Account Options

  1. Sign in
The old Google Groups will be going away soon.
Switch to the new Google Groups.
Google Groups Home
« Groups Home
Bylem zabrany do dalekiej przyszlosci - co tam widzialem, jak to rozumialem, oraz co to potwierdza (JP)
There are currently too many topics in this group that display first. To make this topic appear first, remove this option from another topic.
There was an error processing your request. Please try again.
flag
  4 messages - Collapse all  -  Translate all to Translated (View all originals)
The group you are posting to is a Usenet group. Messages posted to this group will make your email address visible to anyone on the Internet.
Your reply message has not been sent.
Your post was successful
 
From:
To:
Cc:
Followup To:
Add Cc | Add Followup-to | Edit Subject
Subject:
Validation:
For verification purposes please type the characters you see in the picture below or the numbers you hear by clicking the accessibility icon. Listen and type the numbers you hear
 
janpa...@gmail.com  
View profile   Translate to Translated (View Original)
 More options Jun 8 2009, 11:23 pm
Newsgroups: pl.sci.filozofia, pl.soc.religia, pl.sci.fizyka, pl.sci.medycyna, pl.misc.paranauki
From: janpa...@gmail.com
Date: Mon, 8 Jun 2009 20:23:02 -0700 (PDT)
Local: Mon, Jun 8 2009 11:23 pm
Subject: Bylem zabrany do dalekiej przyszlosci - co tam widzialem, jak to rozumialem, oraz co to potwierdza (JP)
Kazdy z nas zna jakis fragment przeszlosci ktora juz przezyl. Jednak
tylko ogromnie nielicznym ludziom dane bylo poznac jakis fragment
dalekiej przyszlosci. Ja jestem jednym z owych ogromnie nielicznych
ludzi ktorzy dostapili tego zaszczytu. Niezwyklosc tej mojej wizyty w
przyszlosci polega na tym ze ja jestem naukowcem ktory wlasnie bada
dzialanie czasu. Moglem wiec NIE tylko widziec, ale i rozumiec.
Ponizej opisze tak to sie stalo i co zobaczylem w dalekiej
przyszlosci.

Na swoje 63 urodziny w 2009 roku otrzymalem niezwykly prezent od
jakiejs tajemniczej mocy. Mianowicie pourodzinowej nocy zabrany
zostalem na wizyte do Wszewilek-Stawczyka z dalekiej przyszlosci
(czyli do wioski w ktorej sie urodzilem). Moglem wiec na wlasne oczy
sie przekonac jaka proporcja z opisywanych na stronie
"wszewilki_jutra.htm" moich projektow dla Wszewilek-Stawczyka,
faktycznie zostanie wdrozona w zycie. Musze tutaj przyznac ze
czesciowo wowczas sie rozczarowalem - tylko niektore z projektow i
idei jakie opisalem na stronie "wszewilki_jutra.htm" (ktorej adresy sa
wskazane pod koniec tego wpisu) faktycznie zostana wdrozone w
przyszlosci. Jak wiec zwykle, rzeczywistosc okaze sie NIE we wszystkim
zgodna z zyczeniami. Przykladowo, owe szkaradne doly na miejscu bylego
historycznego ryneczka Wszewilek nigdy nie zostana zasypane, zas ow
ryneczek nigdy NIE bedzie juz odbudowany. Moj Przewodnik po
przyszlosci powiedzial mi, ze zasypanie tych dolow uznane zostanie za
nieekonomiczne, zas odbudowanie ryneczka w tym miejscu uwazane bedzie
za nieuzasadnione przyszla funkcja i umiejscowieniem osiedla Wszewilki-
Stawczyk. Dlatego owe doly beda jedynie upiekszone i wykorzystane
poprzez posadzenie w nich maskujacego je lasu-parku. Podobnie we
Wszewilkach nigdy NIE zostanie juz odbudowany dawny kosciolek. Moj
Przewodnik mi powiedzial ze jesli ktos zechce odwiedzic kosciol
wowczas w dobie doskonalych srodkow transportowych okazuje sie
bardziej racjonalne wybranie sie do kosciola w Miliczu. Na szczescie
kilka innych z projektow opisanych na stronie "wszewilki_jutra.htm"
bedzie jednak w przyszlosci urzeczywistnione we Wszewilkach-Stawczyku.
Opisze je w dalszej czesci tego wpisu. Jednak zanim rozpoczne ich
omowienie najpierw kilka slow informacji o owej mojej pourodzinowej
wizycie we Wszewilkach-Stawczyku z dalekiej przyszlosci.

