Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

konie swiata za progiem

18 views
Skip to first unread message

rs

unread,
May 10, 2012, 3:03:45 PM5/10/12
to
a w internecie jakosc cisza. zadne sekty nie manifestuja. nikt sie nie
ofagowuje, doczesnosci nie sprzedaje. co jest grane? omienelo mnie
cos? czy znowu koniec swiata odwolali, czy im sie z oranizacja cos
obsunelo? wiem, ze Niemcy probowali swego czasu przniesc date na 2116,
ale to moze w tym roku chociaz jakas prapremiera? chocby taka jak byla
dokladnie rok temu. ktos cos wie? a moze wszyscy co wiedzieli juz sie
do piatej gestosci przemiesli? moze chociaz Link jakiej kliny podesle.
moze w ruskiej prasie cos jest na ten tamat? <rs>

‍opluk

unread,
May 11, 2012, 2:14:24 PM5/11/12
to
W dniu 2012-05-10 21:03, rs napisal(a):
Rosjanie mowia, ze ostatnio odkryto lepsza wersje majanskiego kalendarza
w ktorej swiat sie tak szybko nie konczy:
http://rt.com/news/maya-calendar-guatemala-discovery-973/


--
pozdrawiam
opluk

rs

unread,
May 11, 2012, 2:30:49 PM5/11/12
to
kurwa! ruscy to nawet koniec swiata popsuja. ktos pewnie lapowke dal,
zeby termin przesunac. <rs>

Chiron

unread,
May 11, 2012, 3:09:23 PM5/11/12
to

Użytkownik "rs" <no.ad...@no.spam.pl> napisał w wiadomości
news:gimqq7hntobrs90tu...@4ax.com...
Zapewne to będzie zwykły dzień. Nie będzie się początkowo różnił od innych.
Ludzie będą zajmować się tym, czym zwykle się zajmują. I nagle niebo
roświetli błysk jaśniejszy od tysięcy słońc. No coś w tym stylu. Może to być
nawet w grudniu tego roku. Dzień przed- może będziesz sobie z tego dnia jak
zwykle robił jaja. I pewno położysz się spać wymyślając kolejne jaja o końcu
świata.

--

Chiron

Pszemol

unread,
May 12, 2012, 9:26:55 AM5/12/12
to
"Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
news:jojo4t$uv9$1...@news.task.gda.pl...
> Zapewne to będzie zwykły dzień. Nie będzie się początkowo różnił od
> innych. Ludzie będą zajmować się tym, czym zwykle się zajmują. I nagle
> niebo roświetli błysk jaśniejszy od tysięcy słońc. No coś w tym stylu.
> Może to być nawet w grudniu tego roku. Dzień przed- może będziesz sobie z
> tego dnia jak zwykle robił jaja. I pewno położysz się spać wymyślając
> kolejne jaja o końcu świata.

Manipulacji ludkami napędzającymi finansowo machinę strachu ciąg dalszy...
Po co pielęgnujesz w ludziach strach przed końcem świata, strach przed
śmiercią?

WHYSKY

unread,
May 12, 2012, 4:44:38 PM5/12/12
to
> Po co pielęgnujesz w ludziach strach przed końcem świata, strach przed
> śmiercią?
To tu ktos sie jeszcze boi?
Czasami bardziej klopotliwa jest zmiana ubrania niz przejscie w kolejne
wcielenie.


Pszemol

unread,
May 12, 2012, 5:35:10 PM5/12/12
to
"WHYSKY" <why...@wp.pl> wrote in message
news:jomi3j$gru$1...@news.task.gda.pl...
Jakie wcielenie? Co to za kolejne wymysły?
Nie idziesz ani do nieba ani nie wcielasz się w nikogo, Whysky...
Umierasz, czyli jest pstryk, gaśnie światło i tyle - Twój żywot się kończy.
Nie łudź się i nie bałamuć jakimiś iluzjami...

WHYSKY

unread,
May 12, 2012, 5:58:26 PM5/12/12
to
>> To tu ktos sie jeszcze boi?
>> Czasami bardziej klopotliwa jest zmiana ubrania niz przejscie w kolejne
>> wcielenie.
>
> Jakie wcielenie? Co to za kolejne wymysły?
> Nie idziesz ani do nieba ani nie wcielasz się w nikogo, Whysky...
> Umierasz, czyli jest pstryk, gaśnie światło i tyle - Twój żywot się
> kończy.
> Nie łudź się i nie bałamuć jakimiś iluzjami...

? sie nie balamuce. Masz racje zywot sie konczy, tyle tylko ze pstryk i
zaczyna sie niestety nastepny...


Pszemol

unread,
May 13, 2012, 9:29:51 AM5/13/12
to
"WHYSKY" <why...@wp.pl> wrote in message
news:jommdv$tck$1...@news.task.gda.pl...
W jakiejś bajce...

konie swiata

unread,
May 13, 2012, 4:57:41 PM5/13/12
to
Pszemol <Psz...@PolBox.com> napisał(a):
Wg niektorych jedynym sposobem na spokojne zycie jest wierzyc w bajki do
konca swoich dni zamiast stanac oko w oko z realnym zyciem (i smiercia)...

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Pszemol

unread,
May 13, 2012, 10:03:52 PM5/13/12
to
"konie swiata" <kiepsk...@gazeta.pl> wrote in message
news:jop785$ka1$1...@inews.gazeta.pl...
>> >> Jakie wcielenie? Co to za kolejne wymysły?
>> >> Nie idziesz ani do nieba ani nie wcielasz się w nikogo, Whysky...
>> >> Umierasz, czyli jest pstryk, gaśnie światło i tyle - Twój żywot się
>> >> kończy.
>> >> Nie łudź się i nie bałamuć jakimiś iluzjami...
>> >
>> > ? sie nie balamuce. Masz racje zywot sie konczy, tyle tylko
>> > ze pstryk i zaczyna sie niestety nastepny...
>>
>> W jakiejś bajce...
>>
> Wg niektorych jedynym sposobem na spokojne zycie jest wierzyc w bajki do
> konca swoich dni zamiast stanac oko w oko z realnym zyciem (i smiercia)...

Nie niestety - trzymają się tych swoich religijnych obietnic jak
maminej spódnicy... infantylne dzidziusie - nigdy nie wydorośleli.

x

unread,
May 14, 2012, 12:25:09 AM5/14/12
to
Dnia 13-05-2012 o 22:57:41 konie swiata <kiepsk...@gazeta.pl>
napisał(a):

> Wg niektorych jedynym sposobem na spokojne zycie jest wierzyc w bajki do
> konca swoich dni zamiast stanac oko w oko z realnym zyciem (i
> smiercia)...

Oko w oko z realnym zyciem (i smiercia) to kazdy stanac musi tak czy owak
czy to sie komu podoba czy nie. A to czy reinkarnacja to sa bajki czy nie
to sie okaze po smierci. Obrodzilo cos ostatnio na grupie w takich, co to
juz wiedza wszystko o naturze rzeczywistosci.

WHYSKY

unread,
May 14, 2012, 3:06:19 AM5/14/12
to
>> >>> To tu ktos sie jeszcze boi?
>> >>> Czasami bardziej klopotliwa jest zmiana ubrania niz przejscie w
> kolejne
>> >>> wcielenie.
>> >>
>> >> Jakie wcielenie? Co to za kolejne wymysły?
>> >> Nie idziesz ani do nieba ani nie wcielasz się w nikogo, Whysky...
>> >> Umierasz, czyli jest pstryk, gaśnie światło i tyle - Twój żywot się
>> >> kończy.
>> >> Nie łudź się i nie bałamuć jakimiś iluzjami...
>> >
>> > ? sie nie balamuce. Masz racje zywot sie konczy, tyle tylko
>> > ze pstryk i zaczyna sie niestety nastepny...
>>
>> W jakiejś bajce...
>>
> Wg niektorych jedynym sposobem na spokojne zycie jest wierzyc w bajki do
> konca swoich dni zamiast stanac oko w oko z realnym zyciem (i smiercia)...
>

Oko w oko z realnym zyciem i smiercia staje sie bez wzgledu na to w co sie
wierzy. Jeszcze jak mi wytlumaczysz czym sie rozni Twoja wiara w absolutny
koniec po smierci, z wiara w przejscie w kolejne wcielenie, bedzie milo.


WHYSKY

unread,
May 14, 2012, 3:25:36 AM5/14/12
to
> Nie niestety - trzymają się tych swoich religijnych obietnic jak
> maminej spódnicy... infantylne dzidziusie - nigdy nie wydorośleli.

Generalnie staram sie nie dyskutowac z ludzim ktorych retoryka jest na
poziomie wyzej wspomnianego dzidziusia. Nie jestem wyznawca zadnej wiary,
nikt mi niczego nie obiecal. To oczym napisalem jest wynikiem wiedzy. To Ty
wydoroslej, bo przejsc przez zycie z poczuciem wszechwiedzy oczywiscie
mozna, ale pozostawia sie na otoczeniu wrazenie ze mialo do czynienia z
osobnikiem o bardzo malym rozumku.


Pszemol

unread,
May 14, 2012, 1:46:29 PM5/14/12
to
"WHYSKY" <why...@wp.pl> wrote in message
news:joqc1k$5f2$1...@news.task.gda.pl...
> To oczym napisalem jest wynikiem wiedzy.

Jeśli reinkarnacja jest (Twoim zdaniem) wynikiem wiedzy
a nie wiary, to czy mógłbyś rozwinąć temat i napisać jakie
to dowody naukowe na reinkarnację możesz mi wskazać?

WHYSKY

unread,
May 14, 2012, 3:42:47 PM5/14/12
to
>
> Jeśli reinkarnacja jest (Twoim zdaniem) wynikiem wiedzy
> a nie wiary, to czy mógłbyś rozwinąć temat i napisać jakie
> to dowody naukowe na reinkarnację możesz mi wskazać?

A jekie mozesz wskazac Ty ze jej nie ma ?


Pszemol

unread,
May 15, 2012, 8:33:48 AM5/15/12
to
"WHYSKY" <why...@wp.pl> wrote in message
news:jorn7o$293$1...@news.task.gda.pl...
Rozumiem. A już myślałem że rzeczywiście coś masz...

Chiron

unread,
May 15, 2012, 3:58:18 PM5/15/12
to
Użytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisał w wiadomości
news:joqur5...@poczta.onet.pl...
Chyba najlepiej zbadany i opisany przypadek:

http://www.insomnia.pl/Prawdziwa_historia_o_reinkarnacji__ten_tekst_powinien_przeczytać_każdy_z_Was!-t285864.html

Z własnego życia- opowiadałem Ci. Inni- też. No ale Ty i tak w to nie
wierzysz. I wiem, zapewne nawet tam nie zajrzysz. Właściwie- to znów nie
wiem, co mnie podkusiło:-)

--
--

serdecznie pozdrawiam

Chiron


rs

unread,
May 15, 2012, 4:42:30 PM5/15/12
to
i ja mu tego wlazenia na te strone zaoszczedze. a potem sie dziwic, ze
Przemol jest agresywny. i powinien byc, bo tym co sie powoluja na
takie rzeczy powinno sie odbierac dostep do internetu i skazywac na
wieloletni oboz karny, gdzie by im wbijano na sile krytyczne myslenie.
jak sie takie paranstwo rozpanoszy na dobre, a nic nie widac, zeby
ustepowalo, to za pare lat dzieciaki, w podrecznikach do historii beda
ogladaly takie obrazki, a komentujacy je text bedzie pochodzil wlasnie
z takich stron jak wyzej.
http://twentytwowords.com/2012/05/08/superheroes-and-super-villains-in-historical-war-photos/
http://is.gd/sQtyeB
<rs>

Chiron

unread,
May 15, 2012, 5:11:28 PM5/15/12
to
Użytkownik "rs" <no.ad...@no.spam.pl> napisał w wiadomości
news:j6f5r71jacn4j35cc...@4ax.com...
Pisz co chcesz, ale ta sprawa jest zbadana dość dobrze. Ja wrzuciłem w
google nazwisko- i podałem pierwszą stronę, na której było to skrótowo
opisane. Mogłem podać tak:
http://www.google.pl/#sclient=psy-ab&hl=pl&site=&source=hp&q=%22Santi+Dewi%22&oq=%22Santi+Dewi%22&aq=f&aqi=g1&aql=&gs_l=hp.3..0.1925.2945.1.3285.3.3.0.0.0.0.67.194.3.3.0...0.0.sFhChED9vc4&psj=1&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.,cf.osb&fp=ef840fbaf1851ec8&biw=1280&bih=669

albo wrzucić to w tiny. Mogłem wreszcie dać mu namiary na książkę, którą
czytałem- a która jest spisanym przez badaczy świadectwem . Mogłem znaleźć
to na youtube, mogłem...no ale zrobiłem tak. Możesz się odnieść do
przedstawionych tam faktów?

rs

unread,
May 15, 2012, 6:20:16 PM5/15/12
to
On Tue, 15 May 2012 23:11:28 +0200, "Chiron"
do jakich faktow. nie ma _zadnych_ faktow w sprawie reinkarnacji.
zadnych i chociazbys sie napial pod niebo i wrzucil tutaj caly youtube
to i tak nie znajdziesz. znajdziesz, domniemania, przypuszczenia,
zalozenia, opisy o niesprawdzonym pochodzeniu i wiele, wiele innych
rzeczy. sprawdz kim byl i czym sie zajmowal stevenson. indie sa
krajem, w ktorym takie cuda wianki wpisane sa wlasciwie ustawowo.
pojedz do dowolnego stanu oddalonego od centrow uniwersyteckich i w
kazdej wiekszej wsi, znajdziesz paru po reinkarnacji. albo takich,
ktorzy nie jedza przez fafset lat, albo lewituja. wpada ekipa TV,
zapala swiatla, kreca wywiady itp. za pare dni kolesi nie ma, bo sa w
nastepnej wsi.

fakty. zdaje sie, ze jak znajdziesz cos na internecie, to jest dla
ciebie fakt. sorry, stary, ale bedziesz sie musial kiedys z tego
otrzasnac i przyjac do wiadomosci, ze o fakty, tak naprawde jest
bardzo trudno.

a teraz pomysl choc przez chwile trzezwo. jesli by nauka (ktora ma
mozliwosci, i zajmuje sie rzeczami, ktore paranauka uwaza za swoje
poletko) zweryfikowala chodziaz raz, ponad wszelka watpliwosc
istnienie reinkarnacji, czy nie zabrala by sie za jej badanie i nie
wpakowala w nie gigantycznej pracy i srodkow? czy zdajesz sobie sprawe
jakie granty mozna by bylo na to pociagnac i ile miejsc pracy
natychmiast by sie otworzylo w osrodkach badawczych na calym swiecie.
czy ty zdajesz sobie sprawe, jak poznanie jej mechanizmow moglo by z
wplynac na przyspieszenie rozwoju ludzkosci? zastanow sie nad tym
zanim odpiszesz i nie przywoluj sytuacji sprzed prawie wieku, bo to
takiej samej jakosci news jak ten, ze dusze zwadzono i ma 21g. <rs>

Pszemol

unread,
May 15, 2012, 9:35:32 PM5/15/12
to
"rs" <no.ad...@no.spam.pl> wrote in message
news:ctk5r753ckf9q4tkl...@4ax.com...
Dzięki rs że mi zaoszczędziłeś wchodzenia na tą stronę :-)

Swoją drogą podajesz stare dane - najnowsze badania wykazują że dusza
wcale nie ma 21 gramów tylko dokładnie 20 i 923 tysięcznych grama dla
duszy katolika i 20 i 531 tysięczne grama dla dyszy protestanta...
Zważono to dokładnie wczoraj. To jest fakt!!!!! Nadal trwają pracę nad
ustaleniem dlaczego dusza protestanta jest lżejsza od duszy katolika... :-)

Chiron, Whiskey - brak mi słów goście! Naprawdę...

Nie dość że ciągle pleciecie bzdury o reinkarnacji czy bogu to jeszcze
wciąż używacie tego skompromitowanego gestu retorycznego pytając
ateistów o dowody nieistnienia boga czy dowody nieistnienia reinkarnacji.

No dajcie spokój... nie nudzi się to wam w kółko o to samo pytać?

Zrozumcie wreszcie, na wszystkie czasy, że ateiści przekonani są do
nieistnienia boga czy reinkarnacji właśnie z tego powodu, że nie ma na
to żadnych dowodów. Są tak samo przekonani nieistnienia Jahwe co
nieistnienia Zeusa czy różowych leśnych krasnali lub św Mikołaja. Capisci?

Nas, ateistów, dziwi że Wy dacie się przekonać co do ISTNIENIA boga
czy reinkarnacji czy też fioletowych królików lub różowych słoni bez
pytania o żadne dowody! Ot tak, na słowo ze starej książki...
Jak można być tak bezkrytycznym i łatwowiernym? Co innego gdy
tak podchodzi do sprawy 2-3 latek... ale w wieku około 3 lat człowiek
na tyle się rozwija że zaczyna rozumieć że język nie zawsze służy
człowiekowi do odwzorowania w 100% dokładnie rzeczywistość...
W szczególności 3 latek odkrywa po raz pierwszy w sobie zdolność do
kłamstwa/oszustwa. Potrzeba wiele lat aby zrozumieć że św Mikołaj
to również kłamstwo, ale większosć dzieci sama się zorientuje że coś
tu nie trybi... że tata znika, że widziano ten sam papier do pakowania
wczoraj w sklepie, że to czy tamto - zaczyna się proces logicznego,
racjonalnego myślenia budzący wątpliwości. Niestety te wątpliwości
są często tłumione u dziecka przez rodziców "dla jego dobra", dla
jego radości :-) Aby nie psuć mu dzieciństwa... Dokładnie tak samo
wątpliwości są tłumione u nastolatków, dla ich dobra, aby mieli kule
i laski w postaci modlitwy na których się będą podpierali w dorosłym
życiu...
Czy naprawdę nie potraficie tego zobaczyć że się Was w butelkę nabija????

Chiron

unread,
May 16, 2012, 8:44:21 AM5/16/12
to

Użytkownik "rs" <no.ad...@no.spam.pl> napisał w wiadomości
news:ctk5r753ckf9q4tkl...@4ax.com...
=====
OK- ale wiesz o tym, że wygłaszasz tu swojąopinię- nie prawdę objawioną?


znajdziesz, domniemania, przypuszczenia,
zalozenia, opisy o niesprawdzonym pochodzeniu i wiele, wiele innych
rzeczy. sprawdz kim byl i czym sie zajmowal stevenson.
=====
Kim- nie wyguglałem jakiegoś dyskredytującego faktu?


indie sa
krajem, w ktorym takie cuda wianki wpisane sa wlasciwie ustawowo.
pojedz do dowolnego stanu oddalonego od centrow uniwersyteckich i w
kazdej wiekszej wsi, znajdziesz paru po reinkarnacji. albo takich,
ktorzy nie jedza przez fafset lat, albo lewituja. wpada ekipa TV,
zapala swiatla, kreca wywiady itp. za pare dni kolesi nie ma, bo sa w
nastepnej wsi.
=====
I co? Wszystko to lipa? WIesz- kiedyś (nawet kilka razy) opowiadałem tu o
swoich przeżyciach, pamięciach poprzednich wcieleń, związkach z ludźmi z
poprzedniego życia. I nie mogłem czegoś takiego wymyślać- bo na początku lat
60 ubiegłego wieku po prostu takiego tematu nie było w przestrzeni
publicznej. A już napewno nie w gronie robotników- czyli moich rodziców i
ich znajomych. OK- po latach patrzę na to wszystko jako jedną z możliwości.
Ksiądz, z którym o tym rozmawiałem na spowiedzi tłumaczył to w inny sposób-
i może miał rację. Uczciwie- nie mam zdania na 100% co to było. Jednak samo
zjawisko metempsychozy jest faktem.




fakty. zdaje sie, ze jak znajdziesz cos na internecie, to jest dla
ciebie fakt. sorry, stary, ale bedziesz sie musial kiedys z tego
otrzasnac i przyjac do wiadomosci, ze o fakty, tak naprawde jest
bardzo trudno.

a teraz pomysl choc przez chwile trzezwo. jesli by nauka (ktora ma
mozliwosci, i zajmuje sie rzeczami, ktore paranauka uwaza za swoje
poletko) zweryfikowala chodziaz raz, ponad wszelka watpliwosc
istnienie reinkarnacji, czy nie zabrala by sie za jej badanie i nie
wpakowala w nie gigantycznej pracy i srodkow? czy zdajesz sobie sprawe
jakie granty mozna by bylo na to pociagnac i ile miejsc pracy
natychmiast by sie otworzylo w osrodkach badawczych na calym swiecie.
czy ty zdajesz sobie sprawe, jak poznanie jej mechanizmow moglo by z
wplynac na przyspieszenie rozwoju ludzkosci? zastanow sie nad tym
zanim odpiszesz i nie przywoluj sytuacji sprzed prawie wieku, bo to
takiej samej jakosci news jak ten, ze dusze zwadzono i ma 21g. <rs>
=====
Błąd w załozeniu. Po pierwsze- nauka przyjmuje różne twory, których nie jest
w stanie dowieść ponad wszelką wątpliwość. Na przykład: czarne dziury. Albo
i rozszerzanie się wszechświata. No to po prostu ustala się, że tak jest- i
tyle. I żadna praca na temat (przykładowo) nieistnienia czarnych dziur nie
będzie nigdzie (tz w czasopiśmie naukowym) publikowana. O grantach nie
wspomnę. Ile oszustw popełniono w imię udowodnienia tego, że pochodzisz od
małpy- wystarczy choćby poczytać Cremo. A propos- jak tam brakujące ogniwo?
Było to tu nie raz. Nauka tak nie działa. Wielki Gauss dostawał listy z
teoriami geometrii nieeuklidesowej. Sam nad niąpracował. No ale morda w
kubeł- bo przecież był księciem matematyków (to propaganda państwa
pruskiego)- i łatwo mógł zostać zdetronizowany. Na przykład za jej
ogłoszenie. No ale jak ogłosił Łobaczewski, no to się przyłożył do tego
Gauss. Podobnych przykładów na blokowanie informacji w historii nauki
znajdziesz wiele. Tu sytuacja jest taka: nienaruszalnym (ponoć- choć w
wypadku czarnych dziur naruszalnym) warunkiem czegoś naukowego jest jego
powtarzalność. Doświadczenie w warunkach uznanych za takie same ma być
powtarzalne. Są jednak rzeczy, które temu sięwymykają. Należy stworzyć do
nich inne narzędzia, inne podejście. Wielu uczonych- mniej lub bardziej
oficjalnie bierze się już za badanie pamięci wody, na ten przykład. To coś
takiego, co nie zawsze da się powtórzyć. Uczeni pracujący nad tym
zagadnieniem są wykpiwani, odcięci od grantów, etc. Pracują pod wielką
presją. Często samotnie i w tajemnicy.
--

Chiron

Pszemol

unread,
May 16, 2012, 1:27:25 PM5/16/12
to
"Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
news:jp07f0$e1m$1...@news.task.gda.pl...
> Ile oszustw popełniono w imię udowodnienia tego, że pochodzisz od małpy-
> wystarczy choćby poczytać Cremo.

Cremo jest raczej dobrym przykładem na to, ile oszust popełniają
kreacjoniści aby zdyskredytować niepasujące im do Stworzenia
dane naukowe...

> A propos- jak tam brakujące ogniwo?

Nie no... brak mi słów.

> nich inne narzędzia, inne podejście. Wielu uczonych- mniej lub bardziej
> oficjalnie bierze się już za badanie pamięci wody, na ten przykład. To coś
> takiego, co nie zawsze da się powtórzyć. Uczeni pracujący nad tym
> zagadnieniem są wykpiwani, odcięci od grantów, etc. Pracują pod wielką
> presją. Często samotnie i w tajemnicy.

