Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

podgląd języka

58 views
Skip to first unread message

Jan Kowalski

unread,
May 14, 2012, 7:45:59 AM5/14/12
to
Witam!
Przepraszam źle trafiłem ale mi chodzi o aplikację, ktora po
podświetleniu odpowiedniego pliku wskaże mi jego tekst w języku
programowania.
Dziękuję.

krzysztof posłuszny

unread,
May 14, 2012, 7:53:11 AM5/14/12
to

Użytkownik "Jan Kowalski" <szac...@o2.pl> napisał w wiadomości
Jak chłopaki znajdą trochę wolnego czasu to Ci taki program napiszą. Jak ich
znam to tak właśnie będzie! Miłego dnia!

Jan Kowalski

unread,
May 14, 2012, 12:38:27 PM5/14/12
to
W dniu 2012-05-14 13:53, krzysztof posłuszny pisze:
Dzięki serdecznie, będę niecierpliwie czekał. pamiętaj o nie.
Wszystkiego dobrego!

lolo

unread,
May 14, 2012, 1:42:21 PM5/14/12
to

>> Jak chłopaki znajdą trochę wolnego czasu to Ci taki program napiszą. Jak
>> ich znam to tak właśnie będzie! Miłego dnia!
>
> Dzięki serdecznie, będę niecierpliwie czekał. pamiętaj o nie.
> Wszystkiego dobrego!
>

możesz przyspieszyć sprawę poprzez wpłatę na konto nr 15 1045....

Edek Pienkowski

unread,
May 14, 2012, 2:34:09 PM5/14/12
to
Dnia Mon, 14 May 2012 19:42:21 +0200, lolo napisal:
Alternatywnie możesz wysłać pizzę plus wino

Edek

Michoo

unread,
May 14, 2012, 4:34:31 PM5/14/12
to
piwo. dobre. belgijskie.

--
Pozdrawiam
Michoo

Roman W

unread,
May 15, 2012, 5:55:35 AM5/15/12
to
Leffe Blonde czy Duvel?

RW

fir.S...@gazeta.pl

unread,
May 16, 2012, 7:01:16 AM5/16/12
to
Jan Kowalski <szac...@o2.pl> napisał(a):

> Witam!
> Przepraszam Ĺşle trafiĹ em ale mi chodzi o aplikacjÄ , ktora po
> podĹ wietleniu odpowiedniego pliku wskaĹźe mi jego tekst w jÄ zyku
> programowania.
> DziÄ kujÄ .

tak naprawde programy wykonywalne są programami przetworzonymi na
ciag bajtow/ komend procesora, nie jest tak ze po wcisnieciu np F3
w total commanderze zobaczysz 'listing' programu (poza b nielicznymi
programami w postaci jezykow skryptowych ) Prawie wszystkie (z grubsza
wszystkie programy pod windowsa, maka czy linuxa (o ile wiem) mozesz
co najwyzej disasemblowac - tj zobaczyc kod (do tego czasem z pewnymi
bledami odtworzony) w postaci komend procesora i nieopisanych sekwencji
liczb w miejsce danych, disasemblerow jest sporo, pewnie mozna podpiac
jako wtyczke do tc tak ze pod F3 bylby wynik disasemblacji ale zaznaczam
ze nie jst to zbyt czytelne (vel bardzo ciezko czytelne, polapac sie
w zwyklych zrodlach (ktore czasem sa dla programu udostepniane ale w
postaci odzielnej paczki niezaleznej odprogramu) jest ciezkawym
(zalezy od rozmiaru zrodel i ilosci i jakosci nazw i komentarzy)
zadaniem polapanie sie w kodzie z disasemblera gdzie wogole nie ma
oryginalnych nazw wymaga ciezkiej laboratoryjnej roboty (zapewne opierajacej
sie glownie na eksperymentowaniu polegajacym na zmienianiu i odpalaniu
i zgadywaniu po wynikach co moze robic ten kawalek) *

* to mi sie w sumie nie podoba i uwazam ze bardziej rozpowrzechnione
powinno byc produkowanie programow z zaszytym zestawem nazw i typow, sam nie
jestem jakims specjalnym zwolennikiem open source ale bardziej podobaloby
mi sie publikowanie programow wykonywalnych z symbolami

nie wiem jak moj stary brolandowski kompilator radzi sobie
z produkowaniem tych symboli a moje disasemblery z ich czytaniem
bo nigdy jeszcze tego nie probowalem





--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

refir

unread,
May 16, 2012, 7:17:50 AM5/16/12
to

czy wspolczesne disasemblery pozbawione są tej starej wady
(jaka mily starsze jak pamietam) ze nie zawsze potrafią
zidentyikowac poczatek kodu, albo disasembluja dana czy
na odwrot prezentuja kod jako dane?

na czym polega robota polegajaca na probie rozgryzienia
programu do ktorego nie ma zrodla i da sie tylko disasemblowac

czy ktos sie tym zajmuje czy tylko krakerzy grzebia w tym po
wierzchu, a tak naprawde nikt tego nie robi do konca?

jak wyglada taka robota - czy to co produkuje przyzwoity
disasembler da przerobic i zasemblowac na nowo czy tez
disasemblery niezbyt holduja tej regule

M.M.

unread,
May 16, 2012, 10:27:27 AM5/16/12
to
<fir.S...@gazeta.pl> napisał(a):

