Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

odbierac prawo wykonywania zawodu konowałom...

42 views
Skip to first unread message

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 2:11:17 AM5/18/12
to
...za tekst typu:

"jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na wlasne
zadanie, a potem przychodza po porade do mnie [z jakiegokolwiek innego
powoddu, nawet po dluzszym czasie od pobytu dziecka w szpitalu - przypis
moj] to juz na takich krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.

Konowalow, bande w bialych fartuchach, "bogow" po medycynie, z miast, ze
wsi, skadkolwiek - za takie teksty nalezaloby pozbawiac prawa
wykonywania zawodu.

Kurwa, sedziowie sie znalezli, oceniac im sie chce, kierowac swoimi
uprzedzeniami. JAk taka mentalnosc to niech sie do sekty zapisze zamiast
na medycyne.

--
Jaki kraj takie waka waka. Polacy, nic się nie stało...

Mamy EURO, nie mamy kolejnych firm...
http://biznes.onet.pl/wideo/upadlo-juz-300-polskich-firm,76784,w.html

mkarwan

unread,
May 18, 2012, 3:13:41 AM5/18/12
to
Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w wiadomości
news:jp4p6a$f2v$1...@inews.gazeta.pl...
> ...za tekst typu:
> "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na wlasne
> zadanie, a potem przychodza po porade do mnie [z jakiegokolwiek innego
> powoddu, nawet po dluzszym czasie od pobytu dziecka w szpitalu - przypis
> moj] to juz na takich krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.
> Konowalow, bande w bialych fartuchach, "bogow" po medycynie, z miast, ze
> wsi, skadkolwiek - za takie teksty nalezaloby pozbawiac prawa wykonywania
> zawodu.
> Kurwa, sedziowie sie znalezli, oceniac im sie chce, kierowac swoimi
> uprzedzeniami. JAk taka mentalnosc to niech sie do sekty zapisze zamiast
> na medycyne.

Lekarz słusznie zwraca uwagę na nieodpowiedzialność rodziców, którzy
niedoleczone dziecko zabierają ze szpitala zamiast dokończyć tam leczenie.
Skąd on może wiedzieć, czy rodzicie zastosują się do porady, której udzieli,
czy podadzą leki które przepisał.
Już raz spotkał się z nieodpowiedzialnością, więc może przypuszczać, że ta
nieodpowiedzialność nie minęła.

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 3:25:41 AM5/18/12
to
> ta nieodpowiedzialność nie minęła. - lekarz moze przypuszczac,


Oczywiscie ze wyjscie na wlasne zyczenie to po prostu kaprys. A jak
kaprys to lekarz tez bedzie kapryśny. Czasem sa inne powody "ucieszki"
od konowałów. Ot choćby podejście konowałów. Taki, że trzeba jednak
wynieść zię z jednego szpitala, i przenieść do innego.

Polska sluzba zdrowia jest chora, mentalnie i finansowo. Wiec strzelanie
"focha" przez lekarza na widok "wypisany na wlasne zyczenie,
zyczenie/zyczenie rodzicow" jest na poziomie przedszkolaka a nie
czlowieka po studiach.






--
Polacy, nic się nie stało... Mamy EURO, nie mamy kolejnych firm.
http://www.weszlo.com/news/10511-Firmy_padaja_a_rzad_robi_propagandowa_szopke

http://biznes.onet.pl/wideo/upadlo-juz-300-polskich-firm,76784,w.html

mkarwan

unread,
May 18, 2012, 3:33:49 AM5/18/12
to
Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w wiadomości
news:jp4thp$op0$1...@inews.gazeta.pl...
>>> ...za tekst typu:
>>> "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na wlasne
>>> zadanie, a potem przychodza po porade do mnie [z jakiegokolwiek innego
>>> powoddu, nawet po dluzszym czasie od pobytu dziecka w szpitalu -
>>> przypis moj] to juz na takich krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.
>>> Konowalow, bande w bialych fartuchach, "bogow" po medycynie, z miast,
>>> ze wsi, skadkolwiek - za takie teksty nalezaloby pozbawiac prawa
>>> wykonywania zawodu.
>>> Kurwa, sedziowie sie znalezli, oceniac im sie chce, kierowac swoimi
>>> uprzedzeniami. JAk taka mentalnosc to niech sie do sekty zapisze
>>> zamiast na medycyne.
>>
>> Lekarz słusznie zwraca uwagę na nieodpowiedzialność rodziców, którzy
>> niedoleczone dziecko zabierają ze szpitala zamiast dokończyć tam
>> leczenie.
>> Skąd on może wiedzieć, czy rodzicie zastosują się do porady, której
>> udzieli, czy podadzą leki które przepisał.
>> Już raz spotkał się z nieodpowiedzialnością, więc może przypuszczać, że
>> ta nieodpowiedzialność nie minęła. - lekarz moze przypuszczac,
> Oczywiscie ze wyjscie na wlasne zyczenie to po prostu kaprys. A jak kaprys
> to lekarz tez bedzie kapryśny. Czasem sa inne powody "ucieszki" od
> konowałów. Ot choćby podejście konowałów. Taki, że trzeba jednak wynieść
> zię z jednego szpitala, i przenieść do innego.

Jeśli są inne powody to znaczy, ze rodzice nie ufają lekarzom w tym szpitalu
i przenoszą do innego w którym są lekarze do których maja większe zaufanie.
Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli zaufania?
Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego zaufania
i przenoszą dziecko do innego szpitala?

> Polska sluzba zdrowia jest chora, mentalnie i finansowo. Wiec strzelanie
> "focha" przez lekarza na widok "wypisany na wlasne zyczenie,
> zyczenie/zyczenie rodzicow" jest na poziomie przedszkolaka a nie czlowieka
> po studiach.

To jest naturalna reakcja, miał prawo uznać nieodpowiedzialność rodziców.
Nie ma podstaw aby uważać, że rodzice są bardziej odpowiedzialni niż wtedy
gdy zabierali dziecko ze szpitala.


Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 3:42:21 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 09:33, mkarwan wrote:

> Jeśli są inne powody to znaczy, ze rodzice nie ufają lekarzom w tym
> szpitalu i przenoszą do innego w którym są lekarze do których maja
> większe zaufanie.
> Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli
> zaufania?
> Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego
> zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?

Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
nie ma do tego kompetencji. On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie
wypisal ze szpitala.

>
>> Polska sluzba zdrowia jest chora, mentalnie i finansowo. Wiec
>> strzelanie "focha" przez lekarza na widok "wypisany na wlasne
>> zyczenie, zyczenie/zyczenie rodzicow" jest na poziomie przedszkolaka a
>> nie czlowieka po studiach.
>
> To jest naturalna reakcja, miał prawo uznać nieodpowiedzialność rodziców.
> Nie ma podstaw aby uważać, że rodzice są bardziej odpowiedzialni niż
> wtedy gdy zabierali dziecko ze szpitala.

A ja mam prawo uznac, ze taki lekarz, kierujacy sie przeslankami, o
ktorych nic nie wie marnuje sie jako lekarz. Powinien oddac swoj
"patent" i zajac sie np. polityka lub jasnowidztwem.

mkarwan

unread,
May 18, 2012, 4:03:41 AM5/18/12
to
Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w wiadomości
news:jp4ugu$qhn$1...@inews.gazeta.pl...
>> Jeśli są inne powody to znaczy, ze rodzice nie ufają lekarzom w tym
>> szpitalu i przenoszą do innego w którym są lekarze do których maja
>> większe zaufanie.
>> Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli
>> zaufania?
>> Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego
>> zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?
> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a nie
> ma do tego kompetencji. On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie
> wypisal ze szpitala.

Lekarz musi mieć pewność, że jego porady zostaną zastosowane, a przepisane
leki użyte zgodnie z zaleceniem.
Dlatego musi istnieć zaufanie między pacjentem i lekarzem.
Jeśli tego nie ma, rodzice powinni zmienić lekarza.

>>> Polska sluzba zdrowia jest chora, mentalnie i finansowo. Wiec
>>> strzelanie "focha" przez lekarza na widok "wypisany na wlasne
>>> zyczenie, zyczenie/zyczenie rodzicow" jest na poziomie przedszkolaka a
>>> nie czlowieka po studiach.
>> To jest naturalna reakcja, miał prawo uznać nieodpowiedzialność rodziców.
>> Nie ma podstaw aby uważać, że rodzice są bardziej odpowiedzialni niż
>> wtedy gdy zabierali dziecko ze szpitala.
> A ja mam prawo uznac, ze taki lekarz, kierujacy sie przeslankami, o
> ktorych nic nie wie marnuje sie jako lekarz. Powinien oddac swoj "patent"
> i zajac sie np. polityka lub jasnowidztwem.

Lekarz opiera swoją diagnozę na wywiadzie chorego lub rodziców oraz na
badaniach chorego.
W przypadku dziecka wywiad rodziców i ich postępowanie odgrywają bardzo duża
rolę.
Moim zdaniem ten lekarz czuje się odpowiedzialny za pacjenta i ma prawo
komentować postępowanie nieodpowiedzialnych, według jego opinii, rodziców.
Jego opinia oparta jest na doświadczeniach ze spotkań z tymi rodzicami oraz
przebiegu leczenia dziecka, które było w szpitalu.

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 4:20:02 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 10:03, mkarwan wrote:

> Lekarz musi mieć pewność, że jego porady zostaną zastosowane,

Nie, nie musi.
On ma zbadac, ocenic, wyznaczyc tok leczenia, a nie filozofowac.

> a
> przepisane leki użyte zgodnie z zaleceniem.
> Dlatego musi istnieć zaufanie między pacjentem i lekarzem.
> Jeśli tego nie ma, rodzice powinni zmienić lekarza.

>> ktorych nic nie wie marnuje sie jako lekarz. Powinien oddac swoj
>> "patent" i zajac sie np. polityka lub jasnowidztwem.
>
> Lekarz opiera swoją diagnozę na wywiadzie chorego lub rodziców oraz na
> badaniach chorego.
> W przypadku dziecka wywiad rodziców i ich postępowanie odgrywają bardzo
> duża rolę.
> Moim zdaniem ten lekarz czuje się odpowiedzialny za pacjenta i ma prawo
> komentować postępowanie nieodpowiedzialnych, według jego opinii, rodziców.
> Jego opinia oparta jest na doświadczeniach ze spotkań z tymi rodzicami
> oraz przebiegu leczenia dziecka, które było w szpitalu.
>

komentowac to sobie moze potem, w domu, a pacjenta ma zbadac i leczyc a
ni estrzelac focha.

Artur M. Piwko

unread,
May 18, 2012, 4:12:34 AM5/18/12
to
In the darkest hour on Fri, 18 May 2012 09:42:21 +0200,
Hikikomori Mint <hikiko...@amorki.pl> screamed:
>> Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli
>> zaufania?
>> Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego
>> zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?
>
> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
> nie ma do tego kompetencji.

Jeśli do oceny stanu zdrowia dzieciaka bardziej nadają się rodzice
to czemu w ogóle zawieźli je do szpitala?

> On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie wypisal ze szpitala.

A tu niedoleczone zabierają. W końcu wiedzą najlepiej. :)

--
"Szanowni Państwo! Kupujcie 'Nasz Dziennik'. Jest on tańszy od rolki papieru,
a ma tę przewagę, że używać nie trzeba, bo na nim gówno już jest wydrukowane."
:: Rzeczpospolita :: 2004-08-21 Nr 34 :: Plus - Minus :: Stanisław Tym ::

My best birth control now is just to eave the lights on. -- Joan Rivers

mkarwan

unread,
May 18, 2012, 5:21:58 AM5/18/12
to

Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w wiadomości
news:jp50ni$2ba$1...@inews.gazeta.pl...
>> Lekarz musi mieć pewność, że jego porady zostaną zastosowane,
> Nie, nie musi.
> On ma zbadac, ocenic, wyznaczyc tok leczenia, a nie filozofowac.

