Szukam równiez kolejnych tytułów, najlepiej opowiadań z nurtu magic realism,
gdzie występuje jakaś metamorfoza.
Na razie wpadłam na "Metamorfozę" Kafki, "The company of wolves" Angeli
Carter i "Sanatorium pod klepsydrą" Schulza. Pamiętam treść opowiadania
LeGuin o Kojotce, ale nie pamietam tytułu (w jakim zbiorze opowiadan wyszło
to na Zachodzie?). Czy "Karina chichów" Carrola to magic realism?
Będę wdzięczna za każdą pomoc oraz udostępnienie tekstów.
--
Alx
--
You cannot find peace by avoiding life, Leonard.
Fajna definicja magicznego realizmu jest w posłowiu do książki Miodraga
Bulatovica "Bohater na ośle", jak pamiętam. Zresztą sama książka też
kapitalna. Polecam.
--
Pozdrawiam,
Tumor Mózgowicz;
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio odwróć moje imię w adresie e-mail.
"Of all the things I've lost, I miss my mind the most!" - Ozzy Osbourne.
Czy bedzie zbytnim wygodnictwem z mojej strony, jesli zapytam, kto ja wydał
w Polsce i kiedy?
Jedna z definicji brzmi: realizm magiczny to fantasy napisane przez
osobę hiszpańskojęzyczną :)
W jakiejś starej NF był artykuł o tym i podano różnice. Mnie
niespecjalnie przekonywały, ale może Tobie się to do czegoś
przyda. Wieczorem, jak będę w domu, mogę sprawdzić jaki to
numer, ewentualnie wskanować.
--
Igor Wawrzyniak
Przeczytane: Ursula K. LeGuin "Inny wiatr"
Robert Charles Wilson "Chronolity"
> Jedna z definicji brzmi: realizm magiczny to fantasy napisane przez
> osobę hiszpańskojęzyczną :)
Inna mowi, że tak naprawde literatura uzurpuje sobie uzywanie tego terminu.
> W jakiejś starej NF był artykuł o tym i podano różnice. Mnie
> niespecjalnie przekonywały, ale może Tobie się to do czegoś
> przyda. Wieczorem, jak będę w domu, mogę sprawdzić jaki to
> numer, ewentualnie wskanować.
Byłabym bardzo wdzieczna.
> Tako rzecze Alex:
>> W związku z zamiarem pisania pracy magisterskiej (w przyszłości) mam takie
>> pytanie: po czym poznajemy, czy coś zalicza się do nurtu magic realism, a co
>> nie?
>
> Jedna z definicji brzmi: realizm magiczny to fantasy napisane przez
> osobę hiszpańskojęzyczną :)
Może lepiej: fantasy napisane przez mainstreamowca.
--
Born just a little to slow ... m.
> > Jedna z definicji brzmi: realizm magiczny to fantasy napisane przez
> > osobę hiszpańskojęzyczną :)
>
> Może lepiej: fantasy napisane przez mainstreamowca.
A nie, bo tu jest podział na magic realism i literary fantasy.
>>> W związku z zamiarem pisania pracy magisterskiej (w przyszłości) mam takie
>>> pytanie: po czym poznajemy, czy coś zalicza się do nurtu magic realism, a co
>>> nie?
>>
>> Jedna z definicji brzmi: realizm magiczny to fantasy napisane przez
>> osobę hiszpańskojęzyczną :)
>
>Może lepiej: fantasy napisane przez mainstreamowca.
E tam. Brzmi jak slogany sf-fowych szowinistów. Powieść z elementami magii w
stylu, powiedzmy, Fuentesa nie ma specjalnie wiele wspólnego z tym co
najczęściej się określa jako "fantasy".
--
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ wp [dot] pl>
Uhm. Znaczy się, całe urban fantasy (Crowley, Sean Stewart, a nawet
Lackey czy Ellen Guon) wyrzucamy z fantasy, bo to szowinizm? A
historyczne z elementami mistycyzmu? Znaczy trzy książki Kaya (z czego
jedna właśnie wydana w Polsce) też niniejszym przestają być fantasy? :>
EwaP HF FH czując zaczynającego się flejma
--
Ewa Pawelec, Zakład Spektroskopii Plazmy UO
Power corrupts, but we all need electricity
Linux user #165317
>> Czy bedzie zbytnim wygodnictwem z mojej strony, jesli zapytam, kto
>> ja wydał w Polsce i kiedy?
Niestety, nie mam jej już na stanie, więc zostaje ci google.
Tylko gdzie jest granica? Czy Gaiman to fantasy? A Crowley? IMHO to
bardzo rozmyte i chyba faktycznie głównie zależy od zdania
mainstreamowych krytyków.
> Tylko gdzie jest granica? Czy Gaiman to fantasy? A Crowley? IMHO to
> bardzo rozmyte i chyba faktycznie głównie zależy od zdania
> mainstreamowych krytyków.
Zależy od nazwiska twórcy i tego w jakich kręgach wcześniej się obracał.
--
"When we turn on the radio in a New York hotel room and hear Elvis singing
"Heartbreak Hotel", we are seldom struck by the peculiarity of our
situation: that a dead man sings." ... m.
Moim zdaniem klasyfikacja "Bohatera na ośle" jako realizmu ma-
gicznego to próba retuszu. Po prostu: Bulatović opisał wojnę w
Jugosławii w sposób całkowicie niezgodny z propagandą, pokazał
różne zjawiska, które brązownikom trudno było przełknąć. Pisa-
łem o tym jakiś czas temu na prk.
Zgodzę się, że przeczytać warto, ale kapitalna? Brutalna, por-
nograficzna miejscami. Tyle że trochę prawdy tam jest...
--
Godryk / S.M.O.K. prfs-f / god...@sf-f.pl / Tomek Marcinkowski
______________________________________________________________
>>> [ que se leve celui qui leur lance la pierre ] <<<
>>> [ il ne sait de l'amour que le verbe s'aimer ] <<<
> Zgodzę się, że przeczytać warto, ale kapitalna? Brutalna, por-
> nograficzna miejscami. Tyle że trochę prawdy tam jest...
Porno zawsze warto.
--
Why do I have the feeling that someday I'll be describing this to a
psychiatrist? ... m.
>
> Użytkownik "Tumor Mozgowicz" <romut-m...@o2.pl> napisał w wiadomości
> news:c7qah7$262$1...@inews.gazeta.pl...
>> Fajna definicja magicznego realizmu jest w posłowiu do książki Miodraga
>> Bulatovica "Bohater na ośle", jak pamiętam. Zresztą sama książka też
>> kapitalna. Polecam.
>
> Czy bedzie zbytnim wygodnictwem z mojej strony, jesli zapytam, kto ja wydał
> w Polsce i kiedy?
Wyszła dość dawno temu, i jeszcze "Wojna była lepsza" też tego autora.
Znajdziesz w pobliskiej biliotece publicznej, w tych czasach miały pieniądze na
zakupy (no w mojej są).
--
"Ćwiczenie Tai Chi jest doskonałym treningiem szybkości.
Mający 90 lat mistrzowie Tai Chi, poruszają się równie
szybko jak młodzi początkujący.
Robert Pyzel r p y z e l @ g a z e t a . p l (usuń BEZSPAMU z adresu)
> W związku z zamiarem pisania pracy magisterskiej (w przyszłości) mam takie
> pytanie: po czym poznajemy, czy coś zalicza się do nurtu magic realism, a co
> nie? Czy Gaiman jest reprezentantem magic realism - oprócz "Stardust"?
>
> Szukam równiez kolejnych tytułów, najlepiej opowiadań z nurtu magic realism,
> gdzie występuje jakaś metamorfoza.
> Na razie wpadłam na "Metamorfozę" Kafki, "The company of wolves" Angeli
> Carter i "Sanatorium pod klepsydrą" Schulza. Pamiętam treść opowiadania
> LeGuin o Kojotce, ale nie pamietam tytułu (w jakim zbiorze opowiadan wyszło
> to na Zachodzie?). Czy "Karina chichów" Carrola to magic realism?
Eee, piszesz, albo planujesz pisać magisterkę o 'magic realism' i pytasz
się _nas_ co to jest i co się do tego zalicza?
> Alx
--
ja
czyli jakub
>> Moim zdaniem klasyfikacja "Bohatera na ośle" jako realizmu ma-
>> gicznego to próba retuszu.
Być może. Aż tak dobrze na klasyfikacjach to się nie znam :-). Zapamiętałem
jedynie scenkę, w której wiszący na ścianie bodajże Mussolini, wychodzi z
portretu, a potem wyjaśnienie tego w posłowiu jako realizm magiczny.
>> Zgodzę się, że przeczytać warto, ale kapitalna? Brutalna, por-
>> nograficzna miejscami. Tyle że trochę prawdy tam jest...