Z moich badan naukowych nad podrozowaniem przez czas (opisanych m.in.
na totaliztycznej stronie "immortality_pl.htm") jest doskonale
wiadomo, ze przeniesienie sie cialem do dalekiej przyszlosci jest
technicznie mozliwe. Mozliwe jest bowiem zbudowanie tzw. "wehikulow
czasu" (opisanych na stronie "timevehicle_pl.htm"). Jednoczesnie z
innych moich badan nad natura i cechami ludzkiej duszy (opisanych
m.in. na totaliztycznej stronie "soul_proof_pl.htm") jest mi tez
wiadomo, ze dusza ludzka posiada wiele nadprzyrodzonych mozliwosci
ktore m.in. obejmuja rowniez jej zdolnosc do przenoszenia nas do
dalekiej przyszlosci lub przeszlosci. Chociaz wiec osobiscie NIE
jestem w stanie ustalic ktorym z owych dwoch odmiennych sposobow
przemieszczenia mnie w daleka przyszlosc zostalem obdarowany w
urodzinowym prezencie z 2009 roku, wiem ze z cala pewnoscia
odwiedzilem swoja rodzinna wies w dalekiej przyszlosci. Na wlasne tez
oczy widzialem jak wies ta bedzie wowczas wygladala.

Moja podroz w przyszlosc miala miejsce w trakcie nowozelandzkiej nocy
(we Wszewikach-Stawczyku byl wowczas piekny, sloneczny, cieply, letni
dzien). Doskonale wiedzialem ze jestem zabrany na wizyte w przyszlosc.
Tyle ze NIE poinformowano mnie do jakiego konkretnie roku czy czasu.
Podroz ta byla ogromnie tajemnicza i wieloznaczna. Technicznie mozna
by ja uwazac za "sen". Jednak odnotowalem w niej caly szereg cech
ktore wszystkie zaprzeczaly iz mogla ona byc tylko "snem".
Przykladowo, sny zawsze zdarzaja sie albo "teraz" albo w
"przeszlosci". Tym zas razem ja dokladnie wiedzialem ze zabrany bylem
w daleka przyszlosc do ktorej fizycznie wcale NIE dozyje. W normalnym
snie zawsze tez od razu jestesmy "na miejscu" zdarzen. Tymczasem na
moja wizyte we Wszewilkach przyszlosci musialem najpierw przeleciec z
Nowej Zelandii, poczatkowo przez morze (wode) a potem przez lad,
bardzo dziwnym i ogromnie szybkim wehikulem. Typowy sen konczy sie
przebudzeniem i typowo szybko sie go zapomina. Moja zas wizyta we
Wszewilkach przyszlosci konczyla sie powrotnym przelotem do Nowej
Zelandii po ktorym spalem jeszcze przez dlugi czas - jednak juz bez
snu. Podroz ta utkwila mi tez w pamieci na zawsze. Faktycznie tez
czulo sie ja jak rzeczywiste zdarzenie. Przykladowo, podczas opisanego
tu wizytowania rodzinnej wsi wyraznie czulem goraco slonca, powiew
wiatru, a nawet zapach wody - w normalnych snach nic takiego sie NIE
czuje. Ogladalem tez stan rzeczy ktory pozniej po analizie okazal sie
calkowicie logiczny, jednak ktorego ja sam nigdy tak bym sobie NIE
wymyslil ani nie zaplanowal (np. zbudowanie kolejnego glebokiego stawu
gromadzacego wode tuz na obrzezu wsi, czy budowa osiedla w obrebie
lasu). Wyraznie tez slyszalem rozmowy mieszkancow - chociaz nikt z
ludzi kolo ktorych przechodzilismy NIE zwracal uwagi na nasza obecnosc
- tak jakbysmy my byli dla innych niewidzialni. Ponadto w wyprawie do
przyszlosci towarzyszyl mi "Przewodnik". Nie wiem kim on byl ani jak
wygladal, bowiem przez caly czas trzymal sie on dokladnie za mna i
jedynie komentowal na glos to co ja z uwaga sobie ogladalem. Wiem
jednak ze mial meski glos, bardzo przyjemny w brzmieniu, oraz ze
mialem odczucie iz jest on mi bliski i doskonale go znam - tak jakby
byl czlonkiem mojej rodziny. Nie mam pojecia jak daleko w przyszlosc
wybieglismy. Jednak po grubosci drzew ktore NIE istnialy w moich
czasach, a takze po architekturze, ubiorach, oraz po odmiennym
akcencie i slownictwie zaslyszanych rozmow, posadzam ze bylo to sporo
czasu w przyszlosc, co najmniej 50, a byc moze nawet z 250 lat do
przodu.