Pewien profesor kardiochirurg nie przyjmował do swojej kliniki pacjentów,
którzy nie rzucili palenia.
Uważał, ze lepiej to miejsce przeznaczyć dla tych którzy chcą się naprawdę
leczyć niż marnować na tych których leczenie nie przyniesie dobrych efektów.

>> przepisane leki użyte zgodnie z zaleceniem.
>> Dlatego musi istnieć zaufanie między pacjentem i lekarzem.
>> Jeśli tego nie ma, rodzice powinni zmienić lekarza.
>>> ktorych nic nie wie marnuje sie jako lekarz. Powinien oddac swoj
>>> "patent" i zajac sie np. polityka lub jasnowidztwem.

Od oceny jego wiedzy jest Izba lekarska tam się zwróć.

>> Lekarz opiera swoją diagnozę na wywiadzie chorego lub rodziców oraz na
>> badaniach chorego.
>> W przypadku dziecka wywiad rodziców i ich postępowanie odgrywają bardzo
>> duża rolę.
>> Moim zdaniem ten lekarz czuje się odpowiedzialny za pacjenta i ma prawo
>> komentować postępowanie nieodpowiedzialnych, według jego opinii,
>> rodziców.
>> Jego opinia oparta jest na doświadczeniach ze spotkań z tymi rodzicami
>> oraz przebiegu leczenia dziecka, które było w szpitalu.
> komentowac to sobie moze potem, w domu, a pacjenta ma zbadac i leczyc a ni
> estrzelac focha.

Masz mgliste pojęcie o tym na czym polega leczenie pacjenta.
Porozmawiaj z lekarzem, któremu ufasz niech cię oświeci bo błądzisz.

I na koniec, krytykujesz lekarza, którego powinieneś chwalić za poczucie
odpowiedzialności za pacjenta.

Massai

unread,
May 18, 2012, 6:04:15 AM5/18/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> On 18.05.2012 09:13, mkarwan wrote:
> >Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w
> > wiadomości news:jp4p6a$f2v$1...@inews.gazeta.pl...
> > > ...za tekst typu:
> > > "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na
> > > wlasne zadanie, a potem przychodza po porade do mnie [z
> > > jakiegokolwiek innego powoddu, nawet po dluzszym czasie od pobytu
> > > dziecka w szpitalu - przypis moj] to juz na takich krzywo patrze
> > > i nie mam ochoty leczyc. Konowalow, bande w bialych fartuchach,
> > > "bogow" po medycynie, z miast, ze wsi, skadkolwiek - za takie
> > > teksty nalezaloby pozbawiac prawa wykonywania zawodu.
> > > Kurwa, sedziowie sie znalezli, oceniac im sie chce, kierowac
> > > swoimi uprzedzeniami. JAk taka mentalnosc to niech sie do sekty
> > > zapisze zamiast na medycyne.
> >
> > Lekarz słusznie zwraca uwagę na nieodpowiedzialność rodziców,
> > którzy niedoleczone dziecko zabierają ze szpitala zamiast
> > dokończyć tam leczenie. Skąd on może wiedzieć, czy rodzicie
> > zastosują się do porady, której udzieli, czy podadzą leki
> > które przepisał. Już raz spotkał się z
> > nieodpowiedzialnością, więc może przypuszczać, że ta
> > nieodpowiedzialność nie minęła. - lekarz moze przypuszczac,
>
>
> Oczywiscie ze wyjscie na wlasne zyczenie to po prostu kaprys. A jak
> kaprys to lekarz tez bedzie kapryśny.

To nie jest kaprys.

Leczenie to proces, jeśli pacjent wypisuje się wbrew zaleceniom
lekarza, to lekarz ma prawo uznać że widać pacjent nie uważa jego
zaleceń za słuszne.

Tym samym - powinien przyjąć że pacjent do jego zaleceń się nie
będzie stosował.
Pół biedy gdy chodzi o dorosłego - posłucha czy nie, jego sprawa.

Ale gdy chodzi o dziecko, w sytuacji gdy lekarz musi założyć że
rodzice jego zaleceń nie będą słuchać - wręcz powinien
zaproponować żeby skierowali się do innego, który będzie dla nich
wiarygodny.

Tak samo jak nie przepisuje się dobrego ale drogiego leku komuś kto
jest biedny i tego leki i tak nie wykupi.

--
Pozdro
Massai

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 6:26:08 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 11:21, mkarwan wrote:

> Pewien profesor kardiochirurg nie przyjmował do swojej kliniki
> pacjentów, którzy nie rzucili palenia.
> Uważał, ze lepiej to miejsce przeznaczyć dla tych którzy chcą się
> naprawdę leczyć niż marnować na tych których leczenie nie przyniesie
> dobrych efektów.

I dalej nie przyjmuje, czy juz nie zyje?

Do swojej prywatnej, czy do Panstwowej kliniki?

Bo jak to drugie - to PALACZ ZAPLACICL w akcyzie i podatkach w chuj kasy
wlasnie na to zwiekszone ryzyko choroby i na to, zeby go leczono.

>
>>> przepisane leki użyte zgodnie z zaleceniem.
>>> Dlatego musi istnieć zaufanie między pacjentem i lekarzem.
>>> Jeśli tego nie ma, rodzice powinni zmienić lekarza.
>>>> ktorych nic nie wie marnuje sie jako lekarz. Powinien oddac swoj
>>>> "patent" i zajac sie np. polityka lub jasnowidztwem.
>
> Od oceny jego wiedzy jest Izba lekarska tam się zwróć.

Wiedzy pacjenta?

Bo nie rozumiem.


>> komentowac to sobie moze potem, w domu, a pacjenta ma zbadac i leczyc
>> a ni estrzelac focha.
>
> Masz mgliste pojęcie o tym na czym polega leczenie pacjenta.
> Porozmawiaj z lekarzem, któremu ufasz niech cię oświeci bo błądzisz.
>
> I na koniec, krytykujesz lekarza, którego powinieneś chwalić za poczucie
> odpowiedzialności za pacjenta.
>

ROTFL :)

Lekarz gdzie stam zobaczyl "wypisano na zyczenie" , strzelil FOCHA,
pierdnal, obrazil sie i skomentowal, ze on leczyc nie bedzie - i to jest

KUREWSKIE POCZUCIE ODPOWIEDZIALNOSCI JAK CHUJ!

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 6:27:26 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 10:12, Artur M. Piwko wrote:
> In the darkest hour on Fri, 18 May 2012 09:42:21 +0200,
> Hikikomori Mint<hikiko...@amorki.pl> screamed:
>>> Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli
>>> zaufania?
>>> Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego
>>> zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?
>>
>> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
>> nie ma do tego kompetencji.
>
> Jeśli do oceny stanu zdrowia dzieciaka bardziej nadają się rodzice
> to czemu w ogóle zawieźli je do szpitala?

Może warto zapytac dlaczego je wzieli?
A moze nie warto wnikac i puszczac fochów, ze wzieli. Widac wzieli bo
tak uznali, zebedzie lepiej.

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 6:29:23 AM5/18/12
to
A ten nowy "wiarygodny" tez popatrzy, i stwierdzi, ze lepiej, zeby
poszukali wiarygodnego.

Czyli jak sie raz trafi na niewiarygodnego to juz dupa blada. Cala ta
biala sekta potem ma takiego pacjenta w dupie i traktuje jak trendowatego.

LEKARZE - co co nie lecza prywatnie - WSZYSCY jestescie na naszym
garnuszku, pamietajcie.

Delfino Delphis

unread,
May 18, 2012, 6:43:25 AM5/18/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
> nie ma do tego kompetencji. On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie
> wypisal ze szpitala.
>
Hiki no we� si� zastan�w. To ja p�ac� za leczenie tego dziecka. A rodzice
sobie zabieraj� je ze szpitala niewyleczone i potem musz� zn�w p�aci� za
jego leczenie po raz drugi. Niech spadajďż˝ na drzewo, albo idďż˝ leczyďż˝
prywatnie, za swoje.


Delfino Delphis

unread,
May 18, 2012, 6:44:29 AM5/18/12
to
Massai wrote:

> Tak samo jak nie przepisuje siďż˝ dobrego ale drogiego leku komuďż˝ kto
> jest biedny i tego leki i tak nie wykupi.
>
Ciekaw jestem jak lekarz ocenia kto jest biedny.

spp

unread,
May 18, 2012, 7:02:29 AM5/18/12
to
W dniu 2012-05-18 12:26, Hikikomori Mint pisze:

> Bo jak to drugie - to PALACZ ZAPLACICL w akcyzie i podatkach w chuj kasy
> wlasnie na to zwiekszone ryzyko choroby i na to, zeby go leczono.

A skąd wniosek że akcyza w papierosach czy alkoholu ma być przeznaczona
na leczenie?

--
spp

Pawel Gancarz

unread,
May 18, 2012, 7:05:29 AM5/18/12
to
W dniu 2012-05-18 12:44, Delfino Delphis pisze:
> Ciekaw jestem jak lekarz ocenia kto jest biedny.

Wed�ug nomina�u?
--
We all go a little mad sometimes.
Norman Bates

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 7:10:45 AM5/18/12
to
A skad wniosek, ze nie?

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 7:16:03 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 12:43, Delfino Delphis wrote:
> Hikikomori Mint wrote:
>
>> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
>> nie ma do tego kompetencji. On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie
>> wypisal ze szpitala.
>>
> Hiki no weź się zastanów. To ja płacę za leczenie tego dziecka. A rodzice
> sobie zabierają je ze szpitala niewyleczone

no i chuj.

wlasnie zabieraja wyleczone. zabieraja, bo dziecko lepiej dojdzie do
zdrowia w domu i w spokoju zamiast lezec kolejny weekend w szpitalu. bez
lekow. tylko tak, bo lekarz "nie wypisze w piatek, wypisze w poniedzialek".

zdrowy? zdrowy
bedzie dalej leczony? nie bedzie
to po co ma kiblowac kolejne 2 dni? bo tak...
ale nie ma zadnych zalecen medycznych, by kiblowalo. Alez sa!
jakie? nie powiem!
tez jestem lekarzem pediatra, widze po wynikach ze nie ma, prosze na
zyczenie wypisujemy dziecko w paitek, a nie w poniedzialek.

Wiec?

W dupach sie poprzewracalo niektorym, i traktujecie, wy lekarze, ludzi -
pacjentów jak smieci, jak miecho do przepchniecia przez procedury.

leczycie ciala, psujecie dusze, a cialo z popsuta dusza potem gnije
szybciej niz samo popsute.
Message has been deleted

spp

unread,
May 18, 2012, 7:38:36 AM5/18/12
to
W dniu 2012-05-18 13:10, Hikikomori Mint pisze:

>>> Bo jak to drugie - to PALACZ ZAPLACICL w akcyzie i podatkach w chuj kasy
>>> wlasnie na to zwiekszone ryzyko choroby i na to, zeby go leczono.
>>
>> A skąd wniosek że akcyza w papierosach czy alkoholu ma być przeznaczona
>> na leczenie?
>>
> A skad wniosek, ze nie?

Akcyza lub podatek akcyzowy jest podatkiem ...

Podatek – obowiązkowe świadczenie pieniężne pobierane (...) bez
konkretnego, bezpośredniego świadczenia wzajemnego.