Bidulki... Prawie jak alchemicy :-)

rs

unread,
May 16, 2012, 1:51:21 PM5/16/12
to
sluchaj ja nie mam tyle cierpliwosci ile ma Przemol. mnie sie tego
tematu nie chce roztrzasac, bo to jakby prowadzic rzeczowa debate o
prawdziwosci istnienia Gaski Balbinki.

powiem tylko w skrocie. mieszasz niemilosiernie, procedury naukowe z
paranormalnym chciejstwem, a potem juz poslugujesz sie wiara, ze tak
wlasnie jest. z tym sie nie da dyskutowac, bo to by byla debata
religijna, a takie sa prowadzone od tysiacleci i jak widac nic z tego
nie wyszlo.

owszem w nauce, jak i wszedzie tam gdzie sa ludzie, sa przewaly.
naukowcy sa tylko ludzmi. maja swoje ego, uprzedzenia, ktore sa tym
wieksze im kasa wydawana na ich badania staje sie mniejsza (i moze w
sumie warto by zaczac walczyc metodami przemolowymi, bo to co sie
dzieje jak kurczy sie kasa na badania, a rosnie na jakis zabobon jest
straszne. nie tak wyobrazalem sobie XXIw) ale sorry, za okreslenie,
kretynizmem jest poglad, ze w nauce panuje spisek, ktory ma na celu
zablokowanie jakis tajnych informacji paranaukowych, alternatywnych,
ktore wy paranaukowcy badacie. tyle razy rzeczy byly obsmiane, ale
nie. po chwili spokoju, wyciaga sie rzeczy jak tutaj widac, sprzed
prawie wieku i wymachuje jako dowodem czy faktem.

w nauce nie ma nic pewnego na 100%. nic. ani jednej rzeczy i nie na
tym proces naukowy polega. tym, ze cos jest tak i tak zajmuje sie
myslenie (a raczej bezmyslenie) paranaukowe. jest bog, czy inna
niebieska chujnia i koniec. nie badamy, wierzymy i tak bedzie do konca
swiata, ktory bedzie jeszcze za naszego zycia. kazda generacja to
przerabiala. nasza nie jest rozna. w ciagu ostatniego 50 lecia
mielismy chyba 8 ogloszonych koncow swiata.

nauka jest procesem, droga poznania i chyba zawsze nia pozostanie, bo
pewnie nigdy nie dowiemy sie wszystkiego do samego konca, tak w skali
mikro, makro czy kosmicznej, czy to z ograniczen energetycznych,
technologicznych, metodologicznych czy moze zwyklej ulomnosci naszego
aparatu poznawczo-myslowego (jak s.weinberg mowil, ze moze jestesmy
takimi psami, ktore chocby nie wiem jak sie nie napiely, to nie
zrozumieja strukury fonicznej symfonii, tak my nie bedziemy w stanie
poznac pewnych rzeczy). paranauka wlasnie na tym rzeruje, wskazujac na
luki w procesie naukowym, ktorych w danym momencie nauka nie potrafi
wytmumaczyc i w wielkim wrzaskiem obwieszcza, ze jakas, jedna czy
druga teoria to bzdura. tak dzialajacy ludzie to niebezpieczni
wstecznicy, za glupi, za leniwi zeby sie wziac i poczytac cos
doglebniej aby zrozumiec temat, albo sami zaproponowac jakies
experymenty, ktore mogly by posunac sprawe do przodu. status quo, to
jedyna rzecz, ktora trzyma paranauke przy zyciu. zwykla ludzka
przywara przynaleznosci do grupy. tak jak religia. zeby bylo cos
stabilnego. cos co sie nie zmienia. zeby bylo bezpiecznie i kulku
takich samych, utwierdzajaych mnie w moich pogladach na okolo mnie.

jednym z elementow procesu naukowego, jak sam mowisz, jest
powtarzalnosc zjawiska. jesli dane zjawisko nie jest powtarzalne, to
znaczy, ze albo nastapil blad w metodzie, w przeprowadzeniu
experymentu (pamietasz szybsze od swiatla neutrino, ktore byly
"przyspieszane" kiepskim kablem? wiesz czym to sie skonczylo dla szefa
tego projektu?) albo je nalezy badac dalej, do czasu as sie wypracuje
metody, zeby je powtorzyc, a nie siedziec na dupie i wrzeszczec: "cud,
cud, panienka z drewna sie poplakala" albo inny oplatek krew puscil.
paranaukowcy moga sobie opowiadac dowolne bzdury, bo nie ponosza
zadnej odpowiedzialnosci za swoje slowa. co sie stanie z tymi
wszystkimi wieszczami konca siwata 2012, ktory z taka swada napisali
tysiace stron, i nakrecili tysiace kilometrow filmu. jaka gigantyczana
kasa poszkla na urzadzenie tych setek sympoziow/spotkan tylko w tej
jednej sprawie. i co? w 2013 zajma sie produkcja sera i jego cudownymi
wlasciwosciami na potencje astralna.

stevenson sie niczym nie skompromitowal, ale byl psychologiem, ktory
badal dzieci wykazujace, lub sprawialy wrazenie, ze wykazuja jakies
szczegolne zdolnosci/wlasciwosci. prywatnie byl tez niepoprawnym
dualista, rzadkie zjawisko w tym swiecie, ale nie niespotykane.

zaproponowalem ci, zebys sie zastanowil nad tym jaki to skok
jakosciowy bylby dla ludzkosci rozpoznanie zjawiska reinkarnacji i
dlaczego nikt tego nei bada. ty poszedles w typowe bredzenie o
spiskach naukowych. po prostu niech chcesz zrozumiec. twoje prawo, ale
jednak nie pogadamy.

i konczac. jesli naprawde chcesz wyjsc z tego ciemnogrodu, w ktory sie
sam zapedziles, to zacznij czytaj jakies powazniejsze doniesienia z
zakresu naurosciences. jesli tam pogrzebiesz wystarczajaco gleboko, to
znajdziesz takie rzeczy, ze te twoje reinkarnacje, OBE, regresje to
male smieszne zabawy dzieci kiedy sie nudza w piaskownicy, a
pomierzone opracowane, zreplikowane.

nie mam zamiaru kontynuowac tego watku w taki sposob jak ty go
prowadzisz. nie zrozum mnie zle. jest to specyficzna grupa i masz
prawo do gloszenia tutaj takich pogladow jakie glosisz. ja jednak
jestem tutaj zupelnie po co innego i nie interesuje mnie bicie piany i
walka z wiatrakami. <rs>


sundayman

unread,
May 16, 2012, 2:38:01 PM5/16/12
to

> Jeśli reinkarnacja jest (Twoim zdaniem) wynikiem wiedzy
> a nie wiary, to czy mógłbyś rozwinąć temat i napisać jakie
> to dowody naukowe na reinkarnację możesz mi wskazać?

Te nie kończące się dysputy z zaimpregnowanym Pszemolem... :)
A jakie to dowody naukowe wskazują, że twoje życie to nie iluzja, i że
nie żyjesz sobie w drewnianej skrzyni, jak u LEMA, podłączony do
symulatora życia ?

A co do reinkarnacji - Pszemol wbił sobie do głowy, że to jest taka
emocjonalna proteza, że dzięki niej ludziom łatwiej pokonać "strach
przed śmiercią".

A załóżmy sobie teraz, że po tejże śmierci, urodzisz się Pszemol w kraju
trzeciego świata, jako kobieta, a twoje życie będzie polegało na
biedzie, głodzie, gwałtach, rozpaczy itp.

To by ci ewentualnie osłodziło przykrość z umierania ? Wątpię. A to
przecież nie jest najgorszy scenariusz, jak widać niektórzy mają jeszcze
gorzej.
Założyłeś sobie, że skoro dzisiaj żyjesz w luksusie dostępnym dla 10%
ludzkości, to w ew. następnym życiu (gdyby było) to będzie tak samo a
może i lepiej ?

A może będziesz okaleczonym w życiu płodowym potworkiem ?
No więc - mam 2 przykre wiadomości dla Pszemola.

1.Otóż - niestety , reinkarnacja istnieje.
2. Nie wiesz, co cię za kolejnym razem spotka. I nie liczyłbym na prostą
nadzieję "dobry byłem, żony nie biłem - to będę na pewno bogatym Niemcem !"

Jeśli uważasz, że to jest coś koniecznie krzepiącego, to gratuluję odwagi...

rs

unread,
May 16, 2012, 3:14:31 PM5/16/12
to
On Wed, 16 May 2012 20:38:01 +0200, sundayman <sund...@gazeta.pl>
wrote:

>
>> Jeśli reinkarnacja jest (Twoim zdaniem) wynikiem wiedzy
>> a nie wiary, to czy mógłbyś rozwinąć temat i napisać jakie
>> to dowody naukowe na reinkarnację możesz mi wskazać?
>
>Te nie kończące się dysputy z zaimpregnowanym Pszemolem... :)
>A jakie to dowody naukowe wskazują, że twoje życie to nie iluzja, i że
>nie żyjesz sobie w drewnianej skrzyni, jak u LEMA, podłączony do
>symulatora życia ?

nie ma zadnych dowodow, ale przynajmniej sa jakies mniej czy wiecej
sensowne propozycje, ktore wyszly przy uzyciu sprawdzonych wczesniej,
po wielokroc narzedzi matematycznych. nie sa one obecnie sprawdzalne i
traktowane jako ciekawostka. w najlepszym razie jako filozoficzny
wstep do rozwazan.

>A co do reinkarnacji - Pszemol wbił sobie do głowy, że to jest taka
>emocjonalna proteza, że dzięki niej ludziom łatwiej pokonać "strach
>przed śmiercią".

>A załóżmy sobie teraz, że po tejże śmierci, urodzisz się Pszemol w kraju
>trzeciego świata, jako kobieta, a twoje życie będzie polegało na
>biedzie, głodzie, gwałtach, rozpaczy itp.
>To by ci ewentualnie osłodziło przykrość z umierania ? Wątpię. A to
>przecież nie jest najgorszy scenariusz, jak widać niektórzy mają jeszcze
>gorzej.

bo to tak to nie dziala, ale to jest taki system kontroli
(samokontroli. taki. wydajny. jak widac dzialajacy) populacji. system
wyjasnienia tym strachliwym, lub ociazalym umyslowo, zeby byli
grzeczni, mili i uczynni dla innych (i nie ma wtym nic zlego. i
bardzo dobrze. niektorzy potrzebuja takiej marchewki na kiju). nie
rozni sie wiele od chrystusowskiego nieba/piekla. bedziesz za zycia
grzeczny, to pojdziesz do nieba i tam bedziesz do (chuj wie do kiedy)
siedzial na chmurce i spiewal koledy (innym hurysy beda loda robic 666
razy dziennie). a u hindusow bedziesz grzeczny to sie urodzisz na nowo
jako ktos bogatszy, bedziesz bzykal piekne panny do oslepniecia. i tak
dalej, az w tej samsarze bedziesz tymi pannami rzygal, ale o tym juz
tak powszechnie jogini sie nie mowia, ale kombinuja jak konie pod gore
zeby z niej uciec w nirwane.
to nie jest nic skomplikowanego. tak jak teraz mamy konstytucje, prawa
takie czy smakie. przez wieki te sprawy regulowaly kodeksy religijne.
tylko, na milosc boska, dlaczego w XXI mamy wierzyc w zabobony z przed
tysiecy lat?

>Założyłeś sobie, że skoro dzisiaj żyjesz w luksusie dostępnym dla 10%
>ludzkości, to w ew. następnym życiu (gdyby było) to będzie tak samo a
>może i lepiej ?
>A może będziesz okaleczonym w życiu płodowym potworkiem ?
>No więc - mam 2 przykre wiadomości dla Pszemola.
>1.Otóż - niestety , reinkarnacja istnieje.

z tego co wiemy na dzien dzisiejszy, reinkarnacja nie istnieje, i
wszystko co wiemy wskazuje na to, ze po smierci zamieniamy sie w kupe
nawozu, ktory chetnie skonsumuja bakterie i mikroby. albo zamienimy
sie w dym i popiol. zwykla zmiana stanu skupienia i energii. nie ma co
kombinowac, a jesli juz to z sensem a nie: "jest i juz".

no ale oczywiscie my antropocentryczni, chcemy i gleboko wierzymy w
to, ze jestesmy czyms lepszym od reszty i ze, to tak nie moze byc, ze
po smierci, do piachu i robale. jak to tak? no tak sie nie godzi z
czlowiekiem. no wiec sie godzi. natura ma nas w glebokim powazaniu, i
jak przyjdzie co do czego to nas zmiecie z powierzchi tej planety
jednym grackim ruchem. a czym jest ten czlowiek? w kazdym czlowieku
jest 10x wiecej bakterii niz jego wlasnych komorek. podobnie jest u
kazdego ssaka. w czym my jestesmy inni?

>2. Nie wiesz, co cię za kolejnym razem spotka. I nie liczyłbym na prostą
>nadzieję "dobry byłem, żony nie biłem - to będę na pewno bogatym Niemcem !"
>Jeśli uważasz, że to jest coś koniecznie krzepiącego, to gratuluję odwagi...

sadze, ze po prostu nie do konca doczytales na czym ten system polega.
<rs>

WHYSKY

unread,
May 16, 2012, 3:34:58 PM5/16/12
to
>
> Jeśli uważasz, że to jest coś koniecznie krzepiącego, to gratuluję
> odwagi...

O, Ty tak z opracowan, czy z autopsji? W sensie czy tez pamietasz?


sundayman

unread,
May 16, 2012, 4:19:23 PM5/16/12
to

> z tego co wiemy na dzien dzisiejszy, reinkarnacja nie istnieje, i
> wszystko co wiemy wskazuje na to, ze po smierci zamieniamy sie w kupe
> nawozu, ktory chetnie skonsumuja bakterie i mikroby. albo zamienimy
> sie w dym i popiol. zwykla zmiana stanu skupienia i energii. nie ma co
> kombinowac, a jesli juz to z sensem a nie: "jest i juz".

Ztcw to bredzisz jak potłuczony, co zresztą nawet nie jest specjalnie
naganne, i te brednie są uzasadnione tym co ci wtłoczono do główki,
tudzież tym co sam sobie wymyśliłeś, i ci do czegoś tam pasowało.
Po prostu brak ci paru doświadczeń, które w ciągu kilku minut mogłyby
wyprowadzić z tego przykrego błędu.

Natomiast, mogę sobie to pisać z zupełnym spokojem, gdyż ja wiem na
100%, że w swoim czasie wyjdziesz z tego błędu. A czy akurat ja będę
miał w tym jakiś udział czy nie, to specjalnego znaczenia nie ma. Ani
ogólnie ani szczególnie - dla mnie. Ale, że wyjdziesz - to pewne.
Jak każdy zresztą.


>> 2. Nie wiesz, co cię za kolejnym razem spotka. I nie liczyłbym na prostą
>> nadzieję "dobry byłem, żony nie biłem - to będę na pewno bogatym Niemcem !"
>> Jeśli uważasz, że to jest coś koniecznie krzepiącego, to gratuluję odwagi...
>
> sadze, ze po prostu nie do konca doczytales na czym ten system polega.
> <rs>

Czytanie to bardzo dobra i pożyteczna rzecz jest. Ale opieranie swojej
wiedzy o świecie do tego co wyczytasz, grozi tym, że nie tylko nie
będziesz miał swoich poglądów, tylko cudze, ale co gorsza - te, na które
przypadkiem trafisz, ew. które ci się najbardziej spodobają.

rs

unread,
May 16, 2012, 4:29:01 PM5/16/12
to
On Wed, 16 May 2012 22:19:23 +0200, sundayman <sund...@gazeta.pl>
wrote:

>
>> z tego co wiemy na dzien dzisiejszy, reinkarnacja nie istnieje, i
>> wszystko co wiemy wskazuje na to, ze po smierci zamieniamy sie w kupe
>> nawozu, ktory chetnie skonsumuja bakterie i mikroby. albo zamienimy
>> sie w dym i popiol. zwykla zmiana stanu skupienia i energii. nie ma co
>> kombinowac, a jesli juz to z sensem a nie: "jest i juz".
>
>Ztcw to bredzisz jak potłuczony, co zresztą nawet nie jest specjalnie
>naganne, i te brednie są uzasadnione tym co ci wtłoczono do główki,
>tudzież tym co sam sobie wymyśliłeś, i ci do czegoś tam pasowało.
>Po prostu brak ci paru doświadczeń, które w ciągu kilku minut mogłyby
>wyprowadzić z tego przykrego błędu.

no super. i zero jakiejkolwiek sensownej tresci a 100% wycieczek
osobistych i pieprzenia i ubolewania. jak masz rozmawiac takim tonem
to idz pogadac sobie z tutejszymi pacjentami pokroju Klina. mam
nadzieje, ze to tylko chwilowy opad twojej formy. tyle mam dla ciebie
w tym watku. <rs>


sundayman

unread,
May 16, 2012, 4:29:26 PM5/16/12
to
W
> Oko w oko z realnym zyciem i smiercia staje sie bez wzgledu na to w co sie
> wierzy. Jeszcze jak mi wytlumaczysz czym sie rozni Twoja wiara w absolutny
> koniec po smierci, z wiara w przejscie w kolejne wcielenie, bedzie milo.

A to jest bardzo prosta konsekwencja typowego dla ludzkich osobników
"rozumowania". Otóż dla Pszemola taka wersja jest bardziej "racjonalna"
oraz "logiczna". Z tego sobie dalej wyciąga wnioski, które mu odpowiadają.

Niestety, Pszemol ma poważne ograniczenie firmware, polegające na tym,
że aksjomat, który przyjął jak podstawę swojego systemu, czyli
"racjonalizm" i "logika" jest na tyle logiczna i racjonalna, na ile
wskazują na to okoliczności.

Jednym słowem, Pszemol nie zdaje sobie (jeszcze) sprawy z tego, że
kiedyś może (a może) np. zobaczyć coś, co będzie w zdecydowanej
"sprzeczności" z jego "racjonalizmem logicznym", i co gorsza
nie będzie wtedy mógł tego zwalić na alkohol, narkotyki, omamy itp.

Wtedy - domyślam się - powstaje przykre dla osobnika spięcie w mózgu,
które albo prowadzi do wyparcia, albo ogłupienia, albo - zrozumienia.
Wbrew pozorom - to ostatnie jest najczęstsze.

Akurat ja mam to szczęście (?), że kiedy ja to zobaczyłem, to byłem
jakby przygotowany (powiedzmy). Ale nie mogę powiedzieć, że odbyło się
to miło i przyjemnie... :)

Ale mniejsza o mnie - zatem, kiedy przyjdzie pora na Pszemola, to i on
zrozumie, że swój kochany racjonalizm można sobie wsadzić w buty :)
I - wtedy dopiero może zacząć się dramat - bo na litość Boga (urojonego)
trzeba nagle znaleźć się w tym, jakoś połapać, nie mogą liczyć na
"twardy materializm".
Oj, Pszemol - mocno się mylisz, sądząc, że to taka oczywista radość
zrozumieć, że wszystko co ci się wydaje, to w większości brednie.
Ale - nie powiem - ma to swoje poważne zalety...

Jaroslaw Sakowski

unread,
May 16, 2012, 4:43:10 PM5/16/12
to
sundayman <sund...@gazeta.pl> writes:

>> Jeśli reinkarnacja jest (Twoim zdaniem) wynikiem wiedzy
>> a nie wiary, to czy mógłbyś rozwinąć temat i napisać jakie
>> to dowody naukowe na reinkarnację możesz mi wskazać?
>
> Te nie kończące się dysputy z zaimpregnowanym Pszemolem... :)
> A jakie to dowody naukowe wskazują, że twoje życie to nie iluzja, i że
> nie żyjesz sobie w drewnianej skrzyni, jak u LEMA, podłączony do
> symulatora życia ?

A losorys gdzie?

A "Homo divisus" Fiałkowskiegi Konrada czytał?

--
JS

Pszemol

unread,
May 16, 2012, 8:11:02 PM5/16/12
to
"sundayman" <sund...@gazeta.pl> wrote in message
news:jp12pr$75h$1...@inews.gazeta.pl...
> Jednym słowem, Pszemol nie zdaje sobie (jeszcze) sprawy z tego, że kiedyś
> może (a może) np. zobaczyć coś, co będzie w zdecydowanej "sprzeczności" z
> jego "racjonalizmem logicznym", i co gorsza
> nie będzie wtedy mógł tego zwalić na alkohol, narkotyki, omamy itp.
>
> Wtedy - domyślam się - powstaje przykre dla osobnika spięcie w mózgu,
> które albo prowadzi do wyparcia, albo ogłupienia, albo - zrozumienia.
> Wbrew pozorom - to ostatnie jest najczęstsze.
>
> Akurat ja mam to szczęście (?), że kiedy ja to zobaczyłem, to byłem jakby
> przygotowany (powiedzmy). Ale nie mogę powiedzieć, że odbyło się to miło i
> przyjemnie... :)

Zważywszy na to na jakiej grupie jesteśmy może zamiast pisać o mnie
napiszesz dokładnie to co Ty przeżyłeś i zobaczyłeś... Opisz to, co Ciebie
przekonało do reinkarnacji a my już sobie ocenimy czy przekonałoby
to i nas czy nie.

> Ale mniejsza o mnie - zatem, kiedy przyjdzie pora na Pszemola, to i on
> zrozumie, że swój kochany racjonalizm można sobie wsadzić w buty :)

Skąd pewność, że przyjdzie kiedyś na mnie pora?

> I - wtedy dopiero może zacząć się dramat - bo na litość Boga (urojonego)
> trzeba nagle znaleźć się w tym, jakoś połapać, nie mogą liczyć na "twardy
> materializm".
> Oj, Pszemol - mocno się mylisz, sądząc, że to taka oczywista radość
> zrozumieć, że wszystko co ci się wydaje, to w większości brednie.
> Ale - nie powiem - ma to swoje poważne zalety...

Ja nie wybieram wiary w to co wygodne... Wbrew pozorom uważam
że to bardzo wygodne jest wierzyć, że jak Ci się coś nie udało w tym
życiu to sobie spróbujesz jeszcze raz w następnym... Chętnie bym
w to wierzył, gdybym miał jakiś powód w to wierzyć. Niestety nie mam.

sundayman

unread,
May 16, 2012, 8:52:56 PM5/16/12
to

> Skąd pewność, że przyjdzie kiedyś na mnie pora?

Ano właśnie. Stąd, że ja wiem, to czego ty nie wiesz. Bo gdybyś
wiedział, nie byłoby dyskusji.

A opowiadanie o tym "moim doświadczeniu" nie ma sensu.
Już to przerabialiśmy - żadna i niczyja opowieść nie jest w stanie
nikogo przekonać, kto już sam nie jest przekonany.

Ja akurat jakoś od urodzenia nie mogłem przyjąć tego pierdzielenia,
które serwuje np. KK. Jakoś intuicyjnie wydawało mi się to bezsensowne.
I - może właśnie dlatego kiedy przyszło "TO" - to w sumie było
potwierdzeniem tego, co wydawało mi się, że jest "out there".


> Ja nie wybieram wiary w to co wygodne... Wbrew pozorom uważam
> że to bardzo wygodne jest wierzyć, że jak Ci się coś nie udało w tym
> życiu to sobie spróbujesz jeszcze raz w następnym... Chętnie bym
> w to wierzył, gdybym miał jakiś powód w to wierzyć. Niestety nie mam.

Co to jest "JA" Pszemola ? Bo jeśli rozumiesz, że TY PSZEMOL, to twoja
obecna jaźń, twoje doświadczenie, to co lubisz, czego nie lubisz, itp
to masz rację - umrzesz na zawsze. Tak jakby.

Załóżmy na chwilę, że wiesz że "reinkarnacja" istnieje.
I co ? Pamiętasz, kim byłeś poprzednio ? Swoich ówczesnych bliskich ?
Miejsca ? Na czym ci zależało, do czego dążyłeś ?

Nie pamiętasz. I guzik cię to obchodzi.
Zatem - jeśli kiedyś żyłeś, to z twojego punktu widzenia - tamtej osoby
już nie ma. I tej osoby, którą dziś jesteś - też nie będzie.

Więc - reinkarnacja istnieje - ale w sumie, co z tego , skoro jakby i
tak umieramy jako Jan Kowalski, którym jesteśmy dziś ?

To jest właśnie klucz do całego zagadnienia.
Zanim zacznie się prowadzić dyskusję , czy reinkarnacja jest, może być,
czy nie może - najpierw warto się zastanowić właśnie nad powyższym.

Bo - ponieważ właśnie (upraszczając) jest tak, jak to opisałem powyżej,
to zupełnie nie jest to tak, jak napisałeś. NAWET, jeśli reinkarnacja
istnieje - niczego do "dokończysz". Nie jest powiedziane, że ci się coś
"uda, co się nie udało". I zupełnie nie do tego to prowadzi.

Załóżmy, że jakimś cudem bym ci udowodnił, że następnym razem urodzisz
się w zdecydowanie mniej komfortowym życiu. I spotkają cię w nim bardzo
przykre rzeczy.
Czy przypadkiem nie wolałbyś wtedy umrzeć "całkiem" ?

Powiesz pewnie "to w takim razie, nawet jeśli reinkarnacja istnieje, to
jeszcze gorzej, jak gdyby jej nie było".

A moja odpowiedź jest taka :
Cóż - trochę masz rację. Ale też - i nie masz racji.
A , że wyda ci się taka odpowiedź "nielogiczna"...
Hm... to tylko kwestia twojej logiki :)







Chiron

unread,
May 16, 2012, 11:49:42 PM5/16/12
to
Użytkownik "sundayman" <sund...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:jp1i7t$b1a$1...@inews.gazeta.pl...
>
> Załóżmy, że jakimś cudem bym ci udowodnił, że następnym razem urodzisz się
> w zdecydowanie mniej komfortowym życiu. I spotkają cię w nim bardzo
> przykre rzeczy.
> Czy przypadkiem nie wolałbyś wtedy umrzeć "całkiem" ?
>
> Powiesz pewnie "to w takim razie, nawet jeśli reinkarnacja istnieje, to
> jeszcze gorzej, jak gdyby jej nie było".
>

Czy masz przekonanie, że reinkarnacja dotyczy każdego? Ja jestem bliższy
przekonaniu, że są"stare dusze" i te, które są tu po raz pierwszy. I tych
pierwszych jest o wiele mniej

Jaroslaw Sakowski

unread,
May 17, 2012, 12:17:06 AM5/17/12
to
"Chiron" <iluminat...@gmail.com> writes:

> Czy masz przekonanie, że reinkarnacja dotyczy każdego? Ja jestem
> bliższy przekonaniu, że są"stare dusze" i te, które są tu po raz
> pierwszy. I tych pierwszych jest o wiele mniej

Reinkarnacja opiera się na stałej ilości dusz, jest nawet chyba jakaś
liczba podana. Tak to mi przynajmniej kiedyś tłumaczono.

Jak będziesz tworzył nowe to się uniwersum zapełni i co wtedy? Kolaps?
Co decyduje czy mam nową czy starą. I tam miało coś zostawać na stałe w
duszy po śmierci, jakaś esenscja czy coś takiego, jako poświadczenie o
realności tej reinkarnacji. Jakoś się do tego odwołujesz i to było
kluczowe. Przecież jak nie zostanie nic to co za różnica czy mam minusy
czy nie? Nowoduszni są wg Twojego modelu pokrzywdzeni bo jak pierwszy
raz startują to nie mają takiej pewności jak reszta że należy być dla
bożków grzecznym bo się inaczej minuspunkty łapie. A sposób życia się
zmienia więc teraz może być gorzej wystartować w ogóle i mniej wcieleń
do ostatecznego końca przerobisz.

W KK / okolicach jest intensywna produkcja bo tam do testu jest się raz.
Tu też jakoś niejasno bo co będzie po tym sądzie - koniec zabawy czy
jak? Nie będzie nowych? I co będzie w tym niebie czy gdzieś
tam. Najlepiej mają to SJ w tym miejscu rozwiązane (za wyjątkiem braku
psów rzecz jasna).

A swoją drogą Wy tak w XXIw to poważnie ?

Pszemol

unread,
May 17, 2012, 8:02:02 AM5/17/12
to
"sundayman" <sund...@gazeta.pl> wrote in message
news:jp1i7t$b1a$1...@inews.gazeta.pl...
>> Skąd pewność, że przyjdzie kiedyś na mnie pora?
>
> Ano właśnie. Stąd, że ja wiem, to czego ty nie wiesz. Bo gdybyś wiedział,
> nie byłoby dyskusji.