Po przelocie do przyszlosci najpierw znalazlem sie na owej starej (w
moich czasach piaszczystej) drodze przez za-torowa czesc Wszewilek-
Stawczyka, niedaleko od domow ktore w moich czasach zamieszkiwane byly
przez rodziny naszych sasiadow, Dajczmanow i Krzyzosiakow. Zreszta
cala moja wizyta w przyszlosc ograniczyla sie do spaceru wzdluz tej
prostej jak strzala drogi. Droga ta okazala sie byc w przyszlosci
rodzajem jakby miejskiej ulicy z pieknymi chodnikami po obu jej bokach
i rowniutkiej jak stol, jakby wyasfaltowanej jezdni. Od razu uderzyla
mnie liczba duzych, dorodnych drzew najrozniejszych gatunkow (nie-
owocowych) jakie rosly w kilkudziesiecio-metrowych odstepach od siebie
w kazdym miejscu nie zajetym przez budynki lub przez droge. W moich
czasach drzew tam NIE bylo, zas aby wyrosnac do takiej grubosci drzewa
te musialy liczyc jakies 50 do 100 lat. To zas znaczylo ze odwiedzalem
przyszlosc odlegla o co najmniej 50 lat od moich czasow. W miejscu w
ktorym sie znalezlismy umiejscowiony byl przystanek autobusu
okreznego, na jakim wlasnie czekala grupka glosno rozmawiajacych i
smiejacych sie nastolatkow. Akcent ich polszczyzny byl odmienny od
tego jaki pamietalem, zas zdania byly bardzo krotkie - typowo
zawieraly tylko po 3 lub 4 slowa. Za to wiele slow bylo nowych -
jakich znaczenia ja nie znalem. Pomyslalem ze SMSy z moich czasow
najwyrazniej zmienily jezyk Polakow przyszlosci. Daleko na owej
prostej drodze, w okolicach przedwojennej spalonej lesniczowki,
widzialem najezdzajacy duzy czerwony autobus. Moj Przewodnik
powiedzial ze przybywa on z Milicza, tyle ze okraza tutaj cale osiedle
naokolo. Kiedy autobus zatrzymal sie na przystanku przy ktorym
stalismy z Przewodnikiem, wiekszosc czekajacej mlodziezy wsiadla do
niego i weszla na gorny poklad, machajac na pozegnanie i wykrzykujac
zarty do kilku najwyrazniej miejscowych chlopcow i dziewczat ktorzy
pozostali na chodniku. Autobus ruszyl, zas moj Przewodnik mi
powiedzial, ze jest to wlasnie ow okrezny autobus do Milicza, ktorego
powolanie ja zaproponowalem. Naped autobusu byl bezglosny, pomyslalem
wiec ze musi byc elektryczny. Jednak autobus mial normalne kola i
opony, wcale tez NIE unosil sie w powietrzu - tak jak to pokazuja
futurystyczne filmy. Zaraz za przystankiem przy ktorym stalismy owa
nowa asfaltowa droga skrecala ku Slawoszewicom, ku ktorym najwyrazniej
pojechal ten autobus zanim potem udal sie do Milicza. Sam autobus byl
dziwnej konstrukcji - nigdy takiego w Polsce NIE widzialem. Mial dwa
poklady - tak jak autobusy w Londynie. Jednak tylko dolny poklad mial
dach - gorny poklad mial siedzenia na wolnym powietrzu, zas pasazerow
utrzymywal w jego obrebie tylko rodzaj barierki do wysokosci ich pasa.
To z tego gornego pokladu odjezdzajace nastolatki machaly rekami i
wykrzykiwaly pozegnania do swoich miejscowych odprowadzajacych.
Autobus byl troche podobny do jelczanskiego Berlieta jakiego pamietam
z moich czasow - tyle ze jakby z dobudowanym drugim pokladem.

