> Niedawno czytałem bardzo kontrowersyjny artykuł na temat tego jak
> funkcjonuje metabolizm. Była w tym artykule teoria głosząca iż deficyt
> kaloryczny nie stanowi żadnego ograniczenia do tego aby zyskiwać masę
> mięśniową. Autorem tego artykułu był dobrze zbudowany gość (Greg Ellis -
> doktorat w dietetyce) - co w jakiś sposób autoryzuje jego słowa. Co ciekawe
> - facet unika całkowicie węglowodanów w swojej diecie. Czy Waszym to jakaś
> bujda?
>
> Tu jest przekład tego artykułu:
> http://www.autismlowcarbdiet.pl/autyzm-zegnajcie-zboza-wywiad/
Musialby to bardziej kumaty dietetyk potwierdzic, ale wg artykulu jest to
mozliwe. Chodzi chyba o taki schemat:
W pozywieniu glownie bialko -> silownia -> wzrost miesni
W pozywieniu brak weglowodanow -> energia pobierana z sadelka -> watroba,
glukakon, uwalnianie glukozy
Watlpliwosci:
1. Nie chcialbym przez to przechodzic, pewnie nie widzialbym sztangi z
wyczerpania, nie mowiac o poruszaniu nia. W artykule jest cos o przejsciu
organizmu na wyzszy poziom (???)
2. Kwasica ketonowa jest wg niego ok.
3. Wszystkich innych dietetykow uwaza za bande polglowkow i durniow. Optymalni
chyba maja podobnie. Jest zwolennikiem diety radykalnej.
4. W jakim stanie sa jego podroby?
> W innym miejscu, którego nie mogę odszukać przeczytałem, że ta dieta nie
> jest w stanie dostarczyć również wymaganej ilości kalorii. GE komentował
> to, że deficyt jest czymś naturalnym dla człowieka i nie ma wpływu na
> tworzenie się masy mięśniowej. Liczy się tłuszcz i białko.
Skoro weglowodany to takie zlo, to po co Matka Natura wyposazyla nas w
insuline?
--
pozdr Z.
> Musialby to bardziej kumaty dietetyk potwierdzic, ale wg artykulu jest to
> mozliwe. Chodzi chyba o taki schemat:
> W pozywieniu glownie bialko -> silownia -> wzrost miesni
> W pozywieniu brak weglowodanow -> energia pobierana z sadelka
"sadełko" - masz na myśli spożywane tłuszcze? A nie tłuszcz jaki mamy pod
skórą? Ten facet ma go na poziomie 5% - więc praktycznie zero...
> -> watroba,
> glukakon, uwalnianie glukozy
>
> Watlpliwosci:
> 1. Nie chcialbym przez to przechodzic, pewnie nie widzialbym sztangi z
> wyczerpania, nie mowiac o poruszaniu nia. W artykule jest cos o przejsciu
> organizmu na wyzszy poziom (???)
Hmmm... Na swoim organiźmie zaobserwowałem, że spożycie węglowodanów lub
zupełne ich pominięcie w okolicach treningu zupełnie nie wpływa na moją
wydolność. Gdy głodny jestem - to co innego. Natomiast gdy zaspokoję głód
czy miesem czy węglowodanami - raczenj nie odczuwam różnicy. Oczywiście
pomijając fakt, że mięso dłużej utrzymuje sytość. Zauważ, że trening
kulturystyczny to niewielki wydatek energetyczny. Dojeżdżając rowerem na
taki trening więcej spalimy niż na samym treningu :-)
> 2. Kwasica ketonowa jest wg niego ok.
No więc właśnie - z tego co słyszę wokół, to ten stan jest wysoce
niepożądany ... ale dlaczego?
> 4. W jakim stanie sa jego podroby?
To też w pierwszej kolejności przyszło m na myśl....
>
> Skoro weglowodany to takie zlo, to po co Matka Natura wyposazyla nas w
> insuline?
A to Stokrotka trafinie skomentowała. Działamy troche jak ogniwa słoneczne
- aby prąd był w nocy, to muszą być akumulatory. :-)