> Jan Kowalski <szac...@o2.pl> napisał(a):
>
> > Witam!
> > Przepraszam Ĺşle trafiĹ em ale mi chodzi o aplikacjÄ , ktora po
> > podĹ wietleniu odpowiedniego pliku wskaĹźe mi jego tekst w jÄ zyku
> > programowania.
> > DziÄ kujÄ .
>
> tak naprawde programy wykonywalne są programami przetworzonymi na
> ciag bajtow/ komend procesora, nie jest tak ze po wcisnieciu np F3
> w total commanderze zobaczysz 'listing' programu (poza b nielicznymi
> programami w postaci jezykow skryptowych )
W javie też jest kod bajtowy, a można podejrzeć, przynajmniej gdy ja
próbowałem to się udawało. Dekompiler nie wiedział chyba tylko czy to
była pętla for czy while, poza tym wszystko wyglądało tak samo.
Pozdrawiam

fir.S...@gazeta.pl

unread,
May 16, 2012, 11:45:40 AM5/16/12
to
M.M. <mariott...@gazeta.pl> napisał(a):
czyli ze disasemblacja w javie dobrze idzie? nie wiem, kiedys
poczytam. Disasemblacja w c tez chyba mogalaby troche lepiej
isc, ollydebug troche wiecej potrafi pokazac, wychwytuje jaskos
tam wywolania funkcji i argumenty; nie znam sie za bardzo na
disasemblacji a i tak nie mam czasu by zajmowac sie wszystkim
naraz

((i tak kiepsko sie dzis czuje
przytruty ukl. oddech. boli watroba
i nie spalem pol nocy - ide spac))

Adam Wysocki

unread,
May 17, 2012, 6:07:32 AM5/17/12
to
fir.S...@gazeta.pl wrote:

> Prawie wszystkie (z grubsza wszystkie programy pod windowsa, maka czy
> linuxa (o ile wiem) mozesz co najwyzej disasemblowac

Źle wiesz - pod Linuksem standardem jest raczej udostępnianie źródeł (są
oczywiście wyjątki), poza tym jest dużo skryptów (głównie w shellu i w
perlu).

> wymaga ciezkiej laboratoryjnej roboty (zapewne opierajacej sie glownie
> na eksperymentowaniu polegajacym na zmienianiu i odpalaniu i zgadywaniu
> po wynikach co moze robic ten kawalek)

Jesteś pewien?

> sam nie jestem jakims specjalnym zwolennikiem open source

Z ciekawości - dlaczego?

--
Gof

Adam Wysocki

unread,
May 17, 2012, 6:12:06 AM5/17/12
to
refir <fir.S...@gazeta.pl> wrote:

> czy wspolczesne disasemblery pozbawione są tej starej wady
> (jaka mily starsze jak pamietam) ze nie zawsze potrafią
> zidentyikowac poczatek kodu, albo disasembluja dana czy
> na odwrot prezentuja kod jako dane?

Deasemblerowi trzeba pomóc. Popularną techniką ukrywania kodu jest skakanie
w połowę instrukcji - wtedy wykonuje się inny kod.

> na czym polega robota polegajaca na probie rozgryzienia
> programu do ktorego nie ma zrodla i da sie tylko disasemblowac

Na analizie. Czasem na emulacji (szczególnie w przypadku niebezpiecznego
kodu). Czasem na uruchomieniu w kontrolowanym środowisku (np. VMware lub
specjalne maszyny, kontrolowane przez inną maszynę).

> czy ktos sie tym zajmuje czy tylko krakerzy grzebia w tym po
> wierzchu, a tak naprawde nikt tego nie robi do konca?

Przez 6 lat pracy w branży antywirusowej zajmowałem się tym parę razy, ale
głównie była to praca działu analiz. Ja robiłem to tylko analizując nowe
kompresory i szyfratory plików wykonywalnych, żeby dodać ich algorytmy
do silnika - no i przy pracy nad emulatorem AMD64, który miał za zadanie
robić to automatycznie.

> jak wyglada taka robota - czy to co produkuje przyzwoity
> disasembler da przerobic i zasemblowac na nowo czy tez
> disasemblery niezbyt holduja tej regule

Często się da, ale nakład pracy nie jest mały. Raczej nikt nie asembluje
takiego kodu na nowo.

--
Gof

Marek Borowski

unread,
May 17, 2012, 2:54:31 PM5/17/12
to
On 17-05-2012 12:07, Adam Wysocki wrote:
>
>> sam nie jestem jakims specjalnym zwolennikiem open source
>
> Z ciekawości - dlaczego?
>
Z bardzo prostej przyczynym wiekszosc ludzi ma gdzies licencje i piraci
na potege uzywajac zrodel na licencji GPL do komercyjnych produktow
softwarowych, wykorzystujac czyjes idealy. To raz. Dwa iz jak za cos
jest darmo (a przewaznie open source jest za darmo) to generalnie obniza
to wartosc innych produktow na rynku. Dziwi mnie iz ludzie zajmujacy sie
programowaniem nie chca chronic swoich interesow.

Pozdrawiam

Marek



f...@nospam.gazeta.pl

unread,
May 17, 2012, 3:10:19 PM5/17/12
to
jesli o mnie chodzi to nie dlatego, po prostu zrodla nie sa
tak potrzebne (jak programy) [nie rozumien na co komu az tyle
tych zrodel] (zreszta samo slowo zeodla mi sie jakos nie podoba,
kod albo listingi jakby lepsze)

Stachu 'Dozzie' K.

unread,
May 17, 2012, 3:55:40 PM5/17/12
to
On 2012-05-17, Marek Borowski <ma...@a.borowski.com> wrote:
> On 17-05-2012 12:07, Adam Wysocki wrote:
>>
>>> sam nie jestem jakims specjalnym zwolennikiem open source
>>
>> Z ciekawości - dlaczego?
>>
> Z bardzo prostej przyczynym wiekszosc ludzi ma gdzies licencje i piraci
> na potege uzywajac zrodel na licencji GPL do komercyjnych produktow
> softwarowych, wykorzystujac czyjes idealy. To raz.