Ogladajac sie za odjezdzajacym autobusem odnotowalem ze owa dziura po
drugiej stronie torow ciagle tam istnieje - tyle ze jest rzadko
porosnieta starymi, grubymi drzewami. Wygladala mi tak jakby byl tam
niewielki park. Pomiedzy drzewami widzialem tam lawki, a takze cos
jakby duzy pomnik.

Ruszylem wzdluz owej jakby asfaltowej, prostej jak strzala i rownej
jak stol drogi. Przewodnik podazal za mna. Po obu stronach drogi staly
piekne "szklane domy". Byly innej konstrukcji niz domy jakie ja tam
pamietam. Przykladowo wcale nie mialy odrebnych okien, za to cale ich
sciany boczne byly z przezroczystego jakby "zadymionego" szkla czy
plastyku - podobnego do "zadymionego" szkla jakie w dzisiejszych
czasach uzywa sie w drogich samochodach. Stopien owego zadymienia
scian domow byl rozny dla poszczegolnych domow, a nawet odmienny dla
indywidualnych pomieszczen. Tam gdzie zadymienie bylo niewielkie,
przez sciany widac bylo ludzi w srodku domow. Faktycznie to wszedzie
bylo sporo ludzi - zarowno w domach jak i na chodnikach. Liczba tych
ludzi bardziej pasowala mi do Milicza z moich czasow, niz do wsi ktora
pamietam z dziecinstwa. Chodnik byl rowny i ...

read more »


 
You must Sign in before you can post messages.
To post a message you must first join this group.
Please update your nickname on the subscription settings page before posting.
You do not have the permission required to post.
Prof. dr inz. Jan Pajak  
View profile   Translate to Translated (View Original)
 More options Jul 6 2009, 10:03 pm
Newsgroups: pl.sci.filozofia, pl.soc.religia, pl.sci.fizyka, pl.sci.medycyna, pl.misc.paranauki
From: "Prof. dr inz. Jan Pajak" <janpa...@gmail.com>
Date: Mon, 6 Jul 2009 19:03:11 -0700 (PDT)
Local: Mon, Jul 6 2009 10:03 pm
Subject: Re: Bylem zabrany do dalekiej przyszlosci - co tam widzialem, jak to rozumialem, oraz co to potwierdza (JP)
On Jun 23, 10:10 am, "Marcin B.,Bydgoszcz" <l...@o2.pl> wrote:

Nareszcie kostruktywne uwagi i rzeczowa analiza zagadki mojej wizyty
we Wszewilkach przyszlosci. Zagadka tej wizyty zastanawia rowniez i
mnie samego, dlatego jestem ogromnie wdzieczny autorowi powyzszego
postu za pomoc i wspoludzial w systematycznej analizie co
istotniejszych jej aspektow.

Swoja odpowiedz zaczne od skomentowania poczatkowego zapytania
powyzszego wpisu, tj. czy "w ciele" czy tez "poza cialem". Ja
osobiscie uwazam ze "w ciele" - chociaz oczywiscie jest z tym podobnie
jak z twierdzeniami ludzi ze byli uprowadzeni do UFO (tj. przyjecie
tego za prawde zalezy od swiatopogladu). Powodem tego mojego pogladu
ze bylem jednak tam "w ciele", sa owe doznania jakich doswiadczylem
podczas wizyty we Wszewilkach. Takie bowiem doznania moga jedynie
wystapic jesli ma sie cialo fizyczne oraz zmysly ktore moga je
odbierac. Poza odczuciami ktore doznalem w samych Wszewilkach i ktore
opisalem w swoim raporcie ze strony "wszewilki_jutra.htm" (tj. powiewy
wiatru, "dotyk" promieni slonecznych na mojej skorze, zapachy), ja
dodatkowo mialem tez podobnie fizyczne odczucia podczas lotu z Nowej
Zelandii do Wszewilek i z powrotem. Wehikul jakim lecialem podrozowal
bowiem bardzo szybko i kilka razy zmienial kierunek lotu. Za kazda tez
zmiana tego kierunku ja odczuwalem jakby sile bezwladnosci dzialajaca
na moje cialo. Aby tez nie wyleciec z siedzenia w wyniku tej sily,
mialem zapiete pasy podobne do tych jakimi przypieci sa do siedzen
piloci mysliwcow odrzutowych i kosmonauci.

