fragment:
Pan Grainger przyniósł z laboratorium tuzin małych szklanych butelek.
Po otworzeniu, w każdej z nich zanurzyłem testujący sączek - długi
biały pasek papieru, mający wchłaniać aromat chemikaliów bez
zniekształcania zapachu. Przed każdym testem zamykałem oczy. Wtedy,
głęboko wciągałem powietrze i? przed oczyma mojej wyobraźni pojawiały
się jedna po drugiej przeróżne potrawy, wyłaniające się ze szklanych
butelek. Wąchałem świeże wiśnie, czarne oliwki, smażoną cebulę i
krewetki. Jednak całkowicie zaskoczyła mnie najciekawsza kreacja
p.Graingera. Po zamknięciu oczu poczułem zapach smażonego hamburgera.
Aromat był nadzwyczajny i tak realistyczny, jakby kto? w pokoju
przewracał hamburgery na gorącym grillu. Kiedy jednak otworzyłem oczy,
przede mną był cienki pasek białego papieru i uśmiechający się z
zadowoleniem chemik.
całość:
http://tiny.pl/hxf1mMateriał z serwisu Obywatelskie nieposłuszeństwo (zał. w 1999 r.) -
www.obnie.info