--
spp

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 7:44:55 AM5/18/12
to
A podatek trafia do budzetu. A budzet sluzy do.... wlasnie, do placenia
na leczenie i szpitale...

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 7:45:13 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 13:34, to wrote:
> begin mkarwan
>
>> To jest naturalna reakcja, miał prawo uznać nieodpowiedzialność
>> rodziców. Nie ma podstaw aby uważać, że rodzice są bardziej
>> odpowiedzialni niż wtedy gdy zabierali dziecko ze szpitala.
>
> On tam nie jest od rozsądzania i od ufania, tylko od leczenia. Za to mu
> płacą i to ma robić.
>
wlasnie!

P.B.

unread,
May 18, 2012, 7:44:54 AM5/18/12
to
On Fri, 18 May 2012 13:16:03 +0200, Hikikomori Mint
<hikiko...@amorki.pl> wrote:
> wlasnie zabieraja wyleczone. zabieraja, bo dziecko lepiej dojdzie
do
> zdrowia w domu i w spokoju zamiast lezec kolejny weekend w
szpitalu. bez
> lekow. tylko tak, bo lekarz "nie wypisze w piatek, wypisze w
poniedzialek".

Osobiście niedawno wypisywałem ze szpitala dwójkę swoich dzieci na
własne żądanie. Była sobota, żadna terapia ani diagnostyka nie była
prowadzona, a pani doktor chciała trzymać dzieciaki do poniedziałku
na obserwacji. Obserwacja polegała na pobieżnym rzucie okiem z dwóch
metrów przy okazji obchodu - żadnego wywiadu, żadnych badań. Nie było
sensu siedzieć, płacić za miejsce do spania i czekać aż złapią
szpitalnego rota wirusa.
Pani doktor była oburzona, ale taką obserwację to ja mogę sam
prowadzić. Do zmierzenia dziecku temperatury nie muszę Akademii
Medycznej kończyć.

--
Pozdrawiam,
P.B.

P.B.

unread,
May 18, 2012, 7:47:47 AM5/18/12
to
On Fri, 18 May 2012 13:16:03 +0200, Hikikomori Mint
<hikiko...@amorki.pl> wrote:
> wlasnie zabieraja wyleczone. zabieraja, bo dziecko lepiej dojdzie
do
> zdrowia w domu i w spokoju zamiast lezec kolejny weekend w
szpitalu. bez
> lekow. tylko tak, bo lekarz "nie wypisze w piatek, wypisze w
poniedzialek".

P.B.

unread,
May 18, 2012, 7:47:08 AM5/18/12
to
On Fri, 18 May 2012 13:16:03 +0200, Hikikomori Mint
<hikiko...@amorki.pl> wrote:
> wlasnie zabieraja wyleczone. zabieraja, bo dziecko lepiej dojdzie
do
> zdrowia w domu i w spokoju zamiast lezec kolejny weekend w
szpitalu. bez
> lekow. tylko tak, bo lekarz "nie wypisze w piatek, wypisze w
poniedzialek".

spp

unread,
May 18, 2012, 7:57:01 AM5/18/12
to
W dniu 2012-05-18 13:44, Hikikomori Mint pisze:

>>>>> Bo jak to drugie - to PALACZ ZAPLACICL w akcyzie i podatkach w chuj
>>>>> kasy
>>>>> wlasnie na to zwiekszone ryzyko choroby i na to, zeby go leczono.
>>>>
>>>> A skąd wniosek że akcyza w papierosach czy alkoholu ma być przeznaczona
>>>> na leczenie?
>>>>
>>> A skad wniosek, ze nie?
>>
>> Akcyza lub podatek akcyzowy jest podatkiem ...
>>
>> Podatek – obowiązkowe świadczenie pieniężne pobierane (...) bez
>> konkretnego, bezpośredniego świadczenia wzajemnego.
>>
> A podatek trafia do budzetu. A budzet sluzy do.... wlasnie, do placenia
> na leczenie i szpitale...

Co nie oznacza że zapłacili coś ekstra za leczenie skutków swojego
nałogu i że z tego powodu cokolwiek ekstra im się należy.

--
spp

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 7:57:41 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 13:44, P.B. wrote:

> Osobiście niedawno wypisywałem ze szpitala dwójkę swoich dzieci na
> własne żądanie. Była sobota, żadna terapia ani diagnostyka nie była
> prowadzona, a pani doktor chciała trzymać dzieciaki do poniedziałku na
> obserwacji. Obserwacja polegała na pobieżnym rzucie okiem z dwóch metrów
> przy okazji obchodu - żadnego wywiadu, żadnych badań. Nie było sensu
> siedzieć, płacić za miejsce do spania i czekać aż złapią szpitalnego
> rota wirusa. Pani doktor była oburzona, ale taką obserwację to ja mogę
> sam prowadzić. Do zmierzenia dziecku temperatury nie muszę Akademii
> Medycznej kończyć.
>

wlasnie o tym mowie, wielki FOCH lekarza prowadzacego
"pseudoobserwacje", a potem FOCH jego kolegi po fachu, ze ktos nie dal
zdrowch dzieci "obserwowac" przez weekend.

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 8:03:05 AM5/18/12
to
oj zaplacili i to slono, bo podatkow w tytoniowych jest od chuja, tak
jak w benzynie

do tego co chwila rzont informuje, ze musi podnosic ceny fajek oraz
akcyzy na fajki do poziomu inijnego co rzekomo ma zwiekszyc wplywy na
leczenie nalogowcow, ktorzy zachoruja

rzekomo, bo podniesienie cen i tak powoduje wzrost wplywu do budzetu, a
ze oni tam wiecej na leczenie nie daja, to jest skurwysynstwo

zabrac politykom ich polikierskie szpitale, niech sie lecza jak zwykli
ludzie....

mkarwan

unread,
May 18, 2012, 10:21:43 AM5/18/12
to
Użytkownik "Hikikomori Mint" <hikiko...@amorki.pl> napisał w wiadomości
news:jp5b1l$rv5$1...@inews.gazeta.pl...
> tez jestem lekarzem pediatra, widze po wynikach ze nie ma, prosze na
> zyczenie wypisujemy dziecko w paitek, a nie w poniedzialek.

Skoro jestes pediatrą to czemu chodzisz z dzieckiem do innego lekarza?
A może masz jakąs konkurencje i na nia plujesz?

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 12:20:46 PM5/18/12
to
zgaduj

Massai

unread,
May 18, 2012, 3:17:40 PM5/18/12
to
A ja ciekaw jestem co trzeba mie� w g�owie �eby zada� takie krety�skie
pytanie.

M�wi si� pacjentce: prosz� pani, to bym pani zapisa�, to jest dobry
lek, ale kosztuje 300 pln miesi�cznie - wykupi pani taki? Jest te� taki
trochďż˝ gorszy, ale refundowany, wyjdzie 15 pln.

Proste? Proste. Ale jak wida� nie dla ka�dego.

--
Pozdro
Massai

Massai

unread,
May 18, 2012, 3:21:35 PM5/18/12
to
Mowa jest o tym że lekarz opiekuje się dzieckiem w szpitalu i rodzice
wypisują je na własne życzenie. A potem przychodzą do tego samego
lekarza po poradę.

Po co? Skoro wcześniej radził żeby dziecko zostało w szpitalu - i
mieli w dupie jego porady, to po cholerę znowu zawracają głowę?
Posłuchają albo nie - według własnego widzimisię.
No to skoro tacy mądrzy, skoro wiedzą lepiej co dobre dla dziecka,
lepiej niż ten lekarz - to po co przychodzą po kolejną poradę?

Niech sami leczą, albo znajdą innego lekarza, któremu ufają.

--
Pozdro
Massai

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 4:24:28 PM5/18/12
to
On 18.05.2012 21:21, Massai wrote:

> Mowa jest o tym że lekarz opiekuje się dzieckiem w szpitalu i rodzice
> wypisują je na własne życzenie. A potem przychodzą do tego samego
> lekarza po poradę.

A skad wziales "do tego samego" - noc takiego nie pisalem

Ida do innego, ale biala mafia ma swiadomosc roju...


--

nie wiedzialem, ze plyte wydalem ;)
http://elscar.bandcamp.com/album/hikikomori

Delfino Delphis

unread,
May 18, 2012, 5:17:44 PM5/18/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> zabieraja, bo dziecko lepiej dojdzie do
> zdrowia w domu i w spokoju zamiast lezec kolejny weekend w szpitalu.

To jest opinia twoja, rodziców, czy lekarza? Bo ja jednak zdaję się na
opinię lekarza w tej materii zwłaszcza, że szpital nie ma (chyba) żadnego
interesu w trzymaniu kogoś zdrowego na siłę.


Delfino Delphis

unread,
May 18, 2012, 5:19:34 PM5/18/12
to
Massai wrote:

> Proste? Proste. Ale jak wida� nie dla ka�dego.
>
Szczerze? Nigdy czego� takiego nie us�ysza�em. Zawsze dowiadywa�em si� ile
kosztuje lek w aptece.

P.B.

unread,
May 18, 2012, 11:40:54 PM5/18/12
to
On Fri, 18 May 2012 23:17:44 +0200, Delfino Delphis
<Delf...@wytnijto.op.pl> wrote:
> To jest opinia twoja, rodziców, czy lekarza? Bo ja jednak zdaję się
na
> opinię lekarza w tej materii zwłaszcza, że szpital nie ma (chyba)
żadnego
> interesu w trzymaniu kogoś zdrowego na siłę.

No to lepiej sprawdź. Mi coś obiło się o uszy, że opuszczenie
szpitala przed upływem trzeciej doby stanowi dla niego poważna stratę
finansową.

--
Pozdrawiam,
P.B.

krys

unread,
May 19, 2012, 2:13:06 AM5/19/12
to
Massai wrote:

> Hikikomori Mint wrote:
>
>> On 18.05.2012 12:04, Massai wrote:
>> > Hikikomori Mint wrote:
>> >
>> > > On 18.05.2012 09:13, mkarwan wrote:
>> >>>Użytkownik "Hikikomori Mint"<hikiko...@amorki.pl> napisał w
>> > > > wiadomości news:jp4p6a$f2v$1...@inews.gazeta.pl...
>> > > > > ...za tekst typu:
>> > > > > "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na
>> > > > > wlasne zadanie, a potem przychodza po porade do mnie [z
>> > > > > jakiegokolwiek innego powoddu, nawet po dluzszym czasie od
>> > > > > pobytu dziecka w szpitalu - przypis moj] to juz na takich
>> > > > > krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.

[...]

> Mowa jest o tym że lekarz opiekuje się dzieckiem w szpitalu i rodzice
> wypisują je na własne życzenie. A potem przychodzą do tego samego
> lekarza po poradę.