No ale ciągle nie wiemy co Ty możesz wiedzieć...

> A opowiadanie o tym "moim doświadczeniu" nie ma sensu.
> Już to przerabialiśmy - żadna i niczyja opowieść nie jest w stanie nikogo
> przekonać, kto już sam nie jest przekonany.

Spróbuj, może się mylisz... Nie chodzi o to aby nas przekonać.
Chodzi o to aby nam powiedzieć co Ciebie przekonało.

> Ja akurat jakoś od urodzenia nie mogłem przyjąć tego pierdzielenia, które
> serwuje np. KK. Jakoś intuicyjnie wydawało mi się to bezsensowne.
> I - może właśnie dlatego kiedy przyszło "TO" - to w sumie było
> potwierdzeniem tego, co wydawało mi się, że jest "out there".

No ale czemu taki wielki to problem napisać coś więcej na ten temat?

>> Ja nie wybieram wiary w to co wygodne... Wbrew pozorom uważam
>> że to bardzo wygodne jest wierzyć, że jak Ci się coś nie udało w tym
>> życiu to sobie spróbujesz jeszcze raz w następnym... Chętnie bym
>> w to wierzył, gdybym miał jakiś powód w to wierzyć. Niestety nie mam.
>
> Co to jest "JA" Pszemola ? Bo jeśli rozumiesz, że TY PSZEMOL, to twoja
> obecna jaźń, twoje doświadczenie, to co lubisz, czego nie lubisz, itp
> to masz rację - umrzesz na zawsze. Tak jakby.
>
> Załóżmy na chwilę, że wiesz że "reinkarnacja" istnieje.
> I co ? Pamiętasz, kim byłeś poprzednio ? Swoich ówczesnych bliskich ?
> Miejsca ? Na czym ci zależało, do czego dążyłeś ?
>
> Nie pamiętasz. I guzik cię to obchodzi.
> Zatem - jeśli kiedyś żyłeś, to z twojego punktu widzenia - tamtej osoby
> już nie ma. I tej osoby, którą dziś jesteś - też nie będzie.
>
> Więc - reinkarnacja istnieje - ale w sumie, co z tego , skoro jakby i tak
> umieramy jako Jan Kowalski, którym jesteśmy dziś ?

Czyli niby istnieje, ale ponieważ nie masz żadnej możliwości
pamiętania Kowalskiego gdy odrodzisz się jako Nowak to
nie ma żadnej możliwości sprawdzić czy istnieje... tak?

> To jest właśnie klucz do całego zagadnienia.
> Zanim zacznie się prowadzić dyskusję , czy reinkarnacja jest, może być,
> czy nie może - najpierw warto się zastanowić właśnie nad powyższym.

Jeśli istnieje na przedstawionych przez Ciebie zasadach to tak jakby
jej nie było - jest zupełnie bezużyteczna.

> Bo - ponieważ właśnie (upraszczając) jest tak, jak to opisałem powyżej, to
> zupełnie nie jest to tak, jak napisałeś. NAWET, jeśli reinkarnacja
> istnieje - niczego do "dokończysz". Nie jest powiedziane, że ci się coś
> "uda, co się nie udało". I zupełnie nie do tego to prowadzi.
>
> Załóżmy, że jakimś cudem bym ci udowodnił, że następnym razem urodzisz się
> w zdecydowanie mniej komfortowym życiu. I spotkają cię w nim bardzo
> przykre rzeczy.
> Czy przypadkiem nie wolałbyś wtedy umrzeć "całkiem" ?

Ależ nie, bo może w życiu 3 będę królem wioski :-)

> Powiesz pewnie "to w takim razie, nawet jeśli reinkarnacja istnieje, to
> jeszcze gorzej, jak gdyby jej nie było".
>
> A moja odpowiedź jest taka :
> Cóż - trochę masz rację. Ale też - i nie masz racji.
> A , że wyda ci się taka odpowiedź "nielogiczna"...
> Hm... to tylko kwestia twojej logiki :)

Opowiedziałeś bajkę, która (zresztą tak jak bajka o chrześcijańskim bogu)
ma WBUDOWANE/ZAPLANOWANE aspekty zapewniające że istnienia
reinkarnacji nie jesteś w stanie w żaden sposób naukowy zbadać.
Na takie bajki mam specjalne uczulenie... :-) No bo jaki jest wniosek
z tego że istnieje coś czego w żaden sposób istnienia nie jesteśmy w stanie
sprawdzić ani odczuć w swoim życiu? Czyż nie jest to JEDNAKOWE do
nieistnienia tego? Czym się dla Ciebie różni istnienie niewidzialnego
krasnala w lesie który nie zostawia po swoim istnieniu ZADNYCH śladów
od nieistnienia takich krasnali? Trochę tego sobie nie przemyślałeś, nie?

Pszemol

unread,
May 17, 2012, 8:07:44 AM5/17/12
to
"Jaroslaw Sakowski" <j...@budrys.loc> wrote in message
news:x74nrff...@budrys.loc...
> Reinkarnacja opiera się na stałej ilości dusz, jest nawet chyba jakaś
> liczba podana. Tak to mi przynajmniej kiedyś tłumaczono.

Ciekawe czy ta stała liczba jest większa niż liczba ludzi żyjących
obecnie na Ziemi, no i co się stanie gdy zabraknie dusz za 20 lat
gdy przybędzie nam miliard ludzi :-)

> Jak będziesz tworzył nowe to się uniwersum zapełni i co wtedy? Kolaps?

Jasne, trzeba wymyślić bajkę tak aby wszystko działało - w końcu
nie można w żaden sposób SPRAWDZIĆ ile jest tych dusz, więc
trzeba "zgadnąć" :-)

> Co decyduje czy mam nową czy starą. I tam miało coś zostawać na stałe w
> duszy po śmierci, jakaś esenscja czy coś takiego, jako poświadczenie o
> realności tej reinkarnacji. Jakoś się do tego odwołujesz i to było
> kluczowe. Przecież jak nie zostanie nic to co za różnica czy mam minusy
> czy nie?

Własnie w tym rzecz, że z tego co napisał sundayman wnioskuję, że z faktu
istnienia reinkarnacji wynika dokładnie tyle samo co z faktu jej nie
istnienia:
życie Kowalskiego się kończy i zaczyna się życie Nowaka, bez jakiegokolwiek
związku czy pamięcią związaną z poprzednim życiem Kowalskiego.
Jest reinkarnacja której właściwie nie ma :-)))) Cudowna logika.

> Nowoduszni są wg Twojego modelu pokrzywdzeni bo jak pierwszy
> raz startują to nie mają takiej pewności jak reszta że należy być dla
> bożków grzecznym bo się inaczej minuspunkty łapie. A sposób życia się
> zmienia więc teraz może być gorzej wystartować w ogóle i mniej wcieleń
> do ostatecznego końca przerobisz.

Jak się tworzą nowe dusze? W jakiejś fabryce? Rosną na drzewach?

> W KK / okolicach jest intensywna produkcja bo tam do testu jest się raz.
> Tu też jakoś niejasno bo co będzie po tym sądzie - koniec zabawy czy
> jak? Nie będzie nowych? I co będzie w tym niebie czy gdzieś
> tam. Najlepiej mają to SJ w tym miejscu rozwiązane (za wyjątkiem braku
> psów rzecz jasna).

:-)

> A swoją drogą Wy tak w XXIw to poważnie ?

Na to wygląda...

WHYSKY

unread,
May 17, 2012, 10:50:53 AM5/17/12
to
Czym się dla Ciebie różni istnienie niewidzialnego
> krasnala w lesie który nie zostawia po swoim istnieniu ZADNYCH śladów
> od nieistnienia takich krasnali? Trochę tego sobie nie przemyślałeś, nie?

Dla krasnala roznica jest zasadnicza, ale Ty jako typowy produkt naszej
wspanialej cywilizacji pewnie sobie tego nie przemyslales, nie?


Jaroslaw Sakowski

unread,
May 17, 2012, 11:09:38 AM5/17/12
to
"Pszemol" <Psz...@PolBox.com> writes:

> "Jaroslaw Sakowski" <j...@budrys.loc> wrote in message
> news:x74nrff...@budrys.loc...
>> Reinkarnacja opiera się na stałej ilości dusz, jest nawet chyba jakaś
>> liczba podana. Tak to mi przynajmniej kiedyś tłumaczono.
>
> Ciekawe czy ta stała liczba jest większa niż liczba ludzi żyjących
> obecnie na Ziemi, no i co się stanie gdy zabraknie dusz za 20 lat
> gdy przybędzie nam miliard ludzi :-)

Tego chyba jak to wymyslali nie przewidzieli. Wedy poszły na akcje
rescue&rehoming dog więc nie sprawdzę teraz ile tych dusz jest :))
Może każde źdźbło trawy ma swoją więc wtedy jeszcze starczy.

Tak jak ja rozumiem reinkarnacje.

1. Jest stała liczba dusz które powstały w momencie kreacji Wszechświata
(czy jakoś tak).

2. Dusza ma dwie części (to ma jakieś nazwy fachowe).
a) informacja / osobowość którą po śmierci się traci. Coś w sensie
obecnej osobowości.
b) wieczna esensja w której zapisywana jest suma sumarum o gościu
i dane do następnego wcielenia.

3. Jak umierasz to tracisz osobowość a na podstawie esensji wybierany
jest poziom z suma sumarum (bardzo źle jest - roślina, źle -
zwierzak, dobrze - człowiek, super - jakiś tam ichni z wierchuszki
ludzi, top hip super jakiś jogin czy coś takiego, jest to taki bonus
przed samą nirwaną) oraz awans poziomy: jak zwierzak to jaki,
drapieżnik, roślinożerca, zwierze domowe, dzikożyjące, jak człowiek -
4 kasty ludzi plus lekkie zróżnicowanie w obrębie kasty.

4. Po wyborze dusza się wciela w to ciało które się dostaje na podstawie
sumy punktów (czy jakoś tak) i masz przeżyć dany czas pilnując się
żeby nie narozrabiać i załapać się na wyższy poziom na następny
raz. Czyli jak wrzuciło do pariasa to jesteś grzeczny i słuchasz
gości z warstw wyższych bo inaczej punkty lecą i będzie gorzej w
następnym wcieleniu. Jak gościu grzeczny to na zmiane kasty ma szanse
w następnym życiu (typowe dla religii zamordystycznych).

5. Jak już się dobrze sprawowało i nazbierało się odpowiednio dużo
punktów to jest szansa na nirwanę czyli pustkę czyli ze już nie
wciela w ciała i się ma spokój.

6. Jest stała liczba czy poziom szczęścia/nieszczęścia czy jakoś tak
(oczywiście wg twórców tej filozofii bo jak to mierzyć) ale to
delikwent decyduje zachowaniem jak jemu będzie.

Parę elementów przynajmniej dla mnie jest niejasnych. Jak jestem
rośliną to jak awansować (rodzi się dobre jabłka które smakują czy
jak?). Jak zwierzakiem to podobnie, no tu może być psiakom łatwiej,
albo się z ludźmi zwiążą i są plusy albo rozrabiają i minusy lecą.

Nie kapuje co takiego kiepskiego w byciu psiakiem czy lwem. Może ten
awans jest jakoś częściowo automatyczny: komar -> zwierzak dziki ->
krowa, -> pies, pies jak okey to jest szansa na pariasa a jak nie to
spowrotem w trawę co ją krowy skubią.

Jak już tą nirwanę się osiągnie to też nie wiadomo co dalej, czy to już
koniec czy nie, jakieś tam warunki były że zlecieć też można na powrót
niżej, nawet ostro niżej.

Ten gościu co mi to tłumaczył był dość obyty z tych zagadnień,
Krisznowcy też i nie bardzo mi to wyjaśnili.

System zdaje się być paskudniejszy od KK filozoficznie, trudniej zwątpić
bo to jakieś takie rozmyte jest. Biblie jak czytasz to już 6 latek
uznaje potop za bajki, resztę też za totalną bzdurę (przynajmniej tak
było ze mną). Tu nie masz twardych zasad w stylu Maryja (C by) dziwica,
jakiś tam bog co rozliczy i podobnie które już na wstępie są tak
śmieszne że najbardziej to nie pojmujesz jak można coś takiego w ogóle
można traktować poważne. W tych Wedach niby można wszystko ale lęk
przed punktami się zaszczepia.

Ogólny cel jest jasny - utrzymanie podziału społecznego ogólnie jako
konsekwencja poziomu punktów w rozumieniu cechy świata (nie do ominięcia
i jedyna właściwa) ze szczególnym uwzględnieniem warstwy kapłańskiej w
klasztorach. To działa, całkiem nieźle. Krucjat za bardzo chyba nie
prowadzili ale reszta jest skuteczna. Ja tam systemu kastowego nie
uznaje i małe to pocieszenie że nawet jak tam się zamieszka to jest się
niejako "obok" z definicji. Tu jest też kwestia kulturowa, wg mnie my
się nie łapiemy na to z powodu różnic w ogóle poza maniakami (którzy
chca się utożsamić ale też tego nie rozumieją). Są jakieś sposoby
sprawdzania realności reinkarnacji ale nie samemu tylko poprzez
odwołanie do autorytetów czyli klapa. Osobiście próbowałem trochę
medytacji, w lotosie za długo nie wytrzymuje (niezła tortura by była bo
to chyba nie szkodzi tak ogólnie poza bólem) a reszta nawet fajna ale
bez jakiejś metafizyki. Należy mieć jednsak kondycję intelektualną i
hart ducha bo jak masz kiepski to szkodliwe to nawet może być (jedna
babka omal nie spadła ze schodów jak się jakoś "metafizycznie" ścieła z
guru).

>> JAK będziesz tworzył nowe to się uniwersum zapełni i co wtedy? Kolaps?
>
> Jasne, trzeba wymyślić bajkę tak aby wszystko działało - w końcu
> nie można w żaden sposób SPRAWDZIĆ ile jest tych dusz, więc
> trzeba "zgadnąć" :-)

Chiron dał jakieś własne poprawki do całości, nie trzyma się to kupy
jeszcze bardziej.

Nadal obstaje przy modelu SJ raju pośredniego, tego dla przeciętniaków.
Oczywiście z poprawkami - są psy molosy, można sobie zabrać parkę
Araksay Malakli z przykopanym IQ, a co i żadnych lwów - kingów chyba że
normalne z podwyższonym IQ, mogę nauczyć się zaplatać grzywy, asystować
przy porodach młodych czy coś takiego więc będzie się na co wymieniać
usługami.

--
JS

Jakub A. Krzewicki

unread,
May 17, 2012, 11:45:03 AM5/17/12
to
czwartek, 17 maja 2012 17:09. carbon entity 'Jaroslaw Sakowski'
<j...@budrys.loc>
contaminated pl.misc.paranauki with the following letter:


> Jak już tą nirwanę się osiągnie to też nie wiadomo co dalej, czy to już
> koniec czy nie, jakieś tam warunki były że zlecieć też można na powrót
> niżej, nawet ostro niżej.
>
> Ten gościu co mi to tłumaczył był dość obyty z tych zagadnień,
> Krisznowcy też i nie bardzo mi to wyjaśnili.

Poszukaj sobie buddyjskiej gry "Odrodzenie" autorstwa Sakya-Pandita.
Jest chyba na Scribd w PDF-ie. Tam masz lepiej niż od bramińskich
"dzierżawców mądrości".

--
tois egregorosin hena kai koinon kosmon einai
ton de koimomenon hekaston eis idion apostrephesthai
http://lordwinterisle.blogspot.com/

Pszemol

unread,
May 17, 2012, 11:21:34 PM5/17/12
to
"Jaroslaw Sakowski" <j...@budrys.loc> wrote in message
news:x7sjey7...@budrys.loc...
> System zdaje się być paskudniejszy od KK filozoficznie, trudniej zwątpić
> bo to jakieś takie rozmyte jest. Biblie jak czytasz to już 6 latek
> uznaje potop za bajki, resztę też za totalną bzdurę (przynajmniej tak
> było ze mną). Tu nie masz twardych zasad w stylu Maryja (C by) dziwica,
> jakiś tam bog co rozliczy i podobnie które już na wstępie są tak
> śmieszne że najbardziej to nie pojmujesz jak można coś takiego w ogóle
> można traktować poważne. W tych Wedach niby można wszystko ale lęk
> przed punktami się zaszczepia.

Na to wygląda...

> Ogólny cel jest jasny - utrzymanie podziału społecznego ogólnie jako
> konsekwencja poziomu punktów w rozumieniu cechy świata (nie do ominięcia
> i jedyna właściwa) ze szczególnym uwzględnieniem warstwy kapłańskiej w
> klasztorach. To działa, całkiem nieźle.

Dokładnie. Cel jest przeźroczysty dla mnie.

>> Jasne, trzeba wymyślić bajkę tak aby wszystko działało - w końcu
>> nie można w żaden sposób SPRAWDZIĆ ile jest tych dusz, więc
>> trzeba "zgadnąć" :-)
>
> Chiron dał jakieś własne poprawki do całości, nie trzyma się to kupy
> jeszcze bardziej.

Czemu mnie to nie dziwi :-)

> Nadal obstaje przy modelu SJ raju pośredniego, tego dla przeciętniaków.
> Oczywiście z poprawkami - są psy molosy, można sobie zabrać parkę
> Araksay Malakli z przykopanym IQ, a co i żadnych lwów - kingów chyba że
> normalne z podwyższonym IQ, mogę nauczyć się zaplatać grzywy, asystować
> przy porodach młodych czy coś takiego więc będzie się na co wymieniać
> usługami.

:-))) Podoba mi się Twoje poczucie humoru...

Pszemol

unread,
May 17, 2012, 11:25:32 PM5/17/12
to
"WHYSKY" <why...@wp.pl> wrote in message
news:jp338k$39s$1...@news.task.gda.pl...
Jeśli nie możemy w żaden sposób stwierdzić żadnych efektów istnienia
reinkarnacji to z naszego punktu widzenia istnienie tejże reinkarnacji
nie robi nam żadnej różnicy, no nie? Po prostu wymyślona bajeczka aby
miliardy ludzi trzymać za mordy aby się nie pozabijali i tyle...


Chiron

unread,
May 20, 2012, 5:17:59 AM5/20/12
to
U�ytkownik "Jaroslaw Sakowski" <j...@budrys.loc> napisa� w wiadomo�ci
news:x74nrff...@budrys.loc...
> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> writes:
>
>> Czy masz przekonanie, �e reinkarnacja dotyczy ka�dego? Ja jestem
>> bli�szy przekonaniu, �e s�"stare dusze" i te, kt�re s� tu po raz
>> pierwszy. I tych pierwszych jest o wiele mniej
>
> Reinkarnacja opiera si� na sta�ej ilo�ci dusz, jest nawet chyba jaka�
> liczba podana. Tak to mi przynajmniej kiedy� t�umaczono.
>
> Jak b�dziesz tworzy� nowe to si� uniwersum zape�ni i co wtedy? Kolaps?
> Co decyduje czy mam now� czy star�. I tam mia�o co� zostawa� na sta�e w
> duszy po �mierci, jaka� esenscja czy co� takiego, jako po�wiadczenie o
> realno�ci tej reinkarnacji. Jako� si� do tego odwo�ujesz i to by�o
> kluczowe. Przecie� jak nie zostanie nic to co za r�nica czy mam minusy
> czy nie? Nowoduszni sďż˝ wg Twojego modelu pokrzywdzeni bo jak pierwszy
> raz startuj� to nie maj� takiej pewno�ci jak reszta �e nale�y by� dla
> bo�k�w grzecznym bo si� inaczej minuspunkty �apie. A spos�b �ycia si�
> zmienia wi�c teraz mo�e by� gorzej wystartowa� w og�le i mniej wciele�
> do ostatecznego ko�ca przerobisz.
>
> W KK / okolicach jest intensywna produkcja bo tam do testu jest siďż˝ raz.
> Tu te� jako� niejasno bo co b�dzie po tym s�dzie - koniec zabawy czy
> jak? Nie b�dzie nowych? I co b�dzie w tym niebie czy gdzie�
> tam. Najlepiej maj� to SJ w tym miejscu rozwi�zane (za wyj�tkiem braku
> ps�w rzecz jasna).
>
> A swoj� drog� Wy tak w XXIw to powa�nie ?

Ca�y czas patrzysz z chrze�cija�skiego punktu widzenia. I to
nowochrze�cija�skiego- mimo prezentowania si� tu jako
niechrze�cijanin.Powt�rne przyj�cie na �wiat w naszej kulturze mo�e si�
wydawa� czym� fajnym- i IMO wielu "my�lowo" (�yczeniowo) przychyla si� do
takiej mo�liwo�ci. Jednak- tak naprawd�- to przecie� jest to wype�nienie
Karmy- czyli z chrze�cija�skeigo punktu widzenia "kara za grzech". A
przekle�stwem karmicznym- pami�tanie poprzednich wciele�. Czy wiesz, �e
pierwsi chrze�cijanie wierzyli w reinkarnacj�? A �ci�lej: metempsychoz�.
Co masz na my�li pytaj�c, czy w XXI wieku to my powa�nie- bo nie
"skumka�em"?

Chiron

unread,
May 20, 2012, 6:18:25 AM5/20/12
to
Uzytkownik "rs" <no.ad...@no.spam.pl> napisal w wiadomosci
news:h9n7r7h7p1rtl953r...@4ax.com...
sluchaj ja nie mam tyle cierpliwosci ile ma Przemol. mnie sie tego
tematu nie chce roztrzasac, bo to jakby prowadzic rzeczowa debate o
prawdziwosci istnienia Gaski Balbinki.

powiem tylko w skrocie. mieszasz niemilosiernie, procedury naukowe z
paranormalnym chciejstwem, a potem juz poslugujesz sie wiara, ze tak
wlasnie jest. z tym sie nie da dyskutowac, bo to by byla debata
religijna, a takie sa prowadzone od tysiacleci i jak widac nic z tego
nie wyszlo.
=====
Napisalem na poczatku, ze to wylacznie Twoje opinie- i czy zdajesz sobie z
tego sprawe. No ale widac, ze nie. Trudno jest dyskutowac, jak rozmówca
wyglasza swoje prywatne opinie tak, jakby to byly prawdy objawione- tak, jak
to robisz. Nie zostawiasz za wiele miejsca na dyskusje. No ale- z cala
pewnoscia nie chcialbym, zebys poczul sie zlekcewazony- wiec odpisuje.


owszem w nauce, jak i wszedzie tam gdzie sa ludzie, sa przewaly.
naukowcy sa tylko ludzmi. maja swoje ego, uprzedzenia, ktore sa tym
wieksze im kasa wydawana na ich badania staje sie mniejsza (i moze w
sumie warto by zaczac walczyc metodami przemolowymi, bo to co sie
dzieje jak kurczy sie kasa na badania, a rosnie na jakis zabobon jest
straszne. nie tak wyobrazalem sobie XXIw)
=====
Ty_sobie_wyobrazales_wiek_XXI. Ja- inaczej niz Ty. Jesli nie dopuscisz
mozliwosci, ze Twoje wyobrazenia moga byc rózne od rzeczywistosci- a nawet
zupelnie z nia sprzeczne- to nie znajdziesz pola do dyskusji. Co najwyzej do
przepychania swoich racji. Mnie racja nie jest potrzebna. Moge jej nie miec.
Poszukajmy Prawdy.



ale sorry, za okreslenie,
kretynizmem jest poglad, ze w nauce panuje spisek, ktory ma na celu
zablokowanie jakis tajnych informacji paranaukowych, alternatywnych,
ktore wy paranaukowcy badacie. tyle razy rzeczy byly obsmiane, ale
nie. po chwili spokoju, wyciaga sie rzeczy jak tutaj widac, sprzed
prawie wieku i wymachuje jako dowodem czy faktem.
=====
Tak dziala czlowiek, spolecznosc. Tak to wyglada. Szczególnie tam, gdzie
wykorzenia sie starozytne, greckie podejscie do prawdy: jest ona nie
koniecznie tam, gdzie sie jej szuka, tylko jest tam, gdzie jest. My mozemy
sie do niej zblizyc. Inaczej- jak pisal DeMello: "medrzec spytal podróznego,
czego szukasz pod ta latarnia? Szkam sakiewki- zgubilem ja. Czy zgubiles
tutaj? Nie, w lesie, ale tu jest najjasniej" Wielu ludzi tak "szuka" prawdy.
IMO- postepujesz podobnie. Piszac, ze tak dziala spolecznosc- pisze o czyms
dla mnie oczywistym, czego Ty nie chcesz nawet wziac pod uwage. Na szczycie
nauki sa jej koryfeusze- tyle, ze to sa ludzie.I z tego, ze wielu z nich cos
sensownego wymyslilo nie wynika, ze ich morale jest na wysokim poziomie.
Czesto sa to "narkomani"- uzaleznieni od aprobaty ludzi. Nie potrafiacy sie
przyznac do bledu- to raz. Skoro nie potrafi, to jak tu teraz uznac cos, co
np podwaza jego doktorat? Jego- i tysiace innych? A ksiazki o tej tematyce,
które napisali- na przemial? No jak to? Z tego wynika, ze awangarda na ogól
sa ludzie mlodzi: niewiele do stracenia, do zyskania slawa niesmiertelna.
Kolejna rzecz- jesli ktos nawet chcialby uczciwie popracowac z pewnym
zjawiskiem i wychodzi mu, ze cos tam jest na rzeczy- to ryzykuje smierc
zawodowa i towarzyska. Srodowisko sie z nim rozprawi: osmieszy, zamilczy.
WIelu ludzi badajacych pamiec wody przekonalo sie o tym. Albo szybko sie
wycofali- albo sa poddawani bezpardonowym atakom ze strony swiata nauki. W
nagonce biora udzial dziennikarze- czesto po prostu nie znajacy sie na
temacie (bo i skad?) ida do oficjeli nauki- i tam sie dowiaduja takich
pierdól na temat tych badan, które potem (nawet w dobrej wierze) opublikuja
w gazetach. Pisalem Ci o Gaussie- ksiaze matematyków bal sie opublikowac
prace na temat geometrii nieeuklidesowej- bo bal sie niezrozumienia i
osmieszenia- przez to ostracyzmu. A on byl Ksieciem Matematyków- osoba
"zaglaskana".
Rozumiejac te mechanizmy mozna dalej rozmawiac, jak sadze.



