Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

[3G] Zadanie 1 - Puchatek

40 views
Skip to first unread message

Igor Wawrzyniak

unread,
Feb 16, 2005, 3:20:32 PM2/16/05
to

Pierwsze zadanie będzie bardzo łatwe.


W łódzkiej "Wyborczej" przeczytałem taki dialog podsłuchany
w księgarni:
- Chciałabym kupić coś o Kubusiu Puchatku.
- "Kubusia Puchatka"? "Chatkę Puchatka"? A może obie części
w jednym tomie?
- Nie, to już mamy. Coś nowego.

I to jest luka rynkowa, którą mogliby wypełnić m.in. autorzy
fantastyki.

Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
stylizowany na jakiegoś znanego autora. Żeby było ciekawiej, nie
podając na kogo - przy okazji będzie można zgadywać. Dozwolona
jest stylizacja językowa, fabularna, gadżetowa itp. - w zasadzie
wszystko, z wyjątkiem wprowadzania zbyt jednoznacznie kojarzących
się motywów czy postaci (typu: "Puchatek spotyka Wiedźmina" albo
"Prosiaczek wrzuca Pierścień do wulkanu").


I na początek przykładowy tekst. Pewnie wszyscy rozpoznają już
po pierwszej linijce, o jakiego autora chodzi :)


#############################

- Aaaaaaaaaaaaaa! - zawył Prosiaczek. - O kuuuuuurrrrrwaaaaaaa!
Puchatek wyszarpnął zawleczkę z granatu dymnego. Nad rozgrzaną słońcem
polaną z sykiem uniosła się gęsta chmura. Pod jej osłoną Puchatek zaciągnął
wciąż wyjącego Prosiaczka do okopu. Przeciął bagnetem strój OP-1 i założył
na ranę opatrunek uciskowy.
- To ten pieprzony snajper... Idę po niego... - Puchatek zrobił niewinną
minę. - Teraz to są moje osobiste porachunki.
- Czekaj - zatrzymał go Prosiaczek. - Weź moją broń.
Puchatek odlożył Uzi i wziąl kałasznikowa Prosiaczka. Kryjąc się za drzewami
okrążył polanę od zachodu. Wolno, cicho, wykorzystując każde załamanie terenu.
Wreszcie zobaczył snajpera. Okazała się nim kobieta, kompletnie naga, jeśli
nie liczyć pasa z ładownicami. Kształtne nogi kryła pod siatką maskującą, a
w rękach ściskała karabinek Steyr.
- Ja z czeskiego batalionu - wyjąkała, wpatrując się w czarny wylot lufy.
Puchatek odbiezpieczył broń.
- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeee! - krzyknęła.
- Zgadnij! Dokąd teraz idziesz? - powiedział Puchatek i wysłał Czeszkę do
tego świętego, którego imienia zapomniał.

--
Igor Wawrzyniak

Maciej Majewski

unread,
Feb 16, 2005, 3:38:22 PM2/16/05
to
Igor Wawrzyniak <ig...@sf-f.USUN_TO.pl> napisał(a):

>
> Pierwsze zadanie będzie bardzo łatwe.
>
>
> W łódzkiej "Wyborczej" przeczytałem taki dialog podsłuchany
> w księgarni:
> - Chciałabym kupić coś o Kubusiu Puchatku.
> - "Kubusia Puchatka"? "Chatkę Puchatka"? A może obie części
> w jednym tomie?
> - Nie, to już mamy. Coś nowego.
>
> I to jest luka rynkowa, którą mogliby wypełnić m.in. autorzy
> fantastyki.
>
> Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
> stylizowany na jakiegoś znanego autora. Żeby było ciekawiej, nie
> podając na kogo - przy okazji będzie można zgadywać. Dozwolona
> jest stylizacja językowa, fabularna, gadżetowa itp. - w zasadzie
> wszystko, z wyjątkiem wprowadzania zbyt jednoznacznie kojarzących
> się motywów czy postaci (typu: "Puchatek spotyka Wiedźmina" albo
> "Prosiaczek wrzuca Pierścień do wulkanu").
>
>
> I na początek przykładowy tekst. Pewnie wszyscy rozpoznają już
> po pierwszej linijce, o jakiego autora chodzi :)
>

Brak "dup" (zwłaszcza gołych), "cipeczek" i tym podobnych. Ponadto brakuje
rozważań o szczegółach w budowie poszczególnych typów broni, zwłaszcza w
wykonaniu Puchatka siedzącego na kiblu. Za to wbrew pozorom, zbyt dużo sensu.

M.


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 16, 2005, 3:42:22 PM2/16/05
to
Phoebe Igor Wawrzyniak napisału:

> I to jest luka rynkowa, którą mogliby wypełnić m.in. autorzy
> fantastyki.

Disney już to zrobił, man.



> Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
> stylizowany na jakiegoś znanego autora. Żeby było ciekawiej, nie
> podając na kogo - przy okazji będzie można zgadywać. Dozwolona
> jest stylizacja językowa, fabularna, gadżetowa itp. - w zasadzie
> wszystko, z wyjątkiem wprowadzania zbyt jednoznacznie kojarzących
> się motywów czy postaci (typu: "Puchatek spotyka Wiedźmina" albo
> "Prosiaczek wrzuca Pierścień do wulkanu").
>
>
> I na początek przykładowy tekst. Pewnie wszyscy rozpoznają już
> po pierwszej linijce, o jakiego autora chodzi :)
>
>
> #############################

24 października 1990 roku Winnie-The-Pooh obudził się głodny. Powoli
zwlókł się w łóżka i podreptał do spiżarki. Beczułka była pusta.
Przypomniał sobie, jak poprzedniego dnia w amoku zeżarł wszystko.
Spojrzał w ciemność dna i zawołał "Jest tam coś jeszcze?" "Nic nie ma!"
odpowiedziało echo z wnętrza beczułki. "Jesteś pewnu?" upewnił się Pooh.
"Tak!" ucięło dyskusję echo. Wtem usłyszał pukanie do drzwi. "Otwórz, to
ja, Piglet!" "Nie wpuszczę Cię, jeśli nie przyniosłeś miodu!"
zdecydowanie powiedział Pooh.

m.

Wojciech Orlinski

unread,
Feb 16, 2005, 3:56:09 PM2/16/05
to
In <slrnd17ao...@igor.w-s.pl> Igor Wawrzyniak wrote:

> W łódzkiej "Wyborczej" przeczytałem taki dialog podsłuchany
> w księgarni:
> - Chciałabym kupić coś o Kubusiu Puchatku.
> - "Kubusia Puchatka"? "Chatkę Puchatka"? A może obie części
> w jednym tomie?
> - Nie, to już mamy. Coś nowego.
>
> I to jest luka rynkowa, którą mogliby wypełnić m.in. autorzy

..Disneya. Na litość boską, kiedy ostatni raz byłeś w księgarni? Disney
do dwa tysiące trzydziestego któregoś ma wszystkie prawa do Puchatka,
Prosiaczka i tym podobnych i może z nimi robić co chce, w dowolnej
pozycji i w dowolny utwór cielesny.

> I na początek przykładowy tekst. Pewnie wszyscy rozpoznają już
> po pierwszej linijce, o jakiego autora chodzi :)
>
>
> #############################
>
> - Aaaaaaaaaaaaaa! - zawył Prosiaczek. - O kuuuuuurrrrrwaaaaaaa!
> Puchatek wyszarpnął zawleczkę z granatu dymnego.

Tomasz Pacyński?

--
"Z ludzkich wnętrzności lepiej potrafię czytać niż z książek"

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 16, 2005, 4:04:18 PM2/16/05
to
Phoebe Wojciech Orlinski napisału:

> ...Disneya. Na litość boską, kiedy ostatni raz byłeś w księgarni?

> Disney do dwa tysiące trzydziestego któregoś ma wszystkie prawa do
> Puchatka, Prosiaczka i tym podobnych i może z nimi robić co chce, w
> dowolnej pozycji i w dowolny utwór cielesny.

Ja dobrze rozumiem, że te hefalumpy to są zwykłe hohonie?

>> I na początek przykładowy tekst. Pewnie wszyscy rozpoznają już
>> po pierwszej linijce, o jakiego autora chodzi :)
>>
>>
>> #############################
>>
>> - Aaaaaaaaaaaaaa! - zawył Prosiaczek. - O kuuuuuurrrrrwaaaaaaa!
>> Puchatek wyszarpnął zawleczkę z granatu dymnego.
>
> Tomasz Pacyński?

No nie. Ziemiański.

m.

Wojciech Orlinski

unread,
Feb 16, 2005, 4:14:19 PM2/16/05
to
In <20050216221...@news.gazeta.pl> Michal Radomil Wisniewski
wrote:

>> ...Disneya. Na litość boską, kiedy ostatni raz byłeś w księgarni?
>> Disney do dwa tysiące trzydziestego któregoś ma wszystkie prawa do
>> Puchatka, Prosiaczka i tym podobnych i może z nimi robić co chce, w
>> dowolnej pozycji i w dowolny utwór cielesny.
>
> Ja dobrze rozumiem, że te hefalumpy to są zwykłe hohonie?

Nie męcz mnie.

>>> I na początek przykładowy tekst. Pewnie wszyscy rozpoznają już
>>> po pierwszej linijce, o jakiego autora chodzi :)
>>>
>>>
>>> #############################
>>>
>>> - Aaaaaaaaaaaaaa! - zawył Prosiaczek. - O kuuuuuurrrrrwaaaaaaa!
>>> Puchatek wyszarpnął zawleczkę z granatu dymnego.
>>
>> Tomasz Pacyński?
>
> No nie. Ziemiański.

Pewnie jeszcze "Linii ognia" nie zaliczyłeś. Tam takich dialogów jest
mnóstwo, tylko jeszcze na dodatek Pacek wymyślił sobie, że bardzo
dowcipny jest dialog typu:

"Kurwa mać!" - zawołała postać A.
"Kurwa mać" - zgodziła się postać B.

..i tak go zachwycił jego dowcip, że powsadzał go w kilka miejsc. Aha,
postacie A i B toczą ten dialog zwykle pilotując śmigłowiec ZK-141 z
podwieszonymi rakietami rozpryskowymi C-64 z głowicami ZX-Spectrum. I
jeszcze postać B powinna być kobietą, która uważa, że nic nie pachnie
tak rozkosznie, jak niedomyty pięćdziesięcioletni mężczyzna (też takie
dialogi tam są wsadzone).

Maciej Bojko

unread,
Feb 16, 2005, 4:14:25 PM2/16/05
to
On Wed, 16 Feb 2005 21:20:32 +0100, Igor Wawrzyniak
<ig...@sf-f.USUN_TO.pl> wrote:

>W łódzkiej "Wyborczej" przeczytałem taki dialog podsłuchany
>w księgarni:
>- Chciałabym kupić coś o Kubusiu Puchatku.
>- "Kubusia Puchatka"? "Chatkę Puchatka"? A może obie części
>w jednym tomie?
>- Nie, to już mamy. Coś nowego.
>
>I to jest luka rynkowa, którą mogliby wypełnić m.in. autorzy
>fantastyki.

Pierniczę. Ja tam Disneyowi milionowych odszkodowań płacił nie będę.

[...]

>I na początek przykładowy tekst. Pewnie wszyscy rozpoznają już
>po pierwszej linijce, o jakiego autora chodzi :)

Czy jeśli weźmie się kawałek na temat dowolny, po czym podstawi się
"Puchatek" i "Prosiaczek" za imiona bohaterów, to będzie to już
kawałek o Kubusiu Puchatku? Bo to właśnie zrobiłeś.

--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl

Igor Wawrzyniak

unread,
Feb 16, 2005, 4:12:59 PM2/16/05
to
Tako rzecze Wojciech Orlinski:

>> I to jest luka rynkowa, którą mogliby wypełnić m.in. autorzy
>
> ..Disneya. Na litość boską,

...Montresorze

> kiedy ostatni raz byłeś w księgarni?

Jeżeli dworzec Chaosu w Krakowie się liczy, to w niedzielę.

> Disney
> do dwa tysiące trzydziestego któregoś ma wszystkie prawa do Puchatka,
> Prosiaczka i tym podobnych i może z nimi robić co chce, w dowolnej
> pozycji i w dowolny utwór cielesny.

