W liście datowanym 1 czerwca 2012 (16:12:01) napisano:
> Powody są zaiście prozaiczne.
> Przychodzi do mojego biura sprzątaczka. jako, że mój przełozony kazał mi
> jej przekazać, aby wyczyściła kilka miejsc w moim biurze, więc jej
> przekazuję to... I ona bierze się za to...
/ciach/
Na to jest świetne rozwiązanie, które widziałem juz w kilku miejscach
- znikamy etat sprzątaczki, a zamiast tego do sprzątania angażujemy
firmę sprzątającą (którą może być nawet ta sama osoba, która wcześniej
była pracownikiem).
Zatrudniający odkrywa nagle, że:
- cały budynek można wypucować w 5h, a wcześniej nie dało się w 8
- sumaryczne koszty są takie same, jak były
- ma święty spokój, bo:
- nie obchodzą go psujące się odkurzacze
- nie obchodzi go zaskakująco wysokie zużycie płynu do podłóg,
który w tajemniczych okolicznościach znika ze składzika
- nie obchodzi go rachunek dni urlopowych, składek, chorobowe
Sprzątaczka nagle odkrywa, że:
- nie musi codziennie siedzieć w robocie 8h, może szybko zrobić swoje
i iść do domu
- jeżeli ma taką chęć lub potrzebę może wysłać na zastępstwo
kogo innego i nikogo to nie obchodzi
- ponieważ gra toczy się o JEJ pieniądze, potrafi znaleźć lepszego
dostawcę sprzętu i chemii, i nie musi podkradać płynu do podłóg, żeby
dorobić...
--
Pozdrowienia,
Yakhub