1. Oprogramowanie kryptograficzne closed source nie jest wiarygodne
z definicji (nie mam *żadnej* gwarancji, że ktoś nie wstawił
backdoora, a teoretycznie da się wstawić takiego, którego
niewykrywalność będzie matematycznie dowodliwa). Jeszcze mniej jest
wiarygodne, jeśli formaty plików i protokoły używane przez to
oprogramowanie nie są opublikowane (nie mam żadnej gwarancji, że
format został przygotowany zgodnie ze sztuką przez osobę
kompetentną).

2. Używam dość licznego zestawu softu na GPL, BSD, MIT i podobnych
licencjach. Używam go w najróżniejszy sposób. Nie wyobrażam sobie,
jak miałbym skompletować taki sam toolbox komercyjny.
* Gdzie szukać drobnego softu dla admina? (tcpdump, hping3, syslog,
grep, Vim, OpenSSH, swaks, ldapvi, wget, rsync, git, make i tak
dalej)
* Ile będzie kosztować? I to nie tylko pieniędzy; również wysiłku,
żeby go pokupować, a nawet sprawdzyć czy/że będzie mi pasować.
* Czy odtworzy wszystkie możliwości, które mam teraz?
* Czy będzie tak elastyczny, że pozwoli mi budować z siebie większe
systemy?

3. Oprogramowanie open source wytworzyła społeczność. Właściwie w każdej
społeczności zdarzają się osoby nieprzestrzegające zasad. Trudno. Ale
soft OS powstał nie dla tych łamiących zasady, tylko dla
społeczności. Póki korzysta na nim przede wszystkim społeczność, póty
jest sens tworzyć OS.

A teraz zagadka: po co ludzie tworzą otwarte oprogramowanie? Część dla
pieniędzy (na etacie czy na zlecenie), owszem. Ale po co przede
wszystkim?

> Dwa iz jak za cos
> jest darmo (a przewaznie open source jest za darmo) to generalnie obniza
> to wartosc innych produktow na rynku. Dziwi mnie iz ludzie zajmujacy sie
> programowaniem nie chca chronic swoich interesow.

Iż ponieważ albowiem. Za mało iżów użyłeś.

Może i obniża, ale
* nie wartość, tylko cenę
* obniża cenę w kierunku poziomu, który jest sensowny (piszesz raz,
sprzedajesz wiele razy)
* zmusza do sprzedaży softu na rozsądniejszych warunkach (np. wersje
trial czy zestaw edycji community + commercial + enterprise)

Konkurencja, drogi Watsonie. Konkurencja zawsze jest zdrowa. Jeśli ktoś
będzie mi próbował sprzedać za $40 sysloga, który umie tyle samo, co
stareńki sysklogd, to go wyśmieję, bo sysklogd umie bardzo mało. Czy też
odwrotnie: jak ktoś mi będzie chciał za $40 sprzedać syslog-ng, to
zapytam "a co on umie takiego, że miałby być dla mnie wart 40 dolarów?".

--
Secunia non olet.
Stanislaw Klekot

Marek Borowski

unread,
May 17, 2012, 4:36:19 PM5/17/12
to
On 17-05-2012 21:55, Stachu 'Dozzie' K. wrote:
> On 2012-05-17, Marek Borowski<ma...@a.borowski.com> wrote:
>> On 17-05-2012 12:07, Adam Wysocki wrote:
>>>
>>>> sam nie jestem jakims specjalnym zwolennikiem open source
>>>
>>> Z ciekawości - dlaczego?
>>>
>> Z bardzo prostej przyczynym wiekszosc ludzi ma gdzies licencje i piraci
>> na potege uzywajac zrodel na licencji GPL do komercyjnych produktow
>> softwarowych, wykorzystujac czyjes idealy. To raz.
>
> 1. Oprogramowanie kryptograficzne closed source nie jest wiarygodne
> z definicji (nie mam *żadnej* gwarancji, że ktoś nie wstawił
> backdoora, a teoretycznie da się wstawić takiego, którego
> niewykrywalność będzie matematycznie dowodliwa). Jeszcze mniej jest
> wiarygodne, jeśli formaty plików i protokoły używane przez to
> oprogramowanie nie są opublikowane (nie mam żadnej gwarancji, że
> format został przygotowany zgodnie ze sztuką przez osobę
> kompetentną).
>
> 2. Używam dość licznego zestawu softu na GPL, BSD, MIT i podobnych
> licencjach. Używam go w najróżniejszy sposób. Nie wyobrażam sobie,
> jak miałbym skompletować taki sam toolbox komercyjny.
> * Gdzie szukać drobnego softu dla admina? (tcpdump, hping3, syslog,
> grep, Vim, OpenSSH, swaks, ldapvi, wget, rsync, git, make i tak
> dalej)
W/w nie zwiazku z tematem ktory poruszam. Piszesz o uzytkownikach
koncowych. Ja pisze o programistach co na sprzedazy programow zarabiaja.