<ciach>.

nauka jest procesem, droga poznania i chyba zawsze nia pozostanie, bo
pewnie nigdy nie dowiemy sie wszystkiego do samego konca, tak w skali
mikro, makro czy kosmicznej, czy to z ograniczen energetycznych,
technologicznych, metodologicznych czy moze zwyklej ulomnosci naszego
aparatu poznawczo-myslowego (jak s.weinberg mowil, ze moze jestesmy
takimi psami, ktore chocby nie wiem jak sie nie napiely, to nie
zrozumieja strukury fonicznej symfonii, tak my nie bedziemy w stanie
poznac pewnych rzeczy).
=====
Bardziej mi sie to kojarzy z Tofflerami- pisali cos o tym, ze nie
spodziewamy sie, ze szympans, który opanowal jezyk migowy zrozumie teorie
Einsteina. Skoro tak, to nalezy przyjac, ze i ludzie nie zrozumieja wielu
rzeczy.


paranauka wlasnie na tym rzeruje, wskazujac na
luki w procesie naukowym, ktorych w danym momencie nauka nie potrafi
wytmumaczyc i w wielkim wrzaskiem obwieszcza, ze jakas, jedna czy
druga teoria to bzdura. tak dzialajacy ludzie to niebezpieczni
wstecznicy, za glupi, za leniwi zeby sie wziac i poczytac cos
doglebniej aby zrozumiec temat, albo sami zaproponowac jakies
experymenty, ktore mogly by posunac sprawe do przodu. status quo, to
jedyna rzecz, ktora trzyma paranauke przy zyciu. zwykla ludzka
przywara przynaleznosci do grupy. tak jak religia. zeby bylo cos
stabilnego. cos co sie nie zmienia. zeby bylo bezpiecznie i kulku
takich samych, utwierdzajaych mnie w moich pogladach na okolo mnie.
=====
No wlasnie. To nie tak. Sa teorie, które ktos odwaza sie przedstawic
publicznie. I to teorie, które obalaja dotychczasowa nauke- i to czesto
wyrzucajac na smieci nie poprzednia teorie, ale cala metodologie nauki. I
jesli np wyrzucimy z metodologii koniecznosc powtarzalnosci danego zjawiska
(a propos- jak tam koniecznos powtarzalnosci Wielkiego Wybuchu?) a takze
brak wplywu obserwatora-to mozemy dane zjawisko badac. Naukowcy (czy tez-
jak chcesz- paranaukowcy, choc z doktoratami) badajacy pamiec wody
zauwazyli, ze te ekperymenty nie wychodza przy pewnych osobach. Jednak-
przy_innych_wychodza. Przeciez mozna jako hipoteze przyjac zasade
nieoznaczonosci- która by to mozna wytlumaczyc (wplyw obserwatora na pomiar
polozenia elektronu)- jednak oni od razu zostali poddani ostracyzmowi ze
strony srodowiska. I jeszcze jedna sprawa: jak badaniu podlega zjawisko
naukowe. Pada wiele hipotez, prowadzi sie na swiecie doswiadczenia- buduje
sie teorie. Po czyms, co nauka uzna za wyjasnienie zjawiska- pojawia sie
jedna teoria. I wiele z poprzednich teorii, hipotez, etc- czesto wyglada
wrecz niedorzecznie. No ale nikt sie z tego nie nabija- bo to przeciez jest
normalne. Nikt nie wypomni naukowcowi, ze jak ogloszono takie badania, to on
od razu opublikowal hipoteze, która przeciez jest niedorzeczna, etc. Takich
hipotez powstaje mnóstwo- bo na tym polega "burza mózgów". No ale jak ktos
próbuje badac zjawisko, którego wedlug oficjalnej nauki nie ma i wychodzi
mu, ze cos jest na rzeczy- to kazda choc troche chybiona hipoteza odbija sie
w srodowisku naukowych rechotem. Biorac jeszcze pod uwage, ze taki ktos na
ogól dziala samotnie (albo prawie samotnie)- to jest tak, jak jest.




stevenson sie niczym nie skompromitowal, ale byl psychologiem, ktory
badal dzieci wykazujace, lub sprawialy wrazenie, ze wykazuja jakies
szczegolne zdolnosci/wlasciwosci. prywatnie byl tez niepoprawnym
dualista, rzadkie zjawisko w tym swiecie, ale nie niespotykane.

zaproponowalem ci, zebys sie zastanowil nad tym jaki to skok
jakosciowy bylby dla ludzkosci rozpoznanie zjawiska reinkarnacji i
dlaczego nikt tego nei bada. ty poszedles w typowe bredzenie o
spiskach naukowych. po prostu niech chcesz zrozumiec. twoje prawo, ale
jednak nie pogadamy.

i konczac. jesli naprawde chcesz wyjsc z tego ciemnogrodu, w ktory sie
sam zapedziles, to zacznij czytaj jakies powazniejsze doniesienia z
zakresu naurosciences. jesli tam pogrzebiesz wystarczajaco gleboko, to
znajdziesz takie rzeczy, ze te twoje reinkarnacje, OBE, regresje to
male smieszne zabawy dzieci kiedy sie nudza w piaskownicy, a
pomierzone opracowane, zreplikowane.

nie mam zamiaru kontynuowac tego watku w taki sposob jak ty go
prowadzisz. nie zrozum mnie zle. jest to specyficzna grupa i masz
prawo do gloszenia tutaj takich pogladow jakie glosisz. ja jednak
jestem tutaj zupelnie po co innego i nie interesuje mnie bicie piany i
walka z wiatrakami. <rs>
=====
IMO- to Ty bijesz piane. Ja nie walcze- moze Ty? Ja po prostu przedstawiam
swoje poglady- i chetnie zapoznaje sie z innymi. <rs>- moze nalezy
zastanowic sie, na co komu nauka? Bo Twoje i wielu ludzi podejscie to jest
takie, ze to "rzecz sama w sobie" cos jak nowoczesny "panbóg" kpiacy z
poprzedniego.
Po pierwsze- w sposób rozumowy nie da sie wielu rzeczy pojac. Choc IMO
ciekawie "rozstrzygal" o myslowym dowodzie na istnienie Boga Pascal
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaklad_Pascala
z tego wynika, ze zawsze lepiej wierzyc w Boga. No ale bardziej chcialem
wskazac Ci, ze po pierwsze- nalezy najpierw zdefiniowac sobie potrzebe
nauki. No bo jesli chodzi o poznanie swiata- to wybacz, ale sam rozum,
którym wylacznie operuje nauka- to za malo. Jesli uznasz, ze wystarczy- no
to ok. Ja- i wielu ludzi- twierdzimy, ze nie. Owszem, po to, zeby np wyslac
kolonizatorów na Marsa- moze to zupelnie wystarczyc. Jednak po to, zeby
odpowiedziec: skad sie tu wzialem? Po co? Dokad zmierzam? Czy jest cos za
tymi drzwiami? Czy ktos pójdzie moim sladem? Czyim ide ja? Co czuje osoba,
która kocham? etc- to sam rozum- to zdecydowanie za malo. I nie widze
powodu, zeby uznawac cos, co mozna zmierzyc ewentualnie zrozumiec za jedyny
wyznacznik poznania swiata. Jak ja sobie wyobrazam XXI wiek? Ano tak, ze te
XIX wieczne paradygmaty o potedze rozumu pójda do lamusa- bo sa mocno
nieswieze. I zapewniam CIe- swiat w tej chwili jest pelen glupców- którym
waska grupa schlebia i pasozytuje na nich, wmaiwajac im rózne idotyzmy-
wspólczesne glupstwa, które juz zyskuja nazwe marksizmu kulturowego (wasza
politpoprawnosc), która próbuje sie zastapic to, co w czlowieku
najcenniejsze: jego "ja czuje"- czyli czlowieczenstwo, przerabiajac go na
bydle, pragnace jedynie zrec i chedozyc oraz miec lepsze rzeczy niz sasiad.

Chiron

unread,
May 20, 2012, 6:21:39 AM5/20/12
to
Użytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisał w wiadomości
news:jp06fd...@poczta.onet.pl...
> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
> news:jp07f0$e1m$1...@news.task.gda.pl...
>> Ile oszustw popełniono w imię udowodnienia tego, że pochodzisz od małpy-
>> wystarczy choćby poczytać Cremo.
>
> Cremo jest raczej dobrym przykładem na to, ile oszust popełniają
> kreacjoniści aby zdyskredytować niepasujące im do Stworzenia
> dane naukowe...
Przykład, z czym kłamał Cremo. Spotwarzyłeś człowieka- to podaj dowód.


>> A propos- jak tam brakujące ogniwo?
>
> Nie no... brak mi słów.
Pisaliśmy o niemożności stosowania energii jądrowej- bo nie ma możliwości,
żeby nie doszło do zagłady. Odpowiadałeś podobnie. Może tu jednak odpowiesz?
Konkretnie- teoria ewolucji jest słuszna- no niech Ci będzie. No to ma być
ten pośredni element- czy nie? Jeśli nie- to dlaczego? Jeśli tak- to gdzie
on?

Pszemol

unread,
May 20, 2012, 9:35:28 AM5/20/12
to
"Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
news:jpagjk$lc4$1...@node1.news.atman.pl...
> Użytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisał w wiadomości
> news:jp06fd...@poczta.onet.pl...
>> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
>> news:jp07f0$e1m$1...@news.task.gda.pl...
>>> Ile oszustw popełniono w imię udowodnienia tego, że pochodzisz od małpy-
>>> wystarczy choćby poczytać Cremo.
>>
>> Cremo jest raczej dobrym przykładem na to, ile oszust popełniają
>> kreacjoniści aby zdyskredytować niepasujące im do Stworzenia
>> dane naukowe...
> Przykład, z czym kłamał Cremo.
> Spotwarzyłeś człowieka- to podaj dowód.

Nie napisałem że kłamał.

>>> A propos- jak tam brakujące ogniwo?
>>
>> Nie no... brak mi słów.
> Pisaliśmy o niemożności stosowania energii jądrowej- bo nie ma możliwości,
> żeby nie doszło do zagłady. Odpowiadałeś podobnie. Może tu jednak
> odpowiesz? Konkretnie- teoria ewolucji jest słuszna- no niech Ci będzie.
> No to ma być ten pośredni element- czy nie? Jeśli nie- to dlaczego? Jeśli
> tak- to gdzie on?

Pełne szuflady u archeologów po brzegi wypełnione ogniwami pośrednimi.
Nie widzą ich tylko kreacjoniści bo oni nie wiedzą co to jest ogniwo
pośrednie.
Biedaki szukają pół ryby pół rozgwiazdy jak ten arabski debil:
http://www.harunyahya.com/image/incompatible/starfish_evolution_false.jpg
http://harunyahya.com/en/books/1020/Why_Darwinism_Is_Incompatible_With_The_Quran/chapter/985


Pszemol

unread,
May 20, 2012, 9:50:15 AM5/20/12
to
"Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
news:jpacs7$h4r$1...@node1.news.atman.pl...
> Ca�y czas patrzysz z chrze�cija�skiego punktu widzenia. I to
> nowochrze�cija�skiego- mimo prezentowania si� tu jako
> niechrze�cijanin.Powt�rne przyj�cie na �wiat w naszej kulturze mo�e si�
> wydawa� czym� fajnym- i IMO wielu "my�lowo" (�yczeniowo) przychyla si� do
> takiej mo�liwo�ci. Jednak- tak naprawd�- to przecie� jest to wype�nienie
> Karmy- czyli z chrze�cija�skeigo punktu widzenia "kara za grzech". A
> przekle�stwem karmicznym- pami�tanie poprzednich wciele�. Czy wiesz, �e
> pierwsi chrze�cijanie wierzyli w reinkarnacj�? A �ci�lej: metempsychoz�.

Ca�y czas to t�umaczymy: s� to takie same BAJKI jak te chrze�cija�skie.

> Co masz na my�li pytaj�c, czy w XXI wieku to my powa�nie- bo nie
> "skumka�em"?

Bo to wstyd dzisiaj wierzyďż˝ w takie bajki.

"Rokita, Diabeł Polny"

unread,
May 20, 2012, 11:51:31 AM5/20/12
to
Chiron pisze:
> U�ytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisa� w wiadomo�ci
> news:jp06fd...@poczta.onet.pl...
>> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
>> news:jp07f0$e1m$1...@news.task.gda.pl...
>>> Ile oszustw pope�niono w imi� udowodnienia tego, �e pochodzisz od
>>> ma�py- wystarczy cho�by poczyta� Cremo.
>>
>> Cremo jest raczej dobrym przyk�adem na to, ile oszust pope�niaj�
>> kreacjoni�ci aby zdyskredytowa� niepasuj�ce im do Stworzenia
>> dane naukowe...
> Przyk�ad, z czym k�ama� Cremo. Spotwarzy�e� cz�owieka- to podaj dow�d.
>

Sporo by si� znalaz�o. Na przyk�ad �a�cuszek z�oty w bryle w�gla.
Niew�tpliwie co� takiego mog�o by�, ale gadget do zrobienia cha�upniczo.

R.

rs

unread,
May 20, 2012, 2:02:45 PM5/20/12
to
On Sun, 20 May 2012 12:18:25 +0200, "Chiron"
<iluminat...@gmail.com> wrote:

>Uzytkownik "rs" <no.ad...@no.spam.pl> napisal w wiadomosci
>news:h9n7r7h7p1rtl953r...@4ax.com...
>sluchaj ja nie mam tyle cierpliwosci ile ma Przemol. mnie sie tego
>tematu nie chce roztrzasac, bo to jakby prowadzic rzeczowa debate o
>prawdziwosci istnienia Gaski Balbinki.
>
>powiem tylko w skrocie. mieszasz niemilosiernie, procedury naukowe z
>paranormalnym chciejstwem, a potem juz poslugujesz sie wiara, ze tak
>wlasnie jest. z tym sie nie da dyskutowac, bo to by byla debata
>religijna, a takie sa prowadzone od tysiacleci i jak widac nic z tego
>nie wyszlo.
>=====
>Napisalem na poczatku, ze to wylacznie Twoje opinie- i czy zdajesz sobie z
>tego sprawe. No ale widac, ze nie. Trudno jest dyskutowac, jak rozmówca
>wyglasza swoje prywatne opinie tak, jakby to byly prawdy objawione- tak, jak
>to robisz. Nie zostawiasz za wiele miejsca na dyskusje. No ale- z cala
>pewnoscia nie chcialbym, zebys poczul sie zlekcewazony- wiec odpisuje.

[...]

przeczytalem do konca to co napisales i w tym nie ma nic z czym mozna
by nawet dyskutowac, nie dlatego, ze sa to jakies prawdy odczarowane,
czy glebokei przemyslenia, ale to wszystko co napisales to pomieszanie
wodolejstwa z truizmami, podanymi jako opisy rzeczywistosci, ktorej
inaczej myslacy nie chca zaakceptowac. to tak jakby starac sie
dyskutowac z woda cieknaca z kranu. ja pisze o tym jak przebiega nasze
(ludzkosci) postepowanie, ktore nas doprowadzolo do wszystkich
zdobyczy jakimi sie obecnie poslugujemy, ktore sa namacalne wrecz
wyniki na kazdym kroku, ty mi o latarni i portfeliku, o wierze w boga
i Pascalu.
nie. to nie sa wylacznie moje opinie, to sa opinie tysiecy ludzi,
ktorzy zajmuja sie zawodowo nauka, i przez dziesiatki lat zgromadzili
material, ktory pozwala im podeprzec wlasnie taka oponie.

odnosnie niepowtarzalnosic wielkiego wybuchu, bo to jedyne co bylo w
miare z sensem. powtarzalnosc zjawiska jest jedynie jednym z elementow
procesu badawczego ale w jego experymentalnej czesci. na wiele zjawisk
nie da sie przeprowadzic epretymentow, ze wzgledu na skale zjawiska,
energie, kase czy bezpieczenstwo. wiec naukowcy wykombinowali inne
metody, ktore nie sa dowodem potwierdzajacym ponad wszelka watpliwosc,
taki wlasnie stan faktyczny, ale nadaja danej teorii (bo nigdy nie ma
tak, ze istnieje tylko jedna, jedyna teoria i nie ma zadnej innej,
konkurencyjnej opisujacej dane zjawisko) przodownictwo, ze wzgledu na
wielkosc i jakos "materialu dowodowego". naleza do nich np.
rozwiazania matematyczne, modele cyfrowe, symulacje, obserwacje
posrednie. w angielskim funjonuja termin "beyond reasonable doubt",
ktory na polski tlumaczy sie "ponad wszelka watpliwosc", co nie jest
jednak tym samym, bo polskie okreslenie jest znacznie bardziej
kategoryczne, nie pozostawiajace cienia watpliwosci. w angielskim ten
cien jest obecny, ale odsuniety z racji malego prawdopodobienstwa
wystapienia danej sytuacji. dlatego to co czytasz po polsku, moze byc
rowniez bardziej kategoryczne w swoim przekazie, co wplywa na twoja
opinie. nad tym tez sie zastanow w wolnej chwili.

piszesz:
"I jeszcze jedna sprawa: jak badaniu podlega zjawisko
naukowe. Pada wiele hipotez, prowadzi sie na swiecie doswiadczenia-
buduje sie teorie. Po czyms, co nauka uzna za wyjasnienie zjawiska-
pojawia sie jedna teoria. I wiele z poprzednich teorii, hipotez, etc-
czesto wyglada wrecz niedorzecznie. No ale nikt sie z tego nie nabija-
bo to przeciez jest normalne. Nikt nie wypomni naukowcowi, ze jak
ogloszono takie badania, to on od razu opublikowal hipoteze, która
przeciez jest niedorzeczna, etc. Takich hipotez powstaje mnóstwo- bo
na tym polega "burza mózgów". No ale jak ktos próbuje badac zjawisko,
którego wedlug oficjalnej nauki nie ma i wychodzi mu, ze cos jest na
rzeczy- to kazda choc troche chybiona hipoteza odbija sie w srodowisku
naukowych rechotem. Biorac jeszcze pod uwage, ze taki ktos na ogól
dziala samotnie (albo prawie samotnie)- to jest tak, jak jest."

od jakis stu lat, niema juz tak, ze poprzednie teorie staja sie
niedorzeczne (czas jendak zalezy od dziedziny), ale nastepne teorie sa
udoskonaleniami nastepnych. to nie wieki naste, kiedy za jednym
zamachem zmieniano cala strukture kosmosu. w tym, zeby nie bylo takich
niedorzecznych teorii o ktorych piszesz, pomaga publikacja dokonan i
proces pier-review, ktory jakkolwiek ulomny (bo jak juz wczesniej
pisalem sam czlowiek jest ulomny) jest najlepszy jaki na dzien
dzisiejszy mamy i zaoszczedzil nam sporo wpadek. sadze, ze ty tak
naprawde nie rozumiesz jednak jak ten proces dziala, a chyba dobitnie
swiadczy o tym to:

"No ale jak ktos próbuje badac zjawisko, którego wedlug oficjalnej
nauki nie ma i wychodzi mu, ze cos jest na rzeczy- to kazda choc
troche chybiona hipoteza odbija sie w srodowisku naukowych rechotem."

przywolam jeszcze raz wlochow z ich neutrino zapylajacym predzej niz
swiatlo. zapewne nie sledziles tej sprawy, a pozwolilaby ci zrozumiec
i docenic na czym obecny proces naukowy polega i jego bezpieczenstwo
jesli chodzi i stabilnosc istniejacych teorii. wiec ci w skrocie
przedstawie. kolesie badali wiazke neutrino na jakims tam dystansie.
wyszlo im, ze zapyla ociupinke szybciej nic swiatlo, ale wiadomo, ze
za Ensteinem nic nie moze zapylac szybciej niz swiatlo. kolesie badali
wyniki i metodologie kilka, czy nawet kilkanascie miesiecy (chyab 15)
zanim opublikowali pierwsze wyniki, w ktorych jednak zaznaczyli, ze
sami sie dziwia, ze i oczekuja od wspolnoty naukowej, ze albo powtorza
te wyniki, albo stweirdza na czym polegal blad. no i wspolnota naukowa
sie zabrala, eliminujac mozliwosci bledow na kolejnych etapach. w tym
czasie w prasie, nawet powaznej, artykuly pod wielkimi naglowkami:
"teoria einsteina obalona". przez pare tygodni przeprowadzono kilka
experymentow i nikt nie potrafil zreplikowac wynikow. w koncu wlosi
sami dopadli przyczyny i okazalo sie, ze byl to jeden wadliwy kabelek.
szybsze od swiatla neutrino poszlo sie jebac, podobnie jak i kierownik
tego experymentu.

i na tym wlasnie polega proces naukowy, a nie ze jak jakis tam koles
wymysli sobie cos i zrobi, tylko ze nikt nie moze tego powtorzyc. w
gre wchodzi kilka rzeczy. albo koles nie podaje wszystkich danych do
expetymentu, albo zle szacuje wyniki, co przy obecnych badaniach jest
wrecz nagminne, bo sa to juz rzeczy niezwykle skomplikowane i wrazliwe
na wszelkiego typu bledy i szumu, bo nie chce podac calej metody
badawczej, bo boi sie, ze mu ktos projekt dmuchnie, albo zle
przeprowadzil experyment i mu cos syfi, co rowniez jest nagminne i
pare wysokiej klasy naukowcow stracilo na tym wiarygodnosc, ale nie na
tym, ze popelnili blad, ale na tym, ze nie chcieli przyjac do
wiadomosci, tego, ze czesto banalny blad mogli popelnic. albo wrecz,
ze sa oszustami i chca wyciagnac kase od sponsorow, albo wykazac sie
wynikami za kase, ktora juz wzieli, bo przeciez nie dostali kasy za
darmo. to wszystko juz przerabialismy, to wszystko juz dobrze z
historii nauki znamy.

moge sie zalozyc, za kilka lat, jakis inny Chiron, wywlecze gdzies ze
smietniska internetu, artykul o szybszym od swiatla neutrino, i bedzie
glosil, cos tam co mu akurat bedzie pasowalo.

z reszta nie mam nawet jak dyskutowac, nie ma nawet po co. ja
przynajmniej nie mam ani takich umiejetnosci ani nawet checi. poza
tym, napisalem, ze to byl tylko moj krotki (nie wyszedl taki krotki,
podobnie jak ten) komentarz. nie musiales odpisywac, tym bardziej nie
majac nic nowego do paroponowania. nie bede ci juz nawet zadawal
zadnych pytan retorycznych bo widze, ze zupelnie splywaja po tobie.
i w kwestii formalnej. moglbyc cos zrobic z tym jak cytujesz. twoj
sposob z uzywaniem ===== znacznie utrudnia rozmowe, a wlasciwie
uniemozliwia ja, kiedy w watku jest wiecej dyskutantow. <rs>

rs

unread,
May 20, 2012, 2:04:12 PM5/20/12
to
On Sun, 20 May 2012 12:21:39 +0200, "Chiron"
<iluminat...@gmail.com> wrote:

>Użytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisał w wiadomości
>news:jp06fd...@poczta.onet.pl...
>> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
>> news:jp07f0$e1m$1...@news.task.gda.pl...
>>> Ile oszustw popełniono w imię udowodnienia tego, że pochodzisz od małpy-
>>> wystarczy choćby poczytać Cremo.
>>
>> Cremo jest raczej dobrym przykładem na to, ile oszust popełniają
>> kreacjoniści aby zdyskredytować niepasujące im do Stworzenia
>> dane naukowe...
>Przykład, z czym kłamał Cremo. Spotwarzyłeś człowieka- to podaj dowód.
>
>
>>> A propos- jak tam brakujące ogniwo?

ty powaznie? ty wiesz w ogole o co pytasz przywoluja brakujace ogniwo?
<rs>

Jaroslaw Sakowski

unread,
May 20, 2012, 4:24:50 PM5/20/12
to
"Chiron" <iluminat...@gmail.com> writes:

> Ca�y czas patrzysz z chrze�cija�skiego punktu widzenia. I to
> nowochrze�cija�skiego- mimo prezentowania si� tu jako
> niechrze�cijanin.

To nie ja tak patrze tylko facet co mi to t�umaczy�.
Dla mnie ca�a warstwa dowodowa reinkarnacji nie wytrzymuje krytyki.
Tak jak dowolna religia. Setki tysi�cy tego jest i s� skorelowane
terytorialnie. Wiadomy znak �e nie ma nikogo nadrz�dnego. Nigdy tego nie
potrzebowa�em i potrzebowa� nie b�de.

> si� wydawa� czym� fajnym- i IMO wielu "my�lowo" (�yczeniowo) przychyla
> si� do takiej mo�liwo�ci. Jednak- tak naprawd�- to przecie� jest to
> wype�nienie Karmy- czyli z chrze�cija�skeigo punktu widzenia "kara za
> grzech". A przekle�stwem karmicznym- pami�tanie poprzednich
> wcieleďż˝.

Przecie� wtedy zyskujesz (jak pami�tasz) a nie tracisz. Jakim cudem to
mo�e by� kara? Kara to jest jaki� minus. Jak masz dane to zyskujesz.

> Czy wiesz, �e pierwsi chrze�cijanie wierzyli w reinkarnacj�?
> A �ci�lej: metempsychoz�.

Chrze�cija�stwo to totalna bzdura. I jeszcze nieprzyjemne (pomijaj�c
�redniowiecze, blokowanie nauki, miliony trup�w w imie chorych ideii i
g�osicieli itp). Jaki� kult �mierci w tym si� przewija ci�gle przecie�.
I w raju nie ma zwierz�t (i tak lepiej ni� w Islamie, tam to jaja s�).
Nie no w og�le idea raju to naprawde za przeproszeniem jest przedszkole,
b�d�my powa�ni. Fenomen to jest �e ludzie to kupuj�.

> Co masz na my�li pytaj�c, czy w XXI wieku to my powa�nie- bo nie
> "skumka�em"?