Who cares? Jestem pewny, że na naszej grupie ułożą coś ciekawszego.


--
Igor Wawrzyniak

Wojciech Orlinski

unread,
Feb 16, 2005, 4:16:32 PM2/16/05
to
In <slrnd17dq...@igor.w-s.pl> Igor Wawrzyniak wrote:

>> Disney
>> do dwa tysiące trzydziestego któregoś ma wszystkie prawa do Puchatka,
>> Prosiaczka i tym podobnych i może z nimi robić co chce, w dowolnej
>> pozycji i w dowolny utwór cielesny.
>
> Who cares?

Wynika z tego jednak, że zasłyszany przez Ciebie dialog był całkiem
normalny. Poza "Chatką" i "Kubusiem" jest jeszcze od grzyba książek z
tego, mehemmm, cyklu.

Marcin E. Hamerla

unread,
Feb 16, 2005, 4:20:49 PM2/16/05
to
Wojciech Orlinski napisal(a):

>podwieszonymi rakietami rozpryskowymi C-64 z głowicami ZX-Spectrum. I
>jeszcze postać B powinna być kobietą, która uważa, że nic nie pachnie
>tak rozkosznie, jak niedomyty pięćdziesięcioletni mężczyzna (też takie
>dialogi tam są wsadzone).

To pewnie efekt traumy po syffowych flejmach na temat smrodu palaczy.

--
Pozdrowienia, Marcin E. Hamerla

"Jak ja was, kurrwy, nienawidzę, jak do was bym z kałacha bił."

Adam Moczulski

unread,
Feb 16, 2005, 4:19:26 PM2/16/05
to
Użytkownik Maciej Bojko napisał:


>>W łódzkiej "Wyborczej" przeczytałem taki dialog podsłuchany
>>w księgarni:
>>- Chciałabym kupić coś o Kubusiu Puchatku.
>>- "Kubusia Puchatka"? "Chatkę Puchatka"? A może obie części
>>w jednym tomie?
>>- Nie, to już mamy. Coś nowego.
>>
>>I to jest luka rynkowa, którą mogliby wypełnić m.in. autorzy
>>fantastyki.
>
> Pierniczę. Ja tam Disneyowi milionowych odszkodowań płacił nie będę.

Pisz Fredzia Phi Phi to Ci nie podskoczą.


--
Pozdrawiam
Adam

Wojciech Orlinski

unread,
Feb 16, 2005, 4:23:58 PM2/16/05
to
In <48e711lftcik4qb98...@4ax.com> Marcin E. Hamerla wrote:
> Wojciech Orlinski napisal(a):
>
>>podwieszonymi rakietami rozpryskowymi C-64 z głowicami ZX-Spectrum. I
>>jeszcze postać B powinna być kobietą, która uważa, że nic nie pachnie
>>tak rozkosznie, jak niedomyty pięćdziesięcioletni mężczyzna (też takie
>>dialogi tam są wsadzone).
>
> To pewnie efekt traumy po syffowych flejmach na temat smrodu palaczy.

Nawiasem mówiąc, w książce jest dowód czarno na białym, że Pacek nie ma
już węchu. Jeden z jego bohaterów (ofkors, szalenie atrakcyjny dla
kobiet, niedomyty i przepity pięćdziesięciolatek) pali w nocnym lokalu
papierosy bez filtra i zostaje posądzony o palenie marihuany. Jak bardzo
trzeba mieć zniszczoną śluzówkę, żeby nie zdawać sobie sprawy z tego, że
dym tytoniu pachnie trochę jakby inaczej?

Igor Wawrzyniak

unread,
Feb 16, 2005, 4:24:08 PM2/16/05
to
Tako rzecze Maciej Bojko:

> Czy jeśli weźmie się kawałek na temat dowolny, po czym podstawi się
> "Puchatek" i "Prosiaczek" za imiona bohaterów, to będzie to już
> kawałek o Kubusiu Puchatku?

Tak.

--
Igor Wawrzyniak

Igor Wawrzyniak

unread,
Feb 16, 2005, 4:23:29 PM2/16/05
to
Tako rzecze Wojciech Orlinski:

>>> Disney
>>> do dwa tysiące trzydziestego któregoś ma wszystkie prawa do Puchatka,
>>> Prosiaczka i tym podobnych i może z nimi robić co chce, w dowolnej
>>> pozycji i w dowolny utwór cielesny.
>>
>> Who cares?
>
> Wynika z tego jednak, że zasłyszany przez Ciebie dialog był całkiem
> normalny.

Nie przeze mnie, tylko przez jakiegoś dziennikarza Wyborczej.

--
Igor Wawrzyniak

Wojciech Orlinski

unread,
Feb 16, 2005, 4:25:42 PM2/16/05
to

Rozwiniesz?

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 16, 2005, 4:30:57 PM2/16/05
to
Phoebe Wojciech Orlinski napisału:

> bardzo trzeba mieć zniszczoną śluzówkę, żeby nie zdawać sobie sprawy
> z tego, że dym tytoniu pachnie trochę jakby inaczej?

No, ja mało wąchałem i niekiedy mi się te zapachy mylą.

m.

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 16, 2005, 4:29:27 PM2/16/05
to
Phoebe Wojciech Orlinski napisału:

>> Ja dobrze rozumiem, że te hefalumpy to są zwykłe hohonie?
>
> Nie męcz mnie.

No moment, ja dobrze pamiętam że we flejmie dziecko+komputer pisałeś coś
o jakimś "Prosiaczku"?

> Pewnie jeszcze "Linii ognia" nie zaliczyłeś.

No nie. E-booka nikt nie chciał mi dać, gratisa z Esensji zwinęli sprzed
nosa, a obiecałem sobie, że nie wydam moich pieniędzy na coś z taką
okładką...

> Tam takich dialogów jest
> mnóstwo, tylko jeszcze na dodatek Pacek wymyślił sobie, że bardzo
> dowcipny jest dialog typu:
>
> "Kurwa mać!" - zawołała postać A.
> "Kurwa mać" - zgodziła się postać B.

Heh. Co mi przypomina, żeby skończyć drugiego szorta z "trylogii
breslauskiej".

> ...i tak go zachwycił jego dowcip, że powsadzał go w kilka miejsc. Aha,

> postacie A i B toczą ten dialog zwykle pilotując śmigłowiec ZK-141 z
> podwieszonymi rakietami rozpryskowymi C-64 z głowicami ZX-Spectrum. I
> jeszcze postać B powinna być kobietą, która uważa, że nic nie pachnie
> tak rozkosznie, jak niedomyty pięćdziesięcioletni mężczyzna (też takie
> dialogi tam są wsadzone).

Uhm, KJP.

m.

Eryk Remiezowicz

unread,
Feb 16, 2005, 4:30:27 PM2/16/05
to

Użytkownik Igor Wawrzyniak <ig...@sf-f.USUN_TO.pl> w wiadomości do grup dys
kusyjnych napisał:slrnd17ao...@igor.w-s.pl...

>
> Pierwsze zadanie będzie bardzo łatwe.
>
>
> W łódzkiej "Wyborczej" przeczytałem taki dialog podsłuchany
> w księgarni:
> - Chciałabym kupić coś o Kubusiu Puchatku.
> - "Kubusia Puchatka"? "Chatkę Puchatka"? A może obie części
> w jednym tomie?
> - Nie, to już mamy. Coś nowego.
>
> I to jest luka rynkowa, którą mogliby wypełnić m.in. autorzy
> fantastyki.
>
> Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
> stylizowany na jakiegoś znanego autora. Żeby było ciekawiej, nie
> podając na kogo - przy okazji będzie można zgadywać. Dozwolona
> jest stylizacja językowa, fabularna, gadżetowa itp. - w zasadzie
> wszystko, z wyjątkiem wprowadzania zbyt jednoznacznie kojarzących
> się motywów czy postaci (typu: "Puchatek spotyka Wiedźmina" albo
> "Prosiaczek wrzuca Pierścień do wulkanu").
>
>
> I na początek przykładowy tekst. Pewnie wszyscy rozpoznają już
> po pierwszej linijce, o jakiego autora chodzi :)
>
>
> #############################

Puchatek wlśnił się w rozbuchane fantasmagorie. Popielne kolumny z el-dżetu
opadały na jego stonpancerze, rozryskując się iskrami.
- Idą? - spytał.
- Idą - potwierdził Prosiaczek, kryjący swoje rozlane ciało knura za łusko
wym pancerzem.
- Spalimy ich tu, na pustyni, póki nie są pewni formy.
Jednym skokiem przebili atmosferę, rozrywając krystopajęczyny.
Łup! Łup! Łuppp! To Kangurzyca z córką raziły z z kanograwitatorów.
Puchatek potrząsał w tym czasie omdlałym Krzysiem.
- My albo oni, rozumiesz? Tu nie ma mowy o pokoju, o porozumieniu. To jest
IEW - wymusimy te koncesje, albo ich ULSV wyrwą z nas flaki! Nie po to od
lat walczymy o każdy grosz dla Imperium, nie po to ścigamy każdego bachora,
który ogląda nas za darmo, żeby teraz jakaś inwazja miała nam popsuć szyki!
Skończ te bzdury! Aldebaran - Syriusz; swój - obcy; kogo to obchodzi? Widz
ieli nas i muszą za to zapłacić!
Afuyka płonęła

#############################

Więcej nie daję rady :-)

Eryk

Igor Wawrzyniak

unread,
Feb 16, 2005, 4:50:06 PM2/16/05
to
Tako rzecze Wojciech Orlinski:

>>> Wynika z tego jednak, że zasłyszany przez Ciebie dialog był całkiem
>>> normalny.
>>
>> Nie przeze mnie, tylko przez jakiegoś dziennikarza Wyborczej.
>
> Rozwiniesz?

Nie ja usłyszałem ten dialog, tylko jakiś dziennikarz Wyborczej.
Wklejam początek posta:

W łódzkiej "Wyborczej" przeczytałem taki dialog podsłuchany
w księgarni:

--
Igor Wawrzyniak

Wojciech Orlinski

unread,
Feb 16, 2005, 4:55:49 PM2/16/05
to
In <20050216223...@news.gazeta.pl> Michal Radomil Wisniewski
wrote:

>>> Ja dobrze rozumiem, że te hefalumpy to są zwykłe hohonie?
>>
>> Nie męcz mnie.
>
> No moment, ja dobrze pamiętam że we flejmie dziecko+komputer pisałeś
> coś o jakimś "Prosiaczku"?

Przez małe "p". Ma na imię Gucio ten konkretnie.

>> Pewnie jeszcze "Linii ognia" nie zaliczyłeś.
>
> No nie. E-booka nikt nie chciał mi dać, gratisa z Esensji zwinęli
> sprzed nosa, a obiecałem sobie, że nie wydam moich pieniędzy na coś z
> taką okładką...

Okładka bardzo pasuje.

>> ...i tak go zachwycił jego dowcip, że powsadzał go w kilka miejsc.
>> Aha, postacie A i B toczą ten dialog zwykle pilotując śmigłowiec ZK-
>> 141 z podwieszonymi rakietami rozpryskowymi C-64 z głowicami ZX-
>> Spectrum. I jeszcze postać B powinna być kobietą, która uważa, że
>> nic nie pachnie tak rozkosznie, jak niedomyty pięćdziesięcioletni
>> mężczyzna (też takie dialogi tam są wsadzone).
>
> Uhm, KJP.

Huh?

Igor Wawrzyniak

unread,
Feb 16, 2005, 4:57:54 PM2/16/05
to
Tako rzecze Maciej Bojko:

> Czy jeśli weźmie się kawałek na temat dowolny, po czym podstawi się
> "Puchatek" i "Prosiaczek" za imiona bohaterów, to będzie to już
> kawałek o Kubusiu Puchatku?

Tak.

[supersedes - rozwinę to]

Temat można potraktować różnie - poważnie lub głupawkowo.
Zdecydowałem się naćkać jak największą ilość odniesień do
podrabianego autora - trochę dlatego, by na początek pojawił
się łatwo rozpoznawalny tekst (a i tak WO udało się nie zgadnąć...),
trochę dlatego, że tak jest łatwiej. Inne, trudniejsze wyjście,
to imitowanie jednocześnie Milnego i jakiegoś autora. Tak jak
zrobił Michio[*]. Liczę na to, że przeczytam tutaj teksty
różnego typu.