A może ja coś pokręciłem, bo wiem, że czytałem dwie rzeczy MB. Czy w Gruban
Malic występuje w "Bohaterze na ośle"? Jeśli tak, to książka jest naprawdę
fajna. Oczywiście bez roszczenia sobie praw, to uniwersalności tego
stwierdzenia i biorąc pod uwagę wyłącznie mój gust.
> Uhm. Znaczy się, całe urban fantasy (Crowley, Sean Stewart, a nawet
> Lackey czy Ellen Guon) wyrzucamy z fantasy, bo to szowinizm?
"Little, Big" to magic realism...
Czasami mam wrażenie, że moja biblioteka albo nie miała pieniedzy, albo
czytelnicy nie lubia sie rozstawać z raz wypozyczonymi pozycjami.
--
> Eee, piszesz, albo planujesz pisać magisterkę o 'magic realism' i pytasz
> się _nas_ co to jest i co się do tego zalicza?
Własnie. Spójrz tutaj:
http://www.angelfire.com/wa2/margin/readinglist.html
Czy "Jadro ciemności" jest magic realism? Bo według mnie nie... A
jednoczesnie nie ma na tej liście "Sexing the Cherry" Winterson.
Jeszcze zabawniej jest z filmami, gdzie oprocz "Edwarda Nozycorękiego"
postawiono "American Beauty"...
Ja pytam o kryteria, definicje, według ktorych mozna cos zakwalifikowac do
nurtu magic realism.
>>>Może lepiej: fantasy napisane przez mainstreamowca.
>>
>> E tam. Brzmi jak slogany sf-fowych szowinistów. Powieść z elementami magii w
>> stylu, powiedzmy, Fuentesa nie ma specjalnie wiele wspólnego z tym co
>> najczęściej się określa jako "fantasy".
>
>Uhm. Znaczy się, całe urban fantasy (Crowley, Sean Stewart, a nawet
>Lackey czy Ellen Guon) wyrzucamy z fantasy, bo to szowinizm? A
>historyczne z elementami mistycyzmu? Znaczy trzy książki Kaya (z czego
>jedna właśnie wydana w Polsce) też niniejszym przestają być fantasy? :>
>
>EwaP HF FH czując zaczynającego się flejma
Rozczaruję Cię: flejma nie będzie (a jeśli będzie, to beze mnie).
Nie mam zamiaru kruszyć kopii o terminologię ani bawić się w krytyka
literackiego. Po prostu wydaje mi się, że mówienie "fantasy" o każdym
utworze którego świat zawiera odrobinę magii to tak jakby mówić "hip-hop" na
każdą muzykę, która zawiera trochę rytmicznej melorecytacji.
>Ewa Pawelec, Zakład Spektroskopii Plazmy UO
No patrzcie państwo. A to, że nominowane było do Nebuli i Hugo, a
wygrało World Fantasy Award to pewnie wbrew Crowleyowi i jego cztelnikom
:)
EwaP HF FH (tak poważnie, to ja uważam, że rozróznienie jest na zasadzie
"jeżeli ktoś chce żeby mainstreamowcy traktowali to poważnie to nazywa
realizmem magicznym - btw nie możesz tego terminu podawać po polsku???)
Akrat wydaje mi się, że m. ma racje uważając, że etykietka realizmu
magicznego jest przypinana każdej wartościowej pozycji fantasy (ogolnie
postrzeganej jako literatura niskich lotów), ktora ktos chce włączyc do
mainstreamu.
> - btw nie możesz tego terminu podawać po polsku???)
Mogę. Ale praca bedzie z literatury angielskiej (lub amerykanskiej).
>>>> Jedna z definicji brzmi: realizm magiczny to fantasy napisane przez
>>>> osobę hiszpańskojęzyczną :)
>>>
>>>Może lepiej: fantasy napisane przez mainstreamowca.
>>
>> E tam. Brzmi jak slogany sf-fowych szowinistów. Powieść z elementami magii w
>> stylu, powiedzmy, Fuentesa nie ma specjalnie wiele wspólnego z tym co
>> najczęściej się określa jako "fantasy".
>
>Tylko gdzie jest granica? Czy Gaiman to fantasy? A Crowley? IMHO to
>bardzo rozmyte i chyba faktycznie głównie zależy od zdania
>mainstreamowych krytyków.
Nie jestem pewien czy tylko mainstreamowych i czy tylko krytyków. W każdym
razie, IMVHO nie ma sensu kruszenie kopii o terminologię - dla mnie sprawa
jest "zdroworozsądkowa", wtrąciłem się tylko dlatego, że mówienie o wszystkim
co zawiera choćby szczyptę magii "fantasy" to IMVHO nadużycie. Oczywiście,
miłośnicy sf-f będą mieli tendencję do zagarniania przypadków granicznych na
stronę "fantasy", a mainstreamowi krytycy - do "realizmu magicznego", ale
kategoryczne odmawianie odrębności "realizmowi magicznemu" poważne nie jest.
>Igor Wawrzyniak
Szczegół techniczny.
>>> Zgodzę się, że przeczytać warto, ale kapitalna? Brutalna, por-
>>> nograficzna miejscami. Tyle że trochę prawdy tam jest...
> A może ja coś pokręciłem, bo wiem, że czytałem dwie rzeczy MB. Czy w Gruban
> Malic występuje w "Bohaterze na ośle"? Jeśli tak, to książka jest naprawdę
Występuje. Ale nie pamiętam, czy w tej drugiej też.
> fajna. Oczywiście bez roszczenia sobie praw, to uniwersalności tego
> stwierdzenia i biorąc pod uwagę wyłącznie mój gust.
No wiesz, taki disklajmer... Od razu flejma popsułeś.
--
Godryk / S.M.O.K. prfs-f / god...@sf-f.pl / Tomek Marcinkowski
______________________________________________________________
>>> [ ...Mydłem! Dobijemy go mydłem! ] <<<
> Jedna z definicji brzmi: realizm magiczny to fantasy napisane przez
> osobę hiszpańskojęzyczną :)
Wlasnie - definicja. Wg Encyklopedii Multimedialnej realizm magiczny to:
"określenie używane w odniesieniu do jednego z nurtów współczesnej
literatury południowoamerykańskiej, związanego z tamtejszą historią,
tradycją kulturową i folklorem.
Realizm magiczny nawiązuje m.in. do wierzeń ludowych i magii,
wprowadzając elementy irracjonalne, niezwykłe, tajemnicze."
Mnie sie zawsze kojarzyl z tworczoscia Marqueza, ktora pod
fantasy wcale mi nie podchodzi.
M.M.
> Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.kofeina.net> napisał w
>
>> Eee, piszesz, albo planujesz pisać magisterkę o 'magic realism' i pytasz
>> się _nas_ co to jest i co się do tego zalicza?
>
> Własnie. Spójrz tutaj:
> http://www.angelfire.com/wa2/margin/readinglist.html
O, znalazłem nawet coś, co czytałem: Stewart, Sean "Resurrection Man".
Ciekawe jaki ma tytuł oryginalny jego "Nocna straż".
(Tak, nie czytałem "Rzeźni numer 5").
Dziwne, skoro Stewart tam jest, to dlaczego nie ma Gaimana i jego
"Amerykańskich Bogów"?
> Czy "Jadro ciemności" jest magic realism? Bo według mnie nie... A
> jednoczesnie nie ma na tej liście "Sexing the Cherry" Winterson.
>
> Jeszcze zabawniej jest z filmami, gdzie oprocz "Edwarda Nozycorękiego"
> postawiono "American Beauty"...
>
> Ja pytam o kryteria, definicje, według ktorych mozna cos zakwalifikowac do
> nurtu magic realism.
Nie żebym nie chciał pomóc, ale w teoretycznej magisterce to ty masz
postawić tezę i ją udowodnić, więc możesz pozaliczać do rm co tylko
chcesz, bylebyś potrafiła to jasno i logicznie udowodnić.
Alex wrote:
>
> W związku z zamiarem pisania pracy magisterskiej (w przyszłości) mam takie
> pytanie: po czym poznajemy, czy coś zalicza się do nurtu magic realism, a co
> nie?
Poznajemy po tym, czy podpada pod definicję, którą Twój promotor uważa
za właściwą. A... i byłoby dobrze, żeby recenzent nie toczył z
promotorem świetej wojny właśnie o tę definicję.
W naukach humanistycznych definicje są niestety na ogół nieścisłe.
Bardzo ładnie brzmią, miewają pozory ścisłości, ale próba ustalenia, co
konkretnie podpada pod definicję, a co nie, często koŃczy się na
manowcach.
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
> >> - btw nie możesz tego terminu podawać po polsku???)
> >
> > Mogę. Ale praca bedzie z literatury angielskiej (lub amerykanskiej).
>
> Ale jeżeli pisana po polsku, to po polsku :)
A jeżeli studiuję angielski, to moge pisać magic realism?
I niestety, literatura
> mocno tu zależy od tego, co przyjmiemy za tenże realizm. Bo jak
> "nowoczesność+magia" to łapie się mnóstwo mnóstwo, tylko róznie z
> wydawaniem tego w Polsce idzie.
