Dnia 01-06-2012 o 20:26:04 Marek Włodarz
<
mar...@nospam.venus.ci.uw.edu.pl> napisał(a):
Och, spodziewałem się sążnistych żali, dlatego Tobie nie odpowiadałem.
To były tylko didaskalia :)
(...)
>> Przekonanie, że Japończycy nie jedzą ryb słodkowodnych jest wiedzą "na
>> podstawie dwóch wizyt w barze sushi w stolycy" :
>
(...)
> okazję jeść prawdziwe. A wiedzę o tym, co Japończycy jadają, czerpię z
> trzech (jak dotąd) wizyt w tym pięknym kraju - w sumie już prawie 2
> miesiące się uzbiera - i osobistej znajomości z kilkunastoma
> tamtejszymi rodzinami. No, oczywiście to tylko "muśnięcie" i trudno
> mówić o prawdziwej znajomości Japonii. Nawet gdyby to było kilka lat,
> też byłoby za mało.
>
> Rozumiem, że twa wiedza wynika ze znacznie głębszego poznania tego
> kraju i że znasz takich Japończyków, którzy jadają słodkowodne ryby.
Moja wiedza jest wystarczająca, by wyłapać bez pudła usiłujących
udawać wiedzę :)
ZNACZNIE ważniejsze jest znać zakres swojej niewiedzy!
Zupełnie bez znaczenia jest, ile czasu zmarnowałeś w Japonii
i ilu Japończyków wydaje Ci się, że znasz.
Fakty (nawet te do wyguglania) przeczą Twoim wyobrażeniom - sake była za
mocna?
:)
>
> Oczywiście nie wykluczam, że tacy istnieją.
O to chodzi - każdy, kto był w barze sushi albo stał koło Japończyka,
natychmiast staje się znawcą Japonii. Błeeeee....
)_
> Ja w każdym razie ryb słodkowodnych w żadnym sklepie w sprzedaży nie
> widziałem,
sake?
Nie brnij. Wiem, prędzej się utopisz, niż przyznasz, że pływać nie umiesz.
Testosteron to zabójczy hormon!
(...)
> Aby móc zwracać się do kogoś po nazwisku, wypadałoby się najpierw
> samemu przedstawić, panie Trefniś. No, chyba że odwagi brak...
Nie.
Ja się nie przedstawiam, bo nie ma takiej tradycji na usenecie. Jak ktoś
podpisuje się pełnym nazwiskiem, jego sprawa. Ale niech pamięta, że
ktoś może jego głupoty skojarzyć z jego osobą.
Ja się nie przedstawiam, by nie być kojarzonym z takimi
dyskusjami. Pod moim nazwiskiem nie dostąpiłbyś zaszczytu, dziecinko.
Przy okazji życzenia na Dzień Dziecka.
:)
>
> Przy okazji - czytanie ze zrozumieniem też nie najlepiej panu wychodzi
> - nie napisałem, że to inny gatunek.
W tak młodym wieku Alzheimer?
Więc zacytuję Cię: "te ozdobne karpie niewiele mają wspólnego z naszym."
Rzeczywiście niewiele mają wspólnego, skoro to ten sam gatunek :)
Poczytaj o systematyce organizmów.
W tej chwili opisano (a jest ich z n a c z n i e więcej)
1 mln 750 tysięcy różnych żyjących w tej chwili gatunków organizmów.
Osobniki tego samego gatunku, mimo że wyraźnie różne od tych prawie 2
milionów,
niewiele mają ze sobą wspólnego :)
> Skoro Trefniś, wielki znawca
> Japonii,
Cóż, bo ja WIEM. A Ty, przyparty do muru, zaledwie NIE WYKLUCZASZ...
To po co zawracasz zwyczajnie dupę?
Hodują, żrą, zostałeś wydymany przez "obiegową opinię"...
Albo było zaznaczyć: "wszyscy z kilkunastu Japończyków,
których znam, nigdy nie jedli przy mnie ryb słodkowodnych".
:)
> nie rozumie, to może taka analogia (trudne słowo, wiem)
A to tylko dowód, że strzał mój był celny. Staram się trafiać w dziesiątkę
:)
Z mojej strony EOT, bo sankcje z art. 207 § 1...