Oczywiscie obie strony wiedza, ze zaden blad ani dezinformacja nie
nastapila.
na pierwsze i trzecie zaprzeczać, na drugie przytakiwać.
--
Pozdrawiam
Lemat
To zale�y od kontekstu sytuacyjnego.
1. Je�eli kontekstem jest rozmowa o wynagrodzeniu, awansach, podziale zysk�w
z projektu, kwestie odpowiedzialno�ci, zas�ugi dla firmy itp walczy� do
upad�ego i wykaza� w opraciu o fakty i dowody �e szef nie ma racji.
2. Je�eli kontekstem jest np rozmowa z klientem i swego rodzaju gra w
dobrego i z�ego policjanta w wyniku kt�rej ma by� ugrany kontrakt to reakcja
powinna zale�e� od zaplanowanych ustale�. Nie wierz� jednak �e prze�o�ony
chcia�by wci�gn�� w tego typu rozgrywki stron� nieu�wiadomion� o celu.
Ad1. Je�eli "szef" to posiadacz zasob�w firmy kt�ry decyduje o ich podziale
to taka rozmowa mo�e nic nie da�. Jego argumentacja cho� bzdurna mo�e by�
nastawiona tylko na to by nie podwy�szy� wynagrodze� lub nie wyp�aci�
dodatkowych profit�w b�d� umniejszy� zas�ugi pracownik�w kt�rych uznanie
mog�oby prowadzi� do ubiegania si� o dodatkowe wynagradzanie. Argumentacja
zwrotna pracownik�w nie zostanie uznana lub wywo�a dalsz� agresj� kt�ra mo�e
si� przenie�� na pola relacji innych ni� zawodowe ("nigdy was nie lubi�em
Kowalski, jeste�cie kombinator i podnosicie si� na r�ke ktora was karmi"...)
Je�eli szef to prze�o�ony - pracownik firmy- mo�e by� r�nie z du�� szans�
na to �e poparta faktami argumentacja dotrze. Gorzej gdy takie stawianie
sytuacji to obrona w�asnego ty�ka przed jego prze�o�onymi wynikaj�ca z braku
wiedzy lub braku kompetemcji w pe�nionych obowi�zkach
--
Jackare
Ja bym za��da� dowodu albo przeproszenia.
No i pami�taj, �e dyktafon twoim najlepszym kumplem. :)
--
Jotte
> ... wprowadzacie mnie w blad
> ... robicie ze mnie idiote
> ... podajecie mi nieprawdziwe informacje
> ?
"Szefie, masz co� mi�dzy z�bami" ;)
j.
W jaki spos�b doszed�e� do tego "oczywistego" wniosku? Oczywi�cie, mo�e
tak by� i Jackare ma racj� - ca�a ta sytuacja jest zwyczajn� burack�
zagrywk� tworz�c� t�o dla niezap�acenia/niedotrzymania jakiej� obietnicy
itp. Mo�e by� jednak te� tak, �e po prostu kto� (a mo�e i kilka os�b)
pielgrzymuj� do szefa i sprzedaj� swoje wersje r�nych wydarze� (chroni�c
d?), czego efektem jest dezinformacja szefa i jego s�uszne przekonanie, �e
"robicie ze mnie idiot�". W takiej sytuacji dobrze by by�o zaaran�owa�
jakieďż˝ zebranie (potencjalni dezinformatorzy powinni byďż˝) i ustaliďż˝ fakty.
Reakcja ludzi (w tym szefa) na sam pomysďż˝ zorganizowana tego zebrania teďż˝
b�dzie cenn� informacj�.
e.
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
"Podw�adny powinien przed obliczem prze�o�onego mie� wygl�d lichy i
durnowaty, tak by swym pojmowaniem istoty sprawy nie peszyďż˝
prze�o�onego."