Religie w XXIw to taka troszke egzotyka. Powinno siďż˝ twardo staďż˝ na
ziemi ... CO innego zjawiska niewyja�nione, telepatia, etc ale jakie�
�ycie po �mierci? Bez jaj. Wsz�dzie masz w religiach kij i marchewk�,
znaczy si� s�u�� tym co je wymy�laj�. Do rz�dzenia.

--
JS

Chiron

unread,
May 20, 2012, 5:19:07 PM5/20/12
to
Użytkownik "Jaroslaw Sakowski" <j...@budrys.loc> napisał w wiadomości
news:x7396uh...@budrys.loc...
> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> writes:
>
>> Cały czas patrzysz z chrześcijańskiego punktu widzenia. I to
>> nowochrześcijańskiego- mimo prezentowania się tu jako
>> niechrześcijanin.
>
> To nie ja tak patrze tylko facet co mi to tłumaczył.
> Dla mnie cała warstwa dowodowa reinkarnacji nie wytrzymuje krytyki.
> Tak jak dowolna religia. Setki tysięcy tego jest i są skorelowane
> terytorialnie. Wiadomy znak że nie ma nikogo nadrzędnego. Nigdy tego nie
> potrzebowałem i potrzebował nie będe.
>
>> się wydawać czymś fajnym- i IMO wielu "myślowo" (życzeniowo) przychyla
>> się do takiej możliwości. Jednak- tak naprawdę- to przecież jest to
>> wypełnienie Karmy- czyli z chrześcijańskeigo punktu widzenia "kara za
>> grzech". A przekleństwem karmicznym- pamiętanie poprzednich
>> wcieleń.
>
> Przecież wtedy zyskujesz (jak pamiętasz) a nie tracisz. Jakim cudem to
> może być kara? Kara to jest jakiś minus. Jak masz dane to zyskujesz.
Blokuje Ci to możliwość tu i teraz. Wracasz do swoich karmicznych związków-
zamiast przerabiać relacje z innymi. To poważna przeszkoda. W Indii mają na
to powiedzenie (o tym, że to przekleństwo).




>> Czy wiesz, że pierwsi chrześcijanie wierzyli w reinkarnację?
>> A ściślej: metempsychozę.
>
> Chrześcijaństwo to totalna bzdura. I jeszcze nieprzyjemne (pomijając
> średniowiecze, blokowanie nauki, miliony trupów w imie chorych ideii i
> głosicieli itp). Jakiś kult śmierci w tym się przewija ciągle przecież.
> I w raju nie ma zwierząt (i tak lepiej niż w Islamie, tam to jaja są).
> Nie no w ogóle idea raju to naprawde za przeproszeniem jest przedszkole,
> bądźmy poważni. Fenomen to jest że ludzie to kupują.
>
No widzisz- ferujesz tu wyroki jakbyś był sędzią i nieomylnym panembogiem.
IMO- prezentujesz tu tylko wiarę w ateizm. I to w formie "ja wiem
najlepiej". Z jakiegokolwiek punktu widzenia patrząc-
nie_pozostawiasz_miejsca_na_dyskusję. Poza tym- historii nie znasz wcale
(vide te androny powyżej)- a głosisz je jak nauczyciel.

>> Co masz na myśli pytając, czy w XXI wieku to my poważnie- bo nie
>> "skumkałem"?
>
> Religie w XXIw to taka troszke egzotyka. Powinno się twardo stać na
> ziemi ... CO innego zjawiska niewyjaśnione, telepatia, etc ale jakieś
> życie po śmierci? Bez jaj. Wszędzie masz w religiach kij i marchewkę,
> znaczy się służą tym co je wymyślają. Do rządzenia.
>

Tak, właśnie- w Twojej opinii- zapomniałeś dodać. To tylko Twoja opinia- nie
prawda.

rs

unread,
May 20, 2012, 8:51:20 PM5/20/12
to
On Sun, 20 May 2012 12:18:25 +0200, "Chiron"
<iluminat...@gmail.com> wrote:


mam troche czasu to dopisze.

>Po pierwsze- w sposób rozumowy nie da sie wielu rzeczy pojac. Choc IMO
>ciekawie "rozstrzygal" o myslowym dowodzie na istnienie Boga Pascal
>http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaklad_Pascala

jak bys sie sam zapoznal z tym linkiem to bys go nie wrzucal.

>z tego wynika, ze zawsze lepiej wierzyc w Boga.

pieknie i to jest wlasnie prawdziwie chrzescijanskie podejscie.
konformizm. zeby sie nie wychylic, ale zeby sobie jakos tyly
zabezpieczyc. nic, ze nie wszystko wskazuje, ze swiat tak nie dziala,
lepiej bedzie jak jednak sie oflaguje, bo a moze jednak. wlasnie tak
to z nimi jest. dlatego szczerze brzydze sie ta religia i nic na to
nie poradze. innymi komercyjnie zorganizowanymi te sie brzydze.

>No ale bardziej chcialem
>wskazac Ci, ze po pierwsze- nalezy najpierw zdefiniowac sobie potrzebe
>nauki. No bo jesli chodzi o poznanie swiata- to wybacz, ale sam rozum,
>którym wylacznie operuje nauka- to za malo. Jesli uznasz, ze wystarczy- no
>to ok.

wlasnie. to co wyzej napisales, dobitnie swiadczy tym razym, ze
zupelnie nie czytasz tego co sie do ciebie pisze. wisalem i "psie
weinberga". mogles sie do tego odniejsc, ale nie. wolisz lac wode po
swojemu. twoja romum

Ja- i wielu ludzi- twierdzimy, ze nie. Owszem, po to, zeby np wyslac
>kolonizatorów na Marsa- moze to zupelnie wystarczyc. Jednak po to, zeby
>odpowiedziec: skad sie tu wzialem? Po co? Dokad zmierzam? Czy jest cos za
>tymi drzwiami? Czy ktos pójdzie moim sladem? Czyim ide ja? Co czuje osoba,
>która kocham? etc- to sam rozum- to zdecydowanie za malo.

juz ci odpowiadam. bo jestesmy czescia ekosystemu, ktory tak dziala na
zasadzie rozmnazania obumierania. wymiany energii. nie ma w tym nic do
czego rozum by nie wystarczyl. po odpowiedzi filozoficzne, na powyzsze
pytania mozesz sie udac na odpowiednia grupe, ale tam je moga
skwitowac, ze wlasnie po to, zeby odpowiedziec na te pytania. inni
moga poweidziec, ze to zle postawione pytania, inni ze nic z nich nie
wynika, wiec nie sa warte odpowiedzie. ja sie podpisze pod tymi
wszystkimi odpowiedziami, a ty mozesz siedziec z zalozonymi rekami i
czekac az ci sie zemrze, zeby sie przekonac, ze zadnej reinkarnacji
nie ma, a na okolo ciebie jedynie bakterie i robale. ale na twoje
szczescie to tez nie bedzie ci dane.

> I nie widze
>powodu, zeby uznawac cos, co mozna zmierzyc ewentualnie zrozumiec za jedyny
>wyznacznik poznania swiata. Jak ja sobie wyobrazam XXI wiek? Ano tak, ze te
>XIX wieczne paradygmaty o potedze rozumu pójda do lamusa- bo sa mocno
>nieswieze. I zapewniam CIe- swiat w tej chwili jest pelen glupców- którym
>waska grupa schlebia i pasozytuje na nich, wmaiwajac im rózne idotyzmy-
>wspólczesne glupstwa, które juz zyskuja nazwe marksizmu kulturowego (wasza
>politpoprawnosc), która próbuje sie zastapic to, co w czlowieku
>najcenniejsze: jego "ja czuje"- czyli czlowieczenstwo, przerabiajac go na
>bydle, pragnace jedynie zrec i chedozyc oraz miec lepsze rzeczy niz sasiad.

lepsze jest ufac temu, co sie juz wielokrotnie sprawdzilo, i na bazie
tego wyciagac wnioski niz slepo wierzyc w dyrdymaly o jakich
ukrzyzowanmych zombiakach i matkach dziewicach, albo co bedzie jak nie
bedzie. <rs>

Chiron

unread,
May 21, 2012, 3:11:25 AM5/21/12
to
U�ytkownik "rs" <no.ad...@no.spam.pl> napisa� w wiadomo�ci
news:pi3jr75ggtmaib9de...@4ax.com...
On Sun, 20 May 2012 12:18:25 +0200, "Chiron"
<iluminat...@gmail.com> wrote:


mam troche czasu to dopisze.

>>Po pierwsze- w spos�b rozumowy nie da sie wielu rzeczy pojac. Choc IMO
>>ciekawie "rozstrzygal" o myslowym dowodzie na istnienie Boga Pascal
>>http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaklad_Pascala

>jak bys sie sam zapoznal z tym linkiem to bys go nie wrzucal.
A czemu� to? Wiem doskonale, co to jest- wrzuci��m kr�tkie info z wiki.

>>z tego wynika, ze zawsze lepiej wierzyc w Boga.

>pieknie i to jest wlasnie prawdziwie chrzescijanskie podejscie.
>konformizm. zeby sie nie wychylic, ale zeby sobie jakos tyly
>zabezpieczyc. nic, ze nie wszystko wskazuje, ze swiat tak nie dziala,
>lepiej bedzie jak jednak sie oflaguje, bo a moze jednak. wlasnie tak
>to z nimi jest. dlatego szczerze brzydze sie ta religia i nic na to
>nie poradze. innymi komercyjnie zorganizowanymi te sie brzydze.
Tyle, �e tu nast�puje pomieszanie poj��. To jest tekst przeznaczony dla
ludzi kieruj�cych si� roumem- wy��cznie (lub przede wszystkim). Pokazuje, �e
z logicznego punktu widzenia- zawsze lepiej wierzy�. Chrze�cijanin nie
kieruje si� w sprawach wiary rozumem. Wie, �e to wr�cz nonsens. Po prostu-
wierzy. Ten zak�ad pokazuje te�, dlaczego powinien kierowa� si� etyk�
chrze�cija�sk� ateista. Ateista przecie� nie musi kierowa� si� �adn� etyk�.
Skoro Boga niet- to czemu nie zabiďż˝ ojca? I nie chodzi tu tylko o system kar
i nagr�d. Ateista po prostu nie czuje tego- on_stara_si�_to_obj��_rozumem. I
st�d masz argument dla rozumu.



>>No ale bardziej chcialem
>>wskazac Ci, ze po pierwsze- nalezy najpierw zdefiniowac sobie potrzebe
>>nauki. No bo jesli chodzi o poznanie swiata- to wybacz, ale sam rozum,
>>kt�rym wylacznie operuje nauka- to za malo. Jesli uznasz, ze wystarczy- no
>>to ok.

>wlasnie. to co wyzej napisales, dobitnie swiadczy tym razym, ze
>zupelnie nie czytasz tego co sie do ciebie pisze. wisalem i "psie
>weinberga". mogles sie do tego odniejsc, ale nie. wolisz lac wode po
>swojemu. twoja romum
Jak to? Odpowiedzia�em Ci na to. By�o tam o ma�pie, kt�ra nawet znaj�c j�zyk
migowy nie pojmie teorii Einsteina:-). Tyle, �e to nie odpowied� na to, co
napisa�em. To nie o to chodzi, �e nasz rozum jest ograniczony (bo jest).
Chodzi o to, �e do poj�cia �wiata on sam jeden nie wystarczy. S� rzeczy,
poj�cia, kt�re mu si� wymykaj�. I nie chodzi tu o tak bardzo skomplikowan�
teori� fizyki, kt�r� np rozumiej� o wiele m�drzejsi od nas obcy, a my nie
zrozumiemy nigdy. N ie_o_to_w_og�le_idzie. Nigdy (celowy mocny
kwantyfikator) nie obejmiesz rozumem uczuďż˝, emocji. Tym zimnym, kognitywnym
rozumem. Cho� wielu ludzi- i Ty w mojej opinii tak�e- pr�bujesz. Dlatego nie
masz szans na zrozumienie wielu rzeczy, kt�re rozumie np g�ral maj�cy 5
dzieci i ca�e �ycie siedz�cy w swojej wiosce. I jakkolwiek to dla Ciebie nie
zabrzmi- b�dzie mi przykro, je�li poczujesz si� obra�ony.

>>Ja- i wielu ludzi- twierdzimy, ze nie. Owszem, po to, zeby np wyslac
>>kolonizator�w na Marsa- moze to zupelnie wystarczyc. Jednak po to, zeby
>>odpowiedziec: skad sie tu wzialem? Po co? Dokad zmierzam? Czy jest cos za
>>tymi drzwiami? Czy ktos p�jdzie moim sladem? Czyim ide ja? Co czuje osoba,
>>kt�ra kocham? etc- to sam rozum- to zdecydowanie za malo.

>juz ci odpowiadam. bo jestesmy czescia ekosystemu, ktory tak dziala na
>zasadzie rozmnazania obumierania. wymiany energii. nie ma w tym nic do
>czego rozum by nie wystarczyl. po odpowiedzi filozoficzne, na powyzsze
>pytania mozesz sie udac na odpowiednia grupe, ale tam je moga
>skwitowac, ze wlasnie po to, zeby odpowiedziec na te pytania. inni
>moga poweidziec, ze to zle postawione pytania, inni ze nic z nich nie
>wynika, wiec nie sa warte odpowiedzie. ja sie podpisze pod tymi
>wszystkimi odpowiedziami, a ty mozesz siedziec z zalozonymi rekami i
>czekac az ci sie zemrze, zeby sie przekonac, ze zadnej reinkarnacji
>nie ma, a na okolo ciebie jedynie bakterie i robale. ale na twoje
>szczescie to tez nie bedzie ci dane.
I to (chyba przede wszystkim) utwierdza mnie w przekonaniu, �e opr�cz tego,
�e nie zrozumia�e� z tego niczego, to i niczego zrozumie� nie chcesz.
Odpowiedzi na te pytania o wiele bli�sze b�d� wspomnianemu tu g�ralowi, cho�
mo�e nie umie� pisa�. <rs> - bez obrazy, ale to wszystko przerabia�em-
przede wszytkim z Pszemolem ju� od 14 lat. Wiem, dok�d to prowadzi. Wydajesz
mi siďż˝ (podobnie jak on) osobďż˝ naprawdďż˝ sympatycznďż˝- i nie mam dla Ciebie
�adnych negatywnych emocji. Czy ta rozmowa mo�e nas zaprowadzi� do czego
innego, jak tylko bicia piany? Ty- uwa�asz mnie zapewne za g�upca, ja mam
przekonanie, �e wiele by� zyska� ucz�c si� w pewnych momentach wy��cza�
kognitywne my�lenie. Zapewne (s�dz�c po Pszemolu) nie wiedz�c, o co chodzi-
uznasz, �e to przecie� by�by stan bezmy�lno�ci (a tak nie jest)- i mnie
wykpisz...etc, itd. Wiem, wiem- nie jestem wr�k�. No ale napisz- myl� si�?

>> I nie widze
>>powodu, zeby uznawac cos, co mozna zmierzyc ewentualnie zrozumiec za
>>jedyny
>>wyznacznik poznania swiata. Jak ja sobie wyobrazam XXI wiek? Ano tak, ze
>>te
>>XIX wieczne paradygmaty o potedze rozumu p�jda do lamusa- bo sa mocno
>>nieswieze. I zapewniam CIe- swiat w tej chwili jest pelen glupc�w- kt�rym
>>waska grupa schlebia i pasozytuje na nich, wmaiwajac im r�zne idotyzmy-
.>wsp�lczesne glupstwa, kt�re juz zyskuja nazwe marksizmu kulturowego (wasza
>>politpoprawnosc), kt�ra pr�buje sie zastapic to, co w czlowieku
>>najcenniejsze: jego "ja czuje"- czyli czlowieczenstwo, przerabiajac go na
>>bydle, pragnace jedynie zrec i chedozyc oraz miec lepsze rzeczy niz
>>sasiad.

>lepsze jest ufac temu, co sie juz wielokrotnie sprawdzilo, i na bazie
>tego wyciagac wnioski niz slepo wierzyc w dyrdymaly o jakich
>ukrzyzowanmych zombiakach i matkach dziewicach, albo co bedzie jak nie
>bedzie. <rs>
Zawar�e� tu swoje...credo. Bo jest to credo ateisty. Ale_to_Twoje- nie moje.
Ja opisywa�em na tej grupie swoje do�wiadczenia- takze te w wieku lat 3- 5 z
zakresu poprzednich wciele�. A to by�a pierwsza po�owa lat 60 ubieg�ego
wieku- �rodowisko robotnicze. Nikt nie zna� nawet poj�cia "inkarnacja".
Opisywa�em wiele innych, takich jak stany OOBE, zabawy z ouia czy pismem
automatycznym- kt�re sko�czy�y si� dla mnie bardzo �le- no mo�e nie do
ko�ca. Tyle, �e to moje do�wiadczenia- nie Twoje. Ty mo�esz w nie uwierzy�
lub nie, mo�esz wykpi�, mo�esz podejrzewa� chorob� psychiczn�, co tam tylko
chcesz. Je�li wielokrotnie by� mia� sw�j prywatny kontakt ze Stw�rc�- a
�ci�lej, gdyby� go nie racjonalizowa� �elaznym rozumem- to nie pisa� by� w
tonie dla mnie obra�liwym o mojej religii.

--
--

serdecznie pozdrawiam

Chiron

p.s.
skoro si� nie "wcinasz"- a zwracasz mi uwag� o z�ym cytowaniu- porobi�em
r�cznie wci�cia. A czemu w�a�ciwie si� nie "wcinasz"?

Chiron

unread,
May 21, 2012, 3:14:24 AM5/21/12
to
Użytkownik ""Rokita, Diabeł Polny"" <rokita...@hell.pl> napisał w
wiadomości news:4fb912fb$0$26710$6578...@news.neostrada.pl...
> Chiron pisze:
>> Użytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisał w wiadomości
>> news:jp06fd...@poczta.onet.pl...
>>> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
>>> news:jp07f0$e1m$1...@news.task.gda.pl...
>>>> Ile oszustw popełniono w imię udowodnienia tego, że pochodzisz od
>>>> małpy- wystarczy choćby poczytać Cremo.
>>>
>>> Cremo jest raczej dobrym przykładem na to, ile oszust popełniają
>>> kreacjoniści aby zdyskredytować niepasujące im do Stworzenia
>>> dane naukowe...
>> Przykład, z czym kłamał Cremo. Spotwarzyłeś człowieka- to podaj dowód.
>>
>
> Sporo by się znalazło. Na przykład łańcuszek złoty w bryle węgla.
> Niewątpliwie coś takiego mogło być, ale gadget do zrobienia chałupniczo.
>

1. skąd wiesz, że to fałszywka?
2. skąd wiesz, że Cremo ją (jeśli jest fałszywką) sprefabrykował?
Proszę o źródło informacji o tym, że grupa badaczy- archeologów pod
(nieformalnym) przywództwem Cremo- pisząc książkę badawczą na temat nadużyć
w archeologii sami dopuścili się ordynarnych krętactw.

Chiron

unread,
May 21, 2012, 3:18:02 AM5/21/12
to
Użytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisał w wiadomości
news:jpaacg...@poczta.onet.pl...
> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
> news:jpagjk$lc4$1...@node1.news.atman.pl...
>> Użytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisał w wiadomości
>> news:jp06fd...@poczta.onet.pl...
>>> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
>>> news:jp07f0$e1m$1...@news.task.gda.pl...
>>>> Ile oszustw popełniono w imię udowodnienia tego, że pochodzisz od
>>>> małpy- wystarczy choćby poczytać Cremo.
>>>
>>> Cremo jest raczej dobrym przykładem na to, ile oszust popełniają
>>> kreacjoniści aby zdyskredytować niepasujące im do Stworzenia
>>> dane naukowe...
>> Przykład, z czym kłamał Cremo.
>> Spotwarzyłeś człowieka- to podaj dowód.
>
> Nie napisałem że kłamał.

NAPISAŁEŚ. Choc nie wprost. No ale to normalne dla Pszemola c'nie?


>
>>>> A propos- jak tam brakujące ogniwo?
>>>
>>> Nie no... brak mi słów.
To może znajdziesz jednak kilka? No bo wiesz: już Darwin obiecał, że będzie.
No to :
1. Nie ma i nie będzie
albo
2. Jest- tu masz linki

no to jak?



>> Pisaliśmy o niemożności stosowania energii jądrowej- bo nie ma
>> możliwości, żeby nie doszło do zagłady. Odpowiadałeś podobnie. Może tu
>> jednak odpowiesz? Konkretnie- teoria ewolucji jest słuszna- no niech Ci
>> będzie. No to ma być ten pośredni element- czy nie? Jeśli nie- to
>> dlaczego? Jeśli tak- to gdzie on?
>
> Pełne szuflady u archeologów po brzegi wypełnione ogniwami pośrednimi.
> Nie widzą ich tylko kreacjoniści bo oni nie wiedzą co to jest ogniwo
> pośrednie.
> Biedaki szukają pół ryby pół rozgwiazdy jak ten arabski debil:
> http://www.harunyahya.com/image/incompatible/starfish_evolution_false.jpg
> http://harunyahya.com/en/books/1020/Why_Darwinism_Is_Incompatible_With_The_Quran/chapter/985

no to jak będzie- podasz link? Czy znów zakłamiesz sytuację- żeby (pewno w
Twoim mniemaniu) wyjść z twarzą?

Chiron

unread,
May 21, 2012, 3:22:15 AM5/21/12
to
Użytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisał w wiadomości
news:jpab87...@poczta.onet.pl...
> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
> news:jpacs7$h4r$1...@node1.news.atman.pl...
>> Cały czas patrzysz z chrześcijańskiego punktu widzenia. I to
>> nowochrześcijańskiego- mimo prezentowania się tu jako
>> niechrześcijanin.Powtórne przyjście na świat w naszej kulturze może się
>> wydawać czymś fajnym- i IMO wielu "myślowo" (życzeniowo) przychyla się do
>> takiej możliwości. Jednak- tak naprawdę- to przecież jest to wypełnienie
>> Karmy- czyli z chrześcijańskeigo punktu widzenia "kara za grzech". A
>> przekleństwem karmicznym- pamiętanie poprzednich wcieleń. Czy wiesz, że
>> pierwsi chrześcijanie wierzyli w reinkarnację? A ściślej: metempsychozę.
>
> Cały czas to tłumaczymy: są to takie same BAJKI jak te chrześcijańskie.
Nie spodziewam się za wiele po Tobie. Jednak- od jakiegoś czasu- mimo
osiągnięcia dna- poszedłeś niżej:-(


>> Co masz na myśli pytając, czy w XXI wieku to my poważnie- bo nie
>> "skumkałem"?
>
> Bo to wstyd dzisiaj wierzyć w takie bajki.
No ale za mnie chcesz się wstydzić?

Jaroslaw Sakowski

unread,
May 21, 2012, 11:59:45 AM5/21/12
to
"Chiron" <iluminat...@gmail.com> writes:

>>to z nimi jest. dlatego szczerze brzydze sie ta religia i nic na to
>>nie poradze. innymi komercyjnie zorganizowanymi te sie brzydze.
> Tyle, że tu następuje pomieszanie pojęć. To jest tekst przeznaczony
> dla ludzi kierujących się roumem- wyłącznie (lub przede
> wszystkim). Pokazuje, że z logicznego punktu widzenia- zawsze lepiej
> wierzyć.

Bez jaj.

> Chrześcijanin nie kieruje się w sprawach wiary rozumem. Wie,
> że to wręcz nonsens. Po prostu-
> wierzy. Ten zakład pokazuje też, dlaczego powinien kierować się etyką
> chrześcijańską ateista. Ateista przecież nie musi kierować się żadną
> etyką. Skoro Boga niet- to czemu nie zabić ojca? I nie chodzi tu tylko
> o system kar i nagród. Ateista po prostu nie czuje tego-
> on_stara_się_to_objąć_rozumem. I stąd masz argument dla rozumu.

A dlaczego nie wzorować się na stadzie wilków czy psów?
Zamiast kombinować jak szerszeń pod górkę przed zgonem (jak je samica
wypędziła) :) Po co ci bogowie, kapłani, forsa i komercja? Po co raj,
karma, piekło i co tam jeszcze śmiesznego po śmierci jest.

Zanim napiszesz coś naprawdę do śmiechu - sprawdź sobie najpierw co jest
patologią agresji w watasze psów (i jakie rasy są w zasadzie do
odstrzału).

I nie kapuje po co mam kogokolwiek zabijać.

Przecież świata się uczysz, religii też. Jakbyś się ich nie uczył
tylko dostawał od bożków w prezencie to nie bylo by ich setek tysięcy
tylko jedna. A jeden to jest tylko ateizm (czy humanizm).

--
JS

Jaroslaw Sakowski

unread,
May 21, 2012, 12:11:23 PM5/21/12
to
"Chiron" <iluminat...@gmail.com> writes:


>> Przecież wtedy zyskujesz (jak pamiętasz) a nie tracisz. Jakim cudem to
>> może być kara? Kara to jest jakiś minus. Jak masz dane to zyskujesz.
> Blokuje Ci to możliwość tu i teraz. Wracasz do swoich karmicznych
> związków-
> zamiast przerabiać relacje z innymi. To poważna przeszkoda. W Indii
> mają na to powiedzenie (o tym, że to przekleństwo).

Kompletnie nic nie rozumiem w tym fragmencie.
Jak posiadanie danych może coś blokować?

Pamiętam poprzednie wcielenie, tak?
To pierwszy plus jest taki że zyskuje się dowód na realność
reinkarnacji.
Drugi że wiem co poszło nie tak, jak poprawić życie obecnie żeby było
lepiej. Powiedzmy pamiętam że byłem narkomanem i poszłem do piachu. No
to wiadomo żeby nie brać się teraz za ćpanie czy alkohol czy coś w tym
guście. Jak to może przeszkadzać?

> No widzisz- ferujesz tu wyroki jakbyś był sędzią i nieomylnym
> panembogiem. IMO- prezentujesz tu tylko wiarę w ateizm. I to w formie
> "ja wiem najlepiej". Z jakiegokolwiek punktu widzenia patrząc-
> nie_pozostawiasz_miejsca_na_dyskusję. Poza tym- historii nie znasz
> wcale (vide te androny powyżej)- a głosisz je jak nauczyciel.