Raczej według Todorowa: zwykły swiat,w którym wydarzyło sie coś
fantastycznego (vide "Metamorfoza" Kafki). Ale czasami cała niezwykła
baśniowa otoczka danej książki lub opowiadania jest uznawana za magic
realism (vide Angela Carter).
Dlatego pytam, jakie są kryteria i jakie definicje.
> O, znalazłem nawet coś, co czytałem: Stewart, Sean "Resurrection Man".
> Ciekawe jaki ma tytuł oryginalny jego "Nocna straż".
Bardzo odpowiedni ma, "The Night Watch".
Jo'Asia
--
__.-=-. Joanna Słupek joa...@hell.pl .-=-.__
--<()> http://bujold.fantastyka.net/ http://esensja.pl/ <()>--
.__.'| ...................................................... |'.__.
"I can feel my nipples throb for your touch, my thighs are quacking."
> Wlasnie - definicja. Wg Encyklopedii Multimedialnej realizm magiczny to:
>
> "określenie używane w odniesieniu do jednego z nurtów współczesnej
> literatury południowoamerykańskiej, związanego z tamtejszą historią,
> tradycją kulturową i folklorem.
Mam podobną definicję, ktora dodatkowo twierdzi, że magic realism wyrósł tak
bujnie w Ameryce Łacińskiej głównie dlatego, że jest dzieckiem
postkolonializmu. Co by się zgadzało, do "Dzieci północy" Rushdiego równiez
wyrosły z tego nurtu.
Ale co zrobic z Kafką i Schulzem?
> Realizm magiczny nawiązuje m.in. do wierzeń ludowych i magii,
> wprowadzając elementy irracjonalne, niezwykłe, tajemnicze."
A to Angela Carter i jej obsesja basni.
> Mnie sie zawsze kojarzyl z tworczoscia Marqueza, ktora pod
> fantasy wcale mi nie podchodzi.
Bo ja wiem... Pod low fantasy podchodzi.
> Dziwne, skoro Stewart tam jest, to dlaczego nie ma Gaimana i jego
> "Amerykańskich Bogów"?
Albo "Gwiezdnego pyłu".
> Nie żebym nie chciał pomóc, ale w teoretycznej magisterce to ty masz
> postawić tezę i ją udowodnić, więc możesz pozaliczać do rm co tylko
> chcesz, bylebyś potrafiła to jasno i logicznie udowodnić.
Właśnie z moim obecnym stanem wiedzy nie bardzo jestem w stanie udowodnić,
że "Kraina chichów" nalezy do magicznego realizmu, a akurat bardzo mi pasuje
do pracy.
Poza tym ja mam napady natchnienia w czasie dyskusji z ludźmi. A czasami
ludzie z innym wyksztalceniem (zwłaszcza scisłym) maja bardzo fajne,
zracjonalizowane podejści do problemu, na ktore ja w zyciu bym nie wpadła.
> Poznajemy po tym, czy podpada pod definicję, którą Twój promotor uważa
> za właściwą. A... i byłoby dobrze, żeby recenzent nie toczył z
> promotorem świetej wojny właśnie o tę definicję.
Moj przyszły promotor jest raczej zgodnym człowiekiem i zwykle pyta "tak
pani mysli?".
> W naukach humanistycznych definicje są niestety na ogół nieścisłe.
> Bardzo ładnie brzmią, miewają pozory ścisłości, ale próba ustalenia, co
> konkretnie podpada pod definicję, a co nie, często koŃczy się na
> manowcach.
Wiem, znam to z autopsji, bo wkopałam się w definicje fantastyki i fantasy.
Teoria literacka ma sie nijak do teorii kulturowej.
> Użytkownik "Jan Rudziński" <jan...@astercity.net> napisał w wiadomości
> news:40A0DEC6...@astercity.net...
>
>> Poznajemy po tym, czy podpada pod definicję, którą Twój promotor uważa
>> za właściwą. A... i byłoby dobrze, żeby recenzent nie toczył z
>> promotorem świetej wojny właśnie o tę definicję.
>
> Moj przyszły promotor jest raczej zgodnym człowiekiem i zwykle pyta "tak
> pani mysli?".
No to zrób to jakbyś pisała felieton. Wymyśl sobie jakąs porywającą tezę, a
potem ponaginaj do niej argumenty.
--
HELLO KITTY HAS NO MOUTH AND I MUST SCREAM ... m.
> No to zrób to jakbyś pisała felieton. Wymyśl sobie jakąs porywającą tezę,
a
> potem ponaginaj do niej argumenty.
W zyciu napisalam tylko jeden felieton i na skutek zawieruchy dziejowej nie
można go opublikować.
No tak, bo Europejczycy reprezentuja racjonalizm, z gruntu obcy
ludom z innych kontynentow ;).
> > Mnie sie zawsze kojarzyl z tworczoscia Marqueza, ktora pod
> > fantasy wcale mi nie podchodzi.
>
> Bo ja wiem... Pod low fantasy podchodzi.
>
Dla mnie nie, szczegolnie, ze elementy magii zaczerpnal Marquez glownie
z opowiadan swojej babki. W ten sposob kazda opowiesc, w ktorej wystapi
np. historyjka, ze w jakiejs starej chalupie cos straszy, albo, ze ktos
mial dziwny sen, mozna by w takim przypadku podciagnac pod fantasy.
Najpierw zreszta wypadaloby zdefiniowac fantasy, juz zdaje sie ciagnal
sie tu kiedys taki watek ;).
M.M.
>> > Mnie sie zawsze kojarzyl z tworczoscia Marqueza, ktora pod
>> > fantasy wcale mi nie podchodzi.
>>
>> Bo ja wiem... Pod low fantasy podchodzi.
>
>Dla mnie nie, szczegolnie, ze elementy magii zaczerpnal Marquez glownie
>z opowiadan swojej babki. W ten sposob kazda opowiesc, w ktorej wystapi
>np. historyjka, ze w jakiejs starej chalupie cos straszy, albo, ze ktos
>mial dziwny sen, mozna by w takim przypadku podciagnac pod fantasy.
>Najpierw zreszta wypadaloby zdefiniowac fantasy, juz zdaje sie ciagnal
>sie tu kiedys taki watek ;).
Przykłady Alex są dobre: Schulz, Kafka. Można by dołożyć np. Grassa z
"Blaszanym bębenkiem". Ciężko nazwać te lektury "fantasy".
>M.M.
"Szatańskie wersety" też IMO pasują. Jeżeli się nie boisz eks-
tremistów islamskich, oczywiście.
--
Godryk / S.M.O.K. prfs-f / god...@sf-f.pl / Tomek Marcinkowski
______________________________________________________________
>>> Zawsze kiedy masz właśnie coś zrobić, <<<
>>> musisz najpierw zrobić coś innego. <<<
> > Mam podobną definicję, ktora dodatkowo twierdzi, że magic realism wyrósł
tak
> > bujnie w Ameryce Łacińskiej głównie dlatego, że jest dzieckiem
> > postkolonializmu. Co by się zgadzało, do "Dzieci północy" Rushdiego
równiez
> > wyrosły z tego nurtu.
> No tak, bo Europejczycy reprezentuja racjonalizm, z gruntu obcy
> ludom z innych kontynentow ;).
Alez wrecz przeciwnie, tylko brakuje im tej perspektywy postkolonialnej.
> Przykłady Alex są dobre: Schulz, Kafka. Można by dołożyć np. Grassa z
> "Blaszanym bębenkiem". Ciężko nazwać te lektury "fantasy".
Moj promotor uważa, że magiczny realizm jako termin ukuty na okreslenie
autorów z lat 80-tych nie bardzo ma zastosowanie wstecz - chociaz uznaje np.
przykład Schulza.
Jego definicja obejmuje te utwory, gdzie w relanym świecie pojawiają się
postacie z basni lub mitologii (ogolnie szeroko pojetych przekazów ustnych).
Czyli podchodzi Gaiman z "Gwiezdnym pyłem", "Amerykanskimi bogami" oraz
nawet 'Morderstwa i tajemnice". Ale odpada Kafka. Powstaje natomiast problem
z Carrolem i "Krainą chichów".
> "Szatańskie wersety" też IMO pasują. Jeżeli się nie boisz eks-
> tremistów islamskich, oczywiście.
Wiem, niestety pasują. Ja ogolnie nie mam o Rushdiem zbyt wysokiego
mniemania. Staram sie igorowac jego działalnośc literacką.
[...]
>>> - btw nie możesz tego terminu podawać po polsku???)
>> Mogę. Ale praca bedzie z literatury angielskiej (lub amerykanskiej).
> Ale jeżeli pisana po polsku, to po polsku :)
Wiesz, jeżeli ktoś studiuje anglistykę, tak jak na przykład ja, to
będzie pisać pracę po angielsku. :->>
[...]
