnal w gaz i
odleglosc zaczela sie zwiekszac, ale tylko do momentu, w ktorym kopilot Hansa
przestal wyc a zajal sie zapewnianiem dopalania. Golarz wiedzial, ze wina
jest zawsze po stronie najezdzajacego, ale Hans wydawal sie nie zwracac uwagi
na ograniczenia predkosci zwiazane z robotami (zabojcami) w kanale, a co
dopiero na takie malo wazne przepisy. Wyciskal wiec pelna moc ze swojej
Muchy, niestety z powodu kapieli w kwasie, jakie zwykl odbywac dla
odswiezenia, jego organizm zmienil sie na tyle, ze nie byl w stanie zapewnic
dodatkowej mocy. Hans zblizal sie nieublaganie...

X=22 SKRZYDLOWIEC, W TEJ CHWILI JUZ TYLKO X=21, BO JEDNO ODPADLO, PILOT
LUCEK, T-0.6

Luckowi tymczasem udalo sie zakleic woskiem co wieksze dziury w Odkurzaczu,
i uzyc go w miejsce tradycyjnego zbiorniczka, z powodu ktorego ktos duzo,
duzo pozniej w odleglej galaktyce rozbil wart miliony dolarow mysliwiec F-16.
Skoncentrowal sie na celowniku, ktory jednak nagle przestawil sie na inny
kanal i zaczal pokazywac breilem 'Ksiege Dagobah' w wersji dla niewidomych.
Kilka proflaktycznych ciosow, zamiast jak zwykle naprawic, urwalo ekranik, i
biednemu rolnikowi pozostaly tylko odglosy filmu w wersji migowej.

BAZA JAWA, T-0.5

 Tatanka wpatrywal sie w swoje wyliczenia, z ktorych wynikalo, ze piec minut
temu Gniazdo wyszlo zza Jawy Glownej i w zasadzie to za chwile bedzie koniec
tak dobrze zapowiadajacej sie orgii. Chociaz w sumie towarzystwo i tak
wydawalo sie jakies dretwe - wszyscy lezeli bez ruchu na podlogach, niektorzy
z rekami wyciagnietymi w strone masek gazowych. Niezrazony tym Tatanka
zastosowal dla radia sposob Lucka i uslyszal:
- Tu Czarno-bialy-1, chyba troche spoznie sie na kolacje, ci tutaj wygladaja
wyjatkowo przyjaznie, nawet dali mi jakas ka...BUM!
- No dobra, czas zabrac sie za jakies logiczne dzialania. NA POMOOOOOC!!!!
WE'RE ALL GOIN' TO DIE!!!!! AAAA!!!

MYSLIWCE NA KANALE #DEATH-STAR, T-0.3

Golarz wytrzymal i wydawalo sie, ze Hans bedzie musial zwolnic. Ciemny
ostatecznie poprawil polozenie kierownicy, wycelowal w lecacego przodem
Lucka, nacisnal spust i...
PROGRAM WYKONAL NIEDOZWOLONA OPERACJE I ZOSTANIE ZAKONCZONY. NACISNIJ OK.

Niebochod uslyszal w glosnikach znajomy glos:
- Lucek, jestes... Eee, to znaczy... Nic osobistego, w sumie, ale... ehm...
jak by ci to powiedziec... Rozumiesz, dom opusciles juz jakis czas temu i
ehh... no, niby w kosmosie duzo brudu nie ma... no ale dobra, wal w te
dziurke, a potem zobaczymy, co da sie zrobic. Obiecuje.

GNIAZDO SLEDZI, T-0

- No dobra, teraz moja kolej. C-4.
- Pudlo!

MUCHA VADERA T-0
Mimo ciaglego ruchu obrotowego Vader wciaz staral sie nacisnac na ENTER.
Niestety genialny wytworca prototypu nie wiedziec czemu umiescil go (enter,
jak rowniez exit) na suficie i Vader wstrzasany reakcjami zoladka (nigdy nie
lubial karuzel, zwlaszcza tych lancuchowych) i wyrzutami sumienia z powodu
wyniku bitwy na lustrku wstecznym nie mogl trafic w nigo trafic staral sie w
nigo trafic.

