Co za debilizm. Przecie� rozwi�zanie jest dziecinnie proste.
I drugie pi�tno za to, �e pr�buj�c rozwi�za� proste rzeczy stracili zmys�y
l�duj�c w wariatkowie lub gin�c samob�jczo. Zap�tlali si� w teoretycznych
obliczeniach, szukali porz�dku gdzie go nie ma i nigdy nie by�o. We�my tak�
np liniďż˝ prostďż˝. Czy istnieje w naturze?
--
Jan Werbi�ski O0oo....._[:]) bul, bul, bul
Prywatna http://www.janwer.com/
Nasza siec http://www.fredry.net/
Wszystkie paradoksy Zenona zostały rozwiązane u Pratchetta w Instytucie
testowania Aksjomatów (chyba tak to było, dawno czytałem). Tylko że tam
w ramach oszczędności badali po dwa na raz i na ten przykład strzelali z
łuku do żółwia.
--
maryjan
"Jo wom godom idźcie do dom, jak żeście gorole som,
a jak nie to posłuchejcie mój gelynder blues"
Tolek Skupiński
>> Co za debilizm. Przecież rozwiązanie jest dziecinnie proste.
>
> Jak i każdego innego z tych "paradoksów". To są w sumie paradoksy
> semantyczne. ;-)
>
Podstawowa sztuczka przy takich paradoksach opiera się na błędzie w
jednym z założeń. W tym wypadku tym założeniem jest nieciągłość
przestrzeni i czasu.
Pamiętam parę fajnych matematycznych paradoksów, typu całkiem poprawnie
wyglądający (na pierwszy rzut niezbyt spostrzegawczego oka) dowód na to
że 2=3 czy coś takiego - tam błędne było założenie poprawności dzielenia
przez 0.
Jumal
Ciekawe, że tyle lat średniowiecza przetrwały. :-)
Może przy okazji:
16*x=x
16+x=x
x=?
--
Jan Werbiński O0oo....._[:]) bul, bul, bul
>> Pamiętam parę fajnych matematycznych paradoksów, typu całkiem
>> poprawnie wyglądający (na pierwszy rzut niezbyt spostrzegawczego oka)
>> dowód na to że 2=3 czy coś takiego - tam błędne było założenie
>> poprawności dzielenia przez 0.
>
> Ciekawe, że tyle lat średniowiecza przetrwały. :-)
>
> Może przy okazji:
> 16*x=x
> 16+x=x
> x=?
>
Que? Przecież tu jest sprzeczność na samym początku... Pierwsze może być
poprawne tylko gdy x=0 , drugie, gdy 16=0... Ślepy jestem :) Daj
rozwiązanie :)
Jumal
Ops! Przepraszam, to ja wracam do szkoły. Prawa strona mi jakoś
umkła.
No dobra, ja też chcę rozwiązanie. :)
--
Tomasz Minkiewicz <tom...@gmail.com>
>>>> Mo�e przy okazji:
>>>> 16*x=x
>>>> 16+x=x
>>>> x=?
>>>
>>> Que? Przecie� tu jest sprzeczno�� na samym pocz�tku... Pierwsze mo�e
>>> by� poprawne tylko gdy x=0 , drugie, gdy 16=0... �lepy jestem :) Daj
>>> rozwi�zanie :)
>>
>> 16x=16+x
>> 16x-16-x=0
>> 15x-16=0
>> 15x=16
>> x=16/15
>>
>> Do szkooo�y! ;>
>
> Ops! Przepraszam, to ja wracam do szko�y. Prawa strona mi jako� umk�a.
>
> No dobra, ja te� chc� rozwi�zanie. :)
Przecie� to proste -- x wyra�a optymaln� liczb� butelek z wod�,
kt�r� ka�dy rozs�dny cz�owiek powinien mie� w zapasie (aleph_0).
--
Jarek
M.
>>>>> Może przy okazji:
>>>>> 16*x=x
>>>>> 16+x=x
>>>>> x=?