Teraz przejde do omowienia moich wrazen na temat "Przewodnika". Moj
"Przewodnik" wcale NIE sprawial wrazenia ze byl czescia mnie samego.
Mial bowiem swoja wlasna wole, oraz kierowal sie konsystentnymi
zasadami na temat togo co wolno mu mi powiedziec, a czego ja NIE mam
prawa sie dowiedziec. Na sporo tez zapytan jakie mialem podczas wizyty
we Wszewilkach wcale NIE udzielil mi odpowiedzi. Sporo tez faktow
ktore chcialem poznac najwyrazniej celowo zignorowal, pozwalajac mi
abym snul swoje wlasne domysly i dedukcje, jednak nie klaryfikujac dla
mnie tego co chcialem wiedziec. Tymczasem gdybym to ja sam byl swoim
wlasnym Przewodnikiem, wowczas byloby nielogiczne utrzymywanie
tajemnicy i sadze ze wcale NIE unikalbym odpowiedzi na niektore
pytania jakie mnie nurtowaly, ani NIE pozwalalbym sobie samemu na
prowadzenie logicznych dedukcji, obserwacji i na snucie domyslow.
Kimkolwiek Przewodnik ow byl, moja dobra jego znajomosc nasuwa
posadzenie ze mam z nim wiele do czynienia w jakiejs innej
rzeczywistosci ktorej "na jawie" zupelnie NIE pamietam. Mialem bowiem
pewnosc ze jest on mi doskonale znany od dlugiego juz czasu i ze wiem
o nim niemal wszystko. Zupelnie jednak nie mialem wrazenia ze on to
ja.

Teraz sprawa ktora jak widze jest najtrudniejsza do rozumowego
zaakceptowania, tj. watpliwosc czy faktycznie istnieje z gory
zaprogramowana przyszlosc kiedy my ludzie wyraznie mamy wolna wole.
Teoretycznie rzecz biorac, tzw. "wolna wola" oraz jednoczesne
istnienie "przeznaczenia", "przestrzeni czasowej", oraz "z gory
zaprogramowanej przyszlosci" sa calkowicie mozliwe i daja sie ogarnac
naszymi umyslami. Po prostu wystarcza aby zrozumiec, ze w owej
softwarowej "przestrzeni czasowej" na stale zdefiniowane sa jedynie
"obiekty" ktore istnialy w przeszlosci, istnieja teraz, lub beda
istnialy w przyszlosci. Natomiast my (ludzie) mamy wolna wole jak
zamanipulujemy owymi obiektami - chociaz wcale NIE jestesmy w stanie
obietow tych ani stwarzac ani tez zniszczyc.

Z kolei dowody empiryczne na istnienie "z gory zaprogramowanej
przyszlosci" ktora wynika wlasnie z owej niezaleznosci naszej "wolnej
woli" of istnienia "programu naszego zycia i losu", wyjasnilem w
punkcie #J5 totaliztycznej strony "wszewilki_jutra.htm" (aktualizacja
z 7 lipca 2009 roku, lub pozniej). Poniewaz jednak czytelnicy moga nie
miec dostepu (lub nie podjac trudu znalezienia tego dostepu) do
najnowszej aktualizacji owej strony "wszewilki_jutra.htm" powtorze
teraz najwazniesze dowody empiryczne ktore potwierdzaja ze "przyszlosc
faktycznie jest juz z groy zaprogramowana". Oto one:

1. Najlepszym przykladem dowodow, ze przyszlosc jest z gory
zaprogramowana, sa wszystkie przyklady czyichs opisow przyszlosci,
ktore potem faktycznie sie sprawdzily. Takimi zas przykladami sa
praktycznie wszelkie "przepowiednie" - wlaczajac w to slynne
przepowiednie Nostradamusa, a takze wiele najrozniejszych innych
przepowiedni ktore tez sie sprawdzily w zyciu (przyklady takich innych
przepowiedni opisane sa m.in. na totaliztycznej stronie
"przepowiednie.htm").