GNIAZDO SLEDZI T-0
- D-6 -  z taka lekka niesmialoscia podszedl Parkan do komputera.
- Hmmmmmmmmmm - zastanowil sie komputer.
- I co? - niecierpliwil sie Parkan.
- Sprawdzam - niecierpliwil sie komputer.
- Kur.... znowu Windows 'Dawno dawno temu..

NALESNIK NAD TUNELEM
- Daj czadu Lucek! juuuuuuuuuuuuhuuuuuuuuuuuuu!
- Wal smialo.

X=21 SKRZYDLOWIEC, W TEJ CHWILI JUZ TYLKO X=18, BO ODPADLY, KOLEJNE TRZY
- PILOT LUCEK, T-0.001
Lucek odruchowo siegnal po krem nawilzajacy, a potem rozpial spodnie i
sciagnal do kolan. Zamknal oczy i staral sie odprezyc. Czul Mocz. Slyszal
glosy. Widzial Gaye wykonujaca taniec brzucha i nie tylko brzucha.

MUCHA VADERA
Vader wciaz nie trafil.

GNIAZDO SLEDZI T-zero.
- No i co?
- Nie wiem - odparl komputer. - Chyba mam wirusa.
- Czekaj - odpowiedzial Parkan. - Oficer Hultajnoga do mnie. Przyniesc mi
dyskietke z MKS-em. Natychmiast.
Komputer tym czasem zaczal dziwnie bulgotac, mniej wiecej jak dysk twardy
firmy Seagate kiedy spalony silnik nie pozwala mu wystartowac. Po chwili na
ekranie zaczely sie pojawiac napisy:
2+2 = 3,14159
Dlaczego boli mnie glowa.
O latajaca bantha.
Cel Pal.
Zartowalem
Piekarnik w pokoju TDGG343784639 jest zepsuty
O myszka!
A nie to droid.
Parkan to glupek
Nieprawda!
Prawda!
Nie!
Tak!
Zoo zamkniete!
Nie!
Tak!
Nie!
Nie!
Tak?
Dzis sklep nieczynny!
Dwie wegetarianskie na wynos!
Myjcie nogi przed snem!
Serwis pancerzy przyjmuje zamowienia na bal galowy
A moze gal balowy?
Tak!
Eto niet twoj papa! Eto papa jury!
Jury?
Kto wygral?
Dlaczego w lewo?
Bo Yavin!
Parkan patrzyl sie na pad komputera. Pot sciekal mu z twarzy i kapal na
procesor. Jednak zamiast go ochlodzic, spowodowal zwarcie. Napisy na ekranie
staly sie juz nieczytelne tak szybko przelatywaly. Nagle wyswietlil sie
napis. PROCESOR OVERLOAD. NO SILICON. NO COOLER. REACTOR OVERLOAD. KITCHEN
OVERLOAD. BAR OVERLOAD.
Parkan patrzyl sie z niedowierzaniem. Az zobaczyl cos co zmrozilo krew.
PUB OVERLOAD. BEER LEAK VERY DANGEROUS!
Parkan podbiegl do mikrofonu:
- Mowi Parkan. Natychmiast zamknac doplyw piwa do kurkow i zgasic wszystkie
papierosy!!!!!
Niestety bylo juz za pozno...

KRAWATOWIEC MUCHA A-1
Vader wciaz nie trafil.

X=18 - PILOT LUCEK, T-0.001
Lucek wcieral krem coraz szybciej. Jego reka krazyla coraz wyzej i wyzej...
wyzej i wyzej. W koncu Rownaniowiec wyszedl z szybu i poplynal lagodnie w
kierunku bazy. Gdyby nie to ze Odkurzacz byl zawoskowany, pewnie by sie
przygladal temu co robil Lucek. Nagle rozlegl sie wybuch... Lucek drgal i
Mocz w nim zadrgala.... Otworzy oczy i lekko nieprzytomny spojrzal przed
siebie, potem w tyl gdzie pieknie wybuchalo Gniazdo Sledzi. Nastepnie
zobaczyl Bena, potem znow Gay'e, a potem za oknem mignela mu postac Parkana
ktory unosil reke do gory wskazujac na cos palcem, stojac na fragmencie
pulpitu dowodzenia. Westchnal gleboko, zapial spodnie...

KRAWATOWIEC MUCHA A-1
Juz prawie, prawie.