> Przecież to proste -- x wyraża optymalną liczbę butelek z wodą,
> którą każdy rozsądny człowiek powinien mieć w zapasie (aleph_0).
sprawdźmy:
16*nieskończoność=nieskończoność // pasuje :)
16+nieskończoność=nieskończoność // też pasuje :)
odp.: x=nieskończoność
Tylko gdzie te butelki trzymać?
a) w zgrzewkach po 6
b) w wannie?
ale "a" odpada - gdyż: nieskończoność/6=nieskończoność :(
Zatem w Wannie Werbińskiego (można ją ustawić na Dywanie Sierpińskiego).
v.
E tam, każdy głupi wie, że 16 x nieskończonosć jest większa niż 16 +
nieskończoność :P
Przem
> Zatem w Wannie Werbińskiego (można ją ustawić na Dywanie Sierpińskiego).
za to w mieście by starczył Hotel Hilberta
v.
Życia by wam nie wystarczyło na to przelewanie wody z pokoju do pokoju...
Agnieszka
>>> Zatem w Wannie Werbińskiego (można ją ustawić na Dywanie Sierpińskiego).
>>
>> za to w mieście by starczył Hotel Hilberta
>
> Życia by wam nie wystarczyło na to przelewanie wody z pokoju do pokoju...
Jakim nam? ;) Ja mam kran ;p
Zgrzewkami rotuje kto inny :)
v.
>>>>>> Może przy okazji:
>>>>>> 16*x=x
>>>>>> 16+x=x
>>>>>> x=?
>
>> Przecież to proste -- x wyraża optymalną liczbę butelek z wodą,
>> którą każdy rozsądny człowiek powinien mieć w zapasie (aleph_0).
>
> sprawdźmy:
> 16*nieskończoność=nieskończoność // pasuje :)
> 16+nieskończoność=nieskończoność // też pasuje :)
>
> odp.: x=nieskończoność
>
> Tylko gdzie te butelki trzymać?
> a) w zgrzewkach po 6
Po 16 -- przecież wyraźnie napisane. I przy każdej nadarzającej
się okazji dokupować na wszelki wypadek kolejny szesnastopak.
Jarek
--
Urągając wszelkim standardom
Choć ją dawno z emalii odarto
Stała w kącie dzika jak sowa
Smutna wanna trzyosobowa
Oj tam - my je na zajęciach z historii filozofii wszystkie rozwiązaliśmy. Facet
od filozofii mało przez nas nie osiwiał i nie zgubił okularów, a pod koniec
zajęć nakrył się kubkiem po kawie i schował za katedrą.
Rozwiazywaliśmy czysto hmm teoretycznie, nie testowaliśmy :P Ale z sali padła
sugestia że możemy sprawdzić to ze strzałą na prowadzącym :P Wniosek - nie dawać
grupce studentów historii żadnych paradoksów, bo wymyślą nowe...
WhiteD
> Pan Tomasz Minkiewicz napisał:
>
> >>>> Może przy okazji:
> >>>> 16*x=x
> >>>> 16+x=x
> >>>> x=?
> >>>
> >>> Que? Przecież tu jest sprzeczność na samym początku... Pierwsze może
> >>> być poprawne tylko gdy x=0 , drugie, gdy 16=0... Ślepy jestem :) Daj
> >>> rozwiązanie :)
> >>
> >> 16x=16+x
> >> 16x-16-x=0
> >> 15x-16=0
> >> 15x=16
> >> x=16/15
> >>
> >> Do szkoooły! ;>
> >
> > Ops! Przepraszam, to ja wracam do szkoły. Prawa strona mi jakoś umkła.
> >
> > No dobra, ja też chcę rozwiązanie. :)
>
> Przecież to proste -- x wyraża optymalną liczbę butelek z wodą,
> którą każdy rozsądny człowiek powinien mieć w zapasie (aleph_0).
Nie dam Ci namieszać w moich poglądach na temat optymalnej liczby
butelek (no ale przecież nie z wodą), które człowiek powinien mieć
w zapasie.
Ja wierzę klasykom: http://www.youtube.com/watch?v=fe8DLOsu6fM
--
Tomasz Minkiewicz <tom...@gmail.com>
To chyba piszesz o "nałkofcach".