Może ja czegoś nie rozumiem, ale skąd wzięło się założenie, że rodzice idą
po poradę do TEGO SAMEGO lekarza?
Ja wnioskuję, że rodzicom coś nie pasuje w leczeniu, dlatego zabierają
dziecko i idą szukać lepszego lekarza, po czym trafiają na kogoś, kto strzela
focha, bo wypisali dziecko na własne żądanie.
--
Pozdrawiam
J.

www.kontestacja.com

Maciek

unread,
May 19, 2012, 2:28:57 AM5/19/12
to
W dniu 2012-05-18 12:43, Delfino Delphis pisze:
> Hiki no weź się zastanów. To ja płacę za leczenie tego dziecka. A rodzice
> sobie zabierają je ze szpitala niewyleczone i potem muszę znów płacić za
> jego leczenie po raz drugi. Niech spadają na drzewo, albo idą leczyć
> prywatnie, za swoje.
Mam wrażenie, że w tym wątku wypowiadają się ludzie bez dzieci, albo
przynajmniej tacy, którzy nie mieli doświadczeń ze szpitalami. Otóż
Panowie: zmajstrujcie sobie bachora i dla testów udajcie się do
szpitala. Zobaczycie na jak długo wystarczy wam sił i energii na
użeranie się z salowymi, niedorżniętymi pielęgniarkami, lekarzami o
wysokich aspiracjach i odwrotnie proporcjonalnych umiejętnościach, a
potem dopiero wdawajcie się w dyskusje na temat sensu zabierania bądź
nie, niedoleczonego (ale przynajmniej wciąż żywego :->) dziecka z
określonej placówki "medycznej" :->

--
Pozdrawiam
Maciek

Maciek

unread,
May 19, 2012, 2:32:17 AM5/19/12
to
W dniu 2012-05-18 23:17, Delfino Delphis pisze:
> To jest opinia twoja, rodzic�w, czy lekarza? Bo ja jednak zdaj� si� na
> opini� lekarza w tej materii zw�aszcza, �e szpital nie ma (chyba) �adnego
> interesu w trzymaniu kogo� zdrowego na si��.
�adnego. Pod warunkiem, �e s� inni ch�tni na jego miejsce, a na szcz�ci
nie zawsze tak jest :->


--
Pozdrawiam
Maciek

Hikikomori Mint

unread,
May 19, 2012, 2:50:15 AM5/19/12
to
co oznacza, ze trzymaja kogos nie ze wzgledow medyc

--

nie wiedzialem, ze plyte wydalem ;)
http://elscar.bandcamp.com/album/hikikomori

Hikikomori Mint

unread,
May 19, 2012, 2:52:36 AM5/19/12
to
On 19.05.2012 08:50, Hikikomori Mint wrote:
> On 19.05.2012 05:40, P.B. wrote:
>> On Fri, 18 May 2012 23:17:44 +0200, Delfino Delphis
>> <Delf...@wytnijto.op.pl> wrote:
>>> To jest opinia twoja, rodziców, czy lekarza? Bo ja jednak zdaję się
>> na
>>> opinię lekarza w tej materii zwłaszcza, że szpital nie ma (chyba)
>> żadnego
>>> interesu w trzymaniu kogoś zdrowego na siłę.
>>
>> No to lepiej sprawdź. Mi coś obiło się o uszy, że opuszczenie szpitala
>> przed upływem trzeciej doby stanowi dla niego poważna stratę finansową.
>>
>
> co oznacza, ze trzymaja kogos nie ze wzgledow medyc
...nych tylko finansowych

podobnie jest z przepustkami, od 2011 NFZ nie placi jak szpital wypusci
na przepustke, wiec lozko "zablokowane", NFZ nie placi, pacjent, nawet
jakby mial zalecone "odpoczac od szpitala" - nie wyjdzie.

ogolnie jest coraz bardziej pojebane, bo nie liczy sie zdrowie i wzgledy
medyczne

tylko biurwokracja i to czy nfz zaplaci i ile

Piotr Kompa

unread,
May 19, 2012, 3:22:23 AM5/19/12
to
Mnie też się kojarzy, że z kolei po 7 dniach pobytu pacjenta w szpitalu
dochodzą jakieś bonusy od NFZ. Aczkolwiek może to być urban legend
sprzed kilku lat, a teraz jest już Lepiej[tm] :)

--
Pozdrawiam,
Kompan.

"-Hi!" - lied the politician.

Hikikomori Mint

unread,
May 19, 2012, 3:29:08 AM5/19/12
to
On 19.05.2012 08:52, Hikikomori Mint wrote:

> podobnie jest z przepustkami, od 2011 NFZ nie placi jak szpital wypusci
> na przepustke, wiec lozko "zablokowane", NFZ nie placi, pacjent, nawet
> jakby mial zalecone "odpoczac od szpitala" - nie wyjdzie.
>
> ogolnie jest coraz bardziej pojebane, bo nie liczy sie zdrowie i wzgledy
> medyczne
>
> tylko biurwokracja i to czy nfz zaplaci i ile

o tu:

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/szpitale-nie-wypuszczaja-pacjentow-na-przepustki-bo-nfz-im-nie-zaplaci_201687.html

Ghost

unread,
May 19, 2012, 6:51:37 AM5/19/12
to

Użytkownik "krys" <kr...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:4fb739f3$0$1221$6578...@news.neostrada.pl...

> Może ja czegoś nie rozumiem, ale skąd wzięło się założenie, że rodzice idą
> po poradę do TEGO SAMEGO lekarza?
> Ja wnioskuję, że rodzicom coś nie pasuje w leczeniu, dlatego zabierają
> dziecko i idą szukać lepszego lekarza, po czym trafiają na kogoś, kto
> strzela
> focha, bo wypisali dziecko na własne żądanie.

To sie zgadza i dotyczy nie tylko dzieci. Strzelaja automatycznego focha
przypuszczalnie dlatego, ze "kurna i znow mam o jednego wiecej, a przeciez
juz franek mogl sie nimi zajac do konca - laza od jednego do drugiego i
zwielokratniaja liczbe przypadkow". A efekt jest taki, ze z punktu widzenia
pacjenta dziala to zniechecajaco na branie wlasnego losu w swoje rece, co w
ostatecznosci daje bezkarnosc nieudacznikow.

Ghost

unread,
May 19, 2012, 6:55:31 AM5/19/12
to

Użytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał w wiadomości
news:jp594e$n47$1...@inews.gazeta.pl...
> Hikikomori Mint wrote:
>
>> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
>> nie ma do tego kompetencji. On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie
>> wypisal ze szpitala.
>>
> Hiki no weź się zastanów. To ja płacę za leczenie tego dziecka. A rodzice
> sobie zabierają je ze szpitala niewyleczone i potem muszę znów płacić za
> jego leczenie po raz drugi. Niech spadają na drzewo, albo idą leczyć
> prywatnie, za swoje.

Sam sie zastanow, czy warto w imie twojej smiesznie pojetej gospodarnosci
zamiatac pod dywan nieudacznictwo kolesi od ktorych zalezy zycie ludzkie.

Delfino Delphis

unread,
May 19, 2012, 7:29:06 AM5/19/12
to
Maciek wrote:

> potem dopiero wdawajcie się w dyskusje na temat sensu zabierania bądź
> nie, niedoleczonego (ale przynajmniej wciąż żywego :->) dziecka z
> określonej placówki "medycznej" :->
>
Przecież nikt nie broni zabierać. Kwestionujemy zabieranie, by za chwilę
znowu w szpitalu szukać pomocy.

Hikikomori Mint

unread,
May 19, 2012, 7:43:03 AM5/19/12
to
Czasem jednak warto sceptycznie podchodzic do wiedzy i intencji
lekarskich zamiast bezgranicznie ufac wszystkim konowalom.

Massai

unread,
May 19, 2012, 11:52:02 AM5/19/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> On 18.05.2012 21:21, Massai wrote:
>
> > Mowa jest o tym że lekarz opiekuje się dzieckiem w szpitalu i
> > rodzice wypisują je na własne życzenie. A potem przychodzą do
> > tego samego lekarza po poradę.
>
> A skad wziales "do tego samego" - noc takiego nie pisalem
>
> Ida do innego, ale biala mafia ma swiadomosc roju...

stąd:
> > > > > po porade do mnie [z
> > > > > jakiegokolwiek innego powoddu, nawet po dluzszym czasie od
> > > > > pobytu dziecka w szpitalu - przypis moj

Zastanwó się jaki sens miałaby ta wstawka, jeśli by chodziło o
innego lekarza?

--
Pozdro
Massai

Massai

unread,
May 19, 2012, 11:57:35 AM5/19/12
to
Wida� nie leczy�e� si� czym� drogim.

Takie pytanie to norma - wr�cz anegdoty na studiach wyk�adowcy
opowiadaj�, �e stary lek sprzed 100 lat jest lepszy ni� ten nowoczesny,
je�li pacjenta na ten nowoczesny nie sta�.

Cena dawki leku jest te� istotnym wska�nikiem przy ca�o�ciowej ocenie
skuteczno�ci leku, tak samo jak skuteczniejszy jest lek kt�ry si�
bierze raz dziennie niďż˝ taki co 2 razy dziennie, bo statystycznie
wi�cej pacjent�w si� myli i zapomina dawki.

Dlatego te� bardzo ma�o jest lek�w kt�re maj� dawkowanie kt�rego si�
nie da ustawi� �eby wypada�o o tej samej godzinie, tzn. ogromn�
wi�kszo�� lek�w si� dawkuje co 24, 12, 8, 6h itd.

Nie�atwo znale�� taki co si� dawkuje co 10h.

Po prostu - skuteczno�� leku to wiele czynnik�w. Cena te�.

--
Pozdro
Massai

Massai

unread,
May 19, 2012, 11:59:05 AM5/19/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> On 19.05.2012 13:29, Delfino Delphis wrote:
> > Maciek wrote:
> >
> > > potem dopiero wdawajcie się w dyskusje na temat sensu zabierania
> > > bądź nie, niedoleczonego (ale przynajmniej wciąż żywego :->)
> > > dziecka z określonej placówki "medycznej" :->
> > >
> > Przecież nikt nie broni zabierać. Kwestionujemy zabieranie, by za
> > chwilę znowu w szpitalu szukać pomocy.
> >
>
> Czasem jednak warto sceptycznie podchodzic do wiedzy i intencji
> lekarskich zamiast bezgranicznie ufac wszystkim konowalom.

Jeśli jesteś w stanie okreslić kiedy to niby "czasami" występuje
("wczoraj miał rację, ale teraz się myli") - po co ci lekarz?

--
Pozdro
Massai

Aron Jabuzi

unread,
May 19, 2012, 1:03:39 PM5/19/12
to
Użytkownik "mkarwan" napisał:
> Lekarz słusznie zwraca uwagę na nieodpowiedzialność rodziców,
> którzy niedoleczone dziecko zabierają ze szpitala zamiast
> dokończyć tam leczenie. Skąd on może wiedzieć, czy rodzicie
> zastosują się do porady, której udzieli, czy podadzą leki które
> przepisał. Już raz spotkał się z nieodpowiedzialnością, więc
> może przypuszczać, że ta nieodpowiedzialność nie minęła.

W szpitalu rodzic nie ma żadnej kontroli nad leczeniem własnego dziecka, w
domu ma pełną kontrolę do której zresztą ma prawo!

mkarwan przecież 90% lekarzy to żydzi którzy podstępnie trują gojów, czemu
nie walniesz jakiegoś artykułu o doktorze Mengele?

Hikikomori Mint

unread,
May 19, 2012, 1:05:29 PM5/19/12
to

Krzysiek Kielczewski

unread,
May 19, 2012, 4:12:26 PM5/19/12
to
Dnia 18.05.2012 Delfino Delphis <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał/a:

>> Proste? Proste. Ale jak widać nie dla każdego.
>>
> Szczerze? Nigdy czegoś takiego nie usłyszałem. Zawsze dowiadywałem się ile
> kosztuje lek w aptece.

Mi się zdarzyło, raz nawet lekarka ze dwa razy się zapytała czy aby na
pewno wykupię.

Krzysiek Kiełczewski

Krzysiek Kielczewski

unread,
May 19, 2012, 4:16:22 PM5/19/12
to
Niektórzy zdecydowanie są zbędni. Na przykład tacy co bolący brzuch
u nastolatka diagnozują jako "nie chce mu się iść do szkoły". Na
szczęsci matka była inteligentniejsza i dwie godziny później wycięli mu
ten wyrostek...