BAZA JAWA.
Rownaniowce i Nalesnik wrocily do bazy...
Znow zaczely wyc z wysilku windy, piloci pucowali swe maszyny zdejmujac z
nich kolejne warstwy wosku, dowodcy wiwatowali, sierzanci darli mordy,
dziewczeta sie smialy i machaly dziecmi, a mechanicy palili jednego papierosa
za drugim nonszalancko przygladajac sie temu wszystkiemu ze skladu paliwa....
Komisja powitalna w postaciach polubranej Gayi i Tatanki i reszty holoty,
ktora wlasnie orzezwil deszcz wpadajacy przez otwor w suficie. Wszyscy
rzucili sie na Lucka, zwlaszcza Gaya, jednak Lucek juz nie mogl. Korzystanie
z Moczu okazalo sie zbyt wyczerpujace. Zaczal ziewac. Gaya szybko
zorientowala sie w czym rzecz i kiedy spojrzala na obiekt swych pragnien
rozczarowala sie. Jednak szybko pojawil sie nadbiegajacy Hans wraz z
Dywanikiem, wiec oczy Gayi znow zaczely sie smiac. Hans zaproponowal jednak
impreze grupowa, wiec cala czworka udala sie za kulisy. Nikt nie przejal sie
losem biednego Odkurzacza. Wosk spwowodowal korozje wielu ukladow. Gadajaca
Pala zaczal wyjmowac z siebie czescie i montowac je przy Odkurzaczu. Pomysl
zamienienia nogi Odkurzacza na reke Paly nie okazal sie jednak tak dobry
jakby sie wydawalo....

KRAWATOWIEC MUCHA A-1
Trafil! Trafil. Teraz lecial w lini poziomej. Ale gdzie? Stery wkrecily sie
w lancuch.

Minelo pare dni podczas ktorych Gaya uprzyjemniala czas bohaterom. Potem
jednak poprosila ich o cierpliwosc i kazala za 30 minut przyjsc w strojach
galowych (sloma wykluczona) do sali glownej. Lucek, Hans i Dywanik spojrzeli
po sobie i zaczeli sie przygotowywac.
W glownej sali stali Tatanka, Gaya, jakies inne Rebelianckie trepy
(oficerowie), parunastu technikow i pilotow, oraz prawie tysiac kartonowych
postaci, jako ze prawdziwi mieli kaca. Flagi lopotaly, majtki spadaly,
kobiety sikaly, mezczyzni plakali, dzieci zmienialy pieluchy. Chaos. Dywanik
jednak sie rozwinal i nastapila chwila konsternacji. Gaya dlubala z nudow
paznokciami w zebach. Lucek i Hans szli przez srodek sali... Za nimi podazal
zwijajac sie Dywanik. Zatrzymali sie przed Gaya. Nadeszla chwila dekoracji.
Medale z ziemniakow byly juz gotowe - osobiscie wyrzezbione i podane przez
Tatanke w sosie musztardowym (medale, nie Tatanka). Gaya podarowala po jednym
z nich (medali) kazdemu z bohaterow, wciskajac im przy okazji karteczke z
opisem spotkan z nia na najblizszy tydzien. Pojawili sie Gadajaca Pala i
Odkurzacz, zdjecty z ktorego wosk pozwolil na zaklejenie geby zlotego zlomu.
Tlum zaczal krzyczec... z przerazenia. Tatanka podrzucajac swoj kapelusz
znow wybij dziure w suficie. Wszyscy rzucili sie do masek.

TIE END

Rezyseria:
Lord Freejack i Nloriel

Scenariusz:
Nloriel i Lord Freejack

Produkcja:
Lord Freejack i Nloriel

Muzyka:
Nloriel i Lord Freejack

Efekty specjalne:
Na razie nie ma, ale w roku 2019 planujemy wydac Nowa Niedziele Special
Edition w standardzie SuperHTML ze wszystkimi udogodnieniami i kilkoma
utraconymi (i wycietymi przez cenzure) scenami.

Asystentowali:
Wspaniali czytelnicy Listy mailowej SWPL a szczegolnie (kolejnosc losowa):
Patryk Szczerbowski, Bogdan Widla, Moonwolf, Rif, Chato, Chewie, Dago,
Damian Kulas (atek) Magda, Maja, Horacy, Robroj, Rhotax, Karol, Shiphoo,
IG... Innych w tej chwili (o tej porze, w tym stanie) nie bardzo pamietamy i
przepraszamy ze nie wymienilismy.