[*] Przy okazji się doczepię :) Ani Milne, ani Dukaj nie napisaliby
"zeżarł". I brakuje neologizmów brzmiących z grecka.


--
Igor Wawrzyniak

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 16, 2005, 5:06:20 PM2/16/05
to
Phoebe Igor Wawrzyniak napisału:

> Temat można potraktować różnie - poważnie lub głupawkowo.
> Zdecydowałem się naćkać jak największą ilość odniesień do
> podrabianego autora - trochę dlatego, by na początek pojawił
> się łatwo rozpoznawalny tekst (a i tak WO udało się nie zgadnąć...),

To szczęśliwy człowiek jest!

> trochę dlatego, że tak jest łatwiej. Inne, trudniejsze wyjście,
> to imitowanie jednocześnie Milnego i jakiegoś autora. Tak jak
> zrobił Michio[*]. Liczę na to, że przeczytam tutaj teksty
> różnego typu.
>
> [*] Przy okazji się doczepię :) Ani Milne, ani Dukaj nie napisaliby
> "zeżarł". I brakuje neologizmów brzmiących z grecka.

Jaki Dukaj? Ach, ta phoebowata zmyłka. I pewnie przez to skojarzyłeś
beczułkę ze Studnią? :D Oj nie. Get along, try again.

m.

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 16, 2005, 5:09:02 PM2/16/05
to
Phoebe Wojciech Orlinski napisału:

> Przez małe "p". Ma na imię Gucio ten konkretnie.

A to przepraszam. A Gucio to nie był pszczół aby?

> Okładka bardzo pasuje.

Czy to gatunek cybermenel, niesłusznie zwany menelpunkiem?

>> Uhm, KJP.
>
> Huh?

Każdemu jego porno. Nie, nie wiem jak się nazywa hentai o brudnym 50
latku.

m.

Wojciech Orlinski

unread,
Feb 16, 2005, 5:15:18 PM2/16/05
to
In <20050216231...@news.gazeta.pl> Michal Radomil Wisniewski
wrote:

>> Okładka bardzo pasuje.
>
> Czy to gatunek cybermenel, niesłusznie zwany menelpunkiem?

A coś w tym guście. Ogólnie rzecz jest o krucjacie, którą Dziadek Mróz (
na okładce) w towarzystwie młodej dziewczyny uwielbiającej niedomytych (
na okładce) prowadzą przeciwko (a) postaciom z bajek, (b) amerykańskiemu
imperializmowi, przy pomocy bardzo detalicznie opisywanego uzbrojenia.

Godryk

unread,
Feb 16, 2005, 6:11:14 PM2/16/05
to
I nastał wieczór, i stał się zaranek,
i Igor Wawrzyniak odzywa się do nas w te słowa:

>
> Pierwsze zadanie będzie bardzo łatwe.
>
>
> W łódzkiej "Wyborczej" przeczytałem taki dialog podsłuchany
> w księgarni:
> - Chciałabym kupić coś o Kubusiu Puchatku.
> - "Kubusia Puchatka"? "Chatkę Puchatka"? A może obie części
> w jednym tomie?
> - Nie, to już mamy. Coś nowego.
>
> I to jest luka rynkowa, którą mogliby wypełnić m.in. autorzy
> fantastyki.
>
> Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
> stylizowany na jakiegoś znanego autora. Żeby było ciekawiej, nie
> podając na kogo - przy okazji będzie można zgadywać. Dozwolona
> jest stylizacja językowa, fabularna, gadżetowa itp. - w zasadzie
> wszystko, z wyjątkiem wprowadzania zbyt jednoznacznie kojarzących
> się motywów czy postaci (typu: "Puchatek spotyka Wiedźmina" albo
> "Prosiaczek wrzuca Pierścień do wulkanu").

_______________________________________________________________

- I wiesz? Ten bakałarz mówił, że hefalumpy to nie zadne potwory.
Słyszysz? Puchatek? Słyszysz? - Prosiaczek gadał bez ustanku. Puchatek
powstrzymał go ruchem ręki. - Słyszę. I hefalump też cię słyszy. Jeśli
jakikolwiek tu jest.

Podeszli cicho do pułapki. Puchatek dał Prosiaczkowi znak, żeby ten
zaczekał pod drzewem. Prosiaczek nie oponował. Puchatek zaczał uważnie
obchodzić polanę dokoła, badając ślady. Po chwili zniknął w zaroślach.

Potwór zaatakował znienacka. W mgnieniu oka jego cielsko znalazło się
pomiędzy Prosiaczkiem a krawędzią rowu.
- O mamusiu... - zakwilił Prosiaczek. - O mamusiu...

W tej samej chwili Puchatek wyskoczył na polanę, w biegu wyciagając
miecz. Był zły - dał się podejść jak niedorostek. Hefalump zauważył go
i natychmiast zmienił taktykę. Zaczął powoli przesuwać się w stronę
ścieżki. Puchatek nie pozwolił mu na to. Ciął na ukos, szeroką kwartą.
Ostrze miecza zasyczało w zetknięciu z grubą skórą. Potwór ryknął,
zabulgotał przeciagle i zaszarżował. Puchatek zawirował w uniku,
uciekając przed ciosem długiego, brudnobiałego kła, wyprowadził ostrze
do pchnięcia, wbijając je głęboko w paszczę. Klinga z chrupnięciem
przebiła podniebienie. Puchatek odskoczył. Hefalump przewalił się
ciężko przez krawędź rowu i znieruchomiał.

______________________________________________________________

--
Godryk :: Tomek Marcinkowski :: http://godric.sf-f.pl
______________________________________________________________
Szukam mieszkania do wynajęcia w Warszawie:
http://godric.sf-f.pl/szukam.htm

Michal Jankowski

unread,
Feb 16, 2005, 6:30:11 PM2/16/05
to
Maciej Bojko <maciej...@students.mimuw.edu.pl> writes:

> Czy jeśli weźmie się kawałek na temat dowolny, po czym podstawi się
> "Puchatek" i "Prosiaczek" za imiona bohaterów, to będzie to już
> kawałek o Kubusiu Puchatku? Bo to właśnie zrobiłeś.

Jasia z Małgosią? Guliwera?

MJ

Michal Jankowski

unread,
Feb 16, 2005, 6:29:12 PM2/16/05
to
Wojciech Orlinski <ig...@gazeta.pl> writes:

> ..Disneya. Na litość boską, kiedy ostatni raz byłeś w księgarni? Disney
> do dwa tysiące trzydziestego któregoś ma wszystkie prawa do Puchatka,
> Prosiaczka i tym podobnych i może z nimi robić co chce, w dowolnej
> pozycji i w dowolny utwór cielesny.

Potem będzie mógł tak samo... 8-) Różnica jest taka, że inni też będą
mogli. Oczywiście jeśli do tego czasu nie dodadzą następnego
ćwierćwiecza do "kopyrajtów".

MJ

Michal Jankowski

unread,
Feb 16, 2005, 6:32:13 PM2/16/05
to
Michal Radomil Wisniewski <mwisn...@phoenix.pl> writes:

>> bardzo trzeba mieć zniszczoną śluzówkę, żeby nie zdawać sobie sprawy
>> z tego, że dym tytoniu pachnie trochę jakby inaczej?
>
> No, ja mało wąchałem i niekiedy mi się te zapachy mylą.

Ja w ogóle nie mam najbledszego pojęcia, jak pachnie dym z marychy.

MJ

Michał Szklarski

unread,
Feb 16, 2005, 10:47:41 PM2/16/05
to
Igor Wawrzyniak napisał(a):

> I na początek przykładowy tekst. Pewnie wszyscy rozpoznają już
> po pierwszej linijce, o jakiego autora chodzi :)
>
> #############################
>

> - Aaaaaaaaaaaaaa! - zawył Prosiaczek. - O kuuuuuurrrrrwaaaaaaa!

Tylko 14 samogłosek pod rząd? Cienki jesteś, PT autor miał więcej.

--
_/~\_ _/~\_
@ @ Michał Szklarski o-o
^ mi...@wp.pl ^
\-/ GG: 3920409 \~/

Piotr Meyer

unread,
Feb 17, 2005, 2:15:41 AM2/17/05
to
Maciej Bojko <maciej...@students.mimuw.edu.pl> writes:

> Czy jeśli weźmie się kawałek na temat dowolny, po czym podstawi się
> "Puchatek" i "Prosiaczek" za imiona bohaterów, to będzie to już
> kawałek o Kubusiu Puchatku? Bo to właśnie zrobiłeś.

Jak już pisałem - ten manewr powtarzają, do znudzenia, autorzy
kreskówek.

--
Piotr 'aniou' Meyer

Andrzej Olszewski

unread,
Feb 17, 2005, 2:55:14 AM2/17/05
to
Michal Radomil Wisniewski napisał(a):
> Phoebe Wojciech Orlinski napisału:
>
>
>>...Disneya. Na litość boską, kiedy ostatni raz byłeś w księgarni?
>>Disney do dwa tysiące trzydziestego któregoś ma wszystkie prawa do
>>Puchatka, Prosiaczka i tym podobnych i może z nimi robić co chce, w
>>dowolnej pozycji i w dowolny utwór cielesny.
>
>
> Ja dobrze rozumiem, że te hefalumpy to są zwykłe hohonie?

Wszystko na to wskazuje. Ale widocznie twórcy przekładu serialu o
Puchatku, a później filmu kinowego nie czytali książki w tłumaczeniu
Ireny Tuwim.


>
>
>>>I na początek przykładowy tekst. Pewnie wszyscy rozpoznają już
>>>po pierwszej linijce, o jakiego autora chodzi :)
>>>
>>>
>>>#############################
>>>
>>>- Aaaaaaaaaaaaaa! - zawył Prosiaczek. - O kuuuuuurrrrrwaaaaaaa!

>>>Puchatek wyszarpnął zawleczkę z granatu dymnego.
>>
>>Tomasz Pacyński?
>
>
> No nie. Ziemiański.
>

> m.


--
yed...@wp.pl

Jan Rudziński

unread,
Feb 17, 2005, 2:56:51 AM2/17/05
to
Cześć wszystkim

Użytkownik Andrzej Olszewski napisał:

[...]


>>
>> Ja dobrze rozumiem, że te hefalumpy to są zwykłe hohonie?
>
>
> Wszystko na to wskazuje. Ale widocznie twórcy przekładu serialu o
> Puchatku, a później filmu kinowego nie czytali książki w tłumaczeniu
> Ireny Tuwim.

O ile mi wiadomo, Disney od tłumacy zażądał takiego przekładu, żeby nie
płacić za prawa dla I.T.
Przynajmniej tak było przy filmie 'Prosiaczek i przyjaciele'.


--
Pozdrowienia
Janek (sygnaturka zastępcza)

Eryk Remiezowicz

unread,
Feb 17, 2005, 3:02:05 AM2/17/05
to

Użytkownik Godryk <god...@sf-f.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:slrnd17l03...@godric.was.here...


Sapkowski?

Eryk

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 17, 2005, 3:19:30 AM2/17/05
to
Phoebe Jan_Rudziński napisału:

>>> Ja dobrze rozumiem, że te hefalumpy to są zwykłe hohonie?
>>
>>
>> Wszystko na to wskazuje. Ale widocznie twórcy przekładu serialu o
>> Puchatku, a później filmu kinowego nie czytali książki w tłumaczeniu
>> Ireny Tuwim.
>
> O ile mi wiadomo, Disney od tłumacy zażądał takiego przekładu, żeby
> nie płacić za prawa dla I.T. Przynajmniej tak było przy filmie
> 'Prosiaczek i przyjaciele'.

A disnej ma prawa do użycia innych tuwimizmów? Choćby "Kubuś Puchatek"?
Jak to jest?

m.

Boni Sułkowski

unread,
Feb 17, 2005, 3:57:39 AM2/17/05
to
Godryk nieopatrznie wrotuje:

>- I wiesz? Ten bakałarz mówił, że hefalumpy to nie zadne potwory.
>Słyszysz? Puchatek? Słyszysz? - Prosiaczek gadał bez ustanku. Puchatek
>powstrzymał go ruchem ręki. - Słyszę. I hefalump też cię słyszy. Jeśli
>jakikolwiek tu jest.

[...]

A piruety gdzie!?


Boni
--
SFFCode T>C w+>---- s+++ L-$ M G--- c->+ p--- W- k- n+ g- S! t?