> I niestety, literatura mocno tu zależy od tego, co przyjmiemy za
> tenże realizm. Bo jak "nowoczesność+magia" to łapie się mnóstwo
> mnóstwo, tylko róznie z wydawaniem tego w Polsce idzie.
O, akurat moim zdaniem różnice są spore. W realiźmie magicznym masz
tradycyjną magię surrealistyczną a w urban fantasy jest stara
sprawdzona i niezawodna magia rodem z fantasy. W realiźmie magicznym
nikt nie ciepa spellami tylko zdarzają się różne dziwne rzeczy.
> EWaP HF FH
Leslie
--
Sol-Earthsa Leszek Leslie Karlik dam Posen; leslie @ ideefixe . pl
Drone, Offensive; Special Circumstances, Contact Section.
GH/L/S/O d- s+:- a25 C++ UL+ P L++ E W-() N+++* K w(---) M- PS+(+++) PE
Y+ PGP++ !t---(++) 5++ X- R+++*>$ !tv b++++ DI+ D--- G-- e>+ h- r% y+*
Według mojego wyczucia, które wcale nie musi być prawidłowe,
kilku autorów spoza Ameryki Południowej też się łapie.
Pomyślałem trochę nad tym, co może charakteryzować realizm
magiczny i wyszło mi coś takiego:
- nasz świat
- to, co pisał Leslie - czyli dziwne wydarzenia i brak
sformalizowanej magii
- podejście ludzi do tych dziwnych wydarzeń - generalnie
traktują je jako normalny element rzeczywistości
- inspiracja folklorem, niekoniecznie południowoamerykańskim
- sposób opisu świata - mam nadzieję, że wszyscy intuicyjnie
czują, o co mi chodzi, bo nie potrafię tego zwerbalizować :)
--
Igor Wawrzyniak
Przeczytane: Ursula K. LeGuin "Inny wiatr"
Robert Charles Wilson "Chronolity"
Nowa Fantastyka 5/1998, Joanna Dąbrowska "Fantastyka
a realizm magiczny"
Zaraz wskanuję.
Igor Wawrzyniak wrote:
>
> Tako rzecze Maria Miller:
> > "określenie używane w odniesieniu do jednego z nurtów współczesnej
> > literatury południowoamerykańskiej, związanego z tamtejszą historią,
> > tradycją kulturową i folklorem.
>
> Według mojego wyczucia, które wcale nie musi być prawidłowe,
> kilku autorów spoza Ameryki Południowej też się łapie.
> Pomyślałem trochę nad tym, co może charakteryzować realizm
> magiczny i wyszło mi coś takiego:
> - nasz świat
> - to, co pisał Leslie - czyli
> dziwne wydarzenia i brak
^^^^^^^^^
> sformalizowanej magii
> - podejście ludzi do tych dziwnych wydarzeń - generalnie
> traktują je jako normalny element rzeczywistości
A teraz zdefiniuj 'dziwne', bo przy niektórych - całkiem rozsądnych -
definicjach na powyższe 3 punkty łapie się lwia część literatury
światowej.
> - inspiracja folklorem, niekoniecznie południowoamerykańskim
To zawęża, ale czy taka 'Konopielka' to realizm magiczny?
> - sposób opisu świata - mam nadzieję, że wszyscy intuicyjnie
> czują, o co mi chodzi, bo nie potrafię tego zwerbalizować :)
Ano. Tu zapewne leży definicja pogrzebana...
nadprzyrodzone
>> - inspiracja folklorem, niekoniecznie południowoamerykańskim
>
> To zawęża, ale czy taka 'Konopielka' to realizm magiczny?
Hmm... A co tam było nadprzyrodzonego?
>> - sposób opisu świata - mam nadzieję, że wszyscy intuicyjnie
>> czują, o co mi chodzi, bo nie potrafię tego zwerbalizować :)
>
> Ano. Tu zapewne leży definicja pogrzebana...
Tak, tuż obok (ObSF) wampira :)
Igor Wawrzyniak wrote:
>
> >> dziwne wydarzenia i brak
> > ^^^^^^^^^
> >> sformalizowanej magii
> >> - podejście ludzi do tych dziwnych wydarzeń - generalnie
> >> traktują je jako normalny element rzeczywistości
> >
> > A teraz zdefiniuj 'dziwne',
>
> nadprzyrodzone
Zdef...? Znaczy za Lemem: 'nadprzyrodzone jakie jest, każdy widzi'?
>
> >> - inspiracja folklorem, niekoniecznie południowoamerykańskim
> >
> > To zawęża, ale czy taka 'Konopielka' to realizm magiczny?
>
> Hmm... A co tam było nadprzyrodzonego?
'Dziwnego' było sporo. A z nadprzyrodzonych? Koń złoty? No i o maly
włos, _prawie_ wydarzyło się cudowne ozdrowienie. Więc może 'Konopielka'
to realizm _prawiemagiczny_?
Reasumując - głoszę tezę o nikłej użyteczności definicyj w naukach
humanistycznych. W końcu definicja służy do tego, żeby łatwo określać,
co się pod nią łapie, a co nie?..
A żeby tezę umocnić daję przykład z lekka absurdalny.
Jakby się dobrze postarać, to i kryminały, chociażby Heleny Sekuły
doskonale pasują do Twojej definicji. Dziwne jest, folklor jest...
Więc proszę o następną próbę, gdyż sam chciałbym _dokładnie_ wiedzieć,
czym R.M. jest, a czym nie.
A bo ja wiem? Polska (po)rozbiorowa, czy Czechy pod panowaniem
austriackim mogłyby się załapać pod zjawiska kolonialne.
m.
--
Oprócz świra trzeba jeszcze mieć talent.
- Maciej Bojko
Niewytłumaczalne naukowo.
>> >> - inspiracja folklorem, niekoniecznie południowoamerykańskim
>> >
>> > To zawęża, ale czy taka 'Konopielka' to realizm magiczny?
>>
>> Hmm... A co tam było nadprzyrodzonego?
>
> 'Dziwnego' było sporo. A z nadprzyrodzonych? Koń złoty?
A znalazł się? Wydaje mi się, że tylko o nim mówiono, ale
dawno to czytałem.
> No i o maly
> włos, _prawie_ wydarzyło się cudowne ozdrowienie.
Ale się nie wydarzyło.
> Reasumując - głoszę tezę o nikłej użyteczności definicyj
^^^^
(tobie też się udzieliła ta maniera?)
> w naukach humanistycznych.
Tu się zgadzam. Z małą poprawką - czasem się przydają, o ile
się pamięta o ich nieścisłości.
To zależy - od tego w jakim języku piszesz magisterium. Jajakoko fizyk
jesteb absolutnie przyzwyczajona do angielskich prac, acz rzadziej
magisterek, raczej doktoratów. Jednak jeżeli masz w planie pisac po
polsku, to rozsądne jest przyzwyczajenie się do polskiej nomenklatury.
> Dlatego pytam, jakie są kryteria i jakie definicje.
A skąd _my_ mamy wiedzieć? Możemy pocytować encyklopedie, a niektórzy
nawet literaturę fachową, ale najsensoniej napisał Janek - trzeba
przyjąć definicję z którą zgodzi się promotor...
EwaP HF FH, niestety promotor :>
--
Ewa Pawelec, Zakład Spektroskopii Plazmy UO
Power corrupts, but we all need electricity
Linux user #165317
No więc ja właśnie usiłuję się tego dowiedzieć :)
> [...]
>> I niestety, literatura mocno tu zależy od tego, co przyjmiemy za
>> tenże realizm. Bo jak "nowoczesność+magia" to łapie się mnóstwo
>> mnóstwo, tylko róznie z wydawaniem tego w Polsce idzie.
>
> O, akurat moim zdaniem różnice są spore. W realiźmie magicznym masz
> tradycyjną magię surrealistyczną a w urban fantasy jest stara
> sprawdzona i niezawodna magia rodem z fantasy. W realiźmie magicznym
> nikt nie ciepa spellami tylko zdarzają się różne dziwne rzeczy.
Znaczy Gaiman, Powers, Stewart, Crowley, czy "Kryształy czasu" Beagle'a
to już nie urban fantasy, tylko realizm magiczny? :> Czy jeszcze między
nimi rozróznisz? :>
EwaP HF FH uchachana radośnie (hmmm, a Głupiec na wzgórzu Matta Ruffa?)
> Jakub Lisowski wystukał:
>
>> O, znalazłem nawet coś, co czytałem: Stewart, Sean "Resurrection Man".
>> Ciekawe jaki ma tytuł oryginalny jego "Nocna straż".
>
> Bardzo odpowiedni ma, "The Night Watch".
Tak myślałem. CZyli, pomimo tego, że jest w tym samym cyklu co
"Wskrzesiciel" za realizm magiczny uważana "Nocna Straż" nie jest.
Rzeczywiście, cały ten termin wygląda na marketingowe mambo jambo mające
na celu zaliczene fantasy do mainstreamu.
