Majster do czeladnika:
- Tu jest zawór. O 20.00 go odkręcasz, a o 6.00 zakręcasz, kapujesz?
- Nie.
- Kurde. To zawór. O 20.00 - odkręcasz, a o 6.00 zakręcasz, rozumiesz?
- Nie.
- Żesz w mordę kopany... To jest zawór. O 20.00 go odkręcasz, a o 6.00
zakręcasz, pojmujesz?
- Panie majster, czy pan jesteś debilem?! Trzeci raz mówię, że NIE ROZUMIEM!
Nauczycielka zadała dzieciom zadanie skonstruowania pułapki na myszy. Jasiu
najpierw przyniósł deseczkę, w nią wbity gwóźdź i na tym gwoździu serek. Pani
pyta jak to działa, no to on na to, że myszka podchodzi, je serek je, aż nagle
jej gardziołko nabija się na gwóźdź. Pani na to, że to zbyt makabryczne i że
musi wymyślić cos nowego. No to na drugi dzień przynosi Jasiu inną deseczkę i
na niej w dwóch miejscach przymocowany serek, a miedzy tymi serkami żyletka.
-... Jak to działa?
- Myszka podchodzi i zaczyna się zastanawiać który serek zjeść, patrząc raz na
jeden serek raz na drugi, no i tak długo zastanawia się i kręci główką aż
szyjka przerżnie się na tej żyletce.
No ale to znowu było zbyt makabryczne, więc miał znowu wymyślić coś nowego.
Pani kolejny raz sprawdza prace Jasia, ogląda pułapkę i pyta:
- Jasiu, dlaczego twój projekt to tylko mała deseczka?
- To jest moja pułapka na myszy.
- Wiec powiedz jak działa.
- A więc myszka podchodzi do deseczki, chwyta ja w łapki, wali się nią po
głowie i krzyczy: "Nie ma serka, nie ma serka!!!"
- Czym różnią się skrzypce od wiolonczeli?
- Wiolonczela dłużej się pali.
Co powstanie ze skrzyżowania blondynki ze słoniem?
- Dwutonowa prostytutka oddająca się za fistaszki.
Nauczycielka do Jasia na lekcji matematyki:
- Jasiu, a Ty dlaczego się nie zgłaszasz?
- Bo ja mam taką wiedzę, że mi ręce opadają...
Środek grudnia. Od dwóch miesięcy Norwegia ma w Stanach swojego nowego
ambasadora. W jego biurze właśnie dzwoni telefon.
- Dzień dobry panie ambasadorze, jestem z New York Times, dzwonię by spytać co
by pan chciał dostać na święta.
Ambasador nie jest głupi. Doskonale zna zasady, więc nie będzie żadnego
skandalu.
- Proszę posłuchać, panie... Nie chcę żadnego prezentu. Wykluczone! To mogłoby
być postrzegane jako łapówka i ja do tego nie dopuszczę. Do widzenia.
Następnego dnia znowu telefon.
- Dzień dobry, to znowu ja, może się pan jednak namyślił i powie co chciałby
otrzymać jako prezent gwiazdkowy?
Ambasador cierpliwie wyjaśnia dlaczego nie bierze żadnych prezentów i rozmowa
wkrótce się kończy.
Następnego dnia dziennikarz z New York Times'a dzwoni po raz kolejny, tym razem
ambasador jest już wyraźnie wkurzony.
- Panie! Myślałem, że sobie już wszystko wyjaśniliśmy! Żadnych prezentów!
Jednak po chwili nieco się uspokaja i spokojnym głosem dodaje:
- No dobrze, niech będzie koszyk owoców. Tak, owoce będą w porządku. Naprawdę.
Teraz ambasador ma nadzieję, dziennikarz da mu spokój. To pewne, wszak owoce są
niegroźne i nie spowodują niepotrzebnego skandalu.
Dwa dni później The NewYork Times publikuje:
CO AMBASADORZY CHCIELIBY NA GWIAZDKĘ
Niemiecki ambasador życzy sobie stabilnej ekonomii na świecie.
Francuski ambasador życzy sobie kontynuowania dobrych wschodnio-zachodnich
stosunków.
Szwedzki ambasador życzy sobie aby zniknął problem głodu trzeciego świata.
Norweski ambasador chce koszyk owoców.
Osiedlowy parking.
Na stojącą nowiutką Mazdę, skacze z rozpędu dziewczynka lat 10.
W wyniku uderzenia zaczyna wyć alarm. Na 8 piętrze pobliskiego wieżowca otwiera
się okno i wygląda głowa właściciela samochodu.
- Co tam się kur*wa dzieje?!
- Tato, to ja, Andżelika, mogę jeszcze zostać na dworze?
Do pijanego ojca podchodzi Jaś i pyta:
- Tatusiu, a skąd się biorą dzieci?
- A dlaczego, synku, nie zainteresujesz się skąd się biorą dorośli? A może
jesteśmy ci zupełnie obojętni!?
- Przyszedłem odebrać buty z naprawy.
- Płaci pan 20 rubli.
- Tak mało? Na kwicie jest napisane, że mam do zapłaty 40 rubli.
- Jeden but zgubiliśmy.
- Jasiu, jaką częścią mowy jest "nic"?
- Czasownikiem.
- ???
- Bo odpowiada na pytanie "co robi".
W Bizancjum urzędnikami państwowymi zostawali eunuchowie. Podobno brak
potomstwa miał ograniczyć pokusę bogacenia się kosztem państwa. Gdyby ten
przepis wprowadzić dla sędziów piłkarskich to i mecze byłyby uczciwsze i kibice
mieliby się z czego pośmiać.
Mąż pyta żony:
- Umiesz grać w chowanego?
- Oczywiście, a kto nie umie?
- To teraz ja idę po zapałki, a ty się schowaj tak, żebym cię więcej w życiu
nie znalazł.
Pani ogłasza w klasie.
- Drogie dzieci!... Jutro w szkole odbędą się przymusowe szczepienia.
- Uuuuu!
- Proszę się nie bać!... Panie pielęgniarki, które was zaszczepią, powiedziały,
że to nic nie boli!
W ostatniej ławce Jasio podnosi rękę.
- O co chodzi Jasiu?
- U nas na podwórku dwa psy się same szczepiły!
Rozmawiają 2 dziewczyny:
- W jakiej pozycji lubisz się kochać?
- Na rodeo.
- ???
- Zaczynamy normalnie na jeźdźca, a potem mu mówie że mam HIVa. Potem
próbuję się utrzymać...
--
Grzegorz Jońca GG: 7366919 JID:gre...@jabber.aster.pl
Szara ReniaM 1.4 E7J PMS-edycja limitowana ;)
http://www.fitness4you.pl - wszystko dla aktywnych