Pzdr,
Krzysiek Kiełczewski

Ghost

unread,
May 20, 2012, 4:22:01 AM5/20/12
to

Użytkownik "Delfino Delphis" <Delf...@wytnijto.op.pl> napisał w wiadomości
news:jp8063$h98$1...@inews.gazeta.pl...
Dlaczego kwestionujecie prawo do poszukiwnai fachowej pomocy medyccznej?

Hikikomori Mint

unread,
May 20, 2012, 7:01:09 AM5/20/12
to
bo som bogami nieomylnymi z zalozenia

lekarz sie nie myli

kapsi

unread,
May 20, 2012, 7:09:07 AM5/20/12
to
On Fri, 18 May 2012 13:57:01 +0200, spp <spp-...@gazeta.pl> wrote:

> Co nie oznacza że zapłacili coś ekstra za leczenie skutków swojego
> nałogu i że z tego powodu cokolwiek ekstra im się należy.
>

Płać i płacz frajerze.

Massai

unread,
May 21, 2012, 4:33:16 AM5/21/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> On 18.05.2012 10:12, Artur M. Piwko wrote:
> > In the darkest hour on Fri, 18 May 2012 09:42:21 +0200,
> >Hikikomori Mint<hikiko...@amorki.pl> screamed:
> > > > Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej
> > > > nie mieli zaufania?
> > > > Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają
> > > > do niego zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?
> > >
> > > Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc
> > > sedzia, a nie ma do tego kompetencji.
> >
> > Jeśli do oceny stanu zdrowia dzieciaka bardziej nadają się
> > rodzice to czemu w ogóle zawieźli je do szpitala?
>
> Może warto zapytac dlaczego je wzieli?
> A moze nie warto wnikac i puszczac fochów, ze wzieli. Widac wzieli
> bo tak uznali, zebedzie lepiej.

Aha.
Wiesz zdradzę ci jeszcze jeden niuans, który jest z tym związany:
zastanów się czy chciałbyś leczyć pacjenta, który ma własne
zdanie na temat sposobu leczenia, i w dodatku uznaje je za mądrzejsze
niż wykształconego lekarza?
Czyli - stosuje się do porad lekarskich wybiórczo?

Taki przykład mały:
w leczeniu choroby niedokrwiennej serca stosuje się generalnie
adrenolityki. To taka grupa leków, która, upraszczając - znosi,
blokuje działanie adrenaliny (katecholamin, ale nie wchodźmy w
szczegóły). Chodzi o to żeby serce zbytnio nie przyspieszało, bo
przy takim przyspieszaniu ma zwiększone zapotrzebowanie na tlen,
którego zwężone tętnice wieńcowe nie są w stanie pokryć, i
dochodzi do zawału, czyli ostrego niedokrwienia i obumierania komórek
mięśnia sercowego.

Ale stosuje się także niewielkie dawki adrenomimetyków, czyli leków
które udają adrenalinę, działają tak jak ona. Trochę niby bez
sensu, ale to powierzchowna ocena.
Wykazano że te leki oprócz działania typowo pobudzającego, już w
niewielkich dawkach aktywują w komórkach coś jakby "procesy
przygotowawcze do wysiłku". Dzięki nim komórki lepiej tlen
wychwytują, i dzięki włączeniu ich do terapii - lepiej pacjenci na
tym wychodzą.

I teraz wyobraź sobie że leczysz pacjenta takiego co to "wie lepiej".
Dostanie dwie paczki tabletek.
Po tych pierwszych, adrenolitykach będzie się czuł marnie -
człowiek jest słaby, zawroty głowy się zdarzają...
Po tych drugich - będzie nabuzowany.

Szczerze mówiąc bałbym się dawać takiemu pacjentowi takie leki,
skoro taki "mundry", to może sobie je brać wg własnego widzimisię,
dostanie zawału i umrze.
Na drugi dzień rodzina przyleci z pozwem "pan mu leki przepisał i on
przez nie umarł".

Teraz jeszcze wstaw w to rodziców. Myślisz że tacy przemądrzali
rodzice, co to wiedza lepiej czy zabrać dziecko ze szpitala czy nie,
gdy ich selektywne stosowanie się do zaleceń lekarza skończy się
dla dziecka źle - przyznają się do tego że to ich pomysły tak
zaowocowały? W życiu.

Dla nich winny będzie lekarz, a jak nawet przed sądem przegrają, i
sprawa zostanie wyjaśniona - będzie to dla nich tylko dowodem na
"sitwę lekarzy".

--
Pozdro
Massai

kapsi

unread,
May 21, 2012, 5:23:19 AM5/21/12
to
On Fri, 18 May 2012 12:43:25 +0200, Delfino Delphis
<Delf...@wytnijto.op.pl> wrote:

> Hikikomori Mint wrote:
>
>> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
>> nie ma do tego kompetencji. On ma leczyc, a nie wnikac dlaczego ktos sie
>> wypisal ze szpitala.
>>
> Hiki no weź się zastanów. To ja płacę za leczenie tego dziecka. A rodzice
> sobie zabierają je ze szpitala niewyleczone i potem muszę znów płacić za
> jego leczenie po raz drugi. Niech spadają na drzewo, albo idą leczyć
> prywatnie, za swoje.
>
>

To nie płać.

krys

unread,
May 21, 2012, 6:55:08 AM5/21/12
to
Massai wrote:

> Teraz jeszcze wstaw w to rodziców. Myślisz że tacy przemądrzali
> rodzice, co to wiedza lepiej czy zabrać dziecko ze szpitala czy nie,
> gdy ich selektywne stosowanie się do zaleceń lekarza skończy się
> dla dziecka źle - przyznają się do tego że to ich pomysły tak
> zaowocowały? W życiu.

A prawda, jak zwykle leży po środku. Wśród lekarzy też zdarzają się
konowały, które ignorują pacjenta, na pytanie dlaczego tak, a nie inaczej
odpowiadają, że "lepiej się nie interesować", na sugestię, że po tym leku to
może jednak coś się dzieje nie tak jak powinno, odpowiadaja, że wiedzą
lepiej. Tacy, co to "operacja się powiodła, tylko pacjent zmarł". Ja takich
lekarzy odwiedzam tylko dwa razy - pierwszy i ostatni, od lat leczę się u
tych, którym mogę zadać każde pytanie, zgłosić każdą wątpliwość bez obawy,
że potraktują mnie jak przemądrzałego pacjenta.
Lekarz nie jest nieomylny, ani jedyny na świecie. Jak widzę, że jego
leczenie zamiast pomagać -szkodzi, to na własne żądanie mam prawo poszukać
takiego, któremu można zaufać.


--
Pozdrawiam
J.

www.kontestacja.com

Massai

unread,
May 21, 2012, 7:25:42 AM5/21/12
to
krys wrote:

> Massai wrote:
>
> > Teraz jeszcze wstaw w to rodziców. Myślisz że tacy przemądrzali
> > rodzice, co to wiedza lepiej czy zabrać dziecko ze szpitala czy nie,
> > gdy ich selektywne stosowanie się do zaleceń lekarza skończy się
> > dla dziecka źle - przyznają się do tego że to ich pomysły tak
> > zaowocowały? W życiu.
>
> A prawda, jak zwykle leży po środku. Wśród lekarzy też zdarzają się
> konowały, które ignorują pacjenta, na pytanie dlaczego tak, a nie
> inaczej odpowiadają, że "lepiej się nie interesować", na sugestię, że
> po tym leku to może jednak coś się dzieje nie tak jak powinno,
> odpowiadaja, że wiedzą lepiej. Tacy, co to "operacja się powiodła,
> tylko pacjent zmarł". Ja takich lekarzy odwiedzam tylko dwa razy -
> pierwszy i ostatni, od lat leczę się u tych, którym mogę zadać każde
> pytanie, zgłosić każdą wątpliwość bez obawy, że potraktują mnie jak
> przemądrzałego pacjenta.

Nikt zadania pytania, czy zgłoszenia wątpliwości nie potraktuje jako
"bycia przemądrzałym".

Problem się pojawia, gdy pacjent na kolejnej kontrolnej wizycie ma
zwiększoną dawkę leków moczopędnych, bo dotychczasowa ewidentnie nie
starcza, "osłonowo" dostaje dawkę potasu, po czym się przy kolejnej
wizycie okazuje że potas poszedł w kosmos, a pacjent się przyznaje że
tych moczopędnych nie brał, bo go szczypały w język i jego zdaniem były
zbędne.

> Lekarz nie jest nieomylny, ani jedyny na
> świecie. Jak widzę, że jego leczenie zamiast pomagać -szkodzi, to na
> własne żądanie mam prawo poszukać takiego, któremu można zaufać.

Oczywiście - poszukać innego zawsze.
Ale jeśli wracasz do tego samego, którego zalecenia olałeś, to się nie
dziw że facet pyta "ale czego pan ode mnie chce?"

To takie zachowanie jak naszych ministrów, którzy kierują pytanie do
działu prawnego, dostają odpowiedź że decyzja którą chcą wydać jest
niezgodna z prawem, i odsyłają odpowiedź z adnotacją "ja nie widzę
przeszkód, proszę o nową opinię prawną, która pozwoli na wydanie takiej
decyzji".

--
Pozdro
Massai

krys

unread,
May 21, 2012, 7:45:22 AM5/21/12
to
Massai wrote:

> Nikt zadania pytania, czy zgłoszenia wątpliwości nie potraktuje jako
> "bycia przemądrzałym".

Nigdy nie mów nigdy. Znam takiego lekarza, który każde pytanie traktuje jak
zamach na własne kompetencje.
>
> Problem się pojawia, gdy pacjent na kolejnej kontrolnej wizycie ma
> zwiększoną dawkę leków moczopędnych, bo dotychczasowa ewidentnie nie
> starcza, "osłonowo" dostaje dawkę potasu, po czym się przy kolejnej
> wizycie okazuje że potas poszedł w kosmos, a pacjent się przyznaje że
> tych moczopędnych nie brał, bo go szczypały w język i jego zdaniem były
> zbędne.

Ja nie mówię o szczególe, tylko o ogóle.
>
>> Lekarz nie jest nieomylny, ani jedyny na
>> świecie. Jak widzę, że jego leczenie zamiast pomagać -szkodzi, to na
>> własne żądanie mam prawo poszukać takiego, któremu można zaufać.
>
> Oczywiście - poszukać innego zawsze.
> Ale jeśli wracasz do tego samego, którego zalecenia olałeś, to się nie
> dziw że facet pyta "ale czego pan ode mnie chce?"

Problem polega na tym, że powstało błędne założenie, że to _ten sam_ lekarz.
Trzeba być chyba skończonym idiotą, żeby iść kolejny raz do konowała.
Ja na przykład do tego lekarza z góry postu to chyba mo?e się udac dopiero
wtedy, jak mnie zeskobią z ulicy i akurat na niego trafię - nie mam z grosz
zaufania i tyle.

--
Pozdrawiam
J.

www.kontestacja.com

Massai

unread,
May 21, 2012, 8:30:18 AM5/21/12
to
krys wrote:

> Massai wrote:
>
> > Nikt zadania pytania, czy zgłoszenia wątpliwości nie potraktuje jako
> > "bycia przemądrzałym".
>
> Nigdy nie mów nigdy. Znam takiego lekarza, który każde pytanie
> traktuje jak zamach na własne kompetencje.
> >
> > Problem się pojawia, gdy pacjent na kolejnej kontrolnej wizycie ma
> > zwiększoną dawkę leków moczopędnych, bo dotychczasowa ewidentnie nie
> > starcza, "osłonowo" dostaje dawkę potasu, po czym się przy kolejnej
> > wizycie okazuje że potas poszedł w kosmos, a pacjent się przyznaje
> > że tych moczopędnych nie brał, bo go szczypały w język i jego
> > zdaniem były zbędne.
>
> Ja nie mówię o szczególe, tylko o ogóle.