Marcin E. Hamerla

unread,
Feb 17, 2005, 4:01:05 AM2/17/05
to
Boni Sułkowski napisal(a):

>Godryk nieopatrznie wrotuje:
>
>>- I wiesz? Ten bakałarz mówił, że hefalumpy to nie zadne potwory.
>>Słyszysz? Puchatek? Słyszysz? - Prosiaczek gadał bez ustanku. Puchatek
>>powstrzymał go ruchem ręki. - Słyszę. I hefalump też cię słyszy. Jeśli
>>jakikolwiek tu jest.
>[...]
>
>A piruety gdzie!?

A moglby ktos walnac cos w stylu Achai, bo nie czytalem, a chetnie bym
streszczenie przeczytal?

--
Pozdrowienia, Marcin E. Hamerla

"Jak ja was, kurrwy, nienawidzę, jak do was bym z kałacha bił."

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 17, 2005, 4:04:54 AM2/17/05
to
Phoebe Marcin E. Hamerla napisału:

> A moglby ktos walnac cos w stylu Achai, bo nie czytalem, a chetnie bym
> streszczenie przeczytal?

No Igor walnął. Aaaaaaaaaaaaaachaaaaaaaaaaaaaaaiaaaa.

m.

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 17, 2005, 4:06:33 AM2/17/05
to
Phoebe Michal Radomil Wisniewski napisału:

(bo to trzeba wziąć scyzoryk i podważyć. taki klawisz zacięty. no chyba
że na maku, bo tam jak się coś stanie w jeden klawisz to cały keyboard
idzie do kubła. wiem, bo sokiem zalałem niechcący)

m.

Boni Sułkowski

unread,
Feb 17, 2005, 4:11:16 AM2/17/05
to
Marcin E. Hamerla nieopatrznie wrotuje:
>Boni Sułkowski napisal(a):

>>A piruety gdzie!?
>A moglby ktos walnac cos w stylu Achai, bo nie czytalem, a chetnie bym
>streszczenie przeczytal?

Wyguglaj se fragmenty po siecie, znalazłem sporo z różnych tomów,
wystarczające, by wiedzieć, że mi się nie chce.

Marcin E. Hamerla

unread,
Feb 17, 2005, 4:14:10 AM2/17/05
to
Michal Radomil Wisniewski napisal(a):

>>> A moglby ktos walnac cos w stylu Achai, bo nie czytalem, a chetnie
>>> bym streszczenie przeczytal?
>>
>> No Igor walnął. Aaaaaaaaaaaaaachaaaaaaaaaaaaaaaiaaaa.
>
>(bo to trzeba wziąć scyzoryk i podważyć. taki klawisz zacięty. no chyba
>że na maku, bo tam jak się coś stanie w jeden klawisz to cały keyboard
>idzie do kubła. wiem, bo sokiem zalałem niechcący)

A u mnie wlasnie pare dni temu caly mak sie z***ł na podloge. Przezyl.
Obudowa troche porysowana i jakby zwichrowana, ale dziala. Klawiatura
i myszka, po odczyszczeniu z resztek jedzenia, takze dzialaja.

Piotr Kapis

unread,
Feb 17, 2005, 4:24:39 AM2/17/05
to
Wed, 16 Feb 2005 21:20:32 +0100, na pl.rec.fantastyka.sf-f, Igor Wawrzyniak
napisał(a):

>
> Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
> stylizowany na jakiegoś znanego autora. Żeby było ciekawiej, nie
> podając na kogo - przy okazji będzie można zgadywać. Dozwolona
> jest stylizacja językowa, fabularna, gadżetowa itp. - w zasadzie
> wszystko, z wyjątkiem wprowadzania zbyt jednoznacznie kojarzących
> się motywów czy postaci (typu: "Puchatek spotyka Wiedźmina" albo
> "Prosiaczek wrzuca Pierścień do wulkanu").

Wchodzę w to.

W spiżarence Puchatka zawsze pełno było
Garnczków z miodem niewielkich i dobra wszelkiego.
I czy piątek czy świątek, to conieco małe
Spożywać miał był zwyczaj z przyjaciół udziałem.
Był więc pewien Prosiaczek, gdy pewnego razu
Zaszedł doń, że śniadać rozpoczną od razu.
Brak miodu na stole zdziwił go niezmiernie
Lecz nie był typem człeka, co spoczywa biernie.
"Waść kpisz chyba ze mnie, ale z waści świnia
Ja przychodzę w gości, a na stole dynia?
Żeby jeszcze jadalna, ale to ozdobna,
A gdzie mięso, kiełbasa i strawa podobna?
Gdzie miód wreszcie, się pytam, gdzie miód do cholery
Wiele w życiu widziałem, ale takiej sknery
Jeszczem nigdy nie spotkał. Cóż waść na to powiesz?"
"Nie podoba się waści, możesz żreć i owies.
Bardzo go sobie konie chwalą i posłowie"
Odparował Puchatek, ale wnet po głowie
Dostał był czekanikiem, co go pan Prosiaczek
Za pasem słuckim nosił, później w drobny maczek
Poszła zastawa wszelka. Prosiaczek rozsierdzion
spiżarenkę ograbił, nawet jeden melon
Się w niej cały nie ostał. Tak się kończy gadka
O ostatnim zajeździe na domek Puchatka.


--
Codiac
http://codiac.sf-f.pl
On me dit qu'aujourd'hui, on me dit que les autres font ainsi
Je ne suis pas les autres
H w- s+ L- M+ C@ P-- W? k(-) n g S-

Igor Wawrzyniak

unread,
Feb 17, 2005, 4:31:05 AM2/17/05
to
Tako rzecze Michal Radomil Wisniewski:

>> A moglby ktos walnac cos w stylu Achai, bo nie czytalem, a chetnie bym
>> streszczenie przeczytal?
>
> No Igor walnął. Aaaaaaaaaaaaaachaaaaaaaaaaaaaaaiaaaa.

Domieszałem jeszcze ze 3 opowiadania. Z Achai[*] były
powtórzone samogłoski, nadużywanie wielokropków i robienie
niewinnej miny w bezsensownych momentach. Przy czym nie wiem
na ile często to się zdarza w trylogii, bo czytałem tylko
kilka fragmentów w sieci i parę recenzji (wystarczyło, bym
nie miał ochoty na więcej).

[*] Tak to się odmienia?

--
Igor Wawrzyniak

Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz

unread,
Feb 17, 2005, 4:41:21 AM2/17/05
to
czeŚĆ,
... a dzień taki sam u nas jak u Was,
napisał Jan Rudziński na pl.rec.fantastyka.sf-f do nas:

> > Wszystko na to wskazuje. Ale widocznie twórcy przekładu serialu o
> > Puchatku, a później filmu kinowego nie czytali książki w tłumaczeniu
> > Ireny Tuwim.
> O ile mi wiadomo, Disney od tłumacy zażądał takiego przekładu, żeby nie
> płacić za prawa dla I.T.
> Przynajmniej tak było przy filmie 'Prosiaczek i przyjaciele'.

Jest jeszcze ciekawiej, bo właścicielem praw do tłumaczenia
Ireny Tuwim jest fundacja "SOS Pomoc Społeczna" Jacka Kuronia.
Walt to się chyba w grobie przewraca...
pozdrawiam
Wiki [HQ mode]

--
Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz //^\\___ And when I vest my flashing sword
8o ^ / And my hand takes hold in judgement
<wi...@sf-f.pl> Żywiec ][=m I will take vengeance upon mine enemies
gg5452177 (:)5o4.73o394 \/_|_\___ And I will repay those who hase me

Piotr Kapis

unread,
Feb 17, 2005, 4:46:55 AM2/17/05
to
Thu, 17 Feb 2005 10:11:16 +0100, na pl.rec.fantastyka.sf-f, Boni Sułkowski
napisał(a):

> Wyguglaj se fragmenty po siecie, znalazłem sporo z różnych tomów,
> wystarczające, by wiedzieć, że mi się nie chce.

Pierwszy tom mi się nawet podobał (poza końcówką). Było parę ciekawych
pomtysłów i czasami śmiesznie. Przez drugi przebrnąłem, ale już wydawał mi
się sztampowy i wręcz niesmaczny. Trzeci zacząłem i jakoś mi się nie chce.
Ale nie lubię zostawiać niedokończonych cykli, więc pewnie skończę.

> Boni

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 17, 2005, 4:53:12 AM2/17/05
to
Phoebe Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz napisału:

> czeŚĆ,
> ... a dzień taki sam u nas jak u Was,
> napisał Jan Rudziński na pl.rec.fantastyka.sf-f do nas:
>
>> > Wszystko na to wskazuje. Ale widocznie twórcy przekładu serialu o
>> > Puchatku, a później filmu kinowego nie czytali książki w
>> > tłumaczeniu Ireny Tuwim.
>> O ile mi wiadomo, Disney od tłumacy zażądał takiego przekładu, żeby
>> nie płacić za prawa dla I.T. Przynajmniej tak było przy filmie
>> 'Prosiaczek i przyjaciele'.
>
> Jest jeszcze ciekawiej, bo właścicielem praw do tłumaczenia
> Ireny Tuwim jest fundacja "SOS ? Pomoc Społeczna" Jacka Kuronia.

> Walt to się chyba w grobie przewraca...

No to czy nie powinni tego nazwać np. "Winnicjusz Puch i hefalumpy"? Nie
miałbym nic wbrew, gdyby oddzielić te dwa byty.

m.

Artur Chruściel

unread,
Feb 17, 2005, 5:01:42 AM2/17/05
to
Igor Wawrzyniak wrote:

> Domieszałem jeszcze ze 3 opowiadania. Z Achai[*]

[...]


> [*] Tak to się odmienia?

To zależy. Gdybyś był fanem, to lepiej byłoby "Achajiiiiiiiiiiiiiii" ;)

--
Artur Chruściel C w- s+ L--/+ M+/ G c-/ p--- W? k-- n-- g- S++ t--/

Przeczytane: Roger Zelazny "Dworce Chaosu" (3.5/5)
Ben Bova "Jowisz" (2.5/5)

Grzegorz Wiśnieski

unread,
Feb 17, 2005, 5:36:43 AM2/17/05
to
Codiac napisał:

Łatwizna. Gaiman[*].


* - NMSP

Pozdrawiam
Greg
--
Aha! It'f You-Knwo-Who to the refcue!
It helpf if you don't fay the name.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Michał Szklarski

unread,
Feb 17, 2005, 5:46:54 AM2/17/05
to
Piotr Kapis napisał(a):

> Wchodzę w to.

(...)

> Tak się kończy gadka
> O ostatnim zajeździe na domek Puchatka.

Czapki z głów. Nie przyszło mi o głowy, że można zapuchatkować Wieszcza.
No cóż, zainspirowałeś mnie do pomysłu jeszcze bardziej szalonego - ale
trza będzie poczekać, bo jutro egzamin. Tak więc w weekend...

Igor Wawrzyniak

unread,
Feb 17, 2005, 5:48:52 AM2/17/05
to
Tako rzecze Grzegorz Wiśnieski:

>> Się w niej cały nie ostał. Tak się kończy gadka
>> O ostatnim zajeździe na domek Puchatka.
>
> Łatwizna. Gaiman[*].

Nie, nie. To Tomasz Piątek, końcówka "Elfów i ludzi".

--
Igor Wawrzyniak

Piotr Meyer

unread,
Feb 17, 2005, 5:57:15 AM2/17/05
to
Michał Szklarski <mi...@wp.pl> writes:

> Czapki z głów. Nie przyszło mi o głowy, że można zapuchatkować
> Wieszcza. No cóż, zainspirowałeś mnie do pomysłu jeszcze bardziej
> szalonego - ale trza będzie poczekać, bo jutro egzamin. Tak więc w
> weekend...

O, to nie tylko ja marnotrawię bezcenny czas? Też jutro. I pojutrze.
I popojutrze :-)

--
Piotr 'aniou' Meyer

Piotr Kapis

unread,
Feb 17, 2005, 5:54:19 AM2/17/05
to
Thu, 17 Feb 2005 11:46:54 +0100, na pl.rec.fantastyka.sf-f, Michał
Szklarski napisał(a):

> Piotr Kapis napisał(a):
>
>> Wchodzę w to.
>
> (...)
>
>> Tak się kończy gadka
>> O ostatnim zajeździe na domek Puchatka.
>
> Czapki z głów. Nie przyszło mi o głowy, że można zapuchatkować Wieszcza.
> No cóż, zainspirowałeś mnie do pomysłu jeszcze bardziej szalonego - ale
> trza będzie poczekać, bo jutro egzamin. Tak więc w weekend...