2. Kolejnym dowodem na istnienie z gory zaprogramowanej przyszlosci,
jest istnienie i dzialanie wehikulow czasu. Jesli bowiem dobrze
przeanalizowac sytuacje, wowczas sie okazuje, ze wehikuly czasu NIE
bylyby w stanie istniec i dzialac, gdyby NIE istaniala softwarowa tzw.
"przestrzen czasowa", czyli gdyby przeszlosc, terazniejszosc i
przyszlosc NIE byly ...

read more »


 
You must Sign in before you can post messages.
To post a message you must first join this group.
Please update your nickname on the subscription settings page before posting.
You do not have the permission required to post.
Marcin B.,Bydgoszcz  
View profile   Translate to Translated (View Original)
 More options Jul 8 2009, 1:56 am
Newsgroups: pl.sci.filozofia, pl.soc.religia, pl.sci.fizyka, pl.sci.medycyna, pl.misc.paranauki
From: "Marcin B.,Bydgoszcz" <l...@o2.pl>
Date: Tue, 7 Jul 2009 22:56:44 -0700 (PDT)
Local: Wed, Jul 8 2009 1:56 am
Subject: Re: Bylem zabrany do dalekiej przyszlosci - co tam widzialem, jak to rozumialem, oraz co to potwierdza (JP)
A propos braku widocznych w czasie podróży do Wszewilek przyszłości
pojazdów typu magnokraft:Otóż,wyobrażałem sobie,iż w tak odległej
przyszłości magnokrafty będą w powszechnym użyciu ,zarówno w formie
małych pojazdów,które mogły by zastąpić np.autobus ,jak i tych
największych -zdolnych do podróży kosmicznych. Obecność zwykłego
autobusu jakby temu zaprzeczała.Jest też możliwość że owszem-już
istnieją ,ale jest to nowość i droga technologia dlatego jest ich
np.tyle co dzisiaj samolotów(albo nawet mniej).

 
You must Sign in before you can post messages.
To post a message you must first join this group.
Please update your nickname on the subscription settings page before posting.
You do not have the permission required to post.
Marcin B.,Bydgoszcz  
View profile   Translate to Translated (View Original)
 More options Jul 8 2009, 2:30 am
Newsgroups: pl.sci.filozofia, pl.soc.religia, pl.sci.fizyka, pl.sci.medycyna, pl.misc.paranauki
From: "Marcin B.,Bydgoszcz" <l...@o2.pl>
Date: Tue, 7 Jul 2009 23:30:06 -0700 (PDT)
Local: Wed, Jul 8 2009 2:30 am
Subject: Re: Bylem zabrany do dalekiej przyszlosci - co tam widzialem, jak to rozumialem, oraz co to potwierdza (JP)
Dodam jeszcze małe uzupełnienie wpisu,mianowicie jeszcze jedna
możliwość(jaka w międzyczasie przyszła mi do głowy) odpowiedzi na
pytanie ,gdzie (w jaki "obszar") został przeniesiony autor w czasie
tej niezwykłej podróży:W znanej książce Michela
Desmarqueta"Misja"(dostępna za darmo w internecie) przedstawiciele
innej cywilizacji(zdarzenie autentyczne)przenoszą w czasie bohatera do
starożytnej cywilizacji "Mu",która ulegla zagladzie 13500lat
temu.Istoty informują że bedzie to podróż OOBE do
tzw"Psychosfery".Pojęcie to oznacza ze kazde zdarzenie,człowiek ,nawet
powiew wiatru zostawiają trwały "odcisk".Przy odpowiednim
"dostrojeniu" się do psychosfery można ujrzeć i dosłownie uczestniczyc
w kazdym zdarzeniu z przeszlosci,jednak bez mozliwosci
ingerowania.Istoty nie informuja czy psychosfera obejmuje takze
przyszłosc(ja osobiscie sadze ze tak-bo tak zaklada softwarowy model
czasu)Czy nie zastanawial sie Pan nad mozliwoscią,że Wszewilki
przyszłości były podróżą do psychosfery? Desmarquet podaje ,ze mimo iz
byla to podroz poza cialem,to odczuwal nawet powiew wiatru czy ciepło
słońca...Do podróży nie był potrzebny żaden wehikuł czasu.

 
You must Sign in before you can post messages.
To post a message you must first join this group.
Please update your nickname on the subscription settings page before posting.
You do not have the permission required to post.
End of messages
« Back to Discussions « Newer topic     Older topic »