> Nie dam Ci namieszać w moich poglądach na temat optymalnej liczby
> butelek (no ale przecież nie z wodą), które człowiek powinien mieć
> w zapasie.
> Ja wierzę klasykom: http://www.youtube.com/watch?v=fe8DLOsu6fM
To są jało[wco]we dyskusje.
--
Jarek
> Pamiętam parę fajnych matematycznych paradoksów, typu całkiem poprawnie
> wyglądający (na pierwszy rzut niezbyt spostrzegawczego oka) dowód na to
> że 2=3 czy coś takiego - tam błędne było założenie poprawności dzielenia
> przez 0.
>
a^2-b^2=(a+b)*(a-b)
Niech b=a
a^2-a^2=(a+a)*(a-a)
a*(a-a)=(a+a)*(a-a)
a=a+a
a=2a
1=2
> a^2-a^2=(a+a)*(a-a)
>
> a*(a-a)=(a+a)*(a-a)
>
> a=a+a
>
> a=2a
>
> 1=2
1 PLN = 100 gr = 1/10 PLN * 1/10 PLN = 1/100 PLN = 1 gr
--
c.d.n.
Za szybko, dla zmylki jeszcze jeden element:
1 PLN = 100 gr = 10 gr*10 gr = 1/10 PLN * 1/10 PLN = 1/100 PLN = 1 gr
Oczywiscie trick lezy w niepoprawnym przeliczaniu jednostek.
Innego niz Twoje nie ma.
O ile przy wzorze skróconego mnożenia parę osób może nie zauważyć tego
dzielenia, to w tym przykładzie chyba nawet dzieci z (obecnej, dla idiotów)
podstawówki się nie dadzą nabrać na takie mnożenie... A przynajmniej mam
taką nadzieję.
Agnieszka
Czyli żywisz ją niepotrzebnie.
Pisanie "tyś." albo kretyńskie ozdabianie nawet poprawnie napisanym
skrótem liczby wyrażonej cyframi ("...mam w magazynie 5000 tys. części
do malucha...") jest powszechne i świadczy o kompletnym braku
zrozumienia o co chodzi.
Najgorsze jest to, że ich do pracy przyjmują, bo oni ładnie potrafią
dowcipy z dżołmenstera na pałerpointowe prezentacje przerabiać.
Zresztą po co szukać daleko niemożności ogarnięcia prostych rzeczy -
zapytaj czy wystartuje samolot z lotniska. Ale nie takiego zwykłego, ale
takiego, którego pas startowy potrafi poruszać się z prękością równą
prędkości poruszającego się po nim samolotu, ale...
;-)
--
Bydlę
100 gr = 10 gr*10
a nie
100 gr = 10 gr*10 gr
> Oczywiscie trick lezy w niepoprawnym przeliczaniu jednostek.
Jednostek?
Przem
dotąd ok
> a=a+a
tu juz nie
1. lewa strona:
a*(a-a)=a*0=0
czyli 0
2. a z prawej strony:
(a+a)*(a-a)=(a+a)*0=2*a*0=0
czyli rownież 0
czyli 0=0
Przem
> Piętno dla naukowców "nie potrafiących" wyjaśnić paradoksów.
No nie, to jest czyjs troll-pacynka. Przyznać się, kto robi
za Werbińskiego w dni nieparzyste?
GS
--
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
tak
a dwie takowe równoległe przecinają się w nieskończoności
wiem, bo wiedziałem jak się naćpałem
DP
Dokladnie. Na sztuczki z jednostkami ludzie masowo nabierali sie i za moich
czasow, a dzisiaj... wiadomo nałóki scisue tródne so.
Oczywiście że
x = nieskończoność
:-)))
--
Jan Werbiński O0oo....._[:]) bul, bul, bul
Prywatna http://www.janwer.com/
Nasza siec http://www.fredry.net/
Polecam sześciopaki np wody do picia i czteropaki lub dwudziestopaki np na
imprezę.
Nie jestem pewien. Odcinek czego? Prostej?
Prosta nie istnieje w rzeczywistości (ja o niej nie słyszałem), więc
rozważania o nieskończonej ilości krótkich odcinków prostej nie mają
umocowania w realu.
Niezupełnie. Np starożytni myśliciele. Z nowszych np Cantor.