Ja się cieszę, że wreszcie cos mi się udało napisać. Mam ostatnio parę
ciekawych pomysłów, ale nie chce mi się usiąść i napisać porządnie. A w
weekend mam sesję. Na szczęście najtrudniejsze już za mną (mam nadzieję).

> --
> _/~\_ _/~\_
> @ @ Michał Szklarski o-o

--

Godryk

unread,
Feb 17, 2005, 6:01:17 AM2/17/05
to
I nastał wieczór, i stał się zaranek,
i Boni Sułkowski odzywa się do nas w te słowa:

> Godryk nieopatrznie wrotuje:
>
>>- I wiesz? Ten bakałarz mówił, że hefalumpy to nie zadne potwory.
>>Słyszysz? Puchatek? Słyszysz? - Prosiaczek gadał bez ustanku. Puchatek
>>powstrzymał go ruchem ręki. - Słyszę. I hefalump też cię słyszy. Jeśli
>>jakikolwiek tu jest.
> [...]
>
> A piruety gdzie!?

Miał być jeden explicite po "Puchatek odskoczył" - ale wyciąłem,
bo linijkę czy dwie wcześniej był już jeden implicite - "zawirował
w uniku". A co, za mało?

--
Godryk :: Tomek Marcinkowski :: http://godric.sf-f.pl
______________________________________________________________
Szukam mieszkania do wynajęcia w Warszawie:
http://godric.sf-f.pl/szukam.htm

Michał Strojnowski

unread,
Feb 17, 2005, 6:06:55 AM2/17/05
to
> > #############################
>
> Puchatek wlśnił się w rozbuchane fantasmagorie. Popielne kolumny z el-dżetu
> opadały na jego stonpancerze, rozryskując się iskrami.
> - Idą? - spytał.
> - Idą - potwierdził Prosiaczek, kryjący swoje rozlane ciało knura za łusko
> wym pancerzem.
> - Spalimy ich tu, na pustyni, póki nie są pewni formy.
> Jednym skokiem przebili atmosferę, rozrywając krystopajęczyny.
> Łup! Łup! Łuppp! To Kangurzyca z córką raziły z z kanograwitatorów.
> Puchatek potrząsał w tym czasie omdlałym Krzysiem.
> - My albo oni, rozumiesz? Tu nie ma mowy o pokoju, o porozumieniu. To jest
> IEW - wymusimy te koncesje, albo ich ULSV wyrwą z nas flaki! Nie po to od
> lat walczymy o każdy grosz dla Imperium, nie po to ścigamy każdego bachora,
> który ogląda nas za darmo, żeby teraz jakaś inwazja miała nam popsuć szyki!
> Skończ te bzdury! Aldebaran - Syriusz; swój - obcy; kogo to obchodzi? Widz
> ieli nas i muszą za to zapłacić!
> Afuyka płonęła
>
> #############################
>
> Więcej nie daję rady :-)
>

Ładne. Bez sensu, ale ładne.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Boni Sułkowski

unread,
Feb 17, 2005, 6:06:10 AM2/17/05
to
Godryk nieopatrznie wrotuje:

>I nastał wieczór, i stał się zaranek,
>i Boni Sułkowski odzywa się do nas w te słowa:

>>A piruety gdzie!?


>Miał być jeden explicite po "Puchatek odskoczył" - ale wyciąłem,
>bo linijkę czy dwie wcześniej był już jeden implicite - "zawirował
>w uniku". A co, za mało?

Pewnie. Przecież kanoniczne to IIRC 'zawirował w piruecie'.

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 17, 2005, 6:12:38 AM2/17/05
to
Phoebe Eryk Remiezowicz napisału:

> Puchatek wlśnił się w rozbuchane fantasmagorie. Popielne kolumny z el-

> dżetu opadały na jego stonpancerze, rozryskując się iskrami. - Idą? -

> spytał. - Idą - potwierdził Prosiaczek, kryjący swoje rozlane ciało
> knura za łusko wym pancerzem. - Spalimy ich tu, na pustyni, póki nie
> są pewni formy. Jednym skokiem przebili atmosferę, rozrywając
> krystopajęczyny. Łup! Łup! Łuppp! To Kangurzyca z córką raziły z z

"(...) i Kagurzyca z córką. A może żoną? Albo matką? Matką-Boską-Polką!
Pooh-fiction wyrasta w opozycji do antykatolickiego nurtu fantasty z lat
90, wypełniając intelektualną pustkę "fantastyki rozrywkowej" treścią. A
może to my sami?"

m.

Godryk

unread,
Feb 17, 2005, 6:11:39 AM2/17/05
to
I nastał wieczór, i stał się zaranek,
i Eryk Remiezowicz odzywa się do nas w te słowa:

> Sapkowski?

To chyba było łatwe. Teraz zresztą widzę, ze mogłem to zabawniej
napisać. :-)

Piotr W. Cholewa

unread,
Feb 17, 2005, 6:21:28 AM2/17/05
to
On Thu, 17 Feb 2005 08:55:14 +0100, Andrzej Olszewski <yed...@wp.pl>
wrote:

>>
>> Ja dobrze rozumiem, że te hefalumpy to są zwykłe hohonie?
>

>Wszystko na to wskazuje. Ale widocznie twórcy przekładu serialu o
>Puchatku, a później filmu kinowego nie czytali książki w tłumaczeniu
>Ireny Tuwim.

A wiecie - trochę zmieniająć temat - kiedy zaczęły się pojawiać te
disneyowskie książeczki i różne takie, to w ogóle miałem wrażenie, że
tłumaczy tychże trzymali przez 20 lat w klatce za szafą. Tam się nic
nie zgadzało. Heffalumpy to jeden z przykładów. Ale choćby w
Zakochanym kundlu, kiedy wszyscy wiedzieli, że bohaterowie nazywają
się Lady i Tramp, w książeczkach było Zuzia i Hultaj. I tak ze
wszystkim. Zgroza.

PWC

Andrzej Olszewski

unread,
Feb 17, 2005, 6:33:50 AM2/17/05
to
Michal Radomil Wisniewski napisał(a):
Przypuszczam, że na widok takego tytułu na plakacie padłbym trupem. I to
prawdopodobnie nie jako jedyny. Ale po Fredziach Phi Phi (chyba tak się
ten koszmarek nazywał) to raczej nic nie powinno dziwić.

--
yed...@wp.pl

Grzegorz Staniak

unread,
Feb 17, 2005, 6:43:08 AM2/17/05
to
... W dole szumi rzeka, w górze fruwa ptak
A Andrzej Olszewski sobie idzie i śpiewa sobie tak:

> Przypuszczam, że na widok takego tytułu na plakacie padłbym trupem. I to
> prawdopodobnie nie jako jedyny. Ale po Fredziach Phi Phi (chyba tak się
> ten koszmarek nazywał) to raczej nic nie powinno dziwić.

Proszę się odtentegować od Fredzi Phi Phi. Tłumaczenia filologiczne mają swój
sens i akurat bardzo dobrze, że takie powstało. Pretensje do wydawcy który
usiłował sprzedać to jako nowe tłumaczenie znanej bajki.

--
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ wp [dot] pl>

Godryk

unread,
Feb 17, 2005, 6:55:39 AM2/17/05
to
I nastał wieczór, i stał się zaranek,
i Michal Radomil Wisniewski odzywa się do nas w te słowa:

Finta w fincie. To jest, chciałem powiedzieć, NUMP. Łał. Jak żywy... :-)))

Boni Sułkowski

unread,
Feb 17, 2005, 7:35:09 AM2/17/05
to
Igor Wawrzyniak nieopatrznie wrotuje:

>Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
>stylizowany na jakiegoś znanego autora.

Czy ja coś wczoraj mówiłem o max długości? No to soreczki, ale jak
zacząłem, to musiałem skończyć ;-)))

#############################

Pewnego dnia Kubuś Puchatek zrobił maszynę, która umiała zrobić wszystko
na literę m. Kiedy była gotowa, wytarł łapki umazane smarem, po czym na
próbę kazał jej zrobić muszelki, wrzucić je do miski, miskę wsadzić do
zrobionego na poczekaniu młyna, a młyn rozbić maczugą. Jednak Kubuś nie
był do końca przekonany, więc kazał jej jeszcze zrobić miód, mezony,
Mercedesa i mundus. Miód był przepyszny, ale po Mercedesie 600SEL
maszyna stanęła ze zgrzytem i stwierdziła
- Nie wiem co to jest mundus.
- Ależ maszyno, to jest przecież świat, tyle że po łacinie.
- Jak to jest świat, to jest na Ś, a ja umiem robić rzeczy wyłącznie na
M. Jakbym umiała robić "Wszystko na M w Dowolnym Języku", to bym umiała
robić wszystko, bo dowolna rzecz w jakimś tam języku na pewno jest na M.
- Ok - zgodził się Kubuś Puchatek, po czym kazał jej zrobić morze.
Wyszło jej urocze, malutkie i całkiem niebieskie. Dumny Kubuś zaprosił
swojego kompana Prosiaczka i zaczął mu tak zachwalać maszynę, że
Prosiaczek skrycie się rozgniewał. Kubuś, ponieważ był konstruktorem o
bardzo małym rozumku, wspaniałomyślnie pozwolił Prosiaczkowi
przetestować maszynę.
- Tak? Niech zrobi makówkarzy - od niechcenia rzucił Prosiaczek. Zaraz
pojawił się tłum ludzi, którzy tłoczyli się po jednej stronie,
przepychając się, by zdobyć jakieś jajowate przedmioty, przechodzili z
nimi, z błogim wyrazem twarzy, na koniec kolejki, gdzie wyrzucali je do
śmieci, po czym biegli po następne 'jajo'.
- To mają być makówkarze? A skąd!
- Przecież to makówkarze jak żywi! - oponował Kubuś. Po krótkim sporze
ustalili z Prosiaczkiem, że jeśli maszyna wykona jeszcze dwa zadania,
Prosiaczek przeprosi i uzna ją za sprawną.
- Dobrze, niech zrobi moc.
Obok nich natychmiast pojawił się ognisty punkt, który zaczął rosnąć i
puchnąć, świecąc w coraz wyższych pasmach, aż zniknął w ultrafiolecie,
tylko zaraz cały teren zaczął świecić od wtórnej emisji gamma.
Prosiaczkowi nadpaliły się uszka, a Kubusiowi nadtopiły oczka; dopiero
wtedy Prosiaczek poprosił, żeby przestała.
- No powiedzmy, że to była moc, dla świętego spokoju. Uważaj maszyno,
teraz zrób może.
- Przecież zrobiła przedtem morze, o tam - obejrzał się Kubuś - A nie,
już wyparowało od mocy...
- Nie 'morze', mój ty niedouczony kolego - tryumfował Prosiaczek - Ale
'może', aktywną indeterministyczną możliwość. Ha, stoi jak cielę, więc
wygrałem, Kubusiu.
- Przestań, Prosiaczku - wtrąciła się maszyna - zrobienie 'może' to dla
mnie fraszka.
I nagle Prosiaczek zauważył, że determinizm przestaje działać, chaos
deterministyczny przechodzi w probabilistykę, a sfrustrowane motylki już
nie wywołują tornad, bo im rachunek prawdopodobieństwa wszedł w paradę.
- Oj, żeby z tego czegoś złego nie było... - zafrasował się konstruktor
o bardzo małym rozumku.
- Eee tam, przecież widzisz, że ona robi tylko makroskalowe
przesuniecia, ergo: wcale nie wszystkie możliwości są możliwe - z pewnym
niepokojem stwierdził Prosiaczek - A więc wygrałem...
- Przestań, Prosiaczku - wtrąciłe się maszyna - zaczęłam od
probabilistyki makroskalowej, bo tak było mi familiarniej, ale zrobienie
'może' to dla mnie fraszka. Jakbym zrobiła 'może' od jednego zamachu, i
naraz wszystkie związki przyczynowo-skutkowe szlag by trafił, to kto by
komu przyznał, że wykonałam zadanie?
- Czekaj - Prosiaczek zauważył z przerażeniem, że od dobrej chwili nie
może jednocześnie stwierdzić, jaki jest pęd i położenie przelatujących
elektronów, fale prawdopodobieństwa zaczęły rozlewać się po
wszechświecie, zwijając się w figury możliwe i niemożliwe, a Sowa
Pszemondżała przetunelowała obok nich z krzykiem, przez pół lasu i
chatkę Puchatka na dodatek.
- Stój, stój! P..p..przestań!!! Co..co..cofam to!!! - Prosiaczek zaczął
podskakiwać nerwowo, machając łapkami - Nie rób więcej 'może'!
Maszyna z chrzęstem się zatrzymała. W skwantowanym świetle wszechświat
wyglądał okropnie, entropia zwiększała się w najlepsze, szanse jedne na
milion zaczęły spełniać się w jednym przypadku na dziesięć, a informacja
stała się funkcją odwrotności prawdopodobieństwa wystąpienia wiadomości.
- Kazałem ci zrobić 'może', a ty..ty.. - wyjąkał przerażony Prosiaczek.
- Albo jesteś głupi albo głupca udajesz - odparła spokojnie maszyna -
Zobacz, jak dzięki tobie wygląda świat...
- Natychmiast zrób determinizm z powrotem - rozdarł się Prosiaczek - I
stałą entropię i odwracalny czas!!!
- Żadna z tych rzeczy nie jest na M, więc nie potrafię - odparła maszyna
- Ciekawe co powiedzą przyszłe pokolenia na twoje zachcianki,
Prosiaczku...
- Może się nie do..do..dowiedzą - wyjąkał Prosiaczek.
A ponieważ nikt nie zbudował nigdy maszyny na żadną inną literę, należy
obawiać się, że nigdy nie poznamy prawdziwego determinizmu i ciągłych
widm, w miejsce kwantowego chaosu, który zafundował nam Prosiaczek.