Wystapili:
Ksiazniczka Gaya (czytaj Geja)
Zly Imperator Palap... Papla... Plapal... no, w kazdym razie imperator.
Zlota Gadajaca Pala
Odkurzacz, po prostu Odkurzacz
Mlody Lucek Niebochod
Stary Fryzjer OB-sam-se-roB
Ciemny Golarz Filip Vader
Hans Olo (usilnie zaprzeczajacy jakichkolwiek zwiazkow z agentem o podobnym
 nazwisku, prezydentem o podobnym imieniu, jak rowniez z indianskim
  archeologiem znanym jako Johnson.)
Dywan Persii-Kookie
Zabba doHut (dysortografik)
Wielki Puff alias Dlugi Golf Tarpan-Parkan
Vilgefortz (special guest star)
Dajnoga the Monster
Janek Tatanka
Wrecz Achilles
Pups
Piggs
Level Balon(u*2758)sk
Mickiewicz (special guest star)
Pizamowcy (nie mylic z pizmowcami)
Rebelianckie Scumy
Imperalni Imperialisci
i inni.

Copywright N'Loriel & Lord Freejack...
Wszelkie Prawa Ustrzyzone...
Wszelkie Prawa Przestrzezone...

Jednoczesnie chcemy zauwazyc ze jakiekolwiek podobienstwo do osob z listy
jest calkowicie niezamierzone, nawet gdyby takie przypominalo. Acha - Golarz
Filip Vader, Pizamowcy, Nalesnik, Hans, Dziadu (Obi-Sam-Se-Robi), Lukcio
Niebolaz, R2-Odkurzacz i C3-Gadajaca Pala, Gniazdo Sledzi, Kookie i wszelkie
inne nazwy zdarzen, miejsc, osob i innych paszetow sa zastrzezone i chronione
prawem o osobach umyslowo chorych.
Z drugiej strony, wszelkie prawdopodobienstwo, ze osoby przedstawione sa
podobne do jakichkolwiek osob nieprzedstawionych jest troszeczke mozliwe,
jako ze w chwili obecnej mamy na swiecie okolo 5 mld osob i ciagle
przybywa...
Autorzy nie zamierzali infrindzowac zadnych kopyrajtow, a w razie czego i tak
wszystkiego sie wypra. Wszelkie bluzgi i uwagi negatywne prosimy przesylac na
adres /dev/null...
Poza tym chcielibysmy zdecydowanie stwierdzic, ze nawet jesli niektorym nie w
smak jest to co piszemy, to mimo wszystko pod zadnego nie podszywa sie zaden
Anderson... ani nawet Andersen. Nie mamy tez nic wspolnego z pewna osoba o
inicjalach RM (ktore, tak na marginesie, powinny chyba brzmiec RA, ale byc
moze to czesc maskowania sie autora bajek i prob uchronienia rodziny przed
zemsta rzadnych odwetu mas robotniczo-chlopsko-inteligencko-nieinteligencko-
[przerwa na lamanie linijki] -gwiezdnowojnowo-x-philesowo-dune'owych).
Chociaz, z drugiej strony, przy odrobinie reklamy, moze moznaby sie
zastanowic nad wynajeciem sie dla LucasCostam i pisaniem bajek... no, moze
troche niezupelnie bajek, ale bywaly juz gorsze. Przynajmniej taka jest nasza
(dosyc nowa) nadzieja.
Chcilibysmy tez przestrzec iz wyzej wymienione wydarzenia stanowia
integralna czesc Trypologii wiec uprasza sie o nie zamienianie ich miejscami,
nawet gdyby mialo to jakikolwiek lub lepszy sens. Zabranie sie rowniez ich
czytania w miejscach publicznych, zarowno w calosci jak i we fragmentach.
Acha - no i wiadomosc dla Giordziego L. i jego pomagierow i reprezentantow -
Absolutely no liability will be taken for side-effects: ilness, shock,
brain-damage, loss of seeing, nervous disorders, balance problems,
schizophrenia, violent outburst, dementia, or any related illness caused by
this text and/or explicit content of this text fonting (autor niezbyt
dokladnie wie, co oznaczaja te wszystkie okreslenia {bo po prostu ordynarnie
przepisal je z pudelka od Windy9x}, ale wygladaja fajnie).
Jesliby ktokolwiek odwazyl sie zlamac powyzsze zasady, musi liczyc sie z