> * Ile będzie kosztować? I to nie tylko pieniędzy; również wysiłku,
> żeby go pokupować, a nawet sprawdzyć czy/że będzie mi pasować.
Hmm, no coz rownie dobrze mozesz narzekac iz mlotkow nie rozadaja za
darmo i trzeba je sprawdzac. Program to tool jak kazdy inny i sluzy do
konkretnych celow. Jesli na nim sporo zarabiasz nie widze powodow aby za
niego nie placic. Zwlasza ze produkujesz produkt podobny.

> * Czy odtworzy wszystkie możliwości, które mam teraz?
> * Czy będzie tak elastyczny, że pozwoli mi budować z siebie większe
> systemy?
>
To tez nie zwiazku z tematem. Dyskusje o jakosci free vs. komercyjne
oprogramowanie byly wielokrotnie i raczej zadnym sensownym wioskiem sie
nie konczyly. Tu i tu sa dobre i slabe programy.


> 3. Oprogramowanie open source wytworzyła społeczność. Właściwie w każdej
> społeczności zdarzają się osoby nieprzestrzegające zasad. Trudno. Ale
> soft OS powstał nie dla tych łamiących zasady, tylko dla
> społeczności. Póki korzysta na nim przede wszystkim społeczność, póty
> jest sens tworzyć OS.
>
Ehm, tak bylo owszem na poczatku. Obecnie uwazam iz po prostu
spolecznosc (programistow) o ktorej piszesz sklada sie z
idealistow/hobbystow ktorzy nie zauwazaja iz sa wykorzystywani.

> A teraz zagadka: po co ludzie tworzą otwarte oprogramowanie? Część dla
> pieniędzy (na etacie czy na zlecenie), owszem. Ale po co przede
> wszystkim?
>
Bo lubia. Tak sam jak naukowcy lubia sie dzielic swoimi dokonaniami, a
powinni brac za to ciezka kase.

>> Dwa iz jak za cos
>> jest darmo (a przewaznie open source jest za darmo) to generalnie obniza
>> to wartosc innych produktow na rynku. Dziwi mnie iz ludzie zajmujacy sie
>> programowaniem nie chca chronic swoich interesow.
>
> Iż ponieważ albowiem. Za mało iżów użyłeś.
>
> Może i obniża, ale
> * nie wartość, tylko cenę
Whatever, programista dostaje % od ceny sprzedazy i to mi chodzilo.

> * obniża cenę w kierunku poziomu, który jest sensowny (piszesz raz,
> sprzedajesz wiele razy)
Mozesz rozwinac ?

> * zmusza do sprzedaży softu na rozsądniejszych warunkach (np. wersje
> trial czy zestaw edycji community + commercial + enterprise)
>
> Konkurencja, drogi Watsonie. Konkurencja zawsze jest zdrowa. Jeśli ktoś
> będzie mi próbował sprzedać za $40 sysloga, który umie tyle samo, co
> stareńki sysklogd, to go wyśmieję, bo sysklogd umie bardzo mało. Czy też
> odwrotnie: jak ktoś mi będzie chciał za $40 sprzedać syslog-ng, to
> zapytam "a co on umie takiego, że miałby być dla mnie wart 40 dolarów?".
>
Znow piszesz z punktu widzenia uzytkownika. Ogol na darmowym
oprogramowaniu zyskuje (i tego nie kwestionuje) ale programisci traca.
Moze zwroc uwage na nazwe grupy na ktorej dyskutujemy i zdecyduj czy
jestes bardziej uzytkownikiem czy tworca oprogramowania.


Pozdrawiam

Marek





Stachu 'Dozzie' K.

unread,
May 17, 2012, 6:15:28 PM5/17/12
to
On 2012-05-17, Marek Borowski <ma...@a.borowski.com> wrote:
>> 3. Oprogramowanie open source wytworzy�a spo�eczno��. W�a�ciwie w ka�dej
>> spo�eczno�ci zdarzaj� si� osoby nieprzestrzegaj�ce zasad. Trudno. Ale
>> soft OS powsta� nie dla tych �ami�cych zasady, tylko dla
>> spo�eczno�ci. P�ki korzysta na nim przede wszystkim spo�eczno��, p�ty
>> jest sens tworzyďż˝ OS.
>>
> Ehm, tak bylo owszem na poczatku. Obecnie uwazam iz po prostu
> spolecznosc (programistow) o ktorej piszesz sklada sie z
> idealistow/hobbystow ktorzy nie zauwazaja iz sa wykorzystywani.

Dobrze, to teraz konkrety poproszďż˝. Kto i przez kogo jest wykorzystywany
(nazwy projekt�w i firm) oraz jakie kokosy na tym zbi� wykorzystuj�cy?

>> A teraz zagadka: po co ludzie tworz� otwarte oprogramowanie? Cz�� dla
>> pieni�dzy (na etacie czy na zlecenie), owszem. Ale po co przede
>> wszystkim?
>>
> Bo lubia. Tak sam jak naukowcy lubia sie dzielic swoimi dokonaniami, a
> powinni brac za to ciezka kase.

Nie: bo lubi�. Dla s�awy i uznania w �rodowisku. Gdyby tylko lubili, to
by pisali do szuflady. Dok�adnie to samo z naukowcami.

Zauwa�, �e w obu przypadkach (programi�ci i naukowcy) post�p si�
dokonuje w du�ej cz�ci dzi�ki otwarto�ci wynik�w. Na przyk�ad do tej
pory najlepsz� metod� zarz�dzania systemami operacyjnymi na serwerach
by�oby g�wniane IBM Tivoli, a dla zbierania log�w nie by�oby nic
rozs�dniejszego ni� stare�ki syslog albo niestandardowe rozwi�zania
dedykowane jednemu programowi.