No i oczywiście wszyscy teolodzy. ;-)
Fajne!
Pokaż.
>
> a dwie takowe równoległe przecinają się w nieskończoności
Jesteś pewien, że nieskończoność istnieje? Bo ja np nie jestem.
Uhm, ale nie z tymi operatorami.
łoł i cieniarze nawet o dylatacji czasu nie mieli pojecia
>> 1 PLN = 100 gr = 10 gr*10 gr = 1/10 PLN * 1/10 PLN = 1/100 PLN = 1 gr
>
> Fajne!
Nie.
1/10 PLN * 1/10 PLN = 1/100 PLN^2
tak samo jak:
0,1 m x 0,1 m = 0,01 m^2
--
Grzesiek
Jasne, ale naprawdę myślisz że ktoś się zorientuje? ;)
ZARTÓJESZ??!!111
MSPANC.
j..
Umocowania są w Castoramie, ale nie pasują do prostych z Reala.
Nie musi. Po prostu slabo kumasz metodologie nauk scislych.
Może tak, może nie. Daj przykład prostej występującej w naturze. To przecież
bardzo łatwe.
> Użytkownik "Ghost" <gh...@everywhere.pl> napisał w wiadomości
> news:iehupr$5gh$1...@mx1.internetia.pl...
>>
>> Użytkownik "Jan Werbinski" <jaś@tralala.bez.maj.la> napisał w wiadomości
>> news:4d0b03c1$0$20996$6578...@news.neostrada.pl...
>>> Użytkownik "to" <t...@abc.xyz> napisał w wiadomości
>>> news:4d0a031e$0$27027$6578...@news.neostrada.pl...
>>>> begin Jumal
>>>>
>>>>> Podstawowa sztuczka przy takich paradoksach opiera się na błędzie w
>>>>> jednym z założeń. W tym wypadku tym założeniem jest nieciągłość
>>>>> przestrzeni i czasu.
>>>>
>>>> W tym przypadku to naprawdę czysta semantyka... Tak naprawdę chodzi o
>>>> nieskończenie krótki odcinek, a tych, co oczywiste, jest nieskończenie
>>>> wiele w odcinku o skończonej długości.
>>>
>>> Nie jestem pewien. Odcinek czego? Prostej?
>>> Prosta nie istnieje w rzeczywistości
>>
>> Nie musi. Po prostu slabo kumasz metodologie nauk scislych.
>
> Może tak, może nie. Daj przykład prostej występującej w naturze. To przecież
> bardzo łatwe.
"Prosta" to nie jest przedmiot. Równie dobrze mógłbyś stwierdzić, że w
naturze nie występują kąty. Albo odcinki. To nie są fizycznie dotykalne
pojęcia, tylko narzędzia matematyczne/geometryczne.
--
Yakhub
> >> Prosta nie istnieje w rzeczywistości
> > Nie musi. Po prostu slabo kumasz metodologie nauk scislych.
> Może tak, może nie. Daj przykład prostej występującej w naturze. To przecież
> bardzo łatwe.
Najpierw zdefiniuj prostą o jaką ci chodzi.
Tak dla uniknięcia wicia się "ale ja inną definicję miałem na myśli".
pozdrawiam
Wiki
--
wiktor [wiki] matlakiewicz
(> - - ^.^_, http://wiki.smutek.pl
Kąty i odcinki występują, ale linii prostych nie znalazłem.
Z pami�ci definicja: Niesko�czenie d�uga linia przechodz�ca przez dwa
punkty. Zgad�em?
Mo�esz dla u�atwienia skre�li� niesko�czenie, ale musi by� linia.
--
Jan Werbi�ski O0oo....._[:]) bul, bul, bul
> >> Może tak, może nie. Daj przykład prostej występującej w naturze. To
> >> przecież bardzo łatwe.
> > Najpierw zdefiniuj prostą o jaką ci chodzi.
> > Tak dla uniknięcia wicia się "ale ja inną definicję miałem na myśli".
> Z pamięci definicja: Nieskończenie długa linia przechodząca przez dwa
> punkty. Zgadłem?
Nie.