> Jo'Asia
--
ja
czyli jakub
> Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.kofeina.net> napisał w
>> Nie żebym nie chciał pomóc, ale w teoretycznej magisterce to ty masz
>> postawić tezę i ją udowodnić, więc możesz pozaliczać do rm co tylko
>> chcesz, bylebyś potrafiła to jasno i logicznie udowodnić.
>
> Właśnie z moim obecnym stanem wiedzy nie bardzo jestem w stanie udowodnić,
> że "Kraina chichów" nalezy do magicznego realizmu, a akurat bardzo mi pasuje
> do pracy.
To zmodyfikuj definicję realizmu magicznego tak, żeby "Kraina Chichów"
należała z definicji. WO pewnie pomoże tak zdefiniować.
> Poza tym ja mam napady natchnienia w czasie dyskusji z ludźmi. A czasami
> ludzie z innym wyksztalceniem (zwłaszcza scisłym) maja bardzo fajne,
> zracjonalizowane podejści do problemu, na ktore ja w zyciu bym nie wpadła.
Moje racjonalne podejście jest takie, że termin "realizm magiczny" to
kupa gówna wymyślona po to, żeby sierpzypodobać głównemu nurtowi i tyle.
> Alx
--
ja
czyli jakub
["realizm magiczny" vs "urban fantasy"]
>> O, akurat moim zdaniem różnice są spore. W realiźmie magicznym masz
>> tradycyjną magię surrealistyczną a w urban fantasy jest stara
>> sprawdzona i niezawodna magia rodem z fantasy. W realiźmie magicznym
>> nikt nie ciepa spellami tylko zdarzają się różne dziwne rzeczy.
>
> Znaczy Gaiman, Powers, Stewart, Crowley, czy "Kryształy czasu" Beagle'a
> to już nie urban fantasy, tylko realizm magiczny? :> Czy jeszcze między
> nimi rozróznisz? :>
Co do Gaimana to na przykład taka Koralina to typowy przykład realizmu
magicznego. :-> [A Amerykańscy Bogowie nie bardzo]
A "Małe, duże" Crowleya musiałbym w końcu przeczytać. :->
> EwaP HF FH uchachana radośnie (hmmm, a Głupiec na wzgórzu Matta Ruffa?)
Łapaliby się też tacy co umieszczają akcję specjalnie w Ameryce
Południowej by 'otrzeć się' o realizm magiczny. Np. Anglik od Mandoliny
kapitana Corellego. Popełnił niezły cykl o Ameryce Południowej.
Hm, a czemu nie bardzo? NIe masz tam raczej klasycznej magii, tylko
mistycyzm pełny (o Koralinie się nie wypowiadam, nie znam). Aha, a do
Amerykańskich bogów to np. Długi mroczny podwieczorek dusz Adamsa
podchodzi...
> A "Małe, duże" Crowleya musiałbym w końcu przeczytać. :->
Jak chcesz, mogę życzyć, mam.
EwaP HF FH
A nawet mi wręcz śmierdziało plagiatem. I zgadzam się że Amerykańscy
Bogowie to jak najbardziej RM, a nie fantasy.
>EwaP HF FH
Boni
--
http://republika.pl/sulki
Debbie: What a lady killer!
Gomez: Acquitted.
Hm, tylko kogo z kogo? :) Nie wiem, które pierwsze było wydane :)
I cały czas dopytuję się o Powersa, który IMO jest jeszcze bliższy temuż
magicznemu, jeżeli moje wspomnienia z lektur z czasu mody na
iberoamerykańszczyznę są poprawne...
--
Michal Studniarek
"Making omelettes with the phoenix
egg is not recommended. The subsequent
fires can cause problems, for a start."
(c)Neil Gaiman
Mnie np. wszystko jedno, dla mnie mogą być jednym i drugim na raz :)
BTW, czym jest "Mistrz i Małgorzata"? :)
Ależ mnie też. Ja tyle wiem, że to lubię czytać :) Tylko w efekcie każdy
to inaczej nazywa. Pewien twórca, którego nazwiska wzywałam (nadaremnie?
No, w każdym razie publiczności było mało :>) przy tej prelekcji
krakonowej o urban fantasy, sam swoją pisaninę określa jako mythic
fiction. Też ładnie, IMO.
A na dodatek jak w tym wszystkim przypasować fantasy pokroju Ricka
Cooka? I nie chodzi mi o tom pierwszy, gdzie biorą klasycznego geeka do
wunderlandu, bo to już mniej, ale kiedy potem sprowadzają całą ekipę,
tak w jedną jak i w drugą stronę (oraz np. znajdują Wiza po trasie jego
emaili...)
Już wolę nie pytać gdzie w tym wszystkim miejsce dla Kaya - niby nie
jest to realizm dzisiejszy, ale średniowieczny i owszem, a z lekka
magiczny przy tym :>
EwaP HF FH
>>>Fajna definicja magicznego realizmu jest w posłowiu do książki Miodraga
>>>Bulatovica "Bohater na ośle", jak pamiętam. Zresztą sama książka też
>>>kapitalna. Polecam.
>>
>>Czy bedzie zbytnim wygodnictwem z mojej strony, jesli zapytam, kto ja wydał
>>w Polsce i kiedy?
>
> Wyszła dość dawno temu, i jeszcze "Wojna była lepsza" też tego autora.
> Znajdziesz w pobliskiej biliotece publicznej, w tych czasach miały pieniądze na
> zakupy (no w mojej są).
To jeszcze tegoż "Czerwony kogut leci wprost do nieba" - trochę
bardziej uniwersalna tematyka. Poza tym "Słownik chazarski"
Milorada Pavicia (chociaż to już zwrot w stronę postmodernizmu;
wyszło zaraz po 1980 roku, bodajże w trzystu egzemplarzach, ale
warto).
3maj się!
Marcin
>>Jedna z definicji brzmi: realizm magiczny to fantasy napisane przez
>>osobę hiszpańskojęzyczną :)
>
> Wlasnie - definicja. Wg Encyklopedii Multimedialnej realizm magiczny to:
>
> "określenie używane w odniesieniu do jednego z nurtów współczesnej
> literatury południowoamerykańskiej, związanego z tamtejszą historią,
> tradycją kulturową i folklorem.
>
> Realizm magiczny nawiązuje m.in. do wierzeń ludowych i magii,
> wprowadzając elementy irracjonalne, niezwykłe, tajemnicze."
>
> Mnie sie zawsze kojarzyl z tworczoscia Marqueza, ktora pod
> fantasy wcale mi nie podchodzi.
A ja polecam posłowie Robera Kuehna do "W zaczarowanym
zwierciadle. Opowiadania fantastyczne Ameryki Łacińskiej",
Wydawnictwo Literackie, Kraków 1977. Po pobierznym przejrzeniu -
na oko może być ciekawe.
3maj się!
Marcin
> Moj promotor uważa, że magiczny realizm jako termin ukuty na okreslenie
> autorów z lat 80-tych nie bardzo ma zastosowanie wstecz - chociaz uznaje np.
> przykład Schulza.
> Jego definicja obejmuje te utwory, gdzie w relanym świecie pojawiają się
> postacie z basni lub mitologii (ogolnie szeroko pojetych przekazów ustnych).
> Czyli podchodzi Gaiman z "Gwiezdnym pyłem", "Amerykanskimi bogami" oraz
> nawet 'Morderstwa i tajemnice". Ale odpada Kafka. Powstaje natomiast problem
> z Carrolem i "Krainą chichów".
>
W takim razie podchodziłoby chyba nawet "To" Kinga.
3maj się!
Marcin
> Właśnie z moim obecnym stanem wiedzy nie bardzo jestem w stanie udowodnić,
> że "Kraina chichów" nalezy do magicznego realizmu, a akurat bardzo mi pasuje
> do pracy.
> Poza tym ja mam napady natchnienia w czasie dyskusji z ludźmi. A czasami
> ludzie z innym wyksztalceniem (zwłaszcza scisłym) maja bardzo fajne,
> zracjonalizowane podejści do problemu, na ktore ja w zyciu bym nie wpadła.
Najlepiej zacząć po prostu od Słownika terminów literackich.
3maj się!
Marcin
Marcin Szklarski wrote:
>
Słownik mówi:
"określenie używane w odniesieniu do jednego z nurtów współczesnej
literatury południowoamerykańskiej, związanego z tamtejszą historią,
tradycją kulturową i folklorem."
Ta definicja zamyka oczywiście dyskusję, ale w sposób negatywny. Żaden
Gaiman, żaden Carrol, żaden King. Bo nie.
Dlatego intencją inicjatorki wątku jest - jak rozumiem - ukucie nieco
rozszerzonej definicji, która pozwoliłaby na stworzenie kategorii
książek, nie należących do literatury południowo amerykańskiej, ale
takuteńkich(*), jak te z niepodważalnego realizmu magicznego.