Tomasz Pacyński

unread,
Feb 17, 2005, 7:42:54 AM2/17/05
to
Dnia Thu, 17 Feb 2005 13:35:09 +0100, Boni Sułkowski <bon...@op.pl>
napisał:


> #############################
>
> Pewnego dnia Kubuś Puchatek zrobił maszynę, która umiała zrobić wszystko
> na literę m.

[ciach]

Jak dla mnie, do tej pory, number one.

Pacek

Robert Pyzel

unread,
Feb 17, 2005, 7:41:50 AM2/17/05
to
W artykule <cv1otg$u8$1...@chlor.kofeina.net>
tako rzecze Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz :

> Jest jeszcze ciekawiej, bo właścicielem praw do tłumaczenia
> Ireny Tuwim jest fundacja "SOS Pomoc Społeczna" Jacka Kuronia.
> Walt to się chyba w grobie przewraca...

A nie w zamrażarce?

--
"Ćwiczenie Tai Chi jest doskonałym treningiem szybkości.
Mający 90 lat mistrzowie Tai Chi, poruszają się równie
szybko jak młodzi początkujący."
Robert Pyzel r p y z e l @ g a z e t a . p l (usuń BezSpamu z adresu)

Marcin E. Hamerla

unread,
Feb 17, 2005, 7:42:01 AM2/17/05
to
Tomasz Pacyński napisal(a):

Tez tak glosuje.

Piotr Meyer

unread,
Feb 17, 2005, 7:48:15 AM2/17/05
to
Boni Sułkowski <bon...@op.pl> writes:

[...]

> Boni

Klap! Klap! Klap! Świetne! :)

--
Piotr 'aniou' Meyer

Piotr Meyer

unread,
Feb 17, 2005, 7:50:21 AM2/17/05
to
Robert Pyzel <rpy...@gazeta.Bez.Spamu.pl> writes:

>> Walt to się chyba w grobie przewraca...
>
> A nie w zamrażarce?

Jak wiruje w zamrażarce, to mu się, ten, temperatura podnosi, co?
W pomijalnym stopniu, ale jednak...

--
Piotr 'aniou' Meyer

Dariusz 'Deni' Bobak

unread,
Feb 17, 2005, 7:45:44 AM2/17/05
to
Witam :)

Zobaczmy, co ma do powiedzenia Tomasz Pacyński:

>> Pewnego dnia Kubuś Puchatek zrobił maszynę, która umiała zrobić wszystko
>> na literę m.
>
> [ciach]
>
> Jak dla mnie, do tej pory, number one.

I dla mnie. Umarłem, jak to przeczytałem - Boni, jesteś wielki :>

pozdrawiam
Deni
--
_______________________________________________________________________
Codzienność zabija w człowieku elfa.
Gandalf (doradztwo intymne)

Tomasz Pacyński

unread,
Feb 17, 2005, 7:50:13 AM2/17/05
to
Dnia Thu, 17 Feb 2005 13:42:01 +0100, Marcin E. Hamerla
<Xmeh4...@Xpoczta.Xonet.Xpl.removeX> napisał:

> Tomasz Pacyński napisal(a):
>
>> Dnia Thu, 17 Feb 2005 13:35:09 +0100, Boni Sułkowski <bon...@op.pl>
>> napisał:
>>
>>
>>> #############################
>>>
>>> Pewnego dnia Kubuś Puchatek zrobił maszynę, która umiała zrobić
>>> wszystko
>>> na literę m.
>>
>> [ciach]
>>
>> Jak dla mnie, do tej pory, number one.
>
> Tez tak glosuje.

A własnie, moze jakieś reguly ustalic? Ile trwa tura, w jakim czasie
glosujemy, kto jest uprawniony do głosowania i dlaczego wyniki są tajne*?

Pacek

* Bo tak


Krzysztof Krzyżaniak

unread,
Feb 17, 2005, 7:50:57 AM2/17/05
to
Tomasz Pacyński <pacy...@gazeta.pl> writes:

[..]


>> #############################
>>
>> Pewnego dnia Kubuś Puchatek zrobił maszynę, która umiała zrobić wszystko
>> na literę m.
>
> [ciach]
>
> Jak dla mnie, do tej pory, number one.

Zgadzam się z Aragornem.

eloy
--
-------e-l-o-y-----------e-l-o-y-@-t-r-a-n-s-i-l-v-a-n-i-a-.-e-u-.-o-r-g------

jak to dobrze, że są oceany - bez nich byłoby jeszcze smutniej

Krystyna Chodorowska

unread,
Feb 17, 2005, 8:36:01 AM2/17/05
to
Looking for my answer, Igor Wawrzyniak? Here it be:

> Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku

> stylizowany na jakiegoś znanego autora. Żeby było ciekawiej, nie
> podając na kogo - przy okazji będzie można zgadywać. Dozwolona
> jest stylizacja językowa, fabularna, gadżetowa itp. - w zasadzie
> wszystko, z wyjątkiem wprowadzania zbyt jednoznacznie kojarzących
> się motywów czy postaci (typu: "Puchatek spotyka Wiedźmina" albo
> "Prosiaczek wrzuca Pierścień do wulkanu").

#############################

Pewnego pięknego dnia Miś, zwany przez swych przyjaciół Kubusiem
Puchatkiem albo krócej Puchatkiem, obudził się w swoim domu w samym
środku Stumilowego Lasu z mocnym pragnieniem spożycia miodu na
śniadanie. Nie otwierając oczu, myślał przez dłuższy czas o wspaniałym
wynalazku jakim jest miód - słodki, lepki miodek, złocisty jak letnie
popołudnie, który tak wspaniale rozsmarowuje się na chlebku (choć, jeśli
już jesteśmy przy pieczywie, to trzeba powiedzieć, że Puchatek miał
jednak zwyczaj prosić gospodarzy, by pominęli ten zbyteczny jego zdaniem
element posiłku) i którym tak znakomicie napełnić można brzuszek
głodnego misia. Pomrukując pod nosem małą piosenkę, udał się w kierunku
spiżarki. Gdyby ktoś go zapytał, powiedziałby, że mruczy pierwszy wers
piosenki "Milk and toast and honey". A gdyby ten ktoś przytomnie
zauważył, że przecież mruczy tylko dwa dźwięki, odpowiedziałby, że
opuszcza pierwsze cztery słowa. Trochę go smuciło, że nikt nie pytał.
Tak sobie wesoło podśpiewując, Puchatek otworzył spiżarkę i sięgnął
łapką do najbliższej okrągłej baryłeczki. Już po chwili zdał sobie
sprawę, jak wielki błąd popełnił, ale w tej chwili wycofanie się nie
było już możliwe, poruszał się, jakby sam cały wraz z głową był
zanurzony w płynnym miodzie, podczas, gdy jego łapka zanurzała się coraz
głębiej i głębiej, aż w końcu nieuchronnie dotknęła twardego, zimnego
dna naczynia. Puchtek westchnął. Garnczek z napisem "mjut" wykonanym
kredkami świecowymi okazał się być pusty. Nieprzyjemnie kolidowało to z
marzeniami o pełnym brzuszku.

Czując się zaniedbany i nieszczęśliwy, Miś powlókł się apatycznie przed
siebie. Wielki dąb, z wierzchołka którego dochodziło głośne bzykanie,
stał tam, gdzie zawsze. Puchatek usiadł sobie pod nim na trawie, podparł
głowę na łapkach i zaczął rozmyślać. Patrząc na znajdujące się wysoko
ponad jego głową gnizado pszczół, pomyślała, że musi teraz ułożyć jakiś
plan, który pozwoliłby mu.... pozwolił... Musiał ułożyć Plan.

Gdy jego plan, a raczej Plan, był już prawie gotów i do ustalenia
pozostało mu jedynie, czy Krzyś ma pod ręką coś w rodzaju ręcznika,
nagle w samym środku polany zmaterializował się wielki srebrnoszary
obiekt, jakiego Puchatek w życiu wcześniej nie widział, z którego
wynurzyła się niespodziewanie wysoka szarozielona postać, z którą
Puchatek - teraz już był tego pewien - nie miał nigdy okazji się zetknąć.
Postać rzuciła okiem na skomplikowany przyrząd trzymany w dłoni.
- Puchatek Jakub? - zapytała głosem tak pozbawionym emocji, że mógłby on
z powodzeniem uchodzić za głos komentatora sportowego oglądany w negatywie.
- Myślę, że tak - odparł ostrożnie Puchatek - Choć ostatnio dużo
myślałem nad tym, kim bym był i co bym robił, gdybym był kim innym...
- Disney nakręcił o Tobie film - przerwała bezceremonialnie postać.
Puchatek był, jak wiadomo, Misiem o Bardzo Małym Rozumku, więc w sposób
oczywisty nie znalazł na to dobrej odpowiedzi.
- Eee... słucham?
- Disney nakręcił o Tobie film - powtórzyła postać - Po prostu
pomyślałem, że powinieneś wiedzieć.

pozdrawiam
K.
--
Bookworms will rule the world.
(after we finish the background reading)

Boni Sułkowski

unread,
Feb 17, 2005, 8:51:42 AM2/17/05
to
Tomasz Pacyński nieopatrznie wrotuje:

>Dnia Thu, 17 Feb 2005 13:42:01 +0100, Marcin E. Hamerla

>A własnie, moze jakieś reguly ustalic? Ile trwa tura, w jakim czasie

>glosujemy, kto jest uprawniony do głosowania i dlaczego wyniki są tajne*?

Myślę, że lepiej bawić się po prostu, just like that, od czasu do czasu,
bez regulaminów, głosowań i konkurencji.

>Pacek

Boni
--
Bo Catlett: You think we watch any of your movies, Harry? I've seen
better film on teeth.

Piotr Kapis

unread,
Feb 17, 2005, 8:58:51 AM2/17/05
to
Thu, 17 Feb 2005 14:51:42 +0100, na pl.rec.fantastyka.sf-f, Boni Sułkowski
napisał(a):

> Tomasz Pacyński nieopatrznie wrotuje:
>>Dnia Thu, 17 Feb 2005 13:42:01 +0100, Marcin E. Hamerla
>
>>A własnie, moze jakieś reguly ustalic? Ile trwa tura, w jakim czasie
>>glosujemy, kto jest uprawniony do głosowania i dlaczego wyniki są tajne*?
>
> Myślę, że lepiej bawić się po prostu, just like that, od czasu do czasu,
> bez regulaminów, głosowań i konkurencji.