>>> Dwa iz jak za cos
>>> jest darmo (a przewaznie open source jest za darmo) to generalnie obniza
>>> to wartosc innych produktow na rynku. Dziwi mnie iz ludzie zajmujacy sie
>>> programowaniem nie chca chronic swoich interesow.

>> Mo�e i obni�a, ale
>> * nie warto��, tylko cen�
> Whatever, programista dostaje % od ceny sprzedazy i to mi chodzilo.

Aj, nie whatever. R�nica semantyczna.

>> * obni�a cen� w kierunku poziomu, kt�ry jest sensowny (piszesz raz,
>> sprzedajesz wiele razy)
> Mozesz rozwinac ?

Dlaczego niby masz zarabia� przez 10 lat na czym�, co napisa�e� jeden raz?

>> Konkurencja, drogi Watsonie. Konkurencja zawsze jest zdrowa. Je�li kto�
>> b�dzie mi pr�bowa� sprzeda� za $40 sysloga, kt�ry umie tyle samo, co
>> stare�ki sysklogd, to go wy�miej�, bo sysklogd umie bardzo ma�o. Czy te�
>> odwrotnie: jak kto� mi b�dzie chcia� za $40 sprzeda� syslog-ng, to
>> zapytam "a co on umie takiego, �e mia�by by� dla mnie wart 40 dolar�w?".
>>
> Znow piszesz z punktu widzenia uzytkownika. Ogol na darmowym
> oprogramowaniu zyskuje (i tego nie kwestionuje) ale programisci traca.

Programi�ci czy sprzedawcy? Sprzedawcy -- zdecydowanie trac�. Ale za
straty programist�w bym g�owy nie da�.

Ot, cho�by mn�stwo j�zyk�w (chyba wszystkie z sensowniejszych) ma
interpretery/kompilatory na licencjach OS.

KO

unread,
May 18, 2012, 7:07:26 AM5/18/12
to
On 2012-05-17, Marek Borowski <ma...@a.borowski.com> wrote:

>> A teraz zagadka: po co ludzie tworzą otwarte oprogramowanie? Część dla
>> pieniędzy (na etacie czy na zlecenie), owszem. Ale po co przede
>> wszystkim?
>>
> Bo lubia. Tak sam jak naukowcy lubia sie dzielic swoimi dokonaniami, a
> powinni brac za to ciezka kase.

Moze sie myle, ale czy nie jest tak, ze wiekszosc osrodkow naukowych
jest finansowanych z publicznych pieniedzy?
Jezeli tak to czy ich dokonania nie sa rowniez w penwym stopniu publiczne?


--
ko

Adam Przybyla

unread,
May 19, 2012, 3:29:52 PM5/19/12
to
... i co z tego? Efekt warty jest swieczki. Traci tez ten kto prboje to uzyc bez
udostepniania. ``Z powazaniem
Adam Przybyla

Roman W

unread,
May 21, 2012, 4:17:36 AM5/21/12
to
W teorii. W praktyce kase na nich zarabiaja takie firmy jak Elsevier czy Springer.

RW

M.M.

unread,
May 21, 2012, 3:39:35 PM5/21/12
to
Roman W <bloody...@gazeta.pl> napisał(a):
> W teorii. W praktyce kase na nich zarabiaja takie firmy jak Elsevier czy Sp=
> ringer.
Na czym to polega?
Pozdrawiam

Marek Borowski

unread,
May 21, 2012, 4:10:05 PM5/21/12
to
On 18-05-2012 00:15, Stachu 'Dozzie' K. wrote:
> On 2012-05-17, Marek Borowski<ma...@a.borowski.com> wrote:
>>> 3. Oprogramowanie open source wytworzyła społeczność. Właściwie w każdej
>>> społeczności zdarzają się osoby nieprzestrzegające zasad. Trudno. Ale
>>> soft OS powstał nie dla tych łamiących zasady, tylko dla
>>> społeczności. Póki korzysta na nim przede wszystkim społeczność, póty
>>> jest sens tworzyć OS.
>>>
>> Ehm, tak bylo owszem na poczatku. Obecnie uwazam iz po prostu
>> spolecznosc (programistow) o ktorej piszesz sklada sie z
>> idealistow/hobbystow ktorzy nie zauwazaja iz sa wykorzystywani.
>
> Dobrze, to teraz konkrety poproszę. Kto i przez kogo jest wykorzystywany
> (nazwy projektów i firm) oraz jakie kokosy na tym zbił wykorzystujący?
>
Niestety z dosyc oczywistych wzgledow nie moge podac nazw firm i
produktow. Kokosow nie zbili. Ale chodzi o fakt. Pomijajac piracenie na
zasadzie C-c C-v zrodel GPL, to sam doskonale wiesz ze na np. linuxie da
sie zarabiac nie bedac programista i nie przyczyniajac sie do powstania
ani jednej linijki kodu. Fair ? Moze i tak zakladajac iz dla tworcy free
software wazniejsza jest ilosc uzytkownikow jego produktu niz profity.
Ale ja oceniam to inaczej.



> Zauważ, że w obu przypadkach (programiści i naukowcy) postęp się
> dokonuje w dużej części dzięki otwartości wyników. Na przykład do tej
> pory najlepszą metodą zarządzania systemami operacyjnymi na serwerach
> byłoby gówniane IBM Tivoli, a dla zbierania logów nie byłoby nic
> rozsądniejszego niż stareńki syslog albo niestandardowe rozwiązania
> dedykowane jednemu programowi.
>
Gdyby te srodowiska byly zamkniete, nie byloby problemu.