Przeciez napisalem: "nie musi". Najwyrazniej jestes glupszy niz myslalem.
Podaj przyklad odcinka, z prosta pojdzie latwiej.
Chómanista, zgadlem?
> Użytkownik "Jan Werbinski" <jaś@tralala.bez.maj.la> napisał w wiadomości
> >>> Może tak, może nie. Daj przykład prostej występującej w naturze. To
> >>> przecież bardzo łatwe.
> >> Najpierw zdefiniuj prostą o jaką ci chodzi.
> >> Tak dla uniknięcia wicia się "ale ja inną definicję miałem na myśli".
> > Z pamięci definicja: Nieskończenie długa linia przechodząca przez dwa
> > punkty. Zgadłem?
> > Możesz dla ułatwienia skreślić nieskończenie, ale musi być linia.
> Chómanista, zgadlem?
Nie płosz.
>>>>>>> Podstawowa sztuczka przy takich paradoksach opiera się na błędzie w
>>>>>>> jednym z założeń. W tym wypadku tym założeniem jest nieciągłość
>>>>>>> przestrzeni i czasu.
>>>>>>
>>>>>> W tym przypadku to naprawdę czysta semantyka... Tak naprawdę chodzi o
>>>>>> nieskończenie krótki odcinek, a tych, co oczywiste, jest nieskończenie
>>>>>> wiele w odcinku o skończonej długości.
>>>>>
>>>>> Nie jestem pewien. Odcinek czego? Prostej?
>>>>> Prosta nie istnieje w rzeczywistości
>>>>
>>>> Nie musi. Po prostu slabo kumasz metodologie nauk scislych.
>>>
>>> Może tak, może nie. Daj przykład prostej występującej w naturze. To
>>> przecież
>>> bardzo łatwe.
>>
>> "Prosta" to nie jest przedmiot. Równie dobrze mógłbyś stwierdzić, że w
>> naturze nie występują kąty. Albo odcinki. To nie są fizycznie dotykalne
>> pojęcia, tylko narzędzia matematyczne/geometryczne.
>
> Kąty i odcinki występują, ale linii prostych nie znalazłem.
A wiesz że każdy odcinek leży na prostej? A każdy kąt to dwie półproste o
wspólnym początku?
--
Yakhub
Do rzeczy.
Zdefiniuj prostą.
Daj przykład prostej występującej w naturze.
--
Jan Werbiński O0oo....._[:]) bul, bul, bul
--
Jan Werbiński O0oo....._[:]) bul, bul, bul
Do rzeczy.
Zdefiniuj prostą.
Daj przykład prostej występującej w naturze.
--
Jan Werbiński O0oo....._[:]) bul, bul, bul
Odcinek South Park.
Ja przecież nie twierdzę, że musi. Najwyraźniej jesteś głupszy niż myślałem.
Daj przykład prostej występującej w naturze.
Aha, czy mógłbyś dać przykład prostej w naturze?
Nie wiem, czy ja już prosiłem o przykład prostej?
Wiesz, chodzi o linię prostą, taką w naturze.
Linię prostą.
Kąt pomiędzy obserwowanym horyzontem, a Słońcem. Występuje w naturze. Do
istnienia kąta nie trzeba mieć prostych.
>>>>>>> Nie jestem pewien. Odcinek czego? Prostej?
>>>>>>> Prosta nie istnieje w rzeczywistości
>>>>>>
>>>>>> Nie musi. Po prostu slabo kumasz metodologie nauk scislych.
>>>>>
>>>>> Może tak, może nie. Daj przykład prostej występującej w naturze. To
>>>>> przecież
>>>>> bardzo łatwe.
>>>>
>>>> "Prosta" to nie jest przedmiot. Równie dobrze mógłbyś stwierdzić, że w
>>>> naturze nie występują kąty. Albo odcinki. To nie są fizycznie dotykalne
>>>> pojęcia, tylko narzędzia matematyczne/geometryczne.
>>>
>>> Kąty i odcinki występują, ale linii prostych nie znalazłem.
>>
>> A wiesz że każdy odcinek leży na prostej? A każdy kąt to dwie półproste o
>> wspólnym początku?