(*) Przy wszystkich próbach poszerzania definicyj pies pogrzebany leży w
słowie 'takuteński'.
>
> > No tak, bo Europejczycy reprezentuja racjonalizm, z gruntu obcy
> > ludom z innych kontynentow ;).
>
> Alez wrecz przeciwnie, tylko brakuje im tej perspektywy postkolonialnej.
>
O tym racjonalizmie Europejczykow wspominal w jakims wywiadzie
Marquez i ze dlatego wlasnie nie w Europie narodzil sie realizm
magiczny.
Powiem szczerze, nie znosze tego realizmu magicznego w wydaniu
latinoamerykanskim ;).
M.M.
[---]
>> Poza tym ja mam napady natchnienia w czasie dyskusji z ludźmi. A czasami
>> ludzie z innym wyksztalceniem (zwłaszcza scisłym) maja bardzo fajne,
>> zracjonalizowane podejści do problemu, na ktore ja w zyciu bym nie wpadła.
>
>Moje racjonalne podejście jest takie, że termin "realizm magiczny" to
>kupa gówna wymyślona po to, żeby sierpzypodobać głównemu nurtowi i tyle.
Nonsens. O ile wiem, termin pochodzi z lat 20. i początkowo dotyczył
amerykańskiego malarstwa z echami surrealizmu, później pod koniec lat 40.
używali go południowoamerykańscy autorzy i krytycy. Mam wrażenie, że było to
znacznie wcześniej zanim jakiemukolwiek autorowi fantasy zechciało się
przypodobywać głównemu nurtowi.
>ja
>czyli jakub
--
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ wp [dot] pl>
> > Pomyślałem trochę nad tym, co może charakteryzować realizm
> > magiczny i wyszło mi coś takiego:
> > dziwne wydarzenia i brak
> ^^^^^^^^^
> > sformalizowanej magii
> > - podejście ludzi do tych dziwnych wydarzeń - generalnie
> > traktują je jako normalny element rzeczywistości
>
> A teraz zdefiniuj 'dziwne', bo przy niektórych - całkiem rozsądnych -
> definicjach na powyższe 3 punkty łapie się lwia część literatury
> światowej.
>
No np. znakomicie lapaloby sie "Ogniem i Mieczem", lapalo, bo
sie nie lapie ze wzgledu na to, ze jest wczesniejsze od
poludniowoamerykanskiego realizmu magicznego.
Sa dziwne wydarzenia, brak sformalizownej magii i ludzie traktuja
to jako normalny element rzeczywistosci, no prawie normalny ;).
M.M.
Maria Miller wrote:
>
[...]
> No np. znakomicie lapaloby sie "Ogniem i Mieczem", lapalo, bo
> sie nie lapie ze wzgledu na to, ze jest wczesniejsze od
> poludniowoamerykanskiego realizmu magicznego.
> Sa dziwne wydarzenia, brak sformalizownej magii i ludzie traktuja
> to jako normalny element rzeczywistosci, no prawie normalny ;).
Skoro istniało dresiarstwo zanim wymyślono dresy i linuksiarstwo przed
powstaniem komputera, to i realizm magiczny mógł się panu Henrykowi
przytrafić już w XIX wieku.
>
> Przykłady Alex są dobre: Schulz, Kafka. Można by dołożyć np. Grassa z
> "Blaszanym bębenkiem". Ciężko nazwać te lektury "fantasy".
>
No bo to ani fantazy ani realim magiczny (z dwojga zlego juz bardziej to
drugie). Realizm z elementami parapsychologii?
surrealizm? nie wiem, jak sie dobrze zakreci i odpowiednio
zdefiniuje, to pewnie wszystko do wszystkiego mozna zaklasyfikowac.
M.M.
>>>mistycyzm pełny (o Koralinie się nie wypowiadam, nie znam). Aha, a do
>>>Amerykańskich bogów to np. Długi mroczny podwieczorek dusz Adamsa
>>>podchodzi...
>>A nawet mi wręcz śmierdziało plagiatem.
>Hm, tylko kogo z kogo? :) Nie wiem, które pierwsze było wydane :)
Zdaje się że jak Gaiman wydał AB, to Adams umierał, a nie wydawał DMPD
;-P
>I cały czas dopytuję się o Powersa, który IMO jest jeszcze bliższy temuż
>magicznemu, jeżeli moje wspomnienia z lektur z czasu mody na
>iberoamerykańszczyznę są poprawne...
Ja tam się jakoś nie załapałem na ibero, i nic nie kumam z tej mody; a
przy niektórych dyskutowanych tu definicjach to się zastanawiam, gdzie
dyskutanci umieszczają np. R. Topora ;-)))
>EwaP HF FH
Boni
--
http://republika.pl/sulki
Wednesday: I'm a homicidal maniac, they look just like everyone else.
>
> Skoro istniało dresiarstwo zanim wymyślono dresy i linuksiarstwo przed
> powstaniem komputera, to i realizm magiczny mógł się panu Henrykowi
> przytrafić już w XIX wieku.
>
No pewnie, tyle, ze ja sie tu trzymam teraz definicji promotora
Alex, ze realizm magiczny jako termin ukuty na uzytek autorow
z lat 80. nie ma zastosowania wstecz ;).
M.M.
Maria Miller wrote:
>
>
> No pewnie, tyle, ze ja sie tu trzymam teraz definicji promotora
> Alex, ze realizm magiczny jako termin ukuty na uzytek autorow
> z lat 80. nie ma zastosowania wstecz ;).
A to Borges czy Cortazar nie należą do R.M.?
Faktycznie, umieranie jest bardzo zabawne i pasuje do niego smiley.
[---]
>>I cały czas dopytuję się o Powersa, który IMO jest jeszcze bliższy temuż
>>magicznemu, jeżeli moje wspomnienia z lektur z czasu mody na
>>iberoamerykańszczyznę są poprawne...
>
>Ja tam się jakoś nie załapałem na ibero, i nic nie kumam z tej mody;
Moda modą (w PRLu Ameryka Południowa była tolerowalna, zwłaszcza w świetle
lewicowych sympatii części autorów), ale po modzie zostało co najmniej
kilkunastu dobrych i bardzo dobrych pisarzy i sporo fajnej literatury.
[---]
>Boni
>>Zdaje się że jak Gaiman wydał AB, to Adams umierał, a nie wydawał DMPD
>>;-P
>Faktycznie, umieranie jest bardzo zabawne i pasuje do niego smiley.
Po pierwsze smilej nie dotyczył umierania Adamsa, tylko zgrywania się
(IMHO) Ewy, że nie wie co i jak, po drugie, odróżniasz chyba taki ;-)
od takiego ;-P ?
Boni
--
Bill Daggett: I don't deserve this... to die like this! [...]
Bill Munny: Deserve's got nothin' to do with it.
Bill Daggett: I'll see you in hell, William Munny!
Bill Munny: Yeah.
>>Ja tam się jakoś nie załapałem na ibero, i nic nie kumam z tej mody;
>Moda modą (w PRLu Ameryka Południowa była tolerowalna, zwłaszcza w świetle
>lewicowych sympatii części autorów), ale po modzie zostało co najmniej
>kilkunastu dobrych i bardzo dobrych pisarzy i sporo fajnej literatury.
Spoko. Faktem jest, że z całej ibero, to pamiętam tylko, że Cortazar
mi się ok. 20 lat temu podobał. Ale nie pamiętam ni w ząb o czym to
było.
Boni
--
http://republika.pl/sulki
Vincent: Jules, if you give that fuckin' nimrod fifteen hundred dollars,
I'm gonna shoot him on general principles.
>>>Ja tam się jakoś nie załapałem na ibero, i nic nie kumam z tej mody;
>>Moda modą (w PRLu Ameryka Południowa była tolerowalna, zwłaszcza w świetle
>>lewicowych sympatii części autorów), ale po modzie zostało co najmniej
>>kilkunastu dobrych i bardzo dobrych pisarzy i sporo fajnej literatury.
>
>Spoko. Faktem jest, że z całej ibero, to pamiętam tylko, że Cortazar
>mi się ok. 20 lat temu podobał. Ale nie pamiętam ni w ząb o czym to
>było.
No, w "Grze w klasy" to jakby zamierzony efekt ;) A niezależnie od magicznego
realizmu czy jak to zwał, bez np. Marqueza, Fuentesa, czt Borgesa byłoby
smutno i nudno.
Promotor przesadzil z tymi latami 80. to pewne, ale
tak czy siak "Ogniem i Mieczem" bylo ciut wczesniej ;).
Te lata 80. to pewnie dlatego, ze wtedy byla glowna moda
na pisarzy poludniowoamerykanskich.
M.M.
>> > No pewnie, tyle, ze ja sie tu trzymam teraz definicji promotora
>> > Alex, ze realizm magiczny jako termin ukuty na uzytek autorow
>> > z lat 80. nie ma zastosowania wstecz ;).
>>
>> A to Borges czy Cortazar nie należą do R.M.?