>>>> Dwa iz jak za cos
>>>> jest darmo (a przewaznie open source jest za darmo) to generalnie obniza
>>>> to wartosc innych produktow na rynku. Dziwi mnie iz ludzie zajmujacy sie
>>>> programowaniem nie chca chronic swoich interesow.
>
>>> Może i obniża, ale
>>> * nie wartość, tylko cenę
>> Whatever, programista dostaje % od ceny sprzedazy i to mi chodzilo.
>
> Aj, nie whatever. Różnica semantyczna.
>
Nie chce mi sie wchodzic w dyskusje ale wartosc i cena sa ze soba
powiazane. Na plynnym wolnym rynku cena == wartosc.

>>> * obniża cenę w kierunku poziomu, który jest sensowny (piszesz raz,
>>> sprzedajesz wiele razy)
>> Mozesz rozwinac ?
>
> Dlaczego niby masz zarabiać przez 10 lat na czymś, co napisałeś jeden raz?
>
Bo reprezentuje interesy grupy zawodowej co pisza programy.

>
> Programiści czy sprzedawcy? Sprzedawcy -- zdecydowanie tracą. Ale za
> straty programistów bym głowy nie dał.
>
> Ot, choćby mnóstwo języków (chyba wszystkie z sensowniejszych) ma
> interpretery/kompilatory na licencjach OS.
>
Trudno powiedziec, bo mechanizm jest dosc zlozony. Na pewno
wieloprofesjonalista np. programista/administrator zyskuje. Co do
czystego programisty mam odmienne zdanie.


Pozdrawiam

Marek

Marek Borowski

unread,
May 21, 2012, 4:15:24 PM5/21/12
to
On 21-05-2012 21:39, M.M. wrote:
> Roman W<bloody...@gazeta.pl> napisał(a):
>> W teorii. W praktyce kase na nich zarabiaja takie firmy jak Elsevier czy Sp=
>> ringer.
> Na czym to polega?
Domyslam sie iz chodzi o to iz naukowiec jest happy iz cos opublikuje,
dostaje $1 na loda a wydawca zgarnia reszte.

Pozdrawiam

Marek




fir.S...@gazeta.pl

unread,
May 21, 2012, 4:26:41 PM5/21/12
to
M.M. <mariott...@gazeta.pl> napisał(a):

> Roman W <bloody...@gazeta.pl> napisał(a):
> > W teorii. W praktyce kase na nich zarabiaja takie firmy jak Elsevier czy
Sp=
> > ringer.
> Na czym to polega?

apropos 'publicznej' chały

ja dzis mialem miec badanie w klinice/przychodni czy jak to
tam sie nazywa, podobno sprzet im sie zepsul i musze czekac
jeszcze 30 dni dluzej (przez te 30 dni duszac sie co po
niekiedy)

cos co mozna zrobic w 30 minut rozwlekaja na długie miesiace
bo im to zwisa, to chyba jedyne racjonalne wytlumaczenie,
zwisa im to (lekarzom) i podejrzewam ze nawet z jakichs powodow
jest to dla nich korzystne dlatego tak sie to uklada (ze
zamiast wyleczyc cie w 30 minut cierpisz kilka lat, tracac
niesamowite ilosci czasu i pieniedzy itd) - przy czym pensje
biorą takie jakby _byli_ 'profesjonalistami'

no+...@mail.invalid

unread,
May 21, 2012, 5:03:44 PM5/21/12
to
W dniu 21.05.2012 r. 22:15, Marek Borowski pisze:
<http://www.otwartymandat.pl/>
Jest/był warez ze sci full-textami, dumpniętymi z baz AFAIR Elseviera
albo Springera właśnie (i chyba ACM), ale do dziś w podziemiu. :-( Być
1337, by zostać PhD...? Przynajmniej arXiv jest.

Edek Pienkowski

unread,
May 21, 2012, 5:19:29 PM5/21/12
to
Dnia Mon, 21 May 2012 23:03:44 +0200, no+spam napisal:
arXiv jest gites. A naukowcy jakoś ogólnie dają radę, tyle że chyba
masa krytyczna doszła do wniosku, że bycie r..ym nie przystoi. Te publiczne
kursy w sieci, te manifesty czołowych uczelni - ciekawe co zrobią wydawcy,
mają opcje albo zmienić podejście, albo dalej ssać układziki tych mniejszych,
skoro więksi stwierdzili, że im z tym nie do twarzy. Znając życie coś
wymyślą, ale przy torrentcie czy publikowaniu samemu przy dzisiejszym dostępie
do informacji chyba skończyło się babci s...e. Albo niedługo się skończy.