>
> Kąt pomiędzy obserwowanym horyzontem, a Słońcem. Występuje w naturze. Do
> istnienia kąta nie trzeba mieć prostych.
Tak samo, jak istnieje w naturze prosta, przebiegająca przez Słońce i
obserwatora na ziemi.
--
Yakhub
>>>>>> W tym przypadku to naprawdę czysta semantyka... Tak naprawdę chodzi o
>>>>>> nieskończenie krótki odcinek, a tych, co oczywiste, jest nieskończenie
>>>>>> wiele w odcinku o skończonej długości.
>>>>>
>>>>> Nie jestem pewien. Odcinek czego? Prostej?
>>>>> Prosta nie istnieje w rzeczywistości
>>>>
>>>> Nie musi. Po prostu slabo kumasz metodologie nauk scislych.
>>>
>>> Może tak, może nie. Daj przykład prostej występującej w naturze. To
>>> przecież bardzo łatwe.
>>
>> Przeciez napisalem: "nie musi". Najwyrazniej jestes glupszy niz myslalem.
>
> Ja przecież nie twierdzę, że musi. Najwyraźniej jesteś głupszy niż myślałem.
>
> Daj przykład prostej występującej w naturze.
> Aha, czy mógłbyś dać przykład prostej w naturze?
> Nie wiem, czy ja już prosiłem o przykład prostej?
> Wiesz, chodzi o linię prostą, taką w naturze.
> Linię prostą.
Linia prosta to takie coś, co przebiega przez dowolne dwa punkty. Jak
wyznaczysz w przestrzeni jakieś dwa punkty, to wyznaczyłeś też prostą,
która przez nie przebiega. Powtarzam: prosta to NIE jest przedmiot!
--
Yakhub
Zatem potwierdzi�e�, �e linia prosta istnieje tylko w teorii? Zgadzam si� z
Tobďż˝.
Nie znam linii prostych istniej�cych w naturze.
--
Jan Werbi�ski O0oo....._[:]) bul, bul, bul
Prosta nie istnieje. To tylko teoria.
Kąt to nie tylko _nieistniejący_ twór teoretyczny, ale także mierzalny
parametr, podobnie jak odległość.
:)
Nie wiem czy już pytałem? Proszę o przykład prostej występującej w naturze.
Zdefiniuj punkt. Punkt zresztą też (po euklidesowemu pojmowany) nie
istnieje realnie... Już pierwszy pewnik Euklidesa uniemożliwia pokazanie
tworów geometrii w świecie realnym. Co bys nie pokazał - to nie będzie to.
--
Darek
> Chómanista, zgadlem?
Prędzej tumanista...
--
Darek
> >> >>> Może tak, może nie. Daj przykład prostej występującej w naturze. To
> >> >>> przecież bardzo łatwe.
> >> >> Najpierw zdefiniuj prostą o jaką ci chodzi.
> >> >> Tak dla uniknięcia wicia się "ale ja inną definicję miałem na myśli".
> >> > Z pamięci definicja: Nieskończenie długa linia przechodząca przez dwa
> >> > punkty. Zgadłem?
> >> > Możesz dla ułatwienia skreślić nieskończenie, ale musi być linia.
> >> Chómanista, zgadlem?
> > Nie płosz.
> Do rzeczy.
> Zdefiniuj prostą.
To ty miałeś zdefiniować. Nie zgadywać.
> Kąt pomiędzy obserwowanym horyzontem, a Słońcem. Występuje w naturze. Do
> istnienia kąta nie trzeba mieć prostych.
aha - kąt zatem istnieje, dobra, to weźmy kąt np. 180 stopni.
I co my tu mamy... no prostą jak w pysk strzelił.
Albo jak wolisz kąt 0 stopni (co, teraz już nie "występuje w naturze"?).
Obserwator, obserwowany horyzont i słońce - dokładnie jak podałeś:
a) tworzą między kąt 0 stopni (gdzie obserwator jest wierzchołkiem)
b) leżą na linii prostej
Powiedz mi śniegojadzie dlaczego jedno tych zdań wydaje ci się
nieprawdziwe przy całkowitej prawdziwości drugiego? ;p
v.