>
>Promotor przesadzil z tymi latami 80. to pewne, ale
>tak czy siak "Ogniem i Mieczem" bylo ciut wczesniej ;).
>Te lata 80. to pewnie dlatego, ze wtedy byla glowna moda
>na pisarzy poludniowoamerykanskich.
Hm? Powiedziałbym, że szczyt to były lata 70. Pierwsze wydanie "Gry w klasy"
Cortazara to 1963 rok.
>M.M.
>> Przykłady Alex są dobre: Schulz, Kafka. Można by dołożyć np. Grassa z
>> "Blaszanym bębenkiem". Ciężko nazwać te lektury "fantasy".
>
>Moj promotor uważa, że magiczny realizm jako termin ukuty na okreslenie
>autorów z lat 80-tych nie bardzo ma zastosowanie wstecz - chociaz uznaje np.
>przykład Schulza.
Odeślij go do:
The following is an adaptation from M.H. Abrams' A Glossary of Literary Terms,
6th ed. (Fort Worth, TX: Harcourt, Brace Jovanovich, 1993) as cited by Dr.
Robert P. Fletcher of West Chester University.
The term magic realism, originally applied in the 1920s to a school of
painters, is used to describe the prose fiction of Jorge Luis Borges in
Argentina, as well as the work of writers such as Gabriel García Márquez in
Colombia, Gunter Grass in Germany, and John Fowles in England. These writers
interweave, in an ever-shifting pattern, a sharply etched realism in
representing ordinary events and descriptive details together with fantastic
and dreamlike elements, as well as with materials derived from myth and fairy
tales. Robert Scholes has popularized metafiction as an overall term for the
large and growing class of novels which depart drastically from the
traditional categories either of realism or romance, and also the term
fabulation for the current mode of free-wheeling narrative invention. These
novels violate, in various ways, standard novelistic expectations by drastic
-- and sometimes highly effective -- experiments with subject matter, form,
style, temporal sequence, and fusions of the everyday, the fantastic, the
mythical, and the nightmarish, in renderings that blur traditional
distinctions between what is serious or trivial, horrible or ludicrous, tragic
or comic.
>Jego definicja obejmuje te utwory, gdzie w relanym świecie pojawiają się
>postacie z basni lub mitologii (ogolnie szeroko pojetych przekazów ustnych).
http://www.qub.ac.uk/en/imperial/india/Magic.htm:
"Magic Realism" is a term used by critics to describe a mingling of the
mundane with the fantastic. This may seem a straightforward enough approach
unless one happens to be a student of postcolonial studies - or at least, a
student of postcolonialism should smell a rat. A brief history of the term is
required for us to see why the term should be deemed problematical. In 1925
Franz Roh, a German art critic, used the term to describe a new
post-expressionistic form that was emerging. Essentially the art described as
"magic realism" was realist but was simultaneously possessed of a strange or
dreamlike quality. If one were to seek a literary analog - although it is
probably better if one did not - the paintings were a non-verbal equivalent of
defamiliarization. Essentially, the magic was derived from the painting
technique employed by the associated artists rather than the actual content
(ultimately it came to be viewed as a kind of down-market surrealism).
Later, in 1955, Angel Flores applied the term (with some modification - he
referred to it as "magical realism") to Spanish-American writing. Flores put
forward Borges as the master of this form and suggested Kafka as a Eurpoean
equivalent. In this caase magic realism was distinguished by the fact that its
practitioners treated the fantastic as normal, without any sense of surprise
or amazement. In summary one could say - somewhat tritely - that Flores'
version of magic realism was Dickens with weirdness: 19th century realism
dotted with fantastical moments beyond spontaneous human combustion. Gradually
Flores' definition was expanded, yet simultaneously narrowed to include
folkloric elements.
However, this is an over-simplification of the case - these elements came to
be regarded as essential. With folklore being considered an integral part of
the genre, Borges could no longer be considered a magic realist (instead he
could only be considered as part of fantastic literature - although he is now
regarded as an essential if early cog in postmodernism's wheel). Perhaps the
novel most commonly described as magic realist is Gabriel Garcia Marquez's One
Hundred Years of Solitude. Yet, if one takes the definition as being strictly
one which must include folklore, this novel too is shifted into the realms of
fantastic literature. Instead, a critic adhering to the term in this way would
say that a Garcia Marquez novel such as Chronicle of a Death Foretold, or Love
in the Time of Cholera, is a magic realist novel.
>Czyli podchodzi Gaiman z "Gwiezdnym pyłem", "Amerykanskimi bogami" oraz
>nawet 'Morderstwa i tajemnice". Ale odpada Kafka. Powstaje natomiast problem
>z Carrolem i "Krainą chichów".
Sorry za przydługawy post, ale może się przyda do kontrargumentacji.
>Alx
E tam zgrywanie. Ja zgłupiałam, bo miałam przez chwilę uczucie, że
posądzasz Adamsa o plagiatowanie Gaimana i chciałam być delikatna...
Te wszystkie terminologie to w ogóle kwestia umowna, ścisłych definicji
wprowadzić się nie da, bo zawsze się znajdzie jakiś niezdyscyplinowany autor
który napisze coś, co się definicji wymknie.
>M.M.
>>Po pierwsze smilej nie dotyczył umierania Adamsa, tylko zgrywania się
>>(IMHO) Ewy
>E tam zgrywanie. Ja zgłupiałam, bo miałam przez chwilę uczucie, że
>posądzasz Adamsa o plagiatowanie Gaimana i chciałam być delikatna...
Aha. To ja sobie wypraszam twoje sugestie, że nie wiem kogo o co
posądzam ;-)
A bardziej serio, to książki są IMHO naprawdę niepokojąco podobne. A
Adamsa nie tylko pierwsza, ale też lepsza.
>EwaP HF FH
Boni
--
http://republika.pl/sulki
Jules: Oh, I'm sorry. Did I break your concentration?
> Hm? Powiedziałbym, że szczyt to były lata 70. Pierwsze wydanie "Gry w klasy"
> Cortazara to 1963 rok.
>
W PRL? moze, mnie sie kojarza, podobnie jak cytowanemu promotorowi Alex,
bardziej z latami 80., ale nie bede sie spierac, powiedzmy
lata 70/80. Polskie wydanie "Gry w klasy" bylo pare lat pozniej.
"Jesien patriarchy" Marqueza - 1. wydanie w Polsce 1980 r.,
"Kronika zapowiedzianej smierci" - 1987.
Vargas Llosa "Ciotka Julia i skryba" - pierwsze wyd. polskie 1983.
Zreszta Llosa ciagle tworzy, wiec nie bede tu zlosliwie wymieniac dat
wydan ;).
Zreszta z punktu widzenia wczesniejszosci "Ogniem i Mieczem", data 1.
wydania - 1884 r., bez znaczenia jest czy lata 70. czy 80. XX wieku
byly szczytem popularnosci pisarzy iberoamerykanskich w Polsce.
Jesli w ogole trzymac sie scisle tego kryterium "co przed pisarzami
iberoamerykanskimi, to nie jest realizm magiczny", to mowiac szczerze
nie wiem jaki by rok nalezalo uznac za graniczny.
M.M.
Dwukrotne gromkie "e tam".
>> Hm? Powiedziałbym, że szczyt to były lata 70. Pierwsze wydanie "Gry w klasy"
>> Cortazara to 1963 rok.
>
>W PRL? moze, mnie sie kojarza, podobnie jak cytowanemu promotorowi Alex,
>bardziej z latami 80., ale nie bede sie spierac, powiedzmy
>lata 70/80. Polskie wydanie "Gry w klasy" bylo pare lat pozniej.
W 1968 r.
>"Jesien patriarchy" Marqueza - 1. wydanie w Polsce 1980 r.,
>"Kronika zapowiedzianej smierci" - 1987.
Ale "Sto lat samotności" w 1974 r. Dla wielu to jedna z najważniejszych
książek nurtu o którym mowa.
>Vargas Llosa "Ciotka Julia i skryba" - pierwsze wyd. polskie 1983.
>Zreszta Llosa ciagle tworzy, wiec nie bede tu zlosliwie wymieniac dat
>wydan ;).
Ale kilka innych już wcześniej.
>Zreszta z punktu widzenia wczesniejszosci "Ogniem i Mieczem", data 1.
>wydania - 1884 r., bez znaczenia jest czy lata 70. czy 80. XX wieku
>byly szczytem popularnosci pisarzy iberoamerykanskich w Polsce.
Nie mam zamiaru się o to spierać, po prostu w 80. byłem w liceum i pamiętam,
że "nas" (jako tych parę roczników) bardziej już brał powiedzmy Vonnegut,
Heller, Kosiński niż proza iberoamerykańska. Z tego co pamiętam na temat
lektur rodziców, trochę starszych znajomych etc. mam wrażenie, że jednak
najbardziej modna była tych parę lat wcześniej.