Edek

Edek Pienkowski

unread,
May 21, 2012, 5:33:23 PM5/21/12
to
Dnia Mon, 21 May 2012 22:10:05 +0200, Marek Borowski napisal:

> On 18-05-2012 00:15, Stachu 'Dozzie' K. wrote:
>> On 2012-05-17, Marek Borowski<ma...@a.borowski.com> wrote:
>>>> 3. Oprogramowanie open source wytworzyła społeczność. Właściwie w każdej
>>>> społeczności zdarzają się osoby nieprzestrzegające zasad. Trudno. Ale
>>>> soft OS powstał nie dla tych łamiących zasady, tylko dla
>>>> społeczności. Póki korzysta na nim przede wszystkim społeczność, póty
>>>> jest sens tworzyć OS.
>>>>
>>> Ehm, tak bylo owszem na poczatku. Obecnie uwazam iz po prostu
>>> spolecznosc (programistow) o ktorej piszesz sklada sie z
>>> idealistow/hobbystow ktorzy nie zauwazaja iz sa wykorzystywani.
>>
>> Dobrze, to teraz konkrety poproszę. Kto i przez kogo jest wykorzystywany
>> (nazwy projektów i firm) oraz jakie kokosy na tym zbił wykorzystujący?
>>
> Niestety z dosyc oczywistych wzgledow nie moge podac nazw firm i
> produktow. Kokosow nie zbili. Ale chodzi o fakt. Pomijajac piracenie na
> zasadzie C-c C-v zrodel GPL, to sam doskonale wiesz ze na np. linuxie da
> sie zarabiac nie bedac programista i nie przyczyniajac sie do powstania
> ani jednej linijki kodu. Fair ? Moze i tak zakladajac iz dla tworcy free
> software wazniejsza jest ilosc uzytkownikow jego produktu niz profity.
> Ale ja oceniam to inaczej.

Też nie podam nazw firm, z powodu ulgi na ego niestety, żałuję, że o tym
wiem. Bo tych firm nie mogę polecić.

W linuxie nie wszystko jest na licecji copyleft, powiedziałbym że raczej
core niż reszta. A nawet na copyleft _da_ się zarabiać.

Moją uwagę zwróciła ilość urządzeń od małych (phone, embedded) do wielkich
(HPC), gdzie ktoś, małe lub olbrzymie firmy na tym zarabiają. Płacąc
programistom, których oss jest nieobce. Jak ktoć umie zrobić C-c C-v,
to niestety jeszcze niewiele wie.

>
>
>
>> Zauważ, że w obu przypadkach (programiści i naukowcy) postęp się
>> dokonuje w dużej części dzięki otwartości wyników. Na przykład do tej
>> pory najlepszą metodą zarządzania systemami operacyjnymi na serwerach
>> byłoby gówniane IBM Tivoli, a dla zbierania logów nie byłoby nic
>> rozsądniejszego niż stareńki syslog albo niestandardowe rozwiązania
>> dedykowane jednemu programowi.
>>
> Gdyby te srodowiska byly zamkniete, nie byloby problemu.

Ciekawe stwierdzenie osoby korzystającej z usenetu i - jaki ja jestem
domyślny - HTML, http, javascript, ssl, domeny windowsowej.

Jakoś nikt "zarabiający na zamkniętym oprogramowaniu" na powyższe rzeczy
nie wpadł. Nie wiem tak naprawdę dlaczego (jeżeli ktoś wie, będę dozgonnie
wdzięczny rozprzestrzeniając ideę).

>
>
>>>>> Dwa iz jak za cos
>>>>> jest darmo (a przewaznie open source jest za darmo) to generalnie obniza
>>>>> to wartosc innych produktow na rynku. Dziwi mnie iz ludzie zajmujacy sie
>>>>> programowaniem nie chca chronic swoich interesow.
>>
>>>> Może i obniża, ale
>>>> * nie wartość, tylko cenę
>>> Whatever, programista dostaje % od ceny sprzedazy i to mi chodzilo.
>>
>> Aj, nie whatever. Różnica semantyczna.
>>
> Nie chce mi sie wchodzic w dyskusje ale wartosc i cena sa ze soba
> powiazane. Na plynnym wolnym rynku cena == wartosc.

Wartość idei czy kopii młotka? Śmiem twierdzić, że wartość idei została
zachowana.

>
>>>> * obniża cenę w kierunku poziomu, który jest sensowny (piszesz raz,
>>>> sprzedajesz wiele razy)
>>> Mozesz rozwinac ?
>>
>> Dlaczego niby masz zarabiać przez 10 lat na czymś, co napisałeś jeden raz?
>>
> Bo reprezentuje interesy grupy zawodowej co pisza programy.

Uzyskaj patent. Bo pierwszy wpadłeś na pomysł, że nie tylko 2+2=4,
ale 2*2 to też cztery. Patent! Pierwszy na to wpadłeś, masz prawo do
bycia rentierem.

>
>>
>> Programiści czy sprzedawcy? Sprzedawcy -- zdecydowanie tracą. Ale za
>> straty programistów bym głowy nie dał.
>>
>> Ot, choćby mnóstwo języków (chyba wszystkie z sensowniejszych) ma
>> interpretery/kompilatory na licencjach OS.
>>
> Trudno powiedziec, bo mechanizm jest dosc zlozony. Na pewno
> wieloprofesjonalista np. programista/administrator zyskuje. Co do
> czystego programisty mam odmienne zdanie.

Może się mylę, ale mam wrażenie, że piszesz z pozycji osoby, która
nie wie o czy mówi, bo nie zarabia na oss.

