On 10/03/2012 21:10, Piotr W. Cholewa wrote:
> On Sun, 19 Feb 2012 21:31:43 +0000, Andrzej Jarzabek
> <
andrzej....@gmail.com> wrote:
>
>> On 19/02/2012 20:01, Piotr W. Cholewa wrote:
>>> On Sat, 18 Feb 2012 09:25:48 +0100, "A. Filip"<
an...@xl.wp.pl> wrote:
>>>
>>> A co do metody - bo ja wiem? Ja tam czytałem jak leci i potem
>>> wiedziałem, czy mi się co podobało albo nie. Nikt mi nie mówił, cio mi
>>> się spodoba. Takie ryzyko. Wiesz, adrenalina, krew szybciej krąży...
>>> Fajne.
>>
>> Ale kto ma tylee czasu, żeby wszystko czytać?
>
> Nikt. Ale czasem warto przeczytać coś, jakby to powiedzieć...
> nieoczekiwanego. Wszystkiego i tak nie zdążysz.
Wydaje się, że jest różnica między "czasem warto przeczytać" a
"czytaniem jak leci". I też wydaje mi się, że nawet jeśli się czyta coś
powiedzmy nieoczekiwanego, to częściej warto to przeczytać jeśli jest to
coś, o czym się ma podstawy sądzić, że będzie warto (bo ktoś polecił, bo
robot internetowy polecił, bo się o tym przeczytało) niż jeśli się to
weźmie losowo z księgarnianej półki.
> To znaczy, żeby było jasne: słucham pilnie, kto mi co poleca, staram
> się jakoś do tego dostosować. Ale przecież są nowi autorzy i nowe
> ksiązki. Gdyby trzymać się ściśle tej metody, to nikt ich nie
> przeczyta, bo nikomu nie zostaną polecone.
Pewnie rodzina i znajomi autora przeczytają, może też ktoś, komu za to
płacą.
Poza tym przyznasz jednak, że kupując przypadkową książkę w księgarni
mam małą szansę na to, że będę pierwszym klientem na świecie, który to
przeczyta.