mozliwoscia linczu, masakry, zamieszek, rewolucji, gwaltu, ognia, powietrza,
wojny, kwasu, Kwasu, zasad (o, to przed chwila bylo?), i ogolnej afery
polaczonej z przyjeciem urodzinowym na 31415926535 osob nie liczac Mynockow i
Mynocnikow. Nie odpowiadamy rowniez za wszelkie szkody materialne jakie
wynikaja z przeczytania tego tekstu, a zwlaszcza przeczytania niechcacy tego
tekstu przez osoby postronne, zerkajace na monitor zza ramienia
upowaznionych, w ktorych to osobach tekst ten moze wywolac reakcje
nieporownywalna i nieprzystajaca wrecz do czegokolwiek w nim opisanego. Albo
nawet gorzej co niedawno stalo sie widoczne i slyszoczne...
Przepraszamy wszystkich za dluzyzny i wtracenia, a takze zapraszamy do
konkursu SWtele w ktorym, jak juz oglaszalismy, glowne nagrody moga ulec
zmianie bez wczesniejszego powiadomienia, pytania prawdopodobnie tez, ale za
to stala jest cena i wynosi 250 kredytow za minute polaczenia, przy czym
impuls liczony jest co 24 godziny, wszystkie ceny podane w tysiacach nowych
zlotych. Zadzwon juz dzis. Gdyz jutro odlaczal nam telefon gdyz nie
zaplacilismy rachunku.
Dziekujemy tez za wszystkie wyrazy poparcia - przysylane bomby, bombonierki,
flaszki z podejrzana zawartoscia, psy, koty, kobiety, facetow... etc. etc. Od
razu tez informujemy iz odtworczyni roli Gay'i jest stanu wolnego, jednak
zapisy na akcje przez nia wykonywane uplynely o godzinie 14.00 dnia
wczorajszego gdyz zabraklo blankietow. Jesli wznowimy subskrypcje zawiadomimy
listownie, badz poprzez fax lub tez ogloszenie we wszystkich wiekszych
prasach bulwarowych, chodnikowych i asfaltowych. Jednoczesnie chcielibysmy
zastrzec, ze wiekszosc bohaterow bioracych udzial w programie ma wlasne zycie
prywatne, w zwiazku z czym wszystkie nazwiska, imiona, pseudonimy, daty
urodzenia, smierci, pierwszego stosunku, otrzymania w szkole pierwszej galy,
a takze imiona i nazwiska rodzicow, braci, siostr, ciotek, wujkow, psow,
kotow, rybek, chomikow, karaluchow i maskotek nie zostaly zmienione, zeby nie
pomysleli sobie niewiadomo czego. Tak wiec wkrotce zamierzamy wydac specjalna
ksiazke 'Definitywny Przewodnik Po Dwoch Pierwszych Akapitach "Nowej
Niedzieli"', w ktorej to dowiedziec sie mozna bedzie mnostwa wczesniej
niepublikowanych szczegolow, takich jak wymiary Gayi, Hansa i Dywanu, kolor
tapet na Gniezdzie Sledzi, prawdziwe drugie imie Golarza, a ponadto drzewo
genealogiczne bohaterow naszej sagi, zakodowane jednak ze wzgledu na A) brak
ustalen w tej materii i B) koniecznosc zachowania go do 'Ilustrowanego
Przewodnika Po Akapitach Trzecim, Czwartym i Piatym'. Jednoczesnie
informujemy ze przygody naszych bohaterow zostana wznowione.... a takze
kontynuowane w nowej czesci Pizamerium Kontraktuje (tytul roboczy)!

Nakrecono na lamach listy dyskusyjnej starwars.pl
(http://www.swpl.prv.pl)
(C) MCMXCVIII-MIM

--
Mikolaj "Glub" Skalski
Jid: glubone//gmail.com
aim: glub//mac.com


    Forward  
You must Sign in before you can post messages.
To post a message you must first join this group.
Please update your nickname on the subscription settings page before posting.
You do not have the permission required to post.

Create a group - Google Groups - Google Home - Terms of Service - Privacy Policy
©2010 Google