Ja też mówię o "ogóle".
Lecząc musze przyjąć że pacjent będzie się stosował do moich zaleceń,
bo inaczej bym osiwiał dobierając terapię tak żeby samowolne
odstawienie jednego leku przypadkiem nie spowodowało groźnych skutków
brania drugiego. Co z lekami których nie wolno gwałtownie odstawiać?

Ergo - przyjmuję zasadę że leczę pacjenta który słucha moich zaleceń.

I jeśli mi się trafia taki który ewidentnie słucha zaleceń wybiórczo,
wg własnego widzimisię - leczenie go jest zbyt niebezpieczne. Dla niego
samego, bo nie mam czasu dobierać terapii/nie ma w ogóle takiej
terapii, którą mógłby sobie on sam bezpiecznie manipulować.

W takiej sytuacji odsyłam do innego lekarza, i cześć. Dla dobra tego
pacjenta.

> >
> >> Lekarz nie jest nieomylny, ani jedyny na
> >> świecie. Jak widzę, że jego leczenie zamiast pomagać -szkodzi, to
> na >> własne żądanie mam prawo poszukać takiego, któremu można zaufać.
> >
> > Oczywiście - poszukać innego zawsze.
> > Ale jeśli wracasz do tego samego, którego zalecenia olałeś, to się
> > nie dziw że facet pyta "ale czego pan ode mnie chce?"
>
> Problem polega na tym, że powstało błędne założenie, że to _ten sam_
> lekarz. Trzeba być chyba skończonym idiotą, żeby iść kolejny raz do
> konowała.

Wcale nie błędne, przeczytaj jeszcze raz tę wypowiedź z pierwszego
postu.
Z co do tego "trzeba byc skończonym idiotą" i "konowała". Naprawde
sądzisz że luedzie wypisują się na własne życzenie bo uważają że lekarz
ich źle leczy?

Nie, wypisują się z wygody, ze znudzenia, z powodu planów rodzinnych
itp.
Z ogólnie pojętego olewactwa. "Może i mają rację, że chcą żebym został,
ale kto by ich słuchał, jutro ziutek grilla urządza, muszę być!"

A potem po grillu kolunio wraca jeszcze bardziej rozchorowany.

--
Pozdro
Massai

krys

unread,
May 21, 2012, 11:17:23 AM5/21/12
to
Massai wrote:

> Ja te� m�wi� o "og�le".
> Lecz�c musze przyj�� �e pacjent b�dzie si� stosowa� do moich zalece�,
> bo inaczej bym osiwia� dobieraj�c terapi� tak �eby samowolne
> odstawienie jednego leku przypadkiem nie spowodowa�o gro�nych skutk�w
> brania drugiego. Co z lekami kt�rych nie wolno gwa�townie odstawia�?

Ale w szpitalu to chyba nie tak prosto sobie samowolnie odstawiďż˝?

>
> Ergo - przyjmuj� zasad� �e lecz� pacjenta kt�ry s�ucha moich zalece�.
>
> I je�li mi si� trafia taki kt�ry ewidentnie s�ucha zalece� wybi�rczo,
> wg w�asnego widzimisi� - leczenie go jest zbyt niebezpieczne. Dla niego
> samego, bo nie mam czasu dobiera� terapii/nie ma w og�le takiej
> terapii, kt�r� m�g�by sobie on sam bezpiecznie manipulowa�.
>
> W takiej sytuacji odsy�am do innego lekarza, i cze��. Dla dobra tego
> pacjenta.

No i s�usznie.

>> Problem polega na tym, �e powsta�o b��dne za�o�enie, �e to _ten sam_
>> lekarz. Trzeba by� chyba sko�czonym idiot�, �eby i�� kolejny raz do
>> konowa�a.
>
> Wcale nie b��dne, przeczytaj jeszcze raz t� wypowied� z pierwszego
> postu.

W�a�nie czyta�am. I wychodzi mi, �e po szpitalu by� inny lekarz, kt�ry
strzeliďż˝ focha.

> Z co do tego "trzeba byc sko�czonym idiot�" i "konowa�a". Naprawde
> s�dzisz �e luedzie wypisuj� si� na w�asne �yczenie bo uwa�aj� �e lekarz
> ich �le leczy?

Tak s�dz�. Po sobie.
>
> Nie, wypisuj� si� z wygody, ze znudzenia, z powodu plan�w rodzinnych
> itp.
> Z og�lnie poj�tego olewactwa. "Mo�e i maj� racj�, �e chc� �ebym zosta�,
> ale kto by ich s�ucha�, jutro ziutek grilla urz�dza, musz� by�!"

Skoro �ycz� sobie ryzykowa� dla zgrywy...

--
Pozdrawiam
J.

www.kontestacja.com

Massai

unread,
May 21, 2012, 11:31:37 AM5/21/12
to
krys wrote:

> Massai wrote:
>
> > Ja też mówię o "ogóle".
> > Lecząc musze przyjąć że pacjent będzie się stosował do moich
> > zaleceń, bo inaczej bym osiwiał dobierając terapię tak żeby
> > samowolne odstawienie jednego leku przypadkiem nie spowodowało
> > groźnych skutków brania drugiego. Co z lekami których nie wolno
> > gwałtownie odstawiać?
>
> Ale w szpitalu to chyba nie tak prosto sobie samowolnie odstawić?

Ale o czym ty do mnie?

Wypisał sie na własne życzenie, wbrew moim zaleceniom = mam prawo
przyjąc że moich kolejnych zaleceń będzie słuchał jak kierunkowskaz,
czasem tak, czasem nie.

Uwierz, to nie jest tak że mam zaplanowany wypis na czwartek, pacjent
we wtorek przychodzi i mówi że już by chciał do domu, bo ma taką a nie
inną sytuację rodzinną, a ja mu mówię "nie! jak pan chce to tylko na
świstek na własne życzenie".

Jak widzę że są możliwości, człowiek kumaty i to dam mu leki do domu,
powiem na co ma szczególnie uważać i zgłosić się natychmiast (jakby sie
pogorszyło) i wypiszę.

Na własne życzenie wypisuje się najczęściej ten który naprawdę nie
powinien.

--
Pozdro
Massai

krys

unread,
May 21, 2012, 11:43:47 AM5/21/12
to
No i o to chodzi.
>
> Na własne życzenie wypisuje się najczęściej ten który naprawdę nie
> powinien.

A nie ten, który obawia się, że dalsze leczenie może mu zaszkodzić?



--
Pozdrawiam
J.

www.kontestacja.com

Massai

unread,
May 21, 2012, 1:05:11 PM5/21/12
to
krys wrote:

> Massai wrote:
> >
> > Na własne życzenie wypisuje się najczęściej ten który naprawdę nie
> > powinien.
>
> A nie ten, który obawia się, że dalsze leczenie może mu zaszkodzić?

Nie.

Medycyna, wbrew temu co się niektórym wydaje, to nie jest jak, ja wiem,
"specjalista od analiz rozwiązań", że się człowiek zastanawia czy
szympans by sobie nie poradził.

To dziedzina w której trzeba pracować na podstawie sprawdzonych metod,
na podstawie dogłębnej wiedzy.
Logikę można sobie schować do kieszeni.

I uprzedzając - pomysł że dzięki "logicznemu podejściu" coś nowego
wymyślimy, jakąś rewolucyjną terapię... ech.
Nie takie mózgi nad tym siedzą, żeby zwykły kowalski uzbrojony w google
coś nowego wymyślił.

Rewelacje i pomysły pacjenta są zazwyczaj na poziomie tego dowcipu co
to dzieci jechały autokarem, coś się zepsuło, kierowca dłubie w silniku
i wokół niego skacze przygłupi jasio, wołając "Ja wiem, ja wiem co się
zepsuło! autokar się zepsuł!"

I weź tu tłumacz takiemu abeco... tfu, znaczy jasiowi że owszem
autokar, doskonale o tym wiesz, ale wiele to nie wnosi. Nie mam czasu
na wykłady od podstaw.

A jak jasiu chce się dowiedzieć, to lektur jest mnóstwo. Zaczynamy od
pierwszego roku, od anatomii, histologii i jedziemy tak 6 lat.

--
Pozdro
Massai

Delfino Delphis

unread,
May 21, 2012, 1:59:33 PM5/21/12
to
kapsi wrote:

> To nie płać.

Niestety nie mogę. Tak wiem, rabunek w biały dzień.

Hikikomori Mint

unread,
May 21, 2012, 2:11:42 PM5/21/12
to
a dlaczego za wszelka cene chcesz udowodnic, ze to lekarz jest nieomylny

tak cie to boli?

Hikikomori Mint

unread,
May 21, 2012, 2:15:03 PM5/21/12
to
On 21.05.2012 13:25, Massai wrote:

> Problem się pojawia, gdy pacjent na kolejnej kontrolnej wizycie ma
> zwiększoną dawkę leków moczopędnych, bo dotychczasowa ewidentnie nie
> starcza, "osłonowo" dostaje dawkę potasu, po czym się przy kolejnej
> wizycie okazuje że potas poszedł w kosmos, a pacjent się przyznaje że
> tych moczopędnych nie brał, bo go szczypały w język i jego zdaniem były
> zbędne.

A lekarz uprzedzil pacjenta przed szczypaniem? Zaznaczyl, ze mimo
dyskomfortu nalezy kontynuowac?

Bo czasem jest tak "pan/pani bierze te proszki, al ejakby sraczka/glowa
bolala - to odstawic".


> Oczywiście - poszukać innego zawsze.
> Ale jeśli wracasz do tego samego, którego zalecenia olałeś, to się nie
> dziw że facet pyta "ale czego pan ode mnie chce?"

Tego, do czego lekarz sluzy - leczenia.

A nie filozofowania.

Hikikomori Mint

unread,
May 21, 2012, 2:19:58 PM5/21/12
to
On 21.05.2012 14:30, Massai wrote:

> W takiej sytuacji odsyłam do innego lekarza, i cześć. Dla dobra tego
> pacjenta.

I od tego momentu pacjent magicznie zaczyna sluchac sie innego lekarza?

Sorry, ale to co prezentujesz to spychologia pospolita. Widac, nie
jestes w stanie naswietlic odpowiednio jasno spraw zwiazanych z
leczeniem, ze cie pacjent nie slucha.

> Z co do tego "trzeba byc skończonym idiotą" i "konowała". Naprawde
> sądzisz że luedzie wypisują się na własne życzenie bo uważają że lekarz
> ich źle leczy?

A co? Nie mogą? Nie maja prawa tak żle myśleć o kaście bialycvh fartuchów?

>
> Nie, wypisują się z wygody, ze znudzenia, z powodu planów rodzinnych
> itp.

I mogą. I korzystają.

> Z ogólnie pojętego olewactwa.

Widze, doktorku, ześ psychologie konczyl ;)


> "Może i mają rację, że chcą żebym został,
> ale kto by ich słuchał, jutro ziutek grilla urządza, muszę być!"
>
> A potem po grillu kolunio wraca jeszcze bardziej rozchorowany.
>


A ty go nie ovceniaj, tylko wytlumacz i lecz.