Edek

Stachu 'Dozzie' K.

unread,
May 21, 2012, 5:47:21 PM5/21/12
to
On 2012-05-21, Marek Borowski <ma...@a.borowski.com> wrote:
> On 18-05-2012 00:15, Stachu 'Dozzie' K. wrote:
>> On 2012-05-17, Marek Borowski<ma...@a.borowski.com> wrote:
>>>> 3. Oprogramowanie open source wytworzyła społeczność. Właściwie w każdej
>>>> społeczności zdarzają się osoby nieprzestrzegające zasad. Trudno. Ale
>>>> soft OS powstał nie dla tych łamiących zasady, tylko dla
>>>> społeczności. Póki korzysta na nim przede wszystkim społeczność, póty
>>>> jest sens tworzyć OS.
>>>>
>>> Ehm, tak bylo owszem na poczatku. Obecnie uwazam iz po prostu
>>> spolecznosc (programistow) o ktorej piszesz sklada sie z
>>> idealistow/hobbystow ktorzy nie zauwazaja iz sa wykorzystywani.
>>
>> Dobrze, to teraz konkrety poproszę. Kto i przez kogo jest wykorzystywany
>> (nazwy projektów i firm) oraz jakie kokosy na tym zbił wykorzystujący?
>>
> Niestety z dosyc oczywistych wzgledow nie moge podac nazw firm i
> produktow. Kokosow nie zbili. Ale chodzi o fakt.

Nie chodzi o fakt, tylko o skalę. Mała skala, więc nieistotna, bo gruba
większość odbiorców zachowuje się uczciwie.

Poza tym, jeśli "nie mogę podać nazw firm i produktów", to nie powołuj
się na argument, którego prawdziwości nie jesteś w stanie dowieść.

> Pomijajac piracenie na
> zasadzie C-c C-v zrodel GPL, to sam doskonale wiesz ze na np. linuxie da
> sie zarabiac nie bedac programista i nie przyczyniajac sie do powstania
> ani jednej linijki kodu. Fair ?

Jestem administratorem. Z tej okazji nie przyczyniam się do powstania
ani jednej linijki kodu, czy to kernela, czy narzędzi userspace.
Yet still, zarabiam na Linuksie. Więcej: ja z tego żyję.

Oczywiście że to jest fair.

> Moze i tak zakladajac iz dla tworcy free
> software wazniejsza jest ilosc uzytkownikow jego produktu niz profity.
> Ale ja oceniam to inaczej.

Ze sprzedaży drobnych narzędzi profity są raczej marne i nie ma za
bardzo sensu opierać o to utrzymania. Duże systemy z kolei rzadko są
tworzone przez pojedynczą osobę, a firma może chcieć ze względów
wizerunkowych udostępniać kod swoich produktów za darmo.

>> Zauważ, że w obu przypadkach (programiści i naukowcy) postęp się
>> dokonuje w dużej części dzięki otwartości wyników. Na przykład do tej
>> pory najlepszą metodą zarządzania systemami operacyjnymi na serwerach
>> byłoby gówniane IBM Tivoli, a dla zbierania logów nie byłoby nic
>> rozsądniejszego niż stareńki syslog albo niestandardowe rozwiązania
>> dedykowane jednemu programowi.
>>
> Gdyby te srodowiska byly zamkniete, nie byloby problemu.

Nie rozumiem o czym mówisz. Które "te środowiska"? Co nazywasz
"problemem" i dlaczego by go "nie było"?

I gdybyś nie zauważył, IBM Tivoli jest komercyjnym oprogramowaniem,
nadal sprzedawanym, nadal nie umywającym się do otwartego Puppeta czy
CFEngine, mimo podobnego zastosowania. Podobnie Red Hat Satellite
(i komercyjne, i słabsze).

>>>> * obniża cenę w kierunku poziomu, który jest sensowny (piszesz raz,
>>>> sprzedajesz wiele razy)
>>> Mozesz rozwinac ?
>>
>> Dlaczego niby masz zarabiać przez 10 lat na czymś, co napisałeś jeden raz?
>>
> Bo reprezentuje interesy grupy zawodowej co pisza programy.

Ilenaście tysięcy złotych jesteś gotów dać za kompilator? Iledziesiąt
tysięcy jesteś gotów dać za IDE? Ile na system kontroli wersji, issue
tracker i generator dokumentacji z komentarzy dokumentujących? Ile
chcesz wydać na biblioteki do GUI, połączeń z bazą danych i obsługi SSL?

Roman W

unread,
May 21, 2012, 6:17:13 PM5/21/12
to
On Monday, May 21, 2012 8:39:35 PM UTC+1, M.M. wrote:
> Roman W <bloody...@gazeta.pl> napisał(a):
> > W teorii. W praktyce kase na nich zarabiaja takie firmy jak Elsevier czy Sp=
> > ringer.
> Na czym to polega?

Na tym, ze zeby przeczytac jeden artykul z pisma naukowego musisz zabulic $15 albo wiecej. A prenumeraty dla bibliotek (dostpe elektroniczny_ kosztuja ciezkie pieniadze.

RW

Adam Wysocki

unread,
May 24, 2012, 5:04:04 AM5/24/12
to
f...@nospam.gazeta.pl wrote:

> jesli o mnie chodzi to nie dlatego, po prostu zrodla nie sa
> tak potrzebne (jak programy)

Jako programista wolisz mieć gotowy produkt, w którym nic nie można zmienić,
czy pliki źródłowe, które można przeanalizować i zmodyfikować?

--
Gof

Roman W

unread,
May 24, 2012, 6:48:51 AM5/24/12
to
On Thursday, May 24, 2012 10:04:04 AM UTC+1, Adam Wysocki wrote:

> Jako programista wolisz mieć gotowy produkt, w którym nic nie można zmienić,
> czy pliki źródłowe, które można przeanalizować i zmodyfikować?

To zalezy, np. jezeli korzystalbym z biblioteki numerycznej NAG to dostep do zrodel jest dla mnie malo istotny - i tak balbym sie cokolwiek zmienic. Wazniejsza jest dobra dokumentacja i sprawny support.

RW
0 new messages