>Jesli w ogole trzymac sie scisle tego kryterium "co przed pisarzami
>iberoamerykanskimi, to nie jest realizm magiczny", to mowiac szczerze
>nie wiem jaki by rok nalezalo uznac za graniczny.
No, to kryterium jest mocno podejrzane.
>> A bardziej serio, to książki są IMHO naprawdę niepokojąco podobne. A
>> Adamsa nie tylko pierwsza, ale też lepsza.
>Dwukrotne gromkie "e tam".
O ile lepszość to powiedzmy, DGCC, to co do balansowania na granicy
plagiatu (oczywiście, może nieświadomego) przez Gaimana, to nie wiem o
czym tu dyskutować, przecież to oczywiste. Dawni i nowi bogowie są
między nami, ich siła zależy od siły i liczby wyznawców; rzecz obraca
się w kręgach anglosaskich, a oś intygi wokół mitologii
skandynawskiej; jest kilka planów rzeczywistości, jedne realne inne
mistyczno-magiczne; frakcje bogów i istot nadprzyrodzonych rozgrywają
swoje brudne gierki, aż do Wielkiego Finału TM. Którą z tych dwu
książek IYO opisałem?
No i DMPD lepszy.
[...]
>> Co do Gaimana to na przykład taka Koralina to typowy przykład realizmu
>> magicznego. :-> [A Amerykańscy Bogowie nie bardzo]
> Hm, a czemu nie bardzo? NIe masz tam raczej klasycznej magii, tylko
> mistycyzm pełny (o Koralinie się nie wypowiadam, nie znam). Aha, a do
> Amerykańskich bogów to np. Długi mroczny podwieczorek dusz Adamsa
> podchodzi...
Hm. IMO Amerykańscy Bogowie nie są przykładem realizmu magicznego bo
wiadomo o co chodzi, co to za jedni, i wszystko jest ogólnie
wyjaśnione. To dalej wszystko całkiem racjonalne, tylko założeniem
jest że "jak ludzie wierzą albo wierzyli w bóstwa, to one powstają".
>> A "Małe, duże" Crowleya musiałbym w końcu przeczytać. :->
> Jak chcesz, mogę życzyć, mam.
To się piszę. Przy najbliższej okazji? :-)
> EwaP HF FH
Leslie
--
Sol-Earthsa Leszek Leslie Karlik dam Posen; leslie @ ideefixe . pl
Drone, Offensive; Special Circumstances, Contact Section.
GH/L/S/O d- s+:- a25 C++ UL+ P L++ E W-() N+++* K w(---) M- PS+(+++) PE
Y+ PGP++ !t---(++) 5++ X- R+++*>$ !tv b++++ DI+ D--- G-- e>+ h- r% y+*
Hmmm. Znaczy, musi być bardziej oniryczne? :> Beagle wciąż się łapie,
though.
>>> A "Małe, duże" Crowleya musiałbym w końcu przeczytać. :->
>> Jak chcesz, mogę życzyć, mam.
>
> To się piszę. Przy najbliższej okazji? :-)
Się przypomnij. Seminarium?
EWaP HF FH
>Cześć wszystkim
>
>Maria Miller wrote:
>>
>
>>
>> No pewnie, tyle, ze ja sie tu trzymam teraz definicji promotora
>> Alex, ze realizm magiczny jako termin ukuty na uzytek autorow
>> z lat 80. nie ma zastosowania wstecz ;).
>
> A to Borges czy Cortazar nie należą do R.M.?
A szczególnie Borges w parze z Casaresem. A Cortazar naturalnie, oboma
nogami w RM tkwi (chociaż IMO raczej z opowiadaniami)
PWC
Opowiadania należy czytać... Gra w klasy to mały pikuś w porównaniu do
np. Ciągłości parków albo Połudiowej autostrady (że nie wspomnę o
stricte sf-owym Nocą, twarzą do gwiazd)
PWC
>>>Promotor przesadzil z tymi latami 80. to pewne, ale
>>>tak czy siak "Ogniem i Mieczem" bylo ciut wczesniej ;).
>>>Te lata 80. to pewnie dlatego, ze wtedy byla glowna moda
>>>na pisarzy poludniowoamerykanskich.
>>
>>Hm? Powiedziałbym, że szczyt to były lata 70. Pierwsze wydanie "Gry w klasy"
>>Cortazara to 1963 rok.
>>
>Opowiadania należy czytać... Gra w klasy to mały pikuś w porównaniu do
>np. Ciągłości parków albo Połudiowej autostrady (że nie wspomnę o
>stricte sf-owym Nocą, twarzą do gwiazd)
A wracając do chronologii, kiedy były wydawane i gdzie?
>PWC
>Igor Wawrzyniak nieopatrznie wrotuje:
>>Tako rzecze Boni Sułkowski:
>
>>> A bardziej serio, to książki są IMHO naprawdę niepokojąco podobne. A
>>> Adamsa nie tylko pierwsza, ale też lepsza.
>>Dwukrotne gromkie "e tam".
>
>O ile lepszość to powiedzmy, DGCC, to co do balansowania na granicy
>plagiatu (oczywiście, może nieświadomego) przez Gaimana, to nie wiem o
>czym tu dyskutować, przecież to oczywiste. Dawni i nowi bogowie są
>między nami, ich siła zależy od siły i liczby wyznawców; rzecz obraca
>się w kręgach anglosaskich, a oś intygi wokół mitologii
>skandynawskiej; jest kilka planów rzeczywistości, jedne realne inne
>mistyczno-magiczne; frakcje bogów i istot nadprzyrodzonych rozgrywają
>swoje brudne gierki, aż do Wielkiego Finału TM. Którą z tych dwu
>książek IYO opisałem?
Ale to temat obrabiany zylion razy. Mnie tam podobał się np. Expected
Someone Taller, Toma Holta - też bogowie skandynawscy, finał i te
rzeczy.
PWC
PS. IMO to ttrochę tak, jakby pisać, że każdy tekst o tragicznej w
skutkach miłości to plagiat z Romea i Julii (choć było ich sporo - no,
może nie plagiatów, ale przeróbek)
Wiesz, ja mam taki zbiór w dwóch tomach, Julio Cortazar, Opowiadania
zebrane, Wyd. Literackie 1977 - i mam wrażenie, że to nie jest
pierwsze wydanie.
A niedawno widziałem w Empiku nowe. Też dwa tomy.
PWC
"Piotr W. Cholewa" wrote:
>
[...]
> >
> Wiesz, ja mam taki zbiór w dwóch tomach, Julio Cortazar, Opowiadania
> zebrane, Wyd. Literackie 1977 - i mam wrażenie, że to nie jest
> pierwsze wydanie.
Czy to tam była opowieść o wagonach restauracyjnych w parsykim metrze?
A może to w ogóle nie Cortazar?
>Cześć wszystkim
>
>"Piotr W. Cholewa" wrote:
>>
>[...]
>> >
>> Wiesz, ja mam taki zbiór w dwóch tomach, Julio Cortazar, Opowiadania
>> zebrane, Wyd. Literackie 1977 - i mam wrażenie, że to nie jest
>> pierwsze wydanie.
>
> Czy to tam była opowieść o wagonach restauracyjnych w parsykim metrze?
>A może to w ogóle nie Cortazar?
>>
Qrna, nie pamiętam.
PWC
> Słownik mówi:
>
> "określenie używane w odniesieniu do jednego z nurtów współczesnej
> literatury południowoamerykańskiej, związanego z tamtejszą historią,
> tradycją kulturową i folklorem."
>
> Ta definicja zamyka oczywiście dyskusję, ale w sposób negatywny. Żaden
> Gaiman, żaden Carrol, żaden King. Bo nie.
> Dlatego intencją inicjatorki wątku jest - jak rozumiem - ukucie nieco
> rozszerzonej definicji, która pozwoliłaby na stworzenie kategorii
> książek, nie należących do literatury południowo amerykańskiej, ale
> takuteńkich(*), jak te z niepodważalnego realizmu magicznego.
>
> (*) Przy wszystkich próbach poszerzania definicyj pies pogrzebany leży w
> słowie 'takuteński'.
Jak to określił Card, gatunki fantastyczne mają "an infinite
boundary". Przecież stąd np. te dwieście, trzysta, albo i więcej
definicji SF.
Proponuję Alex napisanie magisterki o definicji - materiału, jak
widać, wystarczy. :)
3maj(cie) się!
Marcin
Marcin Szklarski wrote:
>
[...]
>
> Jak to określił Card, gatunki fantastyczne mają "an infinite
> boundary". Przecież stąd np. te dwieście, trzysta, albo i więcej
> definicji SF.
A 'klasyczna', nie fantastyczna literatura to niby ma precyzyjne, dobrze
rozgraniczające definicje? Epos od poematu, czy pieśń od ody różnią się
na ogół kolejnością słów w definicji.
>
> Proponuję Alex napisanie magisterki o definicji - materiału, jak
> widać, wystarczy. :)
To już chyba było?