No nie rozśmieszaj mnie Chiron. Była Inkwizycja z torturami czy nie?

Poślesz gościa na stos czy facetke za poglądy czy wyznanie z poziomu
ateizmu? W życiu się nie da bo jak?

>> Religie w XXIw to taka troszke egzotyka. Powinno się twardo stać na
>> ziemi ... CO innego zjawiska niewyjaśnione, telepatia, etc ale jakieś
>> życie po śmierci? Bez jaj. Wszędzie masz w religiach kij i marchewkę,
>> znaczy się służą tym co je wymyślają. Do rządzenia.
>>
>
> Tak, właśnie- w Twojej opinii- zapomniałeś dodać. To tylko Twoja
> opinia- nie prawda.

No to podaj przykład religii która nie ma kija (piekło, niebyt, złe
wcielenie), marchewki (raj, nirwana, dobre wcielenie), jest popularna i
ma warstwe kapłańską, obrzędy, rytuały i istnieje w społeczeństwie
rozmianym na poziomie powiedzmy państwa (więc Oceania raczej się nie
złapie chyba że większe wyspy przekonane o izolacji).

--
JS

rs

unread,
May 21, 2012, 12:36:30 PM5/21/12
to
On Mon, 21 May 2012 09:11:25 +0200, Chiron wrote:

> Użytkownik "rs" <no.ad...@no.spam.pl> napisał w wiadomości
> news:pi3jr75ggtmaib9de...@4ax.com...
> On Sun, 20 May 2012 12:18:25 +0200, "Chiron"
> <iluminat...@gmail.com> wrote:
>
>
> mam troche czasu to dopisze.
>
>>>Po pierwsze- w sposób rozumowy nie da sie wielu rzeczy pojac. Choc IMO
>>>ciekawie "rozstrzygal" o myslowym dowodzie na istnienie Boga Pascal
>>>http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaklad_Pascala
>
>>jak bys sie sam zapoznal z tym linkiem to bys go nie wrzucal.
> A czemuż to? Wiem doskonale, co to jest- wrzuciłęm krótkie info z wiki.
>
>>>z tego wynika, ze zawsze lepiej wierzyc w Boga.
>
>>pieknie i to jest wlasnie prawdziwie chrzescijanskie podejscie.
>>konformizm. zeby sie nie wychylic, ale zeby sobie jakos tyly
>>zabezpieczyc. nic, ze nie wszystko wskazuje, ze swiat tak nie dziala,
>>lepiej bedzie jak jednak sie oflaguje, bo a moze jednak. wlasnie tak
>>to z nimi jest. dlatego szczerze brzydze sie ta religia i nic na to
>>nie poradze. innymi komercyjnie zorganizowanymi te sie brzydze.
> Tyle, że tu następuje pomieszanie pojęć. To jest tekst przeznaczony dla
> ludzi kierujących się roumem- wyłącznie (lub przede wszystkim). Pokazuje, że
> z logicznego punktu widzenia- zawsze lepiej wierzyć. Chrześcijanin nie
> kieruje się w sprawach wiary rozumem. Wie, że to wręcz nonsens. Po prostu-
> wierzy. Ten zakład pokazuje też, dlaczego powinien kierować się etyką
> chrześcijańską ateista. Ateista przecież nie musi kierować się żadną etyką.
> Skoro Boga niet- to czemu nie zabić ojca? I nie chodzi tu tylko o system kar
> i nagród. Ateista po prostu nie czuje tego- on_stara_się_to_objąć_rozumem. I
> stąd masz argument dla rozumu.
>
>
>
>>>No ale bardziej chcialem
>>>wskazac Ci, ze po pierwsze- nalezy najpierw zdefiniowac sobie potrzebe
>>>nauki. No bo jesli chodzi o poznanie swiata- to wybacz, ale sam rozum,
>>>którym wylacznie operuje nauka- to za malo. Jesli uznasz, ze wystarczy- no
>>>to ok.
>
>>wlasnie. to co wyzej napisales, dobitnie swiadczy tym razym, ze
>>zupelnie nie czytasz tego co sie do ciebie pisze. wisalem i "psie
>>weinberga". mogles sie do tego odniejsc, ale nie. wolisz lac wode po
>>swojemu. twoja romum
> Jak to? Odpowiedziałem Ci na to. Było tam o małpie, która nawet znając język
> migowy nie pojmie teorii Einsteina:-). Tyle, że to nie odpowiedź na to, co
> napisałem. To nie o to chodzi, że nasz rozum jest ograniczony (bo jest).
> Chodzi o to, że do pojęcia świata on sam jeden nie wystarczy. Są rzeczy,
> pojęcia, które mu się wymykają. I nie chodzi tu o tak bardzo skomplikowaną
> teorię fizyki, którą np rozumieją o wiele mądrzejsi od nas obcy, a my nie
> zrozumiemy nigdy. N ie_o_to_w_ogóle_idzie. Nigdy (celowy mocny
> kwantyfikator) nie obejmiesz rozumem uczuć, emocji. Tym zimnym, kognitywnym
> rozumem. Choć wielu ludzi- i Ty w mojej opinii także- próbujesz. Dlatego nie
> masz szans na zrozumienie wielu rzeczy, które rozumie np góral mający 5
> dzieci i całe życie siedzący w swojej wiosce. I jakkolwiek to dla Ciebie nie
> zabrzmi- będzie mi przykro, jeśli poczujesz się obrażony.
>
>>>Ja- i wielu ludzi- twierdzimy, ze nie. Owszem, po to, zeby np wyslac
>>>kolonizatorów na Marsa- moze to zupelnie wystarczyc. Jednak po to, zeby
>>>odpowiedziec: skad sie tu wzialem? Po co? Dokad zmierzam? Czy jest cos za
>>>tymi drzwiami? Czy ktos pójdzie moim sladem? Czyim ide ja? Co czuje osoba,
>>>która kocham? etc- to sam rozum- to zdecydowanie za malo.
>
>>juz ci odpowiadam. bo jestesmy czescia ekosystemu, ktory tak dziala na
>>zasadzie rozmnazania obumierania. wymiany energii. nie ma w tym nic do
>>czego rozum by nie wystarczyl. po odpowiedzi filozoficzne, na powyzsze
>>pytania mozesz sie udac na odpowiednia grupe, ale tam je moga
>>skwitowac, ze wlasnie po to, zeby odpowiedziec na te pytania. inni
>>moga poweidziec, ze to zle postawione pytania, inni ze nic z nich nie
>>wynika, wiec nie sa warte odpowiedzie. ja sie podpisze pod tymi
>>wszystkimi odpowiedziami, a ty mozesz siedziec z zalozonymi rekami i
>>czekac az ci sie zemrze, zeby sie przekonac, ze zadnej reinkarnacji
>>nie ma, a na okolo ciebie jedynie bakterie i robale. ale na twoje
>>szczescie to tez nie bedzie ci dane.
> I to (chyba przede wszystkim) utwierdza mnie w przekonaniu, że oprócz tego,
> że nie zrozumiałeś z tego niczego, to i niczego zrozumieć nie chcesz.
> Odpowiedzi na te pytania o wiele bliższe będą wspomnianemu tu góralowi, choć
> może nie umieć pisać. <rs> - bez obrazy, ale to wszystko przerabiałem-
> przede wszytkim z Pszemolem już od 14 lat. Wiem, dokąd to prowadzi. Wydajesz
> mi się (podobnie jak on) osobą naprawdę sympatyczną- i nie mam dla Ciebie
> żadnych negatywnych emocji. Czy ta rozmowa może nas zaprowadzić do czego
> innego, jak tylko bicia piany? Ty- uważasz mnie zapewne za głupca, ja mam
> przekonanie, że wiele byś zyskał ucząc się w pewnych momentach wyłączać
> kognitywne myślenie. Zapewne (sądząc po Pszemolu) nie wiedząc, o co chodzi-
> uznasz, że to przecież byłby stan bezmyślności (a tak nie jest)- i mnie
> wykpisz...etc, itd. Wiem, wiem- nie jestem wróżką. No ale napisz- mylę się?

oczywiscie, ze wykpie bo zajmowalem sie regresjami przeza ladnych pare lat
i biegalem po "swoich wcieleniach" w te i tamte i zadne nie wytrzymalo
porozniania z rzeczywistoscia. to wszystko jest generowane przez
skojarzenia w mozgu i jest nieprawdopodobnie latwe do zmanipulowania i
samomanipulacji.
ta rozmowa nie doprowadzi do nikad z tego prostego wniosku, ze nie mamy
wypracowane bazy porozumienia. mozemy zupelnie spokojenie rozmawiac sobie o
muzyce, panienkach, filmach itp. ale jesli chodzi i wiare z tym sie nie da
nigdzie dosc i nie powinno. ja nie mam nic do wiary. jesli ludzie tego
potrzebuja, i to im zalatwia jakies problemy, uspokaja to super. nie ma w
tym nic zlego, ale jesli zaczynaja wyglaszac opinie, uformowane na bazie
wiaty wlasnie, w tematach opisu rzeczywistosci, to sorry vinetou, ale niech
sie ida jebac, bo gowno o niej wiedza.
sadze, ze starasz sie wyspepowac tutaj podobnie jak nasz grupowy Link, w
roli kaznodzieji doradzaja nam co mamy zrobic "wylaczyc kognitywne
myslenie". otoz powiem ci, ze od prawie dziesieciu lat zajmuje sie
medytacja, a przeciez jednym z jej elementow jest wprowadzenie sie w stan
bezmyslenia, wiec i twoja ocena tego co powinienem robic jest bledna.


>>> I nie widze
>>>powodu, zeby uznawac cos, co mozna zmierzyc ewentualnie zrozumiec za
>>>jedyny
>>>wyznacznik poznania swiata. Jak ja sobie wyobrazam XXI wiek? Ano tak, ze
>>>te
>>>XIX wieczne paradygmaty o potedze rozumu pójda do lamusa- bo sa mocno
>>>nieswieze. I zapewniam CIe- swiat w tej chwili jest pelen glupców- którym
>>>waska grupa schlebia i pasozytuje na nich, wmaiwajac im rózne idotyzmy-
> .>wspólczesne glupstwa, które juz zyskuja nazwe marksizmu kulturowego (wasza
>>>politpoprawnosc), która próbuje sie zastapic to, co w czlowieku
>>>najcenniejsze: jego "ja czuje"- czyli czlowieczenstwo, przerabiajac go na
>>>bydle, pragnace jedynie zrec i chedozyc oraz miec lepsze rzeczy niz
>>>sasiad.
>
>>lepsze jest ufac temu, co sie juz wielokrotnie sprawdzilo, i na bazie
>>tego wyciagac wnioski niz slepo wierzyc w dyrdymaly o jakich
>>ukrzyzowanmych zombiakach i matkach dziewicach, albo co bedzie jak nie
>>bedzie. <rs>
> Zawarłeś tu swoje...credo. Bo jest to credo ateisty. Ale_to_Twoje- nie moje.

dlatego Przemol i ja (i jak widze jeszce pare osob) krytykuje takie
myslenie bo ono do niczego nie prowadzi. jak pisalem wczesniej. siedzienie
z zalozonymi rekoma i czekanie na boga czy innego ufoka, albo w efekcie
reinkarnacje nie posuwa nas do przodu w zadnen sposob (ani
materialistycznie, ani duchowo), w zadnym kierunku. nie polepsza naszego
ani stanu/statusu materialnego ani etycznego. jest to cofanie sie w odchlan
wiekow ciemnych ze wszyskimi ich fobiami, marami i chciejstwem.

> Ja opisywałem na tej grupie swoje doświadczenia- takze te w wieku lat 3- 5 z
> zakresu poprzednich wcieleń. A to była pierwsza połowa lat 60 ubiegłego
> wieku- środowisko robotnicze. Nikt nie znał nawet pojęcia "inkarnacja".
> Opisywałem wiele innych, takich jak stany OOBE,

pialem jakis czas temu tutaj, ze do wieku lat bodaj 12 mialem czeste OBE i
nawet sadzilem, ze to taki normalny stan u dzieci i nawet z nikim o tym nie
rozmawialem, ale potem przekonalem sie, ze to tylko bardzo bujna wyobraznia
polaczona z metodami wizualizacyjnymi, o ktorych wtedy nie mialem nawet
sladowego pojecia, choc ich nieswaidomie uzywalem.

> zabawy z ouia czy pismem
> automatycznym- które skończyły się dla mnie bardzo źle- no może nie do
> końca. Tyle, że to moje doświadczenia- nie Twoje. Ty możesz w nie uwierzyć
> lub nie, możesz wykpić, możesz podejrzewać chorobę psychiczną, co tam tylko
> chcesz. Jeśli wielokrotnie byś miał swój prywatny kontakt ze Stwórcą- a
> ściślej, gdybyś go nie racjonalizował żelaznym rozumem- to nie pisał byś w
> tonie dla mnie obraźliwym o mojej religii.

mam dla ciebie przykra wiadomosc. twoj stworca siedzi w twoim umysle i ma
sie bardzo dobrze. siedzi tez w umysle prawie kazdego zdrowego czlowieka,
wiec nie kazde spotanie ze stworca musi od razu swiadczyc o chorobie
psychicznej choc to moze oczywiscie pomoc w tych kontaktach. zainteresuje
sie czym jest god's helmet albo koren's helmet i kilkoma badaniami z jego
uzyciem. mozesz pogrzebac tez o tym, jaki wplyw na prace mozgu moga miec
wydarzenia sejsmiczne. mozna miec swiadomosc/wizje/czucie bliskiego
kontaktu ze stworca (czy jak go sobie tam nazwiesz, to nie jest istotne,
wazne ze w danym momencie masz takie wrazenie) w seancie z substancjami
halucynogennymi. nawet podczas krytycznego zmeczenia/bolu mozna czegos
takiego doswiadczyc. naprawde nie jest wiele potrzeba aby miec kontakt ze
stworca, ale jesli sie ma, to trzeba powstanie tego kontaktu zrozumiec, a
nie isc na latwizne i sadzic, ze on do mnie przemowil. <rs>

x

unread,
May 21, 2012, 12:38:04 PM5/21/12
to
Dnia 21-05-2012 o 18:11:23 Jaroslaw Sakowski <j...@budrys.loc> napisał(a):

> Kompletnie nic nie rozumiem w tym fragmencie.
> Jak posiadanie danych może coś blokować?
>
> Pamiętam poprzednie wcielenie, tak?
> To pierwszy plus jest taki że zyskuje się dowód na realność
> reinkarnacji.
> Drugi że wiem co poszło nie tak, jak poprawić życie obecnie żeby było
> lepiej. Powiedzmy pamiętam że byłem narkomanem i poszłem do piachu. No
> to wiadomo żeby nie brać się teraz za ćpanie czy alkohol czy coś w tym
> guście. Jak to może przeszkadzać?

Widac ze nie miales w zyciu prawdziwie traumatycznych przezyc, bo nie
pisalbys takich bzdur. Naprawde tak ciezko sobie wyobrazic, ze mozna
doswiadczyc takich rzeczy, ze nie sposob po tym dalej normalnie
funkcjonowac? Fajnie sie teoretyzuje klepiac w klawiature z przytulnych
pieleszy ale prawda jest taka ze tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono. Z
tymi doswiadczeniami jest jak z wojna. Inaczej wyglada w grze
komputerowej, ksiazce czy na filmie, a inaczej gdy sie jej doswiadcza
bezposrednio. Roznica w odbiorze moze byc tak dramatyczna jak miedzy
dobra, relaksujaca zabawa, a totalnym zalamaniem prowadzacym do
samobojstwa.

Pszemol

unread,
May 21, 2012, 1:30:46 PM5/21/12
to
"Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
news:jpcq7g$sd1$1...@node2.news.atman.pl...
> U�ytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisa� w wiadomo�ci
> news:jpaacg...@poczta.onet.pl...
>> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
>> news:jpagjk$lc4$1...@node1.news.atman.pl...
>>> U�ytkownik "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> napisa� w wiadomo�ci
>>> news:jp06fd...@poczta.onet.pl...
>>>> "Chiron" <iluminat...@gmail.com> wrote in message
>>>> news:jp07f0$e1m$1...@news.task.gda.pl...
>>>>> Ile oszustw pope�niono w imi� udowodnienia tego, �e pochodzisz od
>>>>> ma�py- wystarczy cho�by poczyta� Cremo.
>>>>
>>>> Cremo jest raczej dobrym przyk�adem na to, ile oszust pope�niaj�
>>>> kreacjoni�ci aby zdyskredytowa� niepasuj�ce im do Stworzenia
>>>> dane naukowe...
>>> Przyk�ad, z czym k�ama� Cremo.
>>> Spotwarzy�e� cz�owieka- to podaj dow�d.
>>
>> Nie napisa�em �e k�ama�.
>
> NAPISA�E�. Choc nie wprost. No ale to normalne dla Pszemola c'nie?

Jego dzia�alno�� zbudowana jest na oszustwie o pod�o�u religijnym.

>>>>> A propos- jak tam brakuj�ce ogniwo?
>>>>
>>>> Nie no... brak mi s��w.
> To mo�e znajdziesz jednak kilka? No bo wiesz: ju� Darwin obieca�, �e
> b�dzie. No to :
> 1. Nie ma i nie b�dzie
> albo
> 2. Jest- tu masz linki
>
> no to jak?
>
>
>
>>> Pisali�my o niemo�no�ci stosowania energii j�drowej- bo nie ma
>>> mo�liwo�ci, �eby nie dosz�o do zag�ady. Odpowiada�e� podobnie. Mo�e tu
>>> jednak odpowiesz? Konkretnie- teoria ewolucji jest s�uszna- no niech Ci
>>> b�dzie. No to ma by� ten po�redni element- czy nie? Je�li nie- to
>>> dlaczego? Je�li tak- to gdzie on?
>>
>> Pe�ne szuflady u archeolog�w po brzegi wype�nione ogniwami po�rednimi.
>> Nie widz� ich tylko kreacjoni�ci bo oni nie wiedz� co to jest ogniwo
>> po�rednie.
>> Biedaki szukajďż˝ pďż˝ ryby pďż˝ rozgwiazdy jak ten arabski debil:
>> http://www.harunyahya.com/image/incompatible/starfish_evolution_false.jpg
>> http://harunyahya.com/en/books/1020/Why_Darwinism_Is_Incompatible_With_The_Quran/chapter/985
>
> no to jak b�dzie- podasz link? Czy zn�w zak�amiesz sytuacj�- �eby
> (pewno w Twoim mniemaniu) wyj�� z twarz�?

Nie bardzo rozumiem jak mia�bym Ci pom�c - nie napisa�e�
jakiego "brakuj�cego" ogniwa szukasz... Gdzie Ci brakuje
jakiegoďż˝ ogniwa? Zanim odpowiesz upewnij siďż˝ czy nie szukasz
ogniw po�rednich tam, gdzie teoria ewolucji nie postuluje
�e dwa organizmy bezpo�rednio pochodz� od siebie...
Obrazki wy�ej pokazuj� jak zb��dzili Ci biedni kreacjoni�ci
skoro szukaj� organizmu kt�ry b�dzie mia� p� cia�a w formie
rozgwiazdy a p� cia�a w formie ryby - istnienia takich ogniw
po�rednich nie postuluje teoria ewolucji.

Jaroslaw Sakowski

unread,
May 21, 2012, 5:03:03 PM5/21/12
to
x <x...@x.pl> writes:

> Widac ze nie miales w zyciu prawdziwie traumatycznych przezyc, bo nie

A to skąd wiesz?

> pisalbys takich bzdur. Naprawde tak ciezko sobie wyobrazic, ze mozna
> doswiadczyc takich rzeczy, ze nie sposob po tym dalej normalnie
> funkcjonowac?

W sensie że coś pamiętam i to szkodzi? Bardzo trudno. Poza tym co to ma
do wątku. Pamiętanie czegoś tam było karą wg przedmówcy. Więc kontruje
że wg mnie pamięć poprzedniego stanu to znaczny plus a nie
kara. Oczywiście zakładając że to jest możliwe (ja wątpie).

Merytorycznie proszę. Pamiętam że byłem pijakiem i poszłem do
piachu. Skłonność do picia jest genetyczna (nie pamiętam dokładnie
mechanizmu ale coś tam z rozkładem alkocholu się dzieje nie tak).
To normalny i myślący mając takie dane na pewno zostanie abstynentem. Na
wszelki wypadek chociażby.

> Fajnie sie teoretyzuje klepiac w klawiature z
> przytulnych pieleszy ale prawda jest taka ze tyle wiemy o sobie ile
> nas sprawdzono.

Kto ma sprawdzić. Jak? Po co ?

> Z tymi doswiadczeniami jest jak z wojna. Inaczej
> wyglada w grze komputerowej, ksiazce czy na filmie, a inaczej gdy sie
> jej doswiadcza bezposrednio. Roznica w odbiorze moze byc tak
> dramatyczna jak miedzy dobra, relaksujaca zabawa, a totalnym
> zalamaniem prowadzacym do samobojstwa.

Biorąc udział w wojnie to można zaliczyć zejście (jak wszędzie zresztą,
np. na A5 w wypadku), tu się zgodzę. Ale to samobójstwo to skąd? Jakie
okoliczności? Popełnienie samobójstwa przez osobę normalną i zdrową
jest wg mnie w typowych warunkach niemożliwe. Ta wojna to też taka od
czapy w tym wątku, mam zostać najemnikiem czy co?

--
JS

Chiron

unread,
May 22, 2012, 10:27:09 AM5/22/12
to
Użytkownik "rs" <no.ad...@no.spam.pl> napisał w wiadomości
news:wy8fnntzv58z.muu4v96y3r4z$.dlg@40tude.net...

>ciach!.<

>
> oczywiscie, ze wykpie bo zajmowalem sie regresjami przeza ladnych pare lat
> i biegalem po "swoich wcieleniach" w te i tamte i zadne nie wytrzymalo
> porozniania z rzeczywistoscia. to wszystko jest generowane przez
> skojarzenia w mozgu i jest nieprawdopodobnie latwe do zmanipulowania i
> samomanipulacji.
Tak, oczywiście że tak. Pod jednym warunkiem: idziesz w hipnozę- regresje
hipnotyczne. Kiedy zacząłem zajmowac się siddha yogą- a właściwie jej
euromutacją:-)- czyli rebirthingiem wiele razy spotkałem się z tym poglądem.
I ludzie, którzy najpierw poszli na skróty regresjami hipnotycznymi- czasem
trafiali do nas i to potwierdzali. Nie ma drogi na skróty. No właściwie-
może to zależy od mocy prowadzącego? Dużo dobrego słyszałem o ś.p.Bożenie
Figlarskiej. Jednak- to przecież wszystko zależy od poziomu świadomości
danej osoby. I cóż z tego, że jej sugestie w minimalny sposób wpływały na
regresowanego, skoro (jeśli nie miał wystarczającej samowiedzi, a gdyby
miał, to by do niej nie szedł, tak więc...) sam siebie sugerował? Na
początku w Polsce regresjami powiązanymi z siddha- jogą zajmował się bardzo
sensowny człowiek- Żądło, ale mu...no wiesz- syndrom panaboga, niestety. Jak
podejrzewam- wszedłeś w regresje hipnotyczne- czy tak?


> ta rozmowa nie doprowadzi do nikad z tego prostego wniosku, ze nie mamy
> wypracowane bazy porozumienia. mozemy zupelnie spokojenie rozmawiac sobie
> o
> muzyce, panienkach, filmach itp. ale jesli chodzi i wiare z tym sie nie da
> nigdzie dosc i nie powinno. ja nie mam nic do wiary. jesli ludzie tego
> potrzebuja, i to im zalatwia jakies problemy, uspokaja to super. nie ma w
> tym nic zlego, ale jesli zaczynaja wyglaszac opinie, uformowane na bazie
> wiaty wlasnie, w tematach opisu rzeczywistosci, to sorry vinetou, ale
> niech
> sie ida jebac, bo gowno o niej wiedza.
Po raz kolejny wygłaszasz kazanie. I nawet mnie akurat to nie przeszkadza-
ale przecież zarzuciłeś to mnie, prawda? Zadałem Ci problem: co
ważniejsze -umiejętność wysłania załogi na Marsa, czy zbliżenie się do
odpowiedzi: skąd przyszliśmy? Dokąd zmierzamy? Co tu robimy? Co jest po
drugiej stronie? Wykpiłeś to- w moim odbiorze wrzucając te problemy do
jakichś- takich gadek- szmatek filozofów, z których absolutnie nic nie
wynika. Tymczasem jest zupełnie na odwrót: Im bardziej rosną możliwości
techniczne ludzkości, tym większe zniewolenie te technologie niosą, tym
bardziej ludzkość biegnie już, nawet nie idzie do samodestrukcji. Bez
odpowiedzi na te pytania (nawet nie odpowiedzi, ale zadawania sobie ich i
SZUKANIA odpowiedzi) ludzkość z całą pewnością przestanie istnieć-
dysponując nawet techniką, która pozwoli wysyłać załogi na Marsa. No -
dywaguję- może ten Mars okaże się drugim USA z 19 wieku, to wtedy ludzkość
ma szansę. Z cybernetycznego punktu widzenia- jesteś robotem, ktory przy
pomocy 5 zmysłów odbiera otoczenie. I jeszcze do tego potrafi analizować
dane, które tymi zmysłami (albo przyrządami) otrzymał. Tylko gówno (żeby
użyć zaproponowanej przez Ciebie nomenklatury) z tego wynika. Jeśli nie
będzie miał dobrego kontaktu z samym sobą, nie będzie osobą empatyczną.
Wtedy może będzie potrafił stworzyć nową bombę zdolną do unicestwienia
układu słonecznego- ale nie będzie zdolny do współczucia, miłości, czyli
tego, co niezbędne, aby nasz gatunek przetrwał. I jak najbardziej jest to
rzeczywistość. Ludzkość w żadnym razie logiczną nie jest. Mamy ekonomię,
sposoby rządzenia państwami, etc nastawione na całkowitą autodestrukcję. I
nie istnieje sposób, aby np wytłumaczyć ludziom, żeby nie kupowali
kolejnych, do niczego im niepotrzebnych rzeczy. Ani producentów, żeby
zrezygnowali z produkcji i rabunku planety. Monsanto (to mocna hipoteza)
eksterminuje pszczoły na Ziemi- i gówno im zrobisz. Zasoby się kończą, a
właśnie rozkręca się Azja- potrzebująca wielu surowców, i budzi się Afryka-
też chcąca rozkręcić przemysł. I nic im tego nie wybije z głowy- mimo, że
każdy z nich moze się zgodzi, że to zagłada planety. To_jest_rzeczywistość.
WYŁĄCZNIE szukając odpowiedzi na zadane pytania- wspólnie możemy podnieść
naszą świadomość. I tylko wtedy mamy szansę przetrwać jako gatunek. No ok-
możesz mi odpisać, że wojna to jakoś naprostuje. I zgoda- tylko że na
krótko.