Zgadzam się z Bonim. W przypadku golfa można podawać oceny obiektywne,
tutaj się nie da. Za to nikt nie zabrania reszcie grupy komentować, więc
gdy się trafi prawdziwa perełka, to i tak autor w komentarzach usłyszy parę
pochwał.

> Boni

Beth Winter

unread,
Feb 17, 2005, 9:02:41 AM2/17/05
to
Krystyna Chodorowska wrote:
>
> Looking for my answer, Igor Wawrzyniak? Here it be:
>
> > Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
> > stylizowany na jakiegoś znanego autora. Żeby było ciekawiej, nie
> > podając na kogo - przy okazji będzie można zgadywać. Dozwolona
> > jest stylizacja językowa, fabularna, gadżetowa itp. - w zasadzie
> > wszystko, z wyjątkiem wprowadzania zbyt jednoznacznie kojarzących
> > się motywów czy postaci (typu: "Puchatek spotyka Wiedźmina" albo
> > "Prosiaczek wrzuca Pierścień do wulkanu").
>
> #############################
>
> Pewnego pięknego dnia Miś, zwany przez swych przyjaciół Kubusiem
> Puchatkiem albo krócej Puchatkiem, obudził się w swoim domu w samym
> środku Stumilowego Lasu z mocnym pragnieniem spożycia miodu na
> śniadanie.

Oklaski. Chwile mi to zajelo, ale Adams, prawda?

--
Beth Winter
The Discworld Compendium <http://www.extenuation.net/disc/>
"To absent friends, lost loves, old gods and the season of mists."
-- Neil Gaiman

Godryk

unread,
Feb 17, 2005, 9:06:26 AM2/17/05
to
I nastał wieczór, i stał się zaranek,
i Krystyna Chodorowska odzywa się do nas w te słowa:

> - Disney nakręcił o Tobie film - powtórzyła postać - Po prostu
> pomyślałem, że powinieneś wiedzieć.

Adams. Dopiero tutaj. Ręcznik przeoczyłem. ;-)

Godryk

unread,
Feb 17, 2005, 9:10:00 AM2/17/05
to
I nastał wieczór, i stał się zaranek,
i Boni Sułkowski odzywa się do nas w te słowa:

> Igor Wawrzyniak nieopatrznie wrotuje:
>
>>Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
>>stylizowany na jakiegoś znanego autora.
>
> Czy ja coś wczoraj mówiłem o max długości? No to soreczki, ale jak
> zacząłem, to musiałem skończyć ;-)))

Śliczne jest! I odpowiednio lemowate, i odpowiednio boniowate,
faktycznie namber łan. Masz u mnie piwo przelewem na najbliższej
PB, na której się obaj pojawimy.

--
Godryk :: Tomek Marcinkowski :: http://godric.sf-f.pl
______________________________________________________________
Szukam mieszkania do wynajęcia w Warszawie:

http://godric.sf-f.pl/szukam.html

Boni Sułkowski

unread,
Feb 17, 2005, 9:13:29 AM2/17/05
to
Beth Winter nieopatrznie wrotuje:

>Krystyna Chodorowska wrote:

>>Pewnego pięknego dnia Miś, zwany przez swych przyjaciół Kubusiem
>>Puchatkiem albo krócej Puchatkiem, obudził się w swoim domu w samym
>>środku Stumilowego Lasu z mocnym pragnieniem spożycia miodu na
>>śniadanie.
>Oklaski. Chwile mi to zajelo, ale Adams, prawda?

Oklaski, a ja siedzę i wstydzę się, bo przez chwilę byłem przekonany, że
to Pratchett, przeoczyłem wszystkie wskazówki.

Boni Sułkowski

unread,
Feb 17, 2005, 9:14:53 AM2/17/05
to
Godryk nieopatrznie wrotuje:

>Śliczne jest! I odpowiednio lemowate, i odpowiednio boniowate,
>faktycznie namber łan. Masz u mnie piwo przelewem na najbliższej
>PB, na której się obaj pojawimy.

Ogólnie, do wszystkich, którym się podobało - cieszę się, że wam się
podobało ;-)

Igor Wawrzyniak

unread,
Feb 17, 2005, 9:11:09 AM2/17/05
to
Tako rzecze Boni Sułkowski:

>>Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
>>stylizowany na jakiegoś znanego autora.
>
> Czy ja coś wczoraj mówiłem o max długości? No to soreczki, ale jak
> zacząłem, to musiałem skończyć ;-)))

Co prawda nie pisałem nic o nagrodach, ale teraz to zmieniam:
jak tylko się spotkamy, wręczę Ci trofeum w postaci liścia
laurowego, napitku dowolnie wybranego (w granicach prawa i
rozsądku) oraz pierwszego egzemlarza antologii "[3G] -
Puchatek".


--
Igor Wawrzyniak

Piotr Meyer

unread,
Feb 17, 2005, 9:31:03 AM2/17/05
to
Igor Wawrzyniak <ig...@sf-f.USUN_TO.pl> writes:

> Co prawda nie pisałem nic o nagrodach, ale teraz to zmieniam:
> jak tylko się spotkamy, wręczę Ci trofeum w postaci liścia
> laurowego, napitku dowolnie wybranego (w granicach prawa i
> rozsądku) oraz pierwszego egzemlarza antologii "[3G] -
> Puchatek".

A ja mu utnę ucho - w ramach Lokalnego Programu Gromadzenia
Relikwii :-)

--
Piotr 'aniou' Meyer

Igor Wawrzyniak

unread,
Feb 17, 2005, 9:48:15 AM2/17/05
to
Tako rzecze Godryk:

>> - Disney nakręcił o Tobie film - powtórzyła postać - Po prostu
>> pomyślałem, że powinieneś wiedzieć.
>
> Adams. Dopiero tutaj. Ręcznik przeoczyłem. ;-)

Zaczęło mi świtać gdzieś w okolicy "czuł się zaniedbany i
nieszczęśliwy", a od tego miejsca już byłem pewny :)

--
Igor Wawrzyniak

Godryk

unread,
Feb 17, 2005, 9:53:57 AM2/17/05
to
I nastał wieczór, i stał się zaranek,
i Igor Wawrzyniak odzywa się do nas w te słowa:

Ale muszę przyznać, ze Krysi udało się zachować podobieństwo i do
oryginalnego Puchatka, i do Adamsa. Brawo. Bo jak dotąd my, pozostali
uczestnicy, próbowaliśmy dopasować się wyłacznie do stylu parodiowanego
autora.

Krystyna Chodorowska

unread,
Feb 17, 2005, 10:32:12 AM2/17/05
to
Looking for my answer, Igor Wawrzyniak? Here it be:

>> Adams. Dopiero tutaj. Ręcznik przeoczyłem. ;-)


> Zaczęło mi świtać gdzieś w okolicy "czuł się zaniedbany i
> nieszczęśliwy",

Dopisałam to w ostatniej chwili, ale, jak widać, słusznie, ponieważ
czucie się zaniedbanym i nieszczęśliwym jest bardzo charakterystyczne
dla postaci Artura Denta.

> a od tego miejsca już byłem pewny :)

A ręcznik to już był tak zwany dead give away :->

Krystyna Chodorowska

unread,
Feb 17, 2005, 10:41:03 AM2/17/05
to
Looking for my answer, Boni Sułkowski? Here it be:

> Beth Winter nieopatrznie wrotuje:

>> Oklaski.

*bows to audience*

> Chwile mi to zajelo, ale Adams, prawda?

Jako tu stoję.
(no, dobra, siedzę na krześle, ale niech będzie :->)

> Oklaski, a ja siedzę i wstydzę się, bo przez chwilę byłem przekonany, że
> to Pratchett, przeoczyłem wszystkie wskazówki.

Były, przyznaję, dość subtelne, za to było ich sporo. Z bezpośrednich
nawiązań: pytanie o piosenkę, nieprzyjemne kolidowanie z marzeniami,
slow-motion, myślenie o rzeczach wielkimi literami (jak wiadomo, stają
sie wtedy prostsze), ręcznik i Wowbagger.

Wojciech Orlinski

unread,
Feb 17, 2005, 10:43:20 AM2/17/05
to
In <cv2dk0$qns$1...@nemesis.news.tpi.pl> Krystyna Chodorowska wrote:
> Looking for my answer, Igor Wawrzyniak? Here it be:
>
>>> Adams. Dopiero tutaj. Ręcznik przeoczyłem. ;-)
>> Zaczęło mi świtać gdzieś w okolicy "czuł się zaniedbany i
>> nieszczęśliwy",
>
> Dopisałam to w ostatniej chwili, ale, jak widać, słusznie, ponieważ
> czucie się zaniedbanym i nieszczęśliwym jest bardzo charakterystyczne
> dla postaci Artura Denta.

Już się nie mogę doczekać, jak pięknie zagra to Martin Freeman...

--
"Z ludzkich wnętrzności lepiej potrafię czytać niż z książek"

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 17, 2005, 11:04:34 AM2/17/05
to
Phoebe Krystyna Chodorowska napisału:

> Były, przyznaję, dość subtelne, za to było ich sporo. Z bezpośrednich
> nawiązań: pytanie o piosenkę, nieprzyjemne kolidowanie z marzeniami,
> slow-motion, myślenie o rzeczach wielkimi literami (jak wiadomo, stają
> sie wtedy prostsze), ręcznik i Wowbagger.

Brawo. >GRZDONK<

Przewodnik "Autostopem przez Galaktykę" podaje kilka znaczeń słowa
"grzdonk". Jest wśród nich między innymi "pieszczotliwa nazwa, jakiej
używają Vogoni w odniesieniu do parch swoich narzeczonych", a także
"dźwięk wydawany przez puchatkowo-adamsowy fankik michio wrzucany do
kosza".

m.

Michał Mierzwa

unread,
Feb 17, 2005, 11:09:14 AM2/17/05
to
Boni Sułkowski pisze:

> Pewnego dnia Kubuś Puchatek zrobił maszynę, która umiała zrobić wszystko
> na literę m.

Przyznaj się, miałeś to gotowe w szufladzie i tylko w ostatniej chwili
zmieniłeś imiona bohaterów? Bo jak powiesz, że to tak na poczekaniu
skrobnąłeś, to się załamię. Suuuuper!!!

Mumin
--
************** </body> *** Kilroy was here *** </html> *************
Michał Mumin Mierzwa http://www.cto.us.edu.pl/~mmierzwa 2
PGP key ID: 512/8E29F841 3
Na początku był chaos ... I tak już zostało 4 :-)

Marcin Szklarski

unread,
Feb 17, 2005, 11:09:17 AM2/17/05
to
Igor Wawrzyniak napisał(a):

> Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
> stylizowany na jakiegoś znanego autora. Żeby było ciekawiej, nie
> podając na kogo - przy okazji będzie można zgadywać. Dozwolona

No to ja też:

- Wiesz co, Prosiaczku? Chyba pójdę się wykąpać - powiedział Kubuś
Puchatek. Siedzieli na kanapie w domku Kubusia.

- Co? O tej porze? - zdumiał się Prosiaczek, bo kąpiele w czasie jego
wizyt nie leżały w zwyczaju Puchatka. Ten jednak machnął łapką i poszedł
do łazienki. Wkrótce zza drzwi rozległ się szum napuszczanej wody.
Prosiaczek siedział sobie na kanapie, siedział - póki coś go nie tknęło.

"Zaraz - pomyślał, zasłaniając łapką usta. - Może Kubusia coś trapi?"
Zerwał się z miejsca - i jego wzrok padł na baryłkę z miodem.

"Zaraz, zaraz - zaniepokoił się Prosiaczek. - Ojej, przecież Kubuś
zawsze zabiera do łazienki miód!" Podszedł do kredensu, na ktorym stało
parę pełnych baryłek. "Zrobię mu niespodziankę i zaniosę miodek do
łazienki" - postanowił i ruszył w stronę drzwi.

Zastukał w nie - i nagle coś go zastanowiło. Ze środka nie dobiegały
żadne odgłosy. Nacisnął klamkę - drzwi były zamknięte. "Ojej! - zmartwił
się Prosiaczek. - Przecież Kubuś nigdy nie zamyka się w łazience!" -
Kubusiu! - zawołał.