Hikikomori Mint

unread,
May 21, 2012, 2:21:38 PM5/21/12
to
On 21.05.2012 17:31, Massai wrote:

> Na własne życzenie wypisuje się najczęściej ten który naprawdę nie
> powinien.
>
na wlasne zyczenie zawsze wypisuje sie ten, co nie powinien

bo w przeciwnym wypadku po prostu jest wypisywany

Hikikomori Mint

unread,
May 21, 2012, 2:24:23 PM5/21/12
to
On 21.05.2012 19:05, Massai wrote:
> krys wrote:
>
>> Massai wrote:
>>>
>>> Na własne życzenie wypisuje się najczęściej ten który naprawdę nie
>>> powinien.
>>
>> A nie ten, który obawia się, że dalsze leczenie może mu zaszkodzić?
>
> Nie..

Tak, wiemy. LEKARZE SA NIEOMYLNI.


> Medycyna, wbrew temu co się niektórym wydaje, to nie jest jak, ja wiem,
> "specjalista od analiz rozwiązań", że się człowiek zastanawia czy
> szympans by sobie nie poradził.
>
> To dziedzina w której trzeba pracować na podstawie sprawdzonych metod,
> na podstawie dogłębnej wiedzy.
> Logikę można sobie schować do kieszeni.

Czy pomijajac swoje zacietrzewienie, przyjmujesz do wiadomosci, ze
leczonego w szpitalu czlowieka moze konsultowac jego lekarz rodziiny,
ktory zan np. 20 lat historii choroby i po takiej konsultacji czlowiek
sie wypisuje, przreywajac "szpitalne leczenie" u jakiegos pelnego
ambicji masaja?

Grzegorz Staniak

unread,
May 21, 2012, 2:45:38 PM5/21/12
to
On 21.05.2012, Massai <tse...@wp.pl> wroted:

> A jak jasiu chce się dowiedzieć, to lektur jest mnóstwo. Zaczynamy
> od pierwszego roku, od anatomii, histologii i jedziemy tak 6 lat.

A potem przepisujemy aspirynę pacjentowi z pękniętym tętniakiem
aorty i każemy mu leżeć tydzień w domu.

GS
--
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>

plumke.pl 2+shift

unread,
May 21, 2012, 7:07:34 PM5/21/12
to
>Lekarz słusznie zwraca uwagę na nieodpowiedzialność rodziców, którzy
>niedoleczone dziecko zabierają ze szpitala zamiast dokończyć tam leczenie.


nie zawsze jest to prawda. moje dziecko bylo "obserwowane" (jedna wizyta
pielegniarki przez 10h, zadnej wizyty lekarza - bo bylo swieto i dlugi
weekend) w szpitalu w piatek; okazalo sie ze musi pozostac na TEJ
"obserwacji" jeszcze 4 dni by wykonac pewne badanie, ktore moze wykonac
lekarz we wtorek (!); na pytanie czy moge wykonac to badanie we wlasnym
zakresie bezzwlocznie lekarka zasmiala sie i zaproponowala zaklad o grube
pieniadze ze nie uda mi sie tego zrobic przed poniedzialkiem - bo dlugi
weekend; gdy po kilku minutach oswiadczylem, ze juz zalatwilem badanie
lekarka wyraznie zaskoczona podsunela mi do podpisu wypisanie dziecka na
wlasna prosbe pomimo, ze [uwaga] "przeprowadzone badania" wskazuja na
koniecznosc hospitalizacji
...oswiadczylem ze nie podpisze bo to wierutne klamstwo - lekarkawyraznie
oburzona wycedzila zebym napisal co mi sie chce

a swoja droga z racji pracy w branzy medycznej i czestej stycznosci z bialym
personelem mam dosc stanowczo wyrobione - nie najlepsze zdanie o
profesjonalizmie tegoz

plumke

Massai

unread,
May 22, 2012, 4:37:46 AM5/22/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> On 21.05.2012 19:05, Massai wrote:
> > krys wrote:
> >
> > > Massai wrote:
> > > >
> > > > Na własne życzenie wypisuje się najczęściej ten który
> > > > naprawdę nie powinien.
> > >
> > > A nie ten, który obawia się, że dalsze leczenie może mu
> > > zaszkodzić?
> >
> > Nie..
>
> Tak, wiemy. LEKARZE SA NIEOMYLNI.

Jeśli myli się lekarz, człowiek który się dajmy na to przez 12 lat
kształcił w tym kierunku - to jaka szansa że laik się nie pomyli?

>
>
> > Medycyna, wbrew temu co się niektórym wydaje, to nie jest jak, ja
> > wiem, "specjalista od analiz rozwiązań", że się człowiek
> > zastanawia czy szympans by sobie nie poradził.
> >
> > To dziedzina w której trzeba pracować na podstawie sprawdzonych
> > metod, na podstawie dogłębnej wiedzy.
> > Logikę można sobie schować do kieszeni.
>
> Czy pomijajac swoje zacietrzewienie, przyjmujesz do wiadomosci, ze
> leczonego w szpitalu czlowieka moze konsultowac jego lekarz rodziiny,
> ktory zan np. 20 lat historii choroby i po takiej konsultacji
> czlowiek sie wypisuje, przreywajac "szpitalne leczenie" u jakiegos
> pelnego ambicji masaja?

No to skoro temu lekarzowi rodzinnemu wierzy, to niech się u niego
leczy, po co zawraca głowę innym specjalistom? Hę?

--
Pozdro
Massai

Massai

unread,
May 22, 2012, 4:42:20 AM5/22/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> On 21.05.2012 14:30, Massai wrote:
>
> > W takiej sytuacji odsyłam do innego lekarza, i cześć. Dla dobra
> > tego pacjenta.
>
> I od tego momentu pacjent magicznie zaczyna sluchac sie innego
> lekarza?

Niech idzie do takiego, którego będzie słuchał, skoro ja nie jestem
dla niego wiarygodny.

>
> Sorry, ale to co prezentujesz to spychologia pospolita. Widac, nie
> jestes w stanie naswietlic odpowiednio jasno spraw zwiazanych z
> leczeniem, ze cie pacjent nie slucha.

Buahahahaa. Pacjentowi który wie lepiej?

>
> > Z co do tego "trzeba byc skończonym idiotą" i "konowała".
> > Naprawde sądzisz że luedzie wypisują się na własne życzenie
> > bo uważają że lekarz ich źle leczy?
>
> A co? Nie mogą? Nie maja prawa tak żle myśleć o kaście bialycvh
> fartuchów?

Mogą, głupcze.
Tyle tylko że to margines.
Ludzie w większości dość rozsądnie podchodzą do swojej wiedzy na
te tematy, i jeśli już się wypisują - to raczej z lekceważenia, a
nie krytycznej oceny sposobu leczenia.

>
> >
> > Nie, wypisują się z wygody, ze znudzenia, z powodu planów
> > rodzinnych itp.
>
> I mogą. I korzystają.
>
> > Z ogólnie pojętego olewactwa.
>
> Widze, doktorku, ześ psychologie konczyl ;)

A po czym wnosisz?

>
>
> > "Może i mają rację, że chcą żebym został,
> > ale kto by ich słuchał, jutro ziutek grilla urządza, muszę
> > być!"
> >
> > A potem po grillu kolunio wraca jeszcze bardziej rozchorowany.
> >
>
>
> A ty go nie ovceniaj, tylko wytlumacz i lecz.

Już mu tłumaczyłem: "jest pan chory, nie moge pana wypisać, musze
mieć pana pod kontrolą".

Skoro nie chce się pan leczyć, "nikt tu pod pistoletem nikogo nie
trzyma".

--
Pozdro
Massai

Hikikomori Mint

unread,
May 22, 2012, 4:47:28 AM5/22/12
to
On 22.05.2012 10:37, Massai wrote:

>> Tak, wiemy. LEKARZE SA NIEOMYLNI.
>
> Jeśli myli się lekarz, człowiek który się dajmy na to przez 12 lat
> kształcił w tym kierunku - to jaka szansa że laik się nie pomyli?

50%

>> Czy pomijajac swoje zacietrzewienie, przyjmujesz do wiadomosci, ze
>> leczonego w szpitalu czlowieka moze konsultowac jego lekarz rodziiny,
>> ktory zan np. 20 lat historii choroby i po takiej konsultacji
>> czlowiek sie wypisuje, przreywajac "szpitalne leczenie" u jakiegos
>> pelnego ambicji masaja?
>
> No to skoro temu lekarzowi rodzinnemu wierzy, to niech się u niego
> leczy, po co zawraca głowę innym specjalistom? Hę?
>

No wlasnie nie zawraca, tylko chce sie wypisac na zyczenie i pojsc za
rada swojego lekarza do takiego specjalisty co sie zna i pomoze, zamiast
marnowac swoj czas w miejscu, gdzie udaja, ze leczą...




--

Krzysiek Kielczewski

unread,
May 22, 2012, 5:04:38 AM5/22/12
to
Dnia 22.05.2012 Massai <tse...@wp.pl> napisał/a:

>> > > A nie ten, który obawia się, że dalsze leczenie może mu
>> > > zaszkodzić?
>> >
>> > Nie..
>>
>> Tak, wiemy. LEKARZE SA NIEOMYLNI.
>
> Jeśli myli się lekarz, człowiek który się dajmy na to przez 12 lat
> kształcił w tym kierunku - to jaka szansa że laik się nie pomyli?

Z serii głupi pacjent u Wykształconego Pana Lekarza Specjalisty:
- To wyrostek, jak nie przestanie boleć proszę się zgłosić do szpitala.
- Ale mi wyrostek wycięli naście lat temu!
<kurtyna>

Pzdr,
Krzysiek Kiełczewski

Massai

unread,
May 22, 2012, 5:08:29 AM5/22/12
to
Hikikomori Mint wrote:

> On 21.05.2012 13:25, Massai wrote:
>
> > Problem się pojawia, gdy pacjent na kolejnej kontrolnej wizycie ma
> > zwiększoną dawkę leków moczopędnych, bo dotychczasowa
> > ewidentnie nie starcza, "osłonowo" dostaje dawkę potasu, po czym
> > się przy kolejnej wizycie okazuje że potas poszedł w kosmos, a
> > pacjent się przyznaje że tych moczopędnych nie brał, bo go
> > szczypały w język i jego zdaniem były zbędne.
>
> A lekarz uprzedzil pacjenta przed szczypaniem? Zaznaczyl, ze mimo
> dyskomfortu nalezy kontynuowac?

I co jeszcze?
"Jakby przy braniu tabletek lodówka buczała, to mimo to trzeba brać.
Jakby przy braniu tabletek woda z kranu ciekła, trzeba brać."

Chcesz przewidzieć wszystko co sobie uroi pacjent?

>
> Bo czasem jest tak "pan/pani bierze te proszki, al ejakby
> sraczka/glowa bolala - to odstawic".
>
>
> > Oczywiście - poszukać innego zawsze.
> > Ale jeśli wracasz do tego samego, którego zalecenia olałeś, to
> > się nie dziw że facet pyta "ale czego pan ode mnie chce?"
>
> Tego, do czego lekarz sluzy - leczenia.
>
> A nie filozofowania.

Więc powtórzę - leczenie to nie "pan weźmie to i to". To proces,
dagnostyczny, leczniczy, rehabilitacyjny.
Jeśli widzę że pacjent stosuje się do zaleceń wybiórczo, to nie
mogę prawidłowo prowadzić procesu leczenia.
Tak samo jak nie mogę zdiagnozować pacjenta który np. odmawia
poddaniu się koniecznemu badaniu obrazowemu, bo uważa że jest ono
zbędne.

Pójdziesz do rodzinnego i powiesz: "chyba się przeziębiłem, proszę
mnie leczyć, ale nie pozwolę panu do gardła zajrzeć"?