> sadze, ze starasz sie wyspepowac tutaj podobnie jak nasz grupowy Link, w
> roli kaznodzieji doradzaja nam co mamy zrobic "wylaczyc kognitywne
> myslenie". otoz powiem ci, ze od prawie dziesieciu lat zajmuje sie
> medytacja, a przeciez jednym z jej elementow jest wprowadzenie sie w stan
> bezmyslenia, wiec i twoja ocena tego co powinienem robic jest bledna.
Ty najlepiej wiesz, co masz robić. Kwestia tego, czy potrafisz także poczuć?
Czy masz dobry kontakt z sobą? Z tego co piszesz- wydaje mi się, że nie
bardzo. Choć ucieszę się, jak się pomylę.Napisz mi proszę, co w takim razie
daje Ci medytacja? Dla mnie niemal zawsze jest ona odczuciem religijnym. W
jaki sposób najlepiej Ci się medytuje (chodzi mi o technikę)?

> mam dla ciebie przykra wiadomosc. twoj stworca siedzi w twoim umysle i ma
> sie bardzo dobrze. siedzi tez w umysle prawie kazdego zdrowego czlowieka,
> wiec nie kazde spotanie ze stworca musi od razu swiadczyc o chorobie
> psychicznej choc to moze oczywiscie pomoc w tych kontaktach. zainteresuje
> sie czym jest god's helmet albo koren's helmet i kilkoma badaniami z jego
> uzyciem. mozesz pogrzebac tez o tym, jaki wplyw na prace mozgu moga miec
> wydarzenia sejsmiczne. mozna miec swiadomosc/wizje/czucie bliskiego
> kontaktu ze stworca (czy jak go sobie tam nazwiesz, to nie jest istotne,
> wazne ze w danym momencie masz takie wrazenie) w seancie z substancjami
> halucynogennymi. nawet podczas krytycznego zmeczenia/bolu mozna czegos
> takiego doswiadczyc. naprawde nie jest wiele potrzeba aby miec kontakt ze
> stworca, ale jesli sie ma, to trzeba powstanie tego kontaktu zrozumiec, a
> nie isc na latwizne i sadzic, ze on do mnie przemowil. <rs>
Czyli uważasz, że jeśli przy pomocy takiego urządzenia (eksperyment
dokładnie powtórzony i niepotwierdzony) można uzyskać u niektórych badanych
takie wrażenie, jak kontakt z Bogiem, a (dodam od siebie) przy użyciu
niektórych narkotyków- jak meskalina, pejotl- podobnie, to należy
wnioskować, że Boga nie ma? No żesz- ciekawy wniosek- nie ma co:-)

Chciałbym CIę jeszcze zaprosić do popatrzenia w kilka ostatnich odpowiedzi
Pszemola do mnie. Ja spasuję- to nie ma sensu. Jednak pokazuję Ci coś, o
czym rozmawialiśmy: rozmowa ideowca (Pszemola) z moimi argumentami: dlaczego
Cremo jest oszustem? No bo jest kreacjonistą. Zero konstruktywizmu,
jakichkolwiek argumentów. Podobnie z pytaniem o brakujące ogniwo. I tak to
wygląda w skali makro: jak ewolucjoniści znajdą jakieś dwunożne ślady, i na
dodatek w pobliżu ślady ogniska- to zaraz wielkie ajwaj na cały świat- oto
mamy pramatkę, która przy ognisku o wschodzie wiosennego słońca spłodziła
homosapiensa. Było to 100 tysięcy lat temu. No i jak kreacjoniści zapytają o
szczegóły, to się dowiadują, że są oszustami. Jak pokażą wyniki badań, z
których wynika, że datowanie węglem C14 jest nieścicłe i obarczone czasem
sporym błędem- to kontrargument ten sam. Jak sami odkopią ślady dwunożnej
istoty a obok slady dinozaura- i ogłoszą to, to pies z kulawą nogą nie
zainteresuje się tym znaleziskiem - bo to niemożliwe. Etc, itd. No i tak
taki dialog wygląda. Ja pytam Pszemola tylko o to brakujące ogniwo- on
najpierw mi przypisuje rzeczy, których nawet nie pomyślałem, potem klei
głupa, potem...ja już domyślam się, co dalej- bo to po raz któryś z kolei. I
taki to "dialog". A przecież mnie chodzi o protą odpowiedź: uważam, że
ewolucja zachodzi w obrębie jednego gatunku. Skoro jest inaczej, i jakiś
gatunek małp przekształcił się w homo sapiens (urodził ich)- to ja się
pytam: co to za gatunek? Gdzie skamieliny? Jak wyglądał (choćby
przypuszczalnie)? Kiedy żył?


p.s.

A ten link o reinkrnacji podałem Ci- bo to jest naprawdę dobrze
udokumentowana sprawa. Z tego, co wiem- badali ją różni badacze- i nie mieli
się czego doczepić. Jeśli chodzi o OOBE- na początku grup usenetowych
działała tu całkiem fajna paczka ludzi. Z www jednej z nich nauczyłem się
wychodzić z ciała- choć nie udało mi się potwierdzić tego w jakiś sposób
eksperymentalny. Kilka osób robiło eksperymenty kładli w widocznym miejscu
kartkę z napisem- a osoba podróżująca miała go odczytać. I - jak twierdzą-
nie raz im się to udawało.

x

unread,
May 22, 2012, 11:01:49 AM5/22/12
to
Dnia 21-05-2012 o 23:03:03 Jaroslaw Sakowski <j...@budrys.loc> napisał(a):

> x <x...@x.pl> writes:
>
>> Widac ze nie miales w zyciu prawdziwie traumatycznych przezyc, bo nie
>
> A to skąd wiesz?

Napisalem przecie skad wiem: bo nie pisalbys takich bzdur (ze pamiec o
przezytej traumie niczemu nie moze szkodzic; a wrecz przeciwnie
- pomaga).

>> pisalbys takich bzdur. Naprawde tak ciezko sobie wyobrazic, ze mozna
>> doswiadczyc takich rzeczy, ze nie sposob po tym dalej normalnie
>> funkcjonowac?
>
> W sensie że coś pamiętam i to szkodzi? Bardzo trudno. Poza tym co to ma
> do wątku. Pamiętanie czegoś tam było karą wg przedmówcy. Więc kontruje
> że wg mnie pamięć poprzedniego stanu to znaczny plus a nie
> kara. Oczywiście zakładając że to jest możliwe (ja wątpie).

Jak to co to ma do watku? Naprawde nie jestes sobie w stanie wyobrazic, ze
pamiec jakiegos doswiadczenia moze byc rodzajem kary, bo zamienia zycie
czlowieka w udreke? Rozumiem ze nie przezyles nigdy niczego takiego ale
czy na serio Twoje mozliwosci w zakresie empatii sa zerowe? Ludzie pod
wplywem przezyc sa w stanie nabawic sie fobii, miec zaburzenia snu, nie
trzymac moczu, odejsc od zmyslow, zabic sie, itd., itp. Nie slyszales
nigdy o takich przypadkach? Powiedzenie "co nas nie zabije, to nas
wzmocni" fajnie brzmi ale nie jest prawdziwe. Nawet najwiekszego
twardziela zycie moze zlamac.

> Merytorycznie proszę. Pamiętam że byłem pijakiem i poszłem do
> piachu. Skłonność do picia jest genetyczna (nie pamiętam dokładnie
> mechanizmu ale coś tam z rozkładem alkocholu się dzieje nie tak).
> To normalny i myślący mając takie dane na pewno zostanie abstynentem. Na
> wszelki wypadek chociażby.

No popatrz to o dzieciach alkoholikow, ktore same staly sie alkoholikami
mimo codziennych obserwacji z pierwszej reki jak wyglada staczanie sie, tez
nie slyszales? W jakiej krainie szczesliwosci i pod czyim opiekunczym
kloszem Cie trzymaja?

>> Fajnie sie teoretyzuje klepiac w klawiature z
>> przytulnych pieleszy ale prawda jest taka ze tyle wiemy o sobie ile
>> nas sprawdzono.
>
> Kto ma sprawdzić. Jak? Po co ?

Kto? - zycie. Jak? - poprzez doswiadczanie. Po co? - zebys dowiedzial sie
czy naprawde takis chojrak, ze chocby nie wiem jak straszna trauma, to w
ostatecznym rozrachunku splynie po Tobie jak woda po kaczce. Bo w tej
chwili tak Ci sie wlasnie wydaje.

> Biorąc udział w wojnie to można zaliczyć zejście (jak wszędzie zresztą,
> np. na A5 w wypadku), tu się zgodzę. Ale to samobójstwo to skąd? Jakie
> okoliczności? Popełnienie samobójstwa przez osobę normalną i zdrową
> jest wg mnie w typowych warunkach niemożliwe.

O to sie wlasnie rozchodzi, ze pod wplywem odpowiednich przezyc, z osoby
normalnej i zdrowej mozna stac sie osoba nienormalna i chora.

> Ta wojna to też taka od
> czapy w tym wątku, mam zostać najemnikiem czy co?

Czy zrozumiales w ogole o czym jest ten watek? Mowa o reinkarnacji, a wiec
WIELU zyciach. Biorac pod uwage ilosc wojen na przestrzeni dziejow, nie ma
praktycznie takiej mozliwosci, zeby w jakiejs kiedys osobiscie nie
uczestniczyc. A dlaczego wojna? Bo wojna to doskonaly rezerwuar sytuacji i
zachowan ekstremalnych, pamiec o ktorych moze wlasnie szkodzic. CBDU.

rs

unread,
May 22, 2012, 11:51:28 AM5/22/12
to
On Tue, 22 May 2012 16:27:09 +0200, "Chiron"
<iluminat...@gmail.com> wrote:

>Użytkownik "rs" <no.ad...@no.spam.pl> napisał w wiadomości
>news:wy8fnntzv58z.muu4v96y3r4z$.dlg@40tude.net...
>
>>ciach!.<
>
>>
>> oczywiscie, ze wykpie bo zajmowalem sie regresjami przeza ladnych pare lat
>> i biegalem po "swoich wcieleniach" w te i tamte i zadne nie wytrzymalo
>> porozniania z rzeczywistoscia. to wszystko jest generowane przez
>> skojarzenia w mozgu i jest nieprawdopodobnie latwe do zmanipulowania i
>> samomanipulacji.
>Tak, oczywiście że tak. Pod jednym warunkiem: idziesz w hipnozę- regresje
>hipnotyczne. Kiedy zacząłem zajmowac się siddha yogą- a właściwie jej
>euromutacją:-)- czyli rebirthingiem wiele razy spotkałem się z tym poglądem.
>I ludzie, którzy najpierw poszli na skróty regresjami hipnotycznymi- czasem
>trafiali do nas i to potwierdzali. Nie ma drogi na skróty. No właściwie-
>może to zależy od mocy prowadzącego? Dużo dobrego słyszałem o ś.p.Bożenie
>Figlarskiej. Jednak- to przecież wszystko zależy od poziomu świadomości
>danej osoby. I cóż z tego, że jej sugestie w minimalny sposób wpływały na
>regresowanego, skoro (jeśli nie miał wystarczającej samowiedzi, a gdyby
>miał, to by do niej nie szedł, tak więc...) sam siebie sugerował? Na
>początku w Polsce regresjami powiązanymi z siddha- jogą zajmował się bardzo
>sensowny człowiek- Żądło, ale mu...no wiesz- syndrom panaboga, niestety. Jak
>podejrzewam- wszedłeś w regresje hipnotyczne- czy tak?

swiadomos jest taka, ze to jest jedna wielka bujda i manipulacja.
pokaz mi jakies sensownie udokumentowane przypadki, ktore wykluczaja
machloje, ktore potwierdzaja, to, ze podczas regresji, prebirthingu
czy jak to sie nazywa, pokazane poprzednie wcielenie, bylo jakies
faktyczne odzwierciedlenie w faktyczniej osobie. nie, nie ma takich. a
jak sa to taki bajania, podane w takiej formie jak podaje nostradamus.
pod taka osobe mozna na chama, podstawic jakies faktyczne osoby, ale
jesli by zastosowac jakies "slepe testy" to cala ta banka pryska
szybciusienko.

>> ta rozmowa nie doprowadzi do nikad z tego prostego wniosku, ze nie mamy
>> wypracowane bazy porozumienia. mozemy zupelnie spokojenie rozmawiac sobie
>> o
>> muzyce, panienkach, filmach itp. ale jesli chodzi i wiare z tym sie nie da
>> nigdzie dosc i nie powinno. ja nie mam nic do wiary. jesli ludzie tego
>> potrzebuja, i to im zalatwia jakies problemy, uspokaja to super. nie ma w
>> tym nic zlego, ale jesli zaczynaja wyglaszac opinie, uformowane na bazie
>> wiaty wlasnie, w tematach opisu rzeczywistosci, to sorry vinetou, ale
>> niech
>> sie ida jebac, bo gowno o niej wiedza.
>Po raz kolejny wygłaszasz kazanie. I nawet mnie akurat to nie przeszkadza-
>ale przecież zarzuciłeś to mnie, prawda?

nie. nie prawda. bo to ty kazales odstawic kognicje i zapuscic sie w
jakies bezmyslowe kszaczory.

>Zadałem Ci problem: co
>ważniejsze -umiejętność wysłania załogi na Marsa, czy zbliżenie się do
>odpowiedzi: skąd przyszliśmy? Dokąd zmierzamy? Co tu robimy? Co jest po
>drugiej stronie? Wykpiłeś to- w moim odbiorze wrzucając te problemy do
>jakichś- takich gadek- szmatek filozofów, z których absolutnie nic nie
>wynika. Tymczasem jest zupełnie na odwrót: Im bardziej rosną możliwości
>techniczne ludzkości, tym większe zniewolenie te technologie niosą, tym
>bardziej ludzkość biegnie już, nawet nie idzie do samodestrukcji. Bez
>odpowiedzi na te pytania (nawet nie odpowiedzi, ale zadawania sobie ich i
>SZUKANIA odpowiedzi) ludzkość z całą pewnością przestanie istnieć-
>dysponując nawet techniką, która pozwoli wysyłać załogi na Marsa.

nie jest na odrot. odpowiedzi na te pytania moze przyjda same jako
skutek uboczny procesu naszego rozwoju. to jest takie szukanie dziury
w calym. jesli cos tam/gdzies jest to sie w koncu do tego dokopiemy,
ale ciezko pracujac nad rozgryzaniem problemow w wielu, wielu
dziedzinach, a nie gdybajac o stworcach i innych dziwologach.

No -
>dywaguję- może ten Mars okaże się drugim USA z 19 wieku, to wtedy ludzkość
>ma szansę. Z cybernetycznego punktu widzenia- jesteś robotem, ktory przy
>pomocy 5 zmysłów odbiera otoczenie. I jeszcze do tego potrafi analizować
>dane, które tymi zmysłami (albo przyrządami) otrzymał. Tylko gówno (żeby
>użyć zaproponowanej przez Ciebie nomenklatury) z tego wynika.

na razie gowno, ale tylko dlatego, ze ludzie caly czas nad tym
pracuja. powiedz mi w jaki sposob paranauka posunela ludzkosc do
przodu. jakie ma na koncie wynalazki? no z wyjatkiem homeoterapii,
ktora wiadomo, ze generalnie buty wiaze i usuwa ciaze.

> Jeśli nie
>będzie miał dobrego kontaktu z samym sobą, nie będzie osobą empatyczną.
>Wtedy może będzie potrafił stworzyć nową bombę zdolną do unicestwienia
>układu słonecznego- ale nie będzie zdolny do współczucia, miłości, czyli
>tego, co niezbędne, aby nasz gatunek przetrwał. I jak najbardziej jest to
>rzeczywistość. Ludzkość w żadnym razie logiczną nie jest. Mamy ekonomię,
>sposoby rządzenia państwami, etc nastawione na całkowitą autodestrukcję. I
>nie istnieje sposób, aby np wytłumaczyć ludziom, żeby nie kupowali
>kolejnych, do niczego im niepotrzebnych rzeczy. Ani producentów, żeby
>zrezygnowali z produkcji i rabunku planety. Monsanto (to mocna hipoteza)
>eksterminuje pszczoły na Ziemi- i gówno im zrobisz.
> Zasoby się kończą, a
>właśnie rozkręca się Azja- potrzebująca wielu surowców, i budzi się Afryka-
>też chcąca rozkręcić przemysł. I nic im tego nie wybije z głowy- mimo, że
>każdy z nich moze się zgodzi, że to zagłada planety. To_jest_rzeczywistość.
>WYŁĄCZNIE szukając odpowiedzi na zadane pytania- wspólnie możemy podnieść
>naszą świadomość. I tylko wtedy mamy szansę przetrwać jako gatunek. No ok-
>możesz mi odpisać, że wojna to jakoś naprostuje. I zgoda- tylko że na
>krótko.

w tych niemilosiernym grochu z kapusta, jest cos na rzeczy i tylko do
tego sie odniose. swiadomosc nie podnosi sie na rozkaz, w szkole, czy
ustawa. tego sie nie da nauczyc czy przekazac. to tak np. z talentem.
albo go masz albo nie. albo z kreatywnoscia, albo jestes osoba
kreatywna albo nie. i ni chuja sie tego nie nauczysz. mozesz uywac
jakis trickow, metod, szablonow, ktore pozwola ci cos tam nowego
tworzyc, ale to nie jest to. w pewnym momencie zycia moze przyjsc taki
moment, ze zajarzasz i cyk. i za glowe sie lapiesz, i czujesz wiecej i
wiecej widzisz. masz wiekszy kontakt z ludzmi i ze srodowiskiem. to
jednak jest zjawisko, ktore nie nastepuje u kazdego, a rozpatrujac
sprawe globalnie, zeby swiadoma byla wiekszosc populacji, trzeba wielu
wielu generacji. ale malo tego zmiany w swiadomosci globalnej nie
musza byc koniecznie rozwojowe. takie czynniki jak zorganizowane
religie, kosnumpjonizm, a wlasciwie jedyna powszechnie panujaca wiara
w pieniadz, nie rozwija swiadomosci w pozytywna strone. juz mi sie
nawet nie chce mowic o wplywie religii na polityke, ktora z kolei
wplywa na praktycznie kazdy aspekt naszego zycia. czytales teorie
kwadrantow wilbera? jak nie to poczytaj. prosto (choc ma tez
opracowania przy ktorych mechanika kwantowa to prosta arytmetyka)
wyjasnia sprawe rozwoju swiadomosci zbiorowej pionowo (czas) i poziomo
(populacja).

>> sadze, ze starasz sie wyspepowac tutaj podobnie jak nasz grupowy Link, w
>> roli kaznodzieji doradzaja nam co mamy zrobic "wylaczyc kognitywne
>> myslenie". otoz powiem ci, ze od prawie dziesieciu lat zajmuje sie
>> medytacja, a przeciez jednym z jej elementow jest wprowadzenie sie w stan
>> bezmyslenia, wiec i twoja ocena tego co powinienem robic jest bledna.
>Ty najlepiej wiesz, co masz robić. Kwestia tego, czy potrafisz także poczuć?
>Czy masz dobry kontakt z sobą? Z tego co piszesz- wydaje mi się, że nie
>bardzo.

te! domorosly psycholog.

> Choć ucieszę się, jak się pomylę.Napisz mi proszę, co w takim razie
>daje Ci medytacja? Dla mnie niemal zawsze jest ona odczuciem religijnym. W
>jaki sposób najlepiej Ci się medytuje (chodzi mi o technikę)?

a po co to? medytuje mie sie super. dwa razy dziennie po pol godziny.
bez zadnych pomagajek. nie uzywam juz jakis sytemow, ktore trenowalem
an poczatku. zwykla trzyczesciowa medytacja nazwalbym to wrecz
rekreacyjna. czyni cuda. od swiadomosci przezycia oswiecenia, poprzez
tunel z bialym swiatlem na koncu, do obecnosci "stworcy". nie ma
jednak w tym nic religijnego. to tylko mozg staje sie dostosowac do
niezwyklych dla niego warunkow pracy. nie ma w tym nic szczegolnego
poza chemia.

>> mam dla ciebie przykra wiadomosc. twoj stworca siedzi w twoim umysle i ma
>> sie bardzo dobrze. siedzi tez w umysle prawie kazdego zdrowego czlowieka,
>> wiec nie kazde spotanie ze stworca musi od razu swiadczyc o chorobie
>> psychicznej choc to moze oczywiscie pomoc w tych kontaktach. zainteresuje
>> sie czym jest god's helmet albo koren's helmet i kilkoma badaniami z jego
>> uzyciem. mozesz pogrzebac tez o tym, jaki wplyw na prace mozgu moga miec
>> wydarzenia sejsmiczne. mozna miec swiadomosc/wizje/czucie bliskiego
>> kontaktu ze stworca (czy jak go sobie tam nazwiesz, to nie jest istotne,
>> wazne ze w danym momencie masz takie wrazenie) w seancie z substancjami
>> halucynogennymi. nawet podczas krytycznego zmeczenia/bolu mozna czegos
>> takiego doswiadczyc. naprawde nie jest wiele potrzeba aby miec kontakt ze
>> stworca, ale jesli sie ma, to trzeba powstanie tego kontaktu zrozumiec, a
>> nie isc na latwizne i sadzic, ze on do mnie przemowil. <rs>
>Czyli uważasz, że jeśli przy pomocy takiego urządzenia (eksperyment
>dokładnie powtórzony i niepotwierdzony) można uzyskać u niektórych badanych
>takie wrażenie, jak kontakt z Bogiem, a (dodam od siebie) przy użyciu
>niektórych narkotyków- jak meskalina, pejotl- podobnie, to należy
>wnioskować, że Boga nie ma? No żesz- ciekawy wniosek- nie ma co:-)

tak naprawde o istnieniu boga, to wogole nawet nie warto rozmawiac.
jest to temat az tak malo interesujacy. przynajmniej dla mnie. nic z
tego nie wynika, a chwyty erystyczne jak powyzszy sa juz znane,
oklepane i do wyrzygania nudne.
co innego wplyw jego domniemanego istnienia na psychike w ujeciu
jednostki, jak i spolecznym. to znacznie ciekawsze.
jesli masz kontak z bogiem bo meskalinie, to po kiego szukac go gdzie
indziej? ja tego nie rozumiem. walisz pare nalewek dziennie i jestes z
bogiem non-stop.

>Chciałbym CIę jeszcze zaprosić do popatrzenia w kilka ostatnich odpowiedzi
>Pszemola do mnie.

przemola mam w KFie wiec sorry.

>Ja spasuję- to nie ma sensu. Jednak pokazuję Ci coś, o
>czym rozmawialiśmy: rozmowa ideowca (Pszemola) z moimi argumentami: dlaczego
>Cremo jest oszustem? No bo jest kreacjonistą. Zero konstruktywizmu,
>jakichkolwiek argumentów. Podobnie z pytaniem o brakujące ogniwo. I tak to
>wygląda w skali makro: jak ewolucjoniści znajdą jakieś dwunożne ślady, i na
>dodatek w pobliżu ślady ogniska- to zaraz wielkie ajwaj na cały świat- oto
>mamy pramatkę, która przy ognisku o wschodzie wiosennego słońca spłodziła
>homosapiensa. Było to 100 tysięcy lat temu. No i jak kreacjoniści zapytają o
>szczegóły, to się dowiadują, że są oszustami. Jak pokażą wyniki badań, z
>których wynika, że datowanie węglem C14 jest nieścicłe i obarczone czasem
>sporym błędem- to kontrargument ten sam. Jak sami odkopią ślady dwunożnej
>istoty a obok slady dinozaura- i ogłoszą to, to pies z kulawą nogą nie
>zainteresuje się tym znaleziskiem - bo to niemożliwe. Etc, itd. No i tak
>taki dialog wygląda. Ja pytam Pszemola tylko o to brakujące ogniwo- on
>najpierw mi przypisuje rzeczy, których nawet nie pomyślałem, potem klei
>głupa, potem...ja już domyślam się, co dalej- bo to po raz któryś z kolei. I
>taki to "dialog". A przecież mnie chodzi o protą odpowiedź: uważam, że
>ewolucja zachodzi w obrębie jednego gatunku. Skoro jest inaczej, i jakiś
>gatunek małp przekształcił się w homo sapiens (urodził ich)- to ja się
>pytam: co to za gatunek? Gdzie skamieliny? Jak wyglądał (choćby
>przypuszczalnie)? Kiedy żył?

to jest wasza piaskownica. ja sie do niej ze swoimi grabkami pakowal
nie bede.