Nikt nie odpowiadał. Prosiaczek zaczął dygotać z przerażenia. A co,
jeżeli coś stało się Kubusiowi? Pewnie to wszystko dlatego, że nie
przypomniał mu o wzięciu miodu! Roztrzęsiony ruszył do kredensu, zajrzał
do szuflady i wyciągnął z niej klucz z napisem "Łaźenka Puhatka".
Westchnął z ulgą.

Ostrożnie zbliżył się do drzwi, włożył klucz i go przekręcił. Zajrzał do
środka...

- Ojeeeeeeeej!!! - zapiszczał.

Woda w wannie była biała od porozrywanej gąbki. Kubuś siedział oparty o
tylną ścianę wanny, z głową nienaturalnie odchyloną do tyłu, zastygłą w
grymasie niewypowiedzianego przerażenia. Jego usta były otwarte na całą
szerokość. Na krawędzi wanny leżała paczka żyletek Krzyś Platinum Plus.
Kubuś rozciął sobie nimi przedramiona po wewnętrznej stronie; spod
żółtego materiału wyzierały resztki gąbki. Na kafelkach obok wielkimi,
lepiącymi się literami, utworzonymi z własnej gąbki, napisane było:

ŁOFCY PIP

Marcin

Marcin Szklarski

unread,
Feb 17, 2005, 11:11:23 AM2/17/05
to
Michał Mierzwa napisał(a):

> Przyznaj się, miałeś to gotowe w szufladzie i tylko w ostatniej chwili
> zmieniłeś imiona bohaterów? Bo jak powiesz, że to tak na poczekaniu
> skrobnąłeś, to się załamię. Suuuuper!!!

Przyłączam się do pochwał. :>

Marcin

Małgorzata Wieczorek

unread,
Feb 17, 2005, 11:31:41 AM2/17/05
to
Wojciech Orlinski wrote:
> In <cv2dk0$qns$1...@nemesis.news.tpi.pl> Krystyna Chodorowska wrote:
>> Looking for my answer, Igor Wawrzyniak? Here it be:
>>
>>>> Adams. Dopiero tutaj. Ręcznik przeoczyłem. ;-)
>>> Zaczęło mi świtać gdzieś w okolicy "czuł się zaniedbany i
>>> nieszczęśliwy",
>>
>> Dopisałam to w ostatniej chwili, ale, jak widać, słusznie, ponieważ
>> czucie się zaniedbanym i nieszczęśliwym jest bardzo charakterystyczne
>> dla postaci Artura Denta.
>
> Już się nie mogę doczekać, jak pięknie zagra to Martin Freeman...

Na pl.rec.ksiazki ktoś podał linka do trailera na Amazonie. Aż dziw, że
jeszcze tu nikt nie podał (zaraz się dowiem, że macie lepsze linki ;-p )

http://www.amazon.com/exec/obidos/subst/home/home.html/102-4445736-8618534

M

Artur Chruściel

unread,
Feb 17, 2005, 11:38:02 AM2/17/05
to
Marcin Szklarski wrote:

> ŁOFCY PIP

To jest "To". Jak mogłeś...

--
Artur Chruściel C w- s+ L--/+ M+/ G c-/ p--- W? k-- n-- g- S++ t--/

Przeczytane: Roger Zelazny "Dworce Chaosu" (3.5/5)
Ben Bova "Jowisz" (2.5/5)

Boni Sułkowski

unread,
Feb 17, 2005, 11:39:23 AM2/17/05
to
Michał Mierzwa nieopatrznie wrotuje:
>Boni Sułkowski pisze:

>Przyznaj się, miałeś to gotowe w szufladzie i tylko w ostatniej chwili
>zmieniłeś imiona bohaterów? Bo jak powiesz, że to tak na poczekaniu
>skrobnąłeś, to się załamię.

No niestety, wyskrobałem to w jakieś pół godzinki, między zebraniem a
lunchem, myślę, że pewna wyjątkowa łatwość napisania tej humoreski
wynikła z mojej odwiecznej miłości do Lema ;-)

>Mumin

Marcin Szklarski

unread,
Feb 17, 2005, 1:56:51 PM2/17/05
to
Artur Chruściel napisał(a):

>> ŁOFCY PIP
> To jest "To". Jak mogłeś...

Nie było mowy o tym, czy chodzi o zwykłe, czy magiczne przygody. Więc
dokonałem małej kontaminacji. ;)

Marcin

Michal Radomil Wisniewski

unread,
Feb 17, 2005, 2:04:33 PM2/17/05
to
Phoebe Marcin Szklarski napisału:

Kloakizacji raczej.

m.

Eryk Remiezowicz

unread,
Feb 17, 2005, 4:19:27 PM2/17/05
to

Użytkownik Boni Sułkowski <bon...@op.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:uko8115i1do4u8558...@4ax.com...
> Igor Wawrzyniak nieopatrznie wrotuje:

>
> >Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku
> >stylizowany na jakiegoś znanego autora.
>
> Czy ja coś wczoraj mówiłem o max długości? No to soreczki, ale jak
> zacząłem, to musiałem skończyć ;-)))
>

Brawo, brawo, brawo!

Eryk

Marcin Szklarski

unread,
Feb 17, 2005, 8:52:22 PM2/17/05
to
Michal Radomil Wisniewski napisał(a):
> Kloakizacji raczej.

No dobra, z zakończeniem to był zły pomysł. W pierwszej wersji był hefalump.

Marcin

Ewa 'Srebrna' Marczyńska-Goldstein

unread,
Feb 18, 2005, 2:08:37 AM2/18/05
to
Na pl.rec.fantastyka.sf-f, Andrzej Olszewski splodzil(a) nastepujacy tekst:
> > Ja dobrze rozumiem, że te hefalumpy to są zwykłe hohonie?
>
> Wszystko na to wskazuje. Ale widocznie twórcy przekładu serialu o
> Puchatku, a później filmu kinowego nie czytali książki w tłumaczeniu
> Ireny Tuwim.

Wystepuja hefalumpy i wuzle. U Tuwim byly co, hohonie i lasice?

Ewa 'Srebrna' Marczyńska-Goldstein ~*~ srebrna(małpa)kni(.)ae(.)krakow(.)pl
--
Ja walczylbym dla ciebie - ja lezalbym {klamalbym} dla ciebie
Chod {Spacer} drut dla ciebie - ya ja umieralbym dla ciebie

Piotr Zawadzki

unread,
Feb 18, 2005, 3:10:40 AM2/18/05
to
Igor Wawrzyniak wrote:

(...)


> Zadanie: napisać fragment opowiadania o Kubusiu Puchatku

> stylizowany na jakiegoś znanego autora. Żeby było ciekawiej, nie
> podając na kogo - przy okazji będzie można zgadywać. Dozwolona

> jest stylizacja językowa, fabularna, gadżetowa itp. - w zasadzie
> wszystko, z wyjątkiem wprowadzania zbyt jednoznacznie kojarzących
> się motywów czy postaci (typu: "Puchatek spotyka Wiedźmina" albo
> "Prosiaczek wrzuca Pierścień do wulkanu").

(...)

Ze Stumilowego Lasu nie było już odwrotu. Kangurzyca na czele batalionu
zaatakowała na wprost, bezmyślnie, dostając się wprost pod ogień obcych
grenadierów.
- Siostrzyczko! Rusz swoją śliczną dupkę! - zawyła dziko do Tygrysa,
lecz ten, uziemiony, krwawiąc z właśnie obciętego ogona, nie mógł jej
usłyszeć poprzez ryki zarzynanego osła. Nie przewidziała też, że
Krzysiowy wywiad tym razem spieprzył robotę. Liczba nieprzyjaciela nie
zgadzała się z misternie obliczonym przez Sowę Przemądrzałą wzorem
matematycznym. Co z tego, że Sowa zatrzymała zarazę, a ruszyła ziemię?
Żadne wzory probablistyczne nie mogły przewidzieć tak gwałtownego
zawirowania magicznego. Rozumiejąc to, Krzyś salwował się ucieczką pod
osłoną resztek Prosiaczkowej, wcześniej już przetrzebionej, kompanii.
- Boże, jaki on śliczny! - zdołała tylko pomyśleć Kangurzyca chwilę
przed tym jak obcy żołdak ciął ją paskudnie przez twarz.
- O kurwaaaaa! Nic nie widzę! Weźcie go ze mnie! Gdzie odwody...
Mamusiu, jak boli... Chyba się rozpłaczę... - wyrzęziła na koniec i
padła pod przytłaczającą ciżbą hefalumpów.
Za tysiąc lat opisywano ten moment jako przełomowy w dziejach
Cesarstwa. Bezimienny kronikarz miał wysłać nieco tylko podkolorowaną
relację z jego przebiegu na pewną grupę dyskusyjną, ale i tak wszyscy ją
obśmiali jako niewiarygodną. No bo to, co wydarzyło się później,
zakrawało na czystą fantastykę.
Na środku polany wrzał wir walki, a raczej dorzynanie baonu
Kangurzycy. Oberhefalump prowadził swoją armię do zwycięstwa kosząc
przed sobą głowy, członki i inne części ciała Kangurzątek. Cały
obryzgany posoką nie mógł zauważyć Kubusia, który tymczasem z lewej
flanki okrążył polankę po raz piąty. Żołnierze nieprzyjaciela stanęli
zdumieni jego szybkością. I tak stali podczas gdy Kubuś zawirował w
piruecie, podskoczył, chwycił swój największy garniec miodu...
- Aaaaaaarghhhhhh! - usłyszeli tylko, po czym zapadła cisza.
Kubuś stał na środku polany. Świat skończył się właśnie. Czyżby
nie zostało mu ani grama miodku? Chociaż... Poczuł, że coś spływa mu po
dłoniach... Coś lepkiego, dziwnie znajomego. Kap, kap, kap... Kubuś nie
miał już garnca. Skąd to kapanie? Cholera! Której łapki nie mam? Co mi
odciął? Czy straciłem już wszystkie trociny z brzuszka? Pośpiesznie
obmacał swoje pluszowe ciałko, rzeźbione misternie przez lata pracy na
ugorze Królika. Wszystko na swoim miejscu. Podał pozostałe mu w łapce
ucho od garnka najbliżej stojącemu Hefalumpowi. W jego źrenicach
dostrzegł jedynie błysk przerażenia. Widok resztek mózgu
najgroźniejszego z Hefalumpów przemieszanych z glinianymi skorupami nie
mógł wywołać innego uczucia.

--
Pozdrawiam
PWZ

Michał Szklarski

unread,
Feb 18, 2005, 3:19:45 AM2/18/05
to
Piotr Zawadzki napisał(a):

> Ze Stumilowego Lasu nie było już odwrotu. Kangurzyca na czele batalionu
> zaatakowała na wprost, bezmyślnie, dostając się wprost pod ogień obcych
> grenadierów.

Ładne, ładne. I oddaje styl autora (choć już nie styl Puchatka, niestety).

--
_/~\_ _/~\_
@ @ Michał Szklarski o-o
^ mi...@wp.pl ^
\-/ GG: 3920409 \~/

Godryk

unread,
Feb 18, 2005, 3:56:56 AM2/18/05
to
I nastał wieczór, i stał się zaranek,
i Michał Szklarski odzywa się do nas w te słowa:

> Piotr Zawadzki napisał(a):
>
>> Ze Stumilowego Lasu nie było już odwrotu. Kangurzyca na czele batalionu
>> zaatakowała na wprost, bezmyślnie, dostając się wprost pod ogień obcych
>> grenadierów.
>
> Ładne, ładne. I oddaje styl autora (choć już nie styl Puchatka, niestety).

Zaryzykuję: czy to miał być Pacek?

Robert Kois

unread,
Feb 18, 2005, 4:02:11 AM2/18/05
to
Fri, 18 Feb 2005 08:56:56 +0000 (UTC), na pl.rec.fantastyka.sf-f, Godryk
napisał(a):

>>> Ze Stumilowego Lasu nie było już odwrotu. Kangurzyca na czele batalionu
>>> zaatakowała na wprost, bezmyślnie, dostając się wprost pod ogień obcych
>>> grenadierów.
>> Ładne, ładne. I oddaje styl autora (choć już nie styl Puchatka, niestety).
> Zaryzykuję: czy to miał być Pacek?

No co ty. To Achaja. :)

Kojer
--
I choose YOU, Pikathulhu!

It is loading more messages.
0 new messages