--
Pozdro
Massai

Artur M. Piwko

unread,
May 22, 2012, 5:19:41 AM5/22/12
to
In the darkest hour on Fri, 18 May 2012 12:27:26 +0200,
Hikikomori Mint <hikiko...@amorki.pl> screamed:
>>>> Czemu więc po poradę idą do lekarza do którego wcześniej nie mieli
>>>> zaufania?
>>>> Nie mieli tez odwagi aby mu w oczy powiedzieć, że nie mają do niego
>>>> zaufania i przenoszą dziecko do innego szpitala?
>>>
>>> Z tego co piszesz, znow wynika, ze lekarz lubi oceniac, byc sedzia, a
>>> nie ma do tego kompetencji.
>>
>> Jeśli do oceny stanu zdrowia dzieciaka bardziej nadają się rodzice
>> to czemu w ogóle zawieźli je do szpitala?
>
> Może warto zapytac dlaczego je wzieli?
> A moze nie warto wnikac i puszczac fochów, ze wzieli. Widac wzieli bo
> tak uznali, zebedzie lepiej.
>

Może właśnie dlatego, że jednak wiedzą lepiej niż rodzice?

--
"Szanowni Państwo! Kupujcie 'Nasz Dziennik'. Jest on tańszy od rolki papieru,
a ma tę przewagę, że używać nie trzeba, bo na nim gówno już jest wydrukowane."
:: Rzeczpospolita :: 2004-08-21 Nr 34 :: Plus - Minus :: Stanisław Tym ::

I am not asking you to live in sin, just visit for a while.

Massai

unread,
May 22, 2012, 6:54:41 AM5/22/12
to
Z serii głupi user u przemądrego informatyka:
"- Panie, literki wszystkie rozmaziane.
- Bo taka jest rozdzielczość ustawiona, taka musi być!
- Ale wystarczy chyba zmienić na natywną, prawda?
- to niech pan sobie zmieni!
- Ale zablokował pan dostęp..."

Z serii głupi świadek i przemądra pani adwokat:
" No i leciał ze 150 km/h, była górka, nie widziałem go, jak wyskoczył
zza górki to było po ptokach...
- Wnoszę o przeprowadzenie eksperymentu sądowego z jakiej odległości
swiadek zobaczyłby mojego klienta, gdyby mój klient poruszał się
wolniej o 50 km/h i szybciej o 50 km/h."


I tak można w nieskończoność.

--
Pozdro
Massai

Krzysiek Kielczewski

unread,
May 22, 2012, 8:23:50 AM5/22/12
to
Dnia 22.05.2012 Massai <tse...@wp.pl> napisał/a:

>> >> > > A nie ten, który obawia się, że dalsze leczenie może mu
>> >> > > zaszkodzić?
>> >> >
>> >> > Nie..
>> >>
>> >> Tak, wiemy. LEKARZE SA NIEOMYLNI.
>> >
>> > Jeśli myli się lekarz, człowiek który się dajmy na to przez 12 lat
>> > kształcił w tym kierunku - to jaka szansa że laik się nie pomyli?
>>
>> Z serii głupi pacjent u Wykształconego Pana Lekarza Specjalisty:
>> - To wyrostek, jak nie przestanie boleć proszę się zgłosić do
>> szpitala. - Ale mi wyrostek wycięli naście lat temu!
>> <kurtyna>
>
> Z serii głupi user u przemądrego informatyka:
> "- Panie, literki wszystkie rozmaziane.
> - Bo taka jest rozdzielczość ustawiona, taka musi być!
> - Ale wystarczy chyba zmienić na natywną, prawda?
> - to niech pan sobie zmieni!
> - Ale zablokował pan dostęp..."

No i takiego informatołka się goni na cztery wiatry, a nie zastanawia
się ile czasu zmarnował na naukę. Bez liczenia prawdopodobieństwa.

Pzdr,
Krzysiek Kiełczewski

Alex

unread,
May 23, 2012, 6:19:24 AM5/23/12
to
Massai napisał:
> Wiesz zdradzę ci jeszcze jeden niuans, który jest z tym związany:
> zastanów się czy chciałbyś leczyć pacjenta, który ma własne
> zdanie na temat sposobu leczenia, i w dodatku uznaje je za
> mądrzejsze niż wykształconego lekarza?
> Czyli - stosuje się do porad lekarskich wybiórczo?

Jeśli tym pacjentem będzie twoja babcia i będziesz ją leczył za własne
pieniądze to będziesz się mógł zastanawiać czy ci się ją chce leczyć i jak
to będziesz robił.
Ale jeśli leczysz kogoś za jego własne pieniądze (czy prywatnie czy
państwowo to za leczenia płaci leczony a nie lekarz!) to masz obowiązek
poinformować go możliwościach leczenia a chory ma prawo z tego leczenia nie
skorzystać jeśli mu nie będzie odpowiadało.
Co za ciemna banda z tych lekarzy się porobiła, jeszcze trochę a hydraulik
będzie się zastanawiał czy ma ochotę naprawić rurę za której naprawę mu
zapłacono bo zleceniodawca mu nie ufa? normalnie chamstwo i
drobnomieszczaństwo z pana wyłazi!

Stokrotka

unread,
May 23, 2012, 4:07:25 PM5/23/12
to

> "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na wlasne
> zadanie,... .... krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.
>... nalezaloby pozbawiac prawa wykonywania zawodu.

Pozbawić prawa wykonywania zawodu za fohy to za dużo - w końcu ma prawo do
uczuć, dopiero jak by odmawiał leczenia , ale on tylko kszywo patszy.
Jak się nie podoba, zę kszywo patszy to się zmienia konowała.
Ale w ogule się zgadzam.

Mnie pszynajmniej 2 razy mama wypisała ze szpitala na własne żądanie:

Miałam 12 lat, byłam szpitalu po wycięciu wyrostka robaczkowego, po 2
tygodniah już pobytu w domu, pszyjęto mnie ponownie, tym razem na oddział
wewnętszny, w celu naświetlań lampą kwarcową rany- szwu po wyrostku.
Wieczorem w trakcie nielegalnyh odwiedzin pszez okno -parter szpitala, gdy
mama dowiedziała się, że na oddziale jest czerwonka i dur bżuszny (ja 4
tygonie po 2 ciężkih operacjah wyrostka), zorganizowała ubranie (było po 18,
sklepy nieczynne, ja w piżamie, do domu 20 km) pukając do pszypadkowych
drzwi pobliskiego prywatnego domu. Ciuhy były 5 nr za duże.
Pamiętam, że w tym dniu wieczorem w domu oglądałam łestern "7 wspaniałyh".
W następnym dniu w pszyhodni lekarka potwierdziła, że naświetlania byłyby
szkodliwe.

Drugi raz miałam około 6 lub 7 lat, może 8, podejżenie żułtaczki,
w trakcie pszyjmowania, specjalnie jeździła po jakieś żeczy zdaje się piżamę
do domu, a potem nie zgodziła się na oddanie mnie do szpitala.


--
Nie jestem medykiem. (tekst w nowej ortografi: ó->u, ch->h, rz->ż lub
sz, -ii -> -i)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
http://reforma.ortografi.w.interia.pl/







Adam Płaszczyca

unread,
May 26, 2012, 3:28:51 PM5/26/12
to
Dnia Tue, 22 May 2012 08:37:46 +0000 (UTC), Massai napisał(a):

>> Tak, wiemy. LEKARZE SA NIEOMYLNI.
>
> Jeśli myli się lekarz, człowiek który się dajmy na to przez 12 lat
> kształcił w tym kierunku - to jaka szansa że laik się nie pomyli?

Duża. Laik sprawdzi dokładnie każdą możliwośc błędu.
lekarze w naszym kraju nie mają zwyczaju sprawdzać po sobie.

--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ Kęszyca Leśna 51/9, 66-305 Keszyca Leśna
_______/ /_ GG: 3524356
___________/ Wywoływanie slajdów http://trzypion.pl/

grazyna007

unread,
May 27, 2012, 9:35:38 AM5/27/12
to
W dniu 2012-05-18 13:45, Hikikomori Mint pisze:
> On 18.05.2012 13:34, to wrote:
>> begin mkarwan
>>
>>> To jest naturalna reakcja, miał prawo uznać nieodpowiedzialność
>>> rodziców. Nie ma podstaw aby uważać, że rodzice są bardziej
>>> odpowiedzialni niż wtedy gdy zabierali dziecko ze szpitala.
>>
>> On tam nie jest od rozsądzania i od ufania, tylko od leczenia. Za to mu
>> płacą i to ma robić.
>>
> wlasnie!
>
>
I chetnie opewnie by to robil, leczylby dzieciaka ale durni rodzice ze
szpitala je zabrali i skutecznie mu to uniemozliwili.

grazyna007

unread,
May 27, 2012, 9:37:45 AM5/27/12
to
W dniu 2012-05-23 22:07, Stokrotka pisze:
>
>> "jak widze na wypisie ze rodzice wzieli dziecko ze szpitala na wlasne
>> zadanie,... .... krzywo patrze i nie mam ochoty leczyc.
>> ... nalezaloby pozbawiac prawa wykonywania zawodu.
>
> Pozbawić prawa wykonywania zawodu za fohy to za dużo - w końcu ma prawo
> do uczuć, dopiero jak by odmawiał leczenia , ale on tylko kszywo patszy.
> Jak się nie podoba, zę kszywo patszy to się zmienia konowała.
> Ale w ogule się zgadzam.
>
> Mnie pszynajmniej 2 razy mama wypisała ze szpitala na własne żądanie:
>
> Miałam 12 lat, byłam szpitalu po wycięciu wyrostka robaczkowego, po 2
> tygodniah już pobytu w domu, pszyjęto mnie ponownie, tym razem na
> oddział wewnętszny, w celu naświetlań lampą kwarcową rany- szwu po
> wyrostku.
> Wieczorem w trakcie nielegalnyh odwiedzin pszez okno -parter szpitala,
> gdy mama dowiedziała się, że na oddziale jest czerwonka i dur bżuszny
> (ja 4 tygonie po 2 ciężkih operacjah wyrostka), zorganizowała ubranie
> (było po 18, sklepy nieczynne, ja w piżamie, do domu 20 km) pukając do
> pszypadkowych drzwi pobliskiego prywatnego domu. Ciuhy były 5 nr za duże.
> Pamiętam, że w tym dniu wieczorem w domu oglądałam łestern "7 wspaniałyh".
> W następnym dniu w pszyhodni lekarka potwierdziła, że naświetlania
> byłyby szkodliwe.
>
> Drugi raz miałam około 6 lub 7 lat, może 8, podejżenie żułtaczki,
> w trakcie pszyjmowania, specjalnie jeździła po jakieś żeczy zdaje się
> piżamę do domu, a potem nie zgodziła się na oddanie mnie do szpitala.
>
>
Ahhh, to masz szczenscie rze rzyjesz

Hikikomori Mint

unread,
May 27, 2012, 10:55:09 AM5/27/12
to
I dzieciak dzieki temu zyje i jest zdrowy, bo inny specjalista zmienil
calkim eleczenie, i leczyl prawdziwa chorobe a nie wy
mysloną...

Stokrotka

unread,
Jun 1, 2012, 2:47:24 PM6/1/12
to


> Ahhh, to masz szczenscie rze rzyjesz
Nie masz co drwić, po pierwszej operacji żygałam krwią.
Faktycznie cud, że żyję.

--

Qrczak

unread,
Jun 1, 2012, 3:59:33 PM6/1/12
to
Dnia 2012-05-27 15:37, niebożę grazyna007 wylazło do ludzi i marudzi:
Ona tak.

qr.a
--
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
0 new messages