>A ten link o reinkrnacji podałem Ci- bo to jest naprawdę dobrze
>udokumentowana sprawa. Z tego, co wiem- badali ją różni badacze- i nie mieli
>się czego doczepić. Jeśli chodzi o OOBE- na początku grup usenetowych
>działała tu całkiem fajna paczka ludzi. Z www jednej z nich nauczyłem się
>wychodzić z ciała- choć nie udało mi się potwierdzić tego w jakiś sposób
>eksperymentalny. Kilka osób robiło eksperymenty kładli w widocznym miejscu
>kartkę z napisem- a osoba podróżująca miała go odczytać. I - jak twierdzą-
>nie raz im się to udawało.
>--

tia. tia. gdzies komus sie udalo. narysowali elipse, koles widzial
kolo. udawalo mu sie w 57-65% max odgadnac prosty znak graficzny.
publikuja od czasu do czasu (albo odgrzebuja jakies wyniki starych
experymentow). zieeeew.

ja ci powiem. zrob jakis rzetelny test sam na sobie. przemysl sprawe z
kims zaufanym, ale nie zaklapkowanym. przeprowadzcie go i gwarantuje
ci, ze w najlpeszym wypadku wyjdziesz nie wiele lepiej niz, co by
mozna bylo uzyskac z rozkladu losowego.

sprawdze OBE to sa akurat banalnie proste rzeczy do sprawdzenia.
baaaaanalnie proste w sensie zaprojektowania i przeprowadzenia
experymentu. powiedz mi dlaczego, w wyjatkiem wyjatkow nie bada sie
tego w klinikach czy wydzialach psychiatrii? i znowu czy ty wiesz
jakie korzysci ludzkosc by z tego miala, jesli to by bylo cos wiecej
niz tylko projekcje twojego wlasnego mozgu? jaka kase mozna by bylo na
tym zarobic/zaoszczedzic? zyla zlota, panie, a tu nikt. <rs>

WHYSKY

unread,
May 22, 2012, 3:27:32 PM5/22/12
to

>
>> Widac ze nie miales w zyciu prawdziwie traumatycznych przezyc, bo nie
>
> A to skąd wiesz?

Napisalem przecie skad wiem: bo nie pisalbys takich bzdur (ze pamiec o
przezytej traumie niczemu nie moze szkodzic; a wrecz przeciwnie
- pomaga).

Gadasz z facetem dla ktorego ateizm jest tozsamy z humanizmem, sredniowiecze
to okres rozkwitu nauki i jakby tego bylo malo, pisze "poszlem" - po co?


Jaroslaw Sakowski

unread,
May 22, 2012, 4:06:57 PM5/22/12
to
x <x...@x.pl> writes:

>
> Jak to co to ma do watku? Naprawde nie jestes sobie w stanie wyobrazic, ze
> pamiec jakiegos doswiadczenia moze byc rodzajem kary, bo zamienia zycie
> czlowieka w udreke? Rozumiem ze nie przezyles nigdy niczego takiego ale
> czy na serio Twoje mozliwosci w zakresie empatii sa zerowe? Ludzie pod
> wplywem przezyc sa w stanie nabawic sie fobii, miec zaburzenia snu, nie
> trzymac moczu, odejsc od zmyslow, zabic sie, itd., itp. Nie slyszales

Zabijasz się (zdrowy psychicznie i fizycznie) w typowych warunkach jak
jesteś nienormalny. To znaczy zdrowy się nie może zabić.
Przynajmniej ja tak uważam. Daj przykład kontrujący.

Tylko nie powiedzmy jakieś hipotetyki w stylu płyne sumbmarine z
ładunkami wodorowymi, AI dostała świra, albo rozwale się w oceanie od
ciśnienia albo wywale setki megaton na miasta plus 3 światowa
potencjalnie później z dużą szansą. Stan terminalny nowotworu z
atrakcjami (a to akurat wiem jak wygląda z bliska). Czy coś w tym stylu.

> nigdy o takich przypadkach? Powiedzenie "co nas nie zabije, to nas
> wzmocni" fajnie brzmi ale nie jest prawdziwe.

Jest bardzo prawdziwe i bardzo mi się podoba. To chyba z Crowleya czy
czegoś w tych klimatach, nieliczne sensowne.

> Nawet najwiekszego twardziela zycie moze zlamac.

Życie zgoda. Nie dane o poprzednim życiu. Dane to dane, nie decyzja,
nie krzywdzą, nie mają wpływu na teraz fizyczne. Pomagają. Bo zyskujesz
informacje.

>> Merytorycznie proszę. Pamiętam że byłem pijakiem i poszłem do
>> piachu. Skłonność do picia jest genetyczna (nie pamiętam dokładnie
>> mechanizmu ale coś tam z rozkładem alkocholu się dzieje nie tak).
>> To normalny i myślący mając takie dane na pewno zostanie abstynentem. Na
>> wszelki wypadek chociażby.
>
> No popatrz to o dzieciach alkoholikow, ktore same staly sie alkoholikami
> mimo codziennych obserwacji z pierwszej reki jak wyglada staczanie sie, tez
> nie slyszales? W jakiej krainie szczesliwosci i pod czyim opiekunczym
> kloszem Cie trzymaja?

Ale to nie dowodzi tego że posiadanie danych szkodzi tylko głupoty tych
co nie potrafią tak cennych danych wykorzystać. Ale przykłady dobierasz.
Ja po przygodach z dalszym kuzynostwem zostałem dożywotnio
abstynentem. Nie dlatego że się boje jakiegoś alkoholizmu/etc tylko
dlatego że nie podoba mi się wchodzenie w różne uwarunkowania (bardzo
wspomagane zresztą przez poprzedni system).

>> Kto ma sprawdzić. Jak? Po co ?
>
> Kto? - zycie. Jak? - poprzez doswiadczanie. Po co? - zebys dowiedzial
> sie czy naprawde takis chojrak, ze chocby nie wiem jak straszna
> trauma,

Zdefiniuj tą traume. Jak na razie to straszysz trochę jak religiant,
pójdziesz do piekła i będzie kiepsko, życie/karma/etc cię sprawdzi i
będzie kiepsko. Już ustaliliśmy przecież wcześniej że w piekle będe
instalował Windows :)

> to w ostatecznym rozrachunku splynie po Tobie jak woda po
> kaczce. Bo w tej chwili tak Ci sie wlasnie wydaje.

Przecież nie teraz ma być mi tragicznie tylko dane o tym co było
wcześniej mają mnie wykończć. Skąd w ogóle te traumy się wzieły? To z
tych wywodów wynika że porządny koszmar senny może zaszkodzić już jak
się obudzisz i dojdziesz do siebie. Jakoś tego nie zauważyłem a
przeciętny horror obecny przy moich koszmarach z dzieciństwa to jest
pikuś. W śnie koszmarnym nie wiesz na dokładke że to fikcja czy dane
(jak przyjmiesz że to powiedzmy transmisja on line z czegoś tam).

> > >> Biorąc udział w wojnie to można zaliczyć zejście (jak wszędzie zresztą,
> > >> np. na A5 w wypadku), tu się zgodzę. Ale to samobójstwo to skąd? Jakie
> > >> okoliczności? Popełnienie samobójstwa przez osobę normalną i zdrową
> > >> jest wg mnie w typowych warunkach niemożliwe.
> > >
> O to sie wlasnie rozchodzi, ze pod wplywem odpowiednich przezyc, z
> osoby normalnej i zdrowej mozna stac sie osoba nienormalna i chora.
>

Ale to nie będą przeżycia moje, decyzje i ich konsekwencje tu i teraz,
tylko dane o tym co się zdarzyło wcześniej. Przecież nie mogę
odpowiadać za coś co było przed moim życiem. W ogóle ta reinkarnacja to
jakaś strasznie naciągana jest (jako konstrukcja logiczna naturalnie, o
realności nie mówimy przecież).

> Czy zrozumiales w ogole o czym jest ten watek? Mowa o reinkarnacji, a
> wiec WIELU zyciach. Biorac pod uwage ilosc wojen na przestrzeni
> dziejow, nie ma praktycznie takiej mozliwosci, zeby w jakiejs kiedys
> osobiscie nie uczestniczyc. A dlaczego wojna? Bo wojna to doskonaly
> rezerwuar sytuacji i zachowan ekstremalnych, pamiec o ktorych moze
> wlasnie szkodzic. CBDU.

Może ale nie musi. Zdrowemu nie zaszkodzi. Nie może.
Przecież nawet jakbym się zabawiał jako komendant obozu pracy w II
światowej to nie byłem przecież ja ze swoim mózgiem, decyzjami, wolną
wolą i hartem ducha tylko jakiś obcy facet o zupełnie innej osobowości
a ja tylko to z jakiś tam powodów pamiętam. Jak to ma się przekładać na
obecne życie tak ponadto?

--
JS

Jaroslaw Sakowski

unread,
May 22, 2012, 4:21:08 PM5/22/12
to
1. Naucz się cytować.

2. Nie chce mi się włączać słownika, to nie dokument służbowy.

3. Nic nie pisałem o średniowieczu w aspekcie rozwoju.

4. Nie mówimy o przeżyciach z tego życia i jego jakości tylko o
pamiętaniu danych z poprzedniego. Co zresztą w ogóle jakieś okropnie
naciągane jest (nie chodzi o realność reinkanacji tylko założenia, w
jaki sposób to w ogóle ma się pamiętać te wcielenia).

5. Pzedmówca gada bo lubi straszyć i propagować swoją religię :)) A może
ma z tego zyski.

6. Przestańcie zmieniać te konta bo ja już się gubie z kim gadam :)

--
JS

WHYSKY

unread,
May 22, 2012, 5:48:55 PM5/22/12
to
> 1. Naucz się cytować.

Cos z czytnikiem juz chyba Ok.
>
> 2. Nie chce mi się włączać słownika, to nie dokument służbowy.
>

To nie jest kwestia slownika - toleruje orty i sam je robie
ale tego typu bledy jezykowe mnie draznia. Twoja skladnia tez jest dziwna.

> 3. Nic nie pisałem o średniowieczu w aspekcie rozwoju.
>

"I jeszcze nieprzyjemne (pomijając
średniowiecze, blokowanie nauki,"

Nie zmieniam nicka od wielu, wielu lat.


Chiron

unread,
May 23, 2012, 5:41:16 AM5/23/12
to
Użytkownik "rs" <no.ad...@no.spam.pl> napisał w wiadomości
news:juanr7d28nf12me8j...@4ax.com...
<ciach!>

>w tych niemilosiernym grochu z kapusta, jest cos na rzeczy i tylko do
>tego sie odniose. swiadomosc nie podnosi sie na rozkaz, w szkole, czy
>ustawa. tego sie nie da nauczyc czy przekazac. to tak np. z talentem.
>albo go masz albo nie. albo z kreatywnoscia, albo jestes osoba
>kreatywna albo nie. i ni chuja sie tego nie nauczysz. mozesz uywac
>jakis trickow, metod, szablonow, ktore pozwola ci cos tam nowego
>tworzyc, ale to nie jest to. w pewnym momencie zycia moze przyjsc taki
>moment, ze zajarzasz i cyk. i za glowe sie lapiesz, i czujesz wiecej i
>wiecej widzisz. masz wiekszy kontakt z ludzmi i ze srodowiskiem. to
>jednak jest zjawisko, ktore nie nastepuje u kazdego, a rozpatrujac
>sprawe globalnie, zeby swiadoma byla wiekszosc populacji, trzeba wielu
>wielu generacji. ale malo tego zmiany w swiadomosci globalnej nie
>musza byc koniecznie rozwojowe. takie czynniki jak zorganizowane
>religie, kosnumpjonizm, a wlasciwie jedyna powszechnie panujaca wiara
>w pieniadz, nie rozwija swiadomosci w pozytywna strone. juz mi sie
>nawet nie chce mowic o wplywie religii na polityke, ktora z kolei
>wplywa na praktycznie kazdy aspekt naszego zycia. czytales teorie
>kwadrantow wilbera? jak nie to poczytaj. prosto (choc ma tez
>opracowania przy ktorych mechanika kwantowa to prosta arytmetyka)
>wyjasnia sprawe rozwoju swiadomosci zbiorowej pionowo (czas) i poziomo
>(populacja).


Jak tak, to tak. Odniosę się tylko do powyższego- w reszcie IMO każde
pozostanie przy swoim. Jak dla mnie- to ok.Teorie cybernetyczne, do których
zalicza się teoria Wilbera- które w uproszczony- podkreślę: MODELOWY sposób-
opisują człowieka. Są w psychologii o wiele, wiele bardziej skomplikowane
teorie- i nie tylko modelowe. Piszemy tu w tej chwili o świadomości. I
teoria ta ma się tu nijak. No ok- może coś z niej wynika, ale niewiele. Tu
nie psychologia, ale nie szkodzi:-). Moją ulubioną teorią w psychologii, a
właściwie jej nurtem jest gestalt. To tak a propos świadomości. Zauważ też,
że i przywoływany przez Ciebie Wilber nie wyróżnia żadnej z "części"
człowieka (no nie wiem- dla mnie to lepsze tłumaczenie od "kwadrant"). Ty
cały czas forsujesz wręcz uprzywilejowanie tej jednej, jedynej-
odpowiadającej za to, co można "dotknąć mędrca szkiełkiem i okiem". Czemu
się na to powołałeś?
Jeśli chodzi o świadomość. W sposób taki strawny dla "profana" opisał to
Gurdżijew. W skali pojedyńczego człowieka mamy 7 stopni rozwoju świadomości.
Pierwsze 3 są nam praktycznie wszystkim dane ot- tak. I są to stopnie
intelektualnego poznania. Większość ludzi zatrzymuje się na 3 stopniu-
często nie podejrzewając nawet tego, że są inne. Szczególnie, im bardziej
zaangażuje swój intelekt- np w matematykę, fizykę, etc (choć przecież wśród
fizyków zdarzają się i mistycy). Jeśli jednak kogoś coś "gniecie", szuka
czegoś- często sam nie wie, czego (to są najczęściej poszukiwania
spowodowane traumami życiowymi) często znajduje. Następuje błysk- moment,
chwila, w której naprawdę rozumie- otrzymał odpowiedź. Jest na czwartym
"poziomie" świadomości. Np Kepleu opisuje losy 2 korespondentów wojennych-
każdy miał za sobą przeszłość wojenną, traumatyczną. Po wojnie zaczęli
szukać odpowiedzi na pytanie: dlaczego są wojny? Pierwszy czytał, rozmawiał
z różnymi ludźmi, analizował- i napisał obszerne opracowanie, próbujące w
kategoriach nauki opisać przyczyny wojny. On pozostał na 3 poziomie. Drugi z
nich nosił w sobie ten problem, żył nim, właściwie to w pewnym momencie
problem zawładnął nim. I nagle- błysk! Czwarty stopień świadomości. I teraz-
z tych ludzi, co zaszli już tak daleko- większość pozostaje w tym miejscu
problem rozwiązany, więc znalazłem. I w tym momencie- nie idąc naprzód- cofa
się. I tak może całe życie kręcić się pomiędzy 3 a 4. Jeśli jednak będą się
umacniać w tym, do czego doszli, rozwijać- czekają na nich kolejne poziomy
świadomości.
Świadomość więc może osiągnąć IMHO każdy, kto tego chce. Tyle, że musi
chcieć. Jak chce- to z całą pewnością znajdzie się ktoś, kto go na danym
etapie pokieruje.
Inna sprawa- to rozwój świadomości społeczeństw. I tu często traumy
powodują, że dana społeczność "winduje" swoją świadomość. W konkeście tego,
co pisałeś- nie trzeba wcale pokoleń. Jedno powojenne pokolenie winduje
swoją świadomość na 4 poziom- to się już zdarzało. I cofa się na poprzednie,
jak dotąd bywało. Według np Gurdżijewa czy Bławatski (zaraz się przejedzie
po mnie Jakub Krzewicki:-) ) na całym świecie zacznie przybywać ludzi
dążących do Oświecenia (6 poziom świadomości). I przy pewnej liczbie takich
ludzi rozsianych po świecie- ludzkość zacznie iść na wyższy poziom
świadomości. I w tym marszu ludzkości- albo poprowadzi całą ludzkość na
wyższy poziom, albo- nastąpi "bum!"- i ta "reakcja łańcuchowa" zostanie
przerwana. Spowoduje to cofnięcie się społeczeństw do dużo niższego poziomu,
niż na początku marszu (np w skutek działań ludzi- Avatarów społeczeństwa
mogą zacząć się wzajemnie rozumieć, wyjść do siebie uczciwymi zamiarami,
zacznie panować na ziemi atmosfera ogólnej miłości- i nagle ktoś wypali z
atomówek w 4 świata strony). Jak widzisz- na dwoje babcia wróży:-).

x

unread,
May 23, 2012, 10:57:19 AM5/23/12
to
Dnia 22-05-2012 o 22:06:57 Jaroslaw Sakowski <j...@budrys.loc> napisał(a):

> Jak na razie to straszysz trochę jak religiant,
> pójdziesz do piekła i będzie kiepsko, życie/karma/etc cię sprawdzi i
> będzie kiepsko.

Dopiero co domagales sie merytorycznej dyskusji a sam ssiesz z (brudnego)
palucha. Gdzie kogokolwiek straszylem? Pisalem cos o piekle? Religijny nie
jestem ani troche, a pieklo to jest tu na ziemi jak kto ma pecha urodzic
lub znalezc sie w zlym miejscu o zlym czasie. Usilowalem jedynie
polemizowac z pogladem, ze pamiec o przezyciach (chocby i tych
najkoszmarniejszych do wyobrazenia) jest zawsze fajna; ot tylko dodatkowe
rekordy w bazie danych. Ale widze, ze nie ma co sie produkowac.

> Już ustaliliśmy przecież wcześniej że w piekle będe
> instalował Windows :)

To nie ze mna ustalales. Popadasz w ostra paranoje, sadzac ze pisujesz z
ta sama osoba pod roznymi nickami.

x

unread,
May 23, 2012, 11:07:46 AM5/23/12
to
Dnia 22-05-2012 o 21:27:32 WHYSKY <why...@wp.pl> napisał(a):

> Gadasz z facetem dla ktorego ateizm jest tozsamy z humanizmem,
> sredniowiecze
> to okres rozkwitu nauki i jakby tego bylo malo, pisze "poszlem" - po co?

Sam za bardzo nie wiem po co; jego zdziwienie, ze pamiec przezyc moze byc
kara, wydalo mi sie absurdalne po prostu.

Chiron

unread,
May 23, 2012, 11:51:46 AM5/23/12
to
Użytkownik "Jaroslaw Sakowski" <j...@budrys.loc> napisał w wiadomości
news:x7hav86...@budrys.loc...
>
> Może ale nie musi. Zdrowemu nie zaszkodzi. Nie może.
> Przecież nawet jakbym się zabawiał jako komendant obozu pracy w II
> światowej to nie byłem przecież ja ze swoim mózgiem, decyzjami, wolną
> wolą i hartem ducha tylko jakiś obcy facet o zupełnie innej osobowości
> a ja tylko to z jakiś tam powodów pamiętam. Jak to ma się przekładać na
> obecne życie tak ponadto?

Nie odpisywałem Ci, bo mnie to zastanawia...staram się odpowiadać konkretnej
osobie. Podpisujesz się "Jarosław Sakowski"- a ja staram się podłożyć pod
ten podpis konkretną treść. Piszesz o psach, że psy wiedzą, czy jesteś taki
czy inny, szczery czy nie. No to, dla mnie to oczywiste. Jak to, że ktoś,
kto obcuje z psami (także z innymi zwierzętami) i stara się mieć z nimi
dobre relacje, nie traktuje ich przedmiotowo- jest więc osobą empatyczną.
Zaczyna sobie więc wyobrażać Jarosława Sakowskiego jako hodowcę psów-
rozumiejących swoich pupili. Jarek to osoba empatyczna. Tyle, że wiele
innych Twoich wypowiedzi temu IMO ewidentnie przeczy. Tak jak np zdziwienie,
jak komuś może przeszkadzać pamięć poprzednich wcieleń. Z dalszych Twoich
wyjaśnień wynikać może, że traktujesz człowieka nie jako istotę przede
wszystkim emocjonalną, jaką w istocie jest, lecz jak coś w rodzaju
analizującej maszyny, która im więcej ma danych- tym lepiej funkcjonuje.
Przecież odpowiedź na to, dlaczego źle jest pamiętać swoje poprzednie
wcielenia jest naprawdę oczywista. Koledzy Ci pisali o traumach. Ja moge
napisać o najzwyklejszym życiu, w miarę normalnym, we w miarę normalnej
rodzinie. Ktoś wzrasta- ma swoje wzloty, upadki, upokorzenia, chwile
triumfu, radości, drobnych czy większych podłości, smaku seksu z żoną,
kochanką, zdrady, odrzucenia, poniżenia, akceptacji, etc- czyli wszelkich
doświadczeń przeciętnego życia. Wiele z tych doświadczeń jest dostępna
wyłącznie dla kogoś dorosłego. Kogoś, kogo psychika do nich w jakiś sposób
chociaż dojrzała. Wystarczy teraz odrobina empatii, aby pojąć, że całość
tych doświadczeń wtłoczona do umysłu kilkulatka będzie dla niego
niezrozumiałym, bolesnym balastem. Biorąc jeszcze pod uwage poczucie
wyobcowania (no bo z kim o tym pogada? Kto go zrozumie?), strachu przed
byciem innym (czytaj: nienormalnym)- mamy sytuację nie do pozazdroszczenia.
Jarosławie Sakowski- czy masz dzieci? Czy uważasz, że psychikę małego
dziecka można bezkarnie karmić np filmami, przeznaczonymi wyłącznie dla
dorosłych? Dla mnie to oczywiste, że nie- bo zdewastują mu psychikę A Ty
chcesz uznać za rzecz dobrą wpakowanie mu tysięcy takich filmów do głowy na
stałe.
Argumenty, podawane przez kolegów- pomijam, żeby nie dublować.

Jaroslaw Sakowski

unread,
May 23, 2012, 5:50:09 PM5/23/12
to
Dnia 23.05.2012 Chiron <iluminat...@gmail.com> napisał/a:
> wszystkim emocjonalną, jaką w istocie jest, lecz jak coś w rodzaju
> analizującej maszyny, która im więcej ma danych- tym lepiej funkcjonuje.

Bo tak jest. To po co się uczysz czegokolwiek jak to nic nie daje?

> Jarosławie Sakowski- czy masz dzieci? Czy uważasz, że psychikę małego
> dziecka można bezkarnie karmić np filmami, przeznaczonymi wyłącznie dla
> dorosłych? Dla mnie to oczywiste, że nie- bo zdewastują mu psychikę A Ty
> chcesz uznać za rzecz dobrą wpakowanie mu tysięcy takich filmów do głowy na
> stałe.

Przeciez masz błąd już w założeniu.
To nie ja czegokolwiek się domagam tylko świat ma wg jakiś mistycznych
prawideł funkcjonować z tą reinkarnacją. I to była kara wg Was.
Ja twierdze że jest inaczej. Ale to nie ja wymyśliłem mechanizm wg was
nieludzki czy szkodliwy. Poza tym nie jest powiedziane że to się pamięta
od dziecka itp.


> Argumenty, podawane przez kolegów- pomijam, żeby nie dublować.

A z czego w ogóle wynika że byłem już wcześniej
człowiekiem w tej reinkarnacji?
Poza tym jak ustrzelisz możliwość pamiętania bo wg Was to szkodzi
to jak w ogóle można przyjąć tą reinkarnacje poważnie?
A zdaje mi się że to fundament tych religii.

--
JS

rs

unread,
May 24, 2012, 1:39:05 PM5/24/12
to
cholera. no tym to mnie juz chyba skutecznie utopiles. i mam znowu
wrazenie, ze nie czytasz tego co pisze, bo powtarzasz wlasciwie
idealnie to co napisalem wczesniej, tylko swoimi slowami. mam na mysli
o powstawaniu swiadomosci. Gurdzijewa i Blawatskiej zasadniczo juz nie
tykam. rajcowalem sie tym w wieku lat nastu.
mam wrazenie, ze piszac o swiadomosci masz na mysli duchowosc, jednak
ani w przypadku duchowosci ani swiadomosci nie ma skokow z poziomu na
poziom. "skok" jest wyznaczany przez zwykla bezdusza wieszkosc, i
niezbedny proces demokratyczny w danej populacji, ktora dodatkowo musi
chciec cos zmienic i miec narzedzia systemowe do tego. zakladam, ze na
wyzszym poziomie swiadomosci, taka chec wystepuje a ci kolesie beda
mieli na tyle pary, zeby te narzedzia przejac. w przypadku populacji,
to nie jest to tak chop-siup jak to opisujesz.

powolalem sie na Wilbera (ktory nie jest bynajmniej systemem
cybernetycznym, ani modelem, choc zalezy jak rozumiesz to slowo), ale
pokazuje rozklad swiadomosci nie tylko w czasie np. jednostki (jak to
robia inne proby tego typu) ale w czasie istnienia naszego gatunku,
jak rowniez i w spektrum populacji w tym samym czasie. to np. moze
tlumaczyc dlaczego niektorzy panowie na wall street maja taki sam
stopien swiadomosci (choc coraz czesciej sklaniam sie ku coraz
czesciej wyglaszanej tezie, ze spora z tych na kierowniczych
stanowiskach to ludzie o profilu zwyklego psychopaty), jak osobniki
cro-magnon, czy inny wczesny sapiens (i to pewnie tez nie wszystkie).
dlaczego buractwo takie jak kibolstwo czy inne rednectwo nadal
istnieje.

rozwoj naukowy (zalezy jak traktowany osobiczo) nie musi miec
negatywnego skutku na swiadomosc. sadze, ze wrecz przeciwnie, ale
wspominajac o tym, rowniez mam wrazenie, ze piszesz o duchowosci a nie
o swiadomosci, ktora nie widze powodu aby w jakikolwiek sposob miala
cierpiec z powodu rozwoju intelektualnego danego osobnika. ale nawet i
duchowosc (nie mylic z wiara w tego psychopaty od palenia miast,
zatruwania studni, czy topienia wszystkiego co popadnie i pozwoleniu
na krzyzowanie swojego syna) nie musi cierpiec. jak pogadasz z
naukowcami z tej najwyzszej polki, to wiekszosc z nich stwierdzi, ze
nie odrzuca 'czegos wiecej", co sie wymyka (na razie albo i w ogole)
naszemu poznaniu. nie wszyscy sa Dawkinsami.

ale tak czy inaczej, faktycznie babka mogla przejsc z prostej
arytmetyki do splatania kwantowego i co kolwiek nie zrobimy bedziemy w
dupie, jesli zalozymy np. ze taka inteligencja (i to z niej wynika)
jest jedynie pomylka ewolucyjna tak jak np. rogi jelenia irlandziego,
ktore na poczatku wygladaly pewnie niezwykle zachwycajaco. <rs>
0 new messages